Jako, ze nie wychylalam nosa z mieszkania
mialam czas na myślenie,
chociaż po tym co napiszę powiecie, że rozum mi odjęło
i napewno myślałam inną czescią ciała a zdecydowanie nie byla to głowa

Jako, ze wybory jednak się zbliżają a należę do tych co głosują
bez względu na to czy za kims czy przeciw komuś,
zaczełam się zastanawiać poważnie nad kandydaturą prezydencką.
Przejrzałam programy i o dziwo niczym mnie nie zakoczyli.
Te same brednie co 5 lat temu, tylko radykalniej (oprócz 3x15).
Musiałam obrac inne kryterium.
Postawiłam na pracowitość.
Zaczełam od lidera.
Tutaj pełne zaskoczenie

"pracuś" z naszego Donalda niesamowity

Przez 4- letnią kadencję w senacie 1 raz (słownie jeden raz) był łaskaw
złożyć oświadczenie. Jeśli sadzicie, ze to były sprawy wagi państwowej,
niestety się mylicie. Ten raz się tłumaczył ze swojej obecności na Kongresie
PO

Przyszedł czas na sejm ostatniej kadencji, bo we wczesniejszych za leniwa
jestem, zeby Go szukac po innych partiach

I cóz się okzauje?
Przez natępną 4-latkę dał glos 52 razy. Znaczna poprawa, ale dziwnym trafem
aktywność zaczeła się przejawiac dopiero w tym roku

Pierwsze posiedzenie sejmu było 26.10.01r. a Pan Tusk sie odezwał 23.05.02 po
raz pierwszy

Później odzyskal głos 26.09. Dalej mi się odechcialo śledzić
poczynań i z czystym sumieniem wykreśliłam obiboka z listy

Następny w kolejce jest Pan Kaczyński

Był pracowitszy

Przez rok, zanim zostal prezydentem, zabierał glos 14 razy

Teoretycznie, zeby się Go pozbyć z funkcji prezydenta Warszawy,
powinnam oddać na Niego swój głos, ale jest jedno ale...
Prawicowy sejm i prawicowy prezydent to jak dla mnie za dużo

I tym sposobem pozostał mi trzeci w kolejce kandydat czyli nasz kochany
mulat Andriu

Był elektryk, może być i rolnik