Co jak co, ale ja jeszcze nie pisałam ani jednego opowiadania, więc chcę
żebyście mnie jeden raz ocenili
Proszę o krytykę, ale z kulturą.
Bezsensownie kroiłam jabłko. Popatrzyłam na okno. Za oknem panował już
zmierzch. Odruchowo, mocniej nacisnęłam nożem na jabłko. Zapomniałam, że
trzymam pod jabłkiem rękę. Nóż zostawił na mojej dłoni nie długą, mocno
czerwoną kreskę, z której sączyła się krew. Jakoś mnie to nie ruszało. Dłoń
nadal krwawiła, ale po trzech sekundach opamiętałam się. Wstałam i zakleiłam
ranę plastrem.
- Auć - powiedziałam bezbarwnym głosem.
- Co się stało? - krzyknęła moja przyjaciółka - Esme* - o której obecności
zupełnie zapomniałam.
Nie odezwałam się. Zeszła na dół po schodach.
- Przemyłaś wodą tlenową**? - zapytała.
- Nie.
Sięgnęła po moją rękę w celu przemycia jej wodą, ale ja siadłam szybko i
dalej patrzyłam w okno.
* - zupełnie przypadkowe imię, wcale nie wzięte od Zmierzchu. Poprostu mi się
podoba.
** - nie wiem, czy wodą tlenową przemywa się rany? Z głowy mi wyleciało xD
Narazie tyle, nie ma to kompletnego sensu, według mnie xD Poprostu takie
opowiadanko. Oceniajcie szczerze, krytykujcie ale z kulturą.