indianaa
07.02.11, 19:32
Ostatnio zastanawiam sie nad tym,dlaczego u nas,w polskich szkołach jest o wiele ciężej niż w zagranicznych [zwłaszcza w ameryce] .
Rozumiem,gdyby nasz kraj stał w czołówce pod względem gospodarki itp.: , że to nam wykształca samych mądrych einstainów [ czy jakoś tak xd] , ale większość
znanych osób pochodzi właśnie z Ameryki i innych państw .
Takie refleksja wzbudził we mnie ten rok nauki . Nauczyciele walą nam tego tyle,jakby chcieli nas dogłębnie złamać . Co tydzień 3 sprawdziany,kartkówki w każdy dzień z kilku lekcji,pytania co każdą lekcję z chemi i geografii po polsku i francusku [po 5,6 osób jest pytanych,bez możliwości poprawy] . Do tego tak cholernie dużo prac domowych ;/ .
Skoro już tak dużo "zapożyczyliśmy" z innych krajów , to czemu nasz system szkolnictwa nie może też uledz zmianie? . Przecież i tak połowę z tego zapominamy i na cholere nam to potrzebne . nie twierdzę,że czuję się pokrzywdzona,ale nie łapię,dlaczego w polsce jest tak mocny nacisk ,a jak na razie niewiele rezultatów .