Dodaj do ulubionych

Dziewczyny na mieszanej, łączmy się!

09.02.07, 19:17
Witam się grzecznie i serdecznie - mam na imię Ola i jestem z Gdańska. Tydzień
temu skończyłam ścisłą i jestem na mieszanej, dwa posiłki DC + jeden własny.
Mieszaną chcę pociągnąć jeszcze przez dwa tygodnie, trochę z własnej wygody
(naprawdę lubię zupki, a batoniki wręcz uwielbiam!) a trochę dlatego, żeby
maksymalnie wydłużyć okres wchodzenia w normalność spod znaku 1000 kcl.

Mam 164 cm wzrostu, na początku tego roku ważyłam 74 kg. Mnie samej ciężko
było w to uwierzyć, bo przecież zawsze ważyłam w okolicy 60 kg... Mam bardzo
ciężką i mocno stresującą pracę i przez ostatni rok przybrałam ok 10 kg. -
spodnie zrobiły się za ciasne, ale nie myslałam że mam już ponad 70 kg...
Uzależniłam się od węglowodanów, nieraz miałam taki kociokwik, że potrafiłam
przez większość dnia nic nie jeść i opychałam się po przyjściu do domu
wieczorem - oczywiście pieczywo, ryż, makaron, owoce przez cały dzień, w pracy
jakieś batoniki... Zaczęłam już mieć problemy z kręgosłupem (mam lekko
uszkodzony od czasu wypadku parę lat temu). Zmobilizowałam się na początku
tego roku, brak możności wcisnięcia się w spodnie, plus bolący kręgosłup, plus
dzika wizja skoków insuliny we krwi (niestety, jestem rodzinnie obciążona, dwa
miesiące temu zmarł mój tata, który od 30 lat chorował na cukrzycę :().

Przed ścisłą zrobiłam sobie dwa tygodnie stopniowego ograniczania jedzenia,
tak 1200-1400 kcl dziennie, zamowiłam DC. Zgubiłam przed DC jakieś 1.5 kg. DC
zaczynałam z wagą 72,5. Na ścisłej czułam się świetnie, jeden dzień miałam
krytyczny (czwarty) ale nie wiem czy to wina diety czy nerwówki jaką miałam w
pracy. Jadłam głównie zupki, doprawiane ziołami i bardzo mi one smakowaly, za
koktajlami nie przepadam, wypilam kilka ot tak dla odmiany. Nie wiem ile
eschudłam finalnie, bo nie ważę się codziennie, a po DC nie zważyłam się, bo
wydawało mi się że jestem przed @ i nie chciałam się zniechęcić...

@ jak było tak nie ma (btw, czy komuś się coś zatrzymało przy okazji diety?
Młódką już nie jestem, 29 lat mam i po ostatnim zjeściu z tabletek wszystko
miałam regularnie jak w zegarku...). No ale dwa dni temu się zdenerwowałam, i
mimo wszystko wlazłam na wagę i pokazała mi 66,2. Pękam z dumy :)))

Jestem ciekawa, co jedzą inne "mieszańce"? Ja się bardzo pilnuję, jestem
wyjątkowo zmotywowana, nie grzeszyłam przez całą ścisłą, świadomość, że
naprawdę sporo już schudłam i wchodzę w stare spodnie dodaje mi skrzydeł!
Dlatego nie piję nawet ukochanej herbaty z kawałkami owoców, nie jem owoców,
nie piję coli light. Nie brakuje mi słodyczy ani węgli - chyba odwykłam
naprawdę - jakoś funkcjonuję bez pieczywa, makaronu i ryzu. Jak wygląda wasze
menu na mieszanej? Ja pochłaniam jedną zupkę, jeden batonik/napój w kartoniku
w pracy (ostatnio się przemogłam i zamówiłam, całkiem niezły jest), problem
mam z posiłkami wlasnymi, bo primo nie lubię gotować, secudno nie mam na to
czasu... Jem piersi z kurczaka/indyka albo chudą rybę upieczone w
folii/rekawie (piekę od razu większą porcję i buch do lodówki :D), plus
warzywa gotowane na parze. A sałatka z rybą albo kurą i warzywami, czasem
sałatka i serek wiejski light z rzodkiewką, ogórkiem i szczypiorkiem.

Tak naprawdę to miałam jedną pokusę, mam zamrożone truskawki w lodówce i kusi
mnie wizja koktajlu z chudym kefirem, no ale się hamuję :) dzis pozwoliłam
sobie na mały grzeszek, zrobiłam sałatkę z wędzonym łososiem - trochę za
tlusty i nie powinnam go jeszcze jeść, ale nie mogłam się mu oprzeć w sklepie,
usmiechał się do mnie ;)))

Chciałam tez publicznie podziękować mojej przyjaciółce Voluptas za jej rady,
praktyczne wskazówki i wsparcie psychiczne pdczas całego okresu dietowania -
to dzięki Niej właśnie uwierzyłam, że mogę schudnąć, jeśli tylko zechcę...
Kaśka, dobrze że jesteś :)))
Obserwuj wątek
    • voluptas Re: Dziewczyny na mieszanej, łączmy się! 10.02.07, 13:49
      Balbinko, Kochana, dzięki, że zajrzałaś, chociaz teraz zachodzę w głowę, jak
      mogłam Ci o tym forum nie powiedzieć wcześniej????
      Do mieszanej jeszcze brakuje mi ho ho i trochę, ale za 11 dni pójdę w Twoje
      ślady :)

      I dzięki za pean, ale... jam niegodna :) Zawstydziłam się :)
      • paulina46 Re: Dziewczyny na mieszanej, łączmy się! 16.02.07, 08:52
        Witam.Cóż za świetny post.Jak to się stało że go przeoczyłam??Nie
        wiem.Gratuluje wytrwałosci.Ja też jestem na mieszanej ,za chwilę przejdę na
        1000 kalorii a potem wracam na ścisłą.Waga ma wachnięcia 61,6-62 kg.A było 68
        kg a tez mam 164 cm :).Teraz chwilowo stoi ,ale mam nadzieję że ruszy w
        dół.Byle nie do góry...brrrr.Ja też jem warzywka gotowane ,jeszcze wędlinę z
        indyka 2-3 plasterki.Narazie przeglądam stronki z dietami i zbieram przepisy
        dietetyczne.Pozdrawiam i życze dalszych osiągów.
        • balbina_alexandra Re: Dziewczyny na mieszanej, łączmy się! 17.02.07, 17:20
          Cześć Paulina! U mnie waga tydzień temu pokazała już nawet 65,5 ale ostatnio nie
          chce spadać, podejrzewam, że hormony, czuję się okrutnie ciężka - może wreszcie
          @ ... dopóki się nie pojawi na wagę już nie wlezę, żeby sobie nie psuć
          motywacji. W sumie minęły mi już 2 tygodnie mieszanej, ale jeszcze ciągnę
          tydzień. Też głównie warzywa, część na surowo w sałatce, część gotowane na
          parze, ew. duszone bez tłuszczu, no i ryby, kurę. Wędliny nie jem za dużo bo po
          prostu nie lubię, ale czasem zawijam co nieco w sałatę i biorę do pracy (staram
          się jeść częściej bo pracuję b. dużo od świtu do nocy i muszę coś tam w
          międzyczasie przegryzać). Nie trzymam się aż tak bardzo ściśle wytycznych,
          znaczy nie jem większości węgli prostych, owoców itd, ale dziś np. znów skusilam
          się na wędzonego łososia :) No ale ostatnio codziennie jem szpinak pod różną
          postacią - chyba się uzależniłam (szybkościowo zaczęłam już kupować szpinak
          puszkowany, dziś przytargałam 3 takie do domu, a mam jeszcze mrożony w lodówce
          ;))) Chcę pobyć trochę na 1000 = 1200 kcl, a jeśli tych ostatnich kg nie uda mi
          się zbić to też wrócę na ścisłą - ja bym chciała dojść do 58 kg, w takiej wadze
          czuję się najlepiej. A Ty do ilu chcesz dojść?
          • senta Zarty sie skonczyly 18.02.07, 23:30
            Od jutra na mieszanej.. do zrzucenia okolo 7 kilogramow,bardzo opornych
            niestety.Mam 170 wzrostu i waze 75 kg umiejscowionych,nierownomiernie,glownie w
            okolicach brzucha:-((
            Chudne szybko ale na krotko..mam straszny problem ze zwalczeniem ochoty na
            slodycze i pieczywo.
            Nie prowadze uregulowanego trybu zycia niestety,jako
            korporacyjne "zwierze",pracuje bardzo duzo w duzym stresie ktory zajadam
            slodyczami.
            Wygladam zle i musze to zmienic.
            Nigdy nie stosowalam DC,chudlam niezle na diecie 1000 kal ale teraz niestety
            nie mam zupelnie czasu na szykowanie posilkow.

            Kocham zwierzeta wiec ich nie jadam-moje ulubione produkty to warzywa i nabial.
            Moze ten watek mnie zdyscyplinuje..przynajmniej sprobuje:-)
            Od jutra-sniadanko klasyczne + 2 posilki z torebki.
            • paulina46 Re: Zarty sie skonczyly 19.02.07, 07:40
              Witajcie.U mnie waga tez stoi.Trzeba włączyc ćwiczonka i spacery.Już nawet
              zaczęłam,ale dosyc nieregularnie.Ja tez nie jem węgli.Słodycze nie są
              problemem,ale chlebek tak.Ja pochłaniam sałate i brokuły do tego rybke lub
              kurczak.Waga docelowa 55kg/164cm.Kiedy to będzie????Ten tydzień mieszana ,jak
              waga bez zmian to wróce na ścisłą,chociaż na 10 dni.Ostatnio bardzo ale to
              bardzo rozbolała mnie głowa na ścisłej i musiałam przejść na mieszaną.Trochę
              tabletek pdjadłam bo było nie wesoło.MOze to był zbieg okoliczności a moze nie.
              Zobaczymy teraz.Pozdrawiam i nie poddawajmy się.Jeszcze 7 kg do zbicia!!!!
            • voluptas Sencik, jak miło że sie pojawiłaś :))) 19.02.07, 08:59
              Ja do tego watku dołączę za 3 dni, kiedy skończę wreszcie ścisłą.
              A sama mieszana też jest fajnym pomysłem, zwłaszcza przy tak niewielkim
              "nadbagażu". I w Twoim wypadku, jeśli piszesz, że Twoim problemem jest tkanka
              tłuszczowa rozłożona w okolicy brzucha, DC, także w wersji mieszanej, jest
              świetnym pomysłem - bo na DC najszybciej właśnie gubi się tłuszczyk w okolicy
              brzucha. Pocieszyłam Cię? To do roboty! :)
              A z ciekawości - zamówiłas tylko saszetki, czy spróbujesz także batonów? One są
              bardzo wygodne przy takim trybie życia, jaki prowadzisz, a poza tym... smaczne :)

              Trzymam kciuki za udany start i pisz koniecznie, jak Ci idzie!
              • senta Re: Sencik, jak miło że sie pojawiłaś :))) 19.02.07, 11:02
                Nadbagaz moze niewielki ale cholernie upierdliwy:-(
                Przyczlapalam tutaj,bo mam nadzieje,że Twoja konsekwencja V,jest godna
                pozazdroszczenia i mysle,że troche jej na mnie "splynie":-)
                Podziwiam i chyle czola:-)
                Zamowilam saszetki i batony,i te pochlonelam od razu,mniamniam:-),musze wiec
                uzupelnic zapas.
                Dokupie tez troche zupkowych saszetek bo koktaile mi nie smakuja np.waniliowego
                nie przelkne:-(
                Najgorsze sa ciagle wyjazdy,szkolenia,hotele...Co zrobie na kilkudniowym
                szkoleniu pod Krakowem gdzie pani z modrzewiowego dworu bardzo o nas dba
                przygotowujac rozne smakowitosci????..i troche dan po ktorych dostaje histerii:-
                ( (cielecina:-((((((((, a na histerie najlepsze oczywiscie -ciacho:-),bledne
                kolo,slowo daje...
                No ale nie narzekam tylko zabieram sie do dziela,podpierajac sie Twoimi
                kciukami Voluptasku..jakby co:-)))
                • senta Re: Sencik, jak miło że sie pojawiłaś :))) 21.02.07, 12:10
                  No to poleglam:-(
                  Bylo mi slabo,w glowie karuzela..zaczelam od kawaleczka brie a potem musialam
                  zjesc duzo slodyczy:-(
                  • voluptas Senta, 21.02.07, 12:18
                    przede wszystkim zrób sobie morfologię. To raz. Po drugie - na DC, nawet
                    mieszanej, zwłaszcza na poczatku kawa to podstawa. Trzeba pić jej duzo, bo jeśli
                    ketoza sie rozwija - to plus ujemny bilans kaloryczny skutkuje duzym spadkiem
                    ciśnienia. Podejrzewam, że na tym własnie poległaś. A może w ramach wstępu do DC
                    zacznij od diety bezwęglowodanowej?
                    Pozdrawiam i trzymam kciuki!

                    (a ja już jutro przesiadam się na ten watek, jupiiiii :)))) )
                    • senta Re: Senta, 22.02.07, 21:03
                      Morfologia w normie.
                      Nie mam pojecia co sie dzieje-dostaje takiego ataku glodu po poludniu ze szok!
                      W pracy jest spoko..po przyjsciu do domu musze pochlonac cos maczno-slodkiego
                      inaczej padne..
                      Cos jest nie tak bo normalnie twarda jestem;
    • balbina_alexandra Re: Dziewczyny na mieszanej, łączmy się! 21.02.07, 18:32
      Mnie ostatnio waga pokazała całe 64,8 kg - znaczy, jednak spada - ja prowadzę
      tryb życia dość wyczerpujący, myślę że sporo spalam w pracy, a w pracy jestem
      najczęściej od świtu do nocy. Staram się robić brzuszki w domu i dużo chodzę
      pieszo (zwłaszcza o świcie - korki u nas w centrum Gdańska piekielne!). Idąc za
      radą nieodzownej Voluptas kupiłam stepperotwisterek i będę na nim ćwiczyć :)
      Widzę że wzrost z Pauliną mamy identyczny, tylko ja chcę schudnąć nieco mniej.
      Ale też realnie biorę pod uwagę powrót na ścisłą za jakiś czas jak ostatnie kg
      nie będą chciały zejść. Może zaczniemy w podobnym okresie :)

      Mieszaną w zasadzie już skończyłam, ale nadal trzymam sie tych zasad, staram się
      ograniczyć węglowodany proste do minimum. Do owoców mnie nie ciągnie, ale dzis
      kupowłam świeży chlebek z soją i dla siostry i aż mnie skręcało... to jest
      właśnie to co mnie gubi, chlebek, bułeczki, bagietki, makaronik, ryż. Na
      pociechę kupilam sobie dziś chleb, Mestermecher, chyli ten na który pozwalają
      montignacowcy (faktycznie skład ma obiecujący). Zamrożę i będę od czasu do czasu
      wyciągać po jednej kromeczce :D

      Dziś na obiad mini leczo - duszona cukinia, pieczarki, trochę żółtej i czerwonej
      papryki plus kura upieczona w folii.
      • paulina46 Re: Dziewczyny na mieszanej, łączmy się! 21.02.07, 20:00
        Jestescie wspaniale.JA juz jestem na 1000 kcalorii.Wegli nie
        jem .Tzn:chlebek,makaronik itd.Waga stoi>Trudno.Ale jestem tez chwilowo @.Mam
        Nadzieje ze po tygodniu ruszymy w dol.Troche mi przykro .Rozmiar 42 ani
        drgn\a\l!!Mimo spadku wagi:(((((Pozdrawiam.Trzymajmy sie.Jak zgubic jeszcze 7
        kg?
    • naranykota co tu tak drętwo? 22.02.07, 20:51
      No właśnie...dlaczego systematycznie nie wpisujecie jak wam normalne żarełko
      smakowało? Przy okazji coś możnaby z Was spapugować, hi, hi (dzis pierwszy
      dzionek mieszanej..)


      pozdrawiam
      • senta Re: co tu tak drętwo? 22.02.07, 20:58
        a daj spokoj:-( bez weglowodanow mam dola...
        Przerwa w diecie do srody,normalnie nie dam rady caly dzien na szkoleniu o
        suchym pysku:-(
        • naranykota Re: co tu tak drętwo? 22.02.07, 21:07
          a za czym Ci tęskno? kanapeczką?;)
          • senta Re: co tu tak drętwo? 23.02.07, 13:45
            yesss:-(
            razowy chlebek z lososkiem i galazka koperku..a kysz...
      • balbina_alexandra Re: co tu tak drętwo? 23.02.07, 01:25
        Waga pokazała mi dziś 64.5! Jejku, wzruszyłam się... zrzuciłam już 10 kg.

        Mnie smakowało, ale tak bez przesady - odwykłam na ścisłej od normalnego
        jedzenia i przerażało mnie, że muszę teraz coś normalnego zjeść. Poza tym bałam
        się panicznie (i szczerze mówiąc nadal boję) że przegryzę coś niedozwolonego i
        rzucę się na węgle. Znam dobrze to o czym pisze Senta - pracuję od świtu do
        nocy, nie mam czasem ani minuty żeby coś jeść, wracałam wieczorem i rzucałam się
        na pieczywo albo makaronik. Nie mogłam wytrzymać bez węglowodanów i mnie też
        zaczął się tłuszczyk odkładać w okolicy brzucha, co mnie samą zdziwiło, bo mimo
        krągłych kształtów byłam zawsze szczupła w talii. Senta masz typowe wyrzuty
        insuliny i stąd ten apetyt na węgle - miałam to samo, zupełnie to samo (naprawdę
        boję się cukrzycy, jestem obciążona - ta choroba niedawno zabrała mi tatę).
        Musisz, po prostu musisz odstawić węglowodany proste na pewien czas. Nie musi to
        byc DC, nie musisz się głodzić. Jedz do syta nabiał, jajka, warzywa, ryby. Nie
        jedz owoców ani ryżu, makaronu, pieczywa. Organizm będzie się domagał tylko
        przez pierwsze dni i wtedy trzeba się oprzeć. Sprawdzaj indeksy glikemiczne i
        wybieraj to co najniższe. Uda się, ja też nie wierzyłam, że będę w stanie
        psychicznie ponieść ciężar odchudzania... Dopiero teraz widzę jakie błędy kiedyś
        popełniałam, jak się głodziłam jak szalona. A wystarczyło ograniczyć węgle i
        jeść do syta - ani trochę się nie głodzę teraz, wprost przeciwnie, wrócił mi
        naturalny rytm organizmu - wreszcie jem wtedy kiedy jestem głodna (a nie z
        nudów, bo mi smutno itd).
        Trzymam kciuki :)
        • senta Re: co tu tak drętwo? 23.02.07, 14:02
          Świadomosc ze,inni tak tez maja,działa cuda Balbinko:-)
          Ja troszke sie wystraszylam bo chec na wegle wyglada jak atak bulimii:-
          (,zmiatam wszystko co w zasiegu reki.Otwieram drzwi a poniewaz nie mam zadnych
          scian dzialowych-obieram kierunek:kuchnia! W plaszczu i szaliku wpycham do
          gardla chlebek :-((

          Siedze sobie w pracy i wszystko jest ok ale po przyjsciu do domu musze ten
          calodniowy stres czyms zabic,ukoic..jak zwal tak zwal:-(

          Tez sie boje cukrzycy choc w mojej rodzinie nie wystepuje.
          Myslalam żeby brac systematycznie chrom i moze wtedy apetyt na wegle minie?
          Zaywazylam tez,że jak sie pojawi jakas sytuacja kryzysowa to zanim podejme
          decyzje,juz jestem w drodze do barku!Wracam spokojna "po spozyciu" :-),i juz
          wiem co mam robic..koszmar
          2 lata temu pod opieka dietetyka chudlam jak szalona na 1000 kal,ale tam nie
          bylo ani owocow ani zadnych weglowodanow,czulam sie swietnie.

          Skoro mowisz,że sie da to ja to zrobie,a Twoje kciuki mi pomoga:-))
    • voluptas wtorek, 23 lutego :) 23.02.07, 10:08
      I u mnie 2 dzień mieszanej. @ się powoli kończy, waga równie wolno pełznie w
      jedynie słusznym kierunku: dzisiaj raczyła pokazać 71,3. Raz nawet było 71,1, bo
      ja zawsze włażę na nią kilka razy, dopóki trzykrotnie nie pokaże mi tego samego
      wyniku - dopiero taki uznają za miarodajny - ale niestety, tego 71,1 powtórzyć
      już nie raczyła. No cóż, pożyjemy, schudniemy, może jutro będzie łaskawsza ;)
      Czekam teraz właśnie na dostawę batonów - stęskniłam się za nimi bardzo,
      skończyły mi się w niedzielę i nie bardzo miałam czas i możliwości zakręcić się
      za dostawą. No ale mam nadzieję, że dostawa pojawi się niedługo. Oj, pożułabym
      sobie morelkę... a może czekoladkę? Kurde, nie wiem, oba mi smakują, chyba
      sięgnę w ciemno :))
      Mnie w przeciwieństwie do Oli-Balbinki nie przeraża mieszana: nie boję się
      jedzenia, nie boję się rzutu na węglowodany: wczoraj wżerałam marchewkę, która
      ma przecież bardzo wysokie IG, ale większego wrażenia na mnie nie zrobiła. Miło
      z jej strony :) Na razie trzymam się dość prostej kuchni, bo boję się rozstroju
      żołądka - niestety często mi się to zdarzało przy przejściu na mieszaną, więc
      tym bardziej teraz, kiedy mam pęcherzyk żółciowy wyciachany, może mi to grozić.
      Dlatego trzymam się na gotowanej kurze i warzywach. Za parę dni może spróbuje
      paprykę, ale to jeszcze chwila. Kusi mnie cukinia; muszę obczaić, gdzie w
      okolicy ją dopadnę. Ojjj... kocham cukinię duszoną na wodzie z odrobiną Vegety i
      białego pieprzu :))

      Ale jeszcze dzis na obiad gotowany kurczak plus brokuły. Brokułu śniły mi się po
      nocach, kiedy byłam na ścisłej, więc można powiedzieć, że dziś mój wielki dzień
      :)Sama radość :)
      • naranykota Re: wtorek, 23 lutego :) 23.02.07, 13:02
        A ja dziś zjem pangę duszoną w ziołach i vegecie. może łyżeczkę oleju dodam, bo
        na samej wodzie...? no i do tego gotowane marchew i kalafior. Pycha:)


        Pozdrawiam:)
        • stella_9 Re: wtorek, 23 lutego :) 23.02.07, 17:08
          Hej dziewczyny:)))ja chociaż nie na mieszanej jeszcze ,ale chodze za Wami
          jak,,cień,,:))))))Wyobrażnia mi działa jak czytam o jedzonku:)))Chociaż ja sie
          już przezwyczaiłam do zupek:)))i pewnie znów bede sie bała cokolwiek
          zjeść...Umnie waga stoi bo @ przyszła...mam jednak nadzieje ,że jeszcze troszke
          schudne...Pozdrawiam:)))
      • voluptas Re: wtorek, 23 lutego :) 23.02.07, 19:19
        Dzień upłynął bardzo pozytywnie, w pełnej cnocie spożywczej. Obiadek był smaczny
        i sycący, a jednak rzuciłam się na szpinak z tuńczykiem, na szczęście bez
        skutków ubocznych... pyszny był :)

        A, no i pytanie do Naranykota i innych mieszańców mam - jak długo chcecie
        ciągnąć mieszaną i w jakiej formie? Bo ja się właśnie zastanawiam, jak by to
        najlepiej wycyrklować...
        • naranykota Re: wtorek, 23 lutego :) 23.02.07, 19:35
          Witam:)
          No więc mam plan ściągnięty skądś tam: tydzień 2DC plus 1swój,(tydzień albo
          dwa..:/ nie pamiętam.. 1DC+ 2 swoje) no i z dwa tyg 100o kalorii.

          Ciekawe czy jeszcze schudnę..;)

          Pozdrawiam
          ps jem zupę z kawałkiem ogórka kiszonego (na kibel of kors:D)
        • naranykota Re: wtorek, 23 lutego :) 23.02.07, 19:36
          Aaa, jak robisz ta potrawę szpinak z tuńczykiem? i ile czego? spapuguję może.
          (szpinak mam mrożony).


          pozdrawiam
    • voluptas sobota, dziś skacze Adam Małysz ;))) 24.02.07, 08:35
      nie żebym była aż taką jego fanką, ale będzie przy czym połazić na stepperku. Od
      zakończenia ścisłej ćwiczę codziennie - trzeba trochę popracować nad kondycją.
      U mnie końcówka @ i waga pełznie jak żółw, ale przynajmniej dobrze, że w tym
      właściwym kierunku - dziś 71,2. Jak kania dżdżu wypatruję "6", już nawet
      zamówiłam sobie perfumiarską nagrodę za jej osiągnięcie. Nagroda będzie leciała
      z USA, więc zanim do mnie dotrze, to już się do wymarzonej "6" powinnam zbliżać,
      taka mam przynajmniej nadzieję...
      Poza tym ta sobota zapowiada się roboczo.

      Naranykota, szpinak robię prymitywnie i tak jak zawsze:
      biorę trochę cebuli - pół średniej albo 1/4 dużej
      3-4 pieczarki i duszę to na wodzie w Vegetą
      do tego dodają zmrożony szpinak, ok. 1/3 opakowanie i dalej duszę pod przykryciem
      po ok. 10 minutach dorzucam puszkę tuńczyka w wodzie, roztarty ząbek czosnku,
      trochę gałki muszkatołowej i białego pieprzu, mieszam, duszę jeszcze 10 minut.
      Na talerzu mieszam szpinak z łyżką serka wiejskiego light i jem. Ja taką breję
      bardzo lubię bez względu na tu, czy jestem na mieszanej czy nie :)

      A co do mieszanej: juz zdecydowałam: robię po tygodniu mieszanej w 2+1 i 1+2,
      potem 1000 kcal + stepper do następnej @ i potem jeszcze 2 tygodnie ścisłej. I
      mam nadzieję, że na tym dojadę szczęśliwie do mojej 62 wymarzonej.
      Ehhh... miłego dnia, dziewczyny!
      • naranykota Re: sobota, dziś skacze Adam Małysz ;))) 24.02.07, 12:52
        Witam,

        Dziękuję na wstępie za przepis, z pewnością skorzystam bo lubię szpinak. Ja
        dzisiaj jem to samo co przedwczoraj, czyli filet z kurczaka i marchew plus
        kalafior. Mniam,mniam:)
        Ciekawe dlaczego taki mały "ruch" na tym wątku..:/ To samo na "przepisach na
        mieszaną".. Powiedz mi, Voluptas,ile czasu będziesz na 1000 kalorii?
        Muszę się jeszcze pochwalić, że ważę ciut mniej niż wczoraj- 63,8 (pomimo tych
        wieeelkich obiadów:D)
        Pozdrawiam
        • milusia78 Re: sobota, dziś skacze Adam Małysz ;))) 24.02.07, 19:50
          Witam,jestem 2 dzien na mieszanej,dzis zjadlam troszke serka zoltego z tosta,to
          co wystawalo,czy moglam zaklocic ketoze?
          • voluptas Re: sobota, dziś skacze Adam Małysz ;))) 24.02.07, 20:04
            a tego tosta też zjadłaś? Generalnie - zajrzyj do topiku o produktach zakazanych
            na mieszanej - tych rzeczy nie powinno się jeść, bo każdy z nich ketozę może
            zaburzyć. I to nieważne, czy kawałeczek, kawalątek czy kawał...

            Eh, ja dziś miałam kryzys mentalny, bo mąż sobie zażyczył placki z jabłkami, a
            ja wszystkie takie świństwa (naleśniki, placki z jabłkami, racuchy, placki
            ziemniaczane) lubię. I oczywiście znowu chodziły mi po głowie pomysły z serii
            "chrzanić tę dietę", ale na szczęście w kluczowym momencie rozumek wrócił i
            zmusiłam męża do zeżarcia prawie wszystkich placków na akord. Resztą
            poczęstowałam szwagierkę, tak czy inaczej placki z domu wybyły a ja odetchnęłam.
            Nie, nie ma sensu się tak męczyć - do końca mojej mieszanej więcej
            placków/naleśników nie robię. Za skarby świata!!! Dieta to dieta i koniec. Mam
            nadzieję, że wreszcie zbliżę się do tej wrrrrednej 70, chociażby w nagrodę za
            dzielność...
            • milusia78 Re: sobota, dziś skacze Adam Małysz ;))) 24.02.07, 22:37
              Tosta nie jadlam,tylko kolezanka robila tosty a ja sobie otworzylam toster i
              podjadlam wyciekajacy ser.
    • voluptas no nie! Od jutra przestaję się ważyć, bo inaczej + 25.02.07, 08:47
      mnie jasny szlag trafi! Staję dziś, jak każdego ranka, na wadze, niby jestem już
      po @, niby diety trzymam się grzecznie i co do joty (bo przeca od MYŚLENIA o
      plackach z jabłkami mi NIE przybywa!!!), a tu dziś rano zamiast czegoś
      oscylującego koło "70", widzę 71,5. Nosz cholera. Zważę się jeszcze jutro, bo
      prowadzę swój własny dziennik spadków wagi i notatki robię właśnie w
      poniedziałki i koniec, odstawiam wagę, na tydzień przestaję się ważyć. Bo jeśli
      nawet będę stała w miejscu, to przynajmniej nie będzie mnie to doprowadzało do
      szału. Eh, coś widzę, że kolejna trzytygodniowa ścisła za miesiąc już mi się w
      pas kłania - czyżbym była już na tym etapie, że bez DC nie jestem w stanie gubić
      wagi???? Jak widać niedzielę zaczynam w dość kiepskim nastroju.
      • naranykota Re: no nie! Od jutra przestaję się ważyć, bo inac 25.02.07, 09:44
        Dzień dobry:)

        Nie przejmuj się;) Ja dzisiaj rano ważę pół kilo więcej niż wczoraj o tej
        porze..cóż,w końcu zaczęłyśmy jeść "normalne" jedzenie..
        dzisiaj chyba zrobię sobie szpinak z tuńczykiem...

        Miłego dnia
        p.s. z nosa mi zaczyna lecieć, gardło pobolewa..cholera, jakieś leki będę
        zmuszona zażyć..:/ dobrze, że to już nie ścisła...
        • tanto1 ile kalorii??? 25.02.07, 11:06
          Cześc, dziewczyny,
          Jestem tu po raz pierwszy. Mam 37 lat i 10 dzień na dc. Poszło już 5
          kg. Przede mną jeszcze trochę czasu, zanim dołączę do mieszańców. Ale
          zaglądam do was, żeby się już przygotowac. Przepisy są super. Problem mam ze
          znalezieniem wiarygodnych tabel kalorii. Podpowiedzcie, gdzie ich szukac?
          Trzymam za nas kciuki!!!
          • voluptas Witaj Tanto! 26.02.07, 08:18
            i zaglądaj do nas częściej! :)
            Całkiem przyzwoite tabele kaloryczne sa w portalu: www.dieta.pl

            Zresztą można by taki watek założyć właśnie o stronach związanych z
            odchudzaniem... :))
      • balbina_alexandra Re: no nie! Od jutra przestaję się ważyć, bo inac 25.02.07, 12:03
        Ej Kasiu, tak nie można! Jak przeszlam na mieszaną, był taki moment, kiedy waga
        pokazała chyba z pół kg więcej, mimo iż nie podjadłam, trzymałam się dzielnie
        warzyw i kurczaka. Byłam bliska załamania i własnie wtedy Ty zagroziłaś że mnie
        spierzesz na kwaśne jabłko. Waga stoi, bo woda sie zatrzymała na chwilę, może
        zjadłaś coś co ma więcej soli, jelita są pełne, itd. To chwilowe, wystarczy
        dzień dwa i waga znów poleci troszkę w dół.

        Tak btw, jestem przeciwniczką codziennego ważenia. Robię to raz-dwa razy w
        tygodniu. Wahnięcia w górę, nawet te lekkie, bardzo mocno mnie dołują o
        odbierają motywację do dietowania.

        Dobrze, że nie przepadam za nalesnikami :) znaczy, z twarożkiem, na słodko zjem
        czasem, ale mogę sie obejść :) za to bardzo ciężko mi przychodzi wyrzeczenie się
        cieplutkiego, chrupiącego chlebka z nasionami... Ja jestem już właściwie po
        mieszanej, włączyłam trochę węglowodanów prostych, na razie po owocu i tylko
        rano (miksuję mrożone z kefirem). Od przyszłego tygodnia planuję przed pracą
        zjadać miskę owsianki, nie gotowej, tylko takiej jaką sobie osobiście umieszam
        (płatki owsiane, żytnie, otręby + suszone owoce + orzechy).

        Dzis pożeram moja moją ukochaną zapiekankę ze szpinaku i twarogu. Pół już poszło
        na śniadanie, mniam mniam!
        • naranykota Czwarty dzień mieszanej-wieczór:) 25.02.07, 18:35
          Jak się macie? Mnie coś przeziębienie łapie-biorę od jutra wolne, wolę się
          zająć trochę sobą. Zjadłam dziś szpinak z tuńczykiem-nie przestrzegałam tak
          bardzo proporcji, bo zrobiłam więcej-z całej paczki (całości nie zjadłam,he,he).
          Było pyszne:) Czuję się ok. Muszę dokupić batonów- bo mam na nie chrapkę;)

          Pozdrawiam
          • voluptas Re: Czwarty dzień mieszanej-wieczór:) 25.02.07, 18:53
            Męczy mnie już to wszystko, czyli ogólnego zniechęcenia ciąg dalszy. Na obiad
            jadłam dziś resztkę gotowanego kurczaka plus cukinie duszone na wodzie z serkiem
            wiejskim. Wszystko to na trzy porcje. Ale, no cóż, moja ketoza już sobie chyba
            poszła do krainy wiecznych łowów - wieczorem robiłam keks dla męża i sama
            zjadłam trochę bakalii - nie było tego dużo: jakieś 2 figi, 2 migdały, z 10
            rodzynek i ze 4 kostki kandyzowanego ananasa, ale niestety - chemia chemią, a to
            są węglowodany. Ale niech tam, nawet jeśli mnie to z ketozy wybije, to i tak
            pociągnę mieszaną do końca, przynajmniej przez to muszę sobie narzucać
            ograniczenia ilościowe, no i cały czas mam skurczony żołądek.
            Acz nie powiem, zrobiłam to całkiem świadomie, a bakalie smakowały mi bardzo.
            Więc wyrzutów sumienia 0,0 :) już i tak szykuję się psychicznie na kolejną
            ścisłą za miesiąc.
            • balbina_alexandra Re: Czwarty dzień mieszanej-wieczór:) 25.02.07, 19:14
              Jejku mnie też męczy :( ale chyba nie dieta, tylko obowiązki zawodowe - jestem
              koszmarnie zestresowana wizją przyszłego tygodnia i może mi sie jakaś @ zbliża,
              po prostru pochlaniam cały czas :( nie zjadłam nic zakazanego, ani
              wysokowęglowego, ale za to potworne ilości, głownie twarożku ze słodzikiem i
              cynamonem i o wiele za dużo orzechów i migdałów. Nawet było by niskokalorycznie,
              gdyby nie te orzechy (a jeszcze slonecznik :(). Okrutnie dużo tego wyszło :( w
              dodatku po diecie mój żołądek chyba się uwrażliwił i zbuntował się okrutnie na
              colę light, ktora wlewałam w siebie wczoraj i dziś :(

              No trudno. Zaraz chyba się polożę z czymś odstresowywującym, pocieszając sie, ze
              jedno potknięci enie oznacza porażki, że orzechy to zdrowe tłuszcze i że też
              niebawem wrócę sobie spokojnie na ścisłą...
              • stella_9 Witajcie....... 25.02.07, 21:47
                ja też dziś mam jakiś kryzys...nie mogę już patrzeć na zupki:(((teraz jak będę
                kupowała na mieszaną to więcej batonów i napojów w kartoniku wezmę...Voluptas to
                po takich ilościach już ketoza może być zachwiana???:(((@ dopiega końca więc
                jutro ważenie...Czy kura tzn tylko pierś czy można udo bez skóry
                pieczone???Zostały mi 3dni w środe koniec...:)))W domu wszyscy maja zapalenie
                oskrzeli...a mnie nic nie wzieło...ale stracha miałam...Pozdrawiam
    • voluptas początek nowego tygodnia - optymistycznie :) 26.02.07, 08:17
      No dobra, zważywszy się, coby wagę poniedziałkową jak zwykle odnotować w
      kapowniku, no i jest równe 71 :) Już nawet raz chciało drgnąć w kierunku 70,9,
      ale niestety, nie drgnęło. Drgnie jutro pewnie, acz nie wiem, czy to zobaczę, bo
      rzeczywiście spróbuję przez kilka dni trzymać się na dystans od wagi. Z drugiej
      strony takie codzienne drobne kroczki bardzo motywują do dalszej walki.
      Wróciłam do chodzenia na steperze i bardzo mnie to cieszy - z jednej strony
      spalam dodatkowe 300 kcal dziennie, z drugiej znowu sobie poprawię kondycję. I
      jedno i drugie podoba mi się bardzo.
      Keks mnie nie kusi, życie, choć może jeszcze nie wydaje mi się być piękne en
      bloc - jest całkiem niebrzydkie. Zaczynam tydzień w całkiem niezłym nastroju,
      mam nadzieję, że zakończę w nie gorszym.
      Pozdrawiam Was ciepło!
      • santamanana melduję się u "mieszańców":) 26.02.07, 09:24
        Tak więc szczęsliwie skończyłam ścisłą, chociaż ostatni tydzień to duże
        rozczarowanie, to w sumie sądze że tak około 6kg poszło sobie:))) Tak więc
        zostało mi 9kg do zrzutu:))
        Mam pytanie - jak długo można trzymać organizm na ketozie. Jestem w niej cały
        czas, na mieszanej (około 2tyg.) chciałabym ją utrzymać, a potem znów wejsc w
        ścisłą. Czyli razem około 8-9 tyg. ketozy bez przerwy. Czy to nie zaszkodzi?
        U mnie dzisiaj na dodatkowy posiłek pstrąg duszony z warzywkami + brokuły na
        parze:)
        Pozdrawiam pełna optymizmu po urlopie:)))
        • naranykota ło matko, ale nuuudy na tym wątku;) 26.02.07, 16:42
          No właśnie, co tak słabo się odzywacie? Jak sobie radzicie? Czy nadal niektóre
          z Was grzeszą podjadaniem niedozwolonych smakołyków?;) Ja tradycyjnie tylko
          okruszki..dziś dwa małe z masełkiem( ale maluusie były;) No a na obiad szpinak
          z tuńczykiem z twarożkiem-pychota. No i napój kakaowy. Ale nie powiem, mam
          wielką ochotę na jabłka. No i słodkiego mi się chce..Całą paczkę gum wyżułam
          grapefruitowych, tzn . jak traciły smak to wypluwałam...taka jestem. A wczoraj
          colę light sobie zapodałam plus wiele gum- i..żołądkowi się to nie spowodowało.
          Mdliło mnie jak cholera :/
          Czy nadal pijecie litry wody? bo ja nie. Herbaty , a i owszem bo uwielbiam-
          zwłaszcza zieloną. Duużo zielonej każdego dnia. Pozdrawiam i czekam na
          informacje o Waszych poczynaniach. No i sprzedajcie jakiś fajny przepis na żarcie.
          Miłego wieczoru:)
          • balbina_alexandra Re: ło matko, ale nuuudy na tym wątku;) 26.02.07, 22:05
            Ja grzeszyłam wczoraj cały dzień i to ostro - w sumie niby zdrowo, bo orzechy,
            słonecznik, migdały - ale pożarłam tego okrutne ilości :(
            Własnie dochodzę do wniosku, że jednak nadmiar owoców mi nie służy (przez
            ostatnie dni piłam koktajl z chudego kefiru i zmiksowanych owoców, w niedzielę
            poszalałam, bo i maliny i wiśnie, i truskawki i niestety, zaowocowało to typowym
            ciągiem - tak jakby mój organizm w stanie uśpienia przypomniał sobie co to
            cukier i nagle zapragnął odbić sobie te ostatnie dwa miesiące... w efekcie
            spędziłam wczoraj większość dnia pożerając twaróg ze słodzikiem i nieco ryby
            wieczorem.
            Dlatego chwilowo unikam owoców, dziś już całkiem przyzwoicie, warzywa, chudy
            twarożek i dorsz gotowany na parze. Wracam do twarożków na sniadanie póki co. W
            pracy na osłodę baton morelowy, mniam :) Ja właściwie mieszaną juz skończyłam,
            ale kupilam bardzo dużo batonów, bo jestem na obrotach dość długo nieraz, od
            świtu do nocy i muszę jeść więcej posiłków w pracy, jednym z nich jest wlasnie
            baton. W kwestii przepisów na żarcie to ja obawiam się niestety nic a nic :) jem
            w kółko to samo - omlet ze szpinakiem, suflet szpinakowo-twarogowy, ryba/kurczak
            gotowany na parze + warzywa, twarożek z cynamonem na słodko :) jedynym moim
            własnym patentem (zreszta niezbyt oryginalnym) jest twarożek, jaki zjadam w
            południe w pracy - kroję na drobne plastrki świeżego ogórka, rzodkiewek pare,
            odrobinę selera naciowego i szczypiorku, wsadzam do pudełeczka, potem mieszam to
            sobie z serkiem wiejskim trzyprocentowym - ale polecam posypać wszystko
            uprażonym na patelni słonecznikiem/sezamem. Taki maleńki dodatek zdrowych
            tłuszczy niesamowicie syci.

            Do pieczywa mnie nie ciągnie, choć kupiłam awaryjnie paczkę chleba polecanego
            przez montignakowców. Do owoców w zasadzie też nie, wyjąwszy ten pyszny koktajl
            z truskawek i wiśni :(
            • balbina_alexandra Re: ło matko, ale nuuudy na tym wątku;) 26.02.07, 22:11
              No i nie ukrywam, że mam ogromną ochotę na owsiankę rano - taką domowej roboty,
              mieszam różne rodzaje płatków+otręby z jakimś owocem świezym (najczęściej
              jabłko/banan) plus jakieś rodzynki, suszone morele, orzechy i cynamon. Przed DC
              nauczyłam sie właśnie jeść śniadanie w ten sposób - mam a raczej miałam niedobry
              nawyk wyłażenia z domu na czczo. Taka owsianka własnoręcznie przygotowana z
              ulubionymi dodatkami nieźle syci i w zasadzie planowałam wrócić do tego typu
              śniadań, ale po ostatnim weekendzie mam pewne obawy :( może jeszcze nie do końca
              unormowałam sobie poziom cukru we krwi i na węgle tego typu jeszcze za wcześnie...
    • czula_barbarzynka Re: Dziewczyny na mieszanej, łączmy się! 26.02.07, 21:38
      no to chcialam powiedziec, ze zaczynam jutro i mam stracha juz dzis ;(
      czy ja to wytrzymam??
      kocham jesc, kocham gotowac, a tu nagle...
      • voluptas Barbarzynko, 26.02.07, 21:42
        widzisz, sama musisz sobie odpowiedzieć na pytanie: czy bardziej kochasz gotowac
        i jeść, czy bardziej zależy Ci na schudnięciu. Wybór należy do Ciebie. Jeśli
        odchudzenie się jest ważniejsze - wytrzymasz.
        • czula_barbarzynka Re: Barbarzynko, 26.02.07, 22:13
          droga voluptas,
          kocham gotowac, ale doprowadzilo mnie to do zguby ;(
          musze cos z tym zrobic, a bedzie ciezko,
          bo kocham zycie - i kocham jedzenie ;))

          pozdr.bardzo
    • voluptas mój nowy pomysł "racjonalizatorski"... 27.02.07, 00:02
      Dziewczyny, pragnę Wam zakomunikować, że od czwartku wracam na ścisłą. Na 14
      dni. Dlaczego? No cóż, zostało mi do przejścia jeszcze tylko 9 kg. Dla
      normalnego człowieka nie jest to dużo, dla mnie - owszem. I nie chodzi o
      wytrzymywanie diety - to potrafię perfekcyjnie - po prostu moje sadło już nie
      chce z niczym innym, niż DC współpracować.
      W związku z tym, przemyślawszy sprawę dogłebnie, doszłam do wniosku, że: w
      zeszłym roku szłam rytmem 3 tyg ścisła - 1000 kcal tydzień i tak w kółko. Więc
      teraz zrobię 7 dni przerwy (minimalna możliwa), po czym wskakuję na ścisłą na 14
      dni. Dlaczego nie na 21? Bo w ostatnim tygodniu i tak będę przed @ i chudnięcie
      się na mnie wypnie, zresztą i tak najefektywniej chudnę przez dwa pierwsze
      tygodnie - więc z tego skorzystam. Poza tym co tu dużo ukrywać: mam obsesję "6"
      i musze ją dopaść teraz, zaraz, natychmiast. Już mam dość czekania. Chcę
      kolejnego kroku do przodu. W związki z czym jeszcze 2 dni pojadę na mieszanej
      (ale tylko ze śniadaniem DC, niech sobie mój żołądek szanowny potrawi trochę
      normalnego jedzenia), a od czwartku - powtórka z rozrywki. Liczę na to, że w
      trakcie takiej 14-dniówki pójdzie sobie jakieś 3,5-4,5 kg, więc CEL będzie
      właściwie coraz bliżej i bliżej...
      Decyzję już podjęłam i bardzo się z niej cieszę :) Do naśladowania nie namawiam,
      wręcz przeciwnie :)
      • voluptas :) 27.02.07, 08:44
        Z perspektywy kolejnego dnia mój pomysł jeszcze bardziej mi się podoba.
        Właściwie to wręcz żałuję, że muszę jeszcze te dwa dni odczekać, ale tu akurat
        wiem, że nie ma wyjścia, więc nawet specjalnie nie kombinuję. Jak na razie mam
        już za sobą batona i poranną kawę. Baton poszedł na raz, smakuje mi. A za dwa
        dni znowu trzeba będzie dzielić na połówki. No cóż, trudno, coś za coś. A ja
        zdecydowanie wolę to coś, które mogę uwalczyć :)
        • lilla25 Re:hej dziewczyny:) 27.02.07, 09:07
          hej dziewczyny,wyzdrowialam, co prawda jeszcze kaszelek troche jest,,ale bylo
          tragicznie,antybiotyki nawet brałam,ale czas wrocic:)
          jesli chodzi o wage, to utrzymuje 72, z czego jestem dumna, nawet wczoraj waga
          u kumpeli pokazala 71,8.
          dolaczam do Ciebie Voluptas, skoro zalapalam bakcyla,to czas to wykorzystac:)
          ciesze sie,ze wracasz na scisla, bo mnie przez to mobilizujesz:)
          pozdrawiam,papap:)
          • voluptas Lilka, 27.02.07, 09:29
            czy to znaczy, że Ty też planujesz niedługo wrócić na ścisłą?
            • lilla25 Re: voluptas, 27.02.07, 12:24
              tak,od 2,5 tyg jestem tak zawzieta,ze musze to wykorzystac,poza tym przez
              chorobe musialam skrocic poprzednia scisla,bylam teraz przez tydzien na
              1000kcal,nawet niezle mi szlo,ale od czwartku wracam z Toba.:)
      • naranykota Re: mój nowy pomysł "racjonalizatorski"... 27.02.07, 12:20
        Hmm, właściwie to nie wiem jak zareagować...dość dziwna, acz odważna decyzja,
        powiedziałabym. To co z tym zwykłym jedzeniem, za którym tak tęskniłaś?
        poczeka sobie..;) Hmm, tak sobie myślę, że też mogłabym powtórzyć ścisłą (aby
        dojść do 60-teraz ważę 64), ale bo ja wiem czy to takie zdrowe..? jednak to całe
        powolne wychodzenie z diety czemuś służy,nie? może odstęp między ścisłymi
        cyklami powinien być dłuższy?..nie odbije się to na zdrowiu? jak sądzisz?

        pozdrawiam
        p.s. a dziś co jesz na obiad? znowu tuńczyka ze szpinakiem? ja pangę duszoną w
        ziołach na łyżeczce oliwy i wodzie z gotowanymi brokułami. Mniam, mniam:)
        • voluptas Re: mój nowy pomysł "racjonalizatorski"... 27.02.07, 13:02
          Naranykota - pomysł nie dziwny, bo ja w taki właśnie sposób odchudzałam się w
          zeszłym roku, pod kontrolą konsultantki i z jej pełnym błogosławieństwem. 7 dni
          to najkrótszy, minimalny odstęp między ścisłymi, więc jeśli go zrobię, to
          następną ścisłą pociągnąć mogę. A co z normalnym jedzeniem? Dziś i jutro włączam
          trochę węglowodanów - kawałek chleba, garść bakalii, może trochę kukurydzy
          konserwowej - acz w sumie wiesz? całą tęsknotę zaspokajam właściwie juz po
          pierwszym kęsie, dalej już wcale mi to jedzenie aż tak nie smakuje. To w sumie
          też pouczające.
          A teraz odpowiedzi na pytania: po co wychodzenie z diety? Ano po to, żeby
          wygłodzony trzytygodniowa głodówka człowiek nie rzucił się od razu na jedzenie,
          powodując momentalne jojo, plus żeby nie zafundował sobie wielkiego rozstroju
          żołądka. Na zdrowiu odbijać się nie odbija, przynajmniej na moim nie -
          sprawdzałam. Ale żeby było jasne - ja już wiem, jak MÓJ organizm reaguje na
          powtarzanie ścisłej, więc WIEM, jak JA się będę czuła. Absolutnie nikomu takiego
          rytmu nie proponuję, nie sugeruję, ani nie zalecam. To jest MÓJ pomysł na MOJE
          odchudzanie - zależy mi na tym, żeby brakujące mi do ostatecznej wagi 9 kg
          zrzucić w ciągu 2 m-cy, a kiedy ma się za sobą już 46 kg, to organizm naprawdę
          ma już dosyć odchudzania i musi dostać SOLIDNEGO kopa, żeby zrzucać dalej. Mnie
          do schudnięcia nie wystarczy 1000 czy 1200 kcal, bo ja ja 1000 chudnę 2 kg na
          miesiąc, a to mnie NIE satysfakcjonuje. I tyle.

          a co dziś na obiad? Chyba szpinak z tuńczykiem, ale mam też mrożone brokuły,
          więc powinnam je wykorzystać dziś lub jutro, żeby nie zawalały mi zamrażalnika
          przez następne 2 tyg :) Zresztą cholera, jakaś panga tyż się pałęta... Jeszcze
          nie wiem, co zrobię, chwilowo nie jestem głodna zupełnie, zjadłam jakieś pół
          godz. temu trochę gotowanej marchwi i mnie zasyciła zupełnie.

          ściskam!
          • iwkaga Do Voluptas !!! 27.02.07, 13:58
            Voluptas!!! Witam Cię kochana.Właśnie wróciłam z ferii, nadrobiłam już
            zaległości w czytaniu postów i miło mi słyszeć , że wracasz na ścisłą od
            czwartku , bo ja też mam takie plany.
            Przed wyjazdem nie zdążyłam pochwalić się nowymi osiągnięciami w ramach programu
            "pokochaj siebie".Córka rozchorowała mi się i myślałam , że z wyjazdu już nici,
            ale udało mi się nawet trochę odpocząć i nabrać sił psychicznych do walki o
            lepszą "ja".Przed wyjazdem byłam u fryzjera, zrobiłam się na bóstwo i
            ....poczułam się znacznie lepiej.Wydaje mi się , że powoli zaczynam siebie
            lubić....Dlatego wydaje mi się , że to dobry moment do rozpoczęcia DC, zwłaszcza
            ,że w tak doborowym towarzystwie.
            Jest tylko jedno ale...Siły psychiczne ok. , gorzej z fizycznymi .zaraziłam się
            od córki i jestem na antybiotyku(zapalenie oskrzeli drugie w tym miesiącu+
            zapalenie zatok-chyba po tym fryzjerze)nie wiem co się dzieje z moją
            odpornością!!!dzisiaj już czuję się znacznie lepiej, a do czwartku minie pełnych
            pięć dób antybiotyku, więc myślę , że dam radę od strony fizycznej także.
            Jak widzisz tryskam optymizmem( na miarę swoich możliwości oczywiście) i myślę ,
            że będzie już tylko lepiej.
            Muszę tylko do czwartku zaopatrzyć się w elektroniczną wagę, by dokładnie móc
            odliczać utracone sadełko.

            Czy będziemy pisać od 1 marca na osobnym wątku w związku z rozpoczęciem ścisłej?
            Jeżeli nie, to napisz gdzie Cię szukać.
            Jeszcze raz dziękuję za wszystkie mądre i motywujące posty od Ciebie, bo w moim
            lepszym samopoczuciu masz swój duży udział.Serdecznie pozdrawiam. Iwona-IWKAGA
            • voluptas Iwkaga! 27.02.07, 16:43
              Czekaj czekaj, czy ja dobrze rozumiem, że Ty nadal jeszcze jesteś na
              antybiotyku, bo dopiero co skończyłaś chorować? Iwona, nie powinnaś natychmiast
              po chorobie zaczynać DC, bez względu na to czego chcesz, nie chcesz, czy co
              sobie zaplanowałaś. Nie wolno tak, bo zrobisz sobie krzywdę. Organizm jest
              jeszcze wycieńczony chorobą, nie możesz mu tak od razu dowalać głodówki, bo po
              prostu to jest za duże obciążenie.

              Bardzo się cieszę, ze skutecznie wdrażasz program kochania siebie, ale proszę
              Cię tak, jak prosiłam Santę - rób to rozsądnie, spokojnie, z głową. DC nie wolno
              stosować w okresach osłabienia jako wyłacznego źródła odżywiania, po prostu nie
              wolno. Przemyśl to jeszcze, proszę.
              • iwkaga Do Voluptas!!! 27.02.07, 18:07
                Co gorsza ja dalej jestem chora.Dzisiaj trzeci dzień antybiotyku, mam go brać
                jeszcze tydzień.ale chyba masz rację ,przesadzam, bo chciałam skrócić czas
                brania antybiotyku, żeby wreszcie zacząć i nie odwlekać tego.
                Boję się tylko ,że jak zacznę to znowu mnie coś dopadnie i znowu będę musiała
                przerwać, żeby włączyć ewentualnie jakieś leczenie.
                Jak myślisz ile czasu muszę odczekać po kuracji antybiotykowej, żeby
                zregenerować siły i bez szwanku dla organizmu przejść na DC?
                Nie chcę nadwerężać organizmu i niepotrzebnie go obciążać,bo pewnie i rezultaty
                odchudzania nie byłyby zadowalające, a co mi po utraconych kilogramach jak będę
                ledwie co słaniać się na nogach.
                Chciałabym jednak założyć sobie jakiś realny termin startu, bo tak pomoże mi to
                w mobilizacji...
                Myślę , że przemówiłaś mi do rozumu i rozsądku...
                I widzisz znowu, co ja bym bez Ciebie zrobiła???
                Dzięki , że nas tutaj tak pilnujesz.Pozdrawiam.Iwona-IWKAGA
                • tanto1 antybiotyki Iwony 27.02.07, 20:24
                  Cześc, sorki,że się wtrącam, ale voluptas ma absolutną rację. Dokończ
                  antybiotyk, a potem odpocznij po nim przynajmniej tydzień, a najlepiej
                  dwa. Antybiotyk to spory stres i wysiłek dla organizmu. Jeśli zaczniesz
                  ścisłą zbyt wcześnie, może się okazac, że za parę dni będziesz
                  musiała ją przerwac, bo albo złapiesz jakieś nowe świństwo, albo po
                  prostu nie będziesz miała siły na normalne funkcjonowanie. A w dodatku
                  ta pogoda taka parszywa, i przesilenie wiosenne... Szkoda Twojego
                  wysiłku, daj sobie trochę czasu. Oj, ale się wymądrzam! Póki co, załóż
                  ciepłe skarpety i zrób gorącej herbaty. Pozdrawiam cieplutko Tanto.
                  • voluptas Iwona, Tanto madrze prawi :) 27.02.07, 21:19
                    i właściwie wyręczyła mnie w odpowiedzi. Odczekaj minimum tydzień od zakończenia
                    leczenia i pamiętaj, że podczas stosowania DC nie wolno stosować leków, bo
                    przyjmujesz je wtedy de facto na pusty żołądek... już nie wspomnę o innych
                    obciążeniach dla organizmu z tym związanych.
                    Trzymaj się mocno i dbaj o siebie. A co do DC - przecież zawsze możesz się już
                    teraz zacząć do niej przygotowywać, tzn. powoli eliminować wegle z diety. I z
                    tym możesz zacząć chociazby od 1. marca, tak, jak planowałaś.
                    ściskam mocno!
                    • iwkaga Do Voluptas i Tanto... 28.02.07, 11:00
                      Dzięki dziewczyny!Wasza pomoc jest nieoceniona...
                      Tak myślałam , że zaczną jak dobrze pójdzie , pod koniec miesiąca, ale to nic ,
                      co się odwlecze to nie uciecze.Dopadnę swoje kilogramy z jeszcze większą siłą.

                      Voluptas! Jak piszesz "węgle" to masz na myśli węglowodany?
                      Twój pomysł z ograniczaniem węgli podoba mi się, tylko moja wiedza teoretyczna
                      na ten temat jest co najmniej nie poukładana . Wiem , że węglowodany to ryż ,
                      kasze , makarony,pieczywo, słodycze . A co z owocami i warzywami( pomidory tez
                      podobno są wysoko węglowodanowe ).Będę przeglądać swoje "mądre" książki o
                      odchudzaniu , może natknę się na jakieś tabele z listą węglowodanów, ale jeżeli
                      nie sprawiłoby Ci trudności to wrzuć tutaj może jakiś link, z którego mogłabym
                      skorzystać. A może takie informacje przydadzą się nie tylko mi...???
                      Póki co, to chcę się zorientować czy dobrze Cię zrozumiałam.
                      Pozdrawiam mocno! Iwona-IWKAGA
                      • voluptas Iwonka, 28.02.07, 11:12
                        tak, węgle to weglowodany. Słyszałaś o diecie South Beach albo o diecie
                        Montignaca? To sa diety oparte o produkty o niskiej zawartości węglowodanów, z
                        naciskiem na niski indeks glikemiczny. Poczytaj sobie tutaj o IG, może coś z
                        tego Ci się przyda: zdrowezywienie.w.interia.pl/glikemiczny.htm

                        Natomiast tutaj kalorie.net/modules.php?name=Kalorietab masz fajną
                        stronę, która poza IG podaje też zawartość węglowodanów w wielu produktach -
                        wprawdzie zastosowany tam układ alfabetyczny jest mało wygodny, ale można się
                        rozejrzeć, a poza tym jest wyszukiwarka :)
          • naranykota Re: mój nowy pomysł "racjonalizatorski"... 27.02.07, 14:05
            Dzięki za szybką i długą odpowiedz:) A jak to jest z tym wprowadzaniem
            węglowodanów? Bo wiem, że trzeba, ale od czego zacząć i w jakich ilościach?
            Zjadłam dziś pół niedużego jabłka, chyba to nic nierozsądnego, co? Jak sądzisz>

            Pozdrawiam i życzę miłego startu 1 marca:))
            • santamanana będzie nas więcej:) 27.02.07, 14:28
              ja też po przepisowych 5 dniach odpoczynku od scislej na nia wracam:)) czyli od
              soboty:) Mam do zgubienia 9kg i chcialabym to zrobić do Wielkiejnocy. A nuż się
              uda:) Chociaz dzis po wczorajszym dniu normalniejszego jedzenia ma dosc mocny
              rozstroj żoładka:( Non stop bąbelki w brzuchu. Ale mam nadzieje że to minie.
              Iwkaga witaj po urlopie. Ciesze sie że Twoj program polubienia siebie na nowo
              działa. To w końcu najważniejsze. Ilość zgubionych kilogramow ma znaczenie, ale
              jeszcze większe ma to, jak sie ze sobą czujemy:))
              • iwkaga Re: będzie nas więcej:) 27.02.07, 15:23
                Santamanana!
                Bardzo się cieszę, że dołączasz do NAS.Robi sie z tego marcowego klubu
                wyśmienite towarzystwo, ale to dobrze , bo to tylko zmotywuje jeszcze bardziej.
                Zapomniałam dodać , że moje samopoczucie zdecydowanie sie poprawiło także po
                wizycie w sklepie z biżuterią srebrną, zafundowałam sobie super obrączkę, za
                którą chodziłam jakieś pół roku. tak więc paznokcie akrylowe+fryzjer+jubiler
                zrobiły swoje, poczułam to wszakże po portfelu, ale nic nie żałuję, to było tego
                warte i jak tylko będę miała taką okazję powtórzę ten zestaw.
                Myślę , że bąbelki w brzuchu się uspokoją i wszystko wróci do normy.Życzę
                powodzenia. Pozdrawiam. Iwona-IWKAGA
              • voluptas Santa! 27.02.07, 16:36
                > ja też po przepisowych 5 dniach odpoczynku od scislej na nia wracam:))
                po jakich 5 dniach????? 7 dni to ABSOLUTNE minimum i pamiętaj o tym. Bez względu
                na wszystko musisz dać sobie te 7 dni na odpoczynek. Proszę Cię, bądź rozsądna.
                Ja doskonale rozumiem, że chcesz schudnąć jak najszybciej i jak najwięcej, ale
                ta dieta ma swoje wymogi i restrykcje, i jeśli nie stosujesz jej w warunkach
                szpitalnych, pod codzienna kontrolą lekarską, to musisz się do nich stosować,
                żeby sobie nie zrobić krzywdy. Bądź rozsądna, proszę Cię.
            • voluptas Naranykota! 27.02.07, 16:51
              Widzisz, z węglowodanami to jest tak, że właściwie przez całą mieszaną też
              powinnismy trzymać się od nich z daleka. ALE: jeśli miałas ochotę na pół jabłka,
              to przynajmniej ja wychodzę z założenia (zresztą naśladując tu moją
              konsultantkę), że więcej szkody Ci zrobi hamowanie się na siłę niż zjedzenie tej
              połówki. Właściwie w tej chwili ketoza już powoli słabnie, więc jeśli chcesz ja
              utrzymać, to dalej trzymaj się z daleka od węgli, a jeśli Ci na tym nie zależy,
              to możesz weglowodany zacząć powoli wprowadzać. Podręcznikowo po ścisłej
              powinnaś być tydzień na bezwęglowej mieszanej 2+1, tydzien ma mieszanej 1+2,
              potem tydzień na 1000 kcal też bez węgli i dopiero wprowadzać węgle, ale to nie
              są sztywne ramy i tego już nie musisz tak ściśle się trzymać tak, jak na
              przykład niepodjadania na ścisłej.
              Eh, trochę mętne to, co napisałam, ale mam nadzieję myśl przewodnia czytelna :))
              • naranykota Re: Naranykota! 27.02.07, 21:16
                Dzięki za odpowiedz:) a nie wiesz dlaczego mieszana powinna być bez
                węglowodanów? Bo co, tak ketoza siada czy jak? Hmm, no bo tak sobie myślę, że
                skoro to dodatkowe jabłko zjem, to i tak na cały dzień oraz zapotrzebowanie
                kaloryczne, to nic...i tak chcąc nie chcąc, chudnie się..

                Co Ty o tym myślisz? I mam jeszcze jedno pytanie. Gdybym zachowała sie
                hardcorowo( he,he)i również zdecydowała się na powtórkę z rozrywki o imieniu
                "ścisła" to czy mogę w trakcie przerwać z racji na zbyt duży spadek wagi? W
                końcu te 4-5 kilo to nie tak dużo do zrzucenia...co o tym sądzisz?
                pozdrawiam
                • voluptas Re: Naranykota! 27.02.07, 21:30
                  Kota, ano dokładnie w mieszanej chodzi o to, żeby utrzymac ketozę. W związku z
                  czym to jabłko nie jest be ze względu na kolorie, tylko na skład - ma i fruktozę
                  i wit. C, co po prostu ketozę Ci rozłoży.

                  A co do powtórki z rozrywki - ścisłą możesz przerwac w każdym momencie.
                  Zauwazyłas pewnie, że ja pisze już nie o planowaniu pełnej ścisłej, ale
                  2-tygodniówki, bo wtedy chudnę efektywnie, potem zaczyna się PMS, ja nabieram
                  wody, hormony wariują, w wyniku czego mimo diety ścisłej tracę niecały 1 kg w
                  tydzień. A tyle to ja wolę juz stracić w 1,5 tyg będąc na mieszanej dajmy na to.
                  Więc właściwie u mnie całe planowanie rozbija się o to, że: gdybym teraz nie
                  zaczęła ścisłej, to za tydzień zostanie mi tylko 1 tydz przed PMS, więc się nie
                  kalkuluje, więc w sumie musiałabym zacząć za kolejne 4 tyg. A wtedy ryzykuje, że
                  niestety, ze schudnięciem tych 9 kg do końca kwietnia się nie wyrobię. Dlatego
                  teraz, od czwartku, wskakuję na 2 tyg na ścisłą i potem, na przełomie
                  marca/kwietnia też ewentualnie na 2 tygodnie. To powinno wystarczyć w moim wypadku.
                  Acz co do Ciebie: licz się z tym, że na ścisłej po tak krótkiej przerwie waga
                  będzie spadała wolniej, niż za pierwszym razem. O tym uprzedzam lojalnie ;)
    • balbina_alexandra Re: Dziewczyny na mieszanej, łączmy się! 27.02.07, 21:12
      Napisałam już dziś prywatnie Voluptas co sądzę o jej dietowych pomysłach, będę
      osobiście trzymać kciuki, za wszystkie współdzietowiczki również! Ja bym
      osobiście poczekała jeszcze, nękana strachem że po kolejnej ścisłej
      zmaltretowany organizm zbuntuje się zupełnie i będzie trzeba żyć na listku
      sałaty, ech... Sama chyba wrócę na ścisłą za jakiś czas - ja skończyłam mieszaną
      (trzytygodniową) tydzień temu i póki co liczę kalorie, waga spada, choć
      wolniutko - rozbestwiłyśmy się wszystkei tym tempem chudnięcia na DC! - nie wiem
      ile mam teraz dokladnie na liczniku bo nie ważyłam się ostatnio - czekałam na @.
      Dziś wreszcie jest, równo z miesięcznym opóźnieniem. To tlumaczy moje niedzielne
      obżarstwo! Mam nadzieję, że waga mi ciut mniej teraz pokaże :)

      Czuję, że te ostatnie kg będą oporne do zrzucenia, więc nastawiam na ścisłą za
      jakiś czas. Na poprzedniej czułam się świetnie więc się nie martwię specjalnie :)
      • voluptas Re: Dziewczyny na mieszanej, łączmy się! 27.02.07, 21:37
        Eh, co prawda to prawda, jeszcze sobie na dobre rano kawy nie zrobiłam, a już
        dostałam od Oli sms'a opierdzielającego... ale i tak jest kochana :*
        Ola, więc tutaj napiszę Ci raz jeszcze - ponieważ już ćwiczyłam ten model więc
        wiem, czego się podziewać. Metabolizm mam, owszem, trochę wolniejszy, ale nie aż
        tak - wywalczoną wagę utrzymywałam. Dlatego spokojnie - teraz też dam radę,
        zwłaszcza, że mam już szatański plan, jak chudnąć wtedy, kiedy mogę chudnąć
        efektywnie... A głównie to się dla mnie liczy. Ale dzięki Ci za troskę :*
        A co do Ciebie, to założę się, że żadna scisła już Ci nie będzie potrzebna - Ty
        masz już do mety tyle co nic. A po @ waga ślicznie ruszy, tego jestem pewna.
    • voluptas środa. 28.02.07, 09:39
      Dla mnie - ostatni dzień na mieszanej, chociaż to w sumie taka pseudo-mieszana,
      raczej powiedziałabym, że coś w stylu 1000 kcal z małą poprawką na drobne
      zachcianki, typu bakalie np ;) Nieważne, jak zwał tak zwał, dziś rano udało mi
      się już nawet zobaczyć na wadze 70,9, więc punkt wyjścia do zmasowanego ataku na
      "7" mam całkiem przyzwoity :) Mam nadzieję, że do niedzieli/poniedziałku na tej
      nowej ścisłej już przywitam się z wymarzoną szósteczką :D
      Nastrój niezmiennie dobry a nastawienie optymistyczne. Do zwalczenia zostało mi
      jeszcze tylko 8,9 kg i cały czas sobie to powtarzam, że mam cel na wyciągnięcie
      ręki i teraz po prostu muszę jak najsprawniej pokonać tę ostatnią prostą :)
      Miłego dnia, dziewczynki! :)
      • naranykota Re: środa. 28.02.07, 12:38
        Cóż..pogratulować tak dobrego nastroju. Nade mną czuwał wczoraj wieczorem jakis
        diabeł i kusił a to suszoną śliweczką, a to okruchami drożdżówki, a to cielęciną
        gotowaną...:/ wcale nie byłam Głodna!! tylko Łakoma. Beznadzieja:( Czyli
        ketoza poszła się j... co nie znaczy, mam nadzieję, że proces chudnięcia się
        zakończył. Jak to z tą ketozą? czy nie może wrócić......ketozo wróć! :DDDD

        Pozdrawiam
        • santamanana Re: środa. 28.02.07, 13:51
          naranykota - niekoniecznie wyszłaś z ketozy - zmierz sobie paskiem, albo (nie
          wiem czy tak mialas, ale pewnie tak) "zasobserwuj" czy pierwszy poranny mocz ma
          taki specyficzny zapach...amoniaku chyba...jesli tak to wsio ok.
          Voluptas - tak mi powiedzial konsultant, ze 5 dni starczy. Tylko w sumie nie
          wiem do konca po co ta przerwa jest. Zeby podkrecic metabolizm?

          A tak wogole to DC jest swietna jesli chodzi o stan paznokci i wlosow. Juz nie
          pamietam kiedy mialam je w takim dobrym stanie. Mimo tak niewielu kalorii
          dostarczanych do organizmu nie jest wyjalowiony - nie to co po innych dietach,
          kiedy wlosy szly garsciami a paznokcie rozdwajały. Czemu ja jej wczesniej nie
          odkryłam:(

          A w poznaniu znow snieg dzisiaj:( Gdize ta wiosna pytam, no gdzie? !!!!
          W końcu czlowiek chcialby pokazać światu to nowe wyszczuplone cialo!;)
          • mataga3 Re: środa. 28.02.07, 20:53
            Mówisz o dobrym stanie paznokci? Własnie minął nam, mnie i męzowi 1 tydzień
            mieszanej.Mąż ( -10 kg) robił badania( cholesterol) ze względu na wizytę u
            kardiologa( 3 lata temu baypasy).4 miesiące temu 221 cholesterolu i frakcje be,
            a teraz 134 i frakcje cacy. Fakt, ze już od dłuższego czasu staraliśmy się
            jeść ,,zdrowo''czyli, dieta rozdzielna, bez pieczywa, makaronów, ryżu, ale
            jednak 4 miesiące temu chol. było 221. I właściwie to jest to co mnie w tej
            chwili najbardziej cieszy. Ja schudłam do przedwczoraj 9 kg.
    • balbina_alexandra Re: Dziewczyny na mieszanej, łączmy się! 28.02.07, 16:30
      Dziś jestem cały Boży dzień w pracy :) od świtu do nocy, od dziewiątej do
      dziewiątej :) i w sumie wzięłam michę warzyw, z myślą żeby dokupić sobie serek
      wiejski - a w sklepie zrobili mi dowcip, serka niet! Znaczy był, ale wyszedł :)
      innych serków niż z piątnicy nie lubię, więc wziełam jedno jedyne pudełko
      wiejskiego w wersji rodzinnej :) i tak przegryzam, przegryzam :) opchałam się
      tym serkiem straszliwie...
      • voluptas Re: Dziewczyny na mieszanej, łączmy się! 28.02.07, 19:40
        Oleńko, mam nadzieję, że jednak jakoś do wieczora dożyjesz. Z tymi serkami
        wiejskimi to jakieś cholera fatum - ja też kazałam dziś rano kupić mężowi
        light'a i co? Oczywiście nie było w sklepie. Szlag by taki zaopatrzenie trafił :(
        Bardzo jestem z Ciebie dumna, ze grzecznie przegryzasz warzywka, bo dzięki temu
        i głodna nie będziesz i jeszcze ślicznie schudniesz. I mówię Ci, ta mityczna
        kolejna ścisła, o której Szanowna Pani mi tu tak dziamga wcale Ci nie będzie
        potrzebna. Zobaczysz!
        A ja dziś jakaś potwornie oklapła jestem, jeszcze sobie kawkę strzeliłam, ale
        obawiam się, że to mi nie pomoże, będzie trzeba sobie wrzucić do ipodzia Folwark
        Zwierzęcy i strzelić mały chill-oucik :))
        • mataga3 Re: Dziewczyny na mieszanej, łączmy się! 28.02.07, 21:03
          A tak w ogóle, z tej radości z wyników mąża zapomniałam się pochwalić, że nie
          mam już od kilograma 1 z przodu, pierwszy raz od 4 lat. 26 luty = 99 kg.Jest OK
          • tanto1 Re: Dziewczyny na mieszanej, gdzie jesteście?! 11.03.07, 15:40
            Czy nie ma już nikogo na mieszanej? Taki fajny post, a taki zaniedbany...
            • voluptas Re: Dziewczyny na mieszanej, gdzie jesteście?! 11.03.07, 18:33
              ja się zaszyłam w kąciku. A dziś w ogóle mnie nie ma, usiłuję się wygrzebać z
              problemów żoładkowych i w ogóle mam chandrę :( Parę dni temu napisałaś, że
              przeżyłaś taki fajny dzień - kurde, od tych kilku dni Ci tego zazdroszczę. Musze
              się szybko zebrać do kupy.
              • tanto1 Voluptas, 11.03.07, 19:36
                Trzymaj się mocno, będzie lepiej, przecież to wiesz. Wyciągnęłaś mnie
                za uszy z mojej chandry. Tylko jak człowiek chory, to ten optymizm i
                hart ducha gdzieś znika, skubany. Wiosenka idzie, słońce jutro pewnie dotrze
                do Ciebie, kupisz sobie hiacynta pachnącego albo innego tulipana - i już
                będzie ciut lepiej. Ty jesteś dzielna dziewczyna, dasz radę. Jestem/śmy z Tobą.
                Uszy do góry!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka