manneken_pis
11.03.08, 21:14
Na wstępie zaznaczę, ze moim zdaniem jest to odosobniony przypadek. Tak jak w
każdym zawodzie są po prostu ludzie i ludziska, czyli jedni się do zawodu
nadaja, a inni nie.
I dlatego mój wątek dotyczy jednego konkretnie lekarza, a właściwie lekarki.
Nie wiem też, czy taka jest zawsze, czy po prostu mnie nie lubiła.
Poza tym cała obsługa owego szpitala była na poziomie, a jedzenie nawet smaczne.
A oto cała historia. Zapewniam, ze autentyczna:
Leżałem w jednym z „najlepszych warszawskich szpitali pełne trzy tygodnie.
Podczas przyjęcia z powodu nadcisnienia i duszności dostałem dozylnie
budesonid i godzinną kroplówkę z czegoś rozkurczowego plus tlen, a po trzech
godzinach leżenia na oddziale przyjęć przewiwziono mnie na oddział.
Trafiłem na lekarz (kobieta) jakiej wrogowi nie zyczę. Nie dość, ze o mało
mnie nie zabiła odstawiając mi podstawowe lekarstwo przeciw astmie
(euphylinum) i na dodatek nie powiadamiajac mnie o tym, ze je odstawiła, a ja
się dusiłem nie wiedzac dlaczego, to jak to zauwazyłem dała mnie lekarstwo po
którym się dusiłem co 4 godziny, a w końcu dostałem takiego ataku , ze o mało
nie umarłem .
Na szcęęście, ze kazałem żonie przynieść wcześniej swoj berotec, euophilinum i
foradil, dzięki czemu jak się jako tako podreperowałem poszedłem do
zabiegowego i zaaplikowano mnie jeszcze kroplówke rozkurczajacą oskrzela i
tlen, tak, ze w godzinę po ataki zaczałem oddychać rzężąc jak organy kościelne.
Poza tym Owa pani "doktor" wiedząc, ze mam kłopoty z podwyższona tachykardią
dała mnie do przerywania ew ataków najgorsze klekarstwo z możliwych "Ventolin"
(działania nieporządane na pierwszym miejscu ;Tachykardia, czyli
przyspieszenie czynności serca.
PO tym wszystkich wpadkach szanowna pani wzięła urlop i ja na szczęście
dostałem dobrego lekarza.
Niestety w dniu mojego wypisu (po pełnych trzech tygodniach lezenia owa pani
"doktor" wróciła i zrobiła mi wypis w którym napisała między innymi.
"Przebywał w dniach(3 tygodnie) z rozpoznaniem Lekkie /umiarkowane zaostrzenie
astmy oskrzelowej. Nadciśnienie tętnicze.Zburzenia gospodarki lipidowej.Stan
po operacji wyrostka robaczkowego( mój dopisek 43 lata temu).Nikotynizm w
wywiadzie (mój dopisek, paliłem 30 lat temu).
No i na koniec w zaleceniach:
Dalsza opieka w poradni POZ, Pulmunologicznej i kardiologicznej i jeszcze
jakies tampomiary PEF, umiarkowany wysiłek fizyczny itd itp, oraz
Regularne przyjmowanie leków 13 pozycji.
To ja się pytam,czy ja tam w końcu lezałem zdrowy i blokowałem tak potrzebne
komuś łóżka (nawet były pełne korytarze, czy symulowałem?
Dodam jeszcze, ze dwukrotnie prosiłem o wczesniejsze wypisanie ze szpitala na
własne żądanie. Na jedną z takich próśb lekarz (ten dobry) powiedział, ze
byłoby to nierozsadne z mojej strony ze względu na tachykardię.
A tak na koniec żartem, to ciekawe, czy jak bym wywiadzie powiedział, ze w
młodości się onanizowałem, to czy owa Pani dr by mi wpisała w rozpoznaniu
"onanizm".
Boze chroń nas przed takimi lekarzami na jak ta pani. Było tam wielu lekarzy,
ale z takiego tumiwisizmu jak u tej pani nie zauważyłem un żadnego.
Jak patrzyłem jak inni lekarze traktują swoich pacjentów to było mi przykro.
Dodam jeszcze, ze ta pani potrafiła wpisać mi ciśnienie którego nie mierzyła,a
jak poiprosiłem o pomoc, ze się bardzo żle czuję to przyszła do mnie po
półtorej godzinie (po telefonicznej interwenccji zony) i powiedziała"no i co
się dzieje ? nic się nie stało, przeciez pan zyje, hi hi hi.
I tak na koniec skoro tacy zdrowi jak ja leżą trzy pełne tygodnie w szpitalu
Akademi medycznej, to ile leżą chorzy naprawdę?
Co ja mam zrobić z tym fantem, bo przyznam się , ze ten nikotynizm (sprzed 30
lat w rozpoznaniu mnie po prostu wk...
pozdrawiam.