elamigo1
14.07.06, 21:55
Czy któryś z forumowiczów zna może wykładnię lub jakiś wyrok - gdzie przebiega
granica pomiędzy wyrafinowanym kupnem-sprzedażą papierów wartościowych i
instrumen tów pochodnych a nielegalnym manipulowaniem kursem? Czy niedawny
przypadek zarządzającego Skarbcem nam to dopiero wyjaśni?. Próbowałem doczytać
w przepisach gdzie taka granica przebiega - poza "zmową" nic nie znalazłem.
Mój obecny stan wiedzy wskazuje że każdy duży inwestor może bawić się w kotka
i myszkę z rynkiem i nie ma paragrafu który by mu w tym przeszkodził -
wszystko można bowiem podciągnąć pod elementy strategii kupna-sprzedaży.
Na większych rynkach inni inwestorzy nie pozwalają w takim stopniu na
manipulowanie rynkiem. Nasza giełda, szczególnie latem, jest trochę za płytka.
Brak (de fakto) lub ograniczenia w krótkiej sprzedaży akcji wiążą ręce
jakimkolwiek próbom przeciwstawiania się manipulowaniu rynkiem.
O ile wile stategii zajmowania i zamykania pozycji , ma naturalnie wpisane
intensywne ataki na niektóre spółki czy indeksy, zintegrowane pakiety na rynku
kasowym i terminowym - to naturalne. Tyle że na rynku gdzie de fakto nie
istnieje krótka sprzedaż, przypomina to boksowanie jedną ręką przeciwko komuś
kto ma trzy. Duzi gracze często mają dostęp do krótkiej sprzedaży. Mali i
średni nie za bardzo. Oznacza to prawie nieograniczone możliwości zajmowania
pozycji po dowolnej stronie rynku, lewarując pozycję wielokrotnie.
Takim kilku dużym inwestorom przewstawia się dużą ilość dość drobnych graczy
którzy operują najczęściej kwotami grubo poniżej 100tys zł, a nierzadko
zaledwie kilka tysięcy.
Oczywiste jest że przewaga dużego wynika nie tylko z jego doświadczenia i
wiedzy, również z dostępu do najświeższych danych, dużych linii kredytowych
etc. Owszem to dość naturalne ale dalszy rozwój naszego rynku w tym kierunku
spowoduje zniechęcenie wielu drobnych inwestorów, a efektem długofalowym
będzie utrata płynności, którą to zapewniają włąście drobni leszcze. Jak
giełda straci płynność, spekuła znajdzie sobie inny rynek. GpW w warszawie
będzie jednak potrzebować kilku lat by odbudować swoją pozycję, o ile nie
zostanie wchłonięta przez inną giełdę.
Ciekawi mnie dlaczego kpwig tak rzadko się odzywa. Może jakieś oświadczenie
np" zbadaliśmy sprawę i uważamy że to przejsciowe" , lub "daliśmy ostrzeżenie
grupie inwestorów ...." lub nawet oświadczenie że guzik ich obchodzi że ktoś
manipuluje kursami. Nie wiadomo do końca czy mamy do czynienia z karalną
manipulacją czy też z działaniami legalnymi (choć moim zdaniem na pograniczu
prawa) - jednak uważam że kpwig powinna przerwać milczenie. Na takiej giełdzie
, rzygać się chce jak się patrzy co dowolna grupa inwestorów może zrobić z
kursami. Osobiście mam coraz mniejszą ochotę do grania na giełdzie - pomimo
osiągania zysków przy takim rynku. Jednakże czuję że te zyski są głównie za
sprawą farta który może się odwrócić, niźli by wynikały z jakieść analizy.
Rozumiem windows dressing i epizody podciągania kursów, ale obecne mamy do
czynienia z ręcznym sterowaniem. Przypomina mi to barkę na rzece. Niby musi
płynąć z prądem ale przecież może wejść na mieliznę a nawet iść na dno.