Witam Kociaków.
Ten wątek założyłam po to, by każdy kto nie może się z tym pozbierać wydusił to z siebie.
Ja jak sobie przypominam te historie to płaczę. Opowiedzmy o nich. Wyduśmy to z siebie.
Ja pierwsza ;
1. Na moich oczach dziadek miał zawał, leżąc w łóżku.
2. Na moich oczach dziadek (inny) też miał zawał (2tyg. temu) i aż rzucił się na podłogę z
bólu, a ja nie byłam w stanie mu pomóc i dzwoniłam po karetkę. Przyjechała po
10minutach, ale dziadziuś był w bardzo złym stanie i nieprzytomny.
3. Kiedy moja mama urodziła (najstarszego teraz by tak było mojego brata) zmarł po
jednym dniu przyjścia na świat, gdyż jak moja mamuśka była w ciąży, doktor już od
początku zapewniał, że dziecko nie żyje, a jak zaczęła rodzić żyło i św. braciszek Jakubek
był wcześniakiem i nie mieli przygotowanego inkubatora. (dla niewiedzących : to łóżeczko,
ocieplane dla wcześniaków). Już nie raz mówiłam, że zabije tego doktora jak będę dorosła.
Nie będę was wtajemniczać jak jeszcze pogorszył stan Jakuba.
Braciszku Kocham Cię.