skibamail
06.06.07, 17:55
Witam,
Po latach namawiania wreszcie udalo mi sie przekonac zone na wyjazd do
Rumunii. Od nas z domu w Holandii do pierwszego miasteczka na trasie (Satu
Mare) jest rowno 1800 km - a to jest, jak sie pozniej okazalo, dopiero
najlatwiejsza czesc podrozy samochodem!
O Rumunii nie wiedziałem niemal nic, czyli tyle co wie większość ludzi;
cyganie, palac Caucescu, Dracula, zacofanie, bieda. Dzieki szanownym
grypowiczom tego forum i Lonely Planet dowiedzialem sie wiecej.
Wiem z doświadczenia, ze jednostkowe turystyczne relacje niedoświadczonych
amatorow podróżowania sa niezwykle subiektywne wiec i moje widzenie Rumunii w
niczym moze sie nie pokrywac z doswiadczeniami innych. Do tego ja bylem tam
zaledwie tydzień i objechałem w tym czasie zbyt duzo aby poznac caly kraj
dokladniej.
Wjechałem do Rumunii 19 maja, od strony zachodniej zwiedzając poprzednio w
pieknej Austrii miasteczko Melk i szybko rozwijajacych sie Węgrzech; Gyor,
Budapeszt, Eger i Dobrecen.
Za Dobrecenem wjechaliśmy juz po zmierzchu do Rumunii i pierwszy problem
znalezienia noclegu dokuczal nam juz do konca podrozy. Mielismy chyba pecha,
ze rzadkie po drodze motele/hotele/pensjonaty byly albo zajęte albo ich nie
bylo wogole.
Pierwsze wrazenie: ciemno! Wsie i miasteczka wyglądają jakby byly zaciemnione
przed nalotem.
Dopiero kolo Carei znaleźliśmy motel przy drodze. Motel ktory wlasnie oddano
do uzytku (UE zbudowala) i pokoje byly nadzwyczaj luksusowe, minibar, klima,
nawet z porno-kanalami w TV. Cena za pokoj 100 lei.
Rano spoglądamy pierwszy raz Rumunie w świetle i co nas udeza? Wielka rownina
i nieprzebyty las masztow elektryfikacyjnych! Kraj slupow wysokiego napiecia
... ale dlaczego wiec w nocy jest TAK ciemno?! Pozniej widzimy to w każdym
domu rumuńskim od zacofanej wsi mołdawskiej do Bukaresztu; elektryfikacja jest
tam jeszcze nie zakonczona i kable leca dosłownie wszedzie i aparaty
elektryczne, lampki, kontakty sprawiaja wrazenie prowizorki. Zarowki o
maksymalnej mocy 15W. Widac, ze kraj swiadom jest ochrony środowiska i nie
marnuje energi na oświetlenie.
W miare oddalania sie od Wegier psuly sie drogi.
Satu Mare – misteczko bardzo przypominalo mi Suwalki, poza tym nic nie moge o
nim powiedziec.
Maramures, kierunek na Baia Mare. Drogi coraz gorsze. Miasta tez. Za to wsie
wprawiaja nas w zachwyt misternie zdobionymi wrotami do zagrod i nieraz piekna
drewniana zabudowa jakiej jeszcze nie wiedziałem i ludnością... Mieszkancy wsi
byli dla mnie jakby mixem wsi lubelskiej i ...wietnamskiej.
Bukowina: wjeżdżamy w Karpaty. Drogi (po zimie) juz niemal nieprzejezdne.
Przeklinam caly czas i na serio obawiam sie, ze pogubie kola na dziurach z
których wyłącznie drogi te sie skladaly. Drogi główne, jakby kto pytal: trasa
Baia Mare – Bistrita – Vatra Dornai – Bicaz.
Moldova: nadal piekne gory i wielkie dziury! ... w asfalcie
Pieknie rzeźbione drewniane chatki, cerkiewki, klasztory i cmentarze.
Klopot z jezykiem. W Moldawi trafiamy na pensjonat (znowu z trudem znaleziony
kolo Bicaz) z mila rodzina mowiaca po francuski. Udajemy, ze tak jest nam
latwiej zrozumiec niz po rumuńsku. Dostajemy kolacje, nocleg i sniadanie,
razem: 200 lei.
Widac, ze kraj kroczy wielkimi krokami do EURO i zagranicznych turystow
chetnie doi. :-)
Pieknym wawozem Bicaz wyciskamy sie z zacofanej Moldawi/Bukowiny z poziomem
zaplecza turystycznego rownym rzeszowszczyźnie lat ’60 ubieglego wieku i
wjezdazamy na równiny Transylwani. I tu juz pierwszy oddech ulgi; dobre drogi
i kraj przypomina bardziej nasza/wegierska cywilizacje. Zreszta wsie sa
wegierskie i drogi tez! (bez dziur!).
Sighisoara ladna ale rozkopana; przygotowuje sie do sezonu letniego.
Zaskakująco sporo turystow zachodnich i amarykanskich.
Brasov i Bran juz standartowo turystyczne. Zamek Darkuli choc niem Drakuli to
jednak bardzo mily i przytulny.
Znowu wjeżdżamy w gory w kierunku na Bukareszt, ale drogi tu juz na szczescie
znosne. Sinaia jest pieknym gorskim kurortem z wspaniala zabudowa której
Zakopane mogloby pozazdrościć.
Bukareszt, miasto kore za 10 lat moze rzeczywiście stac sie Paryzem Wschodu.
Caucescu dal temu miastu budowle i aleje które beda mogly równać sie z Polami
Elizejskimi i Bulwarem Hausmana.
To juz bylo wszystko co widzieliśmy w Rumunii, bo dalej pojechaliśmy
porównywać ten kraj z Bulgaria i Turcja.
Ogolnie moje wrazenie jest takie, ze polnocne i wschodnie regiony tego
pieknego kraju sa jeszcze bardzo zacofane i rozwojem przypominaja mi Polske
(szczególnie ta czesc bylej kongresowki) tylko dziur w Polskich drogach jest
jednak mniej. Zaplecze turystyczne tez b. skromne, przynajmniej w maju.
Transylwania i Walchia szybciej dojda do tego poziomu jaki juz dzis
reprezentuja Czesi i Wegrzy.
Za jakis czas podziele sie z wami fotkami z tej wycieczki.
Serdeczne pozdrowienia i podziekowania za pomoc w "odkrywaniu" Rumunii