Dodaj do ulubionych

Żabka przegrała w sądzie

17.12.05, 22:27
Rodzina Pochwałowskich wciąż będzie mogła mieszkać na zapleczu sklepu
spożywczego w Szczecinie. W piątek wygrali toczący się od pięciu lat proces z
siecią Żabka, która chciała przejąć lokal za rzekome długi

Sposób, w jaki Żabka wpędzała swoich ajentów w fikcyjne długi, opisaliśmy w
lipcowym "Dużym Formacie". Naliczano im m.in. różne kary, zmuszano do zakupu
niechodliwego towaru. Pochwałowscy twierdzą, że na prowadzeniu latach 2001-02
sklepu w sieci Żabka stracili ok. 500 tys. zł. - Sprzedaliśmy dom, samochód,
meble. Musiałam nawet spieniężyć obrączkę, by przyjechać do Poznania na
ogłoszenie wyroku - płacze Ewa Pochwałowska.

Ewa i Jerzy wraz z dwoma synami od kwietnia mieszkają na zapleczu sklepu przy
ul. Kruczej w Szczecinie, który jest ich własnością. W styczniu 2001 r.
wydzierżawili go sieci na 10 lat. A ta z kolei ten sam lokal im podnajmowała
(takie rozwiązanie to pomysł Żabki). Rodzina pracowała po 22 godziny dziennie,
od 3 rano (Jerzy wyruszał po towar) do 1 w nocy (Ewa kończyła rozliczenia). -
Mieliśmy wysokie obroty, na konto Żabki wpłaciliśmy ponad 1,2 mln zł.
Tymczasem tuż po otwarciu sieć uznała, że jesteśmy im winni 41 tys. zł, weszli
na hipotekę sklepu i zażądali jego wydania - opowiada Ewa Pochwałowska.

Ale poznański sąd gospodarczy uznał roszczenie Żabki za bezzasadne. To
pierwszy taki wyrok w Polsce. Sąd uznał, że to sieć nie zapłaciła
Pochwałowskim dzierżawy, dlatego nie ma żadnych praw do sklepu. Powoływanie
się na kompensatę rzekomych długów uznał za nieuzasadnione.

Konrad Napierała, rzecznik prasowy Żabki, nie chciał komentować wyroku. - Jest
nieprawomocny. Poczekajmy na ostateczne rozstrzygnięcie - mówił. Oskarżenia o
okradzenie Pochwałowskich uważa za absurdalne. - To kłamstwo - twierdzi.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3072149.html
Obserwuj wątek
    • sloggi Re: Żabka czy ropucha 17.12.05, 22:28
      53-letnia rencistka żąda więzienia za wyzysk i oszustwa dla szefów szykującej
      się do skoku na giełdę Żabki

      Żabka ma już niemal sto ofiar. Ilona Szmyt, była ajentka sklepiku na peryferiach
      Łodzi, ma zapłacić Żabce 36 tys. zł.

      Wiesław i Małgorzata, dawni ajenci z Zielonej Góry, stracili sklep i mają 123
      tys. długu. Teraz ukrywają się przed Żabką.

      Inni się procesują. Jeszcze inni już czekają na licytacje mieszkań. Niektórzy
      uciekli za granicę.

      Żabka jest córką Biedronki.

      To było tak. Na przełomie lat 80. i 90. młody hydraulik Mariusz Świtalski wraz z
      przyjaciółmi zbudował imperium. Nazywało się Elektromis i miało swoje gazety,
      radio, bank, a nawet drużynę piłkarską. Ale przede wszystkim hurtownie. Bardzo
      dużo hurtowni, a do tego sieć tanich sklepów spożywczych. Biedronek.

      W 1994 roku imperium zaczęło się chwiać. Trwał proces o unikanie podatków.
      Mariusz Świtalski nie zasiadł na ławie oskarżonych. Oficjalnie w Elektromisie
      był tylko szefem zakładowej straży pożarnej.

      W połowie lat 90. Świtalski sprzedał swoje hurtownie portugalsko-brytyjskiemu
      koncernowi Jeronimo Martins Booker. Potem ten sam kupiec wziął Biedronki. Teraz
      o Biedronkach głośno z powodu procesów z byłymi pracownikami. Oskarżają firmę o
      wyzysk.

      Świtalski za zarobione na Biedronkach pieniądze stworzył sieć Żabek. Jest 26. w
      rankingu najbogatszych Polaków tygodnika "Wprost".

      Żabka ma kilku ojców.

      Pierwszym jest Świtalski.

      Drugim były milicjant.

      Trzecim dziennikarz zesłany w 1981 roku do wojska za działalność w "Solidarności".

      Były milicjant to Krystian Czarnota, lat 56, z zawodu inżynier rolnik. Pracował
      w wydziale przestępczości gospodarczej i kontrolował Elektromis. W 1990 roku
      odszedł ze służby i po pół roku był już jednym z szefów Elektromisu. Od kwietnia
      2001 roku jest prezesem Żabki.

      Były dziennikarz to 48-letni Konrad Napierała. W 1990 roku zespół "Gazety
      Poznańskiej" wybrał go na naczelnego. Odszedł, kiedy pismo kupił Wojciech Fibak.
      Z kolegami założył "Dziennik Poznański". Znów był naczelnym, ale wciągnęła go
      polityka. Z listy Unii Pracy w 1993 roku został posłem, nawet sekretarzem klubu.

      Dwa lata później poznał Mariusza Świtalskiego - milioner kupił jego gazetę.

      - Ten człowiek posiada ogromną wiedzę, a jego medialny wizerunek jest kompletnie
      fałszywy - opowiada Napierała. - Doskonale zna się na logice życia
      gospodarczego, ma wspaniałe pomysły, jest rzetelny w tym, co robi.

      W 1999 roku (półtora roku po zaprzestaniu działalności poselskiej) Napierała
      dostaje od Świtalskiego propozycję pracy przy tworzeniu swej sieci Biedronek.

      W 2001 roku zostaje pełnomocnikiem zarządu ds. rozwoju Żabek na Polskę północno-

      -zachodnią.

      Dziś jest rzecznikiem prasowym
    • sloggi Re: Żabka - wywiad z prezesem 17.12.05, 22:29
      serwisy.gazeta.pl/df/1,34471,2799581.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka