Dodaj do ulubionych

samochodem do i po Rumunii

IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 12.04.09, 20:11
zeszym roku byłem na Krymie.Rewelacja.W tym chce jechać przez Odessę.(bo mam tam coś do zobaczenia)do Rumunii i jak najwięcej zobaczyć.wiem że nie da się zwiedzic kraju w 10 dni.Prosze o wszelkie info:
1 co najbarzdiej warto zobaczyć(tu na pierwszym miejscu stawiam przyrodę potem architekturę)jeśli zabytki to te szcególne naj.
2 śpimy w samochodzie(multivan).zatem czy i gdzie najbezpieczniej.reakcje Rumunow i policji kirdy zatrzymam się od poprostu gdieś z boku na noc.jesli musze na cempingu to za ile.
3.gdzie tankować i co jeść tzn gdzie kupować.
4.kupić walutę w Polsce czy łatwo wypłacić w bankomacie
5.ceny, ile musze mieć by było tanio
6.drogi jakie na co szczególnie zwracać uwagę
zeszłym roku wiedza internautów sprawiła,że miałem super wakacje
Licze, że pomożecie
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: Marcin Re: samochodem do i po Rumunii IP: *.enterpol.pl 12.04.09, 22:16
      ad1.
      Na początek pojedź do Transylwanii, według mnie jest to najbardziej cywilizowany
      region Rumunii. Niezła baza turystyczna, niezapomniane widoki i wrażenia
      gwarantowane. Szczegółów szukaj na forum.
      ad2.
      Bez problemu możesz nocować w samochodzie, najlepiej na Popasach ichnie pola
      biwakowe. W Rumuni w weekendy zaczyna się exodus mieszkańców miast.Wszyscy jadą
      za miasto. Śpią w samochodach, w namiotach w czym się tylko da.Widziałem całe
      miasteczka namiotowe nad potokami. Nikogo to nie szokuje, uważam że jest to
      bezpieczniejsze niż Polsce.
      ad3.
      Tankujesz oczywiście na stacjach benzynowych.Karty w zasadzie przyjmują we
      wszystkich większych stacjach. Paliwo jest tańsze niż w Polsce o jakieś 15%
      ad4.
      Leje ciężko u nas kupić w kantorach.Najlepiej mieć trochę Euro a resztę gotówki
      wypłacać w bankomatach i oczywiście płacić kartami.
      ad5.
      Co do gotówki to wole się nie wypowiadać. Każdy ma inny żołądek i inne
      potrzeby.Ceny są podobne jak w Polsce. Powiem tyle mi poszło na 5 dni 300euro.
      Ale spałem w pensjonatach i w hostelach. Jeżeli brzydko mówiąc, chcesz iść po
      taniości na pewno wydasz mniej.Zresztą jest to indywidualna sprawa każdego.
      ad6.
      Drogi krajowe w Rumunii są porównywalne do polskich, górskie nawet lepsze, w
      większości przypadków podjazdy mają po 2 pasy ruchu. Jak nie trafisz na konwoje
      Tirów to całkiem przyjemnie się jeździ.
      W terenie zabudowanym lepiej stosuj się do ograniczeń, policja często tam grasuje.
      Podsumowując to wszystko na pewno nie będziesz żałował wyjazdy do Rumunii.
      Dołączam albumy z dwóch moich ostatnich wyjazdów:

      foto.onet.pl/f531s,ok6scooogosk,u.html
      foto.onet.pl/f531s,skfk28qkk0a0,u.html
      POZDRAWIAM
        • Gość: Krzysztof Re: samochodem do i po Rumunii IP: 195.93.134.* 03.06.09, 00:09
          Że się tak nieproszony wypowiem... Kolejka prawie z centrum Brasova (Braszowa) na górę Tampa (en.wikipedia.org/wiki/Tampa,_Brasov) - po południowej stronie murów starego miasta. Ok. 10 lei w obie strony, ale piechotą rzut kamieniem. Wyjdziesz w 40-50 min. A zejdziesz nawet szybciej.:-) Pytasz o wysiadanie - przy restauracji Panoramic (trwa od lat 80-tych, albo nawet i wcześniej...), a przejść możesz za literki BRASOV rozłożone na modłę holiłódzką po wzgórzu. Kilkanaście minut. Pozdrowienia.:-)
        • Gość: Marcin Re: samochodem do i po Rumunii IP: *.enterpol.pl 03.06.09, 17:38
          Będąc na rynku głównym widać wzgórze z napisem Brasov. Idzie się w kierunku góry
          jakieś 500m. Do stacji na dole dochodzimy kawałek aleją parkową (wyłożoną
          kostką). Wjeżdża się na górę co jakieś 15min.Płacimy ok.7-10 LEI (dokładnie nie
          pamiętam).Ostatni kurs chyba o 17:00. Na wzgórzu znajduje się druga stacja i
          m.in. taras widokowy i kawiarnia. Mogę się w jakiś szczegółach mylić. Dwa lata
          temu ostatnio tam byłem. Jadę za miesiąc do Rumunii. Na pewno będę w Brasovie
          jak zależy ci na innych świeżych informacjach o tym miejscu to chętnie służę
          podzielę się wiadomościami.
      • Gość: leszko Re: samochodem do i po Rumunii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.07.09, 09:11
        Odnosnie punktu 4
        A nie lepiej dolary wychodza?
        A jesli juz wypłaty z bankomatów to jaki bank? Pytałem się w Aliorze jak to u nich jest i mi powiedzieli że najpierw przeliczają na euro po swoim kursie a potem na złotówki i wyliczając gorzej mi wyszło niż jakbym w Polsce zakupił leje.
        Wybieram sie w połowie sierpnia do Rumuni i nie wiem już sam gdzie i jak wymieniać walute.
    • Gość: njz.pl Re: samochodem do i po Rumunii IP: *.a2c-250-129.astra2connect.com 13.04.09, 14:46
      od 5 lat, rok w rok, po dwa miechy jezdze po Rumunii (co prawda
      terenowka i wysoko)
      Spisz gdzie staniesz, nikogo to nie dziwi, wrecz jest naturalne
      Kasa z bankomatow lub euro na wymiane po kantorach. Czasami lepsze
      relacje daje karta, czasami wyminana (nie ma reguly)
      Tankujesz gdzie chcesz, paliwa wszedzie dobre ( w kazdym badz razie
      dla landrovera), dobre stacje to napewno LUKOil (dobre relacje przy
      platnosci karta)
      Jedz co chcesz, kupuj na targowiskach, od pasterzy, kupuj po
      wioskach. W tzw "normalnych" sklepach znajdziesz to samo co w PL
      Im wiecej bocznych drog tym malowniczej i przygoda wieksza,
      bezpieczenstwo zreszta tez. R. to kraj bezpieczny i zyczliwy,
      oczywiscie myslenie jest wymagane, nawet w watykanie potrafia okrasc
      gape (pisze tu o zlodziejach, nie o pewnej instytucji :) )
      Baw sie dobrze, Krym to przy R (mowie o gorach, co do wybrzeza nie
      bede dyskutowal) maly pikus
      Pzdr
      Norbert J. Zbróg
    • niemamweny2 Re: samochodem do i po Rumunii 15.05.09, 09:23
      Przyroda: zacznij od gór Apuseni jeśli jedziesz z Wegier.10 dni
      można tam spokojnie spędzić. Wiele miejsc w górach dostepnych
      samochodem np.Padis, ale drogi drum forestiera (chyba wiadomo jak
      się to tłumaczy-drogi leśne).Czyli asfalt był za Caucescu.
      Droga międzynarodowa Oradea- Bukareszt (i nie tylko) jest ciągle
      modernizowana-co powodowało korki.Bardzo duży ruch na drogach
      głownych, często pusto na bocznych- czyli jak w Polsce.Drogi boczne
      są niekiedy szybsze.Stan jest różny-jak w Polsce.Na przestrzeni
      kilku lat widać inwestycje w jakość nawierzchni, ale jest też
      kontrast w stosunku do Polski jak się wpadnie w wiejską drogę.
      Jeść zupy, sarmale, mamałygę z sosami, miti, wyroby mleczne.
      Ja korzystam wszędzie z bankomatu.
      Rok temu- troszkę drożej niż w Polsce (+10%).Od tego czasu PLN się
      znacznie osłabiła.
    • szalupadauna Re: samochodem do i po Rumunii 23.07.09, 12:00
      Hej
      Osobiscie nie bylem w Rumunii, ale ostatnio kolezanki studiujace
      etnologie wybraly sie tam na pare dni oraz kumpel z pracy jechal do
      Bulgarii przez Rumunie, wiec napisze co wiem.

      Drogi fatalne, fatalne! Jedzie sznurek aut 70-90 na godzine i
      zapomnij o jakims wyprzedzaniu, a jak zdecydujesz sie na brawure to
      policja juz cie ma.
      Co warto zobaczyc? No zdecydowanie zamek drakuli :)
      A tutaj dlaczego warto: bezzadecia.blox.pl/2007/10/Poienari-
      Prawdziwy-Zamek-Drakuli.html
      Ludzie w rumuni sa podobno bardzo spoko. Moje kolezanki kumplowaly
      sie z zaprzyjaznionym rumunem przez 10 dni, ktory objezdzal z nimi
      kraj i spal z nimi w namiocie i ani sie nie podwalal, ani nic nie
      ukradl, w ogole zadnych chorych akcji.
      ceny sa mniej wiecej taki jak w polsce, ale nie wiem jak z wyplatami
      z bankomatow.

      niestety nie odpowiem ci na wszystko osobiscie, tylko z opowiadan,
      ale licze, ze cos pomoglem ;)
      • avroml Re: samochodem do i po Rumunii 23.07.09, 14:05
        Faktycznie, widać, że nie byleś... :) To wszystko, o czym piszesz,
        jest względne i dyskusyjne: stan dróg - zależy gdzie i kiedy;
        brawura kierowców i ilość policji na drogach: po 5 latach mieszkania
        w RO mam całkowicie inne zdanie - niektórzy rumuńscy kierowcy są
        całkiem pop..., a policji na drogach jest mało. Dodam tutaj, że są
        generalnie nieprzekupni i chętnie korzystają z możliwości
        zatrzymania prawa jazdy np. za poważne przekroczenie szybkości.

        "Towarzysze podróży" - zgadza się, w górach młodzi ludzie chętnie
        się dołączają, są sympatyczni i ciekawi.
        Ceny - różnie to bywa. Bankomaty także w Rumunii wypłacają
        pieniądze, do tego są:)
        • Gość: olo Re: samochodem do i po Rumunii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.09, 18:04
          To co dzieje się na rumuńskich drogach to istny carmagedon. Totalny brak szacunku dla prawa drogowego. Normą jest wyprzedzanie na podwójnej ciągłej, na częściach wydzielonych, z lewej strony wysepek a nawet z prawej po poboczu. Wymuszanie zjazdu na pobocze przez kierowcę jadącego z naprzeciwka jest niczym chleb powszedni. Trąbią bez przerwy i przy każdej okazji. Nie wiadomo po co i dlaczego. Totalny chaos. A nieprzekupna policja? Już na wejściu 200 RON za brak winiety. Drogi główne jeszcze w miarę, ale te boczne? Asfalt zniknął z 40 lat temu, a wszechobecne krowy i konie przełażące przez jezdnie potrafią skutecznie osłabić serce.
          • Gość: bert Re: samochodem do i po Rumunii IP: *.a2c-250-129.astra2connect.com 08.08.09, 22:23
            > Drogi główne jeszcze w miarę, ale te boczne? Asfalt zniknął z
            40 lat temu, a ws
            > zechobecne krowy i konie przełażące przez jezdnie potrafią
            skutecznie osłabić s
            > erce.


            Jasne, jasne, te krowy powinny byc w obozach koncentracyjnych dla
            zwierzat typu przemyslowa obora, chlewnia, a konie wylacznie w
            stajniach i pod siodelko likendowo.
            Wogole zmienic ta Rumunie !!! Niech bedzie tam jak w Niemczech albo
            jakiejs tam Polsce (niestety juz to sie dzieje).
            A ja wlasnie za to: za te krowy, konie, za pasterzy, drwali w
            gorach, za szczesliwe zwierzeta i szczesliwych ludzi pokochalem ten
            kraj. Czlowiek izolujac sie od zwierzat traci swoja "ludzkosc".
            Swoja droga, od 5 lat jestem w R, po ca dwa miesiace. Albo jezdzimy
            po innym kraju albo..., ktos tu chrzani.


            Normą jest wyprzedzanie na podwójnej ciągłej, na części
            > ach wydzielonych, z lewej strony wysepek a nawet z prawej po
            poboczu. Wymuszani
            > e zjazdu na pobocze przez kierowcę jadącego z naprzeciwka jest
            niczym chleb pow
            > szedni. Trąbią bez przerwy i przy każdej okazji. Nie wiadomo po co
            i dlaczego.
            > Totalny chaos. A nieprzekupna policja? Już na wejściu 200 RON za
            brak winiety.


            Winete kupic nalezy, to raz. Dwa, kilka razy mialem doczynienia z
            rumunska policja, zawsze bylo milo i zyczliwie, jak widzieli jakis
            problem to sami reagowali checia pomocy (to samo dotyczy zandarmerii)
            Chaos ? jeszcze na dodatek totalny, to my mamy w sejmie i na scenie
            politycznej, ze o gospodarce nie wspomne. U nich jest co najwyzej
            lekki (przepraszam za okreslenie) "rozpizdziaj" ktory sprowadza sie
            do tego, ze to co konieczne to jest zrobione, reszta, ta
            mniej konieczna czesto gesto jest obsikana
            Nie ma przejazdu przez Polske (powiedzmy sobie na trasie 500-600
            km), by nie nadziac sie na conajmniej jeden wypadek, kilka kolizji.
            W Rumuni przez te wszystkie lata widzialem jedna stluczke (polski
            autokar wjechal w dacie) oraz jeden wypadek czolowke dwoch tirow.
            No coz, zgadzam sie z tym, ze Rumunia to nie jest kraj dla ludzi o
            slabych sercach, ale przeciez ci moga korzystac z tych pieknych,
            jednakowo wygrabionych, w rzadek obsadzonych, wykoszonych krajow w
            ktorych nic ciekawego ( przepraszam, mrozacego krew w zylach jak
            krowa na drodze) stac nie moze
            Norbert J. Zbróg
            • Gość: olo Re: samochodem do i po Rumunii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.09, 14:16
              Gość portalu: bert napisał(a): Jasne, jasne, te krowy powinny byc w obozach koncentracyjnych .......

              Nie, krowom pasącym się przy drodze i do tego krajowej II kat. powinno się uniemożliwić wejście na drogę poprzez zastosowanie wynalazku, znanego w Europie i na świecie od dość dawna, a nazywanego płotem. Nie napisałem, jak widać, o stadach owiec na górskich drogach, bo zwierzęta znajdują się na nich w sposób zorganizowany przez pasterzy. Krowy, natomiast, wyłażą na drogę w najmniej oczekiwanych momentach i zagrażają mojemu bezpieczeństwu.
              "Winietę należy kupić i to raz dwa.".Tuż za granicą zatrzymałem się pod tablicą z informacjami dla kierowców i żadne, z naszej czwórki, nie zauważyło informacji o konieczności posiadania winiety na wszystkie drogi. Nie znam kraju w Europie gdzie winieta obowiązuje na wszystkie, bez wyjątku, drogi a skoro w tym pięknym kraju nie ma autostrad...to i wniet pewnie też nie. Z takiego założenie wyszliśmy i zapłaciłem frycowe - mój problem.
              Ciekawą tezę kolega prezentuje w swoim poście. Zostawmy ten rozpiździaj na drogach, zaniedbane podwórka, śmierdzące kible, krowy na drogach i cieszmy się mianem dzikiego i niezkażonego cywilzacją kraju. Zawsze znajdziemy kogoś, kto się Rumunią zachwyci i przyjedzie. A jak się nie podoba to zawsze można do Niemiec, na przykład. A ja chcę do Rumunii po raz kolejny i mam nadzieję, że w przyszłym roku spotkam ją bliżej norm europejskich skoro mianem kraju unijnego przyszło jej się cieszyć.
          • wojgas Re: samochodem do i po Rumunii 08.08.09, 23:14
            Ja bym tak nie demonizował, kierowcy jeżdżą podobnie do Polaków chociaż na parę
            tysięcy kilometrów nikt nas nie wyprzedzał na ciągłej a w trakcie powrotu tuż za
            granicą polsko słowacką nasi mistrzowie kierownicy musieli dać popis i udowodnić
            że wyprzedzanie na podwójnej przy zerowej widoczności to nie jest problem nawet
            dla 3 samochodów na raz.
            Z policją nie mieliśmy jakichkolwiek problemów, a stoją na rogatkach miast.
            Winietę trzeba kupić i już.
            Trzeba uważać na źle zaparkowane samochody tuz za zakrętem, na wozy drabiniaste,
            w górach na krowy łażące po drogach.

            Jakość dróg jest różna i nie jest to skorelowane z tym czy droga jest żółta czy
            czerwona. Bardzo dużo remontów. Co do trąbienia to osobiście używałem więcej
            klaksonu niż Rumuni, no może poza Braszowem w godzinie szczytu.
      • Gość: Filo Re: samochodem do i po Rumunii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.09, 18:57
        Szalupadauna, szczerze powiedziawszy nie będąc osobiście w jakimś kraju, bał bym
        się napisać o tym kraju na forum jemu poświęconym. To co napisałeś brzmi
        nieciekawie, niczym dialog Niemca z Niemcem: wiesz ? kolega był w Polsce, drogi
        straszne, wszędzie zwężenia i korki, policja w najmniej spodziewanych miejscach,
        i wiesz podałem rękę jednemu polakowi rękę a zegarek dalej mam !
        Wiem, że że chciałeś dobrze a wyszło jak mocno w tobie tkwił stereotyp Rumunii.

        Pozdr, Filo.
      • pawelboch Re: samochodem do i po Rumunii 07.08.09, 22:59
        szalupadauna napisał:

        > Ludzie w rumuni sa podobno bardzo spoko. Moje kolezanki kumplowaly
        > sie z zaprzyjaznionym rumunem przez 10 dni, ktory objezdzal z nimi
        > kraj i spal z nimi w namiocie i ani sie nie podwalal, ani nic nie
        > ukradl,
        Czyli wiemy tyleż że nie był Cyganem (bo by ukradł) ale był za to pedałem (bo by
        się podwalał).
        Bardzo praktycznych rzeczy się od Ciebie dowiedziałem o Rumunii.
        pzdr., PB
      • Gość: bert Re: samochodem do i po Rumunii IP: *.a2c-250-129.astra2connect.com 08.08.09, 10:39
        szalupadauna napisał:

        > Hej
        > Osobiscie nie bylem w Rumunii, ale ostatnio kolezanki
        studiujace
        > etnologie wybraly sie tam na pare dni oraz kumpel z pracy jechal
        do
        > Bulgarii przez Rumunie, wiec napisze co wiem.
        >
        > Drogi fatalne, fatalne! Jedzie sznurek aut 70-90 na godzine i
        > zapomnij o jakims wyprzedzaniu, a jak zdecydujesz sie na brawure
        to
        > policja juz cie ma.
        > Co warto zobaczyc? No zdecydowanie zamek drakuli :)
        > A tutaj dlaczego warto: bezzadecia.blox.pl/2007/10/Poienari-
        > Prawdziwy-Zamek-Drakuli.html
        > Ludzie w rumuni sa podobno bardzo spoko. Moje kolezanki kumplowaly
        > sie z zaprzyjaznionym rumunem przez 10 dni, ktory objezdzal z nimi
        > kraj i spal z nimi w namiocie i ani sie nie podwalal, ani nic nie
        > ukradl, w ogole zadnych chorych akcji.
        > ceny sa mniej wiecej taki jak w polsce, ale nie wiem jak z
        wyplatami
        > z bankomatow.
        >
        > niestety nie odpowiem ci na wszystko osobiscie, tylko z opowiadan,
        > ale licze, ze cos pomoglem ;)


        Chlopie,
        Ty to chyba strasznie niemadry jestes. Nie byles ale wiesz (zenujace)
        Norbert J. Zbróg

        • vineri Re: samochodem do i po Rumunii 10.08.09, 15:59
          kolega bert ma rację w 100% ja również jestem za takim "nie ucywilizowanym" krajem, zrobiłem kilkadziesiąt tyś. kilometrów po rumunii i o wiele więcej w starej unii głównie w niemczech i austrii tam to jest dopiero niebezpiecznie! tyle rozbitych samochodów na autostradzie nie widziałem nawet w polsce, każdy zawodowy kierowca wam powie że np. jak w niemczech spadnie deszcz to niemcy się tłuką jeden za drugim na autostradzie, w rumuni faktycznie przypominam sobie tylko 3 lub 4 kolizje drogowe nic więcej aż dziw bierze co?
          ale jest propaganda i takie kraje jak polska i rumunia są na czele europejskiej "czarnej listy" wypadków, tylko jest jeden problem w polsce podaje się że to my jesteśmy na pierwszym miejscu w śmiertelnych wypadkach, tak samo jest w rumuni i np. czechach czyli pierwsze miejsce ekseqwo albo tzw. efekt psychologiczny, mało tego presja na nowe kraje w unii jest tak wielka że za jakiś czas nasze kraje będą bardziej wyczesane i ucywilizowane niż taka szwajcaria, ale ja tego nie chce!!!! nie chce sterylnych warunków, w końcu po to tu żyjemy żeby coś przeżyć a nie wegetować nawet w najbardziej komfortowych warunkach!!!
          • Gość: olo Re: samochodem do i po Rumunii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.09, 16:53
            vineri napisał:

            > kolega bert ma rację w 100% ja również jestem za takim "nie ucywilizowanym" krajem.<

            MIałem pecha i przejechałem w tym roku tylko 1500 km po tym skądinąd pięknym kraju, ale za to poczyniłem sporo obserwacji.
            - Żaden Rumun poniżej mercedesa czy nowej toyoty nie przyhamował auta, żeby wypuścić mnie z podporządkowanej lub umożliwić wyjazd z parkingu. Nawet jesli jechał 15 km na godzinę w korku.
            - Żaden Rumun nie pozostawił mi nawet 3 m wolnej przestrzeni przed poprzedzającym mnie autem. Widząc obcą rejestrację szedł choćby na czołówkę, ażeby wjechać przede mnie i kolejne 30 - 40 km utrudniać mi życie - kultura jazdy z hamowaniem silnikiem nieznana.
            - Przejechałem w te wakacje > 5 000 km po Europie i tylko w Rumunii mnie obtrąbiano, za ułatwianie innym włączenia się do ruchu. Wystarczyło jadąc w powolnym korku zdjąć nogę z gazu. U nas odruch coraz powszechniejszy, tam absolutnie nieznany. W jednym przypadku obtrąbił mnie kierowca ,któremu wcześniej umożliwiłem wyjazd i włączenie się do ruchu!
            - Tylko Rumuńscy kierowcy TIRow wyprzedzają swoich kolegów w ciężarówkach z prędkością <30 km/h mimo, że pas dopuszcza jazdę tylko ponad 30. Ale to norma również na europejskich drogach
            - O wyprzedzaniu na trzeciego i czwartego już pisałem. O wyprzedzaniu poboczem i wysepek z lewej też. Jazda z prędkością > 80 km/h przez wsie i miasteczka to standard.
            - I wcale mi nie żal, że w Polsce już się nie "mruga o policji". Dopóki w Rumunii powszechny będzie ten właśnie sposób informowania, nigdy nie będzie porządku na drogach.

            Jeżeli tak ma wyglądać ta swoista cywilizacja na drogach to ja jeszcze trochę poczekam z odwiedzinami. A dziesiątki wypadków drogowych zobaczysz wówczas, gdy Rumunom wybudują autostrady. To będzie masakra.

            • Gość: bert Re: samochodem do i po Rumunii IP: *.a2c-250-129.astra2connect.com 10.08.09, 18:10
              Jeżeli tak ma wyglądać ta swoista cywilizacja na drogach to ja
              jeszcze trochę p
              > oczekam z odwiedzinami. A dziesiątki wypadków drogowych zobaczysz
              wówczas, gdy
              > Rumunom wybudują autostrady. To będzie masakra.


              Mysle, ze z tym czekaniem to bardzo dobry pomysl, jest tyle pieknych
              miejsc gdzie ludzka zyczliwosc na drodze, brak wypadkow, i wszystko
              takie "uporzadkowane", ze faktycznie, nie warto wybierac sie do
              takiej "paskudnej" jak ja Pan postrzegasz; Rumunii. Te wstretne
              zwierzeta... no po prostu fuj
              Tylko, ze:
              komunikat o ofiarach drogowych ostatniego "likendu" na polskich
              drogach przypomina komunikat z jakiejs wojny. Tylu zabitych (nie
              malo) tylu rannych (b.duzo)
              Jest tu na forum o ile sie nie myle kilka osob z Rumunii lub
              bedacych tam na "stale" ciekaw jestem czy tam tak wygladaja
              statystyki, moze cos w tym temacie powiedza, acz jestem mocno
              przekonany o tym, ze sa daleko za nami w skutkach (na szczescie).
              Zgadzam sie, w Rumunii panuje swoista miniatura "anarchi" drogowej i
              czasami to czy owo jest lekcewazone. Jak sie chwile tam pojezdzi to
              zaczyna to byc czytelne a nawet wygodne.
              Prawde mowiac, wole jezdzic po Rumunii niz po Polsce.
              Zgadzam sie tez z takim prawdopodobienstwem, ze poziom debili
              drogowych nie odbiega w R od sredniej europejskiej - wylaczajac z
              tego nasza ojczyzne, tu jest naprawde tragicznie.

              Apropos trabienia, wielu Rumunow trabiac pozdrawia lub dziekuje za
              udzielona pomoc w ruchu drogowym Tam sygnal raczej ma dobry
              wydzwiek, nie tak jak u nas poganiajacy.
              Byc moze, zle odczytal Pan intencje trabiacych.

              No a w kwesti autostrad...
              nie zobacze..., jak zaczna w R budowac autostrady to nie bede mial
              juz tam po co jezdzic (do Niemiec mam tzw rzut beretem, wiec jak
              bede chcial przejechac sie autostrada wsrod plotkow i bez krow i
              koni, to mam blizej do Niemcow niz do Rumunii)
              NB po tegorocznym pobycie, stwierdzam, ze tempa prac drogowych i
              remontow to mozemy sie uczyc od Rumunow, Jest imponujace.
              NB ja wolabym te stare drogi
              Norbert J. Zbróg
            • wojgas Re: samochodem do i po Rumunii 10.08.09, 21:31
              Gość portalu: olo napisał(a):

              > vineri napisał:
              >
              > > kolega bert ma rację w 100% ja również jestem za takim "nie ucywil
              > izowanym" krajem.<
              >
              > MIałem pecha i przejechałem w tym roku tylko 1500 km po tym skądinąd pięknym kr
              > aju, ale za to poczyniłem sporo obserwacji.
              > - Żaden Rumun poniżej mercedesa czy nowej toyoty nie przyhamował auta, żeby w
              > ypuścić mnie z podporządkowanej lub umożliwić wyjazd z parkingu. Nawet jesli j
              > echał 15 km na godzinę w korku.

              Mam obserwacje wręcz przeciwne, większość Rumunów mnie wpuszczała tylko nie
              można włączać się do ruchu jak ciapa. Dynamicznie i z odwagą.

              > - Żaden Rumun nie pozostawił mi nawet 3 m wolnej przestrzeni przed poprzedzają
              > cym mnie autem. Widząc obcą rejestrację szedł choćby na czołówkę, ażeby wjecha
              > ć przede mnie i kolejne 30 - 40 km utrudniać mi życie

              proponuje zobaczyć jak jadą poznańskie koziołki do Mielna

              >- kultura jazdy z hamowan
              > iem silnikiem nieznana.

              No chyba nie w miastach górskich. Jeżeliby nie potrafili tak hamować to dawno by
              wyginęli.

              > - Przejechałem w te wakacje > 5 000 km po Europie i tylko w Rumunii mnie ob
              > trąbiano, za ułatwianie innym włączenia się do ruchu. Wystarczyło jadąc w powo
              > lnym korku zdjąć nogę z gazu. U nas odruch coraz powszechniejszy, tam absolutni
              > e nieznany. W jednym przypadku obtrąbił mnie kierowca ,któremu wcześniej umożli
              > wiłem wyjazd i włączenie się do ruchu!

              Ja zawsze wpuszczałem patrząc się w tylne lusterka. Nie można tamować uchu i
              robić tego jak ciapa.

              > - Tylko Rumuńscy kierowcy TIRow wyprzedzają swoich kolegów w ciężarówkach z prę
              > dkością <30 km/h mimo, że pas dopuszcza jazdę tylko ponad 30. Ale to norma
              > również na europejskich drogach

              to samo jest na autostradzie ze Strykowa do Poznania.

              > - O wyprzedzaniu na trzeciego i czwartego już pisałem. O wyprzedzaniu poboczem
              > i wysepek z lewej też. Jazda z prędkością > 80 km/h przez wsie i miasteczka
              > to standard.

              To jest znacznie większy problem polskich kierowców niż rumuńskich. Może kolega
              wyjeżdża tylko w niedziele na drogi.

              > - I wcale mi nie żal, że w Polsce już się nie "mruga o policji". Dopóki w Rumun
              > ii powszechny będzie ten właśnie sposób informowania, nigdy nie będzie porządku
              > na drogach.

              W Rumunii tylko raz mi mrugali a policji jest więcej niż w Polsce, tylko że mało
              się interesuje jak ktoś pędzi o 10km/h za szybko.

              Dla mnie jazda w Rumunii była bardzo dynamiczna i bezpieczna, na marginesie to
              wracałem na lawecie z wakacji po tym jak pani na węgrzech nie zatrzymała się na
              ustąp i pierwszeństwie z prawej strony w miejscowości jak Ciechocinek. Wypadek
              może być wszędzie a w Rumunii jedyną szansą było uderzenie w krowę koło Rasnova,
              a w Polsce co najmniej 5 czołówek. Z moich obserwacji trzeba jeździć odważnie i
              dynamicznie. Używać klaksonu nie jako obelgi, tylko by zwrócić uwagę. No i nie
              wpuszczać cwaniaków tak jak to z całym korkiem Rumunów zrobiliśmy jak się Panu
              nie chciało poczekać.

              >
              > Jeżeli tak ma wyglądać ta swoista cywilizacja na drogach to ja jeszcze trochę p
              > oczekam z odwiedzinami. A dziesiątki wypadków drogowych zobaczysz wówczas, gdy
              > Rumunom wybudują autostrady. To będzie masakra.
              >
              >
              Więc czekaj tak jak na giełdzie, to kupisz na górce :).
              BTW Te autostrady będą szybciej niż w Polsce.
              • aaaaar Re: samochodem do i po Rumunii 11.08.09, 11:28
                Nie wiem czy powinnam sie w temacie wypowiadać bo w końcu baba
                jestem:) a baba za kierownicą - coż może wiedzieć;) jeżdze i w
                Polsce i w Rumunii.... mimo wszystko pare spostrzeżen -
                w Polsce nie zdarzyło mi sie NIGDY!!, żeby mnie ktoś wpuścił z
                podporządkowanej!! (taka smutna prawda) w Rumunii bardzo często(nie
                znaczy zawsze), ba nawet wpuszczają mnie jak złamie jakiś przepis i
                chce nawrócić(wtedy wręcz zawsze, co w Polsce byłoby niemożliwe i
                nawet nie próbowałybym tego zrobić;)!!) ale generalnie różnica jest
                tak,że w Polsce babę za kierownicą należy oklnąć, tam raczej ustapić
                pierwszeństwa (może dla świetego spokoju, ale w to nie wnikam;)
                trąbienie fakt denerwuje mnie, sporo osób jednak trąbi niepotrzebnie
                (i nie,że na babe bo z kolegami jako pasażerka też jeżdzę i trąbią
                na nich tyle co i na mnie;),
                ale trochę po prostu trzeba przestawić się na ich styl jazdy... i
                lokalne zwyczaje niekoniecznie zgodne z przepisem, np. przekraczanie
                podwójnej ciągłej namalowanej bez sensu w pewnym miejscu jest
                zwyczajem i jeżdzą tak wszyscy, nawet jak stoi tam policja nikogo
                nie zatrzyma ;)) jak człowiek pozna miasto trąbienia znacznie
                mniej....
                generalnie jak na nich jeżdze i tak wciąz za bardzo przepisowo stąd
                czasem klakson usłusze, jak zwalniam w jakiejś wiosce do 70 ;)
                aczkolwiek w Polsce gdy zrobie to samo, napewno tuż za znakiem ktoś
                mnie wyprzedzi, więc róznica tylko w uzyciu klaksonu - nie jesteśmy
                my Polacy bardziej przepisowi...
                wypadek przez te kilka miesięcy widziałam tylko 1!! ktoś stracił
                panowanie na dziurawej drodze.... wszyscy z samochodu wyszli bez
                szwanku (stare Dacie są jednak bardzo mocne;)
                remonty dróg masowe, trwaja długo, ale z drugiej strony, jak się
                przejeżdza co drugi dzień taką droga remontowaną i w Rumunii i w
                Polsce... widać na czym polega remont drogi, ile kładzie się wartsw,
                etc..., tak by dziur i kolein znów za miesiąc nie było, jak to
                bardzo często jest w PL...
                autostrady będą w R szybciej - coś mi się mocno wydaje,że jednak
                tak....
                sieć fotoradarów chyba bardziej gęsta jak w PL, ja nie miałam
                jeszcze problemów bo przekroczenie 10-15 km nie jest przekroczeniem,
                ale znajomy Polak, który jeżdzi tak samo w R jak i w P (niestety)...
                w R dorobił sie w krótkim czasie znacznego ubytku na koncie;) z tego
                co wiem Rumuni tez mandaty dostają bardzo często i sporo osób
                ograniczeń prędkości zaczyna jednak przestrzegać, myślę, że rok,
                góra dwa i będzie tu można jeździć spokojniej jak w Polsce..
                • Gość: olo Re: samochodem do i po Rumunii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.09, 12:09
                  aaaaar napisała:"Nie wiem czy powinnam sie w temacie wypowiadać bo w końcu baba"

                  Nie powinnaś.

                  ba nawet wpuszczają mnie jak złamie jakiś przepis i chce nawrócić(wtedy wręcz zawsze, co w Polsce byłoby niemożliwe i nawet nie próbowałybym tego zrobić;)!!)
                  To skąd wiesz, że nie wpuszczają? Z opowiadań stryjenki. No widzisz, a ja "ciapa" z Polski jechałem do najbliższej poprzecznej i próbowałem włączyć się do ruchu. Znaczy mogłem złamać przepis i zawracać na podwójnej? Wtedy byłoby OK? O tym, że w Rumunii sieć fotoradarów chyba bardziej gęsta jak w PL, również. Proponuję przejazd z Katowic do Gdańska, albo z Krakowa do Rzeszowa.

                  przekraczanie podwójnej ciągłej namalowanej bez sensu w pewnym miejscu jest zwyczajem
                  Widać w każdym miejscu w Transylwanii, w którym bylismy owe linie były namalowane bez sensu. Części wydzielone przed lewoskrętem również.

                  generalnie jak na nich jeżdze i tak wciąz za bardzo przepisowo stąd czasem klakson usłusze,jak zwalniam w jakiejś wiosce do 70
                  Bywało gorzej gdy zwalniałem do przepisowych 50 km/h. Wówczas nawet wysepka przy wjeździe nie była przeszkodą. Nie dało się z lewej to poszedł z prawej po poboczu. No, ale tak to jest jak jeżdżą "ciapy" z Polski

                  Kończąc udział w tej jałowej dyskusji przestaję się dziwić, że częśc polskich kierowców, których przedstawiciele odezwali się w tym wątku uwielbia rumuńskie drogi. Ba, niektórzy z nich nawet przestaną odwiedzać Rumunię gdy powstaną tam autostrady. Rumunia jest krajem gdzie znajduje ujście polska ułańska fantazja. Gdzie anarchię na drodze nazywa się drobnym omijaniem przepisów i gdzie istnieje powszeche dla tej anarchii przyzwolenie.Gdzie liniie namalowane są bez sensu, gdzie pochwalone jest bezsensowne używanie klaksonu - wszak nie do ostrzegania on służy a do wzajemnego pozdrawiania . A jeśli ktoś naprawdę chce porównywać "drogowe bałagany" to proszę przejechać kilka tysięcy kilometrów po włoskich lokalkach, nacionalkach i większych miastach. Wówczas da się zrozumieć, że pojęcie "zorganizowany bałagan" ma sens. Tyle, że nie dotyczy Rumunii. Z mojej strony EOT.
                  • njz Re: samochodem do i po Rumunii 11.08.09, 16:13
                    zrozumieć, że pojęcie
                    > "zorganizowany bałagan" ma sens. Tyle, że nie dotyczy Rumunii. Z
                    mojej strony
                    > EOT.

                    za EOT bogu (temu czy tamtemu dzieki)
                    mam wrazenie, ze Pan wie wszystko lepiej.
                    Ja w R zrobilem kilkadziesiat tys km, generalnie jestem z tych co
                    uwazaja, ze skoro ktos postawil znak ( w sensie ze, przestrzegam
                    przepisy) to to ma swoje uzasadnienie i tak tez jak "powiada"
                    przepis, staram sie jechac. Widuje w R czesto auta na PL znakach,
                    ich wystrzegam sie najbardziej. Pani ktora Panskim zdaniem :nie
                    powinna

                    jak wynika z jej postu rowniez duzo po R jezdzi.
                    Panskim zdaniem: nie zna sie na rzeczy
                    Pan jak rozumie, przejechal raz, i juz wie...
                    Dziwia mnie zawsze tacy ludzie...
                    pozdrawiam
                    Norbert J. Zbróg
                  • avroml Re: samochodem do i po Rumunii 13.08.09, 15:49
                    Olo, proszę! Nie dość, że ciapa na drodze, to jeszcze złośliwy
                    mizogin na forum :/

                    A Twoje rozterki podsumuję tak: jeśli nie odpowiada Ci jeżdżenie po
                    Rumunii, to po niej nie jeździj! Ulżysz sobie i przy okazji
                    rumuńskim użytkownikom dróg.

                    A na temat "ułańskiej fantazji" polskich kierowców rumuńska policja
                    ma wyrobione zdanie: tylko w sierpniu (jest 13) 73 (tak,
                    siedemdziesięciu trzech) Polaków straciło prawka na co najmniej
                    miesiąc. Policjanci tu są bezlitośni, więc lepiej uważać na
                    ograniczenia prędkości i nie wyprzedzać na podwójnej ciągłej.

                    Anarchia? Nie sądzę. Czasem mowa albo o braku wyobraźni, albo o
                    "zwyczaju", który na Bałkanach jest ważniejszy, niż przepisy ruchu
                    drogowego. Jeśli zatem tego nie akceptujesz, jeśli chcesz, żeby było
                    tak, jak masz w domu: proste - zostań w domu.
                    • Gość: olo Re: samochodem do i po Rumunii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.09, 07:39
                      Jeżeli opiekun forum życzy sobie, by je dalej zaśmiecać, jestem do dyspozycji.

                      Po pierwsze. Na jakiej podstawie sądzisz, że jestem ciapą na drodze? Czy kiedykolwiek jechałaś ze mną autem. (Odpiszesz: nie i nie chciałabym bo bym się bała)
                      Po drugie. Skąd wniosek, że pałam niechęcią do kobiet
                      Po trzecie. Proszę uzupełnić dane o:
                      - podanie liczby cudzoziemców innych narodowości, któym odebrano prawo jazdy
                      - podanie liczby rumuńskich kierowców ukaranych w Rumunii za te same wykroczenia i np. w Polsce lub Niemczech.
                      - podanie źródła informacji !!!
                      Statystyka jest bezlitosna dla ignorantów.
                      Po czwarte Anarchia? Nie sądzę. Czasem mowa albo o braku wyobraźni, albo o "zwyczaju", który na Bałkanach jest ważniejszy, niż przepisy ruchu drogowego. Jeśli zatem tego nie akceptujesz, jeśli chcesz, żeby było tak, jak masz w domu: proste - zostań w domu.Nie akceptuję. Tak jak nie akceptuję łamania prawa na drogach w Polsce, we Francji, Pernambuko czy Zanzibarze. Czy to tak ciężko pojąć? Pieprzycie o bałkańskim "zwyczaju", braku wyobraźni, omijaniu bzdurnie namalowanej linii itp. To zwyczajne łamanie prawa i anarchia, a nie żadne bałkańskie zwyczaje. Jestem ciekaw, czy w Polsce również jesteście tak wyrozumiali dla "polskich zwyczajów"?
                      Po piąte i ostatnie. Wyraziłem jedynie swoją opinię o rumuńskich kierowcach i drogach, mam do tego prawo. Widać trafiłem na forum, gdzie towarzystwo wzajemnej adoracji nie dopuszcza innych, niż swoje, opinii. Zachłysnęliście się dziką Rumunią jak my w latach 70 Bieszczadami. Też z uwagi na kontakt z nieucywilizowanym światem mogliśmy rżnąć kupę w śmierdzącej sławojce i kolebać się po dziurawej pętli bieszczadzkiej. Czas jednak było dorosnąć.
                      • Gość: bert Re: samochodem do i po Rumunii IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 14.08.09, 09:00
                        @OLO byl napisal:
                        Też z uwagi na kontakt z nieucywilizowa
                        > nym światem mogliśmy rżnąć kupę w śmierdzącej sławojce i kolebać
                        się po dziuraw
                        > ej pętli bieszczadzkiej. Czas jednak było dorosnąć.

                        dorosnac ?
                        Do wszelkiej masci "makdonaldow", plastykowych ogrodkow piwnych
                        zdobiacych ten "cywilizowany swiat"gdzie oferuja chemiczne szczyny,
                        zakorkowanej petli (duzej i malej) skoro juz o Bieszczadach mowimy
                        itd itd
                        Mysle, ze powinien Pan pozostawac w tej "cywilizowanej" Panskim
                        zdaniem - czesci europy.
                        Swiat jest rozmaity i wlasnie ta rozmaitoscia ciekawy.
                        By podsumowac Panskie wywody. Coz, ma Pan prawo tak czy inaczej
                        subiektywnie oceniac takie czy inne "przykrosci" ktore Pana spotkaly.
                        Niemniej jednak mysle, ze uogolnianie na podstawie kilkuset km
                        przejazdu "wiedzy prezentowanej publicznie" bez zastrzezenia chocby
                        tej info, jakie ma Pan "doswiadczenie" w tej materii (jak rozumie
                        jednorazowy przejazd do ca 1000 km - pewnie jeszcze w upal, z
                        dzieciakami i zona :) - tu sobie troche zartuje)
                        Podano Panu dane dot "wyczynow rodakow" Pan w ramach pingponga
                        oczekuje, ze ta sama osoba bedzie wyszukiwala teraz dane, ktore maja
                        potwierdzic Panskie domniemania. Skoro chce Pan przeciwstawic
                        swoje "dane" no to niech Pan sie pofatyguje i sam ich poszuka.
                        Roszczeniowa postawa, bywa uciazliwa..., tak w ruchu drogowym jak i
                        w polemikach
                        Pozdrawiam
                        Norbert J. Zbróg
                        • Gość: olo Re: samochodem do i po Rumunii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.09, 11:55
                          Panie Zbróg, jak widzę w toalecie kosz pełen obsranego papieru to cofam się o lata całe w czasie. jest Pan to w stanie zrozumieć. W domu masz Pan tak samo? Statystyką nie powinni bawić się ignoranci. Będzie źródło, będzie porównanie danych, będzie OK. A co, jeśli się okaże, że w tym samym czasie, za te same przewinienia, ukarano 1250 Rumunów i 160 Francuzów? Ja tylko mówię, że nie można nazywać anarchi na drogach "bałkańskim zwyczajem". Rumuńskie obyczaje na drodze mogą być i są ciekawe, ale są łamaniem prawa a nie tylko obyczajem. Co do doświadczenia. Panie kolego, trzech kierowców na pokładzie i każdy odniósł te same wrażenia. Wystarczy czytać ze zrozumieniem a dojdziesz Pan do wniosku, że małe dzieci mam za sobą, a doświadczenie zdobywam na europejskich drogach i "makdonaldów" nigdy nie odwiedzam. W swoich opiniach na szczęście nie jestem odosobniony:"Prowadzenie samochodu w Rumunii bywa naprawdę stresujące. Spotyka się wprawdzie bardzo uprzejmych kierowców, ale zdarzają się też złośliwi i brutalni wymuszający pierwszeństwo i wyprzedzający bez pardonu samochody na zagranicznych rejestracjach" : Rumunia i Mołdowa, praktyczny przewodnik, wydawnictwo PascalDalej jest o krowach, koniach i furmankach. Czy któreś z Was napisze do Pascala, że mija się z prawdą? Wątpię.
                          • Gość: bert Re: samochodem do i po Rumunii IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 14.08.09, 12:27
                            Panie ... Olo
                            niezly z Pana manipulant, niezly acz nie na tyle, by
                            manipulacje "nie rzucaly sie w oczy"
                            Probka:
                            Pani nie moze...
                            Ignoranci podaja dane statystyczne...
                            Z tego, ze podoba mi sie "krowa lazaca po Rumunskiej drodze" i
                            niezaplastykowane (dawne) bieszczady wyciagasz Pan wnioski dot mojej
                            lazienki...
                            Dobre.
                            Jezeli o mnie chodzi to;
                            Malo interesuje mnie co Pana cofa a co nie. Jak jestem np.: w Rosji
                            nie dziwia mnie kosze pelne papierow w "kiblach". Skoro Pana dziwia
                            to jedz Pan tam gdzie ich nie ma. Jak juz Panu napisalem swiat
                            poprzez swoja roznorodnosc jest ciekawy.
                            Co do kwestii przewodnikowdrukowanych, Szanowny..., przypominam, ze
                            nikt nie oponuje faktom, ze krowy, ze konie...
                            Tyle, ze dla mnie i wielu ludzi ktorzy w podrozach szukaja innosci a
                            nie wlasnych wyobrazen czy potwierdzenia slusznosci wlasnych
                            przyzwyczajen (co jest jak przypuszczam podlozem Panskich pogladow w
                            omawianej kwestii), wlasnie te innosci sa sensem podrozy.
                            Tym bardziej, sie dziwie, ze Pan wyczytawszy w takim "paskalu"
                            ze sa te krowy (starszne po prostu strrrraszne - krowy), wybral sie
                            w tak trudna i stresujaca podroz :)
                            Pozdrawiam
                            Norbert J. Zbróg
                            • Gość: olo Re: samochodem do i po Rumunii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.09, 13:18
                              Rozumiem, że jesteś pan zachwycony pełnym koszem obsranych papierów w toalecie i uważasz Pan to za obyczaj, któy należy kultywować i pozostawić przyszłym pokoleniom. Zapytałem tylko, czy w domu tez Pan masz takie zwyczaje. Mam nadzieję, że Rumuni czym prędzej się go pozbędą (a raczej tej konieczności)a nie pozostawią go ku zachwytowi Polaków z tego forum. Wróćmy do dróg drogi Panie Zbróg, Panu się ta krowa na drodze może podobać, rób Pan jej zdjęcia, wydój ją Pan, pocałuj na do widzenia, kup nowe kolczyki na urodziny i ja nie mam nic do tego. Tylko nie miej Pan do mnie pretensji, że mnie się ta krowa na drodze nie podoba. Nazywaj Pan rzeczy po imieniu. łamanie prawa jest łamaniem prawa, a nie "bałkańskim obyczajem". To tyle.
                              PS. Czekam z niecierpliwością na uzupełnienie statystyk i podanie źródła informacji.
                              • Gość: bert Re: samochodem do i po Rumunii IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 14.08.09, 15:09
                                no coz, czekaj Pan sobie dalej Panie ... Olo, albo rusz sie Pan i
                                znajdz sam, albo sobie stekaj dalej jaki ten swiat wstretny; Pan
                                czekasz a swiat nic... :) - zupelnie jak na tym rumunskim
                                skrzyzowaniu).
                                Tak krowa na drodze bardzo mi sie podoba, kon tez i furmanka tez, a
                                najbardziej to, ze ludzie zyja swoim SZCZESLIWYM zyciem, a ta krowa
                                to ich codziennosc i szczescie.
                                Pan zas ...
                                a zreszta...
                                co tu duzo gadac, przeciez widac to jak na dloni.
                                Zdrowia zycze
                                Norbert J. Zbróg
                                PS sanowny podrozniku... pomiedzy zachwytem, a zrozumieniem jest
                                istotna roznica, ale to wlasnie nalezy zrozumiec, jak widac nie
                                wszyscy potrafia
                                • vineri Re: samochodem do i po Rumunii 15.08.09, 01:30
                                  A ja marzę o tym, żeby taką krowę na drodze w Rumuni mogły zobaczyć kiedyś moje dzieci, żeby mogły zobaczyć autentycznie szczęśliwych ludzi, poczuć odrobinę nieskrępowanej wolności która nie jest okrojona setkami przepisów, nakazów, zakazów, etc. wymyślanymi w imię "porządku publicznego", mających jedyny cel: stworzenie posłusznego i przewidywalnego społeczeństwa, tak aby łatwiej nim manipulować. Byłem przerażony gdy parę miesięcy temu dowiedziałem się że pewien młody chłopak został w niemczech ukarany grzywną za okazywanie uczuć,(oficjalne uzasadnienie to:"zakłócanie porządku publicznego")otóż, ten człowiek śmiał się zakochać w pewnej dziewczynie (czyn jeszcze nie karalny) ale ku swej zgubie wpadł na niedorzeczny pomysł żeby okazać jej to (uczucie) stojąc pod jej oknem z magnetofonem i śpiewając miłosną piosenkę, "na szczęście" obywatelskie poczucie porządku nie pozwoliło sąsiadom dziewczyny, zachować biernej postawy, więc została wezwana policja(czyn został popełniony przed 21 więc cisza nocna nie wchodzi w grę)
                                  Może przesadzam ale, myślę że dzięki takim porządnym i poukładanym ludziom jak olo i jemu podobni, nasze dzieci nigdy nie poznają co to prawdziwe życie, pełne niespodzianek i niebezpieczeństw...
                                    • vineri Re: re: viner 15.08.09, 17:00
                                      Wyjaśnię to krótko: kierowcy w Rumuni zazwyczaj nie jeżdżą zgodnie z przepisami ale na wyczucie, i jeśli ktoś tego nie zrozumie to na pewno wróci z tamtąd z przykrymi wspomnieniami. A trąbienie, jak już ktoś napisał, nie jest oznaką chamstwa, używanie klaksonu w Rumuni i nie tylko, spełnia wiele innych funkcji, najczęściej jako ostrzeżenie przed rozpoczęciem manewru, tak jest po prostu bezpieczniej. A mój komentarz jest tylko pozornie nie na temat, jest on tylko ostrzeżeniem że przez wprowadzanie ładu i porządku można zatracić pewne rzeczy, takie jak spontaniczność, serdeczność oraz okazywanie uczuć. Tak niestety stało się już prawie we wszystkich krajach starej unii, i mam pewne obawy że Rumunię czeka to samo...
                                      Ale zapewne niektórzy jak np. olo będą z tego powodu szczęśliwi.
                      • avroml Re: samochodem do i po Rumunii 16.08.09, 12:39
                        :)
                        Olo,
                        po pierwsze, to przeczytaj jeszcze raz swojego posta, a dokładnie
                        jego początek. Jeśli nie uderzy cię złośliwy i mizoginiczny ton
                        odzywki "Nie powinnaś" na tekst poprzedniczki, która oświadcza, ze
                        jest "babą", to, sorry, nie mamy o czym rozmawiać.

                        O tym, że jesteś ciapą za kółkiem, świadczy fakt, że masz problemy w
                        włączeniem się do ruchu w zatłoczonym mieście, w kraju, w którym
                        obowiązują inne zwyczaje na drodze, i jeszcze się z tego powodu
                        żalisz. Dobra, proszę, potraktuj to z przymrużeniem oka ;) A, jestem
                        samczykiem, nie samiczką.

                        Nie uzupełnię tych danych, bo nie mam skąd. Wiem, że w ciągu jednej
                        nocy policja w Bukareszcie potrafi zatrzymać i 100 praw jazdy.
                        Zadzwonię jeszcze do biura prasowego rumuńskiej drogówki, ale
                        obawiam się, że nikt nie prowadzi statystyk, na temat ilości
                        zatrzymanych, zagranicznych praw jazdy z podziałem na kraje.

                        Aktualną liczbę zatrzymanych w Rumunii praw jazdy Polaków poznasz,
                        dzwoniąc do konsulatu w Bukareszcie. To nie są tajne dane, stamtąd
                        je mam.

                        Z resztą, czy ja podając liczbę praw jazdy chciałem udowodnić coś
                        innego, niż to, że rumuńscy policjanci nie są wyrozumiali, tylko z
                        tego powodu, że ktoś jest "z zagranicy"? Napisałem tylko, że trzeba
                        uważać i podałem wymowny przykład 73 naszych rodaków, którzy
                        popełnili wykroczenia drogowe i do domu wrócą z kwitkiem, zamiast
                        prawka.

                        Dla jasności, jakie jest moje zdanie na temat sytuacji:
                        - nie jestem fanem rumuńskiego stylu jeżdżenia, ale uważam, że
                        nie ma sensu płakać z tego powodu, że ktoś mi zajechał drogę;
                        - to, że kierowcy wokół mnie łamią przepisy drogowe, nie oznacza, że
                        i ja mogę to robić;
                        - miejscowi mogą sobie pozwolić na "zwyczajowe" przekroczenia
                        prędkości, czy podobne wykroczenia, o ile znają drogi w danym
                        miejscu, ich zachowanie jest przewidywalne dla innych, a swoim
                        zachowaniem nie sprowadzają zagrożenia
                        - od zwyczaju i "miejscowego" stylu jazdy należy odróżnić przypadki
                        ewidentnej głupoty, brawury i braku wyobraźni
                        - "zachowanie szczególnej ostrożności" ma w Rumunii nieco mocniejsze
                        znaczenie, niż gdzie indziej
                        - przy włączaniu się do ruchu, przy dużym jego nasileniu, należy
                        mieć w Rumunii albo dużo cierpliwości, albo trochę tupetu. Kierowcy
                        jadący w korku pilnują zderzaka poprzedniego pojazdu i nie
                        rozglądają się specjalnie, kogo by tu jeszcze wpuścić. I to zdaje
                        egzamin - np. w Bukareszcie nie widać specjalnie stłuczek.

                        I na koniec: o ile nie piszę na czerwono, nie występuję jako opiekun
                        forum, tylko jako uczestnik.
                        Oczywiście, masz prawo do wyrażenia swojej opinii, nie jest ona z
                        resztą odosobniona. Na pewno jest jednak subiektywna, tak, jak i
                        opinia Aaaaar, Norberta albo moja. Zaproponowaliśmy Ci, byś spojrzał
                        na tę kwestię z innej perspektywy, z perwspektywy osób, które albo
                        mieszkają w Rumunii, albo dużo po niej jeżdżą, a jesli nie potrafisz
                        zaakceptować innej rzeczywistości, to żebyś może dał sobie spokój z
                        jeżdżeniem po Rumunii. Ty mówisz: "to szaleństwo, co się tam
                        dzieje", a my "w tym szaleństwie jest metoda".

                        Nie zgodzę się jednak na atakowanie innych uczestników dyskusji i
                        ścinanie ich tekstami typu "Nie powinnaś", bo baba za kółkiem.
                        • Gość: olo Re: samochodem do i po Rumunii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.08.09, 18:04

                          Napisałem "nie powinnaś" bo nie powinien się o łamaniu prawa wypowiadać ktoś, kto sam się do łamania prawa przyznaje. I nie ma znaczenia czy to chłop czy baba. Co do ciapy. O tym, że jesteś ciapą za kółkiem, świadczy fakt, że masz problemy w włączeniem się do ruchu w zatłoczonym mieście, w kraju, w którym obowiązują inne zwyczaje na drodze,Potrafię się dynamicznie włączyć do ruchu nabitym do granic wakacyjnie autem w Warszawie, Rzymie, we Florencji, w Paryżu, Lionie, Amsterdamie, czy Berlnie i wielu innych miatach tzw. Europy. Wszędzie tam gdzie ludzie dobrej woli swoim zachowaniem mi to ułtawią. Natomiast w Rumunii kierowcy jadący w korku pilnują zderzaka poprzedniego pojazdu i nie rozglądają się specjalnie, kogo by tu jeszcze wpuścić
                          Czy ty myślisz o czym piszesz, czy po prostu masz taką wewnętrzną potrzebę i pieprzysz bez sensu.
                              • gringo68 Re: samochodem do i po Rumunii 11.09.09, 09:59
                                wtrącę się do dyskusji...

                                jechałem przez Rumunię jadąc do Bulgarii, pierwszy raz po 4
                                latach...na pewno na plus zmieniły sie główne drogi i cześć
                                przejazdów przez miasta, kiedyś przejechać przez większą miejscowośc
                                to była masakra - ryzykowalł się zawieszenie i szyby (bandy
                                cyganskich gowniarzy nachalnie wymuszajacych opłacy za "mycie" szyb,
                                czesto bardzo agresywne)...teraz pod tym wzgledem jest znacznie
                                lepiej...drogi drugorzedne nie generalnie się nire zmieniłyu...bała
                                tragedia i jest tragedia...

                                czego by nie powiedział, "srednia drogowa" w Polsce jest znacznie
                                wyższa, przynajmniej od 2-3 lat...

                                liczba samochodów wzrosla bardzo...chyba "pomogło" im wejście do UE,
                                podobnie jak u nas, masa szrotwagenów, ale widac też sporo nowych
                                samochodów...ruch niesamowity, nawet w weekend, ci co jechali w
                                dzień powszedni mówili że to masakra...

                                nie spotkałem się już z "wynalazkami" typy furmanki/wozy
                                drabiniaste/samórobki oraz inwentarzem żywym na glownych
                                drogach...duży plus...

                                kierowcy - moim zdaniem to tragedia, czego by nie mowił o
                                zachowaniach na drodze w Polsce, to tam Bałkany (w zlym tego slowa
                                znaczeniu) na calego...powszechne parcie na wyprzedzanie, potegujace
                                się ja widzą samochod z zagranicznymi numerami, powszechne
                                wyprzedzanie na trzeciego, na wysepkach i poboczem po prawej
                                stronie...nikt nie chce wpuścić z drogi podporzadkowanej, a skret w
                                droge w lewo wymaga minut, bo jadacy z naprzeciwka na pewno się nie
                                zatrzymają aby przepuścić...

                                masa samochodow ze źle ustawionymi/oslapiajacymi światłami...do tego
                                mnostwo smaochodow ma włączone halogeny przeciwmgielne (taki
                                szpan???)

                                stacji benzynowych dużo, praktycznie na wszstkich mozna płacić
                                kartą...w zajazdach/knajpach/motelach przydroznych karta to
                                egzotyka...na szczescie mozna placić w euro, warto miec drobne...

                                podsumowujac...przejazd przez Rumunię to duży stres mimo w miarę
                                niezlych dróg...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka