hej dziś rano wpadłam na pomys aby napisać książke lub opowiadanie.Możecie ocenic czy
się nadaję na pisarkę? Tylko prosze nie piszcie zal.
Idę do szafki po matematyce, gdy nagle ktoś ciągnie mnie za ramie. Odwracam
się na piecie i staje jak wryta. Właśnie stoi przede mną szkolne ciacho. Idealnie piękny.
Mówią ze to jedyny taki przystojniak w naszym mieście. Dopiero wczoraj przyszedł do
naszej szkoły. A jest uznany za najpiękniejszego.
-Hej…- wybąkałam. Patrzy się na mnie swoimi idealnie zielonymi oczami, a usta miał lekko
wygięte w przyjaznym uśmiechu.
- Możesz mi pokazać sale biologiczną?- zapytał, a ja dalej stałam jak słup soli. Oniemiała
jego wyglądem.
- Tak … to są pierwsze drzwi za zakrętem.- powiedziałam wskazując palcem na drzwi. A on
dalej się patrzy na mnie swoimi wielkimi oczami.
-Dzięki, do zobaczenia w stołówce.- powiedział i odszedł. Ja oparłam się plecami o moją
szafkę i westchnęłam. Dlaczego wszystkie ciacha na mnie tak działają? Pomyślałam.
Odwróciłam się, otworzyłam szafkę i wyjęłam książkę.
W drodze na lekcje dogania mnie Erin. Jak zwykle szczerzy zęby w przyjaznym
uśmiechu. Jej krótkie blond faliste włosy skakały razem z nią w czasie biegu w moim
kierunku.
-Cześć.-mówi swoim wysokim głosikiem. Idzie zemną do sali, oraz w miedzy czasie
przygląda mi się uważnie swymi małymi bursztynowymi oczami.
-Co ci jest, wyglądasz jakoś inaczej. Może to te oczy?- zastanawia się. Drapie się palcem po
głowie i myśli.
I co o tym myslicie??