Dodaj do ulubionych

Droga na Harvard: 3 tys. dol. rocznie, mało snu...

IP: *.chello.pl 01.05.10, 19:26
z całym dla pani Passent szacunkiem, to ona mogła sobie robić studia dla
rozrywki, bo niesie ją nazwisko i pochodzenie. Sama nie znaczy nic, te jej
felietoniki to jakaś bzdura.

A reszta rozmówców to faktycznie napaleni na karierę szczęściarze.
Najwyraźniej bez znajomości lub bardzo grubej kasy Polak nie ma co nawet
marzyć o Harvardzie :(
Obserwuj wątek
    • Gość: MichalM Tam gdzie ty masz sufit ja mam podloge. IP: *.rwd.prospect.pl 01.05.10, 19:34
      Ty znalazles w tym art. informacje ze na Harvard mozna se dostac tylko dzieki
      grubej kasie a studiowac dla rozrywki mozna tylko dzieki nazwisku, nawet gdybys
      napisal to po Chinsku na Brazylijskim portalu wiadomo by bylo ze jestes
      polakiem, przez male p takim tpowym narzekaczem. Ja znalazlem tam informacje ze
      jezeli jest sie zdolnym to kasa sie znajdzie i ze ciezka praca na tej uczelni
      procentuje 100% na dostatnie zycie, prosze o wiecej takich artykułów, a mnie o
      teoriach spiskowych ze Smolenska.
      • Gość: moe Re: Tam gdzie ty masz sufit ja mam podloge. IP: 82.139.156.* 01.05.10, 19:46
        Równie dobrze mogliby pracować po najlepszej chińskiej uczelni.
        Ci i ci nie znaliby równie tak samo polskich lub europejskich realiów:)
        • Gość: murasz z Kłaja po co absolwent Harvard się zatrudnia ? IP: *.chello.pl 10.05.10, 10:05
          będąc geniuszem finansowym i guru powinien stworzyć wyśmienity biznes i zatrudniać ludzi, a nie być zatrudnianym

          właściciel IKEA to prostak bez Harvardu i dał radę...


          dziwne, nie ?
      • Gość: a Lehman Bros/AIG Re: Tam gdzie ty masz sufit ja mam podloge. IP: 68.168.212.* 01.05.10, 22:09
        Harvard to swietna szkola ale NAJWIECEJ zawdziecza marketingowi wlasnej nazwy
        i sile USA wraz z niegdysiejsz sila waluty USA.

        Ci "wyjatkowi" zwlaszcza po MBA to Ci ktorzy wlasnie zrujnowali
        gospodarke USA uzywajac swoich cudownych inwencyj (ksiegowych i deriviatives-
        stemming).

        Jak ktos jest swietny z bombaju, polski czy chin, to chetnie wyloza na niego
        kase bez slowa.
        Stad tez bierze sie tam wielu swietnych ludzi, ktorzy sie wzajemnie napedzaja.
        Swietnosc Harvardu ma wiele wspolnego z sila gospodarki USA i sly pieniadza.
        W momence kiedy dolar padnie nie bedzie sie juz najzwyczajniej oplacalo jezdzic
        do tej "SORBONY 20 wieku" bo coraz wiecej ludzi, podobnie jak nisko wykwalifikowani
        imigranci nie beda miec odpiwiedniego "return on investment" jadac do USA.

        Harvard robi teraz wielkie wrazenie na takiej wlasnie POLSCE.
        Facet w USA po Harvardzie zarabialby moze $80K moze $100K (brutto)
        na reke -40% a tak, przyjedzie sobie do Polski i zostanie prezesem PZU.

        Proste jak drut. Jedno wiem. UJ i UW ksztalci wiele znakomistszych umyslów,
        problem w tym,
        ze inaczej niz harvard, nie szantażuje firmy co chca zwolnic miernoty tak jak to
        chcial zrobic wobec
        Lehman Brothers - notabene upadających wtedy. Najwyrazniej ekipa z Harvardu jest
        tak swietnie
        wyksztalcona, ze balaby sie o prace i sam harvard musial szantazowac Lehman
        Brothers...
        i jak sie to skonczylo z takim swietnymi umyslami na pokladzie ..
        lehman jest jedna z najwiekszych porazek swiata finansow - a tyle bylo tam
        takich "ekspertow"
        po Harvard MBA. A jak bylo z AIG? Ilu tam EXPERTOW bylo z harvard MBA? A Fannie
        Mae and Freddie Mac? Ilu?


        Polacy nie gęsi i swój język i CZUELNIE mają. Ruszcie mózgami a nie podniecajcie
        się takim
        marketingiem. Kiedys moden bylo w Polsce szlacheckiej gadać po francusku.
        Teraz jestescie pieskiem dla kogos innego.


        FYI bylem na Harvardzie i uwazam ze to switna uczelnia ale zachecam wszystkich
        do myslenia WLASNYM ROZUMEM.
        • Gość: lol a Lehman Bros/AIG... IP: *.asi01.cs-isp.net 10.05.10, 13:46
          Obwiniajac Harvard za kryzys finansowy jest dosyc naiwnym skrotem
          myslowym. Ja z drugiej strony moglbym tutaj przytoczyc cala liste
          (od konretnych prac naukowych do ich wplywu na gospodarki swiatowe)
          dokonan absolwentow czy tez studentow Harvardu, ale tego nie zrobie
          poniewaz i tak nie przyjmiesz tego jako argumentu, przemawiajacego
          za tym ze Hravard to swietna uczelnia, a nie tylko - jak ty to
          probujesz obrazowac - marketingowa sztuczka...
          Jezli np. nagroda Nobla dla danego absolwenta (czy uczelnianej
          grupy) Harvardu (a tu lista jest dluga) nie jest dla ciebie
          wystarczajacym dowodem na naukowy poziom tej uczelni, to mozesz
          oczywiscie negowac wszystko - nawet to ze na prawde 'istniejesz'...

          Absurdalne jest podwaznanie dokonan tej uczelni (oraz ukayzwanie
          jako 'zlej uczelni', z perspektywy Lehman Brothers - to w zasadzie
          brzmi groteskowo i pretensjonalnie (juz cie widze na jakims powaznym
          bankiecie kiedy podczas przemowy krytykujesz Hravard i jego
          dokonania z tej perspektywy... groteska ktora spotkalaby sie z
          absolutna cisza)) i tylko osoba ktora nie ma zadnego, absolutnie
          zadnego pojecia czym (i czego dokonal) jest Hravard i jaki ma wklad
          w nauke - moze glosic podobne, fantastyczne sensacje...
          Fakt, Harvard jest dobra uczelnia poniewaz ma duuuuuzo pieniedzy...
          ale jakie to ma znaczenie??? To zle ze jest uczelnia bogata???

          Na koniec - gratulacje dla tych wymienioonych, ktorzy sie tam
          dostali i studiowali!!!
      • Gość: zziuta Re: Tam gdzie ty masz sufit ja mam podloge. IP: 77.223.239.* 02.05.10, 10:26
        Obrażanie rozmówcy nie jest żadnym argumentem w dyskusji, a "Polak"
        pisze się zawsze przez duże "P", niezależnie od nastawienia.
        Czym więc zaimponowała uczelni czy ewentualnym sponsorom pani
        Passent, jeśli nie nazwiskiem i koneksjami?Ładnie pisała
        wypracowania w średnie szkole?
      • Gość: fifek Ale co Ty masz pod sufitem? IP: *.tmodns.net 10.05.10, 15:47

         
        Go[ portalu: MichalM napisaB(a):

        prosze o wiecej takich artykuBów, a mnie o
        > teoriach spiskowych ze Smolenska.
         
        Bo chyba nie wiele, skoro traktujesz Wybiorcza jak zrodlo informacji o Harvardzie :) ? I w ogole o czymkolwiek ?
    • Gość: moe Lepszy Oxford IP: 82.139.156.* 01.05.10, 19:40
      Niestety ,takie są realia
      • tornson Re: Lepszy Oxford 01.05.10, 19:55
        Gość portalu: moe napisał(a):

        > Niestety ,takie są realia
        Jakość studiów jest tutaj bez znaczenia, w tym zdegenerowanym świecie
        finansistów i managerów wszystko zależy od układów, a niestety to Harward ma
        więcej ustawionych ludzi na stanowiskach niż Oxford.
        • Gość: Sikorsky Re: Lepszy Oxford IP: 68.168.212.* 01.05.10, 22:16
          najlepszy to jest Twoj wlasny mózg. MBA to najbardziej prymitywne studia mozliwe
          intelektualnie, ucza sie tam glownie grac w GOLFA
          i zalatwiac sobie KONTAKTY.

          Co innego jak chcesz byc fizykiem, biologiem itp musisz miec duza kase do
          doswiadczen (albo potrzebujesz akcelerator).
          Jesli chodzi o matemtyke to zapewniam Cie Univ Lwowski
          i niejedn szkola w rosji sa DUZO lepsze.

          Takie porownywanie ze Oxford, Cambridge, Harvard lepszy swiadczy tylko o
          infantylizmie napedzanych przez mamusie i tatusiow dzieciakow ktore nie wiedza,
          ze najdalej zachodzili ludzie uczacyc sie SAMEMU.

          Gdzie tutaj duzo patrzec...popatrzcie na Sikorskeigo, skoczyl jakis smieszny
          kierunek na Oxfordzie. A jak czasem cos zrobi to czlowiek sie zastanawia...skad
          ten facet jest.. do Sec of State o ulaskiawienie Polanskiego...jego zachoanie
          jak krzyczal "byly prezydent lech kaczynski"...slowem...Oxford mu wiele nie
          pomogl tutaj chyba.
          • Gość: Romek biedaku intelektualny IP: *.pres.cable.virginmedia.com 01.05.10, 23:45
            > i zalatwiac sobie KONTAKTY.

            Wiesz dlaczego jestes biedny i BEDZIESZ? Bo nie rozumiesz ze posiadanie KONTAKTOW to wlasnie klucz w prowadzeniu biznesu czy rozwoju naukowym.

            Wyjedz kiedys z tego Kartofliska i popytaj studentow powaznych uniwersytetow na swiecie - kazdy z nich na pewno sie zgodzi ze budowanie silnej siatki kontaktow jest ROWNIE niezbedne co wiedza.

            Bo co komu po wyksztalconym debilu ktorego nikt nie zna. Jak ma on zbudowac cos nowego? Sam w garazu? NIE - potrzebuje kontaktow w swiecie naukowym i wsrod przedseibiorcow.
            • Gość: ??? Re: biedaku intelektualny IP: 68.168.212.* 02.05.10, 00:18
              > Wiesz dlaczego jestes biedny i BEDZIESZ? Bo nie rozumiesz ze posiadanie KONTAKT
              > OW to wlasnie klucz w prowadzeniu biznesu czy rozwoju naukowym.

              czlowieku Ty nie masz zielonego pojecia kim jestem wiec sie nie odnos do mnie.
              biedny jestes intelektualnie. mowimy o nauce i klasie umyslu. Przyklad: Perleman
              - pracuje w domu, nikt go nie zna? odmowil Fileds(Nobla) w matmie. Gosciu ma
              ZERO KONTAKTOW.
              wszystko zalezy od DZIEDZINY!

              > Bo co komu po wyksztalconym debilu ktorego nikt nie zna. Jak ma on zbudowac cos
              > nowego? Sam w garazu? NIE - potrzebuje kontaktow w swiecie naukowym i wsrod pr
              > zedseibiorcow.

              Nadajesz sie do PO. Zwykli przecietnmi szmaciarze. Podejrzewam tez,
              ze Twoje IQ nie pozwoliloby Ci sie dostac do szkoly bez Tatusia.
              Jestes typem czlowieka, ktory zwykle jeste super miernym intelektualnie
              udawaczem ktory tylko funkcjonuje w stadzie gdzie inni cos za niego robia. On
              tylko chcialby zarzadzac.

              • Gość: vm Re: biedaku intelektualny IP: *.net.strath.ac.uk 02.05.10, 02:49
                uff, ale powiało nienawiścią do ludzi którzy umieją sobie wyrobić
                kontakty . . . i dochodzą do swojego.
                =-
                ja co prawda nie studiuję finansów tylko inżynierię ale już na
                pierwszym spotkaniu z supervisorem mówił mi że muszę pracować nad
                siatką znajomości. Normalka. Nie rozumiem z kąd ta nienawiść do
                układów . . . .
                pozdrawiam ze szkocji.
                • hetmanwiechu Skonczylem Oxford 02.05.10, 03:20
                  czy lepszy niz Harvard, nie wiem, bo na Harvardzie nie studiowalem. tak naprawde
                  to wszystko jedno, poziom ten sam.

                  Amerykanskie universytety jednak sa bardziej zgrane i bardziej dbaja o swoich
                  absolwentow. Moge w to uwierzyc ze harvard powiedzial lehman ze zamknie dla nich
                  drzwi,mjesli nie zrobial a b lub c. Oxford raczej by tego dla nas nie zrobil.
                • Gość: moloqai my comment IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.10, 12:05
                  W megaciężkim 2009 roku dostałem się do jednej z najlepszych firm
                  konsultingowych specjalizujących się w M&A i strategii (tyle, że nie jak frajer
                  w Polsce, a w Monachium). Jako młody japiszonek mam kilka przemyśleń odnośnie
                  realiów związanych z pracą w Polsce (chodzi o management i firmy doradcze):
                  1. Dyplomy, certyfikaty i marka uczelni są kluczowe przy dostawaniu się jedynie
                  do PIERWSZEJ pracy
                  2. Kontakty (mowa o normalnych kontaktach biznesowych, a nie tatusiu vel wujku
                  prezesie) przydają się bardziej na późniejszym etapie kariery; na początku nic
                  nie znaczą
                  3. Po całej poważnej 5-etapowej rekrutacji, okazuje się (mowa o firmach
                  doradczych), że 80% wiedzy zdobytej na studiach jest w pracy absolutnie i
                  bezapelacyjnie do niczego niepotrzebne
                  4. Takie rzeczy jak MBA i uczelnie jak LSE Oxford,Harvard robią w Polsce (w
                  sumie w DE też) wrażenie na niektórych klientach, zagranicznych partnerach (bo
                  sami je skończyli) oraz na politykach (bo ciągle muszą usprawiedliwiać swoje
                  decyzje personalne, a papierek z Harvardu to dobry glejt na wypadek fuck-up'u)
                  5. Najwięksi kozacy jakich do tej pory spotkałem w pracy (współpracownicy i
                  klienci) oraz na praktykach byli po SGH i różnych politechnikach
                  6. Na poziomie normalnych studiów, absolwenci zagranicznych uczelni nie mają
                  szans z rozgarniętymi studentami z Polski.Jakkolwiek stereotypowo to brzmi to
                  moim zdaniem azjaci są mało kreatywni, a Ci z zachodu dość leniwi (np. Niemcy,
                  którzy kończą studia koło 28-29 roku życia)
                • Gość: Strathclyde Re: biedaku intelektualny IP: 68.168.212.* 02.05.10, 15:17
                  > uff, ale powiało nienawiścią do ludzi którzy umieją sobie wyrobić
                  > kontakty . . . i dochodzą do swojego.

                  nie rozsmieszja mnie. Ty z University of Strathclyde mozesz cos o tym
                  powiedziec...?????

                  tak sie sklada ze bylem na Harvard i to co pisze jest tylko perspektywa dla
                  innych odurzonych marketingiem pseudo-reklamy
                  zwlaszcza o MBA na Harvardzie. MBA to jedno wielkie przedszkole
                  ale Ty byc moze masz takze przedszkole na tym University of Strathclyde w
                  kazdej dziedzinie takze w tym w ktorych na innych
                  kierunkach na Harvard przedszkola nie ma.
              • Gość: kiki niech zgadne IP: *.dyn.optonline.net 02.05.10, 03:26
                jestes oczywiscie zwolennikiem pisu?
                Ciagle szukasz ukladow, i probujesz zniszczyc tych ktorych sie cos udalo?
                Ciagle zazdrosci i podstawianie nog innym? lol
              • Gość: wj Re: biedaku intelektualny IP: 109.243.46.* 02.05.10, 06:54
                > Przyklad: Perleman
                > - pracuje w domu, nikt go nie zna? odmowil Fileds(Nobla) w matmie. Gosciu ma
                > ZERO KONTAKTOW.
                > wszystko zalezy od DZIEDZINY!

                Ale czy on jeszcze pracuje? Okaże się to za jakiś czas. Prawdopodobnie dał sobie
                już dawno spokój. A kiedyś pracował przez lata w Stanach i zgaduję, że musiał w
                tym celu wyjść ze swojego mieszkania w Rosji i mieć jakieś kontakty. :)

                > Jestes typem czlowieka, ktory zwykle jeste super miernym intelektualnie
                > udawaczem ktory tylko funkcjonuje w stadzie gdzie inni cos za niego robia.

                Niestety jest wielu takich ludzi. Chyba jestem na nich uczulony.
                • Gość: Iza Re: biedaku intelektualny IP: *.mmc.at 02.05.10, 10:37
                  Kolego "bogaty intelektualnie", Perleman ma po prostu dobre
                  aszkenazyjskie geny,(w wielu Zydowskich rodzinach takie dzieci to
                  standard) ale w Moskwie jego mozliwosci sa juz mocno ograniczone,
                  chocby dlatego ze nauka potrzebuje ogromnych nakladow ktorych w
                  Rosji, podobnie jak w Polsce nie ma. Mam znajomych z synem
                  (przypadek j.w.wspomniany Perleman, tez matematyk), z Moldawii,
                  studiowal w Moskwie i w pewnym momencie wyjazd do USA okazal sie
                  koniecznoscia, tez nie mial kontaktow, Moskwa okazala sie "za
                  ciasna" (rozne wzgledy takze rozwoj). Nawet bedac geniuszem (ty z
                  pewnoscia do nich nie nalezysz, ale masz aspiracje no, chocby
                  intelektualista)
                  • Gość: @Austria Re: biedaku intelektualny IP: 68.168.212.* 02.05.10, 15:25
                    >Nawet bedac geniuszem (ty z
                    >pewnoscia do nich nie nalezysz, ale masz aspiracje no, chocby
                    >intelektualista)

                    Ty sie pisze z duzej litery z szacunku dla rozmowcy. Ty z pewnoscia nalezysz
                    geniuszy szkoda tylko, ze na Harvardzie to w zyciu nie bylas.

                    > Kolego "bogaty intelektualnie", Perleman ma po prostu dobre
                    > aszkenazyjskie geny,(w wielu Zydowskich rodzinach takie dzieci to
                    > standard)

                    Juz wiecej nie pisz o tych teoriach i genach bo wielu ludzi pomysli ze Austria
                    gdzie jestes to faktycznie kraj idiotow rasistow ktorzy wszystko potrafia
                    sprowadzac do poziomu genow(juz nie wspomnie ze zyjesz w ojczyznie Hitlera i
                    Twoje posty sa rownie durne).

                    Glupias gęś...oszczez wstydu. Piszemy o EDUKACJI i co oferuje najlepszy poziom
                    edukacji w szerokiej gamie nauk bo szkoly oferuja wiedzę a nie GENY. piszesz od
                    rzeczy i nie na temat. Geniuszu z Austrii.

                    Pozdrawaim z Cambridge Mass.

                  • hreczko Re: biedaku intelektualny 10.05.10, 10:33

                    Nie przesadzaj z tymi DOBRYMI aszkenazyjskimi genami, bo one wcale
                    nie są dobre. Co wiecej, sa ZŁE. Tak złe, że w Izraelu żydzi
                    aszkenazi badają się przed zawarciem małzeństwa na możliwośc
                    przenoszenia chorób dziedzicznych i unikaja małżeństw aszkenazi-
                    aszkenazi. Ot, efekt kilkusetletniego chowu wsobnego.



                    Gość portalu: Iza napisał(a):

                    > Kolego "bogaty intelektualnie", Perleman ma po prostu dobre
                    > aszkenazyjskie geny,(w wielu Zydowskich rodzinach takie dzieci to
                    > standard) ale w Moskwie jego mozliwosci sa juz mocno ograniczone,
                    > chocby dlatego ze nauka potrzebuje ogromnych nakladow ktorych w
                    > Rosji, podobnie jak w Polsce nie ma. Mam znajomych z synem
                    > (przypadek j.w.wspomniany Perleman, tez matematyk), z Moldawii,
                    > studiowal w Moskwie i w pewnym momencie wyjazd do USA okazal sie
                    > koniecznoscia, tez nie mial kontaktow, Moskwa okazala sie "za
                    > ciasna" (rozne wzgledy takze rozwoj). Nawet bedac geniuszem (ty z
                    > pewnoscia do nich nie nalezysz, ale masz aspiracje no, chocby
                    > intelektualista)
                • Gość: ? Re: biedaku intelektualny IP: 68.168.212.* 02.05.10, 15:36
                  > Ale czy on jeszcze pracuje? Okaże się to za jakiś czas. Prawdopodobnie dał sobi
                  > e
                  > już dawno spokój. A kiedyś pracował przez lata w Stanach i zgaduję, że musiał w
                  > tym celu wyjść ze swojego mieszkania w Rosji i mieć jakieś kontakty. :)

                  nie wychodzil. zrobil klika postow. facet bez zadnych kontaktow.
                  nikt nie moze sie z nim nawet skontaktowac! wiec nie pier...., ze do nauk typu
                  matematyka potrzeba grac w golfa.
              • Gość: przyglup Re: biedaku intelektualny IP: *.b-ras2.cld.dublin.eircom.net 02.05.10, 13:45
                Jakby mial zero kontaktow to nikt nie znal by jego numeru telefonu ani
                e-maila.
                ZROZUMIANO?
            • Gość: xenon Re: biedaku intelektualny IP: 68.168.212.* 02.05.10, 15:40
              I am sorry but I think you are a total dim-wit and a goose.

              This is why Poland is such a lost place that never gets ahead because you NEVER
              appreciate what you have and ALWAYS strive to appreciate what others do in
              humble genuflection.You sound born to be slaves.
          • Gość: Iza Re: Lepszy Oxford IP: *.mmc.at 02.05.10, 09:28
            Czytajac twoje wypociny wnioskuje ze skonczyles liceum w
            Ciechanowie, ten nic, tamten nic, tylka JAAAAA...Jakies kompleksy bo
            nie doszlo nawet do matury?...
            • Gość: :) Re: Lepszy Oxford IP: 68.168.212.* 02.05.10, 15:27
              >Czytajac twoje wypociny wnioskuje ze skonczyles liceum w
              >Ciechanowie, ten nic, tamten nic, tylka JAAAAA...Jakies kompleksy bo
              >nie doszlo nawet do matury?...

              Niech zgadnę. Stara Panna czy rozwiedziona?
    • Gość: Meksyk Droga na Harvard: 3 tys. dol. rocznie, mało snu... IP: *.socal.res.rr.com 01.05.10, 19:47
      Ten dowcip o meksykanskim rybaku byl troche inny ale sens jest
      zachowany. Wiec jesli mam sie zabijac przez lata studiow a potem nie
      spac po nocach, tracic rodzine i przyjaciol w imie pracy dla
      korporacji wybieram bycie biednym ale szczesliwym bawiac sie z
      dziecmi, pijac wino z amigos i grajac na gitarze.
      • Gość: PSSSST Re: Droga na Harvard: 3 tys. dol. rocznie, mało s IP: 68.168.212.* 01.05.10, 22:33
        jak gęsi, swych świetnych uczelni nie maja... jak długo naród będzie taki głupi...

        apropos w matematyce Uniwersytet Lwowski to bił wszystkie inne uczelnie juz nie
        wspomne uczelnie rosyjskich do dzisiaj.

        nie wiem tylko o czym ten artykuł jest...o doskonałych uczelniach czy o tym jak
        się załapać
        do kolejnego AIG lub Lehman Brothers zanim ich świetni absolwenci wpakują w
        katastrofalne bankructwo... to chyba jednak o PZU i osięgnieciech EUREKO w PZU.
        Polecam:

        www.youtube.com/watch?v=53ia4wblL8s
        www.youtube.com/watch?v=Is4h5zCE6tg
        www.youtube.com/watch?v=78i4ULE1pcE
        www.youtube.com/watch?v=kqaa-IOjrcY
        www.youtube.com/watch?v=VPldlbUr_IM
        www.youtube.com/watch?v=doFBU2--lVA
      • Gość: nome Harvard to dobra uczelnia nie to co PolS IP: 91.192.145.* 02.05.10, 00:39
        Ktora robi taka masowke ze glowa boli, jedynie w czym utrzymuja jako taki poziom
        to kierunki tradycyjne, po ktorych absolwenci maja i tak problemy ze
        znalezieniemdobrej pracy.

        Gduby tak polskie uczelnie potrafily wywierac nacisk na firmy zatrudniajace
        swoich absolwentow swiadczyloby to o ich poziomie niestety robic tego nie
        potrafia bo poziomu chyba brak
      • Gość: spin Ten 'skecz' IP: *.173.6.40.tesatnet.pl 10.05.10, 13:27
        to to pomysł, a w zasadzie dwustronicowy tekst niemieckiego pisarza Heinricha
        Bölla - warto by o tym wspomnieć.
    • tornson Zmieni się system ekonomiczny i tymi papierkami 01.05.10, 19:52
      z Harwardu ci śmieszni ekonomiści będą sobie mogli tyłki podetrzeć co najwyżej.
    • Gość: plem Droga na Harvard: 3 tys. dol. rocznie, mało snu... IP: *.midd.adsl.virginmedia.com 01.05.10, 19:54
      3 tys rocznie??? Taniutkie te studia:)
      • mr.knox Re: Droga na Harvard: 3 tys. dol. rocznie, mało s 01.05.10, 20:24
        Na co te $3 tys. rocznie, na sniadania:) Przedszkole dla kazdego mojego dziecka
        kosztowalo prawie $9 tys. rocznie.
        • Gość: takaprawda Re: Droga na Harvard: 3 tys. dol. rocznie, mało s IP: 80.50.233.* 01.05.10, 23:08
          DO MR.KNOX-3 tys dolarow to ok.8700 zl.Tyle rokrocznie sie placi w
          Polsce za spendy organizowane przez UW czy inne pseudoszkoly nie
          tylko w Warszawie.Oczywiscie pracy godnej po tym nie ma i nie bedzie
          dla prawie wiekszosci.Odszkdowania za przebywanie pod jednym dachem
          tez nie....
    • janzygmunt Droga na Harvard: 3 tys. dol. rocznie, mało snu... 01.05.10, 20:29
      Jakie 3 tysiące?! Rok studiów na Harvardzie kosztuje ponad 40 000(słownie: czterdzieści tysięcy) dolarów. A rola "znajomości" w przyjmowaniu na studia odgrywa rolę minimalną w porównaniu z Polską. I trzeba mieć naprawdę dobre znajomości. Nie wystarczy mieć ojca profesora na Harvardzie czy Yale. Ale ojciec prezydent lub senator może mieć pewne znaczenie.
    • Gość: ja Droga na Harvard: 3 tys. dol. rocznie, mało snu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.10, 20:30
      cyt.: "Absolwenci tej jednej z najstarszych i najbardziej
      prestiżowych uczelni na świecie", jeżeli jest to prawda to uczelnia
      z sukcesami funkcjonowała przed przybyciem Columbusa, i pewnie
      dlatego jest taka prestiżowa.
      • Gość: eu1 Re: Droga na Harvard: 3 tys. dol. rocznie, mało s IP: *.croy.cable.virginmedia.com 01.05.10, 21:23
        ...nie wiesz, że u Anglosi wszystko jest najlepsze i największe. I mają jeszcze
        te no rakiety te co im je von Braun wymyślił i ponooć na księżycu byli. Skoro
        oni tak mówią, że to najlepsze to musi tak być. A tak na serio szkółka ta nie
        różni się pewnie niczy m od każdej innej poza tym ,że chłopcy z dobrych domów
        spotykają tam innych chłopców z dobrych domów, a pote razem robią deal. To takie
        większe wydanie Brytosiów z Wysp Dziadowskich.
    • Gość: Js Znam mnostwo Polakow bez znajomosci i kasy.. IP: *.caltech.edu 01.05.10, 20:37
      ktorzy studiuja na Harvardzie.

      Fakt ze nie jest to dla ciebie osiagalne, nie znaczy, ze inni swoja
      ciezka praca moga tam sie dostac. Bez znajomosci.

      Ale jezeli ciezko jest ci zaakceptowac, ze po prostu mozesz byc
      bardziej leniwy/a od innych, to bedziesz szukac wytlumaczenia: "ja
      tam nie jestem, bo nie mam znajomosci".

      • Gość: Js err. IP: *.caltech.edu 01.05.10, 20:39
        > ktorzy studiuja na Harvardzie.
        >
        > Fakt ze nie jest to dla ciebie osiagalne, nie znaczy, ze inni swoja
        > ciezka praca moga *nie* tam sie dostac. Bez znajomosci.
        >
        > Ale jezeli ciezko jest ci zaakceptowac, ze po prostu mozesz byc
        > bardziej leniwy/a od innych, to bedziesz szukac wytlumaczenia: "ja
        > tam nie jestem, bo nie mam znajomosci".
        >
      • Gość: Jc Re: Znam mnostwo Polakow bez znajomosci i kasy.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.10, 21:30
        A jak opłacają czesne?
        • Gość: em Re: Znam mnostwo Polakow bez znajomosci i kasy.. IP: 109.243.204.* 01.05.10, 21:50
          Można wziąć kredyt.Można korzystać z pomocy stypendialnej, albo tak jak któryś z
          opisywanych panów przekonac osobę prywatną do pożyczki. Tylko, że ta kasa to
          kolejny krok, najpierw trzeba zostać przyjętym. Spróbuj sobie wyobrazić ilu
          ludzi z całego świata chciałoby studiować na tym uniwersytecie...
          • Gość: kmimio Re: Znam mnostwo Polakow bez znajomosci i kasy.. IP: *.hsd1.il.comcast.net 01.05.10, 22:31
            o tak? mozna dostac kredyt za frajer? Ciekawe ciekawe...?
            • jpsi Harvard gwarantuje stypendium 02.05.10, 00:16
              100% ludzi ktorych nie stac na studiowanie, ma zapewniona pomoc
              finansowa, pokrywajaca wszystkie koszty, wlacznie z utrzymaniem.
              Jest to opisane zreszta na ich strone internetowej:
              www.fao.fas.harvard.edu/icb/icb.do
              Badz podejrzliwy, nie ma sprawy. Skonczylem na uczelni w stanach,
              ktora zapewnia wlasnie taka pomoca, za 'frajer'. Poniewaz moja szkola
              (MIT) byla w tym samym miescie co Harvard (Cambridge, MA), to znam
              mnostwo osob z Polski ktorzy korzystali z tej pomocy finansowej.

              Nawet zamozni ludzi z Polski nie mogliby sobie pozwolic na wydanie
              50kUSD na rok. Wiec praktycznie wszyscy dostaja od Harvardu jakas
              pomoc.


              cheers
              • Gość: n. Re: Harvard gwarantuje stypendium IP: 82.41.223.* 10.05.10, 16:02
                co to znaczy "mnostwo osob"? to po pierwsze. mnie sie jednak wydaje, ze Polacy
                na Harvardzie to wciaz jednak rzadkosc, nawet nie 1 procent populacji studentow.
                mialem okazje spedzic tam tylko "wakacje robocze", wiec z glebszego
                doswiadczenia nie moge sie wypowiadac. ale nie sadze, ze na calym uniw.
                znajdziesz chocby stu Polakow, jak ma to juz miejsce na wielu uczelniach
                brytyjskich.
                druga sprawa. studiujesz na MIT a wsrod znajomych masz "mnostwo osob" z...
                Polski. obled. ja studiuje w Londynie i znajomych mam z calego globu, rowniez
                absolwentow Oxfordu czy Harvardu, bo cenie sobie roznorodnosc. nie zamykam sie w
                getcie. interesuje mnie odmiennosc.
                • jpsi Re: Harvard gwarantuje stypendium 04.06.10, 09:07
                  przyszlo ci do glowy, ze moge miec mnostwo znajomych z polski, a
                  rowniez mnostwo z innych krajow :)?
                  • jpsi na harvardzie 04.06.10, 09:09
                    bedzie pewnie okolo 25 studentow z Polski (undergrad plus grad).
                    Podejrzewam, ze bedzie tez troche troche pracownikow naukowych.
                    Najprawdopodobniej sa na ten temat statystyki.

                    Na MIT, w zaleznosci od roku, bedzie od 10 do 15 studentow, i troche
                    pracownikow naukowych.

                    I oczywiscie, ze w wielkiej brytanii bedzie wiecej. Do wiekszosci
                    miejsc jest sie latwiej dostac, jest blizej i taniej.

                    Co nie zmienia faktu, ze zarowno na Harvardzie i MIT jest duza
                    liczba osob z Polski, a nie pojedyncze przypadki.

                    cheers

    • Gość: frustrated a ja skonczylem UWr... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.10, 20:48
      i zamiast miec kilkanascie ofert pracy to wysylam odpowiedzi na
      ogloszenia i tylko 1 na 20 pracodawcow zaprasza mnie na rozmowy i i
      tak nic z tego nie wynika
    • ulanzalasem Droga na Harvard: 3 tys. dol. rocznie, mało snu... 01.05.10, 21:08
      List listem, ale na studia trzeba mieć pieniądze. Klesyk na początek potrzebował prawie 80 tys. dol. Dla Polaka niewyobrażalna suma. Miał szczęście: połowę dał absolwent MBA na Harvardzie, członek fundacji pomagającej studentom. Drugie tyle w ostatniej chwili, już po dniu zapisów, wyłożyła fundacja Financial Services Volunteer Corps.

      Czyli jednak sam by nie dał rady i bez wielkiej kasy nie podjąłby tych studiów ...
      • Gość: em Zdobył ją IP: 109.243.204.* 01.05.10, 21:43
        Same te pieniądze do niego nie przyszły, musiał je zdobyć i to zrobił. Ci ludzie
        dostali się na uniwersytet ze ścisłej światowej czołówki. Ja mam wielki szacun
        dla nich. Mieli ambicje, zostali przyjęci, zorganizowali kasę. Ja im zazdroszczę.
        • tornson Re: Zdobył ją 01.05.10, 21:49
          Gość portalu: em napisał(a):

          > Same te pieniądze do niego nie przyszły, musiał je zdobyć i to zrobił. Ci ludzi
          > e
          > dostali się na uniwersytet ze ścisłej światowej czołówki. Ja mam wielki szacun
          > dla nich. Mieli ambicje, zostali przyjęci, zorganizowali kasę. Ja im zazdroszc
          > zę.
          Ja to mam szacunek dla ludzi pracy, inżynierów, naukowców tych którzy coś
          tworzą, unowocześniają nasz świat. Ludzie od machlojek finansowych i od
          pierdzenia w stołki za środki wypracowane przez ich pracowników na mój szacunek
          nie zasługują.
          • Gość: em Re: Zdobył ją IP: 109.243.204.* 01.05.10, 21:57
            I OK. Swiat wielkiej finansjery nie ma ostatnio za dobrych notowań. Nie po raz
            pierwszy zresztą. I nie po raz ostatni. Ale to zupełnie inny temat, nie bardzo
            wiem jaki ma związek ze studiowaniem na topowym światowym uniwersytecie.
            Natomiast uwaga o życiu z pracy szeregowych pracowników jest dość zabawna, i
            bez obrazy-dziecinnie naiwna. Niestety nie wszyscy nadają się do kierowania
            firmą i wytyczania szlaków jakimi ma podążać. Jak widać po wielu postach i jak
            fajnie ktoś napisał: tam gdzie wielu widzi sufit, niektórzy widzą podłogę.
            BTW Harvard to nie tylko Business School i germanistyka.
            • Gość: TOPOWY Re: Zdobył ją IP: 68.168.212.* 01.05.10, 22:56
              >nie bardzo
              >wiem jaki ma związek ze studiowaniem na topowym światowym >uniwersytecie.

              a no taki, ze ten TOPOWY (jak juz nie umiesz pisac po polsku bos GĘŚ
              co powtarza po angileskiem jak kiedys robila szlachta z francuskiem)
              uniwersytet wyprodukowal tylu EKSPERTOW ktorzy pogarzyli caly Wall Street.


              > Niestety nie wszyscy nadają się do kierowania
              >firmą i wytyczania szlaków jakimi ma podążać.

              Ty sie musisz nadawac bo uzywasz słowa TOPOWY. To taki żargon
              dla matoła co ma MBA po Harvardzie i potrafiłby wpierdolic kolejny lehman
              brothers w niepamięc bankructwa.


              >Jak widać po wielu postach i jak
              >fajnie ktoś napisał: tam gdzie wielu widzi sufit, niektórzy widzą >podłogę.

              Ty sięgasz TOPOWOŚCI swojej inteligencji chyba.

              >BTW Harvard to nie tylko Business School i germanistyka.

              Z tym sie akurat zgadzam, ale miedzy nami, to powiedz mi,
              gdzie lepiej byłoby byc ekspertem germanistą po uczelni Heidelberg'u
              w Niemczech Niemczech czy po Harvardzie?


              Chciałoby się rzecz Polacy nie gęsi i SWOJE UCZELNIE(+rozum i wiedzę o
              świecie) MAJĄ!
              • baalsaack Re: Zdobył ją 02.05.10, 01:34
                Uczelnie to każdy może mieć, tylko nie każdy ma dobre. I tutaj
                Polacy już nie mają się czym pochawlić (i bynajmniej nie jest to
                tylko kwestia pieniędzy na badania).
              • romanko71 Re: Zdobył ją 02.05.10, 01:51
                Gratuluje merytorycznego postu. Widać że mimo wyjazdu do USA nie straciłeś
                "najlepszych" polskich cech, jak bezinteresowna gotowość do poniżania innych,
                czepiania się pomyłek i wywyższania się ponad rozmówców. Frustracja?
                • Gość: to The Goose Re: Zdobył ją IP: 68.168.212.* 02.05.10, 15:49
                  > Gratuluje merytorycznego postu. Widać że mimo wyjazdu do USA nie straciłeś
                  > "najlepszych" polskich cech, jak bezinteresowna gotowość do poniżania innych,

                  You are the one that thinks it is a POLISH characteristic trait.
                  You YOURSELF consider it YOUR POLISH CHARACTERISTIC! Because you
                  think that you are worse yourself just because you are Polish
                  and it is in your parlance: one of "najlepszych" polskich cech".


                  > czepiania się pomyłek i wywyższania się ponad rozmówców.

                  This is why Poland is such a lost place that never gets ahead because you NEVER
                  appreciate what you have and ALWAYS strive to appreciate what others do in
                  humble genuflection. Don't you think you were born to be slaves to others as
                  seen in those posts of yours?

                  >Frustracja?

                  That is another characteristic of yours. It is better to die standing than live
                  on your knees in genuflection. This is what you do in this genuflection telling
                  someone that they have POLISH TRAITS
                  what in itself is a derogatory comment in your OWN MIND AND in your own
                  vernacular. Your national self-depreciation is seen in your COMMENTING on other
                  things that objectively are wrong. You call all bad traits "POLISH" by default!
                  You are such a goose.

                  You have Jagiellonian and Warsaw Univ and you swoon over other schools like
                  donkeys... good luck.

                  I am sorry but I think you are a total dim-wit.
                  • romanko71 Re: Zdobył ją 02.05.10, 20:19
                    Dzięki, widzę że nie muszę już odpowiadać, bo tym postem dokładnie tylko
                    potwierdziłeś moje zdanie o Tobie, które wyraziłem wcześniej.

                    Dodam tylko że ja się od nikogo gorszy nie czuję, natomiast brzydzę się właśnie
                    takim ubliżaniem na forach internetowych, jakie uprawiasz. Nie wiem czy to tylko
                    typowo polska cecha, natomiast na zagranicznych forach jakoś tyle nienawiści nie
                    widziałem.
              • hetmanwiechu Re: Zdobył ją 02.05.10, 03:22
                jesli ktos potrafi zdobyc $80K w pare miesiecy na studia, zakladajac ze jest
                goly, to zasluguje na harvard.
      • Gość: czytelnik Re: cos tutaj nie pasuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.10, 21:48
        > List listem, ale na studia trzeba mieć pieniądze. Klesyk na
        początek potrzeb
        > ował prawie 80 tys. dol. Dla Polaka niewyobrażalna suma. Miał
        szczęście: połowę
        > dał absolwent MBA na Harvardzie, członek fundacji pomagającej
        studentom. Drugi
        > e tyle w ostatniej chwili, już po dniu zapisów, wyłożyła fundacja
        Financial Ser
        > vices Volunteer Corps.

        >
        > Czyli jednak sam by nie dał rady i bez wielkiej kasy nie podjąłby
        tych studiów


        Dosc ciekawe, "ktos dal polowe", reszte wylozyla jakas fundacja itp.
        W swiecie biznesu takie "dawanie" raczej sie nie zdarza, zwlaszcza
        dla obcokrajowca. Cos tutaj nie pasuje.
    • Gość: nieekonomista Droga na Harvard: 3 tys. dol. rocznie, mało snu... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.05.10, 21:38
      Całe to środowisko finansjery to towarzystwo wzajemnej adoracji . Zarobki tych
      ludzi to po prostu efekt władzy nad pieniądzem ale jak się zarabia takie
      pieniądze to się szuka uzasadnienia tego faktu tworząc mity o wyjątkowej
      pracowitości i wykształceniu . W rzeczywistości umiejętności w tej dziedzinie
      są mało weryfikowalne . Obok pokojowej nagrody Nobla najbardziej
      kontrowersyjna jest nagroda Nobla w dziedzinie ekonomii . Noblista Friedman
      jeszcze niedawno pisał że interwencjonizm państwowy w latach trzydziestych
      opóźnił wyjście gospodarki z kryzysu ale kiedy pojawił się współczesny kryzys
      USA pierwsze wyłożyły ogromne publiczne pieniądze na ratowanie gospodarki nie
      oglądając się na to co na ten temat wypisywał noblista.
    • waw-el Droga na Harvard: 3 tys. dol. rocznie, mało snu... 01.05.10, 21:56
      Janko Muzykant byl zdolny, bardzo zdolny, ale nie mial Tatusia Daniela.
    • Gość: Wojtek 10% IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.10, 21:59
      Wszystko przez system oceniania. W każdej grupie na egzaminach
      oblewa 10 proc. studentów

      Politechnika Gdanska - tutaj 10% zdaje :)))
      • Gość: xx Re: 10% IP: *.adsl.inetia.pl 02.05.10, 10:22
        Bo na PG jest 90% analfabetów....
        • Gość: zxc Re: 10% IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.10, 11:06
          Taa jasne, a Ty może należysz do tych 10%...

          Dzieje się tak dlatego, że: prowadzący mają swoje "widzi mi się", są
          niekompetentni, swoje braki w dydaktyce rekompensują sobie niskimi wynikami
          kształcenia. Nie wspominając już o powtarzającej mantrze: "studenci są słabi i
          się nie uczą"... to zróbcie coś, żeby zaczęli się uczyć... a gdy potrzeba to
          należy zrobić korepetycje (dla wszystkich i za darmo) oraz nadrabiać braki jakie
          wynieśli z gimnazjum i liceum. Jeżeli nadal ktoś nie pociągnie to out.

          Co do PG - ok, idziecie na jakość, ale jak słyszę o decyzjach wypływających z
          tej uczelni to włos na głowie staje.
    • Gość: ja Droga na Harvard: 3 tys. dol. rocznie, mało snu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.10, 22:09
      cyt.: "W każdej grupie na egzaminach oblewa 10 proc. studentów, bez
      względu na to, jak dobrze są przygotowani" jeżeli to prawda to
      dobrze nie świadczy o uczelni. Np.: w jednej grupie 100 osobowej
      wszyscy osiągaja wyniki w przedziale 95-100%, a i tak 10 z
      najsłabszymi wynikami odpada. W innej grupie z wynikami 35-40% 90
      zdaje. Pecha mają ci którzy są w dobrej grupie. Wynika, iż lepiej
      być ze słabymi w grupie. Ogólnie, ciekawe...
      • marionaud_1 Re: Droga na Harvard: 3 tys. dol. rocznie, mało s 01.05.10, 22:49
        Co i rusz jakieś nietrafne informacje i w tym tekście, i w
        wypowiedziach. "Buntownik z wyboru" to akurat ulokowany był w MIT
        (bohater dziewczynę miał z Harvardu). Harwardzka szkoła biznesu,
        choć sławna, wcale nie jest jednostką, która zapewnia prestiż i
        pozycję temu uniwersytetowi. Jak to szkoła biznesu, mało mająca
        wspólnego z bezinteresownym poszukiwaniem prawdy, wyrzucona jest
        poza obręb głównego kampusu, a nawet za rzekę Karola - tak jest
        zresztą i w innych prestizowych uniwersytetach amerykańskich.
        Pozycję zapewniają Harvardowi badania głównie w dziedzinach nauk
        przyrodniczych (science) oraz niektórych spolecznych (socjologia)i
        humanistycznych (głównie historia i antropologia).
        Kasa i znajomości to na pewno nie są rzeczy wystarczające do
        dostania się na Harvard. Dla każdego kandydata konkurs dokonań jest
        bardzo trudny. Jeśli jednak go ktoś przejdzie z sukcesem - to banki
        biegają za szczęśliwcem i proszą o zaciągniecie kredytu, zaś
        fundacji chętnych do wsparcia osoby zdolnej a biednej jest bez liku.
        Oczywiście, będzie tam studiować dziecko prezydenta USA czy króla
        Syjamu (oraz wykładowcy HArvardu - to zapewne przypadek
        PAssentówny) - jesli zechce, a musi mierzyć siły na zamiary, bowiem
        wejście to jedna rzecz, zaś uzyskanie zaliczeń - druga. I żaden
        profesor Harvardu nie będzie miał skrupułów i walnie złą notę
        osobie leniwej lub niezdolnej - bez względu na jej koneksje. HArvard
        to bardzo niezalezna uczelnia - i bardzo elitarna, jeśli idzie o
        liczbę i poziom studentów. Wyliczanki, że rozkład ocen zastsowany
        jest do krzywej dzwonowej nie mają sensu w tym przypadku. W mojej
        14-osobowej grupie (MA,IT)wszyscy mieli najwyższe noty i
        zawstydzającą rzeczą byłoby mieć mniej. Oczekiwano tego od nas.
      • Gość: vm Re: Droga na Harvard: 3 tys. dol. rocznie, mało s IP: *.net.strath.ac.uk 02.05.10, 02:54
        niestety, nie masz racji. Jeźli wszyscy osiągneli wynik 95% to
        znaczy, że egzamin był zbyt łatwy. Tylko tyle, nic więcej. Przecież
        wszystkim zależy na śrubowaniu poziomu, nie? a może nie wszystkim? W
        zakładzie dla niepełnosprawnych wszyscy zdają egzamin . . . .

    • Gość: jodiewieblie Droga na Harvard: 3 tys. dol. rocznie, mało snu... IP: 67.142.165.* 01.05.10, 22:36
      3tys. dolarow.. chyba Panstwo - jak zwykle - nie wiecie, o czym mowicie.
      Harvard bierze co najmniej 30tys za rok, jesli nie semestr. Ja za studia
      magisterskie na stanowej uczelni place obecnie 3tys. dolarow za DWA przedmioty
      na semestr.
    • Gość: takaprawda Re: Droga na Harvard: 3 tys. dol. rocznie, mało s IP: 80.50.233.* 01.05.10, 23:02
      W porownaniu do zarobkow Amerykanow i Polakow to cena za Harvard
      jest zblizona do tej,ktora mamy na podrzednych polskich
      uczelniach,nawet tych starych.

      Wnioski trzeba wyciagnac samemu.No,bo co tutaj wiecej pisac procz
      tego,ze 50% tzw.wykladowcow z polskixh uczelnie nie dostaloby w USA
      nawet matury...A co tam dopiero dostalo sie na Harvard....
    • Gość: Student Harvardu Droga na Harvard: 3 tys. dol. rocznie, mało snu... IP: *.bstnma.fios.verizon.net 01.05.10, 23:10
      Autor tego artykułu powinien sobie był zadać nieco więcej trudu i porozmawiać ze studentami i absolwentami innych wydziałów/szkół na Harvardzie.

      Studia MBA w Harvard Business School nie są reprezentatywne ani w sensie akademickim, ani finansowym. To są studia doskonalenia zawodowego, które z poszerzaniem czy pogłębianiem wiedzy naukowej niewiele mają wspólnego. Ich celem wydaje się być przede wszystkim networking i podróżowanie po świecie.

      Co do finansów, to student po szkole średniej, którego rodzice zarabiają poniżej bodajże $60000 rocznie, będzie miał opłacone całe czesne (pod warunkiem oczywiście, że się dostanie).

      Na studiach magisterskich część czesnego zwykle też pokrywa sama uczelnia.

      Doktoranci bez wyjątku mają opłacone czesne przez 5 lub 6 lat nauki i do tego otrzymują stypendium na życie w wysokości ok. $20000 rocznie (przez dwa lata muszą to stypendium odpracować prowadząc ćwiczenia).

      • Gość: nieistotny Re: Droga na Harvard: 3 tys. dol. rocznie, mało s IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.05.10, 23:24
        A ja studiuję na UJ i tak się zastanawiam czy w przyszłości znajdę pracę...
      • Gość: IvyLeague Re: Droga na Harvard: 3 tys. dol. rocznie, mało s IP: 68.168.212.* 02.05.10, 00:12
        > Autor tego artykułu powinien sobie był zadać nieco więcej trudu i porozmawiać z
        > e studentami i absolwentami innych wydziałów/szkół na Harvardzie.

        i w ogole winien zadać sobie trud zrozumienia jak działają uczelnie tego typu na
        zachodzie.

        > Studia MBA w Harvard Business School nie są reprezentatywne ani w sensie akadem
        > ickim, ani finansowym. To są studia doskonalenia zawodowego, które z poszerzan
        > iem czy pogłębianiem wiedzy naukowej niewiele mają wspólnego. Ich celem wydaje
        > się być przede wszystkim networking i podróżowanie po świecie.

        dokladnie. 5 lat temu spotkałem tam Grancuza , ktoremu Airbus zaplacił za MBA na
        Harvardzie po to tylko, żeby zbierał kontakty
        z ludzmi z Boeinga. A po szkole miał jeden cel: praca w CHINACH
        dla Airbusa.

        > Co do finansów, to student po szkole średniej, którego rodzice zarabiają poniże
        > j bodajże $60000 rocznie, będzie miał opłacone całe czesne (pod warunkiem oczyw
        > iście, że się dostanie).

        dodam, ze $60tys to typowa pensja brutto osoby po studiach, sredniej klasy w
        USA. Netto zostaje około $43tys na rok (podzielcie sobie to przez 12 wyjdzie ile
        na miesiac). Dodam, ze takie szkoly nie musza
        naprawde od nikogo brac czesnego. Ich ENDOWMENT FUNDS(pieniadze inwestowane od
        100 lat) sa w stanie zaplacic wszystkim na 100 lat do przodu za czesne. Czesne
        płacone ma zas charakter EDUKACYJNY.
        Po to, by ludzie cenili nauke jako INWESTYCJE.


        > Na studiach magisterskich część czesnego zwykle też pokrywa sama uczelnia.
        > Doktoranci bez wyjątku mają opłacone czesne przez 5 lub 6 lat nauki i do tego o
        > trzymują stypendium na życie w wysokości ok. $20000 rocznie (przez dwa lata mus
        > zą to stypendium odpracować prowadząc ćwiczenia).

        dokładnie.


        jest jeszcze inny aspekt. pracowalem z Chinka w Banku Inwestycyjnym
        i moj kolega po Harvard byl wkurzony, ona bez Harvardu pracowala z nami. On
        mial dlugi po Harvardzie do splaty przez 10 lat. Ona zadnych dlugów. Czasem
        takie płatne szkoły DLUGO NIE MOGA SIE SPLACIC. Wtedy warto aplikowac na prezesa
        w PZU w Polsce.
        Harvard robi wrażenie. Zwlaszcza w Polsce. w Krzemowej dolinie
        mamy powiedzenie: "Some ivy league grads cannot manage themselves OUT OF A PAPER
        BAG. Silicon Valley/Califrnia is for people that do not need name of school to
        establish their standing." spojrzcie na Steve Job's i wielu innych.
    • Gość: Romek Tylko 3 tysiace rocznie ?! :o Jade do USA! IP: *.pres.cable.virginmedia.com 01.05.10, 23:40
      I pomyslec ze ja za swoje studia w UK place 5000$ rocznie (3200 funtow) ! :(

      Ludzie. Nie dajcie sobie wkrecac ze takie studia to nie dla szarych ludzi. Ja rozumiem ze to nie sa moze malutkie pieniadze - ale nie przesadzajmy tez ze jest to jakas kosmiczna suma.

      We wtorek zaczynaja sie u mnie egzaminy i jestem zalamany :| Boje sie ze nie zalicze jednego modulu :| Trzymajcie kciuki!
      • Gość: Iwona Re: Tylko 3 tysiace rocznie ?! :o Jade do USA! IP: 95.152.193.* 10.05.10, 12:33
        Mozna spytac co studiujez i na ktorej uczelni?
    • Gość: Continental Anglosaskie uczelnie sa przereklamowane IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 02.05.10, 00:22
      Studiowalem troche w Nanterre (Paris X), skonczylem magistra na Universite de
      Montreal, drugiego magistra na University College London i musze stwierdzic,
      ze ta ostatnia jest mocno przereklamowana. UCL jest czwarta w rankingu
      swiatowym, ale jakos nie napotkalem geniuszy wsrod studentow, lecz bardzo
      przecietnych ludzi. A swoich lat spedzonych w Nanterre i UdeM nie zapomne
      nigdy, bo tam nauczylem sie myslec niezaleznie i poznalem naprawde wyjatkowych
      ludzi.

      Nie liczy sie ranking szkol, bo to jest sztucznie napedzane jak reklama. Licza
      sie ludzie, profesorowie z prawdziwego zdarzenia i przekazana wiedza.

      A swoja droga uczelnie anglosaskie to wielkie przedsiebiorstwa, ktore
      rekrutuja bo na tym zarabiaja kupe szmalu. Tak jest przynajmniej na UCL.
      Wieksza wartosc ma dla mnie moj dyplom z UdeM, nieznanej uczelni poza Quebec
      niz tego z UCL.
    • janzygmunt Re: Droga na Harvard: 3 tys. dol. rocznie, mało s 02.05.10, 01:00
      Gość portalu: xxl napisał(a):

      > z całym dla pani Passent szacunkiem, to ona mogła sobie robić studia
      dla
      > rozrywki, bo niesie ją nazwisko i pochodzenie. Sama nie znaczy nic, te
      jej
      > felietoniki to jakaś bzdura.
      >
      > A reszta rozmówców to faktycznie napaleni na karierę szczęściarze.
      > Najwyraźniej bez znajomości lub bardzo grubej kasy Polak nie ma co
      nawet
      > marzyć o Harvardzie :(

      Passentównę niesie nazwisko?! Jakie nazwisko?! Przecież o tatusiu
      Passencie pies z kulawą nogą w Stanach nie wie! To że był w USA i coś tam
      robił w jakimś marginalnym pisemku czy instytuciku nic nie znaczy. Nie
      cenię jej specjalnie jako dziennikarki, ale na Harvard musiała się dostać
      o własnych siłach. I o własnych siłach skończyła Harvard z wyróżnieniem.
    • Gość: Harold Droga na Harvard: 3 tys. dol. rocznie, mało snu... IP: 209.48.129.* 02.05.10, 01:33
      Zona kolegi pracuje w firmie, ktora zarzadza pieniedzmi Harvardu. W czasie
      kryzysu z 32 miliardow zostalo im tylko :)... 23 miliardy. Za same
      biorokratyczne bledy Harvard ma dziennie 1 milion roznych kar. Oni sie wcale
      nie musza utrzymywac z czesnego. Investuja w rozne branze, np. wykupili
      budynki czynszowe kolo mnie i wyslali pismo najemcom, ze podwyzszaja czynsz o
      100%. Jesli sie nie podoba to ma sie 6 miesiecy na wyprowadzke. ... Prace po
      tej szkole dostaje sie dzieki znajomosciom swoich szefow, ale jak tego nie ma
      to na przemysl nie ma co liczyc, natomiast zawsze jakis Universytet przygarnie.
    • Gość: gość portalu Mylicie Harvard z jego filią kształcenia ustawiczn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.10, 02:04
      Harvard Business School to osobna instytucja, tak jak podyplomowa Harvard
      Extension School. Nie ma tam normalnych zajęć, są tylko takie kursy, jak na
      studiach podyplomowych, duzo mniej rygorystyczne, luźniejsze. Jest to taka
      nagroda pocieszenia i bardzo drogo kosztuje, drożej niż normalne studia, za to
      każdy moze sie dostać, jęsli wykarze determinację, nawet przy braku
      pracowitości i inteligencji. Na właściwy Hravard, studia pierwszego stopnia
      undergraduate mogą się dostać wyłącznie ludzie "genialni" merytorycznie i
      poziom tam jest dużo wyższy, dryl też. To prawda, ze takie wykształcenie
      nastolatka, zeby mógł sie dostać na harvard dużo kosztuje w sensie korepetycji
      i całokształtu (bo sama wiedza nie wystarczy, trzeba być także żywym,
      koleżeńskim, umieć dyskutowac i samemu zdobyć wiedzę w dyskusji od wykładowcy,
      szare myszki i milczki nie są przyjmowane). Być od tej strony jest to
      rzeczywście plutokracja. Ale trzeba stanowczo rozdzielić dwie rzeczy: Harvard
      właściwy, i te instytucje kształcenia ustawicznego, stowarzyszone pod marką
      Harvardu, gdzie dyplomy się po prostu sprzedaje, bo jest takie zapotrzebowanie
      ze strony snobów pokroju Klesyka.
      • hetmanwiechu Re: Mylicie Harvard z jego filią kształcenia usta 02.05.10, 03:25
        nie wiesz o czym bredzisz. na studiach MBA na Harvardzie taki dostaniesz wycisk
        ze cie dupa dlugo bedzie bolec. Przygotuja sobie 2 case studies na dzien, przez
        dwa lata, i zobaczymy jaki z ciebie bedzie luzak.
        • Gość: CASESTUDIES! Re: Mylicie Harvard z jego filią kształcenia usta IP: 68.168.212.* 02.05.10, 13:46
          > nie wiesz o czym bredzisz. na studiach MBA na Harvardzie taki dostaniesz wycisk
          > ze cie dupa dlugo bedzie bolec. Przygotuja sobie 2 case studies na dzien, przez
          > dwa lata, i zobaczymy jaki z ciebie bedzie luzak.

          2 case studies....hahahah chlopie....Ty nie wiesz co to NAUKA.
          Case STUDIES. Chlopie bylem na MBA na Harvardzie. To wielkie NIC
          w porownaniu z matematyką, fizyką lub informatyką (na Harvardzie czy gdizes
          indziej).
          Harvard MBA to wielkie PRZEDSZKOLE i to co piszesz: 2 case studies świadczy
          własnie o tym ze sam nie masz pojęcia co to nauka.
          CASE STUDIES!!!!! buhahhaha - you are a case study of infantile insanity!
          • hetmanwiechu Re: Mylicie Harvard z jego filią kształcenia usta 02.05.10, 17:24
            skonczylem matme na undergrad i pozniej zrobilem MBA. matma byla latwa, MBA
            trudniejsze.

            W Plsce to wy sobie mozecie wkuwac i chwalic sie jak to ciezko sie uczycie na
            jakiejs politechnice. Ale co z tego wkuwania macie?

            Bo MBA mam lepsza fuche niz przed, kasa plynie, zycie jest piekne.

            Zycze milego wkufania!
            • Gość: ? Re: Mylicie Harvard z jego filią kształcenia usta IP: 68.168.212.* 02.05.10, 18:26
              > skonczylem matme na undergrad i pozniej zrobilem MBA. matma byla latwa, MBA
              > trudniejsze.
              >
              > W Plsce to wy sobie mozecie wkuwac i chwalic sie jak to ciezko sie uczycie na
              > jakiejs politechnice. Ale co z tego wkuwania macie?
              >
              > Bo MBA mam lepsza fuche niz przed, kasa plynie, zycie jest piekne.
              >
              > Zycze milego wkufania!

              napis cos co ma jakies meritum bo widac, ze Twoj intelekt jest naprawe słaby.

              Undergrad w USA to naprawde żenujacy poziom. To tłumaczy Twoja ciemnote.

              Grad schools(PhD MsC etc) maja wysoki poziom.

              Z wyjatkiem MBA - to szkoly dla golfistów.
      • Gość: hbs Re: Mylicie Harvard z jego filią kształcenia usta IP: *.petrus.pl 02.05.10, 03:41
        Harvard Business School nie jest filią, ale jedną z ważniejszych części
        Harvardu. HBS ma sporą niezależność, ale tak jak np. Harvard Law jest integralną
        częścią Harvard University. Żeby dostać się na takie studia trzeba pochwalić się
        nie tylko dobrymi wynikami w nauce na poziomie undergraduate, ale też świetnymi
        wynikami z testów (GMAT) oraz doświadczeniem zawodowym.
        O ile mnie pamięć nie myli na HBS dostaje się mniej więcej jeden na dziesięciu
        aplikantów. A trzeba pamiętać, że pula kandydatów sama w sobie jest bardzo mocna.

        O sprzedawaniu dyplomu też nie ma mowy. Student, a później absolwent, jest
        wizytówką uczelni, dlatego nie mogą pozwolić sobie na przyjmowanie byle kogo.
        • Gość: level Re: Mylicie Harvard z jego filią kształcenia usta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.10, 23:17
          Tak, jest wizytówką. Dostaje tez uczelniane karty identyfikacyjne których używa
          jako wizytówek. Dziesieć lat temu był taki przypadek, że student właśnie z
          Extension Schools podawał sie za studenta Harvard College, czyli uczelni
          właściwej. Aferę jaka wynikła łatwo wygooglać wpisujac "harvard impostor". Od
          tej pory na identyfikatorach jest jasne rozróżnienie.

          Teraz odpowiem panu od Case Studies. Najpierw pytając co to takiego. Bo jesli po
          prostu zwykły esej na tematy gospodarcze, to na SGH tez się oddaje raz w
          tygodniu. Natomiast pan ma taką orientację, chciałbym zapytać, czy jest analiza
          matematyczna, metody matemayczne ekonomii i takie rzeczy. Rzeczy, ze tak powiem
          treściwe, a nie kształcenie pióra.
    • Gość: naiwwniak Droga na Harvard: 3 tys. dol. rocznie, mało snu... IP: *.opera-mini.net 02.05.10, 02:21
      Daliście sobie zrobić wode z móżgu artykulem ktory reklamuje Harvard

      • Gość: Madeleine Re: Droga na Harvard: 3 tys. dol. rocznie, mało s IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 02.05.10, 03:48
        Poniewaz jestem na etapie wysylania dziecka na studia przerabiam ten temat i cos
        mi sie w tym artykule nie zgadza. Kazdy uniwersytet w Stanach MUSI wyslac list z
        przyjeciem do kandydatow do 15kwietnia. Dzieciaki maja do 1maja aby przyjac
        propozycje. 2 kolegow corki dostalo sie na Harvard (chociaz nie przyjeli-obaj
        wybrali Stanford!)i wiedzieli wtedy co ona, czyli w kwietniu (a nawet 1
        kwietnia-wszystkie ivy league uczelnie wtedy zawiadamiaja kto sie dostal). Data
        majowa wiec w przypadku panow z artykulu wedlug mojego dziecka, swiadczy o tym,
        ze dostali sie z listy rezerwowej (takowa posiadaja wszystkie uczelnie-moje
        dziecko bylo na 3).
        Bo w Stanach sklada sie podanaia na wiele uczelni-nie ma egzaminow jak w
        Polsce-corka zlozyla na 14, na 7 sie dostala, 3 byla na liscie rezerwowej i 4
        negatywne.
        Liczy sie tez co Ci dadza- generalnie nic, czasem tzw. grant w postaci kilku
        tysiecy , a czasem szczesciarze dostana jakas nagrode.
        Generalnie zycie z czesnym kosztuje na prywatnym uniwersytecie $50000+ (nasze
        dziecko placi $51000-tak, bierze sie pozyczke, to normalne i albo rodzice
        splacaja albo dziecko ma 6miesiecy po konczeniu studiow na znalezienie pracy i
        zaczecie splacania).
        • Gość: Lila Re: Droga na Harvard: 3 tys. dol. rocznie, mało s IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.10, 12:48
          Tak to właśnie wygląda. Uzupełnię jeszcze, że można też uzyskać stypendium,
          przyznawane przy niskich dochodach w rodzinie - informacje "co, jak, komu,
          dlaczego..." są dostępne na stronie internetowej Harvardu. Oczywiście trudno
          oczekiwać, że uczelnia rozdaje takie stypendia na prawo i lewo, trzeba coś mieć
          do zaoferowania od siebie przy aplikowaniu.

          Poza tym, odnosząc się do art. - jest jakoś mocno sensacyjny i niezbyt rzetelnie
          oddający istotę rzeczy.
          Jeśli chodzi o naukę, to uczyć się i pracować nad sobą trzeba wszędzie, wyjąwszy
          jedynie liczne, niestety, uczelnie z niepublicznych w Polsce - tylko część z
          nich daje rzetelne wykształcenie, większość to maszynki do zarabiania pieniędzy
          na miernotach, które nie powinny znaleźć się na jakichkolwiek studiach.
          Natomiast dużo do myślenia daje człowiek studiujący zarządzanie, który nie
          potrafi zarządzać swoim czasem, jak np. opisywani w artykule - jest to trochę
          żałosne.
    • Gość: Bill and George Re: Droga na Harvard: 3 tys. dol. rocznie, mało s IP: *.home.cgocable.net 02.05.10, 08:13
      Gdy miesiac temu w sobote popijalem wino z moil przyjacielem, jego
      corka studjujaca na najlepszym kanadyjskim MBA (w pierwszej 10 na
      swiecie wedlug Financial Times) przeprosila ze nie moze zostac na
      obiedzie, bo musi na poniedzialek opracowac strategie firmy jako
      zadanie domowe. Wtracilem sie w rozmowe i zapytalem jak dawno
      pracuje nad tym projektem. W odpowiedzi uslyszalem ze dane otrzymala
      kilka dni temu i normalnie opracowanie musialaby oddac w 3,
      najpozniej 4 dni, ale poniewaz jest weekend to ma 1-2 dni wiecej dni.
      Pomyslalem ze to niemozliwe i bez jakiegokolwiek sensu ze ktos moze
      wymagc tego typu opracowania w tak krotkim czasie. Szef firmy musi
      uniec podejmowac natychmiastowe decyzje, w reakcji do losowych
      wypadkow (zmiana kursow walut, pozar, strajk itd.), ale na
      opracowanie strategii potrzeba miesiecy. Pewno ze mozna nie spac
      przez 2 noce, pominac balangi i napisac cos lepszego od innych
      studentow, ale czy to ma jakikolwiek sens.
      Niestety studia MBA stawiaja zupelnie inne niz rozsadek i zycie
      wymagania.
      Wracajac do Harvardu, to najlepiej opisuje ten uniwersytet przypadek
      dwoch studentow. Bill Gates zrezygnowal uwazajac studia na tym
      uniwersytecie za strate czasu (nie dokonczyl studiow licencjackich),
      Prezydent George W Bush skonczyl MBA na Harvardzie i sami
      widzielismy jak ta wiedze potrafil wykorzystac. Zostal prezydentem
      (tym Harvard sie szczyci) i pewnego dnia raport o Iraku wyladowal na
      jego biurku. Prezydent szybko szybko podjal decyzje (o tym Harvard
      zapomina) i kazdy z nas moze ja ocenic. Byl to pierwszy i jedyny
      prezydent z MBA i to z Harvardu.
      Podobnie jest z zarzadzaniem przedsieborstw. Niestety, nikt sie
      gleboko nie zastanawia podejmujac strategiczne dezyzje. Szef firmy
      zatrudnia konsultantow. On ma MBA i oni maja MBA. Nikt nie pojmuje
      na czym biznes firmy tak naprawde polega ale decyzje podejmuje sie w
      kilka dni a nie w kilka miesiecy. Rezultat, najleprzy przyklad to
      przejecia, ktorych 75% jest nieudanych. Drugi dobry przyklad to
      zarzadzanie funduszami investycyjnymi. W 75% fundusze oparte o akcje
      gieldowych spolek przynosza zyski mniejsze niz wynikaloby to ze
      zmian indeksow gieldowych. Innymi slowy gdy bezmyslnie zainwestujemy
      w index to zarobimy wiecej niz placac specjalistom z MBA, ktorzy
      zarzadzaja funduszami.
      Jest tez kilka pozytywnych rezultatow studiow MBA. Studia te ucza
      tego jak byc pozytywnym, ambitnym i konkurencyjnym w budowaniu
      swojej kariery i bardzo pomagaja ja zrobic. Za tym ida pieniadze. Np
      za kazde opisane powyzej przejecie sa wyplacane premie. Szefowie
      wiekszosci funduszy poberaja procent nawet jezeli klient stracil
      itd...
      MBA wymusza pozytywe podejscie do rzeczywistosci i przyszlosci. To
      bardzo pomaga absolwentom w ich zyciu zawodowym. Wszyscy lubimy
      obcowac z osobami pozytywnie patrzacymni na zycie.
      Niestety coraz czesciej zapominamy, albo swiadomie unikamy pytania
      jake uboczne skutki moga spowodowac nasze decyzje. I tu dochodzimy
      do zrodel ostatniego kryzysu.

      Czy MBA na Harvardzie nauczy studenta jak zarzadzac, co powinno byc
      glownym celem studiow. Niestety nie. Moim zdaniam zarzadzania nie
      mozna nauczyc, po prostu nie jest to nauka. Wiem ze w tym miejscu
      wiekszosc nie przyzna mi racji, ale moze choc niektorzy przemysla te
      slowa.
      Jako wniosek polecam Havard MBA jako recepte na latwiejsze zycie.
      Polecam zwlaszcza osoba ktore maja inne (nie ekonomiczne) studia.
      Polaczenie dwoch kierunkow moze przyniesc rezultaty nie tylko
      osobiste. Zrobimy kariere, pieniadze, a te pierwsze studia i
      pozyskana na nich wiedza pozwoli nam na zrobienie takze czegos
      dobrego.

      PS. Prosze nie wytykajcie mi bledow, dziwie sie ze zdecydowalem sie
      napisac ten tekst po polsku.
      • exxon71 Re: Droga na Harvard: 3 tys. dol. rocznie, mało s 02.05.10, 14:31
        Dzieki, dobry tekst! A co do wzgledow jezykowych to napisany lepiej niz 99%
        wpisow na forum, wiec nie wiem czym sie stresujesz :)
        • Gość: AT Re: Droga na Harvard: 3 tys. dol. rocznie, mało s IP: 68.168.212.* 02.05.10, 15:32

          dobry i rzetelny post ale...
          zaraz Ci tutaj CIOTA IZA z Austrii/mmc.at napisze ze jestes glupi i masz zle
          geny i ze wszystko co może byc najgorsze to musi byc polskie
          bo ona w Austrii wie to najlepiej choć w Cambridge w życiu nie była.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka