Dodaj do ulubionych

Głupota pacjentów nie zna granic

14.08.07, 00:36
Za Esculapem:

Aż jedna czwarta przypadków szkodliwych dla zdrowia i niebezpiecznych dla
życia działań niepożądanych leków to rezultat nieodpowiednio zażywanych
środków - alarmuje krakowski Regionalny Ośrodek Monitorowania Działań
Niepożądanych Leków.

Lekarze czasami przepisują taki zestaw specyfików, że zamiast pomagać szkodzi.
Winni są także pacjenci, którzy nadużywają leków albo sami zmieniają ich
dawkowanie - pisze "Dziennik Polski".

Analiza 800 recept zebranych przez krakowski ośrodek w związku ze zgłoszeniami
o działaniach niepożądanych przyniosła nieoczekiwane efekty. Jeden z pacjentów
miał np. zapisane dwa leki antyhistaminowe (stosowane w alergii) naraz, inny
aż trzy leki niesterydowe przeciwzapalne (działające przeciwbólowo i
przeciwzapalnie). Ktoś inny dostał do równoczesnego stosowania trzy preparaty
z grupy benzodiazepin - działające przeciwlękowo, uspokajająco i nasennie.

- W przypadku tych pacjentów doszło do poważnych niepożądanych efektów -
podkreśla dr Jarosław Woroń z Regionalnego Ośrodka Monitorowania Działań
Niepożądanych Leków w Krakowie. - Te leki w żaden sposób się nie uzupełniają,
ich połączenie nie zwiększy efektów leczenia, natomiast spowoduje efekty
uboczne. Pacjenci nie powinni ich zażywać równocześnie - dodaje.

Nie bez winy są pediatrzy, którym pracownicy ośrodka poświęcili odrębną pracę
naukową na temat nieracjonalnego stosowania leków. - Trafiły do nas naprawdę
dziwne przypadki. Raportowano o działaniach niepożądanych po acyklowirze,
zastosowanym doustnie jako lek na przeziębienie. A przecież to lek działający
wyłącznie na wirusy z grupy Herpes, które z pewnością nie powodują
przeziębienia - opowiada dr Woroń.

Kilku pacjentów otarło się o śmierć z powodu obrzęku warg, języka oraz krtani
po przepłukaniu gardła rozpuszczonym w wodzie kwasem acetylosalicylowym
(popularnie zwanym aspiryną). Środka tego nie stosuje się zewnętrznie. Trzeba
jednak przyznać, że niekompetencja lekarzy to tylko kropla w morzu tego, co
trzeba nazwać głupotą pacjentów.

Polacy, którzy bardzo lubią leczyć się samodzielnie, bez porozumienia z
lekarzem zwiększają lub zmniejszają sobie dawkę leku, kupują równocześnie
kilka preparatów o podobnym działaniu, z upodobaniem stosują ziółka, polecone
przez sąsiadkę. Częste jest odwiedzanie kilku lekarzy.

- Rzadkością jest pacjent, który wie, jakie są nazwy i jak zażywać leki, które
przyjmuje. Zwykle potrafi powiedzieć, że "bierze coś na serce". Kolejny
odwiedzany lekarz nie ma pełnej wiedzy na temat preparatów stosowanych przez
pacjenta, więc specyfiki, które zapisuje, mogą się powtarzać albo nawet mogą
kolidować z dotychczasowymi - twierdzi dr Woroń.("Dziennik Polski")
Obserwuj wątek
    • marie_ann "Głupota pacjentów" ? 14.08.07, 02:03
      Jesli dobrze zrozumialam:...pacjent mial "ZAPISANE"...,..."dostal do
      rownoczesnego stosowania"...(psychotropy)...,"kolejny odwiedzany lekarz nie mial
      pelnej wiedzy"... Glupota i radosna tworczosc dotyczy tu nie tylko pacjentow. A
      swoja droga w Polsce pacjenci przed wizyta u "kolejnego lekarza" nie maja
      obowiazku wypelnienia >ankiety< pt. co, na co i w jakiej dawce(vitaminy included)?
      • agi303 Re: "Głupota pacjentów" ? 14.08.07, 10:22
        z tekstu wynika, iż głupotą pacjentów mo0żna nazwać picie ziólek
        polecanych pzrez sąsiadów, chodzenie po kilku lekarzach, nie
        udzielajac pełnej informacji o swym zdrowiu, ale na pewno nie
        sytuacje, kiedy lekarze przepisuja kilka zestawów leków
        wykluczających się jednoczesnie.
        Ja sam otarłam sie o powazne powikłania, gdyz lekarze - nawet w
        prywatnych gabinetach za ciężkie pieniądze - nie sa w stanie
        wykrztusić z siebie pytania na co uczulony jest pacjent albo czy
        choruje na inne choroby i zażywa inne leki, zanim wypiszą receptę
        lub skierowanie na zabiegi. Nie mówiąc już o tym, aby przepisując
        dany lek uprzedzili o działaniach niepożądanych i skutkach
        ubocznych. Głupota i lenistwo lekarzy nie mają końca.
        • obs2 Re: "Głupota pacjentów" ? 14.08.07, 11:12
          > Ja sam otarłam sie o powazne powikłania, gdyz lekarze - nawet w
          > prywatnych gabinetach za ciężkie pieniądze - nie sa w stanie
          > wykrztusić z siebie pytania na co uczulony jest pacjent albo czy
          > choruje na inne choroby i zażywa inne leki,

          Są w stanie.

          > Głupota i lenistwo lekarzy nie mają końca.

          po prostu dostosowujemy się do poziomu naszych pacjentów, którzy
          także są klientami, a wiadomo, że nie można tworzyć atmosfery, w
          której klient czuje się wyraźnie gorszy, głupszy itp.

          • agi303 Re: "Głupota pacjentów" ? 14.08.07, 11:17
            A ja ci mówię, że nie są w stanie, bo sama tego doświadczam; być
            może sa to wybitnej jednostki funkcjonujące na zasadzie wyjatków
            potwierdzajacych regułę. Sama najczęściej na wszelki wypadek
            uświadamiam lekarzy, iż jestem uczulona albo zadaję pytania dot.
            leków.
            Ponadto, nie chodzi o to, że pacjent jest głupi, tylko po prostu ma
            inne wykształcenie; zdobył inny zawód, albowiem społeczeństwo nie
            może składać się z samych lekarzy i farmaceutów. Pacjent najczęściej
            właśnie po to przychodzi do lekarza, aby to lekarz postawił
            diagnozę, przepisał leczenie i wiedział, że dane leki móga wchodzić
            w inerakcje z innymi lekami, zażywanymi przy innych dolegliwościach,
            uświadomił pacjentowi zagrożenia /choćby natury alergicznej/, a
            pzrede wszystkim nie chcąc zaszkodzić pacjentowi przeprowadził z nim
            dokładny wywiad.
    • obs2 Re: Głupota pacjentów nie zna granic 14.08.07, 11:23
      > Jeden z pacjentów miał np. zapisane dwa leki antyhistaminowe
      > (stosowane w alergii) naraz, inny aż trzy leki niesterydowe
      > przeciwzapalne (działające przeciwbólowo i przeciwzapalnie).

      tak, trzy NLPZ to przesada, ale czy równoczesne stosowanie jakiegoś
      niewybiórczego i jakiegoś preferencyjnego inhibitora COX-2 to
      zupełnie bez sensu? Np. jeden na stałe, drugi doraźnie przy
      przewlekłych stanach zapalnych stawów?

      >Ktoś inny dostał do równoczesnego stosowania trzy preparaty
      > z grupy benzodiazepin - działające przeciwlękowo, uspokajająco i >
      > nasennie.

      tego oczekują sami pacjenci. Co to znaczy równoczesnego?
      Profile przede wszystkim działania anksjolitycznego tych leków są
      różne, wiedzą to dobrze pacjenci i stosujący te leki lekarze.
      Jeśli pacjent jest zorientowany, nie używa leków codziennie, a ma
      dręczące objawy o różnej manifestacji, to dlaczego nie może dostać i
      Cloranxenu i Relanium i Lorafenu podczas jednej wizyty, a wszystkie
      trzy leki stosuje wymiennie i starczają mu na pół roku? Znam takich
      pacjentów.

      > Kilku pacjentów otarło się o śmierć z powodu obrzęku warg, języka
      > oraz krtani po przepłukaniu gardła rozpuszczonym w wodzie kwasem
      > acetylosalicylowym (popularnie zwanym aspiryną). Środka tego nie
      > stosuje się zewnętrznie.

      Śmiem wątpić, czy ci pacjenci nie otarliby się o śmierć przy zażyciu
      ASA drogą "normalną", skoro była tak silna reakcja miejscowa?
      Musieli być uczuleni lub co najmniej nadwrażliwi- po zażyciu p.o.
      mogłobyć jeszcze gorzej.
      Płukanie gardła rozpuszczonym ASA to sposób polecany przez
      doświadczonych laryngologów (z referencyjnych klinik). Nie na darmo
      powtarzam, że ta cała wiara pacjentów i znacznej częsci lekarzy w
      moc medycyny to wielka pomyłka. Nota bene, dotyczy to również EBM, i
      tak zdarzają się pozornie żenujące błędy nawet przy stosowaniu
      standardów zbudowanych wg reguł EBM. Wobec problemu leczenia
      potrzebny jest przede wszystkim dystans: lekarza do pacjenta i
      wzajemnie, lekarza do leku, lekarza do metod, pacjenta do leku,
      pacjenta do metod, pacjenta do własnych objawów (to zwłaszcza!)
      Poza spektakularnym działaniem antybiotyków, chirurgii i kilku leków
      z innych grup, reszta dzieje się w głowie i pacjenta i lekarza.
      To trudna prawda, ale prawda. Wobec tego i w stosunku do działania
      leczniczego leków jak i ich działań nieporządanych (także
      wynikających z błędnych kumulacji leków) należy mieć spory DYSTANS
      (nie negację!)

      • aron2004 Re: Głupota pacjentów nie zna granic 14.08.07, 12:23
        polscy lekarze są najgorsi w Europie zarówno pod względem wydajności
        pracy jak i poziomu moralnego. NIe ma co czepiać się pacjentów.
      • maga_luisa Re: Głupota pacjentów nie zna granic 14.08.07, 12:33
        Obs, jesteś niestety bardzo stronniczy.
        Na pewno tak jak ja widziałeś wiele przykładów radosnej twórczości kolegów
        lekarzy. Nie jest w porządku napaść na pacjentów, którzy rzeczywiście czasem
        robią niesłychane głupoty w przyjmowaniu leków na receptę/bez recepty/ od
        prywatnego / od rodzinnego itp itd, ale to CZASEM można wytłumaczyć ich
        niewiedzą, czy nawet po prostu niemożnością ogarnięcia całości zaleceń.
        Natomiast tłumaczenie wypisania 3 benzodiazepin "życzeniem" pacjenta jest
        nieporozumieniem.
        To nie jest kontakt pani w sklepie-klient; to jest relacja w której my ponosimy
        odpowiedzialność za nasze decyzje terapeutyczne. Nie możemy sprowadzać się do
        roli "wykonywaczy" życzeń pacjentów. Dla ich dobra zresztą.
        No a Twoje tłumaczenie rzeczonej sytuacji "zorientowaniem" pacjenta... wybacz,
        ale osobę o takim nasileniu zaburzeń lękowych, żeby można było wpaść na pomysł
        leczenia jej 3 różnymi benzodiazepinami, trudno uważać za krytycznego i
        rozsądnego w ocenie swoich objawów.
        • obs2 Re: Głupota pacjentów nie zna granic 14.08.07, 23:48
          > Obs, jesteś niestety bardzo stronniczy.

          Czy bardzo, to kwestia dyskusyjna. A stronniczy? Na pewno, wierzysz
          w jakąkolwiek możliwośc pełnego obiektywizmu?

          > Nie jest w porządku napaść na pacjentów, którzy rzeczywiście czasem
          > robią niesłychane głupoty

          Chyba nie doczytałaś. Ja odpowiadałem na post w którym jest napaść
          na pacjentów. Ale tym razem chyba tak bardzo ja nie napadałem,
          prędzej komentowałem kontrowersyjne decyzje lekarzy.

          > Natomiast tłumaczenie wypisania 3 benzodiazepin "życzeniem"
          > pacjenta jest nieporozumieniem.

          ?

          > To nie jest kontakt pani w sklepie-klient

          Toć wiemy.

          > to jest relacja w której my ponosimy
          > odpowiedzialność za nasze decyzje terapeutyczne

          toć wiemy.

          > No a Twoje tłumaczenie rzeczonej sytuacji "zorientowaniem"
          > pacjenta... wybacz, ale osobę o takim nasileniu zaburzeń lękowych,
          > żeby można było wpaść na pomysł leczenia jej 3 różnymi
          > benzodiazepinami, trudno uważać za krytycznego

          Wystarczy posłuchać psychiatrów (doświadczonych, klinicystów,
          wieloletnich ordynatorów, autorów prac naukowych, przy czym ludzi
          którzy nie zatracili się w realnej ocenie siebie, pacjentów i
          rzeczywistości) by przekonać się, że podręcznikowe wspólne działanie
          leków jednej grupy (anksjolityków, neuroleptyków) teoretycznie
          jednakowe, jest różne. I przyjęcie, że pani X jednego dnia może
          potrzebować Relanium, a innego Lorafenu, jest jak najbardziej
          poprawne. I jej poziom lęku oraz chaosu poznawczego nie musi być
          wcale duży.


    • magosiaa Re: Głupota pacjentów nie zna granic 14.08.07, 19:40
      Miałam ostatnio taka sytuację. Przychodziła do mnie pacjentka z rwą
      kulszową. Miała zlecony Olfen 75 i.m., doustnie brała na zlecenie
      lekarza Mydocalm. Ponieważ dolegliwości nie ustępowały poszła
      ponownie do drugiego lekarza i otrzymała Movalis i.m. jako dodatkowy
      lek. I tak miała zlecenie na Olfen i Movalis i.m. i Mydocalm
      doustnie. Zapewniała mnie, że drugi lekarz był poinformowany o
      przyjmowanych lekach, no ale to ona tak twierdziła. W rezultacie
      dałam jej do wyboru, który lek w iniekcji chce otrzymać i pogoniłam
      z tym wszystkim do lekarza, żeby potwierdził, że kobieta ma to
      wszystko brać równocześnie. Nie wiem czy dalej brała to wszystko bo
      u mnie już się nie pokazała.
      Dodam tylko, że na skutek braku poprawy miała wykonane MRI i jest
      zakwalifikowana do pilnego zabiegu neurochirurgicznego.
      • myszka7416 Re: Głupota pacjentów nie zna granic 15.08.07, 08:08
        Tak sie skalada, ze aktualnie jestem w trakcie leczenia rwy
        kulszowej. Mieszkam w USA .Silny bol , ktory odczuwalam to prawa
        strona prawej nogi od biodra az do kostki. Rwacy bol, uczucie jakby
        rekin wyrywal mi kawalki ciala.
        Po konsultacjii z moim lekarzem rodzinnym dostalam 2 skierowania.
        Do neurologa i fizykoterapisty. Neurolog stwierdzil, ze nie ma
        mozliwosci leczenia tego schorzenia farmakologicznie. , pzrepisal mi
        tylko silny narkotyk znieczulajacy bol Endoset10-325 mg i przepisal
        3 zastrzyki z cortizonem. Jeden juz dostalam 2 nastepne w odstepie 2
        tygodniowym.
        Zastzryk dostalam bezposrednio w nerw w parwym ledzwiu. Oczywiscie
        pod narkoza.Po tym zastzryku odrazu poczulam ulge. Bol zmiejszyl
        sie liczac w skali od 1 do 10 z 10 do 3. Na fizykoterapie chodze 3
        razy w tygodniu. Polega ona na:
        20 minut jestem podlaczona pod maszyne ktora poprzez "przylepce" 6
        sztuk przyklejone do : 2 powyzej ledzwi, 2 dokladnie na ledzwiach i
        2 na nodze, 1 po prawej stronie kolana 2-gi tuz nad kostak
        przekazuje dosc silne ultrawsczasy.Miejsca gdzie sa przyklejone
        pzrylepce oblozone sa cieplymi kompresami. Po 20 minutach moja
        fizykoterapistaka przychodzi do mnie i masuje mi noge ultrasonda -10
        minut. Po tym recznie rozmasowuje wszytkie miesnie, wcierajac masc
        kortizonowa.Masaz trwa nastepne 15-20 minut. Po
        tym "fizycznie"rozciaga mi miesnie na zasadzie " kleka na moim
        lozku , zaklada moja noge na swoje ramie i unosi w gore stopniowo,
        sa to 4-rey etapy: po kazdym podciagnieciu nogi do gory musze ta
        noga uciskac jej ramie przez 10 sek po czym znowu podnosi noge
        wyzej.Ja czuje jak moje miesnie w calej nodze sa silnie naprezone w
        senisie rozciagajacym. tego typu ciwczen zrociagajacych jest
        mnostwo, To nastepne 10-15 minut. Po calym zabiegu w "pokoju" ide na
        sale cwiczen gdzie pod kontrola nastepnego fizykoterapisty robie
        cwiczenia rozciagajace miesnie. Jest ich bardzo duzo. Dla przkadu:
        staje przy scinie, palce nog oparte wysoko o sciane,piety na
        podlodze i z tej pozycjii robie pochyl calego ciala do pzrodu- czuje
        naciganie miesni w lydkach i miesniach z tylu nogi powyzej kolana.
        Rowerek /5 minut/krecony do tylu.Wszytkie cwiczenia ktore wykonuje
        sa na rozciaganie miesni.W ten sposob rozluzniam miesnie, ktore
        uciskaja nerw powodujac bol.Calosc zajmuje mi ponad 3 godziny 3 razy
        w tygodniu.W tej chwili to juz 2-gi miesiac mojej fizykoterapii, za
        soba mam juz 16 "sesjii" pzredemna jeszcze 8 i po tym ewaluacja
        postepow w leczeniu. Jezli fizykoterapista stwiedzi, ze moja miesnie
        sa dalej "zbite", okres masazy i cwiczen zostanie przedluzony o
        nastepny miesiac.Caly czas jestem na zwolnieniu lekarskim a calosc
        lezcenia pokrywa moje ubespieczenie, ja doplacam $20 za kazda wizyte.
        To co ja place na koncu roku odpisze przy rozliczaniu rocznego
        incomtax-u.Ciekawa jestem jak jest leczone to schorzenie w Polsce.
        Z powyzszych wpisow doczytalam sie, ze w Polsce leczone to jest
        farmakologicznie. Opislam sposob leczenia rwy kulszowej u mnie w
        USA, ciekawa jestem /tak dla porownania/ jak leczona jest rwa
        kulszowa w Polsce.
        Mycha

        • duola77 Re: Głupota pacjentów nie zna granic 15.08.07, 14:13
          przykro mi,że uświadomię ci fakt iż w Polsce rwę kulszową można
          leczyć w taki sam sposób jak w USA. Znamy i stosujemy jeszcze
          kilkanaście innych metod.Za sekwencję zabiegową :TENS-y
          +Ultrasounds+ relaksacja poizometryczna+masaż NFZ płaci ok.12pln
          (hi,hi).Skłony przy ścianie możesz robić do znudzenia za friko.Tak
          samo rowerek.Różnica polega tylko na tym ,że nie wmawiamy pacjentom
          jakoby ich dolegliwosci zaczynały się i kończyły na problemie
          nadmiernie napiętych mięśni. Opowiadamy o segmencie ruchowym i
          krążku międzykręgowym i takie tam duperele...Acha, zabiegi sa 5 x w
          tygodniu.No sama widzisz,że twoja rehabilitacja jest 'the
          best'.Takie życie :(
          • myszka7416 Re: Głupota pacjentów nie zna granic 15.08.07, 15:03
            To co napisalam bylo po przeczytaniu wpisu "magosiaaaa",duola.
            Ile zlosliwosci w tym co piszesz!!! Syczysz jak zmija ktorej sie na
            ogon nadepnie i jakbys mogla tobys gryzla z usmiechem !Gdzie
            napisalam, ze moja rehabilitacja jest the best! opisalam i
            zapytalam grzecznie jak sie leczy rwe w Polsce.
            Dziwie sie ze masz tyle buty w sobie pomimo tego co tutaj czytam na
            tym forum. A jednak samo slowo Ameryka dziala na Was jak plachta na
            byka:)))Cwiczenie przy sciainie oczywiscie, ze robie w domu!!!
            Wszystkie zreszta , pisalam, ze zabiegi fizykoterapii mam 3 razy w
            tygodniu , tydzien ma 7 dni! Pozatem plywam codziennie, sauny mokre
            i suche, dpdatkowe cwiczenia w "gym", o ktorych rozmawialam z moim
            fizykoterapista.
            Ps
            U mnie dzisiaj piekny dzionek wstal
            Sloneczny dosc chlodny i bez wilgoci.
            Ja pije poranna kawusie po czym wlasnie ide na zabieg.
            PO- pewnie poleniuchuje z ksiazka na hamaczku w moim ogrodzie
            Zycze Wam rowniez milego popoludnia.Doulo, Tobie szczegolnie i
            wiary, ze za 40 lat i U Was bedzie lepiej!!!!
            Pozdrawiam
            Mycha
            • duola77 Re: Głupota pacjentów nie zna granic 15.08.07, 19:33
              Staramy się robić tu w Polsce to samo dla pacjentów co np. w Stanach.
              Mamy taką samą wiedzę tylko inne możliwości. I o tym to było.
              Słowo "ameryka" dobrze mi się kojarzy.Byłam tam i mam zamiar wrócić
              głównie ze wzg. zawodowych.Jeśli poczułaś się urażona to
              _przepraszam_.Cieszę się,że Twój stan zdrowia się poprawia i Zyczę
              duuużo zdrowia. U nas też dzisiaj piękny,słoneczny,sierpniowy dzień.
              Leniuchuję i staram się nie sssssyczeć ;)
          • myszka7416 Re: Głupota pacjentów nie zna granic 15.08.07, 15:15
            Doulo, mnie nikt niczego nie musi wmawiac- poszlam zrobilam MRI i
            dostalam dokladny opis radiologa.Poniewaz jest to moja prywatna
            sprawa,z kazdego badania dostaje kopie opisu wraz z CD . Moge sobie
            zrobic kolekcje filmowa mojego ciala:)))na starosc. I tak jest z
            kazda choraba. Lekarze diagnoze osobista stawiaja tylko przy
            przeziebieniu, grypie , katarku i u dzieci. Wszystko inne jest
            dokladnie "ogladane" i opisane przez radiologa po zrobieniu czy to X-
            rays , czy CT, czy MRI <USG i wielu innych specjalistycznych
            badaniach.Dopiero po takim badaniu lekarz nie rodzinny tylko
            moj "osobisty", /maz dla przykladu ma swoejgo "osobistego" lekarza/
            albo daje skierowanie do specjalisty albo mowi: nic Ci nie jest ,
            skontrolujemy ta cyste np, za pol roku czy rok, nigdy dluzej.
            Metod leczenia rwy byc moze jest wiecej, nie wiem. 1-wszy raz mam
            rwe. Ta metode ktora mi zastosowano skutkuje i to co sie dla mnie
            liczy!
            Mycha
            • marie_ann myszka, czy ty masz na drugie daria? n/t 15.08.07, 15:37
    • szlachcic Re: Głupota pacjentów nie zna granic 15.08.07, 10:42
      Sithitus wysilil sie i splodzil watek z tematem
      "Głupota pacjentów nie zna granic"
      Tytul watku wowi jednoznacznie negatywnie o PACJENTACH jake one gupie
      glupota lekarzy jednak ten rekord pacjentow pobila, Ty sithicus
      jednak jak zwykle jestes adwokatem braci lekarskiej
      I o ile my wiemy ze pacjent robi czesto po swojemu to my takze wiemy
      ze polski lekarz najlepiej umie wypisac racepte i nie pyta czy cos
      juz pacjent lyka
      sithicus jak wiesz nasz kraj to jest najlepiej oplacalna dzialka dla
      firm farmaceutycznych w naszej pieknej europie
      Ja powiedzialbym ze to Wy w sprawach lekowych macie przewazajaca wine
      bo kochacie firmy farmaceutyczne a dokladniej wycieczki od nich
      sponsorowane bardziej od blizniego swego.
      To niestety Wy jestescie odpowiedzialnie za brak zaufania pacjentow
      ktory skutkuje robieniem wielu rzeczy na wlasna reke
      To Wy m in odpowiedzialni jestescie za edukacje lekowa korej to nie
      ma w gabinetach i stosujecie na odwrot podejscia zachdniego czyli im
      mniej tym lepiej
      efekt jest taki ze Polacy na wielka skale pochlaniaja wielkie ilosci
      prochow ktore im tez szkodza bo lekarz interesuje sie (jak mamy
      szczescie) tylko swoja dzialeczka a nie jak powinno byc w tym
      przypadku calosciowo w dawkowaniu jakich i ile lekow
      • maga_luisa Szlachcic, jaki Twój świat jest prosty! 15.08.07, 13:04
        Pacjent nie słucha zaleceń lekarza? - lekarz winny.
        System opieki zdrowotnej jest niewydolny? - lekarze winni.
        Firmy farmaceutyczne zarabiają na biednych pacjentach? - lekarze winni.

        Ty twierdzisz, że rozumiesz jakiekolwiek mechanizmy ekonomiczne czy społeczne,
        które działają w tej dziedzinie?
        Nie masz o tym zielonego pojęcia.
        W wadliwie działającej, przestarzałej maszynie dostrzegasz jednen trybik i
        obwiniasz go o wszystko, co złe. Jesteś ze swoim rozumowaniem dokładnie na
        poziomie arona.
        • marie_ann Re: Szlachcic, jaki Twój świat jest prosty! 15.08.07, 14:36
          Pomijajac blad w sztuce, jakim jest
          niedopelnienie wywiadu, czym pacjent jest leczony;...nie rozumiem jednego...co
          na to NFZ, ktory "uczestniczy" w placeniu? Pacjent moze otrzymac dowolne leki
          (nawet wykluczajace sie) , w dowolnej ilosci(bez podania dawkowania)i ciagle
          jest to refundowane?
          • myszka7416 Re: Szlachcic, jaki Twój świat jest prosty! 15.08.07, 15:18
            dowolne leki nawet wykluczjace sie ,bez dawkowania:)))))))))))
            Lo matko!!!!
            U nas leki sa wyliczone do jednej tabletki i nie dostaniesz w
            aptece"powtorzenia" wczesniej jak 2 dni przed ukonczeniem 1-
            wszej :porcjii"
          • szlachcic Re: Szlachcic, jaki Twój świat jest prosty! 15.08.07, 16:45
            marie_ann napisała:

            > Pomijajac blad w sztuce, jakim jest
            > niedopelnienie wywiadu, czym pacjent jest leczony;...nie rozumiem
            jednego...co
            > na to NFZ, ktory "uczestniczy" w placeniu?

            NFZ nic bo trzeba miec do tego zorganizowana prace tz dzialajacy
            system informatyczny z ktorego urzedas w nfz bedzie umial wyciagnac
            dane i wnioski.
            Dobry system informatyczny moze powiedziec wszystko albo prawie
            wszystko o lekarzu poza jedynie gdzie pojechal na wycieczke za nie
            swoja kase
            dobry system informatyczny to jest koszmar lekarza. w dni parzyste
            koszmarzy im sie system informatyczny a w nieparzyste kasy fiskalne
            w niedziele i swieta odpowiedzialnosc za bledy ktora ponosza a nie
            zamiataja pod dywan
        • szlachcic Re: Szlachcic, jaki Twój świat jest prosty! 15.08.07, 16:59
          powiedz mi gdzie ja napisalem ze jak pacjent nie slucha lekarza to
          winie za to lekarza?
          przeczytaj moj tekst jeszcze raz
          system opieki jest niewydolny bo nieudolny jest nfz, nie jest on
          przewidywalny, kraju nie stac na finansowa pomoc w przyspieszeniu
          poprawy sytuacji, ale takze praca lekarzy jest nieefektywna bo m in
          ich mentalnosc jest jaka jest. Na caly ten burdel dokladacie
          niewatpliwie cegielki i nikt tu na forum nie mowi ze 100% winy jest
          Wasza

          > W wadliwie działającej, przestarzałej maszynie dostrzegasz jednen
          >trybik i obwiniasz go o wszystko, co złe.

          no bo jestem na forum sluzby zdrowia a nie na gorum rzadowym czy
          forum nfz
          a ten trybik to wcale taki maly nie jest, doskonale wiesz ze to jest
          ogromna machina ktora wspoltworzy calosc
          do kogo mam miec pretensje ze bierzecie lapowki? TYLKO do Was
          Dlaczego nie mowicie otwarcie ze chcecie rownej stawki zdrowotnej
          dla wszystkich? ano dlatego ze nie chcecie robic sobie wrogow,
          wolicie utrzymac to oszolomstwo bo oczekujecie ze ciezarowki z
          pieniedzmi beda do Was dowozic kase a skad ona bedzie i czy to jest
          racjonalne macie tak naprawde gdzies. No chyba watpliwosci nie masz?
          • maga_luisa Re: Szlachcic, jaki Twój świat jest prosty! 15.08.07, 17:15
            Mam wątpliwości.
            Mylisz lekarzy z politykami.
            Przeczytaj postulaty OZZL na ich stronie.
            Oczekuję jasno skonstruowanego, przejrzystego systemu, który nie będzie
            traktował "ulgowo" grupy takiej jak płacący KRUS; oczekuję też wprowadzenia
            legalnego współpłacenia.
            Nieustannie czytam tu, jak ogromne łapówki biedni pacjenci dają skorumpowanym
            konowałom. Skąd w takim razie taki opór przed współpłaceniem?
            Ja nie biorę łapówek. Nie życzę sobie, żebyś to sugerował. Basta, dość, jakim
            prawem ktoś mnie nieustannie obraża stosując liczbę mnogą zwracając się do mnie
            "w temacie" łapówek?
            • szlachcic Re: Szlachcic, jaki Twój świat jest prosty! 16.08.07, 10:48
              maga_luisa napisała:

              > Przeczytaj postulaty OZZL na ich stronie.

              czytalem z miesiac temu
              pisaliscie tam ze trzeba podniesc stawke zdrowotna ale juz uwazacie
              ze to nic nie da tylko chcecie prywatyzacji
              Jednym slowem zachowijecie sie gorzej niz politycy

              > Oczekuję jasno skonstruowanego, przejrzystego systemu, który nie
              >będzie traktował "ulgowo" grupy takiej jak płacący KRUS

              oczywiscie sie zgadzam

              >oczekuję też wprowadzenia
              > legalnego współpłacenia.

              tez uwazam ze wspolplacenie ale na poczatku tylko dla jednostek
              ktore nie przynosza strat
              nie moze byc tak ze wspolplacenie ma byc lekiem na burdel panujacy w
              szpitalu. na poczatek zmiana organizacji a potem wspolplacenie
              Moje pieniadze nie moga isc na oszolomstwo jakie szerzy sie w bardzo
              duzej czesci sluzby zdrowia
              Zrozum to ze poki nie bedzie sluzba zdrowia dobrze zorganizowana
              nikt nie zgodzi sie na doplaty. wiec w waszym interesie jest walczyc
              o zmiany ale z tego co widze zmiany organizacyjne sa tylko na
              podczepke zadan podwyzek
              Bardzo niska wydajnosc pracy i przerost zatrudnienia
              dlaczego w waszych postulatach nie uslyszal nikt o racjonalizowaniu
              ilosci personelu?

            • piotrbbyd ŻE CO? 17.08.07, 20:03
              maga_luisa napisała:


              > Oczekuję jasno skonstruowanego, przejrzystego systemu, który nie
              będzie
              > traktował "ulgowo" grupy takiej jak płacący KRUS;


              Propozycje ozzl proponją coś DOKŁADNIE PRZECIWNEGO. Mówią
              wręcz że rolnicy nie mszą płacić.
              Mozna zgodzić się praktycznie z całością ich postlatów
              POZA sposobem rozliczania finansowania składek pocjentów. Tam
              chyba zmartwychwstał Marks i napisał tę część postlatów.
              Toż to typowa kom na . Te bony zdrowotne za 1500zł po równo
              bez względ czy ktoś płaci czy nie to bolszewizm -każdem po
              równo.
              Pacjent będzie prawidłowo traktowany przez system gdy będzie
              czł że płaci - może być to w formie bezgotówkowej ze
              składki którą wcześniej płacił. Obecnie jest tak co prawda
              że płaci ale gdy pójdzie się leczyć jest traktowany jakby
              świadczenia otrzymywał nieodpłatnie . Jeżeli pacjent nie
              stanie się klientem - to cały czas będzie syf

              Pozostałe postlaty są ok
              • szlachcic Re: ŻE CO? 18.08.07, 17:07
                Propozycje ozzl to kupa bzdur napisanych dla picu na kolanie
                nie ma sie co przejmowac
                wczoraj ozzl mowil tak, dzis chce tego, a jutro jak przewodniczcy
                zwiazku wstanie lewa noga to powie ta a jak prawa to tamto
                jakby sie zdarzylo ze ztanie dwiema jednoczesnie to bedzie mowil ze
                nfz dobrze rozdziela pieniadze
                Te zmiany co oni proponuja to skutek uboczny zadan podwyzek
                nikt im przeciez teraz nie zarzuci ze chca tylko kasy a ze te
                postulaty to utopia pisana na wodzie to nie ma znaczenia
                elity lekarskie moze ich chca zmian ale jezeli jest jakies
                niebezpieczenstwo ze zyska szpital a nie oni propozycja jest
                torpedowana i obrzucana argumentami typu "brytyjski lekarz ...."
                "a w ameryce ...."
                • piotrbbyd Powiem więcej 20.08.07, 23:10
                  Ten sposób finansowania załatwi sprawę krótkookresowo. Za
                  jakieś 10-15 lat ze względów demograficznych okaże się że
                  6% PKB nie wystarcza. Trzeba będzie wówczas albo zwiększać
                  składkę , albo mocno ograniczać dostęp.Chyba że ldzie nie
                  będą żyli coraz dłżej , ewentalnie znacznie podwyższy się
                  wiek emerytalny
                  Przykre ze ldzie wykształceni myślą tak jak politycy -w
                  perspektywie kilk lat, zamiast starać się spojrzeć 20 , 50 ,
                  a nawet więcej lat w przyszłość i teraz próbować niwelować
                  sktki demografii w przyszłości
        • kasiulka-09 Re: Szlachcic, jaki Twój świat jest prosty! 16.08.07, 22:59
          maga_luisa napisała:
          > Oczekuję jasno skonstruowanego przejrzystego systemu, który nie bę
          dzie traktował "ulgowo" grupy takiej jak płacący KRUS.<

          Co miesiąc opłacam składkę zdrowotną w KRUSie.
          Proszę nie traktuj wszystkich jednakowo.
          • loraphenus Re: Szlachcic, jaki Twój świat jest prosty! 17.08.07, 00:49
            z tego co wiem składki w krus są kwartalne. Składka kwartalna coś około 21 PLN
            czyli 7 złotych na miesiąc.

            Za te 7 złotych na miesiąc często żona plus dzieci. Najtańsze ubezpieczenie na
            świecie.

            PS. W kwestii formalnej nie płacisz tych groszy co miesiąc bo składki są kwartalne.
            • kasiulka-09 Re: Szlachcic, jaki Twój świat jest prosty! 17.08.07, 17:58
              Niestety mylisz się. Płacę kwartalnie składki na ubezpieczenie
              emerytalno-rentowe oraz chorobowe, wypadkowe i macierzyńskie razem
              251 PLN.
              Dodatkowo płacę składkę na ubezpieczenie zdrowotne 38 PLN
              miesięcznie.
              • loraphenus Re: Szlachcic, jaki Twój świat jest prosty! 17.08.07, 18:36
                38 zł miesięcznie to jakieś 11 Euro -to bardzo mało. Często inni mają do tego
                jeszcze z dwójkę -trojkę dzieci - czyli wychodzi jakieś ca 3 Euro/ osobę.

                Dalej jest to najtańsze ubezpieczenie na świecie - gdyż formalnie wg konstytucji
                Państwo zapewnia każdemu dostęp na równych zasadach, czyli -bez ograniczeń
                jakościowych i ilościowych.

                O tym że to tylko martwy zapis pisało wiele tęgich głów na forach i nie tylko.

                Nakłady mamy jedne z najniższych w Europie - i niestety - nic się nie zmienia.
                • kasiulka-09 Re: Szlachcic, jaki Twój świat jest prosty! 17.08.07, 19:13
                  Owszem to jest mało. Biorąc pod uwagę moj roczny dochód= 244PLN jest
                  to kwota do przyjęcia.
                  Jestem za tym aby wysokość składki zależała od dochodu - im większy
                  dochód tym większa składka.
                  Jeżeli w skupie za kg miodu proponują mi cenę 4PLN to jest kpina.
                  Mogę płacić wyższe składki jak będzie mnie stać na normalne życie -
                  w tej chwili jest to walka o przetrwanie.

                  Pozdrawiam kasiulka-09
                  • agulha Re: Szlachcic, jaki Twój świat jest prosty! 17.08.07, 19:22
                    Kasiulka, nie pieprz, proszę. Gdybyś miała dochodu naprawdę 244 zł rocznie, już
                    byś nie żyła. A Tobie się jeszcze Internetu i komputera zachciewa, założę się,
                    że własny, a jeśli nie, to może mi wmówisz, że na wsi jest kawiarenka
                    internetowa albo że dojeżdżasz do miasta. Jak znam życie, to i samochód masz.
                    Jak świat światem, czy raczej jak Polska PRLem, rolnicy mieli niskie dochody na
                    papierze. Częściowo dlatego, że np. jedzenie mieli w naturze, częściowo dlatego,
                    że im dochody wyliczano z hektara, a częściowo dlatego, że na wsi wszyscy się
                    znają i ręka rękę myje. Ta ręka, która zaświadczenia wystawia, też. Był kiedyś
                    taki serial o małej Japonce Oshin. Jej rodzice sprzedali ją w niewolę za worek
                    ryżu. Potem matka poszła na służbę i potem jeszcze ktoś. Mój tata wtedy
                    podsumował, że ojciec jest najwyraźniej deficytowy i tylko dokłada do tej uprawy
                    roli, to chyba powinien zwinąć interes i też pójść gdzieś na służbę. Otóż,
                    gdybyś miała z tej swojej roli 244 zł rocznie, to już dawno mieszkałabyś w
                    Warszawie, wynajmowałabyś obskurny pokój pod Warszawą i pracowała na kasie w
                    hipermarkecie. Miejsca czekają.
                    • kasiulka-09 Re: Szlachcic, jaki Twój świat jest prosty! 17.08.07, 19:41
                      Agulha możesz mnie nie obrażać?
                      1. Naprawdę mam taki dochód.
                      2.Nie mieszkam na wsi tylko w małym miasteczku.
                      3.Nie mam samochodu.
                      4.Nie mam hektara ziemi a tym bardziej hektarów.
                      5.Nie mogę pracowac w supermarkecie na kasie bo mi zdrowie nie
                      pozwala.
                      6. Przeczytaj dokładnie moj post to się dowiesz czym się zajmuje na
                      pewno nie uprawą roli.
                      7.To czym się zajmuje nie jest zajęciem dochodowym.
                      dlatego mieszkam z ojcem .
                      jak znajde prace to zostawie to bez zalu
                      8.słyszałaś o działach specjalnych produkcji rolnej?

                      Zapraszam do mnie to ci pokaże te moje hektary hehe a raczej ten
                      maly kawalek pola.

                      Wyluzuj troche bo ja nic do Ciebie nie mam.
                      • agulha Re: Szlachcic, jaki Twój świat jest prosty! 17.08.07, 23:38
                        Kasiulko: jeżeli mówię o wyliczaniu dochodu z hektara, to nie mam na myśli
                        posiadania jednego hektara, tylko wyliczanie proporcjonalnie do liczby
                        posiadanych hektarów. Mieszkasz w miasteczku, OK - ale skoro płacisz KRUS, to
                        znaczy, że jesteś rolniczką, przynajmniej w sensie ubezpieczeniowym, więc w tym
                        kontekście wieś czy miasteczko, to bez różnicy. Nie czytałam Twoich postów w
                        innych wątkach, więc nie znam Twojej sytuacji życiowej. Jeżeli Twoje dochody na
                        nic nie starczają, a utrzymuje Cię ojciec, to nie mówi się "mam 244 zł dochodu
                        rocznie", tylko "jestem na utrzymaniu ojca". Jeżeli niepracująca żona mojego
                        ojca wykona w roku jakąś pracę za pieniądze i otrzyma za to 100 zł, to nie
                        powie, że "zarabia 100 zł rocznie", tylko że "jest przy mężu". Jeżeli Twój stan
                        zdrowia nie pozwala na pracę na kasie, to znajdź sobie inną pracę. Jeżeli nie
                        pozwala na żadną pracę, to zapewne należy Ci się renta. Powinnaś ją sobie była
                        wypracować, kiedy byłaś zdrowa. Osoby, które są chore od dzieciństwa, mają renty
                        szkolne czy jakoś tak. Wiem, bo koleżanka miała. Jeżeli i to nie, to należy się
                        zasiłek z MOPS. Nawet i zasiłek to na pewno więcej niż 244 zł rocznie. Nie wiem
                        wprawdzie, co to są działy specjalne produkcji rolnej, ale wiem, że działalność
                        tak dramatycznie nieopłacalna to albo jest rozkręcanie później dochodowego
                        biznesu, albo kosztowne hobby. Kosztowne, bo zabiera czas, który inni ludzie
                        spędzają w dużej części na pracy zarobkowej. Mamy wolność, nie ma przymusu
                        pracy, każdy może urządzać sobie życie, jak chce, my tu rozmawiamy o tym, że
                        dumne twierdzenie "sama płacę za swoje ubezpieczenie" [w kwocie niecałych 40 zł
                        miesięcznie] jest nie na miejscu. Ja płacę ponad 1200 zł, a też jestem chora.
                        Lekarka medycyny pracy powiedziała mi: "o, gdyby Pani była z KRUSu, to by już
                        Pani była na rencie" i moja lekarka specjalista potwierdziła - bez problemu
                        mogłabym mieć rentę...A tak, zamiast siedzieć w domu i tłuc prace zlecone, i
                        brać ze wspólnego kotła, to dokładam do tego kotła.
                        • kasiulka-09 Re: Szlachcic, jaki Twój świat jest prosty! 18.08.07, 11:37
                          Agulha napisałaś w poprzednim poście< A Tobie się Internetu i
                          komputera zachciewa, założę się że masz własny, a jeśli nie, to może
                          mi wmówisz, że na wsi jest kawiarenka internetowa albo że dojeżdżasz
                          do miasta.>
                          Dlatego napisałam ci,że mieszkam w małym miasteczku, gdzie mam
                          dostęp do internetu.
                          Wyliczanie dochodu z hektara nie ma nic do rzeczy.
                          Notabene nie mam wyliczanego dochodu z hektara.

                          We wcześniejszych postach napisałam czym się zajmuje- z tego co
                          napisałam można to szybko wywnioskować.

                          Nie ma renty szkolnej- jest renta socjalna dla osob do 25 roku zycia.
                          Dlaczego nie mam renty, dlacego jej sobie nie wypracowałam i
                          dlaczego nie mam innej pracy to powiem Ci na pw lub na gg a nie
                          tutaj.
                          O wsystkim innym także.
                          Moj numer gg - 1612209.
                  • loraphenus Re: Szlachcic, jaki Twój świat jest prosty! 17.08.07, 19:26
                    w te 244 zł to ja nie uwierzę - choć szczerze te wyliczenia dochodów z hektara
                    są śmieszne. Swoją drogą część cwaniaków jest rolnikami - mają hurtownie agd
                    etc. -a w domu akwarium i płacą KRUS...

                    Jedyną niesprawiedliwością która jest rażąca jest jedna stawka krus dla
                    wszystkich - jak w socjalizmie - każdemu po równo -tyle samo krusu płaci ten co
                    ma jedną krowę i dwa hektary jak i ten co ma 300 hektarów.

                    Jednak nie będziecie płacić więcej -żaden rząd nie zdenerwuje takiego
                    elektoratu- dalej będą płacić bardziej zaradni na mniej zaradnych. Państwo
                    solidarne.

                    • kasiulka-09 Re: Szlachcic, jaki Twój świat jest prosty! 17.08.07, 19:54
                      Loraphenus naprawdę mam taki dochód.
                      Nie mam hektara ziemi ani tym bardziej hektarow.
                      Takich cwaniakow znam.
                      Maja 200 hektarow a placa tyle samo co ja a swoje pola widza raz w
                      roku no moze czasami dwa razy w roku.
                      • piotrbbyd Re: Szlachcic, jaki Twój świat jest prosty! 17.08.07, 21:32
                        Jem pewnie bardziej chodziło o tych co 1 ha a wykonją
                        działalnośc za którą powinni płacić Z S
                        • kasiulka-09 Re: Szlachcic, jaki Twój świat jest prosty! 17.08.07, 21:42
                          Wiem. Tylko ich nikt nie kontroluje.
                          • loraphenus Re: Szlachcic, jaki Twój świat jest prosty! 17.08.07, 21:48
                            właśnie o takich cwaniaków mi chodziło- prowadzących działalność pozarolniczą.
                            Płacą chyba KRUS w podwójnej wysokości - ale zawsze to mniej niż ZUS. Z tego co
                            wiem oni teoretycznie płacą zus w momencie przekroczenia jakiegoś poziomu
                            dochodów -i w większości go nie przekraczają - księgując straty, inwestując i
                            robiąc cuda na papierze.

                            Fakt iż ten który ma 2 ha płaci tyle samo co miesiąc co dzierżawca kilkuset ha
                            jest bezsensem - pomijając socjalizm - duże gospodarstwa mają ekonomiczny sens
                            istnienia.

                            W kazdym razie nie sądze żeby cokolwiek zmieniono -nikt nie rozdrażni tej grupy
                            wyborczej -wieś jest pamiętliwa...Dlatego też Ci zaradni będą płacić pod stołem
                            na tych biedniejszych pod egidą państwa solidarnego etc.

                            Wybory wygrywa się ilością głosów a nie jakością. Żadna partia nie odważy się
                            wyciągnąć trupa z szafy jakim jest krus -będzie tylko kosmetyka - dolanie co
                            jakiś czas formaliny żeby nie zgnił.
      • aron2004 Re: Głupota pacjentów nie zna granic 17.08.07, 07:19
        dokładnie tak jest. Lekarze nie edukują pacjentów, a mają przecież
        obowiązek to robić. Czyli biorą kasę za nic - czyli maja małą
        wydajność pracy.
        Lekarzom należy obniżyć pensje do 1126 zł brutto i koniec z
        płaceniem za przygody.
    • agulha Re: Głupota pacjentów nie zna granic 16.08.07, 00:51
      Nie można ferować aż tak jednoznacznych sądów. Kilka moich komentarzy. Jako
      monitor badań klinicznych niejednokrotnie zetknęłam się z sytuacją, kiedy lekarz
      stawiał niesamowity opór, kiedy był proszony o udokumentowanie, na co pacjent
      jest uczulony, jakie leki bierze/brał, kiedy i w jakich dawkach. Przykład:
      miasto akademickie, duży szpital wojewódzki, lekarze z doktoratami, badanie
      kliniczne w cukrzycy i nadciśnieniu, adnotacja w historii "Encorton z poradni
      chorób wątroby", lekarz włączył pacjenta do badania i leczy go, nie wiedząc,
      jaka to choroba wątroby (wszelkie wzw stanowiły kryterium wykluczenia) i jaka to
      dawka encortonu. Po wywarciu presji podobno sprawdził i jakoby okazało się, że
      nie encorton, a sylimarol, nie pamiętam już, jaka choroba, ale nie wzw. Mam
      nadzieję, że to prawda. Dziwię się, że lekarze nie zdają sobie sprawy, że takie
      wpisy (alergie, inne leki, inne choroby) to przecież ich DUPOCHRON, że zadbali,
      że dołożyli starań, bo przecież pacjent może im umrzeć albo doznać inszych
      poważnych zdarzeń niepożądanych i np. prokurator może zacząć śledztwo (właśnie
      to przerabiamy w jednym ośrodku, ale oni są mądrzy i mają papiery OK). Z drugiej
      strony: widzę, ile na taką dokumentację trzeba czasu i pracy. Można tego
      niewątpliwie wymagać przy stawkach oferowanych za wizytę pacjenta w badaniu
      klinicznym, ale jeżeli lekarz onkolog przyjmuje w ciągu jednego dnia w poradni
      przyszpitalnej sześćdziesięciu pacjentów, to jak on się może tego wszystkiego
      dowiedzieć, na miłość Boską.
      Że pacjenci nie kojarzą i nie pamiętają wszystkich leków? Któż z nas jest
      doskonały! Jaki laik skojarzy, że te dziwne przymusowe przygięcia głowy do
      klatki piersiowej i inne ruchy, które sprowadziły mi wieczorem kiedyś pacjentkę
      do izby przyjęć (w badaniu neurologicznym bz) mają coś wspólnego z zawrotami
      głowy, które były tydzień temu i na które laryngolog dał metoklopramid. Ja nie
      skojarzyłam, chociaż do zawrotów głowy doszłam, ale o lek, kurczę, nie
      zapytałam. Dobrze, że skojarzył drugi lekarz, którego poprosiłam na konsultację
      (wstyd się przyznać...Psychiatra ;-)). Nazwy leków są trudne i łatwo je pomylić.
      Wiele osób cierpi na dysleksję i te nazwy im się zwyczajnie mylą. Niektórzy mają
      postawę taką, jak ja mam do naprawy mojego samochodu: panie, nie zawracaj mi pan
      głowy opisem tego, jakie elementy tam się zepsuły i co pan zrobił, bo i tak nie
      zapamiętam i nie kojarzę i szkoda pana i mojego czasu, proszę mi tylko
      powiedzieć, ile to potrwa i ile to będzie kosztowało. Czyli - te czerwone małe
      rano i wieczorem przez 5 dni, a tamte kapsułki tylko rano przez dni dziesięć, a
      potem na kontrolę.
      Opinie na tematy ważne i nieważne wymieniamy sobie w Internecie, a recepty,
      karty informacyjne i informacje o tym, na co i czym jest pacjent leczony, nie są
      w żaden sposób zbierane do kupy elektronicznie i nie są dostępne dla kolejnego
      lekarza. Nie ma listów ze skierowaniami. Zapobiegliwe starsze panie wycinają z
      opakowań leków przednie kartoniki i to prezentują doktorowi, który zresztą
      często w tym momencie uznaje je za hipochondryczki. A może jeszcze starsza pani
      ma wiedzieć, który lek ma jaki okres eliminacji z organizmu i może mieć wpływ na
      jej stan, chociaż go odstawiła tydzień temu? Czy nie powinno być wglądu w zapisy
      innych lekarzy?
      Znajoma z Izraela loguje się do Internetu i sprawdza, jak tam jej ostatnie
      oznaczenie glukozy, a system jej nawet rysuje wykres, jak glikemia zmieniała się
      w ciągu ostatnich kilku lat. Ech...Sto lat za Murzynami.
      • szlachcic Re: Głupota pacjentów nie zna granic 16.08.07, 10:56
        agulha napisała:

        . Dziwię się, że lekarze nie zdają sobie sprawy, że takie
        > wpisy (alergie, inne leki, inne choroby) to przecież ich DUPOCHRON

        Najlepszym dupochronem jest swiadomosc ze w Polsce lekarz tak
        naprawde to nie ponosi zbytnio odpowiedzialnosci za swoje czyny wiec
        inne dupochrony sa zbedne. To jest bardzo logiczna postawa jaka ja
        sie nie dziwie, a ze to jest chore to juz inna sprawa
    • dradam2 Re: Głupota wyborcow nie zna granic 17.08.07, 01:48
      Wiesz, opowiem Ci wydarzenie z wlasnego zycia zawodowego. Otoz parenascie lat
      temu pojechalem do Parysa na konferencje lekarzy polonijnych poswieconych
      przemianom w polskiej ochronie zdrowia.

