Dodaj do ulubionych

Quo Vadis NASA?

11.09.09, 10:14
Hmm, no a co z promieniowaniem (kosmicznym, w trakcie lotu na
Marsa)?? Podobno trudno będzie człowiekowi polecieć dalej niż 75 mln
km, z tego powodu. A nawet to wymaga ciężkich osłon -z plastików
albo z wodoru (paliwo wykorzystane jako osłona). A jeszcze
nieważkość (kosteczki się łamią po długim pobycie w nieważkości) I
wciąż nie jest to lądowanie na Marsie tylko na niewielkim kawałku
skały.
Obserwuj wątek
    • m_16 Re: Quo Vadis NASA? 11.09.09, 14:06
      Hm, cóż to??? ciekawy artykuł a nikt go nie komentuje???
      • pomruk Re: Quo Vadis NASA? 11.09.09, 16:01
        Artykuł ciekawy, ale jako zapis obecnych wydarzeń w administracji NASA.
        Zaczekajmy na reakcję prezydenta. natomiast co do faktów (za mały budżet NASA) i
        wizji (polećmy na Fobosa lub planetoidę) to nie ma tu nic nowego - te sprawy
        znane są od dawna. Oto np. jeden z ostatnich pomysłów rzuconych przez Lockheeda:
        dwa połączone Oriony w misji do planetoidy:
        www.space.com/missionlaunches/090902-orion-asteroid-mission.html
        • pensioner63 Po co człowiek ma lecieć na Marsa? 11.09.09, 18:53
          pomruk napisał:
          > polećmy na Fobosa lub planetoidę

          Z technicznego punktu widzenia idea lotu na Fobosa zamiast na Marsa jest dobra,
          bo ułatwia powrót. Ale jakie były korzyści z lotu ludzi na Księżyc nie licząc
          satysfakcji z zatknięcia tam flagi amerykańskiej ręką ludzką i pokazania w TV na
          całym świecie, że Amerykanie pierwsi? Próbki skał księżycowych może przywieźć
          automatyczna rakieta.
          • pomruk Re: Po co człowiek ma lecieć na Marsa? 11.09.09, 19:07
            pensioner63 napisał:

            Ale jakie były korzyści z lotu ludzi na Księżyc nie licząc
            > satysfakcji z zatknięcia tam flagi amerykańskiej ręką ludzką i pokazania w TV n
            > a
            > całym świecie, że Amerykanie pierwsi? Próbki skał księżycowych może przywieźć
            > automatyczna rakieta.

            Cóż, podbój Kosmosu uważany jest za katalizator rozwoju nowych technologii -
            nowe materiały, miniaturyzacja elektroniki etc. Komercyjnme zastosowania
            (satelity TV, meteorologia, GPS) też nie mogłyby wyrosnąć "samoistnie" - bez
            innych elementów podboju Kosmosu - także tych "skrajnie niepraktycznych". Loty
            załogowe są większym wyzwaniem niż bezzałogowe - stąd i spodziewany efekt
            katalityczny większy. Mógłbym złośliwie powiedzieć, że USA wysłali po księżycowe
            skały ludzi, ZSRR automaty. I postęp techniczny był jakby w ZSRR mniej widoczny...
            • mr_kagan Re: Po co człowiek ma lecieć na Marsa? 11.09.09, 19:17
              Akurat w dziedzinie badan kosmicznych, to ZSRR bylo prawie zawsze
              gora...
              • pomruk Re: Po co człowiek ma lecieć na Marsa? 11.09.09, 19:22
                W latach 1957-65. To raczej nie jest "prawie zawsze".
                • mr_kagan Re: Po co człowiek ma lecieć na Marsa? 11.09.09, 19:28
                  Ale to byly kluczowe lata rozwoju kosmonautyki. Na nich bazowal
                  program Apollo... A od czasu programu Apollo mamy de facto
                  zastoj w tej dziedzinie.
                  • pomruk Re: Po co człowiek ma lecieć na Marsa? 11.09.09, 19:50
                    Rzeczywiście, to były lata najszybszego rozwoju. Ale ZSRR wyszedł z niego na
                    tarczy. Mały przykład: od tego czasu Amerykanie zbadali 7 planet. Rosjanie tylko
                    jedną.
                  • kapelan_rady_nadzorczej Re: Po co człowiek ma lecieć na Marsa? 11.09.09, 20:18
                    Tyle, ze w ZSRR bylo troche latwiej...tam nikt nie musial
                    przekonywac kongresu, zeby dostac pieniadze na badania...tam po
                    prostu pierwszy sekretarz KC KPZR wydawal prykaz, ze rakieta ma
                    leciec - i wszyscy konkstruktorzy i naukowcy wiedzieli, ze albo
                    rakieta poleci, albo wszystkich czekaja dluuugie wczasy w "kurorcie"
                    na Syberii...i nie mialo przy tym znaczenia, czy polowa
                    spoleczenstwa bedzie klepac z tego powodu biede, ilu ludzi zginie i
                    ilu wiezniow politycznych trzeba bedzie zacharowac na smierc dla
                    osiagniecia celu...dopiero po upadku ZSRR wyszlo na jaw ile
                    nieudanych prob startow wykonali sowieci, ile ich rakiet wybuchlo i
                    ilu ludzi przy tym zginelo...
                    • darr.darek a wystarczyłoby dopuścić WOLNOść wyboru 11.09.09, 21:37
                      Ja wiem, że w obecnych "przodujących" państwach wolność wyboru już nie istnieje
                      i to właaadza państwowa "martwi się" o swoich niewolników i to właaadzę
                      obciążają rzekomo decyzje poddanych i na pewne decyzje nie może waaadza wyrazić
                      zgody.

                      Już JKM niegdyś zauważył, że wystarczy wybrać ochotników do lotu w jedną stronę
                      na Marsa. Oczywiście, spośród tysięcy zgłoszeń ochotników mądrzy musieliby
                      wybrać najlepszych i ... zdrowych psychicznie. Byłaby lista długa rezerwowa i
                      nikt z "wybranych" nie byłby pewien miejsca, bo a nóż zacząłby świrować przed
                      odlotem.

                      A gdyby już paru zdrowych facetów miało lecieć w misję w jedną stronę, to nagle
                      zniknęłoby 95% problemów z misją, bo nie potrzebna byłaby żadna wielka rakieta
                      startowa z Marsa, a zamiast niej przydałaby się tylko funkcjonalna "przyczepa
                      mieszkalna" na Marsie z dopracowanymi systemami podtrzymywania życia. A niechby
                      i to byli zdrowi 60-cio lub nawet 70-latkowie. Jeśli tacy byliby najbardziej
                      doświadczeni i dający pewność, że nie będą płakać do kamery od wylotu do ... końca.

                      Chodzi o ludzi potrafiących wykonać tysiące badań na Marsie w programie badań
                      rozwijanym przez lata (im dłużej żyliby na Marsie tym lepiej).

                      I wraz z dopuszczeniem anty-lewicowej myśli (hehe), że człowiek sam może
                      zdecydować o swym losie, byłyby JUŻ TERAZ możliwości techniczne wysłania ludzi
                      na Marsa. Odpowiednie rakiety są. Odpowiednie lądowniki też są w dopracowanej
                      technologii. Odpowiednie systemy podtrzymywania życia są dopracowane przez
                      dziesiątki lat rozwoju okrętów podwodnych. Żarełko w bezwodnym koncentracie
                      choćby na 20 lat życia też da się zapakować - ot, parę ton na łebka. Woda i inne
                      czynniki do pozyskania z powierzchni Marsa.




                      • pensioner63 Czysta propaganda istnieje też w nauce i technice 12.09.09, 15:06
                        pomruk napisał:
                        > podbój Kosmosu uważany jest za katalizator rozwoju nowych
                        > technologii - nowe materiały, miniaturyzacja elektroniki etc.

                        Owszem tak piszą ci, którzy chcą dostać fundusze na swoje badania. Ale to nie
                        jest prawda. Prcowałem przez 37 lat w mikroelektronice gdy wymiary tranzystorów
                        zmalały z 8 um do 0.18 um, a nawet do 0.042 um. Ani podbój kosmosu, ani wojny,
                        nie miały z tym nic wspólnego. Konkurencja innych firm wymuszała tu postęp. ZSRR
                        rozwijał technologię pod presją wojskową ale nie był on, ani obecna Rosja nie
                        jest, liderem postępu.

                        NASA stara się również reklamować jako lider postępu. Ale wpływ ich wynalazków
                        jest marginesowy. Już wynalazki zrobione w garażach, np. komputer Apple
                        zbudowany przez Wozniaka i Jobs'a, mają większy wpływ na gospodarkę i nasze życie.
                        • pensioner63 Korzyści z lotów w kosmos 12.09.09, 15:13
                          Dla ścisłości dodam, że dzięki lotom w kosmos mamy telewizję satelitarną, GPS,
                          lepsze prognozy pogody, Hubble teleskop i wiele innych korzyści. Jedynie loty
                          ludzi na Księżyc i plany lotu ludzi na Marsa wynikały z czysto politycznych i
                          prestiżowych pobudek.
                      • grundol1 prawicowy bełkot 21.09.09, 10:01
                        > I wraz z dopuszczeniem anty-lewicowej myśli (hehe), że człowiek sam może
                        > zdecydować o swym losie, byłyby JUŻ TERAZ możliwości techniczne wysłania ludzi
                        > na Marsa.

                        Jaka antylewicowa? Przecież to co opisujesz to jest czysta eutanazja, a to
                        prawica jest przeciw eutanazji.
              • madcio Re: Po co człowiek ma lecieć na Marsa? 21.09.09, 12:31
                > Akurat w dziedzinie badan kosmicznych, to ZSRR bylo prawie zawsze
                > gora...
                Widzę Kagan, że jak zawsze piszesz niemal całkowicie oderwane od rzeczywistości
                brednie?

                W rzeczywistości, było odwrotnie. Przez jedną dekadę ZSRR było górą, po czym
                kompletnie się skiepściło i trwa to do dziś. Rosja dziś ledwo może jaką
                misję na Phobosa sklepać
                (zjechała ostatnio z 2009 do
                2011 - ale opóźnienia często się zdarzają, i za to akurat nie krytykuję). Już UE
                lepiej idzie z Mars i Venus Expressem, nie mówiąc o ostatnich misjach jak Planck
                czy Herschel. Jedyne, co dziś Rosjanom wychodzi, to loty na ISS z zaopatrzeniem
                i ludźmi. I dobrze - ale to daleko za mało, by twierdzić coś o "byciu górą".
                • kzet69 Re: Po co człowiek ma lecieć na Marsa? 09.11.09, 00:22
                  madcio może OT ale pytanie do eksperta co sie dzieje z Quijotem
                  spadł? Obsunął się , bo zniknął z planu misji
                  astro.zeto.czest.pl/sondy/index.html
                  • madcio Re: Po co człowiek ma lecieć na Marsa? 10.11.09, 19:04
                    > madcio może OT ale pytanie do eksperta co sie dzieje z Quijotem
                    > spadł? Obsunął się , bo zniknął z planu misji
                    Chodzi ci o tą misję będącą swego rodzaju
                    ćwiczeniem z zmiany
                    orbity asteroidy
                    ?

                    Wedle
                    wikipedii,
                    ma lecieć w 2011. Oczywiście, nie wiem czy informacje z wiki są aktualne. Na
                    stronie ESA nic nie ma o statusie tej misji.
                    • kzet69 Re: Po co człowiek ma lecieć na Marsa? 10.11.09, 19:35
                      no właśnie na astro-zeto zniknęła z listy misji jakieś 3 miesiące
                      temu pewnie kryzys...
                      dzięki
          • mr_kagan Re: Po co człowiek ma lecieć na Marsa? 11.09.09, 19:16
            Na Marsa mozna tez wyslac roboty, tyle ze bardziej inteligentne od
            obecnych "zdalnikow".
    • mr_kagan Re: Quo Vadis NASA? 11.09.09, 15:55
      Zaczeli od zatrudninania SSmanow (von Braun i jego klika), a skoncza
      na smietniku historii...
      • heartpumper Re: Quo Vadis NASA? 20.09.09, 21:20
        No tak a kacapy pod koniec wojny, to pewnie dostali plany rakiet poleconym
        (nomen omen) z Marsa,
    • mozart "Powrot z Gwiazd" Lema mowi wprost - kolonizacja 11.09.09, 16:27
      kosmosu nie ma sensu.
      • m_16 Re: "Powrot z Gwiazd" Lema mowi wprost - koloniza 11.09.09, 16:46
        mozart napisała:

        > kosmosu nie ma sensu.

        Jest w tym wiele racji. Do gwiazd za daleko. Do planet też nie
        blisko, zresztą żądna z nich nie przypomina ani trochę Ziemi.

        Jest jednak jeden szkopuł - surowce. Kiedyś się jednak skończą, czyż
        nie???
        • mr_kagan Re: "Powrot z Gwiazd" Lema mowi wprost - koloniza 11.09.09, 17:33
          Opanujemy technologie replikatora ze STAR TREKu, i nie bedzie
          problemu. A energie bedziemy brac z naszego slonca, gdy stanie sie
          ono supernowa, jak u Asimova w The End of Eternity (1955)
          czyli Koniec wiecznosci (1969).
          en.wikipedia.org/wiki/The_End_of_Eternity
          • madcio Re: "Powrot z Gwiazd" Lema mowi wprost - koloniza 21.09.09, 12:19
            > Opanujemy technologie replikatora ze STAR TREKu, i nie bedzie
            > problemu. A energie bedziemy brac z naszego slonca, gdy stanie sie
            > ono supernowa, jak u Asimova w The End of Eternity (1955)
            > czyli Koniec wiecznosci (1969).

            Tiaaaa...
            math.ucr.edu/home/baez/crackpot.html
            "20 points for every use of science fiction works or myths as if they were fact."

            Polecam na uwadze nie tylko Kaganowi, ale i paru innym osobom tutaj. Jakbym był
            złośliwy, dodałbym, że Biblia zalicza się do tej kategorii. Ale że nie jestem,
            to nie dodam. ;)
      • mr_kagan Re: "Powrot z Gwiazd" Lema mowi wprost 11.09.09, 17:25
        Nie tylko "Powrot z Gwiazd"! Takze (przykladowo) "Niezwyciezony"
        oraz "Pokoj na Ziemi"...
      • kosmiczny_swir Ty sobie nie kolonizuj, ale pozwól innym 21.09.09, 01:44
        Ty sobie nie kolonizuj, ale pozwól innym. Ja uważam, że łatwiej będzie zbudować
        nowy świat niż naprawić ten. Nawet biorąc pod uwagę trudności techniczne.
    • zdzisiek_2 Re: Quo Vadis NASA? 11.09.09, 18:49
      m_16 napisał:

      > Hmm, no a co z promieniowaniem (kosmicznym, w trakcie lotu na
      > Marsa)?? Podobno trudno będzie człowiekowi polecieć dalej niż 75 mln
      > km, z tego powodu.

      Radzę poczytać jakie jest natężenie promieniowania w kosmosie i statystyki
      zachorowań na raka przy długiej ekspozycji na niskie dawki. Jedyne realne
      zagrożenie dla astronautów byłoby tylko podczas silnego rozbłysku słonecznego.
      Wtedy musieliby się schować w jakimś schronie (np. wewnątrz magazynu z zapasami)
      lub odpowiednio ustawić statek bo wiadomo by było z jakiego kierunku nadlatuje
      promieniowanie. W efekcie przy locie na Marsa promieniowanie nie jest istotną
      przeszkodą.
      Odwapnieniu kości i zanikowi mięśni można przeciwdziałać ćwiczeniami lub
      symulacją sztucznego ciążenia (dzięki sile odśrodkowej). Poza tym rosjanie
      przeprowadzali kilkakrotnie próby z wielomiesięcznym pobytem na orbicie i to
      nawet kilkakrotnie dłuższym niż przewidywany lot na Marsa (6 miesięcy).

      • m_16 Re: Quo Vadis NASA? 11.09.09, 19:03
        Echhh:
        1. fajnie tylko że ten schron musiałby być naprawdę masywny, to raz,
        a ponieważ sam statek byłby niewielki możliwe że cały przedział
        załogowy musiałby mieć (za)dużą masę. Nie do udźwigu przez
        jakikolwiek silnik.
        2. Nie słyszałem byćwiczeia mogły zniwelować zupełnie nieważkość.
        Rosjanie owszem siedzieli w kosmosie i 417 dni. Ale w jakim stanie
        wracali?? Astronauci msiel;iby nadawać się do czegoś po przylocie
        3.Jakie 6 miesięcy?? Niestety Zubrin nie jest odpowiedzią na
        wszystko: Jego wariant wykorzystuje odpowiednią konfigurację planet.
        Innymi słowy: Na Marsa możnaby startować raz na dwa lata i po
        przylocie trzebaby tam zostać przez półtora roku. I potem kolejne
        pół roku w puszce. Jest problem z paliwem (obecnie NASA nie godzi
        się na produkowanie go na Marsie -Direct Reference Mission raczej
        tego nie przewiduje a na Marsa miałby polecieć kosmolot dwa razy
        większy od ISS). No i pytanie czy ktoś wytrzyma dwa i pół roku w
        puszce lub w skafandrze.


        Nie ma dobrych wariantów dla tej podróży.

        Niema też doskonałych osłon dla załogi -niektórzy oceniają że co
        dziesiąty astronauta zachorowałby na raka.

        www.newscientist.com/article/dn7753
        • mr_kagan Re: Quo Vadis NASA? 11.09.09, 19:26
          Innymi slowy: bez warp drive, albo przynajmniej napedu fotonowego,
          nie ma sensu wysylanie ludzi w kosmos!
          en.wikipedia.org/wiki/Warp_drive
          www.centauri-dreams.org/?p=1075
          • m_16 Re: Quo Vadis NASA? 11.09.09, 19:47
            Poniekąd, ale ile energii by to wymagało?? I jakie niezwykłe
            zjawiska fizyczne musilibyśmy wytworzyć??

            W Star Treku na bliskie odległości latają silnikami pulsowymi na
            antymaterię (gaz przyspieszany energią z anihilacji). A antymaterii
            nie opłaca się produkować (podobno).
            • ereta Re: Quo Vadis NASA? 11.09.09, 21:21
              m_16 napisał:

              > Poniekąd, ale ile energii by to wymagało?? I jakie niezwykłe
              > zjawiska fizyczne musilibyśmy wytworzyć??
              >
              > W Star Treku na bliskie odległości latają silnikami pulsowymi na
              > antymaterię (gaz przyspieszany energią z anihilacji). A
              antymaterii
              > nie opłaca się produkować (podobno).
              ################ Od fantastyki do rzeczywistości droga nie wiadomo
              jak długa. Więc skończ już z tym Star Trekiem.
              • m_16 Re: Quo Vadis NASA? 11.09.09, 22:04
                Od fantastyki do rzeczywistości droga nie wiadomo
                > jak długa. Więc skończ już z tym Star Trekiem.

                Przecież to właśnie napisałem. A o ST wspomniałem bo Kagan pisał o
                warp drive i tyle.
                • kosmiczny_swir Ludzie co w was wstąpiło? 21.09.09, 01:50
                  Ludzie co w was wstąpiło? Nie da się bo to, bo tamto, bo siamto.

                  Prawda jest taka, że starożtni rzymianie mogli budować statki napędzane
                  turbinami parowymi bo mieli wszystkie możliwości technologiczne, żeby je
                  wyprodukować. Kocioł do wytwarzania pary, opalany drewnem, trochę rur, turbina,
                  pędnik. Żadna wielka filozofia. Zasada działania w sumie podbna do wiatraka,
                  który w czasach rzymskich był znany. Wziąść wiatrak i dmuchać na niego parą pod
                  ciśnieniem. Żadna filozofia. A jednak ludzkości zajęło 2000 lat, żeby to wymyślić.

                  Dlatego, nie możemy być tacy jak Rzymianie, nie możemy się ograniczać słowami
                  "nie da się". Jak się chce to się da. To, że nie kolonizujemy kosmosu, to nie
                  jest przejaw technicznej niemożliwości. To jest przejaw braku woli.
                  • grundol1 Re: Ludzie co w was wstąpiło? 21.09.09, 10:08
                    > Dlatego, nie możemy być tacy jak Rzymianie, nie możemy się ograniczać słowami
                    > "nie da się". Jak się chce to się da. To, że nie kolonizujemy kosmosu, to nie
                    > jest przejaw technicznej niemożliwości. To jest przejaw braku woli.

                    Na Marsa oczywiście, że się da polecieć, to tylko kwestia funduszy. Pytanie
                    tylko po co. Robienie tego za publiczne pieniądze to idiotyzm.
                  • m_16 Re: Ludzie co w was wstąpiło? 21.09.09, 19:18
                    kosmiczny_swir napisał:

                    > Ludzie co w was wstąpiło? Nie da się bo to, bo tamto, bo siamto.
                    >
                    > Prawda jest taka, że starożtni rzymianie mogli budować statki
                    napędzane
                    > turbinami parowymi bo mieli wszystkie możliwości technologiczne,
                    żeby je
                    > wyprodukować. Kocioł do wytwarzania pary, opalany drewnem, trochę
                    rur, turbina,
                    > pędnik. Żadna wielka filozofia. Zasada działania w sumie podbna do
                    wiatraka,
                    > który w czasach rzymskich był znany. Wziąść wiatrak i dmuchać na
                    niego parą pod
                    > ciśnieniem. Żadna filozofia. A jednak ludzkości zajęło 2000 lat,
                    żeby to wymyśl
                    > ić.
                    >
                    > Dlatego, nie możemy być tacy jak Rzymianie, nie możemy się
                    ograniczać słowami
                    > "nie da się". Jak się chce to się da. To, że nie kolonizujemy
                    kosmosu, to nie
                    > jest przejaw technicznej niemożliwości. To jest przejaw braku woli.


                    To nie jest takie proste.
                    Zakrzywienie czasoprzestrzeni wymaga 10 miliardów razy więcej
                    energii niż zawiera nas wszechświat.
                    A przyspiszenie 100 tonowego statku kosmicznego do połowy prędkości
                    światła wymaga 20 ton mieszanki antymateria-materia (10 ton
                    antymaterii)> Antymaterię trzeba by wytworzyć (bo jej blisko ziemi
                    niet) ale to wymaga włożenia w nią tyle energii ile się z niej
                    uzyska. Nawet te 10 ton to równowartość mniej więcej 10 tysięcy 20
                    megatonowych bomb= 200.000 megaton. Dla porównania -w szczytowym
                    okresie cały arsenał nuklearny ludzkości to 13.000 megaton.
                  • stefan4 Re: Ludzie co w was wstąpiło? 21.09.09, 20:40
                    kosmiczny_swir:
                    > starożtni rzymianie mogli budować statki napędzane
                    > turbinami parowymi bo mieli wszystkie możliwości technologiczne, żeby je
                    > wyprodukować. Kocioł do wytwarzania pary, opalany drewnem, trochę rur, turbina,
                    > pędnik. Żadna wielka filozofia. Zasada działania w sumie podbna do wiatraka,
                    > który w czasach rzymskich był znany. Wziąść wiatrak i dmuchać na niego parą pod
                    > ciśnieniem.

                    Maszyna parowa nie polega na tym, że na wiatrak dmucha się parą pod ciśnieniem.

                    Rzymianie nie mogli jej skonstruować, bo brakowało im m.in. drobiazgu, hermetyczności. Żeby uzyskać jaką taką sprawność, potrzeba, żeby para wodna na drodze od kotła do cylindra z tłokiem lub do turbiny nigdzie nie uciekała. A Rzymianie nawet akwedukty musieli tak konstruować, żeby woda po nich spływała (czasem były to zwykłe odkryte korytka na podwyższeniu). Gdyby woda płynęła w hermetycznych rurach (jak w dzisiejszych systemach wodociągów), to nie musiałaby spływać, mogłaby też podpłynąć do góry, byle tylko nigdzie po drodze poziom rurociągu nie przekroczył poziomu źródła.

                    Do maszyny parowej Rzymianom brakowało jeszcze łożysk, które są nie do wykonania bez co najmniej renesansowej precyzji. I jeszcze smarów wysokiej jakości
          • turbo-liberal Re: Quo Vadis NASA? 20.09.09, 15:56
            Można się śmiać z tych bajek naukowych, ale prawda jest taka, że napęd odrzutowy z trudem daje sobie radę w skali planety.
            A co dopiero mówić o podróżach między planetarnych?
            Bez fundamentalnych badań nad strukturą materii i przestrzeni nigdzie ludzkość nie dotrze.
        • zdzisiek_2 Re: Quo Vadis NASA? 12.09.09, 08:38
          m_16 napisał:

          > Echhh:
          > 1. fajnie tylko że ten schron musiałby być naprawdę masywny, to raz,
          > a ponieważ sam statek byłby niewielki możliwe że cały przedział
          > załogowy musiałby mieć (za)dużą masę. Nie do udźwigu przez
          > jakikolwiek silnik.

          Nie musiałby z trzech powodów. Jak wcześniej napisałem jedynym istotnym
          zagrożeniem są rozbłyski słoneczne. Ich promieniowanie jest kierunkowe więc
          można ustawić osłonę przeciwradiacyjną tylko od strony nadlatujących cząstek
          (lub lepiej tylko obrócić statek aby osłonił silnikami i zbiornikami z paliwem
          kabinę pasażerską). Po drugie to promieniowanie ma znacznie niższą energię więc
          wystarczą cieńsze osłony - około 30-40 cm wody powinno wystarczyć, więc
          wystarczy że skryją się za zbiornikiem wody. Po trzecie zagrożenie jest tylko
          czasowe bo promieniowanie z rozbłysku trwa najwyżej 2-3 dni a tyle mogą
          przecierpieć w niewielkim (a więc i lekkim) schronie.

          > 2. Nie słyszałem byćwiczeia mogły zniwelować zupełnie nieważkość.
          > Rosjanie owszem siedzieli w kosmosie i 417 dni. Ale w jakim stanie
          > wracali?? Astronauci msiel;iby nadawać się do czegoś po przylocie

          Z tego co wiem to astronauci w ciągu 2-3 dni odzyskiwali pełną sprawność.
          Jedynie demineralizacja kości cofała się znacznie wolniej. Poza tym jak pisałem
          można wykorzystać siłę odśrodkową do symulowania grawitacji i wtedy problem
          znika. Trzeba też pamiętać że ciążenie na Marsie to 1/3 ziemskiego więc i
          adaptacja astronautów będzie łatwiejsza.

          > 3.Jakie 6 miesięcy?? Niestety Zubrin nie jest odpowiedzią na
          > wszystko: Jego wariant wykorzystuje odpowiednią konfigurację planet.
          > Innymi słowy: Na Marsa możnaby startować raz na dwa lata i po
          > przylocie trzebaby tam zostać przez półtora roku. I potem kolejne
          > pół roku w puszce. Jest problem z paliwem (obecnie NASA nie godzi
          > się na produkowanie go na Marsie -Direct Reference Mission raczej
          > tego nie przewiduje a na Marsa miałby polecieć kosmolot dwa razy
          > większy od ISS). No i pytanie czy ktoś wytrzyma dwa i pół roku w
          > puszce lub w skafandrze.
          >

          Przy obecnej technice (napęd chemiczny lub ewentualnie termiczny napęd jądrowy)
          to jedyne wyjście. Poza tym nie chwytam argumentu "czy ktoś wytrzyma w puszce
          lub w skafandrze" - przecież nie będą siedzieć cały czas w skafandrze. Ruscy
          znacznie dłużej siedzieli w "puszcze" bez możliwości wyjścia jaką będą mieli
          marsonauci.
          A to że NASA się nie godzi na produkcję paliwa na Marsie to ich sprawa i
          problem. Będą musieli sobie radzić z problemem który sami sobie tworzą. Dlatego
          najpewniej gdy w końcu będą chcieli lecieć na Marsa to tylko z chińską wizą :-)

          >
          > Nie ma dobrych wariantów dla tej podróży.
          >
          > Niema też doskonałych osłon dla załogi -niektórzy oceniają że co
          > dziesiąty astronauta zachorowałby na raka.
          >
          > www.newscientist.com/article/dn7753

          Nie jest tu podane skąd mu wyszły takie dawki 2.26 Sv to 226 Rem czyli ze 4 razy
          więcej niż wyliczał Zubrin w swoich planach. Przypuszczam że wcale nie brał pod
          uwagę osłony dawanej przez pojazd (nawet jeśli częściowej) a także osłony
          dawanej przez atmosferę i glob na Marsie. Poza tym według badań ichnich badań te
          2.26 Sv (czyli 226 Rem) nie powinno dodać więcej jak 3% ryzyka zachorowania na
          raka, więc nie wiem skąd mu wyszło 10% ? A takie 3% ryzyko jest porównywalne z
          tym na jakie byliby narażeni gdyby w czasie całej wyprawy palili papierosy w
          ilości paczki dziennie.
          • m_16 Re: Quo Vadis NASA? 12.09.09, 11:19
            Nie musiałby z trzech powodów. Jak wcześniej napisałem jedynym
            istotnym
            > zagrożeniem są rozbłyski słoneczne. Ich promieniowanie jest
            kierunkowe więc
            > można ustawić osłonę przeciwradiacyjną tylko od strony
            nadlatujących cząstek
            > (lub lepiej tylko obrócić statek aby osłonił silnikami i
            zbiornikami z paliwem
            > kabinę pasażerską). Po drugie to promieniowanie ma znacznie niższą
            energię więc
            > wystarczą cieńsze osłony - około 30-40 cm wody powinno wystarczyć,
            więc
            > wystarczy że skryją się za zbiornikiem wody. Po trzecie zagrożenie
            jest tylko
            > czasowe bo promieniowanie z rozbłysku trwa najwyżej 2-3 dni a tyle
            mogą
            > przecierpieć w niewielkim (a więc i lekkim) schronie.
            >

            Skąd masz te dane??? Nawet "życzliwe" kolonizacji ertykuły mówią o
            tonach wodoru jako osłonie.


            Przy obecnej technice (napęd chemiczny lub ewentualnie termiczny
            napęd jądrowy)
            > to jedyne wyjście. Poza tym nie chwytam argumentu "czy ktoś
            wytrzyma w puszce
            > lub w skafandrze" - przecież nie będą siedzieć cały czas w
            skafandrze. Ruscy
            > znacznie dłużej siedzieli w "puszcze" bez możliwości wyjścia jaką
            będą mieli
            > marsonauci.
            > A to że NASA się nie godzi na produkcję paliwa na Marsie to ich
            sprawa i
            > problem. Będą musieli sobie radzić z problemem który sami sobie
            tworzą. Dlatego
            > najpewniej gdy w końcu będą chcieli lecieć na Marsa to tylko z
            chińską wizą :-)
            >

            To nie jest odpowiedź. Napisałem że przez 2,5 roku musieliby
            siedzieć w skafandrze ALBO w puszce. Co jest prawdą bo zamknięci
            będą w module mieszkalnym, a jak dolecą na Marsa to też będą
            siedzieli albo tam, albo w skafandrze eksplorowali planetę.
            Oba "środowiska są potencjalnie klaustrofobiczne" -podobno Rosjanie
            próbowali pływać łodziami podwodnymi przez 6 miesięcy i przywozili
            pół załogi świrów.

            Wiem że uczeni dochodzą do óżnych wniosków w kwestii promieniowania -
            ale nie widzę czemu wnioski Zubrina są lepiej uzasadnione niż tego
            autora z NS.
            • zdzisiek_2 Re: Quo Vadis NASA? 12.09.09, 20:56
              m_16 napisał:

              > Skąd masz te dane??? Nawet "życzliwe" kolonizacji ertykuły mówią o
              > tonach wodoru jako osłonie.
              >

              Tu nie chodzi o masę ale o gęstość. Przy średniej energii protonów spotykanej
              podczas rozbłysków Słonecznych wystarcza około 40g/cm^2 (czyli 40cm wody) aby
              obniżyć poziom promieniowania około 5-6 razy. Nie jest to poziom promieniowania
              jaki mamy na Ziemi ale nie powoduje on już bezpośredniego zagrożenia i dodaje
              jakieś ułamki procenta do ryzyka zachorowania na raka. Jakby ktoś chciał obniżyć
              promieniowanie do poziomu ziemskiego to rzeczywiście musiałby dać ze 2m wody
              (szacuję bo nie chce mi się teraz liczyć). Ciekły wodór ma bardzo małą gęstość i
              choć na jednostkę masy to wodór jest chyba najlepszą ochroną przed strumieniem
              protonów to trzeba go objętościowo bardzo dużo.

              > siedzieć w skafandrze ALBO w puszce. Co jest prawdą bo zamknięci
              > będą w module mieszkalnym, a jak dolecą na Marsa to też będą
              > siedzieli albo tam, albo w skafandrze eksplorowali planetę.

              Czyli tak samo jak w bazach na Antarktydzie gdzie jest gorzej bo przez 6
              miesięcy trwa noc.

              > Oba "środowiska są potencjalnie klaustrofobiczne" -podobno Rosjanie
              > próbowali pływać łodziami podwodnymi przez 6 miesięcy i przywozili
              > pół załogi świrów.

              Nie rozśmieszaj mnie - skąd to masz ? Nie wiem jak z ruskimi ale w tej chwili
              standardowy czas trwania misji amerykańskich łodzi podwodnych to 3 miesiące.
              Pracują wtedy w trybie 10 godzin pracy / 10 godzin odpoczynku czyli mają 20
              godzinną dobę. I tak od lat a nic z nimi się nie dzieje.

              > Wiem że uczeni dochodzą do óżnych wniosków w kwestii promieniowania -
              > ale nie widzę czemu wnioski Zubrina są lepiej uzasadnione niż tego
              > autora z NS.

              Zubrin podaje odnośniki do oficjalnych raportów opublikowanych przez
              amerykańskie rządowe organizacje, więc nie mam powodu tu wątpić. A w artykule na
              który się powołałeś nie znalazłem odnośnika do badań które dokumentowałyby te
              liczby (chyba że przeoczyłem to wtedy przepraszam) więc jest to dla mnie mniej
              wiarygodne. Trzeba też pamiętać o tym że w oficjalnych dokumentach/raportach ONZ
              panuje obecnie hipoteza liniowa. Czyli prognozuje się ryzyko zachorowań przy
              małych dawkach promieniowania na podstawie wyników z dużych jednorazowych dawek
              ekstrapolując wyniki liniowo. Jest to zasadniczo błędne podejście co wykazało
              szereg badań a także zjawisko hermezy radiacyjnej. Poza tym w niektórych
              miejscach w Iranie naturalny poziom promieniowania jest nawet 5-6 razy wyższy
              (17 Sv) niż ten przewidywany przez gościa z artykułu który przytoczyłeś. No i
              ludzie tam żyją od pokoleń i nie wykryto tam podwyższonego poziomu zachorowań na
              raka.
              • m_16 Re: Quo Vadis NASA? 13.09.09, 00:50
                Sorry ale trochę pojechałeś:

                1. Jest różnica między 3 miesiącami a 6cioma w puszce -spora
                2. Jest też pewna różnica między ANtarktydą a Marsem (zamknięciem w
                skafandrze -zresztą jak wiele czasu spędzają tam polarnicy???
                3. POjechałeś zwłaszcza z Iranem. Tam nie ma więcej niż 0.26 sieverta
                rocznie:

                netfiles.uiuc.edu/mragheb/www/NPRE%20402%20ME%20405%20Nuclear%20Power%20Engineering/Ionizing%20Radiation%20Units%20and%
                20Standards.pdf

                (strona 12)

                A gość mówił o ponad 2 sievertach.

                Tutaj: icrc2005.tifr.res.in/htm/PAPERS/SH35/usa-mewaldt-RA-
                abs1-sh35-oral.pdf

                są generalnie optymistyczni ale i tak szacunki zakładają znaczny
                wzrost radiacji w stosunku do tego co na Ziemi. Oraz balansowanie na
                granicy dopuszczalnej normy. I żadna osłona nie zmniejsza jej
                znacząco.

                Ten naukowiec:
                www.jstage.jst.go.jp/article/bss/22/2/22_59/_article
                podaje z kolei wartość0.57 SV rocznie dla powierzchni Księżyca.

                W najlepszym razie nie wiadomo jak małe dawki w 2.5 rocznym okresie
                czasu wpłyną na fizjologię. Nikt nigdy nie wystawił ludzi na coś
                takiego (loty Apollo były za krótkie).
                • pensioner63 Na Antarktydzie żyją pingwiny 21.09.09, 06:09
                  Na Atarktydzie w głębi lądu pingwiny stoją przez trzy miesiące w ciemności na
                  wietrze i mrozie wysiadując jajo, w którego przed wschodem słońca wylęga się
                  pingwiniątko. Mama-pingwin wtedy przychodzi i dalej się nim zajmuje, a tata
                  idzie do morza aby łowić ryby. A na Marsie ani poza Ziemią w kosmosie nie ma
                  śladu życia, bo nie ma powietrza i jest promieniowanie. Jest olbrzymia różnica
                  między Antarktydą i kosmosem na niekorzyść tego ostatniego z punktu widzenia
                  zimeskiego życia.
                • zdzisiek_2 Re: Quo Vadis NASA? 21.09.09, 06:53
                  m_16 napisał:

                  > Sorry ale trochę pojechałeś:
                  >
                  > 1. Jest różnica między 3 miesiącami a 6cioma w puszce -spora

                  Pokazałem ci że Rosjanie kilkakrotnie wysyłali ludzi w kosmos na znacznie dłużej
                  niż 6 miesięcy. Nawet na dłużej niż rok czyli więcej niż 2 razy co przewidywany
                  lot na Marsa. Pokazałem że Amerykanie regularnie pływają łodziami podwodnymi po
                  3 miesiące (czyli 2 razy mniej niż lot na Marsa) bez problemów. Mnóstwo ludzi
                  jest zamkniętych latami w niewielkich pomieszczeniach (więźniowie) i z
                  większością z nich nie ma problemów mimo ich niestabilnej psychiki. Problem
                  psychiki lotu na Marsa jest mocno przesadzony.

                  > 2. Jest też pewna różnica między ANtarktydą a Marsem (zamknięciem w
                  > skafandrze -zresztą jak wiele czasu spędzają tam polarnicy???

                  Polarnicy zostający po sezonie są odcięci od Świata na ponad 6 miesięcy (noc
                  polarna). Wtedy nie ma możliwości żadnego kontaktu z nimi poza radiowym. Jest
                  ciemno, wyjście na zewnątrz bardzo ograniczone i tylko w stroju ochronnym i
                  grozi śmiercią (temp. rzędu -70 i -80 stopni celsjusza). Naprawdę na Marsie
                  byłoby przyjemniej.

                  > 3. POjechałeś zwłaszcza z Iranem. Tam nie ma więcej niż 0.26 sieverta
                  > rocznie:
                  >

                  www.biofizyka.amp.edu.pl/Promieniowanie_jonizujace_www.pdf
                  www.ptbr.org.pl/Porownanie%20zagrozen.pdf
                  Ogólnie sobie poczytaj o Ramsar w Iranie.
                  • m_16 Re: Quo Vadis NASA? 21.09.09, 19:46
                    Być może zgodzę się że faktycznie można spędzić półtora roku na
                    Marsie i dalszy rok w przestrzeni.
                    Natomiast niej jestem pewien tych wysokich wartościo promieniowania -
                    moje źródła nic o tym nie mówią.
                    Nie podoba mi się niejasność w pierwszym z Twoich referatów.
                    Najpierw szacuje się dawkę na okres 70 lat na 88 Sv (1.25 Sv na
                    rok), potem na 17 SV (0.25 Sv) rocznie. Istotna może być też ilośc
                    promieniowania na jednostkę czasu a nie jego bezwzględna wchłonięta
                    wartość. Wreszcie Irańczycy w Ramsar mogli się z czasem uodpornić, a
                    może po prostu mieli farta że nie wystąpiły u nich schorzenia. Jedna
                    rodzina to trochę mała probka statystyczna.
      • mr_kagan Re: Quo Vadis NASA? 11.09.09, 19:18
        Jak sobie wyobrazasz te manwery? Nie mamy, jak na razie warp drive,
        ani nawet napedu fotonowego!
        • zdzisiek_2 Re: Quo Vadis NASA? 12.09.09, 08:40
          mr_kagan napisała:

          > Jak sobie wyobrazasz te manwery? Nie mamy, jak na razie warp drive,
          > ani nawet napedu fotonowego!

          Hę ? Uważasz że potrzeba napędu fotonowego aby obrócić statek wokół swojej osi ?
          A jak myślisz że w tej chwili obracają się statki kosmiczne ?
          • kosmiczny_swir Re: Quo Vadis NASA? 21.09.09, 02:00
            Daj spokój, ci ludzie mają z góry ustanowiony pewnien sposób myślenia i ich nie
            przekonasz. To, że nie kolonizujemy kosmosu to nie kwestia techniki. To kwestia
            braku woli. Technika jest, możliwości są, pomysłu nie ma.
        • kzet69 Re: Quo Vadis NASA? 27.09.09, 13:13
          kochany fantasto mrKagan a zwykły silniczek korekcyjny na paliwo
          jonowe ci nie wystarczy? Ciekawe jak manewrują sondy kosmiczne np
          Gallileo czy Cassini bez warp drive...
          • kzet69 Re: Quo Vadis NASA? 27.09.09, 13:19
            aha na marginesie, kompletnie nie zrozumiałeś
            przesłania "Niezwyciężonego" przeczytaj proszę jeszcze raz....
    • andrewleonard Opinia SICIS dla prezydenta postulowała... 11.09.09, 21:05
      ... utworzenie miedzynarodowej agencji komicznej, ktora bylaby
      finansowana przez podatek od kazdego panstwa,członka ONZ, w wysokosci
      o.4% GNP
      • andrewleonard Swiatowa agencja kosmiczna maila by 4O miliardow.. 11.09.09, 21:20
        ....dolarow rocznego budzetu, co pozwolilłoby zrealizowac lot na
        Marsa w ciagu 8 lat.
        • zdzisiek_2 Re: Swiatowa agencja kosmiczna maila by 4O miliar 12.09.09, 21:01
          andrewleonard napisał:

          > ....dolarow rocznego budzetu, co pozwolilłoby zrealizowac lot na
          > Marsa w ciagu 8 lat.

          W ciągu 8 lat mieliby już 320 mld $. Z takimi pieniędzmi to mogliby rozpocząć
          regularną kolonizację.
          • m_16 Re: Swiatowa agencja kosmiczna maila by 4O miliar 13.09.09, 00:52
            Apollo pochłoną 150 mld obecnych dolarów jak pamiętam. Przpuszczam
            że nawet jakby odjąć R&D to itak starczyłoby najjjwyżej na 1 bazę
            przez parę lat. A potem by się ludzkości znudzila ta zabawa.
            • zdzisiek_2 Re: Swiatowa agencja kosmiczna maila by 4O miliar 21.09.09, 07:30
              m_16 napisał:

              > Apollo pochłoną 150 mld obecnych dolarów jak pamiętam. Przpuszczam
              > że nawet jakby odjąć R&D to itak starczyłoby najjjwyżej na 1 bazę
              > przez parę lat. A potem by się ludzkości znudzila ta zabawa.

              150 mld $ pochłoną cały program a więc wszystkie loty na Księżyc (szt. 7 w tym
              jeden nieudany), loty Apollo przed lotem na Księżyc, loty Gemini a przedtem
              Mercury. A to wszystko to były pionierskie osiągnięcia. Trzeba pamiętać że gdy
              Kennedy rozpoczynał program to jeszcze żaden Amerykanin nie był w kosmosie.
              Pojedyncza misja na Księżyc była już całkiem tania.
              Tak samo byłoby z lotami na Marsa dużo pieniędzy by wydano na prace
              przygotowawcze ale późniejsze utrzymanie lotów byłoby relatywnie tanie. Według
              Zubrina wysłanie jednej załogi (4 os.) według jego programu kosztowałoby około
              3-4 mld $ - nie mam powodu mu nie wierzyć. Misje można wysyłać co 2 lata więc
              wymiana załóg kosztowałaby około 2 mld$ rocznie (no dorzuciłbym jeszcze z 500
              mln na obsługę naziemną). Za 40 mld $ rocznie to można wysyłać kilka misji za
              każdym razem a jeszcze zostanie kupę pieniędzy na doskonalenie napędu (napędy
              jądrowe).
              A to czy baza zostałaby porzucona ? Trudno powiedzieć ale moim zdaniem to
              właśnie polityka a nie finanse czy technika są największym zagrożeniem dla
              programów kosmicznych. Do zarzucenia jakiegokolwiek długofalowego programu
              wystarczy jeden niechętny mu polityk pragnący uszczęśliwić wyborców pieniędzmi z
              tego programu. Z drugiej strony aby projekt trwał trzeba ciągłego poparcie wielu
              polityków. Czyli sytuacja jest tu niestabilna a prawdopodobieństwo porzucenia
              programu duże.
              Poza tym większość ludzi przyjmuje za pewnik że nasza cywilizacja będzie się
              stale rozwijała. Trzeba pamiętać że taki dynamiczny rozwój nauki i techniki to
              efekt ostatnich 300-400 lat (Oświecenie). W naszej historii mamy mnóstwo
              przykładów gdy cywilizacja się rozwijała, trwała a potem się degenerowała. Także
              obecnie widać wiele nurtów antytechnicznych i antynaukowych. Jest całkiem
              możliwe że porzucimy rozwój techniki i nauki a podróże kosmiczne pozostaną
              niespełnioną mrzonką.
              • m_16 Re: Swiatowa agencja kosmiczna maila by 4O miliar 21.09.09, 19:50
                hmm NIE

                Nawet jak się odliczy Gemini to cena samego Apollo (statek +
                rakiety) to 83 mld wsp dolarów:
                en.wikipedia.org/wiki/Apollo_program#Program_costs_and_cancellation

                2 mld $ za misję ??? I jak chcesz z tego przejść do zwykłej
                kolonizacji???
    • l005 Nie marnować pieniędzy 11.09.09, 21:25
      Loty człowieka w kosmos to tylko strata pięniędzy. Kosmos to nie jest środowisko dla człowieka i człowiek jest tam niepotrzebny. Olbrzymie koszty wymagane na urządzenia zapewniających bezpieczeństwo człowieka przy lotach w kosmos są narnotrawstwem które tylko hamuje badania kosmosu. Gdyby te środki przeznaczyć na budowę microrobotów albo każdych robotów i ich używać w kosmosie gdzie będą czuły się jak na Ziemi albo jeszcze lepiej (bez korozji) moglibyśmy niedługo spenetrować wszystkie obiekty układu słonecznego.
      • gringo68 Re: Nie marnować pieniędzy 11.09.09, 21:47
        warp czy anihilacja antymaterii to dziś sf...za kilkadziesiąt lat
        byc może już w sferze opracowań naukowych, za 100 lat byc może na
        poziomie wdrożenia praktycznego...

        a może i tak być, że opracowana zostanie technologia bazująca na
        zupełnie nieznanej dzisiaj teorii naukowej...

        póki co najbardziej prawdopodobne jest wdrożenie napedu
        termojądrowego, ale na dzisiaj to wciąz sfera teorii...
      • rs_gazeta_forum Re: Nie marnować pieniędzy 11.09.09, 23:30
        l005 napisał:
        > Loty człowieka w kosmos to tylko strata pięniędzy. Kosmos to nie
        > jest środowisko dla człowieka i człowiek jest tam niepotrzebny.

        Co do potrzebności człowieka gdziekolwiek, także na Ziemi, można wypowiedzieć
        podobne stwierdzenie i nie jest to żaden argument.
        Natomiast co do środowiska człowieka - jest to obecnie bardzo wąska,
        kilkukilometrowej grubości warstwa na powierzchni jednej małej planety. Istnieje
        bardzo wiele zjawisk na Ziemi i w kosmosie, które mogą spowodować, że
        powierzchnia Ziemi stanie się dla człowieka równie przyjazna, jak choćby obecnie
        Antarktyda. Zajście jednego z tych zjawisk jest tylko kwestią czasu - zapewne
        znacznie dłuższego niż perspektywa końca twojego czy mojego życia, ale możliwe,
        że już za rok czy dwa jakiś astronom przyniesie nam hiobową wieść o
        nadciągającej katastrofie.
        Człowiek albo będzie rozszerzał swoje terytorium, albo wyginie. Tertium non datur.
        • l005 Re: Nie marnować pieniędzy 11.09.09, 23:48
          Ciężko się z tym pogodzić ale człowiek jest częścią tej planety i tylko z nią może istnieć i zginąć. Dlatego musimy tę planetę szanować. Według mnie nie jest możliwe przeniesienie się na inną planetę człowieka jakim jest. Natomiast wierzę że możliwa jest nasza podróż w postaci fragmentów DNA być może przenoszonych przez automaty które mogą zaszczepić naszym DNA jakąś Lucy czy Ewę gdzieś indziej w kosmosie w ich specyficznych warunkach.
          • rs_gazeta_forum Re: Nie marnować pieniędzy 12.09.09, 00:32
            l005 napisał:
            > Ciężko się z tym pogodzić ale człowiek jest częścią tej planety
            > i tylko z nią może istnieć i zginąć.

            Nie jest dla mnie jasne, komu się ciężko z "tym" pogodzić ;).
            Człowiek swój rozwój społeczny zawdzięcza w bardzo dużej mierze jednostkom,
            które nie chciały się pogodzić z zastaną rzeczywistością. OBECNIE człowiek
            rzeczywiście może żyć tylko na Ziemi i jej zmiany mogą spowodować jego
            wyginięcie, ale nie ma żadnego powodu poza sposobem myślenia, by ten stan trwał
            nadal.

            > Według mnie nie jest możliwe przeniesienie się na inną planetę
            > człowieka jakim jest.

            Jeśli coś nie jest technologicznie możliwe dziś, nie znaczy, że nie będzie
            możliwe jutro. W tej chwili jest to kwestia ukierunkowania naszego wysiłku,
            podania ludziom wizji.
            Polecam (dla spojrzenia z innej strony na te problemy) lekturę "Trylogii
            Marsjańskiej" Robinson Kim Stanley.
      • kosmiczny_swir A kto marnuje twoje pieniądze? 21.09.09, 01:54
        A kto marnuje twoje pieniądze? Od pieniędzy innych się odczep. Ja chcę żeby
        ludzkość kolonizowała kosmos i jestem za tym, żeby moje pieniądze z podatków
        były wydawane na ten cel.

        Poza tym, budżet NASA to mniej niż 1/100 bailout dla banków. Chyba jednak lepiej
        żeby pieniądze dostawali naukowcy i inżynierowie, niż bandyci w białych
        kołnierzykach z banków.
        • pensioner63 Dobrowolne datki na lot na Marsa 21.09.09, 06:21
          kosmiczny_swir napisał:
          > Ja chcę żeby ludzkość kolonizowała kosmos i jestem za tym,
          > żeby moje pieniądze z podatków były wydawane na ten cel.

          To zorganizuj dobrowolną organizację finansującą lot ludzi na Marsa. Entuzjaści
          tacy jak ty podarują tej organizacji część swoich pieniędzy i ochotnicy polecą
          zapewne w jedną stronę, bo na powrót już nie starczy. Tylko jakich korzyści z
          tego lotu oczekujesz?

          Bush jr proponował lot na Marsa, bo kolonizacja irackich pól naftowych nie
          powiodła się. Więc chciał zostawić jakieś pozytywne wspomnienie po sobie oprócz
          tysięcy zabitych żołnierzy, setek tysięcy cywili, 4 milionów wysiedlonych
          Irakijczyków i setek miliardów deficytu.
      • madcio Re: Nie marnować pieniędzy 21.09.09, 12:17
        > Gdyby te środki przeznaczyć na budowę microrobotów albo każdych
        > robotów i ich używać w kosmosie gdzie będą czuły się jak na Ziemi
        > albo jeszcze lepiej (bez korozji) moglibyśmy niedługo
        > spenetrować wszystkie obiekty układu słonecznego.
        Po co? Tak ogólnie, po co? Wszystko co mamy i robimy, ma na celu
        ostatecznie nie tylko naukę dla samej nauki, ale i inwestycję w przyszłość.
        Bardzo, bardzo odległą przyszłość. Jestem optymistą i uważam, że kiedyś, za
        setki lat, potomkowie dzisiejszego homo sapiens będą w stanie wyruszyć do
        gwiazd, w stronę planet... które zostaną odkryte, zbadanie i skatalogowane
        jeszcze za naszego życia. Innymi słowy, ograniczanie się raz na zawsze do
        robotycznej eksploracji jest bez sensu.

        A co do samego problemu "ludzie czy roboty", jest on pozorny. Uważam, że
        konieczna jest zrównoważona eksploracja zarówno jednymi, jak i drugimi.
    • zdzisiek_2 Klasa polityczna się zdegenerowała. 12.09.09, 09:00
      Oni myślą tylko w horyzoncie najbliższych wyborów. Nie są w stanie opracować i
      przeprowadzić żadnych planów wykraczających poza ten horyzont. Dlatego
      wychodzi im że pakowanie pieniędzy w NASA i wyprawę na Marsa to strata
      pieniędzy. Tu jest dobra analogia do planowanego przez Tuska (tak nawiasem to
      nie jestem zwolennikiem PIS a raczej wyborcą PO) skoku na kasę Funduszu
      Rezerwy Demograficznej (poprzednie rządy też traktowały ten fundusz po
      macoszemu - aby być sprawiedliwym). Na krótką metę to ma sens ale w szerszym
      kontekście to idiotyzm.
      Tak samo praktycznie porzucenie przez USA dalszej załogowej eksploracji
      kosmosu w latach 70-tych moim zdaniem było błędem. To był potężny bodziec do
      rozwoju wysokiej techniki a także świetny materiał propagandowy. Podczas
      lądowania na Księżycu amerykanom kibicował cały Świat. Te 3 mld $ rocznie
      które teraz trzebaby wydać na lot na Marsa jest praktycznie bez znaczenia dla
      budżetu. No ale Obama myśli o sondażach i najbliższych wyborach. Dlatego
      łatwiej mu wpompować 1000 mld $ w system bankowy niż dać 3 mld $ na NASA.
      Wydaje się że Chińczycy myślą bardziej długofalowo i kto wie czy pierwszym
      człowiekiem na Marsie nie będzie Chińczyk ? Postrzeganie Chin się wtedy mocno
      zmieni.
    • a-ve15 Quo Vadis USA? W 3. świat? 12.09.09, 09:18
      Cała ta sprawa ma jeszcze jeden wstydliwie przemilczany aspekt:
      możliwość latania w kosmos jest ważnym atrybutem mocarstwowości. Pozwolić
      sobie mogą na to bowiem tylko państwa najbogatsze i najbardziej zawansowane
      technologocznie, rezygnacja z tego jest osłabieniem własnego image i pozycji.
      Takie decyzje nie są więc łatwe ani dobrowolne, są podejmowane wtedy, gdy się
      stoi plecami do ściany.
    • jedrol73 Quo Vadis NASA? 20.09.09, 19:48
      No coz, jak sie walczy z "Al-Kaida" na paru frontach, to kasy na Marsa juz nie
      ma... Cale te Stany to pic na wode, jestem swiecie przekonany, ze na Ksiezycu
      tez nie byli. Dziadostwo.
      • madcio Re: Quo Vadis NASA? 21.09.09, 12:34
        > Jestem swiecie przekonany, ze na Ksiezycu tez nie byli.
        Masz jakieś podstawy, czy też po prostu amerykanie są be? :)))
        • airtair Re: Quo Vadis NASA? 30.09.09, 17:38
          W ramach wilkeiej kolonizacji- nie tyle co austronauci przechodzą
          przez SPECJALNE szkolenia, ale do tego są to austronauci WYBRANI i
          stworzeni specjalnie na potrzeby takiej misji- ktos, kto mysli, ze
          przeciętny kowalski za 400 lat bedzie mógł na własne zyczenie oddać
          sie lotowi w kosmos chyba nienzacznie się myli- otóż co powiedzieć o
          rzeczy rozhisteryzowanych dorosłych, reagujacych na wieśc "tam nie
          ma powietrza" w spsoób najabrdziej charakterystyczny histerykom?
          Zachowanie spokoju w takiej sytuacji wiąze się głównie z akcja
          obejmujacą drogie ćwiczenia wydelegowanych austronautów. Czy
          Amerykańskich, czy Rosjan- to los wybierze :/.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka