lswaczyna
21.06.05, 19:20
Droga do bogactwa
Wszyscy pragniemy być młodzi, zdrowi i bogaci. Istnieje wiele, mniej lub
bardziej skutecznych recept na osiągnięcie lub zachowanie tych wartości. Jak
pokazują liczne przykłady, najbardziej niezawodną metodą osiągania bogactwa
jest autonomia. Państwa w których samorząd jest wpisany w konstytucję, należą
do najbogatszych na świecie.
Stany Zjednoczone, Szwajcaria czy Niemcy to państwa, które składają się
wyłącznie z autonomicznych regionów. Różnicę między skutecznością autonomii a
niewydolnością centralnie sterowanego państwa, najlepiej można dostrzec na
przykładzie Hiszpanii. W tym stosunkowo niezamożnym kraju, dobrobytem błyszczy
autonomiczna Katalonia.
Autonomiczne regiony stać na samodzielne przeprowadzanie projektów, o których
niekiedy całe centralnie sterowane państwa mogą tylko pomarzyć. Przecież
olimpiady w Salt Lake City czy Barcelonie nie organizowały i nie finansowały
Stany Zjednoczone i Hiszpania, ale w przytłaczającej części stan Utah i
Katalonia. Natomiast ręcznie sterowana przez „warszawkę” Polska, od kilkunastu
lat nadaremnie stara się o przyznanie organizacji imprezy o podobnej randze.
Często przywoływany przez przeciwników autonomii przykład Kraju Basków, jako
straszaka przed wprowadzeniem autonomii w Polsce jest chybiony. W Baskonii
najbardziej nagłaśnianą przez media organizacją jest ETA, terrorystyczna,
lewicowa bojówka pragnąca stworzenia niepodległego państwa; Komunistycznej
Republiki Pirenejów (zarówno z części hiszpańskiej jak i francuskiej
Pirenejów). Oczywiście nie ma to nic wspólnego z autonomią, a szczególnie z
ruchami autonomicznymi działającymi na terenie Polski. Zarówno Ruch Autonomii
Śląska jak i organizacje autonomistów z Wielkopolski, Kaszub czy Mazowsza nie
dążą do niepodległości swoich regionów, ale środkami prawnymi z wykluczeniem
wszelkich form przemocy, starają się o uzyskanie (lub jak w przypadku Górnego
Śląska przywrócenie) autonomii w ramach państwa polskiego.
Autonomia to coś na wzór samochodu, którym można szybko doścignąć państwa
przodujące w rozwoju. Cóż z tego, kiedy samochód nam skradziono i musimy
bogatych doganiać na własnych nogach. Co gorsza złodziej sam nie potrafi z
niego skorzystać. Ukradł go z czystej złośliwości. Jeśli on nie potrafi się
nim posługiwać, to nikt nie będzie go używał.
Mieszkańcom Bawarii czy Katalonii ciężko byłoby zrozumieć, dlaczego mieliby
kupować buty na kartki, czy stać w tasiemcowych kolejkach za solonym masłem.
Jeszcze ciężej byłoby im pojąć, dlaczego o rozbudowie lotniska, czy o tym ile
pieniędzy chcą przeznaczyć na leczenie mieszkańców regionu, miałby decydować
Berlin czy Madryt.
My mieszkańcy Górnego Śląska przeżyliśmy jedno i przeżywamy drugie. Tylko od
nas zależy czy wreszcie odzyskamy autonomię, czy może nadal będziemy się
pozwalali strzyc jak te barany.
To nie mój tekst ale proszę o dyskusje i opinie