bykkot
20.01.09, 19:22
Wszyscy emocjonują się zdobyciem stanowiska przez p. Kulickiego, a
cała dyskusja się koncentruje nad służbą tego człowieka w ZOMO. Nie
jest to powód do chluby, ale w gruncie rzeczy nie jest to
najistotniejsza sprawa. Najważniejsze jest to, że wszyscy
zaakceptowaliśmy już powrót do komunistycznej tradycji gdzie "nie
matura a chęć szczera...". Nikogo nie dziwi ogromna ilość stanowisk
nomenklaturowych. Zaakceptowaliśmy powrót do starej socjalistycznej
zasady odrzucającej czyjąś kandydaturę na byle
jakie "stanowisko" "dobry fachowiec ale bezpartyjny". Nie wzbudza
już niczyjego zdziwienia i nie zabiera głosów upartyjnienie
właściwie wszystkich stanowisk od dyrektora do ciecia. Politycy to
zauważyli i już nie boją się utraty głosów wyborców i to w tej
sprawie jest najstraszniejsze. Bo to, ze mówimy o nominacji
politycznej, to chyba nikt nie ma wątpliwości. A ZOMO, cóż taka
plamka na życiorysie. A politycy bawią się z nami w kotka i myszkę i
mają nas w ...... I podtykają nam tematy zastępcze, które służą im
jedynie do walki wewnętrznej, takie jak podnosząca emocje służba w
ZOMO.