klasa "zero" SP im.Astrid Lindgren

01.09.09, 22:04
Mile widziane spostrzeżenia rodziców co do sal, Pań prowadzących,
posiłków, jakieś wątpliwości???

Moja córka chodzi do klasy "zero" organizowanej w tej szkole,
chętnie posłucham wszelkich porad.

Na początek pytanie do rodziców, których dzieci chodzą na 12, czy
wykupywaliście śniadania i podwieczorki? Ja wykupiłam, ale teraz
doszłam do wniosku, że to przesada i chyba w przyszłym miesiącu
wykupię same obiady, a kanapki zawsze można przygotować w domu.
    • aurita Re: klasa "zero" SP im.Astrid Lindgren 03.09.09, 09:06
      na 12?
      czy to oznacza ze maluchy chodza do szkoly na zmiany?
      a na jakiej ulicy jest ta szkola?
      • kasia_mm Re: klasa "zero" SP im.Astrid Lindgren 03.09.09, 11:13
        aurita napisała:

        > na 12?
        > czy to oznacza ze maluchy chodza do szkoly na zmiany?
        > a na jakiej ulicy jest ta szkola?

        Klas "0" jest 4 - dwie poranne i dwie popoludniowe (8-13 i 13-17).
        Obserwujac ilosc blokow ktore sie buduja w kolo - za rok dwa mozna
        sie spodziewac podwojenia tej liczby niestety...
        Moj syn chodzi na poranna zmiane - pierwsze wrazenia: sale bardzo
        ladne, odnowione, niestety na drugim pietrze. Klasy 0-3 sa wogole
        bez sensu zlokalizowane na 2 pietrze a starsze na pierwszym. Ktos
        musial ciezko sie umyslowo napracowac wymyslajac taka opcje... W
        zeszlym roku (corka chodzi do starszej klasy stad wiem) byly
        przypadki skrecenia nog i paru potluczen przez maluchy na schodach..
        Oczywiscie szkola zapewnia ze dzieci sa bardzo pilnowane,
        nauczycielki nie spuszczaja ich z oczu etc etc.
        Klasy dosc liczne - 23,24, 21 i bodajze 22 dzieci we wszystkich
        zerowkach. Kazda ma swoja nauczycielke wiec nie jest tak ze zmeczona
        po 5 godzinach pani przejmuje kolejna zmiane. Minusem co juz widze
        po pierwszym wczorajszym dniu jest organizacja stolowki.
        Nauczycielki przychodza okolo 12.45 z maluchami na obiad gdzie
        dzieci najpierw stoja w kolejce po numerek do pani ktora odhacza je
        na liscie z wykupionymi obiadami, potem w kolejce do okienka po
        obiad gdzie kolejna pani zanim wyda odbiera numerek a potem z taca z
        obiadem wedruja do malych stolikow przeciskajac sie przez czesto
        tlum starszych klas i sa to uczniowie 1-6, poniewaz nie ma
        wytyczonych jakis tur kiedy ktora klasa przychodzi. Widok 6 latka
        lawirujacego posrod cizby z taca z cieplym posilkiem pomiedzy 12-sto
        latkami wczoraj mnie troche przerazil, przyznam szczerze.
        Duzym minusem jest nie wprowadzenie tego co szkola zapowiadala w
        czerwcu na zebraniu - czyli rozpoczynania zajec 10-15 minut po 8
        czyli po wejsciu do szkoly wszystkich uczniow. Rano jest koszmarny
        tlok rodzicow ktorzy odprowadzaja, czesto dzieci nie umieja sie
        przecisnac do szatni, maluchy w ogromnym halasie i harmidrze jaki
        tam panuje po prostu czuja sie zagubione i placza, co widzialam i
        wczoraj i dzis. Ochrona nie wpuszcza rodzicow poza bramke wiec nie
        ma nawet szansy na podejscie do takiego placzka i uspokojenie go.
        Przykre to a takie latwe do unikniecia...
        Plusem jest ladny plac zabaw na ktory dzieci wychodza z pania na
        okolo godzine dziennie przed obiadem, plusem jest ladna i nowa sala
        zabaw laczaca dwie klasy zerowek ktore sa obok siebie. Sa tez
        lazienki przystosowane dla maluchow. Niestety papieru toaletowego i
        mydla nie ma.

        • Gość: mama Re: klasa "zero" SP im.Astrid Lindgren IP: 212.160.172.* 08.09.09, 12:00
          A ja myślę, ze warto ten fakt zgłosić zastępcy burmistrza Panu
          Początkowi, który obiecywał na spotkaniach z rodzicami, że będzie
          tak jak w przedskolu. A już na pewno posiłki miały być wydawane
          zerówkowiczom oddzielnie i podawane do stolika. Pamiętam dobrze te
          słowa. Chyba waro napisać informację o tym jak zostało to rozwiązane
          w tej szkole i niech Burmistrz zainterweniuje. W spotkaniach brała
          udział również Pani Naczelkik, której nazwiska nie pamiętam niestety.
          Nie zostawiajcie tak tej sprawy, jeśli rzeczywiście tak to wygląda.
          Ja czytałam broszury wydawane przez dzielnicę, w których
          przedstawioano idealne szkolne zerówki i byłam na spotkaniach więc
          wiem co obiecywano.
        • Gość: Paw Re: klasa "zero" SP im.Astrid Lindgren IP: *.adsl.inetia.pl 11.09.09, 18:50
          > Klasy 0-3 sa wogole
          > bez sensu zlokalizowane na 2 pietrze a starsze na pierwszym. Ktos
          > musial ciezko sie umyslowo napracowac wymyslajac taka opcje..

          W tej szkole tak zawsze było że najmłodsze klasy były na drugim piętrze, i na
          jednym korytarzu (skrzydle) były umiejscowione wszystkie "niskie klasy" co jest
          w pełni uzasadnione względami bezpieczeństwa. Dzięki temu starsi uczniowie nawet
          przy okazji przechodzenia z klasy do klasy nie muszą przechodzić przez korytarz
          z najmłodszymi (a tak by było gdyby uczyły się na I-wszym piętrze).
          Więc może przemyśl co tak na prawdę jest lepsze.

          > byly
          > przypadki skrecenia nog i paru potluczen przez maluchy na schodach..

          Myślisz że gdyby uczyły się piętro niżej to by było inaczej lub wypadków było by
          o połowę mniej (wszak to Iwsze piętro)???

          > Rano jest koszmarny
          > tlok rodzicow ktorzy odprowadzaja, czesto dzieci nie umieja sie
          > przecisnac do szatni, maluchy w ogromnym halasie i harmidrze jaki
          > tam panuje po prostu czuja sie zagubione i placza, co widzialam i
          > wczoraj i dzis. Ochrona nie wpuszcza rodzicow poza bramke wiec nie
          > ma nawet szansy na podejscie do takiego placzka i uspokojenie go.

          Cóż zasada nieprzechodzenia za bramkę poza hol tu też była od zawsze. (Sam się
          uczyłem tam w latach 80tych). To raz że uczy samodzielności a dwa tak naprawdę
          zmniejsza zamieszanie. Gdyby wprowadzić rodziców do korytarza na dole z
          szatniami to dopiero by się zrodził chaos, zaraz by rodzice chcieli dzieciaki
          odprowadzać pod klasy itd.
          Nie wiem na czym to polega ale kiedyś jak ja się uczyłem to dzieciaki same
          przychodziły do szkoły i nie było problemu, pierwszy tydzień dwa część
          odprowadzana była przez rodziców ale potem samodzielnie.

          PS. prośba (nie złośliwa) pisz z polskimi znakami!
Pełna wersja