Dodaj do ulubionych

Idziesz do knajpy, musisz jeść

IP: *.aster.pl 19.08.07, 21:47
no i co w tym dziwnego? To nie klimat rodem z PRL, a odwrotnie - z
kapitalizmu. Jeśli ktoś chce sie tylko napić, niech idzie do pubu, a nie
restauracji, gdzie zajmuje stolik tym, którzy chcieliby zjeść i wydać więcej
pieniędzy. Kelnerka sugerując przeniesienie się do baru miała wg mnie rację.
Oczywiście jednak tylko wówczas, gdy lokal ten był zatłoczony. Jeśli jednak
był pusty, a mimo to sugerowano przeniesienie, to rzeczywiście jest coś tu nie
tak.
Obserwuj wątek
    • Gość: marc Idziesz do knajpy, musisz jeść IP: 89.171.106.* 19.08.07, 21:48
      Bo się bijemy o Złotą Patelnię, tak?! Może wchodzącym do środka
      szanowna obsługa każe - wschodnim zwyczajem - zdejmować buty?!
      Żenada. Ale dziękuję za tę notkę - w życiu moja noga Pod Samsonem
      więcej nie postanie. I apeluję do innych o to samo. Może do buractwa
      coś dotrze, jak im obroty po sezonie spadną.
      • Gość: wsw Re: Idziesz do knajpy, musisz jeść IP: *.chello.pl 19.08.07, 22:07
        Z tego co wiem, te knajpy są prywatne, a nie państwowe. W związku z tym
        właściciele mogą sobie wymyślać takie zasady przebywania klientów w ogródkach,
        jakie im się podobają.
        Komunizm na szczęście już się skończył i żaden urząd nie decyduje o tym co,
        gdzie i za ile mają podawać restauratorzy.

        > Może wchodzącym do środka
        > szanowna obsługa każe - wschodnim zwyczajem - zdejmować buty?!

        Czemu nie? Wolnoć Tomku w swoim domku. Jak sie nie podoba, idź do innej knajpy
        lub wyemigruj do Kuby - socjalistycznego raju na ziemi, gdize o wszystko dba
        jeden wielki mądry przywódca
        • dorsai68 Piwo tylko do koncumpcji? 19.08.07, 23:08
          Taką tabliczkę powinni wywiesić na "Samsonie".

          Masz rację wsw, to nie komuna. Za komuny, by napic się piwa obowiązkowo zamawiało się "przechodni" serek, albo "przechodzone" nóżki wieprzowe.
          Dziś taki obowiązek na szczęście nie istnieje. Nie istnieje też obowiązek prowadzenia "restauracji" i rozumienia zasad rynku. Tu na szczęście rynek jeszcze działa, klienci zapewne zweryfikują nogami i portfelami zasadność działań włascicieli "Samsona".
          • Gość: wsw Re: Piwo tylko do koncumpcji? IP: *.chello.pl 19.08.07, 23:26
            I o to chodzi.
            • dorsai68 A pamiętasz może jaka była "awantura" 20.08.07, 00:31
              o "Browarmię" na rogu Królewskiej i Krakowskiego? Jakiż to był afront dla tzw. "studentów" że przy jednym jasnym we czterech nie mogli sobie posiedzieć... ;-)

    • Gość: Vtec_z Re: Idziesz do knajpy, musisz jeść IP: *.aster.pl 19.08.07, 22:02
      Andaluzja, 2 lata temu. Małe miasteczko (Mijas), w centrum kilka restauracji
      przy ryneczku. Zapełnienie - 10%. I taka sama reakcja na zamówienie dwóch kaw i
      wody - nie u nas...
      • Gość: az Re: Idziesz do knajpy, musisz jeść IP: 12.47.73.* 20.08.07, 00:15
        A we Francji czasem odwrotnie. Kiedys bylem w Cafe de la Paix w
        Paryzu i chcialem cos zjesc, to kelner mnie opieprzyl (oni to
        potrafia, tak, tak), ze w tych godzinach posilkow sie nie podaje,
        tylko napoje. Ale czy to "komuna"? Chyba nie, raczej "co kraj to
        obyczaj". Przypuszczam jednak, ze mimo tych ograniczen, Cafe de la
        Paix nie cierpi na brak gosci.
        • Gość: Kottblum Hanna Re: Idziesz do knajpy, musisz jeść IP: *.crowley.pl 20.08.07, 10:40
          Moja znajoma prowadzi w słonecznej Italii barek - polityka jest następująca: jak
          klient zamawia kawę i pije ja przy barze, to płaci mniej niż za wypicie jej przy
          stoliku.
        • malaguena1 Re: Idziesz do knajpy, musisz jeść 20.08.07, 15:31
          Akurat w Paryżu , na Mount Martre w restauracji , przy stolikach na
          zewnatrz odmowiono podania kawy i deseru - bo to jest restauracja a
          nie kawiarnia - wiec ludzie -co ma do tego komuna ?
      • Gość: jacek2263211 Re: Idziesz do knajpy, musisz jeść IP: *.proxy.aol.com 20.08.07, 00:25
        zapraszam do New Yorku,jesli chcesz skorzystac z WC w kawiarni
        musisz cos zamowic,a publicznych toalet brak. To ta lepsza strona
        Ameryki
      • robert.zimnicki a skad ta dzicz sie bierze? 20.08.07, 11:22
        MOnachium -

        Freising - siadasz przy stoliczku (na zewnatrz), wipijasz kawe i jest dobrze

        centrum - knajpa meksykanska - we cztery osoby spokojnie wypilismy sobie piwo i
        nikomu korona z dupy nie spadla

        centrum - inna knajpa - druga kolejka piwka i spokoj grabarza

        centrum - sausalitos - pijesz piwo i nic sie nie dzieje

        centrum - stoliki w restauracji na Marienplatz - zasiadasz z piwem i jakos nikt
        nie wygania, a przeciez po deptaku chodza dziani turysci

        TagernSee - zadnych problemow z wypiciem piwka w restauracji

        Starnberg - nikt Cie nie wygania spod stolika z piwem

        ***************

        a tych restauracyjek w monachium jest od groma, wiec moze naszych rodzimych
        dzikusow (i tych przytoczonych z zzagramonicy) nauczy czegos konkurencja, ale
        nie sadze, bo jak sie tepote umyslowa z domu wynioslo, to tylko kijem mozna ja
        wygonic....




        Gość portalu: Vtec_z napisał(a):

