Dodaj do ulubionych

relatywizm moralny

08.06.05, 03:09
Przepraszam, bedzie wulgarne, moze obrazliwe, ale zaczely sie upaly to moze
mi siada na glowe. Wszyscy teraz trabia o relatywizmie moralnym. Temat rzeka,
jak to bylismy relatywni w komunizmie, jak teraz, kazdy cos pod tym widzi, a
czasami nic nie widzi - jak kiedys w walce o pokoj.
Dzisiaj popoludniu w amerykanskim National Public Radio wpadlam w wywiad z
dziennikarzem CNN akredytowanym przy Watykanie, watykanista, ktory wlasnie
wydal ksiazke o dorobku obecnego papieza, oczywiscie glownie z czasow kiedy
byl przewodniczacym komisju wiary. No i oczywiscie padlo pytanie
dziennikarki, ze jak wiemy obecny papiez zawsze walczyl z relatywizmem
moralnym i jest to rowniez glownym przeslaniem jego pontyfikatu i co
szanowny dziennikarz o tym napisal w ksiazce. Zastrzyglam uszkami, bo moze
wrescie sie dowiem co to znaczy ten relatywizm. I autor sie rozkrecil.
Temat sprowadzal sie wylacznie tylko do kondonow i aborcji, oraz druga grupa
ten sam sex malzenstwa i kobiety w kosciele. Potem jednak nieco sie
rozszerzyl: do sprzecznych z naturalnym prawem zaplodnien itd i padlo nowe
slowko - masturbation. Nie powiem Wam, czy sposob ten na pobranie nasienia ,
celem zaplodnienia pozaustrojowego lub chociaz celem sprawdzenia czy facet
jest plodny jest grzechem smiertelnym, czy tez nie. W kazdym razie to
ustalono na komisji. Dziennikarce w zwiazku z tymi kondonami udalo sie wpasc
w slowo zapytujac o stanowisko kk w sprawie w uzywaniu tego srodka a
rozprzestrzeniania sie AIDS, zwlaszcza w Afryce Na to odpowiedziano, ze
kosciol te sprawy traktuje osobno. Co innego choroba i co innego seks bez
zamierzonej prokreacji, ktory jest przeciez zabroniony. W sprawie choroby i
jej rozpowszechniania - kk nakazuje wstrzemiezliwosc. Dziennikarka azeby
zejsc z tych K... pyta co sadzi o zdymisjonowaniu naczelnego najwazniejszej
gazety katolickiej w USA, ktory wlasnie czesto poruszal sprawy relatywizmu.
Dziennikarz mowi, ze bardzo mu przykro, bo to jego przyjaciel, ale z drugiej
strony jak naczelny takiego pisma ma watpliwosci co do zakazu tych cholernych
kondonow no to poniosl kare. Nikt z was nigdy w zyciu nie slyszal w ciagu
kilkunastu minut tyle razy slowo kondon. No to juz wiem, co to jest
relatywizm moralny, w swiecie wspolczesnym. Po prostu....
Obserwuj wątek
    • nokata Re: relatywizm moralny 11.06.05, 12:14
      Wlasciwie czym jest relatywizm?

      - Baco, a co to wedlug was jest relatywizm?
      - Relatywizm, to jest takie cuś, że jak u wos w mieście spadnie 10 cm śniegu to jest katastrofa, a jak mi moja chałupę po dach zasypie - to są wtedy dobre warunki narciarskie

      A tak powaznie. Jezeli mowimy o relatywizmie,
      w kontekscie poruszonym przez Ciebie, Maryno,
      to powinnismy najpierw wspomniec o absolutyzmie
      Roznica niezbyt subtelna, o ile przy metodach walki o wladze nad ludzmi
      mozna mowic o jakichkolwiek subtelnosciach.

      W naszj - polskiej, od ok 800 lat katolicko-chrześcijańskiej kulturze,
      (mowie nie o gescie Mieszka, bo do ok 1100 roku chrzescianstwo
      bylo tylko na dworach i sporadycznie w kasztelach)
      czego nie ma w praktycznie zadnej innej kulturze, panuje atmosfera
      biznesu: konkurencyjnosc, absolutyzm, uniwersalizm
      i patologiczna wrecz nietolerancja i brak zarowno wyrozumialosci
      jak i akceptacji z poszanowaniem wszelkiego rodzaju innosci.

      Nie zmieszcza sie tu przyklady co bardziej kliniczne,
      wspomne tylko o gejach/lesbijkach, agnostykach, czy mniejszych religiach.
      Bo z duzymi, badz agresywnymi, przynajmiej oficjalnie, nie walczy sie...

      Tak okresleni na podstawie ich dzialania absolutyści stoja na stanowisku,
      ze jezeli nawet w imie pojednania dobrowolnego (malo prawdopodobne),
      czy bedac do tego zmuszonymi (predzej) pojednaliby sie z relatywistami,
      a tym samym pzbawiliby sie pozywki w postaci
      koniecznosci permanentnej walki z racjonalistami,
      to i tak to rozbrojenie absolutystow mogloby nastapic jedynie wedlug ich wlasnego scenariusza.
      Ale przeciez kazdy, nie zaleznie od tego czy jest pro, czy kontra,
      danej formie swiatopogladu, ma wlasne poglady i wlasny punkt widzenia.
      Czego absolutysci nie przyjmuja do wiadomosci.

      No to w czym roznia sie absolutysci spod znaku czerwonej gwiazdy, czy zoltej choragwi? "Urawnilowka"?
      W tym zakresie, w zakresie tolerancji innosci, a raczej jej braku,
      praktycznie niczym nie roznia sie.

      Ale, relatywisci...

      Relatywizm praktycznie niogdy nie wystepuje w postaci krystalicznej, wyekstraghowanej i oderwqanej od rzeczywistosci.
      Mowi o wartosciach nie aksjologicznie a poznawczo jako o preferencjach,
      Stanowisko relatywisty jest preferencją wypracowaną
      na skutek czesciowego ustapienia z wlasnych preferencji.
      W zamian za taki sam gest z innych stron.

      Pokusmy sie o zdefiniowanie:

      Absolutysta:
      Wyznawca opcji, według ktorej wartosci sa obiektywne,
      nie stopniowalne oraz uniwersalne, czyli w czasie niezmienne,
      od miejsca oraz sytuacji niezalezne i dla ludzi powszechne w identycznej formie.

      Relatywista:
      Zwolennik absolutnego pogladu, wedlug ktorego wartosci są subiektywne,
      stopniowalne lub zalezne do okresu, obszaru, okolicznosci lub osoby.

      A jaka praktyka?
      Relatywista powie: Zabijanie jest niemoralne.
      Ale jezeli ktos napadnie na kraj, wezmie karabin
      i bedzie strzelal do niego z zamiarem zabicia.
      Bo takie sa okolicznosci.

      Absolutysta powie: Zabijanie jest niemoralne.
      Ale w imie rozpropagowania wlasnych idei, wezmie karabin
      i w przypluwie bezradnosci i rozpaczy,
      gdy jego dzilalnosc okaze sie bezskuteczna
      bedzie strzelal do myslacych inaczej.

      Wg wspomnianego przez Ciebie chrzescianstwa
      (co nie jest prawda w 100%, bo to jakbys powiedziala,
      ze kazdy facet to alkoholik, a kazda kobieta to prostytuka)
      relatywizm przejawia sie poprzez:

      "Relatywizm pragnie uchodzic za filozoficzna podstawę demokracji,
      ktora opiera się rzekomo na przekonaniu, ze nikt nie może twierdzic,
      iz zna wlasciwą droge, oraz na fakcie,
      ze zwolennicy roznych drog wzajemnie uznaja swoje działania
      za czesc wspolnego dazenia do tego, co najlepsze
      [...]
      Istnieja formy niesprawiedliwosci, ktore nigdy nie stana sie sprawiedliwe
      (na przyklad zabojstwo niewinnych albo odmowienie jednostkom czy grupom ludzi
      prawa do godnosci i do zycia odpowiadajacego tej godnosci);
      i odwrotnie - istnieje sprawiedliwosc, która nigdy nie moze stac sie
      niesprawiedliwoscia

      [...]

      Istnieje dazenie, do rozciągniecia na sfere wiary i obyczajow zasady
      decydowania większoscią, tak aby ostatecznie doprowadzic do calkowitej
      „demokratyzacji” Kościoła.[...] "

      Prosze zwroc uwage, na jedynie pozorna logike:
      otoz falszywa teze przyjmuje sie jako prawdziwa
      i ta falszywa teza udowadnia sie przawdziwosc samej tezy!

      Szczególnie jednak zwrocmy uwage na ponizsza wypowiedz!!!!

      "Zadna mniejszosc nie moze pozwolic, aby wiekszosc narzuciła jej wiare. Wiara wraz ze swoja praktyka albo pochodzi od Boga i dociera do nas przez Jego Koscioł
      i zycie sakramentalne, albo nie istnieje wcale."
      Znowy mamy zaprzeczanie tezie postawionej wczesniej:
      Nie mozna narzucic (w tym i nam), ale my narzucamy
      (bo my mamy racje, gdzyz jezeli nie mielibysmy racji,
      to byloby to zaprzeczeniem naszej racji)
      Brzmi to zupelnie jak stary sofizmat Zenona z Elei: czy klamca nazywajacy innego klamce klamca mowi prawde? Albo inaczej, czy on sam jest, czy nie jest klamca?

      I kto to mowi???
      Kard. Joseph Ratzinger - (wowczas jeszcze) Prefekt Kongregacji Nauki Wiary
      Czyli mimo ze tak zaciekle walczy sie z relatywistami,
      samemu przekazuje sie zasady relatywizmu.

      To juz nie jest tylko zludzenie, ze dziala tu polityka Kalego:
      jezeli ktos Kalmu ukradnie, to grzech, a jak Kali komus to dobrze.
      To JEST polityka Kalego.

      Absolutysci bedac w amoku spowodowanym kontemplacja swojej moralnosci
      nie sa w stanie zauwazyc, ze wtlaczaja kazdemu spoleczenstwu
      nie wlasne wartosci lecz swoje stanowisko etyczne, jako jedynie sluszne.
      Nie zauwazaja przerostu poznania nad norma moralna. Nastepuje zmiana punktu ciezkosci w ich postepowaniu: skupianie sie na przejmowaniu srodkow a nie nad przejmowaniem celow.

      "Absolutyści tak samo jak nie zauważyli, że łatwiej przejąć środki niż cele, tak w swym amoku etyczno-religijno-obyczajowym nie odróżniają swojskich dla siebie wartości od swojej siatki pojęciowo-uzasadnieniowej oraz swoich tez tworzących ich intelektualne stanowisko; i stereotypizują zarówno osoby zgodne jak i nie zgodne z ich stanowiskiem, przegapiając, że wartości osób z innych obozów nie są przeciwstawne do ich wartości, a wartości osób z podobnych obozów nie są bliskie ich wartościom." (cutat za: Adam Hajduk)

      To o co tu chodzi, oprocz pieniedzy?

      Aabsolutystom nie wystarcza posiadanie swoich norm,
      ktorych sami zreszta nie przestrzegaja,
      a marzy sie im zmuszenie innych do slużenia ich zasadom.
      W imie niewyartykulowanych swoich interesow.

      Relatywisci chca zeby nikt ich do nieczego nie zmuszal. Chca byc soba.

      A moze jednak przyjeta przez absolutystow definicja relatywizmu jest nieprawdziwa?

      Przeciez znamy slowa, ktore stracily swe pierwotne znaczenie,
      jak chociazby "apokalipsa".
      Pierwotnie to bylo okreslenie przepowiedni.
      A co z tego zrobili wlasnie absolutysci?

      Wrocmy jednak do pytania, dlaczego relatywizm powoduje
      az taki wyciek piany u absolutystow.

      Otoz wg nich stosujac pewne tricki socjotechniczne i sprawa jest prosta:
      Aby poznac religie trzeba je najpierw dobrze poznac.
      A to oznaczaloby, ze trzeba ich probowac
      (aby stwierdzic z pelna odpowiedzialnosciz, na sobie).
      Ale moze nagle okaze sie ze inna religia jest "lepsza"? Moze ma bardziej przekonywujace argumenty na potwierdzenie wlaznych slow? moze czlonkowie ich stosuja sie bardziej doklanie do zasad przez nia gloszonych?
      A to juz bylaby katastrofa.

      Nie przyjmujesz do wiadomości moich wyjaśnień. To normalne dla "zawsze wiernych".

      Jezeli Absolutysta, to i dogmat.
      I tutaj kolejna porazka.
      Przeciez sa religie "bezdogmatowe"! Calkiem nawet liczne: buddyzm, hinduizm. I wcale nie gorsze niz te oparte na dogmatach,
      a tak samo postrzegane sa przez swych wyznawcow,
      a w wielu przypadkach moze i lepiej, z wiekszym zaangazowaniem, i bez bigoterii
      (dla przypomnienia: gorliwe, manifestacyjne spełnianie praktyk religijnych
      połączone z zaniedbaniem pobożności wewnętrznej,
      ze świętoszkowatością i rygoryzm
      • nokata Re: relatywizm moralny 11.06.05, 15:52
        Niestety, teraz dopiero widze, ze mi obcielo posta...


        ... - rygoryzmem wobec innych; pochodna jest dewocja.

        Relatywizm tez jednak bywa absolutny, a absolutyzm nie zawsze traktuje swoje normy absolutnie, dosc czesto wlasnie relatywnie. Tyle ze z innych przyczyn, bardziej partykularne interesy preferuje.
        Czemu wiec toczy sie ciagla walka absolutyzmu z relatywizmem?
        Absolutystom nie wystarcza posiadanie swoich wlasnych norm,
        Nota bene, tych, ktorych sami nie przestrzegaja na codzien,
        Marzy sie im zmuszenie innych do slużenia ich zasadom.

        Uwazam, ze albo sie NAPRAWDE wierzy -
        a wtedy dogmaty sa potrzebne jak koniowi puder do chomata,
        albo sie nie wierzy -
        a wtedy pomoga one jak umarlemu kadzidlo.

        Moga one pomagac, jezeli koniecznie chcemy wierzyc w cos,
        a nie chce nam sie myslec,
        wtedy wierzy sie przynajmniej w dogmat.
        Jakze to wygodne, nie trzeba myslec...

        No chyba ze wierzy sie ze wzgledow towarzyskich...
        Ale to juz jest wynaturzenie. To tak zwane religijne poganstwo.
        (patrz tez film z Fryczem w roli glownej,
        a opisujacy molestowanie dziewczynki przystepujacej do pierwszej komunii
        przez latajacego do kosciola przykladnie ojca - "PIEKLO NIEBO")
        Ale to juz dwa wynaturzenia w kupie.

        Tyle ze dosc powszechne w dzisiejszej Polsce (i nie tylko).
        To jest wlasnie relatywizm. Absolutyzmu.


        Masz wiec Maryno przemila odpowiedz na pytanie czym jest, a wlasciwie czym nie jest relatywizm.

        Nie jest absolutyzmem.

        I nie mozna powiedziec, ze istnieje absolutyzm z ludzka twarza.
        Tak jak nie mozna powiedziec, ze jajeczko nieco tylko zalatuje,
        albo jestem w ciazy ale tylko troszeczke.
        Kazde odstepstwo od jasnych regul gry, to jest wlasnie relatywizowanie moralnosci (moralnosci jako zasad postepowania).
        A kazde usztywnienie zasad, niedopuszczenie do wiadomosci i nie
        respektowanie tego,
        ze oprocz bialego i czarnego sa jeszccze
        nie tylko odcienie szarosci ale i barwy,
        nazywa sie wlasnie ortodoksja.

        Do czego to prowadzi?
        Dam przyklad nadinterpretacji Norm Moralnych.
        "napisane jest "Kobieta nie będzie nosiła ubioru mężczyzny
        ani mężczyzna ubioru kobiety: (Ks Powtórzonego Prawa 22:5).
        To nie znaczy że mężczyzna nie może pożyczyć swetra żony kiedy jest bardzo zimno, raczej to znaczy że jakiś rodzaj odzieży,
        która jest wyłączną domeną jednej płci nie może być noszona przez płeć przeciwną.
        Dlatego zabronione jest by mężczyzna golił pachy, nosił biżuterię,
        spódnice, a kobiecie zabronione jest by nosić spodnie."

        Jest to oficjalna wykladnia. I nie jest istotna czyja. Wazne ze jest

        A co dalej?
        No przesledzenie innych wynaturzen, pozostawiam do wlasnej analizy.

        I nie przez przypadek mam w podpisie to, co mam.

        A co do etykietek ortodoksyjny, konserwatywny, Absolutystyczny ortodoksyjny, itd... to jak powiedział przy innej okazji Lubavicher Rebbe:
        "Etykiety są na koszulki, nie dla ludzi"

        Jezeli dotrwaliscie do konca, zycze Wam milego popoludnia,
        dobrego wypoczynku i prostego, dobrego zycia, i spolegliwych przyjaciol.

        A Marynie dziekuje za zmuszenie mnie w spobote to czynnosci intelektualnych smile
        I w podziece przesyla rozyczke @-'-,-
      • maryna04 Re: relatywizm moralny 12.06.05, 04:51
        Dziekuje Nokato, przeczytalam dwa razy, to ja sie instynktownie przychylam do
        relatywizmu. Lagodniejsze. Wlasnie dostalam e-maila z Polski i tez pisze
        wielce zatroskana osoba o tym relatywizmie
        • maryna04 Re: relatywizm moralny 06.07.05, 23:43
          Nie wiem co to jest co przytocze, ale dla mnie.....Wiec w ostatniej p[oliyyce
          jest wkladka fundacji "Zapobieganie wypadkom drogowym", a we wkladce liscik -
          robaczek, ktory nalezy zachowac:
          Szanowny Panie Policjancie, Jak panu wiadomo kierowcom- uczestnikom
          zorganizowanego szkolenia o bezpieczenstwie ruchu drogowego zaciera sie kilka
          punktow karnych, ktore ich obciazaja za wykroczenia. ten list kierujemy do Pana
          w podobnej sprawie.Mianowicie kierowca - okaziciel tej wkladki - niwatpliwie
          zapoznal sie z jej trscia i jest swiadomy powaznych zagrozen, z jakimi mamy do
          czynienia na polskich szosach i ulicach oraz jak latwo naruszenia przepisow
          ruchu drogowego prowadza do nieszczesc. I zwlaszcza zwazywszy na ta jego wiedze
          mozna smialo liczyc, iz udzielone mu pouczenie spelni wlasciwa role wychowawcza
          i prewencyjna. Jezeli zatem wykroczenie jakie popelnil ,kierowca - okaziciel
          tej wkladki nie spowodowalo realnego i powaznego zagroizenia, a mialo jedfynie
          charakter formalny - bardzo prosimy o skwitowanie sprawy pouczeniem Liczymy na
          zyczliwosc i zrozumienie Ks. M. Midura Krajowy Duszopasterz Kierowcow, J.
          Pomianowski - Prezes Fundacji, J. Pisniewski Naczelny tyg. Motor
          Moze jestem przewrazliwiona i nietutejsza, ale dla mnie jest nie tyle
          smieszny, co obrzydliwy i falszujacy rzeczywistosc. Nowa forma "zalatwiania" ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka