07.06.09, 15:46
Dzisiaj, około 11.30, wśród uodpustowych sztandów w Kochłowicach
zauważyłem pchającą się ludziom na stopy limuzynkę, Opel Signum, czy
jak tam. Numerek jak dla VIP-a dbającego o takie pierdziny jak
tablice rejestracyjne (jakby chciał pokazać- patrzcie, to też mam po
znajomości, he he). Pytam kolegę, co to za autko, a on mi na to, że
to wóz Wodza Wielkigo Dywylopyra Andrzyja.
Jako prosty obywatel i mieszkaniec zastanawiam się:
Co robi służbowy samochód Wodza w niedzielę na odpuście?
Jako, że niedziela to dzień wolny i Urząd Miasta jest wtedy
zamknięty, możliwości jest kilka:
1. Kierowca Wodza pojechał kupić coś na uodpuście i nie przyznał
się, że wziął służbowe cacko (to raczej mało prawdopodobne...).
2. Wodzowi zachciało się bonbonów, po które zajechał miejską
limuzynką z kierowcą.
3. Wodza zaproszono na uodpust a ten, nie mając prywatnego autka
postanowił skorzystać ze szpanerskiej limuzyny, żeby Farorz mu
zazdrościł (tutaj Wodzuś mógł skorzystać z usług KZK GOP, gdzie On i
Zbynio D. pocą się, aby wszędzie dojechać wygodnie i szybko).

Jestem pewien, że Wódz zapłacił już z prywatnej kasy za samochód,
paliwo i kierowcę. Bo przecież nie jest w jego stylu przemieszczanie
się w dni wolne na koszt nas wszystkich. Proszę jedynie Panią Ewę z
Wazelinności Rudzkich o potwierdzenie tego faktu. A może inne media
też to zainteresuje, WODZU???

Pozdrawiam, oddany mediom publicznym i spostrzegawczy mieszkaniec
Kapioh.
Obserwuj wątek
    • rudy107 Re: SL 00007 07.06.09, 16:44
      Kapioh, a co Ty się teraz obudziłeś? przecież jaśnie nam panujący nie przepuści
      żadnego odpustu - on (bądź np. jego zastępczyni) jest na każdej sumie odpustowej
      i wcale się z tym nie kryje, ba: wręcza wspaniałe dary parafii. Takie dziwa
      widziałem ostatnio w Halembie, gdzie wystraszona zastępczyni wodza wyszła z
      darem za ministrantami, którzy nieśli dary na ołtarz. Również przybyła służbowym
      autkiem. I jestem pewien, że wodzu bardzo się zdziwi kiedy mu doniosą, że lud ma
      jakieś pretensje do tego obyczaju. Przecież on tylko dba o konkretne grono
      wyborców...
      • kapioh1 Re: SL 00007 07.06.09, 22:46
        Niech se Wodzuś uświetnia swą obecnością co chce. Jego wspaniali
        zastepcy również. Nie widzę jednak powodu, żeby używać do tego celu
        w soboty i niedziele służbowej limuzynki i kierowcy. Zawsze można
        skorzystać z autobusu, co Andrzejowi Stani zdecydowanie polecam,
        gdyż można tam usłyszeć zwykłych ludzi. Gdyby jednak okazało się, że
        Zbynio nie pomyślał o zapewnieniu autobusu w dniu wolnym od pracy,
        można poprosić o podwiezienie któregoś zięcia. Można również
        przemierzyć miasto pieszo i obejrzeć z bliska śmieci, psie kupy i
        krzywe chodniki. Ta ostatnia możliwość będzie szczególnie korzystna
        po obfitym, odpustowym obiadku.
        • zoro333 Re: SL 00007 08.06.09, 08:18
          Kapioh. Nasz ukochany prezio wie co mówią zwykli mieszkańcy. On nie
          chce słuchać tych pochwał pod jego adresem, bo jest nad podziw
          skromny. Nigdy nie chciał luksusowych samochodów, to mieszkańcy
          poprzez swoich przedstawicieli na nim to wymuszają. Jak prezio
          takiego bogatego i sławnego miasta może jeździć gratem. A
          piechotką prezio też nie chodzi, ze skromności. Nie lubi by go
          całowano /ze szczęścia/ po rękach. Inne miejsca całowania są
          dozwolone, ale przecież nie publicznie, nie na ulicy. I czego się
          odpustów czepiasz. Żeby zasłużyć na niebo, prezio musi zaliczyć
          jeszcze setki takich odpustów. Na piechotę ma drałować od odpustu do
          odpustu?
        • stefan_st Re: SL 00007 08.06.09, 10:43
          kapioh1 napisał:

          > Nie widzę jednak powodu, żeby używać do tego celu
          w soboty i niedziele służbowej limuzynki i kierowcy.

          POwiadasz, że używa kierowcy;)? Kapioh... co Ci po głowie chodzi???

          Stefan_St.
    • g-48 Re: SL 00007 08.06.09, 10:58
      Mocie recht syncy!W sobota wladza nad miastem sprawuje knajpiosz a w
      niedziela farorz.
      A jak wom sie zacznie chalpa polic to w sobota zaloc piwem a w
      niedziela woda z kropelniczki.
      Wy mocie fantazjo na poziomie bajtli z przedszkola.
      • zoro333 Re: SL 00007 08.06.09, 12:23
        Grzesiuniu, jak mi się zacznie chałpa polić, to na pewno nie prezio
        będzie ją gasił. Nie słyszałeś o Strażakach. Na szczęście nie
        podlegają miastu bo nawet wody w sikawkach by nie mieli.
        A tak nawisem, czyżbyś sugerował, że prezio na odpustach pracuje?
        Jako co? Maskotka?
        • g-48 Re: Dobra zoroczku... 08.06.09, 12:43

          ....lotworz kapsa dom ci 3zlote na karasol.
          • zoro333 Re: Dobra zoroczku... 08.06.09, 13:03
            Czyżbyś sugerował, że prezio karasole obsługuje? Tylko naciska
            guzik a może za popychadło się najął?
            • g-48 Re: Dobra zoroczku... 08.06.09, 14:10
              Czyżbyś sugerował, że prezio karasole obsługuje? Tylko naciska
              > guzik a może za popychadło się najął?
              Jo nic nie sugeruja jo wiym ze ci bardzo ale to bardzo na dekel bije.
              • rudy107 dobra Grzesiuniu 08.06.09, 14:16
                "bardzo ale to bardzo na dekel bije" - znów popis kulturki w
                wykonaniu naszego grzecznego Grzesia.
                A co do pracy wodza- masz rację: wodzu na odpuście pracuje. Jak
                myślisz, czy jest w takim razie do dyspozycji kogoś, komu spotka
                jakieś nieszczęście?
                • g-48 Re: dobra Grzesiuniu 08.06.09, 14:20
                  No dobra malutkie zgobniki.
                  A tak na mysl wom nie przyszlo ze jako P R E Z Y D E N T!byl
                  zaproszony do farorza na lobiod?!Wiym ze mu zazdroscicie ale to
                  sa "za wysokie progi na wasze nogi"
                  • lswaczyna Re: dobra Grzesiuniu 08.06.09, 14:41
                    g-48 napisał:

                    > No dobra malutkie zgobniki.
                    > A tak na mysl wom nie przyszlo ze jako P R E Z Y D E N T!byl
                    > zaproszony do farorza na lobiod?!Wiym ze mu zazdroscicie ale to
                    > sa "za wysokie progi na wasze nogi"

                    Moim skromnym zdaniem Pan Prezydent na tych "ODPUSTACH" nic innego nie robi
                    tylko sieje ZGORSZENIE co przyspiesza w znakomity sposób upadek kościoła w
                    naszym mieście i dziwie się tylko farorzom ,że na to się godzą . A jak nie daj
                    Boże zapraszają to jestem Przerażony ich indolencją.
                    • g-48 Re: dobra Grzesiuniu 08.06.09, 15:21
                      Moim skromnym zdaniem Pan Prezydent na tych "ODPUSTACH" nic innego
                      nie robi
                      > tylko sieje ZGORSZENIE co przyspiesza w znakomity sposób upadek
                      kościoła w
                      > naszym mieście i dziwie się tylko farorzom ,że na to się godzą . A
                      jak nie daj
                      > Boże zapraszają to jestem Przerażony ich indolencją.
                      A to mi musisz tak wyeklerowac !Czamu to prezydent zaproszony na
                      lobiod do farorza to robi zgorszynie.Moze lon nie umi jesc nozem i
                      gablom ale to zech u niego nie widziol byda sie musiol temu przyjzec!
                      • kapioh1 Re: Miłośnik farskiego żarcia :) 08.06.09, 17:38
                        Padło tu stwierdzenie Gregora, jak mniemam oparte na faktach, że
                        Prezydent jada na odpustach farskie obiady. Wydaje mi się, że
                        jedzenie odpustowego obiadu nie jest ciężką pracą. Skoro jest to
                        przyjemność związana z piastowanym urzędem to nie godzi się jeździć
                        w celach rozrywkowych służbową limuzyną z kierowcą i to w dni wolne,
                        za nasze wspólne pieniądze. Jeżeli nawet przypadkiem Wodzu nie ma
                        prawa jazdy (na co wskazuje ciągłe korzystanie z kierowcy) to może
                        zamówić taksówkę albo pójść na autobus. Oczywiście za przyjemność
                        jazdy autobusem też trzeba zapłacić z własnej kieszeni. Jeżeli
                        natomiast Wódz nie ma kasy na przejazd, to dzwoni do proboszcza i
                        przeprasza za nieobecność. Zawsze można się wprosić na obiad do
                        zięcia, mniam, mniam....żartowałem, oczywiście, hihi...
                        • g-48 Re: Miłośnik farskiego żarcia :) 08.06.09, 17:45
                          Padło tu stwierdzenie Gregora, jak mniemam oparte na faktach, że
                          > Prezydent jada na odpustach farskie obiady.
                          Ja nic nie twierdzilem.Dalem w trybie przypuszczalnym a jak mu
                          zazdroscisz wyzerki odpustowej na farze w Kochlowicach no coz takich
                          baranow jak ty i zoro to ewntualnie obsmazonych dawaja na stol a nie
                          zapraszaja do stolu.
                      • lswaczyna Re: dobra Grzesiuniu 08.06.09, 18:04
                        g-48 napisał:

                        > A to mi musisz tak wyeklerowac !Czamu to prezydent zaproszony na
                        > lobiod do farorza to robi zgorszynie.Moze lon nie umi jesc nozem i
                        > gablom ale to zech u niego nie widziol byda sie musiol temu przyjzec!

                        Co farorz ze swoimi gośćmi robią na farze to mnie nic nie obchodzi (już moj
                        starzyk godali nie choć karlusie za często na fara bo stracisz wiara)ale co sie
                        odprawio we kościelele to mnie może gorszyć.np.:Przyjyżdżanie na mszo na koszt
                        podatnika itd, itp.
                        • g-48 Re: dobra Grzesiuniu 08.06.09, 20:56
                          Przyjyżdżanie na mszo na koszt
                          > podatnika itd, itp.
                          Hmm!To jak to dobrze zrozumialem to uczestnicy mszy i farorz podatku
                          nie placa?!To jest brzydko!
                          A co tak panoczku powiecie na reprezentacyjna role prezydenta?
                          Przypominam tez ze fara kochlowicka jest dekanatem a kosciol
                          zabytkiem!
                          Co farorz ze swoimi gośćmi robią na farze to mnie nic nie obchodzi
                          (już moj
                          > starzyk godali nie choć karlusie za często na fara bo stracisz
                          wiara
                          No czy starzyk miol racja to mogymy sie wadzic bo z wieloma kolegami
                          dosc czesto na farze/nie tylko wireckiej/ bywalismy i co wiem to
                          wiary nikt z nas nie stracil.
                          Moze to wy kolego za duzo mijaliscie jak fara tak i kosciol i
                          teraz...?
                          No ale to jest kazdego prywatna sprawa a terz jest modne wysmiewac
                          wiara i kosciol zwiedzac od zewnatrz a knajpa od wewnatrz.
                          • kapioh1 Re: robota ponad siły... 08.06.09, 23:06
                            g-48 napisał:
                            "A co tak panoczku powiecie na reprezentacyjna role prezydenta?
                            Przypominam tez ze fara kochlowicka jest dekanatem a kosciol
                            zabytkiem!"

                            Ha ha ha, Gregor, to może Wódz za to reprezentowanie w niedzielę i
                            jedzenie bierze wynagrodzenie za nadgodziny, hę? Kierowca zapewne
                            nie pracuje za darmo. Czyli wracamy do sedna, obecność na odpuście
                            to dla Wodza robota jak na przodku. Współczuję mu serdecznie, że w
                            czasie gdy ja- Kapioh leżę na kanapie, on biedny Ojciec Miasta musi
                            dymać ponad siły i męczyć się w ciasnej, służbowej limuzynie a potem
                            nudzić na mszy i przejeść na obiedzie. Już sobie wyobrażam to
                            wzdęcie, tą obstrukcję niczym w lokalnej oświacie. Proponuję Wodzowi
                            załatwić wizyty u gastrologa, bo to zwiastuje chorobę zawodową
                            Gregorrrr.
                            • g-48 Re: robota ponad siły... 09.06.09, 00:45
                              Nie badz chamem to moze cie ktos tez zaprosi.
                              Pamietajcie syncy ze sa stanowiska gdzie sie zawsze jest na
                              poterunku.
                              Kiedys sie wscieklem bo dodzwonilem sie do polskiego konsulatu o
                              16.05 i pani mi powiedziala ze maja czynne tylko do 16.00.
                              Zapomniala ta frelka ze nie jest w robocie ale na sluzbie.
                              • rudy107 Re: robota ponad siły... 09.06.09, 08:33
                                Gregor, a kto ci powiedział, że my nie mamy okazji gościć na farskim
                                obiadku?

                              • kapioh1 Re: robota ponad siły... 09.06.09, 08:50
                                g-48 napisał:
                                "Nie badz chamem to moze cie ktos tez zaprosi.
                                Pamietajcie syncy ze sa stanowiska gdzie sie zawsze jest na
                                posterunku.
                                Kiedys sie wscieklem bo dodzwonilem sie do polskiego konsulatu o
                                16.05 i pani mi powiedziala ze maja czynne tylko do 16.00.
                                Zapomniala ta frelka ze nie jest w robocie ale na sluzbie."

                                Typowe dla ludzi oderwanych od rzeczywistości nadużywanie pojęć.
                                Żarcie niedzielnego obiadu staje się służbą i staniem na posterunku.
                                Czyli sugerujesz Gregor, że Wódz to mitoman, który do prostych
                                czynności dokłada bombastyczne teorie związane z błędnym
                                samopostrzeganiem, hę? On musi wysiąść z limuzyny, której sam nie
                                prowadzi niczym król z karety? A może w nim płynie błękitna krew, ha
                                ha ha, Pryncz Andrzyj von Hołda und Wjyreckie Konty, bua ha ha....
                                • rudy107 Re: robota ponad siły... 09.06.09, 09:27
                                  i jeszcze jeden "kwiatek"
                                  Przypominam tez ze fara kochlowicka jest dekanatem a kosciol
                                  zabytkiem!"
                                  Gregor! A skąd ty takie dupiny bierzesz? Dekanat to fara?! Co to
                                  jest dekanat? I gdzie aktualnie rezyduje dziekan, wiesz? A że
                                  zabytek - czy to jeden zabytek w mieście? Zabytkiem jest np. też
                                  szyb Andrzeja, a czy wodzu spędza tam niedziele? Familoki też są
                                  zabytkiem. Owszem, zabytem wymaga "pańskiej uwagi", ale tu raczej
                                  oczekuję wizyty Jasnie Pana w chwili kiedy pojawia się kolejna
                                  szczelina w tym zabytku, a nie odpuście, kiedy farorz naprawdę nie
                                  ma czasu na robocze narady.
                                  • g-48 Re: robota ponad siły... 10.06.09, 12:42
                                    Gregor, a kto ci powiedział, że my nie mamy okazji gościć na farskim
                                    obiadku
                                    Juz sie skonczylo! Gosposia ma zabronione wystawiac misek dla
                                    bezdomnych kotow przed fara.
                                    Gregor! A skąd ty takie dupiny bierzesz? Dekanat to fara?! Co to
                                    > jest dekanat? I gdzie aktualnie rezyduje dziekan, wiesz?
                                    Trudno mi to ci wyeklerowac ale moze na przykladzie:
                                    Premier jest z Gdanska a stolica jest dalej Warszawa.Pokapowales juz
                                    czy dalej chcesz zwady?
                                    • rudy107 Re: robota ponad siły... 10.06.09, 23:23
                                      a nie możesz wprost, bez tego owijania w bawełnę: czyli co to jest dekanat.
                                      Dalej twierdzisz, że fara? Tym bardziej, że przykłady ci nie wychodzą: premier
                                      urzęduje w Warszawie, kapujesz?
                                      Po drugie: może ściślej - do czego odnosi się ten wątek o bezdomnych kotach? Czy
                                      ty naprawdę musisz tak obrażać każdego kto ma inną opinię niż ty? Nie uważasz,
                                      że przesadzasz z tymi inwektywami? Nerwy cię ponoszą? To może nie czytaj.
                                      • g-48 Re: robota ponad siły... 11.06.09, 01:37
                                        Po drugie: może ściślej - do czego odnosi się ten wątek o bezdomnych
                                        kotach? Cz
                                        Nie watek a post a odnosilo sie do twojego bywania na obiadach na
                                        farze.
                                        A dekanat jest podzial administracyjny diecezji gdzie dziekan mial
                                        pod soba 10/deko/ parafii.I jest dekanat kochlowicki obojatnie gdzie
                                        jest probostwo dziekana.Teraz juz wiesz?
                                        • rudy107 Re: robota ponad siły... 11.06.09, 14:33
                                          Zatem twierdzisz, że jestem bezdomnym kotem? Dziękuję, na pewno kultura osobista
                                          pozwala Ci na używanie takich zwrotów. I oczywiście, Twoja głęboka wiedza na
                                          temat tego kim jestem i gdzie bywam.
                                          A co do dekanatu, teraz Cię zaskoczę: "dekanat" niekoniecznie ma 10 parafii.
                                          Akurat kochłowicki ma ich 12. Ale dobrze, że potwierdzasz, iż dekanat to nie
                                          fara. I nie ma czegoś takiego jak stolica dekanatu. Parafia kochłowicka,
                                          jakkolwiek prześwietna, ma w dekanacie takie samo znaczenie jak każda inna.
                                          Uczysz się Grzesiu, czy dalej ćwiczysz w inwektywach?
                                          • g-48 Re: robota ponad siły... 11.06.09, 16:41
                                            Zatem twierdzisz, że jestem bezdomnym kotem? Dziękuję, na pewno
                                            kultura osobist
                                            > a
                                            > pozwala Ci na używanie takich zwrotów
                                            Twierdze tak ze jestes bezdomnym kotem jak ty twierdzisz ze bywasz
                                            zapraszany do stolu na fare.
                                            Uczysz się Grzesiu, czy dalej ćwiczysz w inwektywach?
                                            Juz sie nauczylem oddawac pieknym za nadobne takim jak ty czy inni
                                            na forach.
                                            A co do dekanatu, teraz Cię zaskoczę: "dekanat" niekoniecznie ma 10
                                            parafii.
                                            > Akurat kochłowicki ma ich 12. Ale dobrze, że potwierdzasz, iż
                                            dekanat to nie
                                            > fara. I nie ma czegoś takiego jak stolica dekanatu.
                                            Nie odwracaj kota do gory ogonem!Jest Dekanat Kochlowicki?!JEST!
                                            A druga rzecz to dlugo dziekanem tego dekanatu byl farorz z
                                            Wawrzynca.Fakt jest ze dekanat jest sprawa administracyjna/10
                                            parafii nie jest juz przestrzegana/.Ale masz na uczelniach tez
                                            dekanat ktoremu podlegaja katedry/nie koniecznie na tym samym
                                            fakultecie/ a dziekan podlega rektorowi.Jest ten podzial z czasow
                                            gdy kazdy uniwersytet musial posiadac 5 fakultetow.Takim
                                            uniwersytetem za czasow PRL bodajze mial tylko Uniwersytet
                                            Jagiellonski dlatego swiadectwa tego uniwerku byly uznawane na calym
                                            Swiecie.Oj przepraszam KUL naturalnie tez!
                                            A jeszcze jedno Dekanat to jest fara bo ks.Dziekan posiada swoja
                                            parafie a jako Dziekan to jest dodatkowa fucha.

                                            • rudy107 kochłowicki jest, ale to nie fara! 12.06.09, 10:02
                                              "Juz sie nauczylem oddawac pieknym za nadobne takim jak ty"
                                              Grzesiu, w którym miejscu nazwałem Cię bezdomnym kotem? Ale
                                              rozumiem: strasznie zabolało Cię to, że jestem zapraszany na farę!
                                              Rozumiem i współczuję. Tylko czy naprawdę takie inwektywy Ci
                                              pomagają?
                                              Co do pozostałych "wyjaśnień" kwituję je jako rozpaczliwą paplaninę,
                                              która ma nam dowieźć Twojego oczytania, ale w rzeczywistości dowodzi
                                              trudności w prowadzeniu dialogu, zgodnie z zasadą "mowa wg zasady:
                                              tak- nie". I ponieważ dialog z toba jest niemożliwy - dziękuję za
                                              dalszy ciąg.
                                              • g-48 Re: kochłowicki jest, ale to nie fara! 12.06.09, 15:49
                                                Gregor, a kto ci powiedział, że my nie mamy okazji gościć na farskim
                                                obiadku
                                                Juz sie skonczylo! Gosposia ma zabronione wystawiac misek dla
                                                bezdomnych kotow przed fara.
                                                To gdzie ja cie nazywam bezdomnym kotem?!
                                                A fara kochlowicka jest dalej siedziba parafii i dekanatu.

                          • lswaczyna Re: dobra Grzesiuniu 10.06.09, 13:25
                            g-48 napisał:

                            > Przyjyżdżanie na mszo na koszt
                            > > podatnika itd, itp.
                            > Hmm!To jak to dobrze zrozumiałem to uczestnicy mszy i farorz podatku
                            > nie placa?!To jest brzydko!

                            A toć płacą faroże i My prywatni przedsiębiorcy też na tych samych warunkach
                            chcielibyśmy PŁACIĆ
                            Prezydent przede wszystkim żyje z podatków i tylko część z podatków zabranych na
                            swoją pensje oddaje. A podatki płacą również oficjalnie niewierzący.

                            > A co tak panoczku powiecie na reprezentacyjna role prezydenta?
                            > Przypominam tez ze fara kochlowicka jest dekanatem a kosciol
                            > zabytkiem!

                            Wystarczy jak nas reprezentuje skromnie w tygodniu a swoje powinności wobec
                            kościoła jako wierzący ( w co wątpię )wykonuje zgodnie z zaleceniami ewangelicznymi.
                            Chciałem Ci przypomnieć, iż miasto jest zobowiązane do dbania o zabytki nie
                            tylko sakralne.


                            > Co farorz ze swoimi gośćmi robią na farze to mnie nic nie obchodzi
                            > (już moj
                            > > starzyk godali nie choć karlusie za często na fara bo stracisz
                            > wiara
                            > No czy starzyk miol racja to mogymy sie wadzic bo z wieloma kolegami
                            > dosc czesto na farze/nie tylko wireckiej/ bywalismy i co wiem to
                            > wiary nikt z nas nie stracil.
                            > Moze to wy kolego za duzo mijaliscie jak fara tak i kosciol i
                            > teraz...?
                            > No ale to jest kazdego prywatna sprawa a terz jest modne wysmiewac
                            > wiara i kosciol zwiedzac od zewnatrz a knajpa od wewnatrz.

                            Gdybym nie był zaangażowanym członkiem Kościoła a jego wrogiem to cieszyło by
                            mnie postępowanie Pana Prezydenta i niektórych farorzów oraz długo falowe efekty
                            takiego działania które łatwo zaobserwować co niedziela w kościołach.
                            • lswaczyna Re: dobra Grzesiuniu 10.06.09, 20:13
                              A pro po podatków tu sobie poczytaj Grzesiu w ramach samo edukacji:
                              blog.gwiazdowski.pl/index.php?subcontent=1&id=643
                              • g-48 Re: dobra Grzesiuniu 10.06.09, 23:12
                                A pro po podatków tu sobie poczytaj Grzesiu w ramach samo edukacji:
                                > blog.gwiazdowski.pl/index.php?subcontent=1&id=643
                                No troche mnie dziwi ze wlasnie ty podajesz takie dziwne (?!)
                                przeliczenia.Wedlug tego przecietny obywatel placi do kasy panstwowej
                                44,9315% podatku z dochodu.Tylko ten biedniejszy wydaje caly(?!)
                                swoj zarobek na przezycie a ten bogatszy zyje dobrze i jeszcze
                                odklada na bok na wysoki procent oszczednosciowy.
                                Takie przedszkolne obliczenia w ekonomii nie lapia ale w malostkowej
                                ekonomice przedsiebiorstw (liczyrzepow) maja wziecie co widzimy
                                teraz w czasie recesji.
                                A co do wiary no coz:
                                W rocznicę zakończenia wojny francusko-pruskiej, w dniu 10 maja, w
                                bytomskim kościele Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny odprawiona
                                została Msza Św. w intencji poległych w konflikcie Górnoślązaków. Po
                                nabożeństwie poczet sztandarowy RAŚ oraz członkowie stowarzyszenia,
                                a także delegacje Związku Górnośląskiego i Towarzystwa Społeczno-
                                Kulturalnego Niemców Województwa Śląskiego, przeszły na Rynek pod
                                figurę Śpiącego lwa.
                                Jezeli jestes tylko katolikiem(i inni RASowcy tez?) jak wyciagacie
                                sztandar zeby pokazac sie w prezbiterium kolo farorza to mi jest
                                bardzo was zal.Mysle ze wsrod SLAZAKOW takich cwaniakow jest nie
                                wielu!
    • osi-ris Re: SL 00007 09.06.09, 17:58
      Widzisz kapiohu sam też się zastanawiałem co to za samochód. Jednak kilka razy rano widziałem ów bolid ale to z innym kierowcą. To co napisałeś o 007 otwarło mi oczy na pewny fakt to radni sobie tym autem śmigają po Rudzie Śląskiej.
      No chyba że ten pan nie jest radnym.
      Bo i jaki interes wyborczy miałby prezydent w Kochłowicach?
      • kapioh1 Re: SL 00007 10.06.09, 07:49
        Mam pytanie, ile służbowych limuzynek i innych autek jeździ w
        Urzędzie Miasta i spółeczkach miejskich? Czy nie prościej i taniej
        byłoby wypłacić miejscowym khe, khe, notablom ryczałt miesięczny za
        korzystanie z własnego samochodu do celów służbowych? Wtedy każdy
        może sobie katować prywatny samochód ile wlezie. Jak każdy zwykły
        mieszkaniec. Bizantyjski styl jazdy z kierowcą zapożyczony przez
        Wodza z brazylijskich seriali i prasy kobiecej obcy jest duchowi
        służby o którym pisuje Gregor.
        • brynio5 Re: SL 00007 10.06.09, 11:12
          Kapioh, ty musisz mieć na uwadze ale jedna sprawa!
          Jakby oni jeździli swoimi to by nie mogli jakiegoś sznapsa czy piwa wypić tu i ówdzie? Bo przeca nikt nie chce być kierowca na pomroczności jasnej.
          A tak pełny luz czyli zawiezą ich i przywiezą, godki z ludźmi o miłości i grzechu zaniechania są oraz chopie z jajami tyż są,aglomeracyjo jest czyli warunek sine qwanon tyż jest. No i potym kanapki,sałatki,sznapsik lub piwo abo tak jak ty godosz krupniok czy wodzionka!
          I lepi niych tak bydzie to więcej nos przeżyje!
          • w36 Re: SL 00007 11.06.09, 02:26
            brynio5 napisał:

            > Jakby oni jeździli swoimi to by nie mogli jakiegoś sznapsa czy piwa wypić tu i
            > ówdzie? Bo przeca nikt nie chce być kierowca na pomroczności jasnej.

            Dobrze prawisz Brynio. Przynajmniej jedna rozsądna hipoteza w tym wątku
            racjonalnie tłumacząca dlaczego wszyscy mieszkańcy Rudy mają finansować czyjeś
            prywatne wycieczki po odpustach ;).
            • kapioh1 Re: SL 00007 11.06.09, 10:53
              w36 napisał:
              brynio5 napisał:
              "Jakby oni jeździli swoimi to by nie mogli jakiegoś sznapsa czy piwa
              wypić tu i ówdzie? Bo przeca nikt nie chce być kierowca na
              pomroczności jasnej.
              Dobrze prawisz Brynio. Przynajmniej jedna rozsądna hipoteza w tym
              wątku racjonalnie tłumacząca dlaczego wszyscy mieszkańcy Rudy mają
              finansować czyjeś prywatne wycieczki po odpustach ;)."

              Oj, Brynio i W36, łobuzy z Was!
              Przecież Andrzej Stania będąc na służbie i posterunku, jak to
              zgrabnie ujął Gregor, zapewne nigdy nie sięga po alkohol! Jestem o
              tym przekonany, że Wódz to abstynent. Jedyny alkohol z jakim ma
              kontakt to woda toaletowa :)) A na odpuście pija się wodę święconą.
              Tym bardziej nie widzę przeszkód aby Stania i jego kolesie udawali
              się na tego typu imprezy własnymi samochodami, które sami
              poprowadzą. Amen.
      • osi-ris Re: SL 00007 10.06.09, 21:31
        Chyba był to pan Kazimierz.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka