emdziejka
07.02.07, 18:54
miałyście może chwile podczas lektury książek Montgomery, że przeżyłyście
rozczarowanie.
Ja pamiętam OGROMNE (ech capslock tego nie odda :)) kiedy rozpędzona i
rozogniona jak fajerwerk skończyłam czytać Rillę i sięgnełam po nastepne w
kolejnosci 'opowieści z avonlea' i... okazało się, że to opowiadania (no
dobra tytuł jest czytelny, ale jakoś to przeoczyłam). i jeszcze złosliwie
pierwsze opowiadanie zaczyna sie od zdań o Ani, więc nie pozwala na szybkie
rozpoznanie sytuacji (wiem shirley, nie blythe, ale wciąż byłam slepa - tak
silne było moje przekonanie, że cykl musi mieć ciąg dalszy).
bardzo bolało.
boli mnie też - wciąż - moment zakończenia Emilki. chocby kilka zdań jak im
się dalej żyło.