Partyjny awans

20.01.09, 19:22
Wszyscy emocjonują się zdobyciem stanowiska przez p. Kulickiego, a
cała dyskusja się koncentruje nad służbą tego człowieka w ZOMO. Nie
jest to powód do chluby, ale w gruncie rzeczy nie jest to
najistotniejsza sprawa. Najważniejsze jest to, że wszyscy
zaakceptowaliśmy już powrót do komunistycznej tradycji gdzie "nie
matura a chęć szczera...". Nikogo nie dziwi ogromna ilość stanowisk
nomenklaturowych. Zaakceptowaliśmy powrót do starej socjalistycznej
zasady odrzucającej czyjąś kandydaturę na byle
jakie "stanowisko" "dobry fachowiec ale bezpartyjny". Nie wzbudza
już niczyjego zdziwienia i nie zabiera głosów upartyjnienie
właściwie wszystkich stanowisk od dyrektora do ciecia. Politycy to
zauważyli i już nie boją się utraty głosów wyborców i to w tej
sprawie jest najstraszniejsze. Bo to, ze mówimy o nominacji
politycznej, to chyba nikt nie ma wątpliwości. A ZOMO, cóż taka
plamka na życiorysie. A politycy bawią się z nami w kotka i myszkę i
mają nas w ...... I podtykają nam tematy zastępcze, które służą im
jedynie do walki wewnętrznej, takie jak podnosząca emocje służba w
ZOMO.
    • kerac32 Re: Partyjny awans 20.01.09, 19:43
      bykkot napisał:


      Najważniejsze jest to, że wszyscy
      > zaakceptowaliśmy już powrót do komunistycznej tradycji gdzie "nie
      > matura a chęć szczera...". Nikogo nie dziwi ogromna ilość
      stanowisk
      > nomenklaturowych. Zaakceptowaliśmy powrót do starej
      socjalistycznej
      > zasady odrzucającej czyjąś kandydaturę na byle
      > jakie "stanowisko" "dobry fachowiec ale bezpartyjny". Nie wzbudza
      > już niczyjego zdziwienia i nie zabiera głosów upartyjnienie
      > właściwie wszystkich stanowisk od dyrektora do ciecia.
    • kerac32 Re: Partyjny awans 20.01.09, 19:56
      bykkot napisał:


      Najważniejsze jest to, że wszyscy
      > zaakceptowaliśmy już powrót do komunistycznej tradycji gdzie "nie
      > matura a chęć szczera...". Nikogo nie dziwi ogromna ilość
      stanowisk
      > nomenklaturowych. Zaakceptowaliśmy powrót do starej
      socjalistycznej
      > zasady odrzucającej czyjąś kandydaturę na byle
      > jakie "stanowisko" "dobry fachowiec ale bezpartyjny". Nie wzbudza
      > już niczyjego zdziwienia i nie zabiera głosów upartyjnienie
      > właściwie wszystkich stanowisk od dyrektora do ciecia.

      A najlepsze tu jest to, że praktyki te stosowane są w sposób
      pluralistyczny. Wszyscy będący w Polsce u władzy po 1989r.
      podchodzili do spraw obsady stanowisk w ten sam sposób. Kraj był i
      jest traktowany przez kolejnych zwycięzców w wyborach jako łup
      wojenny. Nieboszczka PZPR może być dumna ze swoich uczniów - partii
      władzy SLD, PIS, PO.
      • onkelgebels Re: Partyjny awans 21.01.09, 15:50
        > A najlepsze tu jest to, że praktyki te stosowane są w sposób
        > pluralistyczny. Wszyscy będący w Polsce u władzy po 1989r.
        > podchodzili do spraw obsady stanowisk w ten sam sposób. Kraj był i
        > jest traktowany przez kolejnych zwycięzców w wyborach jako łup
        > wojenny. Nieboszczka PZPR może być dumna ze swoich uczniów - partii
        > władzy SLD, PIS, PO.

        nieboszczka PZPR to niech zostanie tam gdzie jest albo przeniesie
        sie jeszce glebiej... PRECZ Z KOMUNA !!!
        • bmada Re: Partyjny awans 22.01.09, 23:22
          "Wygrane wybory samorządowe bardzo pomagają w rozwoju kariery
          zawodowej. Odpowiednio zawarty sojusz, to także los wygrany na
          loterii. Widać to świetnie na przykładzie Siedlec. Ludzie, o których
          jeszcze „wczoraj” nie słyszał nikt, „dziś” stają się ważnymi
          urzędnikami lub zaczynają kierować najważniejszymi miejskimi
          spółkami. I żeby nie było wątpliwości: to nie przedsiębiorstwa ani
          urzędy szukały odpowiedniej osoby, z właściwymi kwalifikacjami. To
          przedsiębiorstwa i urzędy dopasowywano do klucza przydziału pod
          konkretne osoby. Na zasadzie: tym to chyba damy to, a tamto to chyba
          weźmiemy my.

          Efekt: nowymi zarządzającymi są lub będą osoby bez doświadczenia w
          danej branży, nie mówiąc już o sukcesach, które to powinny być
          elementarnym kryterium przy zmianie najważniejszych osób w firmie.
          Pewnym wyjątkiem jest nowy prezes STBS Krzysztof Filipek (PO), który
          pracował już w tej spółce, a potem jako wiceprezes w Siedleckiej
          Spółdzielni Mieszkaniowej. Współpracy z nim nie przedłużono, co
          pozwala przypuszczać, że piorunującego wrażenia po prostu nie
          wywołał. Ale nie tylko on nie zwala z nóg swoją zawodową karierą.
          Kto bowiem słyszał o Krzysztofie Figacie (PiS)? Przez kilka miesięcy
          piastował stanowisko sekretarza w Urzędzie Miasta. Złośliwi by
          powiedzieli, że był tak samo szary jak jego garnitury.

          Od ubiegłego tygodnia nabrał jednak kolorów: jest obecnie prezesem
          największej spółki miejskiej – PEC. Zdetronizował wieloletniego
          prezesa Karola Kraszewskiego, człowieka z: doświadczeniem, klasą i
          dużą kulturą. Dawnemu prezesowi zostawiono na otarcie łez miejsce w
          zarządzie spółki, ale wtajemniczeni są przekonani, że to tylko
          pozory uprzejmej gry. Dni Karola Kraszewskiego we władzach spółki są
          policzone. Jeszcze mniej znaną personą jest Jacek Paluszkiewicz z
          PO. Obecnie członek zarządu w ZUO, ale od maja ma być ważnym panem
          prezesem. Wymówienie z pracy złożył bowiem dotychczasowy prezes
          Jerzy Uziębło, zaraz po tym, jak dokoptowano mu towarzysza do
          współrządzenia. Prezes Uziębło jako pierwszy przełamał impas w ZUO.
          Przedstawił dobry plan rozwoju spółki, rozpoczął niezbędne
          inwestycje, pozyskał na nie fundusze. Zgodnie z warunkami
          wypowiedzenia, popracuje w spółce do końca kwietnia. Do zarządu
          wejdzie prawdopodobnie jeszcze księgowy. Rezygnacja z pracy Jerzego
          Uziębły była wszystkim bardzo na rękę. W jednym z wariantów
          pożegnania się z prezesem był bowiem plan, aby nie udzielić mu
          absolutorium. Co i tak równałoby się z końcem kariery.

          Nowi ludzie mają wielkie pole do popisu. Jak wykorzystają szansę? W
          Polsce, niestety, nie dochowaliśmy się tradycji „amerykańskiego
          snu”, czyli kariery od pucybuta do miliardera. Mamy swój własny
          patent: na karierę Nikodema Dyzmy. Pucybut tym różnił się od Dyzmy,
          że wszystko zawdzięczał sam sobie. Dyzma przyszedł na gotowe. A
          właściwie został „wsadzony”. Skończył tak sobie. Jak będzie z
          naszymi nowymi prezesami?"
          Zgadnijcie kto to napisał?
          • kalina_m Re: Partyjny awans 23.01.09, 08:08
            Ja już wiem:)
          • bieszczadzka Re: Partyjny awans 24.01.09, 15:46
            Nie wiem kto to napisał, ale na pewno ktoś kto nie ma za bardzo dużo wiedzy o
            niektórych ludziach będących w naszym mieście u władzy. Doucz się i dopiero pisz.
Pełna wersja