Dodaj do ulubionych

moja beznadziejna historia

21.12.13, 16:52
Poznaliśmy się prawie 20 lat temu, ja wtedy młodziutka dziewczyna po szkole w nowej pracy, on ciut starszy ode mnie, świeżo po ślubie z żoną w pierwszych miesiącach ciąży. Wybuchło tak, że potem niczego już takiego nie przeżyłam... Dwa lata szaleństwa, szczęścia i łez bo on miał dom, nie umiał wybrać pomiędzy nami... Kochał nas obydwie, tak mówił.. Rozstaliśmy się.

Po 15 latach, w czasie których wyszłam za mąż totalnie bez miłości, urodziłam dwoje dzieci, przez które nie było dnia kiedy bym o nim nie myślała - pojawił się znowu.. Wszystko wróciło chyba ze zdwojoną siłą. Bałam się ze znowu najdą go rozterki, znowu zacznie mieć wyrzuty sumienia wobec żony ale leciałam jak w ogień. Myślał o mnie tak samo często jak ja o nim, jak ja wracał w te "nasze" miejsca sprzed lat, byle by tylko pooddychać tym powietrzem gdzie razem byliśmy, szukał mnie w necie, pin jego komórki to moja data urodzin - wszystko dokladnie tak samo jak u mnie - u niego... Spotykamy się od paru miesięcy, kilka razy udało się wyjechać na kilka dni daleko poza nasze miasto. To są moje najszczęśliwsze dni od lat... Nie musimy nawet rozmawiać zeby wiedzieć co druga osoba chce przekazać, zrobić, powiedzieć. Niestety zawsze potem jest drugie dno - nie umiem się przestawić na "domowe" tryby, tęsknię aż wszystko mnie boli, łażę jak nieprzytomna, brakuje mi jego rąk, zapachu, spojrzenia... On ma dokładnie to samo, odlicza do nastepnego spotkania, też nie spi po nocach, rozdziera go od środka...
Z jednej strony jestem szczęśliwa, mam to o czym marzyłam latami, o co wypłakiwałam co noc prawie w poduszkę zeby mąż nie widział... Kocham i wiem, że jestem kochana. Z drugiej strony on nadal jest rozdarty pomiędzy żonę i mnie. Jej wiele zawdzięcza, są razem ponad 20 lat, mają dziecko, dom, przyjaciół.
Moja przyjaciółka radzi żebym się cieszyła tym co mam, nie martwiła przyszłością, co ma byc będzie.. Żebym czerpała radość z tego że on wogóle jest bo takie powroty zdarzają się rzadko. Ale wiecie jak jest - jak się ma palec chce się rękę... Oddałabym wiele żeby być z nim stale, jednak nie zostawię wszystkiego z dnia na dzień, moje dzieci nie są tak duże jak jego, nie jestem niezależna finansowo. Gubię się w tym co robić, co ma być dalej, chwilami wogóle nie chce mi się żyć bo nie mam żadnego celu.. Idą Święta - chyba najgorsze dla mnie od lat.. Jak to przetrwać, co robić dziewczyny....
Obserwuj wątek
    • chyba.ze Re: moja beznadziejna historia 22.12.13, 17:56
      A małżonek co na to?
      • ksia74 Re: moja beznadziejna historia 22.12.13, 20:06
        zarówno moj mąż jak jego żona nic nie wiedzą, niczego się nie domyślają
        • chyba.ze Gdyby naprawdę tak cię kochał 22.12.13, 20:25
          ... jak myślisz dawno rozstałby się z żoną.
          I nic tłumaczenia że dom, że dziecko, że kredyty- po prostu przyjmij do wiadomości, że z żoną również sypia i deklaruje równie wielką miłość/ namiętność jak tobie, no i nie ma zamiaru nic w tym temacie zmieniać.
          Bo i po co?
          To chyba oczywiste.
          • ksia74 Re: Gdyby naprawdę tak cię kochał 23.12.13, 15:05
            o tyle to wszystko jest nietypowe, ze on nigdy nie urkywal ze kocha zarowno zone jak i mnie - oczywiscie nie jest to moze dokladnie takie samo uczucie - bo w koncu kazda z nas jest inna - ale nigdy (ani wtedy 20 lat temu ani teraz) nie bylo gadek w stylu "z zona tylko mamy wspolne to i tamto a ona mnie nie rozumie i nie sypiamy ze soba" etc etc
            owszem przyznaje ze ich zycie lozkowe to juz nie to samo co kilkanascie lat temu ale nie zaprzeczal ze nie istnieje
            dlatego to dla mnie takie ciezkie... poza tym on ma to swoje udane zycie rodzinne a ja odwrotnie.. dlatego dla mnie zmiany sa czyms (byly by) wyczekanym i upragnionym a dla niego niekoniecznie... ciezko mi nauczyc sie byc szczesliwą raz na jakiś czas... kiedy ponownie się pakowaliśmy w ten związek myslałam, że uda mi się na zimno być faktycznie tylko kochanką od przypadku do przypadku, na sucho czerpać garściami z tego co los dał - ale oczywiście głupie serce ma w d..e moje założenia i po każdym rozstaniu cierpię coraz mocniejsad
            • janzuszek Re: Gdyby naprawdę tak cię kochał 26.12.13, 18:11
              To znaczy,że jeśli jedno z waszej czwórki zaraziło się czymś, macie to wszyscybig_grin
              A może wasi partnerzy też kogoś mają smile i jest was 6? 8?
              Idź do ginekologa i zrób badania na HIV
      • zalosny.jestes Małżonek wrzuca na fejsa rumiane twarze dzieci 08.01.14, 15:09
        i żony na Krupówkach i...marszczy freda po kątach wink
    • facettt nie mozna miec wszystkiego... 22.12.13, 18:06
      ksia74 napisał(a):

      > Moja przyjaciółka radzi żebym się cieszyła tym co mam, nie martwiła przyszłości
      > ą, co ma byc będzie..

      - ja takoz Ci radze. bo nie mozna miec wszystkiego...

      Żebym czerpała radość z tego że on wogóle jest bo takie p
      > owroty zdarzają się rzadko. Ale wiecie jak jest - jak się ma palec chce się ręk
      > ę... Oddałabym wiele żeby być z nim stale, jednak nie zostawię wszystkiego z dn
      > ia na dzień, moje dzieci nie są tak duże jak jego, nie jestem niezależna finans
      > owo. Gubię się w tym co robić, co ma być dalej, chwilami wogóle nie chce mi się
      > żyć bo nie mam żadnego celu.. Idą Święta - chyba najgorsze dla mnie od lat.. J
      > ak to przetrwać, co robić dziewczyny....

      - to juz sama sobie odpowiedzialas... zacisnac zeby i do przodu smile
    • ste.do Re: moja beznadziejna historia 24.12.13, 00:18
      kiedyś hitem była piosenka n/t:
      www.youtube.com/watch?v=Bl2g4IaLUGo
      • rybka64 Re: moja beznadziejna historia 03.01.14, 13:50
        Oj rozumiem cię, i nieźle wpadłaś...Huśtawka emocjonalna, gonienie za czymś czego nie będziesz mieć, porównywanie jego z mężem niszczą cię. Bycie kochanką oznacza skazanie na samozagładę, bo w końcu nie jesteśmy ze stali. Istna wegetacja i rozdwojenie między tym co mamy w domu a tym co mamy od czasu do czasu. Zapewniam cię że twoja historia to pikuś w porównaniu z moim. A ja sobie przemyślałam wiele, i nie mam zamiaru więcej być na skinienie żadnego faceta, na jego pstryk. tobie też radzę, odpuść sobie go bo ta zabawa sprowadzi cię na dno, z którego ciężko się podnieść. To nie miłość, to fascynacja i burza emocji...Dlaczego mąż nie umie być taki do żony, rozbudzić w kobiecie diabła, co z Wami drodzy Mężowie jest..?
        • zalosny.jestes To proste... 08.01.14, 15:13
          rzecz zdobyta=utrata zainteresowania. Taka jest ludzka natura a jedynym sposobem na normalne (niekoniecznie udane) życie to kierowanie się świadomością a nie podświadomością. Pani obecnie idealizuje pana zaś w chwili zamieszkania razem gdy zacznie zbierać jego skarpetki ze stołu przestanie. I wówczas przyjdzie sakramentalne...i co ja najlepszego zrobiłam.

          W ogóle wszelkie zobowiązania, umowy itp to wytwór cywilizacji i odpowiedź na rosnące koszta wychowania dzieci bez ojców. Sterylizacja i wolna miłość to jest to!

          Pozdraaaaawiam
        • rybka.11 Re: moja beznadziejna historia 09.01.14, 20:36
          rybka64 napisała:

          .Dlaczego
          > mąż nie umie być taki do żony, rozbudzić w kobiecie diabła, co z Wami drodzy Mę
          > żowie jest..?
          _______________________
          O jejku tongue_out
          Bo mąż/żona to jest coś "oczywistego" i "posiadanego" - a najlepiej smakuje coś, co trzeba zdobyc, podejść itd. ...wink
        • facettt Daj pokoj, Dobra Kobieto... 10.01.14, 14:19
          rybka64 napisała:
          .Dlaczego mąż nie umie być taki do żony, rozbudzić w kobiecie diabła,
          co z Wami drodzy Mężowie jest..?

          nic. jestesmy po prostu normalni. Ilez mozna stac na rzesach ?
          - to jest dobre w narzeczenstwie, no moze jesszcze pare miesiecy po slubie.
          a potem zwykla proza zycia.

          na rzesach to sie staje dla kochanki i to tez niezadlugo - zeby sie nie przyzwyczaila do tej pozycji smile

    • maryen79 Re: moja beznadziejna historia 03.01.14, 17:38
      Posłuchaj tego, co powiedziała Ci rybka64.
      On ma to, co chce. Wszystko. A Ty - co masz? Czekanie na kąski, które spadną ze stołu po obiedzie z żoną. Jakby nie patrzeć, wyniszczasz się maksymalnie. Pozdrawiam
    • system.tzw.edukacji Re: moja beznadziejna historia 03.01.14, 20:53
      > nie jestem niezależna finansowo

      W przełożeniu z eufemistycznego na polski: „mąż robi na mnie i na dzieci, żebym ja mogła w spokoju wyjeżdżać i pukać się z gachem”.

      Przejedziesz się na tej sprawie aż miło, zwłaszcza że te teksty Misia o rozdarciu, niespaniu po nocach, pinie w telefonie i jeżdżeniu w „wasze miejsca” (przez 15 lat przeżywał romansik z Tobą!? albo taki sam opętaniec jak i Ty, albo łgarz – zgadnij, co bardziej prawdopodobne) wydają się niestety dosyć naciągane.
    • maryen79 Re: moja beznadziejna historia 03.01.14, 21:19
      ksia74 napisał(a):


      > szukał mnie w necie,

      Hmm... i nie znalazł Cię przez 15 lat w tym necie? Dobry z niego bajkopisarz...
      • ksia74 Re: moja beznadziejna historia 05.01.14, 17:49
        nie ma mnie i nie bylo nigdy na fejsbuku, NK czy innych portalach spolecznosciowych; wyszlam za maz wiec zmienilam nazwisko, pracowalam (od kilku miesiecy juz nie) w firmie ktora nie miala na www nazwisk poszczegolnych pracownikow - myslisz ze kazdego mozna znalezc w necie?
        • maryen79 Re: moja beznadziejna historia 06.01.14, 10:22
          Można znaleźć znajomych i przez nich szukać osoby, pytać o nią. Przecież musiał o Tobie wiedzieć cokolwiek, jakieś szczegóły. Wiem, co piszę, bo moja znajoma miała dawno temu taką sytuację, że szukał jej eks-chłopak ze studiów. I znalazł. Też nie miała żadnych nk i tym podobnych. Byli z miast oddalonych od siebie ok. 300 km. Po prostu wydaje mi się to dziwne, to jego tłumaczenie i naciągane, ale oczywiście mogło być inaczej.
    • drzewny_skrzat Re: moja beznadziejna historia 10.01.14, 22:08
      A moim zdaniem sie wykonczysz ciagnac to dalej. Mialam taki romans z facetem, ktory byl oddany swojej rodzinie. Tez bylo burzliwie i odlotowo, co czynilo rozstania i powrot do rzeczywistosci bardzo bolesnym. Trwalo to niecale dwa lata i uwazam to za najgorszy okres w moim zyciu. Nigdy wczesniej ani potem cos takiego (tak intensywnego i szalonego) mi sie nie zdarzylo. Zmiana pracy i w rezultacie miejsca zamieszkania przez nas oboje zakonczyla problem ostatecznie. Bolalo bardzo, przelalam wiele litrow lez przez ten caly czas bycia z nim. Jesli nie widzialas, polecam film "Brokeback mountain" - wprawdzie nie ta plec ale cala sytuacja bardzo mi przypomina twoj opis, moze pozwoli ci spojrzec z boku na analogiczna do waszej sytuacje. Wiec krotko: jesli nie ma perspektyw bycia razem w przyszlosci - NIE WARTO, bo sie tylko coraz bardziej bedziesz spalac.

      Inna sprawa to jak zakonczyc taki zwiazek jak serce placze i wyrywa sie do tej drugiej osoby. Ja nie wiem jak, mi pomogly okolicznosci, a silnej woli bylo w tym tylko odrobine. Na pewno wazne jest zeby znalezc pasje, ktore pozwola Ci samej cieszyc sie zyciem. W 100% samej, niezaleznie od twojego meza, kochanka itp.

      Ale trzymam kciuki za to, ze w koncu uda ci sie byc szczesliwa.
      • ksia74 Re: moja beznadziejna historia 11.01.14, 11:45
        bardzo Ci dziękuję za te słowa, jedne z nielicznych pisane ze zrozumieniem mojej sytuacji i uczuć a nie tylko negowaniem tego co się dzieje...
        na chwilę obecną staram się znaleźć równowagę pomiędzy tymi dwoma światami w jakich żyję od kilku miesięcy; nie jest łatwo ale mam wrażenie, że coraz lepiej mi to wychodzi; nie wylewam hektolitrów łez z tęsknoty jak przez te kilkanaście lat a zaczynam uczyć się cieszyć spotkaniami z Misiem. Moze trochę emocje opadły, euforia przycichła i dlatego jest mi z tym ciut lepiejsmile
    • mandarynka.1 Re: moja beznadziejna historia 14.01.14, 20:30
      ogarnij sie i wez sie za zycie! bo ani sie nie obejrzysz i nie bedziesz miala nic!i dopiero wtedy bedziesz wyla!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka