Hej. Z góry dziękuję za przeczytanie.
No więc... Przyjaźnię się z Renatą od roku - poznałyśmy się w klasie w gimnazjum i zakolegowałyśmy od początku. Równo rok temu zaczęłyśmy się przyjaźnić. W skrócie - Renata jest dziecinna, z poczuciem humoru (dziecinnym), wesoła, towarzyska, leniwa, zakompleksiona i niestety fałszywa. Ma takich rodziców , że nie spotykałyśmy się za często po szkole. Prawie w ogóle , bo jej rodzice nie pozwalają. Nasza przyjaźń do września ubiegłego roku była bardzo fajna - wszędzie razem w szkole a po szkole no niestety rzadko , ale czasami też wychodziłyśmy. We wrześniu na wycieczce Renata totalnie mnie olała dla koleżanek z klasy , których obie nie lubiłśmy i je obgadywałyśmy razem. Po wycieczce się pokłóciłyśmy i była nawet sprawa w szkole - bo na gg raz do niej przeklnęłam i jej mama poleciała z tym do nauczycielki i w ogóle Renata pokazała wszystkie nasze karteczki swojej mamie i nasze rozmowy. I po tym miesiąc się do siebie nie odzywałyśmy. Po miesiącu Renata zapytała się mnie czy możemy już się odzywać do siebie i w ogóle. Do stycznia się kolegowałyśmy , a pod koniec stycznia znowu zaczęłyśmy się przyjaźnić. I do tej pory wszystko było znowu w porządku mimo tego , że nie wychodziłyśmy w ogóle po szkole , bo jej rodzice nie pozwalają , mówiłam już o tym ?

I wczoraj Renata zaczęła perfidnie mnie olewać. Na każdej przerwie łaziła z tymi koleżankami jej - wiecie , te z klasy co mnie wcześniej dla nich olała na wycieczce. Na każdej przerwie mnie olewała , na każdej lekcji się przesiadła do którejś z nich ( zawsze na każdej lekcji siedziałyśmy razem prawie ). Zapytałam czemu mnie olewa to ona że wcale mnie nie olewa. Dzisiaj było to samo. Pogadałam z nią chociaż ona bardzo mnie ignorowała w trakcie rozmowy i się ciągle odwracała plecami i olewała sobie. Na siłe tam stała i to miała w dupie co do niej mówie. I jej powodem dla którego mnie olewa było to że niby ciągle się focham że ona nie wychodzi ze mną na dwór i nie chce ze mną chodzić gdzieś tam na przerwach i że z tymi koleżankami też chce chodzić. I staneło na tym że ona niby ma się zastanowić i przemyśleć bo mi zaproponowała koleżeństwo.
Ja nie wiem już nic. Niech sobie idzie na kilka przerw do nich ale czemu jej wisi to że ja zostaje sama ? Zostawia mnie samą dla nich. Przykro mi i jej to powiedziałam , ale ona to sobie olewa.
Nie mam raczej wielu koleżanek - mam jeszcze jedną , ale ona już ma swoją przyjaciółke najlepszą i z nią spędza cały czas przerwie i lekcje i czas wolny a ja tam im przeszkadzam tylko bo już to przerabiałyśmy , że nie mogę z nimi być na każdej przerwie.
Renata się zachowała bardzo podle , mimo to chce ratować tą przyjaźń. Nie chcę zostać bez przyjaciółki. Nie znajdę nowej , bo u nas w klasie i w ogóle w równoległych klasach już są porobione grupki i trudno się będzie wbić. Na siłę zresztą. Nie jestem otwarta ani towarzyska , więc...
Co mam robić kociaki ? <3
Pisać proszę.

Pozdrawiam cieplutko.