      Gwiazda sezonu byla pani K. , dla ktorej nie bylo spraw nie do zalatwienia.

      Przygotowywano sie do wprowadzenia w Polsce systemu podobnego do niemieckich
      "kas chorych".

      Kasy chorych, bylo juz wtedy wiadomo, mialy wydajnosc circa 80 %, to znaczy, ze
      marnowaly sie naklady w wysokosci 20 %. We Francji i Wloszech starty byly rzedu
      2-3 %, to tak na marginesie.

      Dokladajac polskie niechlujstwo i prywate nalezaloby sie spodziewac, ze
      marnotrawstwo w Polsce nie bedzie mniejsze niz w Niemczech. Zreszta jak
      wiadomo, to niedlugo potem system kas chorych zaczal sie sypac, zaczelo brakowac
      lekarzy i pielegniarek, a straty zaczely rosnac.

      Otoz chcialbym podac, ze w trakcie dyskusji wyrazilem troske tym, ze nie siega
      sie do doswiadczen kanadyjskich, gdzie za wszystko (poza stomatologia i w czesci
      lekami) placi prowincja. W systemie tym pacjent moze isc do kazdego lekarza
      rodzinnego. Lekarz rodzinny nie placi za zadne badania.

      Lekarz rodzinny moze skierowac pacjenta do kazdego specjalisty, praktykujacego w
      Kanadzie (kraj wiekszy obszarem od Europy !).

      Moja wypowiedz zostala skomentowana : "kazdy moze isc gdzie chce ?! Toz to jest
      straszny balagan !"

      Jak to jest, ze budzet jest co do dolara w tym ukladzie wydatkowany, nie jest
      przekraczany i na sporo (bo nie na wszystko ) starcza jest odmiennym problemem i
      nie chcialbym sie wdawac w drobiazgi.

      To wyborcy wybieraja wlasnie takich politykow,ktorzy chca wszystko nadzorowac,
      miec pelnie wladzy nad lekarzami, pacjentami i nielwdwie bakteriami.

      Tego sie nie uda !

      Pozdrawiam


      dradam 1/2
      • aron2004 Niska wydajnosć pracy lekarzy! 17.08.07, 07:13
        Bardzo niska wydajność pracy lekarzy to jest klucz do zrozumienia
        skąd się wziął kryzys w służbie zdrowia. Należy obniżyć pensje
        lekarzom do poziomu odpowiedniego do ich kwalifikacji, moralności i
        wydajności pracy - czyli do poziomu 1126 zł miesięcznie brutto. Aha -
        oczywiście bez płacenia za przygody.

        • obs2 Re: Niska wydajnosć pracy lekarzy! 17.08.07, 08:11
          być może są niejakie problemy z wydolnością systemu ochrony zdrowia,
          co wiąże się również z wydajnością pracy lekarzy.
          Po głęnszym zastanowieniu znalazłem dwa powody:

          1. gigantyczna ilość nieumotywowanych wizyt u lekarzy. To generuje
          sztuczne kolejki niestety prawdziwych pacjentów, i stwarza wrażenie
          niewydolności. Mój Boże, lekarz przyjmujący 50 pacjentów dziennie
          jest niewydolny?
          Inna rzecz- jakość pracy. Ale o tym pisałem. W sytuacjach
          podbramkowych, przy dużym naporze, pytam pacjentów, czy na pewno
          chcą być przyjęci jako 48. osoba danego dnia i czy na pewno chcą
          żebym miał dla nich 3 minuty, czy może jednak przyjdą jutro?
          Zawsze chcą zostać. Czyli chcą takiej jakości usług.

          2. to o czym pisał Szlachcic. 5 Polaków z łopatą vs 1 Niemiec w
          koparce. To prawda, pomimo ogromnego postępu jesteśmy do tyłu
          sprzętowo. No to k urwa wypracujcie większy dochód i płaćcie większe
          podatki, to się kupi tego sprzętu (przecież sprzęt jest publiczny,
          więc finansowany z podatków nieważne czy się je nazwie podatkiem,
          czy składką, która jest przecież częścią podatku). Podciągnijcie
          trochę produkt narodowy, płaćcie podatki o rząd wielkości większe,
          to i jakość sprzętu wzrośnie.

          • szlachcic Re: Niska wydajnosć pracy lekarzy! 17.08.07, 16:12
            obs2 napisał:

            > 1. gigantyczna ilość nieumotywowanych wizyt u lekarzy

            wiesz to najlepiej ze swojego doswiadczenia, dlatego m in jestem za
            wprowadzeniem systemu mowiac ogolnie ktory bedzie
            powodowal "nieoplacalnosc" dla pacjenta chodzenia z wizyta
            CVzy to bedzie skutkowalo kasowaniem np 5 zl za wizyte czy podwyzka
            podatku "zdrowotnego" po przekroczeniu pewnej liczby wizyt
            Mi wydaje sie ze bardziej ludzki byloby podnoszenie podatku bo
            trzeba caly czas pamietac ze spoleczenstwo jest biedne a i
            proporcjonalnosc podatku zdrowotnego tez jest sprawiedliwszy
            bogatszy wiecej biedniejszy mniej
            ale oczywiscie takie cos mozna wprowadzic po restrukturyzacji sluzby
            zdrowia i przeanalizowaniu jakie koszty moznaby przerzucic na
            dodatkowe doplaty
            Poki nie bedzie restrukturyzacji wszelkie wspolplacenie to
            socjalistyczne marnotrawstwo

            > Inna rzecz- jakość pracy. Ale o tym pisałem. W sytuacjach
            > podbramkowych, przy dużym naporze, pytam pacjentów, czy na pewno
            > chcą być przyjęci jako 48

            tu mnie zaskoczyles bo o ile wiem urzedasy z nfz ustalili czas
            przyjecia 1 pacjenta
            ale zaskoczyles mnie tez tym ze pytasz
            wiesz w sytuacji gdy pacjent wiez ze nie wiadomo co bedzie jutro to
            trudno oczekiwac ze powie ze przyjdzie jutro
            Mysle ze ten problem rozwiazaloby wlasnie to co napisalem wyzej

            > 2. to o czym pisał Szlachcic. 5 Polaków z łopatą vs 1 Niemiec w
            > koparce. To prawda, pomimo ogromnego postępu jesteśmy do tyłu
            > sprzętowo

            chodzilo mi o zacofanie sprzetowe ale takze mentalne i organizacyjne
            organizacyjnie mamy szanse zmienic ten stan w okresie kilku lat,
            sprzetowo potrzeba dluzszego czasu a na zmiany mentalne dzis nie
            mamy szans, to jest problem zwlaszcza w sluzbie zdrowia
        • dradam2 jak podniesc wydajnosc 17.08.07, 17:31
          aron2004 napisał:

          > Bardzo niska wydajność pracy lekarzy ( ...)

          Jest to stwierdzenie nad ktorym jestem sklonny sie zastanowic.

          W krajach bowiem, o mniej wiecej zorganizowanym systemie ochrony zdrowia,
          wykorzystanie kazdego lekarza do maksimum jest sprawa zupelnie zasadnicza. W USA
          brakuje ponad 40 tysiecy lekarzy, w Kanadzie ponad 10 tysiecy, podobnie jest w
          Wielkiej Brytanii , nie wspominajac innych krajow G-7.

          W systemie, gdzie lekarzowi placi sie za kazda jego czynnosc (tzw."fee for
          service" ) lekarz jest istotnie zainteresowany ( w tym rowniez i finansowo) ,
          aby jak najwiekszej liczbie pacjentow pomoc.
          Jest rowniez zainteresowany tym aby wykonywac te swoje uslugi na odpowiednim
          poziomie fachowym i organizacyjnym. Pacjenci bowiem maja prawo swobodnego wyboru
          lekarza i ida tam gdzie chca.

          Jak ktorys lekarz nie cieszy sie dobra opinia fachowca i dobrego organizatora,
          to po prostu ma pacjentow mniej i zarabia tez mniej. Dotyczy to zwlaszcza
          lekarzy rodzinnych.

          Aby podniesc swoja wydajnosc lekarze stosuja rozmaite metody. Dobra sekretarka (
          albo i dwie) potrafi skrocic czas oczekiwania pacjenta w poczekalni. I to mimo
          tego, ze lekarz rodzinny zwykle przyjmuje w ciagu 8 godzin po 40-50 pacjentow,
          albo i wiecej. Pielegniarka ( asystent lekarza) potrafi ten czas rowniez
          skrocic, na przyklad przygotowujac pacjenta do pobrania wycinka. Pacjent lezy
          rozebrany i oblozony "sterile drapes" , a lekarz wchodzi, wycina co trzeba i juz
          go nie ma. Czesto staples , a takze opatrunek zaklada wlasnie wspomniany "asystent".

          Wypelnianie drukow (np. skierowanie na CT/MRI) nalezy do pielegniarki, lekarz
          tylko sprawdza i sklada podpis (czesto elektronicznie).

          Dokumentacja pacjenta jest w formie elektronicznej. Leki juz przyjmowane przez
          pacjenta i mozliwe interakcje/powtorzenia lekow z tych samych grup sa
          przegladniete i zaznaczone przez farmaceute.

          Wyniki badan dodatkowych "schodza" (DL) droga elektroniczna i lekarz tylko
          przeglada te,ktore odbiegaja od normy.

          Jak dostaje 300 lub 400 wynikow badan dziennie to dla mnie to jest strata czasu
          przegladac je wszystkie. Odpowiednio ustawione software wyrzuca mi te, ktorym
          nalezy poswiecic uwage. Jest to po prostu kwestia ustawienia programu, aby robil
          to jak najlepiej.

          Jak chce ogladnac wyniki CT czy innego "imaging" to mam je na ekranie monitora.
          W orginale czy w formie opisu od radiologa.

          Jest rzecza oczywista, ze to system placi za badania dodatkowe. Za imaging.
          Zaden lekarz nie placi za takowez. Jest niestety rzecza godna ubolewania, ze w
          Stanach aby zlecic drozsze badanie , powiedzmy powyzej $1000 za jedno, lekarz
          musi sie zastanawiac czy decyzja zlecenia zgadza sie z jakimis tam guidelines i
          czy insurance zaplaci za to MRI z kontrastem.

          Jak wysyla sie pacjenta na konsultacje to sekretarka pisze list pod dyktando ,
          podajac to co na przyklad jest przedmiotem konsultacji, jakie leki juz pacjent
          probowal albo jakie to badania przeszedl. Lekarz list przed wyslaniem przeglada
          i elektronicznie parafuje. I dziala to w obie strony.

          No i wreszcie rzecz istotna : lekarz nie "dyzuruje" w szpitalu. To jest dla
          rezydentow/intrenow. On ODPOCZYWA, aby byc sprawnym fizycznie i umyslowo, jak
          bedzie potrzebny.

          Jak ktos przyjdzie z kamica nerkowa to zanim urolog przyjdzie do szpitala i
          wsadzi ten basket do moczowodu to pacjent ma wszystko zrobione (badania) i
          nieledwie lezy gotowy na stole .

          To tylko kilka znanych powszechnie "trickow", aby podniesc swoja wydajnosc i tym
          samym zarobic wiecej.



          Pozdrawiam


          dradam 1/2
          • szlachcic Re: jak podniesc wydajnosc 20.08.07, 17:15
            i wlasnie o taka organizacje chodzi
            Tylko ze Ty oczywiscie dodales ze takie cos za dodatkowa kasa
            wiec ja zapytam czy podpisales umowe/kontrakt o prace na wykonywanie
            jej zle czy dobrze i racjonalnie
    • logo.vlad Bujać to my, a nie nas... 19.08.07, 03:47
      ...nazwijmy rzecz po imieniu - w Polsce leży i kwiczy (a nawet chyba już nie kwiczy, bo nie ma na to siły) wymiana informacji. Między lekarzem a lekarzem, a nawet między lekarzem a apteką. Nie ma kompleksowego systemu - nikt się o takowy nie zatroszczył. Jedyną drogą wymiany danych pozostaje pacjent. Od którego nieraz wymagać pałnych danych o zażywanych lekach to wymagać wszechstronności godnej co najmniej bogów olimpijskich. Przecież taki pacjent mając naraz nadciśnienie, cukrzycę, taką czy owaką arytmię i do tego początki demencji starczej mi cholery nie spamięta tych ...nastu nazw. A potem wyrastają dziwne kwiatki. Te przytoczone to zresztą "mały pikuś" - dwa róźne specyfiki p/uczuleniowe to niemal klasyka, a alergia na aspirynę wylazłaby przypuszczalnie niezależnie od tego, czy łykana, czy płukana.
      Ot, w tej chwili mam pacjentkę wpakowaną w uzależnienie opiatowe - kto inny leczył na nadciśnienie (ACE-I), kto inny z kaszlu.
      A - zdaniem pacjentki - co niby tego od serca obchodzi co ma na płuca (i odwrotnie). Tak, winienem był jako pigularz sprawę z miejsca wyłapać i odesłać do kogo trzeba. I owszem, da się, jeśli pacjent sam ten cały szajs kupuje. Ale ta konkretna pacjentka miała cały legion synowych i wnuczek. A thiocodin jest bez recepty. Tak, wyłapałem. Pół roku za późno. Resztę proponuję dośpiewać we własnym zakresie...
      • szlachcic Re: Bujać to my, a nie nas... 19.08.07, 12:25
        > A - zdaniem pacjentki - co niby tego od serca obchodzi co ma na
        płuca (i odwrot nie).

        ale to jest prawo pacjenta, a Twoim obowiazkiem je jej wytlumaczyc
        ze ma to znaczenie

        > o trzeba. I owszem, da się, jeśli pacjent sam ten cały szajs
        >kupuje. Ale ta kon kretna pacjentka miała cały legion synowych i
        >wnuczek. A thiocodin jest bez recepty. Tak, wyłapałem. Pół roku za
        >późno. Resztę proponuję dośpiewać we własnym
        > zakresie...

        wiec dospewam
        uszy mam, myje je od czasu do czasu ale jakos nie slyszalem abyscie
        o funkcjonalny system informatyczny walczyli chocby po stokroc mniej
        niz o wlasna kabze
        jedyne co moje uszy slyszaly to ze brytyjski lekarz dostaje tyle i
        tyle
        taka jest rzeczywistosc, a system informatyczny to takze wasza
        dzialka za ktora jestescie odpowiedzialni bo jestescie jego czescia
        i powinniscie walczyc o to aby wdrazany system Wam odpowiadal pod
        kazdym wzgledem jaki zazadacie
        czy ktos sie tym z lekarzy interesuje?

        • maga_luisa Re: Bujać to my, a nie nas... 19.08.07, 17:00
          Jestem lekarzem. Nie organizatorem ochrony zdrowia, urzędnikiem NFZ albo
          Ministerstwa.
          To nie moja rola.
          Przychodzę do pracy na 8, przyjmuję 50-60 osób, a od 18 mam dyżur pod telefonem.
          Nie interesuje mnie opracowywanie systemu informatycznego, który da kontrolę nad
          wydatkami na leki - bo się na tym nie znam, i bo to nie ja zarządzam środkami na
          ochronę zdrowia. Ale przede wszystkim dlatego, że medycynę skończylam, żeby
          leczyć i z tego się utrzymać, a nie po to, żeby się znać na ekonomii,
          informatyce i polityce.
          Dlatego moim postulatem nr 1 będą płace, bo to mój żywotny interes, mój i mojej
          rodziny.
          Natomiast JAK to zrobić, żeby wystarczyło na moją płacę, płace pielęgniarek i
          nowoczesny tomograf - to już nie moja w tym głowa.
          To przecież tak łatwo zrozumieć.
          • seniorita15 Re: Bujać to my, a nie nas... 19.08.07, 23:13
            >magia_louisa:niestety nie wszyscy to rozumieja.Poza tym informatyzacja sluzby
            zdrowia to bardzo kosztowna sprawa,a nasi decydenci nie maja ochoty do tego
            interesu dokladac.Skoro sa limity NFZ na przyjecia pacjentow w szpitalach to o
            komputerach i sprawnych programach tym bardziej mozna zapomniec.Ja pracuje w
            kraju gdzie taka komputeryzacja jest faktem.Praktycznie nie istnieja juz
            papierowe historie chorob,a recepty sa przesylane droga elektroniczna.A w
            przychodni lekarz przyjmuje nie 60 ,ale ok.12-15 pacjentow dziennie(do 17 00).I
            nikt sie nie przejmuje tym,ze w zwiazku z tym nie wszyscy moga sie dostac do
            lekarza.Sprawy goraczek i bolow wszelkiej masci zalatwia pielegniarka przez
            telefon pod warunkiem ,ze komus uda sie dodzwonic.Pogotowie to tylko ratownicy
            itylko do wybranych sytuacji.A wizyty domowe tylko do stwierdzenia zgonu i
            psychicznie chorego.Zawsze mozna sie zglosic do izby przyjec,ale poza tym,ze nie
            jest to tanie to trzeba miec konskie zdrowie,zeby sie doczekac zalatwienia,bo
            chorych duzo a personelu jak na lekarstwo.Niedlugo doczekamy sie tego i w Polsce
            ,no moze poza komuteryzacja.
            • maga_luisa Re: Bujać to my, a nie nas... 19.08.07, 23:23
              Wiesz, żeby bylo jeszcze bardziej absurdalnie, dodam, że mam w pełni
              skomputeryzowaną dokumentację pacjentów. Nie zmienia to faktu, że aby być w
              zgodzie z obowiązującymi przepisami, muszę tę dokumentację na bieżąco drukować i
              przechowywać w formie papierowej.
              Mam pełny wgląd w recepty, skierowania, wyniki pacjenta - za jednym kliknięciem.
              Mam, ponieważ chcę, bo tak mi wygodniej.
              Wg Szlachcica powinnam zachęcić apteki i NFZ, żeby z tych dobrodziejstw skorzystały.
              NFZ nie jest zainteresowany. Woli wprowadzać wymóg wpisywania PESEL na recepcie.
              Apteki są w podobnej sytuacji jak ja - zaopatrzone w komputery, skanery, ogromną
              bazę danych.
              Tylko kto to zbierze w jedną całość? Ja mam to zrobić?
              Pewnie tak; a potem usłyszeć od arona albo szlachcica, że mam "niską wydajność
              pracy", bo przyjęłam nie 60, a 15 (jak w Szwecji, gdzie wg nich lekrze są
              bardziej wydajni) osób.
          • slav_ Re: Bujać to my, a nie nas... 19.08.07, 23:56
            Witaj mago :-)

            Wydawać by się mogło że kwestia tak oczywista i wyjaśniona tak prostymi słowy
            nie powinna być negowana. Ale do tego potrzebne są dwie deficytowe rzeczy:
            1. zrozumienie (wymagające czynności zwanej myśleniem - uważanej za męczącą i
            bolesną więc powszechnie unikaną)
            2. dobrej woli (też deficytowej) a więc postawy otwartej na argumenty innych i
            gotowości ich przyjęcia (co ja plotę, niemożliwe!)

            Dlatego nie należy abstrahować od układu odniesienia :-)

            Bo przecież "szlachcic" (akurat ten nick w jego przypadku to profanacja tego
            słowa) i inni mu podobni doskonale wiedzą że za "całe zło" są odpowiedzialni
            (osobiście) lekarze i tylko lekarze. Za gradobicie i braki systemu
            informatycznego. I nic tego przekonania nie zmieni.
            Więc może - po prostu - darować sobie ?

            bo "Łatwiej skonstruować myśląca maszynę niż skłonić człowieka do myślenia."
            jak mawiał Jan Tadeusz Stanisławski
            • piotrbbyd Re: Bujać to my, a nie nas... 20.08.07, 23:02
              O co wam chodzi?
              Z jednej strony zgadzacie się ze szlachcicem pisząc że to
              oczywiste co mówi , z drgiej strony obrażacie go że śmiał
              was skrytykować za to że niezbyt mocno walczycie o to .
              Rozmiem że nikt nie lbi krytyki. Jednak odpowiedzi - nie
              tylko w tym wypadk- żle o was świadczą .
              Oczywiście że pojedynczy lekarz nic nie wywalczy , ale
              macie swoje związki zawodowe i organizacje lekarzy .
              Ministrem zdrowia również zawsze był lekarz. Chyba że
              lekarzom rzeczywiście nie zależy na poprawie organizacji
              • slav_ Re: Bujać to my, a nie nas... 20.08.07, 23:25
                Oczywiste jest to co pisze maga_luisa i to JEJ przyznaję rację i z NIĄ się zgadzam.
                a "szlachcic" tylko pitoli w kółko ta swoją nudną melodię o "winie lekarzy", jak
                widzę podoba się (gratauluję gustu) ale obrazić to on nie jest w stanie nikogo,
                niektórzy z litości próbują coś tłumaczyć ale trud to zaiste daremny

                wiem, wiem, wszystko "o nas" źle świadczy a zależy nam tylko na kasie co wszyscy
                wiedza więc temat można uznać za wyczerpany
                • szlachcic Re: Bujać to my, a nie nas... 21.08.07, 19:13
                  slav_ napisał:

                  > a "szlachcic" tylko pitoli w kółko ta swoją nudną melodię o "winie
                  >lekarzy",

                  oslabiasz mnie slav
                  znowu trzeba na czynnikie 1 rozbic problem
                  1. system informatyczny tworzony programowo jest przez informatykow
                  tak/nie
                  2. czy informatycy tworzacy system musza znac sie na medycynie i
                  organizacji sluzby zdrowia? tak/nie

                  moje skromne odpowiedzi to "tak" i "nie"
                  system informatyczny tworzy sie wraz z jego przyszlym uzytkownikiem
                  to on ma powiedziec przede wszystkim czego chce i jak chce i kiedy
                  chce
                  to on mowi programiscie jak system ma dzialac, jak reagowac na dana
                  sytuacje
                  system informatyczny ktory mialby dobrze zadzialac to dzielo tak
                  samo informatykow jak i lekarzy aptekarzy czy urzedasow z nfz
                  mowiac ze to Wy jestescie za niego odpowiedzialni mam na mysli ze
                  (tak jak napisal piotrbyd) macie zwiazek zawodowy, macie finne
                  organizacje ktore powinny trzymac na tym lapy tak samo jak nfz czy
                  aptekarze.
                  to nie tylko wina nfz czy "innych " ze system nie dziala tak jak
                  moglby
                  jezeli nfz nie interesuje sie wasza opinia i waszymi zadaniami dot
                  systemu trzeba go naciskac bo to lezy takze w waszym interesie.
                  mowiac ze lekarze sa za to odpowiedzialni uzylem skrotu myslowego,
                  macie swoich przedstwicieli ktorzy domniemywam wiedza co to system
                  informatyczny. tylko problem w tym ze pewnie oni o informatyce maja
                  pewnie takie pojecie jak Wy tutaj
                  to jest problem, fakt, czlowiek ktory nie zna podstaw funkcjonowanie
                  sluzby zdrowia nie powinien zajmowac takiego stanowiska
                  Jestem takze pewny ze KAZDY informatyk robiacy cokolwiek dla Was
                  ZADA od zleceniodawcy wyszczegolnien jakimi cechami ma
                  charakteryzowac sie system
                  to jest tak oczywisce dla informatyka jak dla Was wywiad
                  -co pana boli?
                  wiec nie mowcie ze jestescie lekarzami i macie to gdzies
                  do was nalezy obowiazek przedstawianie uwag pomyslow waszym
                  przedstawicielom "wyzej"
                  a ze oni maja w glowie co innego to trudno
                  Z doswiadczenie moge powiedziec ze obojetnie jak dobtry system
                  zostanie stworzony, chocby byl bezawaryjny i gienialnie prosty to i
                  tak nie bedziecie go w pelni wykorzystywac (od pielegniarki
                  rejestratorki po lekarza) z powodow mentalnych
                  po prostu na poczatku trzeba troche system poznac i go ubrac w dane
                  aby potem moc z niego wyciagac co potrzeba
                  musza robic to wszyscy w takim samym zakresie aby to mialo sens
                  niestety jest to malo realne w tak zorganizowanej SZ
                • piotrbbyd Re: Bujać to my, a nie nas... 21.08.07, 20:04
                  Żle mnie zrozmiałeś.
                  Jak zaznaczyłem nie chodziło mi a tylko o tą konkretną
                  sytację, ale o pewną zasadę odpowiedzi.
                  Jeśli ktoś omawia co żle fnkcjonje z Słżbie Zdrowia ( np
                  maga-liza tak naprawdę przyznała rację szlachcicowi) lekarz na
                  tym form skpiają się na tym że przy okazji ośmielił się
                  skomentować że lekarze nie próbją tego zmienić, zamiast na
                  treści jaką chciał przekazać. Niestety częstą odpowiedzią
                  jest - to nie należy do nas ( lekarzy) , my jesteśmy od
                  leczenia. Ja natomiast jestem innego zdania. Gdyby odpowiedż
                  brzmiała np ozzl (czy ktoś inny) próbował to zmienić ale
                  politycy nie dali to nie mógłbym nic nikom zarzcić
              • extorris Re: Bujać to my, a nie nas... 21.08.07, 00:58
                nie ma czegos takiego jak "lekarze"
                zaden zwiazek zawodowy nie zrzesza i nie reprezentuje wszystkich lekarzy, izby
                lekarskie opiniuja kazda ustawe dotyczaca spraw zdrowotnych i sa konsekwentnie
                ignorowane, a minister zdrowia jest tylko jednym konkretnym lekarzem, a nie
                "lekarzami" i nie reprezentuje woli, ani pogladu "lekarzy", bo "lekarze" nie
                istnieja jako jedna wola i jedne poglady, tak jak nie istnieja "politycy",
                "fliziarze", "leworeczni", czy "kulawi"
                • myszka7416 Re: Bujać to my, a nie nas... 21.08.07, 06:35
                  Czy wielka trudnoscia dla lekarza byloby opracowanie specjalnego
                  formularza informatycznego dla pacjeta?
                  U nas pzred kazda wizyta u lekarza w "okienku" sekretarka podaje do
                  wypelnienia "forme" w ktorej pacjent jest zobowiazany napisac o
                  wsztkich pzrebytych operacjach, na co i kiedy, o lekach "nazwy"o
                  wszelkiego rodzaju alergiach, o itd itp. lekach ktore aktualnie
                  pzryjmuje, O chorboach tzw dziedziczncyh itd, itp. Lekarze najlepiej
                  wiedza o co maja pytac pacjenta przy kolejnej wizycie. Formularz
                  taki jest na zasadzie pytan, pacjent ma odp tak lub nie, jak tak ;
                  np. operacja to na co i kiedy/ nawet te z przed 30 lat sa wazne.
                  jest to wielka oszczednoscia czasu lekarza podczas wizyty pacjenta
                  i dokladne info o stanie zdrowia pacjenta. Zamiast zadawac pytania
                  np. aktualnie pzryjmowanych lekarstwach ktorych pacjent nie jest w
                  stanie pamietac, zamiast czas tarcic na rozmowe o przebytych
                  chorobach, lekarz przed wejsciem do gabinetuw ktorym oczekuje
                  pacjent, lub tez w obecnosci pacjenta, poswieca 2 minuty na
                  przeczytanie info na formularzu i ma caly "obraz zdrowia" pacjenta.
                  Po zapoznaniu sie z powyzszym poswieca tylko czas na badanie
                  pacjenta i ewentualne przepisanie skierowania do specjalisty czy
                  wypisaniu recepty. Znajac dokladnie jakie lekarstwa pacjent
                  przyjmuje aktualnie, jest 90% mniejsze prawdopodobienstwo i
                  przepisaniu lekarstwa o tym samym dzialaniu, co wiaze sie z
                  pzredawkowaniem antybiotykow. Napewno jest to trudne /ale nie
                  niemozliwe/ uogolnic taki sposob iformacjii o pacjencie w leczeniu
                  wprzychodnaich ale w gabinetach prywatnych to jest koniecznoscia.
                  Raz opracowany formularz z powyzszymi pytaniami stosoany jest dla
                  kazdego pacjenta niezaleznie z jaka choroba sie zglasza. Poczatki po
                  wprowadzeniu takiej procedury bylyby napewno trudne , musialyby byc
                  poprzedzone ogolna iformacja dla pacjentow duzo wczesniej przed jej
                  konkretnym zastosowaniem. W odp. czasie powinno ono byc wdrazone
                  w "zycie" i kazdy pacjent przychodzilby juz przygotowane na
                  odpowiedzi zadane przez lekarza w formulazru. Chodzi mi szcegolnie o
                  aktualnie przyjmowane leki o ktorych lekarz powiedzmy rodzinny ,
                  moze nie wiedziec kierujac pacjenta do specjalisty.
                  Zastanowcie sie nad tym.Sformuowanie takiego "formularza pytan" to
                  tylko kwestia godziny dla "fachowca" a oszczednosc w czasie
                  pzreliczona na zdrowie pacjenta i fachowa opieke i oczywiscie
                  dochod lekarza/ wieksza mozliwosc w liczebnosci przyjec pacjentow/
                  nie jest bez znaczenia.U nas jest to podstawowa informacja dla
                  lekarza przed wejsciem do jego gabinetu.

                  Mycha
                  • loraphenus Re: Bujać to my, a nie nas... 21.08.07, 11:20
                    tak, lekarz powinien oczywiście perfekcyjnie napisac skrypt w php, MYSQL, C++,
                    następnie najlepiej by było jakby jeszcze każdemu pacjentowi dokonał poprawek
                    krawieckich,zajął się doradztwem finansowym -wszak ostatnio giełda niestabilna,
                    zaopiekował się zwięrzęciem domowym podczas nieobecności domowników.

                    Wszystko to oczywiście w ramach składki POZ. Dlaczego lekarze nie mają na
                    studiach zajęć z pisania baz danych ?
                    • piotrbbyd Re: Bujać to my, a nie nas... 21.08.07, 20:14
                      Nie przesadzaj.
                      Oszczędność czas_ i papier_ to też pieniądze
                      Nakład na system informatyczny szybko by się zwrócił

                      Przecież nikt nie mówi że lekarze mają tworzyć oprogramowanie
                    • szlachcic Re: Bujać to my, a nie nas... 22.08.07, 19:00
                      loraphenus napisał:

                      > tak, lekarz powinien oczywiście perfekcyjnie napisac skrypt w php,
                      MYSQL, C++,
                      > następnie najlepiej by było jakby jeszcze każdemu pacjentowi
                      dokonał poprawek
                      > krawieckich,zajął się doradztwem finansowym -wszak ostatnio giełda
                      niestabilna,
                      > zaopiekował się zwięrzęciem domowym podczas nieobecności
                      domowników.
                      > Wszystko to oczywiście w ramach składki POZ. Dlaczego lekarze nie
                      mają na
                      > studiach zajęć z pisania baz danych ?

                      no i nie ma sie co dziwic ze sluzba zdrowia to totalny burdel
                      To wyzej to odpowiedz na moj post lekarza, kogos kto chce zarabiac
                      10tys
                      Aron ma racje, zarabiacie za duzo
                      jestescie sabotazystami systemu, ja pisalem to juz wielokrotnie
                      Jestescie wspolodpowiedzialni za ten burdel
                      normalnosc Was przeraza, nie dorosliscie do niej
                      Firmy komercyjne placa miliony za sprawnie dzialajacy system
                      informatyczny ktory to we wdrazaniu angazuje dziesiatki ludzi z
                      danej firmy ktore to dziesiatki ludzi po to pracuja z programistami
                      aby bylo idealnie
                      Jednak spolecznosc lekarska to grupa myslaca inaczej
                      jeszcze raz mowie tobie loraphenus
                      Kazdy programista pracujacy dla sluzby zdrowia na 100% oczekuje, ba
                      zada od uzytkownika i zleceniodawcy wyszczegolnien dot systemu
                      tylko uzytkownik wie jak to ma wygladac i czego oczekuje
                      A - Jak dobre beda to wyszczegolnienia taki bedzie system
                      B - Jak ten system bedzie "ubierany" w informacje tak bedzie wam
                      sluzyl

                      I "A" i "B" zalezy od Was, B tylko od Was
                      I "A" loraphenus nie znaczy abys znala sie na programowaniu,
                      "A" znaczy ze lekarze ktorzy sa wytypowani do wspolpracy
                      wdrozeniowej przekazuja programistom swoje uwagi.
                      Uwagi loraphenus to nie stanie za programistami i dyktowanie im
                      skladni programu tylko uwagi to przekazanie wymagan jakim ten system
                      powinien sie charakteryzowac czyli np
                      -wymog wpisania peselu - bo nfz tego zada (administracyjne)
                      -alarmowanie przez system gdy pacjent leczyl sie na ...... (medyczne)


                      to nie programista ma wiedziec ze system powinien zareagowac gdy
                      pacjent leczyl sie wczesniej na chorbe X
                      chyba ze normalnosc wg Ciebie to to ze programista powinien isc i
                      ukonczyc wszystkie kierunki medyczne aby moc szanownym lekarzom
                      przedstawic idealnie dzialajacy system informatyczny

                      loraphenus, przemysl to co napisalem przed kolejnym wypisaniem
                      swoich zlotych mysli
                      • slav_ Re: Bujać to my, a nie nas... 22.08.07, 19:26
                        >Firmy komercyjne placa miliony za sprawnie dzialajacy system
                        >informatyczny ktory to we wdrazaniu angazuje dziesiatki ludzi z
                        >danej firmy ktore to dziesiatki ludzi po to pracuja z programistami
                        >aby bylo idealnie

                        sam sobie odpowiadasz na pretensje "że nie ma systemu"
                        wskaż płatnika tych milionów w przypadku opieki zdrowotnej

                        > (...)lekarze ktorzy sa wytypowani do wspolpracy
                        >wdrozeniowej przekazuja programistom swoje uwagi.

                        a więc jacyś "wytypowani" lekarze

                        no to teraz określ kto to mają być ci "wytypowani", według jakich kryteriów,
                        zakreśl ramy ich obowiązków, a przede wszystkim powiedz KTO kto ich ma
                        "wytypować" i wziąć na siebie koszta oraz odpowiedzialność za tworzenie systemu?

                        po odpowiedzi na te pytania łatwo sam znajdziesz adres na który możesz pisać z
                        pretensjami "że jest burdel"
                        • szlachcic Re: Bujać to my, a nie nas... 23.08.07, 18:13
                          slav_ napisał:

                          > sam sobie odpowiadasz na pretensje "że nie ma systemu"
                          > wskaż płatnika tych milionów w przypadku opieki zdrowotnej

                          mowisz znowu nie na temat
                          wielkie korporacje placa takie pieniadze bo maja na calym swiecie
                          swoje interesy i s. informatyczny pomaga im po prostu wiedziec co
                          maja
                          sluzba zdrowia nie wymaga w system az tak wielkich nakladow bo
                          system nie musi byc tej klasy wiec nie odwracaj kota ogonem

                          > a więc jacyś "wytypowani" lekarze

                          jak Twoj szpital kupuje sprzet to ktos odpowiedzialny prosi cie o
                          opinie? Macie swoje strukturym ktore maja kontakty z nfz czy
                          ministrem zdrowia i one powinny byc kompetentne do wysylania swoich
                          konsultantow. zapewniam Was ze sa lekarze ktorzy bardzo
                          dobrze "czuja temat" informatyzacji, co to takiego i po co
                          Do madrzenia sie o zarzadzaniu jakos nadajecie sie wszyscy
                          do tego nie potrzeba miec wyksztalcenia informatycznego jak pewnie
                          sobie myslisz, we wdrazaniach systemow ksiegowych biora udzial
                          ksiegowi, magazynowych magazynierzy
                          powiedz mi dlaczego Wy nie mozecie brac udzialu w tworzeniu systemu
                          informatycznego dla sluzby zdrowia?

                          >według jakich kryteriów,
                          > zakreśl ramy ich obowiązków

                          Zycie systemu informatycznego rozpoczyna sie od projektu
                          Programisci pracujacy nad tym wiedza jak ma wygladac rdzen systemu
                          jednakze ZAWSZE oczekuja propozycji zleceniodawcy nad zmianami,
                          dodatkowymi modulami
                          Oni ZAWSZE wspolpracuja przy projekcie ze zleceniodawca bo po prostu
                          lezy to w ich interesie
                          Im blizszy bedzie on oczekiwaniom lekarzy juz po 1 fazie tym ich
                          praca bedzie szybsza i latwiejsza.
                          Od lekarzy po prostu oni beda oczekiwac tego z czego oni beda
                          korzystac i informacji co i jak im ma ulatwic prace
                          czyli ten przyklad co podalem poprzednio
                          "reakcja systemu na dana sytuacje - pcjent przyjety do szpitala
                          przechodzil np dane choroby, system ma reagowac tak czy tak jezeli
                          zostal spelniony warunek taki czy taki"
                          To wam ma usprawnic prace, macie stworzyc baze danych o pacjencie
                          taka sama baze danych jak np w bibliotece
                          tam bibliotekarz jest informowany przez system ze X wzial 2 ksiazki
                          i system jednoczesnie automatycznie informuje ze 1 z nich powinien
                          oddac miesiac temu
                          bibliotekarz wie to po wprowadzeniu ID wypozyczajacego, nie musi
                          szukac i wertowac
                          albo system wyswietla tytul ktore wszystkie pozycje sa wypozyczone i
                          jednoczesnie uzytkownika ktoremu minal termin zwrotu
                          taki system lezy w zasranym interesie bibliotekarza
                          Ja nie musze byc informatykiem aby wiedziec co mi usprawni prace np
                          w bibliotece
                          powiedz mi dlaczego w Waszym zasranym interesie nie ma lezyc sprawa
                          systemow dla SZ?
                          rozumiesz to co pisze czy jadnak nie?
                          • slav_ Re: Bujać to my, a nie nas... 23.08.07, 20:53
                            Oj szlachcic, szlachcic.
                            Wszystkie moje lekcje logiki na marne...
                            Nie odrobiłeś lekcji. Popraw się.

                            >sluzba zdrowia nie wymaga w system az tak wielkich nakladow

                            czyli jednak sam uznajesz że WYMAGA nakładów - skoro tak to wskaż płatnika
                            (jeśli nie wskażesz to zaprzeczasz własnej argumentacji - brak spójności)

                            >bo system nie musi byc tej klasy

                            co Ty powiesz ???
                            i ty sie przedstawiasz jako informatyk ???

                            system obejmujący CAŁĄ POPULACJĘ (!!!) zawiadujący takimi pieniędzmi jaki już
                            teraz są w NFZ (a w przyszłości większymi), przetwarzający dane wrażliwe,
                            "elastyczny" konfiguracyjnie pozwalający na "rozwijanie" a równocześnie oporny
                            na nieautoryzowaną ingerencje, pozwalający implementować już istniejące dane
                            osobowe, statystyczne i medyczne NIE MUSI BYĆ "TEJ KLASY" co jakieś "systemy
                            korporacyjne" ???

                            to jedno zdanie dyskwalifikuje Cię kompletnie - tak może napisać człowiek
                            którego wiedza "komputerowa" ogranicza sie do umiejętności uruchomienia "windowsów".

                            tak że ten dalszy bełkot o bibliotekarzu możesz sobie darować

                            No chyba że twoja wyobraźnia sięga wysokości "biurkowych" programów typu
                            "poradnia 1.0" - no to Ci powiem że takie "cuda" ma nawet przychodnia rejonowa w
                            Psiej Wólce.
                            • szlachcic Re: Bujać to my, a nie nas... 23.08.07, 23:00
                              slav_ napisał:

                              > czyli jednak sam uznajesz że WYMAGA nakładów

                              gdzie ja napisalem ze nie potrzeba pieniedzy?
                              cytat prosze

                              > co Ty powiesz ???
                              > i ty sie przedstawiasz jako informatyk ???

                              mysle ze w twoim szpitalu jest nowy system. Ile on kosztowal,
                              zapewne wiesz wiec prosze o podanie
                              Ja znajde dane ile firmy placa za systemy informatyczne u siebie

                              > system obejmujący CAŁĄ POPULACJĘ (!!!) zawiadujący takimi
                              >pieniędzmi jaki już teraz są w NFZ
                              >NIE MUSI BYĆ "TEJ KLASY" co jakieś "systemy
                              > korporacyjne" ???

                              powinienes zostac politykiem,tak lac wode potrafia tylko oni
                              mysle ze w twoim szpitalu jest nowy system. Ile on kosztowal,
                              zapewne wiesz wiec prosze o podanie
                              Ja znajde dane ile firmy placa za systemy informatyczne u siebie
                              szpital kupuje system dla siebie, przychodnia dla siebie, dentysta
                              dla siebie, nfz dla siebie
                              Ty oczywiscie to wszystko sumujesz i wrzucasz w koszty swojego
                              szpitala
                              jestes obciazany przez ten kraj jak nikt
                              ponawiam prosbe o podanie nazwy i ceny waszego systemu i o opinie
                              czy jestes z niego zadowolony czy nie?
                              Jezeli nie napisz dlaczego?
                              macie mozliwosc jego rozbudowy czy nie?
                              czy system kontroluje wprowadzane dane i wychwytuje bledy czy nie?
                              mozna z niego generowac dane do nfz czy nie?

                              • logo.vlad Re: Bujać to my, a nie nas... 23.08.07, 23:08
                                Wybacz, Szlachcic, ale to o co pytasz to jest właśnie "poradnia 1.0". No, maksimum 1.2.
                              • slav_ Re: Bujać to my, a nie nas... 23.08.07, 23:14
                                >gdzie ja napisalem ze nie potrzeba pieniedzy?
                                >cytat prosze

                                Skoro akceptujesz że "trzeba pieniędzy" (bo bo abys to potwierdził ten akapit
                                napisałem)to wskaz płatnika tych pieniędzy (bo tylko o to mi chodzi).

                                Tym samym wskażesz adresata Twoich pretensji "że nie ma systemu".

                                Choć jak czytam Twoje kolejne posty to mam wątpliwości czy wiesz o czym piszesz...
                                • aron2004 Re: Bujać to my, a nie nas... 23.08.07, 23:17
                                  slav_ napisał:

                                  > Skoro akceptujesz że "trzeba pieniędzy" (bo bo abys to potwierdził
                                  >ten akapit
                                  > napisałem)to wskaz płatnika tych pieniędzy

                                  Płatnikiem pieniędzy powinni być lekarze.

                                  Należy obniżyć pensje lekarzom do minimalnej krajowej i przestać
                                  płacić im za przygody.
                                  Uzasadnienie : najniższa wydajność pracy w UE i najniższy poziom
                                  moralny.

                                  Zaoszczędzone pieniądze należy wydać na implementację systemu
                                  komputerowego w ochronie zdrowia.
                                  • logo.vlad Re: Bujać to my, a nie nas... 23.08.07, 23:21
                                    > Należy obniżyć pensje lekarzom do minimalnej krajowej i przestać
                                    > płacić im za przygody. Uzasadnienie : najniższa wydajność pracy w > UE i najniższy poziom moralny.
                                    >
                                    > Zaoszczędzone pieniądze należy wydać na implementację systemu
                                    > komputerowego w ochronie zdrowia.

                                    Oraz na - kolejno - przywrócenie fachu felczera, ustanowienie płac minimalnych dla felczerów na poziome trzykrotnie wyższym od lekarskiego, przymusowe przeszkolenie kopirowów na felczerów, przeszkolenie świeżo wyhodowanych felczerów w obsłudze systemu... o czymś zapomniałem?
                                    • slav_ Re: Bujać to my, a nie nas... 23.08.07, 23:33
                                      zapomniałeś o lekarzach z Malawi

                                      ha !
                                      • logo.vlad Re: Bujać to my, a nie nas... 23.08.07, 23:40
                                        Nie zapomniałem, po prostu nie będąc na bieżąco (nie wiem czy obecny psychiatra Aronka jest z Malawi, Czadu, czy z Burkina Faso) wolałem tematu nie poruszać...
                                    • aron2004 Re: Bujać to my, a nie nas... 24.08.07, 07:19
                                      logo.vlad napisał:


                                      > Oraz na - kolejno - przywrócenie fachu felczera, ustanowienie płac
                                      >minimalnych dla felczerów na poziome trzykrotnie wyższym od
                                      >lekarskiego, przymusowe przeszk olenie kopirowów na felczerów,
                                      >przeszkolenie świeżo wyhodowanych felczerów w ob słudze systemu...
                                      >o czymś zapomniałem?

                                      Obawiam się że wielu ( jak nie większość) felczerów było na wyższym
                                      poziomie moralnym i merytorycznym niż obecni lekarze.
                                  • slav_ Re: Bujać to my, a nie nas... 23.08.07, 23:26
                                    aron nie wtrącaj się, to niegrzeczne

                                    pytanie było do szlachcica
                                • szlachcic Re: Bujać to my, a nie nas... 24.08.07, 18:47
                                  slav_ napisał:

                                  > Skoro akceptujesz że "trzeba pieniędzy" (bo bo abys to potwierdził
                                  >ten akapit napisałem)to wskaz płatnika tych pieniędzy (bo tylko o
                                  >to mi chodzi).

                                  Ja wplotlem w nasza dyskusje firmy ktore placa okropna kase za
                                  system aby przekonas Was ze to nie jest widzimisie prezesa dyrektora
                                  czy innago tak jeszcze szefa a czysta inwestycja w organizacje pracy
                                  czyli m in oszczedzanie kupy kasy jednostkowo w szpitalu czy
                                  calosciowo w systemie poprzez nfz
                                  zapewne slyszales taki zwrot "informacja to pieniadze" i tak
                                  dokladnie jest.
                                  a platnik systemu? nfz, wlasciciel szpitala ktory daje kupe kasy
                                  (miasto, sejmik), budzet panstwa ktory tez lozy i rozgrzesza was za
                                  dlugi od dawien dawna. Malo Wam kasy?
                                  Te wszystkie kupki w kontekscie tego ze system jest zle
                                  zorganizowany z przerostem zatrudnienia i mimo to polowa szpitali
                                  sobie jakos radzi daje mi prawo wyrazenia opinii ze za te pieniadze
                                  mozna oczekiwac normalnosci.
                                  Gdy osiagniemy ta normalnosc jestem gotowy lozyc na kolejna kupke z
                                  moich pieniedzy oczywiscie aby podnosic poziom a nie latac Wasze
                                  dlugi
                                  a system informatyczny ma dac oszczednosci tak jak oszczednosci i
                                  racjonalizowanie gospodarki wodą daly kiedys wodomierze w domach
                                  To jest wasza inwestycja i jak wiesz mozna za taki system placic w
                                  roznoraki sposob firmie ktora ja wdrozy

                                  > Tym samym wskażesz adresata Twoich pretensji "że nie ma systemu".

                                  ale o jakim systemie teraz mowisz?
                                  szpitalnym czy docelowym systemie w nfz ze wszystkimi modulami?
                                  za system szpitalny, odpowiada szpital
                                  jestem pewien ze przytlaczajaca wiekszosc ma systemy nowoczesne
                                  oczywiscie za nfz nie obarczam Was wina slav, nie przesadzaj, Twoje
                                  spychanie tematu na inne tory jest juz nudnawe i jakos trudno mi sie
                                  je komentuje.
                                  dlaczego nfz stoi w miejscu? to jest dokladnie to samo co pisalem o
                                  dyrektorach szpitali. to jest dokladnie to samo co Lepper mowil o
                                  Kwasniewski.
                                  na tych stanowiskach najwazniejsza jest zasada niepopelniania bledow
                                  a jest tylko jedna mozliwosc aby to sobie zagwarantowac - nic nie
                                  robic. system jest wdrazany wiec nie mozna mi nic zarzucic bo to nie
                                  koniec prac
                                  Tak mowiac szczerze wasza grupa zawodowa dziala na podobnych zasadach
                                  Wy zrzucacie calosc winy na nfz dokladnie tak samo jak 99% dyrektorow

                                  I podam po raz kolejny przyklad.
                                  Pogotowie ratunkowe w Toruniu, najlepsza baza w polsce, najlepszy
                                  sprzet, przynosi zyski. A jak oni plakali na nfz, ojejku jeku
                                  chciali ich wlasnie przylaczyc do jednego ze szpitasli ale zaloga PR
                                  zaprotestowala argumentujac to tym ze nie po to sie
                                  restrukturyzowali i osiagneli sukces aby teraz profity przechodzily
                                  na zadluzone szpitale. Z ministerstwa takze przyszlo pismo
                                  negatywnie nastawione do takich pomyslow
                                  Ty i inni swoimi pogladami wyrazanymi tu na forum mowicie
                                  "po co cos zmieniac, po co sie wysilac, miejmy to w dupie,
                                  zastrajkujmy, zlozmy wszyscy wypowiedzenia, beda musieli dac nam
                                  kase bo wyzdychaja"
                                  Taki jest wydzwiek waszych strajkow i zadan
                                  Nie powiesz mi chyba ze tak nie jest.
                                  i nie wiem czy to Ty mowiles ze trzeba rownac do zarobkow
                                  brytyjczykow. Oczywioscie ze tak, do zarobkow tez, ale najpierw
                                  organizacja
                                  ale Wy nie chcecie rownac do zorganizowania sobie miejsca pracy tak
                                  jak np PR w Toruniu.
                                  (I teraz zapewne Twoja riposta bedzie ze jak szpital moze
                                  porownywac sie z PR) I znowu bedzie musialo minac kilka dni abym
                                  wyjasnil ze
                                  Oni caly czas przynosili dlugi, teraz maja zyski a przed
                                  restrukturyzacja wyzywali nfz jak wy tutaj

                                  I wasze myslenie jest oto takie
                                  "Po co macie sie przeciez wysilac, przeciez taka dzisiejsza
                                  socjalistyczna organizacja wam odpowiada, ale w zamian za to kase
                                  chcecie dla odmiany z kapitalizmu"

                                  • aron2004 Re: Bujać to my, a nie nas... 24.08.07, 19:25
                                    szlachcic masz jak zwykle rację. Cały naród łoży kupę kasy na
                                    lekarzy ( astronomiczną w porównaniu do wydajności pracy) a oni nie
                                    dość że pracują na żenującym poziomie merytorycznym i moralnym to
                                    jeszcze chcą coraz więcej. Śmiech na sali, panowie doktorzy.
                                    • dradam2 Re: Bujać to my, a nie nas... 25.08.07, 05:36
                                      Wstydzcie sie polscy lekarze.
                                      I wyjezdzajcie jak najszybciej z Polski, do krajow w ktorych bedziecie pracowac
                                      (z przyjemnoscia) o wiele wydajniej, i za godziwe wynagrodzenie. Nie mowiac o
                                      tym, ze poziom medycyny, ktory bedziecie praktykowac, bedzie o wiele wyzszy.

                                      Tylko wsiasc do pociagu...

                                      Pozdrawiam

                                      dradam 1/2
                                    • piotrbbyd Re: Bujać to my, a nie nas... 25.08.07, 16:23
                                      aron2004 napisał:

                                      Cały naród łoży kupę kasy na lekarzy


                                      Właśnie w tym problem że wielu nie płaci. I jest to ok
                                      50% populacji w wieku produkcyjnym.
                                  • slav_ Re: Bujać to my, a nie nas... 24.08.07, 21:35
                                    Proponuję żebyś pisał krótsze posty, za to zrozumiałe, mniej chaotyczne.
                                    Takie pomieszanie z poplątaniem nie nadaje się do żadnego skomentowania bo każde
                                    zdanie jest o czym innym.
                                    Mylisz płatnika, zmawiającego usługę, realizującego usługę i ludzi zatrudnianych
                                    przez usługodawców aby usługę zrealizować. Mieszasz (albo pomijasz) możliwości
                                    prawne i zakres odpowiedzialności nfz, ministerstwa, organów założycielskich
                                    NZOZÓW, SPZOZÓW i prywatnych firm i praktyk indywidualnych oraz zatrudnionych na
                                    etetach. Całość to dla Ciebie jeden nieogarniany "twór" pod nazwą "służba
                                    zdrowia" a przecież zadania, obowiązki, odpowiedzialność i możliwości w każdym
                                    przypadku są inne.
                                    Tylko jedno jest dla Ciebie jasne - za wszystko są odpowiedzialni lekarze. To
                                    myśl jasna i prosta i już dawno zauważyłem że niezmienna.
                                    Z resztą również łatwo zauważyć że jesteś we pełni samowystarczalny - w każdym
                                    poście odpowiadasz na wszystkie swoje pytania - i są to odpowiedzi dla Ciebie
                                    jedyne właściwe.
                                    Ale to Twój problem.
                                    • szlachcic Re: Bujać to my, a nie nas... 25.08.07, 18:42
                                      slav_ napisał:

                                      > Proponuję żebyś pisał krótsze posty, za to zrozumiałe, mniej
                                      >chaotyczne

                                      to prawda, troche chaosu jest w zasadzie w kazdym moim poscie
                                      dlaczego on sie bierze?
                                      watek o systemie informatycznym, moj 1 post to proste zwiezle
                                      zdania, ze jest niezbedny, przynosi oszczednosci, jak on jest
                                      wykorzystywany zalezy tylko od uzytkownikow czyli od Was.
                                      Lecz Wy zaczynacie zmieniac temat, wchodzicie nie wiem jakim cudem
                                      na jakies inne poboczne tematy czesto zupelnie nie zwiazane z
                                      watkiem
                                      watek czy kasa fiskalna dla lekarzy czy nie. znowu wypisuje proste
                                      krotkie zdania ze musi byc ewidencja. Ty rozwijasz temat ile w kasie
                                      fiskalnej fiskalnosci i czy mozemy mowic o kasie fiskalnej czy o
                                      kasie mniej fiskalnej czy calkowicie niefiskalnej. Pomineles jedyny
                                      problem watkow czy ta kasa obojetnie jak ja zwac powinna byc czy nie.
                                      TY zrobiles z problemu z kazs czy bez problem z jaj nazewnictwem
                                      Uwazam ze to uchylanie sie od odpowiedzi
                                      I tak powstaje chaos

                                      Jak wiesz staram sie rozbijac na czynniki pierwsze kazdy problem o
                                      jakim dyskutujemy. mnie tez meczy jak zmieniacie temat bo posty
                                      staja sie mniej czytelne, bo trzeba zajmowac sie kolejnymi
                                      problemami stworzonymi w kolejnych postach
                                      Przyznaje sie do winy, pisze chaotycznie bo staram sie o wszystkim i
                                      wszystkim odpowiedziec na pytanie

                                      >Mieszasz (albo pomijasz) możliwości
                                      > prawne i zakres odpowiedzialności nfz, ministerstwa, organów
                                      >założycielskich NZOZÓW, SPZOZÓW i prywatnych firm i praktyk
                                      >indywidualnych oraz zatrudnionych n
                                      > a etetach. Całość to dla Ciebie jeden nieogarniany "twór" pod
                                      >nazwą "służba zdrowia"

                                      jakos enigmatycznie to brzmi
                                      Czepiam sie Was bo to jest forum lekarskie i ono mnie interesuje.
                                      Nie czepiam sie prawnikow tak jak zostalo to powiedziane w jednym
                                      watku BO TO JEST FORUM SZ
                                      czepiam sie Was bo Wy jestescie wspolodpowiedzialni za ten stan jaki
                                      mamy, nigdy njie mowilem ze odpowiadacie za calosc tego burdelu,
                                      nigdy nie mowilem ze NFZ funkcjonuje i organizuje dobrze zakres za
                                      ktory jest odpowiedzialny
                                      Ministerstwo Zdrowia w tej kadencji zaczelo cos robic dla poprawy
                                      sytuacji wiec staram sie nie krytykowac Religi

                                      >Całość to dla Ciebie jeden nieogarniany "twór"

                                      bo uzywam okreslenia "sluzba zdrowia"? to skrot myslowy
                                      uogolniajac dzisiaj to burdel a nie dobrze funkcjonujaca ochrona
                                      zdrowia, jednakze sa wyjatki, jest ich calkiem sporo
                                      pisalem wielokrotnie dobrze o normalnie dzialajacych publicznych
                                      szpitalach, o zrestrukturyzowanym PR w moim miescie, o prywatnym POZ
                                      do ktorego naleze, ktory to ma zyski, sie rozbudowuje i kupuje nowy
                                      sprzet
                                      NFZ nie ma nic do organizacji pracy w szpitalu, za nia odpowiada
                                      dyrektor i ordynatorzy. Schemat jest prosty, po reorganizacjach
                                      jest poprawa w dzialaniu jednostek
                                      No nie moze byc tak ze jestescie swiadomi tego ze obojetnie ile
                                      szpital ma dlugow to nie zlikwiduja szpitala
                                      Jezeli upadlosc ma pomoc w reorganizacji jestem za

                                      >" a przecież zadania, obowiązki, odpowiedzialność i możliwości w
                                      >każdym przypadku są inne

                                      no i w kazdym przykladzie mozna podac dobrze dzialajace jednostki

                                      > Tylko jedno jest dla Ciebie jasne - za wszystko są odpowiedzialni
                                      >lekarze. To myśl jasna i prosta i już dawno zauważyłem że niezmienna

                                      no jestesmy na forum lekarskim, dyskutuje z wami, nigdy nie
                                      powiedzialem ze za wszystko winie Was, nie mam mozliwosci dyskusji
                                      na forum z dyrektorem nfz, mialem mozliwosc dyskutowania face to
                                      face z urzedasami nfz i wiem ze to to latwe nie jest bo to
                                      biurokraci a ich nie cierpie

                                      > Z resztą również łatwo zauważyć że jesteś we pełni
                                      >samowystarczalny - w każdym poście odpowiadasz na wszystkie swoje
                                      >pytania

                                      a wiesz dlaczego?
                                      To jest samoobrona na Wasze lanie wody i zmiane tamatu ktora ma
                                      sprowokowac jednak do mowienia na temat na zasadzie "wytknioemy mu
                                      jego bledy myslowe"
                                      i to mi sie np w tym watku udalo
                                      na poczatku pisales ze masz gdzies system informatyczny
                                      • slav_ Re: Bujać to my, a nie nas... 26.08.07, 00:10
                                        Znów za długo i chaotycznie.
                                        I skąd ta kasa fiskalna w tym wątku ???

                                        >i to mi sie np w tym watku udalo
                                        >na poczatku pisales ze masz gdzies system informatyczny

                                        No nie bardzo "udało się". Niby co ?
                                        Nie przypominam sobie (może cytat?) abym ja czy KTOKOLWIEK z piszących tu
                                        lekarzy negował celowość wykorzystania (na rożnym szczeblu) "systemów
                                        informatycznych" że zostaniemy przy tym terminie a nawet usiłowali Ci powiedzieć
                                        że takowe (o rożnym stopniu komplikacji) na co dzień wykorzystują. Tylko że są
                                        to systemy (a raczej "systemiki") lokalne - wykonujące proste operacje na
                                        lokalnych zasobach.

                                        Natomiast wszyscy żywo protestowali przeciw oskarżeniom że winą lekarzy (???)
                                        jest brak takich czy innych "systemów informatycznych (???). I absurdalnym
                                        żądaniom aby takowe stworzyli (???).

                                        Jeśli ktoś (ministerstwo, powołana przez ministerstwo do tego celu agenda, NFZ,
                                        czy prywatny inwestor chcący stworzyć oprogramowanie komercyjne tego typu
                                        WYNAJMIE lekarzy aby skonsultowali od strony medycznej takowe oprogramowanie lub
                                        system to lekarze wezmą w tym udział.
                                        I nie mówię tu o oprogramowaniu "biurkowym" bo takowe pracuje już WSZĘDZIE i nie
                                        musisz wyważać otwartych drzwi tylko o systemie koordynującym pozwalającym na
                                        wyminę informacji medycznych na poziomie całego państwa.
                                        • szlachcic Re: Bujać to my, a nie nas... 26.08.07, 11:55
                                          slav_ napisał:

                                          > I skąd ta kasa fiskalna w tym wątku ???

                                          na sluszna twoja uwage o chaosie ja podalem tobie przyklady kto
                                          gmatwa sytuacje w kazdym watku. watek o kasie fiskalnej czyli o
                                          problemie ewidencji o ile pamietam Ty zmianiles na problem czy to
                                          kasa fiskalna czy to jakas inna kasa mimo ze KAZDY z nas wiedzial o
                                          czym mowi watek

                                          >Tylko że są
                                          > to systemy (a raczej "systemiki") lokalne - wykonujące proste
                                          >operacje na lokalnych zasobach.

                                          lancuch jest tak mocny jak najslabsze ogniwo. stopien rozbudowania
                                          systemu sam w sobie nie spelni mozliwych do spelnienia zadan.
                                          aby wyciagac z systemu dane potrzebny jest system na pewnym poziomie
                                          i swiadomosc uzytkownikow ze to ich praca z ewidencja danych o
                                          pacjencie sprawi ze bedzie mozna w pelni wykorzystywac system
                                          wiec tak jak powiedzialem wczesniej system informatyczny tworzy
                                          informatyk i uzytkownik

                                          Jezeli dzisiaj ten systemik jak mowisz spelnia wymogi rozliczania
                                          sie z nfz to ja mam gdzies co oni maja w komputerze
                                          docelowo nfz bedzie chcial wiecej informacji i chodzi o to aby
                                          poszczegolne jednoski sie do tego dostosowaly
                                          Tak jak powiedzialem wczesniej nie mam do was pretensji ze NFZ stoi
                                          w miejscu z swoim systemem. To NFZ wytyczy dane jakie nalezy
                                          wprowadzac do ewidencji pacjenta o jego leczeniu
                                          To nfz musi wymoc na was te dane jakie bedzie analizowal i
                                          kontrolowal. nie moze nfz wymagac informacji o leczeniu ktore nie
                                          zostanie przetworzona bo to mija sie z celem a ze taka sytuacja
                                          zaistnieje to jest prawdopodobne
                                          tu oczywiscie cala "wladza" lezy po stronie nfz

                                          > Jeśli ktoś (ministerstwo, powołana przez ministerstwo do tego celu
                                          >agenda, NFZ, czy prywatny inwestor chcący stworzyć oprogramowanie
                                          >komercyjne tego typu WYNAJMIE lekarzy aby skonsultowali od strony
                                          >medycznej takowe oprogramowanie lub
                                          > system to lekarze wezmą w tym udział

                                          no ale w nfz pracuja lekarze i pracuja informatycy, macie przeciez
                                          swoje organizacje
                                          wiem ze oni lubuja sie w placeniu dla swoich dobrych pieniedzy i byc
                                          moze tez wynajma lekarzy ale to nie bylo przedmiotem dyskusji
                                          dyskutowalismy czy lekarz powinien brac udzial we wdrazaniu systemu?
                                          Ja sobie nie wyobrazam ze nie byloby konsultacji oczywiscie w czesci
                                          medycznej
                                          w tworzeniu systemu dla nfz musi brac udzial programista lekarz i
                                          dyrektor nfz ktory wskaze kierunki w jakich nfz bedzie analizowal i
                                          kontrolowakl dane
                                          wiec informatyk lekarz i urzedas stworza system dla nfz


                                          • slav_ Re: Bujać to my, a nie nas... 26.08.07, 12:49
                                            >dyskutowalismy czy lekarz powinien brac udzial we wdrazaniu systemu?

                                            Nieprawda.

                                            Twój motyw przewodni (w tej części obecnego wątku podnoszonej przez Ciebie) to
                                            zarzut że to lekarze są odpowiedzialni za brak takiego systemu.
                                            Bo TO właśnie był motyw przewodni Twoich postów i TEGO dotyczą (choćby moje)
                                            kontrargumenty.
                                            (zarzut winy - jak z resztą w większości Twoich wątków w ogóle "wina lekarzy" -
                                            to Twoja, jak zauważyłem, obsesja).


                                            >watek o kasie fiskalnej czyli o
                                            >problemie ewidencji o ile pamietam Ty zmianiles na problem czy to
                                            >kasa fiskalna czy to jakas inna kasa mimo ze KAZDY z nas wiedzial o
                                            >czym mowi watek

                                            Źle pamiętasz. Ja akurat pisałem o czymś innym.
                                            I zamiast "wrzucać" temat (którego sensu już nikt nie pamięta) w tym wątku (tak
                                            tworzy się ten chaos) "podciągnij" tamten wątek i w nim dyskutuj - każdy będzie
                                            mógł ocenić o czym tak na prawdę był (i że "umilkłeś" nie mogąc logicznie
                                            wytłumaczyć swojego stanowiska).
                                            A jeśli chcesz to proszę:
                                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=65304364&v=2&s=0
                                            • szlachcic Re: Bujać to my, a nie nas... 26.08.07, 19:36
                                              slav_ napisał:

                                              > Twój motyw przewodni (w tej części obecnego wątku podnoszonej
                                              >przez Ciebie) to zarzut że to lekarze są odpowiedzialni za brak
                                              >takiego systemu.

                                              motywem przewodnim watku jest wiedza lekarza czy jej brak co lyka
                                              pacjent. i tez na ten problem odpowiadalem i wypisywalem swoje racje
                                              jako nasty post napisalem ze musicie walczyc o to aby taki system
                                              wam dopomogl w pracy. Jego brak nie zwalnia was z wywiadu co bylo
                                              tematem watku.
                                              Patrzycie na lapy nfz i chwala wam za to No oczywiscie odpowiadacie
                                              tez jaki jest system w szpitalu i jak z niego korzystacie
                                              Za zaden brak systemu ogolnego Was nie obarcza

                                              > Źle pamiętasz. Ja akurat pisałem o czymś innym.
                                              > I zamiast "wrzucać" temat (którego sensu już nikt nie pamięta) w
                                              tym wątku (tak tworzy się ten chaos)

                                              no fakt to z nazewnictwem tej kasy to nie Ty
                                              przepraszam, nie chcialo mi sie sprawdzac
                                              dlatego w tym watku o kasie poniewaz napisales o chaosie a ten watek
                                              wydal mi sie najbardziej prosty do przedstawianie kto rozbudowuje
                                              temat
                                              Nie bylem to ja
                                              • slav_ Re: Bujać to my, a nie nas... 26.08.07, 20:39
                                                >Za zaden brak systemu ogolnego Was nie obarcza

                                                To zdecydowany postęp. Jednak nie do końca "groch o ścianę".

                                                >No oczywiscie odpowiadacie
                                                >tez jaki jest system w szpitalu i jak z niego korzystacie

                                                A to żeby nie nie cieszyć sie zbytnio :-)

                                                Ale kto wie, może z czasem...
                                                Dla ułatwienia dodam że lekarze (praktycy - zatrudnieni w celu prowadzenie
                                                leczenia a NIE ewentualni lekarze na stanowiskach administracyjnych - ale i tych
                                                ubywa) nie mają ŻADNEGO wpływu na to jaki system jest kupowany czy wdrażany (a
                                                np. system do rozliczeń jest NARZUCONY przez nfz z zerową możliwością wpływu na
                                                jego kształt i co jakiś czas zmieniany i okazuje sie że "przestaje pasować" do
                                                tego co dotychczas robiono bo nfz nie musi sie przejmować kompatybilnością z
                                                innymi programami tylko daje swój program i już).

                                                A korzystamy z nich w taki sposób jaki umożliwia.

                                                Dodam tez że nie ma czegoś takiego jak wdrożenie (kto sie zna ten wie że to
                                                rzecz dla funkcjonowania i eliminacji błędów zwłaszcza w przypadku danych
                                                "wrażliwych" na takowy rzecz najważniejsza) - bo to kosztowne i zajmuje czas.
                                                Otóż przyjmuje sie że lekarz posiadł umiejętność posługiwania się w dowolnej
                                                chwili dowolnym programem komputerowym za pomocą "wyssania z mlekiem matki" i
                                                żadnego przeszkolenia nie wymaga - ma siąść do klawiatury i wszystko umieć "ot tak".
                                                • szlachcic Re: Bujać to my, a nie nas... 26.08.07, 21:34
                                                  slav_ napisał:

                                                  > To zdecydowany postęp. Jednak nie do końca "groch o ścianę".

                                                  sam mi probowales mwowic zecos takiego powiedzialem

                                                  > A to żeby nie nie cieszyć sie zbytnio :-)

                                                  to jednak powinniscie miec to gdzies?

                                                  >nie mają ŻADNEGO wpływu na to jaki system jest kupowany czy
                                                  >wdrażany

                                                  trudno mi jest cos powiedziec czy tak jest czy nie, wiem jedno - tak
                                                  powinno byc i nie znam szpitala aby komus wpadl do glowy pomysl
                                                  pomijania Was w decyzjach czy konsultacjach

                                                  > np. system do rozliczeń jest NARZUCONY przez nfz z zerową
                                                  >możliwością wpływu na jego kształt i co jakiś czas zmieniany i
                                                  >okazuje sie że "przestaje pasować" do
                                                  > tego co dotychczas robiono bo nfz nie musi sie przejmować
                                                  >kompatybilnością z innymi programami tylko daje swój program i już

                                                  mowisz o KS-SWD?
                                                  z kazdego systemu szpitalnego mozna bez problemow eksportowac dane
                                                  do niego
                                                  nie jestem teraz na biezaco ale nie chce mi sie wierzyc ze to sie
                                                  moglo zmienic

                                                  > Dodam tez że nie ma czegoś takiego jak wdrożenie (kto sie zna ten
                                                  >wie że to rzecz dla funkcjonowania i eliminacji błędów zwłaszcza w
                                                  >przypadku danych
                                                  > "wrażliwych" na takowy rzecz najważniejsza) - bo to kosztowne i
                                                  >zajmuje czas.

                                                  kazdy system jest wdrazany, na jakim stopniu to wdrazanie sie konczy
                                                  to juz inna sprawa
                                                  tutaj zas jest juz pole do popisu dla zleceniodawcow

                                  • piotrbbyd Re: Bujać to my, a nie nas... 25.08.07, 16:20
                                    Taki system może przynosić oszczędności. Można więc (pewnie
                                    nie wszyscy) skredytować zakup a raty płacić z oszczędności
                                    jaki ten system przynosi
                                    • loraphenus Re: Bujać to my, a nie nas... 26.08.07, 19:59
                                      człowieku dobry, tyle że w Polsce nikt nuie mysli o oszczednościach - wszyscy
                                      mają wszystko w doopie, byle tylko na stołkach się utrzymac.

                                      W USa liczy się wszystko, nawet koszt gazy na pacjenta - i potrąca ze stosownego
                                      ubezpieczenia.
                          • logo.vlad Re: Bujać to my, a nie nas... 23.08.07, 23:03
                            Szlachcic, wszstko to pięknie-ładnie, ale to coś tu nawypisywał tyczy się raczej wewnętrznej ewidencji w pojedynczym ZOZ-ie.
                            I takie systemy istnieją, ma to już nawet większośc przychodni po rozmaitych Kłajach i Wólkach.
                            Tu mówimy o KOMPLEKSOWYM, OGÓLNOKRAJOWYM systemie wymiany danych, najlepiej włączającym również apteki i zewnętrzne laboratoria. Tego szpital czy przychodnia nie załatwią we własnym zakresie.

                            Wiesz, Szlachcic, ja też mogę sobie wbić w swoje oprogramowanie w aptece id pacjenta i sprawdzić co i kiedy typek brał na receptę.
                            Pod jednym małym warunkiem - że była zrealizowana w tej konkretnej aptece. Tak samo lekarz w koziowólczańskim ZOZ-ie. Z palcem w umywalce sprawdzi co, na co, i komu przepisał on sam albo jego zmiennik. Banał nad banały.

                            Tu chodzi o to, żeby rodzinny z Koziej Wólki mógł sprawdzić, co przepisał pacjentce także kardiolog w Pipidówce Dolnej i ginekolog z Zadupia Większego. I na odwrót. Oraz czy czegoś w ostatnie wakacje nie nawypisywali interwencyjnie medycy nad morzem. Żebym ja w swojej wiejskiej apteczce mógł sprawdzić, czy pacjent przy ostatniej wizycie w mieście powiatowym nie nabył czegoś kłócącego się z aktualnie kupowanymi lekami. Żeby wyniki z zewnętrznych laboratoriów spływały w formie gotowej do użycia - a nie gotowej do wklepania.

                            Tłumacząc na Twój przykład z biblioteką - nie chodzi o sprawdzenie z czym pan X zalega w tej konkretnej bibliotece. To banał. Łatwiejszy co prawda przy pracy z kompem - ale do wykonania i przy żonglowaniu kartami bibliotecznymi.
                            Chodzi o sprawdzenie, czy i z czym ew. zalega w dowolnej bibliotece w kraju. Bo polegać na panu X, że w bibliotece w Kłaju wyśpiewa nieoddane skrypty z Jagiellonki i zagubionego Sherlocka z biblioteki osiedlowej w Hucie - to rozwiązanie jakoś tak nie do końca pewne...

                            Jak mają to załatwić lekarze oddolnie? Powiedz, proszę, jak niby uzgodnić oddolnie Pomorze z Tatrami? Albo chocby Pcim z Kłajem?
                            • aron2004 Re: Bujać to my, a nie nas... 23.08.07, 23:13
                              systemu ogólnokrajowego nie można stworzyć, bo nie ma pieniędzy. A
                              pieniędzy nie ma, bo polscy lekarze pracuja mało wydajnie.
                              • logo.vlad Aronek, odstosunkuj się. Tu ludzie rozmawiają. n/t 23.08.07, 23:18
                              • piotrbbyd Aron - czy Ty wogóle płacisz składkę zdrowotną? 25.08.07, 16:29
                                nt
                            • slav_ Re: Bujać to my, a nie nas... 23.08.07, 23:24
                              Problemem szlachcica i jemu podobnych "myślicieli" jest nabożeństwo do stojącego
                              pod biurkiem peceta a program który nieledwie zmieści się na dyskietce 1.44 i
                              pozwala wklepywać w komórki dane a następnie z triumfem pokazać pani Krysi z
                              kadr że potrafi wyrzucić wszystkich z nazwiskiem na "A" On nazywa "systemem" (!).
                              I na tym kończy się "wyobraźnia projektanta informatyka szlachcica".
                              Teraz już wszystko rozumiem.
                  • scept89 Re: formularze 21.08.07, 13:13
                    myszka7416 napisał:

                    > Czy wielka trudnoscia dla lekarza byloby opracowanie specjalnego
                    > formularza informatycznego dla pacjeta?
                    > U nas pzred kazda wizyta u lekarza w "okienku" sekretarka podaje do
                    > wypelnienia "forme" w ktorej pacjent jest zobowiazany napisac o
                    > wsztkich pzrebytych operacjach, na co i kiedy, o lekach "nazwy"o
                    > wszelkiego rodzaju alergiach, o itd itp. lekach ktore aktualnie
                    > pzryjmuje, O chorboach tzw dziedziczncyh itd, itp. Lekarze najlepiej
                    > wiedza o co maja pytac pacjenta przy kolejnej wizycie. Formularz
                    > taki jest na zasadzie pytan, pacjent ma odp tak lub nie, jak tak ;
                    > np. operacja to na co i kiedy/ nawet te z przed 30 lat sa wazne.
                    > jest to wielka oszczednoscia czasu lekarza podczas wizyty pacjenta
                    > i dokladne info o stanie zdrowia pacjenta.

                    Takie formularze to rutyna przynajmniej w USA i GB. Tyle ze jest praktycznie
                    zerowe prawdopodobienstwo aby owe formularze powstaly na skutek prywatnych
                    incjatyw lekarzy czy tez ich pospolitego ruszenia. Od tego jest administracja
                    ochrony zdrowia + komisje fachowcow aby na podstawie statystyk wystepowania
                    okreslonych schorzen oraz sformulowan ukladac ankiety. Nie bedziesz pytac o
                    objawy chorob dziedzicznych specyficznych dla Finow czy pakistanczykow gorali z
                    Nowego Targu.

                    Idzmy dalej: wypelnianie tychze formularzy to nie jest sprawa prosta. W
                    formularzach prawie wszyscy myja zeby, nitkuja szczeliny i uprawiaja spacery dla
                    zdrowia oczywiscie po pozywnym zdrowym posilku pelnym warzyw. Czego sie dowiesz
                    jesli na formularzu uzyskasz 'tabletki na glowe zielone male'?

                    Po to aby uzyskac info co kto bierze nalezalo by wymagac aby pacjent przynosil
                    ze soba opakowania lekow, nastepnie wypelnial formularz ktory by byl
                    przynajmniej wstepnie weryfikowany przez chocby przeszkolona pielegniarke.

                    Ergo: formularze oczywiscie tak, ale jak zwykle potrzeba na to $$$ aby
                    wprowadzic/przetestowac rozne wersje nastepnie wybrac najlepsze rozwiazania
                    dostosowane do pacjentow.


                    • marie_ann Drodzy Lekarze... 21.08.07, 19:57
                      ...jak wy mnie potraficie wkurzyc, czytam i rece opadaja; jestescie oporni na
                      jakiekolwiek zmiany. Przeczytajcie sobie raz jeszcze post dradam2- tak to
                      wyglada w Stanach. Takie formularze maja wam usprawnic prace.A wy tylko szukacie
                      przeszkody- a to forsy brak, a to czasu brak, a to pacjent za glupi, a to nie
                      jestem od tego. Kto wam ma te reforme zrobic...przyslowiowy pan Kaziu-
                      hydraulik? Cholera, wy z tego bagna nigdy nie wyjdziecie.
                      • logo.vlad Szanowna Pani: 22.08.07, 10:49
                        Ja tylko z jednym pytaniem - czy Waćpani sama przeczytałaś post
                        dradam2?

                        Do formularzy jako takich się nie odnoszę - nie moja działka (pomysł
                        wygląda więcej niz sensownie, ale - ja nie lekarz, a w aptece ciężko
                        by było wprowadzić), jednak dradam napisał tam m.in.:

                        > Dokumentacja pacjenta jest w formie elektronicznej. Leki juz
                        > przyjmowane przez pacjenta i mozliwe interakcje/powtorzenia lekow
                        > z tych samych grup sa przegladniete i zaznaczone przez farmaceute.
                        >
                        > Wyniki badan dodatkowych "schodza" (DL) droga elektroniczna i
                        > lekarz tylko przeglada te,ktore odbiegaja od normy.


                        Co u nas jest niestety awykonalne.
                        Po pierwsze - urzędactwo wymaga pełnej papierowej dokumentacji.
                        Po drugie - nie ma żadnej systemowej ewidencji elektronicznej (bywa
                        wewnętrzna gabinetowa czy ZOZ-u), a bez tego nawet dobrze
                        oprogramowany farmaceuta jest w stanie w najlepszym razie dać
                        pacjentowi spis leków kupionych w konkretnej aptece. W wersji
                        papierowej.
                        Po trzecie - to samo z wynikami badań. Bywa zinformatyzowane
                        wewnętrznie w konkretnym ośrodku zdrowia czy szpitalu (miałem
                        niecały rok temu robione RTG uszkodzonej kostki w szpitalu
                        powiatowym - dwa kliknięcia i zdjęcie na ekranie), ale nie przy
                        wykonywaniu badań "na zewnątrz".

                        Tego wszystkiego lekarze raczej nie załatwią oddolnie. Może i dałoby
                        się podogadywać tu i ówdzie, ujednolicić wieś z gminą, a gminę ze
                        szpitalem powiatowym - ale żeby cały system działał w miarę
                        sprawnie, konieczna byłaby unifikacja na skalę kraju. Tak, żeby nie
                        było jakichś cudów jak góral pojedzie na wczasy nad morze (albo
                        Kaszub w Tatry). No i pozostaje jeszcze kwestia włączenia w system
                        aptek i zewnętrznych laboratoriów. Tego lekarze tym bardziej sami
                        nie zrobią...
                      • scept89 Kazio hydraulik 22.08.07, 12:58
                        marie_ann napisała:
                        >Takie formularze maja wam usprawnic prace.A wy tylko szukaci
                        > e
                        > przeszkody- a to forsy brak, a to czasu brak, a to pacjent za glupi, a to nie
                        > jestem od tego. Kto wam ma te reforme zrobic...przyslowiowy pan Kaziu-
                        > hydraulik?

                        Umywalka w kazdym gabinecie tez usprawnila by prace. Tylko kto to ma zrobic? Pan
                        Kazio hydraulik? Oczywiscie ze lekarz. No i co z tego ze umywalka kosztuje $$$?

                        Za Wieszczem i Szacowna marie_ann powtarzajmy: chciec to moc.


                        • marie_ann >Szanowna i Szacowna Wacpani<... 22.08.07, 16:35
                          ...przeczytala nie tylko to co dradam2 napisal, ale zna to z autopsji. Nie ma
                          pieniedzy?... a jak myslicie co jest tansze,obecna prowizorka, balagan i
                          biurokracja czy komputeryzacja systemu?
                          • slav_ Re: >Szanowna i Szacowna Wacpani<... 22.08.07, 17:21
                            Droga marie_ann !
                            Ależ wszyscy chętnie się z Tobą zgodzą. Tylko CZEGO TY CHCESZ od lekarzy ???
                            ŻADEN (!) lekarz czy nawet grupa lekarzy nie jest w stanie wdrożyć ŻADNEGO
                            rozwiązania systemowego sięgającego poza ich miejsce pracy i spójnego z innym.
                            Podje adres na który powinnaś pisać :
                            www.mz.gov.pl/
                            To jest szczebel władny wprowadzać tego typu rozwiązania - bo do tego są
                            potrzebne nie tylko (DUŻE! i nie zapominaj - konkurujące z wydatkami na leczenie
                            pacjentów i płace personelu) pieniądze ale również rozwiązania na poziomie
                            ustawodawstwa (ustawy dające podstawy budowania takiego systemu, przetwarzanie,
                            ochrona danych, rozwiąznia sprzętowe i organizacyjne, stworzenie spójnego,
                            rozwojowego systemu który po roku i mld wydatków nie trafi "do kosza" itp,
                            szkolenie ludzi i tak dalej i tak dalej...
                            Nie starczy "pecet" i pan informatyk z dyskietką oraz lekarz "złota rączka" z
                            umiejętnością tworzenia tabel w Wordzie.
                            >co jest tańsze,obecna prowizorka, bałagan i
                            > biurokracja czy komputeryzacja systemu?
                            Zadaj to pytanie właściwym i ODPOWIEDZIALNYM za to osobom.
                            Dla ułatwienia dodam że nie są to lekarze*.


                            *Lekarz – osoba posiadająca właściwe kwalifikacje, potwierdzone wymaganymi
                            dokumentami, do udzielania świadczeń zdrowotnych, w szczególności do: badania
                            stanu zdrowia, rozpoznawania chorób i zapobiegania im, leczenia i rehabilitacji
                            chorych, udzielania porad lekarskich, a także wydawania opinii i orzeczeń lekarskich
                            • marie_ann Re: >Szanowna i Szacowna Wacpani<... 22.08.07, 21:35
                              Drogi slav_!
                              Straszne musi bys zycie w swiecie szarych krasnolukow, swiecie,w ktorym nic
                              niemozna.
                              • slav_ Re: >Szanowna i Szacowna Wacpani<... 22.08.07, 21:41
                                Jeszcze straszniejsze jest życie w świecie szarych krasnoludków które nie
                                rozumieją prostych tekstów i żyją mitami.
                                • aron2004 Re: >Szanowna i Szacowna Wacpani<... 22.08.07, 21:48
                                  żeby zmienić system potrzebne są pieniądze. A pieniędzy nie ma.
                                  Dlaczego?
                                  Ano dlatego że polscy lekarze pracują siedem razy mniej wydajnie niż
                                  lekarze np. w Wielkiej Brytanii.

                                  Trzeba po prostu nakazać lekarzom, żeby w czasie urlopu zamiast
                                  byczyć się w luksusowych kurortach nad ciepłymi morzami pojechali do
                                  Wielkiej Brytanii czy gdzieś na Zachód przyjrzeć się jak funkcjonuje
                                  tamtejszy system. Potem trzeba obniżyć pensje lekarzom do minimalnej
                                  krajowej, zrobić lustrację majątkową i dopóki lekarze nie będą
                                  pracować powiedzmy 3 razy mniej wydajnie niż w Wielkiej Brytanii (
                                  bo nie łudzę się że od razu będzie tak jak w GB) to trzeba trzymać
                                  ich na pensji minimalnej - oczywiście bez płacenia za przygody.
                                  • logo.vlad Przylazł Aronek i w oparach absurdu padła dyskusja 23.08.07, 09:11
                                    aron2004 napisał bzdury.

                                    Aronku, o Twoim dość dziwnym pojęciu wydajności dyskutowaliśmy już w
                                    innym wątku - ale jeśli chcesz, możemy ponowić. Natomiast nawet
                                    przyjmując Twoje założenia o ww. wydajności, to co pisałeś powyżej
                                    jest jawną bzdurą.

                                    Ponieważ do Arona jakiekolwiek rozsądne argumenty wydają się nie
                                    trafiać, przejdę na przykłady mieszczące się w zakresie Aronkowego
                                    pojmowania:

                                    Wyobraź sobie, Aronku, że masz dwóch typków od noszenia cegieł.
                                    Jeden nosi je po równej drodze, oburącz, i kwituje roboczodzień.
                                    Drugiemu kazałeś nosić po poligonowym torze przeszkód, jedną ręką, i
                                    wypełniać po trzy formularze na każdą cegłę. Cegieł tyle, że obaj w
                                    końcu przeniosą - choć pierwszy bycząc się i piwko popijając, a
                                    drugiemu diabli przerwę obiadową wezmą. Wściekasz się na niską
                                    wydajność drugiego, i mówisz, że nie zamierzasz mu ułatwić pracy
                                    dopóki nie osiągnie wydajności tego pierwszego... ma toto sens?

                                    Dodatkowo - pierwszemu płacisz Waść od cegły, drugiemu od papierka.
                                    I jeszcze się dziwisz, że czasem ilość papierków z ilością cegieł
                                    nie do końca zgodna...
                                    • aron2004 Re: Przylazł Aronek i w oparach absurdu padła dys 23.08.07, 09:21
                                      problem nie polega na wypełnianiu papierków, ale o złym leczeniu w
                                      wykonaniu polskich lekarzy. Zapominasz, że wydajność pracy to ilość
                                      wyleczonych pacjentów na godzinę pracy, a nie pacjentów leczonych.
                                      Tu jest ta różnica i tego polski lekarz nie rozumie.
                                      • aron2004 Re: Przylazł Aronek i w oparach absurdu padła dys 23.08.07, 09:25
                                        czyli angielski lekarz niesie np. dziennie 100 cegieł i przeniesie
                                        99 a 1 cegłę zgubi.

                                        Polski lekarz niesie 100 cegieł, ale przeniesie 12, a 88 zgubi. Tak
                                        to mniej więcej wygląda.
                                        • logo.vlad Re: Przylazł Aronek i w oparach absurdu padła dys 23.08.07, 11:47
                                          aron2004 napisał kolejne bzdury
                                          (albo przykłada różną miarę do naszych i angielskich lekarzy)

                                          > Zapominasz, że wydajność pracy to ilość wyleczonych pacjentów na
                                          > godzinę pracy, a nie pacjentów leczonych. Tu jest ta różnica i
                                          > tego polski lekarz nie rozumie. czyli angielski lekarz niesie np.
                                          > dziennie 100 cegieł i przeniesie 99 a 1 cegłę zgubi. Polski lekarz
                                          > niesie 100 cegieł, ale przeniesie 12, a 88 zgubi. Tak to mniej
                                          > więcej wygląda.

                                          Otóż, Aronku, takiego np. nadciśnienia czy cukrzycy (i jeszcze całej
                                          kupy podobnych dolegliwości) się nie "wylecza" - to się tylko
                                          kontroluje lekami. Tak u nas, jak i w Anglii. A już tylko te dwie
                                          choroby to tak skromnie licząc połowa pacjentów. Tak więc ze
                                          sztywnego traktowania Twojej definicji automatycznie wynika, że i
                                          Anglik przeszło połowę cegieł pogubi...

                                          Owszem, spora część pacjentów to rzeczy wyleczalne. U lekarza
                                          rodzinnego to głównie anginy, zapalenia krtani, biegunki "śliwkowe"
                                          itp. Na ile zdołałem zauważyć, z tym sobie radzą całkiem nieźle. Na
                                          pewno nie jest to skuteczność leczenia siedmiokrotnie niższa niż u
                                          Anglików. No, chyba że angielski lekarz na każdych dziesięciu
                                          przyjętych pacjentów wypuszcza z gabinetu sześćdziesięciu pięciu
                                          wyleczonych ;)

                                          Masz Waść jakieś konkretne dane statystyczne, świadczące że u nas
                                          faktycznie z tym "wyleczaniem" jest wyraźnie gorzej niż w Anglii?
                                          Proszę, podaj. Masz jakieś inne argumenty - proszę, podaj. Będzie
                                          się nad czym zastanawiać. Nie - to o czym my tu? O tym, co Aronkowi
                                          w du..szy gra?

                                          P.S. Nie jestem lekarz - swoje wnioski wysnuwam przede wszystkim z
                                          obserwacji pacjentów w aptece. I wypisywanych recept. A Waszmość
                                          swoje skąd bierzesz?
                                          • slav_ Re: Przylazł Aronek i w oparach absurdu padła dys 23.08.07, 12:52
                                            logo.vlad
                                            aron nie ma żadnych danych statystycznych ani "innych argumentów", jeśli jeszcze
                                            tego sam nie zauważyłeś
                                            po prostu sobie pisze (widać ma takie hobby albo przymus)
                                            można sobie a aronem (albo "z arona") w wolnej chwili i braku czegoś lepszego do
                                            roboty - pożartować i traktować go jak maskotkę (albo "wiejskiego głupka" jak
                                            kto woli)
                                            natomiast próby dyskusji z nim to po prostu strata czasu
                                            • logo.vlad Re: Przylazł Aronek i w oparach absurdu padła dys 23.08.07, 13:12
                                              Slav_:

                                              Zauważyłem.
                                              Obawiam się jednak, że żartowanie z Aronem mija się z celem tak samo
                                              jak i próby poważnej dyskusji - żartów też nie pojmie.
                                              Co do żartów z Arona - pośmiac się z wioskowego głupka czasem miło.
                                              Ale miło też znaleźć sobie osobnika, przy którym i ja, prosty
                                              pigularz, mogę się czasem poczuć supermanem medycyny... ;)
                                          • aron2004 Re: Przylazł Aronek i w oparach absurdu padła dys 23.08.07, 23:09
                                            statystyki ma minister Piecha, który stwierdził, że polscy lekarze
                                            pracują 7 razy mniej wydajnie niż lekarze brytyjscy. Nie mam powodu,
                                            żeby mu nie wierzyć.

                                            Takie są fakty. Moglibyście zamiast byczyć się na egzotycznych
                                            plażach pojechać do UK zobaczyć jak to się robi że jest tam tak
                                            wysoka wydajność pracy. I potem próbować zastosować te rozwiązania u
                                            nas. Ale to wymagałoby od was lekarzy wysiłku, a wam się nie chce
                                            wysilać.
                                            • logo.vlad Re: Przylazł Aronek i w oparach absurdu padła dys 23.08.07, 23:16
                                              Aha - czyli argumentacja kończy się na "bo tak powiedział Duży Bolek, a on jest boss". I tylko się zastanawiam, czy jak na podwórku zamiast Dużego Bolka pojawi się Rudy Zdzicho i powie coś dokładnie odwrotnego - to tez uwierzysz bez zastrzeżeń i będziesz kolportował bez poparcia w danych.

                                              Co do drugiej cześci - pod zły adres. Ja nie lekarz.
                                              • aron2004 Re: Przylazł Aronek i w oparach absurdu padła dys 23.08.07, 23:20
                                                minister Bolesław Piecha jest jednym z najlepszych specjalistów od
                                                ochrony zdrowia nie tylko w Polsce, ale i w UE. A to że lekarze mu
                                                brużdżą wynika z tego że odważyl się powiedzieć prawdę o niskiej
                                                wydajności pracy polskich lekarzy.
                        • wisteria_lane Re: Kazio hydraulik 01.09.07, 15:02
                          Tylko takie glupie pytanie: dlaczego przepisy (sanepidu) wymagają
                          dwóch umywalek w jednym gabinecie lekarskim?
    • maga_luisa Dla ilustracji problemu: 23.08.07, 11:04
      Pacjent lat 70, z powodu swoich chorób wymaga przyjmowania silnego leku
      przeciwkrzepliwego Acenokumarolu, pod kontrolą badania krzepliwości krwi co 1-2
      tygodnie.
      Od początku leczenia ogromne problemy z ustaleniem dawki, duże wahania wskaźnika
      INR - moja sugestia, że chory bierze lek nieregularnie.
      Wreszcie córka podejmuje się dopilnowania dawkowania leków - szykuje ojcu co
      rano w pojemniczkach to, co ma przyjąć. Ja zwracam wielokrotnie uwagę, że ma
      brać WYŁACZNIE zalecone leki (w sumie 4), że jedynym lekiem, który może wziąć
      dodatkowo jest Paracetamol.
      Dalej ten sam problem - przy dawce 4 mg INR jest 1,34. Ja się domyślam, że
      jednak leku nie brał, więc nie zwiększam dawki, co należałoby teoretycznie
      zrobić, tylko kolejny raz proszę córkę o dopilnowanie dawkowania. No i po
      tygodniu INR 6,4. Czyli już zagrożenie poważnymi powikłaniami krwotocznymi.
      Poprosiłam z córką do gabinetu - długa rozmowa - ona przysięga, że pilnuje, co
      ojciec bierze; on przysięga, że nie bierze nic ponadto.
      Po 10 min sprawa się rypła. No brał sobie coś "przeciwzawałowo". Bingo!
      Oczywiście Acesan. Czemu? "Bo kiedyś miał wypisany w Szczecinie". "W Szczecinie"
      znaczy przez dobrego doktora z dużego miasta.

      Czy wszyscy którzy twierdzą, że to wina lekarza - że nie dopyta, nie poinformuje
      - mogą mi coś poradzić na podobne sytuacje w przyszlości?
      • scept89 syndrom super-Aniola Stroza 23.08.07, 13:37
        maga_luisa napisała:
        > Czy wszyscy którzy twierdzą, że to wina lekarza - że nie dopyta, nie poinformuj
        > e
        > - mogą mi coś poradzić na podobne sytuacje w przyszlości?

        Oczywiscie:

        """Niniejszym, ja Adam Babacki bedac w pelni wladz umyslowych stwierdzam ze
        jedyne przyjmowane przeze mnie leki/ziola/witaminki etc. to X (dawka), Y
        (dawka), Z (dawka).

        Data
        Podpis pacjenta
        Podpis swiadka/opiekuna najlepiej czlonka rodziny
        """
        Dokument prawnie wiazacy w 2-3 kopiach z kutasikiem czerwono zielonym i dwoma
        pieczatkami.

        Pacjent ma prawo dobrowolnie sie zabic przyjmujac dodatkowo lek od sasiada jesli
        takowa ma fantazje. Lekarz to nie jest taki super-Aniol Stroz (AS) ktoremu w
        odroznieniu od ASa grozily konsekwencje prawne za opieke 'nie dosc skuteczna'.
      • szlachcic Re: Dla ilustracji problemu: 23.08.07, 18:29
        Luisa, rozbrajasz mnie
        Nikt tu nie mowi ze pacjenci nie stwarzaja problemow, sa wspaniali i
        nie klamia.
        jest tak jak mowisz, ja i inni jadnak nie zgadzamy sie z Wasza
        opinia ze wy jestescie wspaniali wszyscy, ze lapowki to problem
        wymyslony, ze jest nagonka itp
        Wykonujecie najpiekniejszy zawod ale duza czesc z Was to po prostu
        szumowiny. I dlatego ze przypadkow szumowin w tym zawodzie w tym
        kraju jest tyle w kontekscie wykonywania tego pieknego zawodu,
        zawodu calkowitego zaufania jest to omawiane inaczej niz w innych
        zawodach
        wybacz luiso ale jest roznica miedzy rzucajacym miesem np
        budowlanicem a rzucajacym miesem ksiedzem
        Wy tego nie chcecie przyjac do wiadomosci i mylicie sie ze normalna
        jest postawa typu "mnie to nie obchodzi, ja jestem uczciwy"
        to rzutuje i powinno rzutowac na cale srodowisko i tak jest.
        Wasza wina jest to ze nie chcecie tego zmienic i nie mow mi ze Ty
        nic nie mozesz bo mozesz wiele
        zjednocz sie z tymi uczciwymi lekarzami, tak jak jednoczycie sie
        teraz jesli chodzi o pieniadze, jezeli jest was uczciwych wielu, w
        co wierze mimo wszystko, zmienicie cos
        • piotrbbyd Niesł_sznie żeś na nią najechał 23.08.07, 21:24
          Maga-l_iza zadała konkretne pytanie. Pomimo że wykonała co
          do niej należało , mogło dojść do nieszczęścia.
          T_ mogłby przyjść z pomocą system komp_terowy gdzie były by
          wpisywane leki jakie pacjent przyjm_je- tymat wałkowany
          kilkanaście wypowiedzi wyżej
          • szlachcic Re: Niesł_sznie żeś na nią najechał 23.08.07, 21:54
            piotrbbyd napisał:

            > Maga-l_iza zadała konkretne pytanie. Pomimo że wykonała co
            > do niej należało , mogło dojść do nieszczęścia.
            > T_ mogłby przyjść z pomocą system komp_terowy gdzie były by
            > wpisywane leki jakie pacjent przyjm_je- tymat wałkowany
            > kilkanaście wypowiedzi wyżej

            eeeeee
            tematem watku jest zachowanie pacjenta u lekarza, zachowanie
            naganne, tak ocenia sytuacje jeden z lekarzy
            Nie widzi on winy organizacji pracy ktorą tworzy m in system
            informatyczny czy zwykly wywiad "jakie prochy pan bierzesz"
            Post autora watku jak i ten jest jednak proba udowodniania ze
            faktycznie glupota pacjenta nie ma granic
            a tak nie jest, glupota i tumimisizm lekarzy w tym temacie tez jest
            porazajacy
          • slav_ Re: Niesł_sznie żeś na nią najechał 23.08.07, 21:56
            > T_ mogłby przyjść z pomocą system komp_terowy gdzie były by
            > wpisywane leki jakie pacjent przyjm_je- tymat wałkowany
            > kilkanaście wypowiedzi wyżej

            Widzisz tu jakichś przeciwników takiego systemu ?

            A to "wałkowanie wyżej" to oskarżenia kierowane do lekarzy (?) że takiego
            systemu nie ma.
            • piotrbbyd Re: Niesł_sznie żeś na nią najechał 25.08.07, 16:12
              slav_ napisał:

              > A to "wałkowanie wyżej" to oskarżenia kierowane do lekarzy (?) że
              takiego
              > systemu nie ma.

              Nie , chyba za bardzo bierzesz każdą wypowiedż za atak na
              lekarzy.
              Padło pytanie (maga-luiza) ja udzieliłem odpowiedzi , fajnie
              gdyby padły jeszcze inne - można by wybrać najlepszą
          • maga_luisa Re: Niesł_sznie żeś na nią najechał 23.08.07, 22:05
            > T_ mogłby przyjść z pomocą system komp_terowy gdzie były by
            > wpisywane leki jakie pacjent przyjm_je- tymat wałkowany
            > kilkanaście wypowiedzi wyżej

            Nie pomogłoby - aspiryna jest dostępna bez recepty, także w wiejskich sklepikach.
            • szlachcic Re: Niesł_sznie żeś na nią najechał 24.08.07, 18:51
              maga_luisa napisała:

              > Nie pomogłoby - aspiryna jest dostępna bez recepty, także w
              >wiejskich sklepikach.

              poddaje sie
      • aelithe Re: Dla ilustracji problemu: 24.08.07, 19:46
        Maga problemem Polski jest niekontrolowane przyjmowanie leków przez
        chorych. Nie ma lekarza, który by kotrolował leczenie. W wielu
        krajch jedynym lekarzem wypisującym leki choremu jest lekarz
        rodzinny ( ogólny), często obowiązek konsultacji przez farmokologa
        klinicznego, jesli chory wymaga różnych leków często potencjalnie o
        przeicwstawnych lub sumujących się działaniach.

        Co do twojego pacjenta, to INR nie wiązałbym z kwasem
        acetylosalicylowym ; a z nieregularnym przyjmowaniem leków. Zbyt
        duża ustalona dawka , z powodu nie przyjmowania leków.
        Dla mnie lecznie kumaranami starszych chorych nieregularnie
        przyjmujących leki jest trochę nieporozumieniem. 1. nie można
        ustalic dawki 2. ryzyko powiklań - w połowie lat 90 w pewnym
        momencie 1/4 chorych kierowanych na interny to były krwawienia po
        przedawkowaniu Acenokumarolu. Wywiad typowy ; a te duże tabletki co
        Pani miała przyjąc 1/4 tabletki to Pani przyjmowała . A po co jak
        się dobrze czułam, a jak sie źle czulam to wzielam jedną albo dwie.
    • elly2 Re: Głupota pacjentów nie zna granic 23.08.07, 21:38
      Są ludzie mądrzy i głupi. Są lekarze mądrzy i głupi ( albo leniwi )
      ale z tym wyjątkiem, że głupi lekarz nie powinien leczyć ludzi.
      Prawda , że ludzie są skłonni do połykania czego się da ale robią to
      tylko po to by ulżyć sobie w cierpieniu jeśli lekarz tego nie
      zrobił . Są lekarze , którzy pytają pacjenta o współistniejące
      schorzenia i przyjmowane leczenie ale i są tacy którzy o to nie
      pytają. A przecież ma to kolosalne znaczenie przy zastosowaniu nowej
      terapii. Po zast. niektórych leków trzeba np zrobić określone
      badania lab. Często pacjent gdy doczyta musi się sam o nie doprosić.
      Moja znajoma na nadczynność tarczycy otrzymała metizol ale nie pow
      jej o potrzebie kontrolowania morfologii krwi. Po jakimś czasie
      przyjechała do szpitala z wysoką temp.ect... W morf krwi było 0
      granulocytów ( bad wykonane dwukrotnie). O mało się nie przejechała
      na tamten świat z powodu zab syst odporności.Przykłady możnaby
      mnożyć. Dziecko znajomej tyło bez umiaru, było ciągle śpiące. W
      klinice endokrynologii pow żeby dawać mu mniej jeść i że nie trzeba
      wyk żadnych badań bo wszystko jest ok. Matka po jakimś czasie jednak
      na własny koszt wyk bad w kier tarczycy . Wyszła niedoczynność
      tarczycy. I co nie tzreba było robić żadnych badań ???!!!
      • obs2 Re: Głupota pacjentów nie zna granic 23.08.07, 22:41
        > pow wyk bad w kier zab syst
        itp.

        tej to się spieszy!
      • ament Re: Głupota pacjentów nie zna granic 23.08.07, 23:38
        Przykład mrożący krew w żyłach ale ma on niewiele wspólnego z głupotą lub
        lenistwem lekarzy. Agranulocytoza po metizolu jest jednym z najbardziej znanych
        powikłań polekowych i słyszał o nim każdy lekarz.
        A badań kontrolnych się nie robi bo one... kosztują,np 5 PLN za morfologię czyli
        dokładnie tyle ile dostaje przychodnia za leczenie pacjenta na CAŁY miesiąc(w
        tym za prąd,wodę,czynsz,ścieki,pensje itp.).
        Jak przychodnia dostanie za pacjenta nie 5 a 500 to będą wykonywane badanie
        kontrolne.
        I tyle.
        • logo.vlad Re: Głupota pacjentów nie zna granic 24.08.07, 00:15
          Żebym nie przekłamał, ale zdaje się, że morfę to i pacjent z własnej kiesy tudzież inicjatywy może prywatnie zrobić (i raczej od tego nie zbankrutuje - dla prywatnego to jakieś 7 czy 10 PLN) ...tylko trzeba mu o tym powiedzieć. (a główny problem to taki, że wtedy przyplącze się jakiś Aronek i oprotestuje że przychodnia nie bada)
          • aron2004 Re: Głupota pacjentów nie zna granic 24.08.07, 07:21
            dlaczego pacjent ma robić badanie na własny koszt skoro już raz
            zapłacił za to badanie ( płacąc składkę zdrowotną)?

            dlaczego pacjent ma fundować lekarzowi willę i terenówkę?
            • aron2004 Re: Głupota pacjentów nie zna granic 24.08.07, 10:46
              ile może kosztować taki system komputerowy obejmujący cały kraj? 5
              miliardów? Liczmy że 10 mld złotych.

              W Polsce mamy 100 000 lekarzy. Czyli wystarczy żeby każdy lekarz
              zapłacił 100 000 zł i już mamy pieniądze na system.

              Rozkładamy to lekarzom np. na raty - na 2 lata. Czyli każdy lekarz
              płaci po 4 000 zł miesięcznie za prawo pracy na terenie Polski przez
              rok. I już mamy te pieniądze.

              Ale oczywiście lekarze na to się nie zgodzą się, bo przecież zamiast
              ułatwić powstanie systemu ogólnokrajowego wolą wille, terenówki i
              wczasy w Grecji. I narty w Alpach.

              Czyli widzimy że to lekarze są winni temu, że nie ma takiego systemu.
        • aron2004 Re: Głupota pacjentów nie zna granic 24.08.07, 07:14
          otóż to

          lekarzowi żal 5 zł na badanie dla pacjenta, bo przecież musi mieć
          willę za pół miliona, terenówkę i na wczasy jeździć do Tajlandii.
          Dobro pacjenta go nie obchodzi tylko kasa.

          • vlad Re: Głupota pacjentów nie zna granic 25.08.07, 09:27
            Bo sie należy.
            A gdyby wyżej opodatkować i lepiej kontrolować busiarzy w lubelskiem to
            wystarczyłoby kasy nawet na dwa systemy komputerowe
    • aelithe Re: Głupota pacjentów nie zna granic 24.08.07, 19:05
      Sithicus
      w polsce przyczyny niewłściwego stosowania leków są właściwie dwie

      1. pacjenci przyjmujący leki bez kontroli - uzywający leków od
      sąsiadki ; wymuszający leki od przypadkowych lekarzy

      2. system opieki medycznej w Polsce
      w Polsce nikt nie ma dokumentacji jakie leki przyjmuje chory
      ani NFZ , ani lekarz
      każdy lekarz jest zdany tylko na wywiad z pacjentem , kóry móiw, że
      bierze takie małe czerwone i duże żółte.
      Pacjenci chodzę po lekarzach i nikt nie ma możliwości oceny , kto
      jakie leki przyjmuje. jedne leki dostaje od kardiologa, drugie od
      urologa, trzecie od pulmonologa, czwrte od rodzinnego; przy czym
      nikt nie kompletu informacji co przyjmuje
      lekarze specjalliści nie pisza konsultacji i kółko się zamyka
      • myszka7416 Re: Głupota pacjentów nie zna granic 30.08.07, 06:40
        Chyba tydzien temu sugerowalam tutaj wprowadzenie formularza
        informujacego lekarza o stanie zdrowia pacjenta, o lekarstwach ktore
        przyjmuje na dzien dzisiejszy, tzn do dnia wizyty w jego gabinecie.O
        operacjach przebytych, o chorobach "rodzinnych" typu choroby serca i
        inne , ktore mozna zaliczyc do chorob dziedzicznych.
        I wywiazala sie burzliwa dyskusja. Sledze ja uwaznie. Oczywiscie
        moja sugestia zostala "rozdmuchana" do maximum.Macie problem z
        ulozeniem kikunastu pytan skierowanych do pacjenta? Przeciez o to
        samo pytacie pacjenta "slownie", a moze sie myle? A moze wogole o
        nic nie pytacie, jedynym pytaniem jest: co pani, panu dolega? Nie
        wiem. Zaraz zaczeliscie o tym, ze NFZ nie ma pieniedzy, ze to musi
        byc centralny punkt inf. o pacjencie, ze.... juz nie pamietam tyle
        atutow tutaj "rzuciliscie' zeby mi udowodnic, ze to niemozliwe.
        Przeciez napisalam w swoim poscie, ze napewno bedzie to trudne i
        drogie / mam na mysli opracowanie systemu computerowego i
        scentalizowanie info o kazdym leczacym sie Polaku/.
        Ale czy odrazu trzeba od gory? A moze tak krok po kroku?
        Moze lekarze, ktorzy maja prywatne gabinety uzyliby 1-wsi takiej
        formy informacjii o pacjencie?
        Tylko prosze mi nie mowic, ze pacjent w pytaniu: jakie pan, pani
        przyjmuje obecnie lekarstwa? napisze: duze zielone albo male zolte.
        Bo ktos z Was tak mi tutaj napisal.
        Nie apmietam nicku, ale prosze nie obrazac pacjentow -doktorzy!!!!
        Prosze nie traktowac pacjentow jak polglowkow !Ja za kazdym razem
        idac do lekarza wypelniam taka forme a dokladna informacja lekarza o
        tym o co pyta mnie w "kwestionariuszu" jest dla mojego dobra nie
        dobra mojego lekarza! Zatem prosze mi wytlumaczyc logicznie
        dlaczego mialabym klamac lub cos zataic?
        Wiedzac o tym, ze jest pytanie jakie aktualnie pzryjmuje lekarstwa,
        to albo dokladnie zapisuje ich " nazwy" Np: XXXXX-10 mg, albo
        wrzucam wszytsko w torbe i spisuje je prosto z buteleczki do
        kwetionariusza. Chyba, ze sa to witminy ktore biore od lat ,czy
        lekastwa np. na cisnienie , ktore biore tez dlugo, o tych pamietam.
        Przeczytajcie dokaldnie to co pisalam , nie chce sie powtarzac bo
        powstanie zbedny elaborat z tego co chce tutaj poruszyc.
        Napewno nie bedzie to latwe na poczatku, ale z czasem pacjenci sie
        do tego przyzwyczaja i beda przychodzic przygotowani do wypelnienia
        takiego kwestonariusza. Sugerowalam tez o wywieszeniu w poczekalni
        informacjii o tym, ze o d tego i tego dnia takie formularze bada
        koniecznascia przy wizycie z lekarzem.
        Oczywiscie na poczatku z przymruzeniem oka patrzylabym na ludzi
        starszych, ale w stosunku do "mlodziezy" bylabym bardzo
        konsekwentna.
        Ps;
        Na wasza prosbe, przepisze calosc mojego "kwestionariusza" jaki
        wypelniam przy kazdorazowej wizycie u mojego lekarza. Oczywiscie
        bedzie on w jezyku angielskim, tlumaczenie zrobcie sobie sami.

        Pozdrawiam
        Mycha
        • logo.vlad Re: Głupota pacjentów nie zna granic 30.08.07, 10:38
          Lekarzem nie będąc, jako farmaceuta też jestem żywotnie
          zainteresowany poprawą obiegu informacji o pacjencie. Tak wiec
          prosiłbym o podesłanie owego formularzyka. Chętnie zobaczę na ile
          przystaje do krajowych realiów...

          Aha, tak przy okazji - piszesz:
          > Ja za kazdym razem idac do lekarza wypelniam taka forme a dokladna
          > informacja lekarza o tym o co pyta mnie w "kwestionariuszu" jest
          > dla mojego dobra nie dobra mojego lekarza! Zatem prosze mi
          > wytlumaczyc logicznie dlaczego mialabym klamac lub cos zataic?

          I oczywiście masz rację. Tylko w Polsce często (szczególnie w
          odniesieniu do ziółek i preparatów OTC, ale nieraz dotyczy to też
          leków na receptę) panuje podejście "a co to kogo obchodzi" - i
          widywałem już pacjentów śmiertelnie obrażonych próbą odwiedzenia ich
          od pomysłu np. zakąszania Ketonalu Ibupromem, poprawiania na deser
          Aleve, i popijania wszystkiego Nimesilem...
          • szlachcic Re: Głupota pacjentów nie zna granic 30.08.07, 11:02
            logo.vlad napisał:

            >Tylko w Polsce często (szczególnie w
            > odniesieniu do ziółek i preparatów OTC, ale nieraz dotyczy to też
            > leków na receptę) panuje podejście "a co to kogo obchodzi" - i
            > widywałem już pacjentów śmiertelnie obrażonych próbą odwiedzenia
            >ich od pomysłu np. zakąszania Ketonalu Ibupromem, poprawiania na
            >deser Aleve, i popijania wszystkiego Nimesilem...

            No i to Was ma usprawiedliwiac ze nie robicie starannie wywiadu dot
            zazywania prochow?
            Ty twierdzisz ze to cie usprawiedliwia a my twierdzimy ze nie
            Co sie bedziesz przejmowal, masz placone od sztuki a nie czy sie
            pacjent truje i nie
            I to jest takze cegielka do tego ze w tym zasranym kraju, biednym
            kraju ludziska pochlaniaja tony prochow a firmy farmaceutyczne
            kochaja ten kraj
            ale sie nie dogadamy zapewne bo nawet w temacie lapowek mowicie ze
            to wina pacjenta bo gdyby nie dawal ......
            God save the Queen

            • logo.vlad Re: Głupota pacjentów nie zna granic 30.08.07, 14:03
              Szlachic - parę spraw:

              1. Czy umiesz Waść nie obrażać rozmówców?
              2. Nie jestem lekarzem, a farmaceutą. Nie dośc że bluzgi durne, to
              jeszcze pod zły adres. Następnym razem zanim Waść spluniesz - spójrz
              gdzie plujesz.
              3. Gdybym nie póbował zbierać wywiadu (na ile jest to możliwe w
              warunkach aptecznych) i odwodzić takich osobników od przytruwania
              się nadmiarem leków - nie miałbym okazji nikomu się narazić w
              opisany sposób. Ale wielu pacjentów jeśli nawet nie uważa się za
              mądrzejszych od lekarzy, to na pewno za mądrzejszych od pigularza z
              wiochy na zadupiu.
              4. Fakt, co do łapówek to sobie nie pogadamy - sprzedaży leków nie
              uzależniam od kopert czy podarunków, osobników
              proponujących "smarowanie" widziałem w obecnej aptece dwóch (jeden
              rep i jeden próbujący nabyć psychotropy bez recepty) - obu
              wyprosiłem sugerując możliwośc użycia buta. Waść masz zapewne w tej
              dziedzinie (korupcja w służbie zdrowia) bogatsze doświadczenia...
              • szlachcic Re: Głupota pacjentów nie zna granic 30.08.07, 15:39
                logo.vlad napisał:

                > 1. Czy umiesz Waść nie obrażać rozmówców?

                ???????? Gdzie ja kogos obrazam?

                > 3. Gdybym nie póbował zbierać wywiadu (na ile jest to możliwe w
                > warunkach aptecznych) i odwodzić takich osobników od przytruwania
                > się nadmiarem leków - nie miałbym okazji nikomu się narazić w
                > opisany sposób.

                Brak wywiadu dot w moich postach lekarzy

                > 4. Fakt, co do łapówek to sobie nie pogadamy - sprzedaży leków nie
                > uzależniam od kopert czy podarunków, osobników

                jezeli do Ciebie skierowany jest post dlaczego probujesz odpowiadac?
                dlaczego w 1 czesci swojego postu dajesz dowod ze wiesz ze tekst nie
                jest skierowany do ciebie "nie jestem lekarzem" nastepnie w koncowce
                postu odpowiadasz jakby byl do Ciebie.
                Wytlumacz to prosze
                • piotrbbyd Re: Głupota pacjentów nie zna granic 30.08.07, 21:28
                  Swoją wypowiedz podpięłeś pod wypowiedż vlada - więc ma
                  rację że poprzedni Twój post był żle skierowany
                • logo.vlad Re: Głupota pacjentów nie zna granic 30.08.07, 22:03
                  Jeżeli ktos podpina się ze swoją wypowiedzią pod mój post, artykułując ją w taki sposób, jakby była skierowana do przedmówcy - przyjmuję iż jest ona wyartykułowana pod moim adresem.
                  Pozwolę sobie przytoczyć wyjątki z Twojego postu:

                  "No i to Was ma usprawiedliwiac ze nie robicie starannie wywiadu dot
                  zazywania prochow?
                  Ty twierdzisz ze to cie usprawiedliwia a my twierdzimy ze nie.
                  (...)
                  ale sie nie dogadamy zapewne bo nawet w temacie lapowek mowicie ze
                  to wina pacjenta bo gdyby nie dawal"

                  Podpięte pod post, w którym jasno i wyraźnie pisałem, żem farmaceuta. W Twoim poście nie pada słowo "lekarz" - mogłem się tylko domyślać z treści (jak widać, słusznie - choć ryzykownie, bo równie dobrze mogło chodzić o szerzej pojętą służbę zdrowia), że pisząc te bluzgi miałeś na myśli lekarzy. Natomiast forma nie pozostawiała wątpliwości, iż były one kierowane do przedmówcy (=do mnie). Skutkiem błędu w adresowaniu, zapewne. Tym niemniej wyzwany imiennie poczułem się zobowiązany do odpowiedzi.
            • drkoliberek Re: Głupota pacjentów nie zna granic 30.08.07, 16:23
              Taka już jest mentalność polskiego pacjenta że zawsze będzie uważał że wie
              lepiej.. A na pytanie jakie leki pan bierze? najczęściej padają odpowiedzi nie
              pamiętam..., miałem spisane ale kartkę zgubiłem.., żona pamięta ( ja wiem że to
              takie białe, rano je biorę) itp. Rzeczywistość niestety.

              A w kwestii łapówek to chyba oczywiste że gdyby nie było tych co dają nie było
              by i tych co biorą. Inaczej tego problemu nie da się rozwiązać.

              • szlachcic Re: Głupota pacjentów nie zna granic 30.08.07, 17:21
                drkoliberek napisała:

                > Taka już jest mentalność polskiego pacjenta że zawsze będzie
                >uważał że wie lepiej.. A na pytanie jakie leki pan bierze?
                >najczęściej padają odpowiedzi nie pamiętam..., miałem spisane ale
                >kartkę zgubiłem..,

                i to uwazasz za usprawiedliwienie i wszystko jest ok?

                > A w kwestii łapówek to chyba oczywiste że gdyby nie było tych co
                >dają nie było by i tych co biorą

                gdyby nikt nie bral nikt by nie dawal - to jest chyba uczciwosc i
                jedyne racjonalne gdybby? jak myslisz
                chyba ze uwazasz ze nie ma przypadkow ze lekarz wymusza pieniadze od
                pacjenta. jezeli tak sadzisz to faktycznie wina mozna podzielic po
                rowno pacjenta i lekarza
                problem w tym ze pacjent z wlasnej inicjatywy daja kwiaty czy
                czekolade po leczeniu

                problem tez jest w tym ze wydzwiek Twojego toku myslenia jest taki
                ze za lapowkarstwo to calkowita wina pacjenta o czym swiadczy Twoja
                zlota mysl "oczywiste że gdyby nie było tych co dają nie było
                by i tych co biorą"
                wiec z cala stanowczoscia stwierdzam ze pomimo byc moze jestes
                uczciwym lekarzem mowiac takie rzeczy kompromitujesz sie


                • drkoliberek Re: Głupota pacjentów nie zna granic 30.08.07, 19:14
                  Problem jest w tym że wielu pacjentów nie rozumie że po zakończeniu leczenia
                  wystarczyłoby zwykłe dziękuję. Takie kwiaty, czekoladki i itp.
                  (nawet po leczeniu) po co to wszystko... .
                  Nie twierdze że to wina tylko i wyłącznie pacjentów ale inaczej sprawy łapówek
                  nie rozwiążesz ( nie będą ich dawać nie będzie problemu)

                  > i to uwazasz za usprawiedliwienie i wszystko jest ok?

                  Ja się nie usprawiedliwiam. lekarz za każdym razem przecież pyta pacjenta (
                  jakie leki pan przyjmuje?) za którymś razem to dotrze, za którymś razem sobie
                  przypomni, zauważy że coś mu szkodzi. Lekarze to nie wróżki ( czy coś podobnego)
                  nikt z nas nie twierdzi że potrafi czytać w myślach
                • slav_ Re: Głupota pacjentów nie zna granic 30.08.07, 20:09
                  *Łapówka (pot.) – korzyść, najczęściej finansowa, wręczana osobie lub grupie
                  osób, w celu osiągnięcia określonego celu, z pominięciem standardowych procedur.


                  1. Wręczenie prezentu (jakiegokolwiek, również pieniędzy) po zakończonej terapii
                  to NIE JEST łapówka.

                  2. NIE JEST nią również wręczenie pieniędzy za czynność która bez łapówki
                  została by wykonana w tym samym terminie i zakresie (a mimo to pacjent je wręcza).

                  3. O łapówce mówimy gdy PACJENT wręcza pieniądze aby uzyskać coś co się mu NIE
                  NALEŻY w danym momencie lub zakresie (a więc np. "przeskoczenie" kolejki w
                  której LEGALNIE czeka, uzyskanie nienależnego świadczenia itp).

                  4. W przypadku gdy lekarz uzależnia wykonanie czynności NALEŻNEJ pacjentowi w
                  danym miejscu, terminie i zakresie jest to WYMUSZENIE.

                  Zauważmy że w pierwszym i drugim wypadku lekarz nie jest w żadnej mierze winien
                  (pacjent nie musi i po prostu nie powinien niczego dawać)
                  W trzeciemu CAŁA wina leży PO STRONIE PACJENTA i to pacjent jest beneficjentem
                  (lekarza można co najwyżej oskarżyć o 'branie udziału" w procederze). Pacjent
                  daje łapówkę bo jest ZAINTERESOWANY OSOBIŚCIE przekupieniem lekarza i uzyskaniem
                  tego co chce.(!).
                  Tylko w przypadku czwartym cała wina jest po stronie lekarza a ofiarą jest pacjent.

                  Resumując - w pierwszym, drugim i trzecim przypadku "jeśli nie było by tych co
                  dają nie było by tych co biorą" i kropka.

                  A przypadki wymuszenia powinny być zgłaszane do prokuratora.

                  To gwoli jasności.
                  • myszka7416 Re: Głupota pacjentów nie zna granic 31.08.07, 00:11
                    Pieknie siebie wytlumaczyles, slav. Szkoda, ze nie przekonales mnie
                    o swojej racjii. Dlaczego?
                    Ano dlatego, ze od lat w swiadomosci spoleczenstwa jest, ze jak
                    dasz w lape to "zalatwisz" i niekoniecznie dotyczy to swiata
                    lekarskiego.
                    Przeciez zawsze liczyly sie uklady, znajomosci, "chody",lapowkarstwo.
                    To tkwi w podswiadomosci spoleczenstwa. Im bardziej ubogie
                    intelektualnie tym bardziej wierzace, ze powyzsze pomoze im w
                    osiagnieciu wlasnych "celow".
                    Slav- prosze nie tlumacz mi spraw oczywistych, bo sie osmieszasz i
                    to nie tylko w moich oczach. O uczciwosci powiem Ci z wlasnego
                    podworka. Bedac samotna matka, mialam swoje prawa /rok 78/.Po
                    rozwodzie sytyacja finansowa zmusila mnie do podjecia pracy, a z
                    tym wiazalo sie oddanie mojego malucha do przedszkola. Mysle, ze sa
                    tutaj ludzie ktorzy pamietaja tamten okres i trudnosci w uzyskaniu
                    miejsca czy to w zlobku czy w przedszkolu. Odwiedzilam wszytskie
                    przedszkola w poblizu mojego domu i nic. Byl to marzec, wiec
                    rozumialam sytuacje ale mnie samotnej matce nalezalo sie
                    przdszkole , kropka.
                    Poszlam zatem to Kuratorium Oswiaty, bo tam podlegaly przedszkola. O
                    dziwo, bez wiekszego problemu pani kurator znalazla mi miejsce w
                    przdszkolu, coprawda nie najblizej domu ale obiecala, ze od wrzesnia
                    dostane przedszkole najblizej domu /tak sie zreszta stalo/.
                    Trzymajac skierowanie w rece polozylam na biurku pani kurator
                    koperte. Juz prawie zamnknelam drzwi za soba, kiedy uslyszalam glos
                    pani kurator: Pani wroci. Wrocilam, a ona grzecznie poprosila mnie o
                    skierowanie, ktore dala mi wczesniej. Nie wiedzialam o co jej chodzi
                    zatem tez grzecznie jej to skierowanie podalam. I jaka bylam
                    zdziwiona, kiedy na moich oczach porwala go mowiac, ze jezeli mnie
                    stac na taka lapowke / bylo to tylko $50/, to rownie dobrze stac
                    mnie na prywatna opiekunke do dziecka.
                    Rozplakalm sie, omalo nie rznelam na kolana przed nia tak wazne dla
                    mnie bylo to skierowanie. Nie bardzo chciala slyszec, ze to w ramach
                    podzieki, ze nic zlego nie mialam na mysli, ze..... . W koncu
                    ublagalam skierowanie spowrotem i wzielam spowrotem koperte
                    z "zalacznikiem". Nigdy wiecej nie dowazylam sie dac lapowki -
                    NIKOMU!!!! Nauczylam sie walczyc o swoje prawa!! A ze bylo coraz
                    trudniej i coraz bardziej bezpansko zaczelo sie robic, plus cala
                    reszta lat 80-tych- jestem tu gdzie jestem i dzieki Ci o Panie za to.
                    Slav- pomysl o tym co napisalam i prosze Cie nie pisz , ze bierzesz
                    bo daja. To naprawde glupie i bardzo nieuczciwe tak w braniu jak i w
                    tlumaczeniu sie . Pozdrawiam
                    Wadera
                    • slav_ Re: Głupota pacjentów nie zna granic 31.08.07, 01:02
                      Nie bardzo wiem po co ten post ?
                      I w czym twoja historia zaprzecza temu co ja napisałem ?

                      Z opisu sytuacji wynika że NIE DAŁAŚ łapówki (bez względu na to czy ta osoba by
                      oferowane pieniądze wzięła czy nie).

                      Gdybyś położyła na biurko kopertę i nakłoniła tę osobę do wydania skierowania a
                      ta wycofała skierowanie innego dziecka i dała Twojemu to była by łapówka - I TY
                      była byś osobą odnoszącą korzyść i korumpującą.
                      Gdyby ta osoba powiedziała - mam wolne skierowania ale dam tylko jeśli zapłacisz
                      - to było by wymuszenie.

                      Tak więc wypełniłaś swoim zachowaniem przykład 1 lub 2 z mojego postu.
                      Nawet gdyby osoba ta wzięła pieniądze nie mogła byś powiedzieć "dostałam
                      skierowanie bo dałam łapówkę", nieprawdaż ?

                      Ale wróćmy do Twojego przykładu. Do kogo masz tak na prawdę pretensje ? Bo nie
                      rozumiem. Chciałaś wręczyć (niepotrzebnie) pieniądze urzędniczce. Działałaś z
                      premedytacją - więłaś kopertę i pieniądze aby to zrobić. No i co ? Gdyby
                      przyjęła te pieniądze to KTO byłby "winien" tej sytuacji ? Czy gdyby wzięła to
                      mówił byś potem "musiałam dać łapówkę żeby dostać skierowanie"?

                      Nie liczę że kogoś przekonam. Piszę to jednak bo może trochę zmącę spokój tych
                      którzy tak łatwo rozgrzeszają ludzi wręczających PRAWDZIWE łapówki (w różnych
                      sytuacjach).
                      Są winni.
                      • myszka7416 Re: Głupota pacjentów nie zna granic 31.08.07, 06:10
                        <Nigdy wiecej nie odwazylam sie dac lapowki nikomu> i to czego mnie
                        ta pani nauczyla. Teraz rozumiesz dlaczego o tym napisalam?
                        Nie tlumacz mi, ze po.... jak wezmiesz to nie lapowka, jest to inna
                        forma lapowki, forma dziekczynna. Zatem.. po co ja bierzecie, skoro
                        zrobiliscie juz to co powinniscie zrobic,ratujac zdrowie czy zycie
                        pacjeta?
                        Czyli , czy przed czy po pacjent wie, ze musi dac.Wy wiecie, ze
                        dostaniecie, nie wazne kiedy i bledne kolko sie zamyka!
                        Jakie wyjscie? Narazie nie widze zadnego, bo ani spoleczenstwa nie
                        da sie uswiadomic z dnia na dzien ani lekarze nie zmienia sie w
                        uczciwych z dnia na dzien. Wine widze w "systemie" a rzad nic nie
                        robi w kierunku zeby cos zmienic. Uwazam, ze lekarze powinni
                        zarabiac adekwatnie do swoich kwalifikacjii, ze prawo powinno byc
                        bardziej zaostrzone w przypadku lapowkarstwa. To jest latwiejsza
                        droga do rozwiazania problemu niz "liczenie" na swiadomosc
                        spoleczna, ze nie nalezy, ze nie powinnismy, ze dostaniemy ta sama
                        usluge bez "extra".
                        Za 50 lat jak dobrze pojdzie / jak w piosence/, zatem koncze ta
                        dyskusje bo to zbedne bicie piany /push, push around the bush/.
                        Pozdrawiam
                        Mycha
                        • maga_luisa Re: Głupota pacjentów nie zna granic 31.08.07, 10:28
                          Trudno uwierzyć, że można tak rozumować jak Ty, Myszka.
                          Zawsze, w każdą stronę winien jest lekarz.
                          Wszyscy biorą bo wiedzą że i tak dostaną.
                          To jest kobieto ABSURD. Ja nie biorę łapówek, i nie bierze ich nikt z moich
                          znajomych. Wiem o ordynatorach, którzy to robią, i marzę o systemie, który to
                          wyeliminuje, który pieniądze dawane "pod stołem" w poczuciu krzywdy zamieni na
                          uczciwą niewielką dopłatę do usług medycznych.
                        • drkoliberek Re: Głupota pacjentów nie zna granic 31.08.07, 11:41
                          > Czyli , czy przed czy po pacjent wie, ze musi dac.Wy wiecie, ze
                          > dostaniecie, nie wazne kiedy i bledne kolko sie zamyka!
                          > Jakie wyjscie? Narazie nie widze zadnego,

                          Jak to nie widzisz, nie rób tak poprostu. Wielu lekarzy takie zachowanie
                          pacjentów uważa za obraźliwe, podobnie jak ta pani z twojego przykładu
                  • szlachcic Re: Głupota pacjentów nie zna granic 31.08.07, 18:41
                    slav_ napisał:

                    > *Łapówka (pot.) – korzyść, najczęściej finansowa, wręczana osobie
                    >lub grupie osób, w celu osiągnięcia określonego celu

                    dobra, pieknie filozofujesz i pieknie przytaczasz slownikowe madrosci

                    Pytanie
                    czy jest roznica miedzy podejsciem lekarza do pacjenta z prywatna
                    praktyka a lekarza na panstwowej posadce?
                    ja uwazam ze jest i automatycznie jest to czynnik ktory WYMUSZA
                    danie jakiejs korzysci lekarzowi na panstwowym
                    czyli mowiac bezposrednio pacjent chce wymoc na lekarzu odpowiednie
                    podejscie nagradzajac go w jakis sposob
                    Uwazasz ze takie sytuacje sa czy nie?

                    druga sprawa to etyczne ocenianie pacjenta ktory daje lapowke a
                    lekarza ktory ja przyjmuje
                    - pacjent daje w trosce o swoje zdrowie czy czesto zycie, po prostu
                    sytuacja go zmusza aby dac w lape aby uratowac np bliskiego
                    - lekarz bierze bo chce podnosic swoja stope zyciowa
                    co moze usprawiedliwic lekarza? nic
                    Pytanie brzmi kto etycznie jest wiekszym skurw....?

                    > A przypadki wymuszenia powinny być zgłaszane do prokuratora.

                    no ale jak jeden na tysiac zglosi juz to do prokuratury to Wy i Ty
                    takze wy[pisujesz na forum ze to nagonka na lekarzy
                    grzmisz o dowodach mimo ze wiesz ze to jest piekielnie trudne
                    dla pacjenta w zasadzie nie do udowodnienia
                    slav sa pewne granice obrony , ja wszystkie 'ale" stawiam na wasza
                    korzysc
                    Ty niestety probujesz udowadniac ze sluzba zdrowia jest czysta

                    Wg Twojego toku myslenia Al Capone to uczciwy czlowiek
                    Kwasniewski w Charkowie nie byl pijany, bolala go noga
                    to gwoli jasnosci


        • aelithe Re: Głupota pacjentów nie zna granic 31.08.07, 19:40
          W wielu krajach lekarz zanim podejrdzie do lekarza musi wypelnić
          sterty ankiet z pielęgnirką. Jeśli nie poda jakiegoś faktu, to
          lekarz nie odpowiada za jego skutki.
          Ale trzeba mieć odpowiednią ilośc pielęgniarek.
          odpowiednie ich wyszkolenie
          i uprawnieina.

          I czas na zajęcie się pacjentem.
          • myszka7416 Re: Głupota pacjentów nie zna granic 31.08.07, 21:32
            aelithe?
            Czy ty "pilo" czy glupie?<

            <sterty ankiet z pilegniarka>
            Pilegniarka ma wyksztalcenie medyczne nie administracyjne, aelithe.
            Nie jej obowiazkiem jest wypelniac "ankiety" z pacjentem.
            Zazwyczaj pani w okienku pomoze jak poprosisz ale tez nie musi. A
            po drugie, to co ? Czytac nie umiecie, problem ze zrozumieniem
            pytania-
            Czy jest pan uczulony na antybiotyki- tak nie
            Czy leczyl sie pan kiedykowliek na serce?- tak nie
            Czy ktos w rodzinie mial problemy z sercem tak nie/odpowiednie
            zakresl/
            itd itp- co w tym trudnego?
            U nas jeszcze dochodza pytania o insurance, duzo ludzi, szzcegolnie
            emerytow posiada 2.
            Te informacje sa bardzo wazne i trzeba je bardzo szczegolowo podac-
            inaczej problem z zaplaceniem rachunku, najczesciej jezeli info jest
            niedokladne rachunki przychodza do pacjenta.
            "odkrecic" cala sprawe jest dosc trudno ale kazdy idac do lekarza
            jest do tego typu pytan przygotowany, a samo wypelnienie formy to:
            tak lub nie na zadane pytanie. Jak tak to troche wiecej info,
            <ale trzeba miec odpowiednia ilosc pielegniarek>-po co? zeby ankiety
            za Was wypelniala?:(((((((((((((
            A moze czas najwyzszy samemu sie nauczyc "bywania w normalnych
            przychodniach czy u normalnych lekarzy rodzinnych czy prywatnych
            gabinetach. Ciagle ktos za Was musi, ciagle czekacie, ze Wam dadza,
            pomoga, zrobia za Was a jak nie to krzyk i lament jaki to oziebly
            ten lekarz czy pielegniarka czy przechodzen na ulicy, bo sie nie
            usmiechnal i dzien dobry nie powiedzial!!!
            Czas na samodzielnosc rodacy. Dzisiaj zeby zyc trzeba o siebie wrecz
            walczyc!!!1 Trzeba umiec sie sprzedac/ praca/ i "kupic" uslugi
            lekarskie np. I nie lapowki mam na mysli piszac - kupic-.Swiadomosc
            spoleczna, swiadomosc co mi sie nalezy, co mi prawo gwarantuje, o co
            moge sie upomniec a nawet z czym moge isc do sadu- to jest warunek
            podstawowy zycia w wolnym karju.Tylko mi nie piszcie, ze Polska to
            kraj bez praworzadnosci. Nie zgodze sie z tym pod zadnym wzgledem.
            Prawo jest tylko go tzreba znac i konsekwetnie egzekwowac. Inaczej
            bedzie tak jak jest. Kazdy Was wykorzysta. Nie tylko lekarz, nawet
            ten co rure sciekowa przyjdzie przetkac.
            Nie usprawiedliwiam tutaj lekarzy, juz wczesniej pisalam jak to
            widze z wlasnego punktu widzenia.
            Pozdrawiam
            Mycha
            • slav_ Re: Głupota pacjentów nie zna granic 31.08.07, 22:01
              WSZYSCY pacjenci przyjmowani do naszego oddziału wypełniają ankiety.
              Dotyczące zarówno przeszły chorób, leczenie, leków jak i trybu życia i zachowań
              zdrowotnych, nałogów itp.
              Wypełniają sami OCZYWIŚCIE że z pomocą pielęgniarki (jeśli o tę pomoc prosi) a
              nie lekarza.
              WIĘKSZOŚĆ ma problemy z wyplenieniem nawet tych rubryk gdzie trzeba wpisać
              tak/nie nie mówiąc już o rubrykach opisowych.
              Nagminna jest nieznajomość nazw zażywanych leków (na pomysł zanotowanie lub
              przyniesienia opakowań wpada tylko część) - odpowiedź "takie małe różowe" wcale
              nie jest rzadka (a mężczyźni często mówią "nie wiem, zona tego pilnuje i mi
              podaje").

              Wypełnienie tej ankiety jest niezależne od wywiadu który zbiera lekarz.
            • szlachcic Re: Głupota pacjentów nie zna granic 01.09.07, 10:57
              myszka7416 napisał:

              > U nas jeszcze dochodza pytania o insurance, duzo ludzi,
              >szzcegolnie emerytow posiada 2

              I tez myszka trzeba dazyc do tego aby bylo to przytlaczajaca czesc
              spoleczenstwa. Tak zostalaby stworzona kolejna kupka kasy ktora
              idzie na medycyne
              ale jak wiesz sa opory, moja i innych swiadomosc dzisiaj jest taka
              ze dodatkowe ubezpieczenie to wyrzucanie pieniedzy oczywiscie w
              naszym kraju i poki nie wymusicie na rzadzie a naprawde mozecie
              zapoczatkowania zmian organizacyjnych w pelnym tego slowa znaczeniu
              nie przekonasz mnie na kolejne ubezpieczenie a to ilosc chetnych
              daje jakosc
              Zapewniam ze jak przycisniecie rzad, tak naprawde przycisniecie
              bedziecie mieli za soba spoleczenstwo
            • nat.ani Re: Głupota pacjentów nie zna granic 01.09.07, 14:49
              myszka7416 napisał:

              > aelithe?
              > Czy ty "pilo" czy glupie?<
              >
              > <sterty ankiet z pilegniarka>
              > Pilegniarka ma wyksztalcenie medyczne nie administracyjne,
              aelithe.
              > Nie jej obowiazkiem jest wypelniac "ankiety" z pacjentem.
              > Zazwyczaj pani w okienku pomoze jak poprosisz ale tez nie musi. A
              > po drugie, to co ? Czytac nie umiecie, problem ze zrozumieniem
              > pytania-

              > Czy jest pan uczulony na antybiotyki- tak nie

              Ja jednak uważam że pytanie o uczulenie na antybiotyki jest głupie.
              Niby skąd przecietny pacjent ma wiedzieć, czy jest uczulony na
              antybiotyki, skoro większości z nich nigdy nie brał? Powie lekarzowi
              że na nic nie jest uczulony, lekarz mu jakiś zaaplikuje, u pacjenta
              wystapi ostra reakcja alergiczna i co wtedy? Wtedy winien oczywiście
              będzie pacjent, bo nie powiedział. Zapytany o to czy, jest uczulony
              na coś dał odpowiedź negatywną.
              Dlatego w podobnych sytuacjach, gdy lekarz pyta się mnie czy jestem
              na cos uczulona odpowiadam: "nie wiem", co jest zgodne z prawdą.
              • szlachcic Re: Głupota pacjentów nie zna granic 01.09.07, 17:20
                > Niby skąd przecietny pacjent ma wiedzieć, czy jest uczulony na
                > antybiotyki, skoro większości z nich nigdy nie brał?

                jestes winna i koniec
                jestes na tym forum nowa wiec streszcze nasze dyskusje z lekarzami
                lapowkarstwo - winni pacjenci
                bledy w sztuce lekarskiej - winni pacjenci
                alkoholizm lekarzy - winni pacjenci, to oni dala koniaki a jak nie
                daja wpedzaja lekarzy we frustracje ktore lecza alkoholem
                jednym slowem oni do zadnej z patologii i zadnego z uchybien i
                bledow sie na tym forum jeszcze nie przyznali
                to sa urodzeni zwyciezcy, we wszystkich dyskusjach miazdza nas
                argumentami i osiagaja przytlaczajace zwyciestwa

                a w tej ankiecie dot uczulen mam nadzieje ze inteligentny lekarz
                potrafi zrozumiec tego typu odpowiedz na tego typu pytanie
                • maga_luisa Re: Głupota pacjentów nie zna granic 01.09.07, 17:48
                  Pytanie o uczulenie na antybiotyki czy cokolwiek innego chodzi przede wszystkim,
                  wyobraźcie sobie, o to, żeby pacjenta uchronić przed powikłaniami leczenia.
                  Nie o to, żeby go obwinić, jeśli jest uczulony, a napisał że nie jest.
                  Tego pytania wbrew pozorom nie zadają idioci, którzy nie wiedzą, że większość
                  populacji nie wypróbowała zawartości całej farmakopei celem sprawdzenia swoich
                  ewentualnych alergii. Pytanie zadaje się w odniesieniu do tego, co się już
                  kiedyś choremu zdarzyło.
                  Większość reakcji alergicznych narasta stopniowo, przy każdym kolejnym podaniu leku.

                  A w odniesieniu do Twojej epistoły Szlachcic - zamieniamy "pacjent" na "lekarz"
                  i mamy poglądy, które Ty prezentujesz na tym forum.
                  Bezcelowe odbijanie piłeczki.

                  A tytuł całego wątku jest beznadziejny i tylko podsyca frustracje i wzajemne
                  pretensje lekarzy i pacjentów.
                  • nat.ani Re: Głupota pacjentów nie zna granic 01.09.07, 18:26
                    > Tego pytania wbrew pozorom nie zadają idioci, którzy nie wiedzą,
                    że większość
                    > populacji nie wypróbowała zawartości całej farmakopei celem
                    sprawdzenia swoich
                    > ewentualnych alergii. Pytanie zadaje się w odniesieniu do tego, co
                    się już
                    > kiedyś choremu zdarzyło.

                    To może by tak zmienić formę pytania? Np."Czy kiedykolwiek wystąpiła
                    reakcja uczuleniowa po podaniu jakiegoś leku?", a nie "Czy jest
                    pan/pani uczulony/a na jakieś leki?".

                    > Pytanie o uczulenie na antybiotyki czy cokolwiek innego chodzi
                    przede wszystkim
                    > ,
                    > wyobraźcie sobie, o to, żeby pacjenta uchronić przed powikłaniami
                    leczenia.

                    Wyobraź sobie, że chyba każdy inteligentny człowiek rozumie po co
                    zadaje się takie pytanie. Ale też chyba każdego inteligentnego
                    człowieka razi głupota i brak logiki w pytaniu zadanym w takiej
                    formie, jaką opisałam wyżej, i jaką ZAWSZE słyszałam ze strony
                    lekarza. Czyli "Czy jest pani uczulona na jakies leki". A skąd ja to
                    mam do diaska wiedzieć?. Więc odpowiadam "Nie wiem, nic dotychczas
                    nie było".
                    • drkoliberek Re: Głupota pacjentów nie zna granic 02.09.07, 16:35
                      wyobraź sobie że istnieje dość duża grupa pacjentów którzy nie koniecznie
                      rozumieją sformułowanie "reakcja uczuleniowa" istnieją tacy którzy nie wiedzą
                      co to np. biegunka. Rozmowa z pacjentem ma być prowadzona tak aby obie strony
                      miały pewność że się rozumieją. Pytania muszą być możliwe proste. A każdy lekarz
                      na pewno potrafi zinterpretować odpowiedz " nie wiem" na przytaczane przez
                      Ciebie pytanie
                  • szlachcic Re: Głupota pacjentów nie zna granic 02.09.07, 19:33
                    maga_luisa napisała:

                    > A w odniesieniu do Twojej epistoły Szlachcic -
                    >zamieniamy "pacjent" na "lekarz"
                    > i mamy poglądy, które Ty prezentujesz na tym forum.
                    > Bezcelowe odbijanie piłeczki.

                    przesadzasz
                    drazni Was ze mowie prosto z mostu

                    • maga_luisa Re: Głupota pacjentów nie zna granic 02.09.07, 22:36
                      Lubię, kiedy ludzie mówią prosto z mostu.
                      Mierzi mnie, kiedy generalizują i uogólniają.
                      • szlachcic Re: Głupota pacjentów nie zna granic 03.09.07, 20:24
                        maga_luisa napisała:

                        > Lubię, kiedy ludzie mówią prosto z mostu.
                        > Mierzi mnie, kiedy generalizują i uogólniają.

                        Luisa przeciez jestes pewnie inteligentna osoba i wiesz ze zwrot
                        "lekarze biora lapowki" to skrot myslowy
                        lapowki sa problemem w tym srodowisku i tak niestety jest
            • aelithe Re: Głupota pacjentów nie zna granic 03.09.07, 17:17
              Pytanie o przebyte choroby jest podstawą wywiadu lekarskiego. W
              większości krajów wysoko rozwiniętych zanim pacjent trafi do lekarza
              podstawowy wywiad zbiera pielęgniarka i na tej podstawie segreguje
              chorych w rejestracji czy na Izbie Przyjęć.
              Zanim pacjent trafi do lekarza musi wypełnić ankiety kontroli chorób
              przelekłych. To są dane medyczne, a wiec niedopuszczalne jest
              udostępnienie ich osobom nie wykwalifikowanym.

              Poza tym np. co znaczy kontrola astmy dla osoby bez kwalifikacji
              medycznych ??

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka