Dodaj do ulubionych

Moj ojciec ma borelioze,a ja nie wiem co go czeka

27.01.06, 19:16
Witam wszystkich bardzo serdecznie.

Moze pomyslicie, ze niepotrzebnie zasmiecam forum skoro zakladam taki temat,
ale niestety nie mam czasu na to, aby przeczytac wszystkie tematy i poszukac
odpowiedzi na moje pytania.
Mam nadzieje, ze zrozumiecie to, ze nie kazdy ma dostep do netu i mozliwosci
poznania przyszlosci swojego Ojca.
Ciesze sie, ze trafilam na to forum.
Od trzech lat mieszkam za granica. Moj ojciec z matka mieszkaja w Polsce.
Pamietam, ze rok temu moj tato zostal ukaszony przez kleszcza i w tym miejscu
pojawila sie plama, oczywiscie byl u lekarza domowego.
Lekarz przepisal masc i za kilka dni bylo po klopocie. Miesiac pozniej
dowiedzialam sie, ze ogolnie zle sie czuje.
Byl oslabiony. Pomyslalam, ze to z powodu stresu, nowej (ciezkiej, fizycznej)
pracy.
Po jakims czasie zaczely bolec go kosci. Nogi, rece i kregoslub, lewa reka
zaczela puchnac i bolec czego efektem byla utrata
czucia w palcach oraz ogolne mrowienie w rece. Nie obylo sie bez interwencji
lekarza. Lekarz domowy badajac stwierdzil, ze to na tle neurologicznym wiec
wyslal tate do neurologa. Ten zas przepisal leki, przeswietlil reke itp.
Zaczelo sie "leczenie". Diagnoza byla taka - w sumie nie wiadomo. W
organizmie stan zapalny, co trzeba zlikwidowac.
Widoczne zmiany w rece, miesniach..itd Leczyl sie tak ok trzech miesiecy i
co ciekawe nic nie pomagalo, bylo jeszcze gorzej. Jedyne co moglo mu ulzyc to
ostre srodki przeciwbolowe, ale przeciez to nie jest zadne leczenie. To byla
jedyna deska ratunku, aby ojciec mogl w miare normalnie funkcjonowac.
Oczywiscie przez caly ten okres byl na zwolnieniu lekarskim. Pewnego ranka
bol pojawil sie w prawej rece i wtedy moja mama nie wytrzymala i poszla do
lekarza domowego ktory wczesniej wysylal go do innych lekarzy. Padly ostre
slowa i wtedy lekarz zabral kartoteke i wyszedl. Wrocil po 10 minutach i
oznajmil, ze takie objawy moga byc przyczyna tego ukaszenia tz wyglada na to
ze moze byc to Borelioza bo jak widzi czarno na bialym tata byl u niego w
sprawie tej niepokojacej plamy po ukaszeniu.
Wtedy zalecil przeprowadzenie badan w tym kierunku. Dlaczego odrazu nie
zrobiono tego badania skoro wszystko mial zapisane? Tego nie wiem.
W kazdym razie badanie potwierdzilo chorobe. Borelioza. Pozna
borelioza...przekroczone stezenie pieciokrotnie.
Tak naprawde niewiadomo od jakiego czasu jest na to chory.
Przeczytalam wiele watkow na tym forum...wszystko mi sie miesza. Tutaj jest
tyle informacji, a ja wciaz zadaje sobie pytanie jak
konkretnie bedzie sie odbywalo leczenie. Ojciec w poniedzialek jedzie do
szpitala zakaznego w Tychach ...zacznie sie leczenie.
Ja nie chce czekac na telefon, ja chce wiedziec juz teraz jak to bedzie
wygladalo. Martwie sie o ojca. Juz tyle wcierpial przez
ta chorobe. Chorobe o ktorej nie wiedzial. Niech ktos mi napisze czy przy tak
zaawansowanej boreliozie jest szansa na wyleczenie.
Czy jego organizm to zniesie i kiedy bedzie jakis pierwszy pozytywny efekt.
Chy moze obawiac sie bolesnych skutkow ubocznych?
Czy bol ustanie czy bedzie z czasem ustepowal. Jak dlugo potrwa ten proces
leczenia?
Rodzice nie maja wiele pieniedzy wiec chce wiedziec czy takie leczenie jest
kosztowne.
Wiem, ze zagladaja tutaj osoby ktore rowniez dowiedzialy sie po dlugim czasie
o tej chorobie...
Prosze napiszcie cos konkretnego. Mam nadzieje, ze zrozumiecie moje
zaniepokojenie.
Pisze to pod wplywem emocji. W glowie mam chaos ..to przez te rozne
wypowiedzi i definicje. Dzis dowiedzialam sie o tym, ze moj ojcie od dawna
choruje na ta chorobe i jestem zla na lekarza ktory odrazu nie bral pod uwage
takiego badania. Dzis jestem smutna i zal mi
mojego taty, ktory przez tyle czasu ..z dnia na dzien czul sie coraz gorzej,
a nikt nie wiedzial co mu dolega.

Pozdrawiam serdecznie i czekam na odpowiedz.
Obserwuj wątek
    • artur737 Re: Moj ojciec ma borelioze,a ja nie wiem co go c 27.01.06, 23:17
      W boreliozie istnieja dwa standardy diagnostyki i leczenia, ktore wynikaja z tego, ze nie ma testu, ktorym mozna monitorowac postep leczenia ani okreslic momentu wyzdrowienia.

      Wg pierwszego, tego ogolnie przyjetego w medycynie, jest to choroba rzadka, latwo uleczalna kilkoma tygodniami antybiotyku. Szereg opisanych prac naukowych i prob klinicznych sugeruje latwosc i skutecznosc terapii.

      Wg drugiego standardu choroba jest dosc czesta tyle, ze rzadko rozpoznawana choroba i jest nieslychanie trudna do leczenia. W USA zajmuja sie tym lekarze zwani LLMD. Lekarze LLMD uwazaja, ze nastapilo przeklamanie w literaturze medycznej na temat istoty boreliozy, ktorego ofiarami padli pacjenci.

      Jezeli poczytasz to forum i historie osob, ktore na to forum dotarly to dosc szybko sie zorientujesz, ze w zyciu przewaza wariant drugi. Wbrew temu co pisza w medycznej literaturze moze tylko 1-2% chorych zdrowieje po krotkiej kuracji. Pozostali slysza od lekarza, ze skoro sie nic nie poprawilo to zapewne to jakas inna choroba, stres lub nerwica.

      W Polsce jest jak dotad zaledwie kilku lekarzy, ktorzy dopiero zaczynaja traktowac borelioze jako powazna przewlekla chorobe i zdobywaja piewsze doswiadczenie w stosowaniu dluzszych terapii.

      Trzeba dodac, ze nie zawsze mozna osiagnac wyleczenie nawet kilkuletnia terapia, ale prawie zawsze mozna uzyskac znaczaca poprawe.

      W leczeniu mozna stosowac leki dozylne (np cefalosporyny, ktore niedawno bardzo stanialy- choc ciagle sa drogie, klindamycyne), debecyline domiesniowo; leki doustne takie Ketek, Zithromax, tetracykline lub doxycykline, minocykline, amoxycyline i metronidazol. Wg LLMD najczesciej czas leczenia przewleklej boreliozy waha sie od 1-4 lat.

      Niektore leki sa bardzo drogie a inne tanie. Do tanich naleza doustne tetracyklina, doxycyklina, minocyklina, amoxycylina i metronidazol.

      Na ogol jest tak, ze pacjenci wierza swoim lekarzom i oczekuja, ze wyzdrowieja. Biora wyznaczone leczenie, ktore waha sie od 10 dni do 2 miesiecy.
      Potem lekarz sie zaczyna dziwic, ze pacjent nie zdrowieje, i ze to pewnikiem cos innego.

      Wowczas pacjent bierze swoj los w swoje rece i szuka innego lekarza, ktory by byl chetny pociagnac leczenie dluzej.


      Mam nadzieje, ze jeszcze ktos ci odpowie na twoj post.









      • wroteknowynick Re: Moj ojciec ma borelioze,a ja nie wiem co go c 28.01.06, 20:31
        Podoba mi się takie spojrzenie na sprawę że lekarz po leczeniu dziwi się że nie
        jest lepiej. W moim przypadku spotkałem się z terminologią "zespół
        poboreliozowy" pomimo utrzymujących się wysokich przeciwciał. Więc zakładają że
        antybiotyki musiały pomóc i to co zostało to już nie borelioza.
    • efkakor Re: Moj ojciec ma borelioze,a ja nie wiem co go c 29.01.06, 17:20
      Ja chciałabym zasugerować dokładne zapoznanie się z materiałami, które są
      zamieszczone na forum aby w przyszłości mieć siłę przeciwstawić się opiniom
      lekarzy. Niektórzy lekarze bardzo szybko wmawiają pacjentowi, że to już nie
      jest borelioza i sugerują mu poszukiwania innych chorób. Jest to naprawdę
      bardzo częste. Należy niestety podchodzić nieufnie nawet do uznanych
      autorytetów w tym zakresie. Poszukiwanie innej przyczyny dolegliwości odbywa
      się bezwzględu na to czy masz wyniki ujemne czy dodatnie jak ja, czy miało się
      rumień i występują inne typowe dla boreliozy objawy. Jeśli borelioza jest
      wczesna to z tego typu sugestiami można się spotkać po 3 tygodniach myślę, że w
      póżniejszym stadium poddadzą się w okolicach 2 miesięcy podawania leków.
      Dodatkowo sam pacjent, który będzi brał silne dawki leków po dwóch miesiącach
      zaczyna już marzyć, że będzie lepiej jak odstawi leki bo wytrzymanie niektórych
      leków (zastrzyki dożylne) jest bardzo trudne. Dodatkowo jeśli wystąpi reakcja
      Herxeimera to też można śnić a ustąpieniu tych wszystkich dolegliwości i łatwo
      się poddać sugesti, że teraz to jest już Pan zdrowy, a objawy ustąpią wraz z
      odstawieniem antybiotyków. Życzę wytrwałości Tobie i tacie
    • justka011 Re: Moj ojciec ma borelioze,a ja nie wiem co go c 01.02.06, 13:08
      Witam smile

      Dziekuje, ze odpowiedzieliscie na moj post.
      Moze teraz opowiem jak sie sprawa potoczyla.
      Lekarz domowy dal skierowanie do szpitala zakaznego, bo stwierdzil,
      ze wynik jest bardzo zly i wymaga szpitalnego leczenia.
      W poniedzialek ojciec wybral sie do szpitala. Ordynator szpitala zakaznego
      zobaczyl wynik i odrazu powiedzial, ze to jest borelioza, ale bardzo
      poczatkowa. Z takim wynikiem nie moze go przyjac do szpitala. Taka borelioza
      nie wymaga szpitalnego leczenia wiec przepisal miesieczna kuracje atybiotykiem.
      Potwierdzil to, ze ojciec jest w fatalnym stanie, ale te wszystkie bole ktore
      sa jak czarno na bialym objawem tej choroby nie sa spowodowane przez borelioze.
      W takim stadium tej choroby niemozliwe jest, aby borelioza spowodowala takie
      uszkodzenia i dolegliwosci. Wiec to jest inna sprawa. Sprawa neurologiczna.
      Po przepisaniu atybiotyku poradzil ojcu skontaktowanie sie z dobrym
      neurologiem, a raczej prosil o szybka zmiane lekarza, bo ojciec byl juz leczony
      przez neurologa, ale nic nie pomagalo. Wiec tak to wyglada. W tej chwili ojciec
      bedzie mial wykonywane kolejne badania na miesnie i stawy itp...i zacznie sie
      ponownie leczyc u neurologa...skoro to nie jest spowodowane przez borelioze to
      trzeba wyjasnic przez co jego stan caly czas sie pogarsza.
      Ot cala historia. Zastanawia mnie jeszcze jedno zdanie lekarki ktora byla
      odrazu kiedy ojciec pojawil sie w szpitalu zakaznym zanim przyszedl ordynator.
      Widzac wynik badania na borelioze - Z takim wynikiem wyslali pana na leczenie
      szpitalne? To stadium poczatkowe! - wtedy matka sie zdenerwowala i powiedziala,
      ale przeciez jakos trzeba to wyleczyc! - na co ona odpowiedziala - moge pani
      zrobic takie badania i bedzie miala pani taki sam wynik! Kazdy ma w sobie
      przeciwciala.....rozmowa sie urwala bo wlasnie wszedl ordynator...
      Coz, aby chorowac trzeba byc wyksztalconym...najlepiej w kierunku medycznym.
      Zobaczymy co bedzie dalej.

      Pozdrawiam serdecznie smile

      • bettyalaross Re: Moj ojciec ma borelioze,a ja nie wiem co go c 01.02.06, 14:20
        to jest oburzajace!!!
        ci ludzie albo sa tak nieswiadomi tego co robia, albo dzialaja z premedytacja.
        mi zrobiono dokladnie to samo.
        czy ktos kontynuuje watek z tym programem telewizyjnym?
        to dla dobra nas wszystkich.
        jutro moze spotkac to nasze dzieci! trzeba zmusic ich do otworzenia umyslow bo
        gubi ich rutyna i co najmniej polowiczna wiedza na ten temat.
        dla nich problem sie konczy jak pacjent znajdzie sie po drugiej stronie drzwi.
        czy umrze, czy trafi tu za rok, czy do innego "specjalisty"? kogo to obchodzi?
        ale uwaga! to my tym ludziom placimy pensje! mamy prawo wymagac, zeby dbali o
        nasze zycie.
        betty
        beata
        • artur737 Re: Moj ojciec ma borelioze,a ja nie wiem co go c 01.02.06, 15:41
          Tak naprawde sprawa jest pewnie do ruszenia dopiero gdy znajdzie sie polski lekarz, ktory przeczyta materialy (te z forum i inne), przekona sie o ich prawdziwosci poprzez leczenie oraz ZGODZI SIE wystapic w polskich mediach.

          Moze tez troche pomoc powstanie Stowarzyszenia, ktore bedzie robilo swoje PR.

    • justka011 Re: cd 29.03.06, 22:09
      Witam serdecznie...
      Dlugo nie pisalam, ale jakos mam ochote napisac co wydarzylo sie dalej.
      I mam zamiar pisac w tym temacie dalsze losy leczenia mojego ojca.
      Jak pisalam poprzednio lekarz ze szpitala zakaznego powiedzial, ze wyniki
      sa 'za dobre' aby przyjac ojca na leczenie szpitalne po czym przepisal
      doxycyline w tabletkach i odeslal do domu. No i tak sie zakonczylo...bo skoro
      Borelioza nie spowodowala tych wszystkich boli to trzeba szukac dalej prawda? Bo
      Borelioza nie miala prawa przy takim wyniku spowodowac takich 'obrazen' Po
      prostu pieknie! Przynajmniej wiadomo na razie....do czasu! ojciec nadal czul
      sie fatalnie! Oczywiscie w miedzy czasie mial robiony rezonans i wykazalo
      neuropatie, uszkodzone nerwy itp , ale ogolnie nie jest az tak zle - jak sam
      pan neurolog powiedzial, ale cos trzeba robic bo ilez mozna brac srodkow
      przeciwbolowych, a wiec pan neurolog ktory od poczatku prowadzil ojca dal mu
      przekaz do szpitala na oddzial neurologiczny.
      W szpitalu odrazu zrobionno punkcje. Badanie plynu mozgowo rdzeniowego wykazalo
      100% neuroborelioza (Jezeli taka diagnoza jest w ogole mozliwa) Pod dwoch
      dniach zaczelo sie leczenie...dozylnie antybiotyki - dnien w dzien Biotraxon i
      Doxycylina przez 6 tygodni. Ojciec jakos to znosil..oczywiscie pojawily sie
      nasilone bole kolan i rak, ale opuchlizna z rak zeszla i po trzech tygodniach
      bylo lepiej, a kiedy bolalo dostawal dodatkowo srodki przeciwbolowe oraz
      witaminy. Pod koniec leczenia szpitalnego mial dodatkowo przepisana
      rehabilitacje.
      Mowiono Ojcu, ze pewnie pod koniec zrobia ponownie punkcje (aby sprawdzic czy
      cos sie zmienilo)... co ja przyjelam dosyc nerwowo miedzy innymi dlatego, ze to
      niebezpieczne badanie tymbardziej, ze ostatnio kluli go 7 razy! W kazdym razie
      ponowne badanie sie nie odbylo.
      Od ponad tygodnia jest juz w domu. Co moze powiedziec? Na pewno jest lepiej niz
      przed szpitalem, ale bole wciaz sa (szczegolnie bole kolan) Przeciwbolowe
      tabletki nie do konca poszly w odstawke. Natomiast antybiotyki TAK. Neurolog
      stwierdzil, ze teraz bedzie sie czul jak po operacji, ale jak narazie, to nie
      bedzie dalszego leczenia atybiotykami. Czy dobrze? Nie wiem...Wy mowicie im
      wiecej, im dluzej tym lepiej. Lekarz powiedzial NIE. Natomiast stwierdzil, ze
      to jest wyleczalne, ale minie sporo czasu zanim to sie stanie i ma zamiar sie
      tego podjac. Za kilka dni kolejna wizyta. Ciekawe co powie i co przepisze. Dam
      znac.
      Pozdrawiam smile
      • vindel Re: cd 30.03.06, 05:57
        no mi antybiotyki (zinnat )koncza sie 4 kwietnia bralem w sumie przez miesiac.
        i az sie bajam ci mi moj lekarz zakaznik powie ...smileco wymysli?co podpowie mu
        jego wiedza?
        najbardziej sie bajam by tam nikogo nie zwyzywac.
        drukuje sobie wszystko to o borelioze co tu jest ofiarowane przez artura i
        wrotka ale..czy zechce sie drugiej stronie to przeczytac czy tez do kosza ad
        hoc od razu.?

        no kwintesencja tego wszyztkiego jest taka ze lecza ciut lepiej niz zalogi
        łodzkiego pogotowia dawniej.

        pozdrawaim narod i ide do pracy.

        dzisaj mailem sen pierwszy o borelioze w nocy..ciekawe ile ich bedzie?
        • krystek67 Re: cd 30.03.06, 09:24
          Witam, mi borelioza się jeszcze nie śniła, ale bardzo często śniło mi się
          stwardnienie rozsiane tzn. że się cofie i mogę znowu np. biegać.
          Teraz jak wiem, że mam boreliozę może mój sen się spełni /jak ją oczywiście
          dobrze przeleczę i jeśli zmiany w mózgu będą chciały się cofną/.
          Pozdrawiam Krystyna
    • justka011 cd...jest lepiej? 02.05.06, 20:33
      Witam smile
      Jak pisalam wczesniej - mam zamiar informowac o stanie mojego ojca...wiec cd....
      Nie wierzylam w taka poprawe. Nie wiem w jakim stanie bylby moj ojciec dzis
      gdyby nie wykryto boreliozy. Leczenie szpitalne poprzedzone leczeniem domowym
      (antybiotyki) wiele pomoglo. Nie wiem, ale widze, ze jest znaczna poprawa. Rece
      sa sprawne! Nareszcie nie sa opuchniete, nie bola, zniknelo mrowienie i
      nareszcie jest sprawny! W koncu moze chwytac wszystko, zginac dlonie ...i nawet
      odkrecic korek z butelki - co przed szpitalem nie bylo mozliwe. Nerwy sie
      regeneruja. Wiele cwiczy, bo ladny z niego flaczek po tak dlugim chorowaniu.
      Pewnie jego kumpel voltaren na dobre poszedlby w odstawke gdyby nie biodera,
      posladki i kolana, ktore strasznie go bola. Tatko sie smieje, ze to cos z niego
      schodzi - byly rece opuchniete, a teraz nogi ...teraz tylko od pasa w dol i po
      sprawie...chociaz na poczatku z kolanami tez wesolo nie bylo. Chcialabym aby
      bylo 'po sprawie', a wiem, ze to nie jest mozliwe (jak narazie)... Obecnie nie
      przyjmuje zadnych atybiotykow. Lekarz prowadzacy nadal uwaza, ze narazie nie
      ma potrzeby uncertain Leczy sie na to co zostalo uszkodzone. Zobaczymy co dalej..w
      kazdym razie minelo prawie roczne chorobowe i ojciec musi isc do pracy. W
      czwartek pierwsza nocna zmiana. To praca fizyczna i boje sie, ze nie da rady,
      ale musi ...chociaz kilka miesiecy, aby utrzymac ta prace bo jak wiadomo o
      prace trudno o zasilku mozna zapomniec, a renty chyba na borelke nikomu jeszcze
      nie przyznali. Wydrukowalam kilka historii z forum i przekazalam ojcu ...to
      chyba nie byl dobry pomysl uncertain Zmartwila go czesc tutejszych postow, ale zdaje
      sobie sprawe z tego , ze nie jest sam ...NO i obiecalam mu cos... - " pozdrow
      forumowiczow...chociaz jest mi przykro i wspolczuje bo znam ten bol ...i troche
      sie boje, ale nie pisz im o tym tylko przeslij im pozdrowienia i rzuc im
      pozytywna bombke optymizmu i wytrwalosci!"
      A wiec...pozdrawiam smile
      • trinity28 Re: cd...jest lepiej? 02.05.06, 22:19
        Justka życzę Twojemu tacie powrotu do zdrowia, wiary i wytrwałości. Poprostu
        musimy wierzyć, że bedzie lepiej, bo MUSI!!!

        Życzę Tobie także dużo siły, bo ja sama wiem jak to jest, gdy się patrzy jak
        bliski cierpii ... Ale Twój tata ma wielkie szczęście , ze ma Ciebie...

        Mam nadzieję, że to że jest juz nas tylu zaowocuje tym, że inni się o tym
        dowiedzą i zaczną nas traktowac jak ludzi wymagających pomocy i leczenia. A my
        musi się trzymac razem.

        Jeszcze

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka