03.08.07, 13:48
czytam to wszystko i zastanawiam się ,gdzie jest złoty środek i jak
ustosunkowac sie do tego wszystkiego.Gdy pomyślę o tych lekarzach ,ktorzy
wykonują swój zawód uczciwie ,jestem pełna podziwu i szacunku.jednak gdy
pomyślę o tych ,kórzy nie kiwną palcem zanim nie włoży się im do kieszeni
ogarnia mnie pogarda .Wstętni ,podli ,na krzywdzie ludzkiej ,cierpieniu w
perfidny sposób bogadzą się .
Teraz tak, są wielcy i wspaniali i są inni-jak to wszystko ogarnąć?Nie można
jedną miarką oceniać wszystkich.Może lepiej nie obrażać się wzajemnie?
Obserwuj wątek
    • kzet69 Re: nagonka 03.08.07, 16:22
      tara tak jest we wszystkich zawodach ale zapewniam Cie że wśród lekarzy jest
      mniej sk...ów stosunkowo, to wynika z kwalifikacji na ten kierunek, my naprawdę
      gdy mamy 18 lat i idziemy na te studia to w wiekszości czujemy tzw. POWOŁANIe
      po 15 latach pracy po 450 godzin w miesiącu pozostaje jedynie poczucie
      OBOWIĄZKu ale to tez coś znaczy pzdr
      • obs2 Re: nagonka 03.08.07, 21:58
        > gdy mamy 18 lat i idziemy na te studia to w wiekszości czujemy tzw. POWOŁANIe

        Śmiem polemizować.
        Wiem, że formalne znaczenie słowa "powołanie" powoduje, że powyższe Twoje słowa
        wydają się być oczywiste.
        Słownik języka polskiego PWN definiuje powołanie jako "zdolność i zamiłowanie
        do czegoś; też: przeświadczenie jakiejś osoby o tym, że wybrany zawód, droga
        życiowa są dla niej najwłaściwsze".
        Taka definicja powoduje, że i w przypadku babci klozetowej, zamiatacza ulic i
        prostytutki można mówić o istnieniu lub braku powołania. A przecież brzmi to
        śmiesznie.
        Jaki z tego wniosek? Ano taki, że w powszechnym odczuciu powołanie to coś
        więcej niż elementy z definicji słownikowej.
        Idzie to czasami bardzo daleko, i dlatego ja miałem zawsze odczucie, że atrybut
        powołania to raczej atrybut kapłanów, zakonników, szamanów, różnych szaleńców
        Bożych, także rewolucjonistów, ewentualnie nonkomformistów.
        Ale lekarz?
        Cóż, mitologizuje się ten zawód. Mitologizuje go społeczeństwo, mitologizują go
        sami lekarze. Ileż jest zawodów, w których pracuje się z ludźmi i bierze się za
        nich odpowiedzialność? Czy powołania wymagacie od konstruktorów mostów,
        projektantów wagonów, budowniczych skrzyżowań, producentów przewodów
        elektrycznych i gniazdek sieciowych? Błędy ich pracy mogą kosztować życie?
        Czy wymagacie powołania od bibliotekarzy, kasjerek, urzędników, którzy
        spotykają się z rzeszami ludzi (często większymi niż te trafiające do lekarzy),
        ludzi sfrustrowanych, roszczeniowych, trudnych po prostu?

        Zostawmy powołanie kapłanom, ewentualnie pasjonatom zawodu (tak, zgodzę się że
        profesor Jędrzejczak, czy, przy całej kontrowersyjności, profesor Garlicki, to
        lekarze z powołaniem).
        A my, na dole spróbujmy po prostu być życzliwymi profesjonalistami.
        I prosimy nas tak traktować (oczywiście o ile spełnimy wymogi).
        • tara34 Re: nagonka 04.08.07, 11:14
          obs2 zapewne jest dużo racji w tym co piszesz,jednak dawniej jednak uważano ,że
          to powołanie.Zgodzę się z tym,że to powołanie.Bo wiesz,różnica polega na tym,że
          gdy obsługujesz maszynę to jakie masz uczucia tak jak np.w tej chwili komputer?
          Właściwie żadne,jednak gdybym w tej chwili zajęła się osobą zbroczoną
          krwią,połamaną ,cierpiącą z bólu ,kość na wierzchu,mózg na drodze etc.jakie to
          uczucie?Albo operacja .stań przy operacji,wszystko na wierzchu a ty nie możesz
          na milimetr popełnić błędu.Bo co w twoich rękach jest najwyzsza wartość ,życie
          ludzkie.Musisz mieć dar,który pozwoli Ci mieć nawet naturę patrzeć na to
          wszystko, w każdej sytuacji umiec przewidywac.Nie bronię nikogo,poprostu staram
          się byc obiektywna.
          • goska215 Re: nagonka 04.08.07, 11:27
            To prawda, ze jest nagonka na lekarzy, cala sluzbe zdrowia.Wielu jest
            wspanialych ludzi w tym zawodzie.Znam to od podszewki.Ale niestety wielu jest
            takich ktorzy powinni przy maszynach pracowac a nie wsrod ludzi.Bylam wczoraj w
            szpitalu na ostrym dyzurze.Niestety niektorzy sa b.niegrzeczni, napastliwi
            niemili.Jesli jest taka nagonka na nas w mediach i nie tylko, to trzeba sie
            zastanowic nad soba.Spoleczenstwo bedzie coraz bardziej przeciwne nam, jesli
            beda takioe zachowania.Pisze to z wielka przykroscia.Co rowniez nie znaczy, ze
            za granica jest lepiej, ze wszyscy slodcy i usmiechnieci.Ale jak sie patrzy ze
            strony pacjenta, to nie wyglada to dobrze.
          • obs2 Re: nagonka 04.08.07, 11:29
            > gdy obsługujesz maszynę to jakie masz uczucia tak jak np.w tej chwili
            > komputer? Właściwie żadne

            Skąd wiesz? Jesteś strasznie przywiązana do swojego wizerunku rzeczywistości. A
            tych wizerunków jest co najmniej 6 miliardów. Spróbuj o tym pamiętać.
            Ja po pierwsze bardzo lubię mój komputer, po drugie, po ogromnej ilości pracy
            np. oderwanie się przy komputerze wyzwala liczne emocje, chociażby ekscytacji
            byle pierdołą, ale odmienną od codziennej gonitwy... Komputer mnie ciekawi,
            irytyją mnie pewne funkcje (choćby pewne szczegóły edycyjne tego forum).
            Nie rozumiem dlaczego mam mieć "właściwie żadne" uczucia przy obsłudze
            komputera, i nie rozumiem skąd Ty to wiesz o mnie.

            > Albo operacja .stań przy operacji,wszystko na wierzchu a ty nie możesz
            > na milimetr popełnić błędu

            Czy to powołanie, czy profesjonalizm?
            Wykres projektu mostu też nie może zawierać błędu. Czy robienie wykresu to
            powołanie?

            > Musisz mieć dar,który pozwoli Ci mieć nawet naturę patrzeć na to
            > wszystko, w każdej sytuacji umiec przewidywac.

            Nie da się przewidzieć wszystkiego, w każdej sytuacji.
            A jakiś dar trzeba mieć niemal do każdego działania.
            Znowu mitologizujesz zawód lekarza.
            ZAWÓD. To jest ZAWÓD. Tak, z jakąś misją, ale wiele jest zawodów z misją.
            Lekarz to ZAWÓD.

            Pozdrawiam.
            • czartnecki Nieszczęśliwi ludzie piszacy paszkwile na lekarzy 04.08.07, 12:22
              I cała reszta czytajaca i zgadzajaca się z tym,do kogo pójdziecie w
              chorobie ,nieszcześciu?do tych których opluwacie?Młodzi lekarze nie bierzcie
              sobie do serca tego forum,pacjenci sa wspaniali,normalni ludzie,potrzebujacy
              pomocy .Lekarze natomiast przez ostatnie 60 lat traktowani są żle,niestety Ci
              piszacy na tym forum zrozumieja to za 10 lat ,lub nigdy.
              • obs2 Re: Nieszczęśliwi ludzie piszacy paszkwile na lek 04.08.07, 12:58
                tylko czemu umieszczasz te uwagi w odpowiedzi na mój post?

                czy ja piszę paszkwile na lekarzy?
                czy ja kogo opluwam?

                Skoro tak, to pokaż gdzie.
                Skoro nie, to czemu piszesz bzdury?
              • brucha Re: Nieszczęśliwi ludzie piszacy paszkwile na lek 04.08.07, 23:18
                czartnecki napisał:

                > I cała reszta czytajaca i zgadzajaca się z tym,do kogo pójdziecie w
                > chorobie ,nieszcześciu?do tych których opluwacie?

                nic z tego. na pewno nie do tych opluwanych. na szczęście daje się jeszcze
                znaleźć normalnych i kompetentnych lekarzy. na których nikt nie pluje i dla
                których pacjent nie stanowi przeszkody w karierze zawodowej.
                w każdym razie w ciemno do lekarza raczej nie chodzę, a moja ostatnia przygoda
                z polską szkołą onkologii upewniła mnie, że mam dobre przyzwyczajenia
            • tara34 Re: nagonka 04.08.07, 16:14
              być może o tym samym myślimy jednak w pewnym sensie nie możemy się zrozumieć.
              Może coś trzeba w życiu przeżyć ,żeby inaczej na pewne sprawy spojrzeć.W wieku
              dwudziestu lat zmarła mi bliska osoba,wiesz wtedy kim jest lekarz?Niemalze
              Bogiem bo oczekujesz cudu od niego ,walczysz wszelkimi siłami i jesteś jak
              żebrak,który prosi o życie.W dodatku gdy umiera młody człowiek ,ta chęc życia w
              oczach i prośba -nie pozwól mi umrzeć-nie da się ani opisać ,ani powiedzieć
              jakie towarzyszą wtedy uczucia.Jednak nie trzeba generalizować
              wszystkiego .Wiadomo w jakich czasach żyjemy ,ale to my pacjęnci nauczyliśmy
              lekarzy pewnych nawyków i trzeba lat by zmienić mentalność ,jestem za
              zmianami.Bo mnie też pewne nawyki nie odpowiadają.
              • obs2 Re: nagonka 04.08.07, 17:11
                > być może o tym samym myślimy jednak w pewnym sensie nie możemy się zrozumieć.

                to trafne spostrzeżenie, myślę jednak że nie chodzi o zrozumienie, tylko o inne
                akcenty w nazywaniu i definiowaniu pojęć. Ja mam alergię na
                sformułowanie "lekarz z powołaniem", po Twoich wyjasnieniach jednak wiele
                rozumiem i zgadzam się z większością Twoich wypowiedzi.

                > Może coś trzeba w życiu przeżyć ,żeby inaczej na pewne sprawy spojrzeć

                skąd wiesz co ja przeżyłem albo czego nie przeżyłem? Robisz to co już
                podkreślałem, masz tendencję do patrzenia na każdy problem ze swojej
                perspektywy. To zrozumiałe, większość tak robi, ale to ryzykowne, pamiętaj!
                Prowadzi do jednostronności spojrzenia. Piszę to z życzliwości :-)).

                > W wieku
                > dwudziestu lat zmarła mi bliska osoba,wiesz wtedy kim jest lekarz?

                Znam takie sytuacje od strony lekarza, mam również swoje doświadczenia jako
                rodzina pacjenta. I dalej nie widzę u lekarza miejsca na "powołanie" w tym
                ekstremalnym, pozasłownikowym rozumieniu o którym pisałem.
                Tak, pokłada się w lekarzu nadzieję. Liczy się na niego.
                Ale co tu ma mieć do roboty "powołanie"?

                > W dodatku gdy umiera młody człowiek ,ta chęc życia w
                > oczach i prośba -nie pozwól mi umrzeć-nie da się ani opisać ,ani powiedzieć
                > jakie towarzyszą wtedy uczucia

                Na pewno są to uczucia skrajne i trudne do zniesienia. Część z nich dzieli
                lekarz. Nieważne czy ma powołanie czy nie. Jest człowiekiem.

                > Wiadomo w jakich czasach żyjemy ,ale to my pacjęnci nauczyliśmy
                > lekarzy pewnych nawyków i trzeba lat by zmienić mentalność

                Brawo! Rzadko spotykana szczerość.
                Tak, postawy lekarzy są w części wytworem pacjentów.
                Oczywiście, każdy odpowiada za siebie.
                Okazja czyni złodzieja. Rozliczamy złodzieja, ale to dobrze, że choć pojedyncze
                osoby widzą także okazję. W tym przypadku "okazja" to między innymi nadmierne
                oczekiwania żywione przez pacjentów. Rozumiem, że one są. Ale pacjenci powinni
                zrozumieć, jak one działają.
                Nic na tym świecie nie jest bez przyczyny, i nic nie zostaje bez skutków!
                Pozdrawiam.


              • tango45 Re: nagonka 05.08.07, 01:32
                tara34 napisał:

                > być może o tym samym myślimy jednak w pewnym sensie nie możemy się zrozumieć.
                > Może coś trzeba w życiu przeżyć ,żeby inaczej na pewne sprawy spojrzeć.W
                wieku
                > dwudziestu lat zmarła mi bliska osoba,wiesz wtedy kim jest lekarz?Niemalze
                > Bogiem bo oczekujesz cudu od niego ,walczysz wszelkimi siłami i jesteś jak
                > żebrak,który prosi o życie.W dodatku gdy umiera młody człowiek ,ta chęc życia
                w
                >
                > oczach i prośba -nie pozwól mi umrzeć-nie da się ani opisać ,ani powiedzieć
                > jakie towarzyszą wtedy uczucia.Jednak nie trzeba generalizować
                > wszystkiego .Wiadomo w jakich czasach żyjemy ,ale to my pacjęnci nauczyliśmy
                > lekarzy pewnych nawyków i trzeba lat by zmienić mentalność ,jestem za
                > zmianami.Bo mnie też pewne nawyki nie odpowiadają.



                A mnie nie przeszkadzaja pewne nawyki np kopertowe do czasu dokad ONI tak
                mizernie zarabiaja.
                • tara34 Re: nagonka 05.08.07, 19:47
                  tango45,też trafne spostrzeżenie.Dopóki koperty były bezpieczne nie trzeba było
                  strajkować.Jednak ta forma dorabiania jest już ryzykowna,znam osobiście
                  lekarza ,którego wyprowadzono w kajdankach ze szpitala czyli balansujemy po
                  niebezpiecznej płaszczyżnie .Ryzykować ?To tez jedna z przyczyn
                  strajków ,więcej zarabiac i miec czyste ręce.Poprzednie władze w taki sposób
                  podnosiły zarobki lekarzy.A obocne likwidują kopertówki.
                  Co do mizernych zarobków ,tak to śmieszne ,żeby lekarz zarabiał 1700 zł.Tyle
                  tylko ,premią były zawsze kopertówki.Zgadzasz się ze mną?My i tak tego węzła
                  gordyjskiego nie rozwiążemy.Może Janosik zabrałby trochę tym na górze a dał tym
                  trochę nizej usytuowanym.?Bo inaczej ............................?
                  • enterka05 Re: nagonka 05.08.07, 23:53
                    > Dopóki koperty były bezpieczne nie trzeba było
                    > strajkować.Jednak ta forma dorabiania jest już ryzykowna

                    Tara34, nie zgodzę się - a przynajmniej nie do końca... Pewnie są i takie
                    motywacje jak piszesz. Ale po pierwsze - na pewno jest wielu takich lekarzy
                    którzy strajkują, a którym kopert nikt nie daje, bo albo nie od nich zależy
                    miejsce w kolejce czy wykonanie tego czy tamtego, albo nie wyróżniają się tak
                    żeby pacjent zauważył że może byłoby za co im podziękować (bo np. patrzy na
                    oddział jako na ordynatora plus mało rozróżnialną "całą resztę")... A po drugie
                    i chyba ważniejsze - wg mnie stwierdzenie jak wyżej brzmi tak, jakbyśmy
                    mimochodem powiedzieli, że wśród lekarzy nie ma - czy jest mało - takich, którzy
                    mają po prostu normalną skalę wartości, gdzie białe jest białe, czarne czarne,
                    koperta w celu załatwienia czegoś nazywa się łapówką i jest czymś złym, a
                    wdzięczność pacjenta jest ważna i daje radość, ale tylko - czy głównie - taka
                    prawdziwa, a nie "kopertowa"...

                    Wydaje mi się, że jeśli chcielibyśmy uniknąć "przypinania łatek" środowisku jako
                    całości - a o tym przecież był m.in. Twój pierwszy post - to chyba powinniśmy
                    patrzeć na to tak po prostu: że w strajkach Ci ludzie, tacy sami pracownicy jak
                    i my, upominają się (m.in) o zarobki adekwatne do kwalifikacji i
                    odpowiedzialności, i już... - a czas i "otoczka polityczna" (działania władzy)
                    to sprawy wtórne (bo może na przykład strajki AKURAT TERAZ to nie dlatego że
                    ktoś "likwiduje kopertówki", tylko dlatego, że po wejściu do Unii powstało
                    pytanie "mamy szykować się do wyjazdu czy zostawać?" i pracownicy medyczni
                    chcieliby znać odpowiedź na nie... ? )
                  • tango45 Re: nagonka 06.08.07, 05:19
                    tara34 napisał:

                    > tango45,też trafne spostrzeżenie.Dopóki koperty były bezpieczne nie trzeba
                    było
                    >
                    > strajkować.Jednak ta forma dorabiania jest już ryzykowna,znam osobiście
                    > lekarza ,którego wyprowadzono w kajdankach ze szpitala czyli balansujemy po
                    > niebezpiecznej płaszczyżnie .Ryzykować ?To tez jedna z przyczyn
                    > strajków ,więcej zarabiac i miec czyste ręce.Poprzednie władze w taki sposób
                    > podnosiły zarobki lekarzy.A obocne likwidują kopertówki.
                    > Co do mizernych zarobków ,tak to śmieszne ,żeby lekarz zarabiał 1700 zł.Tyle
                    > tylko ,premią były zawsze kopertówki.Zgadzasz się ze mną?My i tak tego węzła
                    > gordyjskiego nie rozwiążemy.Może Janosik zabrałby trochę tym na górze a dał
                    tym
                    >
                    > trochę nizej usytuowanym.?Bo inaczej ............................?



                    Choc to czasem wywoluje oburzenie na forum Ja do kopert nic nie mam i zawsze
                    bede dawala jesli nie korzystam z prywatnego gabinetu tylko musze zrobic jakies
                    badania. W Stanach jestem ubezpiecona jednak wyzej cenie wiedze polskich
                    lekarzy. Niech te oszolomy tu na forum sie nie ciesza bo nie o nich mowa.
                    Koperta dana po operacji, leczeniu itd, nie jest zadna lapowka tylko
                    upominkiem, dowodem wdziecznosci a ze nie chce kupowac lekarzowi 30-tego
                    zegarka a tym bardziej nie chce go rozpijac to decyzje pozostawiam Jemu samemu.
                    Teraz znow sie do mnie przyczepia wyzwa mnie od troli. To wrzeszcza ci ktorym
                    nikt nie chce jeszcze kopery dac. A jak beda tacy wredni to nikt nigdy nic im
                    nie da,
                    • enterka05 Re: nagonka 08.08.07, 00:59
                      Ja nie będę wrzeszczeć ;-) , tylko przedstawię inny punkt widzenia na "obyczaj
                      kopertowy", bo jak dla mnie koperta jako wyraz wdzięczności to jest rzecz mocno
                      śliska i wcale niekoniecznie - czy nie zawsze - taka dobra dla obdarowywanego.....

                      - po pierwsze, to wydaje mi się (na podstawie tego co słyszę od ludzi i czytam
                      na forach) że przyjęcie / wręczenie kopertowego "dowodu wdzięczności" jest
                      traktowane przez wielu pacjentów bardziej jako wzięcie / danie łapówki niż jako
                      cokolwiek innego. Może ludzie przynoszą tę kopertę jako coś w rodzaju "łapówki
                      na zapas" ("bo może trafię do tego lekarza jeszcze raz....") i dlatego tak na to
                      patrzą? Nie wiem.... W każdym razie (imho) ludzie sami psują sobie przez to
                      obraz danego lekarza (i zbiorowo lekarzy), nawet jeśli on nie uzależniał niczego
                      od koperty i traktuje ją wyłącznie jako wyraz wdzięczności czy dodatkowe
                      (dobrowolne ze strony pacjenta) honorarium. I potem piszą / mówią także o takich
                      przypadkach "lekarze biorą", co na pewno dla w/w nie jest miłe, a do tego jeśli
                      później wystąpią jakieś komplikacje, to potrafią oskarżyć/donieść że lekarz
                      "wziął"...

                      - po drugie, jest zdaje się i taki zwyczaj, czasem przynajmniej praktykowany, że
                      taki "dowód wdzięczności" wręczany "po" jest w jakiś sposób zapowiadany czy
                      uzgadniany "przed", i wtedy to już jest wg mnie rzecz na pograniczu łapówki,
                      chociaż nikt niczego formalnie nie przekazał, a dane badanie czy zabieg ma się
                      odbyć i tak. Przez pacjentów jest to zdaje się znów traktowane jako
                      "branie/dawanie", przez lekarzy nie wiem, pewnie różnie ("naturalne" umówienie
                      się co do wysokości honorarium, propozycja łapówki "na lepszą opiekę"...) Wg
                      mnie przez takie działanie my sami - pacjenci - tworzymy sobie problematyczne
                      sytuacje. Pytać ile trzeba dopłacić (bo wszyscy tak robią, więc jak nie zrobię
                      to może popełniam co najmniej nietakt, bo chcę coś niejako "za darmo"), nie
                      pytać (bo to znaczyłoby że komuś mówię "wiem że pan/pani doktor bierze, tylko
                      nie wiem ile" albo "nie mam zaufania że bez koperty zrobicie wszystko jak
                      trzeba")?... Ale nawet pomijając nas i fakt że w ten sposób "wychowujemy sobie"
                      lekarzy takich jakich później potępiamy - to nie wiadomo jak to odbierze dany
                      lekarz. Ja na jego miejscu traktowałabym taki "dowód wdzięczności" wyłącznie
                      jako dowód nieufności....

                      - a po trzecie, nawet jeśli ktoś nie ma świadomych czy podświadomych innych
                      intencji, i chce po prostu w ten sposób wyrazić swoją wdzięczność, tak jak Ty to
                      mówisz, to... Też może być z tym różnie.
                      Nie wiem, ale ja w roli otrzymującego taki podarunek czułabym się chyba
                      zażenowana i ... jakoś upokorzona?... - no chyba że obdarowujący potrafiłby
                      powiedzieć to co Ty napisałaś, tzn. że chciałby mi w podziękowaniu coś dać, ale
                      nie wiedział co i decyzję pozostawia mnie, i widziałabym że to było szczere -
                      ale bez tego... Różne podteksty w takiej kopercie można zobaczyć - "bo pan/pani
                      tak mało zarabia" (a kto chciałby dostawać "wspomożenie"?...), "zawsze było
                      wiadomo że lekarzowi trzeba dopłacić" (a czy każdy chce żeby tak było, czy czeka
                      na coś w rodzaju napiwku?...), poczuć się że ktoś się ustawił "nade mną" (ciocia
                      dała Dudusiowi pieniążki... ;-) ) itp.... Oczywiście można mieć i inne odczucia,
                      w tym pozytywne, bo to indywidualna sprawa - ale w każdym razie ja takie
                      wyrażanie wdzięczności uważałabym za jakoś niebezpieczne, bo a nuż jej "obiekt"
                      tak samo je odbierałby jak i ja?...


                      Tak że wydaje mi się, że lepiej starać się wyrażać wdzięczność tak żeby mozliwie
                      z największą "gwarancją" tworzyć sympatyczne, a nie potencjalnie niekomfortowe
                      sytuacje między ludźmi - a jeśli chodzi o sytuację materialną lekarzy (bo
                      pisałaś, że obyczaj jest ok póki mają mizerne zarobki), to myślę że lepszą
                      rzeczą byłoby stanąć mocno po ich stronie w walce o płace, a obyczajom
                      kopertowym nie hołdować, bo przez to hołdowanie widzimy ich potem w takim
                      świetle że nie chcemy
                      stanąć po ich stronie...
                      • tango45 Re: nagonka 08.08.07, 04:09
                        Enterko, Ja zawsze znam dosyc dobrze lekarza do ktorego ide i wiem,
                        jaka bedzie jego reakcja. nigdy nie zauwazylam by lekarz poczul sie
                        zazenowany. Innym pacjentom guzik do tego ale przedewszystkim ja sie
                        im nie chwale, lekarz tez nie. Lezalam kiedys w szpitalu i pierwsze
                        pytanie kazdej nowej pacjentki bylo; Ile trza dac? Dawaly wszystkie
                        i to w/g ustalonej taryfy ani wiecej ani mniej. Ja uwazam, ze akurat
                        w tym nie ma nic nieuczciwego. Nieuczciwe jest tylko to ze Oni tak
                        zarabiaja. Szlag mnie tylko trafia na te glosy, ze w sluzbie zdrowia
                        wszyscy kpertami sie brzydza.
                        Jakie to jest upokorzenie, jaki wstyd jesli po operacji czy
                        zabieguide np. do prywatnego gabinetu mojego lekarza z pieknym
                        bukietem i zalaczona koperta. Podziekuje, jest milo. Ani na jeden
                        moment nie trace respektu dla mojego profesora/profesorki. Ale tez
                        widzialam kiedys zenujacy obrazek. Jakas chlopka leciala za
                        profesorem z forsa w garsci i usilowala mu to wcisnac w kieszen.
                        • enterka05 Re: nagonka 10.08.07, 22:20
                          Tango, ale poczekaj, to o czym piszesz obejmuje parę różnych
                          sytuacji...

                          > Ja zawsze znam dosyc dobrze lekarza do ktorego ide i wiem,
                          > jaka bedzie jego reakcja, nigdy nie zauwazylam by lekarz poczul sie
                          > zazenowany.
                          > (..)
                          > Jakie to jest upokorzenie, jaki wstyd jesli po operacji czy
                          > zabieguide np. do prywatnego gabinetu mojego lekarza z pieknym
                          > bukietem i zalaczona koperta. Podziekuje, jest milo. Ani na jeden
                          > moment nie trace respektu dla mojego profesora/profesorki.

                          I takie coś jest wg mnie ok, jeśli wybrałaś że TAK chcesz podziękować, i jest to
                          NAPRAWDĘ Twoje SZCZERE PODZIĘKOWANIE, a nie cokolwiek innego, robisz to nie
                          dlatego że "MASZ" tak zrobić, tylko dlatego że CHCESZ tak zrobić, i Twój lekarz
                          o tym WIE. Taki podarunek też można dać szczerze i ładnie, bez żadnych
                          upokarzających czy negatywnych podtekstów (pisałam przecież wyżej o sytuacji, w
                          której pacjent powiedziałby to co pisałaś we wcześniejszym poście - że chciałby
                          podziękować, nie wiedział co kupić itd...). Czy prezent zostanie przyjęty, to
                          inna rzecz, choćby dlatego, że kosztowne prezenty nie każdy chce dostawać (że
                          już pominę polskie realia) - ale wszystko się może odbyć ładnie, miło i nie
                          pozostawić niesmaku.

                          > Lezalam kiedys w szpitalu i pierwsze
                          > pytanie kazdej nowej pacjentki bylo; Ile trza dac? Dawaly wszystkie
                          > i to w/g ustalonej taryfy ani wiecej ani mniej.

                          A jak myślisz, czy to pytanie wynikało z faktu że chciały NAPRAWDĘ podziękować?
                          Już w momencie przyjścia do szpitala, zanim cokolwiek się wydarzyło?...

                          > Ale tez widzialam kiedys zenujacy obrazek. Jakas chlopka leciala za
                          > profesorem z forsa w garsci i usilowala mu to wcisnac w kieszen.

                          Pewnie tyle ile wynosiła "taryfa".... ;-)

                          Czy to - tak jak pytanie tych nowych pacjentek - ma coś wspólnego z prawdziwą
                          wdzięcznością i chęcią sprawienia przyjemności obdarowywanej osobie, czy raczej
                          z przekonaniem że "lekarze biorą" i wobec tego "trzeba dać"? Czy lekarz, który
                          WIE, że TAK to działa, a jest uczciwy, będzie miał z próby wręczenia mu koperty
                          (czy czegokolwiek) jakąkolwiek radość, czy raczej poczucie, że znów go ktoś
                          postrzega jako łapówkarza, i przykrość?

                          > Ja uwazam, ze akurat w tym nie ma nic nieuczciwego.

                          Ja uważam że w takim zachowaniu jak wyżej - jest. Bo wg mnie prezent - dowód
                          wdzięczności powinien być dobrowolny, dany szczerze i od siebie, a nie wg
                          ustalonego "cennika" - i nie ma wtedy miejsca na "co trzeba dać", jest tylko "co
                          chcę dać". A inaczej człowiek, który to nazywa okazywaniem wdzięczności (bez
                          cudzysłowu), w jakiś sposób oszukuje i siebie, i obdarowywanego.

                          Mówienie "chciałem podziękować" i wręczanie koperty, jeśli lekarz tego nie
                          sugerował, a potem mówienie "bierze" i "musiałem dać" - jest moim zdaniem
                          nieuczciwe. A podejrzewam, że większość Pań o których pisałaś tak powie...

                          > Nieuczciwe jest tylko to ze Oni tak zarabiaja.

                          W pełni się zgadzam że zarobki nie są uczciwe.

                          Ale przypuszczam, że w większości przypadków dawanie kopert przez pacjentów nie
                          dzieje się w zamiarze zrekompensowania tych zarobków. Gdyby tak było, to nie
                          byłoby hasła "pokażcie garaże"......

                          > Szlag mnie tylko trafia na te glosy, ze w sluzbie zdrowia
                          > wszyscy kpertami sie brzydza.

                          Nie wszyscy. Niektórzy nawet nie brzydzą się sugerować że powinni je dostać........

                          Tylko że jest i wielu innych, którzy - jak sądzę - zdają sobie sprawę z tego że
                          pewne formy podziękowań dużej części pacjentów wynikają ze stereotypu "lekarza -
                          łapówkarza", któremu można ufać tylko kiedy mu się da kopertę, czy któremu po
                          prostu "trzeba dać". I nie dlatego krzyczą przeciw kopertom, że to nie oni je
                          dostają, tylko dlatego, że raz - nie chcą pseudopodziękowań, a dwa - pacjenci
                          przychodzą z tymi kopertami, i z jednej strony sami psują lekarzy, a z drugiej
                          coraz bardziej konserwują w sobie ich fatalny obraz. Tym bardziej że jeśli
                          pacjent NIE CHCE tego obrazu w sobie zmienić, to nawet odmawianie przyjmowania
                          czegokolwiek nie musi pomóc, bo i tak zinterpretuje sobie odmowę tak żeby mu
                          pasowała do obrazu (np. że widocznie przyniósł za mało, albo że lekarz boi się
                          wziąć).

                          PS. Przepraszam za ciszę w dyskusji, ale mam przerwy w dostępie do sieci :)
    • brucha Re: nagonka 04.08.07, 23:28
      tara34 napisał:


      > Teraz tak, są wielcy i wspaniali i są inni-jak to wszystko ogarnąć?Nie można
      > jedną miarką oceniać wszystkich.

      zgadzam się w powyższym bardzo.

      ale mam pytanie...
      jak ja coś spieprzę w pracy, bo mi się nie chce albo niedouczona jestem, to
      koledzy z tejże pracy wybaczą mi może pierwsze niedbalstwo. ale każde kolejne
      mnie pogrzebie. bo jak ja coś zawalę to pomijając wymierne szkody, kilku moich
      kolegów musi się narobic, żeby mój bubel wyprostować.
      jesli będę kiepska wyleją mnie i to szybko.
      dlaczego taki mechanizm nie działa w słuzbie zdrowia?
      • enterka05 Re: nagonka 08.08.07, 01:32
        Nikogo konkretnego nie broniąc ani nie oskarżając, bo bywa różnie, bo są różni
        ludzie - ale czasami z tym "spieprzaniem" i "niedouczeniem" niestety nie jest
        zdaje się tak prosto jak by się nam wydawało.... Niezależnie od tego jak to dla
        nas jest nieprzyjemne i jak bardzo chcielibyśmy żeby było inaczej, przyroda ma
        swoje pomysły i chyba rzeczy zrobione tak samo mogą u różnych pacjentów dać
        różne efekty. Tak jak z roślinkami - wsadzisz dwie sadzonki do doniczek,
        jednakowo o nie dbasz, jedna sie przyjmie, a druga nie. Więc ze stwierdzaniem że
        to czyjaś wina czy błąd trzeba chyba ostrożniej niż w niejednej innej pracy...
    • tara34 Re: nagonka 06.08.07, 12:18
      cały czas podkreślam,nie ma złotego środka i nie można wszystkich mierzyć jedną
      miarką.Temat ogromny jak morze ,każdy z nas będzie miał inny punkt widzenia.
      Napiasłam ,nagonka bo to nagonka na lekarzy i na pacjentów jedni drugim
      ubliżają .Lekarze bronią swoich racji pacjenci swoich.Ile zysków ile strat?
      Przykro myśleć ,że skaczą sobie do oczu Ci ,którzy nie mają na nic wpływu.Co do
      wyjazdów za granicę ,myslę że wszyscy nie wyjadą .Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka