Dodaj do ulubionych

Zarobki lekarzy/ek w Europie Zachodniej

IP: *.pool.mediaWays.net 19.03.05, 19:17
Drogie kolezanki i koledzy,
skoro zarobki lekarskie w Polsce sa takie slabe, dlaczego nie poszukujecie
pracy w panstwach europy zachodniej. Po wejsciu Polski do EU zmienila sie
sytuacja prawna rowniez na rynku prycy. W zwiazku z tym mozna tutaj podjac
ciekawa i dobrze platna prace w swoim zawodzie ( mam na mysli zawod
lekarski ). Warunek, znajomosc jezyka danego kraju, albo angielskiego w
krajach skandynawskich.
Obserwuj wątek
    • pia.ed Re: Zarobki lekarzy/ek w Europie Zachodniej 19.03.05, 22:56
      Oczywiscie lekarze wyjezdzaja, i wlasnie do Skandynawii.
      Chcialam tylko sprostowac:
      w Szwecji lekarz musi byc po zrobionym w Polsce intensywnym kursie j.
      szwedzkiego, z angielskim nie przyjmuja, bo jak sie porozumie z pacjentami???
    • Gość: doc Re: Zarobki lekarzy/ek w Europie Zachodniej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.05, 10:13
      > skoro zarobki lekarskie w Polsce sa takie slabe, dlaczego nie poszukujecie
      > pracy w panstwach europy zachodniej

      proponuję przed zadaniem jakiegokolwiek pytania niewielki kontakt z
      rzeczywistością - przecież wyjeżdżają całe stada. To po pierwsze. Po drugie,
      czy naprawdę życzysz sobie żeby wyjechało 95 % lekarzy bo tyle słabo zarabia?
      • Gość: Nocny Piotruś Re: Zarobki lekarzy/ek w Europie Zachodniej IP: 81.219.249.* 20.03.05, 11:07
        Jedyne stada jakie ostatnio widziałem to były stada szpaków. I bynajmniej nie
        odlatywały z Polski, ale wręcz przeciwnie - przylatywały. Co do lekarzy -
        wyjeżdżają tak zwane "pojedyncze osobniki", które może zebrane z całej Polski
        utworzyłyby stadko, ale w ogólnej "masie upadłościowej" 85 tysięcy lekarzy w
        Polsce jest to odsetek znikomy i zaniedbywalny. Przyczyną jest między innymi
        słaba znajomość języków obcych, ogólna inercja, zasiedzenie na dotychczasowej
        posadce, albo też całkiem niezłe życie "przy mężu" albo "przy teściach" mimo
        niskich zarobków.
        • Gość: doc Re: Zarobki lekarzy/ek w Europie Zachodniej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.05, 12:29
          eee.
          Zwróć uwagę, że Unia "spadła" na nas w specyficznym momencie -
          po tych wszystkich reformach i zmianach powstały m.in. jednostopniowe
          specjalizacje równe starej dwójce. Otóż w momencie wejścia do UE, dokładnie
          nikt z robiących specjalizację jednostopniową (minimum 5 lat) nie był przy jej
          końcu. Stąd wyjazdy już specjalistów (trochę jednak ustawionych) pozostałe tak
          liczne (czy raczej tak nieliczne) jak uprzednio. Wielkiej fali wyjazdu nie
          było, bo zainteresowani nim najbardziej albo właśnie zaczęli specjalizację,
          albo byli w jej trakcie mając - w najlepszym razie - rok do końca. Fala
          nadejdzie. W końcu tam chcą raczej specjalistów. Poczekaj na kolejne fale (i
          stada ;-) świezych specjalistów po egzaminach w nowym trybie. Pierwsi którzy
          przecierali szlak rezydentury i jednostopniowej specjalizacji zdają egzamin w
          trakcie właśnie trwającej sesji!
          • Gość: sowa Re: Zarobki lekarzy/ek w Europie Zachodniej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.05, 17:24
            Specjaliści kiedy odbywali specjalizację jeszcze nie myśleli o wyjeździe: nie
            szkolili języka, brali po 15 dyżurów/miesiąc,zaciągali kredyty i mając teraz 35-
            40 lat mają małe domki za wciąż spłacany kredyt, dzieci w podstawówce i jedyne
            czego teraz chcą to świętego spokoju po latach harówy a nie zaczynania
            wszystkiego od początku. Co innego młodzi lekarze-ja robię
            specjalizacje,zarabiam 780zł/miesiąc ale kredytu nie biorę, tylko uczę się
            języka, bo nie zamierzam zostać tu ani tygodnia dłużej po skończeniu
            specjalizacji. Podobnie do mnie myśli co najmniej połowa młodych lekarzy. Po co
            mamy pracować na dwa etaty za pieniądze godne sprzątaczki, skoro nasi
            rówieśnicy po informatyce,prawie,ekonomii o wiele mniejszym wysiłkiem zarabiaja
            gruuubo większe pieniądze i jeszcze mają wolne weekendy,święta,itd.?A młodsze
            pokolenia które co roku będą opuszczać Akademie Medyczne od razu uciekną np.do
            Niemiec, nie zaczynając nawet tutaj specjalizacji. Na razie luke wypełniaja
            jeszcze lekarze 65-70letni ciągle pracując zamiast iść na emeryturę. Ale co
            vbędzie za 5 lat? No ale to już po wyborach...dlatego nikogo to nie obchodzi. I
            mnie równie ż nie obchodzi, kto będzie leczył polaczków,skoro polaczkowie nie
            potrafią zadbać o swoich lekarzy.
            • Gość: Połoznik Re: Zarobki lekarzy/ek w Europie Zachodniej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.03.05, 17:31
              Tam Sowa smutne lecz prawdziwe słowa poniżając lekarzy tyle lat nie powinno
              społeczeństwo liczyć na nic więcej.
              • wladek47 Re: Zarobki lekarzy/ek w Europie Zachodniej 20.03.05, 21:45
                Cytuję z mojego ostatniego zestawienia zarobków (dla ułatwienia podaję w PLN)
                płaca zasadnicza 23000, dyżury (płatne wg stawki godzinowej) 16560. Razem 39560
                brutto. Intymną tajemnicą jest wymiar podatku, który jest niższy niż w Polsce,
                gdyż jestem obcokrajowcem i staram się nie przekraczać 180 dni zatrudnienia w
                roku. Miejsce pracy - klinika anestezjologii w szpitalu wojewódzkim. Kraj
                Szwecja. Pozdrawiam kolegów namawiając do nauki języków obcych. Przestałem
                liczyć na jakąkolwiek poprawę czegokolwiek w ojczyźnie. Przestałem tu pracować
                i mam wspaniałe wakacje (nareszcie). Będę się biedził nad PITem bo, oczywiście
                ojczysty fiskus sięgnie swoimi drapieżnymi łapami po te pieniądze.
                • aelithe Re: Zarobki lekarzy/ek w Europie Zachodniej 20.03.05, 22:22
                  Stawka dla rezydenta w UK wynosi conajmniej 2 400 funtów po podatku/
                  miesięcznie.
                  czyli prawie 15 000 złotych.
                • pia.ed Do wladka47 20.03.05, 23:09
                  Uwazaja zebys sie nie pomylil i przepracowal 181 dni!
                  Wtedy zamiast 25% podatku zaplacisz 80%!
                  • wladek47 Re: Do wladka47 21.03.05, 00:25
                    Dziekuje Pia. Mam to przećwiczone przez lata vikariatów. Tamtejsza SKATownia
                    jest mimo wszystko sympatyczniejsza od krajowej, która urządziła mi parę lat
                    temu kontrole skarbową. Glad Pask! Władek.
                    • Gość: Jumbo Do wladka47 IP: *.sll.se 21.03.05, 11:38
                      Tego posta pisze ze sluzbowego kompa w duzym szwedzkim szpitalu, gdzie teraz
                      pracuje. Zarobki - podobne do wymienionych przez Wladka47 (tez pilnuje terminu
                      25% podatku:)))), warunki pracy - po prostu absolutnie nieporownywalne z
                      naszymi. Dodam tylko, ze Szwedzi niezwykle sobie cenia nasza prace
                      czyli "konowalow" i "nieukow" z Polski. Pozdrawiam wszystkich wyjechanych i
                      chcacych zdobywac Zjednoczona Europe! Nie bojcie sie! Jedzcie i pracujcie tam,
                      gdzie Was docenia i zaplaca jak trzeba!
                • Gość: Doki Re: Zarobki lekarzy/ek w Europie Zachodniej IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 21.03.05, 12:04
                  wladek47 napisał:

                  > Cytuję z mojego ostatniego zestawienia zarobków

                  Bardzo fajna nisza, Wladek. Nie moge pochwalic sie taka fajna. To znaczy, liczba
                  przepracowanych dni mniej wiecej taka sama, zarobki brutto wieksze, ale trzeba
                  placic paskarskie podatki. W sumie w pojedynke moge swobodnie utrzymac rodzine
                  splacajac kredyt za dom, ktorego miesieczna rata to prawie 3-miesieczne zarobki
                  netto mojego odpowiednika w Polsce.
                  Ale nie ma co narzekac. Dolaczam sie do glosow popierajacych emigracje lekarzy.
                  • Gość: Połoznik Re: Zarobki lekarzy/ek w Europie Zachodniej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.05, 12:08
                    Dlaczego pracujecie 180 dni w roku ?czy to jest pół roku i wolne? czy trzy dni
                    w tygodniu?Niestety od pewnego czasu myslę o wyjeżdzie czesciej mam 46 lat tacy
                    też wyjeżdzaja?
                    • Gość: Lekarz Trzeba wziać pod uwage ilość dni roboczych IP: *.banacha.amwaw.edu.pl / *.amwaw.edu.pl 21.03.05, 12:50
                      Od 365 dni odliczmy 104 dni (same soboty i niedziele ) to już zostaje 261 dni.

                      Wychodzi 81 dni wolnego, z czego w Szwecji sporo przeznacza się na szkolenia
                      (opłacane przez pracodawce lub panstwo).

                      Tak więc wszystko się zgadza.

                      To w Polsce kumuluje się zaległe urlopy, żeby nie tracic na dyzurach, ludzie
                      zarzynają się za jakieś nędzne grosze pracując potrzydziesci parę godzin na
                      dobę.
                      • Gość: Doki Re: Trzeba wziać pod uwage ilość dni roboczych IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 21.03.05, 12:52
                        Jest jeszcze jakas dyrektywa europejska, ktora w zasadzie ogranicza tydzien
                        pracy lekarza (lacznie z dyzurami) do bodajze 48 godzin tygodniowo. W prywatnej
                        praktyce niewiele widzialem z tej dyrektywy, ale w Wlk Brytanii podobno tego sie
                        trzymaja.

                        48 godzin tygodniowo to sa 2 24- godzinne dyzury i koniec pracy.
                    • Gość: Doki Re: Zarobki lekarzy/ek w Europie Zachodniej IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 21.03.05, 12:50
                      Gość portalu: Połoznik napisał(a):

                      > Dlaczego pracujecie 180 dni w roku ?

                      Wladek pewnie dlatego, ze w ten sposob ma korzystniejsze podatki. Ja- bo po
                      dyzurze ide do domu (prawo tego wymaga). Poniewaz wiekszosc czasu spedzam
                      dyzurujac na intensywnej terapii, jesli nie biore dodatkowych zajec, to w
                      granicznym przypadku moglbym przepracowywac 10 24-godzinnych "szycht" w
                      miesiacu, reszta wolna, minus 4 tygodnie urlopu. Oczywiscie, to by bylo troche
                      malo, wiec biore wiecej pracy i tak dociagam do 180-200 dni pracy rocznie.
                      • Gość: Jumbo Zarobki lekarzy/ek w Europie Zachodniej IP: *.sll.se 21.03.05, 15:44
                        Co do czasu pracy - w Szwecji czas dyzuru wlicza sie do tygodniowego czasu
                        pracy czyli przecietny Szwed majac tzw tydzien dyzurowy (jour wecka) przychodzi
                        do pracy dwa razy w tygodniu (czyli np. wtorek i czwartek) NA DYZUR, czyli o
                        godz. 16.oo. W pozostale dni nie przychodzi! Tak to wyglada w szpitalu w ktorym
                        pracuje. Oczywiscie po dyzuze idzie do domu. Jesli wpadnie mu dodatkowy dyzur
                        lub przekroczy czas pracy tygodniowy to moze odebrac sobie ten czas w forsie
                        lub czasie wolnym. Szwedzi wybieraja czesto czas wolny i stad maja duze ilosci
                        wolnych dni w roku(do 60 lub wiecej dni). Wtedy jada albo do cieplych krajow
                        albo wlasnej daczy na archipelagu albo (jakies straszne pracusie!!) do Norwegii
                        lub Anglii na dwa tygodnie dorobic pare tysiecy euro do pensji. Ja, jako Polak
                        sezonowiec pracuje straszliwie ciezko bo w dzien dyzurowy pracuje normalnie od
                        rana w szpitalu, zostaje na dyzur a na drugi dzien ide do domu oczywiscie po
                        dyzuze. Szwedzi cmokaja i uwazaja, ze to mordercza praca:))))))
                        Oczywiscie nie wpomne, ze za godziny nocne dyzurowe sa odpowiednie dodatki,
                        wiecej placi sie w weekendy, duzo wiecej w swieta np Wielkanoc (mam 2 dyzury -
                        hurrrrrra!!!) a najwiecej placi sie za tzw. dyzur z lapanki - stawka 3xstawka
                        normalna. Po dyzurze mozna isc do sauny, fitnessu, do lozka albo na lyzwy.
                        Generalnie w Szwecji obowiazuje absolutne unikanie stresu w pracy - jesli ktos
                        czuje sie sponiewierany, przepracowany, wypalony - dzwoni, nie przychodzi do
                        roboty i nikt okiem nawet nie mrugnie!


                        • Gość: Połoznik Re: Zarobki lekarzy/ek w Europie Zachodniej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.05, 15:51
                          No to pięknie ja pracuje 270 godzin miesięcznie ,a w ten weekend będe miał dwa
                          dni wolne jeden po drugim od 7 tygodni pierwszy raz
                          • Gość: Jumbo Re: Zarobki lekarzy/ek w Europie Zachodniej IP: *.sll.se 21.03.05, 16:16
                            Zeby jednak dolozyc lyzeczke dziegciu do tej beczki miodu powiem, ze dyzury w
                            moim szpitalu sa ciezkie jak cholera. Na 800 lozkowy szpital jest 2
                            anestezjologow (jestem anest, podobnie jak Doki)- mlody i specjalista czyli ja
                            (jest jeszcze jeden pod telefonem ale to jakby sie walilo i palilo). W szpitalu
                            odbywa sie srednio 9000 porodow rocznie - jako fachman od tej dzialki wiesz co
                            to znaczy. Wiekszosc porodow jest znieczulanych, duzo jest ciec i mnostwo,
                            mnostwo drobnych interwencji polozniczych w znieczuleniu. Dla ginekologa i
                            anestezjologa to mordercza praca. Ilosc znieczulen na porodowce jest olbrzymia.
                            A jeszcze trzeba obstawic ICU, blok operacyjny (czynny cala dobe) i Izbe
                            Przyjec.
                            Dla ulatwienia roboty doktory maja hulajnogi na ktorych zapieprzaja po calym
                            szpitalu. Tak wiec cos za cos. Ale zaprawde powiadam Wam - stres w pracy wiaze
                            sie WYLACZNIE ze stresem PROFESJONALNYM. Nie istnieja wrzeszcacy pacjenci,
                            zepsuty sprzet, nadasane pielegniarki czy nieuprzejme doktory. Wszystko odbywa
                            sie w skupieniu i jak tylko mozna fachowo. Wrzaski i polajanki zastepuje dobre
                            slowo, usmiech i dyskusja.
                            Tak wiec po dyzurze jestem zmeczony fizycznie ale wcale nie wkurzony czy
                            sfrustrowany. Ot, przespie sie i juz jak nowo narodzony!
                            Pozdrawiam Was, Polozniku i Doki - filary tego forum i wszystkich
                            forumowiczow:))
                            • Gość: Połoznik Re: Zarobki lekarzy/ek w Europie Zachodniej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.05, 17:02
                              Jumbo gdzie tak jest ?W szpitalu gdzie pracuje było kiedyś 4200 porodów rocznie
                              ale było strasznie 9000 nie jestem sobie w stanie tego wyobrazic ,to jest
                              jakiś szpital na duży obszar?Jest tam ok 25 porodów srednio i jeszcze operacje
                              gin i z innych oddziałow ,gdzie Ty pracujesz?Pamietam takie obrazki dyzur 17
                              godz i 17 porodów w tym 4 ciecia sala porodowa cztery łóżka porodowe salowa
                              pijana, cała bielizna z tych porodów w kacie a z nich krew z łozysk wody
                              płodowe sciekajace do kratki na srodku porodówki ,my cali we krwi i ostatnia
                              młdziudka pacjentka do porodu 18 lat,weszła i zemdlała,i jak ją przekonac ze
                              doktor jest sympatyczny?
                              • Gość: Jumbo Re: Zarobki lekarzy/ek w Europie Zachodniej IP: *.sll.se 22.03.05, 15:20
                                Do Poloznika
                                To duzy szpital w Stockholmie z bardzo znana w regionie ginekologia i majaca
                                dobra slawe poloznictwem. Stad ten natlok pacjentow! Dziennie zaklada sie ok.
                                15- 20 cewnikow epiduralnych do analgezji porodow, jest ok. 4-5 ciec i
                                niezliczona ilosc rekoczynow polozniczych (pekniete krocza, wrosniete lozyska
                                itp). Ginekologia to oddzielne kilka sal operacyjnych na ktorych operuje sie
                                zwykle do 17.00. Tak wiec roboty tam jest co niemiara. Zeby bylo ciekawiej, to
                                sale rodzacych sa jednoosobowe i wszystkie przystosowane do porodow rodzinnych
                                (kanapa, telewizor, kuchenka itp), tak wiec wyobrazasz Sobie jaki jest rozmiar
                                oddzialu a wlasciwie 2 oddzialow (jeden jest prywatny)!
                                Roboty jest duzo ale, jak juz mowilem, nie wiaze sie to z jakims specjalnym
                                stresem czy chaosem! Wszystko jest zorganizowane jak nalezy, personel mily
                                (polozna w Szwecji nazywa sie Barmuszka, prawda, ze milo?), pacjenci
                                zdyscyplinowani, zadnych krzykow, komentarzy, polajanek. Jedyna stresujaca
                                sytuacja to tzw. ciecie cesarskie o klauzuli emergency - standard szwedzki
                                przewiduje ze od otrzymana wezwania "ciecie nagle" do WYDOBYCIA DZIECKA czas
                                nie moze byc dluzszy niz 5min. Po takim wezwaniu wiec wszyscy wskakuja na
                                hulajnogi i gnaja na poloznictwo! Ale to raczej wyjatek od reguly!
                                Pozdrawiam serdecznie
                                Do Wladka!
                                Zgadles, ze ten szpital to Danderyd. Masz pozdrowienia od wszystkich oraz
                                siosty Gudrun!:))) I ja takze pozdrawiam serdecznie!
                                • Gość: Położnik Re: Zarobki lekarzy/ek w Europie Zachodniej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.05, 16:29
                                  Piękny szpital u nas był standard 10 minut od przyjecia urgensu do wydobycia
                                  dziecka ,czasem facet wiedział że ma dziecko i jakiej płci zanim pozbierał
                                  ubrania żony z izby przyjęć,piękne czasy aż się łezka w oku kreci.Teraz mamy
                                  lepiej izba przyjęc centralna instrumenariuszki centralne wiek ok 56
                                  lat,anestezjolog błądzi po szpitalu gdzieś,kolega ginekolog na oddziale
                                  zewnętrzym,jak sie wszyscy pozłażą mija 10 minut czasem zaczynam ciecie bez
                                  kolegi wyjąc do lampy(likantropia czy co).Odbieramy dośc czesto porody wsteczne
                                  to znaczy urodziła dziecko zanim przyjeli ją do szpitala.Dziecko się rodzi czas
                                  zgłośzenie poszło!a na izbie ktoś stuka na kompie dane pacjenti tak że przyjęta
                                  30 minut po porodzie.Krew mnie zlewa na ta reforme.Teraz nie moge znieść
                                  własnie tej kompletnej dezorganozacji,usiłowanie doprowadzenie do zmian
                                  czegokolwiek co dobrze działało też.Jacyś posrancy zmieniają miejscami sprzęt w
                                  gabinecie twierdząc że to ograniczy ilośc infekcji na oddziale,ktoś analizuje
                                  dlaczego na porodówce idzie metergina i oxytocyna a na okulistyce nie!!!!
                                  Zmieniają nam zielone szczotki do mycia na niebieskie nie wiedziałem że
                                  bakterie rozróżniają kolory i nie lubią niebieskiego.Przepraszam że tak smaruje
                                  ale już nie moge,mam ochote kupic paralizator i jak zobacze ta siostre
                                  epidemiologiczną to trzy wyładowania poniżej pasa jej oczywiście i słucham
                                  Panią uprzejmię z należyta uwaga
                            • vacia Re: Zarobki lekarzy/ek w Europie Zachodniej 23.03.05, 08:31
                              Gość portalu: Jumbo napisał(a):

                              . Ale zaprawde powiadam Wam - stres w pracy wiaze
                              > sie WYLACZNIE ze stresem PROFESJONALNYM. Nie istnieja wrzeszcacy pacjenci,
                              > zepsuty sprzet, nadasane pielegniarki czy nieuprzejme doktory. Wszystko
                              odbywa > sie w skupieniu i jak tylko mozna fachowo. Wrzaski i polajanki
                              zastepuje dobre > slowo, usmiech i dyskusja.
                              > Tak wiec po dyzurze jestem zmeczony fizycznie ale wcale nie wkurzony czy
                              > sfrustrowany. Ot, przespie sie i juz jak nowo narodzony!

                              Skąd w Szwecji jest taka duża kultura lekarzy i pacjentów, dlaczego tam jest
                              uprzejmość dobre słowo,uśmiech ,dyskusja a u nas czasem tego brakuje.
                              Z czego to wynika? Tu Europa i tam Europa.
                              Może Szwecja roztacza opiekę socjalną nad ludźmi ,że nie dochodzi do
                              bezdomności i skrajnej biedy i to poczucie bezpieczeństwa obywateli polepsza
                              relacje między ludźmi?
                              A wogóle to dlaczego taki bogaty kraj jak Szwecja nie wykształci sobie własnej
                              kadry lekarzy, Polskę stać na Akademie Medyczne a Szwecji nie???
                              • Gość: Jumbo Zarobki lekarzy/ek w Europie Zachodniej IP: *.sll.se 23.03.05, 16:59
                                Zastanawialem sie droga Vaciu takze nad tym fenomenem. W tej chwili jestem
                                pewny, ze zrodlo odpowiedniej relacji doktor-pacjent tkwi w nadzwyczaj wysokim
                                standardzie spolecznym Szwedow. Indywidualnie sa ludzmi zupelnie do nas
                                podobnymi - maja te same wady i przywary co i nam dolegaja ale w grupie, jako
                                spoleczenstwo zachowuja sie zupelnie inaczej niz my. Mysle, ze na tym polega
                                okreslenie "cywilizowany" - jest to pewien standard zachowania w okreslonej
                                sytuacji. W szpitalu, przychodni kazdy chowa do kieszeni swoje "ja mysle,
                                ze..." czy inne wymadrzanie sie, jest ufny, spokojny, mily i przede wszystkim
                                pacjent i lekarz sluchaja BARDZO UWAZNIE siebie nawzajem! Taki jest standard
                                postepowania i ci co go lamia sa spolecznie nieakceptowani (dotyczy to zarowno
                                lekarzy jak i pacjentow). Przy takim nastawianiu trzeba miec jakas potwornie
                                zla wole aby byc chamskim czy gburowatym bo mily pacjent + mile otoczenie +
                                mily personel musi rownac sie mily doktor!! I odwrotnie oczywiscie!!
                                Czasami zdarzaja sie, jak sie domyslasz, nieuprzejmi pacjenci (bardzo czesto z
                                choroba alkoholowa) ale sa wyjatkiem od reguly i sa traktowani takze milo
                                (tutaj milo to standard, w Polsce standardem jest niemilo - tu tkwi roznica),
                                raczej jak ludzie "uposledzeni" spolecznie niz okazja do wydarcia sie. Glosu w
                                Szwecji raczej sie nie podnosi w szpitalu, w kazdym razie ja nie slyszalem. A
                                wcale nie jest tak, ze nie ma okazji. Osobiscie bylem swiadkiem sytuacji, gdy
                                pacjent z przewlekla choroba neurologiczna, czekajacy od 4 tygodni na wizyte,
                                ktorego rodzina przywiozla z rulatorem do przychodni dowiedzial sie, ze nie
                                zostanie przyjety, bo doktor musi wyjsc na szkolenie (nie bylo nikogo innego w
                                poczekalni, doktor jeszcze nie wyszedl i nawet pozdrowil pacjenta!!). Ani
                                rodzina, ani pacjent nawet sie nie zajaknal, nawet nie poczerwienial. Po prostu
                                odwrocili sie i powoli wyszli z przychodni z nowym terminem wizyty. Nie wiem
                                jak to widzisz ale ja mysle, ze w Polsce wygladaloby to zupelnie inaczej!
                                Szwecja produkuje lekarzy ale cykl szkolenia jest bardzo dlugi i koszt bardzo
                                wysoki. Dokonano wiec prostej kalkulacji - import gotowych specjalistow to
                                olbrzymia oszczednosc dla budzetu i latwizna dla szpitala. A to ze w Polsce
                                kompletnie nie bierze sie tego pod uwage, wyszydza sie i zniewaza publicznie i
                                niepublicznie lekarz-specjalistow "zachecajac" ich w ten sposob do wyjazdu to
                                juz zupelnie inna bajka.....
                                • vacia Re: Zarobki lekarzy/ek w Europie Zachodniej 23.03.05, 18:00
                                  Gość portalu: Jumbo napisał(a):

                                  ale w grupie, jako spoleczenstwo zachowuja sie zupelnie inaczej niz my. Mysle,
                                  ze na tym polega okreslenie "cywilizowany" - jest to pewien standard
                                  zachowania w okreslonej sytuacji. W szpitalu, przychodni kazdy chowa do
                                  kieszeni swoje "ja mysle, ze..." czy inne wymadrzanie sie, jest ufny, spokojny,
                                  mily i przede wszystkim pacjent i lekarz sluchaja BARDZO UWAZNIE siebie
                                  nawzajem! Taki jest standard postepowania i ci co go lamia sa spolecznie
                                  nieakceptowani

                                  W Polsce uprzejmość nie jest powszechnie obowiązującym standardem zachowania i
                                  możemy jako społeczeństwo wziąć z wzór ze Szwecji. U nas jest odwrotnie
                                  nagradza się osoby nie liczące się z drugimi a człowiek uprzejmy postrzegany
                                  jest jak frajer. A szkoda, ale wszystko przed nami, taki szwedzki model życia
                                  społecznego ułatwił by nam życie.
                                  Najbardziej mi sie podoba to uważne słuchanie się wzajemne przez lekarza i
                                  pacjenta. Taka prosta rzecz a jak wiele znaczy.
                                  Dzięki Jumbo za Twoje ciekawe wypowiedzi , widzę że już jesteś doskonale
                                  przystosowany do pracy w Szwecji, Twoja uprzejmość jest godna podziwu ;)
                                • Gość: młody Re: Zarobki lekarzy/ek w Europie Zachodniej IP: *.acn.waw.pl 10.04.05, 19:24
                                  wzruszyłem się ja własnie zaczynam spec anestezji i co mnie najbardziej dobija
                                  w pracy to brak wzajemnego szacunku do siebie. Strasznie mnie to meczy.Tez
                                  zaczynam powanie myslec o wyjezdzie.
                                  • vacia Re: Zarobki lekarzy/ek w Europie Zachodniej 10.04.05, 20:17
                                    Gość portalu: młody napisał(a):

                                    > wzruszyłem się ja własnie zaczynam spec anestezji i co mnie najbardziej
                                    dobij
                                    > a
                                    > w pracy to brak wzajemnego szacunku do siebie. Strasznie mnie to meczy.Tez
                                    > zaczynam powanie myslec o wyjezdzie.

                                    Czy piszesz,ze wystepuje coś takiego jak brak szacunku lekarza do
                                    lekarza ,kolegi do kolegi????
                                    Przecież tyle was łączy.
                                  • Gość: P.Doc.Germ. Specjalizacja, zarobki lekarzy i lekarek IP: *.pool.mediaWays.net 10.04.05, 20:58
                                    Jak wynika z wielu wypowiedzi polskich medykow zarobki w Polsce sa niskie.
                                    Wymieniano sumy o. 1300,- do 1500,- PLZ na miesiac, ale ktorys z Kolegow
                                    wymienil sume 8000,- PLZ. Skad ta wielka roznica? Czy polscy koledzy/kolezanki
                                    mozecie praktykowac tylko i wylacznie we wlasnej praktyce prywatnej?
                                    • Gość: Położnik Re: Specjalizacja, zarobki lekarzy i lekarek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.04.05, 22:18
                                      Sumy podane te niskie dotyczą płacy oferowanej przez nasze kochane Państwo za
                                      160godz na miesiąc.Większośc lekarzy pracuje w szpitalu i w gabinecie i w
                                      poradnie i w pog Rat przekraczając 160 godz często dwukrotnie może wtedy
                                      zarobić ok 4000-5000 zł netto.Można pracować prywatnie mając swoją poradnie i
                                      podpisać umowę z NFZ zarabiając może tyle co on wymienił ale nie wiem czy
                                      brutto czy netto.Znakomita jednak większość lekarzy jest zmuszona do pobierania
                                      zapłaty haniebnej za ciężką pracę,bo muszą pracować w szpitalu!Zapłata za pracę
                                      w nocy w szpitalu jest u nas niższa niż za pilnowanie placu budowy!!!!!!!!!!!!
                          • Gość: Doki Re: Zarobki lekarzy/ek w Europie Zachodniej IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 21.03.05, 16:25
                            Wiesz, u mnie tez zdarzaja sie tygodnie, gdy spedzam w robocie ponad 100 godzin
                            tygodniowo, ale to na wlasne zyczenie. Poza tym podobnie jak Jumbo, tylko skala
                            mniejsza. Jestem sam (na dyzurze. W ciagu dnia jest nas 3-4) w 150- lozkowym
                            szpitalu, mamy tylko ok 1000 porodow rocznie, z tego jakies 70-80%
                            znieczulanych, do tego mam 6- lozkowa intensywna. Zdarzaja sie meczace dyzury,
                            ale generalnie jeszcze jestes nazajutrz do uzytku, przynajmniej przez pol dnia.
                            Zona chwali sobie taki system mojej pracy, bo choc co trzecia noc spedzam w
                            szpitalu (a moze wlasnie dlatego? lepiej nie pytac ;-)), to jednak spora czesc
                            czasu jestem w domu za dnia. Gdy bylem asystentem w Wielkim Uniwersyteckim
                            Szpitalu, bywalo, ze przez tydzien nie widzialem swiatla dziennego.

                            PZDR
                            • Gość: Połozni Re: Zarobki lekarzy/ek w Europie Zachodniej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.05, 17:13
                              Widzisz Doki,myslę o wyjeżdzie ,bo to chyba byłyby wakacje dla mnie.Dzieci już
                              duże ida swoja droga ,więcej im pomogę zarabiają pieniądze niż dreczac sie
                              tutaj.W kraju dobija mnie ten bezsens,po reformie musiałem przerwać
                              specjalizacje endokrynologia,dalej jestem z niewiadomo czym Ginekolog-Połoznik -
                              Androlog-Cytolog.W ramach reformy wyrzucaja lekarzy bo za dużo ,nastepnie
                              przyjmują tych samych ( o ile się zgodzą)bo oddział nie może
                              funkcjonować.Produkują młodych lekarzy bo za mało ale ich nie ztrudniają bo za
                              duzo?Jeden szpital zamykaja a drugi bankrutuje po przejęciu obowiązków
                              zamknietego,kompletna paranoja!
                              • Gość: P.Doc.Germ. Re: Zarobki lekarzy/rek w Europie Zachodniej IP: *.b.pppool.de 21.03.05, 20:09
                                Hallo,
                                z przyjemnoscia czytam doniesienia zadowolonych kolegow pracujacych poza
                                granicami Polski. Sam mieszkam od 25 lat w Niemczech i pracuje tutaj jako
                                lekarz internista w instytucji panstwowej. Polska i jej system ochrony zdrowia
                                publicznego sa mi od lat 80-tych nieznane. W zwiazku z tym nie mam porownan,
                                poza doniesieniami kolegow/zanek na roznych forach. Oczywiscie zarobki to jedna
                                strona naszego zawodu. Tutaj na zachodzie sa one ogolnie dobre, tak ze bez
                                problemu mozna samemu utrzymac rodzine z 2-3 dzieci, splacajac przy tym np. dom
                                etc. "Serce mi krwawi" jak czytam doniesienia polskich kolegow/zanek o zlych
                                warunkach pracy, nie mowiac juz o mizernych zarobkach, w polskiej sluzbie
                                zdrowia. Dlatego zachecam do szukania nowych rozwiazan, wlasnie tez poza
                                granicami kraju, ale w swoim lekarskim zawodzie. Nowa sytuacja prawna po wejsciu
                                Polski do UE otwiera nowe mozliwosci. Pamietam moje trudne poczatki tutaj na
                                poczatku lat 80-tych, kiedy oprocz prawa do pracy musialem jeszcze otrzymac
                                prawo wykonywania zawodu, oba wydawane na poczatku tylko na rok. I potem znowu
                                od nowa biurokratyczna wojna. Ale to jest juz dawna historia. Obecnie jest o
                                wiele latwiej, poza tym w Niemczech brakuje lekarzy. To tymczasem tyle.
                                Pozdrawiam serdecznie i zycze powodzenia
                                P.Doc.Germ.
                                • Gość: młody lekarz Re: Zarobki lekarzy/rek w Europie Zachodniej IP: *.chello.pl 21.03.05, 22:13
                                  To ja z konkretnym pytaniem: Kto opłaca kursy specjalizacyjne lekarzom w trakcie
                                  specjalizacji?

                                  I drugie: Czy pracując na oddziale lekarz ma szansę się dokształcać (czytaj:
                                  więcej niż 1 konferencja/warsztaty rocznie)?
                                  • wladek47 Re: Zarobki lekarzy/rek w Europie Zachodniej 21.03.05, 23:30
                                    Młody kolego - wysłać na kursy i je opłacić to w tamtym królestwie obowiązek
                                    pracodawcy. Mnie mimo, że nie byłem tylko "sezonowym graczem rezerwowym"
                                    wysłano 2 razy na 2-dniwe konferencje do atrakcyjnych miejscowości z hotelem,
                                    jedzonkiem i wypitkiem. Musiałem tylko podpisać jakieś papiery (na kwoty ponad
                                    4 tys SEK) oraz odebrać zaświadczenia na których były jakieś punkty CME (raz 10
                                    raz 15). Oczywiście na te konferencje nie trzeba było brać urlopu bo to liczy
                                    się jako czas pracy. Świąteczne pozdrowienia dla kolegi Jumbo. W Szwecji są
                                    tylko 2 szpitale z taką ilościa porodów jeden w Goeteborgu drugi Danderyd w
                                    Sztokholmie. Stawiam na Danderyd prosząc o przekazanie pozdrowień dla znajomych
                                    od dawnego sezonowego współpracownika. Władek.
                                  • Gość: Doki Re: Zarobki lekarzy/rek w Europie Zachodniej IP: *.104-201-80.adsl.skynet.be 22.03.05, 09:46
                                    Gość portalu: młody lekarz napisał(a):

                                    > To ja z konkretnym pytaniem: Kto opłaca kursy specjalizacyjne lekarzom w trakcie
                                    > specjalizacji?

                                    Moze opowiem jak bylo z moja specjalizacja. Jesli juz masz miejsce
                                    specjalizacyjne, to przeciez pracujesz, a jak pracujesz, to oczywista
                                    otrzymujesz za prace wynagrodzenie. Wolontariaty sa praktycznie zabronione, tzn.
                                    jednym z dokumentow, ktore skladasz do komisji specjalizacyjnej razem z
                                    wnioskiem o otwarcie specjalizacji jest oswiadczenie pracodawcy, ze bedzie ci
                                    placil, i to nie symboliczne wynagrodzenie, ale godziwe wynagrodzenie (w
                                    oryginale: billijke vergoeding). W praktyce to jest ok 1500 euro netto
                                    miesiecznie dla zaczynajacego asystenta.
                                    Teoretyczny kurs specjalizacyjny jest organizowany przez uniwersytety, zajecia
                                    odbywaja sie co 6 tygodni w sobote, rotacyjnie w kazdym 4 flamandzkich
                                    uniwersytetow. Poniewaz te zajecia sa obowiazkowe, to nie sa platne przez samych
                                    zainteresowanych. Reszte zajec kazdy organizuje sobie sam, sam sie zapisuje, sa
                                    w koncu preferencyjne taryfy dla asystentow. Asystentow obowiazuja takie same
                                    zasady akredytacji i punktow za doszkalanie jak specjalistow, chociaz nie sa za
                                    to rozliczani przez komisje akredytacyjna, tylko przez komisje specjalizacyjna.

                                    > I drugie: Czy pracując na oddziale lekarz ma szansę się dokształcać (czytaj:
                                    > więcej niż 1 konferencja/warsztaty rocznie)?

                                    A dlaczego nie? Wszelkiego rodzaju lokalne wyklady itp odbywaja sie wieczorem,
                                    wiec kazdy, kto akurat nie jest na dyzurze, moze wziac udzial. Belgia to maly
                                    kraj, nawet jesli jedziesz na jakis wyklad na drugi koniec kraju, to to jest
                                    zaledwie 150 km, czyli do przejscia. Lekarz nie tylko ma szanse, ale obowiazek
                                    uczestnictwa w tego typu zajeciach.
                                    Kazdy, nawet najmniejszy szpital, organizuje kupe drobnych zajatek
                                    doszkalajacych dla swoich lekarzy, dla lekarzy rodzinnych z okolicy, zaprasza
                                    wykladowcow z zewnatrz... oferta jest tak bogata, ze musisz ja selekcjonowac.
                                    Bardzo cenna inicjatywa jest Pentalfa ( www.med.kuleuven.ac.be/pentalfa/
                                    ), cykl telekonferencji okranizowanych przez uniwersytet w Leuven, przy udziale
                                    szpitali regionalnych. To przybliza wykladowcow klasy swiatowej do zwyklych lekarzy.
                          • aelithe Re: Zarobki lekarzy/ek w Europie Zachodniej 23.03.05, 10:55
                            Ale z ciebie obibok położnik. Ja pracowałem po 400 godzin miesięcznie.
                            • Gość: Połoznik Re: Zarobki lekarzy/ek w Europie Zachodniej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.03.05, 12:07
                              Aelithe !napisałem że pracuje a nie pracowałem ,teraz mniej bo nie ma dyżurów
                              tylko zmiany 12 godz i 160 w szpitalu.Z przepracowanych godzin wychodzi mi 42
                              lata pracy,a z kalendzrza 20.
                        • Gość: Lekarz z Kliniki Zmuszanie do pracy po dyżurach w Polsce. IP: *.acn.waw.pl 22.03.05, 02:54
                          "Ja, jako Polak sezonowiec pracuje straszliwie ciezko bo w dzien dyzurowy
                          pracuje normalnie od rana w szpitalu, zostaje na dyzur a na drugi dzien ide do
                          domu oczywiscie po dyzuze. Szwedzi cmokaja i uwazaja, ze to mordercza
                          praca:))))))"

                          Ciekawe, co na to większośc kierowników klinik akademii medycznych...
                          W poprzednim tygodniu był u mnie taki przypadek, kiedy to koledze kazano PO
                          OSTRYM DYŻURZE zoperować [---] (zabieg w trybie planowym, w trzeciej
                          kolejności).
                          Na uwagę starszego kolegi, że ów jest po ostrym, Kirownik Kliniki odparł, że
                          JEGO TO NIE INTERESUJE, i że jak świat światem u NIEGO w Klinice żadnego
                          wychodzenia po dyzurach nie było i nie będzie. To było powiedziane publicznie,
                          bez żadnych oporów, wprost. I że jest to polecenie służbowe. A inny kolega, nie
                          po dyżurze, chciał ten zabieg wykonać. Takie ostentacyjne działanie "dla
                          przykładu".

                          Kolega operował w swojej 28 - 30 godzinie pracy...
                          Ja, gdybym musiał poddać sie operacji nie chciałbym, zeby operował mnie, nawet
                          najlepszy kolega po dyżurze.

                          Samodzierżawie w klinikach w Polsce MUSI wreszcie się skończyć.
                          • Gość: Położnik Re: Zmuszanie do pracy po dyżurach w Polsce. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.03.05, 21:01
                            Musicie niestety czekac aż odejdzie w pokoju ,jak to Profesor macie
                            przesrane,chyba że staniecie okoniem ale większośc,można wyłgać się sraczką
                            albo katarem ale chyba próżne gadanie moje.
                            • Gość: Lekarzyna U nas oficjalnie nikt nie zmusza... IP: 67.111.137.* 30.03.05, 02:35
                              ...ale niech ktoś spróbuje wyjść i sie tym pochwalić...
            • Gość: Swan Ganz Re: Do sowy - barana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.05, 01:19
              no to spieprzaj sowa jak najszybciej skoro "polaczki" Ci się niepodobają. A
              przy okazji zmień sobie nick na - baran. Będzie bardziej adekwatnie do stanu
              umysłu. Nie zauważyłeś baranie że pisząc pogardliwie o Polakach sam sobie
              najbardziej ubliżasz
    • Gość: adam Re: Zarobki lekarzy/ek w Europie Zachodniej IP: *.aster.pl 31.03.05, 13:54
      ciekawe kiedy my dobijemy do sredniej europejskiej
      • Gość: MD jak ze specjalizacją IP: 195.136.49.* 31.03.05, 22:37
        Ja z pytaniem , jak wygląda specjalizowanie się w Szwecji, a dikladnie otwarcie
        specjalizacji, czy są jakoweś egzaminy, rozmowy, czy otwiera się automatem
        razem z etatem?
        Pytam się , gdyż razem z zoną , która już w tym roku otworzyla pediatrię
        zamierzamy wyjechać do Szwecji i ja chcialbym otworzyć jakowąś specjalizację
        zabiegową (chirurgia, ginekologia, ortopedia,) Może ktoś przeszedl taką drogę w
        Szwecji i podpowie co i jak. Zastanawiamy jeszcze nad Anglią (prościej z
        językiem :))Podpowiedzcie , jakąś radę.
        Z góry dziękuję i pozdrawiam
        • Gość: zorro Re: jak ze specjalizacją IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.05, 22:57
          Nic nie moge doradzić oprócz tego , aby spieprzać stąd jak najszybciej. Chce
          sie wam pracować za marne 800zł? Wasi rówieśnicy po np.ekonomii zwijają się ze
          smiechu jak na was patrza:frajerzy, którzy po 6 latach harówy i roku stażu
          teraz godzą sie na pensje sprzątaczek i pracuja dniami i nocami aby zdobyc
          specjalizacje a wraz z nią 200 zł podwyżki. Radzę wam jak najszybciej sie stąd
          zwijać. Życze powodzenia i pozdrawiam! Polscy lekarze sa równie dobrzy jak
          niemieccy, francuscy czy norwescy. Trzymam kciuki i pozdrawiam!
          • Gość: MD Re: jak ze specjalizacją IP: 195.136.49.* 31.03.05, 23:03
            dokladnie , ja obecnie pracuję w znanej klinice warszawskiej, niestety na
            wolontariacie na umowie o dyżury (ok 8 w miesiącu) , i do tego nie chcą jeszcze
            tych pieniędzy wyplacić. totalne bagno. Będę wdzięczny za wszelkie podpowiedzi
            odnośnie tegoż specjalizowania się w Szwecji
            • Gość: zorro Re: jak ze specjalizacją IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.05, 23:10
              Ja też mam 6-8 dyżurów miesięcznie, lipiec i sierpień 10, ale za 5 zł/godzinę.
              W tym czasie znieczulam cięcia cesarskie, reanimuję, leczę wstrząsy, zawały,
              przełomy nadciśnieniowe i tylko sobie tak myślę, kto to będzie za mnie robił,
              jak już wyjadę , tak jak spora ilość innych młodych lekarzy. Co do Szwecji nie
              mam pojęcia, staram się do UK przez head-hunterów.
        • aelithe Re: jak ze specjalizacją 31.03.05, 23:03
          Koleżance w Szwecji uznali zdaną 1 z pediatrii i 2 lata staży do dwójki jako
          pełną specjalizację. teraz jeśli zechce wracać do polski jest pełnym
          specjalistą. :)
          • Gość: MD Re: jak ze specjalizacją IP: 195.136.49.* 31.03.05, 23:18
            Ale jak to jest ciekawe z tą pracą, czy można tak sobie znalezc etacik bez
            specjalizacji? bo ze specjalizacją pewnie latwiej (zakladając że zna się język
            oczywiście) Mam znajomych , którzy otworzyli specjalizację w Niemczech bez
            zadnych problemów zaraz po stażu podyplomowym i chwalą sobie. Ja wolalbym
            mentalność szwedzką.
            • Gość: MD Re: jak ze specjalizacją IP: *.in.szpital / 213.77.90.* 08.04.05, 18:48
              jak tam , no niech ktoś odpowie, bardzo ktoś by mi pomógł :)))
              • Gość: P.Doc.Germ. Specjalizacja IP: *.pool.mediaWays.net 09.04.05, 20:41
                Powiedz, ktore panstwa Cie interesuja? Z pewnoscia znajda sie chetni koledzy
                albo kolezankiz tych krajow, ktorzy podadza istotne informacje.
                • Gość: MD Re: Specjalizacja IP: 195.136.49.* 11.04.05, 19:14
                  Interesuje mnie przede wszystkim Szwecja, w drugiej kolejno[ci Irlandia
                  Bd wdziczny za wszelkie info
                  • Gość: mlody Re: Specjalizacja IP: *.acn.waw.pl 14.04.05, 09:31
                    A jak jest z jezykiem w Szwecji? Na poczatek wystarcza angielski czy trzeba juz
                    mowic plynnie po Szewdzku?
                    • Gość: Jumbo Re: Specjalizacja IP: *.sll.se 15.04.05, 14:01
                      Generalnie Szwedzi wymagaja znajomosci jezyka szwedzkiego. Trzeba miec zdany
                      egzamin z jezyka dopuszczajacy do pracy no i rzeczywiscie ten jezyk znac!
                      Oczywiscie sa od tej reguly wyjatki np. ja. Nie znam szwedzkiego, posluguje sie
                      na codzien angielskim (ucze sie szwedzkiego ale dla wlasnego komfortu a nie z
                      musu) ale sytuacja taka jest mozliwa tylko w sytuacji, gdy szpitalowi bardzo
                      zalezy na zatrudnianiu okreslonych fachowcow (gotowcow, jak ja to nazywam,
                      czyli specjalistow o dobrej marce). Wtedy przymyka sie oko na jezyk ale
                      oczywiscie jego znajomosc jest mile widziana. Specjalizujacy sie czy tez mlodzi
                      lekarze, ktorzy nie maja duzego doswiadczenia i nie sa deficytowi musza
                      najpierw nauczyc sie jezyka! Aby zachecic powiem, ze szwedzki nie jest wcale
                      taki zly, mozna go opanowac niezle w kilka miesiecy, kursy sa dosc intensywne i
                      niezbyt meczace! Jesli jakiemus szpitalowi zalezy to zaprasza lekarzy,
                      organizuje dla nich kurs szwedzkiego (placac im za to!!!) a potem zatrudnia.
                      Wielu moich kolegow rozpoczelo przygode ze Szwecja wlasnie w ten sposob, trzeba
                      tylko znalezc odpowiednia oferte!
                      Tak wiec: trevlig resa till Sverige!!!
                      • Gość: mlody Re: Specjalizacja IP: *.acn.waw.pl 18.04.05, 21:16
                        dziekuję za odpowiedź i podpowiedź coraz bardziej sie skłaniam do
                        wyjazdu.Pozdrawiam.
                        • Gość: mlody Re: Specjalizacja IP: *.acn.waw.pl 19.04.05, 22:02
                          a czy jest na forum ktos kto by podpowiedzial jak to jest w Wielkiej Brytani lub
                          w Irlandi. Dziekuje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka