jajo71
13.10.05, 21:13
ZGODNIE Z OBIETNICĄ DANĄ SZOKIREN POSTARAMY SIĘ OPISAĆ NASZE WRAŻENIA Z
PIĘCIODNIOWEGO POBYTU W ALBANII. DZIĘKUJEMY PRZY OKAZJI ZA POMOC PRZY
ODNAJDOWANIU ŚŁÓWEK I ZWROTÓW ALBAŃSKICH - WYKORZYSTYWALIŚMY DOŚĆ CZĘSTO ICH
ZNAJOMOŚĆ (czasami z pamięci, czasami z kartki).
Wakacje na 5 z plusem. Emocje towarzyszące nam podczas całej podróży trudno
będzie opisać. Wjechaliśmy do Albanii od strony greckiej - przejście
Kakavija. Do granicy podwiózł nas autobus z Ioanniny. Dalej kawałek pieszo.
Obsługa na granicy- bez większych wpadek z wyjątkiem sugerowania konieczności
wniesienia opłaty po 10 euro od osoby (udało się wyeliminować ten problem).
Gjirokaster był tak oryginalny jak sobie wyobrażaliśmy.Dotarliśmy tam dzięki
uprzejmości pracownika banku na granicy. Samochód - stary Mercedes z
roztrzaskana przednią szybą, zepsutym prędkościomierzem ..... Kierowca był
ostatnią na kilka kolejnych dni osobą, która mówiła po angielsku, troszke po
francusku. Dalej był tylko nasz łamany albański, na migi, negocjacje cen na
kartkach (szczególnie w hotelach). Doskonały test na szybkie przystosowywanie
sie do nowych sytuacji. Albańczycy w kwestji komunikacji okazali sie
wyjatkowo cierpliwi a każdą próbę wyartykuowania przez nas jakiegoś zwrotu
lub słówka przyjmowali z entuzjazmem. Obawialiśmy się, że bedzie problem z
transportem pomiędzy miasteczkami. Okazło się to jednak bardzo proste i
czytelne. Miejsca postoju autobusów (niby przystanki) choć nie były
oznakowane łatwe były do namierzenia. Częstotliwość połączeń wystarczająca.
Udało nam sie zwiedzić Gjirokaster, Sarande, Butrint, Durres, Tirane, Kruje i
Shkoder. Bylismy ograniczeni czasem dlatego nie zapuscilismy sie w kierunku
jeziora Ohrydzkiego - zapewne mamy czego żałować.
Nie powiem, że nietowarzyszyły nam pewne obawy podczas podróży jednak sadzę,
że jest to naturalne na nowym terenie.
Mimo bariery jezykowej i wielu sposobnosci (chociażby ceny biletów w
autobusach ) aby z turystów wyciągnąc troszkę więcej leków, nikt podczas
całej podróży nie naciągnął nas na dodatkowe koszty - w naszym kraju jest to
dość powszechna metoda. Jesteśmy zachwyceni wizytą w Albanii. Jedna jednak
rzecz mnie zaskoczyła negatywnie - totalny brak świadomości w temacie ochrony
środowiska. Południe kraju mimo uroku naturalnego jest bardzo zaniedbane-
zaśmiecone (delikatnie to ujmując). Widzieliśmy jak pod osłona nocy wywożą do
morza piach, gruz spod budowy kolejnego hotelu do ....morza ( wjeżdżają
samochodem ciężarowym- wywrotką na kilka metrów od brzegu i wysypują ścierwo
wszelakie). Szkoda. Pasąca się krowa na śmietnisku w centrum miasta czy
wywalanie reklamówek z nieczystościami podczas jazdy autobusem przez okno też
może odstraszać. Jednak tego typu obrazy nie zmieniają faktu, że kraj ma
olbrzymie możliwości w dziedzinie rozwoju turystyki. Póki co indywidualnych
turystów spotykaliśmy bardzo sporadzycznie (2 razy) a zorganizowane wyjazdy
zaczynają napływać (dosłownie, bo z greckiej wyspy Korfu szczególnie). Wyjazd
z tego niesamowitego kraju był dość oryginalny również. W Shkodrze
prowadziliśmy negocjacje z pewną grupką osób w okolicy centrum - chcieliśmy
dotrzeć do Czarnogóry (przejście w Muriquan). Pertraktacje zakończone -
stanęło na 10$. Okazało się, że przewoźnikiem będzie policjant- w pełnym
uzbrojeniu. Miał właśnie "dyżur" na ryneczku obok.
Pozdrawiamy.