Dodaj do ulubionych

Policja wezwana do szpitala z powodu rodzacej.....

06.01.09, 10:44
wiadomosci.wp.pl/kat,12591,title,Policja-wezwana-do-szpitala-z-powodu-rodzacej,wid,10719999,wiadomosc_prasa.html

Ciekawa jestem jak skomentuja to mezczyzni ,ktorzy nigdy nie
rodzili.?
Policja nie ma co robic ?,boo tak dr sobie
zyczy.......Wstyd przyniosl innym.......
Obserwuj wątek
    • funiculus Re: Policja wezwana do szpitala z powodu rodzacej 06.01.09, 11:00
      funiculusa zastanawia, że Dziennik Bałtycki nie zadał sobie trudu sprawdzenia,
      co też spowodowało takie dziwne zachowanie lekarza (jaka "blokada"). zdaniem
      funiculusa, ten link obrazuje jedynie poziom etyki dziennikarskiej, dostrzegalny
      tak trudno jak dno w studni głębinowej. funiculus, jako że nie rodził, zna wiele
      przypadków wzywania policji przez lekarzy, podobnie jak przez innych obywateli i
      zakłada, że od oceny zasadności wezwania jest prawo, a nie nadmorski brukowiec -
      skoro nie zechciał/umiał zbadać okoliczności wszechstronnie. Nie dajmy się na
      siebie podpuszczać cccykorio.
      • tara34 Re: Policja wezwana do szpitala z powodu rodzacej 06.01.09, 12:10
        ZAPAMIETAJCIE SOBIE JUZ NA ZAWSZE!

        LEKARZ MA PRAWO PRZYJMOWAC KOGO CHCE! PCHACIE SIE DO NAS DRZWIAMI I
        OKNAMI, ZUPELNIE BEZ HONORU JESTESCIE LUDZIE!
        To komentarz artykułu z gazety ,smiem przypuszczać ,że to pisał
        lekarz.
        Panie kolego dopóki pracujesz w państwowej służbie zdrowia Twoim
        psim obowiązkiem jest przjmować pacjentów według określonych
        zasad ,nie Twoich prywatnych

        A to do Funikulusa ,ceniłam Twoje wypowiedzi za wartośc
        merytoryczną a przy okazji literacką ,posługiwanie się językiem
        archaizowanym czyliły Twoje wypowiedzi wyjątkowymi i zabawnymi
        dziś masz minusa ,nie zgadzam się z Tym co napisałeś ,nie można za
        nikogo ręczyć
        za samego siebie nie można, bo nie przewidzisz jak dana sytuacja
        wpłynie na Twoje zachowanie a co dopiero za kogoś
        pozdrawiam

        • snajper55 Re: Policja wezwana do szpitala z powodu rodzacej 06.01.09, 12:55
          tara34 napisał:

          > ZAPAMIETAJCIE SOBIE JUZ NA ZAWSZE!
          >
          > LEKARZ MA PRAWO PRZYJMOWAC KOGO CHCE! PCHACIE SIE DO NAS DRZWIAMI I
          > OKNAMI, ZUPELNIE BEZ HONORU JESTESCIE LUDZIE!
          > To komentarz artykułu z gazety ,smiem przypuszczać ,że to pisał
          > lekarz.

          Śmiem przypuszczać, że to pisał taki sam "lekarz" jak ci "lekarze", którzy
          czasami się na tym forum pojawiają. Na przykład najpierw piszą jako ginekolog, a
          potem jako jego pacjentka.

          S.
        • marcinoit Re: Policja wezwana do szpitala z powodu rodzacej 06.01.09, 13:25
          a ja sie zgadzam w pelni z wypowidzia funikulusa . po raz kolejny ktos puszcza brzydkiego baka pod postacia tzw. artykulu w ktorym wykorzystuje , jakze popularna i nosna ostatnio, zbitke wyrazow lekarz-policja. masz racje funiculus z artykulu nie wynika absolutnie nic poza faktem wezwania policji.
          no moze nalezalo by sie zastanowic czemu rodzaca wezwala karetke? ale to chyba nie ma nic wspolnego z przyjazdem policji.
          • snajper55 Re: Policja wezwana do szpitala z powodu rodzacej 06.01.09, 13:37
            marcinoit napisał:

            > no moze nalezalo by sie zastanowic czemu rodzaca wezwala karetke? ale to chyba
            > nie ma nic wspolnego z przyjazdem policji.

            Pewnie mieszkała na czwartym piętrze bez windy.

            S.
            • marcinoit Re: Policja wezwana do szpitala z powodu rodzacej 06.01.09, 13:49
              > Pewnie mieszkała na czwartym piętrze bez windy.
              napewno i zwykle to maz ja zwykle wnosil i znosil dotychczas.
              • maga_luisa Re: Policja wezwana do szpitala z powodu rodzacej 06.01.09, 14:04
                Marcin, zaraz się dowiesz, że jesteś taki nieczuły bo NIGDY NIE RODZIŁEŚ ;-)))
                Ja nie rozumiem zupełnie faktu, że rodzącej "należy się" karetka, no ale jestem
                myślowym betonowcem.
                Natomiast komentarz funiculusa jest jak najbardziej sensowny. Jedyne, co
                nasunęło mi się po przeczytaniu artykułu, to zupełny brak rzetelności
                dziennikarskiej. Co wcale nie znaczy, że "bronię" sytuacji czy lekarza, po
                prostu na podstawie cytowanego tekstu nikt rozsądny nie poweźmie żadnej opinii.
                • liliac Re: Policja wezwana do szpitala z powodu rodzacej 06.01.09, 15:07
                  Ja też uważam, że rodzącej należy się taksówka np., ale na pewno nie karetka.
                  Jako lekarz, kobieta i płatnik składek, z których karetki są finansowane. Ale
                  pewnie bez sumienia jestem :)
                  • extorris Re: Policja wezwana do szpitala z powodu rodzacej 06.01.09, 17:49
                    moja zona poszla pieszo do szpitala

                    skurcze zaczely sie w nocy, potem sie zmniejszyly
                    akurat nazajutrz miala planowa wizyte, poszla pieszo bo bylo blisko i ladna pogoda

                    i zostala :)
        • funiculus Re: Policja wezwana do szpitala z powodu rodzacej 06.01.09, 14:42
          no to funiculus skręcony podwójnie. ależ za nikogo nie ręczy - tu się zgadzamy -
          tylko nie lubi tanich nagonek, bez dania okazji wyjaśnienia obu stronom.
          archaiczność funiculusa jest niewątpliwa, nie tylko w kwestii języka, który
          nieźle obłożony złogami. za uznanie dziękuje, ciekaw jest, w czym konkretnie się
          z nim nie zgadzasz...pozdrowienia ;)
          • marcinoit Re: Policja wezwana do szpitala z powodu rodzacej 06.01.09, 15:18
            marcinoit sam nie rodzil :( ale jego zona 2 razy i jakos nie wzywalismy karteki. a 1 raz , o zgrozo, pojechalismy autobusem, bo marcinoit byl wtedy mlodym lekarzem i nie tylko nie mial auta ale nie stac go bylo na taxi
            • funiculus Re: Policja wezwana do szpitala z powodu rodzacej 07.01.09, 00:26
              wychodzi na to, że teraz marcinoit, choć nie jest już młody i tym bardziej sam
              już nie urodzi, ma jednak auto i stać go na taxi. czyli coraz więcej łączy go z
              funiculusem. tak więc i on w rewanżu w pełni zgadza się z marcinoitem. ech, ileż
              trzeba lat młodych wycierpieć aby dołączyć do elit... ;)
        • nico72 Re: Policja wezwana do szpitala z powodu rodzacej 06.01.09, 17:11
          tara34 napisał:

          > dziś masz minusa ,nie zgadzam się z Tym co napisałeś
          Ma minusa bo masz inne zdanie? No cóż, dość powszechne podejście.
    • super-reset Re: Policja wezwana do szpitala z powodu rodzacej 06.01.09, 16:40
      Nie jestem facetem, ale skomentować muszę.
      To,że media kłamią i manipulują, chyba już nikogo w tym kraju nie
      dziwi.To,że nikt nie przeprasza, gdy "artykuł" okazuje się być
      zwykłym oszczerstwem, niedomówieniem , to fakt.
      Mogłyby jednak dziennikarzyny zdobyć się na odrobinę choć
      obiektywizmu-bo na prawdę nie ma co liczyć.Prawda jest nieciekawa i
      niemedialna, a co ważniejsze-na niej się nie zarobi.

      >.jak twierdzą świadkowie - karetka pogotowia ośmieliła się
      >przywieźć do niego rodzącą kobietę, mimo że wcześniej zgłosił
      >on "blokadę".
      Jacy świadkowie? Co to jest "blokada", bo nie znam takiej procedury?
      Dlaczego rozmiawiano ze "świadkami", a z lekarzem nie?

      >Na miejscu, w szpitalu i pacjentka, i ratownicy z karetki napotkali
      >lekarza, który bardzo dziwnie się zachowywał.
      Co znaczy "dziwnie"? Może by tak zacytować "dziwną" wypowiedź?
      Opisać nietypowe zachowanie? A skoro już budziło podejrzenie,że coś
      z lekarzem nie tak, czemu to on, a nie rodzina rodzącej,
      interweniowała na policji?
      >Odmówił przyjęcia pacjentki, kazał ratownikom szukać innego
      szpitala.
      Bardzo "dziwne" zachowanie.Chłopcy chcieli się pozbyć kobity, a tu
      klops.Nie wzięli.
      A może by tak pismak szanowny napisał, o czym rozmawiała rodzina z
      lekarzem? Co było powodem odmowy przyjęcia? Pełny stan na
      położnictwie? Kilka innych rodzących, którymi opiekował się sam?
      Remont odzdziału, który wyłączył część sal? Może by tak napisać, że
      najpierw zbadał pacjentkę, zanim odesłał do innego szpitala?
      >Dramat, który rozegrał się w ciągu kilkunastu ostatnich godzin
      przed porodem.
      sądząc z tych "kilkunastu" godzin, akcja skurczowa musiała być
      baaardzo zaawansowana...no comments.

      Cccykoria, czytaj dalej głupawe artykuły.Zawsze to coś innego, niż
      tysiąc takich samych telenowel w TV...
      • cccykoria Re: cd 06.01.09, 17:50
        www.polskatimes.pl/dziennikbaltycki/stronaglowna/75818,odeslano-rodzaca-w-srodku-nocy,id,t.html

        *- Około 2 w nocy zawiadomiono mnie, że ginekolog z wojewódzkiego
        odmawia przyjęcia rodzącej kobiety - relacjonuje dr Grzegorz
        Andrzejewski, dyżurny koordynator ratownictwa medycznego na Pomorzu.

        - Żądał też, by policja spisała dane ratowników. To kuriozalna
        sytuacja! Ten lekarz nie zna podstawowych zasad ratownictwa.
        Obowiązkiem ratowników jest zawieźć chorego, w tym przypadku rodzącą
        pacjentkę, do najbliższego szpitala, w którym jest oddział
        ratunkowy. A szpital nie ma prawa jej odesłać, nie udzielając
        pomocy. *

        Mysle ,ze dziennikarze powinni byc rzetelni i sa.Osoby
        wymienione z imienia i nazwiska musieli wyrazic zgode-
        nieprawdaz reset?
        • snajper55 Re: cd 06.01.09, 17:58
          cccykoria napisała:

          > Osoby wymienione z imienia i nazwiska musieli wyrazic zgode-
          > nieprawdaz reset?

          Nieprawda. Już kilka razy wypowiedzi tej samej osoby (z nazwiskiem), podawane
          przez różne media, były wzajemnie sprzeczne. Człowiek mów a dziennikarz po
          swojemu przetwarza. Ostatnio można było to zobaczyć na żywo w TVN, w audycji o
          nieoddawanych do użytku mieszkaniach. Dziennikarz zwraca się do kobiety, która
          wedle jego wypowiedzi mimo wszystko już w swym mieszkaniu zamieszkała. Ona mu
          tłumaczy, że nie zamieszkała, tylko mieszkanie wykańcza i czasem nocuje.
          Tłumaczy bardzo dokładnie. A reporter odwraca się do drugiej osoby i mówi: "A
          widzi pan, a tamta pani sobie poradziła i już zamieszkała."

          S.
          • cccykoria Re: cd 06.01.09, 18:08
            No popatrz snajper nie ogladalam tego .A szkoda ,oczywiscie
            ze moze sie to zdarzyc ,ale takie zjawiska sa rzadkie .
          • andnow2 sprzeczne, ale były; nikt ich nie wyciął, a tu 09.01.09, 21:29
            snajper55 napisał:

            > Nieprawda. Już kilka razy wypowiedzi tej samej osoby (z
            > nazwiskiem), podawane przez różne media, były wzajemnie sprzeczne.


            na moderowanym przez Ciebie Snajperze forum wypowiedzi znikają bez
            śladu, bez żadnego uzasadnienia.

            To to jest dopiero nierzetelna manipulacja informacją.
        • extorris Re: cd 06.01.09, 19:52
          to nie jest kuriozalna sytuacja, tylko jak napisano codziennosc

          tu wystepuja 2 sprzeczne obowiazki nalozone na lekarza:
          1. obowiazek przyjecia kazdego zglaszajacego sie chorego
          2. obowiazek zapewnienia postepowania medycznego zgodnego ze wspolczesna wiedza
          medyczna, powszechnie przyjetymi standartami i z zachowaniem wszelkich
          niezbednych srodkow bezpieczenstwa

          przy czym punkt 1 to nie jest obowiazek lekarza dyzurnego, tylko szpitala -
          niestety te obowiazki w polsce sa utozsamiane

          zanim zaczniecie krytykowac lekarza, pomyslcie, czy chcecie byc leczeni wg
          punktu 1, czy 2
          czy wasza zona, kochanka, corka, czy wy same chcecie miec dziecko z porazeniem
          mozgowym, gdyz polozna i lekarz beda zajeci przy kobiecie przyjetej mimo braku
          miejsc
        • super-reset Re: cd 06.01.09, 22:29
          Ciekawe,że w żadnej z powyższych wypowiedzi nie było słowa
          wyjaśnienia, dlaczego pacjentka nie została przyjęta.Oskarżany
          lekarz, jak sądzę, wyjaśniał to w telefonicznej rozmowie z
          interweniującymi, nie sądzisz? Dlaczego nie ma ani słowa na ten
          temat?
          A pierniczenie o rodzeniu w SORze wywołuje we mnie atak
          śmiechu.Wyobraziłam to sobie w miejscowym szpitalu-na jednym łóżku
          babcia, którą rodzina usiłuje wepchnąć do szpitala ("dostanie
          kroplówkę na wzmocnienie"), na drugim pawiujący i kur...ujący pijak,
          w środku rodząca.Może zaproponujesz jeszcze, kto ma odebrać ten
          poród (porodówka kilka pięter wyżej, ale co tam! windy są przecież:))
          A warunki sanitarne, łóżko porodowe? No nie ma w SORze, ale nie
          czepiajmy się, w końcu czasem kobiety w pociągu rodzą...
          Jak brzmiałby tytuł artykułu na temat porodu z sąsiadem-pijakiem?
          Może zaproponujesz coś, cccykoria?
          • extorris Re: cd 06.01.09, 22:45
            to nie do konca tak, ze na SOR
            chodzi o to, ze szpital z SOR ma w zalozeniu zbierac z rejonu wszystkie nagle
            przypadki, w tym porody
            posiadanie SOR (tylko w teorii) implikuje, ze szpital ma mozliwosci leczenia w
            systemie 24/7 wszystkich naglych zachorowan

            wiec posiadanie czynnego SOR oznacza, ze oddzial ginekologiczno-polozniczy,
            bedacy zapleczem SOR jest przygotowany na przyjmowanie naglych zachorowan (i
            porodow) w systemie 24/7
            • super-reset Re: cd 06.01.09, 22:57
              No właśnie, extorris.Sam napisałeś -w teorii.Dobrze wiesz, że
              praktyka to inna działka, i najnormalniej może zdarzyć się, że
              wszystkie łóżka na sali porodowej są zajęte. Pomijam szczegół, że
              pojedynczy dyżur lekarski na gin-poł to już standard w wielu
              szpitalach.I co wtedy? Czekać,aż któraś się spręży i urodzi
              ekspresowo, czy też lepiej nowo przywiezioną pacjentkę odesłać do
              innnego szpitala?
              • snajper55 Re: cd 06.01.09, 23:19
                super-reset napisała:

                > Czekać,aż któraś się spręży i urodzi ekspresowo, czy też lepiej nowo
                > przywiezioną pacjentkę odesłać do innnego szpitala?

                Toż jedna cesarka taki problem rozwiązuje. ;)

                S.
                • extorris Re: cd 07.01.09, 00:09
                  to nie jest takie wesole

                  przeciazenie porodowek sprzyja przedwczesnym decyzjom o CC (a z drugiej strony
                  opoznieniom) oraz zwieksza czestosc indukcji (na zasadzie, ze lepiej wywolac
                  porod w momencie gdy jest spokoj niz miec 5 na raz)

              • extorris Re: cd 07.01.09, 00:04
                caly czas pisze o tym, ze teoretyczne przepisy nie maja nic wspolnego z
                rzeczywistoscia
                tyle, ze od dyzurnego wymaga sie dokonania cudu polegajacego na zapelnianiu
                dziury miedzy teoria a praktyka
                caly absurd polega na tym, ze odpowiedzialnoscia obarcza sie dyzurnego, ktory
                mial pecha byc akurat na oddziale
      • maretina Re: Policja wezwana do szpitala z powodu rodzacej 06.01.09, 20:07
        oglądałam niedawno materiał w tvn24 na ten temat. Może macie rację , że nie do
        końca przedstawiał sprawę jak należy, ale z wyemitowanej rozmowy szefa z
        zarządzania kryzysowego ( starego pogotowiarza) z lekarzem ze szpitala nie
        wynikało nic aby:
        -drwić z rodzącej,bo ani lekarz ani pogotowie nie wypowiadało się na temat
        powodów wezwania karetki, nikt nic nie powiedział oprócz tego, że akcja porodowa
        się rozpoczęła. A może wezwała karetkę bo krwawiła? Może było coś co sprawiło,
        że DYSPOZYTOR wysłał tę karetkę? W końcu pacjent nie decyduje o tym, czy
        pogotowie przyjedzie czy nie!Żeby oszczędzić jałowej dyskusji z miejsca dodam,
        że do porodów jeździłam samochodem, pogotowia nie wzywam na daremno i nie
        pochwalam ciężarnych, które tylko z racji rozpoczynającego się porodu uważają,
        ze adekwatny do sytuacji transport to karetka.
        -daleka byłabym również od odgórnego roztaczania parasola ochronnego nad
        lekarzem, bo w rozmowie z szefem zarządzania kryzysowego, pracownikiem pogotowia
        nie potrafił MERYTORYCZNIE uzasadnić odmowy przyjęcia pacjentki do izby
        porodowej. Jeżeli było tak, że nie miał podstaw aby tego dokonać, to śmiało mógł
        podzielić się swoją wiedzą i spostrzeżeniami.A tak to słyszałam jedynie
        przekomarzanie się dwóch panów, z których jeden był w szoku, bo jako
        kilkudziesięcioletni pracownik pogotowia ratunkowego nie mógł wyjść z szoku, że
        do rodzącej w karetce wyzywa się policję.
        -W materiale wypowiedział się też lekarz wojewódzki, który zachowanie położnika
        uznał za skandal i będzie się domagał wyjaśnień, dyrekcja owego położnika
        pouczyła a ten zapewnił, że więcej tak sie nie zachowa. AMEN.
        • extorris Re: Policja wezwana do szpitala z powodu rodzacej 06.01.09, 20:35
          z artykulu wynika, ze wezwano policje nie "do rodzacej" ale do ratownikow,
          ktorzy chcieli umiescic rodzaca w szpitalu mimo zgloszonego wczesniej braku
          miejsc (a to zjawisko wystepuje pomimo i niezaleznie, a nawet w zwiazku z
          przepisami nakazujacymi przyjmowac wszystkich) - samo wezwanie policji
          absurdalne, ale tu nie o to chodzi

          lekarz odmawiajac przyjecia:
          1. chronil wlasna dupe
          2. chronil bezpieczenstwo pacjentek z oddzialu
          3. chronil rodzaca

          przyjecie do szpitala nie oznacza automatycznego i bezwarunkowego zbawienia -
          musza byc jeszcze srodki i mozliwosci, zeby pacjenta leczyc

          dla mnie jest sprawa oczywista, ze opisana "blokada" oznacza, ze przyjecie
          kazdej kolejnej pacjentki oznacza podwyzszone ryzyko dla niej i dla innych chorych

          w takim razie nalezy sie zastanowic, czy jest sens obwiniac lekarza, ktory w
          obliczu oskarzen nie umial sie "sensownie bronic" (akurat do tego trzeba sie
          wykazac duza odpornoscia psychiczna, ktora nie kazdy ma, szczegolnie nie bedac
          oswojony z kamerami)
          a te madre glowy wypowiadajace sie o rzekomym "skandalu" sa personalnie
          odpowiedzialne za ksztalt systemu ratownictwa, funkcjonowanie szpitala, obsade
          dyzurow, personel i zatrudnienie
          jest oczywiste, ze beda obarczac odpowiedzialnoscia lekarza dyzurnego, nie siebie

          to tlumaczenie zadowala politykow i ciemny lud, tylko wytlumaczcie jedna z
          najwyzszych w europie umieralnosc noworodkow?
          • cccykoria Re: Policja wezwana do szpitala z powodu rodzacej 06.01.09, 20:59
            Hej , czytajac jeszcze raz
            Rodzaca zglosila sie wczesniej o godz 13(termin porodu) gin
            uznal ,ze to za wczesnie w razie boli ma sie zglosic
            ponownie ..Chyba chodzi o ten sam szpital.Nie wspominal o
            zadnej blokadzie .

            Swiadkiem tego zdarzenia byla kobieta i wspolczuje jej co
            przezyla.Skad nagle wziela sie blokada?
            • extorris Re: Policja wezwana do szpitala z powodu rodzacej 06.01.09, 21:05
              nie wiem

              moze zglosily sie pacjentki odeslane jeszcze wczesniej?
              moze doszlo do powiklan u juz przyjetej?
              moze przyjeto jakies z bardziej zaawansowanym porodem i czynnikami ryzyka?

              tu widac brak koordynacji dzialan miedzy pogotwiem, ktore nie wie gdzie sa
              miejsca, a szpitalami i oderwanie przepisow od rzeczywistosci


              zreszta generalna zasada dla pacjentow: jesli lekarz nie chce cie leczyc, to,
              niezaleznie od przyczyn i jego motywacji, uciekaj gdzie pieprz rosnie
              leczenia nie wymusisz

              PS - godzina 13 to wg ciebie termin porodu? :)))
              • cccykoria Re: Policja wezwana do szpitala z powodu rodzacej 06.01.09, 21:09
                Tak bo gin jej wyliczyl dokladnie dzien no i godzine.
                Popatrz malo spotykane:)))
                • maretina Re: Policja wezwana do szpitala z powodu rodzacej 06.01.09, 21:49
                  liczył oberonem? a może stawiał tarota i wyszło mu, że o 13... Rodziłaś?
              • 1951b Leczenia nie wymusisz................ 06.01.09, 22:09
                Extorris napisał :

                „zreszta generalna zasada dla pacjentow: jesli lekarz nie chce cie leczyc, to, niezaleznie od przyczyn i jego motywacji, uciekaj gdzie pieprz rosnie leczenia nie wymusisz”

                A jaką radę masz dla pacjentów ( w stanie zagrożenia życia), do których przyjechał lekarz PR i ma pretensje, że wezwano go z byle powodu, nie widzi potrzeby udzielania pomocy ?
                • super-reset Re: Leczenia nie wymusisz................ 06.01.09, 22:38
                  Ja proponuję, by sami zajęli się działaniem. W końcu, skoro są w
                  stanie ocenić fachowo stan zagrożenia życia, pierwsza pomoc im
                  nieobca...?:)
                  Przypomina mi się medialny temat "łowców skór" sprzed lat.Cytowano
                  tam wypowiedź sanitariusza, który (ponoć) opowiadał, jak to doktor
                  odmówił pomocy, więc on sam podjął reanimację. Skuteczną, bo babcia
                  wstała i podziękowała za uratowanie życia! Nie wiem, kto był
                  większym kretynem-rzekomy sanitariusz(?) czy autor artykułu.Bo jedno
                  jest pewne-autor tych wypocin nigdy nie był świadkiem reanimacji.
                  • cccykoria Re: Leczenia nie wymusisz................ 07.01.09, 17:23
                    super-reset napisała:

                    > Ja proponuję, by sami zajęli się działaniem. W końcu, skoro są w
                    > stanie ocenić fachowo stan zagrożenia życia, pierwsza pomoc im
                    > nieobca...?:)
                    > Przypomina mi się medialny temat "łowców skór" sprzed lat.Cytowano
                    > tam wypowiedź sanitariusza, który (ponoć) opowiadał, jak to doktor
                    > odmówił pomocy, więc on sam podjął reanimację. Skuteczną, bo
                    babcia
                    > wstała i podziękowała za uratowanie życia! Nie wiem, kto był
                    > większym kretynem-rzekomy sanitariusz(?) czy autor artykułu.Bo
                    jedno
                    > jest pewne-autor tych wypocin nigdy nie był świadkiem reanimacji.


                    Nie zgadzam sie z Toba .Czesto ratownicy ,ktorzy przy dr
                    jezdzili kupe lat ,moga udzielic fachowej pomocy.Nawet jak
                    to powiadaja myla sobie praktyke z teoria

                    9 tu mam na mysli tych ,ktorzy robia sobie uzupelniajace
                    zgodnie z ustawa o ratownictwie)).Nie uwazam to za
                    kretinizm -to jest wylacznie Twoja opinia i bledna,ale jak
                    ja smiem zwrocic uwage Pani dr:P

                    Przypominasz mi dr ,ktory zrywal boki ,ze to nie stan
                    zawalowy miedzy innymi objawami byly bole brzucha.Ha
                    hihi ,siostre poklepywal po raminach i co ? zatkalo
                    kakao ,bo to byl wlasnie stan przedzawalowy i co zrobil
                    dr? cykorie przeprosil i meza.

                    Uparlam sie ,bo chcial meza odeslac z kwitkiem ,zostawil go
                    w szpitalu.


                    A skad to mozemy wiedziec? pewnie reset powie ,ze ksiazek
                    sie naczytalismy
                    odp jest prosta maz byl juz po 2 zawalach droga reset i
                    wiedzial ,ze nadchodzi ...........

                    • super-reset Re: Leczenia nie wymusisz................ 07.01.09, 22:45
                      Ccykoria, jak czytam twoje posty, to czasem ręce mi opadają.Piszesz
                      często o rzeczach, o których nie masz bladego pojęcia.Przeczytasz
                      coś, zapala ci się lampka i -jazda z koksem.
                      Posiadasz jednak chęć polemiki, nie zaślepia cię nienawiść, stąd
                      moja słabość do ciebie, więc wyjaśniam poniżej:)
                      W punktach:
                      1.sanitariusz to nie to samo, co ratownik.W czasach afery "łowców"
                      ratowników nie było.Czy sanitariusze byli gorsi? część z nich
                      posiadała zdecydowanie wiedzę i umiejętności , umożliwiające
                      samodzielne prowadzenie akcji reanimacyjnej, ratowniczej,
                      itd.Niestety-nie wszyscy.Część, jak to zwykle bywa, należała do
                      małych, zawistnych ludzików.Ci zaś lubili poprawić sobie
                      samopoczucie.Sanitariusz, wypowiadający się o babci i reanimacji to
                      zwykły, ciemny głupek.Z prostej przyczyny-po reanimacji pacjent-
                      zwłaszcza straszy -nadal jest NIEPRZYTOMNY, a jeśli nawet ma
                      jakikolwiek zakres świadomości, to NIE WSTANIE SAM I NIE CHODZI.
                      2.Ustawa o ratownictwie wiele zmieniła w pogotowiu, co nadal nie
                      oznacza, że wszyscy ratownicy są świetni.Część -i to spora-owszem,
                      pozostali-ci najgłupsi-patrz punkt pierwszy.
                      3.Choroba, zwana "stanem przedzawałowym" mie istnieje.Istnieje ostry
                      zespół wieńcowy z uniesieniem odcinka ST lub bez
                      A propos-twój mąż przeżył w sumie trzy zawały serca? Tak wynika z
                      twojego postu...
                      Jeśli nie rozumiesz,"co autor miał na myśli" w poście-zapytaj.Ja
                      często nie rozumiem twoich chaotycznych wpisów.Nigdy jednak nie
                      interpretuję ich według własnego widzimisię, tylko proszę o
                      doprecyzowanie.
                      • cccykoria Re Reset 08.01.09, 15:18
                        Znow sie nie rozumiemy .Pisalas malo danych o tej
                        staruszce ,ktora uzdrowil sanitariusz .Teraz rozumiem

                        .Sanitariusz, wypowiadający się o babci i reanimacji to
                        > zwykły, ciemny głupek.Z prostej przyczyny-po reanimacji pacjent-
                        > zwłaszcza straszy -nadal jest NIEPRZYTOMNY, a jeśli nawet ma
                        > jakikolwiek zakres świadomości, to NIE WSTANIE SAM I NIE CHODZI.

                        Nie wspomnialam ,ze byla nieprzytomna itd Moja wypowiedz nie
                        dotyczyla lowcow skor brrr

                        Oki ,ale dalej twierdze ,ze dawniejszy sanitariusz(chociaz
                        Ci co nie "zrobili" sobie ratownictwa medycznego juz nie
                        moga pracowac) (ogolnie) ,a teraz ratownik jest w stanie
                        pomoc i posiada duza wiedze na podstawie praktyki itd Patrz
                        ustawa o ratownictwie.

                        Ratownik medyczny zaczym zostanie ratownikiem ,ma praktyki na
                        wszystkich oodzialach w karetkach ,musi zdac wszystkie
                        egzaminy itd

                        U mnie w miescie dalej jezdza dr w pogotowiu ,no i
                        ratownicy medyczni.

                        Odnosnie meza -zglasza sie do Ciebie pacjent po 2 zawalach.

                        Objawy miedzy innymi to maska brzuszna ,a przeciez to nie sa
                        objawy ksiazkowe.
                        Dr rzy ,nabija sie itp-pisalam

                        Pozniej przeprasza(chodzi o te bole brzucha itp)
                        Tego sobie nie wymyslilam .

                        Okreslil stan meza jako "przedzawalowy" ,ale to nie w tym
                        dniu( bo przeciez w tym dniu to mial wielki ubaw).Nie
                        znam sie na tym i tak mysle sobie jakby maz nie zglosil
                        sie zaraz do szpitala ,albo dr nie przyjalby go do
                        szpitala ,czym moglo sie to zakonczyc? zawalem?

                        Byly to te same bole jak przy tych 2 zawalach(w drugim mial
                        juz implantacje stentu) z ta roznica ,ze juz wiedzial ,ze
                        moze zblizac sie nastepny zawal ,bo juz mial "doswiadczenie"
                        stad szybka nasza reakcja.

                        Byly to nasilone bole scenokardialne itd Co myslisz o
                        tym ,mogl miec 3 zawal ? ,czy szybka pomoc(oczywiscie to
                        ostrej wymianie zdan z dr) uratowala go od tego? czy ze
                        ze wzgledu na wszystko i tak przeszedl by trzeci zawal?

                        I jeszcze jedno pytanie czy bole dlawicowe utrzymujace sie
                        przez 3,5 godz ,mogly zakonczyc sie nastepnym
                        zawalem? ,chodzi mi o nastepne zdarzenie kilka lat pozniej.

                        Reset moze pisze chaotycznie to fakt ,ale zawsze co pisze
                        to na bazie doswiadczen i nie musi byc to wiedza
                        ksiazkowa i lekarska ,dlatego mozemy sie nie rozumiec(chodzi
                        mi tutaj o teminy medyczne itp) ,a w zyciu przeszlam b.
                        duzo i troche wiem... Te troche to dla mnie jest duzo...
                • extorris Re: Leczenia nie wymusisz................ 06.01.09, 22:39
                  to nie jest rada dla pacjentow
                  tak powinien dzialac system ratownictwa (na papierze i w zamysle organizatorow
                  ratownictwa opartego na SORach tak juz dziala)

                  lekarze nie powinni jezdzic w karetkach
                  triage i diagnostyka powinna byc przesunieta z miejsca wezwania do SORu
                  • 1951b Re: Leczenia nie wymusisz................ 06.01.09, 23:27
                    Super- reset napisała:

                    „ Ja proponuję, by sami zajęli się działaniem. W końcu, skoro są w
                    stanie ocenić fachowo stan zagrożenia życia, pierwsza pomoc im
                    nieobca...?:) ”

                    Szkoda, że jako lekarz masz tylko tyle do powiedzenia na ten temat.

                    Extorris napisał :

                    „lekarze nie powinni jezdzic w karetkach triage i diagnostyka powinna byc
                    przesunieta z miejsca wezwania do SORu”

                    Lekarze nie powinni jeździć w karetkach, ale nadal niestety jeżdżą i decydują
                    czy pacjenta trzeba zabrać na SOR czy nie.
                    • super-reset Re: Leczenia nie wymusisz................ 06.01.09, 23:38
                      Trudno,żebym na niepoważne pytania udzielała poważnych
                      odpowiedzi...:)
                      • 1951b Re: Leczenia nie wymusisz................ 06.01.09, 23:44
                        Moje pytanie jest niepoważne?
                        Zapewniam Ciebie, że jest bardzo poważne, można nawet powiedzieć, że jest
                        śmiertelnie poważne.
                      • cccykoria Re: Leczenia nie wymusisz................ 07.01.09, 17:49
                        super-reset napisała:

                        > Trudno,żebym na niepoważne pytania udzielała poważnych
                        > odpowiedzi...:)

                        I znow sie spotykamy ,zapewniam Cie ,ze bylo to powazne
                        pytanie ze strony 1951b i naprawde zachowalas sie
                        nieladnie ,tak delikatnie napisze ,a moglabym uzyc tekstow
                        practikanta ,ktory jest tu na forum przodownikiem.



                        • super-reset Re: Leczenia nie wymusisz................ 07.01.09, 23:10
                          Ależ użyj, jeśli uważasz, że umocni twoje wypowiedzi...:)
                          Post 1951b miałby może zastosowanie 20 lat temu, kiedy w PR jeździli
                          felczerzy.Dzisiaj jeżdzą głównie ratownicy, którzy i tak każdego
                          pacjenta przywożą do szpitala.Problemu zatem nie ma.
                          Oczywiście, że każdy może napisać bajkę o pacjencie mądrzejszym od
                          lekarza, a co za tym idzie-stawiającym sobie (czy też innemu
                          pacjentowi) rozpoznanie zagrożenia zdrowia/życia i oczekującym
                          grzecznie na karetkę, która posłusznie i niezwłocznie weźmie go do
                          szpitala.W gronie szlachecko-aronowym taka historyjka zrobi nawet
                          karierę.W końcu trzeba się czasem dowartościować.A może nawet-kto
                          wie-skończyć medycynę i zbawiać świat?
                          • cccykoria Re: Leczenia nie wymusisz................ 08.01.09, 15:25
                            super-reset napisała:

                            > Ależ użyj, jeśli uważasz, że umocni twoje wypowiedzi...:)
                            > Post 1951b miałby może zastosowanie 20 lat temu, kiedy w PR
                            jeździli
                            > felczerzy.Dzisiaj jeżdzą głównie ratownicy, którzy i tak każdego
                            > pacjenta przywożą do szpitala.Problemu zatem nie ma.
                            > Oczywiście, że każdy może napisać bajkę o pacjencie mądrzejszym od
                            > lekarza, a co za tym idzie-stawiającym sobie (czy też innemu
                            > pacjentowi) rozpoznanie zagrożenia zdrowia/życia i oczekującym
                            > grzecznie na karetkę, która posłusznie i niezwłocznie weźmie go do
                            > szpitala.W gronie szlachecko-aronowym taka historyjka zrobi nawet
                            > karierę.W końcu trzeba się czasem dowartościować.A może nawet-kto
                            > wie-skończyć medycynę i zbawiać świat?


                            Reset ,jakby tu napisac ,aby nie urazic Ciebie ,jak rowniez
                            nie wracac do bolesnych przezyc przez ktore nie zyje mama
                            1951b?

                            Czytalas to co 1951b pisala o dr pogotowiu w ogole jej
                            przezycia? itd?


                            • super-reset Re: Leczenia nie wymusisz................ 10.01.09, 00:06
                              Nie czytałam- i nie zamierzam. Generalnie, jak wiadomo, zetknięcie z
                              polskimi lekarzami , zwłaszcza z pogotowia, grozi śmiercią, a co
                              najmniej kalectwem. Wiem, że wierzysz usilnie w słowo pisane,
                              niezależnie, czy pisze konkretne osoba (np.1951b), czy
                              dziennikarz.Proponuję ci dla odmiany mały test-zapytaj dwudziestu
                              osób o ostatni kontakt z lekarzem (stomatolog, pogotowie, poradnia),
                              o to, czy są zadowoleni.Obstawiam 15-5, z przewagą tych z
                              zastrzeżeniami.Teraz przełóż to na przypadki dramatyczne (ciężkie
                              zachorowanie,śmierć bliskiej osoby), tu liczba wątpiących w
                              nieuchronność śmierci jest jeszcze większa.Niestety, w Polsce nikt
                              nie umiera, bo tak chciał los/Bóg ,jak kto woli. Musi być
                              winny.Często własne wyrzuty sumienia przerzucamy na inne osoby, by
                              je oddalić(żeby było jasne-nie zarzucam tego 1951b).Jeszcze częściej
                              te wyrzuty (wobec siebie i innych) są nieuzasadnione.
                              Los bywa złośliwy i dla pacjenta, i dla lekarza.Nie wytłumaczysz
                              rodzicom,że stan podgorączkowy i katar kilka godzin temu w niczym
                              nie zapowiadały rozwijającej się sepsy, a raczej infekcję
                              wirusową.Każdy z nas się modli, by mu się taki -lub podobny
                              przypadek nie trafił.Dla obu stron to dramat.Każdego może
                              spotkać.Statystyka nie zna litości...
                              • 1951b Re: Leczenia nie wymusisz................ 11.01.09, 00:55
                                Bardzo dziękuję Cykorio :)

                                Widzisz jak to jest.
                                Super – reset nie raczyła odpowiedzieć na konkretne pytanie, ale bardzo się rozpisała, bo przecież ona WIE,
                                że mój post miałby „może” zastosowanie 20 lat temu.
                                WIE, że piszę bajkę „o pacjencie mądrzejszym od lekarza”.
                                Nie zna mojej historii i nie zamierza jej poznać, ale WIE, że odczuwam potrzebę dowartościowania się.
                                Coś tam pisze o skończeniu medycyny i zbawianiu świata no, bo przecież ona...... WIE.
                                WIE, że w Polsce nikt nie umiera, bo tak chciał los/Bóg ,jak kto woli.
                                WIE, że musi być winny.

                                Skąd ona to wszystko WIE ?
                                Przecież jest lekarzem a lekarz w jej mniemaniu zawsze WIE lepiej.

                                Jak się nie zna sprawy lub osoby to należy być bardziej powściągliwym, bo inaczej się pisze głupoty i wyświechtane zwroty.


                                Właśnie z lekarzem PR, który wszystko „lepiej wiedział”, miałam do czynienia w 2003 roku.

                                Wiesz Super-reset, jeżeli chodzi o pisanie bajek, to muszę przyznać, że lekarze z SL są w tej dziedzinie mistrzami – zawał lewej ściany serca – pewnie o takim zawale jeszcze nie słyszałaś, nieprawdaż?
                  • cccykoria Re: Leczenia nie wymusisz................ 07.01.09, 17:27
                    extorris napisał:

                    > to nie jest rada dla pacjentow
                    > tak powinien dzialac system ratownictwa (na papierze i w zamysle
                    organizatorow
                    > ratownictwa opartego na SORach tak juz dziala)
                    >
                    > lekarze nie powinni jezdzic w karetkach
                    > triage i diagnostyka powinna byc przesunieta z miejsca wezwania do
                    SORu

                    Chya w tym roku weszla ustawa o ratownictwie(moge sie
                    mylic) ,ze nie musi jechac dr ,moze to byc
                    ratownik ,ktory ukoczyl ratownictwo(3 letnie) ,moga to byc
                    mgr nauk....(5lat) itd

                    Moze byc przesuiea do SOR-u ,ale niejednokrotnie te np
                    10min ratuje zycie .A co zrobi ratownik jak nie ma w
                    danej miejscowosci SOR?
                    • cccykoria Re: Szpital nie przyjal rodzacej cd 07.01.09, 19:37
                      www.tvn24.pl/4777,1,prosto_z_polski.html
                      • cccykoria Re: Szpital nie przyjal rodzacej cd 09.01.09, 14:15
                        www.rynekzdrowia.pl/Prawo/Gdansk-prokuratura-sprawdzi-czy-nie-narazono-zdrowia-rodzacej,3936,2.html
                        • snajper55 Re: Szpital nie przyjal rodzacej cd 09.01.09, 16:45
                          No pięknie. Lekarz na ratowników NASŁAŁ policjantów. Jakież to obiektywne
                          sformułowanie...

                          S.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka