andbor43 Re: Dowód.... 23.04.07, 11:16 Codziennie setek dowodów "organoleptycznych" dostarczają nam tzw. Prawdziwi Katolicy, zwłaszcza licznie obecni w partiach typu Pis i LPR. Gdyby istniał Bóg taki jak oni sobie go wyobrażają, to za bezustanne dawanie fałszywego świadectwa i wyrażanie nienawiści wobec bliźniego, za obłudę i hypokryzję, powinni zostawać rażeni gromem jeden po drugim do zupełnego wytępienia. Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: O jaaa ale tu ludzi!!!! 24.04.07, 11:15 Moze i jedna, ale w WIELU osobach... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: O jaaa ale tu ludzi!!!! 30.04.07, 10:34 Nie ilosc sie liczy, a JAKOSC! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: O jaaa ale tu ludzi!!!! 30.04.07, 13:34 Zajrzyj na wczesniejsze strony. Zreszta 2 osoby wystarcza do dyskusji! Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Dowód.... 24.04.07, 11:13 andbor43 napisał: Codziennie setek dowodów "organoleptycznych" dostarczają nam tzw. Prawdziwi Katolicy, zwłaszcza licznie obecni w partiach typu Pis i LPR. Gdyby istniał Bóg taki jak oni sobie go wyobrażają, to za bezustanne dawanie fałszywego świadectwa i wyrażanie nienawiści wobec bliźniego, za obłudę i hypokryzję, powinni zostawać rażeni gromem jeden po drugim do zupełnego wytępienia. Z: Zgoda w 100%.Mym zasadniczym zarzutem do Katoikow jest to, iż atakuja oni Lema i innych ateistow głównie za to, że Lem nie był Chrześcijaninem (konkretnie Rzymskim Katolikiem), a ogólnie za ateizm. Najlepiej oddają to słowa ze strony 69 „Bogów Lema” Oramusa: „...człowiek wierzący, gdy zawiodą środki doczesne, zawsze może wznieść wzrok i w górze poszukać nadziei. Bohaterom Lema w sytuacjach ostatecznych nie pozostaje już nic”. Nie ma wątpliwości, iż pisząc „bohaterowie Lema”, Oramus ma na myśli takich bohaterów twórczości Lema, którzy stanowią jego alter ego, np. prof. Hogarth z Głosu Pana”, konstruktorzy Trurl i Klapaucjusz z „Cyberiady”, czy nawet „poczciwy” pilot Pirx i, last but not least, sam Ijon Tichy. Oramus zakłada bowiem milcząco, i, najprawdopodobniej, zupełnie nieświadomie, wyższość wiary nad jej brakiem, i, na dodatek, przez „wiarę” rozumie on bardzo konkretną religię, tu Rzymsko-Katolicką (p. np. liczne odniesienia Oramusa do nauk Jana Pawła II). W przypadku Oramusa i jemu podobnych mamy do czynienia z wiarą tak głęboką, iż nie dopuszcza ona do jakiejkolwiek refleksji nad tym, iż może być ona przecież oparta na samooszukiwaniu się, czy też na bardzo kruchych podstawach filozoficzno-teologicznych. Oramus uważa np., iż w chwili kryzysu czy też poważnego zwątpienia, może się on, jako wierzący, odwołać do swego Boga, i że na tym polega jego wyższość nad Lemem i innymi ateistami, którzy nie mają do dyspozycji takiego wyjścia. Ale po pierwsze, Oramus zakłada milcząco, ale czego nie dowodzi (bo tez niby jak?), iż nie tylko, że Bóg istnieje, ale tez, że istnieje jego konkretny Bóg, tu Trójca Święta, zgodnie z dogmatyką kościoła Rzymsko-Katolickiego. O ile istnienia bądź nieistnienia Boga „jako takiego” nie sposób jest dowieść metodami naukowymi, to chrześcijańska koncepcja Trójcy Świętej jest, z naukowego, jak też i filozoficzno-teologicznego punktu widzenia nie do obrony – zainteresowanych odsyłam tu do licznych dzieł teologów i filozofów niechrześcijańskich, w tym judaistycznych i islamskich. Tak więc nie można zarzucać komukolwiek, w tym Lemowi i innym ateistom, tego, że, nie podzielają z Markiem Oramusem jego konkretnej wiary w konkretnego, chrześcijańskiego Boga w trzech osobach, Boga, do którego można (o czym wkrótce) zwrócić się o pomoc i interwencję w chwili potrzeby (prawdziwej bądź tez i urojonej). Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Dowód.... - c.d. 24.04.07, 11:14 Po drugie, Oramus, jak i inni Katolicy, jest w głębokim błędzie nawet wtedy, jeśli założymy, że nie tylko, iż Bóg istnieje, ale nawet iż jest to konkretny Bóg Chrześcijan (w tym Katolików Rzymskich), czyli Bóg w trzech Osobach. Otóż Bóg Chrześcijan jest (z definicji) Bytem Idealnym, jest On m. in. Wszechwiedzący, Wszechmocny, Wszechobecny, a także jest Sędzią Najwyższym, i to Sędzią Doskonale Sprawiedliwym. Pominiemy tu takie mocno dyskusyjne watki jak „czy boska wszechmoc i dobro dadzą się pogodzić z istnieniem zła”, i skoncentrujemy się na sensie, a raczej bezsensie modlitwy, konkretnie modlitwy proszącej Boga o jakąkolwiek zmianę. Uważam bowiem, za wieloma filozofami, bynajmniej nie „czerwonymi” bądź choćby „różowymi”, np. za Leibnizem, iż nasz świat jest „najlepszym z możliwych”. Został on bowiem zaprojektowany i zrealizowany przez Boga, a więc, z definicji, panuje na nim leibnizowska „harmonia przedustawna” (o której tak ciekawie pisał był Lem w „Dziennikach Gwiazdowych”), a wszelakie próby jej zmiany, muszą, z definicji, dać zmiany na gorsze (każda sytuacja różna, choćby tylko trochę, od optymalne, jest od tego optimum gorsza). Tak więc modlitwa o której pisze Oramus jest rodzajem bluźnierstwa, i to poważnego, jako iż głoszącego powątpiewanie w to, iż dzieło boskie jest dziełem optymalnym, dziełem „najlepszym z możliwych”. Nadzieja Oramusa nie jest tu więc tylko przysłowiową „matką głupich”. Jest ona bowiem czymś znacznie gorszym: bluźnierstwem i dowodem braku wiary w Boga – konkretnie braku wiary w boską nieomylność. Oramus, krytykując Lema za jego ateizm, posunął się więc, oczywiście całkowicie nieświadomie, do bluźnierstwa i otwartego wyznania braku wiary. Takie są bowiem paradoksy wiary, szczególnie wiary chrześcijańskiej. Lepiej więc, nie zakładać a priori, jak to zrobił Oramus, iż jego, i tylko jego wiara (religia) są „jedynie słuszne”, i że myślący inaczej błądzą. A ponieważ wytoczyłem tu przeciwko Oramusowi dość ciężką artylerię, to nie będę tracił zbyt dużo czasu na analizę innych jego błędów, w tym krytykowanie Lema za to, iż „natworzył” on Bogów „ułomnych” w sytuacji, gdy Bóg Oramusa jest też Bogiem Ułomnym (mowa tu nie tylko o Chrystusie, Bogu-Człowieku, ale też o Bogu Ojcu, który, jako Jehowa, jest zazdrosny o innych Bogów - 2 Mojż. 20:3). Oramus wierzy bowiem święcie, iż to nie człowiek stworzył Bogów, ale że Bóg stworzył człowieka, ale nie jest w tym konsekwentny, powstrzymując się (zapewne w obawie przed ośmieszeniem się) przed afirmacją kreacjonizmu. A przecież Pismo Święte stoi mocno na pozycjach kreacjonizmu, o czym przypomniał nam ostatnio Giertrych- senior (zresztą profesor). Tak więc prawdziwy Katolik (ogólnie Chrześcijanin) musi nie tyle wierzyć w cuda i moc modlitwy (co jest, jak to już dowodziłem, czystym bluźnierstwem i dowodem braku prawdziwej wiary w Boga), a w kreacjonizm i pierwszeństwo Biblii (ogólnie wiary, religii i kościoła) nad nauką. Oramus boi się jednak być do końca konsekwentnym, co czyni jego krytykę Lema z pozycji wiary katolickiej, bardzo słabą. Można tu zacytować stare polskie przysłowie o kotle i garnku, ale nie bądźmy aż tak złośliwi. Raczej zaapelujmy do Oramusa o więcej tolerancji i bardziej krytyczne spojrzenie na swój światopogląd... Odpowiedz Link Zgłoś
skin.01 Re: 30.04.07, 13:40 temu watkowi szósty roczek leci.. to chyba rekord długości przebywania na topie (bez archiwizacji) Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Opatrznosc? 02.05.07, 11:34 Chyba Bog czuwa nad tym watkiem, zeby go nie usunieto... ;) skin.01 napisał: temu watkowi szósty roczek leci.. to chyba rekord długości przebywania na topie (bez archiwizacji) Odpowiedz Link Zgłoś
dziad_na_baby Re: Opatrznosc? 02.05.07, 11:50 Zapomniałem zmrużyć oko? Jeszcze podyskutujemy, jeszcze się oczarujemy. Ale dziś ja trochę od rzeczy: kaaz.wrzuta.pl/audio/1zzBDagid9/czeslaw_niemen_-_ty_podo_moja_korowuschka_domoj Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Opatrznosc? 09.05.07, 11:55 Oj tak, Niemena Russiche Lieder... Odpowiedz Link Zgłoś
dziad_na_baby Re: Opatrznosc? 09.05.07, 12:04 Zorba, i jak tu w cokolwiek nie wierzyć? Ty nie masz pojęcia, jak mi byłeś dziś potrzebny. Daj grabę. Moja dłoń nie wydelikacona. Bruzdami poorana, szorstka, ale gdy komuś dłoń uścisnę, to tak, jakbym braterstwa krwi dokonał. Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Opatrznosc? 09.05.07, 15:47 Dzieki za mile slowa! :) dziad_na_baby napisał: Zorba, i jak tu w cokolwiek nie wierzyć? Ty nie masz pojęcia, jak mi byłeś dziś potrzebny. Daj grabę. Moja dłoń nie wydelikacona. Bruzdami poorana, szorstka, ale gdy komuś dłoń uścisnę, to tak, jakbym braterstwa krwi dokonał Odpowiedz Link Zgłoś
skin-01 Re: Opatrznosc? 02.05.07, 14:29 ciekawe co teraz Kagan porabia... jak czytałem jego archiwalne wpiosy na temat homoseksualistów to az mnie w fotel zwrażenia wbijało... to był młot na pedały Odpowiedz Link Zgłoś
dziad_na_baby Skinie 02.05.07, 14:39 Mojej dziewczyny nikt lepiej nie uczesze, niż pedał. Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Skinie 09.05.07, 11:58 Uwazaj, bo u pedalskich fyzjerow latwo zlapac AIDSa przez krew na grzebieniach czy brzytwach... Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Opatrznosc? 09.05.07, 11:57 W dalszym ciagu nikt mnie nie przekona, ze homoseksualizm to nie jest zboczenie, a pedofilia czy nekrofilia to jest... Odpowiedz Link Zgłoś
dziad_na_baby moje wątpliwości 02.05.07, 12:53 Czy nadal dzieje się wszystko wg Jego scenariusza? „Na początku było słowo” I z tym się mogę zgodzić. Jak Leonardo. Z tym, że najpierw napisał scenariusz, a więc: posadził zakazane drzewo. Ale dlaczego dym z ofiary Kaina płożył się po ziemi? Po co ta intryga w scenariusz wpleciona? I czy scenariusz już własnym życiem żyje? Czy też Stwórca, splótł sobie do tyłu ramiona? Odpowiedz Link Zgłoś
danus01 Re: moje wątpliwości 02.05.07, 14:17 dziad_na_baby napisał: > Czy nadal dzieje się wszystko wg Jego scenariusza? > I czy scenariusz już własnym życiem żyje? > Czy też Stwórca, splótł sobie do tyłu ramiona? a mnie w tym momencie nasuwa sie przypuszczenie,ze z tym scenariuszem moze byc podobnie jak ze scenariuszami do telenowel z tym jednak zastrzezeniem,ze o naszym osobistym uczestniczeniu w scenariuszu decydujemy po czesci my sami,po czesci inni bohaterowie,po czesci przypadek,po czesci...itd. czyli zycie sie plecie jak my tu na forum pleciemy o logice boskiej czy jej braku-czyli nie istnieniu Odpowiedz Link Zgłoś
allspice Czy Bóg jest miłością? 02.05.07, 14:33 Jeśli tak,to dlaczego w Jego imię prowadzone były krucjaty,wojny i zagłada ludzi? Dlaczego jest tak duzo nieszcześcia,kataklizmów,zwyrodnialstwa? Czy naprawdę BÓg jest miłością? Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Czy Bóg jest miłością? 09.05.07, 11:59 No coz, Bog Chrzescijan to syn okrutnego zydowskiego bozka Jahwe... :( Odpowiedz Link Zgłoś
dziad_na_baby Re: moje wątpliwości 02.05.07, 14:35 Witaj Danuś, mógłbym jeszcze dwie strony swych wątpliwości napisać, nie polemizując z Tobą, jeno Ci zadać dwa, trzy pytania, alem zarobiony, jak zechcesz odwiedzać Greeka, to sobie pogadamy na najciekawsze tematy. Odpowiedz Link Zgłoś
ukos Może by ten wątek zarchiwizować? 02.05.07, 14:36 Skoro Pan Bóg widzi ten monstrualny wątek i nie grzmi, to znaczy, że Go nie ma, przynajmniej w tym wątku. Tym samym wyjściowa teza została udowodniona i nie ma co dalej bić piany. Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Ukosie 09.05.07, 12:03 I o to tez tu wlasnie chodzi! dziad_na_baby napisał: ale my się tu spotykamy Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Może by ten wątek zarchiwizować? 09.05.07, 12:02 Teza, owszem, udowodniona. Kazdy z IQ ponad 90 wie dobrze, ze nie ma takiego Boga o ktorym mowa w kosciolach. Obecny papiez tez nie wierzy, bo na to jest po prostu zbyt inteligentny. Ale mamy wciaz w samej Polsce miliony naiwnych, z ktorych naiwnosci dobrze zyje kler roznej masci... Odpowiedz Link Zgłoś
kika113 Re: Może by ten wątek zarchiwizować? 09.05.07, 12:12 jesteście mądrzy jak dżownica w łajnie, hehe, ona też Boga nie widziała. Boga pojmuje się wiarą i miłością a nie szkiełkiem i bardzo małym rozumkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Może by ten wątek zarchiwizować? 09.05.07, 13:04 Zdefiniuj mi jak ty rozumiesz "wiare" i "milosc"? I czemu z gory zakladasz, ze niewierzacy maja bardzo male rozumki? I pamietaj, ze dzdzownica to tez stworzenie boze, i ze jej jest praktycznie tak samo daleko do Boga jak tobie... Odpowiedz Link Zgłoś
kika113 Re: Może by ten wątek zarchiwizować? 09.05.07, 14:00 jak komuś mogę definiować wiarę skoro on tego nie rozumie, nie stara się zrozumieć a jest wręcz wrogo nastawiony do takich pojęć, to jak rozmawiać ze ślepym o kolorach. Wszak wg ateistów uczucia religijne nie istnieją. Ktoś pełen pychy mówi- Boga nie ma, bo go nie pojąłem swym rozumem. Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Może by ten wątek zarchiwizować? 09.05.07, 15:12 kika113 napisała: jak komuś mogę definiować wiarę skoro on tego nie rozumie, nie stara się zrozumieć a jest wręcz wrogo nastawiony do takich pojęć, to jak rozmawiać ze ślepym o kolorach. Wszak wg ateistów uczucia religijne nie istnieją. Ktoś pełen pychy mówi- Boga nie ma, bo go nie pojąłem swym rozumem. - Uczucia religijne sa (NIESTETY) jak najbardziej realne, podobnie jak pycha i brak tolerancji wsrod wierzacych. Gdyby nie wiara religijna, to by nie bylo wojen religijnych i ich milionowych ofiar,, (NIE)Swiwtej Inkwizycji i jej ofiar, nie byloby tez tyle nienawisci miedzy ludzmi. I zgoda, mozesz odrzucic rozum, ale badz konsekwentna: odrzuc tez jego wszystkie produkty, w tym CALA cywilizacje, lacznie z komputerami i internetem. Nie wiara ja (cywilizacje) bowiem stworzyla, a ten, tak przez ciebie pogardzany, rozum... Odpowiedz Link Zgłoś
kika113 Re: Może by ten wątek zarchiwizować? 09.05.07, 16:36 miałam nie odpisywać bo takie dywagacje sa pozbawione sensu, ty mnie nie przekonasz a ja nie mam zamiaru ciebie nawracać. Dlaczego mam odrzucać wszystko, łącznie z internetem to nie jest przeciwstawne, oprócz fizjologii są też potrzeby duchowe, a człowiekowi goniącemu tylko za spełnieniem potrzeb fizjologicznych w pewnym momencie będzie czegoś brakować. Nie twierdzę że religia nie ma czarnych kart, ma tak zreszta jak natura ludzka, religia (piszę o chrześcijańskiej, gdyż taka wyznaję) nakazuje jednak doskonalić się, albo przynajniej od czasu do czasu zatrzymać się i pomyśleć, odpuścić. Jezus nie pogardzał rozumem, nauczał by patrzec jednak na innych nie rozumem lecz z miłością, choć przyznaję że jest to trudne. Ale powtarzane przez ciebie brednie, którymi karmią ateiści młode rozumy, zwalanie na religię wszelkiego zła na ziemi jest chore i skrzywione. Twoja naiwna teoria: "Gdyby nie wiara religijna, to by nie bylo wojen religijnych i ich milionowych ofiar,, (NIE) Swiwtej Inkwizycji i jej ofiar, nie byloby tez tyle nienawisci miedzy ludzmi. " To najzwyklejsze brednie powtarzane bezmyślnie. Mao w Chinach, Stalin, i ten ateista ludobójca z Kambodży (Pol Pot) są na to dowodem. Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Może by ten wątek zarchiwizować? 10.05.07, 13:22 kika113 napisała: miałam nie odpisywać bo takie dywagacje sa pozbawione sensu, ty mnie nie przekonasz a ja nie mam zamiaru ciebie nawracać. - Czemu mnie nie masz zamiaru nawracac? Czyzbys byl zla Chrzescijanka? Przeciez glowne zadanie Chrzescijan to nawracanie tzw. pogan - nie wazne jak, nawet metoda ogniem i mieczem, ktora jest przeciez w 100% akceptowana przez Rzym (Watykan)... Dlaczego mam odrzucać wszystko, łącznie z internetem to nie jest przeciwstawne, oprócz fizjologii są też potrzeby duchowe, a człowiekowi goniącemu tylko za spełnieniem potrzeb fizjologicznych w pewnym momencie będzie czegoś brakować. - Badz konsekwentna! Odrzucasz przeciez nauke na rzecz wiary, wiec odrzuc tez te szatanskie wyroby owej nauki! Nie twierdzę że religia nie ma czarnych kart, ma tak zreszta jak natura ludzka, religia (piszę o chrześcijańskiej, gdyż taka wyznaję) nakazuje jednak doskonalić się, albo przynajniej od czasu do czasu zatrzymać się i pomyśleć, odpuścić. Jezus nie pogardzał rozumem, nauczał by patrzec jednak na innych nie rozumem lecz z miłością, choć przyznaję że jest to trudne. - Jezus byl zydowskim rabinem, wiec jego nauki byly przeznaczne tylko i wylacznie dla Zydow. To robota Szawla-Pawla, ze poniosl on nauki swego mistrza wsrod gojow, wbrew wyrznym zyczeniom Mistrza (Jzeusa)... I poczytaj czego nauczal dokladnie Jezus: odrzucenia rodziny, matki i ojca, na rzecz posluszenstwa dla niego, Jezusa... Zupelnie jak Stalin nauczal Pawlika Morozowa i jemu podobnych! Ale powtarzane przez ciebie > brednie, którymi karmią ateiści młode rozumy, zwalanie na religię wszelkiego > zła na ziemi jest chore i skrzywione. Twoja naiwna teoria: "Gdyby nie wiara > religijna, to by nie bylo wojen religijnych i ich milionowych ofiar,, (NIE) > Swiwtej Inkwizycji i jej ofiar, nie byloby tez tyle nienawisci miedzy ludzmi. " > > To najzwyklejsze brednie powtarzane bezmyślnie. Mao w Chinach, Stalin, i ten > ateista ludobójca z Kambodży (Pol Pot) są na to dowodem. Odpowiedz Link Zgłoś
kagan.beck Re: Może by ten wątek zarchiwizować? - c.d. dokiki 12.05.07, 17:41 kika: powtarzane przez ciebie brednie, którymi karmią ateiści młode rozumy, zwalanie na religię wszelkiego zła na ziemi jest chore i skrzywione. Twoja naiwna teoria: "Gdyby nie wiara religijna, to by nie bylo wojen religijnych i ich milionowych ofiar, (NIE)Swietej Inkwizycji i jej ofiar, nie byloby tez tyle nienawisci miedzy ludzmi." To najzwyklejsze brednie powtarzane bezmyślnie. Mao w Chinach, Stalin, i ten ateista ludobójca z Kambodży (Pol Pot) są na to dowodem. 1) Mao, jak 99% Chinczykow Chan byl w glebi serca Konfucjaninem. A to jest, owszem, religia, choc, jak Buddyzm, bez Boga, ale jednak religia. No i Mao uczynil z Chin znow mocarstwo. Bez Mao Chiny by byly do dzis biedna i zacofana polkolonia Zachodu... 2) Stalin byl niemalze popem a podczas wojny wspolpracowal z Cerkwia. Mial na swym sumieniu lagry, ale tez i zwyciestwo nad Hitlerem i uczynienie z Rosji swiatowej potegi. 3) Pol Pot to produkt Sorbony. Doszedl do wladzy dzieki USA, ktore to usunelo z tronu Sichanouka, otwierajac droge Pol Potowi. Pol Pota obalili zeszta prosowieccy komunisci wietnamscy... Odpowiedz Link Zgłoś
kika113 Re: Może by ten wątek zarchiwizować? - c.d. dokik 13.05.07, 11:38 ale systemy były ateistyczne i walczyły z religią, nie wciskaj kitu. Odpowiedz Link Zgłoś
kagan.beck Re: Może by ten wątek zarchiwizować? - c.d. dokik 14.05.07, 08:34 Owszem, byly. Ale byly zbrodnicze nie dla tego, ze byly ateistyczne. Ateista byl tez np. prof. Kotarbinski. Czy nazwiesz jego "spolegliwa" etyke zbrodnicza tylko dla tego, ze jest ona "bezbozna" "ateistyczna"? I pokaz gdzie Marks nawolywal do mordow. A kosciol niestetey, ale do nich ciagle nawoluje. Czemu papiez nie potepi(l) i nie ekskomunikowal np. zolnierzy-katolikow z tzw. zachodu (w tym, nietstey z PL) biorcych udzial w brudnej wonie w Iraku? Odpowiedz Link Zgłoś
kika113 Re: Może by ten wątek zarchiwizować? - c.d. dokik 14.05.07, 15:40 bredzisz kagan jak piekarski na mękach, uważaj bo ci zrobię "love bombing" jak przystało na religię pełną miłości i od razu się nawrócisz. Choć nie chcę na ciebie wywierać wpływu, tak jestem tolerancyjna i szanuję twój wybór. Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Może by ten wątek zarchiwizować? - c.d. dokik 14.05.07, 17:53 1) Bredza to raczej "nawiedzeni" przez papiezy, kardynalow oraz duchy swiete i inne... 2) Niejeden chcial mnie nawracac, w tym i na tym forum. I zobacz co z tego wyszlo! ;) 3) Jesli szanujesz moj wybor, to jestes zla Chrzeciajanka. Chrzescijnstwo nie jest bowiem wiara tolerancyjna, a narzucajaca swe przesady, i to nawet sila, nie-Chrzescijanom i strajaca sie i owe przesady nawrocic owym "poganom" a nawet wierzacych w Allacha czy Jehowe... :( Odpowiedz Link Zgłoś
kika113 Re: Może by ten wątek zarchiwizować? - c.d. dokik 17.05.07, 13:34 Jestem nowoczesna chrześcijanka i uszanuję twoje błądzenie w mrokach oświecenia. Wiara to łaska, widocznie nie jest ci dana. Odpowiedz Link Zgłoś
kagan.beck Re: Może by ten wątek zarchiwizować? - c.d. dokik 17.05.07, 14:10 kika113 napisała: Jestem nowoczesna chrześcijanka i uszanuję twoje błądzenie w mrokach oświecenia. Wiara to łaska, widocznie nie jest ci dana. - Nie jestem zebrakiem, i o laske nikogo nie prosze. I czy nowoczesnosc polega wedlug ciebie na korzystaniu z osiagniec nauki, ktora kosciol tak potepial i potepia? Podobno dla wierzacych liczy sie wiara, a nie rozum. Czemu wiec korzystaja z owocow pracy cudzych rozumow, jesli tym rozumem tak pogardzaja? Czy to nie jest po prostu hipokryzja? Odpowiedz Link Zgłoś
kika113 Re: Może by ten wątek zarchiwizować? - c.d. dokik 17.05.07, 14:45 Jezus powiedział: oddaj Bogu co boskie a cesarzowi co cesarskie. Gdybyś nie skupiał się jedynie na wieszaniu na chrzezścijaństwie wszystkich psów z okolicy, to widziałbyś, że nikt nie jest przeciwny rozumowi, wiara dodaje do tego "ducha" wszak nie jesteś tylko ciałem. Miłość, zobacz jak brakuje w ateistycznym świecie zwyczajnej miłości, odhumanizowane społeczeństwo, goniace za chwilową podnietą może stracić coś ważnego. Ale tobie nikt nie przetłumaczy, bo uprawiasz demagogię i patrzysz bardzo negatywnie i jednostronnie na wiarę. Mi jest potrzebna wiara, Bóg mnie kocha, pomógł mi w trudnych momentach mojego życia, i jestem mu wdzięczna. Skoro ty jeteś taki super, wszystko ci sie w życiu udaje, to co Bóg może dla ciebie zrobić? Nic, bo ty już jesteś BOGIEM, gratuluję i cieszę się, że takie boskie doskonałe, jednostki chodzą po ziemi. Ale żyj i daj żyć innym, OK. Odpowiedz Link Zgłoś
kagan.beck Re: Może by ten wątek zarchiwizować? - c.d. dokik 18.05.07, 11:42 Zgoda. Nalezy oddac kazdemu to, co do niego nalezy. W tym tez pracownikom ta czesc wynikow ich pracy, ktora zawlaszczaja sobie wlasciciele kapitalu. To jest tez calkowicie zgodne z naukami Chrystusa, ale niezgodne z tym, co mowi kler, bowiem kosciol, szczegolnie katolicki, to wielki kapitalista. Od momentu, gdy Watykan zalozyl sobie bank, to kosciol katolicki przestal byc kosciolem Chrystusowym, a stal sie kosciolem wyznajacym bozka Mamone... Tyle co do twego ataku na rzekomo ateistyczny kult pieniadza. Ja nie twierdze, ze jestem jakims idealem. Jestem tworem slepego procesu ewolucji, std pelno u mnie wad, z ktorych sobie doskonale zdaje sprawe. Ale nie tworze sobie zastepczego swiata uludy z bozkami i wiara, bo mam dosc odwagi, aby prawdzie spojrzec prosto w oczy. Niemniej rozumiem wierzacych, bo wiara to przeciez rodzaj narkotyku, co stwierdzil dawno temu Karl Marx. A ludzie sa podatni na narkotyki... Ale nie uwazam, aby zycie pod wplywem narkotykow bylo lepsze niz zycie bez nich. Narkotyki daja szczescie (a raczej jego zludzenie) tylko na chwile, kosztuja zas utrate zdrowia i szczescia w dluzszym okresie. Pamietaj o tym! Odpowiedz Link Zgłoś
moje_glany Kika, a ja Cię mogę zaczepić w kwestii 17.05.07, 15:07 rozdawnictwa? W tym przypadku łaski. Nie trzeba przecież spełniać żadnych kryteriów, by na łaskę zasłużyć, lub nie. Ulepiony jesteś człowieku z gliny wraz z łaską lub bez niej. I czcze wszelkie starania? Czyli jak w krajach demokracji: nie każdemu po równo. Odpowiedz Link Zgłoś
kika113 Re: Kika, a ja Cię mogę zaczepić w kwestii 17.05.07, 15:41 Jezus umarł, by łaskę zbawienia mieli wszyscy, bo Bóg kocha ludzi, szczególnie (i to lubię w tej religii najbardziej) te zbłąkane owieczki. Bóg dał też człowiekowi wolną wolę i może on robić ze swoim życiem na co ma ochotę. Jeden widzi tą łaskę, a drugi jest tak zaperzony, że ją odrzuca. Tak to widzę, ja domorosły dogmatyk, kika. Odpowiedz Link Zgłoś
kagan.beck Re: Kika, a ja Cię mogę zaczepić w kwestii 18.05.07, 11:51 Jesli Jezus umarl, to do kogo sie modlisz? Do nieboszczyka? Uprawiasz wtedy poganski kult zmarlych. A jesli Jezus wciaz zyje, to nie umarl. Nie widzisz, jak nieracjonalna i niezgodna z rozumem jest twa wiara? Czyzbys wierzyla w VOODOO (kult pol-zywych, pol-zmarlych przodkow)? I jesli Bog kocha ludzi, to czemu zsyla na nich wojny i choroby typu raka? Czemu niemowleta umieraja i choruja? Jakie zlo mogly one wyrzadzic w swym krotkim zyciu? Czemu Bog pozwala takim zbrodniarzom jak Hitler czy Pinochet bezkarnie mordowac swe ofiary? Jak moze miec czlowiek wolna wole, jesli wyklucza ona boska wszechwiedze i wszechmoc (czlowiek z wolna wola bylby nieodgadniona tajemnica dla podobno wszechwiedzacego Boga). Pomysl wiec chwile, zanim zaczniesz pisac takie bzdury, uragajace rozumowi! Odpowiedz Link Zgłoś
kagan.beck Re: Kika, a ja Cię mogę zaczepić w kwestii 18.05.07, 11:45 Protestanci twierdza, ze laske rozdaje Bog, wedle sobie tylko znanym kryteriow. Stad tez osoby, ktore sie nam wydaja skonczonymi lajdakami i glupcami, zostaja czesto bogaczami i wladcami. Stad tez takie Kaczory doznaly laski i otrzymaly od Boga wladze. Moze aby nam pokazac, jak zle moga byc rzady nawiedzonych religiantow... Odpowiedz Link Zgłoś
allspice Re: Może by ten wątek zarchiwizować? 09.05.07, 15:19 ukos napisał: > Skoro Pan Bóg widzi ten monstrualny wątek i nie grzmi, to znaczy, że Go nie ma, > > przynajmniej w tym wątku. Tym samym wyjściowa teza została udowodniona i nie ma > > co dalej bić piany. Ale ponarzekać i powiedzieć "Boże,patrzysz i nie grzmisz" -można? Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Może by ten wątek zarchiwizować? 09.05.07, 15:46 allspice napisała: Ale ponarzekać i powiedzieć "Boże,patrzysz i nie grzmisz" - można? - Mozna, ale czy koniecznie zaraz trzeba? Odpowiedz Link Zgłoś
skin-01 Bogowie istnieją! jest ich więcej niż jeden! 09.05.07, 17:49 dużo więcej@! Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Bogowie istnieją! jest ich więcej niż jeden! 10.05.07, 13:16 Oczywiscie, ze w legendach mamy wilu Bogow. Nawet w Starym Tstamencie, rzekomo tylko monoteistycznym, mamy slowo ELOHIM, czylo Bogowie. W hebrajskim koncowka IM oznacz bowiem liczbe MNOGA: jeden cadyk, ale dwoch cadykim, jeden goj, ale dwoch goim, dwoch (badz wiecej Bogow badz bogow) to wiec ELOHIM, a nie EL (liczba pojedyncza).... Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Bogowie istnieją! jest ich więcej niż jeden! 11.05.07, 10:21 Patrz tez: chazaria.blox.pl/html Odpowiedz Link Zgłoś
kagan.beck Re: Bogowie istnieją! jest ich więcej niż jeden! 11.05.07, 12:31 To chyba oczywiste. Bog to wymysl ludzkich umyslow, a wiec mamy conajmniej tylu Bogow, ilu ludzi w nich wierzacych... Odpowiedz Link Zgłoś
moje_glany Myślę, będzie tu pasować 13.05.07, 11:35 Z pamięci Lech Janerka I jak Ci tam w tym niebie Czy z góry widać sens Czy dalej chce się wiedzieć Co jeszcze wyżej jest Więc jak Ci tam w tym niebie Czy przydałby Ci się swetr Bo za hol erę nie wiem jak w grudniu w niebie jest Odpowiedz Link Zgłoś
kagan.beck Re: Dziekuję Ci Bubba 14.05.07, 08:37 Budda nie Bog, a Buddyzm to wlasciwie nie religia, bo nie ma w niej Boga... Co bynajmiej nie zmniejsza waznosci i wartosci Buddyzmu! Odpowiedz Link Zgłoś
moje_glany Waglewski? 13.05.07, 14:22 Między pierwszą jasnością A zawarciem się powiek Jest ta chwila na dramat Co nie mieści się w słowie Między pierwszym oddechem A ostatnim westchnieniem Jest ta chwila na dramat Który bywa milczeniem Oto filozofia tego dramatu Bogu, Cłowiekowi i Światu Oto filozofia tego dramatu Bogu, Cłowiekowi i Światu Między krzykiem a ciszą Między tłumem a pustką Jest ta chwila na dramat Jak modlitwa, jak lustro Między jednym a drugim Drżącym serca zabiciem Trwa ta chwila na dramat Ktorą nazwał Bóg życiem ____ Dobze sło, dobze, kie nie buzyła na tym puzysku Odpowiedz Link Zgłoś
kagan.beck Re: Myślę, będzie tu pasować- pasuje? 14.05.07, 08:36 Bo ja wiem? Ale doceniam kolejny glos w dyskusji! Odpowiedz Link Zgłoś
i.ja.tesz Za tę spowiedź grzesznika 13.05.07, 12:38 może Bóg w niebiesiech, litościwie odejmie mi lat przynajmniej z dziesięć. Kuglarzem byłem – a nikogo nie rozśmieszyłem. Teraz się nawróciłem. Moher na swój bity w ciemię łep zakładam i o przebaczenie błagam. Staruszki przez ulicę jużech przeprowadzam, mimo, żem sam chromy. Ale wyPISuję androny. była kobyła, może Pan da, żebych na chwilę klaczą jeszcze była i na Wielkiej Pardubickiej medal zdobyła. Odpowiedz Link Zgłoś
kagan.beck Re: Za tę spowiedź grzesznika 14.05.07, 08:40 Na jaki zespol przesadow sie nawrociles? Na azjatycki (np. chrzescijanski, wywodzacy sie z dzisiejszej Palestyny od zyjaych kiedys w niej Zydow-semitow), czy moze na jakis europejski, np. praslowianski, czli NASZ? Odpowiedz Link Zgłoś
i.ja.tesz Re: Za tę spowiedź grzesznika 14.05.07, 09:49 To na fali lustracji, do Kagana Powróciłeś?, lecz Cię przecież to nie dotyczy, skoro pytasz "wcho is Waglewski". Zatem robótka to pewnej upierdliwej. A taki to był piękny nick ten Zorba. Szkoda. Ad rem: ten Twój wpis o perełka. Mógłbyś go rozwinąć? Szalenie jestem ciekaw, w którą stronę Twoja myśl biegnie. kagan.beck napisała: > Na jaki zespol przesadow sie nawrociles? Na azjatycki (np. chrzescijanski, > wywodzacy sie z dzisiejszej Palestyny od zyjaych kiedys w niej Zydow-semitow), > czy moze na jakis europejski, np. praslowianski, czli NASZ? Odpowiedz Link Zgłoś
kagan.beck Re: Za tę spowiedź grzesznika 14.05.07, 11:45 Czasem wracam na ten, zalozony zreszta przeze mnie, watek. Zorby tez czasem uzywam, ale on jest nieco nieaktualny, bo od roku nie ma mnie na Cyprze... Co do "nawrocen" - piszac "Na jaki zespol przesadow sie nawrociles? Na azjatycki (np. chrzescijanski, czyli wywodzacy sie z dzisiejszej Palestyny od zyjaycyh kiedys w niej Zydow-semitow), czy moze na jakis europejski, np. praslowianski, czli NASZ? Mialem po prostu na mysli, ze : 1) Ludzie w swej masie NIE sa racjonalni, co dowodzi wlasnie popularnosc roznych religii, ktore sa przeciez niczym wiecej, niz zinstutycjonalizowanymi zespolami mitow i przesadow. 2) Zawsze mnie dziwi to, ze Zydzi potrafili tak dobrze, via Szawel-Pawel sprzedac swoje wlasne, azjatyckie mity i przesady, Europejczykom i nie tylko (choc Azjaci sa na te zydowskie bajki i banialuki dosc odporni). 3) Malo kto wie, ze Izraelczycy to nie sa Zydzi, a potomkowie Chazarow, ludu turskiego, a wiec NIE-semickiego, ktory, owszem, przyjal byl kiedys Judaizm, a le wywodzi sie z terenow dzisiejszej Ukrainy i Poludniwej Rosji, a nie z Palestyny: chazaria.blox.pl/html 4) Dziwi mnie tez, ze polska prawica nie jest ani trioche patriotyczna, np. jak niemiecka czy francuska albo brytyjska, i ze jest podporzadkowana Watykanowi, a wiec niepolskim, a Watykanskim interesom, i ze propaguje zydowski de facto katolicyzm rzymski zamiast religii SLOWIANSKICH. Pozdr. :) Odpowiedz Link Zgłoś
i.ja.tesz Re: Za tę spowiedź grzesznika 14.05.07, 15:34 ad 2) "Bo nadzieja umiera ostatnia", każdy człowiek to wie, lecz ten Naród Wybrany umiał przekuć to w złoto. np. "ostatni będą pierwszymi" np. "prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne niż bogacz dostanie się do Królestwa Niebieskiego". Ale to Nowy Testament. Więc Ich i tam znalazłeś, mam na myśli tych, co tę piękną bajkę układali. Wiem, że piszę bardzo płytko. Ale myślę głębiej. Uwierzysz lub nie. Ale tę spowiedź ja przecież pisałem, a to dlatego, by powstrzymać zapędy me, by nie wkleić coś, co Twoje uszy mogłoby ranić. Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Za tę spowiedź grzesznika 14.05.07, 17:58 Ucho igielne nie bylo wcale takie male. To byla jedyna brama w El Kuds, czyli Jerozolimie, ktora byl otarta cala noc. Aby sie przez nianie dostalo wojsko npla, byla ona taka mala, ze mogl przejsc prezz nia tylko czlowiek, i to na czworakach. I tak sie tworza legendy... "Ostatni - piewszymi" -to nic innego jak znana informatykom zasada FIFO (First In First Out) czyli pamic typu stos (stack) w komputerze (nie mylic ze stoami Nieswietej Inkwizycji). I wcale plytko nie myslisz. Plytko mysla tylko Chrzescijanie, ale to przeciez bardzo plytka religia, ot taki Judaizm dla gojow... Pozdr. :) Odpowiedz Link Zgłoś
i.ja.tesz Re: Za tę spowiedź grzesznika 17.05.07, 12:57 Ty jeden, w zaprzęgu trojki jedyny, godzien jesteś rączej klaczy a nie steranej życiem kobyły. Odpowiedz Link Zgłoś
cics Re: Za tę spowiedź grzesznika 17.05.07, 13:10 zorbathegreek napisał: > "Ostatni - piewszymi" -to nic innego jak znana informatykom zasada FIFO >(First In First Out) Raczej Last in First Out - LIFO Odpowiedz Link Zgłoś
moje_glany Re: Za tę spowiedź grzesznika 17.05.07, 13:25 myślałem, że my tu nieliczni sobie rzepkę skrobiem. A tu więcej nas do pieczenia chleba. Skoro o koniach mowa, to dodam jeszcze chabeta. Odpowiedz Link Zgłoś
kagan.beck Re: Za tę spowiedź grzesznika 17.05.07, 14:12 FIFO to jest stos "odwrocony", LIFO to stos "normalny". Oba sa stosowane w praktyce w komputerach. Dzieki za zwrocenie uwagi na te niescislosc! :) Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejzb Dowód logiczny na istnienie Boga. 17.05.07, 14:34 Nie można udowodnić nieistnienia. Niebyt to wartość domyślna, aksjomat. Dowodzi się tylko istnienia. A Bóg istnieje. Bóg jest chaosem, a chaos jest Bogiem. Chaos to sytuacja nieuporządkowana w której następują możliwe relacje pomiędzy możliwymi cząstkami. Relacje mają swoje konsekwencje które z kolei wchodzą w kolejne relacje i tak w nieskończoność. Bóg jest absolutem - chaos jest absolutem. Chaos to życie, porządek to śmierć. Chaotyczny bieg plemników do jaja to życie, ustawienie ich w dwuszeregu w jednym miejscu to śmierć. I tak to się kręci :) Odpowiedz Link Zgłoś
kagan.beck Re: Dowód logiczny na istnienie Boga. 18.05.07, 11:58 andrzejzb napisał: Nie można udowodnić nieistnienia. Niebyt to wartość domyślna, aksjomat. Dowodzi się tylko istnienia. A Bóg istnieje. Bóg jest chaosem, a chaos jest Bogiem. - Jedno z drugiego nie wynika. Towj dowod jest typu "dowodu" Eulera: six(x)=0, ergo Bog istnieje (za sin(x)=0 mozna tu stawic dowolna formulke, byle by wygladala ona 'naukowo'). I Bog nie moze byc chaosem, bo by nic nie mogl wtedy zrobic, a nwaet gdyby mogl, to tylko chaotycznie, a wiec nie po "bosku"... ;) Chaos to sytuacja nieuporządkowana w której następują możliwe relacje pomiędzy możliwymi cząstkami. Relacje mają swoje konsekwencje które z kolei wchodzą w kolejne relacje i tak w nieskończoność. Bóg jest absolutem - chaos jest absolutem. _ Znow "dwod" na zasadzie: kazdy kot ma cztery nogi, moj pies ma tez cztery nogi, ergo moj pies jest kotem... Chaos nie jest zadnym absolutem, to jest stan materii, ktory jest zbyt skomplikowany aby go dokladnie opisac i dokladnie przewidziec jego zachowanie. Nie ma w chaosie zadnej tajemnicy... Chaos to życie, porządek to śmierć. Chaotyczny bieg plemników do jaja to życie, ustawienie ich w dwuszeregu w jednym miejscu to śmierć. I tak to się kręci :) - Zycie nie jest wcale chaotyczne, chaos zaczyna sie w organizmie na dobre dopiero po smierci, kiedy zaczyna sie on chaotycznie rozpadac... Pozdr. :) Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejzb Re: Dowód logiczny na istnienie Boga. 19.05.07, 16:16 Upraszczasz. Filozofii nie opiszesz matematyką :) Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Dowód logiczny na istnienie Boga. 21.05.07, 10:13 Matematyka to jezyk nauki (wiedzy). Filozofia to milosc do nauki (wiedzy)... A wiec? Pozdr. :) Odpowiedz Link Zgłoś
faworyta.z.kina "miłość do wiedzy" 21.05.07, 11:10 ująłeś to pięknie. Na domiar, naukowo, bo bezbłędnie. Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: "miłość do wiedzy" 21.05.07, 12:35 faworyta.z.kina napisała: ująłeś to pięknie. Na domiar, naukowo, bo bezbłędnie. Napisalem, ze matematyka to jezyk nauki (wiedzy) a filozofia to milosc do tejze nauki (wiedzy). Mysle, ze to przyklad pozytywnego myslenia. Pozdrawiam raz jeszcze! :) Kagan Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejzb Re: Dowód logiczny na istnienie Boga. 25.06.07, 10:23 zorbathegreek napisał: > Matematyka to jezyk nauki (wiedzy). Filozofia to milosc do nauki (wiedzy)... Filozofia to skarpeta kulawego - szukanie uzasadnienia dla naszej marnej egzystencji. Czysta metafizyka. Ale przyjemnie się ją uprawia, nie powiem :) Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Dowód logiczny na istnienie Boga. 08.07.07, 13:15 ;) andrzejzb napisał: > zorbathegreek napisał: > > Matematyka to jezyk nauki (wiedzy). Filozofia to milosc do nauki (wiedzy) > ... > > Filozofia to skarpeta kulawego - szukanie uzasadnienia dla naszej marnej > egzystencji. Czysta metafizyka. Ale przyjemnie się ją uprawia, nie powiem :) Odpowiedz Link Zgłoś
kika113 Re: eeee, ja tam w krasnoludki i bogów nie wierzę 17.05.07, 21:27 nie ma też takiego miasta Londyn, jest Londek Zdrój Odpowiedz Link Zgłoś
kagan.beck Re: eeee, ja tam w krasnoludki i bogów nie wierzę 18.05.07, 11:59 Bog istnieje dokladnie tak samo jak krasnoludki - na kartkach ksiazek i wyobrazni czytajacych owe ksiazki... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
kagan.beck Re: eeee, ja tam w krasnoludki i bogów nie wierzę 18.05.07, 14:24 Alez jest! London w stanie Ontario, w Kanadzie! Odpowiedz Link Zgłoś
kagan.beck Re: eeee, ja tam w krasnoludki i bogów nie wierzę 18.05.07, 11:58 I ja tez! :) Odpowiedz Link Zgłoś
darl umrzesz to sie przekonasz 18.05.07, 14:37 swój dowód możesz przeprowadzić przed Jego obliczem. Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: umrzesz to sie przekonasz? 19.05.07, 10:22 O niczym sie po smierci nie przekonasz. I czyzby twa wiara oparta byla jedynie na strachu przed smiercia? Czy naprawde wierzysz, ze istnieje Istota Wszechpotezna i Wszechmocna oraz Wszchwiedzaca, ktora bedzie oceniac nieboszczykow po tym, jak sie zachowyawali w jakims tam zapadlym katku Wszechswiata, w okresie czasu, ktory dla owej Istoty to mniej niz ulamek sekundy? Dales sie niezle nastraszyc czarnym facetom w sukienkach... :( Odpowiedz Link Zgłoś
kika113 Re: umrzesz to sie przekonasz? 19.05.07, 19:39 Nie dołuj. Za dużo słuchasz zespołu KAT.Przeżuć się na gospell, dobrze ci to zrobi. Odpowiedz Link Zgłoś
kika113 Re: umrzesz to sie przekonasz? 19.05.07, 19:46 przerzuć, tfu, zacznij śpiewać gospel. Katolicy są zdrowsi i popełpniają mniej samobójstw, czyli nie taka wiara szkodliwa jak to malujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: umrzesz to sie przekonasz? 21.05.07, 10:12 Czemu wiec tak wielu katolikow z krajow Ameryki lacinskiej zmienia swe wyznanie na protestanckie? Gospel to muzyka LUTROW, na dodatek CZARNYCH, czyli DIABLOW, a nie Katolikow Rzymskich! kika113 napisała: przerzuć, tfu, zacznij śpiewać gospel. Katolicy są zdrowsi i popełpniają mniej samobójstw, czyli nie taka wiara szkodliwa jak to malujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: umrzesz to sie przekonasz? 21.05.07, 10:09 O co ci chodzi, kiko? kika113 napisała: Nie dołuj. Za dużo słuchasz zespołu KAT.Przeżuć się na gospell, dobrze ci to zrobi. - Czy masz na mysli GOSPEL? Przeciez to wymysl czarnych lutrow! Gospel — rodzaj chrześcijańskiej muzyki obrzędowej (sakralnej), mającej swój rodowód w XIX-wiecznej kulturze czarnoskórych mieszkańców Stanów Zjednoczonych Ameryki. Pochodząca z jęz. staroangielskiego nazwa gospel (godspel) oznacza dobrą nowinę (ewangelię) o zbawieniu w Jezusie Chrystusie. Gospel jako gatunek muzyczny wiąże się ściśle z odmianą spiritual i często jest wspólnie określany jako spiritual & gospel. Także jazz ma swoją genezę w tej muzyce, a sam gospel rozwija się w rozmaitych nurtach, od konserwatywnych po awangardowe, podejmowany przez kolejne pokolenia chrześcijan na całym świecie. Obecnie współistnieją obok siebie zarówno klasyczny gospel, jak i jego nowoczesne odmiany, m.in. praise & worship. W Polsce gospel rozwija się od kilku lat. Jednym z najstarszych chórów jest Kraków Gospel Choir. Co roku organizowanych jest kilkanaście warsztatów gospel w całym kraju m.in w Krakowie, Warszawie, Poznaniu,Toruniu,Wrocławiu,Bydgoszczy, Szczecinie, Łodzi i wielu innych. pl.wikipedia.org/wiki/Gospel Odpowiedz Link Zgłoś
pos3gacz Re: umrzesz to sie przekonasz 27.05.07, 09:59 darl napisał: > swój dowód możesz przeprowadzić przed Jego obliczem. xxxxxxxxxxxxxxx To jeszcze napisz,że wierzysz w raj.Uwierzyłeś sukienkowym transwestytom,a sam to rozumu nie posiadasz?Oni Twoim kosztem urządzili sobie raj na ziemi,a Tobie palancie obiecują po śmierci.Żyjemy w XXI wieku,a Wy wciąż stanem umysłu tkwicie we wczesnym Średniowieczu. Odpowiedz Link Zgłoś
kagan.beck Re: umrzesz to sie przekonasz 28.05.07, 09:28 darl napisał: swój dowód możesz przeprowadzić przed Jego obliczem. - Jaki masz dowod, ze primo to "oblicze" relanie istnieje poza twym umyslem, a secundo, ze Bog, jesli takowy istnieje, bawi sie w sadzenie smiertelnikow i ze interesuja Go nasze ziemskie spory? pos3gacz napisał: To jeszcze napisz,że wierzysz w raj.Uwierzyłeś sukienkowym transwestytom, a sam to rozumu nie posiadasz?Oni Twoim kosztem urządzili sobie raj na ziemi,a Tobie palancie obiecują po śmierci.Żyjemy w XXI wieku,a Wy wciąż stanem umysłu tkwicie we wczesnym Średniowieczu. - ;) Odpowiedz Link Zgłoś
faworyta.z.kina Kika myślę na basenie, 22.05.07, 14:09 dziad uchlany pod jakimś drzewem pewnie leży, mój pies wypręża smycz, by pod dach, pod dachem lodówka i siedem up ;)) Pozdrówka w to piękne już lato. Najpiękniejsze ono jest, gdy się go ogląda z boku, a nie w jego centrum jest. Odpowiedz Link Zgłoś
surykatka333 Piorun trafił w drzewo obok polowego ołtarza 24.05.07, 13:43 Za Wisłą szaleje burza. Piorun trafił w drzewo obok polowego ołtarza w sanktuarium Bożego Miłosierdzia, które jutro poświęci Papież. Rzecz dziwna: błyskawice omijają o wiele wyższą wieżę świątyni. 15.19 ? 180 minut przed godziną ?zero? Kraków czeka: na ulicach niewielu przechodniów, wszędzie porządkowi. Od trzech godzin okolice Pałacu Biskupiego obstawione barierkami. Kilkadziesiąt osób stoi już pod oknem, w którym podczas pobytu w Krakowie pojawia się Jan Paweł II. Na Plantach wzdłuż ul. Franciszkańskiej rozwieszone między drzewami transparenty-reklamy: cena, którą Kościół płaci sponsorom. Za Wisłą szaleje burza. Piorun trafił w drzewo obok polowego ołtarza w sanktuarium Bożego Miłosierdzia, które jutro poświęci Papież. Rzecz dziwna: błyskawice omijają o wiele wyższą wieżę świątyni. www.tygodnik.com.pl/pielgrzymka%20II/sporniak.html Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Piorun trafił w drzewo obok polowego ołtarza 25.05.07, 11:31 Pan Bog (Jehowa) jest bogiem ZAZDROSNYM (patrz DEKALOG). Nic dziwnego, ze Mu niemily kult Wojtyly! Odpowiedz Link Zgłoś
surykatka333 Kamerun: Piorun zabił pięcioro dzieci 24.05.07, 13:45 wiadomosci.o2.pl/?s=258&t=365528 Pięcioro dzieci naraz zginęło w północno-wschodnim Kamerunie od uderzenia pioruna - podało w środę kameruńskie radio. Dzieci w wieku od 10 do 12 lat poszły w niedzielę do lasu po drewno na opał. Tam zaskoczyła je gwałtowna burza. Ciała dzieci znalazł nazajutrz pasterz pod drzewem mangowym. Lekarze, którzy towarzyszyli policji na miejscu wypadku, potwierdzili, że cała piątka zginęła na miejscu od uderzenia pioruna. (PAP) Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Kamerun: Piorun zabił pięcioro dzieci 25.05.07, 11:32 To tzw. akt Boga. Bog jest bowiem z definicji poza moralnoscia, nie jest ani dobry, ani zly, bo inaczej moralnosc i zakaz czynienia zla ograniczalyby jego boskosc (boska potege robienia tego, co sie chce, a nie tego, co sie musi albo powinno robic)... Odpowiedz Link Zgłoś
surykatka333 Kamerun: Piorun zabił pięcioro dzieci 24.05.07, 13:46 Pięcioro dzieci naraz zginęło w północno-wschodnim Kamerunie od uderzenia pioruna - podało w środę kameruńskie radio. Dzieci w wieku od 10 do 12 lat poszły w niedzielę do lasu po drewno na opał. Tam zaskoczyła je gwałtowna burza. Ciała dzieci znalazł nazajutrz pasterz pod drzewem mangowym. Lekarze, którzy towarzyszyli policji na miejscu wypadku, potwierdzili, że cała piątka zginęła na miejscu od uderzenia pioruna. (PAP) Odpowiedz Link Zgłoś
gupek222 Kamerun: Piorun zabił pięcioro dzieci + rozwiązani 07.07.07, 22:55 Na ziemi też umierają dzieci na nowotwory i inne choroby i Bóg nie interweniuje. Bóg nie wywyższył dzieci na ziemi i uczynił je równe dorosłym ani nie wyrużnił i dzieci cierpią tak samo jak dorośli na ziemi? Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Kamerun: Piorun zabił pięcioro dzieci 08.07.07, 12:59 Mozliwe sa wiec takie sytuacje: 1. Boga nie ma w ogole albo 2. Nie ma litosciwego, dobrego Boga z bajek Nowego Testamentu, ktorymi to bajkami sie karmi chrzescijanskie dzieci (i nawet chrzescijanskich doroslych), ale jest Jehowa - okrutny i zazdrosny Bog Zydow (Starego Testamentu). Tertium (raczej) non datur... Odpowiedz Link Zgłoś
janiszek1972 Re: dowód logiczny na istnienie tzw. Boga 25.05.07, 11:54 Gościu siądź pod mym liściem a odpocznij sobie, nie znajdziesz Ty nigdy Boga, mówię ja Tobie. Trzeba zacząć od tego, że jesteś wyśmienitym filozofem i naukowo podchodzisz do każdego tematu, więc na dzień dobry nie masz szans uwierzyć w jakąkolwiek wiarę w cokolwiek, co nie da się logicznie według Ciebie wytłumaczyć. Natomiast sprawa jest banalnie prosta. Jeżeli nie uwierzysz że Bóg stworzył człowieka, tylko że człowiek powstał od małpki (patrz Tytus z komiksów), to nie uwierzysz również w to, że to człowiek wymyślił logikę dla swoich indywidualnych potrzeb i dla przeprowadzania właśnie takich wywodów jak Twoje. Logika nie została stworzona przez kosmitów tylko przez ludzi. Natomiast umysł Boga wykracza poza dostępność Twojej logicznie myślącej główki, ponieważ jest oparty na dogmatach, w które albo się wierzy albo nie. Masz więc dowolność i pełną możliwość wyboru i nie musisz sięgać do matematyczno-logicznych arkanów, żeby komuś o zdrowych zmysłach wytłumaczyć swoje chore racje. Wiara nie opiera się na nauce, a to właśnie nauka coraz częściej stara się po ludzku tłumaczyc i interpretować wiarę. Nie musisz przeprowadzać głębokich rozpraw nad wyższością świąt bożego narodzenia nad świętami wielkanocnymi, bo to nie ma kompletnie żadnego sensu. Jeżeli twierdzisz, że według Ciebie Bóg nie istnieje, to zostaw to dla siebie i ciesz się ze swojego wyboru, którego dokonałeś. Wszystko co jest ciężkie do realizacji w naszym życiu wcześniej czy później staramy się eliminować, bo z definicji jesteśmy stworzeniami wygodnickimi. Doceń fakt, że wielu ludzi stara się realizować w swoim życiu te wszystkie rzeczy, które niesie w sobie wiara i nie staraj się pisać nowej Ewangelii. I to by było na tyle. Serdecznie pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kagan.beck Re: dowód logiczny na istnienie tzw. Boga - c.d. 25.05.07, 15:36 Stworzyles sobie chora idee, ze istnieje "cos", czego nie da sie udowodnic, ani tez objac ludzkim umyslem. Rownie dobrze moge wiec twierdzic, ze jestem cesarzem Imperium Gwiezdnego, ze jadam codziennie obiady z Napoleonem Bonaparte, ktory w mej (alternatywnej, pararelnej etc.) rzeczywistosci wciaz zyje i nigdy nie zaznal kleski, ani pod Waterloo ani tez pod Dryloo. Tyle, ze jesli bym cos takiego twierdzil, to pewnie by u mnie zdiagnozowano cos w rodzaju schizofrenii, ale jak ktos otwarcie glosi podobne bzdury i urojenia, tyle ze w kosciele, to sa one prawnie chrononione przed tzw. obraza uczuc religijnych, a gloszacy te bzdury sa uwazani badz to za funkcjonariuszy panstwa (np. Hiszpania jenerala Franco), a nwet, jak JP2 czy B16, jako glowy panstwa... I zauwaz, ze OBRAZASZ ME UCZUCIA ANTYRELIGIJNE (badz nawet i religijne, jesli uwasasz ,ze ateizm to tez rodaj religii, takiej bez Boga, jak np. Buddyzm)... Odpowiedz Link Zgłoś
pos3gacz Re: dowód logiczny na istnienie tzw. Boga 27.05.07, 10:06 janiszek1972 napisał: > Gościu siądź pod mym liściem a odpocznij sobie, nie znajdziesz Ty nigdy Boga, > mówię ja Tobie. Trzeba zacząć od tego, że jesteś wyśmienitym filozofem i > naukowo podchodzisz do każdego tematu, więc na dzień dobry nie masz szans > uwierzyć w jakąkolwiek wiarę w cokolwiek, co nie da się logicznie według Ciebie > > wytłumaczyć. Natomiast sprawa jest banalnie prosta. Jeżeli nie uwierzysz że Bóg > > stworzył człowieka, tylko że człowiek powstał od małpki (patrz Tytus z > komiksów), to nie uwierzysz również w to, że to człowiek wymyślił logikę dla > swoich indywidualnych potrzeb i dla przeprowadzania właśnie takich wywodów jak > Twoje. Logika nie została stworzona przez kosmitów tylko przez ludzi. Natomiast > > umysł Boga wykracza poza dostępność Twojej logicznie myślącej główki, ponieważ > jest oparty na dogmatach, w które albo się wierzy albo nie. Masz więc dowolność > > i pełną możliwość wyboru i nie musisz sięgać do matematyczno-logicznych > arkanów, żeby komuś o zdrowych zmysłach wytłumaczyć swoje chore racje. Wiara > nie opiera się na nauce. Jeżeli twierdzisz, że według Ciebie Bóg nie istnieje, to zostaw to dla siebie i ciesz się xxxxxxxxxxxxxxxxxxx Oczywiscie,że istnieje w Twoim "chory umyśle". Odpowiedz Link Zgłoś
kagan.beck Re: dowód logiczny na istnienie tzw. Boga 28.05.07, 09:31 janiszek1972 napisał: Gościu siądź pod mym liściem a odpocznij sobie, nie znajdziesz Ty nigdy Boga, mówię ja Tobie. Trzeba zacząć od tego, że jesteś wyśmienitym filozofem i naukowo podchodzisz do każdego tematu, więc na dzień dobry nie masz szans uwierzyć w jakąkolwiek wiarę w cokolwiek, co nie da się logicznie według Ciebie wytłumaczyć. Natomiast sprawa jest banalnie prosta. Jeżeli nie uwierzysz że Bóg stworzył człowieka, tylko że człowiek powstał od małpki (patrz Tytus z komiksów), to nie uwierzysz również w to, że to człowiek wymyślił logikę dla swoich indywidualnych potrzeb i dla przeprowadzania właśnie takich wywodów jak Twoje. Logika nie została stworzona przez kosmitów tylko przez ludzi. Natomiast umysł Boga wykracza poza dostępność Twojej logicznie myślącej główki, ponieważ jest oparty na dogmatach, w które albo się wierzy albo nie. Masz więc dowolność i pełną możliwość wyboru i nie musisz sięgać do matematyczno- logicznych arkanów, żeby komuś o zdrowych zmysłach wytłumaczyć swoje chore racje. Wiara nie opiera się na nauce. Jeżeli twierdzisz, że według Ciebie Bóg nie istnieje, to zostaw to dla siebie i ciesz się. xxxxxxxxxxxxxxxxxxx - Oczywiscie,że istnieje w Twoim "chory umyśle". Kagan: I ciekawe, co to za Bog, ktory "jest oparty na dogmatach" i to takich, "w które albo się wierzy albo nie"... Odpowiedz Link Zgłoś
kagan.beck Re: heh ,to dlaczego na kosciolach sa piorunoch 26.05.07, 23:00 Bo w kosciolach czci sie glownie bozka Mamone, co Jehowie jest niemile... Odpowiedz Link Zgłoś
faworyta.z.kina góralom też niemiłe 26.05.07, 23:16 Ludzie za dutkami goniom Nowe wille, auta majom A jo sobie się dziwujem W górach inny świat znajdumem Jo ślebode w górach cujem Krzysztof Trebunia Tutka Odpowiedz Link Zgłoś
kagan.beck Re: góralom też niemiłe 29.05.07, 08:42 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=63222345 Odpowiedz Link Zgłoś
faworyta.z.kina "The Humane Holocaust" 29.05.07, 10:14 Niedosyt mój odpowiedzią na pytanie: a gdzie komentarz Twój? Podrzuciłeś: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=63222345 A góral ma tak blisko do Boga, że na sceptyka patrzy jak na raroga. A to ni z gruszki ni z pietruszki: www.wrzuta.pl/audio/o1hUCnoXM6/malenczuk_waglewski_-_bo_bog_dokopie Odpowiedz Link Zgłoś
kagan.beck Re: "The Humane Holocaust" 02.06.07, 13:42 Goral ma blizej do Boga? Czy ty naprawde sadzisz, ze Pan Bog urzeduje kilka kilometrow nad ziemia? Juz Gagarin zauwazyl, ze nie ma slau Boga nawet na znacznie wyzszej wysokosci... Odpowiedz Link Zgłoś
faworyta.z.kina udręka twórcza nad sygnaturką 02.06.07, 15:28 To była Zorbo, metafora. Góral nie wyobraża sobie istnienia bez Boga. I w swej wierze jest taki rozczulający i cacy, co nie znaczy, że po pysku nie można dostać od bacy. ¸ .· ((((*`~¸¸.· ´=`·.¸¸~`* ))) `·.¸ ξ ¸ .· ` • ((((♥`≈,, .· ´∞`·. ,,≈`♥))) • `·.¸ ξ Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: udręka twórcza nad sygnaturką 02.06.07, 21:37 Wiem, ze metafora. Ale jak, badz co badz, ale prezydent RP zachwyca sie publicznie (vide Lednica) popularnoscia zydowsko-rzymskiego zabobonu, to mam prawo sie czasem zezloscic na owe zabobony, przez ktore Polska jest cywilizacyjnie wciaz w tyle za zachodem Europy. Jest bowiem (przynajmniej w Europie i Azji) dosc wysoka korelacja, i to negatywna, miedzy dobrobytem, czystoscia ulic i ubikacji, poziomem szkol itp. a stopniem "ureligijnienia" spoleczenstwa... I Pozdr.:) Odpowiedz Link Zgłoś
kagan.beck Re: udręka twórcza nad sygnaturką 03.06.07, 09:39 Przypominam tez slowa Tertuliana, badz co badz, Ojca Kosciola: CREDO QUIA ABSURDUM EST... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: udręka twórcza nad sygnaturką 07.06.07, 17:01 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=63222345&a=63222345 Odpowiedz Link Zgłoś
gupek222 Cała religia pod różną postacią to ta sama papka 07.06.07, 01:06 Cała religia pod różną postacią to ta sama papka np. W Indiach nie ma świętych w religi w zasadzie ale są bóstwa. W każdej religi występują te same elementy u nas święci tam bóstwa święci sprawiaja cuda tam sprawiają cuda bóstwa. Każda religia służy dobru i popiera dobro i raczej dlatego ponieważ każda religia służy jakieś władzy a żadna władza nie chce mieć złych poddanych tylko dobrych i uległych. Wszystkie religie dążą do zniewolenia człowieka im młodsza religia to jak gdyby ma większą siłe. Najmniej zniewala Judaizm średnio zniewala chrześcijaństwo najbardziej zniewala Islam który jest agresywny wobec świata ostatnie wydarzenia w New York. W trzech wielkich religiach jest osoba zwana Bogiem o czysto ziemskim pochodzeniu Boga raczej świadczy to ze kult jednego Boga pojawił się w Egipcie a Kult Boga izraela jest plagiatem Boga z Egiptu. Człowiek powstał z małpy a Bóg wyewoluował w Ludzkich myślach Bóg nie pojawił się z nikąd Bóg przybył do Izraela z Egiptu jako niedopracowany pomysł. W Egipcie sie nie przyjął jeden Bóg ponieważ egipcjanie mieli w miare dobrobyt i nie byli niewolnikami kochający i współczujący Bóg przyjął się bardzo dobrze w sercach uciśnionych. Obecnie Bóg to właściwie dla wielu Losowa powodzi mi siuę wżyciu to wierze w Boga nie udaje mi się to nie wierze Bóg jest też płaczem starości na skutek rozwoju cywilizacji jest więcej starszych ludzi i żyją dłużej. Bóg ma przed sobą wielką przyszłość w obecnym cesarstwie rzymskim jakim jest USA powiedzieć jestem ateista to wstyd tak jak w starożytnym rzymie że się nie wierzy. Nie ma siły na to by wybić ludziom zgłow Boga Socjaliści w Europie podejmują nieudolne działania promują książki typu "Alibaba i czterdziestu pedałów" właściwie socjaliści w Europie żyją jak gdyby w symbiozie z kosciołem jak komuniści w PRL-u z kościołem i sami mogą nie zdawać sobie z tego sprawy. świat się w zasadzie jak gdyby cofa w tak zwanej demoralizacji pomimo rozwoju technologi prostytucja jest zakazana w Szwecji i w Korei. Ja nie wierze że Bóg z ginie w człowieku Religia jest i była i będzie zawsze w człowieku jest wiara w to że jego zmarli bliscy żyją już od czasów prehistorycznych. Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Cała religia pod różną postacią to ta sama papka 07.06.07, 17:08 gupek222 napisała: Cała religia pod różną postacią to ta sama papka np. W Indiach nie ma świętych w religi w zasadzie ale są bóstwa. - Zasadniczo zgoda, zle ta papka jest jednak roznie podawana... W każdej religi występują te same elementy u nas święci tam bóstwa święci sprawiaja cuda tam sprawiają cuda bóstwa. - ;) Każda religia służy dobru i popiera dobro i raczej dlatego ponieważ każda religia służy jakieś władzy a żadna władza nie chce mieć złych poddanych tylko dobrych i uległych. Wszystkie religie dążą do zniewolenia człowieka im młodsza religia to jak gdyby ma większą siłe. - NIESTETY! Najmniej zniewala Judaizm średnio zniewala chrześcijaństwo najbardziej zniewala Islam który jest agresywny wobec świata ostatnie wydarzenia w New York. - Judaizm tez zniewala. Jezus byl przeciez rabinem zbuntowanym przeciwko skrajnemu uzaleznieniu Zydow od olbrzymiej wiekszosci rabinow... W trzech wielkich religiach jest osoba zwana Bogiem o czysto ziemskim pochodzeniu Boga raczej świadczy to ze kult jednego Boga pojawił się w Egipcie a Kult Boga izraela jest plagiatem Boga z Egiptu. Człowiek powstał z małpy a Bóg wyewoluował w Ludzkich myślach Bóg nie pojawił się z nikąd Bóg przybył do Izraela z Egiptu jako niedopracowany pomysł. - ; W Egipcie sie nie przyjął jeden Bóg ponieważ egipcjanie mieli w miare dobrobyt i nie byli niewolnikami kochający i współczujący Bóg przyjął się bardzo dobrze w sercach uciśnionych. - Tez prawda! Obecnie Bóg to właściwie dla wielu Losowa powodzi mi siuę wżyciu to wierze w Boga nie udaje mi się to nie wierze Bóg jest też płaczem starości na skutek rozwoju cywilizacji jest więcej starszych ludzi i żyją dłużej. Bóg ma przed sobą wielką przyszłość w obecnym cesarstwie rzymskim jakim jest US A powiedzieć jestem ateista to wstyd tak jak w starożytnym rzymie że się nie wierzy. - Niestety! Nie ma siły na to by wybić ludziom zgłow Boga Socjaliści w Europie podejmują nieudolne działania promują książki typu "Alibaba i czterdziestu pedałów" właściwie socjaliści w Europie żyją jak gdyby w symbiozie z kosciołem jak komuniści w PRL-u z kościołem i sami mogą nie zdawać sobie z tego sprawy. świat się w zasadzie jak gdyby cofa w tak zwanej demoralizacji pomimo rozwoju technologi prostytucja jest zakazana w Szwecji i w Korei. - Tez niestety... Ja nie wierze że Bóg z ginie w człowieku Religia jest i była i będzie zawsze w człowieku jest wiara w to że jego zmarli bliscy żyją już od czasów prehistory- cznych. - Wiara nadzieja glupich. Niestety! ;( Odpowiedz Link Zgłoś
rccc Re: Cała religia pod różną postacią to ta sama pa 08.06.07, 16:09 Jezeli przyjmiemy, ze religie sa systemami mowiacym co jest dobre a co zle to co proponujesz w ich miejsce i dlaczego inni mieliby sie z tym zgadzac? Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Cała religia pod różną postacią to ta sama pa 08.06.07, 16:10 Etyke niezalezna, chocby naszego Kotarbinskiego! Odpowiedz Link Zgłoś
rccc Re: Cała religia pod różną postacią to ta sama pa 08.06.07, 16:21 Czy twoja etyka niezalezna zaklada, ze ktos moze wierzyc w Boga i byc wyznawca Kosciola? Odpowiedz Link Zgłoś
rccc Re: Cała religia pod różną postacią to ta sama pa 08.06.07, 16:27 Ciekawe czemu musialem czekac 3 minuty aby naraz pokazaly sie moje prawie identyczne odpowiedzi? Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Cała religia pod różną postacią to ta sama pa 08.06.07, 19:06 Cenzura! BIG BROTHER ADAM M. IS WATCHING YOU! Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Cała religia pod różną postacią to ta sama pa 08.06.07, 19:05 Jest to etyka, ktora sie nie odwoluje do bytow mitycznych, a do rzeczywistosci... Odpowiedz Link Zgłoś
rccc Re: Cała religia pod różną postacią to ta sama pa 08.06.07, 16:24 Czy twoja etyka niezalezna pozwala innym na wiare w Boga i przynaleznosc do Kosciola? Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Cała religia pod różną postacią to ta sama pa 08.06.07, 19:07 Juz odpowiedzialem... Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Etyka Kotarbinskiego 08.06.07, 19:13 www.racjonalista.pl/kk.php/s,4680 www.edukacja.q4.pl/nauczyciel.html www.edukacja.q4.pl/nauczyciel.html (wedlug ostatniego) Co to jest etyka niezależna? Jest to etyka, która ma swoje własne uzasadnienia, nie sięga do innych nauk, wierzeń lub założeń religijnych. Stworzył ją T. Kotarbiński. Wedlug WIKIPEDII pl.wikipedia.org/wiki/Strona_g%C5%82%C3%B3wna Etyka niezależna [edytuj] Kotarbiński uniezależnia swą etykę od wszelkiej ideologii, poszukującej uzasadnienia poza światem materialnym; uzasadnia to jednak w sposob nie ontologiczny (nie twierdzi zatem, że etyka winna być niezalżna od Boga, bo ten ostatni nie istnieje), ale metodologiczny. Twierdzi on zatem, że mimo niewątpliwej słuszności wielu zasad moralnych etyk chrześcijańskich (szczególnie bliskie jest mu przykazanie miłości bliźniego), ich uzasadnienie może całkowicie stracić sens w momencie, gdy traci się wiare w Boga (będącego jej fundamentem). Sens i wartość zachowania moralnego należy umieścić więc w relacjach z innymi ludźmi i zrozumieć w kontekście antropologiczno- historycznym, nie zaś kontekście transcendentalnym[2]. Etyka niezależna w tej perspektywie to etyka świecka. Kotarbiński woli mówić o postępowaniu czcigodnym i haniebnym, raczej niż "dobrym" i "złym"[3]. Zachowanie czcigodne jest godne szacunku, pochwały, pewne postępowanie pozytywne, którego przeciwwagę stanowi właśnie postępowanie złe, niegodne, haniebne. Tutaj autor odwołuje się do wzoru spolegliwego opiekuna. W tym kontekście zachowanie czcigodne, to postępowanie zgodne z własnym przekonaniem, kierującym się najwyższym dobrem osób powierzonych naszej opiece, postępowanie uczciwe, szlachetne, odpowiedzialne, cechujące się największą troską o tych, których dobro w jakiś sposób uzależnione jest od naszych decyzji. Życzliwy opiekun nie wykorzysta słabości swego podopiecznego dla własnych interesów. Nie wykorzysta jej nawet, jeśli pozwoli mu ona wykaraskać się z własnych kłopotów. Nie zdradzi zaufania słabszego, który polega na jego jedynie pomocy. Przeciwnie postąpi człowiek haniebny, który działa odwrotnie do wskazanego tu wzoru postępowania. Przy czym nie dotyczy to wyłącznie, jak dopowiada autor, zobowiązań formalnego typu, czyli na przykład naturalnego związku rodziców z dzieckiem, albo relacji wychowawca - uczniowie. Zobowiązanie życzliwego opiekuna dotyczy każdego człowieka w każdej sytuacji. Postać opiekuna ma stanowić zatem wzór zachowania: „ (...) postępuj tak, by w społeczeństwie przez nas kształtowanym wzbudzać, rozwijać i utrwalać motywację, charakterystyczną dla postawy dobrego opiekuństwa.” Odpowiedz Link Zgłoś
rccc Re: Etyka Kotarbinskiego 08.06.07, 20:40 Etyka niezalezna? Niezalezna od CZEGO? Oszustwo masonow-racjonalistow polega na tym, ze sami w Boga wierza i maja wglad w wiedze tajemna (z ktorej korzystaja) ale innym chca do niej droge zagrodzic. Sa jak kaplani w starozytnym Egipcie strzegacy wiedzy i straszacy zacmieniem slonca za nieposluszenstwo. www.near-death.com Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Etyka Kotarbinskiego 09.06.07, 09:45 rccc napisał: Etyka niezalezna? Niezalezna od CZEGO? - Niezalezna od nieracjonalnych z definicji wierzen religijnych, szczegolnie wierzen starozytnych Hebrajczykow, przeniesionych przez Chrzescijanstwo do dzisiejszej Europy i Ameryki (na szczescie nie do Azji, ktora sie tak pieknie rozwija)... rccc: Oszustwo masonow-racjonalistow polega na tym, ze sami w Boga wierza i maja wglad w wiedze tajemna (z ktorej korzystaja) ale innym chca do niej droge zagrodzic. Sa jak kaplani w starozytnym Egipcie strzegacy wiedzy i straszacy zacmieniem slonca za nieposluszenstwo. - Nie kompromiuj sie. jaki msz dowod, ze prof. Kotarbinski byl oszustem, wierzacym potajemnie w Boga? Nie badz drugim Baczka. Nie szkaluj dobrgo imienia prof. Kotarbinskiego! Odpowiedz Link Zgłoś
rccc Re: Etyka Kotarbinskiego 09.06.07, 14:59 A gdzie ja napisalem, ze Kotarbinski wierzyl w Boga? Nie kompromituj sie :) Pisalem o masonach - racjonalistach. Myslalem, ze skojarzysz z www.racjonalista.pl :) Mnie osobiscie to czy ktos wierzy w ateizm, gnostycyzm czy w Kotarbinskiego zupelnie nie ma znaczenia - moja ocena innych tak naprawde jest ocena samego siebie. Kotarbinski wyszedl z najwazniejszej zasady milosci blizniego swego. Kazdy , ktory pojdzie ta droga pewnego dnia na tyle oczysci swoja karme, ze zauwazy istnienie swiata niematerialnego oraz wspolzaleznosc calego stworzenia. A zmiany juz nadchodza - beda poprzedzone cierpieniem ale nie zostana juz zatrzymane. Na swiat przychodza wysoko rozwiniete dusze aby obalic stare tyranie www.starchild.co.za/what.html www.frimmin.com/faith/theosis.html www.near-death.com/experiences/cayce10.html www.near-death.com/experiences/research21.html Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Etyka Kotarbinskiego 09.06.07, 23:42 rccc napisał: A gdzie ja napisalem, ze Kotarbinski wierzyl w Boga? Nie kompromituj sie :) Pisalem o masonach - racjonalistach. Myslalem, ze skojarzysz z www.racjonalista.pl :) - Pisales o nich w kontekscie mego postu o niezaleznej etyce Kotarbinskiego! Mnie osobiscie to czy ktos wierzy w ateizm, gnostycyzm czy w Kotarbinskiego zupelnie nie ma znaczenia - moja ocena innych tak naprawde jest ocena samego siebie. - W ateizm czy Kotarbinskiego sie nie wierzy, najwyzej przyjmuje poglady ateistyczne, w tym w wydaniu Kotrabinskiego. Wierzy sie zas w Boga, duchy, gusla i inne przesady... Kotarbinski wyszedl z najwazniejszej zasady milosci blizniego swego. Kazdy , ktory pojdzie ta droga pewnego dnia na tyle oczysci swoja karme, ze zauwazy istnienie swiata niematerialnego oraz wspolzaleznosc calego stworzenia. - Co to jest ta "karma"? Obawiam sie, ze kolejny byt wirtualny stworzony przez kler (tu buddyjski) w celu wyciagania pieniedzy od naiwnych ('wiernych')... :( A zmiany juz nadchodza - beda poprzedzone cierpieniem ale nie zostana juz zatrzymane. - Czemu tak pragniesz cierpien? Czyzbys byl masochista? Na swiat przychodza wysoko rozwiniete dusze aby obalic stare tyranie www.starchild.co.za/what.html www.frimmin.com/faith/theosis.html > www.near-death.com/experiences/cayce10.html > www.near-death.com/experiences/research21.html - jaki masz dowod na istnienie niematerialnych dusz? jak sie one porozumiewaja z materialnymi istotami ludzkimi? Odpowiedz Link Zgłoś
paralela1 Re: Etyka Kotarbinskiego 11.06.07, 13:33 a tu nanowsza etyka wojujacych ateistów: www.libreopinion.com/members/memoriapamiat/holocausto2.htm Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Etyka Kotarbinskiego 11.06.07, 14:49 Czy wedlug ciebie to konkretnie prof. Kotarbinski i jego niezalezna etyka sa odpowiedzialni za zbrodnie komunistow? Czytalas moze ksiazke Baczki, w ktorej ten ostayni atakowal byl w latach 1950tych prof. Kotarbinskiego z pozycji Stalinizmu? I ilu Jugoslowian zginelo z reki ustaszy i innych lokalnych i nimieckich faszystow, oraz po upadku rezymu Tito, a ilu z rak owego rezymu Tito? www.rumburak.friko.pl/ARTYKULY/religia/zbrodnie/dzieje_zbawienia-1.php www.racjonalista.pl/kk.php/s,3146 rumburak.website.pl/artykuly/artykuly.html Odpowiedz Link Zgłoś
paralela1 Re: Etyka Kotarbinskiego 11.06.07, 15:29 Komuniści to wojujacy z religią ateiści, dlaczego nie przyznajesz się do ich wyczynów? Oni walczą tak jak ty z religią, że nie ogranicza ich nic, żadne przykazania, żaden Bóg, więc polegają tylko na swoim wielkim intelekcie i braku wszelkich zasad (wszak ateiści sami je sobie usytalają). Do tego prowadzi zadufanie we własny intelekt i doskonałość równą bogom, lewackie idee pustoszą świat. Dopiszcie do listy szczęśliwych ateistów-racjonalistów, tak wybitne postaci ateistów jak: Pol Pot, Lenin, Stalin, Mao ze swa czerwona ksiażeczką, Kim Ir Sen i inni. To zbrodnie teraźniejsze o których nie wiecie? Nie chcecie wiedzieć? Czy media lewackie przemilczają te fakty? Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Etyka Kotarbinskiego 12.06.07, 13:42 paralela1 napisała: Komuniści to wojujacy z religią ateiści, dlaczego nie przyznajesz się do ich wyczynów? Oni walczą tak jak ty z religią, że nie ogranicza ich nic, żadne przykazania, żaden Bóg, więc polegają tylko na swoim wielkim intelekcie i braku wszelkich zasad (wszak ateiści sami je sobie usytalają). - Czy do owych osob (ateistow "bez zasad") zaliczasz tez Kanta ("niebo gwiazdziste nade mna, prawo moralne we mnie")? Czy uwazasz, ze Marks jest odpowiedzialny za zbrodnie Stalina? Rownie dobrze mozesz napisac, ze Nietzche i Wagner byli odpowiedzialni za zbrodnie Hitlera... :( czy nie rozmiesz,z e etyka nie musi opochodzic od jakich wyimoginowanych duchow, a z ludzkiego intelektu? Czemu tak gardzisz ludzkim rozumem, a jednoczesnie korzystasz z jego wynikow (np. z internetu)? Do tego prowadzi zadufanie we własny intelekt i doskonałość równą bogom, lewackie idee pustoszą świat. Dopiszcie do listy szczęśliwych ateistów- racjonalistów, tak wybitne postaci ateistów jak: Pol Pot, Lenin, Stalin, Mao ze swa czerwona ksiażeczką, Kim Ir Sen i inni. To zbrodnie teraźniejsze o których nie wiecie? Nie chcecie wiedzieć? Czy media lewackie przemilczają te fakty? - A co powiesz o zbrodniach Hitlera, popieranego przeciez przez Watykan w "krucjacie przeciwko bezboznej Rosji Sowieckiej", czemu milczysz o zbrodniach Franco i Pinocheta i ozbrodniach dykatorow z Ameryki Pld, ktorych poperal Watykan, bo byli ci dykatorzy antykomunistami? I co mozesz zarzucic profesorowi Kotarbinskiemu albo profesorowi Dawkinsowi? Odpowiedz Link Zgłoś
kaganbeck00 Znow C E N ZU R A na tym forum 13.06.07, 10:57 Podobno znow naruszylem regulamin tego forum. Pewnie krytykujac Watykan i popierajac wiare naszych slowianskich przodkow!... :( forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=72&w=64080563&v=2&s=0 Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Znow C E N ZU R A na tym forum 14.06.07, 11:04 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=299&w=64140241 Odpowiedz Link Zgłoś
rccc Re: Etyka Kotarbinskiego 14.06.07, 23:41 zorbathegreek napisał: > rccc napisał: > A gdzie ja napisalem, ze Kotarbinski wierzyl w Boga? > Nie kompromituj sie :) > Pisalem o masonach - racjonalistach. > Myslalem, ze skojarzysz z www.racjonalista.pl :) > - Pisales o nich w kontekscie mego postu o niezaleznej etyce Kotarbinskiego! Wciaz nie przyznajesz sie, ze zle skojarzyles. > Mnie osobiscie to czy ktos wierzy w ateizm, gnostycyzm czy w Kotarbinskiego > zupelnie nie ma znaczenia - moja ocena innych tak naprawde jest ocena samego > siebie. > - W ateizm czy Kotarbinskiego sie nie wierzy, najwyzej przyjmuje poglady > ateistyczne, w tym w wydaniu Kotrabinskiego. Wierzy sie zas w Boga, duchy, > gusla i inne przesady... Widze, ze wierzysz w nieistnienie Boga:) > Kotarbinski wyszedl z najwazniejszej zasady milosci blizniego swego. Kazdy , > ktory pojdzie ta droga pewnego dnia na tyle oczysci swoja karme, ze zauwazy > istnienie swiata niematerialnego oraz wspolzaleznosc calego stworzenia. > - Co to jest ta "karma"? Obawiam sie, ze kolejny byt wirtualny stworzony przez > kler (tu buddyjski) w celu wyciagania pieniedzy od naiwnych ('wiernych')... :( Twoje obawy sa nieracjonalne:) > A zmiany juz nadchodza - beda poprzedzone cierpieniem ale nie zostana juz > zatrzymane. > - Czemu tak pragniesz cierpien? Czyzbys byl masochista? ???????????????????????????????????????????????????????????????????????????????? > Na swiat przychodza wysoko rozwiniete dusze aby obalic stare tyranie > www.starchild.co.za/what.html > www.frimmin.com/faith/theosis.html > > www.near-death.com/experiences/cayce10.html > > www.near-death.com/experiences/research21.html > - jaki masz dowod na istnienie niematerialnych dusz? jak sie one porozumiewaja > z materialnymi istotami ludzkimi? Bez obrazy - dowodu nie zrozumiesz:) Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Etyka Kotarbinskiego 15.06.07, 10:03 rccc napisał: A gdzie ja napisalem, ze Kotarbinski wierzyl w Boga? Nie kompromituj sie :) Pisalem o masonach - racjonalistach. Myslalem, ze skojarzysz z www.racjonalista.pl zorbathegreek napisał: - Co maja masoni z Kotarbinskim. A nawet, gdyby Kotarbinski byl masonem to co? Mozart i Kosciuszko tez byli masonami. I co z tego wynika? Z: Pisales o nich w kontekscie mego postu o niezaleznej etyce Kotarbinskiego! R: Wciaz nie przyznajesz sie, ze zle skojarzyles. - Do czego mam sie niby przyznac? Inkwizytorem jestes, czy co? R: Mnie osobiscie to czy ktos wierzy w ateizm, gnostycyzm czy w Kotarbinskiego zupelnie nie ma znaczenia - moja ocena innych tak naprawde jest ocena samego siebie. Z: Wierzyc mozesz w legendy, np. starozydowsko-chrzescijanskie, a nie w ateizm czy Kotarbinskiego... W ateizm czy Kotarbinskiego sie nie wierzy, najwyzej przyjmuje poglady ateistyczne, w tym w wydaniu Kotrabinskiego. Wierzy sie zas w Boga, duchy, gusla i inne przesady... R: Widze, ze wierzysz w nieistnienie Boga:) Z: Skad niby ten wniosek? ;) R: Kotarbinski wyszedl z najwazniejszej zasady milosci blizniego swego. Kazdy, ktory pojdzie ta droga pewnego dnia na tyle oczysci swoja karme, ze zauwazy istnienie swiata niematerialnego oraz wspolzaleznosc calego stworzenia Z: - Co to jest ta "karma"? Obawiam sie, ze kolejny byt wirtualny stworzony przez kler (tu buddyjski) w celu wyciagania pieniedzy od naiwnych ('wiernych'). R: Twoje obawy sa nieracjonalne:) Z: Jak najbardziej racjonalne. Kler, czy to katolicki czy buddyjski pasozytuje zawsze na naiwnosci tzw. wiernych... :( R: A zmiany juz nadchodza - beda poprzedzone cierpieniem ale nie zostana juz zatrzymane. Z: Czemu tak pragniesz cierpien? Czyzbys byl masochista? R: Na swiat przychodza wysoko rozwiniete dusze aby obalic stare tyranie Z: Daruj sobie te linki do niczego... I jaki masz dowod na istnienie niematerialnych dusz? I jak sie one niby porozumiewaja z materialnymi istotami ludzkimi? R: Bez obrazy - dowodu nie zrozumiesz:) Z: A nie prosciej i uczciwiej napisac, ze takowego dowodu nie ma i byc nie moze? Zlamal sobie na nim zeby Kartezjusz i wielu osdobnych mu dualistow... Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Etyka Kotarbinskiego (z errata) 15.06.07, 10:04 rccc napisał: A gdzie ja napisalem, ze Kotarbinski wierzyl w Boga? Nie kompromituj sie :) Pisalem o masonach - racjonalistach. Myslalem, ze skojarzysz z www.racjonalista.pl zorbathegreek napisał: - Co maja masoni z Kotarbinskim. A nawet, gdyby Kotarbinski byl masonem to co? Mozart i Kosciuszko tez byli masonami. I co z tego wynika? Z: Pisales o nich w kontekscie mego postu o niezaleznej etyce Kotarbinskiego! R: Wciaz nie przyznajesz sie, ze zle skojarzyles. - Do czego mam sie niby przyznac? Inkwizytorem jestes, czy co? R: Mnie osobiscie to czy ktos wierzy w ateizm, gnostycyzm czy w Kotarbinskiego zupelnie nie ma znaczenia - moja ocena innych tak naprawde jest ocena samego siebie. Z: Wierzyc mozesz w legendy, np. starozydowsko-chrzescijanskie, a nie w ateizm czy Kotarbinskiego... W ateizm czy Kotarbinskiego sie nie wierzy, najwyzej przyjmuje poglady ateistyczne, w tym w wydaniu Kotrabinskiego. Wierzy sie zas w Boga, duchy, gusla i inne przesady... R: Widze, ze wierzysz w nieistnienie Boga:) Z: Skad niby ten wniosek? ;) R: Kotarbinski wyszedl z najwazniejszej zasady milosci blizniego swego. Kazdy, ktory pojdzie ta droga pewnego dnia na tyle oczysci swoja karme, ze zauwazy istnienie swiata niematerialnego oraz wspolzaleznosc calego stworzenia Z: - Co to jest ta "karma"? Obawiam sie, ze kolejny byt wirtualny stworzony przez kler (tu buddyjski) w celu wyciagania pieniedzy od naiwnych ('wiernych'). R: Twoje obawy sa nieracjonalne:) Z: Jak najbardziej racjonalne. Kler, czy to katolicki czy buddyjski pasozytuje zawsze na naiwnosci tzw. wiernych... :( R: A zmiany juz nadchodza - beda poprzedzone cierpieniem ale nie zostana juz zatrzymane. Z: Czemu tak pragniesz cierpien? Czyzbys byl masochista? R: Na swiat przychodza wysoko rozwiniete dusze aby obalic stare tyranie Z: Daruj sobie te linki do niczego... I jaki masz dowod na istnienie niematerialnych dusz? I jak sie one niby porozumiewaja z materialnymi istotami ludzkimi? R: Bez obrazy - dowodu nie zrozumiesz:) Z: A nie prosciej i uczciwiej napisac, ze takowego dowodu nie ma i byc nie moze? Zlamal sobie na nim zeby Kartezjusz i wielu podobnych mu dualistow... Odpowiedz Link Zgłoś
indeed4 Definicja wiary R. Scrutona. 13.06.07, 11:17 Kagan : polecam, to powinno rozwiązać Twój problem :-) " Słownik myśli politycznej" R. Scruton Pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Definicja wiary R. Scrutona. 13.06.07, 18:21 Ja zadnego problemu nie mam. A ty masz? Jak kiedyś zauważył angielski filozof Roger Scruton: „Definicje rozumu i rozumności zmieniały się znacznie; zmieniały się na tyle, iż powstaje wrażenie jakby filozofowie, usiłując zdefiniować różnice między człowiekiem i zwierzęciem przez pryzmat rozumu, definiowali w rzeczywistości rozum przez pryzmat różnicy pomiędzy człowiekiem i zwierzęciem"(4). [(4) R. Scruton, An Intelligent Person's Guide to Philosophy, Duckworth, London - I co z tego? Każda definicja rozwiązuje problem tylko pozornie... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Co zginelo z forum K R A J 13.06.07, 18:30 wlodzimierz.ilicz napisał: (Kagan) Pisze bzdury i stale się narzuca. - Nie musisz czytac jego postow. A jego watek jest dzis za duzy, aby go tak sobie, po prostu usunac z forum... Prawdziwy dowód logiczny na nieistnienie Boga opiera się na wewnętrzej sprzeczności pojęcia wszechmocy. Bo wszechmoc to i zdolność do ograniczenia tejże swojej wszechmocy co jest z kolei sprzeczne z byciem stale wszechmocnym. - O tym Kagan pisal dawno temu, ale ty nie potrudziles sie przeczytac calego jego watku, tylko sie pospieszyles z krytyka... Wszechmoc to rodzaj nieskonczonosci (nieskonczona moc czy potega). A nieskonczenie potezny Bog musi miec tez potege do bogobojstwa (inaczej bylby w czyms ograniczony, a wiec nie bylby Bogiem prawdziwym), a ze ma (mial, bedzie mial) na owo bogobojstwo nieskonczona ilosc czasu (a nawet i wiecej ;)), to wynika z tego to, ze owo bogobojstwo popelni (popelnia, juz popelnil). Oto kolejny paradox nieskonczonosci... ;) Ale kogo to obchodzi. Najmniej wierzących, bo nie wierzy się Boga z powodów logicznych tylko z wewnętrznej potrzeby. - Oczywiscie, religia to narkotyk, i to bardzo uzalezniajacy i bardzo niszczacy rozum... ;( Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Co zginelo z forum K R A J 13.06.07, 18:43 Zginal jeszcze (conajmniej) jeden post, ale tak szybko, ze nie zdazyem go przeczytac... Odpowiedz Link Zgłoś
paralela1 Re: Co zginelo z forum K R A J 13.06.07, 18:49 Okres współczesnego ateizmu to czasy Marksa i Engelsa. Nietzsche nawoływał do odrzucania starych bóstw i wartości (jego słynne hasło to "śmierć Boga"), ale przestrzegał przed pustką nihilizmu. By temu zapobiec wzywał do szukania nowych wartości i tworzenia ubermenscha - nadczłowieka (sam zwariował). Nie trzeba było długo czekać na realizację tego pomysłu. Faszyści racjonalnie podchodzili do spraw człowieka, robili z nich mydło, ze skóry abażury do lamp a z włosów materace, a Hitler przywracał staropogańskie wierzenia. Reżim nazistowski skupił się właśnie na tym, zaś totalitaryzmy komunistyczne gorliwie zwalczały wszelkie religie przy pomocy unowocześnionych metod rodem ze średniowiecza, a że człowiek widocznie ma coś takiego, że lubi mieć jakieś złote cielce, więc powstał kult Stalina. Jeżeli uda ci się wreszcie zwalczyć kościół katolicki, nie licz na to że zapanuje na ziemi szczęśliwość i pokój, bo próżnię po kościele zapełnią wszelkiej maści kulty, sekty i szarlatani działajacy poza wszelkim zdrowym rozsądkiem. Wzorcową instytucją dla Durkheima, wybitnego socjologa, była religia, którą uważał za symboliczną reprezentację społeczeństwa. W swoich analizach religii (Elementarne formy życia religijnego) powraca do pojęcia świadomości zbiorowej. Religia pozwala człowiekowi wykroczyć poza naturę zwierzęcą. Aby zrozumieć religię, trzeba zrozumieć rytuały religijne. Służą one inicjacji jednostki do życia zbiorowego, zespalaniu zbiorowości, kultywowaniu tradycji grupowych oraz podtrzymywaniu jednostki w ciężkich chwilach. Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Co zginelo z forum K R A J 13.06.07, 22:57 Niemniej religia oparta jest na oszustwie. Nie sadze, aby swiat bez religii byl idealny, ale na pewno bylby lepszy niz ten z religia. A Hitler cieszyl sie poparciem Watykanu, uzywal krzyza jako symbolu Niemiec (np. na czolgach i amolotach) i nawowolywal do krucjaty przeciwko "bezboznej Rosji Sowieckiej"... Odpowiedz Link Zgłoś
paralela1 Re: Co zginelo z forum K R A J 14.06.07, 01:01 Ja nie czuję się oszukana, to raczej ty, ateista, nie czujesz się dobrze, ale to już twój problem. Swastyka nie jest symbolem chrześcijańskim, więc nie opowiadaj ludziom nie znającym faktów, bredni. Świat bez religii (chrześcijańskiej) byłby przynajmniej dla mnie straszny, i już się takim staje, bezdusznym, nastawionym tylko na płytkie doznania śmietnikiem popkultury i papki wartości. Nie mów za mnie i nie walcz dla mojego dobra, z moimi wartościami, bo nie proponujesz nic w zamian, nic oprócz fałszywej pychy i własnego samozadowolenia ze swego "geniuszu". Byli już tacy (budowniczowie wieży Babel), którzy poczuli się równi Bogu, ale szybko ich świat uległ rozpadowi, a pycha pociagnęła ich na dno jak "niezatapialny" Titanic. Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Co zginelo z forum K R A J 14.06.07, 11:13 paralela1 napisała: Ja nie czuję się oszukana, to raczej ty, ateista, nie czujesz się dobrze, ale to już twój problem. - Marks pisal o faszywej swiadomosci klasowej (robotnikach nie rozumiejacych swych klasowych interesow). Ty masz zas falszywa swiadomosc "swiatopogladowa", ale ti juz glownie twoj problem... Swastyka nie jest symbolem chrześcijańskim, więc nie opowiadaj ludziom nie znającym faktów, bredni. - Swastyka to symbol hinduski, zawlaszczony przez Hitlera. A ja pisalem o czarnych KRZYZACH na niemieckich samolotach i czolgach, a nie o swastykach! Świat bez religii chrześcijańskiej) byłby przynajmniej dla mnie straszny, i już się takim staje, bezdusznym, nastawionym tylko na płytkie doznania śmietnikiem popkultury i papki wartości. - A dla mnie zrodlo 99% zla na tym swiecie idzie od Judaizmu i jego nastepnikach (Chrzescijanstwie i Islamie)... Nie mów za mnie i nie walcz dla mojego dobra, z moimi wartościami, bo nie proponujesz nic w zamian, nic oprócz fałszywej pychy i własnego samozadowolenia ze swego "geniuszu". Byli już tacy (budowniczowie wieży Babel), którzy poczuli się równi Bogu, ale szybko ich świat uległ rozpadowi, a pycha pociagnęła ich na dno jak "niezatapialny" Titanic. - Powolujesz sie na legendy, a ja na niezalezna etyke profesora Kotarbinskiego. Jestes pelna pychy, nienawisci i nietolerancji... :( Odpowiedz Link Zgłoś
m.0.832 Re: Co zginelo z forum K R A J 13.06.07, 19:19 Zorbo, Greku, Kaganie, nie udowodnisz! Poprawiam się. Mi nie udowodnisz. Dlaczego? Bo, wszystko, co napisałeś byłoby nie do obalenia być może, gdyby Twój przeciwnik, czyli Bóg, istniał gdzieś namacalnie i o swojej nieskończoności sam powiedział komukolwiek słyszalnie. Nie zakwestionujesz nieskończoności linii prostej, nim nie dowiesz się o granicy wszechświata, nie zakwestionujesz nieskończoności ciągu liczb, i nie udowodnisz nieistnienia, bo to nielogiczne. Piszesz: „Bo wszechmoc to i zdolność do ograniczenia tejże swojej wszechmocy co jest z kolei sprzeczne z byciem stale wszechmocnym.” Zgoda. Zdanie jest logiczne. Jednak o wszechmocy Boga mówi człowiek, i Ty ciągle polemizujesz z człowiekiem. Wyjaśnij mi stale towarzyszącą rozterkę. Zwyczaj, prawo, zezwala na pewne zachowania. Nawet nie uznaje je za naganne. A ja mam w duszy zapisane inaczej. I dla mnie są naganne (nie chodzi przecież o to, by je wyliczać, prawda?) Lub też odwrotnie. Np. „czyż nie dobija się koni”? Jesteś na tyle inteligentny, że wiesz o co mi chodzi. Pozdrawiam. A w kwestii banalnej, czyli wyrzucania z forum. Przecież wiesz, że nie możesz podobać się wszystkim. Odwrotna sytuacja jest bogatsza. Przyjaciela ma się jednego, dwóch, no! powiedzmy, góra trzech. Reszta to tłum. Ja trzymam kciuki, by wątek osiągnął swe apogeum w liczbie 2500. Nie zdziwię się, jeśli wpisu tego dokona Palnick. A co zginęło z FK??? Odpowiadasz na : > wlodzimierz.ilicz napisał: > (Kagan) Pisze bzdury i stale się narzuca. > - Nie musisz czytac jego postow. A jego watek jest dzis za duzy, aby go tak > sobie, po prostu usunac z forum... > Prawdziwy dowód logiczny na nieistnienie Boga opiera się na wewnętrzej > sprzeczności pojęcia wszechmocy. Bo wszechmoc to i zdolność do ograniczenia > tejże swojej wszechmocy co jest z kolei sprzeczne z byciem stale wszechmocnym. > - O tym Kagan pisal dawno temu, ale ty nie potrudziles sie przeczytac calego > jego watku, tylko sie pospieszyles z krytyka... Wszechmoc to rodzaj > nieskonczonosci (nieskonczona moc czy potega). A nieskonczenie potezny Bog > musimiec tez potege do bogobojstwa (inaczej bylby w czyms ograniczony, a wiec > nie bylby Bogiem prawdziwym), a ze ma (mial, bedzie mial) na owo bogobojstwo > nieskonczona ilosc czasu (a nawet i wiecej ;)), to wynika z tego to, ze owo > bogobojstwo popelni (popelnia, juz popelnil). Oto kolejny paradox > nieskonczonosci... ;) > Ale kogo to obchodzi. > Najmniej wierzących, bo nie wierzy się Boga z powodów logicznych tylko z > wewnętrznej potrzeby. > - Oczywiscie, religia to narkotyk, i to bardzo uzalezniajacy i bardzo > niszczacy rozum... ;( Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Co zginelo z forum K R A J 13.06.07, 22:59 Odpowiem ci jutro. Ale jak slabe jest Chrzescijanstwo, jak musi sie odwolywac do cenzury jako broni przeciwko jej adwersarzom, takim jak ja, czyli wojujacym tylko i wylacznie piorem (choc elektronicznym)... Pozdr. :) Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Co zginelo z forum K R A J 14.06.07, 11:09 1) Linia prosta nie ma szerokosci, wiec jest z definicji niewidzialna. Mozemy wiec tylko dyskutowac o jej MODELU, a nie o prostej jako takiej... 2) Powtarzasz za Kantem: niebo gwiazdziste nade mna, prawo moralne we mnie... 3) Dzieki za zyczenia! Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Ciekawy wywiad w P R Z E K R O J U ! 14.06.07, 12:48 wiadomosci.onet.pl/1418040,240,1,kioskart.html Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Hej ! Znasz rozmowy 14.06.07, 13:41 Znam, i co z tego? ;) wiadomosci.onet.pl/1418040,240,1,kioskart.html?drukuj=1 Odpowiedz Link Zgłoś
paralela1 Re: Hej ! Znasz rozmowy 14.06.07, 15:41 zorbathegreek napisał: Marks pisal o faszywej swiadomosci klasowej (robotnikach nie rozumiejacych swych klasowych interesow). Ty masz zas falszywa swiadomosc "swiatopogladowa", ale ti juz glownie twoj problem... To jest dowcip? Powołujesz się na Marksa, chyba dostatecznie się skomprmitował on i jego chore idee, dopiero co uciekliśmy z tego "raju" Marksa, to co napisałeś świadczy o twoim zaślepieniu. Szczerze mówiąc jestem tym argumentem załamana, dopiero co uwolniliśmy się od komuny, klasowych interesów robotników itp męczacych pierdół, a ty taki argument przytaczasz. Ile ty masz lat? Człowieku, rozpędz się i walnij się w gowę z całej siły albo idź do psychiatry, to jest jakiś koszmar. Rozumiem, że nawiedzony profesor z Oxfordu, który nie maił do czynienia z komuną moze pisać takie teksty ale ty, człowiek niewolony przez system komunistyczny powołujesz się na świadomość klasową robotnika? Odpowiedz Link Zgłoś
paralela1 Re: Hej ! Znasz rozmowy 14.06.07, 15:48 zorbathegreek, całkiem niedawno marksiści wprowadzali w czyn swoje idee www.libreopinion.com/members/memoriapamiat/holocausto1.htm www.libreopinion.com/members/memoriapamiat/holocausto2.htm Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Hej ! Znasz rozmowy 14.06.07, 19:19 Daruj sobie te infantylna propagande faszyzmu i klerykalizmu, i zajmij sie zbrodniami kosciola, Hitlera czy Pinocheta... :( Odpowiedz Link Zgłoś
m.0.832 Paralela, czyżbyś była infantylna? 14.06.07, 16:38 Zaprzeczysz, że "punkt widzenia zależy od punktu siedzenia"? Nie czytałem Waszej sprzeczki, ale jak Ty o Marksie takie dyrdymały piszesz a o światopoglądzie jeszcze większe, to ja się dziwię, ...i dalej nie napiszę. Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Paralela, czyżbyś była infantylna? 14.06.07, 19:20 m.0.832 napisał: Zaprzeczysz, że "punkt widzenia zależy od punktu siedzenia"?> Nie czytałem Waszej sprzeczki, ale jak Ty o Marksie takie dyrdymały piszesz a o światopoglądzie jeszcze większe, to ja się dziwię, ...i dalej nie napiszę. - No coz, kosciol zrobil niektorym niezle pranie mozgu... :( Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Hej ! Znasz rozmowy 14.06.07, 19:18 No coz, jesli przez "komunizm" rozumiesz (a Michnikiem i ska) ustroj nieboszczki PRLu, to nie mamy o czym rozmawiac. I swoja droga, to jestes bardzo podatna na rezymowa propagande, ktora ci wmowila, ze kapitalizm, ustroj, badz co badz oparty na kradziezy, to "najlepszy ustroj z mozliwych"... :( I pamietaj ze w ZSRR dysydentow zamykano w szpitalach psychiatrycznych. A pisanie o Dawkinsie per "nawiedzony" raczej zle swiadczy o tobie... :( Odpowiedz Link Zgłoś
m.0.832 Re: Hej ! Znasz rozmowy 14.06.07, 17:01 Ano! Nic do tego. No dobra, przyznam się. Poczułem się zlekceważony, widząc, że zbyłeś mnie kantem. Dlatego dowcip zaserwowałem, to taka moja samoobrona przed zagęszczjącą się atmosferą. Co do wiary. Możemy o niej sobie pisać, ale prochu i tak nie wymyślimy. Ludzi, którzy w kwestii wiary podpierają się autorytetami, uważam za głupców. To się ma, lub nie. Do tego się dochodzi, lub nie. Inny od mojego osąd, mnie nie zainspiruje, wszystko inne, owszem. Natomiast: niezwykle mnie interesuje dochodzenie ludzi do takiego lub innego światopoglądu. Co było tym ziarnem, które tak a nie inaczej zaowocowało. Ty mnie intrygujesz Zorba, ale wiem, że i tak mi o tym nie napiszesz. Pozdrówka :) Szybko stroszysz pióra? W tym upale i tak niczego sensownego nie napiszę. Odpowiedz Link Zgłoś
paralela1 Re: Hej ! Znasz rozmowy 14.06.07, 18:25 zorbathegreek 14.06.07, 11:13 + odpowiedz - Marks pisal o faszywej swiadomosci klasowej (robotnikach nie rozumiejacych swych klasowych interesow). Ty masz zas falszywa swiadomosc "swiatopogladowa", ale ti juz glownie twoj problem... Drogi m.0.832 Marksa i walki klas jako argumentu użył zorbatheegreek czym wprowadził mnie stan totalnego osłupienia. Poczułam się jakby sam Bierut z Gomułką przemawiał, a stalinizm powrócił w glorii, przyznam że zatkało mmnie. Jestem zdumiona w jak krótkim czasie ta chora idea zbiera nowych wyznawców. Opuszczam ten wątek. Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Hej ! Znasz rozmowy 14.06.07, 19:24 paralela1 napisała: Drogi m.0.832 Marksa i walki klas jako argumentu użył zorbatheegreek czym wprowadził mnie stan totalnego osłupienia. Poczułam się jakby sam Bierut z Gomułką przemawiał, a stalinizm powrócił w glorii, przyznam że zatkało mmnie. Jestem zdumiona w jak krótkim czasie ta chora idea zbiera nowych wyznawców. Opuszczam ten wątek. - Nie musisz na nim byc. Jesli mylisz Marksa z Gomulka, to chyba nie mamy o czym dyskutowac... :( zorbathegreek 14.06.07, 11:13 + odpowiedz - Marks pisal o faszywej swiadomosci klasowej (robotnikach nie rozumiejacych swych klasowych interesow). Ty masz zas falszywa wiadomosc "swiatopogladowa", ale to juz glownie twoj problem... Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Hej ! Znasz rozmowy 14.06.07, 19:22 m.0.832 napisał: Ano! Nic do tego. No dobra, przyznam się. Poczułem się zlekceważony, widząc, że zbyłeś mnie kantem. Dlatego dowcip zaserwowałem, to taka moja samoobrona przed zagęszczjącą się atmosferą. Co do wiary. Możemy o niej sobie pisać, ale prochu i tak nie wymyślimy. Ludzi, którzy w kwestii wiary podpierają się autorytetami, uważam za głupców. To się ma, lub nie. Do tego się dochodzi, lub nie. Inny od mojego osąd, mnie nie zainspiruje, wszystko inne, owszem. Natomiast: niezwykle mnie interesuje dochodzenie ludzi do takiego lub innego światopoglądu . Co było tym ziarnem, które tak a nie inaczej zaowocowało. Ty mnie intrygujesz Zorba, ale wiem, że i tak mi o tym nie napiszesz. Pozdrówka :) Szybko stroszysz pióra? W tym upale i tak niczego sensownego nie napiszę. - ja dzis chyba tez... ;) pozdr.:) Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 A skąd się wziął Wszechświat? Ot tak sobie, sam z 14.06.07, 17:24 A skąd się wziął Wszechświat? Ot tak sobie, sam z siebie, się sprężył i wziął?! Przecież z Nicości nie może nic więcej powstać i tego uczy cała Nauka, więc skąd? Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: A skąd się wziął Wszechświat? Ot tak sobie? 14.06.07, 19:27 A nie przyszlo ci do glowy, ze mogl on zawsze byc, tyle, ze niekonieznie w takiej postaci, w jakiej go dzis obserwujemy? Albo ze powstal z innego wszechswiata, z innego rodzaju materii-energii, niz ten, ktory obecnie znamy? Ani w kosmogonii, ani w etyce, hipotezy Boga nie potrzebuje. Bog to dla mnie Ockhamowski byt ZBEDNY... Pozdr. :) Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek PS:: A skąd się wziął Wszechświat? Ot tak sobie 14.06.07, 19:29 PS: 1) Jednak malo wiesz o nauce. 2) Np. w mechanice kwantowej zasada przyczynowosci nie zawsze obowiazuje, i "cos" moze powstac z "niczego". O szczegoly zapytaj fizykow... Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 1) Teza, że Wszechświat był od zawsze 15.06.07, 08:45 1) Teza, że Wszechświat był od zawsze do mnie nie przemawia z pokazanego wcześniej powodu; pokaż mi jakikolwiek najmniejszy, eksperymentalnie potwierdzony fakt, że z Nicości może coś powstać. Nauka nie zna takiego faktu nawet w najmniejszej skali, dlaczego zatem zakładać, że tak jak mówisz miałoby być w skali największej? Zapytaj o to fizyków jeśli masz wątpliwości. 2) Masz prawo zadowalać się uproszczonymi odpowiedziami na złożone pytania ale takie podejście nie ma wartości naukowej. Podobnie jest z makroskopowym pojęciem przyczynowości, które bezpodstawnie łączysz ze związkami na poziomie kwantowym. Faktycznie, w ujęciu klasycznym przyczynowość może być rozpatrywana jako relacja porządkująca, odpowiadająca ciągom przyczynowo-skutkowym typu implikacyjnego z poprzednikiem i następnikiem wynikania „jeżeli to”. W fizyce kwantowej możemy jedynie mówić o związkach zjawisk opisywanych modelami nieklasycznymi. Zapytaj o to fizyków jeśli masz wątpliwości. Nie upoważnia to jednak do twierdzeń, że na tym poziomie nie występują związki między zjawiskami. Owszem, powiadamy, że mamy tu do czynienia z procesami „spontanicznymi” tzn. przyczynowość objawia się np. statystycznie, natomiast próba szukania klasycznej przyczynowości w odniesieniu do pojedynczej cząstki zawodzi, bo taki jest stan nauki na dzień dzisiejszy i jeśli próbujesz to podważać to tylko twoja sprawa ale idziesz pod prąd głównego nurtu nauki. Za Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: 1) Teza, że Wszechświat był od zawsze 15.06.07, 09:52 toja3003 napisała: 1) Teza, że Wszechświat był od zawsze do mnie nie przemawia z pokazanego wcześniej powodu; pokaż mi jakikolwiek najmniejszy, eksperymentalnie potwierdzony fakt, że z Nicości może coś powstać. Nauka nie zna takiego faktu nawet w najmniejszej skali, dlaczego zatem zakładać, że tak jak mówisz miałoby być w skali największej? Zapytaj o to fizyków jeśli masz wątpliwości. - Slyszalas cos o mechanice kwantowej? Tam sie czesto, oczywiscie w skali mikro, "cos" pojawia z "niczego", tzw. kwantowe fluktuacje. Odsylam do podrecznikow fizyki (niestety, aby je zrozumiec, trzeba liznac, i to sporo, tzw. wyzszej matematyki)... 2) Masz prawo zadowalać się uproszczonymi odpowiedziami na złożone pytania ale takie podejście nie ma wartości naukowej. Podobnie jest z makroskopowym pojęciem przyczynowości, które bezpodstawnie łączysz ze związkami na poziomie kwantowym. Faktycznie, w ujęciu klasycznym przyczynowość może być rozpatrywana jako relacja porządkująca, odpowiadająca ciągom przyczynowo-skutkowym typu implikacyjnego z poprzednikiem i następnikiem wynikania „jeżeli to”. W fizyce kwantowej możemy jedynie mówić o związkach zjawisk opisywanych modelami nieklasycznymi. Zapytaj o to fizyków jeśli masz wątpliwości. - Znow uzywsza skomplikwanych slow, aby wyrazic prosta prawde, ze nauka posluguje sie modelami, i ze tylko w modelu klasycznym i na poziomie makro dziala zasada przyczynowosci, czas 'plynie' tylko 'naprzod' i nie nic moze powstac z niczego. Ale co ma do tego zalozenie 'wiecznosci' wszechswiata? W tym modelu nie powstal on z "niczego", bo istnial "zawsze"... Nie upoważnia to jednak do twierdzeń, że na tym poziomie nie występują związki między zjawiskami. Owszem, powiadamy, że mamy tu do czynienia z procesami „spontanicznymi” tzn. przyczynowość objawia się np. statystycznie, natomiast próba szukania klasycznej przyczynowości w odniesieniu do pojedynczej cząstki zawodzi, bo taki jest stan nauki na dzień dzisiejszy i jeśli próbujesz to podważać to tylko twoja sprawa ale idziesz pod prąd głównego nurtu nauki. - Glowny prad nie zawsze jest sluszny. Kopernik szedl np. przeciwko niemu, zaplacil za to nawet zapisem cenzury na swoje dziela... Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Proszę o trochę konsekwencji; najpierw 15.06.07, 14:47 Proszę o trochę konsekwencji; najpierw odsyłasz mnie do podręczników fizyki, bo inaczej „nic nie zrozumiem” gdyż to jest „skomplikowane” a kawałek dalej zarzucasz mi „używania skomplikowanych słów, aby wyrazić prostą prawdę”. To jakim językim chcesz rozmawiać? Otóż argument typu „i tak tego nie zrozumiesz, bo do tego potrzebna jest wyższa matematyka” do mnie nie przamawia. Pomijam fakt, że nie wiesz z kim rozmawiasz, może właśnie z autorem podręczników, do których odsyłasz? Czy jeśli wylegitymuję ci się dyplomami i listą publikacji z listy filadelfijskiej to powiesz „a to przepraszam, masz rację”? Daruj sobie. Tu na tym forum nie jesteśmy w laboratorium czy auli wykładowej gdzie liczą się literki przed nazwiskiem, robiące wrażenie na studentach, tu trzeba operować konkretnymi argumentami. A może uważasz, że w fizyce obowiązują jedynie słuszne poglądy zgodne z twoimi? „Straszysz” więc modelami, które udowadniają, że „Wszechświat był od zawsze” ale nie mówisz o jakie modele ci konkretnie chodzi. A są różne prawda? Nie trafia do mnie także odrzucanie jakiejś tezy tylko dlatego, że mieści się w „głównym nurcie, który nie zawsze jest słuszny”. Czy tezy spoza „głównego nurtu” są bardziej wiarygodne? Przecież nie o to chodzi. Nadal więc pytam: gdzie jest dowód na istnienie Wszechświata „od zawsze”? W szczególności w obszarze fizyki obowiązuje stosowanie języka matematyki i potwierdzanie tez doświadczeniem. Jeśli ktoś uważa, że fizyka nie jest nauką doświadczalną to ma swój pewnik ale ja mam prawo się z tym nie zgadzać. Zatem zasada zachowania materii (piszę materii żeby uniknąć spekulacji typu „coś” powstaje z „niczego” na zasadzie samostwarzania symetrii niższych z wyższych itp.) nadal w fizyce obowiązuje. Wiem, że istnieją modele teoretyczne, które próbują zastąpić zasadę przyczynowości zasadą samoprzyczynowości ale w żadnym laboratorium jak dotąd nie przeprowadzono doświadczenia obalającego zasadę zachowania materii. Można dokonywać jej transformacji ale nie samoprzyczynowego tworzenia. W ten ostatni sposób nie uzyskano dotąd choćby jednej, najmniejszej cząsteczki. Jeśli ktoś twierdzi inaczej to niech poda źródło naukowe opisujące takie powtarzalne doświadczenie. Pominę dalsze rozważania teoretyczne jakie warunki musiałyby być spełnione aby takie doświadczenie przeprowadzić. Heisenberg to przy tym drobnostka. M.in. musiałoby nie być żadnych pól ani czasoprzestrzeni, żadnych obserwatorów, żadnego Wszechświata. I dalej: matematyczny język fizyki jest aksjomatyczno-dedukcyjny. Czy to pewnik? Jeśli uważasz, że nie, to wykaż to, inaczej twoje podejście nie jest naukowe. A zatem u fundamentów tego języka znajdują się aksjomaty, które przyjmuje się dogmatycznie na wiarę, bo aksjomat jest, z definicji, „prawdą”. Tymczasem na każdy aksjomat jest inny aksjomat. W logice boolowskiej są tylko 2 kategorie: „prawda” i „fałsz”, natomiast w logice wielowartościowej ten aksjomat nie obowiązuje. Nie ma zatem w nauce niepodważalnych pewników. Czy to też „pewnik”? Osąd zostawiam każdemu wedle własnego rozeznania. Więcej, już w ramach samego systemu aksjomatycznego istnieją zdania, o których prawdziwości czy fałszywości nie jesteśmy w stanie niczego powiedzieć w ramach tego systemu (twierdzenia Gödla). Z kolei empiria także nie jest jakimś absolutem, w który trzeba bezwarunkowo wierzyć. Nie ma „czystych danych empirycznych”. Zawsze związane są one z naszą zmysłową i modelową interpretacją. Zmysły mają swoje ograniczenia a model jest tylko uproszczeniem rzeczywistości. Jeśli uważasz, że powoływanie się na twierdzenia matematyczne to „dogmatyka” masz prawo tak sądzić, z powodów o jakich mówiłem wyżej. Pokaż inne twierdzenie. A zatem czekam na konkretny model, na który się powołujesz. I ręczę, że różne odpowiedzi, składające się z cytatów noblistów mam przygotowane - to naprawdę nie jest moja pierwsza dyskusja tego typu :) Odpowiedz Link Zgłoś
rccc Re: Proszę o trochę konsekwencji; najpierw 15.06.07, 15:41 Bardzo interesujacy post. Odnosnie aksjomatow i metod wnioskowania logicznego warto jeszcze wspomniec o twierdzeniu GODla :) Mowi ono, ze istnieja twierdzenia, ktorych nie mozna udowodnic ani zarazem ich obalic! I jak tu teraz wierzyc w scislosc matematyki? :) Odpowiedz Link Zgłoś
m.0.832 Re: Proszę o trochę konsekwencji; najpierw 15.06.07, 16:15 Ja mogę zawsze podawać drinki Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Proszę o trochę konsekwencji; najpierw 15.06.07, 22:13 Shaken not stirred? Aak naprawde to vodka martini jest jednak lepsza stirred niz shaken... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
m.0.832 Shaken not stirred? 15.06.07, 22:34 A najnowszy Bond odpowiedział: q, jest mi to obojętne, czy jakoś tak podobnie. Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Shaken not stirred? 16.06.07, 23:21 Najnowszy Bond to nawet nie popluczyny po Moorze i Connerym... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Proszę o trochę konsekwencji; najpierw 15.06.07, 22:12 rccc napisał: Bardzo interesujacy post. Odnosnie aksjomatow i metod wnioskowania logicznego warto jeszcze wspomniec o twierdzeniu GODla :) Mowi ono, ze istnieja twierdzenia, ktorych nie mozna udowodnic ani zarazem ich obalic! I jak tu teraz wierzyc w scislosc matematyki? :) - Matematyka nie jest nauka. Ona jest 'tylko' i 'az' jezykiem nauki. Ale matematyka, jak religia, jest oparta na nieudowadnialnych dogmatach, a w nauce z definicji nie ma i byc nie moze dogmatow... Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Proszę o trochę konsekwencji; najpierw 15.06.07, 22:09 toja3003 napisała: Proszę o trochę konsekwencji; najpierw odsyłasz mnie do podręczników fizyki, bo inaczej „nic nie zrozumiem” gdyż to jest „skomplikowane”; a kawałek dalej zarzucasz mi „używania skomplikowanych słów, aby wyrazić prostą prawdę". To jakim językim chcesz rozmawiać? - Prostym. Mylisz matematyke (jezyk nauki) z pseudonaukowym belkotem, w ktorym sie specjalizujesz... Otóż argument typu „i tak tego nie zrozumiesz, bo do tego potrzebna jest wyższa matematyka” do mnie nie przamawia. Pomijam fakt, że nie wiesz z kim rozmawiasz, może właśnie z autorem podręczników, do których odsyłasz? Czy jeśli wylegitymuję ci się dyplomami i listą publikacji z listy filadelfijskiej to powiesz „a to przepraszam, masz rację”? Daruj sobie. Tu na tym forum nie jesteśmy w laboratorium czy auli wykładowej gdzie liczą się literki przed nazwiskiem, robiące wrażenie na studentach, tu trzeba operować konkretnymi argumentami. - Nie sadze, abys byla fizyczka, bo wtedy byz wiedziala dobrze, ze bez wyzszej matematyki, to fizyki sie dzis uprawiac nie da. Nie chodzi tu o tytuly. Banach nie mial studiow, a byl wielkim matematykiem. I gdzie te twoje konkretne argumenty? A może uważasz, że w fizyce obowiązują jedynie słuszne poglądy zgodne z twoimi? „Straszysz” więc modelami, które udowadniają, że „Wszechświat był od zawsze” ale nie mówisz o jakie modele ci konkretnie chodzi. A są różne prawda? - Sama napisalas, ze nie jestesmy na auli uniweryteckiej. Slyszalas moze o modelu STEADY STATE Hoyle'a i podobnych jemu modelach? One zreszta nie tyle "udowadniaja", ale staraja sie wyjasnic... Nie rozumiesz metodologii nauk scislych, i tyle... Nie trafia do mnie także odrzucanie jakiejś tezy tylko dlatego, że mieści się w „głównym nurcie, który nie zawsze jest słuszny”. Czy tezy spoza głównego nurtu” są bardziej wiarygodne? Przecież nie o to chodzi. Nadal więc pytam gdzie jest dowód na istnienie Wszechświata „od zawsze”? - Gdybys cos wiedziala o metodologii naukowej, to bys wiedziala, ze na razie takiego dowodu nie ma. Sa tylko rozne hipotezy, czy tez, jak kto woli, teorie, a wsrod nich hipoteza (teoria) steady state oraz konkurencyjna big bang (obie zreszta nazwane przez Hoyle'a) i wiele innych, ale te dwie sa chyba najbardziej znane... W szczególności w obszarze fizyki obowiązuje stosowanie języka matematyki i potwierdzanie tez doświadczeniem. Jeśli ktoś uważa, że fizyka nie jest nauką doświadczalną to ma swój pewnik ale ja mam prawo się z tym nie zgadzać. Zatem zasada zachowania materii (piszę materii żeby uniknąć spekulacji typu „coś” powstaje z „niczego” na zasadzie samostwarzania symetrii niższych z wyższych itp.) nadal w fizyce obowiązuje. Wiem, że istnieją modele teoretyczne, które próbują zastąpić zasadę przyczynowości zasadą samoprzyczynowości ale w żadnym laboratorium jak dotąd nie przeprowadzono doświadczenia obalającego zasadę zachowania materii. Można dokonywać jej transformacji ale nie samoprzyczynowego tworzenia. W ten ostatni sposób nie uzyskano dotąd choćby jednej, najmniejszej cząsteczki. Jeśli ktoś twierdzi inaczej to niech poda źródło naukowe opisujące takie powtarzalne doświadczenie. - Ale co to ma z hipoteza steady state? Raczej nic... W skali mikro obserwujemy zas zjawiska, ktore sie nie zgadzaja z zasada zachowania materii-energii, tyle, ze tlumaczy sie to np. postawaniem czegos "na kredyt" (analogia do tworzenia przez banki pieniadza doslownie z niczego, ale to zrozumiec moga tylko ekonomisci i bankierzy)... Pominę dalsze rozważania teoretyczne jakie warunki musiałyby być spełnione aby takie doświadczenie przeprowadzić. Heisenberg to przy tym drobnostka. M.in. musiałoby nie być żadnych pól ani czasoprzestrzeni, żadnych obserwatorów, żadnego Wszechświata. - I co to ma do hipotezy wiecznego swiata? I dalej: matematyczny język fizyki jest aksjomatyczno-dedukcyjny. Czy to pewnik? Jeśli uważasz, że nie, to wykaż to, inaczej twoje podejście nie jest naukowe. A zatem u fundamentów tego języka znajdują się aksjomaty, które przyjmuje się dogmatycznie na wiarę, bo aksjomat jest, z definicji, „prawdą”. Tymczasem na każdy aksjomat jest inny aksjomat. W logice boolowskiej są tylko 2 kategorie: „prawda” i „fałsz”, natomiast w logice wielowartościowej ten aksjomat nie obowiązuje. - Mylisz fizyke, nauke indukcyjno-dedukcyjna z dedukcyjno-dogmatyczna matematyka, ktora jest tylko jezykiem fizyki, a nie fizyka "jako taka"... Nie ma zatem w nauce niepodważalnych pewników. Czy to też „pewnik”? - Zgoda, ale w matemayce i religii sa... Osąd zostawiam każdemu wedle własnego rozeznania. Więcej, już w ramach samego systemu aksjomatycznego istnieją zdania, o których prawdziwości czy fałszywości nie jesteśmy w stanie niczego powiedzieć w ramach tego systemu (twierdzenia Gödla). Z kolei empiria także nie jest jakimś absolutem, w który trzeba bezwarunkowo wierzyć. Nie ma „czystych danych empirycznych”. Zawsze związane są one z naszą zmysłową i modelową interpretacją. Zmysły mają swoje ograniczenia a model jest tylko uproszczeniem rzeczywistości. Jeśli uważasz, że powoływanie się na twierdzenia matematyczne to „dogmatyka” masz prawo tak sądzi ć, z powodów o jakich mówiłem wyżej. Pokaż inne twierdzenie. A zatem czekam na konkretny model, na który się powołujesz. I ręczę, że różne odpowiedzi, składające się z cytatów noblistów mam przygotowane - to naprawdę nie jest moja pierwsza dyskusja tego typu :) - O co co chodzi? Chcesz udowodnic matematycznie badz empirycznie istnienie Boga? Empirycznie ci sie to nie uda, bo Bog z def. nie jest materialny i przebywa poza czasoprzestrzenia. Matematycznie tez. Bo Bog jest jedyny i nieskonczony, w juz Catnor odkryl, ze wmatematyce mamy wiele nieskonczonosci... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Do "toja3003" z prosba o odpowiedz 17.06.07, 10:11 forum.gazeta.pl/forum/73,46481,1540823.html?f=28&w=739729&a=64252667&rep=1 Oto moje stanowisko w skrocie: 1. Bog jest bytem wirtualnym, istniejacym tylko w ludzkich umyslach, podobnie jak krasnoludki Konopnickiej czy Skrzetuski z Trylogii Sienkiewicza. 2. "Tradycyjne" Nauki scisle takie jak chemia czy fizyka, a wiec tez i kosmologia oraz kosmogonia sie takimi bytami nie zajmuja. Zajmuje sie nimi psychologia (w tym spoleczna), psychiatria i teoria literatury, a takze socjologia. 3. Matematyka nie jest nauka, jest jezykiem nauki. Stad matematyka, w odroznieniu od nauki, jest oparta na dogmatach i dopuszcza byty wirtualne, takie jak np. nieskonczonosc. 4. Istnienia Boga nie da sie udowodnic metodami naukowymi (metodami matematyczno-fizycznymi, znaczy sie), bowiem nauka, z definicji,nie zajmuje sie bytami wirtualnymi... Pozdr. :) Kagan (nick zmieniony na "zorbe" z powodu zapisu cenzury Michnikowej na "kagana") Patrz tez: www.polonica.net/Khazaria- Chazarowie_korzenie_wspolczesnego_zydostwa.htm po wyjasnienie nicku KAGAN Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Witam, 18.06.07, 11:32 Witam, W skrócie, niemal 100% zgoda na p.2.,3.,4. i 90% na 1. Gdyby w p.1 skreślić słowo „tylko” bądź zamienić na „również” także i ten p. byłby (w skrócie) niemal 100% zgodny z moimi poglądami, pod warunkiem rezygnacji ze zbędnych, moim zdaniem, porównań Wszechmogącej Doskonałości do kabaretowych konstrukcji literackich. Pozdro. Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Witam, 18.06.07, 11:59 toja3003 napisała: Witam, W skrócie, niemal 100% zgoda na p.2.,3.,4. i 90% na 1. Gdyby w p.1 skreślić słowo „tylko” bądź zamienić na „również” także i ten p. byłby (w skrócie) niemal 100% zgodny z moimi poglądami, pod warunkiem rezygnacji ze zbędnych, moim zdaniem, porównań Wszechmogącej Doskonałości do kabaretowych konstrukcji literackich. Pozdro. - Ja tez witam. Wiec w czym sie wlasciwie nie zgadzamy? Pozdr. :) Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 no właśnie - a jak sądzisz? Ale przypomnę: 18.06.07, 17:01 różnica dotyczy używanego języka w odniesieniu do najważniejszego dla mnie pytanie „dlaczego istnieje coś”. Otóż w nauce istnieją takie prawa jak zachowania masy czy energii i to mam na myśli, że taka materia jak naszego wszechświata nie mogła wedle tych praw powstać bez jej odpowiedniego ekwiwalentu. Jeśli są inne prawa czy modele, które tłumaczą, że taka materia mogła powstać inaczej to chętnie posłucham. Taka jest właśnie definicja materii i nie można jej zaprzeczać, twierdząc, że powstała z niczego, bez przyczyny. Oczywiście można przyjąć inną definicję materii i przypisać jej moc samostworzenia i dalej moc ewoluowania aż do fenomenu wszelkich form życia z samoświadomością włącznie a więc również i sferą duchową (uczuciową) ale wówczas możnaby w klasycznym wyznaniu wiary „Wierzę w Boga” zastąpić innym słowem Boga tzn. mówić „Wierzę w materię, przyczynę wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych, materia prawdziwa z materii prawdziwej, światłość fotonowa ze światłości fotonowej” itp.itd. Byłoby to podobne wyznanie wiary tylko w innym języku. I jeśli ktoś tak to rozumie to jego sprawa. Też jest dla mnie człowiekiem wierzącym. Natomiast Bóg, z definicji, jest wszechmogący i nie ma tu sprzeczności w stwierdzeniu, że sam się stwarza, był jest i będzie. W tym miejscu znowu zadasz pytanie skąd dowód na takie a nie inne założenia dot. definicji materii czy Boga, względnie założeń połączonych z określoną tezą. Otóż nie ma takiego dowodu w nauce, bo składa się ona z modeli, będących w naszym wobrażeniu odbiciem czy uproszczeniem rzeczywistości dla jej lepszego zrozumienia. Euklides przyjął określone aksjomaty i dedukcyjnie powstała z tego geometria ale euklidesowa. U Łobaczewskiego przyjęto inne założenia, inne definicje i stąd inne wnioski. W efekcie znowu wracamy do kwestii języka i co najmnej od Wittgensteina można zauważyć, że poza językiem nic nie istnieje. Językiem matematyki, naturalnym czy jakimś innym. Stąd człowiek ma swobodę konstruowania teorii wychodząc od różnych założeń i przyjmując różną logikę, bo i tu nie ma tej jednej, jedynie słusznej. Moja jest taka jak pisałem a twoja inna, nie mam z tym żadnego problemu. Innymi słowy mówiąc, uważam, że gdyby Boga nie było, to trzebaby go wymyśleć aby stworzyć bardziej spójny model opisujący świat. Mówię tu tylko o naukowym wymiarze zagadnienia a nie religijnym. Wiara nie podlega prawom nauki choć, zdaniem JPII, „nasza cywilizacja potrzebuje do lotu dwóch skrzydeł: wiary i nauki; z jednym skrzydłem nie da się latać”. I z tym zdaniem się osobiście zgadzam. Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: no właśnie - a jak sądzisz? Ale przypomnę: 18.06.07, 18:16 toja3003 napisała: różnica dotyczy używanego języka w odniesieniu do najważniejszego dla mnie pytanie „dlaczego istnieje coś”. Otóż w nauce istnieją takie prawa jak zachowania masy czy energii i to mam na myśli, że taka materia jak naszego wszechświata nie mogła wedle tych praw powstać bez jej odpowiedniego ekwiwalentu. Jeśli są inne prawa czy modele, które tłumaczą, że taka materia mogła powstać inaczej to chętnie posłucham. Taka jest właśnie definicja materii i nie można jej zaprzeczać, twierdząc, że powstała z niczego, bez przyczyny. - Obecnie uwaza sie, ze wszechswiat powstal na kredyt. Dla ekonomisty czy finansisty to jest to latwe do zrozumienia, bowiem pieniadz, ktory obecnie uzywamy, tez powstal niejako z niczego... Oczywiście można przyjąć inną definicję materii i przypisać jej moc samostworzenia i dalej moc ewoluowania aż do fenomenu wszelkich form życia z samoświadomością włącznie a więc również i sferą duchową (uczuciową) ale wówczas możnaby w klasycznym wyznaniu wiary „Wierzę w Boga” zastąpić innym słowem Boga tzn. mówić „Wierzę w materię, przyczynę wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych, materia prawdziwa z materii prawdziwej, światłośc fotonowa ze światłości fotonowej” itp.itd. Byłoby to podobne wyznanie wiary tylko w innym języku. I jeśli ktoś tak to rozumie to jego sprawa. - Jako wierzaca, nie potrafisz sie uwolnic od pewnych dogmatow i pewnego stylu myslenia. W nauce sie nie wierzy, ale stawia hipotezy i je weryfkuje (pozytwnie badz negatywnie)... Też jest dla mnie człowiekiem wierzącym. - Patrz wyzej. Natomiast Bóg, z definicji, jest wszechmogący i nie ma tu sprzeczności w stwierdzeniu, że sam się stwarza, był jest i będzie. W tym miejscu znowu zadasz pytanie skąd dowód na takie a nie inne założenia dot. definicji materii czy Boga, względnie założeń połączonych z określoną tezą. Otóż nie ma takiego dowodu w nauce, bo składa się ona z modeli, będących w naszym wobrażeniu odbiciem czy uproszczeniem rzeczywistości dla jej lepszego zrozumienia. - Pytam sie tylko, kto stworzyl Boga, kiedy, jak i po co... Euklides przyjął określone aksjomaty i dedukcyjnie powstała z tego geometria ale euklidesowa. U Łobaczewskiego przyjęto inne założenia, inne definicje i stąd inne wnioski. W efekcie znowu wracamy do kwestii języka i co najmnej od Wittgensteina można zauważyć, że poza językiem nic nie istnieje. Językiem matematyki, naturalnym czy jakimś innym. - Jezyk to tylko narzedzie. Witingstein to dlamnie zaden autorytet, a jego filozofia wydaje mi sie plytka i metna... Stąd człowiek ma swobodę konstruowania teorii wychodząc od różnych założeń i przyjmując różną logikę, bo i tu nie ma tej jednej, jedynie słusznej. Moja jest taka jak pisałem a twoja inna, nie mam z tym żadnego problemu. - Jesli uzywamy roznych logik, to nasza dyskusja nie ma chyba sensu... Innymi słowy mówiąc, uważam, że gdyby Boga nie było, to trzebaby go wymyśleć aby stworzyć bardziej spójny model opisujący świat. -A dla mnie to Ockhamowski byt zbyteczny, ktory niczego nie wyjasnia, a tylko komplikuje, i to niepotrzebnie, nasze zycie... Mówię tu tylko o naukowym wymiarze zagadnienia a nie religijnym. Wiara nie podlega prawom nauki choć, zdaniem JPII, „nasza cywilizacja potrzebuje do lotu dwóch skrzydeł: wiary i nauki; z jednym skrzydłem nie da się latać”. I z tym zdaniem się osobiście zgadzam. - JP2 to dla mnie tez zaden autorytet. Ani w religii, ani w nauce, ani tez w lotnictwie (sa samoloty z jednym skrzydlem i niezle lataja, sa nawet samoloty skladajace sie tylko ze skrzydla)... Dla JP2 cywilizacja to cywilizacja chrzescijanska, czyli oparta na azjatyckiej religii (Judaizmie), dla mnie zas liczy sie glownie dziedzictwo europejskie, czyli starozytna, przedchrzescijanska Grecja i Rzym Jowisza, a nie zydowskiego rabina Jezusa... Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Dzięki za odpowiedź, pozwól, że zacytuję kilka two 19.06.07, 09:40 Dzięki za odpowiedź, pozwól, że zacytuję kilka twoich wypowiedzi: „Wittgenstein to dla mnie żaden autorytet, a jego filozofia wydaje mi się płytka i mętna” „JP2 to dla mnie też żaden autorytet.” „Jako wierzący, nie potrafisz się uwolnić od pewnych dogmatów i pewnego stylu myślenia.” „Jesli używamy różnych logik, to nasza dyskusja nie ma chyba sensu...” Faktycznie, ty masz swoje autorytety, ja swoje, ty masz swój styl i swoje dogmaty a ja swoje, ja swoją logikę, ty swoją. Dziękuję za dyskusję, miłego dnia. He, he „świat powstał na kredyt co rozumie każdy ekonomista”. Więc pytam: jaki „bank” tego kredytu światu udzielił, bo w ekonomii samemu sobie nie można tego zrobić. Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Dzięki za odpowiedź, pozwól, że zacytuję kilk 19.06.07, 20:24 toja3003 napisała: Dzięki za odpowiedź, pozwól, że zacytuję kilka twoich wypowiedzi: „Wittgenstein to dla mnie żaden autorytet, a jego filozofia wydaje mi się płytka i mętna” „JP2 to dla mnie też żaden autorytet.” „Jako wierzący, nie potrafisz się uwolnić od pewnych dogmatów i pewnego stylu myślenia.” „Jesli używamy różnych logik, to nasza dyskusja nie ma chyba sensu..." - I co z tego? Argument odwolujacy sie do czyjegos autorytetu jest latwo zbic, kwstionujac ow autorytet. I co chcesz udowodnic tymi dwoma ostatnimi cytatami, zreszta wyjetymi z kontekstu? Faktycznie, ty masz swoje autorytety, ja swoje, ty masz swój styl i swoje dogmaty a ja swoje, ja swoją logikę, ty swoją. Dziękuję za dyskusję, miłego dnia. - Oczywiscie, ze mam swe autorytety, np. Kotarbinskiego, Russella, Einsteina czy Keynesa i Galbraitha, ale nie bezkrytycznie... He, he „świat powstał na kredyt co rozumie każdy ekonomista”. Więc pytam: jaki „bank” tego kredytu światu udzielił, bo w ekonomii samemu sobie nie można tego zrobić. - Cyzby? A jak sie jest wlascicielem albo szefem banku? Zreszta to nie bylo doslownie, tylko dla celow dydaktycznych, taki uproszczony "finansowy" model kosmosu... I czyzbys chciala zrejterowac? Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 zrejterować? ja? nigdy! 21.06.07, 17:21 ten wstęp to oczywiście żarcik, podtrzymam jednak chwilowo dyskusję, bo kulturalnie się z tobą dyskutuję. Ustaliliśmy już, że ty masz swoje autorytety, ja swoje, ty masz swój styl i swoje dogmaty a ja swoje, ja swoją logikę, ty swoją. Aha, nic przeciwko Kotarbińskiemu i paru innym "twoim" nazwiskom. Stoją u mnie na półce i też nie jestm wobec nich bezkrytyczny. Ale teraz z innej beczki, choć na temat. Jeśli pozwolisz to przeprowadzę teraz pewne rozumowanie opierając się jedynie na dwóch bezdowodowo przyjętych założeniach: 1) poglądy, które głosisz są naukowe 2) jesteś człowiekiem niewierzącym Pod koniec wywodu stanie się jasne dlaczego są one na wstępie potrzebne. W dalszym ciągu zamierzam posłużyć się tylko twoimi poglądami, starając się je usystematyzować. Przede wszystkim, jak wykazałeś, praprzyczyną również i samej siebie a więc wszelkiej przyczynowości jest Wszechświat, który był od zawsze i pozostając na gruncie matematyczno-fizycznym może mu odpowiadać stan najwyższej symetrii. Z niego wynikają wszelkie dalsze konsekwencje Wielkiego Wybuchu, ewolucji przyrody nieożywionej i ożywionej z fenomenem samoświadomości włącznie. Zapewne uważasz też, że gdyby nawet nast Wszechświat nie miał być jedynym, gdybyśmy mieli do czynienia ze wszechświatami równoległymi czy kaskadowymi Wybuchami to przecież i tak dochodzimy do stanu najwyższej symetrii. Stan ten bowiem ma cechę samostwarzalności, samoprzyczynowości. Jednocześnie nie ma powodu aby wykluczyć fakt, że stany ludzkiej świadomości dadzą wytłumaczyć się algorytmicznie a zatem można będzie je także powiązać ze stanem najwyższej symetrii. Jasne jest również, że wszystko to, czego dzisiaj jeszcze objaśnić nie potrafimy, nie znamy, i tak można powiązać ze stanem najwyższej symetrii już teraz, np. otwartą kwestię ciemnej materii. Wiemy, że taka materia istnieje a nie znamy jeszcze wszystkich mechanizmów nią rządzących ale zakładamy, że i ona ma swoje źródło w najwyższej symetrii. Również wszelkiego rodzaju inne stany materialne czy uczuciowe, wszelkiego rodzaju materie jeszcze „ciemniejsze” czy jeszcze „jaśniejsze”, możliwe intelekty czy świadomości jeszcze potężniejsze niż te, którymi obecnie dysponuje człowiek, które powstaną w drodze ewolucji biologicznej czy sztucznej, tworzone przez człowieka czy przyrodę – również i to wszystko da się sprowadzić do stanu najwyższej symetrii. A więc każde życie, każde istnienie, gdziekolwiek nie miałoby miejsca, w znanym nam Wszechświecie, czy też jakimś innym obszarze, przejawie rzeczywistości – wszystko to, ma swoje źródło w najwyższej symetrii. Zatem dlaczego mielibyśmy zakładać, że najdoskonalszą istotą we Wszechświecie i wieczności, teraz i na zawsze jest tylko homo sapiens, na poziomie kulturowo-cywilizacyjnym roku 2007? Akurat gdzieś na trzeciej planecie peryferyjnej gwiazdy jednej z miriad galaktyk, i tulko tu, w tym miejscu i czasie? Jasne, że najwyższa sysmetria może być źródłem, a może nawet już jest, cywilizacji czy istot o wiele potężniejszych od współczesnego człowieka – takich, dla których człowiek może być przodkiem albo rozwijających się zupełnie niezależnie od życia na Ziemii. Trudno byłoby zakładać, że dla rozwoju takich istot miałyby istnieć jakieś ograniczenia. Przykładowo: opisy istot nazywanych przez religie aniołami, nie byłyby w tym kontekście niczym szczególnym. Co więcej, nieograniczoność takiego rozwoju powoduje, że nie ma przeszkód aby uznać Najwyższą Symetrię także za cechę związaną z Absolutem. Dlaczegóż by więc, Najwyższa Symetria, która objawia swoje działanie na każdym kroku, bo widzimy je w całej różnorodności rzeczywistości, nie mogłaby gwarantować człowiekowi korzystnia z mechanizmów dających nam np. nieśmiertelność? Atrybuty Najwyższej Symetrii, skonfrontowane z atrybutami o charakterze boskim, wykazują zadziwiającą zbieżność. Opierając się na Najwyższej Symetrii możnaby ważyć się na naukowy dowód istnienia Boga. Dlatego właśnie poczyniłem owe dwa założewnia na wstępie. Ponieważ najbardziej wiarygodnym tego typu dowodem jest taki, który opiera się jedynie na poglądach naukowych i to formułowanych przez osobę niewierzącą. Wówczas nie można bowiem mówić o stronniczości. W ten sposób twoje rozumowanie, paradoksalnie, można zinterpretować jako naukowy przyczynek do istnienia Boga. Oczywiście masz prawo się tutaj obruszyć, powiedzieć, że „wszystko przekręcam”, że Abel (oczywiście nie ten biblijny ale od swoich grup) nie to miał na myśli, dając nam do dyspozycji określone narzędzia matematyczne, aby ktoś wykorzystywał je do pokazywania boskich cech rzeczywistości. Tak więc to, co w zamyśle z mojej strony, początkowo miałoby być tylko myślowym paradoksem, stopniowo zaczęło mnie naprowadzać w kierunku pewnej głębszej idei, którą warto rozwarzyć szerzej. Być może, faktycznie kiedyś, rozwijająca się tak wspaniale nauka dostarczy nam coraz więcej narzędzi, które mogą pokazać istnienie boskości. Podstawowym bowiem problemem, wielu ludzi wierzących, jest odpowiedź na pytanie: „kto stworzył Boga”. Najwyższa Symetria rozwiązuje ten problem. Ponieważ, w czysto naukowy sposób, pokazuje, że „coś i nicość są podobnymi formami istnienia”, że przyczynowość może mieć charakter samoprzyczynowości. Zatem twierdzenie, iż „Bóg był, jest i będzie, że sam jest przyczyną samego siebie” jest zrozumiałe a pytanie o jakąś zewnętrzną przyczynę, „zewnętrzny aksjomat”, jest nieistotne. Wszystko bowiem koresponuje z matematycznymi teoriami Najwyższej Symetrii. Byś może zatem nauka zatacza już wielkie koło – począwszy od pooświeceniowego krytykowania religii, przez postawę wobec niej neutralną, wróci do niej na gruncie czysto naukowym właśnie i to od strony nauk najbardziej ścisłych a nie humanistycznych. Jak wyobrażam sobi taki proces? Niewątpliwie mamy obecnie w fizyce do czynienia z krokiem w kierunku rozszerzenia modelu standardowego i unifikacją znanych nam oddziaływań, wszczególności grawitacyjnych. Jesteśmy blisko odkrycia grawitonu. Gdyby teoria pól Higgsa (byś może jest ich wiele) się potwierdziła, byłby to poważny krok w tym kierunku. Ale wówczas zanlezione odpowiedzi natychmiast prowokować będą do następnych pytań. Grawiton to jeszcze nie wszystko. Szereg biologów i genetyków, wysuwa przypuszczenie, że infogentyka czy spektukularne rozszyfrowywanie ludzkiego genomu w ostatnich latach nie tłumaczy całkowicie mechanizmu powstawania życia. Byś może istnieje również swego rodzaju biologiczne „pole życiowe”, mające swoje odpowiedniki we właściowściach pól fizycznych. Być może będziemy mogli kiedyś zacząć poszukiwania takiej „cząstki życia” i fizyko-chemo-biologicznego pola umożliwiającego rozwój życia. Z kolei socjologia poszukuje aktualnie pewnych podstawowych „cząstek” o charakterze kulturowym (teoria memów). Natychmiast powstaje tu zasadne pytanie o fizyczne odpowiedniki tych tworów. Ba, Demokryt gdy formułował swoją ideę atomu również nie miał mikroskopu elektronowego aby zajrzeć do wnętrza materii. A jednak taka idea była pomocna Bohrowi czy Ruthefordowi kiedy tworzyli podwaliny nowoczesnej fizyki. Dlaczego by więc nie pójść tropem biologicznego pola, memów, dalej nawet – założyć, że istnieją pola czy cząstki odpowiedzialne za inteligencję, świadomość. Swego rodzaju pole informacyjne. Jeśli by zatem udałoby się kiedyś połączyć wszytskie te pola i oddziaływnia, wszystkie fenomeny rzeczywistości, w jedną Teorię Wszystkiego, która byłaby znacznie szersza od tej o której fizyka mówi dziś, wówczas moglibyśmy zrobić kolejny krok: ważyć się na Teorię Teorii. Zrealizować odwieczne marzenie ludzkości i w spójny sposób połączyć całą naszą wiedzę. W takim momencie, różnice które dzisiaj jeszcz Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: zrejterować? ja? nigdy! 22.06.07, 15:10 toja3003 napisała: ten wstęp to oczywiście żarcik, podtrzymam jednak chwilowo dyskusję, bo kulturalnie się z tobą dyskutuję. Ustaliliśmy już, że ty masz swoje autorytety, ja swoje, ty masz swój styl i swoje dogmaty a ja swoje, ja swoją logikę, ty swoją. Aha, nic przeciwko Kotarbińskiemu i paru innym "twoim" nazwiskom. Stoją u mnie na półce i też nie jestm wobec nich bezkrytyczny. Ale teraz z innej beczki, choć na temat. - OK. Milo mi, ze nie przechodzisz do atakow ad personam, jak to zwykle na forum GW... Jeśli pozwolisz to przeprowadzę teraz pewne rozumowanie opierając się jedynie na dwóch bezdowodowo przyjętych założeniach: 1) poglądy, które głosisz są naukowe 2) jesteś człowiekiem niewierzącym Pod koniec wywodu stanie się jasne dlaczego są one na wstępie potrzebne. W dalszym ciągu zamierzam posłużyć się tylko twoimi poglądami, starając się je usystematyzować. Przede wszystkim, jak wykazałeś, praprzyczyną również i samej siebie a więc wszelkiej przyczynowości jest Wszechświat, który był od zawsze i pozostając na gruncie matematyczno-fizycznym może mu odpowiadać stan najwyższej symetrii. Z niego wynikają wszelkie dalsze konsekwencje Wielkiego Wybuchu, ewolucji przyrody nieożywionej i ożywionej z fenomenem samoświadomości włącznie. - Nifdzie nie pisalem, ze wszechswiat jest w stanie rownowagi, a tym bardziej symetrii. Przypuszczam, ze powstal 'na kredyt', ze jest w zwiazku tym niejako anomalia, i ze moze wiec (ale nie musi) zniknac w kazdej chwili. Dla mnie idealym stanem jest raczej NIEistnienie a nie istnienie... Zapewne uważasz też, że gdyby nawet nast Wszechświat nie miał być jedynym, gdybyśmy mieli do czynienia ze wszechświatami równoległymi czy kaskadowymi Wybuchami to przecież i tak dochodzimy do stanu najwyższej symetrii. Stan ten bowiem ma cechę samostwarzalności, samoprzyczynowości. Jednocześnie nie ma powodu aby wykluczyć fakt, że stany ludzkiej świadomości dadzą wytłumaczyć się algorytmicznie a zatem można będzie je także powiązać ze stanem najwyższej symetrii. - Znow popelniasz blad piszac o idealnej symetrii, ktora istniec moze tylko wirtualnie, ale nie realnie. I przyjmujesz hipoteze BIG BANG za sprawdzona teorie, chco tak wcale byc nie musi... Jasne jest również, że wszystko to, czego dzisiaj jeszcze objaśnić nie potrafimy, nie znamy, i tak można powiązać ze stanem najwyższej symetrii już teraz, np. otwartą kwestię ciemnej materii. Wiemy, że taka materia istnieje a nie znamy jeszcze wszystkich mechanizmów nią rządzących ale zakładamy, że i ona ma swoje źródło w najwyższej symetrii. Również wszelkiego rodzaju inne stany materialne czy uczuciowe, wszelkiego rodzaju materie jeszcze „ciemniejsze ” czy jeszcze „jaśniejsze”, możliwe intelekty czy świadomości jeszcze potężniejsze niż te, którymi obecnie dysponuje człowiek, które powstaną w drodze ewolucji biologicznej czy sztucznej, tworzone przez człowieka czy przyrodę – również i to wszystko da się sprowadzić do stanu najwyższej symetrii. - Znow zakladsz bez dowodu, ze musi byc owa idealna symetria i przyjmujesz hipoteze 'ciemnej' materii za pewnik... A więc każde życie, każde istnienie, gdziekolwiek nie miałoby miejsca, w znanym nam Wszechświecie, czy też jakimś innym obszarze, przejawie rzeczywistości > wszystko to, ma swoje źródło w najwyższej symetrii. - Znow kontynuujesz swe rozwazania opierajac sie na nieudowodnionym zalozeniu idealnej symetrii, co jest wielkim bledem... CDN Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: zrejterować? ja? nigdy! 22.06.07, 15:16 toja: Xatem dlaczego mielibyśmy zakładać, że najdoskonalszą istotą we Wszechświecie i wieczności, teraz i na zawsze jest tylko homo sapiens, na poziomie kulturowo-cywilizacyjnym roku 2007? - Nigdzie nie robilem takiego zalozenia! Akurat gdzieś na trzeciej planecie peryferyjnej gwiazdy jednej z miriad galaktyk, i tulko tu, w tym miejscu i czasie? Jasne, że najwyższa sysmetria może być źródłem, a może nawet już jest, cywilizacji czy istot o wiele potężniejszych od współczesnego człowieka – takich, dla których człowiek może być przodkiem albo rozwijających się zupełnie niezależnie od życia na Ziemii. - Hipoteza UFOtkow? Ale to NIE sa Bogowie, gora bogowie, ale my na tym forum dyskutujemy o Bogu a nie bogach Danikena... Trudno byłoby zakładać, że dla rozwoju takich istot miałyby istnieć jakieś ograniczenia. Przykładowo: opisy istot nazywanych przez religie aniołami, nie byłyby w tym kontekście niczym szczególnym. Co więcej, nieograniczoność takiego rozwoju powoduje, że nie ma przeszkód aby uznać Najwyższą Symetrię także za cechę związaną z Absolutem. Dlaczegóż by więc, Najwyższa Symetria, która objawia swoje działanie na każdym kroku, bo widzimy je w całej różnorodności rzeczywistości, nie mogłaby gwarantować człowiekowi korzystnia z mechanizmów dających nam np. nieśmiertelność? Atrybuty Najwyższej Symetrii, skonfrontowane z atrybutami o charakterze boskim, wykazują zadziwiającą zbieżność. Opierając się na Najwyższej Symetrii możnaby ważyć się na naukowy dowód istnienia Boga. - Udowodniles jedynie mozliwosc (hipotetyczna, ale zawsze) istnienie wyzszych cywilizacji niz nasza... Dlatego właśnie poczyniłem owe dwa założewnia na wstępie. Ponieważ najbardziej wiarygodnym tego typu dowodem jest taki, który opiera się jedynie na poglądach naukowych i to formułowanych przez osobę niewierzącą. Wówczas nie można bowiem mówić o stronniczości. - J.w. Udowadniasz cos innego niz chciales... W ten sposób twoje rozumowanie, paradoksalnie, można zinterpretować jako naukowy przyczynek do istnienia Boga. Oczywiście masz prawo się tutaj obruszyć, powiedzieć, że „wszystko przekręcam”, że Abel (oczywiście nie ten biblijny ale od swoich grup) nie to miał na myśli, dając nam do dyspozycji określone narzędzia matematyczne, aby ktoś wykorzystywał je do pokazywania boskich cech rzeczywistości. Tak więc to, co w zamyśle z mojej strony, początkowo miałoby być tylko myślowym paradoksem, stopniowo zaczęło mnie naprowadzać w kierunku pewnej głębszej idei, którą warto rozwarzyć szerzej. Być może, faktycznie kiedyś, rozwijająca się tak wspaniale nauka dostarczy nam coraz więcej narzędzi, które mogą pokazać istnienie boskości. Podstawowym bowiem problemem, wielu ludzi wierzących, jest odpowiedź na pytanie: „kto stworzył Boga"? - Na krtore kosciol nie zna odpowiedzi... CDN Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: zrejterować? ja? nigdy! 22.06.07, 15:23 CD toja: Najwyższa Symetria rozwiązuje ten problem. Ponieważ, w czysto naukowy sposób, pokazuje, że „coś i nicość są podobnymi formami istnienia”, że przyczynowość może mieć charakter samoprzyczynowości. Zatem twierdzenie, iż „Bóg był, jest i będzie, że sam jest przyczyną samego siebie” jest zrozumiałe a pytanie o jakąś zewnętrzną przyczynę, „zewnętrzny aksjomat”, jest nieistotne. Wszystko bowiem koresponuje z matematycznymi teoriami Najwyższej Symetrii. - Ale to jest czysta matematyka, a w rzeczywistosci nie ma ani idealnych, bzewymiarowych punktow, ani idealnych linii czy odcinkow bez grubosci, ani tez idealnej symetrii... Byś może zatem nauka zatacza już wielkie koło – począwszy od pooświeceniowego krytykowania religii, przez postawę wobec niej neutralną, wróci do niej na gruncie czysto naukowym właśnie i to od strony nauk najbardziej ścisłych a nie humanistycznych. Jak wyobrażam sobi taki proces? Niewątpliwie mamy obecnie w fizyce do czynienia z krokiem w kierunku rozszerzenia modelu standardowego i unifikacją znanych nam oddziaływań, wszczególności grawitacyjnych. - Na razie hipoteza superstrun (ostanio supermembran) to tylko nbieudowadnialne spekulacje matematykow, a nie fizyka... Jesteśmy blisko odkrycia grawitonu. Gdyby teoria pól Higgsa (byś może jest ich wiele) się potwierdziła, byłby to poważny krok w tym kierunku. Ale wówczas zanlezione odpowiedzi natychmiast prowokować będą do następnych pytań. Grawiton to jeszcze nie wszystko. Szereg biologów i genetyków, wysuwa przypuszczenie, że infogentyka czy spektukularne rozszyfrowywanie ludzkiego genomu w ostatnich latach nie tłumaczy całkowicie mechanizmu powstawania życia. - Oczywiscie. Poznalismy (byc moze) alfabet zycia, ale nie znamy wciaz gramatyki zycia... Byś może istnieje również swego rodzaju biologiczne „pole życiowe”, mające swoje odpowiedniki we właściowściach pól fizycznych. Być może będziemy mogli kiedyś zacząć poszukiwania takiej „cząstki życia” i fizyko-chemo-biologicznego pola umożliwiającego rozwój życia. Z kolei socjologia poszukuje aktualnie pewnych podstawowych „cząstek” o charakterze kulturowym (teoria memów). Natychmiast powstaje tu zasadne pytanie o fizyczne odpowiedniki tych tworów. - Czyste spekulacje: ciekawe, ale z nauka niewiele maja wspolnego... Ba, Demokryt gdy formułował swoją ideę atomu również nie miał mikroskopu elektronowego aby zajrzeć do wnętrza materii. A jednak taka idea była pomocna Bohrowi czy Ruthefordowi kiedy tworzyli podwaliny nowoczesnej fizyki. Dlaczego by więc nie pójść tropem biologicznego pola, memów, dalej nawet – założyć, że istnieją pola czy cząstki odpowiedzialne za inteligencję, świadomość. Swego rodzaju pole informacyjne. Jeśli by zatem udałoby się kiedyś połączyć wszytskie te pola i oddziaływnia, wszystkie fenomeny rzeczywistości, w jedną Teorię Wszystkiego, która byłaby znacznie szersza od tej o której fizyka mówi dziś, wówczas moglibyśmy zrobić kolejny krok: ważyć się na Teorię Teorii. - Nie sadze, aby OTW (TOE) kiedykolwiek powstala. Oznaczalo by to bowiem koniec nauki, a wiec i koniec cywilizacji oraz stopniowe, ale nieuchronne zwyrodnienie ludzkosci i powrot do kamienia lupanego... Pozdr. :) Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: zrejterować? ja? nigdy! 22.06.07, 16:45 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=64677778 Gazeta.pl > Forum > Społeczeństwo Piątek, 22 czerwca 2007 Polonia Czemu na tym forum mozna atakowac ad personam? Autor: zorbathegreek Data: 22.06.07, 16:39 + dodaj do ulubionych wątków -------------------------------------------------------------------------------- A admin nic nie robi, albo nawet, jak balmy (jp.hi) przylacza sie do owych atakow, niezgodnych przeciez ani z reulaminem forum ani z netetykieta? Na dodatek, podaje sie tu dane osobowe kagana (zorby), bez jego zgody i wbrew jego sprzeciwom. Czy to jest fair? Oczywiscie, ze nie. To zwykla nagonka na kagana, w sttlu hitlerowsko-stalinowskim... :( Czyzby chodzilo tu o poglady kagana wyrazone m. in. na: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=64334983 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=739729 Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Oczywiście moje rozumowanie to spekulacje, chciałe 25.06.07, 11:26 Oczywiście moje rozumowanie to spekulacje, chciałem tylko pokazać do czego mogą prowadzić kiedy niektórzy upierają się przy jakiejś teorii naukowej, np. sysmetrii, big-bangu itp. Ja nie upieram się przy żadnej z nich i żadna z nich mi nie przeszkadza. Ale nadal czekam na twoją propzycję odpowiedzi na najważniejsze, dla mnie, pytanie: dlaczego w ogóle istnieje coś? Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Oczywiście moje rozumowanie to spekulacje, ch 25.06.07, 12:37 Dzieki za odp. Zgadzam sie z nia w 100%. A czemu istnieje cos a nie nic? Moim zdaniem, to czysty przypadek... toja3003 napisała: Oczywiście moje rozumowanie to spekulacje, chciałem tylko pokazać do czego mogą prowadzić kiedy niektórzy upierają się przy jakiejś teorii naukowej, np. sysmetrii, big-bangu itp. Ja nie upieram się przy żadnej z nich i żadna z nich mi nie przeszkadza. Ale nadal czekam na twoją propzycję odpowiedzi na najważniejsze, dla mnie, pytanie: dlaczego w ogóle istnieje coś? Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 jeżeli twierdzisz, że przyczyną istnienia 25.06.07, 17:28 rzeczywistości jest "czysty przypadek" to pytam dalej o przyczynę tego "czytego przypadku". Tam gdzie nie znamy związku między zjawiskami nie mamy prawa automatycznie mówić, że udowodniliśmy jego brak. Owszem, mamy bardzo wiele przykładów działania zasady przyczynowości i to zostało udowodnione wielokrotnie w powtarzalnych doświadczeniach. I mamy wiele przykładów zjawisk gdzie dotąd takiej przyczynowości nie udowodniliśmy – właśnie w fizyce kwantowej. Ale to jeszcze nie dowód na jej „absolutny” brak teraz i zawsze. Zilustruję rzecz prostym przykładem. Rozważmy następujący ciąg: 3,9,7,9,8,5,3,5,6,2,9,5. Czy istnieje jakiś związek między tymi cyframi? Czy jest to ciąg losowy (pseudolosowy) czy też jego przyczyną jest algorytm? Powiedzmy, że nie widzisz tego związku i mówisz "to czysty przypadek". Czy masz prawo twierdzić, że na pewno nie działa tu zasada przyczynowości. Po prostu tego nie wiesz. Tymczasem ów ciąg to fragment rozwinięcia liczby pi. Akurat podany wstecz i to od 15-go miejsca po przecinku. Ale kto może zagwarantować, że przyroda zawsze mówi do nas wprost? Widać z tego przykładu, że wszędzie tam gdzie przyczynowość jest nieznana mamy tendencję do zastępowania jej słowem „przypadek”, „spontaniczność”, „bezprzyczynowość” itp. Kolejna słabość twierdzenia o bezprzyczynowości (przypadkowości) powstania rzeczywistości (wielkiego wybuchu) to jego sprzeczność ze wszelkimi zmianami zachodzącymi w rzeczywistości. Pokaż jeden najdrobniejszy proces zachodzący bezprzyczynowo. Nie ma takiego. Dlaczego zatem owa zasada nie miałyby mieć zastosowania także do rzeczy największej, tj. rzeczywistości jako całości? A jeśli tak to gdzie jest powtarzalne doświadczenie pokazujące "przypadkową" kreację „czegoś” z „nicości”? Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: jeżeli twierdzisz, że przyczyną istnienia 26.06.07, 11:25 Czysty przypadek, z definicji, jest czysto przypadkowy. Wbrew pozorom, nie tak o niego latwo. Statystycy dobrze wiedza np., jak trudno wygenerowac duza ilosc liczb losowych. Co do tego ciagu liczb. Sama udowodnilas to, co wyzej napisalem: jest to ciag pseudolosowy, praktycznie mozna go uznac za losowy, np. do wyboru probek do oceny jakosci. Co wiecej, w przyrodzie nie ma idealnych kol i idealnie prostych odcinkow (np. promienia czy srednicy kola), a wiec liczba pi i jej rozwiniecia to tylko czysta, matematyczna abstrakcja... Co do ostaniego punktu. Odsylam do dynamiki Newtona. Jesli mowimy o idealnym ciele poruszajacym sie ruchem jednostajnie przyspieszonym, to wedlug Newtona nie moze dzialac na niego zadna sila. Skad wiec jest ono w ruchu? Przeciez moze sie ono tak poruszac wiecznie (z punktu widzenia mechaniki klasycznej jest to w 100% mozliwe)... I co jest przyczyna powstawania w naszych mozgach roznych idei? Pozdr. :) Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 nadal nie pokazałeś żadnego zjawiska, które 26.06.07, 13:56 byłoby "czysto przypadkowe". Jaka jest przyczyna istnienia zasad dynamiki Newtona? Dlaczego w ogóle istnieją jakieś zasady? Skąd się wzięły? Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: nadal nie pokazałeś żadnego zjawiska 08.07.07, 13:04 toja3003 napisała: które byłoby "czysto przypadkowe". Jaka jest przyczyna istnienia zasad dynamiki Newtona? Dlaczego w ogóle istnieją jakieś zasady? Skąd się wzięły? 1. Czysto przypadkowe sa np. wyniki losowania w totolotka (chyba, ze sa "robione", ale to zuplnie inna sprwa). Czysto przypadkowe sa tez tzw. ruchy Browna opisane i wyjasnione przez polskiego uczonego Mariana Smoluchowskiego pl.wikipedia.org/wiki/Marian_Smoluchowski Marian Smoluchowski (ur. 28 maja 1872, zm. 5 września 1917), wybitny polski fizyk. Urodzony w Vorderbrühl pod Wiedniem w Austrii, w latach 1890-1894 studiował fizykę na uniwersytecie w Wiedniu. Poślubił Zofię Baraniecką (1881-1959), córkę profesora matematyki Uniwersytetu Jagiellońskiego, z którą miał dziecko - córkę Aldonę (1902-1984) i syna Romana (1910-1996, także fizyka, profesora uniwersytetów w Princeton i Austin). W 1894-1895 odbył służbę wojskową, w 1895 obronił z wyróżnieniem pracę doktorską na tymże uniwersytecie. Przez kilka lat pracował w laboratoriach różnych ośrodków naukowych Europy (Sorbona, Glasgow, Berlin). W 1898 otrzymał prawo wykładania (tzw. veniam legendi). W latach 1899- 1912 pracował na Uniwersytecie Lwowskim, od 1900 jako profesor. Od 1912 profesor na Uniwersytecie Jagiellońskim, w katedrze fizyki doświadczalnej. Smoluchowski jest klasykiem fizyki statystycznej. Prowadził badania nad wyjaśnieniem ruchów Browna. Einstein wykorzystał jego prace, aby sformułować teorię wyjaśniającą chaotyczne ruchu cząstek. Jedno z równań teorii dyfuzji jest znane jako równanie Smoluchowskiego. Był też zapalonym taternikiem. Kilka miesięcy przed śmiercią (ostra forma dyzenterii) wybrany rektorem UJ. Zmarł 5 września 1917 w Krakowie. Jego imię nosi Instytut Fizyki Uniwersytetu Jagiellońskiego, jedna z ulic w Krakowie oraz ulica w Poznaniu, przy której znajduje się Instytut Fizyki Molekularnej PAN. Także we Wrocławiu (w kampusie Politechniki Wrocławskiej) i Warszawie są ulice M. Smoluchowskiego. Polskie Towarzystwo Fizyczne ustanowiło Medal Mariana Smoluchowskiego nadawany za wybitne osiągnięcia w dziedzinie fizyki. Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: nadal nie pokazałeś żadnego zjawiska (2) 08.07.07, 13:11 toja3003 napisała: Jaka jest przyczyna istnienia zasad dynamiki Newtona? Dlaczego w ogóle istnieją jakieś zasady? Skąd się wzięły? 2. Prawa fizyki (prawa natury) powstaly wraz z sama natura (wszechswiatem). Najprawdopodobniej (;)) powod, dla ktorego sa one takie, a nie inne, jest tez natury czysto przypadkowej... 3. Byc moze, ze zadne zasady nie istnieja, i to, co bierzemy a prawa natuy to tylko dlugie ciagi przypadkowych zdarzen. Np. jakby (co jest bardzo malo prawdopodobne, ale wciaz mozliwe) po numerze 4 padal w totku 'zawsze' (to jest od lat) numer 6, to ktos sformulowalby "prawo totolotka" polegajace na tym, ze po 4 pada zawsze 6. Ale byloby to prawo empiryczne, sformulowane indukcyjne, a wiec otwarte niejako na krytyke. Ale takie tez sa wszystkie prawa natury. Dedukcyjna jest tylko matematyka, ale ta nie jest z kolei nauka bowiem oparta jest na nieudowadnialnych dogmatach... Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: jeżeli twierdzisz, że przyczyną istnienia 26.06.07, 11:28 PS: Pieniadz obecnie kreuje sie z niczego, i to doslownie. Bank udzielajac tobie pozyczki, generuje doslownie z niczego zapis na twym koncie. Te pieniadze nigdy nie musza sie stac realnym przedmiotem (banknotem, czekiem, moneta itp.). Moga "na zawsze" pozostac w obrocie elektonicznym, ale za nie mozesz uzyskac calkiem realne towary i uslugi. Oto wielka tajemnica wspolczesnych finansow... Pozdr. :) Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 zgoda na to, że pieniądze kreowane są 26.06.07, 13:58 przez banki a bank to nie jest "nic". Kto wykreował bank? Bo z niczego sam się nie wziął prawda? Jednak zawsze musi istnieć "coś". Ale dlaczego "musi"? Oto moje pytanie. Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: zgoda na to, że pieniądze kreowane są 07.07.07, 21:07 Banki tez sie wlasciwie stworzyly same. Powstaly w sredniowieczu przez ewolucje skladow u zlotnikow, ktorzy zaczeli najpierw wydawac papierowe kwity na skladowane u nich zloto, po czym "odkryli", iz moga obracac owymi kwitami latwiej niz zlotem i wreszcie ze moga pozyczac wiecej zlota "w postaci kwitow" niz maja zlota w skarbcu. I tak sie zaczelo tworzenie pieniedzy "z niczego"... Pozdr. :) Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 piszesz, że "Banki tez sie wlasciwie stworzyly 09.07.07, 15:47 same, powstaly w sredniowieczu". A skąd się wzięło średniwiecze? Skąd się wziął Wszechświat? Sam z siebie tak się wziął? Gdzie dowody? I nie żartuj, że "wyniki losowania toto-lotka są przypadkowe". Wyjaśnię rzecz na przykładzie. Rozważmy następujący ciąg: 3,9,7,9,8,5,3,5,6,2,9,5. Czy istnieje jakiś związek między tymi cyframi? Czy jest to ciąg losowy (pseudolosowy) czy też jego przyczyną jest algorytm? Powiedzmy, że nie widzę tego związku. Czy mam prawo twierdzić, że na pewno nie działa tu zasada przyczynowości. Po prostu tego nie wiem. Tymczasem ów ciąg to fragment rozwinięcia liczby pi. Akurat podany wstecz i to od 15-go miejsca po przecinku. Ale kto może zagwarantować, że przyroda zawsze mówi do nas wprost? Widać z tego przykładu, że wszędzie tam gdzie przyczynowość jest nieznana mamy tendencję do zastępowania jej słowem „przypadek”, „spontaniczność”, „bezprzyczynowość” itp. Podobnie jest z toto-lotkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: piszesz, że "Banki tez sie wlasciwie stworzyl 09.07.07, 21:02 Powtarzasz sie. Ten ciag cyfr podalas juz dawniej. Mozesz nie wierzyc w procesy losowe, ale to nie zmieni tego, ze te procesy zachodza w naszej rzeczywistosci. To, co podalas, to tzw. ciag liczb pseudolosowych, czyli ze nie sa one 'absolutnie' przypadkowe, ale wystarczajaco przypadkowe aby je uzywac w praktyce, np. do 'wyciagania' probek towaru do pomiaru jego jakosci. Nie obraz sie, ale postudiuj nieco rachunek prwdopodobienstwa, a lepiej zrozumiesz, o czym tu pisze. Chesz wierzyc w przyczynowosc, to sobie wierz. Bedziesz w dobrym towarzystwie, bowiem Einstein tez wierzyl w przyczynowosc, odrzucajac mechanike kwantowa... Pozdr. :) Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: piszesz, że "Banki tez sie wlasciwie stworzyl 09.07.07, 21:06 PS: Gdyby wyniki losowania w totka nie byly przypadkowe, to totek by dawno zbankrutowal, bo przy pomocy superkomputerow dawno by juz wykryto algorytm kierujacy wynikami owych losowan... Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 sory, ale przynudzasz, mówiłem wyraźnie 10.07.07, 14:00 o kwestii twz. losowości, przypadku itp. Proponuję pogłębienie wiedzy na temat przyczynowości, sporów między determinizmem a niedeterminizmem i inych standardowych zagadnień, które zresztą są sporami modelowymi i pozornymi (p. np. teoria zderterminowanego chaosu). Powtórzę raz jeszcze: tam gdzie nie znamy związku między zjawiskami nie mamy prawa automatycznie mówić, że udowodniliśmy jego brak. Owszem, mamy bardzo wiele przykładów działania zasady przyczynowości i to zostało udowodnione wielokrotnie w powtarzalnych doświadczeniach. I mamy wiele przykładów zjawisk gdzie dotąd takiej przyczynowości nie udowodniliśmy – właśnie w fizyce kwantowej. Ale to jeszcze nie dowód na jej „absolutny” brak teraz i zawsze. Zilustrowałem rzecz prostym przykładem. I totolotek się w tym paradygmacie znakomicie mieści i na pewno nie splajtuje... Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: sory, ale przynudzasz, mówiłem wyraźnie 10.07.07, 21:37 Piszesz coraz metniej. Jesli wedlug ciebie wyniki losowania w totka nie sa rezultatem losowego (stochastycznego, przypadkowego) procesu, to czemu matematycy twierdza, ze nie da sie przewidziec wynikow takowego losowania (zakladajac oczywiscie, ze jest ono przeprowadzane w sposob uczciwy, to jest kazdy numer biorcy udzial w losowaniu ma takie same szanse bycia wylosowanym). Ja mowie o rachunku prawdopodobienstwa, ty zaczynasz filozofowac, i to metnie. Powtarzam, zasada przyczynowosci to koncepcja filozoficzna, a wiec nieweryfikowalna empirycznie, a wiec nienaukowa. Zas rachunek prwdopodobienstwa zostal wielokrotnie (miliony jak nie miliardy razy) empirycznie zweryfikowany i to w 100% pozytywnie. W nauce problemem sa raczej pozorne zwiazki przyczynowo- skutkowe niz ich brak. Slyszales co np. o pozornej korelacji (spurious correlation), np. miedzy iloscia kupionych pralek i iloscia kupionych lodowek? Wspolczynnik korelacji jst tu b. wysoki, choc nie ma zadnego zwiazku przyczynowo-skutkowego... Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 jeszcze nie raz będę się powtarzać, nie mam 10.07.07, 13:56 wyboru. I daruj sobie uwagi co mam "postiudować". Takie "argumenty" też mogę ci podesłać. Otóż argument typu „i tak tego nie zrozumiesz, bo do tego potrzebna jest wyższa matematyka” do mnie nie przamawia. Pomijam fakt, że nie wiesz z kim rozmawiasz, może właśnie z autorem podręczników, do których odsyłasz? Czy jeśli wylegitymuję ci się dyplomami i listą publikacji z listy filadelfijskiej to powiesz „a to przepraszam, masz rację”? Daruj sobie. Tu na tym forum nie jesteśmy w laboratorium czy auli wykładowej gdzie liczą się literki przed nazwiskiem, robiące wrażenie na studentach, tu trzeba operować konkretnymi argumentami. A może uważasz, że w fizyce obowiązują jedynie słuszne poglądy zgodne z twoimi? „Straszysz” więc modelami, które udowadniają, że „Wszechświat był od zawsze” ale nie mówisz o jakie modele ci konkretnie chodzi. A są różne prawda? Nie trafia do mnie także odrzucanie jakiejś tezy tylko dlatego, że mieści się w „głównym nurcie, który nie zawsze jest słuszny”. Czy tezy spoza „głównego nurtu” są bardziej wiarygodne? Przecież nie o to chodzi. Nadal więc pytam: gdzie jest dowód na istnienie Wszechświata „od zawsze”? Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: jeszcze nie raz będę się powtarzać, nie mam 10.07.07, 21:46 Znow sie powtarzasz. Pisales juz, ze masz super kwalifikacje akademickie. Ale co z tego? Moesz byc np. doktorem praw albo teologii, i nie miec jednoczesnie zielonego pojecia o rachunku prawdopodobienstwa. Upierasz sie, ze hipoteza Big Bang musi byc sluszna, glownie dla tego, ze "zgadza" sie niejako z zydowska Tora (St. Testamentem). Ale to bardzo marny argument dla naukowca. Hipoteza Big Bang jest bowiem tylko hipoteza. Glowny na nia dowod, tzw. promieniowanie szczatkowe, nie musi bowiem wcale pochodzic z owego "Wielkiego Wybuchu", ale moze byc generowane przez zupelnie inny, nieznany nam obecnie mechanizm. Wspolczesna kosmologia opiera sie na zbyt wielu arbitralnych zalozeniach, aby mogla formulowac cos wiecej niz hipotezy... To tak, jakbysmy obseerwowali przez lornetke sasiada w bloku oddalonym o powiedzmy kilometr, i na tej podstawie (analizy zamazanych, niewyraznych obrazow) formulowali "jedynie sluszna" teorie na temat kim on jest i co robi... Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: jeszcze nie raz będę się powtarzać, nie mam 10.07.07, 21:47 PS: Podaj wiec swe kwalifikacje akademickie i liste swych publikacji... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Z całą pewnością 11.07.07, 17:47 Z całą pewnością nie będę tu podawał żadnych danych dotyczących mojej osoby gdyż uważam, że na tym forum powinny przemawiać argumenty a nie tytuły akademickie. Naprawdę zmieniłbyś zdanie o moich wypowiedziach gdybym pokazał ci dyplom ze statystyki? W takim razie jest jasne, że nie mamy podstawy do dyskusji prawda? Zresztą nie sądzę żebyśmy się w niej dalej posunęli skoro nadal upierasz się, że tam gdzie nieznane są nam przyczyny zjawiska to one nie występują. Sory, ale wywołujesz uśmiech rozbawienia u mnie twierdząc, że skoro nie potrafimy przewidzieć wyników totka to pojawiają się one bezprzyczynowo. Te liczby mają charakter losowy względnie pseudolosowy ale generowane są przez konkretny układ mechaniczny powiązany z parametrami otoczenia, położeniem kul, indywidulaną charakterystyką ramienia maszyny, współczynnikami tarcia itp. Liczba parametrów (zresztą nieznanych grającemu) jest tak duża, że w połączeniu z niestabilnością układu zdeterminowanego chaosu nie ma takiego modelu ani komputera, który mógłby te wyniki prognozować ale przyczynowość tu jak najbardziej istnieje. Myślałem, że będziesz przynajmniej atakował przyczynowość z pozycji mechaniki kwantowej a nie, jednak trywialnej w tym kontekście, newtonowskiej. Notabene znany jest przypadek w ruletce przewidywania wyników z prawdopodobieństwem wystarczającym aby wygrywać. Jak to zadziałało? Trójka przedsiębiorczych graczy, która dzięki użyciu nowoczesnej techniki wygrała w ruletkę w londyńskim kasynie Ritz ponad 1,2 mln funtów, może zatrzymać wygraną. Okazało się, że skaner, komputer i telefon komórkowy, których użyli, nie naruszają prawa! Tróje wspólników - Węgierka i dwóch Serbów - wykorzystało nowoczesną technikę do wyliczania, gdzie upadnie rzucona przez krupiera kulka. W czasie pierwszych okrążeń koła i kulki (wirują w przeciwnych kierunkach) trzeba oszacować, w który fragment rulety wpadnie kulka, i błyskawicznie obstawić. Gracz ma na to sekundy, bo tyle zajmują trzy pierwsze okrążenia, gdy krupier przyjmuje jeszcze zakłady. Węgierka i Serbowie użyli laserowego skanera w telefonie, który błyskawicznie mierzył szybkość kulki i koła, przekazywał te dane do komputera, a ten wyliczał, jaki numer wypadnie. W dwa wieczory przedsiębiorczy gracze zgarnęli ponad 1,2 mln funtów. Dyrekcja kasyna wstrzymała wygraną i wezwała policję. Jednak po wykryciu metody zastosowanej przez cudzoziemców londyńskie kasyno musiało pogodzić się ze stratą, bo policja nie stwierdziła złamania prawa. Pewne jest, że świeżo wzbogacona trójka już nigdy przy żadnym stole na świecie nie zagra (kasyna wymieniają się danymi takich ludzi), a brytyjscy menedżerowie kasyn wprowadzą ostrzejsze kontrole przed wejściem do przybytków hazardu. To jak to jest mamy liczby bezprzyczynowe w ruletce czy losowe a może pseudolosowe? Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Z całą pewnością 11.07.07, 22:02 1. Sam zaczales sie chwalic swymi kwalifikacjami, wiec teraz wypadaloby, abys je udokumentowal... 2. Liczby w totka nie pojawiaja sie bezprzyczynowo, bo najpierw musi sie odbyc ich losowanie. Ale sa to liczby losowe, albo tak zblizone do losowych, ze dla nas praktycznie losowe. 3. Ruletka nie jest idealnym przyradem do generowania liczb losowych. Nie trzeba tu zadnych laserow, aby to stwierdzic. Na wykladach ze statystyki, a bylo to wiele lat temu, kiedy najmniejsze komputery mialy conajmniej rozmiar sporej szafy, wykladowca opowiadal o facecie, ktory "rozbil bank" w kasynie, bowiem odkryl, ze w zimie ruletka stojac zbyt blisko pieca, sie po prostu wypaczyla, i tyle. Zadne kolo w ruletce nie jest idelanym kolem, kulki nie sa idelanymi kulami itp., ergo ruletka generuje najwyzej liczby pseudolosowe... Aby to stwierdzic nie trzeba laserow, komorek czy komputerow, wystarczy troche cierpliwosci i spostrzegawczosci plus znajomosc fizyki i matematyki na poziomie dobrej szkoly sredniej... Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: masz rację. pozdrowienia. 12.07.07, 21:20 Skad stales sie nagle az tak zgodny? Niemniej tez pozdr. i to jak najserdeczniej! :) Odpowiedz Link Zgłoś
m.0.832 2222 14.06.07, 20:36 Księga Kapłaństwa (...) Zapłata najemnika nie będzie pozostawać w twoim domu przez noc aż do poranka.(...) Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: 2222 15.06.07, 00:17 m.0.832 napisał: Księga Kapłaństwa (...) Zapłata najemnika nie będzie pozostawać w twoim domu przez noc aż do poranka.(...) 1) Co masz na mysli? 2) Podaj numer wersetu, jak cytujesz PISMO... Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Forum Spoleczenstwo 17.06.07, 20:45 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=64334983 Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: w Krasnoludki , UFOludki itp bogów nie wierzę 18.06.07, 12:01 OK! Ale ani krasnoludki, ani UFOtki to nie Bogowie, ani nawet bogowie. W jakich Bogow (bogow) wiec wierzysz? Starego Testamenu (Tory), Nowego Testamentu, Koranu czy innych "Swietych" Xiag? Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Z innego forum (sopoleczenstwo) 18.06.07, 16:39 W podstawowce, owszem, ucza, ze nie mozna dzielic przez zero. Ale nie wyjasniaja czemu. Co lepszse, zaden ze spotkanych przeze mnie matematykow, a spotkalem ich sporo na uczelniach (wyzszych, jakby sie kto pytal) w Polsce i za granica, mi na to pytanie nie potrafil udzielic sensownej odpowiedzi. Znalazlem ja dopiero w pismach filozofow nauki, ktorzy mi wyjasnili, ze matameatyka nie jest nauka scisla, nie jest nawet nauka "niescisla" (w angielskim mowi sie o HARD i SOFT science, w polskim nie ma takiego prostego rozroznienia), a tylko jezykiem nauki. Stad matematyka, jak religia i jezyki etniczne i programowania komputerow, oparta jest na dogmatach, kore sie arbitralnie przyjmuje (np. NIE DZIEL PRZEZ ZERO, NIE BEDZIESZ MIAL INNYCH BOGOW PRZEDE MNA, RZEKA PISZE SIE PRZEZ RZ zas ZYCIE PRZEZ Z Z KROPKA, PROGRAM W JEZYKI COBOL ZACZYNA SIE OD IDENTIFICATION DIVISION etc. itd. itp.)... Stad wierdze, ze nie ma w rzeczywistosci ani nieskonczonosci, ani tez nieskonczonego Boga.. Pozdr.:) Z. Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Ciekawy link 18.06.07, 16:47 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=64407858 Odpowiedz Link Zgłoś
depeto Re: Dowód ? Proszę bardzo ! 18.06.07, 18:21 Istnienie Macierewicza, Giertycha i Rydzyka. Gdyby Bóg istniał, to nigdy by nie dopuścił do narodzin takowych. Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Dowód ? Proszę bardzo ! 18.06.07, 21:51 depeto napisał: Istnienie Macierewicza, Giertycha i Rydzyka. Gdyby Bóg istniał, to nigdy by nie dopuścił do narodzin takowych. - Dobre, ale to (niestety) tylko dowod na nieistnienie dobrego Boga, to jest Boga sprzyjajacego ludziom. Ale co powiesz na istnienie Boga, ktory ludziom nie jest przychylny, wiec spuscil na ludzkosc takie kleski jak Stalinizm, PolPotyzm, Hitleryzm, Frankizm, Pinochetyzm, Bushyzm, Thatcheryzm, Blairsms oraz, jak to mowia Anglicy, last but not least, wspomniany przez Ciebie Kaczyzm z jego odmianami np. Ziobryzm, Macierewiczyzm i Giertrychyzm...;) Pozdr. :) Odpowiedz Link Zgłoś
stadion_narodowy Re: Dowód ? Proszę bardzo ! 22.06.07, 17:08 Na przestrzeni dziejów wszelkie próby udowodnienia istnienia Boga spaliły na panewce i ten fakt należy uznać za wystarczający dowód jego nieistnienia. Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Dowód ? Proszę bardzo ! 25.06.07, 08:33 stadion_narodowy napisał: Na przestrzeni dziejów wszelkie próby udowodnienia istnienia Boga spaliły na panewce i ten fakt należy uznać za wystarczający dowód jego nieistnienia. - Dobrze by tak bylo. Ale, niestety, fakt nieudowodnienia istnienia czegoskolwiek nie oznacza jeszcze, ze to coskolwiek nie istnieje... ;) Pozdr. :) Odpowiedz Link Zgłoś
tadeusz542 ktoś miał łeb na karku do interesu i wymyślił Boga 08.07.07, 13:16 Dzięki temu przez całe życie nic nie musiał robić a żył w dostatku , Inni wzięli z niego przykład a co niektórzy postanowili sami spijać śmietankę i założyli religie konkurencyjne Ot i geneza narodzin Boga. Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: ktoś miał łeb na karku do interesu i wymyślił 08.07.07, 14:40 tadeusz542 napisał: Dzięki temu przez całe życie nic nie musiał robić a żył w dostatku , Inni wzięli z niego przykład a co niektórzy postanowili sami spijać śmietankę i założyli religie konkurencyjne Ot i geneza narodzin Boga. - Bardzo celna i zwiezla analiza powstania religii instytucjonalnej... Pozdr.:) Odpowiedz Link Zgłoś