Gość: Ronald
IP: *.ipt.aol.com
02.05.03, 15:28
Pamietam z czasow kiedy jeszcze chodzilem do kosciola odczucie ponizenia
jakiego doznawalem kleczac podczas przydlugich, jak zwykle, mszy przed
oltarzem obok ktorego rozpierali sie w wygodnych, wyscielanych czerwonym
aksamitem ksieza. Wielu z nich bylo niewiele strszych ode mnie. Prawdziwe
golowasy, ktorzy, jak mi sie wydawalo, doznawali sadystycznego uczucia
zadowolenia dominacji nad ponizonym tlumem. Ponizonym bardziej przed nimi,
rozpartymi w ksiazecych fotelach, niz przed abstrajkcyjnym swietym
sakramentem. To powtarzajace sie przy kazdej mojej obecnosci na mszy
doznanie, odczuwalne podczas potem podczas kazdej mszy, stalo sie z pewnoscia
jednym z powodow mojego definitywnego zerwania z KK.