Dodaj do ulubionych

Ósmy dzień

05.04.05, 08:52
Mam poczucie winy po Wasie. Ale diety nie przerywam. Byłoby mi głupio i przed
Wami i przed samą sobą.
Napiłam się wieczorem dużo wody, wypiłam herbatę i noc jakos przetrwałam.
Dziś wypiłam cappucino i zaczęłam kolejny dzień. To dziwne- trzy szklanki
płynów dziennie, dwa litry wody, kawa, herbata - a wcale nie chce mi się jeść
(poza wczorajszym wieczorem, ale też nie czułam głodu, raczej było to
łakomstwo). Dziwna ta dieta. Musi byc w tych torebkach niezła siła skoro daje
taką energię.
Obiecałam sobie, że będę się pilnowała po zakończeniu tej diety i nigdy w
życiu na DC nie wrócę. To nie może byc ani zdrowe, ani dobre dla organizmu:
100% chemii. Potem, jak schudnę bedę jadła racjonalnie. Zacznę sprawdzać
kalorie (nigdy tego nie robiłam) i utrzymam wage 55 kg (najpierw musze do
niej dojść). Wiem, że mnóstwo osób sobie tak obiecuje. Ale na prawdę jużnie
chće nigdy DC. To na prawdę drakonska dieta.
O takie mam przemysłeniao poranku dnia ósmego.
Lecę do roboty.
Pozdrawiam
Gosiu, zaczęłąś?
Obserwuj wątek
    • jestek Re: Ósmy dzień 05.04.05, 11:53
      Pewnie, że nie przerywaj diety. Był mały upadek, ale to tylko coś drobnego,
      teraz będziesz pewnie jeszcze mocniej się pilnować.
      Bardzo mi się podoba Twoje postanowienie. Ja od początku mówiłam sobie, że
      potrzebowałam mocnego kopa, który mi da siłę do dalszej pracy. I dostałam tego
      kopa, bo naprawdę w krótkim czasie straciłam dużo. Co prawda jeszcze na
      początku brałam pod uwagę wersję, że zrobię 3 tygodnie ścisłej, potem mieszaną,
      a potem zastanowię się, czy może nie powrócić do ścisłej, ale w tej chwili nie
      mam tego zamiaru. Za to bardzo uczę się kontrolować jedzenie, naprawdę BARDZO
      się tego uczę i to jest chyba najlepsze, co mogłam z tego wynieść. I nie tylko
      nie tyję z powrotem, ale powoli, powoli, waga dalej opada. Trzymam kciuki, żeby
      Twoje zamierzenia udało się zrealizować, ale myślę że jest to bardzo realne.
      Dasz radę Elu, będzie dobrze :-)
    • br0mba Re: Ósmy dzień 05.04.05, 12:06
      e tam zaraz drakonska :) drakonska wg mnie to jest kopenhaska :)
      ja po trzech tygodniach tak sie rozleniwilam, ze w ogole nie chcialo mi sie
      przyrzadzac posilkow i troche zalowalam ze juz mi sie koncza te saszety :))))))
      Dobrze ze nie przerwalas diety. Trzymaj tak dalej :)
      I uwazaj z cappucino bo tam jest cukier.(mowie o tych gotowcach ze sklepu).
      Wiem ze moze przesadzam, ale jak sie meczyc to sie meczyc na maksa i zadnych
      ustepstw :) Taka jestem maniaczka :)))

      A co do chemii, to gdzie jej teraz nie ma? :)
      Pozdrawiam i zycze milego dnia
      • ela.jot Re: Ósmy dzień 05.04.05, 13:58
        Kochane
        dziekuję za sława wsparcia.
        trzymam sie i nie dam się. Dziś znacznie lepiej niż wczoraj.
        Zaraz "obiadek" - jarzynowa. Obiecałam sobie, że nie jem "obiadów" wczesniej
        niz o 14.
        O 17-18 ostatni "posiłek".
        A cappucino jest z szaszetek DC. Nie kupuję niczego w sklepie. Poza wodą
        mineralną, zwykła herbatą (bez cukru) i kawą rozpuszczalną. Nie miałabym odwagi
        teraz dodać niczego do tej diety. I nie mam też potrzeby.
        Jestku w końcu byłas trzy tygodnie na ścisłej?
        Ja chybą bede dwa, ale decyzja ostateczną podejme w ten czwartek, albo nastepny
        wtorek.
        Ale w DC jest 100% chemii i stad to silne postanowienie niewracania do tej
        diety. czuje, że ją powinno sie przeprowadzić raz w życiu a potem starac się
        jeść jak Jestek (czy Jestka w końcu nie wiem) ......
        Ciekawe czy Gosia dziś zaczęła dietować?
        • br0mba Re: Ósmy dzień 05.04.05, 15:14
          a ja myslalam, ze pijesz pyszna kawke capuccino taka wiesz jaka, orzechowa albo
          jakas inna mniam :)))
          Jak dc przeprowadzam drugi raz w zyciu i chyba mi nie zaszkodzila :)
          Ale masz racje, dieta nie trwa miesiac czy dwa tylko to przede wszystkim zmiana
          przyzwyczajen zywieniowych i sposobu myslenia.
          Ja mam nadzieje ze uda mi sie i tym razem :)
          I naprawde jestem pelna podziwu ze gotujecie dla rodziny i wytrzymujecie.
          U mnie w lodowce pustki (no juz nie bo jestem na mieszanej)i to mi bardzo
          bardzo pomoglo :)
        • jestek Re: Ósmy dzień 05.04.05, 16:44
          Tak, na ścisłej byłam pełne 3 tygodnie, a potem prawie 3 tygodnie na mieszanej,
          najpierw tydzien 2 posilki DC i jeden domowy, a potem jakieś półtora tygodnia 1
          DC i reszta z domku. A dziś znowu maleńkie zwycięstwo z własnymi słabościami :-
          ) Poszłam z rodzicami na troszkę do cioci, dzisiejszej solenizantki. I
          oczywiście wiedziałam, że będzie słodkie i nawet po drodze trochę się bałam
          (nie, bardzo się bałam:-) że nie wytrzymam, bo akurat szłam z miasta i miałam
          ochotę coś przekąsić. Ale po raz kolejny się przekonałam, że u mnie dobrym
          sposobem jest rozpowiadanie wszem i wobec, że nie jem słodkiego, bo było mi
          głupio złamać się przed rodzicami (wcześniej im powiedziałam, że najwcześniej
          pozwolę sobie na coś w niedzielę). I oni jedli słodkie, a mnie ciocia
          poczęstowała kawałkiem rybki :-) Zjadłam coś, nakarmiłam żołądek i udało mi się
          nie złamać, czego i Wam życzę :-)
          A jak odmieniać mój nick? A jak wam się żywnie podoba:-)
          I też jestem ciekawa co tam z Gosią...
          • ela.jot Re: Ósmy dzień 05.04.05, 18:54
            Br0mbo, męczę sie tylko w weekendy jak przyjeżdża do mnie mój przyjaciel. Lubie
            dla niego gotować, robić soki owocowe, eeeeee w ogóle lubie z nim i dla niego
            wszystko.
            Ale rzeczywiście bedąc na diecie mam ochotę zjeść deskę do krojenia jak pachnie
            świeżym ogórkiem, który na niej chwilę leżał. No i slinka cieknie
            niemiłosiernie. Słodycze mogą leżeć, ale posmażanie ziemniaków było męką.
            Ćwiczenia silnej woli - tak sobie to tłumaczę.

            Jestko - ta walka ze słodyczami wydaje mi sie straszna. I zamiast słodkiego -
            rybka? U mnie nie ma takich zamienników. Słodkie zamieniłabym na pomidora
            (uwielbiam), albo kluseczki (podobnie).

            Czylipo 2-3 tygodniach ścisłej walka trwa nadal.
            Nie wiedziałąm na co się decyduję sięgając po pierwszą szaroburą saszetkę
            DC........
            Czyli tak na prawde jestem na poczatku tej drogi do mojej wagi wymarzonej. A
            swoją drogą to ciekawi mnie ile ważę (ważenie w czwartek).

            Gosia zamilkła. czuje, że dziś nie zaczęła.
            W ósmym dniu czuje sie głodna i nieszczęśliwa. Dziś jakoś mi znów trudno, ale
            niczego nie tkne. Kończę drugą butelke wody......ciezko

            • grosikk Re: Ósmy dzień 05.04.05, 20:17
              Jestko-rybka mmmmmmmmmnnnnnnnnnnnniaaaammmmm.
              Elu ja też już wiem że po zakończeniu tej diety nigdy do niej nie wróce,a mam
              dopiero pierwszy dzień.
              Mój facet obiecał mi że jak moja waga spadnie do 51kg. to da mi 300zł. na
              ciuszki:)))
              • jestek Re: Ósmy dzień 05.04.05, 20:27
                motywacja ciuchowa jest bardzo mocną motywacją, wiem to po sobie. Wczoraj
                zrobiłam duży przegląd szafy. Są rzeczy, w które się nie mieściłam, bądź były
                opięte, a teraz ładnie leżą - Hurrraaaa!!! :-) Ale są też rzeczy, które bardzo
                chciałabym założyć, a jeszcze nie włażę w nie, więc mam dalszy cel. Chodziłam
                trochę dziś po mieście i przymierzyłam kilka ciuchów. W styczniu odpowiedni dla
                mnie rozmiar spodni to był 46, było mi strasznie ciężko z tą myślą. Dziś
                elegancko weszłam w 42 :-) Dążę do 40 i wiem, że mi się uda. Powoli, spokojnie,
                ale mi się uda :-)
            • jestek Re: Ósmy dzień 05.04.05, 20:19
              Ela, nie daj się!!! Dasz radę!!! A nagroda będzie cudna - będzie Ciebie mniej :-
              ) Pamiętaj, że są osoby, które mocno, mocno trzymają za Ciebie kciuki. Dasz
              radę:-)
              • ela.jot Re: Ósmy dzień 05.04.05, 21:40
                Jestko
                pewnie, że dam radę. dzięki Tobie i Br0mbie. A i mój przyjaciel (zwany w
                niektorych kręgach "facetem") bardzo mnie wspiera. Sam jest szczupły (jak ja mu
                zazdroszczę). Nie obiecał mi co prawda ciuchów, ale wiem, że bardzo chce,
                zebym "dała radę" i nie przerwała diety. Wczoraj mnie nieźle opieprzył za tę
                WASę. A nagrodą dla mnie będzie powrót do ciuchów z mojej szafy. I samopoczucie
                z poprzedniego lata (adekwatne do rozmiaru 38).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka