aloes69
07.09.14, 13:26
Od pół roku stara żyć nie daje. No startuj - mi gada , co ci szkodzi, ludziska z forum cię znają, sąsiedzi lubią , rodzina plecami się nie odwróci, będzie kasa, a jeżeli wyborcy jak zwykle sobie odpuszczą to i 100 głosów wystarczy, żeby fuchę załapać. Tak mi suszyła głowę, tak suszyła, że postanowiłem - co niniejszym ogłaszam – kandydować na radnego. Stara natychmiast wysupłała z szafy najlepszą kieckę i poleciała na jakieś piknik. W planie ma imprezy masowe, nasiadówki u sąsiadek i negocjacje z sklepami o powierzchnie szybową, bo pasy drogowe i latarnie za drogo wychodzą. No niech się kobita stara .....ostatecznie bez bab, to ta polityka byłaby jak chleb bez masła. Tylko - żeby była jasność - to ja jestem ten umysłowy, co program wyborczy tworzy. Tyle, że idzie mi to jak po grudzie.... Od tygodnia główkuję czy ma być bajkowo – populistycznie, czy hasłowo - sloganistycznie ? Po kolejnej zarwanej nocy, jak mi już mózg na całego zaczął parować, dotarło do mnie ( w zasadzie stara mnie uświadomiła), że ten program, to ma być pod wyboców. No niby oczywiste , ale sam nie wpadłem, bo mentalnie było to trudne do ogarnięcia ( z reguły myślę raczej o sobie). No i kolejny problem, bo skąd mam niby wiedzieć czego chce statystyczny wyborca? Myślałem, dumałem i wymyśliłem, że jeżeli jest taki jak ja (ten statystyczny), to pewnie chce kasy, zdrowia żeby te kasę móc wydać, dużo świętego spokoju i wolnego czasu, żeby TV pooglądać lub jakiego brukowca poczytać.Tylko jak to opisać politycznie? Tu mnie oświeciło, że przecież chodzi o pracę, zdrowie, bezpieczeństwo i edukację. Dorzuciłem budownictwo, bo ciągle o tym wszyscy gadają, drogi, parkingi, parki, place, komunikację i darmowe mieszkania ( ja chatę mam, ale dobrze wygląda, jak innym coś się nie za swoją kasę daje). A jak kupowałem piwo dotarło do mnie , że za handlem (czytaj przedsiębiorczością) też jestem. No i żeby modnym być dorzuciłem trochę o ekologii ( w tym roku dla jeżyka z działki kopiec zrobię, liści nie spalę... ), o ochronie zabytków ( lubię ładną architekturę, a teraz to takie bezguście panuje) i sporcie ( niech na rozwój, integracje młodego narybku i rozruszanie seniorów troche kasy miejskiej też idzie). Byłem taki zachwycony swoją oryginalnością i polotem, że jak mi stara sadystycznie oznajmiła, że pewnie wszyscy tak będą mieli w swoich programach wyborczych
i powinno się jeszcze opisać jak niby chce się uzdrowić to zdrowie, podnieść na wyżyny edukacje, rozbudować budownictwo itd, itp. i że pewnie wszyscy napiszą , że to unia da kase tylko sięgnąć i pewnie się samo zrobi, to po prostu miałem mord w oczach.......
Na wszelki wypadek przygotowałem więc program rezerwowy – na to na pewno nikt nie wpadnie – zadeklaruję w nim, że będę kontynuował to , co zaczeli inni, no i skrytykuję wszystko jak leci. Moje hasło wyborcze będzie brzmieć - JA ZROBIŁBYM TO LEPIEJ . Oczywiście nie zrobiłbym, bo nie wiem jak, przecież się na tym nie znam, ale od czego ma się "wdzięk osobisty" i "elokwencję" ....a i ludzie w większości są raczej naiwni.... ;):)