karola2122
28.10.14, 17:52
Do tych, kto się zna.
Jak to funkcjonuje z lekarzami POZ? Słyszałam, że otrzymują miesięczną kwotę za pacjenta - coś ok. 8 PLN, i z tych pieniędzy muszą zapłacić za badania, na które kierują. I zarabiają faktycznie kiedy pacjent nie przychodzi. Po tym, jak usłyszałam, mam wyrzuty sumienia, kiedy mam prosić o jakieś badania krwi, rentgen, itd. Przecież więcej traci na mnie, niż zarabia, tak? Już było raz, że z tego powodu w pewnej sytuacji czekałam, aż poczuję się lepiej, i nie poszłam do niej, a skończyło się tym, że musiałam późno wieczorem jechać do szpitala, gdzie świadczą opiekę nocną i świąteczną. Może niepotrzebnie tym się przejmuję, ale...
I drugie pytanie. Prawdopodobnie za kilka/kilkanaście miesięcy będę miała operację planową, na którą (tak słyszałam) skierowanie także ma wystawić lekarz pierwszego kontaktu. Czy ona będzie musiała płacić także za tę operację????? Tyle się dowiedziałam, że szpital, gdzie się robi operacje, płaci za badania bezpośrednio przed zabiegiem, ale - kolejne pytanie - jakbym chciałam zrobić jakieś teraz (nie wiem, na przykład, serca, i to najlepiej nie EKG, bo słyszałam, że nie wyłapuje wszystkiego, tylko coś solidniejszego, -żeby sprawdzić i ewentualnie się przygotować, jakoś wzmocnić, nie wiem co... ,- bo ja na razie nie narzekam, chociaż jako nastolatka miałam trochę problemów; ale w bliskiej rodzinie mieliśmy zawały i inne drobniejsze rzeczy, czyli genetycznie mam średnio, a więc mogę mieć problemy z sercem w czasie narkozy, a przynajmniej tego się boję), to skierowanie musiałaby wystawić ta moja od pierwszego kontaktu? Ona tam nie przejęła się tą moją sugestią, i nie wiem, z czym to jest związane - czy naprawdę z tym, że nie ma potrzeby, czy jednak kwestia tego, że ma za to płacić...
Nie mam do niej jakichś zarzutów, jestem u niej od dwóch lat i właściwie spotykałyśmy się rzadko, ale ostatnio częściej, dlatego mam te pytania. Nie jest tak, że wyraźnie powiedziała, że za często lub "za drogo", ale jakoś tak czuję...nieprzyjemnie.
Proszę o odpowiedź. Nie chodzi mi o krytykę pacjentów, tylko o odpowiedź kogoś, kto wie, jak funkcjonują te wszystkie mechanizmy NFZ. Przepraszam za długie zdanie pośrodku :)