Zdaje sie, ze poruszam dosc kontrowersyjny watek i zaraz szambo ze strony biednych, pozoconych zon wyladuje na mojej glowie, ale co tam

Otoz drogie kobiety zony i kochanki, zastanawia mnie ostatnio bardzo czesta postawa kobiet udajacych naiwne zony. Aktualnie jestem swiadkiem 2 takich sytuacji, ale domyslam sie, ze to nie sa wyalienowane przypadki. Otoz : facet ewidentnie zdradza! Malo tego ma kochanice i wydaje sie dosyc zaangazowany w cala sytuacje. Nie wierze, ze zonka jest na tyle slepa, zeby nie miec przynajmniej jakichs podejrzen (musialaby byc naprawde glupia uwierzcie mi) i co sie dzieje??? Poniewaz mezus zarabia kupe kasy, a zonka ma baaardzo wygodne i dostatnie zycie ( w obu przypadkach ) kobiety udaja, ze nic sie nie dzieje! Bo i po co maja rezygnowac z codziennego zastanawiania sie do ktorej kosmetyczki sie dzisiaj udac i gdzie uderzyc na kolejna wycieczke...? Stwierdzam, ze wiekszosc zon w tak komfortowych sytuacjach malzenskich jest baaardzo wyrafinowana i ich rozpacz w razie rozwodu to raczej nad utrata jelenia, ktory tyra na nie przez wiele lat, rozpacz z powodu przymusu rezygnacji z baardzo wygodnego zycia, z powodu baaardzo niskich alimentow w PL i obawy przed przymusem ruszenia tylka i zarabiania na siebie!
Nie dziwcie sie drogie panie, ze jak jestescie zdradzane i udajecie, ze jest ok mezowie i tak pozniej odchodza! Oni zwyczajnie odkrywaja wasze perfidne wyrachowanie! Nie mowie, ze jest to regula...ale bywa.....oj bywa

Pozdrowionka dla zonek i kochanek