Dodaj do ulubionych

bralem biore i brac bede

21.09.09, 09:59
a jak sie komus nie podoba niech zawiadamia prokuratora
Obserwuj wątek
    • cykoriazkawkapychota Re: bralem biore i brac bede 21.09.09, 10:01
      kesoniarz napisał:

      > a jak sie komus nie podoba niech zawiadamia prokuratora

      Twoja sprawa;)

      • kesoniarz Re: bralem biore i brac bede 21.09.09, 10:04
        i moje sumienie

        jak system chce mnie wyruchac to ja go rucham
        na kazda metode jest antymetoda jak mowil moj profesor

        moje dzieci nie beda nie dojadac
        • cykoriazkawkapychota Re: bralem biore i brac bede 21.09.09, 10:12
          kesoniarz napisał:

          > i moje sumienie
          >
          > jak system chce mnie wyruchac to ja go rucham
          > na kazda metode jest antymetoda jak mowil moj profesor
          >
          > moje dzieci nie beda nie dojadac

          Twoja wola;)
          • kesoniarz Re: bralem biore i brac bede 21.09.09, 10:23
            cale to gadanie o niebraniu rozsmiesza mnie po prostu

            jak sie musi to jak nie brac?

            tylko ryba nie bierze
            • arek103 Mus to mus 12.10.09, 15:49
              kesoniarz napisał:

              > cale to gadanie o niebraniu rozsmiesza mnie po prostu
              >
              > jak sie musi to jak nie brac?
              >
              > tylko ryba nie bierze

              Mus to mus, nie ma wyjscia... A kto cie wlasciwie zmusza?...
              • kesoniarz Re: Mus to mus 26.10.09, 12:00
                sytuacja materialna mojej rodziny
    • andnow2 Teraz to to forum sięgnęło już dna 21.09.09, 10:25
      kesoniarz napisał:

      > a jak sie komus nie podoba niech zawiadamia prokuratora
      • kesoniarz Re: Teraz to to forum sięgnęło już dna 21.09.09, 10:29
        nie bardzo rozumiem
        pisze grzecznie co robie i mysle
        czy to cos zlego?

        a jak naprawde cos zlego - obowiazek zawiadomienia prokuratora!
        • cykoriazkawkapychota Re: Teraz to to forum sięgnęło już dna 21.09.09, 10:31
          kesoniarz napisał:

          > nie bardzo rozumiem
          > pisze grzecznie co robie i mysle
          > czy to cos zlego?
          >
          > a jak naprawde cos zlego - obowiazek zawiadomienia prokuratora!

          Zostaw sumienie ,na to bedziesz mial duzo duzo czasu;)
          • kesoniarz Re: Teraz to to forum sięgnęło już dna 21.09.09, 10:36
            dobra kawka?
            ja juz swoja wypilem a teraz mam jeszcze pare chwil przerwy

            tak mysle sobie ze ten wzorowy prawnik andow2 powinien
            jednak powiadomic prokurature
            inaczej sam ma przestepstwo he he

            oj naszukaja sie oni mnie naszukaja sie...
            • nudnosia Re: Teraz to to forum sięgnęło już dna 21.09.09, 10:38
              Postkomunistyczna elita?
              • kesoniarz Re: Teraz to to forum sięgnęło już dna 21.09.09, 11:32
                wrecz przeciwnie
                zagorzaly antykomunista

                i jako taki nie bede pracowac za darmo jak dr Zywago
            • cykoriazkawkapychota Re: Teraz to to forum sięgnęło już dna 21.09.09, 10:50
              kesoniarz napisał:

              > dobra kawka?
              > ja juz swoja wypilem a teraz mam jeszcze pare chwil przerwy
              >
              > tak mysle sobie ze ten wzorowy prawnik andow2 powinien
              > jednak powiadomic prokurature
              > inaczej sam ma przestepstwo he he
              >
              > oj naszukaja sie oni mnie naszukaja sie...

              Mysl pozytywnie bedzie dobrze;)
              • kesoniarz Re: Teraz to to forum sięgnęło już dna 21.09.09, 11:31
                juz jest lepiej
                wracam po przerwie
                podnioslem stawke - 70 za tygodniowe L4
                poszlo bezproblemowo

                i taka smiesznosc bo ludzie wiedza juz o wzmozonych kontrolach
                zwolnien wiec wieksza konspiracja wiecej kosztuje
                sprawa spolecznie zrozumiala
                • cykoriazkawkapychota Re: Teraz to to forum sięgnęło już dna 21.09.09, 11:52
                  kesoniarz napisał:

                  > juz jest lepiej
                  > wracam po przerwie
                  > podnioslem stawke - 70 za tygodniowe L4
                  > poszlo bezproblemowo
                  >
                  > i taka smiesznosc bo ludzie wiedza juz o wzmozonych kontrolach
                  > zwolnien wiec wieksza konspiracja wiecej kosztuje
                  > sprawa spolecznie zrozumiala

                  Masz to jak w banku ,nic nie powiem;)
                  • kesoniarz Re: Teraz to to forum sięgnęło już dna 21.09.09, 11:58
                    moj portfel to moj najlepszy bank
                    a ja jestem sobie najlepszym bankierem

                    lubie ten ruch z lewej kieszeni fartucha do
                    prawej kieszeni spodni gdzie trzymam portfel

                    co mam klamac ze nie lubie?
                    • cykoriazkawkapychota Re: Teraz to to forum sięgnęło już dna 21.09.09, 12:02
                      kesoniarz napisał:

                      > moj portfel to moj najlepszy bank
                      > a ja jestem sobie najlepszym bankierem
                      >
                      > lubie ten ruch z lewej kieszeni fartucha do
                      > prawej kieszeni spodni gdzie trzymam portfel
                      >
                      > co mam klamac ze nie lubie?

                      Pewnie to fajowe uczucie;) uwazaj na swoje klejnoty;)
                      • kesoniarz Re: Teraz to to forum sięgnęło już dna 21.09.09, 12:04
                        te klejnoty biologiczne sa niezagrozone tym ruchem
                        te niebiologiczne moga dzieki niemu proliferowac
                        • cykoriazkawkapychota Re: Teraz to to forum sięgnęło już dna 21.09.09, 12:09
                          kesoniarz napisał:

                          > te klejnoty biologiczne sa niezagrozone tym ruchem
                          > te niebiologiczne moga dzieki niemu proliferowac

                          Zuch chlopak;)
                          sorrki fanjie sie gaworzylo ,ja robie przekierunkowanie na
                          WC ,mam konferencje;)

                          Do wieczorka milego ladowania;)
                          • kesoniarz Re: Teraz to to forum sięgnęło już dna 21.09.09, 12:14
                            bywaj!
        • wami41 Re: Prokurator taki sam, jak ty. 18.10.09, 12:57
          kesoniarz napisał:

          > nie bardzo rozumiem
          > pisze grzecznie co robie i mysle
          > czy to cos zlego?
          >
          > a jak naprawde cos zlego - obowiazek zawiadomienia prokuratora!


          Problem jest w tym, ze prokurator jest taki sam jak ty, bez etyki
          zawodowej, etosu pracy, uwiklany w uklady i ukladziki.
          • kesoniarz Re: Prokurator taki sam, jak ty. 26.10.09, 11:29
            wypraszam sobie, etyke mam, mam ja naprawde
            i przede wszystkim musze utrzymac rodzine
    • kesoniarz panie andow ma pan racje 21.09.09, 12:06
      rynek zwycieza
      rynek ma racje
      czuje ze jeszcze podniose stawki za L4
    • doctor_evil Re: bralem biore i brac bede 21.09.09, 12:53
      nie dosc, że lapowkarz to jeszcze idiota :(
      • off-sik Re: bralem biore i brac bede 21.09.09, 13:20
        nie zgadzam sie, to po prostu szczery gosc
        • tara34 Re: bralem biore i brac bede 21.09.09, 18:40
          to jest gość ,nazywa rzeczy po imieniu,takie życie
          tak było, jest i będzie a kto mówi ,że jest inaczej to sam siebie oszukuje etc.
          ożywiłeś to forum chłopie już Cię lubię, za szczerość
          pozdrawiam
          • dr01 Re: bralem biore i brac bede 22.09.09, 14:39
            70 pln za wypisanie lewego ZUS-ZLA?
            nisko się kolega(?) ceni. Rozumiem tyle za wypisanie normalnego, zgodnego z
            rzeczywistością (chociaż to i tak mało), ale za lewe?
            • kesoniarz Re: bralem biore i brac bede 26.10.09, 11:31
              dzisiaj wzialem juz 2 razy po 120zl, juz dawno sie podnioslem na 100
      • kesoniarz Re: bralem biore i brac bede 26.10.09, 11:30
        evil=idiota, rozumiem
    • andnow2 Szczecin: zatrzymano lekarza, który za pieniądze w 29.09.09, 17:13
      Szczecin: zatrzymano lekarza, który za pieniądze wystawiał
      zwolnienia:

      www.rynekzdrowia.pl/Prawo/Szczecin-zatrzymano-lekarza-ktory-za-pieniadze-wystawial-zwolnienia-,11253,2.html
      • dyzurna1 Re: Szczecin: zatrzymano lekarza, który za pienią 30.09.09, 08:29
        i bardzo dobrze!ciekawe ,który teraz sie pochwali ile bierze za lewizne?
        • kesoniarz Re: Szczecin: zatrzymano lekarza, który za pienią 30.09.09, 10:45
          ja sie pochwale
          biore teraz juz 100 za tagodniowe L4
          rady kolegow, zeby podniesc stawki wziolem do serca
          • st.lucas Re: Szczecin: zatrzymano lekarza, który za pienią 30.09.09, 13:23
            100zl/tydzien niezdolnosci? To dalej niezbyt wygorowana stawka!
            • doctor_evil Re: Szczecin: zatrzymano lekarza, który za pienią 30.09.09, 13:50
              > 100zl/tydzien niezdolnosci? To dalej niezbyt wygorowana stawka!

              czyli idiota do kwadratu
              • awanturka Re: Szczecin: zatrzymano lekarza, który za pienią 04.10.09, 09:02
                No to ja, będąc nauczycielką zarządzam:

                każda rozmowa z uczniem na przerwie - poza lekcją płatna 50 zł,

                szczególne zainteresowanie uczniem nie nadążającym z robieniem zadań na lekcji za klasą - jednorazowo 30 zł, za miesiąc (w pakiecie)500 zł,

                A przymknięcie oczu na nieodrobione zadania i nieobecności ucznia 100 zł/tydzień.

                Wyjaśnienie uczniowi co zrobił źle na klasówce (w końcu ma zaznaczone na czerwono, jak chce niech sanm pomyśli) - 40 zł.

                Dłuższa, (nie zdawkowa rozmowa z rodzicami)na temat ucznia 40zł.

                zadawanie dodatkowych zadań uczniom zdolnym - 20 zł jednorazowo, w pakiecie miesięcznym 150 złotych,

                informacja o tym z jakich podręczników i zbiorów zadań warto korzystać Poza zalecanymi oficjalnie przez szkołę 40 zł.... itp

                I co wy na to, też czuję się wykorzystywana przez państwo, więc może zacząć w końcu się cenić (wycenić!)...
                • sonic84 Re: Szczecin: zatrzymano lekarza, który za pienią 04.10.09, 12:18
                  > I co wy na to, też czuję się wykorzystywana przez państwo, więc może zacząć w k
                  > ońcu się cenić (wycenić!)...

                  Nie zapominaj tylko o kilkumiesięcznym PŁATNYM urlopie,który posiadasz każdego
                  roku (wakacje,ferie zimowe i świąteczne).Tak więc to ty pasożytujesz na
                  państwie a nie na odwrót ;).
                • slav_ Re: Szczecin: zatrzymano lekarza, który za pienią 04.10.09, 15:03
                  Biorąc pod uwagę i przeliczając obowiązująca ilość godzin pracy, wakacje, ferie, roczny urlop dla poratowania zdrowia (traktowany jako normalne "należne" świadczenie) oraz wcześniejszą emeryturę spokojnie można przyjąć że nauczyciele są jedną z najlepiej zarabiających w Polsce grup zawodowych i z całą pewności nie są "wykorzystywani przez państwo" bo te przywileje muszą być sfinansowane.

                  Oczywiście ich problemem są niskie "bieżące" zarobki tylko że trudno jest zjeść ciastko i mieć ciastko.

                  Nie piszę tego ze złośliwości lub z zazdrości tylko by o tym pamiętać i nie porównywać tylko wypłat.
                  • awanturka Re: Szczecin: zatrzymano lekarza, który za pienią 04.10.09, 22:08
                    Przepraszam, ale nie masz zielonego pojęcia o pracy nauczyciela.

                    Pracując na tzw. "gołym etacie" mam 4 godziny w tygodniu zajęć dydaktycznych, ale to nic w porównaniu z czasem, który rzeczywiście pracuję.

                    Poza godzinami pracy poświęcam około 1,5 godziny dziennie na przygotowanie się do do lekcji, około 1,5 godzin na sprawdzanie klasówek kartkówek i zadań domowych i około 1 godziny (średnio) na opracowanych testów i innych materiałów.
                    Poza tym okazjonalnie - przygotowywanie prezentacji multimedialnych.

                    To łącznie z pracą na etacie daje około 8 godzin dziennie pracy.

                    Poza tym w pracy nie mogę sobie zrobić herbaty wtedy gdy mi się chce pić, i nie mam ani chwili przerwy bo albo mam dyżur na korytarzu albo rozmawiam z innymi nauczycielami na tematy związane z problemami uczniów, albo przygotowuję materiały do następnej lekcji (np. wyszukuję odpowiednie plansze, wnosze lub chowam na zapleczu zestawy doświadczalne, idę po materiały potrzebne do lekcji do biblioteki).


                    Po zakończonych zajęciach nierzadko przygotowuję uczniowskie zestawy doświadczalne co zajmuje mi tez około godziny.


                    Do tego dochodzą zebrania, wywiadówki, konferencje, wypełnianie całych ton dokumentacji oraz popołudniami kontaktowanie się osobiste z rodzicami uczniów, którzy nie chodzą do szkoły lub zachowują się skandalicznie (najczęsciej właśnie takich rodziców nie można się doprosić o przyjscie do szkoły) mnie się to nie zdarzało, ale wiem, że bywa tak, że takie wizyty nauczyciela musza się odbywać w asyscie policji ze względów bezpieczeństwa.

                    W niedziele i święta zdarzają się wycieczki za które nikt nam dodatkowych pieniędzy nie płaci, poza tym popołudniowe wyjazdy z młodzieżą (najcześciej tą zainteresowaną) na różne wykłady i prelakcje.

                    W okresie maturalnym siedzenie godzinami przy egzaminach ustnych (po południu (od 14-18) około 10 dni (nie dotyczy wszystkich nauczycieli - bo nie ze wszystkich przedmiotów zdaje się egzaminy ustne)

                    Co do wakacji to zupełny mit, nauczycielowi należy się 28 dni urlopu, w pozostałym czasie pozostaje do dyspozycji dyrektora.

                    na przykład już po skończonym roku szkolnym zatrudniony jest przy wprowadzaniu danych kandydatów do szkoły do komputere (w szkole w której uczę oto dane około 2000 osób, nie tylko dane personalne, ale i oceny ze świadectw (kiedyś jeszcze dochodziło opracowanie tego wszystkiego wg. kryteriów obowiązujących w szkole, teraz na szczęście jest to skomputeryzowane).

                    Do tego dochodzi tez śledzenie historii uczniów (kto gdzie złożył podanie na studia i gdzie się dostał i pisanie sprawozdań).

                    nauczyciela biologii np. nasza dyrektorka zatrudnia w czasie wakacji do prac w przyszkolnym ogrodzie botanicznym.

                    Nie chcę powiedzieć, że nauczyciele mają tylko 28 dni urlopu, ale 2,5 miesiąca urlopu to zupełny mit.

                    I proszę mi tu nie pisać, że lekarze włożyli więcej wysiłku w studia medyczne niż nauczyciel - jestem po fizyce na Uniwersytecie Jagiellońskim i matematyce stosowanej na Politechnice Śląskiej, no i co do wysiłku jaki włożyłam w studiowanie nie mam żadnych kompleksów.

                    Wierz mi, nie przesadzam, a pracuję już w szkole już 18 lat i mogę cześciowo korzystać z materiałów które przygotowałam wcześniej, ale nauczyciele bez takiego dorobku mają jeszcze większy zapieprz.

                    Uważam, że jest to jeden z najcięższych i właśnie najbardziej czasochłonnych zawodów - nie jest tak, że wychodzi się z pracy i ma się czas dla siebie - szkoła absorbuje nieustannie i trudno znalesć czas "zupełnie prywany", no może możliwe jest to w czasie wakacji (jak już pisałam niecałych).

                    Przykro mi to pisać, ale pisząc to co napisałeś wykazujesz się zupełną ignorancją w temacie.

                    • gazton51 Re: Szczecin: zatrzymano lekarza, który za pienią 04.10.09, 22:56
                      To, co piszesz to kolejny mit kultywowany przez nauczycieli - znam co najmniej kilka innych zawodów, w których praca wymaga większego zaangażowania niż etatowe godziny zegarowe a w czasie (!) urlopu jesteś w pełni do dyspozycji szefa.
                      Studia fizyki czy matematyki to naprawdę mały pikuś w porównaniu z mozołem zakuwania kolejnych tomiszczów na medycynie (oraz po dyplomie)i odtwarzania tego na kolejnych przepytywankach (trudno to nazwać egzaminami).
                      Piszę o tym, bo akurat mam porównanie z własnych i rodzinnych doświadczeń w tych dziedzinach.

                      Ale istota sprawy to idiotyczny spór, kto jest bardziej bity w d... przez Państwo Ludowe (nie zginęło!).
                      Lekarze przeciw nauczycielom a ci versus prawnikom, zaś kauzypedrzy huzia na architektów.
                      A Zbigniew Ch. i Mariusz K. rządzą (za węgłem oczekuje Jarosław K.), gdy reszta się kłóci o odpadki z Państwowego stołu.
                      Nikt im nie zagłosuje (czyli: nie podskoczy)...

                      • awanturka Re: Szczecin: zatrzymano lekarza, który za pienią 05.10.09, 05:56
                        Nigdy nie twierdziłam, że nie ma zawodów, w których praca nie wymaga większego zaangażowania niż praca nauczycieli bo pewnie są (i praca części lekarzy do takich prac należy) tylko występuę przeciw:

                        1.Powielaniu mitu, że nauczyciel pracuje tyle ile ma godzin dydaktycznych tylko prawie trzy razy więcej.

                        2.Twierdzeniu, że niegodziwa praca usprawiedliwia branie łapówek,

                        Co do trudności studiów nie będę się spierać. Myślę, że jest to sprawa indywidualna, ale mam porównanie - niemal jednocześnie moja młodsza siostra studiowała medycynę, na pewno czasowo uczyła się więcej (choć może nie znowu tak bardzo więcej), co do tego co było trudniejsze, to zdawało mi się, że mimo wszystko fizyka, ale to nieporównywalne bo i sposób uczenia zupełnie inny.

                        A tak jako ciekawostkę napiszę, że nie wybrałam medycyny (choć się na nią dostałam), bo jej studiowanie wydawało mi się..... mało ambitne. Ale wyleczyłam się oczywiście z tego myślenia widząc, jak i czego uczy się siostra.

                        Co do bicia przez państwo w d... to nigdy nie twierdziłam, że lekarze są bici mniej, przekręcasz sens mojego postu.

                        Mój post pierwszy post był tylko opisaniem do czego prowadzi rozumowanie "państwo mnie oszukuje, to ja będę brać pieniądzeod pacjentów" za każde większe niż absolutne zaangażowanie w to co robię, no i zwykłe oszustwa (lewe L_4). A takie rozumowanie zaprezentował autor wątku "brałem, biorę i brac będę". I tyle.

                        Protestuję przeciw kompletnemu przeinaczaniu sensu moich wypowiedzi i przytaczaniu mi intencji piszęc to co napisałam nie miałam.
                        • st.lucas Re: Szczecin: zatrzymano lekarza, który za pienią 05.10.09, 08:31
                          Po raz kolejny zgadzam sie z gaztonem: te spory sa idiotyczne.
                          I dodam, ze na tych wewnatrzinteligenckich klotniach, wygrywaja
                          ci, ktorzy wyzyskuja inteligentow.
                          Inteligencja powinna w calosci byc salidarna i walczyc o nalezne
                          miejsce w spoleczenstwie. Czyli o miejsce pierwsze.
                          • snajper55 Re: Szczecin: zatrzymano lekarza, który za pienią 05.10.09, 12:06
                            st.lucas napisał:

                            > Po raz kolejny zgadzam sie z gaztonem: te spory sa idiotyczne.

                            Akurat ten spór nie wydaje mi się idiotyczny, gdyż prostowanie mitów o pracy
                            nauczyciela (czy lekarza) nie jest czynnością idiotyczną. Szczególnie, gdy te
                            mity prezentowane są przez osoby, które powinny zdawać sobie sprawę jak często
                            przedstawiana jest praca tych, którzy nie pracują fizycznie.

                            S.
                          • maksiu1313 Re: Szczecin: zatrzymano lekarza, który za pienią 07.10.09, 19:29
                            A którzy to są ci inteligenci, czy to ten co bierze 100 zł za 7 dni zwolnieni.Za
                            ten grosz to bym nie wziął do ręki długopisu inie naciągal Zusu względnie
                            pracodawcy. Jakie grupy zaliczasz do inteligencji.Oprócz lekarzy inauczycieli
                            kto jeszcze.Tylko was krzywdzą jacy jesteśmy wyzyskiwani.
                            • kesoniarz Re: Szczecin: zatrzymano lekarza, który za pienią 26.10.09, 11:36
                              ja od dzisiaj biore juz 120zl/tydzien zwolnienia
                              nie wiesz ktorzy sa inteligenci, bo do nich nie nalezysz
                    • slav_ Re: Szczecin: zatrzymano lekarza, który za pienią 05.10.09, 08:54
                      > Przepraszam, ale nie masz zielonego pojęcia o pracy nauczyciela.

                      A Ty lekarza.

                      Proponuję więc - nie recenzuj pracy i płacy lekarza byś potem nie musiała pisać
                      takich sążnistych tekstów.
                      • awanturka Re: Szczecin: zatrzymano lekarza, który za pienią 05.10.09, 11:09
                        Akurat mam pojęcie o pracy lekarza (siostra pracuje w szpitalu)i nigdy nie twierdziłam, ze to praca lekka - protestuję tylko przeciw pisaniu bzdur, że praca nauczyciela to kilka godzin dziennie i bardzo dużo wolnego, że nauczyciele dostają pieniądze za nic.

                        To ciężka i wyczerpująca praca, nie zamierzam prowadzić jałowej dyskusji czyja praca cięższa, zapewne w jednym i w drugim zawodzie istnieją "ciepłe posadki" gdzie mozna brać pieniądze i nie wysilać się zanadto.

                        Nie rozumiem czemu ma służyć szczucie na tym forum przeciwko nauczycielom skoro jako budżetówka jedziemy dokładnie na tym samym wózku.

                        Jeszcze raz powtarzam: Protestuję przeciwko rozpowszechnuianiu bzdur o pracy nauczyciela i usprawiedliwianiu brania łapówek przez lekarz za czynnosci, które wykonują w godzinach pracy. I tylko tyle, proszę mi nie przypisywać innych intencji.
                    • karw123 Re: Szczecin: zatrzymano lekarza, który za pienią 05.10.09, 15:01
                      Ja rozumiem, że ktoś może być cywilizacyjnie skrzywdzony i skazany na bycie
                      pasożytem społeczeństwa poprzez zostanie nauczycielem. Ale oburzanie się na
                      ludzi pracujących, że śmią nazwać to prosto z mostu pasożytnictwem jest po
                      prostu śmieszne.

                      Prawda jest taka, że nauczyciel nie jest w stanie ocenić swojej sytuacji, bo
                      nigdy nie pracował i nie wie co to znaczy praca.

                      Aby być w stanie lepiej określić swoją sytuację proponuję, aby każdy nauczyciel
                      popracował trochę na kasie w markecie, wtedy będzie w stanie lepiej ocenić swoją
                      sytuację.
                      • snajper55 Re: Szczecin: zatrzymano lekarza, który za pienią 05.10.09, 17:39
                        karw123 napisał:

                        > Aby być w stanie lepiej określić swoją sytuację proponuję, aby każdy nauczyciel
                        > popracował trochę na kasie w markecie, wtedy będzie w stanie lepiej ocenić swoją
                        > sytuację.

                        No cóż, nie można kasjerce z supermarketu zaproponować, aby popracowała trochę w
                        szkole i przekonała się, jak ciężka jest to praca. To też świadczy o pracy
                        kasjerki i nauczycielki.

                        S.
                        • off-sik Re: Szczecin: zatrzymano lekarza, który za pienią 05.10.09, 17:50
                          juz samo porownywanie zawodu pedagoga z kasjerka swiadczy jak
                          najgorzej o poziomie pieszacego,
                          tu ci musze przyznac racje snajperku
                        • karw123 Re: Szczecin: zatrzymano lekarza, który za pienią 05.10.09, 18:38
                          Niestety zostałem zupełnie opacznie zrozumiany. Zupełnie moją intencją nie było
                          porównywanie nauczyciela do kasjera w sensie przedmiotu pracy. Chodziło mi o
                          porównanie warunków pracy w obu zawodach. Jako inny niż kasjer zawód może służyć
                          praktycznie każdy "normalny" zawód jak chociażby górnik, kierowca, informatyk,
                          analityk czy murarz.

                          Problemem nauczycieli jest to, że nie rozumieją, że normalny człowiek pracuje
                          40h tygodniowo i ma 20 lub 26 dni urlopu rocznie. Zestawienie tego z 18 x 45
                          minut, czyli 13,5h tygodniowo wygląda co najmniej niesmacznie, tak samo jak 3
                          miesiące urlopu (czyli co najmniej 66 dni) w najlepszym okresie. Takie są fakty
                          i tu zaczyna się demagogia nauczycieli jak to im jest źle.

                          Jestem przekonany, że 80% nauczycieli jakby zobaczyli co to znaczy pracować, to
                          by szybko uciekali z powrotem na swoje ciepłe posadki.

                          A co do płac, to wytłumaczenie jest proste, zacznijcie pracować, to będziecie
                          mieli więcej kasy.
                          • off-sik takich bolszewickich bredni juz dawno nie czytalem 05.10.09, 20:21
                            "zacznijcie pracowac, to bedziecie mieli wiecej kasy" - zacznij
                            chlopie myslec, to bedziesz mial wiecej do powiedzenia na forum

                            na razie sie kompromitujesz
                          • awanturka Re: Szczecin: zatrzymano lekarza, który za pienią 06.10.09, 08:02
                            Nie czytasz tego co piszę - pisałam jak wyglądają moje obowiązki i ile mi to zajmuje. No, ale Ty pewnie przeczytasz i uznasz, ze kłamię, bo nie zgadza się Ci się z Twoją wizją świata.

                            Pracuję powyżej 40-44 godzin tygodniowo, ale pewnie jakaś ślamazarna jestem, bo ustawodawca płaci mi za 36 godzin tygodniowo (na tyle wyceniono czsowo -pracę nauczyciela zatrudnionego na gołym etacie,z czego tylko połowa to godziny dydaktyczne). O feriach i wakacjach juz pisałam.



                            Przepraszam, ale to co piszesz i Twoja postawa jaką prezentujesz, jeżeli jesteś lekarzem ( mam nadzieję, ze nie jesteś) znacznie obnizyłoby moje wyobrażenie o poziomie ludzi uprawiającycych ten zawód. Ale mam nadzieję, że może nie jesteś, albo jesteś jednym z nielicznych twardogłowych, powielających uparcie stereotypy, hermetycznych, nieprzmakalnych jeżeli chodzi o o jakiekolwiek argumenty.

                            Trzymaj tak dalej i nie zaprzataj sobie głowy mysleniem, bo to moze zburzyć Twoją dotychczasową wizję świata.

                            • karw123 Re: Szczecin: zatrzymano lekarza, który za pienią 06.10.09, 14:13
                              Tak się składa, że dokładnie wiem o czym piszę. Nie będę tu wnikał dlaczego, ale
                              powiem, że jestem bardzo blisko związany z tzn. oświatą.

                              "Pracując na tzw. "gołym etacie" mam [...] 8 godzin dziennie pracy. "

                              Popraw mnie proszę jeśli źle rozumiem. Sugerujesz, że Twoja praca składa się z
                              średnio 4h dziennie (chodzi o zajęcia lekcyjne) oraz bliżej nieokreślonej liczby
                              godzin pracy poza szkołą.

                              Zwróć uwagę, że w prawdziwym świecie w pracy np. informatyka czy analityka
                              bankowego, architekta, czy vice-prezesa w żaden sposób ci ludzie nie wyłączają
                              myślenia poza godzinami pracy. Jest to naturalny stan każdego normalnego
                              człowieka, że np. jadąc do pracy zastanawiam się nad problemem, który przed nim
                              stoi. Bardzo rzadko zdarza się, aby tego typu zawody wyłączały myślenie równo z
                              przekroczeniem murów miejsca pracy. Ich główną pracą jest myślenie, czy zatem
                              sugerujesz, że za myślenia poza godzinami pracy należą im się nadgodziny?

                              Nawet pomijając powyższą analogię, z którą oczywiście możesz się nie zgadzać,
                              warto rozważyć jakie są ramy pracy "pozalekcyjnej" nauczycieli. Podstawą bytu w
                              rzeczywistym świecie jest możliwość kontroli pracownika oraz możliwość
                              wymuszenia realizacji poleceń przez pracownika. Dlatego zasadne jest pytanie,
                              kto i w jakim zakresie może skontrolować nauczyciela w zakresie pracy w domu.
                              Otóż fakt jest taki, że nie ma żadnej możliwości. Doskonałym przykładem na to
                              jest głośna sprawa nauczycielki, która uczyła dzieci, że Krzysztof Kolumb był
                              Polakiem. Sąd uznał, że kompletna ignorancja nie ma wpływu na możliwość
                              zwolnienia nauczyciela.

                              Więcej do poczytania tu:
                              matura.newsweek.pl/teksty/artykul.asp?Artykul=14395
                              Prawda jest taka, że nauczycielstwo tak obrosło w przywileje (scheda po PRL,
                              karcie nauczyciela i pielęgnacja tworu o nazwie ZNP), że nauczyciel jest
                              pozbawiony jakiejkolwiek odpowiedzialności. Jak to powiedział znajomy, przez 20
                              lat dyrektor szkoły, jeśli nauczyciel mianowany nie zgwałci lub nie zabije
                              ucznia to nie można mu nic zrobić.

                              W tym kontekście porównaj poziom odpowiedzialności nauczyciela i kasjerki w
                              markecie. Jak sądzisz, co się stanie jak nauczyciel będzie przez rok uczył
                              dzieci, że Kolumb był Polakiem, a co się stanie jak od każdej transakcji
                              kasjerka będzie brała 10 gr do kieszeni? Nauczycielowi nie stanie się kompletnie
                              nic, zaś kasjerka wyleci po tygodniu.

                              "Poza tym w pracy nie mogę sobie zrobić herbaty [...] biblioteki).".

                              Czy sądzisz, że kasjerka może? Sądzisz, że murarz może? Istnieje pewnie tysiąc
                              zawodów, w których nie mogą sobie zrobić herbaty. Ba, Ty możesz sobie zrobić
                              herbatę wcześniej, zawczasu, a co ma powiedzieć np. górnik. Po prostu koszmar.

                              Pokaż mi zawód, w którym jest sztywny rozkład pracy 45 minut pracy i 10 minut
                              przerwy. Powiem Ci, że 90% ludzi poszłoby na tego typu zmianę, jakby mogli. Z
                              tymi dyżurami, to też uprawiasz pewną demagogię, bo przecież nie masz dyżuru
                              zawsze tylko maksymalnie jeden dzień w tygodniu.

                              "Po zakończonych zajęciach nierzadko przygotowuję uczniowskie zestawy
                              doświadczalne co zajmuje mi tez około godziny.

                              Do tego dochodzą [...] ustne) "

                              Ja się całkowicie zgadzam z tym wszystkim co piszesz. Jednak jest różnica
                              pomiędzy przymusem robienia czegoś i chęcią robienia czegoś. Oczywiście nikt Ci
                              nie broni pracować więcej. Jednak oczekiwanie rekompensaty za pracę wykonaną z
                              własnej woli, poza wyznaczonymi ramami obowiązków jest postawą roszczeniową.
                              Zrozum, jak jest robotnik, który kopie rowy przez 8h dziennie i po pracy będzie
                              kopał sobie rów w ogródku, lub też w ogródku sąsiada, to nie może oczekiwać od
                              pracodawcy zapłaty za to, prawda? Być może w Twoim przypadku jest wewnętrzna
                              sprzeczność, o istnieniu której nawet sobie nie zdajesz sprawy, polegająca na
                              wykonywaniu szeregu działań, które w żaden sposób nie wchodzą w zakres
                              obowiązków, ale które wykonujesz np. zgodnie ze swoim sumieniem.

                              Ja osobiście znam nauczycieli mianowanych, którzy dokumentację wypełniają w
                              czasie lekcji :), niezły patent, co? Wywiadówki robią dwie ustawowe (1. i 2.
                              semestr), dokształcania i konferencje oczywiście nie istnieją. Sprawdzianów nie
                              robią, zeszytów nie sprawdzają. I co? I nic pracują już 15 lat i pewnie kolejny
                              15 lat będą.

                              "Co do wakacji to zupełny mit, nauczycielowi należy się 28 dni urlopu, w
                              pozostałym czasie pozostaje do dyspozycji dyrektora. "

                              Tu chciałbym zwrócić Twoją uwagę, że w prawdziwym świecie pracownik jest
                              24h/dobę, 7 dni/tydzień 'do dyspozycji pracodawcy'. Poczytaj sobie prawo pracy.
                              Pracodawca może kazać pracownikowi pracować w wyznaczonym miejscu o wyznaczonej
                              godzinie (oczywiście pracownik nie musi się zgodzić, ale rozumiesz, co to mniej
                              więcej oznacza). To tyle mówi prawo. Rozumiesz, że w rzeczywistości wygląda to
                              tak, że jak w pracy jest pożar to trzeba gasić, wszyscy rozumieją to i w takim
                              wypadku naprawdę taka drobnostka jak urlop nie ma nic do rzeczy. Tak więc
                              stosując Twój punkt widzenia, to każdy prawdziwy pracownik jest non-stop do
                              dyspozycji.

                              W praktyce wygląda to tak, że po końcu roku noga nauczyciela nie staje za
                              progiem szkoły mniej więcej do 20 sierpnia (czyli 28.VI do 20.VIII). Następnie
                              istnieje możliwość egzaminów komisyjnych, ale to tylko jak się zostawi ucznia.
                              Jak wszyscy są promowani, to nie ma problemu. Dla porównania, prawdziwy
                              pracownik ma 26 dni urlopu, ale trzeba wziąć pod uwagę, że to są ściśle liczone
                              dni i jak pracownik weźmie (oczywiście o ile się uda) 5 dni na święta i
                              pojedyncze dni na sytuacje wyjątkowe, bo samochód się popsuł, bo dziecko
                              zachorowało, bo się miało kaca, to zostaje dwa tygodnie urlopu. W
                              nauczycielstwie teoretycznie nie ma czegoś takiego jak urlop w czasie trwania
                              roku szkolnego, więc co się robi? To chyba oczywiste, L4.

                              "Nie chcę powiedzieć, że nauczyciele mają tylko 28 dni urlopu, ale 2,5 miesiąca
                              urlopu to zupełny mit. "

                              Nie chcę się kłócić o jeden dzień, ale policzmy, 28.VI -> 20.VIII - 38 dni.
                              Ferie zimowe - 10 dni, święta - 5 dni, Wielkanoc - 3 dni. Nie wnikając w
                              szczegóły to wygląda to na 2.5 miesiąca (to są oczywiście dni robocze, czyli 22
                              dni miesięcznie).

                              "I proszę mi tu nie pisać, że lekarze włożyli więcej wysiłku w studia medyczne
                              niż nauczyciel - jestem po fizyce na Uniwersytecie Jagiellońskim i matematyce
                              stosowanej na Politechnice Śląskiej, no i co do wysiłku jaki włożyłam w
                              studiowanie nie mam żadnych kompleksów. "

                              A ja skończyłem jedne z najbardziej elitarnych studiów ścisłych w Polsce przez
                              większość czasu zajmując się imprezowaniem. Przez całe studia miałem stypendium
                              naukowe, a bywało, że chodziłem na egzaminy, delikatnie powiedziawszy, na kacu.
                              Czy uważam to za jakiś szczególny wyczyn? Nie, nie uważam. Sądzę też, że dużo
                              lepiej znam się na swojej działce niż ludzie, którzy zakuwali miesiącami po to,
                              aby dostać 3 na egzaminie. Być może to jakaś forma rewanżu? Może zawczasu trzeba
                              było się zająć jakąś pracą bardziej adekwatną do możliwości?

                              "Uważam, że jest to jeden z najcięższych i właśnie najbardziej czasochłonnych
                              zawodów - nie jest tak, że wychodzi się z pracy i ma się czas dla siebie -
                              szkoła absorbuje nieustannie i trudno znalesć czas "zupełnie prywany", no może
                              możliwe jest to w czasie wakacji (jak już pisałam niecałych)."

                              Ja uważam, że to bardzo bardzo źle jak człowiek wypowiada się negatywnie o swoim
                              zawodzie (fakt, że zawód jest ciężki i czasochłonny uważam za cechy negatywne).
                              Być może warto wtedy zmienić pracę? Ja osobiście uważam, że mój zawód jest
                              bardzo przyjemny. Wykonuję go z czystą przyjemnością i jest on jednocześnie moim
                              hobby. Nie wyobrażam sobie pracy w zawodzie, który byłby ciężki. Musi to być
                              bardzo męczące. Uważam także, że sama klasyfikacja zawodów jest bez sensu.
                              Osobiście uważam, że nigdy nie mógłbym być żołnierzem, ze względu na ryzyko
                              dostanie kuli w łeb, czy sprzedawcą. Ale mam kilku znajomych, którzy są
                              żołnierzami i chcieli być od zawsze.
                              • awanturka Re: Szczecin: zatrzymano lekarza, który za pienią 06.10.09, 15:14
                                karw123 napisał:


                                > "Pracując na tzw. "gołym etacie" mam [...] 8 godzin dziennie pracy. "

                                Pisałam o tym, że i w nauczycielstwie i w innych zawodach są "ciepłe posadki" gdzie bierze się pieniądze pieniądze praktycznie za nic, ale to akurat niczego nie dowodzi i uogólnianie jest krzywdzące dla tych którzy pracują solidnie i duzo.
                                >
                                > Popraw mnie proszę jeśli źle rozumiem. Sugerujesz, że Twoja praca składa się z
                                > średnio 4h dziennie (chodzi o zajęcia lekcyjne) oraz bliżej nieokreślonej liczb
                                > y
                                > godzin pracy poza szkołą.
                                > Zwróć uwagę, że w prawdziwym świecie w pracy np. informatyka czy analityka
                                > bankowego, architekta, czy vice-prezesa w żaden sposób ci ludzie nie wyłączają
                                > myślenia poza godzinami pracy. Jest to naturalny stan każdego normalnego
                                > człowieka, że np. jadąc do pracy zastanawiam się nad problemem, który przed nim
                                > stoi. Bardzo rzadko zdarza się, aby tego typu zawody wyłączały myślenie równo z
                                > przekroczeniem murów miejsca pracy. Ich główną pracą jest myślenie, czy zatem
                                > sugerujesz, że za myślenia poza godzinami pracy należą im się nadgodziny?

                                Ja nie "myślę po godzinach pracy tylko ślęczę albo przed komputerema albo nad zadaniami domowymi czy sprawdzianami, ilość godzin jakie przy tym spędzam jest łatwa do przeliczenia (przynajmniej jeżeli chodzi o sprawdziany. Wymagane jest minimum trzy sprawdziany w swmwstrze (mówię o "dużych sprawdzianach, nie o kartkówkach). Uczę 15 klas, co daje 45 sprawdzianów na semestr, w klasie mam przeciętnie 35 uczniów (od 32 do 38). rachunek jest prosty - 1600 (dokładnie 1575) klasówek do sprawdzenia. Przyjmując przeciętnie na klasówkę 10 minut (oczywiście testy wielokrotnego wyboru sprawdza się szybciej, ale nie sposób jechac na wyłacznie na testach, więc jakoś to usredniłam) daje to 262,5 godziny w semestrze. Dzieląc to przez 16 tygodni w semestrze otrzymujemy 16,5 godzin tygodniowo co daje po rozłożeniu naet na soboty iniedziele 2 godziny dziennie i tyle własnie średnio czsu spędzam na klasówkami, do tego jeszcze dochodzi opracowanie całej statystyki po takim sprawdzianie (na exelu to sie robi błyskawicznie, ale dane trzeba wprowadzić. Do tego co pisze dochodzą sporadycznie jakieś kartkjówki i zadania domowe (sprawdzam nie całej klasie, tylko losowo wybranym osobom a nie całej klasie.
                                >
                                > Nawet pomijając powyższą analogię, z którą oczywiście możesz się nie zgadzać,
                                > warto rozważyć jakie są ramy pracy "pozalekcyjnej" nauczycieli. Podstawą bytu w
                                > rzeczywistym świecie jest możliwość kontroli pracownika oraz możliwość
                                > wymuszenia realizacji poleceń przez pracownika. Dlatego zasadne jest pytanie,
                                > kto i w jakim zakresie może skontrolować nauczyciela w zakresie pracy w domu.

                                Może, oczywiscie może - po efektach jego pracy!!! Nie powiesz mi, ograniczając czas poświęcony pracy wyłacznie do tzw. godzin dydaktycznych do których się nie przygotowujesz możesz osiągnąć dobre wyniki nauczania.

                                Znam szkoły gdzie dyrektor zarządał tygodniowych rozliczeń z 36 godzinnej pracy jaką powinien wykonywać nauczyciel. Ale to oczywista bzdura i tak naprawdę niczego nie kontroluje, papier jest cierpliwy, napisać można wszystko.

                                Jeszcze raz powtarzam: po efektach pracy można ocenić ile nauczyciel wkłada w nią czasu i wysiłku i nie jest to takie trudne.

                                > Otóż fakt jest taki, że nie ma żadnej możliwości. Doskonałym przykładem na to
                                > jest głośna sprawa nauczycielki, która uczyła dzieci, że Krzysztof Kolumb był
                                > Polakiem. Sąd uznał, że kompletna ignorancja nie ma wpływu na możliwość
                                > zwolnienia nauczyciela.

                                Ja znam przykłady lekarzy, którzy od lat mówią i robią głupoty wykazując się ignorancją i jakoś nikt ich nie zwalnia. Nie uogólniam - takie przypadki i w srodowisku lekarskim i poza (w tym w oświacie się zdarzają)

                                • karw123 Re: Szczecin: zatrzymano lekarza, który za pienią 06.10.09, 15:36
                                  > Może, oczywiscie może - po efektach jego pracy!!! Nie powiesz mi, ograniczając
                                  > czas poświęcony pracy wyłacznie do tzw. godzin dydaktycznych do których się nie
                                  > przygotowujesz możesz osiągnąć dobre wyniki nauczania.
                                  >
                                  > Znam szkoły gdzie dyrektor zarządał tygodniowych rozliczeń z 36 godzinnej pracy
                                  > jaką powinien wykonywać nauczyciel. Ale to oczywista bzdura i tak naprawdę nic
                                  > zego nie kontroluje, papier jest cierpliwy, napisać można wszystko.
                                  >
                                  > Jeszcze raz powtarzam: po efektach pracy można ocenić ile nauczyciel wkłada w n
                                  > ią czasu i wysiłku i nie jest to takie trudne.

                                  I to jest właśnie moim zdaniem sedno sprawy.

                                  Może ocenić, ale co może zrobić z tą oceną? Może ją wziąć tam, gdzie chodzi
                                  piechotą. Nie ma żadnej możliwości, aby zdyscyplinować nauczyciela, nie może go
                                  zwolnić, nie może ograniczyć uposażenia, zależnego od stażu pracy.

                                  Powołujesz się także na coś co nazywasz "dobre wynika nauczania". Ale czy
                                  rzeczywiście to jest celem tego zawodu i prawo jest sformułowane w taki sposób,
                                  aby ten cel realizować? Przecież (patrz przytaczany przeze mnie przykład) nawet
                                  są stwierdził, że nauczyciel nie może być zwolniony z powodu rażącej
                                  niekompetencji. To chyba jasno mówi, że nie "dobre nauczania" jest celem. Nie
                                  oburzaj się, ja tego nie wymyśliłem, to sąd. I znów jest tak, że prawo sobie, a
                                  Ty próbujesz się powoływać na coś co Ci się wydaje, że jest misją tego zawodu.

                                  I co?

                                  Zatem czy zgodzisz się z tym, że prace wykonywane przez Ciebie wynikają z Twoje
                                  poczucia obowiązku, nie zaś z groźby negatywnych konsekwencji?

                                  Problemem w nauczycielstwie jest chory system. Z jednej strony są przywileje,
                                  które całkowicie zdejmują z nauczycieli odpowiedzialność oraz powodują, że
                                  realnie jak nauczyciel mocno chce, to może pracować dokładnie 13.5h tygodniowo i
                                  nikt mu nie ma prawa nic zrobić, a z drugiej strony jest duża grupa prawdziwych
                                  nauczycieli, którzy wkładają w ten zawód dużo pracy i gó... z tego mają. Jednak
                                  nie zmienia to faktu, że obecnie system wymusza 13.5h pracy i za tyle godzin
                                  płaci. To że nijak to się ma do rzeczywistości nikogo nie obchodzi. Wygląda na
                                  to, że odpowiada to nauczycielom, którzy od lat wściekle bronią swoich przywilejów.
                                  • awanturka Re: Szczecin: zatrzymano lekarza, który za pienią 06.10.09, 16:27
                                    Zgadzam się, że system jest chory, ale mimo tego chorego systemu są dyrektorzy (i wcale nie jest ich tak mało), którzy potrafią dyscyplinować leniwych nauczycieli, pozbywać się niekompetentnych, nagradzać tych którzy osiągają lepsze wyniki.


                                    są wprawdzie sposoby nagradzania, karania i motywowania oparte na przyzawaniu i odbierania tzw. dodatku motywacyjnego, ale nie jest on zazwyczaj duży (jego wielkość zalezy od gminy, są też takie, raczej nieliczne gdzie jest całkiem spory) więc ta forma ma znikomą skuteczność.

                                    Ale są inne sposoby np. przyznawanie godzin w tzw. "lepszych klasach" lub klasach mających rozszerzenie z przedmiotu jakiego uczy nauczyciel, kierowanie tych gorzej ocenianych do wklepywania danych uczniów w sekretariacie, a wysyłania tego lepiej ocenianego z młodzieżą na ciekawy wykład na Uniwersytecie....

                                    Bywa, że takie sposoby są bardzo skuteczne...


                                    A co do chorego systemu to nie tylko w oświacie ale i w całej budżetówce system jest chory i dotyczy to również służby zdrowia.

                                    Jeszcze raz proponuję trzymać się tematu.

                                    czy rzeczywiście jest tak - lekarz może brać łapówki bo pracuje ciężko, państwo go kiwa więc musi sobie to jakoś kompensować a nauczyciel to obijbok, który dostaje za nic pieniądze płynące z podatków innych...

                                    Taki był początek i takie jest sedno całej dyskusji.

                                    A jeszcze raz tak przy okazji może wiesz czy nie jest tak, że pracodawca jak kieruje pracownika na szkolenie to powinien za to szkolenie zapłacić (co na to prawo pracy?), bo nas się zmusza za płacenia za kursy i szkolenia potrzebne do wykonywanie pracy z własnych pieniędzy.

                                    I jeszcze jedno - jak to jest - jest zakaz zbierania od uczniów dodatkowych pieniędzy na odbitki ksero (sprawdziany!, minęły czasy gdy uczniom dyktowało się zadania, teraz potrzebne są nie tylko zadania, ale rysunki, wykresy, diagramy, tabele a tego "podyktować" się nie da). Szkoła na odbitki ksero nie ma funduszy. jak już policzyłam robię w ciągu semestru 45 spradzianów razy 35 uczniów w klasie ci daje conajmniej 1600 odbitek a chyba duzo więcej, bo rzadko się zdarza, żeby test zajmował tylko jedną kartkę A_4, w ciągu semestru wydaję więc conajmniej 160 złotych ( a może i dwa razy tyle lub więcej, nigdy tego dokładnie nie liczyłam) z własnej kieszeni i nikt mi tego nie zwraca!!! Do tego dochodzą sporadycznie opracowywane przeze mnie dla uczniów materiały (gdy uważam, że w podręczniku jest za mało albo problem ujęty niewłasciwie) - uzbiera się z tego całkiem pokaźna kwota!!!

                                    Co na to prawo pracy? Przecież nie pracuję na umowie o dzieło, gdzie wszystko co potzrebne do pracy mam kupować sama.



                                    Zmaian tematu, a raczej powrót do wcześniej poruszanych wątków - nie pisz, że jestem jakaś nadgorliwa, wyjątkowa itp. w mojej szkole prawie wszyscy nauczyciele pracują w tym stylu co ja i poświęcają pracy mniej więcej tyle co ja czasu. A ci którzy pracowali mniej efektywnie już u nas nie pracują....

                              • awanturka Re: Szczecin: zatrzymano lekarza, który za pienią 06.10.09, 15:45


                                > Prawda jest taka, że nauczycielstwo tak obrosło w przywileje (scheda po PRL,
                                > karcie nauczyciela i pielęgnacja tworu o nazwie ZNP), że nauczyciel jest
                                > pozbawiony jakiejkolwiek odpowiedzialności. Jak to powiedział znajomy, przez 20
                                > lat dyrektor szkoły, jeśli nauczyciel mianowany nie zgwałci lub nie zabije
                                > ucznia to nie można mu nic zrobić.

                                To prawda, tak własnie jest - ale nauczyciele mianowani to tylo część nauczycieli - kontraktowych i stazystów można zwolnić bez problemów. A poza tym to w duzej części teoria, jest duzo sposobów jakimi dysponuje dyrektor aby skłonić niekompetentnego, leniwego nauczyciela by zwolnił się sam. Myslisz, że wiele osób jest w stanie na dłuższą metę pracować tam gdzie mu dają do zrozumienia, ze go nie chca i ciągle mu wypomina, że źle pracuje? Pewnie tacy są, ale nie aż tak wielu.
                                >
                                > W tym kontekście porównaj poziom odpowiedzialności nauczyciela i kasjerki w
                                > markecie. Jak sądzisz, co się stanie jak nauczyciel będzie przez rok uczył
                                > dzieci, że Kolumb był Polakiem, a co się stanie jak od każdej transakcji
                                > kasjerka będzie brała 10 gr do kieszeni? Nauczycielowi nie stanie się kompletni
                                > e
                                > nic, zaś kasjerka wyleci po tygodniu.
                                >

                                > "Poza tym w pracy nie mogę sobie zrobić herbaty [...] biblioteki).".
                                >
                                > Czy sądzisz, że kasjerka może? Sądzisz, że murarz może? Istnieje pewnie tysiąc
                                > zawodów, w których nie mogą sobie zrobić herbaty. Ba, Ty możesz sobie zrobić
                                > herbatę wcześniej, zawczasu, a co ma powiedzieć np. górnik. Po prostu koszmar.

                                Pewnie tak jest jak piszesz, ja tylko podwazałam stwierdzenie, że mam dużo lepiej niż kasjerka w supermarkecie (nawiasem mówiąc myslę, że to jedna nz nacięższych prac - nie wyobrażam sobie jak można tak pracować!) Poza tym ja mam pewien bonus wynikajacy z pracy w tym zawodzie - możliwość odczuwania satysfakcji z tego co robię (co u kasjerki trudno mi sobie wyobrazić)
                                >
                                > Pokaż mi zawód, w którym jest sztywny rozkład pracy 45 minut pracy i 10 minut
                                > przerwy. Powiem Ci, że 90% ludzi poszłoby na tego typu zmianę, jakby mogli. Z
                                > tymi dyżurami, to też uprawiasz pewną demagogię, bo przecież nie masz dyżuru
                                > zawsze tylko maksymalnie jeden dzień w tygodniu.

                                Oczywiście - duzury, jeżeli o mnie chodzi mam 2 razy w tygodniu na 3-4 przerwach. Ale pisałam już co jeszcze robię na przerwach i często jest tak, że nawet jak się bardzo spieszę to nie wyrabiam (chociaż oczywiscie zdarzają się tez przerwy "luźniejsze", ale to raczej wyjątek a nie reguła).
                                >
                                > "Po zakończonych zajęciach nierzadko przygotowuję uczniowskie zestawy
                                > doświadczalne co zajmuje mi tez około godziny.
                                >
                                > Do tego dochodzą [...] ustne) "
                                >
                                > Ja się całkowicie zgadzam z tym wszystkim co piszesz. Jednak jest różnica
                                > pomiędzy przymusem robienia czegoś i chęcią robienia czegoś. Oczywiście nikt Ci
                                > nie broni pracować więcej. Jednak oczekiwanie rekompensaty za pracę wykonaną z
                                > własnej woli, poza wyznaczonymi ramami obowiązków jest postawą roszczeniową.
                                > Zrozum, jak jest robotnik, który kopie rowy przez 8h dziennie i po pracy będzie
                                > kopał sobie rów w ogródku, lub też w ogródku sąsiada, to nie może oczekiwać od
                                > pracodawcy zapłaty za to, prawda? Być może w Twoim przypadku jest wewnętrzna
                                > sprzeczność, o istnieniu której nawet sobie nie zdajesz sprawy, polegająca na
                                > wykonywaniu szeregu działań, które w żaden sposób nie wchodzą w zakres
                                > obowiązków, ale które wykonujesz np. zgodnie ze swoim sumieniem.

                                Ale to co robię jest absolutnie wpisane w zakres moich obowiążków i o to w tym wszystkim chodzi!!!!


                                >
                                > Ja osobiście znam nauczycieli mianowanych, którzy dokumentację wypełniają w
                                > czasie lekcji :), niezły patent, co? Wywiadówki robią dwie ustawowe (1. i 2.
                                > semestr), dokształcania i konferencje oczywiście nie istnieją. Sprawdzianów nie
                                > robią, zeszytów nie sprawdzają. I co? I nic pracują już 15 lat i pewnie kolejny
                                > 15 lat będą.
                                >

                                Pewnie są i tacy, jak i zdarzają się nieudolni dyrektorzy lub dyrektorzy, którzy wchodzą w wygodny układ z nauczycielami "ja nie wymagam od Ciebie, Ty nie wymagaj ode mnie". Tak się zdarza, ale to nie dowodzi niczego. nauczyciel, który nie oszukuje państwa i robi to co należy do jego obowiązków pracuje właśnie tyle co napisałam (no, może trochę mniej, bo ja jestem może pracuję troszkę wolniej niz inni.

                                > "Co do wakacji to zupełny mit, nauczycielowi należy się 28 dni urlopu, w
                                > pozostałym czasie pozostaje do dyspozycji dyrektora. "
                                >
                                > Tu chciałbym zwrócić Twoją uwagę, że w prawdziwym świecie pracownik jest
                                > 24h/dobę, 7 dni/tydzień 'do dyspozycji pracodawcy'. Poczytaj sobie prawo pracy.

                                To prawda, ale poza dniami i godzinami pracy pracodawca płaci nadgodziny, mnie za wyjazd z uczniami obejmującymi weekend nikt nic nie płaci (akurat mnie takie wyjazdy zdarzają się rzadko ale nasz geograf często wyjeżdża z młodzieżą)


                                > W praktyce wygląda to tak, że po końcu roku noga nauczyciela nie staje za
                                > progiem szkoły mniej więcej do 20 sierpnia (czyli 28.VI do 20.VIII). Następnie
                                > istnieje możliwość egzaminów komisyjnych, ale to tylko jak się zostawi ucznia.
                                > Jak wszyscy są promowani, to nie ma problemu. Dla porównania, prawdziwy
                                > pracownik ma 26 dni urlopu, ale trzeba wziąć pod uwagę, że to są ściśle liczone
                                > dni i jak pracownik weźmie (oczywiście o ile się uda) 5 dni na święta i
                                > pojedyncze dni na sytuacje wyjątkowe, bo samochód się popsuł, bo dziecko
                                > zachorowało, bo się miało kaca, to zostaje dwa tygodnie urlopu. W
                                > nauczycielstwie teoretycznie nie ma czegoś takiego jak urlop w czasie trwania
                                > roku szkolnego, więc co się robi? To chyba oczywiste, L4.

                                To jest zwykłe oszustwo, nie o oszustwach pisałam tylko o tym co wchodziw zakres obowiązków nauczyciela. A tak przy okazji nasunąłeś mi jeszcze jedną rzecz jaka jest charakterystyczna dla tego zawodu - nie można wziąć urlopu kiedy się chce, tylko wtedy gdy są wakacje (a ja na przykład lubię we wrzesniu a nie w lecie chodzic po górach a morze to klocham najbardziej na początku maja..)
                                >
                                • karw123 Re: Szczecin: zatrzymano lekarza, który za pienią 06.10.09, 16:34
                                  "To prawda, ale poza dniami i godzinami pracy pracodawca płaci nadgodziny, mnie
                                  za wyjazd z uczniami obejmującymi weekend nikt nic nie płaci"

                                  "Pewnie większość nauczycieli tak ma tyle, że to są urlopy w "przymusowe" i
                                  nierzadko w czasie kiedy nauczyciel akurat nie może ich jakoś sensownie
                                  zagospodarować. "

                                  To są znakomite przykłady na to, że nie masz pojęcia o świecie.

                                  Do pierwszego, to ja przez 10 lat, mając styczność z różnymi firmami, nie
                                  słyszałem, aby jakikolwiek pracodawca płacił za nadgodziny. Najbardziej fair był
                                  jeden pracodawca, który miał ewidencję nadgodzin, które oddawał jako urlop. U
                                  innych było to jak się udało.

                                  Do drugiego, to myślisz, że jak to jest w rzeczywistości? Mówisz, że 13 maja
                                  wyjeżdżasz na urlop i tyle? No to się mylisz grubo. Różnie to bywa w różnych
                                  firmach, ale normą jest, że poziom obecności w jednostce organizacyjnej musi być
                                  na określonym poziomie. To może powodować, że ludzie wykorzystują urlopy przez
                                  cały rok. Wyobrażasz sobie takie coś? Np. jak masz fart to Ci urlop wypadnie w
                                  przedziale <lipiec,sierpień>. Jak masz niefart to np. marzec. Oczywiście można
                                  próbować planować urlopy na styczniu. Ja zawsze tak robiłem, że wybierałem w
                                  styczniu, np. 15.VII do 31.VII, ale to jest ślepy strzał. Okno w postaci
                                  przedziału <1.VII, 20.VIII> nikomu się nawet nie śni. Takie narzekanie, że masz
                                  "przymusowe" urlopy to normalnych ludzi ogarnia pusty śmiech. Pewnie już
                                  zapomniałaś, że 24.XII (tak wigilia) i 31.XII (tak sylwester) są normalnymi
                                  dniami pracy. Faktycznie jesteś skrzywdzona przez "przymusowe" urlopy w te dni.

                                  Ja jestem przekonany, że jesteś bardzo dobrym nauczycielem. Jak będę szukał
                                  szkoły dla swoich dzieci, to chciałbym spotkać właśnie takich ludzi. Nie zmienia
                                  to faktu, że cały system jest chory.

                                  Zwróć uwagę, że można powiedzieć, że wkładasz w pracę dużo więcej niż trzeba. I
                                  co z tego będziesz miała? Oprócz satysfakcji lub frustracji? W normalnym
                                  świecie, czekałyby Cię awanse, zwiększenie odpowiedzialności, podwyżka. A tu?
                                  Gdzie będziesz za 10 lat a gdzie będzie hipotetyczny inny nauczyciel, który
                                  będzie się ślizgał wkładając już nawet powiedzmy 20h tygodniowo?

                                  Brak systemu oceny i premiowania, brak odpowiedzialności, klasyczny brak bata i
                                  marcherki. Z to absurdalne przywileje i socjal. Wszystko bronione niczym
                                  "deputat węglowy". Ja byłbym nawet skłonny się zgodzić z Tobą, że opisywane
                                  przeze mnie patologie to wyjątki. Jednak widzę problem tej natury, że jeśli są
                                  to wyjątki, to jak wytłumaczysz brak możliwości przeprowadzenia jakichkolwiek
                                  reform w nauczycielstwie od lat? Jak to możliwe, że zdecydowana większość
                                  "dobrych" nauczycieli jest przeciwna reformom, które kodyfikują pracę, którą i
                                  tak wykonują i pozwalają na zarabianie prawdziwych pieniędzy? Ta sprzeczność
                                  powoduje, że raczej uważam, że większość docenia wartość swoich ciepłych posadek.
                                  • awanturka Re: Szczecin: zatrzymano lekarza, który za pienią 06.10.09, 17:28

                                    > Ja jestem przekonany, że jesteś bardzo dobrym nauczycielem. Jak będę szukał
                                    > szkoły dla swoich dzieci, to chciałbym spotkać właśnie takich ludzi. Nie zmieni
                                    > a
                                    > to faktu, że cały system jest chory.
                                    >
                                    > Zwróć uwagę, że można powiedzieć, że wkładasz w pracę dużo więcej niż trzeba. I
                                    > co z tego będziesz miała? Oprócz satysfakcji lub frustracji? W normalnym
                                    > świecie, czekałyby Cię awanse, zwiększenie odpowiedzialności, podwyżka. A tu?
                                    > Gdzie będziesz za 10 lat a gdzie będzie hipotetyczny inny nauczyciel, który
                                    > będzie się ślizgał wkładając już nawet powiedzmy 20h tygodniowo?
                                    >
                                    > Brak systemu oceny i premiowania, brak odpowiedzialności, klasyczny brak bata i
                                    > marcherki. Z to absurdalne przywileje i socjal. Wszystko bronione niczym
                                    > "deputat węglowy". Ja byłbym nawet skłonny się zgodzić z Tobą, że opisywane
                                    > przeze mnie patologie to wyjątki. Jednak widzę problem tej natury, że jeśli są
                                    > to wyjątki, to jak wytłumaczysz brak możliwości przeprowadzenia jakichkolwiek
                                    > reform w nauczycielstwie od lat? Jak to możliwe, że zdecydowana większość
                                    > "dobrych" nauczycieli jest przeciwna reformom, które kodyfikują pracę, którą i
                                    > tak wykonują i pozwalają na zarabianie prawdziwych pieniędzy? Ta sprzeczność
                                    > powoduje, że raczej uważam, że większość docenia wartość swoich ciepłych posade
                                    > k.

                                    Gdyby praca była dobrze płatna szybko "naturalna selekcja" weeliminowała by złych nauczycieli bo dyrektor miałby w czym wybierać i warto było by się wysilać by utrzymać się w takiej pracy. No ale z drugiej strony, ktoś może powiedzieć, że płacą tyle ile płacą bo jest wielu miernych nauczycieli, którzy nie wypełniają swoich obowiązków. I koło się zamyka.


                                    zgadzam się z Tobą całkowicie - wyjście jest jedno - zmienić system. Tylko, że nie jest to proste, nie jest prosto wprowadzić jakiś obiektywny wspólny dla wszystkich sposób oceny pracy nauczyciela. Były takie próby, wprawdzie nie dotyczyły pracy nauczyciela, tylko pracy poszczególnych szkół, ale były) mianowicie próby mierzenia "przyrostu wiedzy" lub tzw. "warosci dodanej" (Chodzi mniej więcej o to samo), ale okazuje się, że cholernie trudno to opracować, na razie nie opracowano jakichś sensownych metod pomiaru (zresztą w naszej szkole też były takie próby - już odnośnie pracy konkretnych nauczycieli, ale okazał się to niewypał z powodów o jakich pisałam).

                                    To są znakomite przykłady na to, że nie masz pojęcia o świecie.
                                    >
                                    > Do pierwszego, to ja przez 10 lat, mając styczność z różnymi firmami, nie
                                    > słyszałem, aby jakikolwiek pracodawca płacił za nadgodziny. Najbardziej fair by
                                    > ł
                                    > jeden pracodawca, który miał ewidencję nadgodzin, które oddawał jako urlop. U
                                    > innych było to jak się udało.
                                    >
                                    > Do drugiego, to myślisz, że jak to jest w rzeczywistości? Mówisz, że 13 maja
                                    > wyjeżdżasz na urlop i tyle? No to się mylisz grubo. Różnie to bywa w różnych
                                    > firmach, ale normą jest, że poziom obecności w jednostce organizacyjnej musi by
                                    > ć
                                    > na określonym poziomie. To może powodować, że ludzie wykorzystują urlopy przez
                                    > cały rok. Wyobrażasz sobie takie coś? Np. jak masz fart to Ci urlop wypadnie w
                                    > przedziale <lipiec,sierpień>. Jak masz niefart to np. marzec. Oczywiści
                                    > e można
                                    > próbować planować urlopy na styczniu. Ja zawsze tak robiłem, że wybierałem w
                                    > styczniu, np. 15.VII do 31.VII, ale to jest ślepy strzał. Okno w postaci
                                    > przedziału <1.VII, 20.VIII> nikomu się nawet nie śni. Takie narzekanie,
                                    > że masz
                                    > "przymusowe" urlopy to normalnych ludzi ogarnia pusty śmiech. Pewnie już
                                    > zapomniałaś, że 24.XII (tak wigilia) i 31.XII (tak sylwester) są normalnymi
                                    > dniami pracy. Faktycznie jesteś skrzywdzona przez "przymusowe" urlopy w te dni.



                                    Akurat wolne "okołoświąteczne" bardzo, bardzo sobie cenię.

                                    Co do braku pojęcia oswiecie, to pewnie masz rację, poza moim szwagrem nikt z moich znajomych nie pracuje w firmie, gdzie aż tak żyłuje się pracownika i łamie prawo pracy. Ale rzeczywiście tak bywa, i to nie rzadko.


                                    Wróćmy do początku dyskusji - czy lekarz (przeciętny) ma prawo brać łapówki bo "państwo go oszukuje" a nauczyciel to już nie? Gdzie jest ta różnica????


                                    Nie znasz lekarzy niekompetentnych, leniwych, opryskliwych, pracujących w ten sposób, zbywających pacjentów i robiących wszystko żeby pacjent więcej "nie zawracał im głowy"?

                                    A o tym że tak jest wiem coś bo jestem członkiem rodziny (przy czym słowo "rodzina" należy tu rozumieć szeroko) lekarsko- nauczycielskiej i wiele się nasłuchałam jak można będąc lekarzem również nie wysilać się nadto.

                                    Też jest chory system, tez nie eliminuje takich lekarzy, ale to nie powód, zeby to uogólniać i stwierdzać, że lekarze mało zarabiają bo mało pracują i w ogóle to biorą pieniądze za nic. Dlaczego inną miarę przykłada się (a przynajmniej tak robią niektóre osoby na forum)inną miarę niż do nauczycieli?


                                    A swoją drogą - jezeli pracujesz?pracowałeś 8 godzin dziennie będąc nauczycielem na etacie (tak zrozumiałam to co piszesz, pewnie jest to możliwe bo jesteś dyrektorem lub metodykiem)) to jesteś osobą do której mam uzasadnione pretensje (i to duże!!!), że psujesz opinię środowisku. Bo raczej nie uwierzę, że jestes poświęcając pracy tylko tyle czasu pracować dobrze (gdyby tak było radykalnie zmieniło by to moje mniemanie o możliwościach osobników z gatunku homo sapiens).
                              • awanturka Re: Szczecin: zatrzymano lekarza, który za pienią 06.10.09, 15:58
                                >
                                > Nie chcę się kłócić o jeden dzień, ale policzmy, 28.VI -> 20.VIII - 38 dni.
                                > Ferie zimowe - 10 dni, święta - 5 dni, Wielkanoc - 3 dni. Nie wnikając w
                                > szczegóły to wygląda to na 2.5 miesiąca (to są oczywiście dni robocze, czyli 22
                                > dni miesięcznie).

                                Pewnie większość nauczycieli tak ma tyle, że to są urlopy w "przymusowe" i nierzadko w czasie kiedy nauczyciel akurat nie może ich jakoś sensownie zagospodarować.


                                >
                                > "I proszę mi tu nie pisać, że lekarze włożyli więcej wysiłku w studia medyczne
                                > niż nauczyciel - jestem po fizyce na Uniwersytecie Jagiellońskim i matematyce
                                > stosowanej na Politechnice Śląskiej, no i co do wysiłku jaki włożyłam w
                                > studiowanie nie mam żadnych kompleksów. "
                                >
                                > A ja skończyłem jedne z najbardziej elitarnych studiów ścisłych w Polsce przez
                                > większość czasu zajmując się imprezowaniem. Przez całe studia miałem stypendium
                                > naukowe, a bywało, że chodziłem na egzaminy, delikatnie powiedziawszy, na kacu.
                                > Czy uważam to za jakiś szczególny wyczyn? Nie, nie uważam. Sądzę też, że dużo
                                > lepiej znam się na swojej działce niż ludzie, którzy zakuwali miesiącami po to,
                                > aby dostać 3 na egzaminie. Być może to jakaś forma rewanżu? Może zawczasu trzeb
                                > a
                                > było się zająć jakąś pracą bardziej adekwatną do możliwości?

                                na studiach osiągałam dobre i bardzo dobre wyniki (ale gdzie mi tam do Ciebie...), czuję się kompetentna w swoim zawodzie. Ten zawód uczciwie wykonywany właśnie tyle wysiłku wymaga i nie wynika to zmojej nieudolności.

                                Pewnie rzeczywiście byłeś bardzo zdolny, ja uczyłam się na pierwszych trzech latach dużo. Potem było lepiej - zajęć mniej, lepiej można było rozłożyć wysiłek a poza tym było to coś czym się interesowałam i oczym miałam pojęcie już wcześniej.
                                >
                                Ja uważam, że to bardzo bardzo źle jak człowiek wypowiada się negatywnie o swoim
                                zawodzie (fakt, że zawód jest ciężki i czasochłonny uważam za cechy negatywne).
                                Być może warto wtedy zmienić pracę? Ja osobiście uważam, że mój zawód jest
                                bardzo przyjemny. Wykonuję go z czystą przyjemnością i jest on jednocześnie moim
                                hobby. Nie wyobrażam sobie pracy w zawodzie, który byłby ciężki. Musi to być
                                bardzo męczące. Uważam także, że sama klasyfikacja zawodów jest bez sensu.
                                Osobiście uważam, że nigdy nie mógłbym być żołnierzem, ze względu na ryzyko
                                dostanie kuli w łeb, czy sprzedawcą. Ale mam kilku znajomych, którzy są
                                żołnierzami i chcieli być od zawsze.

                                A ja uważam, że to, że piszę, że to zawód ciężki i czasochłonny to nie znaczy, że wypowiadam się o nim negatywnie. ja uważam, że jako zawód jest świetny (pewnie nie dla każdego), bo daje kupę satysfakcji ale nie jest wynagradzany własciwie. I że to, że nie jest właściwie wynagradzany nie upowaznia nauczycieli (jak i lekarzy) do tego by brali łapówki.

                                Od tego właśnie zaczęła się cała dyskusja.
                      • awanturka Re: Szczecin: zatrzymano lekarza, który za pienią 06.10.09, 07:44
                        Nie będę schodzić do tego poziomu dyskusji, powiela uparcie stereotypy i hermetycznie zamknięty na informacje z zewnątrz to jego wybór, jego sprawa. Pisałam, bo myślałam, że to poprostu niewiedza o tym co należy do obowiążków nauczyciela, ale jak ktoś wybiera postawę " i tak wiem swoje" to nie jest, przykro mi, partnerem do rozmowy dla Ciebie(tak jak ja bym nie była, gdybym tutaj uparcie twierdziła, że lekarze to banda pasożytów biorących pieniądze za wypisywanie niewyraźnym pismem jakiś papierków - czyli recept).

                        Zostań przy swoim. Nic tylko pogratulować szerokich horyzontów i orginalności spojrzenia na zagadnienie (to była ironia, gdybyś nie pokumał)....
                  • andnow2 Święte Słowa, aktualne dla wielu porównań, 05.10.09, 10:14
                    slav_ napisał:

                    > Oczywiście ich problemem są niskie "bieżące" zarobki tylko że
                    > trudno jest zjeść ciastko i mieć ciastko.
                    >
                    > Nie piszę tego ze złośliwości lub z zazdrości tylko by o tym
                    > pamiętać i nie porównywać tylko wypłat.

                    nie tylko wynagrodzeń lekarskich z nauczycielskimi i odwrotnie.
              • kesoniarz Re: Szczecin: zatrzymano lekarza, który za pienią 26.10.09, 11:33
                czyli ty "doktorze evilu" jestes idiota do szescianu
    • andnow2 No kesoniarz, biorą się za Twoją klientelę 06.10.09, 17:43
      wyborcza.pl/1,76842,7103291,Kontrol_pilnie_potrzebna.html
    • andnow2 A teraz, to przypadkiem może i za Ciebie? 07.10.09, 17:19
      wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Troje-lekarzy-wpadlo-w-rece-CBA,wid,11571747,wiadomosc.html?ticaid=18e19&_ticrsn=5
      • kesoniarz mnie nie zlapia, ale czy zawiadomiles prokuratora? 26.10.09, 11:44
        bo jak nie, to panie prawniku, popelniasz przestepstwo!
    • maksiu1313 Re: bralem biore i brac bede 07.10.09, 20:21
      Teraz to działa inaczej.CBA a potem prokurator.Nie ciesz śię za wcześnie prędzej
      czy póżniej wpadniesz.Masz to jak w banku.
      • judymostachanowiec tak jest, ma to jak w banku 13.10.09, 10:47
        i to w banku rolniczym!
        bo nie może być tak, że lekarz zarabia za wypisywanie zwolnienia,
        bo to oznaczałoby poronienie 4.RP
        a w naszej przyszłej pięknej 4.RP lekarzowi ma być wolno nic,
        albo inaczej nic mu ma być wolno i ma robic za frico
        a rolnik ma mieć jeszcze wieksze dopłaty i przywileje, bo on jest solą tej ziemi
        i podporą ustrojową a nie jakimś wykształciuchem,
        który zamiast maszerować w kamaszach, głosusuje przeciw PiS!

        są oczywiście zdegenerowane kraje na tym świecie, gdzie każdy ma prawo do 2
        tygodni wolnego chorobowego rocznie na żądanie
        ale my nie możemy nasladować takich liberalnych rozwiazań, bo wtedy nikt by nie
        przychodził do lekarza po zwolnienie i CBA nie miałoby kogo potem aresztować
        (myśle tylko o lekarzach a nie o pacjentach oczywiście)
        a gdyby CBA nie mogło zamykac konowałów, to by nie mogło pochwalić się osiągnięciami
        a jakby nie miało takich wspaniałych osiągnięć, to notowania PiSu nie byłyby za
        dobre
        a jak notowania tej jedynie słusznej Partii nie byłyby wystarczająco dobre, to
        mogłaby miec trudności z odzyskaniem/utrzymaniem władzy

        a bez PiSu u władzy nie zbudujemy 4. RP!!!

        i tylko te wredne konowały nie rozumieją tej dziejowej konieczności
        • wcyker Re: tak jest, ma to jak w banku 13.10.09, 13:35
          z tymi konowałami to rzeczywiście jest coś nie tak,
          dobór negatywny, czy co?
          sami pijani, niedouczeni łapówkarze i oczywiście niegrzeczni

          a weźmy, dajmy na to, górników: same szlachetne jednostki!
          na trzeźwo fedrują na przodkach i na trzeźwo tamże, nie łamiąc rzecz jasna
          przepisów BHP, Bogu oddają ducha
          albo żołnierze, zwłaszcza ich lotnicza elita, zupełnie trzeźwo
          giną i słusznie pomników doczekują
          o rolnikach nawet nie mam co wspominać: "żywia y bronią" przecież...

          tak się czasami zastanawiam, skąd taka koncentracja patologii wśród konowałów,
          może jaki wirus?
          tylko dlaczego ta groźna infekcja zanika poza granicami Ojczyzny?

          czy ktoś mi racjonalnie odpowie na to pytanie?

          • st.lucas "Biez wodki nie razbieriosz." 14.10.09, 08:53
            Naprawde wiele sie nad owym polskim fenomenem zastanawialem,
            ale "nie ponimaju".

            P.S. Pochwalic nalezy takze zawsze trzezwych kolejarzy, zwlaszcza
            maszynistow...
          • maksiu1313 Re: tak jest, ma to jak w banku 14.10.09, 23:05
            lekarze to zawód publicznego zaufania tak jak policjant sędzia
            prokurator,nauczyciel itp.Na górnika czy rolnika nit nie zwraca uwagi.z
            przyzwyczajenia do takich widoków,.ALE pan doktor sędzia .Te niedobre
            ;;pacjenty; was psują.od was oczekuje się wyższego morale.
            • st.lucas Re: tak jest, ma to jak w banku 15.10.09, 08:27
              A my oczekujemy uczciwego wynagradzania nas.
              Logiczne, nieprawdaz?
            • kesoniarz Re: tak jest, ma to jak w banku 26.10.09, 11:47
              morale mam takie, jakiego oczekuja ode mnie pacjenci
              tu sie nawet moge z toba zgodzic
        • maksiu1313 Re: tak jest, ma to jak w banku 13.10.09, 16:41
          A ja myślałem, że jesteśmy w5 RP,jestes wykształciuchem z pierwszego
          pokolenia,bo nic nie mogę zrozumiec, z twojego bełkotu. Zmień zawód na rolnika..
          jak tak bardzo zazdroscisz im dopłat.Rolnikowi nikt łapowek nie daje. Co do
          tego ma PIS teraz rządzi PO wybrana przez wykształciuchów.Zmiana taka że łapówki
          juz liczycie w euro.Wolne miejsce w CBA po Kamińskim,jak je zajmiesz to może
          będzie odwrotnie, nie lekarzy a pacjentów będzie wyprowadzać CBA.Nigdy nie
          chodzę na głosowania,zawsze liczę tylko na siebie.
          • judymostachanowiec wyszło szydło z worka: 13.10.09, 16:50
            jesteś wykształciuchem, bo wyczułeś moją ironię!
            ale, niestety nie jesteś kompletnym wykształciuchem, jesteś tylko
            półinteligentem, albo i ćwierć raczej - sądząc z treści twych wypocin
          • st.lucas No nie... Panie Doktorze Ekonomii, 14.10.09, 13:20
            lapowek rolnikom nikt nie daje, ale wszyscy placa im haracz.
            I niech Pan nie udaje, ze nie wie Pan o co chodzi.
            (KRUS, preferencyjne kredyty, zerowa stawka podatku dochodowego,
            doplaty bezposrednie itd.)

            Lekarzom tez nikt lapowek nie daje, co najwyzej niezalegalizowane
            honoraria, blednie nazywane lapowkami. A i to nieczesto.
            Natomiast lekarze daja na rolnikow jak wszyscy inni.
            A oprocz tego, jako najbardziej wyzyskiwana grupa spoleczna,
            doplacaja niskimi zarobkami do leczenia wszystkich.
            • maksiu1313 Re: No nie... Panie Doktorze Ekonomii, 14.10.09, 15:26
              To znaczy że lekarze są njbardziej wyzyskiwaną grupa społeczną?Dopłacają do
              leczenia wszystkich?NO o tym to nie wiedziałem.Ale znam inne bardziej
              wyzyskiwane grupy społeczne ale o ich mizerii zarobkowej jak dotąd cisza, to
              naukowcy, ale oni robią to z pasji bez tej całej wrzawy jaką czynią lekarze.
              • st.lucas Re: No nie... Panie Doktorze Ekonomii, 15.10.09, 08:35
                Jezeli Pan o wyzysku lekarzy jako wyzysku rekordowym nie wiedzial,
                to juz Pan wie.

                Zdaje sobie sprawe, ze w Polsce nie tylko lekarze sa wyzyskiwani.
                I nie tylko pielegniarki.
                W Polsce generalnie wyzyskiwana jest inteligencja "budzetowa".
                A wiec nauczyciele, w tym nauczyciele akademiccy rowniez.
                I nie ma sensu licytowanie sie na wyzysk.

                Niemniej powtarzam: najbradziej wyzyskiwana grupa zawodowa
                w Polsce sa lekarze. Chodzi o proporcje.
                Proporcje placy naleznej do otrzymywanej.

                Jezeli ktos zarabia 5% mniej niz powinien, to zle zarabia.
                Jezeli ktos zarabia 15% mniej niz powinien, to bardzo zle zarabia.
                Jezeli ktos zarabia 50% mniej niz powinien, to jest to wyzysk.
                Jezeli natomiast ktos zarabia 500(piecset)% mniej niz powinien,
                to jak nazwac takie zjawisko?
                Ja nazywam je finansowaniem leczenia spoleczenstwa przez tych,
                ktorzy powinni na leczeniu spoleczenstwa zarabiac.

                Pozdrawiam kolege-inteligenta!
                • andnow2 głupotą wyzyskiwanego i nie inaczej, no chyba że 15.10.09, 08:42
                  st.lucas napisał:

                  > Jezeli natomiast ktos zarabia 500(piecset)% mniej niz powinien,
                  > to jak nazwac takie zjawisko?


                  nieudacznictwem. I tu spodziewam się poklasku lekarzy spoza kraju.
                  • andnow2 jeszcze mały suplement 15.10.09, 08:55
                    andnow2 napisał:

                    > I tu spodziewam się poklasku lekarzy spoza kraju.


                    poklasku dla mnie, albo zimnego prysznica na głowę tych, którym się
                    wydaje, że tu i teraz za pracę wykonywaną tu i teraz płacą im 500%
                    mniej, niż powinni im za tę pracę zapłacić.
                    • st.lucas A za co mialby byc ten poklask? 15.10.09, 11:26
                      Nie nazywalbym tez tych, ktorych praca w kraju jest
                      bezcenna nieudacznikami. Powiedz Pan to operatorowi,
                      nim Panu wytnie wyrostek!
                      • andnow2 trudno wyjaśniać z powagą własną ironię 18.10.09, 13:26
                        st.lucas napisał:

                        > A za co mialby byc ten poklask?
                        > Nie nazywalbym tez tych, ktorych praca w kraju jest
                        > bezcenna nieudacznikami. Powiedz Pan to operatorowi,
                        > nim Panu wytnie wyrostek!


                        Wskazanie na to "nieudacznictwo", to tylko ironiczne nawiązanie do
                        argumentacji używanej na tym forum wielokrotnie i to zarówno przez
                        lekarzy tych, co wyjechali z kraju, jak i tych, co pozostali.

                        Ja osobiście bliższy jestem realistycznym moim zdaniem poglądom o
                        stopniowej, ale bardzo konsekwentnej poprawie sytuacji materialnej
                        polskich lekarzy w Polsce, a twierdzenie, że lekarze zarabiają o
                        500% za mało z tego, co powinno stanowić ekwiwalent ich pracy
                        wykonywanej tu i teraz uważam za przejaw mało realistycznej
                        nadwiślańskiej fantazji.
                • maksiu1313 Re: No nie... Panie Doktorze Ekonomii, 15.10.09, 16:28
                  Zgoda lekarze zarabiają mało,ale wśród lekarzy bezrobocie jeszcze nie
                  istnieje,albo o nim nie słyszałem.W ogóle mało słychać o bezrobociu wśród
                  ;inteligencji budżetowej;macie pracę ,o czym mogą pomarzyć absolwenci ekonomii,
                  informatyki itp.Na całym świecie budżetówka ma mniej, nie produkujecie a
                  jesteście tylko biorcami....
                  • kesoniarz to ciekawe rozumowanie 26.10.09, 11:51
                    ze niby nalezy dac sie wyzyskiwac, bo przeciez nie jest najgorzej
                    skoro mamy jeszcze prace
                    lecz sie na glowe
                    • maksiu1313 Re: to ciekawe rozumowanie 26.10.09, 20:31
                      Zdrowie to dobrostan: fizyczny,psychiczny ispołeczny.Zapewniam Cię że cała
                      trójka ma się dobrze.U ciebie nawala ten trzeci element skoro musisz się ratować
                      w ten sposób.Co do CBA jaki naród takie służby.A nie słyszałeś że teraz będą
                      wyprowadzać pacjentów.CBA jest wsród was.
      • kesoniarz maksiu maksiu nie bredz 26.10.09, 11:58
        maksiu1313 napisała:

        > Teraz to działa inaczej.CBA a potem prokurator.Nie ciesz śię za
        wcześnie prędze
        > j
        > czy póżniej wpadniesz.Masz to jak w banku.

        CBA wykrywa 10 razy mniej prawdziwej korupcji przy zatrudnianiu 10
        razy wiecej ludzi niz CBS
        bo CBA to nieudaczniki i pisowskie przydupasy a nie prawdziwa
        sluzba

        gdyby to byla prawdziwa sluzba to nie zajmowaliby sie w ogole
        lekarzami
    • arek103 Jasne, przeciez jestes bezkarny 20.10.09, 00:32
      kesoniarz napisał:

      > a jak sie komus nie podoba niech zawiadamia prokuratora

      Jasne, przeciez jestes bezkarny...
      • kesoniarz Re: Jasne, przeciez jestes bezkarny 26.10.09, 11:55
        nie bardzo wiem za co mialbym byc ukarany
        za pomaganie pacjentom?
        za utrzymywanie swojej rodziny?
        za wyrownywanie moich rachunkow z ZUSem?

        moralnie wszystko jest ok.

        ale oczywiscie sie nie ujawnie
        bo moralnie nie sa ok. przepisy prawa i tluszcza spoleczna

        bezkarni pozostaja w Polsce prawdziwi jawni zlodzieje
        w majestacie prawa okradaja wszystkich i mnie i ciebie
        • st.lucas Re: Jasne, przeciez jestes bezkarny 08.11.09, 20:28
          Mowiac krotko: masz calkowita racje, kesoniarzu.

          (Tylko nie wyceniaj sie za tanio! Pozdrawiam.)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka