michal0982
28.05.07, 23:09
byłem dzis na spacerze po jednej umalowniczej uliczce Bielszowic. Ul. Dolna to
droga w lewo za murem KWK Bielszowice (przed przepyszną lodziarnią). Nie było
by nic w tym nie zwykłego, gdy nie fakt iż okazuje się że ta ulicy jest ulicą
prywatną. Dlaczego i czyją. Już to wyjaśniam.
Na samym końcu znajdują się zakłady WACKPOL i KALMAR pierwsi przetawrzają
flaczki drudzy robią rybki. Jest tam nie. czynna brama wjazdowa do kopalni.
Doszliśliśmy do ów bramy, wtył zwrot i wracamy. W tym samym momencie
przyjechało pod bramę terenowe Volvo. Strażnik już z daleka krzyczał
DZIEŃDOBRY PANIE PREZESIE. Uszliśmy nie spełna 50m to samo volvo podjechało.
Młodziutki kierowca stwierdził ze mamy się stad wynosić bo to teren prywatny.
Oczywiście niewiadomo dlaczego mówił do mnie na "TY". No cóż grzecznie panu
odpowiedziałem ( przy mojej damie nie wypadało klnąć), że nie zauważyłem
żadnej tabliczki z info "Teren prywatny", nie jestem z nim na ty oraz że mam
prawo chodzić po chodnikach. No to cham stwierdził, że jak zaraz wyjdzie ze
swojego wolwo to nam "wpier..li" i mam się "ku..a" wynosić i nie chce nas tu
wiecej widzieć bo nas dorwie. Oczywiście nie wdawałem się w dyskusje. Zaraz
zadzwoniłem na policję i o dziwo Pani dyżurna zapytała mnie... " A w czym
policja może pomóc?" No tak ktoś mi grozi ze spuści mi manto na chyba
miejskiej drodze a policja... a co z groźbami karalnymi? Jednak orzymałem
zapewnienie że podjedzie patrol wyjąśnić ten incydent. Oczywiście ja mogłem
wracać spokojnie do domu....
Moja rada uwaga na brązowawe terenowe volvo o nr rej SK...... Jego kierowca
sądzi, że jest magnatem flaczkowym i może wszystko!