        > Andaluzja, 2 lata temu. Małe miasteczko (Mijas), w centrum kilka restauracji
        > przy ryneczku. Zapełnienie - 10%. I taka sama reakcja na zamówienie dwóch kaw i
        > wody - nie u nas...
    • Gość: matriks Idziesz do knajpy, musisz jeść IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.07, 22:07
      I bardzo dobrze zrobiła kelnerka, porządek musi być!
    • Gość: bazyl_f Idziesz do knajpy, musisz jeść IP: 82.160.49.* 19.08.07, 22:33
      Samson slynie z "milej" obslugi klienta:)
      Taki koloryt tej knajpy.
    • kakis Re: Idziesz do knajpy, musisz jeść 19.08.07, 22:35
      Dwa tygodnie temu w Bostonie kelnerka odmówiła podania kolacji do
      stolika położonego w kawiarnianej części ogródka (tuż obok w
      restauracyjnej części ogródka wszystkie stoliki były zajęte, więc
      nie mogliśmy się przenieść). To akurat są zupełnie normalne zasady
      funkcjonowania zakładów gastronomicznych. Tak jest na całym świecie:
      w Paryżu nie sposób wejść do restauracji w porze kolacji i nie
      zamówić dużego posiłku. Wszyscy to rozumieją i na drinka idą do
      kawiarni czy baru. Najlepiej wchodząc do knajpy od razu spytać, czy
      można wstąpić na same napoje. Jeśli nie, to z pewnością parę kroków
      dalej czeka na nas stolik kawiarniany, gdzie przyjmą nas z otwartymi
      ramionami. Unikniemy wtedy niepotrzebnego nieporozumienia i takich
      niemądrych artykułów w Gazecie Stołecznej :-)
    • dorsai68 Re: Idziesz do knajpy, musisz jeść 19.08.07, 22:53
      Stare Miasto, a w szczególności Rynek już dawno przestały być przyjazne dla odwiedzających. Wielkość "ogrodków" przyknajpianych nie pozwala spacer, po było nie było, turystycznym fragmencie Warszawy.
      Nie postuluję, uchowaj, ich likwidacji. Postuluję ograniczenie wielkości tych ogródków, bo od pewnego czasu Rynek Starego Miasta zamienia się, sezonowo, w knajpę.
    • Gość: miim Też mnie zniechęcili IP: *.adsl.inetia.pl 19.08.07, 23:01
      To jest prawdziwa ostoja PRLu, szczególnie starsze kelnerki i kelner. Nic nie da
      odwołanie się do szefowej bo jest tylko jakaś straszna dyrektorka rodem z
      "Misia", która klientów ma gdzieś.
      Jestem częstym gościem w jednej z kawiarni na Freta i czasem mam ochotę zjeść w
      okolicy obiad. Już za trzecim razem wyszedłem z "Samsona" z postanowieniem, że
      nigdy tam nie wrócę. W okolicy jest w czym wybierać.
    • Gość: ja Idziesz do knajpy, musisz jeść IP: *.acn.waw.pl 19.08.07, 23:20
      Właściciel ma prawo określić zasady panujące w jego restauracji. tymi prawami
      przekresla jednak sporą grupkę klientów którzy to opowiedzą swoim znajomym.
      Bywałem tam - nie zawitam juz tam.
    • Gość: Ja Idziesz do knajpy, musisz jeść IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.07, 23:50
      Dokładnie, jak się komuś nie spodobało więcej nie przyjdzie, tyle.
      Właściciel ma prawo mieć swoje wymysły. Jak am ochotę może nawet
      dokładac do interesu. A dziennikarze stołecznej są coraz
      śmieszniejsi, piszą o rzeczach o których w ogóle nie mają pojęcia.
      Ciekawe czy w dodatku stołecznym pracuje w ogóle jakiś warszawiak z
      urodzenia? Nie żebym miał coś przeciwko (sam jestem z daleka, ale
      czasem mam wrażenie że pisują tu korespondenci z Moskwy, takie mają
      rozeznanie.
    • Gość: wyspynormandzkie I co w tym dziwnego?? Czemu Gazeta o tym pisze??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.07, 00:56
      To jest normalna praktyka w krajach, w których fukcjonuje od lat duży biznes
      gastronomiczny. Restauracje serwują jedzenie. Napoje serwują puby i kawiarnie.
      To właśnie w Polsce rozbestwiło się takie sobiepaństwo, gdzie każdy uważa że
      jest królem i każdy przedsiębiorca powinien mu nieba przychylić.
      Co więcej, w wielu krajach są przepisy które wprost zabraniają restauracjom
      sprzedawać samego alkoholu - bez posiłku. W takiej kiedyś pracowałem "na
      zachodzie". Tylko że tam, nie tylko obsługę obowiązuje uprzejmość: klientów
      także. Jeśli ktoś przychodził tylko na drinka, zawsze pytał przy wejściu kelnera
      który podszedł go przywitać, czy można tutaj zamówić tylko drinki. Jeśli
      otrzymywali odmowną odpowiedź, albo decydowali się jednak zamówić coś do
      jedzenia, albo grzecznie wychodzili.

      Jest mnówstwo ludzi którzy są głodni i chcą dostać stolik, to zupełnie bez sensu
      żeby był on zajmowany przez kogoś kto chce się tylko napić. Wszędzie ludzie to
      rozumieją. W Polsce to ma być zaraz "komuna".

      Klientów, którzy nie szanowali pracowników kierownik wypraszał. Zdarzyło się to
      dwa razy w ciągu pół roku. Jedna pani się zdenerwowała że nie można palić, i
      zwyzywała kelnerkę. Druga dostała nie to danie które zamówiła, i też straciła
      panowanie nad językiem. W Polsce kilka razy zdarzyło mi się być świadkiem jak
      klienci zachowują się nieodpowiednio, a personel nie reaguje bo "klient nasz pan".
      • Gość: cho_no_tu Re: I co w tym dziwnego?? Czemu Gazeta o tym pisz IP: 212.160.172.* 20.08.07, 09:18
        Oczywiście że "Klient nasz Pan", to podstawowa zasada w biznesie
        żuczku, nie będzie Klienta, NIE BĘDZIE ŻADNEGO BIZNESU,
        nasi "biznesmeni" jeszcze tego nie rozumieją, nie dojrzeli...
        • Gość: klient Re: I co w tym dziwnego?? Czemu Gazeta o tym pisz IP: 195.187.33.* 20.08.07, 09:59
          Niestety zdarzają się też "klienci" którym wolny rynek uderzył do
          głowy i wydaje im się że są swiętymi krowami zapominając o kulturze,
          choć niektórzy to nawet niewiedzą co to takiego.
        • Gość: wyspynormandzkie Re: I co w tym dziwnego?? Czemu Gazeta o tym pisz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.07, 13:40
          taki klient, który nie potrafi się zachować nie jest mile widziany. jesli nie
          wroci do restauracji drugi raz - tym lepiej.
      • maruda.r Re: I co w tym dziwnego?? Czemu Gazeta o tym pisz 20.08.07, 16:52
        Gość portalu: wyspynormandzkie napisał(a):

        > To jest normalna praktyka w krajach, w których fukcjonuje od lat duży biznes
        > gastronomiczny. Restauracje serwują jedzenie. Napoje serwują puby i kawiarnie.

        **************************************

        Powstaje jeszcze jeden problem do rozwiązania: dlaczego restauracje w ogóle
        serwują napoje i dlaczego kotleta można zamówić bez napoju, a napoju bez kotleta
        już nie?

        Z całych tych ograniczeń bije rażąca niekonsekwencja. Właśnie rodem z PRL-u.
        Musisz zamówić kotleta i za niego zapłacić. To, czy zjesz, czy zostawisz porcję
        nietkniętą, obsługi już nie interesuje.

    • Gość: Enon Idziesz do knajpy, musisz jeść IP: *.chello.pl 20.08.07, 07:30
      Rzeczywiście jak za głębokiego peerelu.
      rzypomniały mi się studenckie wypady z Uniwerka do "Kuchcika" (starego) na Nowym
      Świecie. Od progu wołało się: " po dwie lornety i meduzy prosimy". Meduzy szły
      do kosza, a zawartość lornet do gardła. Po dwóch, trzech "nawrotach" wracało się
      na zajęcia.
      • larson41 Re: Idziesz do knajpy, musisz jeść 20.08.07, 21:15
        misiek a pamietasz czasy kiedy nosilo sie serek ze soba bo takie tez byly
        nasza "pilnowaczka w akademiku miala porcje w serwetca i po powrocie z wypadu
        oddawalo sie kosztowalo to jednego zeta to byly czasy!!!
    • Gość: farenheit451 no toś walnął jak gołąb o parapet... a kapitalizm IP: 212.122.214.* 20.08.07, 08:24
      to widziałeś chyba tylko w byłych krajach komunistycznych...
      • Gość: wyspynormandzkie Re: no toś walnął jak gołąb o parapet... a kapita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.07, 13:50
        nie, na przykład w wielkiej brytanii.

        w pubach wolno tam sprzedawac alkohol tylko do 22, a restauracje sa czynne
        dluzej. restauracjom wiec nie wolno sprzedawac samego alkoholu.
    • Gość: Marian Plucie do jedzenia IP: *.centertel.pl 20.08.07, 08:31
      a ja nie jem w knajpach bo wiem co sie robi na zapleczu: plucie,
      wsadzanie paluchow no i kozy z nosa a potem smieja sie w glos jak
      patrza jak glupi klient wcina te pasze.
      • Gość: kelner Re: Plucie do jedzenia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.08.07, 08:39
        Gdyby piwo w ogrodku bylo 20% drozsze niz przy barze sprawa by sie sama rozwiazala.
    • Gość: michel Idziesz do knajpy, musisz jeść IP: *.rev.stofanet.dk 20.08.07, 08:50
      • Gość: michel Re: Idziesz do knajpy, musisz jeść - i slusznie IP: *.rev.stofanet.dk 20.08.07, 09:17
        zamiast narzekac, mozna okazac troszke kultury i zapytac obsluge,
        czy toleruja takze picie tylko piwka, kultura powinna obowiazywac
        obie strony i dotyczyc wszystkich a wiec i autorke watku,
        tak jest wszedzie, w Paryzu, Londynie i Berlinie, Rzymie czy
        Madrycie, przed zajeciem miejsca w restauracji nalezy do dobrego
        tonu zapytac czy moge tylko na herbatke, wszystko jedno jaka pora
        lub ilu jest aktualnie gosci, droga autorko watku
        jestem "stalym bywalcem" Pod Samsonem ilekroc jestem w Warszawie, z
        obslugi i jedzonka jestem zadowolony, szczegolnie z win - wybor nie
        jest zbyt duzy ale wina dobre, szczegolnie te z Izraela

        ps: bedac gdzies w Europie i szukajac miejsca do jedzenia, nie wejde
        do restauracji jesli przy stoliku beda tylko piwosze bo to zly image
        dla danego miejsca, poszukam innego
        mysle, ze rozumiesz co mam na mysli



        • shelmahh zawartosc menu 20.08.07, 10:35
          hahaha no nie wierze..wyobraz sobie,ze w menu danej knajpy znajduje sie piwo,
          kawa, woda i to wszystko mozesz sobie zamowic bo jest w ofercie..jesli nie
          mozesz zamowic a dana opcja jest w ofercie to mowi nam to jedno:uslugi sa
          swiadczone na zlym poziomie i nie ma z tym dyskusji,ze w ny czy innym paryzewie
          to sie na kafkie chodzi tam gdzie wypada :\

          przeloz to na inne formy dzialalnosci..masz w cenniku danej firmy oplate za
          produkt x..idziesz sobie smialo dokonac zakupu a tam niunia Ci mowi,ze niestety
          produkt x to tylko dla tych co kupili wczesniej y a to,ze jest w ofercie o
          niczym nie swiadczy (vide: kawa i piwo w menu tylko dla wybrancow)..

          sytuacja na freta pokazuje jedynie,ze knajpy sa nastawione na maxymalny zysk a
          nie na satysfakcje klienta i o ile nie jest to specjalnie naganne to jako klient
          wiem,ze nie musze tam przychodzic..artykul w gw dobitnie ujal gdzie szefostwo
          knajpy ma klienta..szkoda gadac w sumie..u mnie w firmie zajmuje sie kazdym kto
          przynosi pieniadze..male czy duze to niewazne..wazny jest klient i juz
          • Gość: wyspynormandzkie Re: zawartosc menu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.07, 13:44
            restauracja to nie dostawa ziemniakow. co z tego ze masz cos w ofercie?? w
            restauracji obowiazuje pewnien kanon: przychodzi sie na jedzenie: a jesli nie
            stac cie na jedzenie w restauracji idziesz do supermarketu. kropka
    • Gość: kuba Idziesz do knajpy, musisz jeść IP: *.k2.pl 20.08.07, 09:03
      Bylem tam raz. Za skorzystanie z WC oplata 1 lub 1,5zl nie pamietam. Sek w tym
      dlaczego w ogole oplata? Kelnerki niemile, obsluga fatalna. Podobne wrazenia jak
      w artykule.
    • Gość: klient Idziesz do knajpy, musisz jeść IP: 195.187.33.* 20.08.07, 10:08
      mam wrazenie ze Polak to taki człowiek który nienawidzi jak mu się
      zwraca uwagę ( nawet na tym forum to widać ) zraz się wscieka i
      zaczyna awantury, ehh a odrobina grzeczności z obu stron
      załatwiłaby większośc spraw.
    • Gość: Łysy Widocznie biją się o ZłotąPatelnię... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.08.07, 10:12
      • ugly_man Re: Widocznie biją się o ZłotąPatelnię... 20.08.07, 11:13
        Witam!

        Wielce się zdziwiłem traktowaniem klientów w tym barze.
        Fajna "rekomendacja" została wydana, za to dzięki.
        Pogratulować zachowania obsłudze tego przybytku.
        Nie spodziewałem się, że ciągle jest żywa mentalność z PRL.
        Do tego Samsona moja skromna postać tam nie zawita.
        Powinno się klienta SZANOWAĆ i SPEŁNIAĆ jego zachcianki,
        w końcu opinia idzie w świat ...
        Nie pamiętają o zasadzie, że:
        "Dobrze obsłużony klient to zadowolony klient" ...

        Pozdrawiam

        U_MAN
    • Gość: Magda Idziesz do knajpy, musisz jeść IP: 80.50.246.* 20.08.07, 11:38
      Ja także kilka misięcy temu wybrałam się do restauracji pod Samsonem
      i panujące tam zasady baaardzo mnie zaskoczyłu i przypomniały czasu
      PRL-u. W owej restauracji za wszystko trzeba płacić dodatkowo:
      toaleta, szatnia.... Takie rzeczy nie powinny sie juz zdarzać w
      restauracjach w stolicy europejskiego miasta! Moim zdaniem jest to
      bardzo nie eleganckie. Pod Samsonem nie chciano nam również
      przekroić szarlotki na pół, ponieważ jak nas poinformowała kelnerka:
      nie ma pozwolenia na dzielenie dań... Szkoda, że nie pilnuja
      klientów, czy oby któryś nie smakuje z talerza osoby towarzyszącej i
      nie liczą za to podwójnie.... Jedzenie jest okay ale cała reszta...
      odradzam, chyba że któś ma ochotę na wycieczke w czasie o
      dwadzieścia parę lat wstecz...
    • Gość: uncja Idziesz do knajpy, musisz jeść IP: *.de.ibm.com 20.08.07, 11:38
      robienie afery z czegoś takiego uważam za żenujące, pani "na
      poziomie" się tak zbulwersowała, że aż poleciała do gazety. Zapewne
      powinni przed nią czerwony dywan rozłożyć, bo zamierzała wydać 20
      zł, zajmując miejsce komuś, kto zje za 150...

      Normalny człowiek potrafi odróżnić restaurację od kawiarni - a tym
      bardziej powinien to umieć dziennikarz. Argumenty o komunie są po
      prostu śmieszne.
      • Gość: dsd Re: Bojkotować chamów! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.07, 11:42
        Podobnie jak różne społem w których klient ma 6 detektywów na ogonie.
    • Gość: rutek Idziesz do knajpy, musisz jeść IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.07, 12:33
      Pod Samsonem ma najgorszą obsługę na świecie!!!to knajpa ewenement na skale
      galaktyki. Kiedyś wpadłem tam z wycieczką niemieckich licealistów. zamówili na
      deser sernik. kelner przyniósł szarlotkę i powiedział że też jest dobra. zrobił
      nam awanturę (serio) kiedy nie zostawiliśmy napiwku. stary spocony facet.
      komedia.około godziny przed zamknięciem nie chcą wpuszczać klientów. to miejsce
      to skansen w złym znaczeniu, zero w nim nostalgii,klimatu; dużo prostactwa.
      • Gość: markotna Re: Idziesz do knajpy, musisz jeść IP: 212.76.37.* 20.08.07, 12:50
        Wiedeń, 4 lata temu, pusta Restauracja Pizza Hut (nie bar, ale
        przecież wiemy jaki to "luksus") - sytacja identyczna po zamówieniu
        herbaty (20-to stopniowy mróz na zewnątrz). Tak po prostu jest
        prawie na całym świecie - trzeba najpierw zapytać, czy można zamówić
        wyłącznie napoje.
    • Gość: zdegustowana Idziesz do knajpy, musisz jeść IP: *.gddkia.gov.pl 20.08.07, 12:52
      podobna sytuacja spotkała mnie w knajpie "bordo" na ulicy chmielnej
      w warszawie, nie pomogła nawet rozmowa z panią kierownik, która była
      nawet bardziej bezczelna w swoich przekonywanich nas do zmiany
      miejsca niż kelner.dowiedziałam sie ze po pierwsze nie wyglądam na
      osobę, która zamówi cos do jedzenia, a po drugie jak już zamówi to
      pewnie cos małego i niedrogiego...brak słów i kompletny brak
      kultury!!!!
      • Gość: malgosia Re: Idziesz do knajpy, musisz jeść IP: *.chello.pl 20.08.07, 14:13
        taaa,pod Samsonem bylam dwa razy.O dwa razy za dużo.Podejrzewam,że
        plują również do talerzy,bo patrzą na klientów jak na bydło.nawet
        gdy mialam rezerwacje uparcie twierdzono,ze takowej nie ma i do
        widzenia bo nie ma miejsc,dopiero po przedstawieniu listy rezerwacji
        okazalo sie,ze jednak jest tam moje nazwisko...szkoda gadac.nie
        polecam.
    • Gość: Marcin Re: Idziesz do knajpy, musisz jeść IP: 203.173.139.* 20.08.07, 14:18
      Teraz pewnie kelnerka będzie dodatkowo pilować, żeby klienci bez krawatów
      nie wchodzili, bo jak wiadomo klient w krawacie mniej awanturujący się (czytaj:
      mniej prawdopodobne, że weźmie pod krytykę w prasie). A tym, co piszą, że
      kapitalizm itp, przypomnę, że klient ma tak samo święte i bezdyskusyjne
      prawo do tego, by uznać, że owe zasady mu nie odpowiadają, wziąć swoje
      pieniądze i wydać je gdzie indziej, jak też podzielić się z innymi swoimi
      doświadczeniami. Właśnie, to nie PRL, że jeden sklep we wsi, bo akcja, a jak się klientowi nie podoba, to sobie może nagwizdać.
    • bzik Idziesz do knajpy, musisz jeść 20.08.07, 16:47
      W minioną sobotę spotkałem się z podobną sytuacją. Byłem na
      warszawskiej Starówce i chciałem usiąść posłuchać jazzu w jednym z
      ogródków prowadzonych przez pobliskie restauracje np.:"Przy Dunaju".
      W większości połowa stolików była wolnych, jednak gdy pytałem się o
      możliwość zajęcia miejsc słyszałem pytanie "Czy mamy zamiar jeść
      obiad lub kolację". Gdy odpowiadaliśmy, że chcemy siąść i napić się
      piwa odprawiano nas z kwitkiem. U Fukiera było miejsce i nie pytali
      o jedzenie, ale tam piwo po 11pln. W kolejnym ogródku po standarowym
      pytaniu moja żona odpowiedział że będzie jadła na obiad piwo, ale
      bez skutku. W końcu zmęczeni chodzeniem, w ostatnim ogrodku chyba
      Barbakan, pozwolono nam usiąść, ale piwo było tak chrzczone, że i
      tak odechcialo mi drugiego. Nadmienię, że gdy do ogródka wchodzili
      obcokrajowcy nie było żadnych pytań i problemów z zajęciem stolików.
      Aha i próbowałem wczesniej zarezerwować stoliki-bezskutecznie "Przy
      Dunaju" tylko jak się pójdzie osobiście mozna zarezerwować( ciekawe
      czy działa) a w kolejnym usłyszałem "Nie ma juz miejsc" chociaż nie
      zdążyłem powiedzieć na którą chce rezerwować. Może trzeba wysmarować
      się pastą do butów i gadać w obcym języku - wtedy wszystko będzie OK.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka