balbina_alexandra
09.02.07, 19:17
Witam się grzecznie i serdecznie - mam na imię Ola i jestem z Gdańska. Tydzień
temu skończyłam ścisłą i jestem na mieszanej, dwa posiłki DC + jeden własny.
Mieszaną chcę pociągnąć jeszcze przez dwa tygodnie, trochę z własnej wygody
(naprawdę lubię zupki, a batoniki wręcz uwielbiam!) a trochę dlatego, żeby
maksymalnie wydłużyć okres wchodzenia w normalność spod znaku 1000 kcl.
Mam 164 cm wzrostu, na początku tego roku ważyłam 74 kg. Mnie samej ciężko
było w to uwierzyć, bo przecież zawsze ważyłam w okolicy 60 kg... Mam bardzo
ciężką i mocno stresującą pracę i przez ostatni rok przybrałam ok 10 kg. -
spodnie zrobiły się za ciasne, ale nie myslałam że mam już ponad 70 kg...
Uzależniłam się od węglowodanów, nieraz miałam taki kociokwik, że potrafiłam
przez większość dnia nic nie jeść i opychałam się po przyjściu do domu
wieczorem - oczywiście pieczywo, ryż, makaron, owoce przez cały dzień, w pracy
jakieś batoniki... Zaczęłam już mieć problemy z kręgosłupem (mam lekko
uszkodzony od czasu wypadku parę lat temu). Zmobilizowałam się na początku
tego roku, brak możności wcisnięcia się w spodnie, plus bolący kręgosłup, plus
dzika wizja skoków insuliny we krwi (niestety, jestem rodzinnie obciążona, dwa
miesiące temu zmarł mój tata, który od 30 lat chorował na cukrzycę :().
Przed ścisłą zrobiłam sobie dwa tygodnie stopniowego ograniczania jedzenia,
tak 1200-1400 kcl dziennie, zamowiłam DC. Zgubiłam przed DC jakieś 1.5 kg. DC
zaczynałam z wagą 72,5. Na ścisłej czułam się świetnie, jeden dzień miałam
krytyczny (czwarty) ale nie wiem czy to wina diety czy nerwówki jaką miałam w
pracy. Jadłam głównie zupki, doprawiane ziołami i bardzo mi one smakowaly, za
koktajlami nie przepadam, wypilam kilka ot tak dla odmiany. Nie wiem ile
eschudłam finalnie, bo nie ważę się codziennie, a po DC nie zważyłam się, bo
wydawało mi się że jestem przed @ i nie chciałam się zniechęcić...
@ jak było tak nie ma (btw, czy komuś się coś zatrzymało przy okazji diety?
Młódką już nie jestem, 29 lat mam i po ostatnim zjeściu z tabletek wszystko
miałam regularnie jak w zegarku...). No ale dwa dni temu się zdenerwowałam, i
mimo wszystko wlazłam na wagę i pokazała mi 66,2. Pękam z dumy :)))
Jestem ciekawa, co jedzą inne "mieszańce"? Ja się bardzo pilnuję, jestem
wyjątkowo zmotywowana, nie grzeszyłam przez całą ścisłą, świadomość, że
naprawdę sporo już schudłam i wchodzę w stare spodnie dodaje mi skrzydeł!
Dlatego nie piję nawet ukochanej herbaty z kawałkami owoców, nie jem owoców,
nie piję coli light. Nie brakuje mi słodyczy ani węgli - chyba odwykłam
naprawdę - jakoś funkcjonuję bez pieczywa, makaronu i ryzu. Jak wygląda wasze
menu na mieszanej? Ja pochłaniam jedną zupkę, jeden batonik/napój w kartoniku
w pracy (ostatnio się przemogłam i zamówiłam, całkiem niezły jest), problem
mam z posiłkami wlasnymi, bo primo nie lubię gotować, secudno nie mam na to
czasu... Jem piersi z kurczaka/indyka albo chudą rybę upieczone w
folii/rekawie (piekę od razu większą porcję i buch do lodówki :D), plus
warzywa gotowane na parze. A sałatka z rybą albo kurą i warzywami, czasem
sałatka i serek wiejski light z rzodkiewką, ogórkiem i szczypiorkiem.
Tak naprawdę to miałam jedną pokusę, mam zamrożone truskawki w lodówce i kusi
mnie wizja koktajlu z chudym kefirem, no ale się hamuję :) dzis pozwoliłam
sobie na mały grzeszek, zrobiłam sałatkę z wędzonym łososiem - trochę za
tlusty i nie powinnam go jeszcze jeść, ale nie mogłam się mu oprzeć w sklepie,
usmiechał się do mnie ;)))
Chciałam tez publicznie podziękować mojej przyjaciółce Voluptas za jej rady,
praktyczne wskazówki i wsparcie psychiczne pdczas całego okresu dietowania -
to dzięki Niej właśnie uwierzyłam, że mogę schudnąć, jeśli tylko zechcę...
Kaśka, dobrze że jesteś :)))