Dodaj do ulubionych

ile powinien zarobic lekarz

06.07.13, 12:31
www.medexpress.pl/blog/tusk-wynagradza-lekarzy-gorzej-niz-cyrankiewicz-i-gomulka/11238/

Krzysztof Bukiel
23 kwietnia 2013 15:26


Ukazał się właśnie projekt nowego rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie warunków wynagradzania za pracę pracowników podmiotów leczniczych działających w formie jednostki budżetowej.

Kiedyś, „za komuny” oraz do czasu wprowadzenia kas chorych i tzw. samodzielnych, publicznych zakładów opieki zdrowotnej – takim rozporządzeniem ustalano „tabelę zaszeregowań” oraz skorelowaną z nią „siatkę płac” obowiązującą we wszystkich państwowych zakładach służby zdrowia. Dzisiaj rząd ustala wysokość płac jedynie w tych zakładach, które są prowadzone w formie jednostki budżetowej. Jest to zatem jedyny oficjalny dokument, który pokazuje ile – zdaniem Rządu RP – powinien zarabiać lekarz w Polsce !

Według przedstawionego projektu lekarz specjalista, tzw. starszy asystent (najlepiej uposażony „niefunkcyjny” lekarz) został zaszeregowany do XIX grupy i przyznano mu wynagrodzenie zasadnicze w kwocie od 1860 zł do 3950 zł. (brutto).

Jeżeli wziąć pod uwagę, że „przeciętne miesięczne wynagrodzenie w gospodarce narodowej” wyniosło w roku 2012 – zgodnie z danymi GUS – 3521,67 zł, to oznacza, iż według Rządu RP płaca zasadnicza lekarza specjalisty powinna wynosić od 52% do 112% „średniej krajowej” .

W roku 1958, gdy premierem Polski był Józef Cyrankiewicz, a szefem partii rządzącej Władysław Gomułka wysokość wynagrodzeń lekarzy zatrudnionych w „zakładach społecznych służby zdrowia” (czyli odpowiednikach dzisiejszych „podmiotów leczniczych działających w formie jednostki budżetowej”) określało odpowiednie Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 12 grudnia 1958r. (Dz.U.1958.74.376). Odnosiło się ono jedynie do lekarzy i przewidywało 7 grup. Trzy najwyższe grupy to lekarze po 10 latach pracy, po 15 latach pracy i po 20 latach pracy. Z grubsza można je odnieść do dzisiejszych „specjalistów, starszych asystentów”. Ich pensja zasadnicza wynosiła odpowiednio: 1900 zł, 2150 zł i 2400 zł. Dodatkowo jeżeli mieli oni specjalizację, obowiązywał dodatek odpowiednio: 290 złotych i 330 złotych (taki sam dla obu najwyższych grup).

Jeżeli wziąć pod uwagę, że „przeciętne miesięczne wynagrodzenie w gospodarce narodowej” wyniosło w roku 1958 – zgodnie z danymi GUS – 1348 zł, to oznacza, iż według ówczesnego, komunistycznego rządu płaca zasadnicza lekarza specjalisty powinna wynosić od 140% do 170 % „średniej krajowej” .

Gdyby przenieść ówczesne wskaźniki na obecne warunki – pensja zasadnicza lekarza specjalisty powinna wynosić od 4929 zł do 5985 zł !

Zatem obecny demokratyczny Rząd RP płaci lekarzom mniej niż rząd komunistyczny! A przecież dla komunistów lekarz to był nieomal wróg klasowy.

Dane dotyczące średniej płacy – ze strony GUS: www.stat.gov.pl/gus/5840_1630_PLK_HTML.htm
Obserwuj wątek
    • low.sodium hmm... 06.07.13, 21:14
      ...dlaczego Tusk ma wynagradzac lekarzy?
      • slav_ Re: hmm... 07.07.13, 09:52
        > ...dlaczego Tusk ma wynagradzac lekarzy?

        Ten tekst Bukiela w ogóle nie jest o wynagrodzeniach lekarzy.
    • do.ki To jest głupie pytanie 06.07.13, 22:13
      Nikt nie powinien ustalać pensji lekarza, bo lekarz w ogóle nie powinien dostawać pensji, a tylko honoraria od pacjentów, w kwocie z góry uzgodnionej i bez ograniczeń. Lekarz wart miliony powinien zarabiać miliony miesięcznie.
      • low.sodium Re: To jest głupie pytanie 06.07.13, 23:30
        "wart miliony"...i tu jest pies pogrzebany...kryteria poprosze.
        • klioes Re: To jest głupie pytanie 07.07.13, 19:49
          low.sodium napisał(a):

          > "wart miliony"...i tu jest pies pogrzebany...kryteria poprosze.

          Te same kryteria, ktore decyduja o zarabianiu milionow
          przez najlepszych pilkarzy! Czy lekarze sa mniej warci?
          Czy praca lekarza jest mniej warta od pracy pilkarza?

          Dlaczego dobra pilkarz w Polsce moze zarabiac miliony,
          a lekarz NIE MOZE ???!!!

          Jezeli juz Polacy kochaja socjalizm, to niech staraja sie przynajmniej
          o w miare uczciwy socjalizm (socjalizm jako taki jest nieuczciwy).
          • low.sodium Re: To jest głupie pytanie 08.07.13, 02:51
            klioes napisał:

            > Te same kryteria, ktore decyduja o zarabianiu milionow
            > przez najlepszych pilkarzy!
            ...
            >> Dlaczego dobra pilkarz w Polsce moze zarabiac miliony,
            > a lekarz NIE MOZE ???!!!

            Idziesz na latwizne, chociaz, porownanie polskich pilkarzy do polskich lekarzy moze miec sens...nie chcialam byc zlosliwa, samo wyszlo.
            Moje pytanie jest: ilu pilkarzy, grajacych wylacznie w polskich druzynach, zarabia miliony?
            Rowniez, dlaczego zakladasz, ze dobry lekarz w Polsce nie moze milionow zarabiac?
            W Stanach, chcac miec szanse na w miare wysokie zarobki, trzeba bardzo starannie planowac swoja kariere. Studia medyczne to tylko tylko "background", po nich przez wiele lat trzeba jeszcze w siebie inwestowac; (rezydencja, fellowship) to lata pracy za +/_ jedna srednia krajowa. Pracy rownowartej przynajmniej dwoch etatow.
            Twoja roszczeniowosc a jednoczesnie niewinnosc jest dla mnie zadziwiajaca.


            • klioes Re: To jest głupie pytanie 08.07.13, 07:21
              low.sodium napisał(a):

              > klioes napisał:
              >
              > > Te same kryteria, ktore decyduja o zarabianiu milionow
              > > przez najlepszych pilkarzy!
              > ...
              > >> Dlaczego dobra pilkarz w Polsce moze zarabiac miliony,
              > > a lekarz NIE MOZE ???!!!
              >
              > Idziesz na latwizne, chociaz, porownanie polskich pilkarzy do polskich lekarzy
              > moze miec sens...nie chcialam byc zlosliwa, samo wyszlo.
              > Moje pytanie jest: ilu pilkarzy, grajacych wylacznie w polskich druzynach, zara
              > bia miliony?
              > Rowniez, dlaczego zakladasz, ze dobry lekarz w Polsce nie moze milionow zarabia
              > c?
              > W Stanach, chcac miec szanse na w miare wysokie zarobki, trzeba bardzo starann
              > ie planowac swoja kariere. Studia medyczne to tylko tylko "background", po nich
              > przez wiele lat trzeba jeszcze w siebie inwestowac; (rezydencja, fellowship) t
              > o lata pracy za +/_ jedna srednia krajowa. Pracy rownowartej przynajmniej dwoch
              > etatow.
              > Twoja roszczeniowosc a jednoczesnie niewinnosc jest dla mnie zadziwiajaca.

              Jak dobry, a nawet bardzo dobry polski kardiochirurg mial szanse zarabiac,
              juzesmy sie przekonali. Teraz juz zarabia miliony - za granica.
              Bo w Polsce, to co go spotkalo, nie kwalifikuje sie inaczej niz jako
              slalinizm-ziobryzm.

              Ale nie to jest najgorsze. Najgorsze jest to, ze droge do UNORMALNIENIA
              sytuacji blokuje teraz wyrok "wspanialego" sedziego Tulei, ktory w ustnym
              uzasadnieniu mowil o "korupcji" - KRETYN !!!
              Najprostsza droga do tego, aby bylo normalnie jest legalizacja lekarskich
              HONORARIOW - a nie nazywanie ich dalej po glupiemu lapowkami!

              A prawdziwe uzdrowienie polegaloby na likwidacji socjalizmu
              w systemie ochrony zdrowia w Polsce: likwidacja przymusu ubezpieczenia
              zdrowotnego razem z likwidacja panstwowego monopolu ubezpieczycielskiego
              w postaci NFZ.

        • do.ki Re: To jest głupie pytanie 08.07.13, 09:57
          low.sodium napisał(a):

          > "wart miliony"...i tu jest pies pogrzebany...kryteria poprosze.

          Nie sadzilem, ze pismiennym ludziom bede musial tlumaczyc takie rzeczy. Cos lub ktos jest warte miliony wtedy i tylko wtedy, gdy ktos gotow jest za to cos (lub kogos) miliony zaplacic.

          Przyklad w postaci pilkarza jest bardzo dobry.
      • zaretpug a w praktyce? 13.07.13, 02:01
        do.ki napisał:

        > Nikt nie powinien ustalać pensji lekarza, bo lekarz w ogóle nie powinien dostaw
        > ać pensji, a tylko honoraria od pacjentów, w kwocie z góry uzgodnionej i bez og
        > raniczeń. Lekarz wart miliony powinien zarabiać miliony miesięcznie.

        A w praktyce jak by to mialo wygladac? Przychodzi, albo jest np. przewozony pacjent do szpitala i co dalej? I dlaczego tylko lekarze maja dostawac honoraria, a pielegniarki i salowe warte miliony to co?
        • snajper55 Re: a w praktyce? 13.07.13, 02:53
          zaretpug napisał(a):

          > A w praktyce jak by to mialo wygladac? Przychodzi, albo jest np. przewozony pac
          > jent do szpitala i co dalej?

          No jak to co? Pacjent albo rodzina negocjuje z lekarzem wysokość honorarium. Jeśli nie dojdą do porozumienia, pacjent kładziony jest na chodniku przed szpitalem.

          > I dlaczego tylko lekarze maja dostawac honoraria, a pielegniarki i salowe warte miliony to co?

          On też powinny dostawać honoraria. Na przykład gdy pacjent chce kaczkę albo basen, to musi wynegocjować z salową cenę tej usługi. I lepiej aby wynegocjował, bo zmiana pościeli będzie na pewno droższa.

          S.
          • do.ki Re: a w praktyce? 13.07.13, 08:49
            > No jak to co? Pacjent albo rodzina negocjuje z lekarzem wysokość honorarium. Je
            > śli nie dojdą do porozumienia, pacjent kładziony jest na chodniku przed szpital
            > em.

            Pacjent/rodzina faktycznie powinni negocjować wysokość honorarium, przynajmniej w teorii. W praktyce oczywiście wystarczy wywieszenie cennika. Jeżeli pacjent nie zgadza się na proponowaną cenę, to droga wolna poszukać sobie innego lekarza lub podjąć negocjacje. Tak to ma działać. Dla lekarza: zakaz administracyjnego ograniczania honorariów, dla pacjenta: zakaz administracyjnego przypisywania go do tego czy innego lekarza.
            I bez taniej demagogii z zostawianiem na chodniku. Dopóki lekarz nie podejmie się leczenia (wyjąwszy wypadki nagłe) i nie ma porozumienia co do WARUNKÓW, na jakich tego leczenia się pdejmuje, nikt nie może uważać się za pacjenta tego czy innego lekarza. To lekarz decyduje, nie pacjent. Tak więc zostawianie kogokolwiek na chodniku jest sprawą dla właściciela chodnika.

            Co do pielęgniarek: bynajmniej nie można odmówić im negocjowania cen i np w opiece domowej tak się dzieje. Ceny negocjuje ten, kto pracuje samodzielnie. Jeżeli praca pielęgniarki polega na asystowaniu lekarzowi lub wykonywaniu zabiegów przy chorych na podstawie zlecenia lekarskiego, to pielęgniarka negocjuje swoje honorarium z lekarzem, tak jak podwykonawca.
            • do.ki a jeśli kogoś nie stać? 13.07.13, 08:56
              to po pierwsze: lekarzy jest na świecie całkiem sporo i nie trzeba się koniecznie upierać przy ym "za miliony".
              A po drugie, nie uwierzysz, ale lekarze owszem kierują się zasadami takimi jak etyka czy współczucie i nic nie stoi na przeszkodzie, by jednak ponegocjować w celu uzyskania istotnej zniżki czy nawet leczenia "za darmo". Ale to lekarz ma decydować, a nie urzędnik. W kraju trochę normalniejszym od UE (ale tylko trochę) tak to działa. Amerykańscy lekarze wykonują całkiem sporo pracy dobroczynnej (przyjmują pacjentów, których nie stać na ich usługi) za darmo lub prawie darmo. Pewnie z różnych pobudek, jedni z ideolo-lewicowych, inni, bo nie chce im się ścigać komornikiem przegranych spraw, a jeszcze inni właśnie dlatego, że tak trzeba. Tylko że dobroczynność urzędowa niszczy dobroczynność prywatną. Mam się dobrowolnie dzielić z potrzebującym, skoro już przedtem państwo odebrało mi moje i dało tym, których samo uznało za potrzebujących? Dlatego właśnie centralnie organizowana opieka socjalna jest zła.
              • snajper55 Re: a jeśli kogoś nie stać? 13.07.13, 11:48
                do.ki napisał:

                > to po pierwsze: lekarzy jest na świecie całkiem sporo i nie trzeba się konieczn
                > ie upierać przy ym "za miliony".
                > A po drugie, nie uwierzysz, ale lekarze owszem kierują się zasadami takimi jak
                > etyka czy współczucie i nic nie stoi na przeszkodzie, by jednak ponegocjować w
                > celu uzyskania istotnej zniżki czy nawet leczenia "za darmo". Ale to lekarz ma
                > decydować, a nie urzędnik.

                Nie. Decyduje właściciel placówki, która świadczy usługi medyczne. Tak jak w warsztacie to nie mechanik negocjuje z klientem zapłatę, którą weźmie do kieszeni. Mechanik jedynie może z właścicielem negocjować wysokość swojej pensji.

                S.
                • do.ki Re: a jeśli kogoś nie stać? 13.07.13, 12:40
                  > Nie. Decyduje właściciel placówki, która świadczy usługi medyczne. Tak jak w wa
                  > rsztacie to nie mechanik negocjuje z klientem zapłatę, którą weźmie do kieszeni
                  > . Mechanik jedynie może z właścicielem negocjować wysokość swojej pensji.

                  Nie. Lekarz tak czy owak jest właścicielem swojej praktyki. Jeżeli pracuje w szpitalu, to też nie powinien być wobec szpitala najemnym pracownikiem (jak mechanik), tylko kontraktorem. Tak jest najlepiej. A może tak uważam, bo sam na takich zasadach pracuję i bardzo bym chciał, żeby władza przestała mi się wtrącać do stawek, to chyba jasne? :-)
                  • snajper55 Re: a jeśli kogoś nie stać? 15.07.13, 00:43
                    do.ki napisał:

                    > Nie. Lekarz tak czy owak jest właścicielem swojej praktyki. Jeżeli pracuje w sz
                    > pitalu, to też nie powinien być wobec szpitala najemnym pracownikiem (jak mecha
                    > nik), tylko kontraktorem.

                    Lekarz pracujący w szpitalu jest najemnym pracownikiem dokładnie tak samo jak mechanik w warsztacie.

                    S.
                    • do.ki Re: a jeśli kogoś nie stać? 15.07.13, 13:56
                      > Lekarz pracujący w szpitalu jest najemnym pracownikiem dokładnie tak samo jak m
                      > echanik w warsztacie.

                      I to jest chore. I to trzeba zmienić.
                      • snajper55 Re: a jeśli kogoś nie stać? 16.07.13, 14:17
                        do.ki napisał:

                        > > Lekarz pracujący w szpitalu jest najemnym pracownikiem dokładnie tak samo
                        > jak m
                        > > echanik w warsztacie.
                        >
                        > I to jest chore. I to trzeba zmienić.

                        Mechanik ma ustalać swe honorarium z klientem?

                        S.
                        • do.ki Re: a jeśli kogoś nie stać? 24.07.13, 22:51
                          > Mechanik ma ustalać swe honorarium z klientem?

                          Kochany, od zaraz. Wiesz ile jest warsztatów, ktore są gotowe zaczekać na pytanie o ofertę ode mnie?
                          • snajper55 Re: a jeśli kogoś nie stać? 25.07.13, 02:53
                            do.ki napisał:

                            > > Mechanik ma ustalać swe honorarium z klientem?
                            >
                            > Kochany, od zaraz. Wiesz ile jest warsztatów, ktore są gotowe zaczekać na pytan
                            > ie o ofertę ode mnie?

                            Chyba się nie zrozumieliśmy. Mechanik pracujący w warsztacie nie dostaje honorarium od klienta tylko wynagrodzenie od swojego pracodawcy, właściciela warsztatu, do którego trafia kasa od klienta. Jeśli mechanik chce otrzymywać honoraria od klientów to musi założyć sobie swój warsztat i samemu stać się pracodawcą (być może zatrudniającym tylko samego siebie).

                            S.
                            • do.ki Re: a jeśli kogoś nie stać? 26.07.13, 07:10
                              > Chyba się nie zrozumieliśmy. Mechanik pracujący w warsztacie nie dostaje honora
                              > rium od klienta tylko wynagrodzenie od swojego pracodawcy, właściciela warsztat
                              > u, do którego trafia kasa od klienta. Jeśli mechanik chce otrzymywać honoraria
                              > od klientów to musi założyć sobie swój warsztat i samemu stać się pracodawcą (b
                              > yć może zatrudniającym tylko samego siebie).

                              Ależ rozumiem. Powtarzam tylko: nienormalna jest sytuacja, w której lekarz jest pracownikiem najemnym, pracującym za wynagrodzenie pobierane od pracodawcy. Nie można traktować takiej sytuacji jako wzorzec, a raczej jako socjalistyczną patologię.
                              • snajper55 Re: a jeśli kogoś nie stać? 26.07.13, 12:36
                                do.ki napisał:

                                > Ależ rozumiem. Powtarzam tylko: nienormalna jest sytuacja, w której lekarz jest
                                > pracownikiem najemnym, pracującym za wynagrodzenie pobierane od pracodawcy.

                                No to niech się nie zatrudnia u pracodawcy, tylko prowadzi prywatną praktykę. Nie ma przymusu pracować u pracodawcy. Ale pracując u pracodawcy dostaje się od tegoż pracodawcy wynagrodzenie a nie honoraria od pacjentów.

                                > Nie można traktować takiej sytuacji jako wzorzec, a raczej jako socjalistyczną pa
                                > tologię.

                                Możesz sobie uważać każdą pracę u pracodawcy jako socjalistyczną lub kapitalistyczną patologię. Czemu nie? Ludzie większe androny wygadują i jest dobrze.

                                S.
                                • do.ki Re: a jeśli kogoś nie stać? 26.07.13, 13:40
                                  > No to niech się nie zatrudnia u pracodawcy, tylko prowadzi prywatną praktykę. N
                                  > ie ma przymusu pracować u pracodawcy.

                                  De facto jest, bo niektórych rodzajów działalności nie da się jeszcze w Polsce prowadzić jako prywatnej praktyki z braku placówek. Dlatego postuluję zmianę *zasad* zatrudniania tak, aby po prostu nie było możliwe/opłacalne pracować na etacie.
            • snajper55 Re: a w praktyce? 13.07.13, 11:44
              do.ki napisał:

              > Pacjent/rodzina faktycznie powinni negocjować wysokość honorarium, przynajmniej
              > w teorii. W praktyce oczywiście wystarczy wywieszenie cennika. Jeżeli pacjent
              > nie zgadza się na proponowaną cenę, to droga wolna poszukać sobie innego lekarz
              > a lub podjąć negocjacje. Tak to ma działać. Dla lekarza: zakaz administracyjneg
              > o ograniczania honorariów, dla pacjenta: zakaz administracyjnego przypisywania
              > go do tego czy innego lekarza.

              Toż tak przecież jest. Lekarz może założyć gabinet, przychodnię czy szpital i tam swoje honoraria dowolnie ustalać. Bo to właściciel placówki ustala zasady w niej obowiązujące. Jeśli tym właścicielem jest na przykład państwo, to ono je ustala. A także zasady przyjmowania pacjentów.

              S.
              • do.ki Re: a w praktyce? 13.07.13, 12:42
                Oczywiście, w sytuacji monopolu państwa sprawa jest trudniejsza, ale nie wszystko stracone. Jak wyżej: lekarz nie powinien pracować na etacie. To wygodne, owszem, i widzę i słyszę, że dzisiejsza młodzież lekarska nawet by wolała odbębnić swoje godziny etatowe i iść zająć się czymś ciekawszym niż szlachetny zawód, który notabene sami wybrali. Ale etaty w medycynie to jedna (choc nie najważniejsza) z przyczyn upadku medycyny jaką znamy.
                • snajper55 Re: a w praktyce? 15.07.13, 00:46
                  do.ki napisał:

                  > Oczywiście, w sytuacji monopolu państwa sprawa jest trudniejsza, ale nie wszyst
                  > ko stracone.

                  Nie ma monopolu państwa. Jest pełno prywatnych gabinetów, przychodni, szpitali, gdzie właściciele nie będący państwem ustalają warunki świadczenia usług i wynagradzania pracowników (w tym siebie).

                  > Jak wyżej: lekarz nie powinien pracować na etacie.

                  To niech nie pracuje. Przymusu nie ma.

                  > To wygodne, ows
                  > zem, i widzę i słyszę, że dzisiejsza młodzież lekarska nawet by wolała odbębnić
                  > swoje godziny etatowe i iść zająć się czymś ciekawszym niż szlachetny zawód, k
                  > tóry notabene sami wybrali. Ale etaty w medycynie to jedna (choc nie najważniej
                  > sza) z przyczyn upadku medycyny jaką znamy.

                  Nikt nikogo nie zmusza do pracy na etacie. To lekarz decyduje czy woli etat czy prywatną działalność.

                  S.
                  • do.ki Re: a w praktyce? 15.07.13, 13:55
                    > Nie ma monopolu państwa. Jest pełno prywatnych gabinetów, przychodni, szpitali,
                    > gdzie właściciele nie będący państwem ustalają warunki świadczenia usług i wyn
                    > agradzania pracowników (w tym siebie).

                    Czy my mówimy o tym samym kraju? Bo zaczynam wątpić. Baza łóżkowa szpitali niezależnych od państwowego monopolu własności lub finansowania jest żadna.

                    Bo nie chodzi tylko o to kto jest właścicielem, ale także kto jest płatnikiem. A tu monopol państwa jest prawie absolutny.

                    > To niech nie pracuje. Przymusu nie ma.

                    Jak nie ma, jak jest. A prawo do decydowania o formie zatrudnienia jest ograniczone.
                    • snajper55 Re: a w praktyce? 16.07.13, 14:23
                      do.ki napisał:

                      > Czy my mówimy o tym samym kraju? Bo zaczynam wątpić. Baza łóżkowa szpitali niez
                      > ależnych od państwowego monopolu własności lub finansowania jest żadna.

                      Widocznie się nie opłaca. Broni ci ktoś szpital zorganizować? Kupić?

                      > Bo nie chodzi tylko o to kto jest właścicielem, ale także kto jest płatnikiem.
                      > A tu monopol państwa jest prawie absolutny.

                      Każdy może w przetargi wystąpić i swe usługi oferować oraz przetargi wygrywać. Zresztą co to ma do rzeczy? O warunkach zatrudnienia decyduje właściciel placówki medycznej. I ten prywatny, i ten samorządowy, i ten państwowy - nie pracownik. To właściciel decyduje jak pracownik będzie zarabiał i żaden nie zdecydował, aby pracownik swe honorarium negocjował z pacjentem.

                      > > To niech nie pracuje. Przymusu nie ma.
                      >
                      > Jak nie ma, jak jest. A prawo do decydowania o formie zatrudnienia jest ogranic
                      > zone.

                      No jasne że ograniczone. Gdyż o formie zatrudnienia decyduje pracodawca a nie pracownik. Zostań pracodawcą to będziesz o formie zatrudnienia decydować.

                      S.
                      • klioes czy Ty sie snajperku dobrze czujesz? 24.07.13, 22:40
                        snajper55 napisał:

                        > do.ki napisał:
                        >
                        > > Czy my mówimy o tym samym kraju? Bo zaczynam wątpić. Baza łóżkowa szpital
                        > i niez
                        > > ależnych od państwowego monopolu własności lub finansowania jest żadna.
                        >
                        > Widocznie się nie opłaca. Broni ci ktoś szpital zorganizować? Kupić?

                        Broni. Socjalistyczna ekonomia.
                        I doskonale o niej wiesz, wiec nie udawaj, ze jest wolnosc i nie wiadomo o co chodzi.

                        Gdyby nie panstwowy przymus ubezpieczeniowy, w dodatku u panstwowego
                        monopolisty, wtedy Z PEWNOSCIA prywatne szpitale powstawalyby
                        szybko jak rosna grzyby po deszczu.

                        Jestes adminem tego forum i MUSISZ swietnie sobie zdawac sprawe z PRAWDY.
                        A skoro - jak wynika z Twojej dyskusji z Do.kim, wykazujesz kompletny
                        brak orientacji co do ISTOTY problemu, to musze zapytac:
                        Czy ty sie snajperku dobrze czujesz, czy tylko udajesz nierozgarnietego?
            • zaretpug przypadki nagłe 13.07.13, 19:32
              do.ki napisał:

              > Dopóki lekarz nie podejmie s
              > ię leczenia (wyjąwszy wypadki nagłe)

              No wlasnie, a jak w praktyce ma wygladac sprawa tych przypadkow naglych? Bo tych jest przeciez duzo.

              > i nie ma porozumienia co do WARUNKÓW, na j
              > akich tego leczenia się pdejmuje, nikt nie może uważać się za pacjenta tego czy
              > innego lekarza.
              • do.ki Re: przypadki nagłe 13.07.13, 21:39
                > No wlasnie, a jak w praktyce ma wygladac sprawa tych przypadkow naglych? Bo tyc
                > h jest przeciez duzo

                Tak naprawdę to przypadków nagłych (tzn takich, które muszą być załatwione natychmiast, bo inaczej pacjent umrze lub poważnie trwale ucierpi na zdrowiu) wcale nie ma aż tak dużo, tylko definicję rozciąga się dla wygody.

                Przypadkami nagłymi może zajmować się ratownictwo medyczne i jest to jedna z niewielu dziedzin medycyny, która faktycznie powinna być finansowana i organizowana centralnie, nie rynkowo, bo wtedy działa lepiej.

                W przypadkach nagłych nie ma miejsca, czy raczej czasu, na prawo do swobodnego wyboru lekarza, na prawo do wyboru pacjenta i na umawianie się o honoraria. To po prostu musi być zrobione. Na przykład jako część kontraktu ze szpitalem lekarze-specjaliści zobowiązują się do zorganizowania i pełnienia określonego prawem zestawu dyżurów. Oczywiście wtedy sprzęt zapewnia płatnik (czyli państwo).
                • low.sodium Ile "powinien" zarabiac... 17.07.13, 19:58
                  ...sa to tematy zastepcze.

                  Jak mozna pytac "ile powinien zarabiac" w kraju, gdzie praca jest czyms negatywnym, za prace sie karze, praca przynosi straty. Najgorsze jednak jest to, ze pracownicy SZ czesto robia to, czego rzadzacy od nich oczekuja (odsylanie pacjentow, nie zlecanie testow, recepty na leki refundowane, zatrudnianie sie na wielu etatach...), broniac "praw" popieramy. Jak mozna czuc sie ofiara systemu, kreujac go?
                  Moze to tylko z dystansu wyglada inaczej.
                  • do.ki no contest 17.07.13, 21:06
                    Zgadzam się.

                    > Najgorsze jednak jest to, ze pr
                    > acownicy SZ czesto robia to, czego rzadzacy od nich oczekuja

                    Tylko oni? Wszyscy stają się klientami władzy, a przestają być jednostkami i obywatelami, a najstraszniejsze jest to, że czynią to z ochotą.

                    > Moze to tylko z dystansu wyglada inaczej.

                    Tylko wygląda. Twój system ujaja cię tak samo, tylko robi to bardziej subtelnie, nie budząć gwałtownego sprzeciwu.

                    Jak głosiła tablica na murze mojej Alma Mater: Ludzie ludziom zgotowali ten los.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka