woda_woda
23.10.08, 22:15
Wielokroć zdarza mi się zgadzać z tym, co mówią politycy i
zwolennicy SLD w sprawach porządkowych, codziennych.
Problem pojawia się wówczas, gdy zaczynają mówić o sprawach
podstawowych.
SLD jest partią, która dziedziczy po PZPR i co tego sporu być nie
może, bo byłoby to przeczenie faktom. Pośrednio dziedziczy więc po
SB.
PRL nie był państwem ani demokratycznym, ani wolnym a SB spełniała
w nim rolę policji politycznej powołanej po to, aby niszczyć ludzi,
którzy chcieli Polski wolnej i demokratycznej.
Przez przemiany ’89 roku członkowie PZPR i SB przeszli suchą nogą –
nikt się na nich nie mścił, gładko weszli do gry zwanej demokracja.
Dziś SLD funkcjonuje jak normalna partia w demokratycznym państwie.
Dlatego dziwić może obrona przywileju dla osób, które świadomie
pracowały w instytucji mającej za cel niszczyć tych, którzy
demokracji chcieli – tej demokracji, której sztandarami dziś
machają. Bronią w ten sposób instytucji, która dążyła do tego, aby
demokracji nie było.
A w ustach mają słowa – demokracja, prawa człowieka,
odpowiedzialność zbiorowa - stawiają się więc na miejscu
niegdysiejszych ofiar owej SB.
---
Podobnie rzecz ma się z gen. Jaruzelskim, którzy w swojej obronie
powoływał się na Konstytucję PRL, nagminnie w jego czasach łamaną.
To przecież często opozycjoniści szli do więzienia za to, że wołali
o przestrzeganie tej Konstytucji.
To jest ten sam zakłamany mechanizm.
SLD powinno czasem zmilczeć.