princessjobaggy
12.09.05, 20:51
Wiele razy zastanawialam sie jak to jest, ze sa tacy ludzie, ktorzy odnajduja
cos, co nadaje ich zyciu sens i nie moga bez tego zyc. Nie mam tu na mysli
tak oczywistych rzeczy jak rodzina, ukochana osoba, dzieci czy przyjaciele.
Mysle raczej o jakims... brakuje mi slowa... hobby (?). Ja jeszcze czegos
takiego nie odnalazlam i ciekawa jestem czy kiedykolwiek znajde. Robie duzo
rzeczy, o ktorych moglabym powiedziec, ze je lubie, ale nie ma w moim zyciu
nic, co sprawialoby, ze nie moge bez tego zyc, czegos co calkowicie
wypelnialoby moje zycie.
Wiele lat temu byl to dla mnie sport- treningi, zawody- to bylo to. Jednak
wraz z wiekiem i zmiana szkoly minelo, a w zamian nie pojawilo sie nic. Byly
pozniej jakies pojedyncze rzeczy, ale na krotko. Teraz jestem na siebie zla,
poniewaz odkad mieszkam w Anglii strasznie sie rozleniwilam. Za nic mi sie
nie chce zabrac, moje zycie robi sie pomalu jakies takie plytkie, bez
zainteresowan. Zawsze sobie to tlumacze tym, ze gdybym miala wiecej pieniedzy
to bym sie pewnie pozapisywala na rozne kursy itd. Prawda jest taka, ze zanim
mialam pieniadze, mowilam to samo... Uwielbiam jezyk wloski, uczylam sie go z
wlasnej woli podczas studiow. Moglabym to robic teraz i co? Nie chce mi sie!
A jesli mi sie nie chce, to znaczy, ze to nie jest cos co kocham ponad zycie.
I tak koleczko sie zamyka. Wraz z ukochanym lubimy podrozowac, nie potrafimy
usiedziec na miejscu, zawsze nas gdzies poniesie. Nie jest to jednak az tak
silne, zeby np. zyc jak niektorzy z moim znajomych. Nie martwia sie o
emeryture, nie mysla zanadto o przyszlosci. Kochaja podrozowac, a zarobione
pieniadze wydaja na podroze- pol roku pracy i pol roku podrozowania.
Mam znajoma, dla ktorej nie liczy sie nic poza bieganiem. Bierze udzial w
maratonach, do ktorych nieustannie sie przygotowuje. Wstaje rano i biega.
Wraca z pracy i jedzie na rowerze na silownie, gdzie wypompowuje sie prawie
do cna. Pozniej jeszcze wieczorny bieg i tak w kolko. Podporzadkowala temu
cale swoje zycie. Ma partnera, ktory ja wspiera, prace, ktora lubi plus
sport. I co z tego, ze na pierwszy rzut oka wydaje sie oderwana od
rzeczywistosci- zapomina zamknac lodowki, ciagle cos rozlewa, w pokoju ma
balagan. Ma swoj swiat, w ktorym jest szczesliwa.Albo brat mojej kolezanki-
jezdzi po Anglii i fotografuje mosty.
Takich ludzi jest mnostwo. Zazdroszcze im. Ja tez tak chce. Myslicie, ze
kiedys odnajde cos, co pokocham tak jak oni? Czy powinnam moze szukac na
sile? A moze naleze do tych, ktorych zycie juz zawsze bedzie takie plytkie?
Jak to jest z Wami? Jest tu na forum ktos, kto pokochal cos tak bardzo, ze
nie moze bez tego zyc?