Dodaj do ulubionych

Nasze matury

17.07.06, 23:53
Planowana "amnestia" jest dla mnie nie do przyjęcia!. Miałam obowiązkową
matmę i polski, którego najbardziej się bałam. Ogólnie to wspomnienia fajne,
także ze studniówki i balu maturalnego. egzamin wstepny na uczelnie to juz
inna bajka.
Obserwuj wątek
    • wodnik33 Re: Nasze matury 18.07.06, 18:30
      Amnestią chce powiększyć elektorat /ci ktorzy nie zdali + ich rodziny
      + "średni w rozumie" - łatwo obliczyć/.
      Ja maturę z matematyki zdawalam dwa razy i nie dlatego, że nie zdałam za
      pierwszym razem, ale "ktoś" się włamał do sejfu z pracami i wyciągnął 4 prace.
      O świcie przyjechał wożny i kazał biec do szkoły. Porozsadzono nas po kątach i
      pisaliśmy. Szczęście, że trafił na prace nienajgorszych uczniów, a i klasa była
      o profilu mat.fiz. Zaraz potem z hukiem wyrzucono z dyrektorowania pana J. za
      nieodpowiednie zabezpieczenie. Na jego miejsce przyszedł ktoś z awansu
      społecznego, jako że był to rok 1949. Jeszcze do dzisiaj zdarzają mi się sny,
      że mam rozwiązywać zadania a zapomniałam wziąć okulary. Koszmar.
      /
      • alfredka1 Re: Nasze matury 18.07.06, 20:07
        To jest tak gdy nastepuje zamiana komputerów smile)) Wodnik zdawał maturę
        normalnie. Hej!!
    • popaye Re: Nasze matury 18.07.06, 20:45
      co do "amnestii" wypowiadalem sie juz.
      Podzielam zdanie Omeri w calej rozciaglosci.
      Jako mlodzieniec bylem caly na "nie" wiec Szkola byla dla mnie "zlem koniecznym"
      i slizgalem sie ile bylo mozna.
      Podobnie jak Wodnik (he, he) uczeszczalem do (eksperyment Kuratorium) klasy o
      poszerzonym programie z matematyki.
      Olimpijczykow uprawnionych do przyjecia na Studia bez egzaminu (mat, fiz. i
      niektore politechniczne) bylo w tej klasie ca 1/4.
      Popaye naturalnie nie - bo...mial towarzyski turniej brydzowy gdy byly finaly
      wojewodzkie, za co dostal od Dyrekcji "wyroznienie" (nagane + obnizony stopien
      z tzw. "wychowania" do 3-ch!) z czego byl (wtedy)szczegolnie "dumny" smile)
      Matematyka mnie nie przerazala - fakt, ale zebym sie w niej "zakochal" - to
      napewno nie.
      Kochalem sie w Grazynce S. - na zaboj, ale szkola - hmmm... przeszkadzala mnie
      raczej upierdliwoscia "obowiazkow" i wymogami, czesciowo (dla mnie)
      nie do przyjecia (tarcze, kapcie, odrabianie prac domowych itp) smile
      Kilkadziesiat lat pozniej, 17-letni siostrzniec Popay-owej "sprezentowal" nam
      kasete z modnym mlodziezowym przebojem o tesci (m/w): " kazdy gdzies "chodzi"
      - ojciec do pracy, matka - tez, to i ja chodze do ... Szkoly, bo gdzie
      mam "isc"? ".
      Nic oryginalnego - ta "filozofie" to ja wymyslilem 25 lat wczesniej smile)
      Wiekszosc moich kolesiow miala podejscie podobne do mnie ale Mature (egzamin) -
      traktowali wszyscy powaznie.
      Pewnie, ze w mojej klasie nikt nie wpadal w panike z powodu matematyki,
      wiekszosc miala conajmniej ocene dobra przez caly czas nauki i na
      tzw. "dopuszczeniu" wiec juz wiedzieli, ze beda zwolnieni z "ustnego".
      Pierwszy "kujon" oddal prace po ca. 15 min, "glupsi" - po ca 1/2 godzinie,
      Popaye po 40 min bo...pisalem sciage dla Grazynki ktora zdawala w tej samej
      auli ale chodzila do klasy "humanistycznej" (poszezony angielski) smile)
      Z jez.polskiego - dalem "plame" na calego (gramatyki nie znam do dzis),
      rosyjski ktorego uczylem sie bo.. "musialem" - na 3 (zgodnie z przewidywaniami).
      Lepiej sie czulem w angielskim ale Nauczycielka Grazynki ktora "nienawidzila"
      mnie za odciaganie utalentowaniej uczennicy od nauki uprzedzila mnie bym nie
      wazyl sie zdawac angielskiego bo... "pomoze mnie" bym go nie zdal smile
      Co do tego nie mialem watpliwosci bo egzamin z jezyka byl wylacznie ustny smile

      Dodatkowy przedmiot (fizyka u mnie - naturalnie) - smiac mnie sie chcialo:
      banalne zadanie z optyki i jakies "glupoty" nt. roznicy miedzy dioda a trioda
      - "lac wode" to ja umialem, 1-raz w zyciu sie przydalo wiec dalem "popisowe"
      na calego, tym bardziej, ze to byl ostatni z maturalnych egzaminow a w
      perspektywie- czekala mnie randka z Grazynka S. smile))

      Teraz jest "inna matura" bo.. czasy inne (moja w r.67)
      Czy dzisiejsi absolwenci Szkol Srednich maja wiecej "wiedzy" - hmmm... watpie.
      Mimo (szczeniackich) buntow takich "popayopodobnych" Szkola byla inna.
      Kadra nauczycielska w sporej czesci "przedwojenna" i cieszaca sie
      niepodwazalnym autorytetem - starala sie nieporownywalna z dzisiejsza wiedze
      humanistyczna, wyniesiona jeszcze z "klasycznych" (greka, lacina, filozofia,
      literatura) przedwojenych Szkol i Studiow w tradycyjny sposob przekazac.
      Nauczyciel, a juz na pewno w Liceum, to byl "ktos" i nie bylo watpliwosci kto
      tam uczen a kto Pedagog.
      Dzisiaj "zaklada sie" Im kosze od smieci na glowy w czym NIKT nie dopatruje sie
      niczego niestosownego (sam sobie "winien") sad.
      Wychowanie jest "bezstresowe" (dla dzieci - wylacznie!)
      i decyzje jak ta p.Giertycha, dot. matur - autorytetu grona pedagogicznego nie
      podnosza.

      • omeri Re: Nasze matury 18.07.06, 21:17
        Też chodzilam do klasy mat-fiz., ale mature zdawalam humanistyczną, moim
        zadaniem bylo zostawic ściagę z matmy pod kublem w damskiej toalecie...
      • warum Re: Nasze matury 18.07.06, 22:22
        Rowniez ZDALAM maturesmile)) /na 4 polski, 4 matematyka i 5 fizyka/jezykow nie
        pamietam, ale na egz. na studia byl. I jak inni z mojego pokolenia przed matura
        uczylam sie /niektorych przedmiotow troche wiecej/ i sciag mialam sporo -
        OSOBOSCIE maczkiem napisanych/ a nie odkupionych od kogos jakies kserasmile/.I
        bylo to dla mnie przezycie, choc do konca wszyscy nas pocieszali,ze tylu przed
        nami zdalo to i my chyba czegos sie przez te lata nauczylismy!/ optymisci ci
        nauczyciele, jeszcze wtedy dbajacy nie o ilosc narybku tylko o prestiz szkoly/.
        Ale ja sprzed samej matury zapamietalam wyjatkowa historie/ bo moja pociecha w
        tym roku- dostala dyplom z zupelnie innej dyscypliny podpisany przez te MOJA
        nauczycielke/. Sorki ,ze bedzie rozwlekle... toz to prawdziwa historiasmile Na
        koniec 3kl.umarl nasz nauczyciel mechaniki. Bardzo sznowany przez uczniow
        starszy czlowiek, ktory autorytet zdobyl a/ historia swojego zycia/ walczyl po
        stronie aliantow, lotnik i czasem o tym mimo niesprzyjajacego politycznie
        klimatu wtracal/,b/ wiedza/ jesli ktos rozumie fizyke/mechanike i na dodatek
        potrafi te wiedze przekazac takim jak my glabom / wsrod ktorych nie bylam
        wyjatkiemsmile/ w sposob zrozumialy, to nie musi nic robic/ ani straszyc, ani
        krzyczec/ on ten Autorytet wrod uczniow MA. Wiec po jego smierci/ na pogrzebie
        zjawila sie niezmuszana masa uczniow/ w szkole gdzie 90% nauczycieli to
        mezczyzni o praktyce zawodowej technicznej, pojawila sie mloda dzierlatka/
        kruszynka fizyczna doslownie/, ktora a/ skonczyla wydzial mechaniczny na naszej
        politechnce/ czy to juz samo w sie nie bylo szokujace?smile/ i... tanczyla w
        zespole tanca nowoczesnego/ taki Taniec z gwiazdami, ale nie za pieniadze przed
        TV tylko dla przyjemnosci i ... dla zwiedzania swiata/ to byly takie czasy,ze
        studenci majacy "chec szczera" tylko tak mogli pojechac w swiat/ DDR, Jugoslawia
        itpsmile)prawdziwy zachod, kto to jeszcze pamieta?/. Wiec ta nauczycielka trafila
        na nasza klase/ 7 przecietnych dziewczyn i 30 b.usportowionych chlopakow/zagle,
        siatkowka i pilka nozna- bo szkola techniczna musiala miec wyniki/ skoro w nauce
        wiadomo bylo,ze z liceami to nie mamy szans sie rownac, wiec w sporcie
        musielismy miec sukcesysmile) i mielismy!/ I ta malenka dziewczyna niewiele od nas
        starsza wtedy /6 lat/- umiala nas ujarzmic/ zebyscie slyszeli te komentarze
        moich kolegow," zeby moze sorka nas popilnowala na dyskotece, to bedziemy
        grzeczni i nie bedziemy wcale palic "... i jej klasa w tancach na tych
        dyskotekach.. / gdzie my tylko gibalismy sie niby rytmicznie solo lub scisle
        przylgnieci w parach prawie nieruchomo,gdy byly wolne.../a na lekcjach- jakby
        nauczyl ja "przekazywania wiedzy" nasz sp. prof. Woronko... uczyla nas jasno,
        zrozumiale i wytrwale. I te intuicyjnie sprawiedliwe oceny 3/ niewiele/ i
        2/wiele,ale z nadzieja, na poprawe../. az doszlismy do momentu/bo cwiczenie
        czyni mistrzasmile/,ze ...wreszcie zaczelismy rozumiec. Bez starchu, bez
        korepetycji, bez nacisku. Nawet ja juz nieskromnie pomyslalam,ze bede "dobra"
        4-kowa uczennica na swiadectwie/ bo te 3,2,3,2,2 psuly mi sredniasmile/
        Az.. kiedys na koniec 4-tej klasy spotykam na nocnm spacerze/ 22-ga/,ja w
        czulych, pozegnalnych od godziny objeciach ze swoim chlopakiem/ wtedy mlodszym
        od niej o 2 lata studentem politechniki- wydz. elektryczny, stad moja 5 na
        maturzesmile/ -swoja nauczycielke od mechaniki- tez " za raczke" na spacerze z
        chlopakiem. To byl winkiel, obiesmy wpadly na siebie, bez mozliwosci jakiegos
        manewru...sad((bylo ciemno, wtedy to jeszcze jakies takie zimne jarzeniowki/
        nieoszczedne!/ byly... ale obie bylysmu czerwone/faktycznie, nie-ideologicznie/.
        Co ja przezylam na pierwszej lekcji po tym spotkaniu.... myslalam,ze zapadne sie
        pod ziemie, bo nie wiedzialam jak ona sie zachowa.Ona chyba tez dziwnie sie
        czula.. Jakos przetrwalam/ i dlugo milczalam o tym nawet przed przyjaciolka/,
        ale na kartkowce podeszla do mnie i ... wyjela mi z piornika sciage bez slowa/
        zreszta nie mnie jednej, dopiero potem wprowadzila metode, ze mozna korzystac z
        pomocy, tzn podrecznikow, bo i tak zadania byly wyzszego kalibru/, ale pozwolila
        mi pisac dalej. Nie zlaiczylam wtedy, ale... skonczylam jak trzeba szkole, mile
        ja wspominam/ ale po latach to wszystkie stresy sa schowane gleboko i dobra
        pamiec pamieta tylko +smile/, a moja pani profesor od mechaniki jest od kilkunastu
        lat dyrektorka tej mojej szkoly. Zmienila sie nazwa,zmienil sie profil, z
        zawodow technicznych to zostala tam tylko "obsluga" komputera i sprzataniesmile.
        Sa i jakies nasze wspomnienia. Np wywolane takim podpisem na jakims dyplomiku
        lub czyims zdjeciem sprzed lat.
        PS. Na szczescie od ponad cwierc wieku- /po egzaminacyjnym zaliczeniu MATEMATYKI
        na studiachsmile/ nie miewam zadnych snow zwiazanych ze szkola, a wczesniej to
        bywaly we snie zadania - rozwiazane / eurekasmile/lub... czesciowo utkniete i dalej
        czysta biala/ kratkowana/ kartka/ koszmar.../.Teraz juz bede cicho.
    • terem Re: Nasze matury 18.07.06, 21:21
      Jetem w szoku.Brak mi słów...
      Może ja niedzisiejsza jestem, ale nigdy by mi do głowy nie przyszło, aby aż tak
      dyskredytować wyniki egzaminu, zwanego egzaminem dojrzałości.
      Dla mnie był to pierwszy, ważny egzamin w życiu i wiedziałam, że jeśli się nie
      postaram, nic nie wyjdzie z moich planów życiowych.
      To samo wiedział mój syn, tegoroczny maturzysta.Dużo energii mnie kosztowało,
      aby to zrozumiał.
      Ale zrozumiał; zdał bardzo dobrze maturę.I nie kosztowało go to nie wiadomo
      jakiego wysiłku.Po prostu: trochę się postarał.Toteż nie wyobrażam sobie, jak
      osoby, które nie zdały, przygotowywały się do matury, po prostu brakuje mi
      wyobrażni.Matura nie była zbyt trudna dla osoby, która COKOLWIEK robiła przez
      trzy lata liceum i dała z siebie trochę więcej ponad minimum.Serio.W liceum
      mego syna na ok. 200 zdających nie zdało kilka osób (a nie jest to żadna
      elitarna szkoła, ot, takie sobie powiatowe liceum).
      Toteż protestuję przciwko dyskredytowaniu wartości egzaminu dojrzałości(w końcu
      dojrzałość to przyjęcie odpowiedzialności za swoje czyny), populizm w tej
      dziedzinie wydaje mi się szczególnie rażąco niemoralny!
    • kanoka Re: Nasze matury 20.07.06, 19:04
      Czy czasem Wam się śni, Wasza matura? Że znowu ją zdajecie?
      • wedrowiec2 Re: Nasze matury 20.07.06, 20:57
        Matura nie, ale egzaminy na studiach. Szczególnie męczące są te sny, w których
        kończąc studia dowiaduję się, ze mam zaległy egzamin z tak abstrakcyjnego (w
        moim zawodzie) przedmiotu jak historia czy socjologia. Czasami prześladuje mnie
        brak wpisu w indeksie z języka obcegosmile
        • omeri Re: Nasze matury 20.07.06, 21:40
          a o jaki język obcy chodzi wink)
          • wedrowiec2 Re: Nasze matury 20.07.06, 21:49
            Najczęściej język rosyjskismile Na studiach nie miałam kłopotów z językami obcymi,
            mimo, że uczyłam się trzech różnych - na pierwszym roku obowiązkowo rosyjski i
            jako drugi miałam niemiecki. Na drugim roku przeszłam do grupy anglojęzycznej,
            i w niej byłam też na trzecim roku. Nauczanie języka niemieckiego ograniczyli,
            bo nie było nauczycieli. Osobom, które miały wcześniejszy kontakt z innym
            językiem proponowali zmianę lektoratów. W liceum uczyłam się angielskiego, więc
            nie miałam wyboru. Nawiasem mówiąc, na zajęciach pojawiałam się parę razy w
            semestrze. Znaczna większość kolegów ze studiów miała kłopoty z językami, więc
            mogłam przychodzić tylko na zaliczeniawink
            • kanoka Re: Nasze matury 20.07.06, 22:16
              Ja zawsze zdaję matematykę. Moją zmorę z ogólniaka.
              Pewnie nie jestem oryginalna wink.

              A co o maturz śni się poetom? Np, Szymborskiej?

              "Dwie małpy Bruegla
              Tak wygląda mój wielki maturalny sen:
              siedzą w oknie dwie małpy przykute łańcuchem,
              za oknem fruwa niebo
              i kąpie się morze.

              Zdaję z historii ludzi.
              Jąkam się i brnę.

              Małpa, wpatrzona we mnie, ironicznie słucha,
              druga niby to drzemie -
              a kiedy po pytaniu nastaje milczenie,
              podpowiada mi
              cichym brząkaniem łańcucha. "

              Piękne.
              Tylko to jąkanie się jest wszystkim dreczonym sennym koszmarem maturalnym
              wspólne.....i poetom i tym, którzy śnią prozą.
    • framberg Re: Nasze matury 21.07.06, 00:52
      Problemem jest to, że tak wiele osób nie zdało. I to, że przwiduje sie po
      powrocie na maturę matematyki istny pogrom. Czyli szkolnictwo upadło. I
      podstawowe i średnie. Wykazały to efekty egzaminu maturalnego.

      Złe wyniki nauczania -jest rada: zmienić sposób oceniania. Jakie to proste.
      • warum Re: Nasze matury 21.07.06, 07:25
        smile)Widac jak lata komuny wypraly mi/ja z tej epoki niestety/ mozg - bo ja bez
        widocznego buntu "godzilam sie" na taki sposob oceniania w szkole/ choc wcale go
        nie uwazam za "sprawiedliwy"/.
        Wlasciwie to powinno sie wreszcie zlikwidowac matury, a zrobic tylko egzaminy
        "wstepne" na uczelnie i do pracy / ooo... co by tu sie dzialosmilenp w takim
        parlamencie.../.
        Nauczyciele juz i tak maja duze grono oceniajacych ich prace.
        • framberg Re: Nasze matury 22.07.06, 01:32
          Matura w założeniu była egzminem pozwalającym zdawać na studia. Można było
          ukończyć szkołę średnią, mieć wykształcenie średnie bez matury. Połączenie jej
          z egzaminem kwalifikującym na studia jest logiczne jednak manipulowanie przy
          niej wywoła konieczność podniesienia krytriów naboru na wyższe uzcelnie.

          Czyli to manipulowanie niewiele da prócz zamieszania.

          Ale takie głębokie poważanie egzaminów i ich wyników jest w polsce normą na
          każdym szczeblu. Toczyła się w mediach informacyjnych dyskusja na temat
          otwarcia dla młodych drogi karier i awansu w zawodach prawniczych. Korporacje
          prawnicze argumentowały za koniecznością sprawdzenia przez własne komisje czy
          absolwenci uczelni nadają się do wykonywania zawodu. To po co obrona pracy mgr
          i egzamin? Przecież na uczelniach uczą ci sami prawnicy? Raz dają stopień mgr i
          zezwalają na używanie tytułu zawodowego (np mgr prawa) a później twierdzą, że
          człowiek jest niesprawdzony i trzeba go przeegzaminować.

          To zamieszanie z maturą to mały pikuś. Po prostu temat jest świeży. Bezsens i
          brak pomysłu jest widoczny na każdym szczeblu.
          • popaye Re: Nasze matury 22.07.06, 19:20
            wypowiadalem sie juz w temacie wiec tylko uwaga na marginesie.
            Z zalozenia, jak rozumiem intencje Zalozyciela, jest to forum dla wszystkich
            ktorzy urodzili sie przed rokiem 1966.
            W "gore" (wieku) nie ma ograniczen i (moim zdaniem) - slusznie.

            Tylko ze w tematach takich jak ten, w zaleznosci od tego "kiedy" przyszlismy
            na Swiat i w jakim czasie bylismy podmiotami eksperymentow obejmujacych okres
            naszego uczestnictwa w "powszechnym obowiazku szkolnym" - droga naszej edukacji
            byla tez rozna.
            Czesc z nas uczeszczalo jeszcze do 7-mio klasowej Szkoly Podstawowej - reszta
            do 8-mio. Czesc z nas "pamieta jeszcze" podzial na Gimnazja i Licea (podobnie
            jak dzisiaj) a wiekszosc - nie.
            Sama Matura tez sie roznila, moze nie stopniem trudnosci, ale np.: ja i starsi
            ode mnie nie mieli mozliwosci jej "nie zdawania" bo... rownalo by sie to
            z bezsensem kilku lat uczeszczenia do Szkoly ponadpodstawowej,
            "Absolutorium" bez pisania pracy magisterskiej, to mozna bylo uzyskac na
            Studiach ale nie w Szkole sredniej: nie zdales(as) Matury - powtarzanie
            conajmniej ostatniej (wlasnie "maturalnej") klasy - bylo pewne jak "w Banku" smile.

            Byla to pewnego rodzaju "sztuka dla sztuki" bo.... Matura nie dawala
            automatycznie uprawnien do przyjecia (bez extra egzaminu) na Studia, a jak
            glosil popularny i zyciowy (wtedy) slogan: "nie Matura a chec szczera.....
            itd."
            Nie bylo tez "wyboru": WSZYSCY i na pewno zdawali na Maturze, czyli Egzaminie
            Dojrzalosci: jezyk polski i matematyke.
            Bo to wlasnie byl i dalej byc powinien: Egzamin Dojrzalosci!.

            Niczego "szczegolnie niebywalego" ani wtedy, ani dzisiaj, ten pierwszy
            powazny i stanowiacy pewna powszechnie uwazana za zamkniecie pewnego etapu
            w zyciu mlodego czlowieka stanowiaca ta cezure "doroslosci" (umyslowej)
            na tym egzaminie nie wymagano.
            Bylo to wtedy i dzisiaj podsumowanie tych kilkunastu lat nauki oraz sprawdzenie
            (w miare obiektywne) czy mlody czlowiek nadaje sie do doroslego zycia
            i samodzielne podejmowanie decyzji oraz nabyl podstawy ogolne wiedzy
            upowazniajace go do rozpoczecia staran o przyjecie na Studia czy nawet
            odpowiedzialne podjecie pracy zawodowej w przypadku ukonczenia Sredniej Szkoly
            Technicznej.
            Matura bez sprawdzianu wiedzy z matematyki, jest i bedzie zawsze jakims
            conajmniej NIEPOROZUMIENIEM! (moim subiektywnym zdaniem).
            Nic "nadzwyczajnego" z tego przedmiotu, poza rzeczywistymi podstawami
            w polskich Szkolach, do Matury nie uczono!.
            Kombinatoryka, rachunek prawdopodobienstwa i statystyka matematyczna czego
            ucza na profilowanych Studiach nie byly nigdy przedmiotem wymagan egzaminu
            maturalnego!.
            Nawet poczatki rachunku calkowego i rozniczkowego poznawane przez uczniow
            Technikow (z dobrego, umotywanego powodu) nie byly przedmiotem egzaminu z tego
            przedmiotu!.
            Ktos kto "autorytatywnie" stwierdza, ze akurat wymagany (owczesnie) zakres
            wiedzy z tego przedmiotu "nie wchodzil Mu do glowy" albo kpi w zywe oczy
            albo "udowodnia" iz byl leniem wiekszym niz ja (popayE) - w co juz uwierzyc
            nie moge! smile

            Matura (jak podobno ta dzisiejsza) gdzie nie ma obowiazku poddania sie
            sprawdzianowi z wiedzy podstaw matematyki na pewno nie moze byc uwazana za
            Egzamin Dojrzalosci bo i "dojrzalosc" to z wiedza mocno ograniczona.

            Pozniej sie dziwimy KTO wybiera "buraczano-kartoflane" towarzystwo na naszych
            parlamentarnych przedstawicieli?.
            Gdy spryt, cwaniactwo, przekrety, populizm i emocje zamiast ugruntowanych
            podstaw wiedzy kieruja wyborami wiekszosci to i takie tego efekty.

            Niedlugo obok krzyzy w Ministerstwie Oswiaty, wielkimi literami na scianach
            posiedzen Rady Programowej odpowiedzialnej rowniez za zakres obowiazujacego w
            Polsce egzaminu maturalnego wywieszane bedzie "motto" wedle szacownego poety
            Jana Kochanowskiego z Jego fraszka "Na matematyka" (cytat!):

            "Ziemię pomierzył i głębokie morze
            Wie, jako wstają i zachodzą zorze
            Wiatrom rozumie, praktykuje komu
            A sam nie widzi, że ma kurwę w domu".

            Z tresci powyzszego widac dobitnie iz kazda niepelna "wiedza" - raczej szkodzi
            a przynajmniej "zaweza horyzonty" smile)
            Ale to jeszcze nie powod by umiejetnosc "moralnej oceny" postepowania innych
            (nawet bliskich nam osob) zastepowala podtawy wiedzy z... matematyki smile).

            pozdr.
            pE.
            ---
            • framberg Re: Nasze matury 22.07.06, 23:34
              Mam podobne doświadczenia (urodziłem się przed wymieniona przez ciebie datą).
              Wszyscy przestępowali do egzaminu.
              Ale ! -jednak nie wszyscy zdawali. Ci, którzy nie zdali a nie przystąpili do
              egzaminu poprawkowego (przyznaję - nieliczni) mieli świadectwo ukończenia
              czwartej klasy liceum lub piątej technikum co było równoznaczne z ukończeniem
              szkoły średniej. Ich sytuacja nie była jednak jasna. Np. w pewnym okresie
              istniały szkoły pomaturalne a nie policealne. Mimo, że kończąc je nadal miało
              się wykształcenie średnie przy rekrutacji przez pewien czas żądano świadectwa
              maturalnego.
              Z osób ostatnio często występujących w publikatorach wykształceniem średnim bez
              matury legitymuje się niejaki Lepper.
    • altruista Re: Nasze matury 27.07.06, 12:10
      Przecież Piękny Romuś jakoś musiał przypodobac się młodzieży, która tak bardzo
      go "lubi". To chyba jedyna motywacja jego decyzji.

      A swoj droga nowy system maturalny wymaga nie tyle kosmetyki, co radykalnej
      przebudowy, zreszta tak samo jak system szkolnictwa w ogóle. Przede wszystkim
      szkoly powinny spowrotem stac się SWIECKIE. Inaczej nawet Mahometanin w Polsce
      bedzie zmuszony zdawac mature z religii. Tej jedynie slusznej!
      • maryna04 Re: Nasze matury 27.07.06, 16:33
        Wielu wspomina w tym watku o przerazajacych snach o maturze, ze nic nie umiem.
        Ja tez mam takie sny, ale tak naprawde to nie jest sen - ja naprawde nic nie
        umiem. Drecza mnie pytania z historii, ktore sobie stawiam - a w glowie nic,
        itd. Wiec ja tak cichutko chcialabym napomknac, ze matura w takim klasycznym
        wydaniu, to metoda wychowawcza z grupy bicia i innego ponizania. Wlasnie
        dowodem jak ogromny to jest stres sa te wszystkie do konca zycia dreczace sny.
        Mozna zmienic to na rozne sposoby. Np. kiedy juz osoba z jakims minimum ocen
        zostala dopuszczona nie okreslac - zdal nie zdal, tylko na ile punktow. A
        uczelnie ustalaja sobie ile punktow wymagaja. Mozna tez aby nie komasowac
        wszystkiego rozkladac w czasie w miare zakonczania przedmiotow. Oczywiscie tez
        jedynie punktujac wynik.
        Pamietam moja mature, strasznie stresujace, pamietam mature mojej corki -
        wlasnie ja pytalam, czy miala rolkowane sciagi, na szczescie dla niej nie
        zdawala matematyki. Tez mowi, ze to straszliwy stres, o swoim stresie z jej
        okresu nie wspominam. Wiem, ze nie uniknie sie w zyciu stresow, w mlodosci
        tez, ale to jest tak jak z tymi zebami - mozna leczyc zadajac cierpienia
        pacjentom, a mozna leczyc nie zadajac - koncowy efekt taki sam. A stresujacych
        chwil w zyciu i tak nie zabraknie.
        PS Czy tak czy siak, czy w normalnym przedsiebiorstwie dlugo utrzymal by sie
        dyrektor robiac takie rozne posunuiecia? Nawet w komunizmie przesunieto by go
        na sekretarza. Tu wyleci, ale nie za brak spojnego programu, czy inne nonsensy.
        • maryna04 Re: Nasze matury 27.07.06, 16:59
          Zapomnialam dopisac, ze nie wrocilismy po smierci meza do Polski w ogromnym
          stopniu dlatego, ze nie wyobrazalam sobie zdawania matury przez mojego syna w
          Polsce, a jesli by juz zdal, to szalenstwo z szukaniem dalszej nauki. (Wtedy
          jeszcze nie bylo tysiecy prywatnych szkol). Tu bylismy obcy, ja praktycznie
          wogole sie nie orientowalam w organizacji tutejszego szkolnictwa, a jednak ten
          czas jakos nam minal spokojnie.
          • fedorczyk4 Re: Nasze matury 27.07.06, 18:04
            Starannie przeczytałam wszystkie posty, bo od wrześnie moja dziecinka zaczyna
            polską szkołę średnią (bo ja tak zadecydowałam) i trochę się boję. Bo nasza
            publiczna szkoła ma nieporównywalnie wyższy pozoiom od prywatnej (2000 PLN
            miesięcznie) francuskiej i tylko mam nadzieję żę Giertysze pomysłu nie obniżą
            poziomu.
            • kanoka Re: Nasze matury 27.07.06, 19:53
              Pamiętam, ze "za moich czasów", historia była obowiązkowa, ale byłam z niej
              zwolniona, zdawałam jako wybrany przedmiot chemię i obowiazkowo - polski i
              matematykę. Z polskiego - bez problemów, chociaż za Boga nie pamiętam jakie
              były tematy, ani co pisałam. No i jak ja wówczas potrafiłam pisać bez błędów
              ortograficznych i stylistycznych - tego również nie wiem.Na chemie(ustną)
              wepchneła mnie ś Mama, bo stałam przed drzwiami i płakałam, że nic nie umiem,
              pomimo perfekcyjnej znajomości (wówczas) tejże. Z matematyki, która zawsze była
              moją pietą Achillesa, zdałam na uczciwą tróję, ambitnie nie korzystając ze ściąg
              pozostawinych przez koleżeństwo w WC. Miało się te zasady, oj miało....Słaba
              trója(przy wymagajacej i madrej matematyczce), uczyniła ze mnie geniusza
              matematyczno-statystycznego w początkach mojej pracy zawodowej w pewnym
              instytucie medycznym, ale to było strrrrrasznie dawno temu......Podobniez mój
              śp Tata, dzięki mocnym trójkom z łaciny i greki na świadectwie maturalnym, będąc
              w armii Andersa,nie miał kłopotów z nauczeniem się jako samouk włoskiego i
              angielskiego, a i mnie po wielu, wielu latach z tej łaciny wspierał.....
              W sumie,jak by nie patrzył, matura była dla wielu pokoleń jakąś podstawą,
              cenzusem, świadectwem - nomen omen - DOJRZAŁOŚCI.
              A gegzamin na studia? To juz był problem posiadania wiedzy bardziej
              specjalistycznej, zainteresowania przyszłym kierunkiem studiów, wiadomości
              ponadprogramowych. I komu to przeszkadzało? wink))))))
            • kanoka Re: Nasze matury 27.07.06, 20:07
              Fed, dawno temu gdzieś czytałam(chyba w Polityce), że we Francji matura jest
              strasznie obszerna, wymagania ogromne, i to praktycznie ze wszystkich
              przedmiotów, ale to tylko coś mi brzęczy, ale nie wiem dokładnie i Ty z
              pewnością wiesz to lepiej. Tutaj tez coś jest na ten temat
              serwisy.gazeta.pl/edukacja/1,72315,468513.html
              Najważniejsze jest chyba to, gdzie dziecinka chce w przyszłości studiować, i co
              najtrudniej zgadnąć - jakie możliwości studiowania będzie zapewniała za parą
              lat(i jakaż to ona będzie???), polska matura.....
              Ufff, dobrze, że dzieci mam odchowane wink))
              • fedorczyk4 Re: Nasze matury 27.07.06, 21:07
                Kanoko Kochana (nie odważyłam się tego skrócić), matura francuska jest owszem
                teoretycznie obszerna, ale w ramach dość wąskiego programu. To po primo, po
                drugo,jest rozłożona na dwa lata. I tak jak jest ze wszystkim, szkolnictwo w
                teorii jest we Francji świetnie wymyślone, ale niestety rezultatem jest jeden z
                najwyższych stopni analfabetyzmu w Europie (i to geograficznej, nie
                politycznej). Cało moja Trójca przeciągneła się przez ten system od A do Zet.
                Nr Jeden został usunięty (na własne życzenie) Nr Drugi jeszcze w nim trwa, ale
                le mąż już się załamuje, a Dziecinkę sama zabrałam, bo jak się ma nieuczyć to
                niech to robi przynajmniej taniosmileSzkoła przy Ambasadzie poza fakturą
                wys.2000PLN miesięcznie nie proponuje w zasadzie nic. Zero poziomu, zero zajęć
                pozaszkolnych, kilku pedagogów na całą resztę przypadkowych ludzi. Zero
                instalacji sportowych. Miałam z nimi do czynienia lat sześć i basta.
                • fedorczyk4 P.S. 27.07.06, 21:56
                  Ani przed, ani do, ani po, nie udało mi się przyswoić podstaw ortografii
                  ojczystego języka. Z co serdecznie przepraszam
                  • kanoka Re: P.S. 27.07.06, 22:44
                    smile))
                    A co z tego, że w wieku 18 lat umiałam pisać poprawnie, jak teraz piszę jak wuj
                    Tarabuk z opowieści o Sindbadzie sad(
                    Było, minęło......
                    A czy ta szkoła, to ta koło Wału Miedzeszńskiego, na Saskiej Kepie?
                    • omeri Re: P.S. do Ka i Fed 27.07.06, 23:20
                      Francuska tak, ta kolo wału. Mam co i rusz doczynienia z jej absolwentami -
                      bardzo rożni, na pewno wielce siebie pewni. a do jakiego liceum posyłasz
                      latorośl?
                      • fedorczyk4 Re: P.S. do Ka i Fed 28.07.06, 07:23
                        Do Sempołowskiej, na Żoliborzu. Co do pewności siebie absolwentów szkoły
                        francuskiej, to nie daje im jej raczej wykształcenie które w niej otrzymali, a
                        rezultaty dokształcania na korepetycjach. W klasie Dziecinki tylko troje dzieci
                        nie miało guwernera (nantki)od odrabiania lekcji i dodatkowych zajęć z
                        większości przedmiotów. Nie twierdzę że nie ma tam ani jednego nauczyciela z
                        prawdziwego zdarzenia, moje dzieci miały do czynienia co najmniej z szóstką,
                        ale reszta to są np: pan po licencjacie z biologii uczący matematki, ex
                        legionista cudzoziemski nie posiadający matury, ale uczący plastyki, czyjaś
                        żona która po 2 latach zaocznej Iberystyki dostała etat i tym podobne osoby. Że
                        nie wspomnę o faszyście uczącym historii.
                        • omeri Re: P.S. do Fed 28.07.06, 09:27
                          Sempołowska ma bardzo dobrą opinię!
                          • fedorczyk4 Re: P.S. do Fed 28.07.06, 09:39
                            Dziękuję Ci bardzo. Podtrzymałaś nas na duchu. Mnie szalenie zaimponowało
                            podejście Pani Dyrektor i Ciała do problemu pod tytułem Dziecinka. Dobra wola,
                            ale nie głaskanie, pełna informacja i znalezienie rozwiązań optymalnych, tak
                            żeby się mogła dostosować nie zwariować, ale nie miała taryfy ulgowej.
    • altruista Re: Nasze matury 27.07.06, 23:32
      Myślę,że prawidłowym poidejsciem byułoby zniesienie matury w ogóle. Bo coż ona
      w sumie daje? Kryterium powinien byc poziom wiedzy kandydata na studia! Na
      medycynę- rozszerzony program z biologii i chemii np. , na prawo- z polskiego i
      historii, na fizyke- matma i fizyka itp. Moim zdaniem kazdy maturzyst, na rok
      przed ukończeniem edukacji powinien zdeklarowa sie gdzie ma zmiar zdawac
      egzaminy i to właśnie szkoła średnia powinna mu pomóc w należytum przygotowaniu
      sie do nich. No bo coż zrobic, kiedy kandydatowi np na studia medyczne zaczyna
      nagle bruździc pani z geografii? I to na kilka tyg prze zakonczeniem szkoly?
      Toc to absurd! O tym kto i gdzie bedzie studiowal powiny decydowac egzaminy
      wstępne, a nie giertychowskie gierki.
      A tak swoja droga. Amnestia obieła 50 000 abiturientów, do tego ich rodziny,
      sympatie, rodziny sympatii- wcale nie zgorszy elektorat przed czekajacymi nas
      wyborami samorządowymi.
      Więc życzę udanych wyborów! smile
    • alinka333 bez matmy 29.07.06, 22:03
      na szczęście nie pisałam matmy... żyję parę lat bez równań, zadań z treścią,
      sześcianów i pól powierzchni i... nie rzucam przed każdym wyborem życiowym
      kostka do gry...; dlaczego w Polsce zawsze muszą nas zmuszać do czegokolwiek???
      nigdy nie dają wyborów... jak w państwie autorytarnym...
      • mantra1 z matmą... 29.07.06, 23:20
        Pisalam z matmy i nie wiem, czy bym zdala, gdyby nie sciaga zostawiona w
        umowionym miejscu w toalecie. Do dzis sni mi sie po nocach, ze ktos nieopacznie
        te sciage spuscil smile) Nie wiem, dlaczego, ale sni mi sie tez matura z biologii,
        ktorej nie zdawalam, rozne mitochondria, pseudopodia i takie tam. Polski pisemny
        bez problemow, polski ustny tez, bo nasza beznadziejna polonistka, zdajac sobie
        z _wlasnych_ brakow przyjmowala zgloszenia nieprzeczytanych przez nas, czy
        nieprzerobionych przez nia lektur, po to by podrzec po kryjomu karteczki z
        pytaniami na ich temat. Pamietam, ze kazalam sobie podrzec cos Kruczkowskiego i
        Kraszewskiego.
        Z francuskiego natomiast mialam obrone popelnionej przez siebie pracy maturalnej
        o zabytkach Paryża, w ktorym wowczas nigdy nie bylam, wymyslonej jako spacer z
        przewodnikiem ("spojrzymy na prawo, prosze wycieczki...itd"). Na szczescie
        wysoka komisja tez pewnie nigdy tam nie byla, a wiekszosc jej czlonkow nie
        kumala nawet, co mowie, wiec dostalam bdb smile)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka