Dodaj do ulubionych

Być repem ?

IP: *.82-139.bia.tkb.net.pl 10.06.04, 09:47
Czy ktoś z Was zrezygnował z pracy lekarza i pracuje jako rep? Jakie są
realia tej pracy? Chciałabym, żebyście napisali jak ta praca wygląda od
podszewki, jak jest traktowany w takich firmach pracownik? Czy jeszcze raz
podjęlibyście taką decyzję?
Obserwuj wątek
    • Gość: byly rep Re: Być repem ? IP: 155.37.231.* 10.06.04, 15:03
      poza tym ze patrza na ciebie jak na obszczany mor (czesto na poczatku i jak nic
      konkretnego in nie proponujesz - kasa na zjazdy itp bo dlugopisy to malo) to jest calkiem w
      porzadku
    • maretina Re: Być repem ? 10.06.04, 18:40
      Gość portalu: sza napisał(a):

      > Czy ktoś z Was zrezygnował z pracy lekarza i pracuje jako rep? Jakie są
      > realia tej pracy? Chciałabym, żebyście napisali jak ta praca wygląda od
      > podszewki, jak jest traktowany w takich firmach pracownik? Czy jeszcze raz
      > podjęlibyście taką decyzję?
      powiem Ci jak traktuje kobiety firma solvay.
      moja kolezanka zaszla w ciaze, powiedziala o tym swojemu najlepszemu koledze z
      firmy. kilka dni potem wiedziala juz o tym gora. kiedy musiala pojsc na
      pierwsze zwolnienie zadzwonili do niej i "zatroskani zaproponowali", aby do
      konca ciazy juz na nim pozostala. miala guzik do powiedzenia.zaraz potem
      odebrano jej komorke i samochod. urodzila w maju jak wykorzysta macierzynski i
      urlop zalegly to spodziewa sie wypowiedzenia.
      acha! zeby bylo jasne: miala dobre rezultaty w regionie.
    • tenere Re: Być repem ? 11.06.04, 13:01
      Myśle zę szkoda życia na bycie repem- nie po to studiowała 6 lat cięzkich
      studiów zeby teraz byc jakims akwizytorem, bo do tego ogranicza sie ta praca-
      codziennie robisz setki km swoim samochodem- niby zachodniej marki ale w
      najnizyszym standardzie wyposazenia- jak jakis kierowca tira, jak juz dotrzesz
      do swojego taregtowego lekarza to najpierw toczysz boj o prawo do wejscia bez
      kolejki z grupa czekajacych tam od switu grupa emerytow- strasznie
      sympatycznych , ptrzyjaznie nastawionych do ciebie, a nastepnie juz face-to
      face z doktorkiem dajesz z siebie wszystko zeby zapamietal ciebie i twoj
      genialny, promowany przez twoja firme lek- bynajmniej nie chodzi tutaj o jakas
      argumentacje merytoryczna- bo to uwlaczaloby doswiadczeniu i rozumowi doktorka
      a raczej o tzw przekaz parawerbalny cos na ksztalt filmu showgirl. a co do
      atmosfery panujacej w firmie- bedac otoczana przez innych repow z ktorych
      wiekszoc szczyci sie dyplomem ukonczenia studiow wyzszych w kierunkach gornej
      polki aspiracji czyli rekreacja na awf-ie, lub biologia na wsp poczujesz klimat
      grupowej euforii i zakochania w firmie i jej produktach- amway jedynm slowem...
      co aj bym ci doradzil- podobna kase czyli jakies 1000euro na miesiac
      wyciagniesz na dyzurach w pogotowiu i tlumaczeniach
      *
    • emma Re: Być repem ? 11.06.04, 20:35
      Gość portalu: sza napisał(a):

      Ja zrezygnowałam, ale na szczescie nie zostałam repem-udało mi sie załapac jako
      monitor badań klinicznych w firmie farmaceutycznej. Z tego, co wiem od
      znajomych, którzy repowali to jest koszmar, pracownicy traktowani sa fatalnie.
      Monitorowanie jest znacznie fajniejsze a zarobki są o wiele wyższe niz w sprzedaży.
      Pozdrawiam

      > Czy ktoś z Was zrezygnował z pracy lekarza i pracuje jako rep? Jakie są
      > realia tej pracy? Chciałabym, żebyście napisali jak ta praca wygląda od
      > podszewki, jak jest traktowany w takich firmach pracownik? Czy jeszcze raz
      > podjęlibyście taką decyzję?
    • Gość: lekarka- nie repka Re: Być repem ? IP: *.chello.pl 12.06.04, 08:53
      A ja gonię repów. Jest mi ich trochę żal jak wystają pod drzwiami i uprawiają
      politykę żebraczą- a to pieczątka, a to słóweczko, a to ankietka, a to tylko i
      wyłącznie ICH lek. Potrafią wciskać ciemnote, że np. ich generyk jest lepszy od
      oryginału itp.
      Jak mam dobry humor to ich wysłucham, dostanę długopis i robie swoje. W
      środowisku lekarskim nikt repów nie traktuje poważnie ani nie szanuje. Często
      podśmiewamy się z tych ugrzecznionych ex-lekarzy snujących się za nami po
      korytarzach , obowiązkowo w mundurkach i garniturach- bez względu na pogodę.
      Jedno Ci radzę- jeżeli lubisz medycynę i leczenie chorych( a także pomaganie
      ludziom) sprawia Ci przyjemność - trzymaj się jak najdalej od firm
      farmaceutycznych. Bo choc będziesz zarabiać trochę lepiej od nas( nie w sposób
      oszałamiający) będziesz nam zazdrościć- zawodowych sukcesów ( każdy lekarz
      przez duże L wie co mam na mysli), pacjentów, atmosfery szpitala i stosunków w
      pracy. W mojej klinice każdy z nas może liczyć na pomoc kolegów, przyjaźnimy
      się, zamieniamy na dyżury, wiemy o sobie bardzo dużo, spotykamy prywatnie,
      czasem wspólnie spędzamy urlopy. Nie ma zawiści i podkładania świń- co jest
      powszechne w firmach farmaceutycznych.
      • Gość: Emma Re: Być repem ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.04, 21:35
        Oj, racja, racja...Cieszę się ża są tacy co zdecydowali zostać w zawodzie i
        wiedzą dlaczego. Bardzo sedrdecznie Cię pozdrawiam.
      • Gość: agulha Re: Być repem ? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.06.04, 00:55
        A propos tego, co poniżej. Zależy, jak się trafi. Repem nie byłam, ale mam
        sporo znajomych, którzy nimi są lub byli. O podkładaniu świń nie wspominali.
        Mało kto naprawdę lubi tę pracę jako taką, ale na atmosferę w zespole zwykle
        nie narzekali.
        To świetnie, że masz dobrą atmosferę w pracy. Ale sam wybór pracy lekarza/pracy
        w szpitalu wcale takowej nie gwarantuje, bo ludzie są różni. Ile kłótni u nas
        było przy dyżurach! (akurat raczej ludzie ich NIE chcieli brać) Przy przydziale
        chorych. Spotkania prywatne, wspólne urlopy - raczej rzadko. A wcale nie było
        źle, nie oceniam, żeby nasza klinika to było jakieś szczególne kłębowisko żmij.
        A walka o wypuszczenie na urlop? (u nas nie można było wywalczyć wcześniejszego
        planowania newralgicznych dyżurów i nigdy nie mogłam zaplanować z góry wyjazdu
        na Sylwestra) na staż? A kliniki, w których pracują dzieci szefów albo ich
        kolegów? A pozwalanie jednym na nieformalne urlopy naukowe przed
        specjalizacjami i doktoratem, a innym nie? A zmuszanie do tyrania w badaniach
        klinicznych za jakieś marne ochłapy?

        "będziesz nam zazdrościć(...) i stosunków w
        > pracy. W mojej klinice każdy z nas może liczyć na pomoc kolegów, przyjaźnimy
        > się, zamieniamy na dyżury, wiemy o sobie bardzo dużo, spotykamy prywatnie,
        > czasem wspólnie spędzamy urlopy. Nie ma zawiści i podkładania świń"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka