Dodaj do ulubionych

Dwa słowa pacjenta o słuzbie zdrowia

11.03.08, 21:14
Na wstępie zaznaczę, ze moim zdaniem jest to odosobniony przypadek. Tak jak w
każdym zawodzie są po prostu ludzie i ludziska, czyli jedni się do zawodu
nadaja, a inni nie.
I dlatego mój wątek dotyczy jednego konkretnie lekarza, a właściwie lekarki.
Nie wiem też, czy taka jest zawsze, czy po prostu mnie nie lubiła.
Poza tym cała obsługa owego szpitala była na poziomie, a jedzenie nawet smaczne.
A oto cała historia. Zapewniam, ze autentyczna:

Leżałem w jednym z „najlepszych warszawskich szpitali pełne trzy tygodnie.
Podczas przyjęcia z powodu nadcisnienia i duszności dostałem dozylnie
budesonid i godzinną kroplówkę z czegoś rozkurczowego plus tlen, a po trzech
godzinach leżenia na oddziale przyjęć przewiwziono mnie na oddział.
Trafiłem na lekarz (kobieta) jakiej wrogowi nie zyczę. Nie dość, ze o mało
mnie nie zabiła odstawiając mi podstawowe lekarstwo przeciw astmie
(euphylinum) i na dodatek nie powiadamiajac mnie o tym, ze je odstawiła, a ja
się dusiłem nie wiedzac dlaczego, to jak to zauwazyłem dała mnie lekarstwo po
którym się dusiłem co 4 godziny, a w końcu dostałem takiego ataku , ze o mało
nie umarłem .
Na szcęęście, ze kazałem żonie przynieść wcześniej swoj berotec, euophilinum i
foradil, dzięki czemu jak się jako tako podreperowałem poszedłem do
zabiegowego i zaaplikowano mnie jeszcze kroplówke rozkurczajacą oskrzela i
tlen, tak, ze w godzinę po ataki zaczałem oddychać rzężąc jak organy kościelne.
Poza tym Owa pani "doktor" wiedząc, ze mam kłopoty z podwyższona tachykardią
dała mnie do przerywania ew ataków najgorsze klekarstwo z możliwych "Ventolin"
(działania nieporządane na pierwszym miejscu ;Tachykardia, czyli
przyspieszenie czynności serca.
PO tym wszystkich wpadkach szanowna pani wzięła urlop i ja na szczęście
dostałem dobrego lekarza.

Niestety w dniu mojego wypisu (po pełnych trzech tygodniach lezenia owa pani
"doktor" wróciła i zrobiła mi wypis w którym napisała między innymi.

"Przebywał w dniach(3 tygodnie) z rozpoznaniem Lekkie /umiarkowane zaostrzenie
astmy oskrzelowej. Nadciśnienie tętnicze.Zburzenia gospodarki lipidowej.Stan
po operacji wyrostka robaczkowego( mój dopisek 43 lata temu).Nikotynizm w
wywiadzie (mój dopisek, paliłem 30 lat temu).

No i na koniec w zaleceniach:
Dalsza opieka w poradni POZ, Pulmunologicznej i kardiologicznej i jeszcze
jakies tampomiary PEF, umiarkowany wysiłek fizyczny itd itp, oraz
Regularne przyjmowanie leków 13 pozycji.

To ja się pytam,czy ja tam w końcu lezałem zdrowy i blokowałem tak potrzebne
komuś łóżka (nawet były pełne korytarze, czy symulowałem?
Dodam jeszcze, ze dwukrotnie prosiłem o wczesniejsze wypisanie ze szpitala na
własne żądanie. Na jedną z takich próśb lekarz (ten dobry) powiedział, ze
byłoby to nierozsadne z mojej strony ze względu na tachykardię.

A tak na koniec żartem, to ciekawe, czy jak bym wywiadzie powiedział, ze w
młodości się onanizowałem, to czy owa Pani dr by mi wpisała w rozpoznaniu
"onanizm".

Boze chroń nas przed takimi lekarzami na jak ta pani. Było tam wielu lekarzy,
ale z takiego tumiwisizmu jak u tej pani nie zauważyłem un żadnego.
Jak patrzyłem jak inni lekarze traktują swoich pacjentów to było mi przykro.
Dodam jeszcze, ze ta pani potrafiła wpisać mi ciśnienie którego nie mierzyła,a
jak poiprosiłem o pomoc, ze się bardzo żle czuję to przyszła do mnie po
półtorej godzinie (po telefonicznej interwenccji zony) i powiedziała"no i co
się dzieje ? nic się nie stało, przeciez pan zyje, hi hi hi.

I tak na koniec skoro tacy zdrowi jak ja leżą trzy pełne tygodnie w szpitalu
Akademi medycznej, to ile leżą chorzy naprawdę?

Co ja mam zrobić z tym fantem, bo przyznam się , ze ten nikotynizm (sprzed 30
lat w rozpoznaniu mnie po prostu wk...

pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • obs2 Re: Dwa słowa pacjenta o słuzbie zdrowia 11.03.08, 21:45
      w zasadzie komentarz zbyteczny, post przerażający, tym bardziej
      zachęca mnie do brania nóg za pas i wyjechania z tego kraju, póki
      nie jest za późno, póki pacjenci tacy jak autor wątku swą
      nienawiścią nie wykończą nas wszystkich.
      Ponieważ jednak to w końcu jest forum, spróbuję, choć nóż mi się w
      kieszeni otwiera, skomentować ten post, zaznaczając, że o ile prawdą
      jest to co piszesz, to racji nie masz ani ty, ani pani doktor.

      > Podczas przyjęcia z powodu nadcisnienia i duszności dostałem
      > dozylnie budesonid i godzinną kroplówkę z czegoś rozkurczowego
      > plus tlen,

      no cóż, to nie jest standardowe leczenie ataku astmy. Co do
      nadciśnienia, to nie wiemy jakie były wartości.

      > Nie dość, ze o mało
      > mnie nie zabiła odstawiając mi podstawowe lekarstwo przeciw astmie
      > (euphylinum)


      Euphylinum jest podstawowym lekarstwem na astmę może w Bangladeszu.
      Owszem, stosuje się je jako lek II, wg niektórych wytycznych III
      rzutu. Odstawienie tego leku przy tachykardii aż się samo prosi!

      > Poza tym Owa pani "doktor" wiedząc, ze mam kłopoty z podwyższona
      > tachykardią dała mnie do przerywania ew ataków najgorsze
      > klekarstwo z możliwych "Ventolin"(działania nieporządane na
      > pierwszym miejscu ;Tachykardia

      jeżeli przy Ventolinie tachykardia jest na pierwszym miejscu wśród
      działań niepożądanych, to przy eufilinie tachykardia jest na
      pierwszym miejscu z laurem, wyróznieniem i podkreśleniem.

      > To ja się pytam,czy ja tam w końcu lezałem zdrowy i blokowałem tak
      > potrzebnie komuś łóżka (nawet były pełne korytarze, czy
      > symulowałem?

      możesz przybliżyć, bo nie rozumiem powyższego pytania- wątpliwości?

      > Dodam jeszcze, ze ta pani potrafiła wpisać mi ciśnienie którego
      > nie mierzyła

      może mierzył kto inny?

      > Co ja mam zrobić z tym fantem, bo przyznam się , ze ten nikotynizm
      > (sprzed 30lat w rozpoznaniu mnie po prostu wk...

      człowieku puknij się w łeb! To że ci wstyd że paliłeś to jeszcze nie
      powód do pisania nieprawdy. Przecież napisano że w wywiadzie!


      • seniorita15 Re: Dwa słowa pacjenta o słuzbie zdrowia 11.03.08, 22:04
        Napisalam dlugi post ,ale mi zniknal,wiec juz nie chce mi sie powtarzac.Pomijam
        juz nieprawidlowe uzywanie slowa tachykardia.Tachykadia nie moze byc
        podwyzszona.Nikotynizm w przeszlosci moze byc i przypusczalnie jest przyczyna
        Twojego obecnego stanu zdrowia.O aminofilinie juz napisal obs2.Z takim
        rozpoznaniem jak Twoje w Skandynawii skonczyloby sie na parogodzinnym pobycie w
        izbie przyjec.Mozna podejrzewac,ze zlozyles wizyte prywatna lekarzowi ,ktory
        decydowal o przyjeciu.Moze potrzebne bylo dluzsze zwolnienie poszpitalne?Bo nie
        chce mi sie wierzyc w ten 3-tygodniowy pobyt przy taki rozpoznaniu.Tu gdzie
        pracuje to nadcisnienie leczy sie u pielegniarki w rejonie ,a nie na oddziale
        szpitalnym.Pacjenci maja mierzone cisnienie tylko przy przyjeciu i w czasie
        zabiegu operacyjnego.Nie przyjmuje sie w ogole do szpitala pacjentow do
        planowych zabiegow,jesli cisnienie nie jest uregulowane.Twoj przypadek nie byl
        operacyjny,ale zaniedbane leczenie nadcisnienia to Twoja wina.Tachykardia mogla
        byc spowodowana przedawkowaniem lekow na astme w domu.Czyli sam sobie jestes winien.
        • manneken_pis Re: Dwa słowa pacjenta o słuzbie zdrowia 11.03.08, 22:13
          seniorita15 napisała:

          > Napisalam dlugi post ,ale mi zniknal,wiec juz nie chce mi sie powtarzac.Pomijam
          > juz nieprawidlowe uzywanie slowa tachykardia.Tachykadia nie moze byc
          > podwyzszona.Nikotynizm w przeszlosci moze byc i przypusczalnie jest przyczyna
          > Twojego obecnego stanu zdrowia.O aminofilinie juz napisal obs2.Z takim
          > rozpoznaniem jak Twoje w Skandynawii skonczyloby sie na parogodzinnym pobycie w
          > izbie przyjec.Mozna podejrzewac,ze zlozyles wizyte prywatna lekarzowi ,ktory
          > decydowal o przyjeciu.Moze potrzebne bylo dluzsze zwolnienie poszpitalne?Bo nie
          > chce mi sie wierzyc w ten 3-tygodniowy pobyt przy taki rozpoznaniu.Tu gdzie
          > pracuje to nadcisnienie leczy sie u pielegniarki w rejonie ,a nie na oddziale
          > szpitalnym.Pacjenci maja mierzone cisnienie tylko przy przyjeciu i w czasie
          > zabiegu operacyjnego.Nie przyjmuje sie w ogole do szpitala pacjentow do
          > planowych zabiegow,jesli cisnienie nie jest uregulowane.Twoj przypadek nie byl
          > operacyjny,ale zaniedbane leczenie nadcisnienia to Twoja wina.Tachykardia mogla
          > byc spowodowana przedawkowaniem lekow na astme w domu.Czyli sam sobie jestes wi
          > nien.
          leczę się u kardiologa i zażywam regularnie wszystkie leki. Dodam , ze wszystkie
          badania (krwe, cukier itd itp mam bardzo dobre, to moze ja byłem nie w szpitalu
          AM tylko na jakimś oddziale w wariatkowie i mnie się to wszystko sniło?
      • manneken_pis Re: Dwa słowa pacjenta o słuzbie zdrowia 11.03.08, 22:09
        > Dodam jeszcze, ze ta pani potrafiła wpisać mi ciśnienie którego
        > nie mierzyła

        może mierzył kto inny?

        Nie nikt inny nie mierzył. POza tym tak się dusiłem po odstawieniu eupfiliny, ze
        o mało się nie udusiłem i na dodatek nie dostałem nic na riozkurcz oskrzeli,
        dopiero potem mi dała ten Ventolin po którym tak mi w klacie łomotało (do 134),
        ze o mało się nie rozleciałem. Następnie dostałem zamiast Foradilu nebulizacjęz
        Atroventu, który mi wybitnie nie służył i był podawany nieregularnie, Np raz po
        półtorej godzinie i wtedy o mało się nie udusiłem.
        Leczyłem sie kilkanascie lat u pulmunologa i zawsze przy podaniu nowego leku
        miałem mówione, ze jak by coś nie tak, to proszę odstawić i wrócić do starego do
        nastepnej wizyty.
        A poza tym to kto ma się puknać w czoło. pacjent który prosi o zmierzenie
        ciśnienia i otrzymuje odpowiedz, ze lekarz nie ma czasu?Do rana zresztą, a nie w
        tej chwili?
        A interwencja po 105 godzinie i telefonie z domu to tez nienawiść?
        MOże wzorem genialnego stratega główką w ścianę zamiast choremu olewanemu
        człowiekowi zarzucać nienawiść?
        • obs2 Re: Dwa słowa pacjenta o słuzbie zdrowia 11.03.08, 22:18
          > A poza tym to kto ma się puknać w czoło. pacjent który prosi o
          > zmierzenie ciśnienia i otrzymuje odpowiedz, ze lekarz nie ma
          > czasu?

          owszem, pacjent.
        • aloalo2001 Re: Dwa słowa pacjenta o słuzbie zdrowia 11.03.08, 22:19
          > A poza tym to kto ma się puknać w czoło. pacjent który prosi o
          zmierzenie
          > ciśnienia i otrzymuje odpowiedz, ze lekarz nie ma czas

          Czy uwazasz, ze pielegniarka nie jest w stanie zmierzyc cisnienia?
          Nie rozumiem, dlaczego milaby to robic lekarz, kilka razy dziennie.

          Co do euphiliny, zgadzam sie w zupelnosci z piszacymi powyzej.
          I jesli juz masz astme rozpoznana dziwi mnie Twoja ignoracja co do
          pomiarow PEF, toz to podstawowy paramert do monitorowania przez
          pacjenta w celu okreslenia skutecznosci leczenia.

          Moja rada jest taka, aby w perpektywie wielu lat leczenia, ktore Cie
          czeka, obecnie stosowal minimalnie skuteczne leczenie.
        • ament Re: Dwa słowa pacjenta o słuzbie zdrowia 11.03.08, 22:36
          manneken_pis napisał:

          > Nie nikt inny nie mierzył.

          Czyli rozumiem, że przez 3 tygodnie hospitalizacji nie miałeś mierzonego ciśnienia tętniczego?

          Co do eufiliny zgadzam sie oczywiście z obs2. Dodam tylko, że prawdopodobnie zażywając ten lek bez nadzoru medycznego prawdopodobnie sam zafundowałeś sobie tak długą hospitalizację, ponieważ przedawkowanie teofiliny tak się właśnie kończy.

          Napisanie w rozpoznaniu że paliłeś nie oznacza że jesteś upośledzony , więc nie ma sie czego wstydzić. Palenie nawet w tak odległym czasie ma swoje znaczenie zwłaszcza w chorobach pulmonologicznych i powinno być zaznaczone w rozpoznaniu.

          • kzet69 Re: Dwa słowa pacjenta o słuzbie zdrowia 11.03.08, 23:00
            koledzy i koleżanki luzik przecież to tylko statystyczny polski
            pacjent, taki typowy "misio", i chyba dobrze mu się to leczenie
            przysłużyło skoro ma tyle sił i energii by opisywac swoje
            nieszczęście na wielu różnych forach, a jego pseudomedyczną wiedzę
            pominę milczeniem... Podoba mi się jedynie to samowolne przynoszenie
            leków przez żonę i zażywanie ich bez konsultacji z lekarzem, gdyby
            zdechł wskutek interakcji z tym co dostał w szpitalu pewnie byłby
            piękny tytuł w faxie czy innym gó...ku
            • manneken_pis "Zdechł".Co za finezyjne określenie. Pełne miłosci 11.03.08, 23:19
              kzet69 napisał:

              > koledzy i koleżanki luzik przecież to tylko statystyczny polski
              > pacjent, taki typowy "misio", i chyba dobrze mu się to leczenie
              > przysłużyło skoro ma tyle sił i energii by opisywac swoje
              > nieszczęście na wielu różnych forach, a jego pseudomedyczną wiedzę
              > pominę milczeniem... Podoba mi się jedynie to samowolne przynoszenie
              > leków przez żonę i zażywanie ich bez konsultacji z lekarzem, gdyby
              > zdechł wskutek interakcji z tym co dostał w szpitalu pewnie byłby
              > piękny tytuł w faxie czy innym gó...ku

              lekarza do pacjenta. A jeśli chodzi o ten lek lek to Berotec i Foradil, dzięki
              któremu własnie nie "zdechłem".
              A co do wielu forów , to tylko na dwóch to opisałem, bo za pierwszym razem się
              pomyliłem i napisałem na forum dla amatorów.
              A swoja drogą to ciekawe ilu jest takich lekarzy których bawi "Z D Y C H A N I
              E" tych wstrętnych i niepotrzebnych pacjentów.JAk Oni śmią w ogóle żyć i d..ę
              zawracać jaśnie panom lekarzom takim jak ty!
              Na szcęście większość jest inna, czyli poważnie traktruje swój zawód i dla nich
              pacjęci czasem nawet umierają, a nie zdychają!!!

              Niestety dopiero w szpitalu się dowiedziałem, ze przy takim skurczu oskrzeli
              jaki mnie się tam przytrafił tlen nic nie pomaga i mozna sibie tą rurkę równie
              dobrze wsadzić z drugiej strony .
              • kzet69 Re: "Zdechł".Co za finezyjne określenie. Pełne mi 11.03.08, 23:39
                jakiś ty biedny misiu... i jakie bzdurki piszesz....
                • manneken_pis Re: "Zdechł".Co za finezyjne określenie. Pełne mi 11.03.08, 23:57
                  kzet69 napisał:

                  > jakiś ty biedny misiu... i jakie bzdurki piszesz....
                  A ty jakiś wyedukowany medycznie pysiu...skoro majac do wyboru taki zasób słów
                  określajacych zejsciae człowieka z tego świata użyłeś słowa "zdechł". Na jakiej
                  to Akademii Medycznej tak nauczają ?
                  A może po prostu jesteś z PiS? I tak jak Oni nienawidzisz ludzi?
                  a to już nie są bzdurki. Określenie śmierci człowieka zdychaniem jest ponizej
                  godności ludzkiej i nawet najgorsi menele tak nie mówią. W języku knajackim
                  nazywaja to wykorkowaniem, przekręceniem się itp, ale nigdy zdechnięciem.
                  Myślę, ze tą swoja wypowiedzią okryłes hańbą większą część porzadnych ludzi z
                  branży medycznej piszących na tym forum.
                  Miłej nocy zyczę i oby tobie nikt bliski nigdy nie zdechł. Nawet pies.
                  • kzet69 Re: "Zdechł".Co za finezyjne określenie. Pełne mi 12.03.08, 00:00
                    jakiś ty biedny ... misiu
                    • manneken_pis Re: "Zdechł".Co za finezyjne określenie. Pełne mi 12.03.08, 00:13
                      kzet69 napisał:

                      > jakiś ty biedny ... misiu

                      Bardziej biedni są chyba twoi pacjenci co nie chcą zdechnąć ...pysiu
              • obs2 Re: "Zdechł".Co za finezyjne określenie. Pełne mi 11.03.08, 23:44
                > Pełne miłości lekarza do pacjenta.

                ewentualna "miłość" lekarza do pacjenta to głęboka patologia. Ciesz
                się więc że jej tu nie widzisz- to dowód że rozmawiasz ze zdrowymi
                psychicznie lekarzami.

                >JAk Oni śmią w ogóle żyć i d..ę
                > zawracać jaśnie panom lekarzom takim jak ty!

                kompletnie nie rozumiesz świata, pleciesz farmazony i dziwisz się
                potem ewentualnym agresywnym komentarzom.

                • dwimmerling A tak swoja droga... 11.03.08, 23:57
                  ...moze jakis maly zawal po aminofilinie wzietej bez konsultacji dobrze by naszemu "misie-owi" zrobil.Moze by sie nauczyl,ze wbrew pozorom to jednak lekarz zwykle ma racje,a nie pacjent.

                  Ps.Nasz drogi Misiu,mozesz mi wierzyc badz nie,ale wcale sie nie dusiles.A juz napewno nie tak,zeby grozilo Ci to smiercia.Osoba ktora sie dusi nie jest w stanie zaczekac,az zona przyjedzie z domu z lekami a nastepnie przyjac dwoch inhalatorow i polknac tabletki.
                  • manneken_pis Re: A tak swoja droga... 12.03.08, 00:10
                    dwimmerling napisał:

                    > ...moze jakis maly zawal po aminofilinie wzietej bez konsultacji dobrze by nasz
                    > emu "misie-owi" zrobil.Moze by sie nauczyl,ze wbrew pozorom to jednak lekarz zw
                    > ykle ma racje,a nie pacjent.

                    CZy ja piszę w obcym języku?
                    Lekarstwa mi przywieziono dwa dni wcześniej po pierwszym duszeniu i miałem w
                    szafce. A to czy się dusiłem, to zapewniam, ze jeszcze nigdy w zyciu tak się
                    wcześniej nie dusiłem. Ja po prostu nawet nie "grałem" ja nabierałem powietrza i
                    im więcej starałem się go nabrać tym mniej go miałem. To był koszmar. Myślałem,
                    ze to juz koniec.
                    Do tej pory na samą myśl o tym ciarki mnie przechodzą.
                    A dopiero po tym jak zacząłem jako tako "dychać" podano mnie kroplówkę i tlen i
                    po kilkudziesięciu minutach zacząlem jako tako odychać i strasznie rzęzić.
                    Następnie po kroplówie pani pielęgniarka oklepała mnie plecy i jakoś do rana
                    powolutku się poprawiło.
                    A tak dokładnie to było położenie się i co kilkanaście minut wstawanie celem
                    oddania moczy (kilkadziesiat razy do rana. Tano ważyłem 1,2 kg mniej mimo
                    wypicia sporej ilości wody.
                    A co do wazenia, to co dzień rano się ważyłem i zapisywałem stąd ta uwaga.
                    >
                    > Ps.Nasz drogi Misiu,mozesz mi wierzyc badz nie,ale wcale sie nie dusiles.A juz
                    > napewno nie tak,zeby grozilo Ci to smiercia.Osoba ktora sie dusi nie jest w sta
                    > nie zaczekac,az zona przyjedzie z domu z lekami a nastepnie przyjac dwoch inhal
                    > atorow i polknac tabletki.
                  • ewa1125 Re: "Zdechł".Co za finezyjne określenie. Pełne mi 06.05.08, 12:21
                    Panstwo lekarze sie oburzaja i jeszcze zarzucaja brak wiedzy
                    medycznej u pacjenta.A od czego wy jestescie?Jeszcze nie trafilam na
                    lekarza,ktory by sam z siebie,a nawet po moich usilnych
                    prosbach,cokolwiek wytlumaczyl tak,aby zrozumial to laik.Opiekuje
                    sie 84letnia babcia,niestety juz nie kumajaca tak jak zdrowy czlowiek
                    (zaburzenia neurologiczne,nie pamieta wszystkiego),ale dosc
                    samodzielna.Wyladowala w szpitalu z nadcisnieniem i
                    dusznosciami.Pomijajac to,ze musialam tam spedzac cale dnie,bo
                    pielegniarki nie sa w stanie zajac sie problemowymi pacjentami,ale
                    to co robil"pan doktor",to az mi sie noz otwiera w kieszeni,a minal
                    juz rok.Na samym poczatku poinformowalam lekarza,o stanie umyslowym
                    babci i poprosilam o konsultacje(czyli wszelkie pytania o jej stan
                    sprzed wizyty w szpitalu)ze mna.Oczywiscie zadnych konsultacji nie
                    bylo,lekarz sie pytal babci,ktora zawsze mowila,ze czuje sie dobrze
                    i nic jej nie dolega-tak ma przy lekarzach.Nie zlicze ile razy
                    czatowlam na lekarza,zeby sie dowiedziec,co wlasciwie babci
                    jest,nigdy sie niczego nie dowiedzialam.W ciagu dnia babcia byla
                    nieprzytomna po jakis lekach,tak,ze nie byla w stanie usiasc i zjesc
                    obiadu,bo spala.Oczywiscie,po interwencji tym razem u pani
                    doktor,otrzymalam info,ze to leki na spanie(sic!);dzialajace cala
                    dobe?A od innej pacjentki slyszlam,ze babcia w nocy wstaje z
                    lozka,wiec co to za leki na spanie.Babcia ma cukrzyce i sie na nia
                    leczy,nikt nie powiedzial,zeby przyniesc aparat do pomiaru
                    cukru,tylko co pare godzin pielegniarka pobierala krew z reki,tak,ze
                    babcia miala cale rece w siniakach(powiedzieli o aparacie po
                    tygodniu).I przechodze do meritum:na kilka dni przed wypisaniem
                    babci ze szpitala dowiedzialam sie,ze nadcisnienie ustabilizowali w
                    ciagu kilku dnia,a pozostaly tydzien stabilizowali cukrzyce.No to
                    mna zatrzeslo,bo nikt mnie o tym nie poinformowal,za to ja(jako
                    znajaca babcie i przebieg jej choroby)informowalam lekarza,ze wysoki
                    cukier,to nie kwestia zle prowadzonej cukrzycy,ale pobytu w szpitalu
                    (stresu)i tego zamulajacego leku(kolejny stres,bo w tym zmuleniu nie
                    wiedziala gdzie jest).W odpowiedzi uslyszlam,ze zapewnie zle
                    mierzylam babci cukier,nie wtedy jak miala wysokie "piki";no
                    sorry,ale ja mam do czynienia z babci cukrzyca(opieka 2 lekarzy) 6
                    lat,a ten lekarz tydzien.Na szczescie po 2 tygodniach babcia wrocila
                    do domu.I informacja dla tych,ktorzy powiedza,ze lekarz wie lepiej
                    jak chorobe leczyc-babcia wrocila ze szpitala w stanie duzo gorszym
                    niz do niego poszla(szykowalismy sie na pogrzeb),jeszcze tydzien
                    byla nieprzytomna,2 miesiace z lozka nie wstawala,a dawke insuliny
                    dostala takie,ze wpadla w hipoglikemie.Dopiero we wspolpracy z
                    lekarzami,ktorzy sie zajmuja babcia na codzien,wrocila do formy
                    (nawet lepszej niz przed pojsciem do szpitala),insuliny ubylo o 10
                    jednostek na jeden zastrzyk,a obecnie przeszla na tabletki z
                    insulina na noc.
                    Moze i macie wiedze medyczna,ale zupelnie wam szwankuje komunikacja
                    z pacjentami i ich rodzinami,to oni czesto wiedza lepiej od
                    lekarza,co choremu sluzy i dlaczego reaguje tak,a nie inaczej.Nie
                    informujecie pacjentow o terapii jakiej sa poddawani,o jej skutach
                    dodatnich i ubocznych,dajecie leki jakie wam sie wydaja sluszne,nie
                    baczac,ze dany organizm najlepiej toleruje stary lek(tez to
                    przerabialam z babcia,lekarz wypisywal nowe leki,po czym i tak
                    wracal do starych,akurat lepiej sluzacych babci.Ale kasy jaka
                    wydalam na wynalazki nikt mi nie zwroci).Zreszta widac to po postach
                    tutaj,wytykacie autorowi watku brak wiedzy medycznej,zamiast sie
                    zastanowic,czy ta lekarka w ogole rozmawiala z pacjentem o
                    terapii,ktora mu serwuje.Moze po takim porzadnym wywiadzie pacjent
                    mialby komfort,a lekarz mniej pracy i nie eksperymentowalby na
                    pacjencie?Opiekujac sie babcia,niestety musialam zaliczac jej pobyty
                    w szpitalu i nigdy,zaden lekarz,nawet po wielokrotnych prosbach,nie
                    udzielil mi zadnej informacji na temat leczenia.Ewa
                    • snajper55 Re: "Zdechł".Co za finezyjne określenie. Pełne mi 06.05.08, 13:00
                      ewa1125 napisała:

                      > a obecnie przeszla na tabletki z insulina na noc.

                      Możesz podać nazwę tych "tabletek z insuliną" ?

                      S.
                  • ewa1125 Re: A tak swoja droga... 06.05.08, 12:31
                    Tak,wy wiecie lepiej i nawet wszystko.A ja ci powiem,ze nie,bo ty
                    widzisz pacjenta tylko w czasie pobytu w szpitalu,nie wiesz jak jego
                    akurat organizm zareaguje na twoj swietny lek.Jak juz pisalam
                    wyzej,mojej babci tez od czasu do czasu lekarz wypisuje nowe,ponoc
                    lepsze leki.Oprocz tego,ze sa zazwyczaj drozsze,to i tak wracamy do
                    starych,bo lepiej dzialaja,a kase za wasze eksperymenty,kto mi
                    zwroci?
                    I najwazniejsze,co wynika z waszych postow,nie umiecie/potraficie
                    rozmawaic z pacjentem.Majac sie za takich nieomylnych,nie
                    przeprowadzacie porzadnych wywiadow i tak naprawde g..no wiecie o
                    pacjentach.Troche pokory by sie przydalo,a nie hasel,ze"lekarz wie
                    lepiej".
                    ps.To opinia oczywiscie tylko o lekarzach,ktorych spotykalam na
                    swojej drodze.Dobrych lekarzy tez na szczescie znam,wlasnie dwie
                    takie lekarki opiekuja sie moja babcia(lekarz pierwszego kontaktu i
                    neurolog,znajaca sie tez na cukrzycy),dzieki nim,po kazdym pobycie w
                    szpitalu,babcia wraca do normy,zamiast dogorywac na lozku.I cenie je
                    wlasnie za to,ze wypytaja sie o wszystko,o wydawaloby sie
                    duperele,ale dzieki temu mamy wspolna plaszczyzne dzialania-ja,jako
                    ciagle obecna przy babci i znajaca jej reakcje,i one ze swoja wiedza
                    medyczna i elastycznascia w jej stosowaniu.
                    p.s.wyobrazcie sobie,ze nic nie wiedzac na temat medycyny,ladujecie
                    w szpitalu,gdzie cos wam robia,cos wam daja,ale was nie informuja co
                    wam jest i jak was lecza.Fajnie tak oddac sie w rece obcych ludzi i
                    niech robia co chca?
    • mindflayer Nie należy brać leków po kryjomu! 12.03.08, 00:11
      Po pierwsze- nie ma dożylnego budesonidu. Nie istnieje.
      Po drugie- eufilina jest z jednej strony toksycznym, a z drugiej słabo działającym w astmie lekiem. Jeżeli pacjent brał jeszcze inne leki zwłaszcza (cokolwiet przez to rozumie) kardiologiczne, to liczba interakcji z eufiliną jest duża.
      Po trzecie - mamy tu przykład dramatycznie niewyedukowanego pacjenta, który na własną odpowiedzialność nabrał identycznie działających leków, nałożyły mu się działania niepożądane i ma teraz pretensje.
      Pacjent sam zastosował Berotec i Foradil, a następnie dostał dożylnie Ventolin. W czasie napadu leki wziewne nieprzewidywalnie się wchłaniają, a na dodatek spanikowany pacjent nie kontroluje dawki (stosuje za dużo leku). Chory zażył 3 różne leki o tym samym mechanizmie, tylko różnym czasie działania. Gdyby lekarz o tym wiedział, nie podałby leków wziewnych albo dożylnego Ventolinu. I jak tu się nie miało skończyć tachykardią?

      PS Ja tu nigdzie nie widzę wziewnego (ewentualnie doustnego) sterydu. Zwalam to na fakt, że Pan nie pisze o wszystkich zażywanych lekach.
      PS 2 Przy takiej samokontroli 'astmy' nie będzie się Pan długo męczył z lekarzami.
      • manneken_pis Re: Nie należy brać leków po kryjomu! 12.03.08, 00:24
        to moze to zle zrozumiałem. W każdym razie coś mi wstrzyknęli w ten weflon, czy
        jak mu tam. Po grugie z wyjatkiem tego ataku nie wziąłem nic bez wiedzy lekarza
        ( co zreszta następnego dnia odnotowałem w kalendarzyku.
        Po trzecie dostałempotem wziewny Flixotide.
        Po czwarte na wypisie mam dalej zaordynowaneEuphiulinum 2 razy 1 300mg.Foradil 2
        razy 2 wdechy i Fliksotide 2 razy 2 wdechy oraz "krótko działający B2-mimetyk w
        razie duszności do 4 razy na dobę.

        Plus oczywiscie leki na nadcisnienie i tachykardię
        • kzet69 Re: Nie należy brać leków po kryjomu! 12.03.08, 00:28
          > to moze to zle zrozumiałem. W każdym razie coś mi wstrzyknęli w
          ten weflon, czy
          > jak mu tam. Po grugie z wyjatkiem tego ataku nie wziąłem nic bez
          wiedzy lekarza
          > ( co zreszta następnego dnia odnotowałem w kalendarzyku.
          dobre jak rany lulek a potem bęcwał ma pretensje że zostanie
          nazwany bęcwałem

          ps. gdybyś zmarł wskutek własnej samowoli farmakologicznej, a
          lekarza potem by ciągali po prasie i sądach za niedopełnienie
          obowiazków to zwrot "zdechł na własne życzenie" jest jak najbardziej
          na miejscu
          a ogolnie to życzę Ci dużo zdrowia by koledzy lekarze nie musieli
          takiego bęcwała ratowac... od samego siebie
          • manneken_pis Re: Nie należy brać leków po kryjomu! 12.03.08, 00:33
            kzet69 napisał:

            > > to moze to zle zrozumiałem. W każdym razie coś mi wstrzyknęli w
            > ten weflon, czy
            > > jak mu tam. Po grugie z wyjatkiem tego ataku nie wziąłem nic bez
            > wiedzy lekarza
            > > ( co zreszta następnego dnia odnotowałem w kalendarzyku.
            > dobre jak rany lulek a potem bęcwał ma pretensje że zostanie
            > nazwany bęcwałem
            >
            > ps. gdybyś zmarł wskutek własnej samowoli farmakologicznej, a
            > lekarza potem by ciągali po prasie i sądach za niedopełnienie
            > obowiazków to zwrot "zdechł na własne życzenie" jest jak najbardziej
            > na miejscu
            > a ogolnie to życzę Ci dużo zdrowia by koledzy lekarze nie musieli
            > takiego bęcwała ratowac... od samego siebie

            Lepiej, zeby bęcwał się udusił, bo lekarz był na izbie porzyjęć i zreszta nawet
            po kroplówce zaordynowanej przez telefon tez się nie pokazał.
            Najlepiej jak by bęcwał się połozył i udusił zamiast ratować
            • kzet69 Re: Nie należy brać leków po kryjomu! 12.03.08, 00:42
              Lepiej, zeby bęcwał się udusił, bo lekarz był na izbie porzyjęć i
              zreszta nawet
              > po kroplówce zaordynowanej przez telefon tez się nie pokazał.

              tak misiu na tej izbie to w kręgle grał....
              • manneken_pis Re: Nie należy brać leków po kryjomu! 12.03.08, 00:46
                kzet69 napisał:

                > Lepiej, zeby bęcwał się udusił, bo lekarz był na izbie porzyjęć i
                > zreszta nawet
                > > po kroplówce zaordynowanej przez telefon tez się nie pokazał.
                >
                > tak misiu na tej izbie to w kręgle grał....

                czy ja piszę pysiu, ze grał w kręgle? Był tam bo był widocznie potrzebny, a ja
                miałem do wyboru, albo się ratować, albo udusić!
                Wybrałem ratunek i dlatego teraz tu klikam zamiast lezeć zdechły w prosektorium.
                Przepraszam, ze nie zrobiłem ci przyjemności i nie zdechłem
                • kzet69 Re: Nie należy brać leków po kryjomu! 12.03.08, 00:48
                  oj misiu ... zostaniesz misiem... pogadaj z aronem on ci opowie o
                  wydajności, terenówkach i firleju, pocieszy, dogadacie się zapewniam
    • andnow2 Chyba masz rację p.atryku, 12.03.08, 04:37
      pisząc w swym wątku, że: "Forma i tresc niektorych "lekarskich"
      postow, daleko odbiega od akceptowalnego poziomu. Czy to musi byc
      nieodwracalny trend?"

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=76779302
    • extorris Re: Dwa słowa pacjenta o słuzbie zdrowia 12.03.08, 05:47
      kiedys byl watek o tym co to za pojecie "trudny pacjent"

      oto macie trudnego pacjenta
      zaprezentowal sie ze wszystkimi szczegolami, detalami i najdrobniejszymi smaczkami

      nalezaloby pokazac go studentom, i to nie tylko z powodu znakomitego, wrecz
      podrecznikowego opisu dusznosci wydechowej

      jestem zachwycony ta autoprezentacja
      mozna tu wrecz naukowo zdefiniowac co to jest "trudny pacjent"

      1. trudny pacjent wie co mu dolega: dusznosc z powodu odstawienia leku i
      tachykardia z powodu wprowadzenia innego leku
      2. trudny pacjent wie jak powinien byc leczony, od lekarza oczekuje realizacji
      jego wytycznych (teofilina jest dobra na wszystko, nie uzywac ventolinu)
      3. trudny pacjent ma rozlegla wiedze na temat swojej choroby - potrafi
      prawidlowo zapamietac leki, ktorymi jest leczony, nawet nazwy chemiczne, co
      prawda myla mu sie drogi podania, ale to przeciez nie jest tak istotne
      4. trudny pacjent dokladnie zapamietuje jak byl leczony i uczy sie tego, zeby
      miec pewnosc, ze nastepnym razem bedzie leczony tak samo - nauczyl sie, ze przy
      skurczu oskrzeli tlen nie pomaga, wiec przy kolejnej okazji odmowi tlenu (bo tak
      mu powiedzieli w szpitalu, w tym samym szpitalu, w ktorym podali mu dozylnie
      budezonid)
      5. trudny pacjent, gdy widzi, ze lecza go inaczej niz on sam by sie leczyl,
      bierze leki, ktore ma w domu
      6. trudny pacjent dokladnie notuje przyjmowane przez siebie leki w kalendarzyku,
      ktory trzyma w szafce (lekarzowi nie pokarze co bierze, bo przeciez sie nie pyta)
      7. trudny pacjent mowi lekarzowi jakie leki zazywa dodatkowo dopiero przy
      wypisie, gdy nie zgadzaja sie z lista zalecen do domu
      8. trudny pacjent przerazony jest rozpoznaniem, ktore sam sobie stawia - na
      przyklad tachykardia, gdy tymczasem rytm 134 w trakcie dusznosci i paniki nie
      jest niczym szczegolnym, a pozniej przy jego emocjach - strachu i nienawisci -
      tez miesci sie w fizjologicznej normie (mysle, ze taka sama "nadmierna"
      tachykardie mial piszac ten post)
      9. trudny pacjent jest przekonany, ze podczas pobytu w szpitalu sam sie wyleczyl
      10. najwazniejsze - trudny pacjent nie ufa zadnemu lekarzowi
      11. trudny pacjent traci zaufanie do lekarza, gdy ten zmienia przyjmowane przez
      niego leki
      12. trudny pacjent traci zaufanie do lekarza, gdy jest leczony w inny sposob,
      niz sobie wyobrazal
      13. trudny pacjent, gdy odczuje poprawe (wskutek dzialan znienawidzonego
      lekarza) cala swoja ufnosc i uwielbienie skupia na pierwszym lekarzu, ktory
      pojawia sie w zasiegu jego wzroku (np zastepuje tamtego znienawidzonego po
      dyzurze),przypisujac mu wszelnie zaslugi i postep w leczeniu, nawet jesli tamten
      nie zdazyl jeszcze sie zorientowac na co pacjent choruje

      kazdy lekarz mial takich trudnych pacjentow
      trzeba byc maszyna, nie czlowiekiem, zeby nie wku..c sie czytajac takie glupie,
      bezsensowne i niesprawiedliwe oceny

      mimo wszystko uwazam, ze zawsze jest czas na to, zeby przeczytac swoj post przed
      wyslaniem i usunac z niego te elementy, ktore za nadto zblizaja poziom
      wypowiedzi do troli
      • manneken_pis Re: Dwa słowa pacjenta o słuzbie zdrowia 12.03.08, 09:03
        Extorris napisał:

        kiedys byl watek o tym co to za pojecie "trudny pacjent"

        oto macie trudnego pacjenta
        zaprezentowal sie ze wszystkimi szczegolami, detalami i najdrobniejszymi smaczkami

        nalezaloby pokazac go studentom, i to nie tylko z powodu znakomitego, wrecz
        podrecznikowego opisu dusznosci wydechowej

        jestem zachwycony ta autoprezentacja
        mozna tu wrecz naukowo zdefiniowac co to jest "trudny pacjent"

        MIło mi, ze mój post moze komuś pomóc, ale mam pewne zastrzezenia co do
        niektórych faktów przekręconych przez mojego szanownego przedmówcę.
        Pozwolę sobie dodac,że w pierwszych dniach przyprowadzano do mnie studentów, aby
        sobie posłuchali świsty i coś tam jeszcze ,mówiąc, ze czegoś takiego zapewne
        długo nie usłysza, bo była to wyjatkowo zadka przypadłość i akurat jedyna na
        tym oddziale.

        A teraz pozwole sobie parę sprostować kilka niescisłości w kwestii tzw trudnego
        pacjenta, czyli mojej skromnej osoby.

        !.Trudny pacjent wie co to znaczy się dusić. W tym szpitalu "taką straszną"
        dusznosć przezyłem po raz pierwszy w zyciu i zapewniam, ze jak by mnie ktos
        powiedział, ze pomoze mi wypicie moczu, to pewnie bym to zrobił ( to akurat
        zart, zeby nie było, ze jestem idiota).
        Sprawę dożylnego Budesonidu już wyjaśniałem, ze mogłem się pomylić, co zresztą
        powinien zrozumieć kazdy medyk po tresci moich wypowiedzi, że z medycyna mam
        tyle wspólnego co Pan Jarosław z zasadami.
        I takdoprecyzyję pewne sprawy.
        Nie odmówiłem tlenu. a nawet się nim sam posiłkowałem, ale dopiero po
        przerwanym ataku, czy skurczu (nie wiem co to było, ale wiem, ze przed
        przerwaniem tego "zatkania" tlen nic nie daje, za to potem znacznie pomaga w
        oddychaniu i uspokaja).

        Co do kalendarzyka, to zapisałem i pokazałem przy następnej wizycie lekarza , a
        poza tym to zapisywałem tak godziny i częstotliwość występowania duszności. Też
        nie dla siebie i do szuflady (leżał na szafce)tylko celem pokazania lekarzowi!
        Czy jest w tym coś złego?Miałem kłamać, ze nic się nie dzieje?

        A jeśli chodzi o tachykardie to wartości 138 miałem o godz 18tej po przejsciu
        się do kibla i bez napadu duszności, 132 o 5,45 rano w czasie snu, a 139 o godz
        8,30 po tym jak się zmęczyłem zjadajc sniadanie. To są wyniki z "holdera" piszę
        w cudzysłowie, zeby mnie ktoś znów nie zarzucił , ze się na tym nie znam, bo się
        nie znam naprawdę. Dodam jeszcze , ze jak się dusiłem to napewno nie myślałem i
        jakiejś tam tachykardii. Było mi to tak obojętne jak zeszłoroczny snieg.
        Interesowało mnie tylko to zeby móc nabrac powietrza!!!

        A co do zaufania do lekarzy, to zapewniam, ze większość lekarzy była
        przesympatyczna i ludzka tak jak i Panie salowe i Panie pielęgniarki (kłaniam
        się ich naprawdę bardzo ciężkiej pracy, bo z tego co zobaczyłem przez te trzy
        tygodnie to niektórzy traktują chyba szpitale jako bezpłatne Hospicja dla swoich
        najblizszych wysyłając ich tam jako już w domu niepotrzebnych, listonosz rentę
        przyniesie,a szpitalu dziadziusiowi tyłek podetra i się zaopiekuja.
        To jest właśnie sprawa o której Wy Lekarze powinniście tu pisać, a nie ja
        przypadkowy pacjent.

        I jeszcze na koniec powtarzam. Nie ufałem tylko jednemu lekarzowi. Zresztą z
        tego co rozmawiałem z pacjentami nie byłem w tej opinii odosobniony.
        Myślę, ze był to tego typu "lekarz" co w jednym z wątków o "zdychaniu "
        człowieka pozwolił sobie napisać. Taki, co mu tatuś kazali i medycynę skończył.



        • protozoa Re: Dwa słowa pacjenta o słuzbie zdrowia ? ? ? 12.03.08, 09:17
          Wszystko to prawda, ale gdybyś w tytule postu nie napisał o służbie
          zdrowia tylko o jednym konkretnym lekarzu ( co zreszta jest w
          pierwszym poście), byłoby ok.
          Pisząc o słuzbie zdrowia krzywdzisz wielu uczciwie, sumiennie i
          ciężko pracujących lekarzy ( chocby innych z tego samego oddziału,
          czy pisząca te słowa, a pracująca prawdopodobnie w tym samym
          szpitalu).
          Nie generalizuj!!!
          A problem "trudnego pacjenta". Jest. I nie jest nim pacjent, który
          zgłasza uzasadnione obawy czy swoje spostrzeżenia, a pacjent a
          priori wiedzący lepiej, niesubordynowany, roszczeniowy, samowolnie
          zmieniający zlecenia.
          Sama niedawno przy pomocy ochrony szarpałam sie z pacjentem, który
          zapalił papierosa w łóżku w obecności innych chorych. Izba Przyjęć
          to cała gama alkoholików ( czy raczej pijaków), narkomanów,
          awanturników. Tez sa trudni.
          • manneken_pis Przepraszam.Tytuł wątku jestnieadekwatny do tresci 12.03.08, 09:27
            protozoa napisała:

            > Wszystko to prawda, ale gdybyś w tytule postu nie napisał o służbie
            > zdrowia tylko o jednym konkretnym lekarzu ( co zreszta jest w
            > pierwszym poście), byłoby ok.
            > Pisząc o słuzbie zdrowia krzywdzisz wielu uczciwie, sumiennie i
            > ciężko pracujących lekarzy ( chocby innych z tego samego oddziału,
            > czy pisząca te słowa, a pracująca prawdopodobnie w tym samym
            > szpitalu).
            > Nie generalizuj!!!
            > A problem "trudnego pacjenta". Jest. I nie jest nim pacjent, który
            > zgłasza uzasadnione obawy czy swoje spostrzeżenia, a pacjent a
            > priori wiedzący lepiej, niesubordynowany, roszczeniowy, samowolnie
            > zmieniający zlecenia.
            > Sama niedawno przy pomocy ochrony szarpałam sie z pacjentem, który
            > zapalił papierosa w łóżku w obecności innych chorych. Izba Przyjęć
            > to cała gama alkoholików ( czy raczej pijaków), narkomanów,
            > awanturników. Tez sa trudni.

            Co zresztą starłem się sprostowac w późniejszych wypowiedziach.
            • maga_luisa Re: Przepraszam.Tytuł wątku jestnieadekwatny do t 12.03.08, 10:15
              A ja myślę, że był ogromny problem z komunikacją lekarz - pacjent, i tyle.
              Być może, gdyby opisywana pani doktor poświęciła kwadrans na wytłumaczenie
              pacjentowi, czemu nie otrzymuje eufiliny, i spróboała spokojnie wysłuchać jego
              uwag i odpowiedzieć na wątpliwości, nie byłoby całego tego rozgoryczenia i -
              przypuszczalnie - przedawkowania beta-mimetyków przez "poprawianie" Ventolinu
              Berotekiem i Foradilem.
              • reszka2 Re: Przepraszam.Tytuł wątku jestnieadekwatny do t 12.03.08, 10:29
                Nie wspominając o tym, że każda duszność ma ogromna komponentę
                psychiczną, co nie pozostaje bez wpływu na samopoczucie pacjenta.
                Zresztą astma to w sporej części psychosomatyka.
                Co lekarze ignorują, a pacjenci tym bardziej.
              • cava85 Rany Boskie! 19.03.08, 22:25
                ...przebrnąłem aż do tego miejsca wątku i myślałem że zaraz mnie
                szlag trafi i zostanę "trudnym lekarzem" na amen...

                Mago, gdyby nie Ty, to możnaby myśleć że wszyscy lekarze to
                aroganckie głupki, o zdolnościach komunikacyjnych troglodyty i
                wiedzy jamochłona oraz empatii kanara z tramwaju.
                Dziękuję Ci za Twój post, bo ja - jak widać tej psychopatologii nie
                umiem skomentować na spokojnie.

                A Pana Pacjenta powinniśmy serdecznie przeprosić i zaprosić do
                leczenia się w jakimś kraju cywilizowanym, gdzie ilość
                diagnozowanych "trudnych pacjentów" jest wprost proporcjonalna do
                okresu bezrobocia "diagnostyka".

                Swoją drogą, skoro leżał w Śp.AM (obecnie Uniwersytet!) , to może
                leczyła go doktor - ale pielęgniarstwa?
                • super-reset Re: Rany Boskie! 20.03.08, 17:59
                  Jak zwykle jesteś moralizatorsko-złośliwy.
                  Ja problem widzę tak: lekarze-za dużo emocji, pacjent-ZERO
                  wiedzy.Starszy człowiek (sądząc przynajmniej po okresie, od kiedy
                  nie pali) mógłby cokolwiek poczytać o swojej chorobie, skoro
                  korzysta z internetu.Chyba,że pisze życzliwy wnuczek...to też może
                  poczytać-i przekazać.
                  Medycznie, po pierwsze :jak na moje oko (wiek,były palacz,stosowane
                  na stałe leki,wiosenne ocieplenie) to pan ma POCHP, a nie astmę.
                  Po drugie-i podstawowe-ciekawa jestem, ile razy fuknął sobie
                  Berotekiem-niezawodnym lekiem do przedawkowań z problememi
                  kardiologicznymi w efekcie,z tachykardią i niemiarowością na
                  czele.Wiem,że pacjenci kochają to dziadoistwo i modlę się,by go
                  wreszcie wycofali z obrotu, co ponoć już parę lat temu było w
                  planie.Umówmy się-w dzisiejszej dobie są lepsze leki-era beta-
                  mimetyków krótkodziałających już podobno mija?
                  Po trzecie-czy w Warszawie nie stosuje się w zaostrzeniach
                  nebulizacji?
                  Owszem-był brak komunikacji na linii lekarz-pacjent.Zastanawiałabym
                  się jednak, czy pan Manneken jest w stanie zaufać komukolwiek na
                  tyle, by zmienić leczenie...sam napisał przecież,że żona przywiozła
                  jego stałe leki ZANIM doszlo do największej duszności...
                  • extorris Re: Rany Boskie! 20.03.08, 18:59
                    wielu chorych gdy dostaja nebulizacje przy dusznosci nie az tak duzej, zeby bylo
                    im wszystko jedno odczuwaja maske subiektywnie jako cos, co przeszkadza w
                    oddychaniu i gdy zostawi sie ich na chwile maja maske na brodzie, czole,
                    rzadziej na czubku glowy...

                    manekin spanikowal, co moze byc zrozumiale, trudniej zrozumiec tak dlugie
                    zaleganie afektu

                    coz, kawa, ze swoim moralizatorstwem i gotowymi na wszystko rozwiazaniami bywa
                    irytujacy
                    ale coz, on tez PO COS pisze na tym forum
                    • madzia.te traktuj pacjenta swego jak siebie samego 20.03.08, 19:09
                      gdyby jakiś doktor nazwał mojego tatę manekinem, misiem itd-
                      wysadziłabym go w powietrze.
                      co daje części lekarzy poczucie "bossostwa" i sprawia,że odnoszą
                      się w ten sposób do pacjentów, czy wyrazają się na ich temat tak
                      pogardliwie?
                      przecież to nasza praca!
                      już pomijam humanitaryzm, empatię, ciepło czy dobro, które są mile
                      widziane-
                      jesli ktos nie ma ochoty- niech się zachowuje jak rzemieslnik-
                      ale swoją pracę musimy wykonać bez partactwa.
                      • extorris Re: traktuj pacjenta swego jak siebie samego 20.03.08, 19:13
                        zdaje mi sie, ze sam sie tak nazwal, taki ma nick
                        • madzia.te Re: traktuj pacjenta swego jak siebie samego 20.03.08, 19:29
                          manneken-pis,
                          stąd skojarzenie z manekinem-
                          nie zauważyłam.
                          zwracam honor.
                          w sprawie manekinów :-)
                          resztę podtrzymuję:)
                          • zapijaczony_ryj Re: traktuj pacjenta swego jak siebie samego 21.04.08, 10:33
                            madzia.te napisała:

                            > manneken-pis,
                            > stąd skojarzenie z manekinem-
                            > nie zauważyłam.
                            > zwracam honor.
                            > w sprawie manekinów :-)
                            > resztę podtrzymuję:)

                            A ja myślę, ze raczej z siusianiem
                        • maga_luisa :-) 20.03.08, 19:30
                          tbn0.google.com/images?q=tbn:iL3XDWmm-h3NCM:http://mudkicker.com/blog/wp-content/uploads/2007/08/mannekenpis1.jpg
                      • herra11 Re: traktuj pacjenta swego jak siebie samego 09.05.08, 21:33
                        Uff, bo czytając ten wątek zwątpiłam. Chwała za cavę i madzię.
                        Lekarze, którzy tu piszą sami wystawiają o sobie opinię - głównie
                        złą, co mnie nie dziwi, bo taką mam generalnie o lekarzach
                        (pamiętajcie, że ocenia sie wg własnych doświadczeń). Słowa o
                        boskości - celne - a piszę to jako pacjentka. Szkoda, że tu i
                        niestety w realu tak mało lekarzy, którzy mają choć odrobinę empatii
                        i wyobraźni (i wiedzy).
                    • cava85 Re: Rany Boskie! 20.03.08, 19:50
                      Oczywiście że celowo stawiam sprawę na ostrzu noża bo ileż można
                      apelować o sprawy oczywiste w każdym cywilizowanym kraju.
                      Mylimy kompetencje z moralnością, niestety.
                      Rozwiązania rzeczywiście są gotowe, nazywają się: cywilizacja i
                      kultura europejska.

                      Dlaczego obwiniamy pacjentów za to, że nie myślą jak lekarze?

                      Czy to nie jest groteskowo śmieszne?

                      Z poważaniem.
                      • extorris Re: Rany Boskie! 20.03.08, 19:52
                        pacjent nie ma prawa zachowywac sie w sposob dowolny tylko dlatego, ze jest
                        pacjentem
                        • madzia.te Re: Rany Boskie! 20.03.08, 19:56
                          Tak!
                          ponoć pacjent ma niezbite, niezbywalne, niezatapialne
                          i niemedialne prawo-
                          czekać!
                          • obs2 Re: Rany Boskie! 02.04.08, 17:29
                            > ponoć pacjent ma niezbite, niezbywalne, niezatapialne
                            > i niemedialne prawo-
                            > czekać!

                            No, to przecież wynika z samego słowa "pacjent". Więc to chyba
                            oczywiste?
                            • 1951b No, to przecież wynika z samego słowa "pacjent 02.04.08, 18:22
                              Tak cierpliwość jest cnotą ale cierpliwość ma też granice.
                        • cava85 Re: Rany Boskie!Pięknie powiedziane. 20.03.08, 20:45
                          "pacjent nie ma prawa zachowywac sie w sposob dowolny tylko dlatego,
                          ze jest pacjentem"

                          Pięknie powiedziane.
                          Extorrisie, przy całym niekłamanym szacunku dla Ciebie, mam wrażenie
                          że zakpiłeś sobie z nas wszystkich?

                          Jeśli nie, to proszę o copyrighty bo zamierzam Twą sentencję
                          wydrukować na pięknych bannerach i sprzedawać placówkom zdrowia jako
                          motto nad drzwi wejściowe...

                          Po włosku to, co napisałeś brzmi:
                          Lasciate ogni speranza, voi ch'entrate
                          • extorris Re: Rany Boskie!Pięknie powiedziane. 20.03.08, 21:00
                            to inaczej:

                            przed wizyta u dentysty myjesz zeby, czy uwazasz, ze jako anestezjolog nie
                            musisz myslec jak dentysta?

                            PS. moje wypowiedzi mozesz nawet umiescic w nastepnym oredziu prezydenta,
                            amerykanskich prawnikow angazowac nie bede
                            • cava85 Re:Pięknie powiedziane. 20.03.08, 22:09
                              Będziesz zszokowany: myję zęby nie tylko w związku z wizytą u
                              dentysty, a dom sprzątam nie tylko przed wizytą gości.
                              Przeczytaj to na poważnie 2-3 razy.:))
                              Ale jak przyjeżdżam z wizytą jako lekarz pogotowia (R) do czyjegoś
                              domu to nie komentuję landszaftów nad wersalką.
                              Bo nie taka jest moja rola. A co myślę - to myślę i zachowuję to dla
                              siebie. Tak mnie wychowano i lubię to.
                              Dziękuję za odstąpienie od roszczeń. Startujemy z bannerami po
                              świętach.
                              • extorris Re:Pięknie powiedziane. 20.03.08, 22:35
                                > Ale jak przyjeżdżam z wizytą jako lekarz pogotowia (R) do czyjegoś
                                > domu to nie komentuję landszaftów nad wersalką.

                                A niektorzy zgromadzili calkiem cenna kolekcje kupujac przy takich okazjach od
                                pacjentow
                                • cava85 Re:Pięknie powiedziane. 20.03.08, 23:19
                                  Chyba żartujesz?
                                • sithicus Re:Pięknie powiedziane. 21.03.08, 00:34
                                  extorris napisał:


                                  > A niektorzy zgromadzili calkiem cenna kolekcje kupujac przy takich > okazjach
                                  od pacjentow

                                  ;)
                  • cava85 Re: Rany Boskie! 20.03.08, 19:45
                    Wszystko jasne.
                    Wprowadzić egzamin komisyjny na pacjenta.
                    Ja jestem za - i będę kasował bilety wycieczkom z Zanzibaru.
                    Jak zwykle złośliwy...
                    • madzia.te Kawa się nadawa- lecz gorzała szybciej działa! 20.03.08, 19:53
                      a ja myślę,że przerysowania są celowe- nadają postom Cavy
                      wyrazistość, sypią prawdą po oczach- zmuszają do myślenia,
                      i czasem są niewygdonie prawdziwe.

                      • nico72 Re: Kawa się nadawa- lecz gorzała szybciej działa 20.03.08, 20:03
                        Czyli są ogólnoludzkie i ponadczasowe...
                        • madzia.te Re: Kawa się nadawa- lecz gorzała szybciej działa 20.03.08, 20:05
                          taki jest tylko krem NIVEA
                    • manneken_pis Re: Rany Boskie! 21.03.08, 19:26
                      cava85 napisał:

                      > Wszystko jasne.
                      > Wprowadzić egzamin komisyjny na pacjenta.
                      > Ja jestem za - i będę kasował bilety wycieczkom z Zanzibaru.
                      > Jak zwykle złośliwy...

                      Krótki PiSowski kurs "oficerski" na pacjenta i egzamin. Bez zaliczenia poszoł
                      won do domu
                    • jurek_siurek Re: Rany Boskie! 02.04.08, 17:13
                      cava85 napisał:

                      > Wszystko jasne.
                      > Wprowadzić egzamin komisyjny na pacjenta.
                      > Ja jestem za - i będę kasował bilety wycieczkom z Zanzibaru.
                      > Jak zwykle złośliwy...

                      Najlepiej, żeby taki egzamin był płatny i poprzedzony odpowiednim kursem...też
                      płatnym oczywiscie
                      • iwienna Re: Rany Boskie! 13.04.08, 17:33
                        ... to i tak na nic...
                        • nniewiem89 Re: Rany Boskie! 13.04.08, 22:00
                          hm... Masz rację... wszystko to!
        • studmw Re: Dwa słowa pacjenta o słuzbie zdrowia 19.05.08, 11:07
          manneken_pis cze aby nie lezal Pan na Solcu jakis miesiac temu?Chodzi mi o
          poczatek pobytu?
      • ewa1125 Re: Dwa słowa pacjenta o słuzbie zdrowia 06.05.08, 12:53
        Za to "latwy pacjent"to taki,ktory sie polozy i pozwoli robic ze
        soba wszystko to,na co wpadnie lekarz,bo jak tu ktos ladnie prawde o
        was napisal "ze lekarz wie lepiej",no i oczywiscie nie zadaje pytan
        co z nim robia?Nie twierdze,ze pacjenci wiedza lepiej od lekarza,jak
        dana chorobe leczyc,ale wiedza z doswiadczenia,ktory lek im sluzy,a
        ktory nie.Lekarz,ktory go widzi tylko w czasie pobytu w szpitalu,nie
        ma tej wiedzy.Czy tak trudno wspolpracowac z czlowiekiem?To,ze jest
        chory,nie znaczy,ze jest uposledzony umyslowo i
        ubezwlasnowolniony.Pacjentowi nalezy sie informacja co mu dolega,jak
        lekarz zamierza go leczyc i jakie leki podawac.
        Zycze wszystkim lekarzom,takiego samego traktowania,jak wy
        traktujecie swoich pacjentow.
        ps.Ciekawe czy was nie denerwuje jak na przyklad musicie cos
        zalatwic w urzedzie,a panie urzedniczki was olewaja,nie informuja
        dokladnie,jakie dokumenty nalezy zlozyc,a na koncu i tak sie
        okazuje,ze nie doniesliscie wszystkiego?No i czy one nie mogly by
        mowic po polsku,tylko tym urzedniczym rzargonem?
    • dr_ewa999 *** 29.04.08, 12:40
      Przeczytałam post i wszystkie komentarze. Tak naprawdę każdy ma rację. I
      pacjent i lekarze. Zabrakło między lekarką a pacjentem zwykłej rzeczowej
      rozmowy. Być może wynikało to ze zmęczenia lekarki, być może sposób bycia
      pacjenta był irytujący, nie zmienia to jednak faktu,ze gdyby pacjent otrzymał
      wyczerpujące informacje co do spsosobu lecznia całej " afery" by nie było.
      Komunikacja niestety szwankuje również tutaj.....bo można było powiedzieć
      wszystko bez wzajemnego obrażania się:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka