Dodaj do ulubionych

hej mam dla was parodię new moon- voltouri family

    • lovedisneystars Re: hej mam dla was parodię new moon- voltouri fa 14.12.09, 17:51
      Nie jest to dla mnie śmieszne. Może dlatego, że trudno mnie rozśmieszyć .;xx
      • zabax3 Re: hej mam dla was parodię new moon- voltouri fa 14.12.09, 18:33
        hahaha xDbig_grinbig_grinbig_grin

        napisz teraz o Cullanach coś big_grin


        a dla mnie to jest śmieszne big_grin
        • zabax3 Re: hej mam dla was parodię new moon- voltouri fa 14.12.09, 18:33
          Cullenach *
          • lamma Re: hej mam dla was parodię new moon- voltouri fa 14.12.09, 18:41
            Okej, dopiszę jeszcze tam kilka z Volturi, a potem księga 2 z Kalenami łiii XD
            haha pozdr kiss
            • lamma {14} Co tu robią Cullenowie?! - Kajusz / cz.1 14.12.09, 19:18
              Ostatnia dzisiaj nota, specjalny guest starring Cullens. ; ))

              Siedziałem sobie w mojej zapchlonej Dżejkobem dziurze i grałem w ping-ponga sam
              ze sobą. Właśnie skąd tu się wziął Dżejkob? Znudziła mi się gra, i tak
              wygrywałem sam ze sobą, poszedłem do kuchni po nową gazetę telewizyjną "Świat
              Seriali" rozwiązywać Sudoku. Byłem już w połowie pisania pierwszej liczby, coś
              podobnego do "1" <bardzo trudną sztuką jest opanować ten zapis> kiedy do kuchni
              wparował, a raczej wparowali Aro z Renatą.
              - Coś się stało, zacny bracie? Przy okazji, gdzie moja lalka Zuzia?! - pytałem
              tępego jak Marek, Aro.
              - Zuzia wpadła mi do włosów Marka, ale nie o to teraz chodzi. - rzekł. - Renia,
              dokończ, nie pamiętam już.
              - Och - zreflektowała się Renata. - No tak. Dzisiaj o godzinie 18 rano
              przyjeżdżają Cullenowie.
              - Moja krew! - zachwycił się Aro - Skąd to wszystko wiedziałaś?
              - Masz panie to wypisane na twarzy.
              - Naprawdę? Ale Kajutek mówi mi że wyglądam zawsze tępo.
              - Nie, chodzi mi o dosłownie wypisane na twarzy. Zapisałeś to sobie, panie, na
              czole.
              - Nie nazywaj mnie tak, Aro! - krzyknąłem, z trochę opuźnioną reakcją.
              - Co robimy w związku z przybyciem Karleja i pozostałych?
              - Ja wiem! - wszedł Marek. - Obejrzymy wszyscy pierwszy sezon "Słonecznego
              Patrolu" a potem polepimy z plasteliny!
              - Kto jest za? - odezwał się Demetri, który siedział w lodówce.
              - Ja jestem! - krzyknął Marek.
              - Ja też! - powiedział kamień.
              - Twój głos się nie liczy - rzekła Renata.
              - A więc przegłosowane! - zawyrokował Marek. - Kupujemy plastelinę, a ty -
              wskazał na Demetriego - wyłaź z lodówki i szukaj odtwarzacza Video!
              - Ależ panie - obruszył się tamten. - Wampiry muszą mieć lodowatą skórę, a ja
              mam gorączkę.
              - No chyba, że... - westchnął Aro i wyszedł z całą ekipą wraz z kamieniem.
              A więc Kalenowie przyjeżdżają... Pysznie! suspicious Może w końcu któreś z nich
              przyłączy się do nas??? Byłoby słit i kul, mielibyśmy darmowe wejściówki do
              muzeum frytek! Juppi!
              Z rozmyślań wyrwała mnie Czelsi :
              - Panie, ależ się zamyśliłeś. Już są Kalenowie.
              Zerwałem się na krzywe nogi i pobiegłem przed zamek. Marek biegł za mną, ale
              zaraz potem upadł, krzycząc :
              - Oślepłem, oślepłem!
              Tak, dzisiaj była straszliwa pogoda. Słońce. Tfu!
              Na podjeździe stały wypicowane wozy Kalenów, mówię Wam, pierwsza klasa! Nie były
              "byle jakie" tylko oryginalne chińskie hulajnogi z jedną rączką! Tylko dla tego
              ciężarowca był plastykowy samochodzik z wyrwanymi drzwiami, na pilota.
              Ciekawe gdzie mógł podziać się pilot...
              - Te, kudłaty! - krzyknął ciężarowiec - zostaw mój wóz!
              Marek dopadł pilocika, a samochód jednego z Kalenowskich juniorów dopadł
              jastrząb porywając go do gniazda, na głowie Kalenówny Blondyny.
              Akurat Edward wraz z Bellą i nieśmiertelnym dzieckiem zaparkował swoim lśniącym
              rowerkiem z trzema kółkami. Wysiadł i podszedł do mojego brata.
              - Składam honory i wyrazy wszelkiego podlizania, Aro. Przyjechaliśmy na wakacje.
              Aro go oczywiście nie słuchał, wyrwał Mareczkowi pilota i teraz rozwalił
              fryzurke Blondyny.
              -I to mają być wakacje?! - warknęła Blondi.
              - Nieee - odparł Aro. - To twoja zepsuta trwała!
              Karlaj właśnie zsiadł ze swojej hulajnogi i wprowadził reszte swojej rodziny do
              zamku. Aro przydzielał pokojów Edziowi, Belli niedoszłej przekąski oraz
              dzieciakowi; Marek zajął się Karlajem, rudą małżonką i Ciężarowcem, a ja wziąłem
              na siebie Blondyne, małą wróżbitkę i jej chłopaka Emosa. Ktoś tam mówił że on
              się nazywa Japser czy coś, ale Emos jest trafniejszym określeniem. Kiedy ich
              prowadziłem, Blondynka bez przerwy piszczała kiedy widziała myszy, szczury czy
              coś takiego. Wróżbitka co chwilę sprawdzała w przyszłości jaki będą mieć pokój,
              ale że ja jestem tak tępy, nie zdecydowałem się w ogóle i poprowadziłem ich na
              chybił-trafił. Kiedy wróżbitka przestała mi się podlizywać i pytać sie co za
              bezguście dziś włożyłem; a Blondyna fukać na wszystko, poszedłem sobie do
              kuchni. Podczas drogi usłyszałem jak Emos pierwszy raz od przyjazdu się odezwał
              a powiedział jakże trudne i zajmujące słowo tryskające twórczością : "No."
              Dzisiejsza, a raczej stuletnia młodzież...ach...
              - Kajutek! - zapiszczał Aro. Akurat kończyłem pisać drugą liczbę. - Zwołaj
              "swoich" Kalenów, mamy Garden Party!
              - Już się wlokę... - zajęczałem i poszedłem do "moich".
              Wszedłem do pokoju. Mała wróżbitka ukradła nam herbatę z kuchni i wróżyła teraz
              z fusów, blondyna ćwiczyła aerobik, ale najbardziej kreatywną czynnością, którą
              wykonywał Emos było... siedzenie.Cóż...
              - Powstańcie, przybysze, nieskąpane w świetle wasze blade lica niechaj kroczą do
              auli gdzie potraw i trunków bez liku wszak spożyć należy. - popisałem się moim
              slangiem. Jooł. Marek mnie tego nauczył. big_grin
              Emos bez słowa wyszedł (przy okazji sprawdziłem jego ręce i nadgarstki, teraz
              nie mam wątpliwości, że to Emos - on się tnie, widzieliście te pół księżyce??)
              za nim wróżbitka,a na końcu Blondi. Chciałem im zrobić numer i wysłać ich w
              paczce do Hong-Kongu, ale wracał ze mną też Demetri, jego lodówka oraz Alec i
              nie miałem pod ręką stosownie dużego pudła. Poszliśmy do auli.
              - Imprezka! - podekscytowała się wróżbitka.
              - To nie byle jaka imprezka - stwierdził mrocznie Demetri. -To będzie rzeź w
              rytmie Disco-Włosko. big_grin

              to be continued...
              jutro pojawi się druga część, może nawet będzie trzecia. ; - )) nie mówię
              Ave, bo to jeszcze nie koniec dlatego - ariwederczi xd

              • zabax3 Re: {14} Co tu robią Cullenowie?! - Kajusz / cz.1 14.12.09, 19:27
                mwhahaha xD
              • nothing... Re: {14} Co tu robią Cullenowie?! - Kajusz / cz.1 14.12.09, 19:30
                Chińskie hulajnogi; polepimy z plasteliny- myślałam że pękne ze śmiechu
                big_grinbig_grinbig_grin Mogła byś książki wydawać smile Mam nadzieję że będziesz ciągle pisała,
                masz talent winkbig_grin
              • fanta_ Re: {14} Co tu robią Cullenowie?! - Kajusz / cz.1 14.12.09, 20:05
                powalasz .
                hahaha big_grin
                • elf97 Re: {14} Co tu robią Cullenowie?! - Kajusz / cz.1 15.12.09, 15:10
                  hulajnogi ;P
                  super kiss
                  • stokroteczka11 Re: {14} Co tu robią Cullenowie?! - Kajusz / cz.1 16.12.09, 19:17
                    Zajebiste ;D No brak mi słów. ;D
                    Chyba sobie to wydrukuję ;x
    • toffika Re: hej mam dla was parodię new moon- voltouri fa 15.12.09, 16:35
      super czekam na kolejane cześcibig_grin
    • taylor_ Re: hej mam dla was parodię new moon- voltouri fa 15.12.09, 16:56
      ` ahahaha . to jest świetne ! x D

      ___________

      Renata złapała go za ramię
      i jak zwykle wlokła się za nim jak Dżejkob za miską.


      Zacząłem
      oddychać i płakać i śmiać się i pocić i sr.... Oj, za dużo tego...


      Poszedłem do Kalenów.
      Hm, dom był zamknięty. Na drzwiach wisiała jakaś kartka z napisem : "Spadaj,
      Marek, jesteśmy w Denali" ale nie chciało mi się jej czytać. Obszedłem ruderę


      - Bo masz napisane na czole flamastrem : Marek to dupek, od Aro. A kto to Aro?
      Aro. No tak. Pamiętał o moich urodzinach, kochany braciszek! serce
      - Ale kimże ty jesteś, zacny paniczu? - popisałem się moim slangiem.


      Chciałem jeszcze z nim pogadać kiedy nagle ktoś mnie walnął śledziem po twarzy.
      - Marek? Marek! - to Kajusz darł gębe nade mną.
      - Przyłożyć mu jeszcze raz śledziem? - zaoferował się Aro.
      Obaj stali nade mną. Musiałem leżeć.


      to z pechowej trzynastki ; pp
      oj lammo , chyba założę Twój
      fan club czy coś . x d.
      • lamma {15} Co tu robią Cullenowie?! - Kajusz / cz.2 15.12.09, 17:39
        Hej hej wszystkim , myślałam ostatnio nad założeniem bloga ale za dużo zachodu z
        tym... Może któraś znalazła, ma, robi czy cokolwiek, avek z Volturi? xD Hehe, pewnie nie ,
        znalazłam fajną fotke na ukochanym goglu (pozdrawiam) ale już jest na jednym blogu...
        więc...Dzięki za te komenty i wgl, to głownie dla was pisze, bo nikt inny nie chce czytac
        tego badziewia xD haha, a teraz zapowiedziana cz. 2, ta-dam!


        Weszliśmy do auli. To znaczy ja, Demetri i Alec, za nami obrażona Blondyna, podskakująca
        wróżbitka i narwany Emos. Niezłe z niego ziółko, zaprawdę powiadam wam.
        Sala o tyle była niecodzienna, że pojawiły się w niej elementy bardzo zielone.... rośliny.
        Chwasty. Drzewa. Nagle przed oczami przeleciał mi ze zwinnością małpy na lianach, Marek.
        - Myślałem, że to ma być Garden Party. - odezwał się Alec. - A nie zew dżungli.
        Poszliśmy do stołu przy którym siedziała już reszta. Na stole leżało kilku turystów,
        uśpionych dzięki Alekowi. Siedliśmy. Przynajmniej wszyscy prócz Emosa.
        - Chcesz trochę? - zaoferował się Aro trzymając krwawiącą ręke człowieka.
        - Nie dziękuje, jestem na diecie... - odparł Karlaj.
        Było trochę niezręcznie. No, okej, było całkowicie niezręcznie, ale zaraz się wszyscy
        się rozkręcili dzięki...
        Powinno być Emosowi, huh? Jak w każdym amerykańskim filmie. Ale to jednak włoski nasz
        temperament sprawił, że na naszą "imprezkę" wparował...
        - Dżejkob?! - krzyknęli Edward z Bellą.
        - Sam?! - powiedział Karlaj.
        - Paul?! - rzekła Blondi
        - Embry?! - odezwała się Esme.
        - Quil?! - odparł Ciężarowiec.
        - I ja! - krzyknął Seth. Tego znałem.
        Dlaczego? Może, przez to jego chore przywiązanie do wampirów. Nie wiem czy wilkołaki
        mają swoje odrębne "rasy" ale jeśli tak, daję całą rolkę papieru toaletowego, że to Golden
        Retriever.
        I się zaczęło.
        Turyści się nam zerwali ze stołu, to zagrałem z psami w aport. Ja oczywiście przegrałem,
        ale możemy ten fakt pominąć, ustalając, że to działa na wspak.
        - Wygrałem!!! - krzyczałem jak narwany. Jak Emos...
        - Wcale nie!! - odkrzyknęly psy i zaczęły mnie gonić żeby mnie rozszarpać czy coś.
        Chwilę później Nessie wpadła do włosów Marka, a zaraz za nią Edward i nie mogli wyjść.
        Aro zrobił numer Blondynie i przefarbował jej włosy na zielono, nazwał ją Zielondyną, a
        ona rzuciła w niego słoniem.
        Skąd tu się wziął słoń?
        Marek uciekł z Edziem i bachorem do kiosku po plastelinę, a potem skleił sobie włosy
        plasteliną. Twierdził, że widział nowy zestaw playdoh "Fryzjer" i postanowił się w to
        pobawić.
        Kretyn.
        Ja też chciałem.
        Karlaj biegał za wszystkimi wrzeszcząc "Samokontrola!" ale nikt go nie słuchał. Bella
        potknęła się o mój domek Barbie z papieru i zacięła się w palec. Emos nie wytrzymał.
        - Pyyycha! - wrzasnął i skoczył na nią.
        W porę z włosów Marka wyczołgał się Edward, cały w plastelinie i odepchnął Emosa.
        Japser czy jakoś tak, poleciał na fortepian Aro, przez co cały się wpienił i zacząć puszczać
        bąki w rytmie muzyki z czołówki " Na dobre i na złe". Alec i Jane bawili się grzecznie w klasy
        (co prawda skakali po Ciężarowcu, ale on był tak pochłonięty lekturą "Świat Seriali", że to
        zauważył i prawie ich strzepnął), Renata i Czelsi jadły w najlepsze ręke Esme, za to
        wróżbitka zastrajkowała i wlała w siebie tyle kofeiny ile razy Marek zapomniał swojego
        imienia. Demetri przyczołgał się w lodówce, a potem wpadł prosto na całą sforę, dzięki
        czemu ja zwiałem na drugi koniec auli. Marek ciągle szybował pod sufitem w stroju Robin
        Huda. Po chwili opanowany już Emos, poszedł się przebrać. Wrócił ubrany w szerokie
        spodnie i szeroką bluze w kwiatki z wiankiem na głowie. Wyglądał jak hipis, nawet
        uśmiechał się jak hipis. A to małpa! Dzisiaj to samo włożyłem. Jednak nie zmienia to faktu
        iż jest on Emosem. Koniec przecinek.
        Do połowy zjedzona Esme włączyła wszystkim wieczorynke (akurat leciał "Endi Pendi") i
        był już spokój.
        - Gianna! - rzekł Aro do swojej nagrywarki. - Cho no tu, jeśli nie chcesz leżeć na stole i
        posprzątaj.
        Po czym pobiegł do reszty oglądać wieczorynke.
        Jak się już skończyło, postanowiłem wszystkim powiedzieć mój nowy poemat. Stanąłem
        na głowie Karlaja, wrzasnąłem, ale nikt mnie nie usłyszał, bo znowu zaczęli się kłócić.
        Trudno. Nie powiem im poematu. Może kiedyś... no tak. Ale ja nie mam żadnego poematu.
        - Czy ty masz jakiś problem? - spytał mnie Karlaj.
        - Mammooo!!! - krzyknąłem i zwiałem.
        Po dwóch sekundach znowu wróciłem i zacząłem sobie śpiewać "To nie ja byłem Aro".
        Mój brat-kretyn się wpienil, stanął tym razem na Ciężarowcu i zaczął fałszować :

        Jak pory w twarzy Demetriego
        Zmienia się kolor w twoich oczach
        Czy może być już coś gorszego?
        Nie jęcz tak, Kajusz, daj odpocząć!
        Życie, życie jest cholerą...!


        Poczułem się zawstydzony. On tak pięknie fałszuje. Z tego wszystkiego...
        - No nie! - krzyknąłem. - Przez was popuściłem!
        Reszta caczęła się rechotać jak żaby, a kundle jak psy więc było git. Poszedłem się
        przewinąć, a potem wszyscy zaczęliśmy bawić się w dom.
        Ja byłem starszą siostrą kuzynki chrześniaczki Jolki ze strony matki, Jolką był
        niezadowolony z tej posady Karlaj, matką wszystkich bachorów był Aro, Jane została
        rodzinnym katem, Demetri chlającym ojcem, Ciężarowiec dzidziusiem, Marek z bachorem
        we włosach byli bliźniakami syjamskimi, Edward z Bellą byli króliczkami wielkanocnymi,
        wróżbitka - wróżbitką, Emos Emosem tyle, że jeszcze nałogowcem, Blondyna z zielonymi
        włosami była kotem, Esme żółwiem, a wilkołaki psami podwórkowymi. W tym Dżejkob,
        który zażyczył odgrywać role Scoobiego Doo. Było słit i kul, mówię wam. Tylko trochę
        nam nie wyszło... Okazało się że psy zbiegly, żółw zakochał się w Jolce (której nie było)
        kotka zjadła mi lewe ucho, Emos zaczął płakać i powiedział już drugie słowo
        podczas ich wypadu tutaj, mianowicie : "Nie.". Króliczki wielkanocne mają romans, ja
        przeprowadziłem operację bliźniaków syjamskich, w połowie udaną, Demetri naprawdę się
        uchlał, Alice nie widzi jego przyszłości bo ma chyba z 6 promili. Ciężarowiec nie zmieścił się
        w pieluszkę Aro prez co wyżądził największe szkody... nasz zamek
        -WYBUCHŁ?! Tak po prostu?! - krzyczałem zdegustowany.
        Aro beknął dźwięcznie, i dzięki temu rozsypała się na dobre, wieża telefoniczna w Peru.
        Kalenowie odjechali na hulajnogach, a wilkołaki wypisały nam na murach sprejami... cóż,
        niecenzuralne słowa, a że piszę to przed 23 nie mogę ujawnić ich zawartości.
        - Ale fajnie! - podniecAł sie Marek przez co zaczął bawić się w berka klepanego razem z
        Dżejn, Demetrim i resztą frajerów.
        - O, o, popatrz Kajutek! - piszczał Aro. - Zobacz co tu pisze... Wy ******...!
        - ARO!
        - Co?
        - Co ty... spryskujesz się damskimi perfumami?
        - One nie są damskie.
        - Są.
        - Nie!
        - To ja też chcę!
        I się uchlałem jakąś pachnącą wodą. Potem przyszły do nas ciasteczka Delicje, odtańczyły
        swój taniec godowy i zbudowały nam ciasteczkowy zamek ze zjeżdżalnią, ale cały
        wrąbałem razem z Markiem i Aro.Oni później jeszcze ubierali Delicjową choinke, a ja po
        tych perfumach...
        Zapadłem się w Krainę Tęczy i Jednorożcy...
        Ave! big_grin

        Mam małe wątpliwości co do tej noty, ale mam nadzieję że się spodoba ;^^
        • lamma Re: {15} Co tu robią Cullenowie?! - Kajusz / cz. 15.12.09, 17:43
          Song Aro, który się tutaj pojawił jest oczywiście mojego autorstwa i do melodii
          piosenki z Klanu <ktos ogląda? xD> Wiecie, że ten serial emitowany jest już od 1997
          roku?! oO ale zdziwo, nie? shock
          • nothing... Re: {15} Co tu robią Cullenowie?! - Kajusz / cz. 15.12.09, 18:06
            Świetne big_grin "puszczał bąki w rytm "Na dobre i na złe"" hahahahha big_grin wiesz jak
            mi polepszyć humor big_grin przydało mi sie to smileszczególnie że jutro mam sprawdzian
            z historii..uncertain Mogła byś pisać każdą część codziennie? Powstał by wtedy taki
            dziennik big_grin
            • nothing... Re: {15} Co tu robią Cullenowie?! - Kajusz / cz. 15.12.09, 18:07
              A co do Klanu- z tego zrobi się za nie długo Moda na sukces <o zgrozo>
              • lamma Re: {15} Co tu robią Cullenowie?! - Kajusz / cz. 15.12.09, 18:28
                bez kitu ;d może wykorzystam to w kolejnym opowiadaniu <mode na sukces xD>
                hehe kiss
                • nothing... Re: {15} Co tu robią Cullenowie?! - Kajusz / cz. 15.12.09, 18:43
                  Dobry pomysł smile Może napisz o Trójcy jak chcieli zostać biboy'ami (nie wiem jak
                  się to pisze) big_grin kisskiss
                  • zabax3 Re: {15} Co tu robią Cullenowie?! - Kajusz / cz. 15.12.09, 19:27
                    kocham twoje parodie :d
                    PISZ codziennie proszę big_grin

                    pozdro ;**kisskisskisskiss
                    • stokroteczka11 Re: {15} Co tu robią Cullenowie?! - Kajusz / cz. 16.12.09, 19:26
                      To jeszcze lepsze ;D
                • lamma {16} To jest Szpadel - Aro 15.12.09, 19:20
                  No comments... głupota Aro mnie dobija....

                  Poszedłem dzisiaj do placu podzamkowego posiedzieć w moim brodziku. Cały się
                  błyszczałem, bo była okropna pogoda. Chlapu, Chlapu, Chlap! Całkiem szpanerski ten
                  brodzik.
                  - Co ty wyprawiasz? - spytał mnie opalający się Kajusz. - Odbiło ci, ile ty masz lat?
                  - Około 5679 - odpowiedziałem, bawiąc się moją kaczuszką.
                  Chlapu, Chlapu, Chlap! Ale fajowO! big_grin
                  - Arowi przygrzało. - dopowiedział Marek. - Jak zwykle.
                  - Ty wcale nie jestes lepszy! - zbeształem go. - Ja przynajmniej nie wychodze na spacer ze
                  szczoteczką do zębów na sznurku!
                  Zapomniałem wspomnieć, że Marek ma nowe zwierzątko zamkowe.
                  - Nie obrażaj go! - pisnął. - Widzisz? - wskazał go butem <kopiąc> swojego pupila. - On
                  jest teraz zły.
                  - Też bym był, gdyby mi ktoś butem po gębie jeździł! - odwaliłem.
                  Marek, jego szczoteczka, zdegustowany Kajusz oraz Demetri, który właśnie przyszedł
                  bawić się w klasy, odeszli zostawiając mnie prawie samego.
                  Tak, tak, nie zapomniałem o tobie, Kaczuszko.
                  Wylazłem z brodzika i wylałem wode na łeb Renaty, która koczowała tuż za mną w
                  krzakach.
                  - Aro, nasz pan... - jęknęła cała mokra.
                  Zacząłem się z niej śmiać, a nawet turlać, a potem dobyłem mojego rumaka i
                  pogalopowałem na drugi koniec Volterry. Chyba troszkę zwracałem na siebie uwage, bo
                  spowodowałem kolizję między wózkami sklepowymi. Już wiem przez co! Ale ja jestem
                  głupi! <nic nie słyszałeś> To wszystko wina rumaka! Zapomniałem, że on ma pozłacany
                  ząb.
                  Zakręciłem i wróciłem do zamku. Za mną jechało kilka wozów strażackich i policyjnych. Ale
                  była frajda, kiedy nagle ja zacząłem latać wraz z koniem, a oni ciemnoty stali z otwarttymi
                  gębami.
                  Co oni, wampira nie widzieli?
                  Pfff...
                  Poszedłem do swojej komnaty i płakałem. To znaczy oblizałem sobie powieki a potem
                  wsadziłem łeb do miski z wodą na godzinę. Cóż za okropnie zacny szloch. łe, łe, łe... Nie,
                  trochę mi nie wyszedł.
                  Ale nie o to teraz chodzi.
                  Uświadomiłem sobie, że ja, tak naprawdę, nie mam przyjaciela.
                  Kajusz mnie wkurza, Marek też, podobnie jak reszta, ale to moi bracia i rodzina. I służący i
                  Karlaj. I Gianna. No dobra, Krystyna z gazowni też.
                  Muszę sobie kupić przyjaciela. I to prędko. Pobiegłem na bazarek w Istanbule i dopiero
                  teraz zorientowałem się, że ciągle jestem goły. Trudno, niech podziwiają póki gaci nie
                  założę. XD
                  Poszedłem do pierwszego stoiska.
                  - Są przyjaciele na sprzedaż? - spytałem.
                  Sprzedawca najpierw się rozejrzał, potem schylił i powiedział szeptem :
                  - Są, tylko nic nie mów Grażynie.
                  - A po ile? - znowu zapytałem.
                  - Dzisiaj za frico!
                  - Aż tak drogo? Idę gdzie indziej, ave.
                  I polazłem do kolejnego stoiska.
                  Na następnym bazarku siedziała jakaś gruba beka i zajadała się Familijnymi. Kruszyła aż
                  zaparowało. Nie wiem nawet czy to możliwe.
                  - Te, baba - zawsze byłem uprzejmy. - Po ile przyjaciel?
                  - Dła csjebłe NULL! - nie dość że mlaskała to zawijała po niemiecku.
                  - Nein, ja się pytam wie viel kostet das Freund?* - ponowiłem próbę.
                  - Cssss! - na twarzy poczułem okruchy Familijnych wafelków.
                  - Mniejsza o to... - i polazłem do kolejnego sprzedawcy.
                  Następny facio, przypominał wyglądem Billadena, zaciągał się kolorową fajką. Zobaczyłem,
                  że trzyma u siebie kilku ludziów, więc tam podbiegłem.
                  Z bliska wyglądał...cóż... facet nie grzeszył urodą, nawet chyba nigdy nie musiał się z niej
                  spowiadać.
                  - Butem w morde - przywitałem się po niemiecku. Dlaczego? Bo gościu jodłował sobie pod
                  nosem.
                  - Sza ki li moha - odpowiedział.
                  - Taa... Okej, po ile przyjaciel?
                  - Szoka holo i lu' la. Koka, koka. - odparł.
                  Jaja se ze mnie robi, czy jajecznicę?!
                  - Aaa... Koka, koka. Mam, koka! - powiedziałem.
                  Sięgnąłem do kieszeni i podałem mu ją. Facet ukłonił się i wskazał prawą łopatką leżący na
                  stole kamień.
                  Ach!
                  To była nienawiść od pierwszego wejrzenia.
                  Porwałem kamień, zwiałem na rumaku do Volterry i poszedłem spać. Następnego dnia
                  rano siedziałem z moim kamieniem, znaczy, przyjacielem i razem tępo gapiliśmy się w
                  ścianę.
                  - Muszę cię jakoś nazwać - zdecydowałem.
                  ...
                  - Hm, co powiedziałbyś na imię... Perpetura?
                  ...
                  - Nie, no to... Polikarp?
                  ...
                  - Też nie. A Hipolit? Zygfryd? Persil? Klejofil?!
                  ...
                  - Może inaczej. Co ty na przezwisko... pan Psipsiński?
                  ...
                  - Też mi się nie podoba... Uważaj, prawie byś... - szczęka mi się przekrzywiła, ale zaraz
                  potem rzekłem - prawie byś szpadł... Szpadł. Szpadel. To jest to!
                  Poderwalem się szybko i wybiegłem, żeby pokazać moim braciom nowego przyjaciela.
                  Musiałem się niestety wrócić, bo zapomniałem go ze sobą zabrać.
                  - Patrzcie! - zapiszczałam podskakując. - To jest Szpadel.
                  - Ten kamień? - odparował półprzytomnie Kajusz.
                  - To nie jest kamień! - krzyknąłem. - To mój nowy przyjaciel, Szpadel.
                  - A smaczny chociaż jest? - spytał zasypiający powoli, Marek.
                  Sam się nad tym zastanawiałem. Ugryzłem kawałek kamienia.
                  - Hm... Smakuje jak kurczak.
                  I pobiegłem na polanke pobawić się ze Szpadelem. Najpierw graliśmy w chowanego i
                  szukałem go przez cztery dni. Potem bawiliśmy się w "mame i córke"** , ja byłem
                  Mamom, a Szpadel córkom big_grin <lol>
                  Szpadel jest the best. Mówię wam.
                  Wymyśliłem nawet dla niego piosnkę tą :

                  Sz jak Szpadel
                  On jest z kamienia
                  Sz jak Szpadel
                  swym gadulstwem mnie wpienia
                  Sz jak Szpadel
                  Ten na którym śpisz
                  Czy mu oddasz, gdy przywali tobie w twój ryj?


                  i tak sobie potem śpiewaliśmy razem piosenki, potem Mezo, a następnie Brytnej Spirs.
                  Szpadel rządzi.
                  Wróciłem razem z nim do zamku. Wiedziałem już, że ten kamień jest moim najlepszym
                  przyajcielem. Nawet założyliśmy swój tajny klub w domku na Kajuszu. Mniejsza o to...
                  Poszedłem więc z nim do domu, a tam Dżejn i Alec bawili się sprejami z ogniem.
                  - Patrz na to! - zaświergotała Dżejn i wrzóciła do komina, w którym siedział Marek,
                  dezodorant.
                  - AAAAA!!! Mój tyłek! - wrzeszczał Marek i wyleciał przez komin.
                  - Wszystkiego najlepszego! - dodał Alec.
                  Biegłem przez aule z moim Szpadelem kiedy nagle sprejowy ogień Dżejn wycelował prosto
                  w mojego kumpla...
                  - nieeeee!!! - krzyczałem, ale Szpadel był już jedynie ciemnym proszkiem do prania.
                  - Ups, sorki...Oj tatku. - Dżejn chyba zobaczyła moją minę, która wyrażała niezmernie
                  wielką i zacną... obojętność.
                  Zaraz wokół mnie zebrali się wszyscy z mojej świty : Kajusz, Marek, Alec, Jane, Demetri,
                  Felix, Renata, Chelsea, Santiago, a nawet nasz stolik do kawy i plastelina Marka.
                  - aro? - spytał Kajusz. - Wszystko w porządku?
                  - Mamy jeszcze tego śledzia. - zaoferował Marek.
                  - Panie, tak nam przykro z powodu Szpadela... - wyjaśniła Renata.
                  - Ależ nic nie szkodzi - odpowiedziałem ku zaskoczeniu Volturi,
                  po czym dodałem :

                  - Mam jeszcze jednego! big_grin

                  A teraz wyjaśnienia :
                  * - w jęz. niemieckim : "Ile kosztuje przyjaciel?"
                  ** - zabawę w "mame i córke" wymysliła moja 3-letnia koleżanka xD więc, brava dla niej
                  za tą twórczość, widocznie wszystkie moje imienniczki to wariatki xd hah
                  _______________________
                  Nie będę się odwoływać co do noty... jak już mówiłam, poziom IQ Aro mnie...
                  dobija sciana Haha, Ave! kiss
                  • g_o_s_i_a Re: {16} To jest Szpadel - Aro 15.12.09, 19:50
                    Cudne. Ty powinnaś książki pisać!!!!big_grinbig_grinbig_grinbig_grin
                    • zabax3 Re: {16} To jest Szpadel - Aro 15.12.09, 20:08
                      Aro jest super big_grin
                      taki głupi xD
                      hahaha xD
                      dawaj kolejne big_grin
                      czekamyyy ^^surprisedsurprisedsurprisedsurprised

                      pozdro ;**kisskisskisskisskiss
                      • stokroteczka11 Re: {16} To jest Szpadel - Aro 16.12.09, 19:32
                        uwielbiam twoje noty ;D
                        Ty to masz vene twórczą! xdd
    • justaga Re: hej mam dla was parodię new moon- voltouri fa 15.12.09, 20:06
      Bardzo mi się podobało !
      Super , super ! ; ]
      Piszcie dalej .
    • wampirekxd Re: hej mam dla was parodię new moon- voltouri fa 15.12.09, 20:14
      Dziewczyno!!!! Jesteś genialna xD Ryczałam ze śmiechu, jak to wszystko czytałam tongue_out
      • lamma Dodatek Specjalny ! xd 15.12.09, 20:31
        Dzięki wszystkim za miłe komentarze, nie no, bo się normalnie zawstydze... lol, jednak
        NIE! xD mam dla Was dzisiaj
        test ze znajomości parodi
        od 11-16]


        adres : variaci etc. etc. xD

        powodzenia! kiss
    • yzz. Re: hej mam dla was parodię new moon- voltouri fa 16.12.09, 13:32
      Zawaliste! W szczególności, wieczni głodny Marek xdd
    • twilight_6 Re: hej mam dla was parodię new moon- voltouri fa 16.12.09, 14:05
      super!! xdd

      Jacob Black is back! xdd albo Kiedy obiad? ;ddd
      • serafina_ Re: hej mam dla was parodię new moon- voltouri fa 16.12.09, 14:20
        kiedy obiad ? x -DDDDDDDDD
        • zabax3 Re: hej mam dla was parodię new moon- voltouri fa 16.12.09, 19:13
          a kiedy dodasz następną?
          • lamma {17} Głośne myśli - Aro 16.12.09, 21:08
            Znowu wcisnął mi się Aro. Ale tą parodię miałam już wcześniej przygotowaną. Miłego
            czytania ; - ))


            Dzisiaj wyspałem się jak nigdy dotąd. Co? Spałem? Mama zawsze powtarzała, że mam
            zaburzenia w psychice, ale aż tak duże...?
            Otworzyłem wroooota prowadzące do głównego hallu oraz jedynego w tym zamku
            telewizora. We wrooootaaach przywitał mnie Marek.

            - Berek!

            Trzepnął mnie serdecznie po ramieniu, aż odleciałem do komnaty Demetriego. Otrzepałem
            się i spojrzałem na Didusia < tak go zwę > .

            - Co ty, do cholery, wyprawiasz?

            - Witaj panie. Stwierdziłem, że jeśli mam tak wysoce wyszkolony nos, to może uda mi się
            wepchnąć dwanaście ołówków do dziurek!

            - I jak ci idzie?

            - Dwa wyszły mi uszami, a jeden...

            Spojrzałem na kibel, który przywlukł tu Felix w zeszłym roku. Cały klozet zapchany był
            częściami ołówka. Czy to jakaś odmiana biegunki? o.O Muszę poprosić Renię, żeby
            zaostrzyła tarczę, nie chcę mieć znowu sraczki. Poszedłem do kuchni.
            - Witam, panie - przywitała mnie Heidi.
            - Witam witam. - odpowiedziałem. Zacząłem się ostanio powtarzać ostatnio. Kurde, znowu
            to samo!
            - Kurde, znowu to samo! - nie wiedziałem, że powtarzam się również myślami. Na głos <
            out loud >. Zupełnie gadam jak Edward. -,-
            - Przykro mi, ale uznałam, że gwiazdy Disneya są wyjątkowo krwiste.
            - Och. - spojrzałem na Hane Montane. - Są, są, - znowu to samo.
            - Nie! To nie jest best of both words! Ja chcę breakout stąd! Jestem gwiazdą, helloł? Gdzie
            mój menedżer? - paplała Hana.

            - Przyjmujemy ją, Aro? - zapytał Kajusz zajadający się śmiertelnikiem.
            - Braciszku, mógłbyś chociaż śliniaczek założyć... - westchnąłem. Poszukałem po kieszeni
            mojej flaszki. Jest! Moja ukochana kobieta...
            - Aro!!! - wrzasnęła od progu Sulpicia, moja <potocznie mówiąc> żona. - Ty znowu
            obmacujesz się z butelką, a jutro moja matka przyjeżdża!!!

            o.O Yhh... Teściowa...?!

            Teraz poczułem jak mój majestat się kurczy. Byłem coraz mniejszy, mały jak smerf i głupi
            jak człowiek... Potrafiłem zdobyć i pokonać wszystko oprócz...
            teściowej.

            Zabrałem flaszke, i pobiegłem do Turcji, kupić sobie dywan w Instanbule. Taak, dywany to
            był mój lek na nieszczęście.

            - HEJ!

            No i ty, flaszko, oczywiście też.

            Gdy wlokłem za sobą kolejny dywan, spotkałem Felixa w progu zamku.

            - Panie, żony postanowiły urządzić wyprzedaż garażową. Twierdzą, że mamy za dużo
            dywanów i butelek po piwie.

            Nigdy!

            - Nigdy! - powtórzyłem się znowu. - Powtórzyłem się znowu!

            Miałem tego dość. Poszedłem pogadać z kamieniem. On mnie najlepiej rozumiał i nigdy się
            nie wtrącał.

            Polazłem do komnaty i włączyłem wieczorynke. Był już środek nocy. Znaczy dnia. Oj, nie
            wiem, jak jest pół ciemno pół jasno, zwariować można! W wieczorynce znowu leciała "Sali
            Mali". Moja idolka. Mam miliony plakató z nią powieszonych w pokoju. Kajusz się na mnie
            wkurzył i przywiesił po drugiej stronie jakąś tam chyba Britni Spirs. Ona nie dorównuje
            mojej trzeciej miłości - Sali Mali.
            Postanowiłem, że dam radę. Przeżyję ten jeden dzień z teściową. Bo będą przy mnie
            Flaszka, Sali Mali i Kamień.

            Ave!

            Kajusz, co ty tu wyrabiasz?! To moja strona z pamiętnika!! Mamoooo!! Kajusz się ze
            mnie śmieje!! Jak cię dorwie Kawka od Sali Mali to pożałujesz! Przez ciebie znowu mam
            wysypke! MAMO!



            tak, to na górze to jeszcze Aro xd Hehe, Ave! znowu...
            • lamma Re: {17} Głośne myśli - Aro 16.12.09, 21:34
              przy okazji - obczaiłam mój funtest i jestem pod wrażeniem ;d świetnie wam wychodzi
              yhm, powiedzcie, pytania była za trudne czy coś? ; >
              no bo ja i tak ma 100/100 xD ale chcę znać wasze zdanie kiss

              ave!
              • zabax3 Re: {17} Głośne myśli - Aro 16.12.09, 22:39
                jak ty super piszesz big_grin

                pisz więcej , big_grin
                tak codziennie bo to poprawia humor xD

                ;***
                a w tym tescie miałam 85 pkt. big_grin

                kisskisskiss
                • nothing... Re: {17} Głośne myśli - Aro 17.12.09, 16:15
                  Jak zwykle fajne big_grin Pisz,pisz i jeszcze raz pisz!!!!big_grinwink A co do testu to
                  miałam 90 punktów big_grin kiss kiss
                • lamma {18} Uno, due , tre... Babka Hermenegilda! - Alec 17.12.09, 16:26
                  Świetnie wam test wychodzi X-DD. ale i tak JA prowadzę!! <lol> Dzisiaj znowu
                  Alec, wymyślam na poczekaniu...


                  Dzisiaj zapowiadał się bardzo dłuuugi dzień. To znaczy, dla wampira to i tak nie
                  robi różnicy. Wracając do sprawy, sami posłuchajcie...
                  - Mówię ci, że to ja wygrałem!!! - darł się Kajusz.
                  - Wcale nie! To ja i tylko ja! - krzyczał Aro.
                  - Nie chcę się wtrącać, ale myślę... - zaczął Demetri.
                  - Nie wtrącaj się!! - odpalił Kajusz.
                  - To jednak nie zmienia faktu że ja jestem mistrzem!! - ciągnął swoje Aro.
                  - Mistrzem w przegrywaniu!!!
                  - Hm, może być... CO?! Wcale nie!!!
                  - Nie potrafisz przegrywać, ciemnoto, i tyle! - dopowiedział Kajusz.
                  I tak w kółko, i jeszcze raz i jeszcze... Naprawdę, nawet wampir może od tego
                  zwariować.
                  Siedzieli tak sobie w kuchni, a ja gapiłem się na nich, a dokładniej na śliczny
                  wazonik z różowym napisem : ,,Alec to baba" , świetna robota... Zaraz. CO?!
                  No tak...
                  Dżejn...
                  Wszedłem w końcu do kuchni, wywaliłem wazonik, co spowodowało jego
                  autodestrukcję i tak w trójkę staliśmy w zwęglonej kuchni, a wokół nas tańczyły
                  Delicje.
                  Pysznie. : >
                  - Dlaczego się tak ciągle kłócicie? - zapytałem.
                  - Bo to ja wygrałem!!! - odpowiedzieli równocześnie.
                  Domyśliłem się o jaką grę chodzi - zawsze robili wielkie Halo jedynie
                  wokół kart "Uno". W takiej chwili na pewno palnąłbym jedną z moich zacnych cnót,
                  ale jedyne co mi do głowy przychodziło była gra...
                  - Hej, zagrajcie w papier-kamień-nożyce - zaproponowałem.- kto wygra tę grę,
                  wygrywa Uno.
                  Przystali na tę propozycję i zaczęli. Pierwszą rundę wygrał Kajusz.
                  - Do trzech! - wkurzył się Aro.
                  Grali tak, i grali... Minęły trzy dni i przyszłą do kuchni Czelsi.
                  - Stare chłopy, robić nic nie mają?! - wydarła się. - Ja tu szoruję, biedna i
                  sama jak babka Hermenegilda...
                  - To jest myśl! - poderwał się Kajusz.
                  - Właśnie! Idziemy na pizzę! - zawyrokował Aro.
                  - Nie o to mi chodzi, pacanie! - warknął Kajusz. - Przecież nasza babka
                  Hermenegilda jest Wyrocznią! Pojedziemy do niej i ona nam powie kto wygrał.
                  - Pizza też była dobrym pomysłem... - burknąłem pod nosem i wyszedłem za tamtą
                  dwójką.
                  Na parkingu czekał na nas Marek, który ostatnio szpanuje swoim nowym
                  wozem
                  .
                  - uuhuu... - gwizdnął Kajusz. - Czy tym cudeńkiem...?
                  - Wogle dojedziemy?! - dokończył za niego Aro.
                  - Wątpisz w mojego Porshe 00 Turbo?! - obruszył się Marek, a ja wewlokłem się za
                  nim do środka pseudo porshe.
                  Zasiedliśmy. Za kierownicą Marek, obok niego Kajusz, ja z tyłu razem z Aro.
                  Wszystko byłoby git i kul, gdyby nie przytłaczająca ciasnota w tym samochodziku.
                  Pod moimi nogami przebiegł szczur, chociaż MArek mówił mi że Kalenowie wszystkie
                  wytępili <jedząc je> , dookoła walały się Puszki włoskiego piwa Pivolturi, a za
                  siedzeniem Aro koczowała sterta papierowych torebek po Hepimilach.
                  - Wiem o czym myślisz, Maruś. - odezwał się Aro. - Ale tym czymś mamy dojechać
                  jedynie do babki H., a nie do Rosji!
                  I ruszyliśmy. Brum, brum, brum. Niczym strzała mknęliśmy poprzez drzewa.
                  Szybkość była zawrotna, aż wpijała w siedzenie.Ahh...
                  A tak serio?
                  Marek przez pół godziny próbował uruchomić tego gruchota, za 457 razem z
                  powodzeniem i ruszyliśmy... jednak musieliśmy stanąć w korku.
                  Po trzech dniach, w końcu przecisnęliśmy się na główny pas.
                  - No Marek, - powiedział Kajusz. - Wciskaj jedynkę i włączamy się do ruchu!
                  Czy mi się zdawało, czy prześcignęła nas koza?
                  Ale już, w końcu, nareszcie... wyjechaliśmy na następną ulicę.
                  - Oby tak dalej!- pochwaliłem Marka.
                  - Na pewno dojedziemy! - dodał sarkastycznie Aro.
                  Następnego dnia...
                  - Daleko jeszcze? - spytałem.
                  - Z Markiem jakieś... 3,4 lata. - dopowiedział Kajusz.
                  Następnego dnia...
                  - Daleko jeszcze? - ponowiłem próbę.
                  - Okeej, 3 i pół roku. - dodał Aro.
                  - Ejj! - obruszył się Marek. - Dajcie spokój, to klasyka motoryzacyjna.
                  - Szybciej byłoby na piechote! - krzyknął Kajusz.
                  Następnego dnia...
                  - Dobra, zapytam inaczej... - zdecydowałem się. - Gdzie jesteśmy?
                  - Jak to gdzie?! Nawet nie wyruszyliśmy z Volterry! - jęczał Aro.
                  - Oj weź, stary pierniku, siedź cicho! - odpalił mu Marek.
                  - A ty idź spać! - nie ustępował Aro.
                  - Kiedy ja nie potrafię! - teraz zaczął jęczeć Maruś.
                  - Ale z was dzieci... - westchnął Kajusz.
                  Następnego dnia rano...
                  Obudziłem się nagle, bo z tej ślamazarności samochodu Marka aż przysnąłem. Aro
                  przeszukiwał już 78 pudełko z MakDonalda, szukając jakiejś zabawki.
                  - Maruś? - spytał. - Zabrałeś wszystko z Hepimila?
                  - Chyba nie, gdzieś zostawiłem figurke Ajron Mena, poszukaj. - polecił mu Marek
                  i skupiając się na drodze, nie rozjechał przechodzącej mrówki.
                  - ooo! Super! - i Aro zabrał się do przeczesywania 79 pudełka.
                  Kajusz za to czytał książkę p.t. ,,Dieta dla kobiet w ciąży". O-ouł...
                  - Kajusz? - zapytałem delikatnie. - Czy my... o czymś nie wiemy?
                  Pierwszy raz w życiu Kajusz zrobił się czerwony. Po czym poklepał się po
                  brzuchu.... O nie! To nie może być prawda! Od tego wszystkiego... zemdlałem.
                  - Kurcze, młody, rozszyfrowałeś mnie! Wpakowałem w siebie aż 567 frytek... oj...
                  Alec?
                  - Co mu jest? - zapytał Aro. - Zemdlał?
                  - Że co? - obrócił się nagle MArek.
                  - Patrz na droge, ciemnoto! - krzyknął Kajusz.
                  Właśnie, w ostatniej chwili wyminął Tira. Skąd to wiem? Akurat Aro przyłożył mi
                  śledziem, i się ocknąłem.
                  Następnego dnia...
                  - Daleko jeszczeee? - zapytaliśmy równocześnie, ja i Aro.
                  - Nie! - krzyknął Kajusz.
                  - Jesteśmy na miejscu! - uradował się Marek. - A nie mówiłem?
                  - Mogliśmy tu być dwa tygodnie temu!!! - wrzasnął Aro. - Gdybyśmy szli piechotą!!!
                  Wyszliśmy wszyscy z auta. Zamknąłem drzwi i przypadkiem... je wyrwałem.
                  - Eh... - westchnął jedynie Marek i poczłapaliśmy do domu babki Hermenegildy.
                  Dom miała ogromny, wielkości orzecha włoskiego. ; > Dookoła tańczyły Pokemony a
                  na dachu koczował Słoń Dambo. Muszę pochwalić Dumbo, bo właśnie przyjęli go do
                  szkoły lotniczej w Pradze. Tej warszawskiej.
                  - Zobaczysz, że to ja wygrałem! - podekscytował się Kajusz.
                  - Wcale, że nie! - odkrzyknął Aro.
                  - Po prostu, pójdżmy, spytajmy sie i spadamy. - dodał Marek.
                  - Ja idę na piechote. - szybko powiedziałem.
                  Podeszliśmy w czwórkę do drzwi zrobionych z gaci Demetriego. Ciągle nim cuchną.
                  Zapukałem. Nikt nie odpowiedział.
                  - Chłopcze, teraz robi się tak. - pouczył mnie Kajusz i wyważył drzwi.
                  - Zawsze może wziąć moje gacie. - zaoferował się Aro.
                  Na środku niewielkiego parteru, na krzesełku, spała sobie wampirzyca o
                  niebieskich włosach w podeszłym wieku. Tak, to właśnie babka Hermenegilda.
                  - Cśśś, nie budźcie jej na... - zaczął Marek.
                  - BABKA!!! - wrzasnął na całe gardło Aro.
                  Babka się nie poruszyła. Nie drgnęła nawet, choć Aro, tak jak ja, przechodził
                  setną mutację. Brzmiał jak niedokręcony kran i zepsuta spłuczka. I ja.
                  - Co ona... może martwa? - spytał Marek.
                  - Jak niby, skoro to wampir?! - powiedział Kajusz i podszedł do niej.
                  Stuknął ją butem. Nic. Ciągnął ją za włosy. Prawie nic (wyrwał jej kilka
                  kosmyków). Przyłożył śledziem - jedynie szczęka wypadła.
                  - Patrzcie! - wskazałem na niewielką tabliczkę powieszoną na szyi Hermenegildy.
                  - "Przerwa"... Że jak? W takiej sytuacji? - obruszył się Kajusz.
                  - Myślę, że ona się prędko nie obudzi. - dodałem.
                  - A ty co, wyrocznia? Zaraz... Alec! Ty powiesz nam kto wygrał! - podsunął
                  pomysł Aro.
                  - Oczywiście, że ja! - krzyknął Kajusz.
                  - Właśnie, że ja! - powiedział Aro.
                  - JA wygrałem!
                  - TY przegrałeś!
                  - Nie to ty!
                  - Właśnie że ty!!!
                  A ja... cóż, zwinąłem wyrwane drzwi auta Marka i snołbordowym zjazdem... zwiałem. suspicious
                  Bo na świecie nie ma już bohaterów.
                  I wolę przystosować się do tej wypowiedzi. ; - ]]


                  Podoba się??? no, mam nadzieje! xD Więcej dzisiaj raczej nie będzie, muszę
                  zakuwać do historii <omg> do polaka <znowu> matmy, geografii... help xdd
                  Ave!
                  big_grin
                  • nothing... Re: {18} Uno, due , tre... Babka Hermenegilda! - 17.12.09, 16:45
                    Jasne że sie podoba big_grin kiss Też muszę zakuwać do geografii uncertain nauczyciele
                    mogliby troche odpuścić, przecież święta idą big_grin powodzenia z testami czy czym
                    tam będziesz miała kiss
                    • lamma Re: {18} Uno, due , tre... Babka Hermenegilda! - 17.12.09, 16:47
                      dzięki wielkie ;^^
                      kiss
                      • zabax3 Re: {18} Uno, due , tre... Babka Hermenegilda! - 17.12.09, 18:57
                        fajne big_grinbig_grinbig_grinbig_grin
                      • stokroteczka11 Re: {18} Uno, due , tre... Babka Hermenegilda! - 17.12.09, 19:06
                        Jesteś wielka! xdd
                        Na prawdę piszesz świetne teksty. wink
                        Jak będziesz miała czas, napisz coś jeszcze. wink
                        Pozdr. kiss
                        • g_o_s_i_a Re: {18} Uno, due , tre... Babka Hermenegilda! - 18.12.09, 17:25
                          Super. Od dziś moja ulubiona lektura!smile
                          • lamma ... 18.12.09, 19:44
                            nie mam pomysłu...
                            na następną parodię
                            pa-pa-parodie
                            je-je xD
                            sorry, jakaś piosenka mi się ułożyła xd

                            Macie pomysły?? ; 3
                            choinka
                            • zabax3 Re: ... 18.12.09, 19:51
                              kiedy zaszczycisz nas swoją kolejną parodią? xD


                              nie nie mam pomysłu.sadindifferentindifferent

                              pozdro ;*kiss
                            • sasetka54 Re: ... 18.12.09, 22:02
                              może...

                              Alec albo któryś tam zachorował i Dżejn zacznie się bawić w dr i ktoś wezwie dr
                              Housa xd

                              może być . ? xd

                              porąbane [/i] serce
    • tunia.18 hej mam dla was parodię new moon- voltouri family 18.12.09, 19:53
      Ja Ci niestety nie pomoge...sad nie umiem.Superrrr są te parodiesmile Cekam na
      twoją venekiss choinka
      • tunia.18 Re: hej mam dla was parodię new moon- voltouri fa 18.12.09, 19:55
        Sorrrki czekam* jakaś rozkojarzona dziś jestem, w końcu Święta idąsanta
        prezentbig_grin
        • lamma {19} Czy jest na sali lekarz? - Dżejn 18.12.09, 22:49
          Sasetko , o ja tu i teraz dziękuję przed zebranymi iż ty natchnieniem mym się
          stałaś XD Jesteś wielka , opowiadanko z dedykacją 4u ; ***


          Siedziałam sobie w moim pokoju nad konstrukcją maszyny do miażdżenia starszych
          braci. Prawie już całość poskręcałam, wystarczy wstawić Aleca. Skoczyłam na
          miasto kogoś zjeść, następnie powróciłam i zasiadłam nad kolejnym planem
          zawładnięcia świata. Nagle, bez pukania, do pokoju wpadł Aro, za nim Renata.
          - Widzisz tabliczkę?! - wrzasnęłam.
          Na mojej skromnej tabliczce powieszonej u drzwi, pisze : "Zakaz wstępu dla
          Aleca - i tak nie pożyczę ci mojego Xboxa, oraz dla Aro - nie wiem gdzie jest ta
          twoja przebrzydła komoda z XVII wieku!!!
          smile
          Aro węszył po pokoju, a Renata palnęła się w czoło. Każdy tak reaguje na niego.
          - Ahh... - zreflektowałam się. - Zapomniałam, że ty nie umiesz czytać... O co
          chodzi?
          - Nie chodzi, lecz biega - zachichotał Aro.
          Bosh , normalnie wyślę go do doktora...
          - O to właśnie mi chodzi! - poderwał się Volturi.
          Chyba znowu czytał mi w myślach, ale mniejsza o to.
          - Widzę, że zacząłeś się troszczyć o swój rozwój intelektualny! - zaczęłam. - O
          któej przychodzi psychiatra?
          - Aro chce powiedzieć, lecz nie może... - powiedziała Renata. - Aro! Znowu
          napchałeś sobie Huby-Buby do gęby! No dobrze... - chyba zauważyła mój wyraz
          twarzy, pełen zniecierpliwienia i obrzydzenia. - Demetri zachorował. Obawiamy
          się ataku ze strony kotów, bo zadarliśmy z psami, a potrzebujemy tropiciela.
          - Co ja na to poradzę? - spytałam.
          Wszystko na mojej głowie...
          - Powinnaś go popilnować, zająć się nim póki nie przyjedzie Karlaj... - urwała,
          bo zobaczyła zjawisko bardziej nadnaturalne niż wampiry - latającego Aro.
          Pełen dumy, główny Volturi, szybował teraz pod moim sufitem z wielkim balonem z
          gumy, w którym spokojnie mógłby tańczyć...
          - Matko! Felix?! - poderwałam się z miejsca, żeby przyjrzeć się człeniowi w
          środku balonu.
          Strażnik tańczył sobie Kujawiaka, co chwilę mrucząc : "Szibidibi Ken
          Dens
          ". Podbiegłam do komody.
          - Dżejn, musimy go stamtąd wyciągnąć! - załamała się Renia.
          - Spokojna głowa.. - uspokoiłam ją i wyciągnęłam z szuflady aparat po czym
          stanęłam przed szybujacym Aro, krzycząc : Uśmech! Tylko nie ty, Aro.
          Błysk!
          Ale fota! big_grin
          Wcisnę to na Fejsbuka.
          Po czym balonem pękł, Aro wytoczył się z pokoju wraz z Renatą, na którą wpadł, a
          za nimi wytańcował Felix. Zostałam sama.
          Wpierw musiałam zdjąć z mojej maszyny i z samej siebie tony gumy do żucia. Huba
          buba o smaku truskawkowym i tańczącego Felixa, nie była za dobra.
          W końcu pozbierałam się do kupy <nie tłumaczyć dosłownie> i poszłam do windy.
          Pik !
          Zamiast Demetriego, w windzie obradował Marek.
          - Na które ? -spytał. - Ósme, szesnaste, czterdzieste drugie, pierwsze,
          dwunaste, sto pięćdziesiąte trzecie czy dwudzieste szóste? - przy każdej
          wymienionej liczbie, wciskał guzik z numerkiem.
          - Akurat tak sie składa, że na czwarte, ale dzięki, że wcisnąłeś
          pozostałe! - krzyknęłam i zaczęłam grać w warcaby z mrówką. Co...? Nigdy nie
          graliście z windowym owadem?
          Mówię wam, gość jest niezły.
          KIedy wygrałam z nim czternastą partyjkę,w końcu dojechałam na właściwe piętro.
          Szybko pobiegłam do pokoju chorego.
          Demetri leżał dość... dziwnie. Cały był poprzyczepiany rurkami i przyssawkami,
          dookoła wiły się węże boa... no nie. Zapomnieli, ze Kajusz jest daltonistą?! Do
          tego, Demetri był cały obklejony gumą, czyli wizyta trójcy załatwiona.
          - Ty, siedź cicho bo mam ważniejsze sprawy od ciebie. - od urodzenia posiadałam
          umiejętność opieki nad chorymi.
          Demetri sie chyba wystraszył bo zaczął śpiewać hymn Wielkiej Brytanii. Taak,
          to jest dobra muzyka. Zawsze kiedy tego słucham, przypominają mi się
          dawne czasy, muzycznych uniesień Volturi...
          Chcieli założyć zespół. Nawet mieli nazwę - Volterra Hotel, albo Aloha from
          Volterra, albo Red Day, a nawet Red Eyes Peas. Ale o tym innym razem.*
          Nagle Demetri się poderwał i zaczął kasłać. Kurde, o co kaman?! Na szczęście
          raptownie przestał. Uff...
          Po pięciu dniach siedzenia nad nim, postanowiłam pobawić się w polskie seriale.
          Dzisaj - Na dobre i na złe.
          - Okej, Dem. - zaczęłam. - Ja będę doktor Zosią, a ty... Luckiem spod mostu,
          który zatruł się własnym piwem. Zrozumiano?
          Nie czekałam na odpowiedź i zabrałem się do "leczenia". Najpierw go całego
          obandażowałam, poprzyklejałam plastry, kilka moich plakatów, następnie go łądnie
          uczesałam i zrobiłam mejk ap. Tak powinno się wyglądać, na dobre i na Dżejn. cool
          Potem przedstawiłam Demetriemu cały sezon trzeci serialu " Chirurdzy" z drobnymi
          szczegółami. Musiałam przeprowadzić na nim kilka operacji, dla efektu.
          Na końcu się zmęczyłam i dzwoniłam sobie na Telefon Zaufania.
          Ludziom serio, nie wolno ufać. Baba od słuchawki od razu rozpowiedziała, że
          Hannah Montana to Miley Cyrus... Uops! Ale to przecież tajemnica! xd
          W pewnej chwili musiałam rozpakować Demetriego bo zaczął sie krztusić. Przy
          mnie, w oka mgnieniu, a nawet ucha, zjawiła się trójca wraz z.... Doktorem Hałsem?!
          - A ten świr z laską, co tu robi? - zapytałam.
          Doktor Dom popatrzył chwilę na duszącego się Demetriego, po czym dodał :
          - Został pomalowany nową mascarą szajn kontrol?
          - Chyba szajs kontrol, patrz jaką ma alergię od tego... - rzekł Kajusz.
          - Ej! On się tu dławi! - próbował ratować kumpla, Marek.
          Szybko się nim zajęliśmy - najpierw skoczyliśmy na kawe, a potem na małe zakupy
          do plazy, niestety Aro zapomniał kluczyków i musieliśmy się wracać. Na końcu
          przyszliśmy do ciągle dławiącego sie Demetriego.
          - Czy jest na sali lekarz??? - pytałam. Nie, to nie była panika, lecz wampirza
          ciekawość.
          - Można tak powiedzieć! - przybył akurat Karlaj.
          - Niech mnie doktor Zośka o lekarstwa nie prosi! - zaczął Hałs. - Myśle, że to
          przez ten kołnierz. On się dusi.
          - Czy umrze??? - zaniepokoiła się największa ciemnota wszechczasów, Aro
          Szybko zdjęłam mu mój kaftan (nie)bezpieczeństwa, po czym Demetri zachłysnął się
          teatralnie, splunął i powiedział :
          - ... Kłaczek. smile
          I to była ta zemsta kici! Nie musicie już iść do kina! XD
          Zabrałam cały mój stafff, Hałs wrócił do domu (łapiecie? big_grin) , Karlaj do dziury
          zwanej Forks, a Trójca...
          - Ja teraz szukam! - krzyknął Kajusz i pobiegli się bawić.
          Nagle usłyszałam huk i trzask. Wybiegłam z pokoju sprawdzić co się
          stało.Zobaczyłam rozczłonkowanego Aro, któy się brechtał na maxa, Marka, którego
          oczy wyrażały : "To nie ja!" oraz Kajusza stojącego nad Aro.
          - Czy jest na sali lekarz? - spytałam i zabrałam sie do układania Volturi.

          wyjaśnienia :
          * o zakładaniu zespołu będzie jutrzejsza nota ; d


          Wielkie podziękowania dla Sasetki54, jak już dziwacznym slangiem wspomniałam,
          ty mnie natchnęłaś big_grin
          Ave !
          + kwiatusek kwiat X-D
          • zabax3 Re: {19} Czy jest na sali lekarz? - Dżejn 18.12.09, 22:55
            super big_grinbig_grin
            hahaha

            pozdro ;*big_grinbig_grinbig_grin
          • sasetka54 Re: {19} Czy jest na sali lekarz? - Dżejn 19.12.09, 12:04
            dziękuję ; **

            za dedykacje i kwiatuszka xd

            a opowiadanie wyszło fajowe big_grin

            dla cbserce
            • g_o_s_i_a Re: {19} Czy jest na sali lekarz? - Dżejn 19.12.09, 19:31
              Już się nie mogę doczekać tego, co założą zespół. Kocham twoje
              parodie!serceserceserce
              • zabax3 Re: {19} Czy jest na sali lekarz? - Dżejn 19.12.09, 22:29
                no własnie kiedy założą zespół? big_grin

                pozdro ;*kisskisskiss
                czekamy ,czekamy big_grinbig_grin


                ubóstwiam twoje parodie i kocham cię za to ze je piszesz xD
                serceserceserceserceserce
                • lamma {20} Śpiewamy, śpiewamy - Kajusz 20.12.09, 16:37
                  zapowiedziana historyja o ich zespole... o lol... nie wiem co z tego wyjdzie,
                  zjeżdżam z tekstem jak po poręczy, więc... czytajcie! ; - )


                  Ale będzie draka. A nawet DRAK(a)ULA big_grin. Hihihi... Zaraz... Co mi znowu
                  strzeliło do głowy? A, no tak, mój genialny plan zemsty dla Aro, za tamtą
                  przysmażoną jajecznicę...
                  - Kajusz! - wydarł się ze swojej komnaty.
                  Poszedłem tam i już na korytarzu usłyszałem śmiechy Jane i Aleka. Zajrzałem do
                  środka.
                  Ściany komnaty Aro były całe różowe, gdzieniegdzie w kwiatuszki i motylki.
                  Dywanik o barwie bladego fioletu był załadowany cały lalkami i miśkami. Na
                  środku komnaty stał malutki stolik do kawy z brawurowym nakryciem w stylu tej
                  Anki z jakiegośtam Wzgórza. Przy stole siedział sobie Aruuuś. <słit>
                  - Oj... nie przeszkadzam w podwieczorku? - spytałem całkiem serio.
                  - Panie Misiu, może zechce pan jeszcze herbaty? - zaoferował sie brechtający Alec.
                  - Kajusz! Co to ma być?! - wydarł się Aro, przewracając lalkę Zuzię.
                  - ZUZIA! - krzyknął Marek i pofrunął jej na ratunek. Uff, prawie, a walnąłby w
                  mój stolik.
                  - Ależ, Aro. - odezwałem się do brata. - O co ci chodzi?
                  - O co mi chodzi?! - krzyknął Arek. - Ta herbata jest za słodka!
                  Aaa... więc o to chodziło. Jest głupszy niż przypuszczałem.
                  Następnego dnia poszedłem sobie do auli rozwiązywać Sudoku, kiedy dopadł mnie
                  znudzony Marek.
                  - Kiedy obiad??? - zapytał.
                  _._ Uh...
                  - Kajutek! - tym razem to Aro. - Słuchaj, patrz, patrz, musisz mi to kupić na
                  Księżyc!
                  - Mówi sie "na Gwiazdkę" ... - odparłem.
                  - Ale ja chcę to! - i wskazał na płytę Mandaryny pod tytułem "Playback Me".
                  - Ale na co ci to...? - nie skończyłem bo przerwał mi Alec :
                  - ...skoro możemy sami założyć zespół? - spytał.
                  - To jest myśl! - podchwyciłem.
                  - Właśnie, idziemy do włoskiej knajpy! - dodał Marek.
                  - Nie o żarcie nam chodzi, pacanie, i NIE - przerwałem już zabierającemu głos
                  Marusiowi - nie idziesz oglądać "Kozła Matoła"!
                  - Uuu, słyszę że będziemy coś grać...? Ja chcę śpiewać!
                  - To ja będę grać na suszarce! - dodał Aro.
                  - Co? - spytał całkiem stępiony Alec. - Ale najpierw musimy jakoś nazwać ten
                  zespół, no i, kto w nim będzie grać. Dlatego ogłaszam casting!
                  - Tosting? - znowu niedosłyszał Aro, tępota jedna.
                  CASTING
                  - A więc - zaczął Alec, patrząc na mnie. Tak to ja pierwszy się zgłosiłem, a w
                  żiri zasiadał nam Aluś , Renata i Felix.
                  - Ja... - zacząłem pokaz. - Ja potrafię zagrać na suszarce.
                  I zacząłem grać moją ulubioną piosenkę, która rządzi listami przbeojów, a
                  mianowicie : "Szła dzieweczka do laseczka".
                  - okej... bierzemy cię do zespołu. - zdecydował Alec.
                  - Następny ! - krzyknęła Renata. Usiadłem pod ich stołem i oglądałem kolejne
                  występy.
                  - Aro - zaczęła znowu Renia. - Nie możesz wiecznie tańczyć kujawiaka, poza tym
                  to będzie zespół muzyczny, nie taneczny.
                  - Ależ Renio , kochana. Ja będę grać na drabinie! - i Volturi rozpoczął swój
                  utwór "Ups, I did it again".
                  - Cóż za energia, pasja! - zachwycał się Felix. - Bierzemy go bez dwóch zdań!
                  - Ale z jednym. - zauważył Alec. - Czy to moja drabina?
                  - Yyyy... Nie... znalazłem ją pod łóżkiem Jane. - odparł Aro.
                  - Skoro już o mnie mowa... - wkroczyła bliźniaczka Aleka - Ja teraz wystąpię.
                  Aro wyczłapał ciągnąc za sobą drabinę.
                  - Co nam przedstawisz? Mam nadzieję, że nie seans który zafundowałaś Edowi i
                  Belli, sto lat temu...? - spytała Renata.
                  - Nie.. chociaż? A tak serio, to zaśpiewam.
                  - Pysznie, nie mamy jeszcze wokalu. - dodał Felix.
                  - Ekhem, zaczynam...
                  Właśnie dziś
                  Oto ja!
                  jestem pewna
                  że wygram casting ten
                  bo inaaczeeej
                  zjem cięęę
                  teraz wiem czego chcę
                  chcę obiadu właśnie teraz i tu
                  przybądź Markuuu
                  bo to jaaaaaaaaaaaa big_grin


                  - Okeej... - po 2 godzinach, Alec i żiri się jakoś pozbierało. - Bierzemy cię.
                  Ktoś jeszcze chętny do zespołu?
                  - Ja i ja!!! - krzyknęli Demetri i Marek.
                  - A wy gamonie, co pokażecie? - zainteresował sie Felix.
                  - Nic. Ale chcemy być w zespole. - dodał Marek.
                  - Dobra, będziecie - poddała sie Renata. - Wystąpicie jako chórek.
                  - Ale słiit! - podekscytował się Demetri.
                  potem, próba...
                  - Okej. - zadecydowała Renata. - Ja, jako wasz menadżer będę odwalać papierkową
                  robotę, a na lidera zespołu wyznaczam Aleca. Wy wymyślcie jakąś nazwę, a ja i
                  Felix - pstryknęła na niego. - Idziemy po dokumenty. Ave! Do roboty!
                  - Dobra.. może nazwijmy sie ... Volterra Hotel! - krzyknąłem.
                  - W życiu, a nawet po śmierci ! - zbuntował się Alec. - Chcesz sobie pierza
                  narobić na łbie?! Wystarczy że masz we łbie! Inne sugestie?
                  - No to... może... Pussycat Vampires? - spytała Dżejn.
                  - Nie. - odparł Aro. - Albo... Bloodbabes? Albo The Rolling Volturi?
                  - Albo może coś bardziej twórczego, pacany? - spytał Marek. - Niech będzie "Volt
                  27".
                  - To jest myśl! - poparł go Demetri.
                  - Niech będzie... no to mamy nazwę. Ustaliliśmy już kto, co i jak? - spytała Dżejn.
                  - Ja będę grać na gitarze , w sensie na patelni. - poprawił się Alec.
                  - Ja zagram na drabinie. - powiedział Aro.
                  - No, a ja jak zapowiadałem, na suszarce. - dodałem.
                  - Śpiewam. - rzekła Jane.
                  - A my w chórze. - odpowiedział Marek popychając Demetriego. Trochę za mocno, bo
                  chłopaczyna wyleciał przez okno.
                  - Ustalone? - weszła Renata. Jak się domyślam, Felix zahaczył o kuchnię. Dlatego
                  Chelsea się tak drze...
                  - Jasne, szefowo. - odpowiedział Alec.
                  - No to co robita? Próba, próba! A ja zmykam do MakDonalda... - i poszła w
                  tango. Znaczy do knajpy.
                  - To chodźmy do auli. - zdecydowałem , a reszta poszła za mną.
                  W auli jak zwykle było dużo miejsca, więc usadowiliśmy się w szufladzie komody,
                  w rogu.
                  - Ciasno tu. - zauważyła Jane.
                  - To nic. Musimy zrobić próbę. Okej, więc gramy nasz utworek, który wymyśliliśmy
                  z Cullenami na pikniku w Forks. Gotowi? - powiedział Alec.
                  One, two, three, four!
                  Zaczęliśmy grać.
                  Aro drapał coś na drabinie, Alec wariował z patelnią, a dokładniej walił nią o
                  głowę śpiącego Marka, któa zaraz włączył się do chórku wraz z Demetrim. Ja
                  grałem na mojej suszarce, a Dżejn śpiewała :
                  Nie mogłam znaleźć kibla
                  w łazience!
                  Więc narobiłam, gdzie...
                  Narobiłam w ręce!
                  Oł jeeeeaaaaa!!!
                  Pyszną krewkę masz
                  Czy mi ją dasz?
                  Dasz do skosztowania
                  a może malowania?
                  Ja piękne oczy mam
                  zaraz z nich skorzystam
                  jeśli nie dasz krewki
                  to zostaną po tobie brewki.
                  La lala la...


                  - Co się, u kielicha, dzieje?! - wrzasnęła Chelsea. - Wyłazić mi z mojej
                  szuflady, ale już!
                  - Mniam, mniam... - oblizywał się Felix.
                  - Ty marnozjadzie! Zjem cię! - i pogoniła Felixa.
                  - Spokojna głowa. - uspokoił nas Alec. - Nagrałem nasz song i Czelsi. Wbijamy to
                  na jutuba? - spytał.
                  - TAK! - odrzekli wszyscy chóralnie i pognaliśmy do komputera w komnacie Aleca.
                  Następnego dnia, wszedłem na komputer i szukałem jutuba, ale go nie znalazłem.
                  Potem Dżejn wszystko mi objaśniła i dodała kilka niecenzuralnych słów, po czym
                  włączyłęm w końcu internet.
                  - Ooo! Patrzcie! - krzyknąłem. Wszyscy przy mnie się zjawili.
                  - Mamy już 2000000000000000000000 wejść! - dodał Alec.
                  - To dobrze czy źle? - spytał Demetri.
                  - Źle! - krzyknęła zza drzwi Czelsi i wpadła do komnaty. - Wszyscy macie
                  szlaban! Moje skarpetki zaczęły przez was śpiewać...!
                  Nie zdążyła skończyć ględzić bo wszyscy pognaliśmy na Woodstock.

                  Taa... dwudziestka już stuknęła, pysznie... Ave! kiss
                  • g_o_s_i_a Re: {20} Śpiewamy, śpiewamy - Kajusz 20.12.09, 17:21
                    Super!
                  • nothing... Re: {20} Śpiewamy, śpiewamy - Kajusz 20.12.09, 17:23
                    Fajne kiss mam nadzieję że napiszesz też jak się zgłosili do "You can dance" big_grin
                    • lamma Re: {20} Śpiewamy, śpiewamy - Kajusz 20.12.09, 17:26
                      Nothing , dobra myśl : d
                      • zabax3 Re: {20} Śpiewamy, śpiewamy - Kajusz 20.12.09, 17:41
                        xD, musiał to być cudowny zespół big_grinbig_grinbig_grinbig_grin
                  • kiskowa Re: {20} Śpiewamy, śpiewamy - Kajusz 21.12.09, 14:40
                    hahahahahhashahahah :]

                    świetnie.. Volt27 .

                    najlepsze wedlug mnie sa te pierwsze cool
                    • ititka__96 Re: {20} Śpiewamy, śpiewamy - Kajusz 21.12.09, 17:08
                      świetne najlepsze o zespolebig_grin Masz talent
                    • lamma Re: {20} Śpiewamy, śpiewamy - Kajusz 21.12.09, 17:08
                      kiskowa, wg mnie też c:
    • lamma Przerwa Świąteczna - ważne! 21.12.09, 20:53
      Hej wszystkim. Ogłaszam, że tymczasowo zawieszam pisanie. Ale spoko, tylko na czas
      świąt x] bo u mojej babci neta nie ma... no i ... wiecie. Święta! XD Może jutro coś pisnę, ale
      wątpie. Muszę poczuć ten przypływ, mocy, natchnieniaa...aaaachhh... ojś, sorry. : d
      tak więc, życzę Wam najgoręcej Wesołych Świąt i Upitego Nowego Roku. ; ))
      Volturi również pozdrawiają :
      - Dokładniej, was zapraszamy do zamku w Volterze. Pyszna zabawa będzie!
      - Kajusz przymknij się, siwy czubku! Trzeba złożyć należyte życzenia.
      - Nudzisz, Marek.
      - A ja mam pomysła!
      - Dżejn... lepiej nie...
      - Daj spokój Aro. To tylko głupie życzenia. Każdy będzie coś od siebie dodawał.
      - Taki łańcuszek jak na gadu-gadu?
      - To ty umiesz obsługiwać się komputerem, Aro???
      - Bardzo zabawne, Alec. kto zaczyna?
      - Niech będę ja. (Dżejn) Życzę wam wszystkim dużo wylewów...
      - ... i lepszej grupy krwi... (Demetri)
      - ... pomyślności, abyście zacni śmiertelnicy, przyłączyli się w nasze szeregi... (Kajusz)
      - ... i zazdroszczę wam, że nie macie rodzeństwa... (Alec)
      - EJ!
      - ...zacni czytelnicy, niechaj moje "ave" będzie z wami... (Aro)
      - ... i żeby was pech nie dopadł... (Marek)
      - ... najlepszej porcelany chińskiej... (Renata)
      - ... no i, lepszych siłowni... (Felix)
      - ... ahh i sprzątaczek bez liku , haha (Chelsea)
      - ... i hulajnogi !!! (Kalenowie)
      - A wy co tu??? (Kajusz)
      - Sprawdzamy... a właśnie, śmiertlenicy. Samokontroli życzę! (Carlisle)
      - Czyli ogółem, dużo dużo szczęścia. (Obi-wan) I ... niech moc będzie z wami!



      to wszystko z głębi niebijących serc niewzruszonych Volturi. Świąteczne AVE!
      choinka łiii big_grin

      wasza oddana i walnięta Lama : d
      • g_o_s_i_a Re: Przerwa Świąteczna - ważne! 21.12.09, 21:18
        Szkoda, że tymczasowo zawieszasz pisanie, tak ksercecham twoje parodie.

        Ja też życzę wam wszystkim wesołych świąt!choinkasantaprezent
        • zabax3 Re: Przerwa Świąteczna - ważne! 21.12.09, 22:13
          dziękujemy ci Lammo i wam Volturi za te jakże miłe życzenia big_grinbig_grinbig_grin
          szkoda że za wieszasz pisanie ,nudno będzie sad

          no ale Wesołych Świąt!big_grinserceserceserce
      • kiskowa Re: Przerwa Świąteczna - ważne! 22.12.09, 15:11
        hahahah " OBIŁAN "

        wzajemnie lamma prezentprezent
        Ale po swietach ma byc mega, mega, mega duzo parodi : *
        • nothing... Re: Przerwa Świąteczna - ważne! 22.12.09, 15:53
          Szkoda że zawieszasz crying ale po świętach ma być ich więcej i mają mnie powalić z
          krzesła! <lol>

          Dziękuje za życzenia kiss Wzajemnie smile ale dodaje jeszcze do nich, że masz mieć
          wieeeelką wenę wink kiss
          • lamma Re: Przerwa Świąteczna - ważne! 22.12.09, 18:20
            się wie wink

            dzięki za życzenia i wzajemnie ; - )
            z volturi spotykamy się już w nowym roku, ale jakby co , to ja ciągle wchodzę na kicie,
            czyścić mu kuwete xd
            kiss pozdro
            • lamma Re: 23.12.09, 14:59
              czat.polskastrefa.eu/nasz_czat_xd <- wbijajcie tutaj ; *
              pozdro
              • stokroteczka11 czy mogę umieścić tu swoją parodię? ;] 30.12.09, 16:11
                Hej, ma pytanie: czy mogę dać tu swoje opowiadańko? Takie małe, ale mam
                nadzieję, że się spodoba. Nie mam zbyt wielkiego talentu, ale spróbowałam. ;]
                jest ono o Volturi , jak spędzili sylwka. xdd


                nie wiem czy śmieszne, no ale. ;]

                stokrota. ;]
                • midnight_sun volturi 31.12.09, 18:50
                  Kocham te parodie. Są extra! Boskie. Czekam na dalsze i gratuluje pomysłów!!!
                • lamma Stokroteczka 31.12.09, 19:43
                  Oczywiście że możesz ! <3 zachęcam ; *
                  pozdro
    • pola13 Re: hej mam dla was parodię new moon- voltouri fa 31.12.09, 19:38
      Ha ha ha :p
      Niezle^^
      Szacun dla Was .!
      • lamma Kinowy zawrót głowy - Kajusz 01.01.10, 18:26
        koniec przerwy, czas do roboty ! x-d welcome back , zacni volterrańczycy.

        Obudziłem się około 10 rano z moejgo zimowego snu, żeby zajrzeć do lodówki i poszukać
        danonków. Po cóż innego miałbym wstawać? Tak przy okazji, zauważyłem, że Czelsi
        odkręciła żarówki. Czyli dzisiaj zapowiadała się okropna pogoda. Uh, nie znosze wiosny.
        - Czelsiiiii...! - darłem gardło. - Gdzie danonki ?
        Czelsi nie odpowiadała . Po 3 dniach postanowiłem spytać się, o co chodzi. Poszedłem do
        auli.
        - Ty, co jest grane? - spytałem Aleca, który rozsiadł się przed włochatym, ukraińskim
        telewizorem "Onkil". Aaa... to dlatego Marek jest półłysy. W końcu wyjęli z jego kłaków
        kilka pożytecznych sprzętów AGD.
        - Co jest grane? - Aro go chyba zaraził głuchotą. - Jakiś pop czy coś, na MTV. A co?
        - Aluś... - odparłem umilonym głosem. - Byłeś u doktora?
        Ten się na mnie obraził śmiertelnie, powiedział, że w każdej chwili może poskarżyć się
        matce iż przetrzymuje go trójka starych zboczeńców , na co mu odpowiedziałem, że jego
        matka dawno leży w ogródku pod ziemią. Pobiegł od razu w to miejsce. Na szczęście,
        tylko chciał się pobawić z Santiago w piaskownicy.
        - O , fuu ! - wyjęczał Santiago. - Kupa ?! Ale przecież wczoraj tu sprzątałem !
        Po chwili wszystkie oczy skierowały się na opalającego sobie uszy, Aro.
        - No co?! - wyskamlał. - Renata się za mną włóczy 24h/7 dni ! Ja po prostu poszedłem
        tam gdzie wampir chodzi piechotą.
        - Raczej kretyn! - poprawiłem brata. - Żaden wampir nie wychodzi na Słońce, a tym
        bardziej do piaskownicy!
        Teraz dopiero zauważyłem, że wszyscy ze mnąć włącznie prócz Renaty, smaży sie na
        słońcu.
        - Nie odzywać się co do mojej wypowiedzi , bo spalę, poćwiartkuję i ... wcisnę osobiście do
        kłaków Marka!
        Na co Alec zaczął szukać pod piaskiem matki , Aro wykłócał się z Santiago o kupę, Dżejn
        zmontowała maszynę do powiększania opakowań po sałatkach z Mc'Donalda, a Marek
        otworzył przed bramą własne stoisko do pobierania krwi.
        ... a gdzie Czelsi?
        Rozejrzałem się niedokładnie, nastawiłem odpowiednio kark i zauważyłem Czelsi.
        - Kobieto ! - jęknąłem. - To moja wierzba z cebulami !
        Czelsi w wyrazie buntu, przywiązała się do drzewa włosami Marka i oświadczyła, że rzuca
        gary na dobre i będzie pracować w kiosku.
        - Jak będziesz wracać, podrzuć nam 'wyborczą'! - odparłem i pohasałem sobie przez Indie,
        kupiłem dywan oraz kebab i wróciłem do ogródka.
        Teraz wszyscy grali w klasy.
        - Ja jestem najlepsiejszy ! - jarał się Aro.
        - Ruszasz się jak miś ! - sprzeciwiał się Marek.
        - Miś o bardzo małym rozumku...! - dogryzła Dżejn.
        Dosłownie, właśnie odgryzała jakiemuś kleintowi markowego bazarku, palec.
        - To będzie ta 'wyborcza' czy nie? - spytał Aro Czelsi.
        Celowo zaczął grać w berka, żeby poczytać nam w myślach.
        - Hej wszyscy ! - zawołałem. Nikt mnie nie dosłyszał, więc skoczyłem po wieżę Ajfla,
        postawiłem ją w naszym małym, skromnym ogródku i stanąłem na szczycie.
        - Luuuuuuuuudzie! Śpicie?! - krzyknąłem.
        - Śpimy! - odparli chórem.
        - To gaście światło. - i zakończyłem przemowę. Merci, Ajfel.
        Po 10 dniach ciągłego słońca i bazarku , pierwszy odezwał się Alec :
        - Ale nuda...!
        - Nie ma nigdzie kibelka ?! - załamał się Aro.
        Kiedy załatwiał się pod krzaczkiem zazwyczaj wracał cały w bąblach (uczulenie na
        szpampon, ale nie rozumiem co ma mydło do chwastów?), więc zaczął szukać innych
        rozwiązań trudnych spraw pęcherzowych.
        - Nie za stary jesteś na pampersy ? - zadrwiła z niego Dżejn.
        - Nie ! - odpowiedziała jej Renata wciskając pieluchę na Aro.
        - Mamuuusiu ! - krzyknął Volturi i zwiał.
        - Idziemy oglądać 'Klan'? - zaproponował znudzony Marek. - Co prawda, zacnie nie
        widziałem ponad 200 odcinków, ale i tak każdy wie o co chodzi.
        - A może się gdzieś wybierzemy ? - spytała Renia , zakładając sztuczną brodę (... bez
        komentarza
        ) - Może do kina?
        - O, tak ! - wszyscy przystali na tę prozpozycję.
        - Jest mały problem ... na jaki film idziemy ? Ja proponuję "Terminator Termitów" ! -
        powiedział Alec.
        - O, o, a możemy na "Księżniczka i Żaba"? - podniecał się Marek.
        - Nie i nie. - odrzekła Dżejn. - Ja jednak preferuję akcenty kulinarne... co powiecie na "Piła
        19" ?
        - Co ty ! - obruszyli się Santiago i Renata. - My chcemy na "Życie głazów"!
        - JA tu zostaję! - przebiła się przez krzyki, Czelsi.
        - Ykhym ! - odchrząknął Aro. - Mój głos się tu jedynie liczy, więc obejrzymy "Nowy
        księżyc" !
        - Co? - osłupiałem.
        - Nie, "Nowy księżyc" tylko 'Księżyc w Nowiu' , tumanie ! - poprawiła go Dżejn.
        Po długim, bo aż sekundowym namyśle, wszyscy zgodzili się z tą propozycją. Cały klan,
        straż przyboczna i ja wsiedliśmy do wózka spożywczego, który pchał Felix.
        - O, Feluś ! - ucieszył się Aro.
        - Skąd się tu wziąłeś? - spytałem.
        - Ja i Demetri dorabiamy w Polo Markecie, akurat mam przerwe, a on zmianę, więc
        wpadłem do was. Raczej, na was.
        Nie ma to jak mrożąca krew w żyłach historia Felixa. Aż poczułem dreszczyk. A nie, to
        tylko pas wibrujący Vibro Action z mango, Marka.
        - To gdzie to kino? - pytał wciąż Alec.
        - Tutaj ! - odparła Dżejn.
        Przed nami rozciągało się monstrualnie małe kino z odpadającymi napisami : 'Jedzcie
        ciastka' i 'Kip ałt'. Poprawność językowa, pozdrawia.
        - Miła dzielnica. - skwitowała Renia.
        Wózek odstawił delikatnie Felix, taranując niskiego staruszka.
        - Ta młodzież ! - wyjęczał spod kół.
        Weszliśmy do tej zapchlonej rudery, zjedliśmy kasjera i poszliśmy oglądać film w sali
        kinowej.
        Rozpoczęła się projekcja. Na ekranie pojawiła się biegnąca laska w czerwonym tłumie.
        - Ty, to nie nasza chałupa w Volterze i ... dwór? - spytał Alec.
        - Pewnie, tak ! - odrzekłem wzburzony. - Napiszę skargę o niewłaściwe pokazanie naszego
        zamku !
        - Ćśśś ! - uciszyły mnie jakieś pachnące nastolatki.
        - A wy co? -zaciekawiła się Dżejn. Wcześniej włożyła na szczęście okulary z ciemnymi
        szkłami.
        - Czekamy na EDWARDA !!!serce - pisnęły dwie blondynki, rozsypując popcorn.
        - Nieee ! NA DŻEJKOBA !!!serce - odparła brunetka siedząca obok równie
        zabujanej w tym kundlu, rudej grubasce z kolą.
        - Co? - spytaliśmy wszyscy oszołomieni, i dalej oglądaliśmy film.
        Po projekcji...
        - Ale beznadzieja! Mnie w ogóle nie było w filmie! - marudziła Renata.
        - Trochę spóźnili się z faktami -powiedział Alec. - Sprawa umierającej przekąski Swan, Edzia
        ze szminką i jego obłąkanej siostry była chyba ze sto lat temu !
        - Ej... - zacząłem. - Czy ja na serio mam taki krzywy nos?
        Ten aktor , który mnie odgrywał był jakiś... podobny. Dziwne.
        - Yhym. - odrzekli wszyscy chórem i wróciliśmy na staruszku spod wózka do domciu.

        heju, stęskniłam się za wami kiss serducha przy imionach nie odwołują się do moich
        odczuć wobec tych postaci, jakby co. x ]
        przy okazji , szczenśliwego nowego roczku ! xD

        ave.
        • sasetka54 Re: Kinowy zawrót głowy - Kajusz 01.01.10, 18:37
          Kajutek serce
          świetne . !
          " Życie głazów " ? xd
        • nothing... Re: Kinowy zawrót głowy - Kajusz 01.01.10, 20:01
          Jak ja tęskniłam za tymi parodiami wink dobrze że coś dodałaś smile myślałam że już
          ci sie nie chce lub zapomniałaś xd

          "Nowy księżyc", "Życie głazów", "Gdzie danonki", "Ludzie śpicie? Tak. To gaście
          światło"- hahaha, dobre big_grin
          • zabax3 Re: Kinowy zawrót głowy - Kajusz 02.01.10, 14:09
            ''- Luuuuuuuuudzie! Śpicie?! - krzyknąłem.
            - Śpimy! - odparli chórem.
            - To gaście światło. - i zakończyłem przemowę. Merci, Ajfel. ''

            boooskie big_grinbig_grin
            kocham twoja parodie big_grin

            myslałam że o nas zapomniałaś big_grin

            czekam na następne ^^


            pozdro kisskisskisskiss
    • zakochanaa__ Re: hej mam dla was parodię new moon- voltouri fa 02.01.10, 14:14
      Takie sobie . ; >
      • winia Re: hej mam dla was parodię new moon- voltouri fa 02.01.10, 17:48
        Już myślałam że o nas zapomniałaś ale na szczęście nie

        Czekam na następne

        Jestem twoją wierną czytelniczkąwinkkiss
    • patrycja04053 Re: hej mam dla was parodię new moon- voltouri fa 02.01.10, 18:01
      Hehe... Dobre... A tak wgl to planujemy dziś jakiś obiad??? big_grin big_grin big_grin
    • zjem_ci_kota Re: hej mam dla was parodię new moon- voltouri fa 02.01.10, 18:12
      XD
      • lamma {22} Wizytacja - Alec 02.01.10, 20:14
        hah , co wy myślicie, że ja mam jakąś sklerozę ?! x D w życiu... ! ok, natchnęło mnie,
        muah , będzie to o wizytacjii z 2 cz. przecudownej (- . - ta...) sagi stefki. Ja to, skromnie
        mówiąc, ulepszę. nie wiem jak was, ale punkt widzenia beli jest ... nudny. dlatego opisywać
        będzie Alec. oł jee x dd


        O matko, ale nuda. Nic do roboty. Dżejn już wywaliłem gdzieś do środkowej Azji , więc
        zero tępienia rodzeństwa. Przypadkowo przed obiadem (na który czekał ze szczególnością
        pewien Volturi...) wpadłem na Marka, naprawdę delikatnie, a ten poleciał przez 7 miast , i
        wywrócił się w Pizie, przewracając wieżę. Oto skutki
        <>
        Tak więc , nic ciekawego do roboty.
        Poszedłem do auli.
        - Łaaa ! Ale super ! - skakał wszędzie Aro , klapiąc w łapki.
        - Będziemy mieli gości. - wyjaśnił przytomniej Kajusz.
        Ale super. - .-
        - Idę oglądać 'Familiadę' - westchnąłem i se prawie poszedłem.
        - O nie , nie. - zatrzymał mnie ten tępak Kajusz. - Musisz zostać. Wszyscy zostają.
        A on to niby co? Master of dizaster ? W familiadzie dzieje się o wiele więcej niż w tej dziurze.
        - Słuchajcie. - podekscytował się Aro. - W co ja mam się ubrać???
        Uh... - . -
        - Panie. - wlazła Dżejn. Cała w makaronie. Pf.
        - Co tam, słoneczko ? -spytał Aro, przeglądając namiętnie szafę. - Ej, co wy na to ?
        Aro ubrał się w czarną szatę , powiedzmy że są to lata młodości Aro , czyli grubo przed
        naszą erą.
        - Yyy... ten drugi lepszy.-wskazał mu Kajusz.
        Aro się przebrał. Wyglądał tak samo jak w poprzednim stroju. Hm, ciekawe dlaczego...?
        - Wyglądasz tak samo.-stwierdziłem cierpko.
        Aro mnie chyba zignorował bo zaraz ponownie się przebrał.
        - A to? - spytał.
        Zajrzałem do szafy. Wszystkie jego ubrania były identyczne.
        - W tym ci lepiej. - skwitował Marek, który właśnie wrócił.
        - Hej, to moje sudoku ! - krzyknąłem, ale zaraz wyprzedziła mnie zbulwersowana siostra.
        - Czy ktoś mnie słucha ?! Przybył Kaleka , znaczy Kalen !
        ...
        - Gracie w chińczyka ? - zaproponował Kajusz.
        - Uh ! - tupnęła nogą Dżejn i poszła po Feliksa i Demetriego, żeby zbadali sprawę.
        Nie żebym potrafił czytać w myślach jak ta zbalozawana kopia Lorda Voldemorta (czyt.
        Aro),ale że jestem narratorem mam pewne przywileje. suspicious
        Przynajmniej tutaj...
        W zamku nic nie mam...
        Nikt mnie nie kocha...
        Dobra, wracając do sprawy :
        - Gdzie ona poszła? Mamy za chwilę terapię rodzinną ! - oburzyl się Aro , ale poszedł jej
        poszukać.
        - To gracie w chińczyka...? - zaczął Kajusz, ale zauważył miny zebranych.
        - U, idą ! - podekscytowała się Czelsi i pociągnęła za sobą Renatę w kąt. Żeby nie było. x d
        Były ubrane na czarno. W końcu dzisiaj jest dzień radości.
        Do sali weszła Dżejn z Felixem , Demetrim, Szminkowym Edziem i Przekąską wraz z
        obłąkaną siostrunią.
        Marek i Kajusz pospiesznie siedli i zaczęli grać tych 'złych i mhrocznych' ale wg mnie, słabo
        im to wychodziło.
        - Siostro. - zacząłem. - Tuman Aro, nasz gejm master, wysłał cię po dwóch, a przynosisz
        im dwóch i pół. Such a stupid girl. - ale lans.
        Ta się na mnie obraziła i stanęła obok. Teraz wkroczył Aro.
        - Witajcie moi przyjaciele ! - znowu zaczął klaskać. - Słyszałem, Edłardzie, że zmieniłeś
        zdanie? Może jednak przyjmiesz naszą ofertę umieszczoną na ulotce, którą dał ci Felix ?

        - Nie podoba mi się oprawa graficzna, więc nie. - powiedział. Te jego oczy przybrały teraz
        odcień żółci moczowej.
        Spojrzałem na przekąskę.
        - I to ma być sprawczyni tego całego zamieszania?
        - Zamawiam ! - odkrzyknął Felix.
        - Ja biorę udka. - zdecydował Demetri.
        - Dobrze, chłopcy, restauracja w sobotę nieczynna. A cóż, to ta Bella-Odporna-Na-Moce-
        Wampirów.
        Nawet się nie odezwała. Musiała jej działać chyba ćwiartka mózgu, i to lewa strona.
        - Sprawdzimy... - zaczął Aro. - ... czy jesteś odporna również na nasze moce. Podejdź no
        tu, bo chciałbym powróżyć ci z ręki. - po czym Ciemnota Przekąskowa podeszła i podałą
        mu rękę.
        - Nic nie widzę !- przeraził się Aro. Nie dość, że głuchy to i ślepy będzie. - Ach...!
        Zapomniałem zapewne wymeinić baterie. No cóż... Dżejn? Ty ładowałaś wczoraj. Proszę,
        sprawdźmy czy ty na nią działasz.
        Edek bez Kredek spółka z.o.o. nagle się ożywił i wyskoczył przed Zaszczepioną Na Nasze
        Moce Bellą i jego poraziła Dżejn.
        - Nie, porszę, przestań ! - ale z tej Belki histeryczka. - . -
        - Dżejn... - poprosił Aro i siostra przestała czerpać chorą satysfakcję z torturowania Mister
        Szminka Młody bóg.
        - Okej, mała, dawaj na Bellę! -szepnął Kajusz i Dżejn spojrzała na laskę.
        Hm. Nic.
        Nic.
        Znowu nic.
        Dżejn chyba straciła panowanie i się śmiertelnie obraziła.
        - Hahahahahahaha ! - zaczął rżeć wampirzy Vader. Ale z niego kretyn.
        - niessssamowiteeeee! -ciągle powtarzał Aro. - Tylko co my z tobą zrobimy... Hm... Ach,
        miłość ! Uwielbiam hepi - endy są takie nudne i rzadkie !
        Po czym Aro wezwał Felixa i nasz koleszka wraz z pseudo Adonisem, raczej Adidasem,
        zaczął się lać, bić. No wiecie, wejście, prawy sierpowy, klasa, klasa ! x D
        - Okej, wystarczy. - znudził się Kajusz.
        - I co my teraz z wami zrobimy...? - wzdychał Aro do sufitu. Biedaczyna , nie wie, że ściana
        mu raczej nie odpowie.
        - Ty już wiesz co robić, Aro. - odparł znuuudzony Marek. - Ja też wiem co robić.
        - Co takiego ? -zainteresował się Demetri.
        - Zjeść obiad ! - zachwycił się Marek.
        Tamta trójka się wystraszyła, ale od odpowiedzi wyprzedził ich Aro :
        - Uh, późno już ! Mamy za chwilkę terapię rodzinną. No więc tak, wy ją zmienicie w
        jednego z nas, lub zjecie (niepotrzebne skreślić) , a my do was wpadniemy, może na
        Święto Dziękczynienia? Będzie słit ! - ucieszył się Aro, po czym odprawił ich Demetri.
        - Witam , panie. - przywitała się Heidi. - Ktoś zamawiał obiad ?
        Przyprowadziła ze sobą duuuużo ludzi.
        - Wyżerka ! Nie ma to jak Mc Drive ! - zawołał Marek i wszyscy pobiegli po sztućce do
        kuchni.

        dobra, to był koniec pseudo rozdziału, muszę się pakować (wracam do domciu od
        babci). big_grin

        ave.


        • zabax3 Re: {22} Wizytacja - Alec 02.01.10, 22:29
          zgadzam sie z tobą perspektywa Belci jest nudna big_grin

          '' - Siostro. - zacząłem. - Tuman Aro, nasz gejm master, wysłał cię po dwóch, a pr
          zynosisz
          im dwóch i pół. Such a stupid girl. - ale lans.''


          hahah xD

          w ogóle wszystkie twoje parodie sa booskie big_grin


          i po raz setny czekam na następne big_grinbig_grin

          pozdro ;*kisskisskissserce♥♥
        • cullen_bella Re: {22} Wizytacja - Alec 03.01.10, 01:10
          Ja zwyczajnie KOCHAM te opowiadanka. Masz talent. Brechtam sie dosłownie przy
          każdym "rozdziale" smirkbig_grinsmilekiss
        • g_o_s_i_a Re: {22} Wizytacja - Alec 03.01.10, 15:14
          Super, ale by było, jakby ta było w książce! Mc Drive, świetne jak zawsze.kisskiss
          • zabax3 Re: {22} Wizytacja - Alec 04.01.10, 20:38
            kiedy następna?;d
    • dorr Re: hej mam dla was parodię new moon- voltouri fa 04.01.10, 20:54
      boskie , co chwilę się brechtałam i prawie spadłam z krzesła . x ddwink
      kiedy kolejna część ?! proszę !!
      • kiskowa Re: hej mam dla was parodię new moon- voltouri fa 05.01.10, 16:57
        HAHAHAHAHAHAHAHA!
        • nothing... Re: hej mam dla was parodię new moon- voltouri fa 08.01.10, 13:50
          Ej! No! Napisz coś! big_grin
          • cullen_bella Re: hej mam dla was parodię new moon- voltouri fa 08.01.10, 17:17
            lamma, proszę napisz jeszcze coś !!! bo ja ok. 5 razy dziennie sprawdzam, czy już nie jest
            dodane. Proszę ;*
            PS Najlepiej z perspektywy Jane, bo ją najbardziej lubie z Volturi. Co ja gadam, ja ją
            kocham!!!!!!!!!!!
            • lamma {23} Ostateczne zwarcie - Jane (zapowiedź) 08.01.10, 19:23
              hej, słuchajcie, dzisiaj też nic nie napiszę (przepraszam, że już tak długo)
              jutro napewno pojawi się parodia o takimż to tytule. xDD
              wytrzymajcie... xdd pff

              ave.
              • zabax3 Re: {23} Ostateczne zwarcie - Jane (zapowiedź) 08.01.10, 20:22
                postaramy wytrzymać do jutra big_grin

                ;*kisskisskiss
                • zabax3 Re: {23} Ostateczne zwarcie - Jane (zapowiedź) 09.01.10, 18:05
                  parody-twilight.blog.onet.pl/

                  polecam tego bloga! ;D
                  dla fanów parodii zmierzchu tongue_outPP
                  no lammo czekamy na ''Ostateczne Zwarcie''
                  big_grin

                  pozdro kisskiss
                  • cullen_bella Re: {23} Ostateczne zwarcie - Jane (zapowiedź) 09.01.10, 18:51
                    lamma, kiedy napiszesz Ostateczne zwarcie ( z punktu widzenia Dżejni ) ??? Proszę tylko
                    nie przekładaj tego na jutro wink
                    • nothing... Re: {23} Ostateczne zwarcie - Jane (zapowiedź) 11.01.10, 17:30
                      Halo! Lamma żyjesz? xD Napisz coś! xd
                      • zabax3 Re: {23} Ostateczne zwarcie - Jane (zapowiedź) 11.01.10, 17:47
                        chyba o nas zapomniała?xD
                        • nothing... Re: {23} Ostateczne zwarcie - Jane (zapowiedź) 11.01.10, 17:49
                          No, ktoś tu ma sklerozę.... wink zapominać o nas- nie ładnie... wink
                  • lamma Re: {23} Ostateczne zwarcie - Jane (zapowiedź) 12.01.10, 17:18
                    znam tego bloga. ;q
    • sandrolaxd Re: hej mam dla was parodię new moon- voltouri fa 11.01.10, 18:00
      świetne smile
      • lamma {23} Ostateczne zwarcie - Jane 11.01.10, 18:43
        Przepraszam, przepraszam, że tak długo, chciałam wam wmyślić coś extra. x d
        Mam nadzieję, że to spełni wasze oczekiwania. ; 33


        - Kurcze pieczone! – wrzasnął Kajusz, można by rzec, że mi nad uchem. Poderwałam
        się za nim. Dryfował do kuchni, przewracając po drodze Demetriego, który ciągle
        siedział w lodówce.
        - Auu! – syknął. – przez ciebie mrożonka mi spadła na głowę!
        I leżał dalej.
        Kocham najróżniejsze sensacje, więc o mało co bym nie wyprzedziła Kajusza.
        - Ale tym razem to nie ja! – zastrzegłam się od razu i wbiegłam za nim do
        kuchni. Zaraz przybyli Alec i Renata. Przyjrzałam się dokładniej pomieszczeniu.
        Po pierwsze : biało.
        - Apsik! – kichnął Alec.
        To z pewnością musi być mąka. Ten głupek ma na nią alergię, zupełnie jak ja na
        niego.
        Cała kuchnia była pokryta białym proszkiem wliczając stojące tam trzy wampiry.
        Nie chodzi tu o przybyszy.
        Po drugie : czerwono.
        Dokładniej – ‘czerwona’ twarz Czelsi, która w jednej ręce trzymała nóż do
        siekania ryb, a drugą podtrzymywała się lodówki (czyt. Demetriego). Cała aż
        kipiała złością. No ja też bym się wkurzyła nie na żarty. Zresztą często to robię.
        Po trzecie : no nie wiem… fioletowo lub niebiesko.
        Po prostu musielibyście zobaczyć speszone miny Aro, Master of Mąkaster oraz
        Marek, który próbował wyciągnąć patelnię z włosów.
        - Moja… kuch… nia… - jęczała Czelsi. Aż się trochę przestraszyłam, że potrafi
        zupełnie jak ja, mordować wzrokiem.
        - Ale my chcieliśmy zrobić obiad! – wyjaśniał Aro.
        - Yhym. Takiego ptaka chcieliśmy. – pokazał rozciągając ramiona wielkość ptaka,
        Marek.
        - Jak małe dzieci! Jak małe dzieci! – westchnęła Czelsi i pociągnęła za sobą
        lodówkę (czyt. Demetriego).
        - Kajutek, nie chcesz gołąbka? – spytał Aro.
        - Nie myl mnie z Kalekami, pardon, Kalenami, ćwoku. – sprostował Kajusz.
        - Ale mi chodzi o taką polską potrawę… - zaczął ale przerwał mu Marek :
        - O, patrzcie, patrzcie! Pieski!
        Wszyscy podbiegli do okna, ja wyjrzałam przez drzwi kuchenne.
        - Sfora z La Pub! – jęknął Alec.
        Psy się coraz bardziej zbliżały, jechały odpicowanymi polonezami, a w tle
        leciała hip-hopowa piosenka ‘Gdzie jesteś Scooby-Doo?’. Pięknie.
        - Ciekawe czy wszystkie kundle zmieszczą się nam do piekarnika… - odparłam. –
        Zrobimy sobie hot dogi na obiad.
        - Ale ja mam alergię! – i kichnął Alec.
        - Aaaaa! – krzyknął Marek, a następnie rozległ się wybuch… Cała biała kuchnia
        była teraz czarna. W tej ciemnocie można było widzieć jedynie czerwone oczy Marka.
        - Iiii! Kajuteeek! – pisnął Aro i wskoczył bratu na ręce.
        - Kretynie, to tylko ślepe ślepia Marka. – wytłumaczyłam mu.
        - Ups, Czelsi się wkurzy. – zauważył błyskotliwie Alec. Jakby tego już nie
        zrobiła. – Gdzie nasz sprzęt AGD?
        - Cóż, najwidoczniej Marek poczuł piekarnik we włosach. – rzuciłam beztrosko,
        spoglądając znowu przez drzwi.
        O, dziwo, sfora zamiast zawitać u nas, zrobiła sobie jakiś żałosny piknik przed
        naszym zamkiem! Tego już za wiele. Porozkładali namioty w kształcie budy dla psa
        i rozwiesili chorągiewki z napisami : ‘Mówimy NIE hot-dogom’ albo ‘Precz z
        kotami!’. Żałosne.
        Kiedy inni próbowali wyciągnąć z włosów jednego z Volturi lub uprzątnąć w
        kuchni, ja poszłam do kundli, niewyparzonego pokolenia Lessi.
        - Czego chcecie? – przywitałam się grzecznie. – Won z naszego podzamcza!
        - Apsik! – zasmarkał jeden z nich, chyba Sam, który przy okazji, siedział sam.
        - Mam alergię na mąkę. – wytłumaczył. Jakby to kogoś obchodziło…
        - Chcemy lepszych warunków umowy! – odrzekł Dżejkop, świecąc klatą na prawo i lewo.
        - Elo, koleś, przykręć trochę kaloryfer bo się zadusimy. – powiedziałam. – Poza
        tym, sami stworzyliście swój zapchlony kodeks. Jeśli chcecie, zawsze możemy
        szybko złamać prawo ‘rozejmu’ między naszymi gatunkami. Trochę tu nudno. Co wy
        na to?
        - Mała, nie podsk… - urwał nagle Paul i zaczął wić się z bólu. Nie mogłam jednak
        go długo trzymać, bo na wilkołaki trwało to nie dość że mało boleśnie to i krótko.
        - Jakieś pytania? – spytałam słodko.
        - Jak już mówiłem… dzięki Paul… Chcemy zmienić uprawnienia. – odpowiedział
        Dżejkop Flak.
        - Psinka, jedyne co wam mogę zaoferować to fakt, że damy wam na ten piknik
        dostawę Pedigree. – palnęłam.
        Kudłaty już się zamachnął, ale wróciła trójca.
        - O co chodzi, Quepelite? – spytał Kajusz.
        - Jakby co, mam ciągle plastelinę. – wyjaśnił Aro.
        - Słuchaj, Mareczku, jest taka sprawa… - Marek nie skończył bo Aro szybko go
        klepnął, żeby sprawdzić myśli.
        - No nie!!! – i wskoczył mu w kłaki.
        - No nie… - ponownie to samo powiedział, jednak całkiem zawiedziony decyzją. –
        Jest tu jakieś wyjście ewakuacyjne?
        - Wracając do sprawy, panie. – zaczęłam. – Pokemony z La Pub chcą jakiś durnych
        zmian.
        - Mogę od razu wprowadzić jedną. – wtrynił się w rozmowę, Alec. – Sprzątnijcie
        stąd to białe miasteczko, to zamówimy wam pizzę.
        - Kusząca propozycja. – odparła tym razem Leah. – Ale nie boimy się pijawek z
        soczewkami.
        - Te, to do mnie? – obruszył się Aro, razem z Markiem.
        - Spokój, proszę… - zaczął Seth. On zawsze kojarzył mi się z jakimś hippisem.
        - Pudelnica się znalazła! – odrzekł Alec.
        - Mówisz to do niej, mówisz to do nas! – odszczeknął się Quil.
        - Apsik! – zagroził nam Sam.
        - WOJNA!!! – krzyknęli wszyscy równocześnie i rzuciliśmy się sobie do gardeł.
        - A masz, ty pijawo!!! – krzyczał co drugi szczeniak, próbując zadźgać nas czymś
        podobnym do staruszki lat 70 i coś.
        - Tylko nie… nie łaskocz! Hahaha! – zwijał się ze śmiechu Marek, podczas ataku
        Embriego an niego, dzięki czemu uwolnił Aro z sideł jego zabójczych włosów.
        - Znalazłem pie…! – zaczął główny Volturi, po czym zleciało mu coś na głowe. -
        …karnik.
        Siedział tak przez chwilę, dopóki go nie zaatakował Collin, a za nim Brady.
        Mój brat walczył na smarki (ohyda) z Samem, ja wybrałam na siebie Pana
        Kaloryfera (Dżejkob), Kajusz i Marek bili się z Paulem i Leą, Aro z młodymi, a
        Seth przyglądał się całemu zajściu popijając szamańską herbatkę z ziółek.
        To serio hippi.
        O , rzesz ty…
        - Haaa i JAAAAAAAA!!! – do walki wkroczyła Czelsi, wrzucając w tłum lodówkę
        (czyt. Demetriego) i przyłączając się do zamieszki.
        Po kilkunastu minutach było po wszystkim. Aro poszedł tańczyć z Delicjami (znowu
        nam rozwalili zamek), a Czelsi… cóż, to ona postanowiła zmienić coś w kodeksie.
        - Za karę, drogie pieski… - tłumaczyła przymilnie. – Musicie… (tu już krzyczy)
        POSPRZĄTAĆ MI CAŁĄ KUCHNIĘ! I ma błyszczeć jak w waszych pustych miskach! No
        już! – i wygoniła całą sforę La Pub na mały kurs szorowania i odkurzania.
        Dlatego nigdy nie chciałam mieć psa. Ave! x D
        • zabax3 Re: {23} Ostateczne zwarcie - Jane 11.01.10, 19:10
          boskie xD

          hahaha xD

          a ja mam psa...big_grinbig_grin


          dawaj następne ^^ ;***
          pozdrokisskisskiss
          • nothing... Re: {23} Ostateczne zwarcie - Jane 12.01.10, 14:14
            Hahaha big_grin Bomba big_grin
            Więcej takich proszę wink
        • nothing... Re: {23} Ostateczne zwarcie - Jane 13.01.10, 18:17
          Napisz coś wink Jestem ciekawa o czym teraz będzie wink
        • yzz. Re: {23} Ostateczne zwarcie - Jane 13.01.10, 20:27
          niezłe wejście piesków xddd
          i genialne to, że Seth kojarzy się Jane z hippisem.
          po prostu super te parodie ;D
          pisz dalej ;**
        • zabax3 Re: {23} Ostateczne zwarcie - Jane 14.01.10, 19:05
          lammo kochana a kiedy następny ''rozdział''?big_grinbig_grin

          ;****
          • lamma Re: {23} Ostateczne zwarcie - Jane 14.01.10, 19:11
            jutro się postaram, będę u misinskiej <tia, kumpela z realu, a nawet lidla xd> ,
            czyli założycielki wątku to wymyślimy coś mega x D
            dzisiaj nie bardzo mi się chce...
            jestem po trudnym i wyczerpującym egzaminie - . -
            ave ; *
            • zabax3 Re: {23} Ostateczne zwarcie - Jane 14.01.10, 19:28
              no to czekamy big_grin


              ;**
        • stokroteczka11 Re: {23} Ostateczne zwarcie - Jane 05.03.10, 19:43
          heh, to jest zajebiste. ;3
    • agusek13 Re: hej mam dla was parodię new moon- voltouri fa 14.01.10, 19:47
      fajne smile
    • nikaa Re: hej mam dla was parodię new moon- voltouri fa 14.01.10, 20:33
      Jejjju ! To bylo G.E.N.I.A.L.N.E Najbardzije rozwalilo mnie to o happy hippo,
      Jacobie Flaku i przedszkolu ksiezyca.... Buhahha
      • tunia.18 Re: hej mam dla was parodię new moon- voltouri fa 16.01.10, 15:19
        heej czekam na parodie,są boskieee pozdr big_grin
        • zabax3 Re: hej mam dla was parodię new moon- voltouri fa 16.01.10, 15:35
          no i gdzie te parodie?angryangryangry


          czekamyy ^^
          pozdro kisskisskiss
    • sandrolaxd Re: hej mam dla was parodię new moon- voltouri fa 16.01.10, 16:49
      to jest świetne wink Uśmiałam się do łez xD
      • lamma {24} Do szkoły by się szło - Aro / cz.1 17.01.10, 16:49
        Tak, wiem, że długo, dlatego już zamieszczam pierwszą część nowej parodii. Za
        chwilkę druga. xd


        Ale jestem podekscytowany. Właśnie dzisiaj ja, Kajutek, Maruś, Alec, Dżejni,
        Renata oraz Demetri idziemy… na pizzę!
        - Nie na pizzę, głupku, tylko do szkoły. – wytłumaczył mi Alec, kiedy biegałem w
        kółko po kuchni piszcząc, że chcę margharittę.
        - Całe szczęście, że ja nie idę. To jakieś dzieci, a poza tym… - jęczała ciągle
        Czelsi.
        Założę się, że wzdychała tak bo zazdrościła nam. Bo ona nie idzie. Ona jest be.
        - … wcale nie jestem ‘be’, jak mnie to kiedyś ten ćwok… znaczy, ty panie,
        nazwałeś. – sprostowała i nadal smażyła nam mareczkowe włosy (czyt. makaron) z
        serem.
        - Już wszystko mam! – zaświergotał od progu Marek, wchodząc z wielkim tekturowym
        pudłem.
        - O! Co to? – zaciekawiłem się.
        - Zabrałem ze sobą wszystkie najpotrzebniejszejsie rzeczy do szkoły.
        - No to już możesz zacząć uczyć się języka. – zauważył Alec. – Nie ma takiego
        przymiotnika.
        - A właśnie, że jest! – krzyknął Marek i zaczął zastanawiać się nad sensownym
        zdaniem wyjaśniającym jego tezę. – Od… dzisiaj!
        I poszedł w tango, przewracając lodówkę. (czyt. Demetriego)
        - Panie – wczłapała lodówka – czy muszę zdejmować z siebie lodówkę? Proszę, nie,
        będę bez niej wyglądać jak idiota.
        - Za późno. – odburknął Alec i zaczął mieszać kolejnego danonka.
        Odwróciłem się do Demetriego.
        - Nie musisz, mój drogi. Czytałem trochę na wikipedii o tej ludzkiej młodzieży;
        ostatnio powstało wiele subkultur.
        - Ale ty przecież nie umiesz czytać! – obruszył się Dem, Alec zaśmiał, a Czelsi
        przeklęła bo coś zaczęło jej się palić na patelni.
        - Moje włosy! – krzyknął Marek, który powrócił w glorii blasku i chwały ratując
        włosy.
        - Maruuuś! Nieeeeeeeeeeeeeeee! – i poleciałem za nim.
        Leżeliśmy tak sobie na patelni, ja szukałem mojej ręki, Marek w końcu wygramolił
        się na podłogę, po czym Czelsi mnie strzepnęła i poleciałem na brata miażdżąc
        mu… coś tam.
        - Chyba usłyszałem trzask… - oparł przyduszony Maruś.
        - Yyyyych. – mruknęła Jane, siadając naprzeciw Aleka. – Czy ja koniecznie muszę
        z wami iść? Ych!
        - Kajutek! – pisnąłem, wstałem z brata i podbiegłem do kolejnego Volturi.
        Ścisnąłem go mocno, bo ja go tak bardzo kocham. (lol)
        - Yyy! Duszność… brak oddechu… - dyszał Kajusz, po czym go puściłem.
        - Nikt mnie nie rozumie! – załamała się Jane uderzając głową o blat stołu, w
        takiej też pozie spoczęła.
        - Jest jeszcze RH+ ? – zaciekawił się Kajusz otwierając drzwiczki lodówki. –
        Aara! Uf, to ty, Demetri.
        - Ave panie. – przywitał się tamten.
        - Dobra, kiedy idziemy? Zaczynam się nudzić, normalnie poszedłbym sobie na
        polowanie, a muszę tu siedzieć… - marudził Alec.
        - Aluś, zło ty moje, jeszcze tylko Renia…
        - Już jestem! – o wampirzycy mowa.
        - No to chodźmy! – podekscytował się Marek.
        - Powodzenia! – pomachała nam patelnią, a w moją i marusiową stronę, nożem.
        - Yyyyych! – na koniec jeszcze Dżejn tupnęła nogą.
        Wsiedliśmy na swoje pojazdy.
        Dżejn jechała na skuterze, który dostała od cioci z Ameryki (czyli Esme), Alec
        na Harleyu, Renia na rowerze wraz z Demetrim, który przyczepił sobie kółka do
        lodówki i jedzie za moją tarczą oraz ja, Kajutek wraz z Marusiem na hulajnodze.
        Wyglądaliśmy jak czirliderki z Beverly Hills.
        - Gdzie ta szkoła?!?! – musiał wrzeszczeć Marek. Ten głupek zapomniał, że
        wampiry mają wyczulony słuch.
        - Nie wiem. – szepnąłem mu na złość.
        - Co?!?! – darł się Maruś.
        - No nie wiem, holender. – odparłem normalnie.
        - Że co?!?!?!
        - TAAAAM! – wrzasnąłem i nawet nie spodziewałem się, że mam rację – przed nami
        roztaczała się szkoła i całe tysiące pełnokrwistych uczniów…

        CDN
        • lamma BTW 17.01.10, 17:43
          Założyłam bloga, będzie on trochę o mnie wraz z parodyjami x DDDD
          ale na początek daję same stare, znacie je.
          link : www.too-weird.blog.onet.pl :3
          • tunia.18 Re: BTW 17.01.10, 17:59
            spoko,że założyłaś bloga kiss od razu do moich zakładek idziewink pozdro smile życze
            veny big_grin
            • zabax3 Re: BTW 17.01.10, 21:20
              czyli na tym wątku już nie będzie umieszczała parodii?
              wink
              • lamma Re: BTW 18.01.10, 18:51
                będę, będę...
                a z tym blogiem, nie wyszło.
                już mi się... nie chce x DDD
                ale kici nie porzucę.
                ave.
                xd
                • nothing... Re: BTW 19.01.10, 16:17
                  To dobrze bo już się bałam xd
                  Mam nadzieję że napiszesz coś szybko bo zaczynam się niecierpliwić xd kiss
                  • zabax3 Re: BTW 19.01.10, 17:02
                    kiedy druga część ?;Dbig_grinbig_grin
        • cullen_bella Re: {24} Do szkoły by się szło - Aro / cz.1 19.01.10, 19:25

          A kiedy druga częśc ???
        • diunka Re: {24} Do szkoły by się szło - Aro / cz.1 13.02.10, 19:29
          lamma napisał(a):

          ....po czym Czelsi mnie strzepnęła i poleciałem na brata miażdżąc
          > mu… coś tam.

          hahaha... właśnie przeczytałam wszystkie twoje parodie i nie mogę się przestać śmiać,a tak
          wogóle zkąd ty wiesz o ciotce Anki(holiday)-Krystynie z gazowni???????

          piwopiwokiss
          • diunka Re: {24} Do szkoły by się szło - Aro / cz.1 13.02.10, 19:30
            pisz,pisz więcej!!!!!!!!!!!!!!!coolcoolcool
            • holiday Re: {24} Do szkoły by się szło - Aro / cz.1 01.03.10, 20:40
              nie szpanuj diunka devil
    • i_loff_nick Re: hej mam dla was parodię new moon- voltouri fa 19.01.10, 17:37
      heh xd
      • tunia.18 Do szkoły by się szło - Aro cz1 19.01.10, 17:48
        Czekam na 2 część wink pozdro smile
        • zabax3 Re: Do szkoły by się szło - Aro cz1 20.01.10, 21:03
          lammo kochana fani są zniecierpliwieni ;dd czekamy na twoją twórczość .;]]

          ;**
          • sylwek11 Re: Do szkoły by się szło - Aro cz1 24.01.10, 12:14
            czekam na drugą część .!big_grin
            • lamma {25} Do szkoły by się szło - Aro i Jane/ cz.2 24.01.10, 17:36
              Przepraszam, ze długo nie pisałam. Dwa powodu : brak czasu, brak weny. Ale
              mnie... finally nawiedziła! x D Powstanie jeszcze 3 cz. w tej nie wszystko się
              zmieści... suspicious a nie mam sporo czasu (szla-ban - . - ech...) czytajcie! ; D


              Przed nami roztaczał się widok niczym… obrazek… z pudełka po płatkach
              śniadaniowych. Gdzieniegdzie walały się śmieci, albo dzieci, nie przyglądałem
              się zbytnio.
              - Jaki lokal… - skwitował Alec i weszliśmy do szkoły.
              - Jakby to Dżejkop rzekł, ale buda. – zaśmiała się Jane, mrożąc wzrokiem
              wszystkich wkoło zebranych.
              - Panie, jest problem… - zaczęła do mnie Renia. – To liceum, a my jakby nie
              patrząc, jesteśmy dorośli. Ewentualnie mogą zostać Dżejn, Alec, Demetri i Marek…
              Bo on taki półgłówek…
              - EJ! – obruszył się mój braciszek. – Ale tylko PÓŁ!
              Przed nami nagle wyrosła jakaś kobieta. Nie wiem jak to możliwe, przecież
              pachnie krwią… albo mlekiem…
              - Państwo dzieci zapisać, tak? – wypytywała się. – Jak nazwisko? Adres? Jak
              długo? Znak zodiaku? Jakieś hobby? Może profil klasy? Ile zapisujecie? Tych
              dwoje? Troje? Mamy miejsca? To tylko wizyta? Która godzina?!
              - Psze pani… - wcięła jej się Dżejn. – My tylko na jeden dzień. Sprawdzić.
              - Wpół do dziewiątej. – odpowiedział na drugie pytanie Demetri.
              - To się źle skończy… - westchnął Kajusz, po czym pod pretekstem gdzie toalety,
              zjadł sekretarkę.
              - I się źle skończyło. – skwitowałem. Też chciałem kawałek.
              DRYYYYYYYYYŃ!!!
              - Aaaaa! Alarm! – wystraszył się Marek i wskoczył mi na ramiona. Całe szczęście
              , że śmieci, znaczy dzieci, się rozeszły.
              - To gdzie mamy lekcje? – spytał się Alec.
              - Ty najpierw masz biologię, siostra literaturę, a Demetri sprząta stołówkę…
              zaraz… ja mam sprzątać?! – nawijał Kajusz.
              - Panie… - przerwał mu Demetri. – PANIE!
              - No?
              - Jaką ja mam lekcję?
              - Ty… WOSP.
              - A co to? – zainteresowała się Renia.
              - Pewnie im się litery poprztykały. Powinno być ‘wosk’. Ci ludzie… - westchnął
              Marek.
              - Drużyna Actimela!!! – krzyknął Felix. Speszył się jak zobaczył nasze miny.
              - No co? – spytał. – Czelsi mi dała aktimela…
              - Chodźmy już.. – popędził nas Kajusz.
              _____________________________

              Perspektywa Jane – „Pić albo nie pić”
              Znalazłam po jakiejś sekundzie poszukiwań moją klasę nr 56. Weszłam. Zaleciało
              potem i męczarnią zbiorową.
              - Ach, a to właśnie panienka Jane Vol…
              - …Mart. Volmart, jak ten sklep. – wcięłam jej się. Jeszcze by się dowiedzieli.
              Siadłam obok jakiejś kujonicy w wielkich brylach. Nie pachniała zachęcająco.
              O kurczę, wyjęła czosnek? Czyżby coś podejrzewała?
              - Psze psorki, rozchyli pani żaluzje? Takie słońce dzisiaj… - powiedziała
              kujonka patrząc na mnie.
              - Ależ nie trzeba. – stwierdziłam rzeczowo aż sama nauczycielka się wystraszyła.
              - No wię-ęc… - jąkała się psorka. – Dzisiaj ma-amy Szejk… znaczy Szekspira.
              Rozległ się chichot w klasie. Jakie to żałosne.
              Kujonica podniosła rękę.
              - Ta-ak? Morfideuello?
              - Buahahahahaha! – roześmiałam się, aż spadłam z krzesła. Morfiduella?! To nazwa
              proszku do prania czy imię? Trzymajcie mnie! Haha!
              - Ym… - zawstydziła się tamta.- Cóż… Czy Szekspir pisał coś o… wa… - zagrała
              właściwą kartą. Chyba nie podejrzewała mnie o poddanie w tej chwili?
              - O wannach? – wcięłam się.
              - Wannach? Hm, no nie wiem… - myślała nauczycielka.
              Już chciałam użyć daru na tejże kujonicy kiedy od tyłu dobił mnie pewien zapach…
              - Płyn do mycia okien… - mruknęłam podejrzliwie.
              (nie pytajcie o co chodzi).
              - … i to opowie nam może… Jane? Proszę bardzo. – powiedziała psorka.
              O co chodzi? Ah.. całe szczęście że mam wyczulony zmysł słuchu.
              Stanęłam pod tablicą i zaczęłam deklarować :
              - Wypić albo nie pić… Oto jest pytanie…
              Nikt nie wiedział o co mi chodzi, więc zakończyłam moje show teksańską masakrą.
              Mniam.
              Ta klasa jednak była całkiem… smakowita. Pouczające doświadczenie. ; D

              tbc
              • zabax3 Re: {25} Do szkoły by się szło - Aro i Jane/ cz.2 24.01.10, 20:48
                nareście!big_grin
                jak zwykle bosko big_grin

                ;***
                • sylwek11 Re: Nareszcie 25.01.10, 10:35
                  Już nie mogłam się doczekać. Jak zwykle świetne wink
                  Czekam na kolejne wink
                • zabax3 Re: {25} Do szkoły by się szło - Aro i Jane/ cz.2 25.01.10, 12:53
                  *nareszcie
                  upss.. błąd xd
                • d_kita Re: {25} Do szkoły by się szło - Aro i Jane/ cz.2 26.01.10, 20:12
                  jak zwykle super parodiabig_grincool
                  • sylwek11 Re: kiedy? 27.01.10, 12:45
                    kiedy 3 część ?
              • ginny_07 Re: {25} Do szkoły by się szło - Aro i Jane/ cz.2 27.01.10, 15:46
                juz sie nie mogę doczekac nexta :p
                • zabax3 Re: {25} Do szkoły by się szło - Aro i Jane/ cz.2 27.01.10, 17:09
                  ja też ^^.
                  ale dajmy Lammie czas na napisanie ^^ w końcu musi miec wene,prawda? smile
                  ;*
                  • ginny_07 Re: {25} Do szkoły by się szło - Aro i Jane/ cz.2 28.01.10, 15:57
                    zabax3 napisał(a):

                    > ja też ^^.
                    > ale dajmy Lammie czas na napisanie ^^ w końcu musi miec wene,prawda? smile
                    > ;*

                    masz rację, musi napisac coś extra kiss
                    • sylwek11 Re: {25} Do szkoły by się szło - Aro i Jane/ cz.2 28.01.10, 16:55
                      ginny_07 napisał(a):

                      > zabax3 napisał(a):
                      >
                      > > ja też ^^.
                      > > ale dajmy Lammie czas na napisanie ^^ w końcu musi miec wene,prawda? smile
                      > > ;*
                      >
                      > masz rację, musi napisac coś extra kiss

                      No to co powyżej xD
                      • nothing... Re: {25} Do szkoły by się szło - Aro i Jane/ cz.2 30.01.10, 21:53
                        Oj, Lamma nam się coś obija wink
                        • cullen_bella Re: {25} Do szkoły by się szło - Aro i Jane/ cz.2 05.02.10, 15:08
                          prosze lamma,
                          napisz 3 część
                          proszeekiss
    • magnaw18 Re: hej mam dla was parodię new moon- voltouri fa 31.01.10, 00:14
      polewne kiss
      • sylwek11 Re: hej mam dla was parodię new moon- voltouri fa 31.01.10, 12:52
        Dobra , wiem że Lamma musi mieć wenę i że musimy dać jej czas na napisanie
        ,ale kiedy będzie kolejna parodia .??
    • fankazmierzch3 Re: hej mam dla was parodię new moon- voltouri fa 31.01.10, 13:21
      świetnebig_grin
      • zabax3 Re: hej mam dla was parodię new moon- voltouri fa 05.02.10, 20:09
        lammo jesteś ?big_grin

        ;*
        • ginny_07 Re: hej mam dla was parodię new moon- voltouri fa 07.02.10, 17:33
          lammo! żyjesz?!
          kiedy następna parodia? suspicious
          • sandrolaxd Re: hej mam dla was parodię new moon- voltouri fa 07.02.10, 18:37
            lammo jesteś ? Kiedy nowa parodia ?
            • nothing... Re: hej mam dla was parodię new moon- voltouri fa 11.02.10, 15:56
              Lammoooooooooooooooooo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Napisz coś nooo.... xD
            • vanell. Re: hej mam dla was parodię new moon- voltouri fa 15.02.10, 13:01
              coraz więcej twórczości na kotku

              poległam czytając to c:
    • lovejustin__ Re: hej mam dla was parodię new moon- voltouri fa 13.02.10, 19:37
      'Kiedy obiaad?'
      haha , XDD
      padam . : d
      • lamma Re: 13.02.10, 19:48
        oups...
        wiecie, miałam strasznie nawalone nauką, koniec semestru, trochę się nazbierało...
        obiecuję i przysięgam - jutro następna parodia.
        och, dziękuję za tą wierność < 333
        ; * trzymajta się
        • sandrolaxd Re: 13.02.10, 19:52
          Oj nic się nie stało lammo . Po prostu chcieliśmy żebyś chociaż dała jakiś znak
          życia xD
          Świietnie ,że jutro nowa parodia nie mogę się doczekać.Podziwiam Cię ,że masz
          tyle pomysłów xD
          • sylwek11 Re: 14.02.10, 17:21
            Nareszcie xD nie mogę się doczekaćkiss
            • lamma [26} W sklepie - Kajusz 15.02.10, 12:44
              łielki kom bak. nie będę się kursywą rozpisywac bo wenę stracę, no. xd

              - KAJUSZ! CHOLERO JASNA!
              Czelsi darła się na mnie od dobrej godziny, ale i dwóch, dzięki czemu przeszedłem simsy.
              Całkowicie nie rozumiem, o co jej chodzi. Mieszka w fortecy, jest nieśmiertelna, płacę jej
              tygodniowo butelką krwi, a ona narzeka jak moja teściowa!
              - Twoja teściowa nie żyje. - odparł na moją myśl Aro, który wraz ze mną siedział w kuchni.
              - No właśnie! Narzeka, że ją 'trumna gniecie'. - prychnąłem.
              -... JAK ZWYKLE NIKT MNIE NIE SŁUCHA! - darła się wciąż Czelsi wymachując nożami.
              Marek bawił się 'w zdechlaka' podstawił się Czelsi po czym oberwał elegancko w środek
              czaszki.
              - Teraz sokół mnie nie zje. - tryskał dumą Maruś.
              - Szlag mnie przez was trafi... - mruknął Felix i po chwili oberwał nożem w ucho.
              - No i trafił! - zaśmiał się Aro czytając esemesy Renaty. - Ty, ona kręci z jakimś Ryśkiem z
              Gazowni! Ma przyjść na obiad jutro.
              - No i dobrze, nie mam zamiaru harować za was! - oburzyła się Czelsi. - Dlatego...
              rozpisałam dla każdego 'Spis Obowiązków' - ukazała się przed naszymi ślepymi, znaczy
              ślepiami, dłuuuga lista z podziałem dni i różnych czynności.
              - Myślałem, że na 'Kodeksie Karnym' i 'indeksie Pieczonego Kurczaka' skończymy. -
              odpowiedział Felix, wyciągając nóż z ucha.
              - Sokoły cię zjedzą!!! - rzucił się na ratunek ochroniarzowi Marek wbijając w niego
              siedemnaście noży no i Felix zgięty w pół powrócił na wycieraczkę.
              - Teraz cię nie zjedzą, OBRONIŁEM CIĘ! -ucieszył się Marek, po czym zaczął tańczyć
              labado w bikini Renaty i w następnej chwili przyleciał sokół, złapał Marka za włosy i
              wyfrunął z biedakiem przez okno.
              Chwila ciszy.
              - Przysięgam, to nie moje bikini... - szepnęła Renia i poszła zjeść listonosza.
              - Wracając do mojej listy, każdy ma tutaj obowiązki! - odparła Czelsi.
              - A nasz kAlec i jego siostra z diabelskim oczopląsem? - spytałem się.
              - Oni nie, bo jak zwykle odwalają za was robotę kiedy przynoszą ludzi. Poza tym, uczą
              się... - tu przerwała bo zauważyła, że Jane znowu montuje swoją 'Fabrykę Do Robienia
              Pinezek' a Alec gra w 'windówkę' (ludzka koszykówka tylko zamiast piłki - winda).
              - RENATA, ALE TEN RYSIEK JEST ŻONATY! - krzyknął za nią Aro, wciąż filtrując jej
              komórkę.
              - A więc podział dni i obowiązków... - zaczęła Czelsi.
              -WYKAZ- czyli jak to wyglądało u volturi p.s. - lista wisi na lodówce
              poniedziałek : Kajusz (zakupy)
              wtorek : Aro (odkurzanie i mycie okien)
              środa : Demetri (gotowanie)
              czwartek : Felix (ogród, ścieranie kurzu)
              piątek : Santiago (wyprowadzanie Dżejkopa + naprawa wanny)
              sobota : Renata (zmywanie naczyń)
              niedziela : Marek (poczta)

              Popatrzyłem na zebranych; każdy świdrował wzrokiem po liście z niedowierzaniem, że to
              akurat on/ona musi pracować.
              - Mogą być zupki w proszku? - odezwał się Demetri.
              - Ale my nie mamy odkurzacza! - obruszył się Aro.
              - Co u nas robi Dżejkop? - otumanił się całkowicie Santiago.
              - Nie wystarczy, że muszą chodzić za tym palantem...? - powiedziała Renata.
              - Mam uczulenie na pyłki. - odparł Felix.
              - CISZA! - zarządziła Czelsi. - I tak pierwszy, czyli dzisiaj, idzie Kajusz - po zakupy.
              O kurna... chyba wody mi odeszły...
              - Czemu ja?! - oburzyłem się. - Ja mam... mały... lęk przestrzeni...
              - Brzydki ten Rysiek, mogłaś się postarać, no. - oglądał w telefonie Reni zdjęcia Aro.
              - Nie masz lęku, braciszku. - wysapał Marek, który powrócił w glorii blasku i chwały przez
              okno.
              - Spokojnie! - spojrzał na wszystkich (był lekko mówiąc, rozcharatany) - ujarzmiłem
              wroga.
              - Kto ma dzisiaj czesać Marka...? - z przerażeniem zorientował się Demetri, gdzie znajduje
              się ta ptaszyna.
              - Święty Mikołaj, wiesz? -zadrwił z niego Felix, po czym zabrał Marka do sali tortur, czyli
              jego sypialni.
              - Miałem dostać Bejbi Born a nie Szu Szu! - krzyknął za nim Demetri.
              - I tak nie idę do sklepu... zaraz będzie 'Oprah Winfrey Show'! - powiedziałem.
              - Idziesz, idziesz! - wykopała mnie, dosłownie, Czelsi, a potem dodała krzycząc : 'idź do
              tesco, stoi za rogiem! dałam ci listę zakupów!'
              Ooo, super.
              W locie przejrzałem co mam kupić : mąkę, olej, wannę na zupki, przyprawy Świniary i inne
              duperele. Na co to nam, skoro jutro przychodzi Rysiek?
              Wylądowałam wdzięcznie na parkingu, tłumacząc ludziom, że jestem z Kaliforni i nie takie
              rzeczy już się działy. Skierowałem swojego GPeSa ku drzwiom. Idę, idę...
              - Auć! - przywaliłem w ... nic! Dosłownie! Widziałem jak przez ten portal przechodzą zwykli
              śmiertelnicy, a ja nie mogę?! Spróbowałem jeszcze raz.
              - Gdzie jest mój nos...? - zacząłem szukać po chodniku, znalazłszy go wcisnąłem na
              miejsce i poczekałem aż przejdą przez portal ludzie, zabiorę się z nimi.
              No, akurat szła gruba babka z cygańską rodziną, portal długo stał otwarty więc szybko się
              wślizgnąłem.
              Matko, ile stoisk...! Nie wiem co kupować - to co leży na półkach czy chodzących między
              nimi ludzi? Jednak, rzeczy z listy...
              Chodziłem i szukałem, zaraz, mąka ma być gdzieś tutaj... Dobra, mam. Na co nam biały
              proszek? Już ostatnio był z nim kłopot. Aro ćpa. Mąkę.
              Dalej... Ej no, nie mam miejsca na mąkę! Gdzie są te wyczesane wozy? Nigdy nie
              widziałem metalowych powozów zaprzęrzonych w ludzi... Zauważyłem, że stoją niedaleko,
              wziąłem jeden i czekałem przez 20 minut na człowieka który mógłby mi to powieźć, a że
              nikt się nie zgłosił, pojechałem sam, a niech widzą!
              No to teraz olej... Chodzi o benzynę? Do czego nam paliwo w zupie? Już sama kofeina źle
              działa na Marka. Coś takiego! Jakiś człowiek miał go w swoim powozie! No to bierzemy!
              po dziesięciu minutach
              Jakiś facet średniego wzrostu ćwiczył na mnie chyba wszystkie rodzaje zabijania, po czym
              oddał mi ten olej i zniechęcony poszedł po kolejny. Czyli jest więcej, to ciekawe...
              A teraz - wanna. A nie... wannę dopisał mi Aro, to się nie liczy, kupiłem mu na gwiazdkę
              przecież. Co kolejne...? Przyprawy Świniary! No to gdzieś tam...
              Przeszedłem kilka metrów oglądając niesamowite rzeczy, przysięgam - te wszystkie
              przedmioty są we włosach Marka! A może ja jestem w jego włosach...?! A, nieee, przeciesz
              MMarek nie tolerue laktozy a tam stoi fioletowa krowa. Całe szczęście...
              Władczym krokiem przeszedłem do stoiska z różnymi proszkami, rozsiewając wokół aurę
              cienia i mhroku. Jakieś dziecko się ze mnie śmiało, ale kiedy dostało ode mnie 'actimelem'
              nie było mu już tak wesoło.
              Ile tu tych torebek... no i które tu wybrać?
              Stałem i zastanawiałem się nad tym dobre dwie godziny po czym wybrałem cztery z
              lewej, osiem z prawej, dwie ze środka i kilka z tyłu. Czyli innymi słowy - wziąłem wszystkie.
              Zadowolony, że już jestem u schyłku tej niebezpiecznej misji, ruszyłem do auli
              koronacyjnej, gdzie na tronach siedziały pikające wróżki w fartuchach. (czyli kasjerki za
              ladami)
              - Witam. - podszedłem do jednej z wróżek. - Chciałbym posiąść na własność te zdobycze,
              proszę wróżko zaczaruj je różdżką z czerwonym laserem! Przysięgam wierność
              przedmiotom zakupionym! - salutowałem.
              Spojrzała na mnie jak na idiotę. Wiedziałem, że zaraz powie przez ten wyczesany
              mikrofonik 'ochrona, ochrona' jak w przypadku faceta, który mnie napastował przez ten
              olej, ale na szczęście odparła :
              - ... Dzieńdobry. - i po kolei zdejmowała urok z moich zakupów laserową różdżką.
              Zebrałem je wszystkie do dziwnego wora, ale to był chyba widzialny wiatr, bo szeleścił
              nieustannie. Wziąłem zakupy, poczekałem przed portalem na jakichś ludzi i wykopałem się
              z powrotem do Volterry. Nareszcie w domu.
              - MAM! Zdobyłem! - rzekłem, świecąc blaskiem wyższości (latarka Demetriego) a w
              tle śpiewały chóry z amerykańskiego filmu fabularnego.
              - No wreszcie, Demetri zdąrzył garnek przypalić. - odparła Czelsi, zabrała zakupy i poszła
              do kuchni z Demkiem przyrządzać obiad.
              Więc tak to się kończy? Żadnych nagród za niesłychaną odwagę? Podziękowań? Zero?
              Null? Ech... idę spać.
              - Renata, ten Rysiek z Gaz
              • lamma Re: [26} W sklepie - Kajusz 15.02.10, 12:46
                na początku w tekście powinno być *albo i dwóch' , ale to tak btw
                myślałam, że nic już nie wymyślę xd mam nadzieję, że się spodoba ;3
                • lamma ortografia 6+ 15.02.10, 12:55
                  kurde, kolejny błąd - ma być przecieŻ a ja przez 'sz' napisałam... -. - to rzez mojego brata,
                  wlazł mi do pokoju i dźwięczy tymi hotłilsami.
                  p.s. - niektórych rzeczy możecie nie zrozumieć, gdyż ten wpis jest inny - Kajusz poznaje
                  świat ludzi myląc praiwe wszystko z jakimś fantasy. dlatego, musicie wysilić wyobraźnię i
                  pojąć skomplikowany tok jego myślenia.;d jak coś nie zaczaicie - piszcie. ;33
                  • nothing... Re: ortografia 6+ 15.02.10, 14:50
                    Hahahahaha...... Myślałam że padne big_grin Najlepsze z wróżką xD Ale chyba ucieło
                    koniec wink
                    • lamma koniec 15.02.10, 16:07
                      a rzeczywiście, dzięki nothing ;33
                      zakończenie
                      - Renata, ten Rysiek z Gazowni jest KOBIETĄ!!! - krzyknął za nią Aro, tępo gapiąc się w
                      telefon.
                      • nothing... Re: koniec 15.02.10, 16:54
                        Nie ma za co wink "Renata ten Rysiek z Gazowni jest KOBIETĄ!!!"- rozwaliło mnie to xD
                        • nieogarnieta Re: koniec 15.02.10, 18:55
                          cut, miut i Kajurz wink <-
                          • zabax3 Re: koniec 15.02.10, 19:42
                            haha xD
                            kasjerka wróżka była najlepsza.
                            nie mogłam też z tego zdziwienia Kajusza, jakby sklep był zaczarowany lub coś xD

                            ;***
                            • lamma {27} Prawdę mówiąc, skłamałem... - Aro 16.02.10, 15:47
                              łaa, dzisiaj będzie o pierwszym blogu Aro. xdd

                              Leżałem sobie w moim skromnym łóżeczku, czyli spróchniałej trumnie i próbowałem
                              zasnąć. Już chyba zrobiłem wszystko co mogłoby mnie znudzić i uśpić : wziąłem prochy
                              nasenne, liczyłem krople krwi, wypiłem mleko i obejrzałem kilka polskich seriali. Ostatni
                              punkt był raczej koszmarem i teraz śni mi się tylko doktor Zosia. Mamo!!!
                              Z tych nudów poszedłem szukać Kajusza, bo on jest fajny. To znaczy, musi pożyczyć mi
                              20 patyków.
                              - Kajuuuuuuszzzzzzzzzz - szyszałem szeptem żeby nikogo nie obudzić.
                              - Nie drzyj się Aro!!! - zbesztali mnie wszyscy z salonu, oglądali Olimpiadę w
                              Vancouver.
                              - Mówię wam, polak nie doleci. Przecież z Polski co roku odlatują bociany to i ten Adek nie
                              poleci daleko. - nawijał Demetri.
                              - Nie znasz, większość zakładów poszła na Małą Szyszę. - odpowiedział Felix.
                              - Małysza. - poprawił go Santiago.
                              - Jeśli pod odpowiednim kątem ustawi narty dobrej długości i z okresloną prędkością
                              wybije się w powietrze to... - zaczęła Dżejn.
                              - Coś ta złapie. - odparł Alec. - Zebrałem już zakłady.
                              Wszedłem do salou i wszystkim oznajmiłem wstrząsającą nowinę, której nikt nie wiedział.
                              - Jestem wampirem!!!!
                              Nawet nie zwrócili uwagi na ten przerażający fakt! No to i ja wlepiłem gały w ekran.
                              - Leci! - oznajmił Marek i wszyscy w napięciu czekali na wynik.
                              Wylądował daleko, zajął pierwsze miejsce w tabeli wyników.
                              - Kajusz, zawsze cię lubiłem - zaśmiał się Alec i odebrał od niezadowolonego brata kilka
                              banknotów.
                              Potem z rąk do rąk wędrowały pieniądze, butelki z krwią albo jakieś pamiątki po
                              Mezopotamii z włosów Marka, po czym wszyscy się rozeszli. Zacząłem śledzić Kajusza.
                              - Ciemnoto, czemu za mną łazisz? - spytał się po 16 godzinach.
                              - Bo mi się nudzi. Co mam porobić?
                              - Idź się wyżalać innym pokemonom w internecie a nie mnie trujesz. - zbulwersował się i
                              poszedł łowić ryby w akwarium.
                              To jest całkiem dobry pomysł! Świetny wręcz! Tego mi było trzeba - lekarstwa na nudę.
                              Po tej błyskotliwej myśli poszedłem do pokoju i.... wziąłem wędkę.
                              Kajusz widząc moje zamiary kazał mi oddzielić mąkę od proszku do prania w kuchni, bo
                              Czelsi się rozsypały podczas budowania zamku z drożdży. Kiedy się z tym uporałem w
                              jakieś 3 tygodnie, brat wyczerpany wymyślaniem dla mnie bzdurnych czynności, posadził
                              mnie przed kompem i włączył tym myszopodobnym sprzętem jakiś program.
                              - To jest in-ter-net. - sylabował jakbym był jakimś półgłówkiem. - Wiesz co to?
                              - Pf, pewnie!- odparłem.
                              - No to co to jest?
                              - Internet! - odpowiedziałem tryskając dumą ze swojej wiedzy.
                              Kajusz westchnął, włączył coś znowu i objaśnił mi w skrócie do czego służy niejaki 'blok'.
                              - BLOG! - co chwile mnie poprawiał. Czym się to różni?
                              Po jakiś dziesięciu minutach założył mi bloga o adresie 'sfrustrowany-dupek.blog.onet.pl' i
                              rzekł :
                              - Tu się wyżywaj. Pisz co chcesz, tylko wciskaj guziki na klawiaturze, nie będę znowu
                              czyścił monitoru po twoim długopisie. - i poszedł.
                              Mogę pisać co chcę??? suspicious
                              '' Renia jest sexi " - wpisałem, kliknąłem i na ekranie pojawił się wpis. Super!
                              Od tego momentu pisałem bloga codziennie. Kiedy na początku nie było komentarzy,
                              poczułem się trochę emo, ale kiedy przestalem ciąć się sznurówką od kozaków* od razu
                              mi ulżyło. Kolejny wpis :
                              " Dzisiaj zjadłem budyń i pogoniło mnie do kibla, w którym siedział Marek, a on
                              śpiewał 'Jestem Kobietą', speszył się i zawołał Kajusza, a on przyprowadził jeszcze
                              roześmianą Jane i płaczącego Aleca, po czym przybiegła Czelsi bo musiała wziąć pranie, a
                              ja otworzyłem pralkę przed czasem i zalało nas po kolana, super było, pływałem sobie, ale
                              chyba tylko ja się cieszyłem bo potem oberwałem od Demetriego, który musiał znów
                              naprawiać sprzęt. -WDECH- I to by było na tyle, buziaczki
                              "
                              No i teraz są komentarze! No to, czytam po kolei...
                              - Masz coś do Edyty Górniak?! ~MaReKkk
                              - mówiłem czelsi żeby prała w perwolu - . - ~Sexi_Kexi_Władca
                              - To twoja wina, czubku! ~love.dem.etri
                              - Chcę podwyżkę. ~Enata
                              - Zbanuj Jane!!! ~ten_lepszy_z-rodzenstwa
                              - Po pierwsze - ma mnie blokować bo znowu cię zlałam, dziecino? Po drugie : on nawet
                              nie wie co to znaczy.
                              ~missVoldemort

                              Nie znam ich. Ale to już coś znaczy... Jestem sławny w internecie!
                              Potem miałem coraz więcej wejść - ostatnio aż trzy! Z tej okazji skoczyłem sobie pod
                              restaurację, na kilku ochroniarzy.
                              Moje kolejne wpisy były już o prawie wszystkich moich znajomych : Kalenach,
                              wilkołakach, innych wampirach, zombie, wróżkach leśnych w tym tą ze sklepu i innych
                              stworach. Wejść było więcej (wschodziło do 6) i tych komentarzy nie chciało mi się
                              czytać. Polazłem na disko-błysko.
                              Po kilku dniach wróciłem do domu tylnymi drzwiami. Zastałem wszystkich przy głównym
                              wejściu dziwnie i kurczowo trzymających się drzwi.
                              - Ej, o co chodzi? - spytałem się zbity z tropu. - Rysiek z Gazowni się dobija...?
                              - Nie, tumanie! Tym razem to twoja wina! - odparła Jane.
                              - Chodzi o tego durnego bloga. - wyjaśnił Alec.
                              - Ale Kajusz mówił mi, że moge pisać wszystko i co chcę! - odpowiedziałem.
                              - Yyy... - jąkał się brat. - Ale nie w takim stopniu...
                              - Szorujesz gary do końca roku! - krzyknęła na niego Czelsi.
                              Kajusz już chciał coś powiedzieć, kiedy nagle drzwi się gwałtownie otworzyły i 'wlała' się
                              cała grupa z tabliczkami głoszacymi "STRAJK" , "REKLAMACJA" , "GDZIE PRYWATNOŚĆ"
                              i "BOŻENA, NIE WRÓCĘ NA OBIAD".
                              Dookoła krzyk a nawet niektórzy się tłukli (Demetri z lodówką dokładniej, ale to normalka).
                              Dyskretnie, pocichutku, wycofałem się z powrotem do mojej małej, spróchniałej trumny...

                              K-O-N-I-E-C wiecie co to? xdd

                              *zwrot ciąć się sznurówką od kozaków wymyśliła kiwi ;3
                              • nothing... Re: {27} Prawdę mówiąc, skłamałem... - Aro 16.02.10, 17:38
                                Kiwi ma wyobraźnię big_grin Hahahaha... Świetne big_grin "Jestem wampirem!" Hahahaha...
                                • zabax3 {27} Prawdę mówiąc, skłamałem... - Aro 16.02.10, 19:13
                                  jestem wampirem...
                                  padłam xD
                                  • sandrolaxd {27} Prawdę mówiąc, skłamałem... - Aro 16.02.10, 21:49
                                    Świetna parodia jak zwylke.
                                    Rozwaliło mnie to ,,Jestem wampirem"
                                    Świetne .!
                                    • nieogarnieta Re: {27} Prawdę mówiąc, skłamałem... - Aro 17.02.10, 18:52
                                      "Jestem kobietą" !!! haha...nie mogłam...sama użyłam tej piosenki na swoim blogu xD
                                      pozdrawiam i czekam na nexta tongue_out
                                      • lamma ważne 19.02.10, 17:55
                                        moje kochaniuchne ;3
                                        ogłaszam, że nie będzie parodii do końca przyszłego piątku bodajże. wyjeżdżam na
                                        narty i nie będę podłączona do świata przez jakiś tydzień. ale zaraz potem powracam,
                                        pomyślę przez ten tydzień nad fajnymi tematami. to by było na tyle. ;*
                                        a v e
                                        • nothing... Re: ważne 19.02.10, 18:42
                                          No cóż... spróbujemy jakoś wytrzymać wink Miłego wyjazdu kiss
                                        • diunka Re: ważne 19.02.10, 20:03
                                          oł noł lamma ,wracaj szybko i wiesz ja mam pomysła jednego i fajnie by była gdybys
                                          sprubowała napisać np.że Jane na walentyki szuka chłopaka...kiss
                                          plizz napisz,dam ci na zachęte choinechoinka

                                          kisskisskisskiss
                                          • zabax3 Re: ważne 19.02.10, 20:58
                                            postaramy się wytrzymać.: d

                                            A co do wyjazdu :
                                            życzymy Ci lamciu zaje.bistych ferii i oczywiście miłej zabawy <333
                                            i żeby wyjazd był udany ! big_grin

                                            ; **
                                            • lamma Re: ważne + @diunka 20.02.10, 09:00
                                              hyhy, danke szyn ;333
                                              @diunka, podsunęłaś mi świetny pomysł, pomyślę nad tym dzisiaj podczas drogi bo
                                              będziemy się wlec przez polski asfalt dobre godziny. - .- xdd
                                              • aga_haa Re: ważne + @diunka 20.02.10, 10:21
                                                twoje parodie są cuuuudooowne!! masz talent dziewczyno! a skoro uż pomysły to a
                                                mam taki sobie, ze moze bys napisała, jak volturi w "familiadzie"
                                                wystapili...?ale co ja się tam znamsmile pozdrawiam!kiss
                                                • sandrolaxd Re: ważne + @diunka 21.02.10, 14:22
                                                  Troszkę się spóżniłam ,ale życzę miłego wyjazdu .Wracaj do nas szybko ;]]
                                                  • sylwek11 Re: ważne + @diunka 24.02.10, 22:14
                                                    Miłego wyjazdu ; *
                                                  • diunka lammo!!! 26.02.10, 22:55
                                                    wiem jestem bardzo niecierpliwa ale już jest piątek,czekałam cały tydzień, mam nadzieje że
                                                    w górach nałapałas nam dużo pomysłów i jutro coś napiszeszkisskisskiss
                                                    i serce parodie lammykiss
                                                  • sandrolaxd Re: ;] 27.02.10, 17:12
                                                    Mam nadzieję ,że wyjazd się udał i ,że masz dla nas świeżutką parodię xD
                                                    wink
                                                  • sylwek11 Re: Lammo ! 02.03.10, 16:19

                                                    kiedy kolejna parodia .? Wiem że jestem niecierpliwa ,ale już nie mogę się
                                                    doczekać.
                                                  • nieogarnieta Re: Lammo ! 03.03.10, 19:49
                                                    wpadłam na fajny jak dla mnie pomysł, może napisałabyś parodię o tym jak volturi
                                                    odwiedzili plan zdjęciowy "mody na sukces" ?? xD
                                                    pozdrawiam kiss
                                                  • karola645 Re: Lammo ! 04.03.10, 16:26
                                                    a ja piszę z takim pytankiem ^ ^
                                                    bo z p0aczką chcemy kręcić jakieś filmiki i kocham,y twoją parodię
                                                    jeśli się zgodzisz to czy moglibyśmy spróbować ją nakręcić?
                                                    kiss
                                                    niczego nie obiecuje bo bd trudnbo ale... ;-DD
                                                  • diunka Re: Lammo ! 05.03.10, 18:24
                                                    lammo! kolejny piątek ja tak czekam i czekam....sad
                                                    zapomniałaś o nas???cry
                                                    wiem możesz nie mieć czasu,ale ja mam kolejnego pomysła,napisz o dniu kobiet i
                                                    chłopakabig_grin,liczę na twoją wyobrażniekiss,bo ja mam dużo pomysłów ale szczeże to mi się
                                                    nie chce nic pisać i nie zabardzo mi to wychodziuncertainkisskiss

                                                    wracaj szybkokiss
                                                  • diunka Re: Lammo ! 17.03.10, 16:56
                                                    lammo tydzień następny tydzień....
                                                    już nie piszesz na tym wątku???
                                                    zapomniałaś o nas?
                                                    gdzie indziej piszesz?crycrycry
                              • anetaz Blog 10.04.10, 15:04
                                Fantastyczny (jak zawsze zresztą) postbrawo. Roześmiałam się do łez z moją
                                przyjaciółką. Cudowne. Założyłyśmy bloga Aro- www.sfrustrowany-dupek.blog.onet.pl
                                Zapraszam smile Pozrowienia od Anety i Olismile
    • nikki... Re: hej mam dla was parodię new moon- voltouri fa 05.03.10, 18:36
      hahahaha nie no zajebiste najlepszy moment:


      'Aro : Wybacz mi...<alec chrząknął znacząco> Znaczy, Sory mała, ale myślałem że
      wyjara mi całą mirę, on całkiem nie kuma o co kaman.! '



      hahaha nie no superrr
    • owad Re: hej mam dla was parodię new moon- voltouri fa 05.03.10, 18:42
      i to ma byc śmieszne?
      żałosne.
    • ashley55 Re: hej mam dla was parodię new moon- voltouri fa 05.03.10, 20:16
      To jest ekstra!!! Wy to macie pomysły smirk
      • sandrolaxd Re:.;) 06.03.10, 11:45
        Mam dla ciebie pomysł np.coś takiego ,że Volturi wybierają się w podróż i
        trafiają na bezludną wypę wink
        • gaba97 Re:.;) 31.03.10, 10:07
          Lammo!
          kiedy nowe parodie???

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka