Dodaj do ulubionych

Czy w Polsce można robić karierę naukową - dziś...

    • Gość: czytelnik Polska finansuje nauke w Unii IP: *.autocom.pl 21.05.04, 20:41
      kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1165083&KAT=1293
      Ile damy, a ile weźmiemy?


      Z prof. Robertem Gałązką z Instytutu Fizyki PAN rozmawia Anna Leszkowska

      'Panie profesorze, na grudniowym Zgromadzeniu Ogólnym PAN zwrócił Pan uwagę,
      że środowisko naukowców i polityków nie bierze pod uwagę ani nowych zapisów
      konstytucji UE – jeśli chodzi o naukę – ani nie dyskutuje nad tym, czy i jak
      możliwe jest odzyskanie dla polskiej nauki tych pieniędzy, jakie będziemy
      płacić do budżetu Unii. '
      • khmara Re: Polska finansuje nauke w Unii 21.05.04, 21:17
        Gość portalu: czytelnik napisał(a):

        > kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1165083&KAT=1293
        > Ile damy, a ile weźmiemy?
        >
        >
        > Z prof. Robertem Gałązką z Instytutu Fizyki PAN rozmawia Anna Leszkowska
        >
        > 'Panie profesorze, na grudniowym Zgromadzeniu Ogólnym PAN zwrócił Pan uwagę,
        > że środowisko naukowców i polityków nie bierze pod uwagę ani nowych zapisów
        > konstytucji UE – jeśli chodzi o naukę – ani nie dyskutuje nad tym,
        > czy i jak
        > możliwe jest odzyskanie dla polskiej nauki tych pieniędzy, jakie będziemy
        > płacić do budżetu Unii. '


        Profesor Gałązka powiedział:
        "Lata niskiego finansowania nauki, odpowiedniej polityki naukowej doprowadziły
        do tego, że potencjał naukowy w Polsce, w zderzeniu – dodatkowo – z konkurencją
        zachodnią – nie pozwala na konkurencję skuteczną. Bo projektów dobrych mamy
        mało, a słabe w Unii się nie przebiją."


        Lata niskiego finansowania - to wiemy. Odpowiednia polityka naukowa? Ciekawe,
        co profesor miał na myśli? O projekty słabe się nie martwię - przejdą w KBN.
    • Gość: czytelnik Marne szanse IP: *.autocom.pl 22.05.04, 11:09

      www.zycie.com.pl/spoleczenstwo.php?id_tekst=34947
      Marne szanse polskiej nauki

      Szkolnictwo wyższe wymaga szybkiej reformy

      • Gość: itakdalej Re: Marne szanse IP: *.chello.pl 22.05.04, 12:13
        Bardzo dobrze, że powstało to stowarzyszenie. Może i ja się do niego zapiszę.
        I druga dobra wiadomość - to już druga publikacja (po "Biuletynie
        Solidarności") w prasie, i to nawet w dzienniku ogóolnokrajowym. Brawo "Życie"
        z kropką, brawo Tomasz Wołek! Jako pierwsi odważyli się coś napisać na ten
        temat. I to w sposób bardzo rzetelny, nie bojąc się narażenia rządzącemu lobby
        profesorskiemu.
        Mam dwie prośby o linki:
        1) Do cytowanego listu otwartego Niezależnego Stowarzyszenia Na Rzecz Nauki i
        Edukacji
        2) Do informacji o zmianach na uczelniach w Czechach, na Słowacji i na Węgrzech
        po upadku komuny

        P.S. To syn prof. Handke (sprawdziłem w opi - chyba chodzi o dra Bartosza
        Handke) musi być jakiś genialny. Jego ojciec jeszcze nie jest stary (ma 58
        lat), a on już ma tytuł profesora ("Podaje osobisty przykład: jego syn, który
        ma tytuł profesora, od maja rozpoczął pracę na uczelni w Kopenhadze, bo w
        Krakowie nie miał na to szans."), mając pewnie niewiele ponad 30 lat! To prof.
        Handke nie powinien narzekać na system w Polsce. Ale Bartosz Handke musiał
        robić doktorat za granicą, bo nic na temat tej rozprawy w opi nie ma.
        • Gość: jw Re: Marne szanse IP: *.autocom.pl 22.05.04, 14:51
          1.Link do listu otwartego Niezależnego Stowarzyszenia Na Rzecz Nauki i
          Edukacji - najlepiej napisac do redakcji GW aby list opublikowala to bedzie i
          list i link i dyskusja
          Póki co wstępna wersja jest na stronie www.naukowcy.republika.pl - Forum
          Dyskusyjne - temat o stowarzyszeniu
          2.Linki do sytuacji w innych krajach wspomnianych w Zyciu - najlepiej napisac
          do Handkego, bo to on o tym mowi
          3. Stowarzysnie jest otwarte - www.naukowcy.republika.pl więc zapraszamy, ale
          jak na razie funkcjonuje jeszcze bez rejestracji ale za to realnie (przykład -
          list otwary)
          4. ten tekst to jest chyba rehabilitacja Zycia za wczesniejsze teksty o
          edukacji i nauce, ktore komentowalem pytaniem czy aby Życie nie zamierza być
          organem SLD.
          5. niekoniecznie kto jest prof za granica ok. 30 musi byc genialny. Ja nie
          bedąc genialny na Uj przed 30 organizowalem od podstaw i wykładalem to czego
          prof nie byli w stanie merytorycznie robic, no i zrobili to ze mna co zrobili
          bez sprzeciwu środowiska prof.To co ja robilem zapisali na swoje konto ale o
          tym na tym forum pisac nie można - GRUBA KRESKA. Taka jest grubokreskowa
          ta 'nauka' polska .
          • Gość: itakdalej Re: Marne szanse IP: *.chello.pl 22.05.04, 15:20
            Gość portalu: jw napisał(a):

            > 5. niekoniecznie kto jest prof za granica ok. 30 musi byc genialny.

            Nie myślałem o tym że jest profesorem za granicą, bo to nic nadzwyczajnego.
            Handke powiedział, że jego syn ma "tytuł profesora", czyli belwederkę. Jeśli
            przed 30-ką, to jest to wyczyn zasługujący na umieszczenie w Księdze Rekordów
            Guinessa. W 5 lat doktorat, habilitacja, iluśtam doktorantów + monografia
            profesorska i publikacje! Ja zrozumiałem, że chodzi o tytuł polski, bo to
            przecież rzecz znana (tytuły naukowe) głównie u nas i w krajach WNP.
            Chyba, że prof. Handke, były minister edukacji sam się już gubi w systemie
            stopni i tytułów naukowych w Polsce...
            • Gość: itakdalej Jeszcze coś IP: *.chello.pl 22.05.04, 15:33
              > Ja nie
              > bedąc genialny na Uj przed 30 organizowalem od podstaw i wykładalem to czego
              > prof nie byli w stanie merytorycznie robic, no i zrobili to ze mna co zrobili
              > bez sprzeciwu środowiska prof.

              A czego się Pan po nich spodziewał? Że zaczną nagle brać pod uwagę kompetencje
              i któryś się postawi? Przecież komuna w nauce polskiej trwa w najlepsze.

              > o tym na tym forum pisac nie można - GRUBA KRESKA.
              > Taka jest grubokreskowa ta 'nauka' polska .

              Niezupełnie tak jest. Ja pod tym względem mam inne zdanie niż JZ. Jeżeli ktoś
              został skrzywdzony w PRL, albo i w III RP, należy to bezwzględnie naprawić i mu
              zadośćuczynić. I to tak szybko, jak to jest możliwe. Ale jestem również
              przeciwny weryfikacji wszystkich stopni, bo szkoda na to czasu i energii.
              Trzeba stosować kryteria i metody takie jak w świecie cywilizowanym, a słabi
              sami odpadną. Niezależnie od swoich papierów i koneksji.
          • Gość: itakdalej prof. Handke zmienia poglądy IP: *.chello.pl 22.05.04, 15:45
            Ale jak prof. Handke był ministrem, to nic nie robił, żeby
            "Polska Akademia Nauk i szkoły wyższe, zarówno państwowe, jak i prywatne" nie
            były "zorganizowane dokładnie tak, jak za czasów komuny." i tak jak "W
            Czechach, na Słowacji i na Węgrzech," [...] w Polsce "przeprowadzono skuteczne
            reformy edukacji i szkolnictwa wyższego".
            Czyżby dopiero po liście Cezarego Wójcika do "Nature" uświadomił sobie, że " U
            nas środowisko jest zainteresowane utrzymaniem istniejącego od wielu lat status
            quo. Cały system zatkał się przez "konserwę" ". Jeszcze jest jedna możliwość -
            syn mógł mu coś powiedzieć.
            • Gość: jw Re: prof. Handke zmienia poglądy IP: *.autocom.pl 22.05.04, 16:31
              Ja mu to uświadamialem jak był jeszcze min.Ale bez skutku. 'Reformy bez głowy'
              w Zyciu i na www.naukowcy.republika.pl to było o jego reformach i ja to Mu
              wcześniej pisalem. Zreformowal przedszkola i trochę wyżej, ale nie głowę, więc
              to było bez głowy, ale chyba dopiero teraz poszedł po rozum do głowy, chyba za
              późno.
    • khmara Związek zawodowy profesorów 23.05.04, 13:00
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=12858264
      Polecam. Okazuje się, że profesorowie mają swoje związki zawodowe i celem tych
      związków jest reprezentowanie CAŁEGO środowiska naukowego.

      Ciekawe, czy teraz te związki uaktywnią się na rzecz zwalczania
      nieortodoksyjnych inicjatyw nieprofesorskich w rodzaju Niezależnego
      Stowarzyszenia Na Rzecz Nauki i Edukacji? Wygląda na to, że polskiej nauce
      grozi SCHIZMA!!!!!!!!!!
    • khmara Do przeciwników stawiania grubej kreski wczoraj 26.05.04, 12:58
      W kwietniu do prokuratury w Gdańsku wpłynęło zawiadomienie o plagiacie dwóch
      prac magisterskich popełnionym przez profesora Płachtę, złożone przez autorki
      tych prac. Profesor Płachta był dziekanem Wydziału Prawa i Administracji
      Uniwersytetu Gdańskiego. Pokażne fragmenty tych prac magisterskich ukazały się
      jako artykuły podpisane nazwiskiem profesora Płachty, bez podania nazwisk
      prawdziwych autorek. O sprawie informował gdański dodatek GW. Wydźwięk moralny
      tej sprawy jest jednoznaczny: autorem plagiatu jest profesor tytularny, dziekan
      i w dodatku jeszcze prawnik, specjalista od prawa karnego.

      Natychmiast po publikacji w GW dziekan Płachta rozmawiał z rektorem UG,
      profesorem Ceynową, który zapewnił go o swoim poparciu (sic!) i wyraził zgodę
      na rozwiązanie umowy o pracę za porozumieniem stron - tyle wiadomo z doniesień
      prasowych. Od tamtej pory minął miesiąc. Co wydarzyło się od tamtej pory?
      Prokuratura gdańska przekazała sprawę do podległej jej prokuratury rejonowej w
      Toruniu, która nie podjęła jeszcze żadnych działań. Rektor UG odmawia wszczęcia
      postępowania dyscyplinarnego przeciwko podejrzanemu o plagiat profesorowi, mimo
      że rozwiązanie umowy o pracę nie stoi na przeszkodzie wszczęciu takiego
      postępowania. Maksymalna kara przewidziana ustawą o szkolnictwie wyższym to
      dożywotnie wydalenie z zawodu nauczycielskiego.

      Splagiatyzowane przez profesora prace magisterskie powstały w 2002 roku. W tym
      samym mniej więcej czasie profesor Płachta otrzymał tytuł profesorski. Zachodzi
      więc podejrzenie, że część dorobku naukowego profesora, uznanego karnisty,
      powstała w okresie gdańskim a służąca za podstawę nadania tytułu
      profesorskiego, może być również plagiatem. Prof. Płachta zrobił habilitację w
      1998 roku i w tym samym roku podjął pracę na UG.

      Jedynym ciałem władnym dokonać ponownej oceny dorobku naukowego profesora po
      habilitacji pod kątem ewentualnego plagiatu jest komisja powołana przez radę
      wydziału. Powołania takiej komisji odmawia nowowybrany dziekan.

      W tych okolicznościach zwracam się do wszystkich przeciwników stawiania grubej
      kreski wczoraj z prośbą o wyrażenie opinii w tej sprawie na forum gdańskim GW.
      Nie chodzi o zemstę na profesorze, którego nie znamy, ale o elementarną
      sprawiedliwość. Również o konstytucyjną zasadę równości obywateli wobec prawa -
      jeżeli tytuł został uzyskany na podstawie oszustwa, to należy ten tytuł
      odebrać. Postawa władz Uniwersytetu Gdańskiego w tej sprawie, odmowa wszczęcia
      jakichkolwiek działań, które mogłyby zaszkodzić plagiatorowi, budzą najgłębsze
      oburzenie. Tytułu nie można odebrać, jeżeli jest zasłużony. Popełniając plagiat
      profesor zaszkodził sobie sam. O nieznajomości prawa i nieświadomości
      konsekwencji popełnianych czynów ze strony prawnika i to w dodatku karnisty nie
      możemy mówić. Próba ochrony profesora przed skutkami jego własnych działań
      przez władze UG jest co najmniej niezrozumiała.

      Jedynie dalsze zainteresowanie mediów tą sprawą może skłonić władze UG do
      podjęcia stosownych działań. Dla przeciwników stawiania grubej kreski wczoraj
      to okazja do publicznego wyrażenia opinii w konkretnej sprawie.

      Linki do artykułów:
      miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35615,2090999.html
      miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35615,2090997.html
      • hel0 Re: Do przeciwników stawiania grubej kreski wczor 27.05.04, 03:37
        Naleze do zdecydowanych przeciwnikow grubej kreski. Czytam z uwaga cale to
        forum. Wlasnie zmiany w systemie zarzadzania maja doprowadzic do tego, ze nie
        ma grubej kreski, a jedynie dziekan kierujacy sie dobrym imieniem jednostki, za
        ktorym ida pieniadze wyala takiego profesora.
        TO JEST CHORY SYSTEM ktory pozwla, aby skorumpowani i powiazani siecia
        wzajmenych zakleznosci profesorowie i tytularni pracownicy naukowi bez zadnych
        faktycznych osiagniec popierali sie wzajemnie i tkwili na dozywotnich
        stanowiskach.
        Trzeba zmienic sysetem, a nie przytaczac jednostkowe przyklady - ba takich sa
        setki - mniejszych i wiekszych przekretow.
        Podstawowe zmiany ktore pociagna reszte to
        (1) Jawnosc
        (2) Finansowanie
        • Gość: JZ Mylisz pojecia! IP: 146.21.1.* 27.05.04, 11:04
          hel0 napisała:
          > Naleze do zdecydowanych przeciwnikow grubej kreski. Czytam z uwaga cale to
          Czyli to twoja teza.


          > forum. Wlasnie zmiany w systemie zarzadzania maja doprowadzic do tego, ze nie
          > ma grubej kreski, a jedynie dziekan kierujacy sie dobrym imieniem jednostki,
          Zarzadzajcy jakimkolwiek przedsiwwzieciem musi miec obowiazaen kierowania sie
          jego dobrem. Tak jest na calym swiecie. I nie ma to nic wspolnego z tym co
          zrobil (lub dokladniek gdzie i kiedy sie urodzil) 10 lat temu. Kazdego ocenia
          sie w odniesieniu do warunkow i mozliwosci. Inaczej mozanby nazywac wszystkich
          fizykow przedenstinowskich idiotami, Einstinowi tez by sie dostalo bo do konca
          zycie anie uwirzeyl w terie kwantowa. Jak wspomnialem nalezaloby odebrac tytul
          krolewski Ponaitowskiemu.Zarzadzanie przedsiebiorstwem jest to i teraz. Mozna
          uzgledniac nowe kryteria przy obsadzaniu nowych stanowisk ale robienie lapanek
          wsrod istniejacych i funkcjonujacych jednostek niczego nie da.



          > ktorym ida pieniadze wyala takiego profesora.
          > TO JEST CHORY SYSTEM ktory pozwla, aby skorumpowani i powiazani siecia
          > wzajmenych zakleznosci profesorowie i tytularni pracownicy naukowi bez
          > faktycznych osiagniec popierali sie wzajemnie i tkwili na dozywotnich
          > stanowiskach.
          Taki sytem dzilal w niemczech i wielu innych panstwach, wlacznie ze Szwecja z
          kotrej pisze. I nalezy od niego odchodzic ale bez urzadzania lapanek i sadzenia
          ludzi na podstawie kryterium wieku.



          > Trzeba zmienic sysetem, a nie przytaczac jednostkowe przyklady - ba takich sa
          > setki - mniejszych i wiekszych przekretow.
          Jesli sa przekrety to sa to przekrety TUTAJ i TERAZ i za takie nalezy prawnie
          rozliczac o czym swiadczy Gdansk. Jesli chcesz odpowiedzialnosci zbiorowej to
          zapoznaj sie ze WSPOLCZESNYMI normami moralnymi ktore takich rozwiazan
          niedopuszczaja! Chyba ze jak inni moralizatorzy podpisujesz sie pod moralnoscia
          Kalego.


          > Podstawowe zmiany ktore pociagna reszte to
          > (1) Jawnosc
          > (2) Finansowanie
          TO SA kryteria BIEZACE w skali pojedynczych lat a nie historyczne kryteria
          polityczne pytajace o przynaleznosc partyjna czy powiazania z UB, zydokomuna.
          Jesli tego chcesz to zapoznaj sie z tym jak powojenna PRL rozliczala AKowcow.
          Ich tez rozliczano glownie za to ze urodzili sie po niewlasciwej stronie plota.

          Czy wy Ludzie sie niczego z tej historii nie uczycie? Po co wiec w niej
          grzebiecie? Nowy rodzial polskiej martylogii mesjanskiej -
          rozdzial "postkomunistyczny". To kiedy bedzie rodzieal "postkomunistyczno-
          rozliczeniowy?"


          Podsumowywujac, Gruba kreska jest od bezproduktywnych rozliczen
          historycznych. Jesli sa naduzycia teraz i tutaj, jesli sa kryminalne
          powiazania utrudniajace wymiar sprawiedliwosci to sa to WSZYSTKO zjawiska TUTAJ
          I TERAZ i wbrew aktualnemu prawu. I TUTAJ I TERAZ nalezy je rozliczac bo efekty
          takich rozliczen maja szanse przyniesc zysk.
          Efekty rozliczen historycznych jedyne co zrobia to napedza kase sadom i
          gazetom. Pensje i Odszkodowania zaplaci i tak budzet panswa. Jesli potrafisz
          wyjasnic jaki jest zysk lub bedzie zysk dla nauki to zaproszam. Przy okazji
          mozesz mi wyjasnic co przynioslo ciaganie Jaruzelskiego po sadach przez
          ostatnie 20 lat!

          JZ


        • khmara Sprawa gdańska jest tu i teraz 27.05.04, 12:00
          hel0 napisała:

          > Podstawowe zmiany ktore pociagna reszte to
          > (1) Jawnosc
          > (2) Finansowanie

          O jawność dbają między innymi media. Bez nacisku opinii publicznej zmian
          systemowych nie będzie, ponieważ ci, którzy mogą podjąć decyzję, nie mają w tym
          żadnego interesu. Teoretyzowanie o pożądanym kierunku zmian systemowych do
          zmian nie doprowadzi. Nagłośnienie jednostkowych przekrętów to sposób na
          poinformowanie opinii publicznej o rzeczywistym stanie nauki. Nie wystarczy
          teoretyzować, należy znaleźć sposób wywarcia nacisku na decydentów. Potrzebę
          reform najlepiej ilustrują właśnie jednostkowe przypadki przekrętów.
          • gruba_kreska Re: Sprawa gdańska jest tu i teraz 27.05.04, 18:51
            khmara napisał:

            > hel0 napisała:
            >
            > > Podstawowe zmiany ktore pociagna reszte to
            > > (1) Jawnosc
            > > (2) Finansowanie
            >
            > O jawność dbają między innymi media. Bez nacisku opinii publicznej zmian
            > systemowych nie będzie, ponieważ ci, którzy mogą podjąć decyzję, nie mają w
            tym
            >
            > żadnego interesu. Teoretyzowanie o pożądanym kierunku zmian systemowych do
            > zmian nie doprowadzi. Nagłośnienie jednostkowych przekrętów to sposób na
            > poinformowanie opinii publicznej o rzeczywistym stanie nauki. Nie wystarczy
            > teoretyzować, należy znaleźć sposób wywarcia nacisku na decydentów. Potrzebę
            > reform najlepiej ilustrują właśnie jednostkowe przypadki przekrętów.

            Bardzo dobrze powiedziane. Teoria, tzn gadanie o tym co jest złe nudzi, a
            konkretne przykłady pokazuja zło. Ta gruba kreska to chyba wzieta żywcem z
            orłów z SLD. Przeciez jak ktos ma nieczyste sumienie, to i dzis uczyni rózne
            swństwa aby sie to tylko nie wydało. A poza tym jest "wrazliwy" np. na szantaz.
            Gruba kreska uniemozliwia karanie przekretów tu i teraz, bo niby dlaczego jeden
            ma kiblować tylko dlatego, ze sie póżniej urodził, a taki wczesniej urodzony ma
            byc bezkarny? To jest absolutna bzdura. Albo jest jakies prawo, albo wracajmy
            dp dzungli.
            • Gość: JZ Prawa dzungli IP: 146.21.1.* 27.05.04, 20:29
              > Teoria, tzn gadanie o tym co jest złe nudzi, a
              Latwo sie nudzisz...

              > konkretne przykłady pokazuja zło.
              Ale mogo tez i pokazywac dobro.. tyle tylko ze media sa malo zainteresowane
              pokazywaniem dobra bo mentalnosc ludzka jest bardziej zainteresowana
              przestepstwm i ludzkim nieszczesvciem anizeli nudna normalnoscia. Wiec bilans
              jest od samego poczatu nie rowny. Nie mozna zadac karania wszystkich co
              urodzili sie przed 1950 bo jest jeden taki co ukradl - to barbarzynstwo zwane
              pociaganiem do odpowiedzialnosci zbiorowej.


              > Ta gruba kreska to chyba wzieta żywcem z
              > orłów z SLD.
              Oj!. Ale dolozyles wszystkim grubokreskowcom. poza tym mamy cos wspolnego z
              Walesa, smierdzi nam z geby i mamy wszy ;-)))...


              > Przeciez jak ktos ma nieczyste sumienie, to i dzis uczyni rózne
              > swństwa aby sie to tylko nie wydało.
              Ano widziesz MASZ RACJE. Ale tylko poniekad! Bo zrobi tak TYLKO jesli bedzie
              zagrozony. To ze faktyczne zagrozenie jest zadne, widac na podstawie losow
              Jaruzelskiego, i wielu innych decydentow z tamtych czasow. Ale strach ma
              wielkie oczy wiec z dwojga zlego kazdy woli sie bronic przed oszolomami
              trzymajac sie kupy. Moze i kolegom troche smierdzi z geby ale w tlumie
              bezpieczniej. Czyli uzywajac okreslenia JW to wlasnie brak grubej
              kreski "petryfikuje" (czyli mowiac po ludzku umacnia lub cementuje) system.

              > A poza tym jest "wrazliwy" np. na szantaz.
              No widzisz TU TEZ MASZ racje. TTYLKO teraz wucyciagnij wniosek: GRUBA KRESKA
              oznacza BRAK mozliwosci szantazu. Oznacza tez ze wartosciowe osoby moga sie
              przestac bac i zaczac normalnie dzialac. A tak: PETRYFIKACJA klubu starych
              profesorow.

              > Gruba kreska uniemozliwia karanie przekretów tu i teraz,
              > bo niby dlaczego jeden
              > ma kiblować tylko dlatego, ze sie póżniej urodził, a taki wczesniej
              > urodzony ma
              > byc bezkarny?
              Z czego wyciagasz takie wnioski? Jak widac niektorych profesorow prawo jednak
              sciga. Ale poki co jedynie w najbardziej radykalnych przypadkach. Wykrywalnosc
              tez jest mala i moze byc poprawiona jedynie zmiana oporu srodowiska czyli
              uwolnieniem tych dobrych od powizan strachem przed rozliczeniami ze zlymi!

              > To jest absolutna bzdura. Albo jest jakies prawo, albo wracajmy
              > dp dzungli.
              Widzisz, akurat wlasnie tylko w dzungli i spoleczenstwach barbarzynskich
              (zyjacych z przemocy i gloryfikujacych wojne) przewage mlody i silniejszy. W
              spoleczenstwach cywilizowanych najczesciej przewage maja wyksztalceni,
              doswiadczeni skoligaceni i inteligentni. Jesli wiec ktokolwiek nawoluje do
              powrotu do dzungli to wlasnie TY. Poza tym nawolujesz do wprowadzenia
              odpowiedzialnosci zbiorowej na srodowisku ludzi wyksztalconych za PRL. To tez
              prawo dzungli.


              JZ
              • khmara Re: Prawa dzungli 27.05.04, 21:14
                Gość portalu: JZ napisał(a):

                > > konkretne przykłady pokazuja zło.
                > Ale mogo tez i pokazywac dobro..
                Nie mam nic przeciwko nudnej normalności, ale na razie niewiele jej widzę.

                > Nie mozna zadac karania wszystkich co
                > urodzili sie przed 1950 bo jest jeden taki co ukradl - to barbarzynstwo zwane
                > pociaganiem do odpowiedzialnosci zbiorowej.

                Mój oryginalny post był skierowany do przeciwników stawiania grubej kreski
                WCZORAJ. Nie chodziło mi o odpowiedzialność zbiorową wg daty urodzenia, ale o
                konkretnego człowieka, wcale nie zgrzybiałego (habilitacja 1998), który
                popełnił plagiat, tzn. ukradł, i stało się to w XXI wieku, a nie w czasach
                Bieruta czy Gomółki.

                > > Przeciez jak ktos ma nieczyste sumienie, to i dzis uczyni rózne
                > > swństwa aby sie to tylko nie wydało.
                > Ano widziesz MASZ RACJE. Ale tylko poniekad! Bo zrobi tak TYLKO jesli bedzie
                > zagrozony. To ze faktyczne zagrozenie jest zadne, widac na podstawie losow
                > Jaruzelskiego, i wielu innych decydentow z tamtych czasow. Ale strach ma
                > wielkie oczy wiec z dwojga zlego kazdy woli sie bronic przed oszolomami
                > trzymajac sie kupy. Moze i kolegom troche smierdzi z geby ale w tlumie
                > bezpieczniej. Czyli uzywajac okreslenia JW to wlasnie brak grubej
                > kreski "petryfikuje" (czyli mowiac po ludzku umacnia lub cementuje) system.

                Bez przesady. Nieczyste sumienie nie jest przestępstwem, plagiat - jest. Łatwo
                walczyć ze złem tak ogólnie, ale w tej konkretnej sprawie właśnie mamy do
                czynienia ze spetryfikowanym układem profesorskiej samopomocy: jeden ukradł,
                pozostali, tzn. władze UG, pilnują, żeby mu się krzywda zbytnia z tego powodu
                nie stała.

                > Jak widac niektorych profesorow prawo jednak
                > sciga. Ale poki co jedynie w najbardziej radykalnych przypadkach.

                Właśnie o to chodzi, że tylko niektórych. Rzecz w tym, że nie zależy to od
                radykalności przypadku - co gorsze: plagiat pracy doktorskiej czy plagiat pracy
                magisterskiej przez promotora? To zależy od uczciwości władz uczelnianych:
                przeciw jednemu plagiatorowi toczy się postępowanie dyscyplinarne (PAP),
                przeciwko drugiemu - nie (UG).

                > Wykrywalnosc
                > tez jest mala i moze byc poprawiona jedynie zmiana oporu srodowiska czyli
                > uwolnieniem tych dobrych od powizan strachem przed rozliczeniami ze zlymi!

                To prawda, ale na razie mamy prawo takie, jakie mamy. Pomorska Akademia
                Pedagogoczna go przestrzega, Uniwersytet Gdański - nie. Jakakolwiek zmiana
                prawna nie przyniesie oczekiwanych skutków, jeżeli przestrzegania prawa opinia
                publiczna nie wymusi już teraz.

                > > To jest absolutna bzdura. Albo jest jakies prawo, albo wracajmy
                > > dp dzungli.
                > Widzisz, akurat wlasnie tylko w dzungli i spoleczenstwach barbarzynskich
                > (zyjacych z przemocy i gloryfikujacych wojne) przewage mlody i silniejszy. W
                > spoleczenstwach cywilizowanych najczesciej przewage maja wyksztalceni,
                > doswiadczeni skoligaceni i inteligentni.

                To znaczy są ponad prawem, jak profesor Płachta? Młody, przynajmniej jak na
                profesora, wykształcony i ustosunkowany - autorytet w dziedzinie prawa
                międzynarodowego. Jak profesor tytularny o sporym dorobku, to może kraść od
                swoich studentów? Co najwyżej zapłaci grzywnę ze względu na niską szkodliwość
                społeczną i zmieni uczelnię, bo jedynie komisja dyscyplinarna macierzystej
                uczelni może wymierzyć bardziej dotkliwą karę, a rektor odmawia wszczęcia
                postępowania dyscyplinarnego.

                > Jesli wiec ktokolwiek nawoluje do
                > powrotu do dzungli to wlasnie TY. Poza tym nawolujesz do wprowadzenia
                > odpowiedzialnosci zbiorowej na srodowisku ludzi wyksztalconych za PRL. To tez
                > prawo dzungli.
                >
                Nie chodzi mi o odpowiedzialność zbiorową, ale o ściganie przestępstw zanim
                ulegną przedawnieniu. I tylko tyle.

                >
                > JZ
                • Gość: JZ troche zdrowego rozsadku... IP: 146.21.1.* 28.05.04, 09:54
                  khmara napisał:

                  > Mój oryginalny post był skierowany do przeciwników stawiania grubej kreski
                  > WCZORAJ. Nie chodziło mi o odpowiedzialność zbiorową wg daty urodzenia, ale o
                  DEFINICJE WCZORAJ I DZIS sa plynne. Ale mimo wszystko wydawalo mi sie
                  socjalizm sie skonczyl w 1991. Jeli laczysz "gruba kreske" ktora w moim
                  mniemamniu wyraznie jst zapozyczona od Mazowieckiego i Walesy w odniesieniu do
                  rozliczania soclajimu z terminem "wczoraj" to mowisz o innym, nieznanym mi
                  kontekscie tego okreslenia.



                  > Bez przesady. Nieczyste sumienie nie jest przestępstwem, plagiat - jest.
                  Niestety, ale poprzedni dyskutant wskazl na mozliwosc wykorzystania nawet
                  _poczycia_ nieczystego sumienia do kryminalizacji. Moze lepiej rozgrzeszyc i
                  miec sprawe z glowy. Moze nawet sprzed 2000 roku? ostatecznie byl to okres
                  posocjalistycznego ustalania nowej wladzy. Ale NIE DZIS ani NIE WCZORAJ bo to
                  wciz sprawy biezce.

                  > pozostali, tzn. władze UG, pilnują, żeby mu się krzywda zbytnia z tego powodu
                  > > Jak widac niektorych profesorow prawo jednak
                  > > sciga. Ale poki co jedynie w najbardziej radykalnych przypadkach.
                  1) rozsadnym jest aby uczelnia poczekala na wynik sledztwa sadowego
                  2) Sledztwo sie ponoc toczy, przynajmniej spraw jest w prokuraturze, wiec nie
                  ma podstawy do twierdzenia ze "sie nie sciga". Poczekajmy zobaczmy. Nie ostrz
                  topora zanim nie bedzie glowy do sciecia!

                  > Właśnie o to chodzi, że tylko niektórych. Rzecz w tym, że nie zależy to od
                  > radykalności przypadku - co gorsze: plagiat pracy doktorskiej czy plagiat
                  Lowisz tyby? Zbierasz grzyby? jagody?
                  _na pewno_ "TAK"
                  No to powiedz: Udalo cie sie zlowic(zebrac) je _WSZYSTKIE_.
                  ... Badz realistka!

                  > To prawda, ale na razie mamy prawo takie, jakie mamy. Pomorska Akademia
                  > Pedagogoczna go przestrzega, Uniwersytet Gdański - nie. Jakakolwiek zmiana
                  Jestem swiecie przekonany ze obie dzialaja _w ramach_ obecnego prawa, ktore
                  zapewne pozostawia im odpowiednia swobode w tej dziedzinie. Nie rob lowow na
                  czarownice - daj popracowac prokuraturze.

                  > . W
                  > > spoleczenstwach cywilizowanych najczesciej przewage maja wyksztalceni,
                  > > doswiadczeni skoligaceni i inteligentni.
                  > To znaczy są ponad prawem, jak profesor Płachta? Młody, przynajmniej jak na
                  > profesora, wykształcony i ustosunkowany - autorytet w dziedzinie prawa
                  > międzynarodowego. Jak profesor tytularny o sporym dorobku, to może kraść od
                  > swoich studentów? Co najwyżej zapłaci grzywnę ze względu na niską szkodliwość
                  > społeczną i zmieni uczelnię, bo jedynie komisja dyscyplinarna macierzystej
                  > uczelni może wymierzyć bardziej dotkliwą karę, a rektor odmawia wszczęcia
                  > postępowania dyscyplinarnego.

                  Widzisz, tak to jest. W ZSRR byly procesy pokazowe i wymierzano surowa
                  sprawiedliwosc. No chyba ze wujek Stalin sie uzalil albo partia poratowala. W
                  USA jak masz czym zaplacic dobremu adwokatowi to nawet
                  wyciagnie cie ze sprawy o morderstwo. WSZYSTKO jest wzgledne. Sprawiedliwosc
                  tez. Czy profesor moze krasc? Alez oczywiscie. Byle robil to inteligentnie i w
                  miare. Jesli nie zrobi tego inteligentnie to wtedy juz pech.
                  Jeli chodzi o sprawe gdanska: Moze Pan profesor jest w stanie udowodnic ze
                  studentki wstukaly pod dyktando jego slowa lub bezposrednio rozwinely
                  zaproponowane przez niego idee bez dodatkowego wkladu tworczego. (on nie
                  potrafi lub nie ma czasu stukac na komputerze). Nie wiem jak jest to
                  nieprawdopodobne ale czasem nawet kamienie spadaja z nieba!
                  I co wtedy powiesz? ze przepraszasz go za zmarnowany czas i wstyd? A moze
                  zaplacisz odszkodowanie za prowadzenie nagonki w internecie... W odroznieniu od
                  tego o czym mowi JW ta sprawa dzieje sie TU i TERAZ wiec byc moze juz ktos
                  teraz zastanawia sie jak uradzic nagonke na naganiaczy i moralizatorow. Wiec
                  tak naprawde spojrzyj
                  prosze na podstawowa zasade cywilizowanego prawa ztanowiaca o niewinnosci poki
                  sie nie udowodni winy. To tez jest zasada powstala dlugo po tym jak wyszlismy
                  z dzungli!

                  > > Jesli wiec ktokolwiek nawoluje do
                  > > powrotu do dzungli to wlasnie TY. Poza tym nawolujesz do wprowadzenia
                  > > odpowiedzialnosci zbiorowej na srodowisku ludzi wyksztalconych za PRL. To
                  > tez
                  > > prawo dzungli.
                  > Nie chodzi mi o odpowiedzialność zbiorową, ale o ściganie przestępstw zanim
                  > ulegną przedawnieniu. I tylko tyle.
                  Alez chodzi. Bo celem ataku sa konkretnie osoby utytulowane. Media obecnie
                  patrza szczegolowo na te grupe i intensywnie szukaja potencjalnych winych zeby
                  ich wyciagnac przed pregiez publicznosci. A ta obrzuci smierdzacymi jajami i
                  powiesi na szubienicy zanim zdozy przyjechac szeryf. O taka sprawiedliwosc ci
                  chodzi? Moze to nie dzungla ale dziki zachod na pewno!

                  Jeszcze raz podkresle, ze jesli chemy nawolywac do brania wzorcow zachodnich
                  to nalezy je brac wszystkie. Inaczej OFA bedzie wygladac jak buszmeni w
                  walkmanami.

                  JZ
                  • Gość: jw nadal jestesmy w dżungli akademickiej IP: *.autocom.pl 28.05.04, 12:05
                    przeczytalem , że 'podstawowa zasade cywilizowanego prawa ztanowiaca o
                    niewinnosci poki sie nie udowodni winy. To tez jest zasada powstala dlugo po
                    tym jak wyszlismy z dzungli!'
                    No coż gdyby nie było grubej kreski to by mozna okreslić, że na UJ ( i nie
                    tylko na UJ) nie stosuje się podstawowej zasady cywilizowanego świata. Nikt mi
                    nie udowodnił, nie przedstawil do dnia dzisiejszego (mimo, że się tego
                    domagalem) żadnego merytorycznego uzasadnienia winy psucia młodzieży
                    akademickiej a na śmierc akademicką zostalem skazany. Mowić i pisac o tym nie
                    wolno, bo przeciez ci którzy skazali (anonimowo) lub ich serwilisci sa nadal u
                    wladzy. Inni z zasady ( braku zasad) heroicznie ich bronia. Chyba nadal
                    jesteśmy w dżungli akademickiej.


                    • Gość: JZ sad skorupkowy to tez demokracja IP: 146.21.1.* 28.05.04, 14:12
                      Obawiam sie ze dalej mnie Pan nie przekonuje. Mam wrazenie ze zdarzenia ktore
                      PAna dotycza byly dawno i za innego systemu. Poza tym na demokracja polega na
                      zachowaniu delikatnej rownowagi miedzy wola wiekszosci a prawami jednostki.
                      nawet w starozytnej grecji gdzie sie koncepcja urodzila stosowano sady
                      skorupkowe (jak najbardziej anonimowe!) zeby zapobiec nadmiernej wladzy
                      jednostek i tyranii. W normalnym systemie jesli ktos z kims nie chce pracowac
                      to mowia dziekuje, czasem neco brzydziej "HWwD" i strony sie zegnaja. A pan
                      przyczepil sie do tego UJ jak rzep do psiego ogona. Przejaciele powinni byli
                      dawno panu powiedzec: "ty! daj se spokoj"
                      Zamiast tego moglby Pan spozytkowac swoja energie na zdobycie habilitacji na
                      innej uczelni i spokojnie prowadzic prace naukowa bez koniecznosci udowadniania
                      ze nie jest pan wielbladem na internecie. Taki kierunek chcialbym wskazac
                      mlodym adeptom nauki nie zas karmic ich moralistycznym niekonstruktywnym
                      pustoslowiem przegranego kombatanctwa z socjalizmem ktorego juz nie ma i na
                      pewno nie bedzie w takiej samej formie. Niech ludzie ucza sie z historii omijac
                      wiatraki a nie atakowac je wciaz na nowo wzorem dziadka i pradziadka.

                      JZ

                      PS. Ja wcale nie twierdze ze UJ postapilo z panem dobrze ani ze bylo
                      wspolczesne ani demokratyczne, ja twierdze ze sciganie za ich postepki ma tez
                      granice: granice zdrowego rozsadku! W moim przekonaniu, Pana nierozsadkiem bylo
                      wydanie wojny ze straconej pozycji. W moim przekonaniu, Pana bledem jest takze
                      dalsze ciagniecie dawno przegranej sprawy.
                      Jak tylko moge najmocniej odradzam wszykim popelnianie takich bledow. Zycze
                      kazemu aby mogl sie skupic na PRZYszlosci a nie PRZEszlosci.
                      • Gość: jw Re: sad skorupkowy to tez demokracja IP: *.autocom.pl 28.05.04, 15:01
                        Przynajmniej jasno widac, że JZ nie wie o czym pisze. Oczywiście radzi aby
                        energię koncentrować na hab co jasno wskazuje, że jest przeciw a nawet za. Tak
                        sie sklada, że ja zaliczylem kilka placowek stąd pogląd mam szerszy niz
                        rektorzy którzy od studenta do rektora spędzili czas na jednej uczelni i się
                        tym chwalą. Widac kompletna nieznajomośc realiow polskich, uczelnie i nauka są
                        skansenami nie do końca upadlego systemu komunistycznego co nie jest tylko moim
                        poglądem. Akurat moja sprawa jasno oddaje istote tego systemu stąd takie jej
                        odrzucanie zamiast wykorzystanie do jego zmiany - rzecz w tym, że tak naprawde
                        niemal nikt tego nie chce. Zeby się uczyc historii nie mozna stawiać grubiej
                        kreski dla jej poznania. Błędne metody naukowe sa u nas na porządku dziennym bo
                        taka jest 'nauka' polska. Rektor UJ szuka prawdy za pomocą jej zamykania w
                        sejfach lub niszczenia co go nie dyskwalifikuje w korporacji 'naukowej'bo ona
                        cala taka jest, stąd sprawa nie jest tylko sprawa UJ lecz calego srodowiska.
                        Oczywiście bzdurne rady JZ wynikaja z postawienia grubej kreski po czym
                        wszystko wygląda tak jak sobie JZ wyobraża i jeszcze innych poucza. Trzeba mieć
                        znajomość rzeczy wykraczającej poza grubą kreskę i zdolnośc krytycznego
                        myslenia.
                        • Gość: JZ Re: sad skorupkowy to tez demokracja IP: 146.21.1.* 28.05.04, 18:24
                          Gość portalu: jw napisał(a):
                          > Przynajmniej jasno widac, że JZ nie wie o czym pisze. Oczywiście radzi aby
                          > energię koncentrować na hab co jasno wskazuje, że jest przeciw a nawet za.
                          Jestem przeciwko habilitacji, ale nie polecam komukolwiek _nawet_ _obecnie_
                          odkladac jej robienia. To czego chce OFA i paru innych moze sie i uda ale
                          najpradopodobniej poczekamy jeszcze dobrych pare(nascie?) lat.
                          Lat temu pare, nie bylo absolutnie zadnego innego sposobu na kariere
                          akademicka niz habilitacja. wiec jej odlozenie na korzysc wojen krzyzowych z
                          rektorami uwazam za blad.

                          Wszystkim zainteresowanym polecam policzyc swje szanse sukcesu w wybranym
                          zadaniu i tym sie kierowac. Pasteur calkiem skutecznie ukral pomysl szczepionki
                          swojemu wspolpracownikowi i teraz go wszyscy za szanuja bo uratowal zycie
                          milionom ludzi. Byc moze bez tej kradziezy miliony ludzi by umarly zanim ktos
                          inny by zainteresowal sie pomyslem. Z kradzieza, bez kradziezy, z habilitacja
                          czy bez nalezy byc realista i dzialac w ramach aktualnego systemu. Wierzac w to
                          ze po latach nie przyjada moralisci ktorzy beda uczyli za kanibalizm jest z
                          jakiegos powodu nieetyczny. Obiektywnie patrzac kanibalizm moze byc co najwyzej
                          niezdrowy, podobnie jak picie alkoholu czy palenie tytoniu. Zreszta kosciol
                          katolicki przychylajac sie do dogmatu o przemianie chleba i wina w _prawdziwe_
                          tkanki jezusa jakos nie komentuje czy jest to kanibalizm czy nie ;-) Pozostaje
                          takze pytanie czyprzemiana dotyczy rowniez zarazkow i zmutowanych prionow - bo
                          rpzeciez jezus byl czlowiekiem, no nie?


                          > niemal nikt tego nie chce. Zeby się uczyc historii nie mozna stawiać grubiej
                          > kreski dla jej poznania. Błędne metody naukowe sa u nas na porządku dziennym
                          Gruba kreska nie dotyczy badan historycznych lecz jak najbardziej sadowych
                          rozliczen z konkretnymi osobami - prosze nie udawac ze Pan nie wie!


                          JZ

                          • khmara Z relatywizmem przesadzać nie należy 28.05.04, 18:51
                            Gość portalu: JZ napisał(a):
                            > Pasteur calkiem skutecznie ukral pomysl szczepionki
                            > swojemu wspolpracownikowi i teraz go wszyscy za szanuja bo uratowal zycie
                            > milionom ludzi. Byc moze bez tej kradziezy miliony ludzi by umarly zanim ktos
                            > inny by zainteresowal sie pomyslem. Z kradzieza, bez kradziezy, z habilitacja
                            > czy bez nalezy byc realista i dzialac w ramach aktualnego systemu. Wierzac w
                            > to ze po latach nie przyjada moralisci ktorzy beda uczyli za kanibalizm jest
                            > z jakiegos powodu nieetyczny. Obiektywnie patrzac kanibalizm moze byc co
                            > najwyzej
                            > niezdrowy, podobnie jak picie alkoholu czy palenie tytoniu.

                            Należy działać w ramach obecnego systemu PRAWNEGO. Jeżeli Twoja wypowiedź
                            oznacza przyzwolenie na obecny system moralny, zwłaszcza w wydaniu władz UG, to
                            pogratulować. Jeżeli radzisz teraz publikować jak najwięcej, nie przejmując się
                            takim drobiazgiem jak prawa autorskie, bo jest na to przyzwolenie władz, to kim
                            będziesz, kiedy ten system zacznie się zmieniać, bo prędzej czy później to musi
                            nastąpić. Członkiem spetryfikowanego układu, broniącego starych praw niczym
                            okopów św. Trójcy?
                            • Gość: JZ Z idealizmem tym bardziej! IP: 146.21.1.* 28.05.04, 20:49
                              khmara napisał:
                              > Gość portalu: JZ napisał(a):
                              > > Pasteur calkiem skutecznie ukral pomysl szczepionki
                              > Należy działać w ramach obecnego systemu PRAWNEGO. Jeżeli Twoja wypowiedź
                              > oznacza przyzwolenie na obecny system moralny, zwłaszcza w wydaniu władz UG,
                              Niestety system prawny jest zalezny od aktualnych interpretacji i
                              najzwyczajniej mozliwosci ekzekucji prawa. Dlatego np. W Kopenhadze mozesz
                              kupic maihuane na otwartym bazarku n samym prawie srodku miasta. Policja moze
                              by i chciala ale woli wybrac mniejsze zlo i zostawic ten faktycznie bezprawny
                              proceder w spokoju.


                              > pogratulować. Jeżeli radzisz teraz publikować jak najwięcej, nie przejmując
                              > takim drobiazgiem jak prawa autorskie, bo jest na to przyzwolenie władz, to
                              > będziesz, kiedy ten system zacznie się zmieniać, bo prędzej czy później to
                              Wiekszosc prac w jezyku polskim to tlumaczenia lub przrobki prac angielko
                              jezycznych z nadzieja ze autorom nie bedzie sie chcialo czytac. I co z tego.
                              Habilitacje byly i beda. Jesli chcesz byc naukowcem w Polsce to musisz przyjac
                              to do wiadomosci i zastanowic sie czy hobby internetowe ci tego nie
                              unieumozliwi.
                              Zreszta z polskiego punktu widzenia dobrze jest ze ktos te angielskie prace
                              tlumaczy dla poslkich nieukow co po ichniemu nie gadaja. Jak sie narod douczy
                              to takie cos przestanie byc mozliwe bo pojawi sie odpowiedni procent zlosliwych
                              ktorzy beda sie takiego sciagania czepiali.

                              JZ
                              • khmara Re: Z idealizmem tym bardziej! 28.05.04, 21:50
                                Gość portalu: JZ napisał(a):

                                > khmara napisał:
                                > > Gość portalu: JZ napisał(a):
                                > > > Pasteur calkiem skutecznie ukral pomysl szczepionki
                                > > Należy działać w ramach obecnego systemu PRAWNEGO. Jeżeli Twoja wypowiedź
                                > > oznacza przyzwolenie na obecny system moralny, zwłaszcza w wydaniu władz U
                                > G,
                                > Niestety system prawny jest zalezny od aktualnych interpretacji i
                                > najzwyczajniej mozliwosci ekzekucji prawa. Dlatego np. W Kopenhadze mozesz
                                > kupic maihuane na otwartym bazarku n samym prawie srodku miasta. Policja
                                moze
                                > by i chciala ale woli wybrac mniejsze zlo i zostawic ten faktycznie bezprawny
                                > proceder w spokoju.
                                >
                                Skoro w Kopenhadze jest to legalne, to w czym problem?
                                Z wykryciem plagiatu wewnątrzuczelnianego problem jest też niewielki.
                                Interpretacja prawa też nie stoi na przeszkodzie - w Słupsku można prowadzić
                                postępowanie przeciwko podejrzanemu o plagiat profesorowi, to i w Gdańsku można.
                                Jedyny problem jest właśnie w zasadzie: generalnie tak, ale nie na naszym
                                podwórku, tzn. rektor UG jako członek KRASP wydaje uchwałę potępiającą plagiaty
                                i nieetyczne postępowanie kadry profesorskiej tak w ogóle, a w szczególe chroni
                                plagiatora na własnych śmieciach.

                                >
                                > > pogratulować. Jeżeli radzisz teraz publikować jak najwięcej, nie przejmują
                                > c
                                > > takim drobiazgiem jak prawa autorskie, bo jest na to przyzwolenie władz, t
                                > o
                                > > będziesz, kiedy ten system zacznie się zmieniać, bo prędzej czy później to
                                >
                                > Wiekszosc prac w jezyku polskim to tlumaczenia lub przrobki prac angielko
                                > jezycznych z nadzieja ze autorom nie bedzie sie chcialo czytac. I co z tego.
                                > Habilitacje byly i beda. Jesli chcesz byc naukowcem w Polsce to musisz
                                przyjac
                                > to do wiadomosci i zastanowic sie czy hobby internetowe ci tego nie
                                > unieumozliwi.
                                > Zreszta z polskiego punktu widzenia dobrze jest ze ktos te angielskie prace
                                > tlumaczy dla poslkich nieukow co po ichniemu nie gadaja. Jak sie narod douczy
                                > to takie cos przestanie byc mozliwe bo pojawi sie odpowiedni procent
                                zlosliwych
                                >
                                > ktorzy beda sie takiego sciagania czepiali.
                                >
                                > JZ
                                • Gość: JZ Re: Z idealizmem tym bardziej! IP: 146.21.1.* 29.05.04, 12:26
                                  khmara napisał:
                                  > Gość portalu: JZ napisał(a):
                                  > > Niestety system prawny jest zalezny od aktualnych interpretacji i
                                  > > najzwyczajniej mozliwosci ekzekucji prawa. Dlatego np. W Kopenhadze mozesz
                                  > > kupic maihuane na otwartym bazarku n samym prawie srodku miasta. Policja
                                  > > by i chciala ale woli wybrac mniejsze zlo i zostawic ten faktycznie bezpra
                                  > > proceder w spokoju.
                                  > Skoro w Kopenhadze jest to legalne, to w czym problem?
                                  Nie zrozumialas. To jest _absolutnie_ nielegalne. Ale i tak mozna. Wycieczki
                                  przyjezdzaja i ogladaja "Pushers street" ktora wyglada niemalze jak wyjeta z
                                  westernow. Natomiast _lokalne_ prawo zabrania ci robic zdjecia (do czego masz
                                  _absolutne_ prawo w DAnii). Jak zobacza kamere to cie pobija i rozbija kamere i
                                  wyjma film. przede wszystkim dlatego ze mozna by wtedy handlazrzy pozwac do
                                  sadu. Czyli w okreslonym panstwie prawa jest wiadoma wszystkim "bezprawna"
                                  ulica. I co? JAkos Dunczycy zyja bez wsadzania policjantow do wiezienia "za
                                  ewidentne zaniedbanie" obowiazkow!
                                  POdobnie zreszta w holandii. Tam tez wszystkie "kawiarnie" sa formalnie
                                  nielegalne. Tyle tylko ze w tym wypadku sprawa sie opiera na faktycznym zapisie
                                  ze konkretne prawo nie bedzie egzekwowane jesli ilosc haszu jest ponizej ilus
                                  tam gram...
                                  Jeszcze raz podkresle do czego zmierzam: Nie ma czarnego i bialego sa tylko
                                  odcienie szarosci wsrod ktorych nalezy poroszac sie z rozsadkiem. W
                                  szczegolnosci nie mozna wymagac od ludzi ktorzy zyli w wyjatkowo szarej
                                  rzeczywistosci PRL aby nagle jawili sie biali jakby cale zycie kapiali sie w
                                  najnowoczesniejszym proszku Ajax. Niestety dawniej bylo tylko OMO i z plamami
                                  trzeba bylo sie nauczyc zyc! Dlatego gruba kreska!


                                  > Z wykryciem plagiatu wewnątrzuczelnianego problem jest też niewielki.
                                  > Interpretacja prawa też nie stoi na przeszkodzie - w Słupsku można prowadzić
                                  > postępowanie przeciwko podejrzanemu o plagiat profesorowi, to i w Gdańsku
                                  > Jedyny problem jest właśnie w zasadzie: generalnie tak, ale nie na naszym
                                  > podwórku, tzn. rektor UG jako członek KRASP wydaje uchwałę potępiającą
                                  plagiaty
                                  >
                                  > i nieetyczne postępowanie kadry profesorskiej tak w ogóle, a w szczególe
                                  > chroni plagiatora na własnych śmieciach.
                                  Widzisz, sprawa dotyczy wydzialu prawa i prawnikow. Jesli chodzi o ich stopien
                                  uczciwosci to mailbym watpliwosci w ogole. jesli zas chodzi o stopien
                                  umiejetnosci _poslugiwania_ sie prawem toez mam wrazenie ze rektor UG musi sie
                                  10 razy wiecej zastanawiac co z tym fantem zrobic. Byc moze najzwyczajniej w
                                  odroznieniu od JW nie ma checi wloczyc sie przez nastepne 10 lat po sadach
                                  udowadniajac ze nie jest wielbladem. (biorac pod uwage ze sadzi znanego i
                                  zapewne skoigaconego prawnika musalby to zapewne robic sam bo nikt ze
                                  srodowiska prawniczego by mu w tym nie pomogl). Wiec sprawa nie jest prostym
                                  porownaniem Slupska do Gdanska. Niestety...

                                  JZ
                                  • khmara To po cholerę jakiekolwiek reformy? 29.05.04, 13:41
                                    Gość portalu: JZ napisał(a):
                                    > Jeszcze raz podkresle do czego zmierzam: Nie ma czarnego i bialego sa tylko
                                    > odcienie szarosci wsrod ktorych nalezy poroszac sie z rozsadkiem. W
                                    > szczegolnosci nie mozna wymagac od ludzi ktorzy zyli w wyjatkowo szarej
                                    > rzeczywistosci PRL aby nagle jawili sie biali jakby cale zycie kapiali sie w
                                    > najnowoczesniejszym proszku Ajax. Niestety dawniej bylo tylko OMO i z plamami
                                    > trzeba bylo sie nauczyc zyc! Dlatego gruba kreska!
                                    >
                                    Masz problem z umiejscowieniem tej grubej kreski w czasie. Z tego, co wiem,
                                    facet w latach 1989-1998 przebywał za granicą. W 1998 roku zrobił habilitację w
                                    PAN. Na odzwyczajenie się od szarej rzeczywistości PRL miał dostatecznie dużo
                                    czasu i wyjątkowo spore możliwości. Tłumaczenie czegokolwiek PRL-owskimi
                                    realiami nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla popełnienia plagiatu w 2002
                                    roku.

                                    > Widzisz, sprawa dotyczy wydzialu prawa i prawnikow. Jesli chodzi o ich
                                    stopien
                                    > uczciwosci to mailbym watpliwosci w ogole. jesli zas chodzi o stopien
                                    > umiejetnosci _poslugiwania_ sie prawem toez mam wrazenie ze rektor UG musi
                                    sie
                                    > 10 razy wiecej zastanawiac co z tym fantem zrobic. Byc moze najzwyczajniej w
                                    > odroznieniu od JW nie ma checi wloczyc sie przez nastepne 10 lat po sadach
                                    > udowadniajac ze nie jest wielbladem. (biorac pod uwage ze sadzi znanego i
                                    > zapewne skoigaconego prawnika musalby to zapewne robic sam bo nikt ze
                                    > srodowiska prawniczego by mu w tym nie pomogl).

                                    Kadencja władz uczelnianych kończy się za rok, więc tym bardziej rektor nie ma
                                    się co martwić tym, co będzie za 10 lat. Nikt nie mówi o włóczeniu władz
                                    uczelni po sądach, bo do prokuratury wpłynęły dwa PRYWATNE wnioski o ściganie
                                    za naruszenie praw autorskich. Cały czas mówię o odpowiedzialności zawodowej
                                    prof. Płachty, bo od tego są komisje dyscyplinarne. Odpowiedzialność karna w
                                    tym przypadku nie jest zmartwieniem rektora Ceynowy.

                                    I nie rozumiem konsekwencji, z jaką domagasz się reform strukturalnych,
                                    jednocześnie aprobując poczynania wszelkiej maści plagiatorów. To po cholerę
                                    jakiekolwiek reformy, jeżeli ta cała nauka gie warta? Humaniści przepisują
                                    prace swoich studentów, a przedstawiciele nauk przyrodniczych tłumaczą z
                                    angielskiego na polski. Może przestańmy to nazywać nauką i będzie OK.

                                    > Wiec sprawa nie jest prostym
                                    > porownaniem Slupska do Gdanska. Niestety...
                                    >
                                    > JZ
                                    • Gość: JZ "Powoli aby do przodu" IP: 146.21.1.* 29.05.04, 14:54
                                      khmara napisał:
                                      > Gość portalu: JZ napisał(a):
                                      > Masz problem z umiejscowieniem tej grubej kreski w czasie. Z tego, co wiem,
                                      TAk, jest to problem. sugerowalem 1991, 2000. Ale to nie jest kwestia
                                      sztywnych dat lecz raczej nastawienia do checi rozliczania przewszlosci ktora
                                      rzadzila sie innymi prawami i obyczajami. Gruba kreska nie polega na zwalnianiu
                                      z odpowiedzialnosci mordercow (aczkolwiek i tutaj powoli wchodzimy w okres
                                      przedawnienia) lecz o nie sciganie takiech przestepstw ktore nie bylyby scigane
                                      wlasnie wtedy.



                                      > facet w latach 1989-1998 przebywał za granicą. W 1998 roku zrobił habilitację
                                      > PAN. Na odzwyczajenie się od szarej rzeczywistości PRL miał dostatecznie dużo
                                      > czasu i wyjątkowo spore możliwości. Tłumaczenie czegokolwiek PRL-owskimi
                                      > realiami nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla popełnienia plagiatu w 2002
                                      > roku.
                                      A SKAD wciskasz mu jakieklwiek "ozdzwyczajanie" facet ukradl tu i TERAZ. Nie
                                      wkladaj go do jenego wora ze wszystkimi innymi ktorych jedyna wina jest to ze
                                      urodzili sie w tym samym roku. TO JEST walsnie odpowiedzialnosc zbiorowa. Sadz
                                      togo faceta ale nie sugeruj ze mialby sie od czegokolwiek odzwyczajac.



                                      > Kadencja władz uczelnianych kończy się za rok, więc tym bardziej rektor nie
                                      No i to jest tez konkretny powod dla jego postepowania. Moze nie ma zaciecia i
                                      czasu zeby urzadzac widowiska mediom. Nie wiem, Nie potrafie powiedziec. Na
                                      pewno rektor UG nie ma sytuacji latwej.


                                      > się co martwić tym, co będzie za 10 lat. Nikt nie mówi o włóczeniu władz
                                      > uczelni po sądach, bo do prokuratury wpłynęły dwa PRYWATNE wnioski o ściganie
                                      > za naruszenie praw autorskich. Cały czas mówię o odpowiedzialności zawodowej
                                      > prof. Płachty, bo od tego są komisje dyscyplinarne. Odpowiedzialność karna w
                                      > tym przypadku nie jest zmartwieniem rektora Ceynowy.
                                      Nikt nie mowi o wloczeniu uczelni po sadach? w sytuacji gdy skarzy
                                      prominentnego profesora parwa karnego? Hmmmmm. Nie trzeba mowic to sie wie.



                                      > I nie rozumiem konsekwencji, z jaką domagasz się reform strukturalnych,
                                      > jednocześnie aprobując poczynania wszelkiej maści plagiatorów. To po cholerę
                                      JA NIE Apropbuje dzialanosci plagiatorow. J jestm przeciw nagonkom na
                                      wszystkich ktorzy _natycmiastowo_ nie potepiaja, rozliczaja, scigaj naduzyc.
                                      Czylyli dolaczaja do szczekajacego tlumu ktoremu pokazano kogos kogo akurat
                                      mozna bezkarnie spalic na stosie ku uciesze gawiedzi. Dajmy dzialc sadom.
                                      Wierzmy ze spraiedliwosc bedzie sprawiedliwa i nie uczekujmy ze bedzie bardziej
                                      rychliwa. NA tym polega moj relizm w tej sprawie.



                                      > jakiekolwiek reformy, jeżeli ta cała nauka gie warta? Humaniści przepisują
                                      > prace swoich studentów, a przedstawiciele nauk przyrodniczych tłumaczą z
                                      > angielskiego na polski. Może przestańmy to nazywać nauką i będzie OK.
                                      No to trzeba uruchamiac procesy w ktorych przestanie to byc mozliwe. OFA
                                      prpononuje takie rozwiazania. Douczenie sie angielskiego przez wieksza czesc
                                      spoleczenstwa ograniczy nauki "tlumackie". Rozliczanie za miedzynarodowe
                                      publikacji ustawi jednlita poprzeczke.
                                      Z drugiej strony, jesli to samo srodowisko ludzi bedzie sie rzucac z zapalem
                                      na kazdego ktoremu prasa wyciagnie jakiekolwiek brudy to zadne z tych
                                      postulatow nie beda zrealizowane. Bo nikt nie zaufa napalencom. Dlatego
                                      nawoluje do UMIARKOWANIA. JAk mawial Mazowiecki "powoli aby do przodu". Pod tym
                                      katem obecna komisja prezydencka robi kroki w bok lub wrecz wstecz takie jak
                                      proby przewrocenia stopnia docenta (tak przynajmniej ktos twierdzil w dyskusji).


                                      Wiec jeszcze raz - zycze umiarkowania. Dzialmy TU I TERAZ. Patrzyc nalezy do
                                      PRZODU ale nie za daleko i nie zbyt ambitnie bo przeoczymy i potkniemy sie na
                                      pierwszym kamieniu przegapionym zaraz pod noga. Do tylu mozna zerkac ale nie
                                      nalezy z tego czynic obsesji! Laczmy nie dzielmy.

                                      Ile jeszcze razy mam powtarzac te banaly o ktorych powinno wiedziec kazde
                                      dziecko w przedszkolu?

                                      JZ
                                      • khmara Dalej nie rozumiesz 29.05.04, 15:32
                                        Gość portalu: JZ napisał(a):

                                        > > Kadencja władz uczelnianych kończy się za rok, więc tym bardziej rektor ni
                                        > e
                                        > No i to jest tez konkretny powod dla jego postepowania. Moze nie ma zaciecia
                                        i
                                        > czasu zeby urzadzac widowiska mediom. Nie wiem, Nie potrafie powiedziec. Na
                                        > pewno rektor UG nie ma sytuacji latwej.

                                        Broń dalej rektora. We wcześniejszym poście wykazuję, że właśnie bezczynność i
                                        krętactwa rektora są igrzyskiem dla mediów.

                                        > > się co martwić tym, co będzie za 10 lat. Nikt nie mówi o włóczeniu władz
                                        > > uczelni po sądach, bo do prokuratury wpłynęły dwa PRYWATNE wnioski o ściga
                                        > nie
                                        > > za naruszenie praw autorskich. Cały czas mówię o odpowiedzialności zawodow
                                        > ej
                                        > > prof. Płachty, bo od tego są komisje dyscyplinarne. Odpowiedzialność karna
                                        > w
                                        > > tym przypadku nie jest zmartwieniem rektora Ceynowy.
                                        > Nikt nie mowi o wloczeniu uczelni po sadach? w sytuacji gdy skarzy
                                        > prominentnego profesora parwa karnego? Hmmmmm. Nie trzeba mowic to sie wie.

                                        Nie chodzi o to, żeby uczelnia włóczyła profesora po sądach, bo to zrobiły już
                                        byłe studentki. Chodzi o wszczęcie wewnątrzuczelnianego postępowania
                                        wyjaśniającego. Jeżeli środowisko akademickie Gdańska nie potrafi ustosunkować
                                        się do faktu nierzetelności akademickiej, to jest pośredni dowód na to, że
                                        samorządność akademicką należy ograniczyć, bo jest wykorzystywana w złym celu.

                                        > > I nie rozumiem konsekwencji, z jaką domagasz się reform strukturalnych,
                                        > > jednocześnie aprobując poczynania wszelkiej maści plagiatorów. To po chole
                                        > rę
                                        > JA NIE Apropbuje dzialanosci plagiatorow. J jestm przeciw nagonkom na
                                        > wszystkich ktorzy _natycmiastowo_ nie potepiaja, rozliczaja, scigaj naduzyc.
                                        > Czylyli dolaczaja do szczekajacego tlumu ktoremu pokazano kogos kogo akurat
                                        > mozna bezkarnie spalic na stosie ku uciesze gawiedzi. Dajmy dzialc sadom.
                                        > Wierzmy ze spraiedliwosc bedzie sprawiedliwa i nie uczekujmy ze bedzie
                                        bardziej
                                        > rychliwa. NA tym polega moj relizm w tej sprawie.

                                        Nie realizm, tylko nieznajomość faktów. Nie zamierzam poganiać ani prokuratury
                                        ani sądu. Każda grupa zawodowa ma najróżniejsze komisje odpowiedzialności
                                        zawodowej. Uczelnie wyższe mają komisje dyscyplinarne. Komisja dyscyplinarna
                                        (sąd uczelniany) UG nie może zająć się sprawą bez polecenia wydanego PRZEZ
                                        REKTORA rzecznikowi dyscyplinarnemu (uczelniany prokurator). Dopóki rektor nie
                                        wyda polecenia wszczęcia postępowania wyjaśniającego, komisja dyscyplinarna NIE
                                        MOŻE kiwnąć palcem w tej sprawie.

                                        > Z drugiej strony, jesli to samo srodowisko ludzi bedzie sie rzucac z zapalem
                                        > na kazdego ktoremu prasa wyciagnie jakiekolwiek brudy to zadne z tych
                                        > postulatow nie beda zrealizowane. Bo nikt nie zaufa napalencom. Dlatego

                                        Wszelkie postulaty zostaną zrealizowane tylko i wyłącznie NA PAPIERZE, jeżeli
                                        nie będzie efektywnej KONTROLI. Jeszcze raz: krytykuję bezczynność władz
                                        uniwersyteckich, a nie profesora, któremu ktoś coś wyciągnął.

                                        • Gość: JZ Re: Dalej nie rozumiesz IP: 146.21.1.* 29.05.04, 15:46
                                          khmara napisał:
                                          > Gość portalu: JZ napisał(a):
                                          > Broń dalej rektora. We wcześniejszym poście wykazuję, że właśnie bezczynność
                                          > krętactwa rektora są igrzyskiem dla mediów.
                                          Ja go nie bronie, ja nawoluje do umiarkowanych sadow. W pelni popieram Twoje
                                          zapytania w tej sprawie. Ale tylko dotad dopoki nie sa one faktycznym osadem.


                                          > Nie chodzi o to, żeby uczelnia włóczyła profesora po sądach, bo to zrobiły
                                          > byłe studentki. Chodzi o wszczęcie wewnątrzuczelnianego postępowania
                                          > wyjaśniającego. Jeżeli środowisko akademickie Gdańska nie potrafi
                                          > się do faktu nierzetelności akademickiej, to jest pośredni dowód na to, że
                                          > samorządność akademicką należy ograniczyć, bo jest wykorzystywana w złym celu.
                                          Widzisz, problem rektora (byc moze) polega na tym ze to wcale nie uczelnia
                                          musi wloczyc profesora prawa po sadach lecze profesor prawa mozy wloczyc
                                          uczelnie i jest on doskonale wykwalifikowany zeby zrobic to niezwykle
                                          efektywnie. I jesli studentkom praktycznie nic nie grozi w przypadku kleski ich
                                          oskarzenia to uczelnia ma dosteczny majatek z ktorego komornik
                                          sciagnie "zadosczynienie" za stracone zdrowie, dochody oraz dobre imie pana
                                          profesora wynikle z "przesladowania za bezpodstawnym podjudzeniem" dwoch
                                          niedopowiedzilanych studentek. I co? Zrzekniesz sie wtedy swojego imunitetu
                                          interetowego i zglosisz sie do rektora zeby pokryc koszty? Masz z czego?
                                          Najlatwiej ryzykowac jak sie nic nie ma.


                                          > > rychliwa. NA tym polega moj relizm w tej sprawie.
                                          > Nie realizm, tylko nieznajomość faktów. Nie zamierzam poganiać ani
                                          > ani sądu. Każda grupa zawodowa ma najróżniejsze komisje odpowiedzialności
                                          > zawodowej. Uczelnie wyższe mają komisje dyscyplinarne. Komisja dyscyplinarna
                                          > (sąd uczelniany) UG nie może zająć się sprawą bez polecenia wydanego PRZEZ
                                          > REKTORA rzecznikowi dyscyplinarnemu (uczelniany prokurator). Dopóki rektor
                                          > wyda polecenia wszczęcia postępowania wyjaśniającego, komisja dyscyplinarna
                                          > NIE MOŻE kiwnąć palcem w tej sprawie.
                                          Sadu nie poganiasz ale poganiasz rektora. Dobrze! poganiaj! Ale nie osadzaj go
                                          automatycznie za oslanianie kradziezy. Dodatkowo, nie sugeruj ze ma to znamiona
                                          jakichkolwiek powiazan sprzed grubej kreski.


                                          JZ
                                          • khmara Re: Dalej nie rozumiesz 29.05.04, 16:17
                                            Gość portalu: JZ napisał(a):
                                            > khmara napisał:
                                            > > Nie chodzi o to, żeby uczelnia włóczyła profesora po sądach, bo to zrobiły
                                            > > byłe studentki. Chodzi o wszczęcie wewnątrzuczelnianego postępowania
                                            > > wyjaśniającego. Jeżeli środowisko akademickie Gdańska nie potrafi
                                            > > się do faktu nierzetelności akademickiej, to jest pośredni dowód na to, że
                                            > > samorządność akademicką należy ograniczyć, bo jest wykorzystywana w złym c
                                            > elu.
                                            > Widzisz, problem rektora (byc moze) polega na tym ze to wcale nie uczelnia
                                            > musi wloczyc profesora prawa po sadach lecze profesor prawa mozy wloczyc
                                            > uczelnie i jest on doskonale wykwalifikowany zeby zrobic to niezwykle
                                            > efektywnie. I jesli studentkom praktycznie nic nie grozi w przypadku kleski
                                            > ich
                                            > oskarzenia to uczelnia ma dosteczny majatek z ktorego komornik
                                            > sciagnie "zadosczynienie" za stracone zdrowie, dochody oraz dobre imie pana
                                            > profesora wynikle z "przesladowania za bezpodstawnym podjudzeniem" dwoch
                                            > niedopowiedzilanych studentek. I co? Zrzekniesz sie wtedy swojego imunitetu
                                            > interetowego i zglosisz sie do rektora zeby pokryc koszty? Masz z czego?
                                            > Najlatwiej ryzykowac jak sie nic nie ma.
                                            >

                                            Znowu niepotrzebnie generalizujesz. Procedura wygląda tak:
                                            1. Rektor wydaje rzecznikowi dyscyplinarnemu polecenie wszczęcia postępowania
                                            wyjaśniającego. Celem postępowania dyscyplinarnego jest ustalenie, czy istnieją
                                            zasadne podstawy do stwierdzenia, że obwiniony jest winien czynu, który mu się
                                            zarzuca.
                                            2. Kiedy rzecznik dyscyplinarny zbierze dowody na to, że zostało popełnione
                                            wykroczenie dyscyplinarne, powołuje się komisję dyscyplinarną, której w tym
                                            przypadku musi przewodniczyć profesor zwyczajny.
                                            3. Komisja dyscyplinarna zapoznaje się z przedstawionymi dowodami i
                                            przesłuchuje obwinionego i powołanych świadków, na tej podstawie orzeka o winie
                                            i wymierza karę.
                                            4. Od orzeczenia komisji przysługuje odwołanie do komisji dyscyplinarnej przy
                                            Radzie Głównej.
                                            Uzupełnienie:
                                            1. Komisja dyscyplinarna jest niezawisłym sądem uczelnianym, na jej decyzje nie
                                            ma wpływu rektor ani żaden inny przedstawiciel władz uniwersyteckich.
                                            2. Komisja dyscyplinarna ma prawo zawiesić postępowanie do czasu zakończenia
                                            postępowania karnego prowadzonego przez prokuraturę.
                                            3. Wyrok sądu nie jest przeszkodą dla wymierzenia kary dyscyplinarnej.

                                            Celem niniejszego wywodu było wykazanie, że rektor niczym nie ryzykuje, a jego
                                            rola ogranicza się do wydania rzecznikowi dyscyplinarnemu polecenia wszczęcia
                                            postępowania wyjaśniającego. Rektor ma na to 4 miesiące od chwili powzięcia
                                            wiadomości o popełnieniu czynu.
                                            • bum_cyk_cyk.hey O czym jest ta dyskusja? 29.05.04, 17:04
                                              Ja pozwolę sobie nieśmiało zauważyć, ze dyskutuja Panowie o tym, czy prawo ma
                                              byc przestrzegane czy nie. Ja pójdę o krok dalej. Czy Dekalog ma byc
                                              przestrzegany? Czy wykreslic jakies przykazanie? Może Nie kradnij? A może nie
                                              zabijaj? A przykazanie "Czcij Ojca swego i Matke swoja" sparafrazowac "Czcij ??
                                              swego? To jest tez dobry temat do dyskusji. Cała ta dyskusja dalejo odbiega od
                                              treści artykułu i staje sie bardziej niż "akademicka". kiedy zaczniemy liczyc
                                              diabły na łebku od szpilki? Rozwodnic można wszystko, kazdą moralności i każdy
                                              zestaw zasad. Nie pomoże to nikomu. Wbrew pozorom obecnym wielkim polskiej
                                              nauki tez nie.
                                              • Gość: JZ To dyskusja utopii z realizmem IP: 146.21.1.* 29.05.04, 18:26
                                                bum_cyk_cyk.hey napisał:
                                                > Ja pozwolę sobie nieśmiało zauważyć, ze dyskutuja Panowie o tym, czy prawo ma
                                                > byc przestrzegane czy nie. Ja pójdę o krok dalej. Czy Dekalog ma byc
                                                > przestrzegany? Czy wykreslic jakies przykazanie? Może Nie kradnij? A może nie
                                                > zabijaj? A przykazanie "Czcij Ojca swego i Matke swoja"
                                                To nie ejst kwestia _wykreslenia_ lecz okreslenia stopnia interetacji.
                                                Na poszczegolne kwestie odpowiem pytaniami:
                                                czy moralna jest kradziez muzyki na internecie. Czy jest ona niemoralna w
                                                takim samym stopniu jak kradziez miliona zlotych z funduszu emerytalnego?
                                                Czy zabijanie na wojnie jest niemoralne? Czy zabijanie zwierzat jest tez
                                                niemoralne. Nauka juz dawno wskazala ze cierpia podobnie jak my, ludzie? Czy
                                                zabijanie plemnikow jest rozne od zabicia zygoty od zabicia dziecka lub
                                                czlowieka?
                                                Czy dziecko ma czcic swego ojca nawet jak ja bije lub zgwalcil?

                                                To nie sa pytania wylacznie akedemickie, biorac pod uwage jak wiele czasu
                                                posieca im prawodawstwo. _Wszystko_ zalezy od stopnia i aktualnego sposobu
                                                interpretacji.

                                                Zeby wrocic do tematu "nauka" chce jeszcze raz podkreslic ze walcze z
                                                zaostrzaniem negatywnego stosunku do tego co sie dzieje w kraju sczegolnie w
                                                oparciu o prehistoryczne uprzedzenia partyjne i klasowe. Jest zle i kazdy to
                                                widzi. Z wyciaganie brudow malo kto nam przyklasnie a jesli popelnimy blad to
                                                sami znajdziemy sie pod pregierzem i stracimy wiarygodnosc.

                                                JZ


                  • khmara O szacunek dla prawa 28.05.04, 14:01
                    Gość portalu: JZ napisał(a):
                    > khmara napisał:
                    > > Mój oryginalny post był skierowany do przeciwników stawiania grubej kreski
                    > > WCZORAJ.
                    > mowisz o innym, nieznanym mi kontekscie tego okreslenia.
                    Mówię o karaniu za przestępstwa i wykroczenia dyscyplinarne, które nie uległy
                    przedawnieniu i o bezwzględnym stosowaniu zasady, że wszyscy są równi wobec
                    prawa.

                    > Ale NIE DZIS ani NIE WCZORAJ bo to wciz sprawy biezce.
                    Właśnie o to chodzi. Chcę podkreślić, że nie można skupiać się tylko i
                    wyłącznie na optymalnych rozwiązaniach systemowych na przyszłość, z patologiami
                    trzeba walczyć TU i TERAZ. Carmen S. mówiła wcześniej o potrzebie mycia rąk.
                    Rozumiem to metaforycznie - trzeba zacząć od egzekwowania tego prawa, które
                    jest.

                    > > pozostali, tzn. władze UG, pilnują, żeby mu się krzywda zbytnia z tego pow
                    > odu
                    > > > Jak widac niektorych profesorow prawo jednak
                    > > > sciga. Ale poki co jedynie w najbardziej radykalnych przypadkach.
                    > 1) rozsadnym jest aby uczelnia poczekala na wynik sledztwa sadowego
                    > 2) Sledztwo sie ponoc toczy, przynajmniej spraw jest w prokuraturze, wiec
                    nie
                    > ma podstawy do twierdzenia ze "sie nie sciga". Poczekajmy zobaczmy. Nie ostrz
                    > topora zanim nie bedzie glowy do sciecia!
                    Wyjaśniam to szczegółowo w innym wątku. Jeszcze raz: mówisz o prawie karnym.
                    Pragnę zwrócić uwagę, że oprócz prawa karnego istnieją jeszcze przepisy
                    dyscyplinarne zawarte w ustawie o szkolnictwie wyższym, a plagiat ewidentnie
                    jest poważnym wykroczeniem dyscyplinarnym. Czyli środowisko akademickie ma
                    możliwość ukarania plagiatora, ale nie chce z niej skorzystać. Tu nie ma na co
                    czekać, bo sankcje dyscyplinarne, np. wykluczenie z zawodu, mogą być dotkliwsze
                    niż sankcje karne, np. grzywna w wysokości miesięcznych poborów profesora. Za
                    kilka tygodni wszczęcie postępowania dyscyplinarnego przeciwko profesorowi
                    Płachcie nie będzie prawnie możliwe - rektor może wszcząć postępowanie
                    dyscyplinarne w ciągu 4 miesięcy od 'podjęcia wiadomości' o popełnieniu czynu.

                    > > Właśnie o to chodzi, że tylko niektórych. Rzecz w tym, że nie zależy to od
                    > > radykalności przypadku - co gorsze: plagiat pracy doktorskiej czy plagiat
                    > Lowisz tyby? Zbierasz grzyby? jagody?
                    > _na pewno_ "TAK"
                    > No to powiedz: Udalo cie sie zlowic(zebrac) je _WSZYSTKIE_.
                    > ... Badz realistka!
                    Realizm nie ma tu nic do rzeczy - w przypadku kradzieży samochodów wykrywalność
                    też jest niska. Odmowa ukarania za plagiat profesora i byłego dziekana w
                    praktyce oznacza przyzwolenie dla innych. Sygnał jest czytelny: martwy przepis
                    = zielone światło.

                    > I co wtedy powiesz? ze przepraszasz go za zmarnowany czas i wstyd? A moze
                    > zaplacisz odszkodowanie za prowadzenie nagonki w internecie...
                    > Wiec tak naprawde spojrzyj
                    > prosze na podstawowa zasade cywilizowanego prawa ztanowiaca o niewinnosci
                    poki
                    > sie nie udowodni winy.
                    Nie prowadzę nagonki na profesora Płachtę. Podkreślam jeszcze raz: prof.
                    Płachta jest podejrzany o dokonanie plagiatu. Nie podaję nigdzie, jaką karę
                    POWINIEN otrzymać, podaję jedynie, jakie sankcje są prawnie przewidziane w
                    przypadku udowodnienia zarzutów. W internecie APELUJĘ O PODJĘCIE USTAWOWO
                    PRZEWIDZIANYCH KROKÓW DYSCYPLINARNYCH przez Uniwersytet Gdański i wykazuję,
                    dlaczego takie postępowanie jest potrzebne.

                    > Jeszcze raz podkresle, ze jesli chemy nawolywac do brania wzorcow zachodnich
                    > to nalezy je brac wszystkie. Inaczej OFA bedzie wygladac jak buszmeni w
                    > walkmanami.
                    > JZ
                    Podkreślam jeszcze raz, zmiana prawa nic nie da, jeżeli nie zmusi się władz do
                    respektowania prawa, które już obowiązuje. Prawo to nie tylko kodeks karny, ale
                    również ustawy, rozporządzenia ministrów, statuty uczelni i regulaminy studiów.
                    W dżungli będziemy żyć tak długo, jak długo prawo silniejszego będzie
                    ważniejsze niż prawo ustanowione i spisane w tych dokumentach.

                    PS. Jeżeli profesor Płachta przedstawi świadków, że rzeczone prace magisterskie
                    podyktował studentkom z pamięci, wciąż będzie winien wykroczenia
                    dyscyplinarnego, ponieważ stanowi to naruszenie obowiązków służbowych przez
                    promotora. W tej sytuacji nie będzie go można ukarać na podstawie kodeksu
                    karnego, ani na podstawie przepisów dyscyplinarnych, ponieważ minie ustawowo
                    przewidziany termin, w którym postępowanie dyscyplinarne mogło być wszczęte.
                    • Gość: JZ gdzies miedzy dzungla a utopia IP: 146.21.1.* 28.05.04, 14:55
                      khmara napisał:
                      > Gość portalu: JZ napisał(a):
                      > > khmara napisał:
                      > Mówię o karaniu za przestępstwa i wykroczenia dyscyplinarne, które nie uległy
                      > przedawnieniu i o bezwzględnym stosowaniu zasady, że wszyscy są równi wobec
                      > prawa.
                      To wlasnie jest TU I TERAZ. I nie ma nic wspolnego z pojeciem "grubej kreski".


                      > trzeba walczyć TU i TERAZ. Carmen S. mówiła wcześniej o potrzebie mycia rąk.
                      > Rozumiem to metaforycznie - trzeba zacząć od egzekwowania tego prawa, które
                      Carmen mowila wyjatkowo metaforycznie, szczegolnie o badanich w ZSRR. Moze
                      zaczniemy of tego zeby byla czasta woda? Albo mydlo. Mam jeszcze cos
                      poopowiadac o poziomie matur?
                      Kiedys ustalilismy zasady OFA jako w miare konkretne zasady poprawy stosunkow
                      w POlsce. Czy teraz dolaczasz do obozu zrzedliwych malkontentow? Przeciez DO
                      JASNEJ CH*** kazdy widzi ze jest zle. przestancie gadac metaforami.


                      > Wyjaśniam to szczegółowo w innym wątku. Jeszcze raz: mówisz o prawie karnym.
                      odpowiedzialem
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11426149&a=13010230
                      Podziekiujmy JW za rozdrabnianie dyskusji po dziesiec listow na kazdy
                      pseudotemat. Oczywiscie baez zdnych odnosnikow. Tzw salonowiec.


                      > > Lowisz tyby? Zbierasz grzyby? jagody?
                      > > _na pewno_ "TAK"
                      > > No to powiedz: Udalo cie sie zlowic(zebrac) je _WSZYSTKIE_.
                      > > ... Badz realistka!
                      > Realizm nie ma tu nic do rzeczy - w przypadku kradzieży samochodów
                      > wykrywalność
                      > też jest niska. Odmowa ukarania za plagiat profesora i byłego dziekana w
                      > praktyce oznacza przyzwolenie dla innych. Sygnał jest czytelny: martwy
                      Widzisz. W przypadku kradziey samochodu policja przyjmie zawiadomienie i
                      bedzie miala nadziej ze samochod "sam sie znajdzie". Wiesz dlaczego? Dlatego ze
                      Policjanci wbrew powszechnemu mniemaniu _mysla_. I wiedza ze lepiej jest im
                      poswiecic czas rozpracowaniu gangu niz na uganianie sie za kazdym zgloszeniem
                      przez przez 15 minut na kogucie. Nawet mimo tego ze tlum mialby wielko zabawe i
                      powazanie dla policji by zapewne wzroslo.


                      > > to nalezy je brac wszystkie. Inaczej OFA bedzie wygladac jak buszmeni w
                      > > walkmanami.
                      > > JZ
                      > Podkreślam jeszcze raz, zmiana prawa nic nie da, jeżeli nie zmusi się
                      > władz do
                      > respektowania prawa, które już obowiązuje.
                      Popieram i zycze powodzenia. Ale przestrzegam nie strac na tym zycia!

                      > Prawo to nie tylko kodeks karny, ale
                      > również ustawy, rozporządzenia ministrów, statuty uczelni >
                      > i regulaminy studiów.
                      > W dżungli będziemy żyć tak długo, jak długo prawo silniejszego będzie
                      > ważniejsze niż prawo ustanowione i spisane w tych dokumentach.
                      Nawet w anjbarziej cywilizowanym sytemie przewage ma ten kto potrafi umiec
                      czytac i ma finanse lub powiazania. Pomiedzy DZUNGLA a UTOPIA jest PRZEPASC.
                      Jeszcze raz zalecam umiar!

                      > PS. Jeżeli profesor Płachta przedstawi świadków, że rzeczone prace
                      > magisterskie
                      > podyktował studentkom z pamięci, wciąż będzie winien wykroczenia
                      > dyscyplinarnego, ponieważ stanowi to naruszenie obowiązków służbowych przez
                      > promotora.
                      Rozumiem ze nigdy nie przeszlas ulicy obok pasow dla pieszych ani na czerwonym
                      swietle. No to moze masz prawo rzucic ten pierwszy kamien. A moze sie jednak
                      czpiesz na zasadzie ze na kazdego haczyk sie znajdzie, a tego pana profesore to
                      juz na pewno da sie na czyms uwalic. Nikt nie jest swiety. Dajmy to osadzic
                      sadom.

                      • khmara Re: gdzies miedzy dzungla a utopia 28.05.04, 15:38
                        Gość portalu: JZ napisał(a):
                        > Kiedys ustalilismy zasady OFA jako w miare konkretne zasady poprawy
                        stosunkow
                        > w POlsce. Czy teraz dolaczasz do obozu zrzedliwych malkontentow? Przeciez DO
                        > JASNEJ CH*** kazdy widzi ze jest zle. przestancie gadac metaforami.
                        >
                        Nie chodzi mi o tanie moralizatorstwo, ale o zwrócenie uwagi na fakt, że
                        bezczelne zżynanie od kogo popadnie, nie wyłączając własnych magistrantów i
                        doktorantów, staje się powszechnym sposobem na szybkie zwiększenie tzw. dorobku
                        naukowego. Jaką wartość ma ten dorobek, jeżeli profesor zwyczajny zżyna od
                        własnych studentek? Nie stoi to w sprzeczności z zasadami OFA - do takich
                        zachowań wręcz zachęca absurdalna drabinka stopni i tytułów.

                        > A moze sie jednak
                        > czpiesz na zasadzie ze na kazdego haczyk sie znajdzie, a tego pana profesore
                        > to
                        > juz na pewno da sie na czyms uwalic.
                        Ten pan profesor akurat mnie gie obchodzi, ani krewny, ani znajomy.

                        > Nikt nie jest swiety. Dajmy to osadzic
                        > sadom.
                        I komisji dyscyplinarnej, która jest niezawisłym sądem uczelnianym. Sądy
                        powszechne winne rozstrzygać w sprawach karnych (plagiat JEST przestępstwem),
                        ale nie są najodpowiedniejszą instancją w kwestiach rozstrzygania o rzetelości
                        naukowej.


                        • Gość: JZ Re: gdzies miedzy dzungla a utopia IP: 146.21.1.* 28.05.04, 18:28
                          khmara napisał:
                          > Gość portalu: JZ napisał(a):
                          > > Kiedys ustalilismy zasady OFA jako w miare konkretne zasady poprawy
                          > Nie chodzi mi o tanie moralizatorstwo, ale o zwrócenie uwagi na fakt, że
                          > bezczelne zżynanie od kogo popadnie, nie wyłączając własnych magistrantów i
                          > doktorantów, staje się powszechnym sposobem na szybkie zwiększenie tzw.
                          Kazdy zwieksza dorobek tak jak moze. Dopoki nie pojawi sie niezalezny sposob
                          oceny z zawnatrz wszelkie narzekania sa tanim moralizatorstwem. A I tak kazdy
                          widzi ze jest zle.

                          > Ten pan profesor akurat mnie gie obchodzi, ani krewny, ani znajomy.
                          > > Nikt nie jest swiety. Dajmy to osadzic
                          > > sadom.
                          > I komisji dyscyplinarnej, która jest niezawisłym sądem uczelnianym. Sądy
                          > powszechne winne rozstrzygać w sprawach karnych (plagiat JEST przestępstwem),
                          > ale nie są najodpowiedniejszą instancją w kwestiach rozstrzygania o
                          rzetelości
                          > naukowej.
                          Zgadzam sie, szczegolnie biorac pod uwage podane przez ciebie mozliwosc
                          przedawnienia sprawy. I slusznie ze naglasniasz to. Byc moze ktos na UG wywiesi
                          twoj list przy rektoracie zeby rektor nie mogl mowic ze "przypadkiem"
                          zapomnial.

                          JZ
                          • khmara Re: gdzies miedzy dzungla a utopia 28.05.04, 18:58
                            Gość portalu: JZ napisał(a):
                            > khmara napisał:
                            > > Gość portalu: JZ napisał(a):
                            > > > Kiedys ustalilismy zasady OFA jako w miare konkretne zasady poprawy
                            > > Nie chodzi mi o tanie moralizatorstwo, ale o zwrócenie uwagi na fakt, że
                            > > bezczelne zżynanie od kogo popadnie, nie wyłączając własnych magistrantów
                            > > i doktorantów, staje się powszechnym sposobem na szybkie zwiększenie tzw.
                            > Kazdy zwieksza dorobek tak jak moze. Dopoki nie pojawi sie niezalezny sposob
                            > oceny z zawnatrz wszelkie narzekania sa tanim moralizatorstwem. A I tak kazdy
                            > widzi ze jest zle.
                            Nie ma systemów w pełni niezależnych od ludzi. Teraz też dorobek habilitanta
                            jest oceniany przez tajnego superrecenzenta CK, co stanowi namiastkę
                            niezależnej oceny. Najskuteczniejszym sposobem zapobiegania patologiom jest
                            świadomość nieuchronności kary, jeżeli sprawa się wyda.

                            • Gość: JZ TAK!: świadomość nieuchronności kary IP: 146.21.1.* 28.05.04, 21:06
                              khmara napisał:
                              > Nie ma systemów w pełni niezależnych od ludzi. Teraz też dorobek habilitanta
                              > jest oceniany przez tajnego superrecenzenta CK, co stanowi namiastkę
                              > niezależnej oceny. Najskuteczniejszym sposobem zapobiegania patologiom jest
                              > świadomość nieuchronności kary, jeżeli sprawa się wyda.
                              Swietnie. W pelni zgoda. Z tym tylko ze w poprzednim systemie taka swiadomosc
                              nie istniala i jej poczucie bylo skutecznie tlamszone metodami partyjnymi.
                              Zapisy prawa byly w wiekszosci martwe, przynajmniej dla czesci partyjnej.
                              Niektorzy poszli do partii bo byli zli ale wiekszosc poszla bo byla to jedyna
                              droga do sukcesu. Wobec tego sciganie ludzi z tamtych czasow jest malo
                              sensowne. jest to faktycznie dzilnie prawa wstecz, niekoniecznie prawa pisanego
                              lecz wlasnie tego opartego na codziennej egzekwoalnosci.

                              DAm przyklad (oczywiscie przykladnie przesadzony):
                              Jesli jutro ktos wykaze ze z przechodzenie na czerownym swietle ulicy nalezy
                              wlepiac baty pod pregierzem na rynku dla przykldnego wychowania dzieci i
                              mlodziezy to czy zaakceptujesz to i odwaznie przyznasz sie ze przeszlas 10 lat
                              temu i zglosisz sie po odbior ponizajacej kary? Czy przylozysz reke do skazania
                              kolegi? A przeciez dzieci faktycznie gina na drogach. rowniez dlatego ze starsi
                              daja im zly wzor, to tylko kwestia ze obecnie kary cielsene nie sa preferowana
                              forma kary i sam fakt sie bagatelizuje. Ale za 10 lat? Kto wie?!
                              Moze jak dozyjesz 100 lat to ludzie beda ce ciagali po sadach za jedzenie
                              cieleciny bo caly swiat przejdzie na wegerianizm i bedziesz dla nich
                              najbardziej obrzydliwym barbarzynskim kanibalem. Czy to tez zaakceptujesz? czy
                              jednak wolisz gruba kreske?

                              JZ
                              • khmara Re: TAK!: świadomość nieuchronności kary 28.05.04, 21:55
                                Gość portalu: JZ napisał(a):

                                > khmara napisał:
                                > > Nie ma systemów w pełni niezależnych od ludzi. Teraz też dorobek habilitan
                                > ta
                                > > jest oceniany przez tajnego superrecenzenta CK, co stanowi namiastkę
                                > > niezależnej oceny. Najskuteczniejszym sposobem zapobiegania patologiom jes
                                > t
                                > > świadomość nieuchronności kary, jeżeli sprawa się wyda.
                                > Swietnie. W pelni zgoda. Z tym tylko ze w poprzednim systemie taka
                                swiadomosc
                                > nie istniala i jej poczucie bylo skutecznie tlamszone metodami partyjnymi.
                                > Zapisy prawa byly w wiekszosci martwe, przynajmniej dla czesci partyjnej.
                                > Niektorzy poszli do partii bo byli zli ale wiekszosc poszla bo byla to jedyna
                                > droga do sukcesu. Wobec tego sciganie ludzi z tamtych czasow jest malo
                                > sensowne. jest to faktycznie dzilnie prawa wstecz, niekoniecznie prawa
                                pisanego
                                >
                                > lecz wlasnie tego opartego na codziennej egzekwoalnosci.
                                >
                                Bez przesady. Nie wiem, czy facet był kiedykolwiek w partii, komunizm w Polsce
                                skończył się 15 lat temu, a splagiatowane prace powstały 2 lata temu. Jeżeli
                                komunizm ma z tą bieżącą sprawą cokolwiek wspólnego, to tym bardziej takie
                                pozostałości komunistycznego myślenia w nauce trzeba zwalczać, a przynajmniej
                                publicznie piętnować.
                                • Gość: JZ Znowu mowimy o rozych rzeczach IP: 146.21.1.* 29.05.04, 12:44
                                  khmara napisał:
                                  > Gość portalu: JZ napisał(a):
                                  > > khmara napisał:
                                  > > > Nie ma systemów w pełni niezależnych od ludzi. Teraz też dorobek habi
                                  > > > niezależnej oceny. Najskuteczniejszym sposobem zapobiegania patologio
                                  > > > świadomość nieuchronności kary, jeżeli sprawa się wyda.
                                  > > Swietnie. W pelni zgoda. Z tym tylko ze w poprzednim systemie taka
                                  > swiadomosc
                                  > > nie istniala i jej poczucie bylo skutecznie tlamszone metodami partyjnymi.
                                  JA mowie o "grubej kresce" i o sciganiu ludzi w oparciu i siegajac po
                                  zaszlosci sprzed ponad powiedzmy "wiecej niz 10 lat temu".


                                  > > Zapisy prawa byly w wiekszosci martwe, przynajmniej dla czesci partyjnej.
                                  > > Niektorzy poszli do partii bo byli zli ale wiekszosc poszla bo byla to jed
                                  > yna
                                  > > droga do sukcesu. Wobec tego sciganie ludzi z tamtych czasow jest malo
                                  > > sensowne. jest to faktycznie dzilnie prawa wstecz, niekoniecznie prawa
                                  > pisanego
                                  > > lecz wlasnie tego opartego na codziennej egzekwoalnosci.
                                  JA dalej mowie o tym samym: "tamtych czasow", "przepisy partyjne". Przeciez
                                  nie moge wpisywac w kazde zdanie "PRL"



                                  > Bez przesady. Nie wiem, czy facet był kiedykolwiek w partii, komunizm w
                                  > skończył się 15 lat temu, a splagiatowane prace powstały 2 lata temu. Jeżeli
                                  > komunizm ma z tą bieżącą sprawą cokolwiek wspólnego, to tym bardziej takie
                                  > pozostałości komunistycznego myślenia w nauce trzeba zwalczać, a przynajmniej
                                  > publicznie piętnować.
                                  A Ty starasz sie to wpisac do konkretnej sprawy TU i TUTAJ. Nie! Sprawa tu i
                                  tutaj powinna byc rozliczano z jak wiekszym mozliwym poszanowaniem dla prawa.
                                  Rektor jesli utrudnia dzilalnosc wymiarowi sprawiedliwosci tez powinien byc
                                  pociagniety do odpowiedzialnosci przez odpowiednienie organy panstwa.
                                  ALE nikt przy tym nie mam prawa ani jednemu ani drugiemu zagladac w ich
                                  osiagniecia sprzed 10-15 lat, sczegolnie probujac ich osadzania we
                                  wspolczesnych kryteriach. Doprowadzi to do takiego samej kompromitacji jak
                                  komentarze na temat NRDowskeigo dorobku jednego z profesorow na tym forum. Czy
                                  ludzka pamiec jest an tyle krotka zeby nie pamietac ze 20 lat temy NRD bylo
                                  najbardziej na zachod jak tylko mzna w bloku RWPG? I ze obowiazujacym jezykiem
                                  byl rosyjski. I ze najwiekszym osiagnieciem polskiego profesora byl wyjazd na
                                  konferencje do Szwecji i zostanie "cichcem" dodatkowe 5 dni zeby w tym czasie
                                  zarobic na nowy samochod/telewizor/mieszkanie zbieraniem truskawek!?
                                  JAk mozna w tej sytuacji porownywac dorobek?!

                                  ALe przestepstwa TU i TUTAJ nalezy rozliczac TU I TUTAJ - pamietajac o
                                  zdroworozsadkowych ograniczeniach i w szczegolnosci ze sieganie po anty-
                                  grubokreskowe argumenty jest faktycznie kopaniem ponizej pasa i to starsze
                                  osoby! Tyle co do "moralnosci" rewanzystow.

                                  JZ
                                  • khmara Re: Znowu mowimy o rozych rzeczach 29.05.04, 14:01
                                    Gość portalu: JZ napisał(a):

                                    > JA mowie o "grubej kresce" i o sciganiu ludzi w oparciu i siegajac po
                                    > zaszlosci sprzed ponad powiedzmy "wiecej niz 10 lat temu".
                                    >
                                    Ja mówię o konkretnym przypadku sprzed dwóch lat i nie może tu być mowy o
                                    działaniu prawa wstecz.

                                    > A Ty starasz sie to wpisac do konkretnej sprawy TU i TUTAJ. Nie! Sprawa tu i
                                    > tutaj powinna byc rozliczano z jak wiekszym mozliwym poszanowaniem dla prawa.
                                    > Rektor jesli utrudnia dzilalnosc wymiarowi sprawiedliwosci tez powinien byc
                                    > pociagniety do odpowiedzialnosci przez odpowiednienie organy panstwa.

                                    Rektor nie utrudnia pracy wymiaru sprawiedliwości, bo sprawa toczy się
                                    przeciwko konkretnej osobie na prywatny wniosek dwóch pań. Rektor odmawia
                                    wszczęcia postępowania dyscyplinarnego NA UCZELNI, co oznacza, że nie chce, aby
                                    podejrzany został pociągnięty do odpowiedzialności zawodowej za popełnione
                                    czyny.

                                    Tu nie chodzi o taki, czy inny wymiar kary, ale o jakość uprawianej w Polsce
                                    nauki. Jeżeli środowisko akademickie zgadza się na wliczanie do dorobku
                                    naukowego plagiatów prac magisterskich i obcojęzycznych artykułów, to nie widzę
                                    potrzeby przeznaczania jakichkolwiek środków finansowych z budżetu państwa na
                                    tego typu działalność naukową. KROPKA.

                                    > ALE nikt przy tym nie mam prawa ani jednemu ani drugiemu zagladac w ich
                                    > osiagniecia sprzed 10-15 lat

                                    Nie mówię o osiągnięciach sprzed 10-15 lat, ale o dorobku po 1998 roku. Ale bez
                                    względu na Pasteura czy kogokolwiek innego, plagiat popełniony 15 lat temu
                                    nadal jest plagiatem.

                                    > JAk mozna w tej sytuacji porownywac dorobek?!

                                    A co stoi na przeszkodzie, żeby porównywać dorobek po 1989 czy 1991 roku?
                                    O jakim rewanżu mówisz? Za co?
                                    • Gość: JZ Re: Znowu mowimy o rozych rzeczach IP: 146.21.1.* 29.05.04, 15:13
                                      khmara napisał:
                                      > Gość portalu: JZ napisał(a):
                                      > > JA mowie o "grubej kresce" i o sciganiu ludzi w oparciu i siegajac po
                                      > > zaszlosci sprzed ponad powiedzmy "wiecej niz 10 lat temu".
                                      > Ja mówię o konkretnym przypadku sprzed dwóch lat i nie może tu być mowy o
                                      > działaniu prawa wstecz.
                                      Czyli mowimy o roznych rzeczach. JA powiniem duskutowac z JW a Ty z rektorem
                                      UG.

                                      > Rektor nie utrudnia pracy wymiaru sprawiedliwości, bo sprawa toczy się
                                      > przeciwko konkretnej osobie na prywatny wniosek dwóch pań. Rektor odmawia
                                      > wszczęcia postępowania dyscyplinarnego NA UCZELNI, co oznacza, że nie chce,
                                      > podejrzany został pociągnięty do odpowiedzialności zawodowej za popełnione
                                      > czyny.
                                      Jesli ma takie kompetencje i uwaza ze jest to dobre dla uczelni (a pewnie jest
                                      bo jak sprawa ucichnie to prof. Plachta wroci na stanowisko i przyniesie
                                      finansowanie z budzetu panstwa zwiazane z tytulem profesorkim). I jesli sie boi
                                      rozgrywaek z prawnikiem TO JEST TO JEGO DECYZJA. Prawdopodobnie podejmuje ja w
                                      swiadomosci ze z ministerstwa ktos moze przyslac mu pisemne zapytanie dlaczego.
                                      I jak znam zycie ma juz przygotowana odpowiedz. Na tym polega jego kompetencja
                                      i niezaleznosc uczelni. Rektor byc moze zdaje sobie takze sprawe ze jak pojdzie
                                      zle to przylgnie do niego nalepka oslaniania plagiatorow i juz wiecej rektorem
                                      nie zostanie. Dobrze jest w tym przypadku ze Ty zadajesz te pytania i dobrze
                                      jesli one dotra do srodowiska naukowego bo to ogranicza mozliwosc postepowanie
                                      rektora z pobudek czysto kolezenskich anizeli pragmatycznych. Ale pozostawmy to
                                      ramach pytan zadawanych publicznie a nie automatycznego osadzenia go
                                      za "oslanianie plagiatorstwa".


                                      > Tu nie chodzi o taki, czy inny wymiar kary, ale o jakość uprawianej w Polsce
                                      > nauki. Jeżeli środowisko akademickie zgadza się na wliczanie do dorobku
                                      > naukowego plagiatów prac magisterskich i obcojęzycznych artykułów, to nie
                                      > potrzeby przeznaczania jakichkolwiek środków finansowych z budżetu państwa na
                                      > tego typu działalność naukową. KROPKA.
                                      Swietnie! To teraz przeczytaj propozycje OFA i osadz czy w razie ich
                                      zastosowania takie srodki by sie znalazly! Rozsadna metodyka dzialania polega
                                      na zadawaniu niewygodnych pytan decydentom i prponowaniu rozwiazan. Nagonki sa
                                      w miare dobre bo naglasniaja sprawe medialnie... ALE sa tez bardzo
                                      niebezpieczne - bardzo latwo przeskoczyc " o jeden most za daleko". Dlatego
                                      sugeruje umiar i realizm oraz przede wszystkim NIE SKLOCANIE srodowiska.

                                      JZ


                                      PS:
                                      > A co stoi na przeszkodzie, żeby porównywać dorobek po 1989 czy 1991 roku?
                                      > O jakim rewanżu mówisz? Za co?
                                      Nie chce mi sie juz szukac ale nawet na tym forum byly zadania i zadosc
                                      uczynienie szkod i rozliczanie ludzi. Chyba nie wierzysz ze zaintersowane osoby
                                      chca to wszystko robic dla szystej satysfakcji historycznej!
                                      Jesli chodzi o historie to jeszcze raz powtorze ze wlasnie brak grubej kreski
                                      powoduje ze wiedza o tym co sie dzialo odchodzi wraz ludzmi do grobu. Nikt
                                      zagrozony, faktycznie czy nie kara, nie bedzie udzielal szczerych wywiadow
                                      historykom. Najlepiej "morda w kubel".

                                      JZ
                                      • khmara Re: Znowu mowimy o rozych rzeczach 29.05.04, 15:58
                                        > > Tu nie chodzi o taki, czy inny wymiar kary, ale o jakość uprawianej w Pols
                                        > ce
                                        > > nauki. Jeżeli środowisko akademickie zgadza się na wliczanie do dorobku
                                        > > naukowego plagiatów prac magisterskich i obcojęzycznych artykułów, to nie
                                        > > potrzeby przeznaczania jakichkolwiek środków finansowych z budżetu państwa
                                        > na
                                        > > tego typu działalność naukową. KROPKA.
                                        > Swietnie! To teraz przeczytaj propozycje OFA i osadz czy w razie ich
                                        > zastosowania takie srodki by sie znalazly! Rozsadna metodyka dzialania polega
                                        > na zadawaniu niewygodnych pytan decydentom i prponowaniu rozwiazan. Nagonki
                                        sa
                                        > w miare dobre bo naglasniaja sprawe medialnie... ALE sa tez bardzo
                                        > niebezpieczne - bardzo latwo przeskoczyc " o jeden most za daleko". Dlatego
                                        > sugeruje umiar i realizm oraz przede wszystkim NIE SKLOCANIE srodowiska.

                                        Tu właśnie potrzebny jest dość cyniczny realizm zamiast idealistycznego
                                        powoływania się na zbiór szlachetnych zasad. Chyba prof. Wróblewski pisał w
                                        Forum Akademickim o tym, że zasady oceny parametrycznej muszą uwzględniać
                                        specyfikę dyscypliny badawczej. Specjalista od polskiego prawa karnego czy od
                                        Polski Piastów ma ograniczone możliwości publikowania w międzynarodowych
                                        czasopismach o wysokim IF. W praktyce oznacza to, że dorobek naukowca czy
                                        jednostki badawczej dalej będą oceniane przez konkretnych ludzi. To, czego
                                        obecnie brakuje, to świadomość wśród tych recenzentów dorobku, prac
                                        habilitacyjnych, wniosków badawczych, że niekompetenta, tendencyjna
                                        czy 'koleżeńska' recenzja godzi w ich własny autorytet. Jeżeli jakiekolwiek,
                                        choćby najsłuszniejsze zasady mają być skuteczne w praktyce, to zacząć należy
                                        od zmiany świadomości, w przeciwnym wypadku najszlachetniejsze zasady pozostaną
                                        spisaną na papierze utopią.
                                        • Gość: JZ Na drodze do raju IP: 146.21.1.* 29.05.04, 18:41
                                          khmara napisał:
                                          > Tu właśnie potrzebny jest dość cyniczny realizm zamiast idealistycznego
                                          > powoływania się na zbiór szlachetnych zasad. Chyba prof. Wróblewski pisał w
                                          > Forum Akademickim o tym, że zasady oceny parametrycznej muszą uwzględniać
                                          > specyfikę dyscypliny badawczej. Specjalista od polskiego prawa karnego czy od
                                          > Polski Piastów ma ograniczone możliwości publikowania w międzynarodowych
                                          > czasopismach o wysokim IF. W praktyce oznacza to, że dorobek naukowca czy
                                          Zbior zasad nie jest idealistyczny. Zasady sa praktycznie stosowane za granica
                                          i w kraju (KBN i fundacje). I OCZYWISCIE uwzgledniaja podane przez ciebie
                                          problemy poprzez stosowanie fakt ze projekty badawcze zawsze sa oceniane przez
                                          fachowcow z tej samej dziedziny, ktorzy doskonale wiedza ze w matematyce mozna
                                          publikowac jeden artykul na 3 lata a archologii luzyckiej publikacje beda z
                                          zasady w czasopismach polskich. Ale, Ale... jesli ktos jest geniuszem to
                                          spokojnie napissze do czasopisma angielskiego nawiazujac do dopowiednich
                                          zwyczajow anglosaksonskich. Tam ludzie tez chca posluchac o skorupach innych
                                          niz ich wlasne. Jesli chodzi o prawnikow to chyba zartujesz... Zagadnienia
                                          kompatybilnosci prawa europejskiego z polskim sa niemalze nieskonczone. powinni
                                          publikowac jak genetycy: po 10 artykulow rocznie!

                                          Jesli uda sie uruchomic i otworzyc na zmiany tych co potrafiliby to zrobic w
                                          polskiej nauce to OFA ma szanse powodzenia. Jesli pierwsza rzecza od ktorej
                                          zaczniemy dzialanie to bedzie rozliczanie przeszlosci i windykacja krzywd JW
                                          nikt nam nie uwierzy. JA sam zas uwierze ze dalem sie wciagnac w przepowiadany
                                          przez Dyplomate "podkop do grajdola".

                                          Rewolucjonistow i fanatykow z prostymi odpowiedziami na wszystko slucha tylko
                                          niezadowolony tlum. Decydenci albo uciekaja albo kaza rozstrzeliwac. Nie dajmy
                                          sobnie przylepic takiej etykietki przez udzial w polowaniach na czarownice!

                                          JZ
                                    • Gość: JZ Efektywnosc badan historii przez IPN IP: 146.21.1.* 29.05.04, 15:29
                                      Jeszcze drobny przyklad efektywnosci historii "niegrubokreskowej"
                                      Jesliby do Jedwabnego pojechal 23 letni magistrant z butelka wodki za 30
                                      zlotych to dowiedzialby sie wiecej anizeli _prokuratorzy_ IPN wywalajacy
                                      rocznie miliony zlotych.
                                      Dowiedzialby sie ani lepiej ani gorzej. Swiadkowie sa tak samo zawodni pod
                                      wplywem pol litra jak i stresu przesluchania prokuratorskiego. Ale jesli chodzi
                                      o _gadatliwosc_ to wodka jest o 5000% lepsza. Tyle tylko ze jesliby nawet
                                      pojechal teraz to ludziska by z nim nie wypily: "Bo to moze byc szpieg z IPN
                                      albo co gorsze jakis dziennikorz".

                                      "Wiedza" o historii pojdzie do grobow szczelnie owinieta calunem nieufnosci.

                                      JZ.
    • Gość: Jasio Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.proxy.aol.com 30.05.04, 18:40
      Moze mi ktos wytlumaczy, do czgo ta cala dyskusja zmierza??
      Ile czasu stracili autorzy niektorych postow bezproduktywnie przed komputerem.
      Pracujac naukowo, stawia sie zawsze CEL pracy na pierwszym miejscu. A to
      zalenie sie na klimat panujacy w polskim (i nie tylko) swiatku naukowym jest
      bez celu. Dlaczego bez celu???

      Bo oczyszczenie tego swiatka jest na miare czyszczenia mitologicznych stajni i
      wszyscy zwiazani w jakis sposob z tym swiatkiem (a moze polswiatkiem) naukowym
      wiedza o tym.

      Czyz nie lepiej zabrac sie do wlasnej pracy i stworzyc samemu cos
      wartosciowego, zamiast wyciagac wady innych (czesto po nazwisku) i biadolic na
      system.
      Napisano tu prawie 1000 postow. Zakladajac, z jeden post lacznie z przejrzeniem
      innych zajal tylko 10 min., to mowimy tu o ok 150 godz. czyli zmarnowanych 20
      (dwudziestu) dniach pracy. Jest to praktycznie miesiac pracy pracownikow
      naukowych w Polsce stracony no KLOTNIE, a kalkulacja podana powyzej jest
      prawdopodobnie bardzo konserwatywna.
      Pozdrawiam
      • Gość: dyzio Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.autocom.pl 30.05.04, 18:59
        Piękne wyliczenia ! Widac sprawnośc prawdziwego naukowca.
        Ale ja gdzies juz to słyszalem. Bodajże w 1980 kiedy 'robole' zamiast
        produkowac kolejne statki i transportowac szynkę dla wzmocnienia potegi systemu
        komunistycznego Wielkiego Brata robili jakies niczym nieuzasadnione 'przerwy w
        pracy' (strajkow nie było w terminologii komunistycznej) dązac w koncu do
        zmiany systemu co jak widac nie do konca się udało.
        Krytyka tego forum jest potrzebna bo wiele w nim dyrdymolenia a mało realnych
        działan dla zmiany systemu. Wpis chyba tow. Pyki ? (jak sądze)swiadczy o
        konieczności bardziej konkretnych dzialan na rzecz zmiany systemu nauki i
        edukacji w Polsce forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=13045547
      • Gość: itakdalej Towarzysz Wiesław żyje !!! IP: *.chello.pl 30.05.04, 19:09
        1968 Władysław Gomułka:

        "Studenci do nauki, pisarze do pióra."

        2004 Jasio napisał:

        > Moze mi ktos wytlumaczy, do czgo ta cala dyskusja zmierza??
        > Ile czasu stracili autorzy niektorych postow bezproduktywnie przed komputerem.
        ...
        > Czyz nie lepiej zabrac sie do wlasnej pracy i stworzyc samemu cos
        > wartosciowego, zamiast wyciagac wady innych (czesto po nazwisku) i biadolic
        na
        > system.
        • Gość: Jasio Re: Do zastanowienia sie: IP: *.proxy.aol.com 30.05.04, 20:07
          Tow. Wieslaw zyje??!!
          A zyje. I wiedzie mu sie calkiem nie tak zle. Wszyscy klaskali, jak
          porozumienie okraglego stolu zostalo podpisane. Ty pewnie tez klaskales.

          A co do polswiatka nauki, to moje doswiadczenie pokazuje, ze powazne formy
          degeneracji mozna znalezc nie tylko w Polsce, ale w wielu rozwinietych krajach
          stawianych za wzor. Przed przystapieniem do dyskusji nalezy zdefiniowac
          pojecie KARIERY NAUKOWEJ, a takiej definicji tu nie znalazlem. Definicja jest
          prosta:

          Zrobienie kariery naukowej, to wejscie na taka droge, na ktorej czlowiek sie
          nie przepracowywuje, ma autorytet, jest szanowanym w gronie "wysoko
          postawionych" i robi kase. Wniesienie jakis trwalych wartosci do swiatowej
          nauki do sprawa co najmniej drugorzedna.

          Innymi slowy "wlasciwie", pojeta droga kariery naukowej, jak zdefiniowalem
          powyzej, jest forma raka w spoleczenstwie. Jednym sie powiodlo wejsc na taka
          droge,a innym nie. I ci ktorym sie nie powiodlo obszczekuja na tym forum
          wybrancow losu.

          Pozdrawiam

          P.S. Poniewaz moj czas jest dosc drogi i mam malo wolnego czasu, wylaczam sie z
          tej dyskusji zostawiajac wam sprawe do zastanowienia sie.
          • Gość: itakdalej Proszę więcej nie tracić swojego cennego czasu IP: *.chello.pl 30.05.04, 21:45
            Gość portalu: Jasio napisał(a):

            > Tow. Wieslaw zyje??!!
            > A zyje. I wiedzie mu sie calkiem nie tak zle. Wszyscy klaskali, jak
            > porozumienie okraglego stolu zostalo podpisane. Ty pewnie tez klaskales.

            Nie rozumiem tego stwierdzenia. Okrągły stół był wielkim osiągnięciem, które
            utorowało drogę pokojowym (z dokładnością do Rumunii) przemianom w całej
            Europie Środkowej. Mimo wszystkich słabości demokracji w Polsce! Pan mało wie i
            rozumie, jeżeli Pan uważa inaczej.

            > A co do polswiatka nauki,

            Półświatek to drobni przestępcy, margines społeczny. Naprawdę Pan uważa, że
            ludzie nauki nie tworzą nic wartościowego, i można ich porównać hurtem do
            prostytutek, chuliganów i złodziejaszków?

            > Zrobienie kariery naukowej, to wejscie na taka droge, na ktorej czlowiek sie
            > nie przepracowywuje,
            ...
            > P.S. Poniewaz moj czas jest dosc drogi i mam malo wolnego czasu,

            Bardzo nam przykro, że Panu się nie udało, musi Pan pracować nawet w niedzielę
            i jest tak zgorzkniały.

            > wylaczam sie z
            > tej dyskusji zostawiajac wam sprawe do zastanowienia sie.

            Pana czas jest zbyt cenny - bardzo prosimy na przyszłość się nie włączać w
            ogóle do takich dyskusji. Zyska na tym i Pan i my, i dyski portalu GW.
            My marzymy o tym, żeby było u nas tak fatalnie z nauką, jak w USA. Tak jak i z
            demokracją, przestrzeganiem prawa, ruchem drogowym, ochroną zdrowia, itp.
            Mimo, że i w tych dziedzinach na pewno można tam znaleźć "poważne formy
            degeneracji".
          • Gość: Surmaczowa Re: Do zastanowienia sie: IP: *.icpnet.pl 30.05.04, 22:23
            Muszę niestety przyznać słuszną rację Szanownemu Panu Janowi. Absolutnie!

            Zebrana tu młodzież całkowicie niepotrzebnie strzępi języki. Młodzi ludzie
            przede wszystkim, jak słusznie zauważył Pan Jan, piszą nie na temat.

            Czy w Polsce można robić karierę naukową? Absolutnie! Przecież dość mamy
            szanowanych profesorów, którzy jakoś te kariery zrobili. Zamiast śledzić
            uważnie kariery swoich mistrzów i brać z nich przykład, młodzi ludzie
            absolutnie niepotrzebnie marnują miejsce na portalu publicznej gazety.

            Jak ktoś się nie dorobił magistrantów, albo nawet doktorantów, od których może
            przepisywać, to musi sam ciężko pracować. Absolutnie! W takiej Ameryce to jest
            dopiero degeneracja, te wszystkie publikacje ze sfałszowanymi wynikami
            retraktowane w Pubmedzie, te wszystkie plagiaty... U nas czegoś takiego nie ma,
            absolutnie! I absolutnie nie ma co narzekać, że ktoś uczciwą pracą zdobył sobie
            autorytet, sławę, pieniądze i zasłużone miejsce w akademickim półświatku.
            Absolutnie!!!
            • Gość: JZ na bezrybiu i rak ryba IP: 146.21.1.* 31.05.04, 13:13
              Gość portalu: Surmaczowa napisał(a):
              > Muszę niestety przyznać słuszną rację Szanownemu Panu Janowi. Absolutnie!
              > Zebrana tu młodzież całkowicie niepotrzebnie strzępi języki. Młodzi ludzie
              > przede wszystkim, jak słusznie zauważył Pan Jan, piszą nie na temat.
              Niepotrzebnie? Naprawde Pani sadzi ze tego forum nikt nie czyta? Nie zauwazyla
              Pani przedrukow w prasie i odlgosow na innych listach dyskusyjnych? Byc moze
              nieportrzebnie dla szanownej pani profesor ustawionej na synekurce panswowej
              jalmuzny. Ale dla tego co mazna by nazwac nauka polska prowadzoana _na_
              _terytorium_ _geograficznym_ Polski to jest niezwykle potrzebne. I prosze
              dobrze przeczytac nasze strzepienie jezykow bo na te same pytanie bedzie PAni
              wkrotce udzielac odpowiedzi mediom i decydentom panstwowym.

              > Czy w Polsce można robić karierę naukową? Absolutnie! Przecież dość mamy
              > szanowanych profesorów, którzy jakoś te kariery zrobili. Zamiast śledzić
              > uważnie kariery swoich mistrzów i brać z nich przykład, młodzi ludzie
              > absolutnie niepotrzebnie marnują miejsce na portalu publicznej gazety.
              Rozumiem ze mamy sledzic kariery mistrzow polegajace na pozyskiwaniu wplywu na
              lokalnego przedstawiciela PZPR i kierowac sie celami podniesienia dobrobytu
              klasy robotniczej oraz przejani chlopsko robotniczej? CZy mamy rowniez zajmowac
              sie lamaniem patentow zachodnich pod oslona zamnietego rynku RWPG. CZy tez mamy
              zajac sie tlumaczeniem prac z angielskiego na polski? A moze wzorujac sie na
              medycynie radzieckiej przeprowadzac ambitne badania na kandyatach na
              kosmonautow (ze o gulagach nie wspomne)? CZy mamy sie uczyc jak umieszczac w
              grancie naukowym ambitne plany "zorganizowania" papieru toaletowego i mydla dla
              wspolpracownikow?

              Niestety szanowna pani profesor, wzorce sie zmieniaja i te stare polskie nie
              wystarczaja zeby zatrzymac ucieczke pomyslow i ludzi za granice Polski. TO
              WIDZI KAZDY! Jesli Pani tego nie zauwaza to znaczy ze nie chce pani widziec!


              > Jak ktoś się nie dorobił magistrantów, albo nawet doktorantów, od których
              > przepisywać, to musi sam ciężko pracować. Absolutnie! W takiej Ameryce to
              > dopiero degeneracja, te wszystkie publikacje ze sfałszowanymi wynikami
              > retraktowane w Pubmedzie, te wszystkie plagiaty... U nas czegoś takiego nie
              > absolutnie!
              No coz chyba pani nie czyta prasy codsziennej ktora trabi ostanio o plagiacie
              w Gdansku, ze nie wspomne o calej reszcie smrodkow. Jesli chodzi o wycofanie
              sie z wnioskow publikacji to rzeczywicie nie jest to rzecz ktora zdarzylaby sie
              w polsce. Ale nie dlatego ze wszyscy polscy naukowcy sa nieomylni i
              nieskazitelni lecz wylacznie dlatego ze nikt sie nigdy nie przyzna i nie ma
              mechanizmow zeby kogokolwiek do tego zmusic. Habilitacja czy profesura raz
              przyznane sa na zawsze - wraz z synekurka i emeryturka -
              • khmara Zgodzić się z Surmaczową czy z JZ? 31.05.04, 16:25
                Jestem na tym forum, bo się z Surmaczową zgodzić nie umiem. Może to wyraz
                młodzieńczego buntu, ale proszę pamiętać, że w Polsce młodym naukowcem jest się
                o wiele dłużej niż gdziekolwiek indziej.

                Zgoda z Surmaczową oznacza, cytując pewnego internautę, badania w rodzaju, a co
                będzie, jeżeli żabę potraktujemy niespotykaną w naturalnym środowisku dawką
                ołowiu? Coś na pewno będzie, ale czy koniecznie trzeba to badać? Ewentualnie
                przerabianie na swoje prac wyszukanych w odległych zakątkach internetu.

                W jednym się z JZ nie zgadzam. Tu już nawet nie chodzi o przyszłość, MY to piwo
                pijemy w kraju już TERAZ w postaci:
                - braku pieniędzy na badania, bo trzeba zbadać reakcję żaby na ołów,
                - niektórzy nawet w postaci braku etatu, bo kto inny miał mniej ciekawych
                pomysłów, albo promotor nie miał siły przebicia, albo od paleozoiku nie
                ewoluował,
                - braku dostępu do literatury, bo kto to będzie czytał (wiadomo, kto nie
                będzie),
                - braku jakiegokolwiek kontaktu ze światem poza internetowym, bo są inne
                potrzeby niż wyjazd na konferencję międzynarodową z jakimś tam referatem.

                Na studia doktoranckie dostają się (podobno) najlepsi. Ci słabsi, dla których
                miejsc w kraju nie starcza, wyjeżdżają za granicę i bardzo szybko wiedzą i
                dorobkiem przeganiają tych, co zostali. Długo jeszcze będziemy się godzić na
                taką 'naukę'?
      • khmara Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz 30.05.04, 21:10
        Gość portalu: Jasio napisał(a):

        > Moze mi ktos wytlumaczy, do czgo ta cala dyskusja zmierza??
        > Ile czasu stracili autorzy niektorych postow bezproduktywnie przed komputerem.
        > Pracujac naukowo, stawia sie zawsze CEL pracy na pierwszym miejscu.

        Mam nicka, adres w internecie i korzystam z konstytucyjnego prawa do wyrażania
        własnych poglądów. Jeżeli ktoś zapewni mi inne medium wyrażania własnych
        poglądów pod swoim nazwiskiem bez groźby utraty pracy, chętnie skorzystam.
    • khmara Program SdPl - kto chce tej ustawy? 04.06.04, 10:18
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2111921.htmlMarek Borowski lider
      SdPl przedstawia plan polityczny.
      "Otóż uważamy, że ten Sejm powinien: • uchwalić prezydencki projekt ustawy o
      szkolnictwie wyższym, którego domaga się środowisko naukowe."

      Ciekawe, co pan marszałek rozumie pod pojęciem środowisko naukowe?
      Związki zawodowe działające w środowisku akademickim zdaniem pana Borowskiego
      nie są reprezentantem środowiska naukowego.
      Przeciwko temu projektowi konsekwentnie wypowiada się Solidarność, która
      przedstawiła własny projekt ustawy o szkolnictie wyższym. Widocznie zdaniem
      pana marszałka taki projekt NIE ISTNIEJE.
      • Gość: itakdalej Re: Program SdPl - kto chce tej ustawy? IP: *.chello.pl 04.06.04, 10:52
        Z tego wynika, że nie można głosować na SdPl, bo ta partia - mimo że walczy z
        SLD - opowiada się za kontynuacją PRL w nauce.
      • Gość: itakdalej Marne szanse na zmiany z inicjatywy Sejmu IP: *.chello.pl 04.06.04, 11:24
        To była pierwsza wyraźna wypowiedź polityka na rzecz konserwacji systemu
        istniającego. I tak sobie pomyślałem, że to może z tego powodu, że dla
        Borowskiego, tak jak dla całego pokolenia marca '68, habilitacja jest
        świętością. Po posiadaniu habilitacji oni rozróżniali czy docent jest dobry (z
        hab.) czy zły (bez hab., z awansu partyjnego - pomarcowy). Zniesienie wymogu
        habilitacji przy awansowaniu było przecież jedną z najgłośniejszych decyzji
        Gomułki po wydarzeniach marcowych. A po 1989 roku, wtedy gdy świat od
        habilitacji odchodził, u nas ją umocniono, jako odreagowanie po czasach
        komunistycznych. Dla polityków z pokolenia marca '68 czas na uczelniach wtedy
        się zatrzymał. Oni nic nie wiedzą o tym co się dzieje na świecie, jak się
        obecnie mierzy dorobek naukowy, jaką rewolucją stał się dla tego środowiska
        Internet, dzięki czemu m.in. widać doskonale, że polski system jest
        bezproduktywny, a nawet się zdegenerował.
        Dobrze, że "Solidarność", która zna system od środka wyzwoliła się z tych
        pomarcowych resentymentów i opowiada się za otwarciem polskiej nauki na świat.
        Ale w Sejmie - i tym, i następnym - może nie mieć wsparcia. Bo raczej wątpię,
        żeby się sama dostała - wciąż zbyt żywa jest pamięć o partii TKM, mimo
        obecnych "popisów" SLD.
        • khmara Re: Marne szanse na zmiany z inicjatywy Sejmu 04.06.04, 19:30
          Nie chodziło mi o poparcie dla Solidarności, ale o wykazanie, że projekt
          prezydenhcki nie jest ani jedyny, ani 'upragniony' przez środowisko naukowe.
          Raczej mamy tu do czynienia z jakąś samozwańczą reprezentacją całego środowiska
          akademickiego, której w rzeczywistości chodzi o konserwację dotychczasowego
          nieproduktywnego systemu i własnych przywilejów.
    • Gość: czytelnik projekt ustawy o szkolach wyzszych IP: *.autocom.pl 05.06.04, 09:28
      miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,2106243.html
      Rektorzy krytykuja projekt ustawy o szkolach wyzszych
      • khmara Re: projekt ustawy o szkolach wyzszych 05.06.04, 15:20
        Projekt prezydencki jest bublem, który nie zadawala nikogo poza rektorami, mimo
        kilku lat konsultacji i poprawek.

        Czy ktoś wie, o jakim konkurencyjnym projekcie mowa?
        • Gość: czytelnik Re: projekt ustawy o szkolach wyzszych IP: *.autocom.pl 05.06.04, 16:23
          W internecie są projekty ustawy 'Prawo o szkolnictwie wyższym '

          Projekt prezydencki
          www.frp.org.pl/ustawa.htm
          konkurencyjny projekt poselski
          ks.sejm.gov.pl/proc4/opisy/2931.htm

          • khmara Poselski projekt ustawy o szkolach wyzszych 05.06.04, 20:19
            Poselski projekt ustawy:
            1. znosi habilitację
            2. znosi Centralną Komisję do Spraw Tytułu i Stopni Naukowych
            3. pozwala zatrudnić osobę z doktoratem na stanowisku profesora
            4. stawia wyższe wymagania pracom doktorskim i ich promotorom
            5. nakazuje wylać z pracy osobę, która dopuściła się fałszerstwa naukowego

            To przynajmniej wiadomo, czego rektorzy się tak bardzo obawiają.
            • Gość: czytelnik właściwy kierunek IP: *.autocom.pl 05.06.04, 22:24
              www.krasp.org.pl/indexb.html
              Uchwała Prezydium KRASP i delegacji Związku Rektorów Rosyjskich z dnia 31 maja
              2004 r
              • khmara Re: właściwy kierunek 05.06.04, 22:39
                Ja nie mam nic przeciwko rektorom szkół rosyjskich, ale ten dokument jest
                tajny - nie będąc rektorem nie można przeczytać.
    • Gość: czytelnik Polskie AntyNoble IP: *.autocom.pl 07.06.04, 14:50
      Polskie AntyNoble: Nagroda za bezsens
      info.onet.pl/932404,11,item.html
    • khmara 30 czerwca pierwsze czytanie projektów w Sejmie 20.06.04, 19:22
      30 czerwca pierwsze czytanie projektów ustawy o szkołach wyższych w Sejmie.
      Profesurze tytularnej o PZPR-owskim rodowodzie bardzo zależy, aby przeszedł
      ograniczający konkurencję projekt prezydencki. Dlatego Sejm, któremu w każdej
      chwili grozi rozwiązanie, zajmie się w czasie wakacji prawem o szkolnictwie
      wyższym, zaniedbując inne, ważniejsze sprawy w państwie, a SLD będzie bronić
      habilitacji bardziej niż niepodległości.
      • Gość: Jasio Re: 30 czerwca pierwsze czytanie projektów w Sejm IP: *.proxy.aol.com 21.06.04, 04:13
        khmara napisał:

        > 30 czerwca pierwsze czytanie projektów ustawy o szkołach wyższych w Sejmie.
        > Profesurze tytularnej o PZPR-owskim rodowodzie bardzo zależy, aby przeszedł
        > ograniczający konkurencję projekt prezydencki. Dlatego Sejm, któremu w każdej
        > chwili grozi rozwiązanie, zajmie się w czasie wakacji prawem o szkolnictwie
        > wyższym, zaniedbując inne, ważniejsze sprawy w państwie, a SLD będzie bronić
        > habilitacji bardziej niż niepodległości.

        A czego sie spodziewasz.
        Trzeba poczekac jakies nastepne 30 lat, az ta cala stara generacja Profesorow
        pamietajacych czasy PZPR , a nawet troche pozniejszych (prawo bezwladu)
        przeniesie sie na Lono Abrahama. Wtedy moze jakies zmiany nastapia.
        Do tego momentu , wszelkie marudznie na Forum GW to czysta strata czasu.
        Wezcie sie mlodzi do roboty naukowej, zamiast tracic czas na plodzeniu tutaj
        postow.
        Pozdrowienia
        Weteran dobrze wam radzi.
        • khmara Do Jasia 21.06.04, 11:04
          Gość portalu: Jasio napisał(a):

          > A czego sie spodziewasz.
          > Trzeba poczekac jakies nastepne 30 lat, az ta cala stara generacja Profesorow
          > pamietajacych czasy PZPR , a nawet troche pozniejszych (prawo bezwladu)
          > przeniesie sie na Lono Abrahama. Wtedy moze jakies zmiany nastapia.
          > Do tego momentu , wszelkie marudznie na Forum GW to czysta strata czasu.

          Nie mam czasu, żeby czekać 39 lat ;-)
          Prawo bezwładu działać będzie dłużej, jeżeli tego zaklętego kręgu się nie
          przerwie. Dyskutujemy z poglądami, które są jako aksjomaty przenoszone z
          pokolenia na pokolenie. Mnie też się parę lat temu wydawało, że uczelnią
          powinni rządzić tylko profesorowie o uznanym dorobku naukowym, bo któż by inny?
          Prawda jest nieco inna - ta bezkrytycznie przyjmowana ideologia jest bardzo
          wygodną przykrywką do najróżniejszych działań, które z dobrem nauki nie mają
          nic wspólnego. Wymiana pokoleń niewiele zmieni - znam osoby z pokolenia
          starszego niż moje, które również sprzeciwiają się projektowi prezydenckiego.
          Tylko, żeby mieć opinię, trzeba oba projekty przynajmniej przejrzeć. A uczeni
          nie czytają...

          > Wezcie sie mlodzi do roboty naukowej, zamiast tracic czas na plodzeniu tutaj
          > postow.
          > Pozdrowienia
          > Weteran dobrze wam radzi.

          Uwagę weterana uważam za cenną. Pracuję 7 dni w tygodniu. Od kilku miesięcy po
          8-12 godzin dziennie, bez dni wolnych. Średnio daje to 60-70 godzin tygodniowo.
          Wiele z tych godzin to praca na jałowym biegu - na zakup literatury muszę
          dodatkowo dorobić, do tego obowiązki administracyjne itp. Wypowiedzi na forum
          są dla mnie formą relaksu umysłowego i proszę mnie za to nie krytykować!!! Poza
          tym, te zmiany mnie bezpośrednio dotyczą.

          Zwróć też Jasiu uwagę, że najskuteczniejszym sposobem na rozprawienie się z
          ewentualną opozycją na uczelni jest przyklejenie danej osobie
          etykietki "nierób". Sposób bardzo często praktykowany. A najprostszy przepis na
          nieroba jest taki:
          1) doładować dydaktyki i obowiązków administracyjnych, ile się da, 2) pieniędzy
          na badania i konferencje nie dać, bo rzekomo nie ma, 3) za kilka lat będziemy
          mieć nieroba jak marzenie, a nawet jak coś mu się mimo wszystko uda osiągnąć,
          to zawsze można podważyć.

          Hemingway powiedział, że życie łamie każdego, ale niektórzy są potem w miejscu
          złamania silniejsi.
        • Gość: itakdalej Jeszcze jeden wielbiciel tow. Wiesława IP: *.chello.pl 22.06.04, 08:53
          Gość portalu: Jasio napisał(a):

          > Trzeba poczekac jakies nastepne 30 lat, az ta cala stara generacja Profesorow
          > pamietajacych czasy PZPR , a nawet troche pozniejszych (prawo bezwladu)
          > przeniesie sie na Lono Abrahama. Wtedy moze jakies zmiany nastapia.

          Sam mur berliński nie runął, Panie Jasiu.

          > Wezcie sie mlodzi do roboty naukowej, zamiast tracic czas na plodzeniu tutaj
          > postow.

          Mówi Pan jak Gomułka: "Studenci do nauki! Pisarze do pióra!". Poza tym, że
          jesteśmy naukowcami, którzy wykonują swoją normalną pracę, jesteśmy też
          obywatelami, którzy nie chcą żyć w państwie, w którym wciąż istnieją enklawy
          rządzace się regułami z lat stalinowskich. I chcemy to zmienić. Te nasze posty
          to działalność społeczna.
    • khmara Staniszewska o zarządzaniu uczelniami 23.06.04, 11:52
      W dzisiejszj Wyborczej (papierowej) wypowiedź Grażyny Staniszewskiej:
      "rząd powinien zrobić porządek ze szkolnictwem wyższym. W uczelniach zamiast
      fachowych menedżerów rządzi coś w rodzaju rad pracowniczych, czyli senaty
      uczelni. Toną tam olbrzymie pieniądze. Trzeba je powierzyć fachowcom od
      zarządzania, a kontrolę - czemuś w rodzaju rad pracowniczych."

      Nareszcie sensowna wypowiedź polityka o szkolnictwie wyższym. Senaty są radami
      pracowniczymi, tylko do tych gremiów, faktycznie rządzących uczelniami,
      wybierane są osoby wg klucza stopni i tytułów. Senat nie jest reprezentacją
      całej społeczności akademickiej, ale tylko uprzywilejowanych członków tej
      społeczności.

      Ani habilitacja, ani tytuł profesora nie daje kompetencji do zarządzania
      uczelnią. Prodziekanów i zastępców dyrektorów d/s studenckich, dla których
      nawet regulamin studiów jest zbyt trudną lekturą, jest na pęczki. Tak samo
      uchwał senatów, decyzji dziekanów, które nie są zgodne z obowiązującą ustawą o
      szkolnictwie wyższym. Znam też przypadki ignorowania rozporządzeń ministra. Czy
      sprawami studenckimi, takimi jak powtarzanie roku albo urlop dziekański musi
      zajmować się profesor? I to profesor, który jest ponad obowiązujące przepisy?

      Inną sprawą jest podział funduszy na badania. Jak długo decyzje tego rodzaju
      będą podejmowane jednoosobowo przez dyrektorów instytutów, tak długo w nauce
      dobrze nie będzie. Zarządzanie finansami na uczelniach wygląda jak handel w
      stanie wojennym. Pieniędzy jest mało. Jeżeli zwykły klient (naukowiec)
      przychodzi do sklepu (swojego dyrektora) i prosi o to, czego mu potrzeba,
      słyszy tę samą odpowiedź: Nieee ma! Nieprawda. Jest, ale na zapleczu, w
      magazynie, i tylko dla znajomych. Jak długo środki na badania będzie
      się "załatwiać", zamiast zdobywać w normalnym trybie, rywalizując o nie na
      zasadach konkursu, tak długo w nauce kolesiowskie układy będą ważniejsze niż
      jakikolwiek dorobek.
      • khmara Re: Staniszewska o zarządzaniu uczelniami - errata 23.06.04, 12:41
        Sprostowanie. Wypowiedź Staniszewskiej brzmi:

        > "rząd powinien zrobić porządek ze szkolnictwem wyższym. W uczelniach zamiast
        > fachowych menedżerów rządzi coś w rodzaju rad pracowniczych, czyli senaty
        > uczelni. Toną tam olbrzymie pieniądze. Trzeba je powierzyć fachowcom od
        > zarządzania, a kontrolę - czemuś w rodzaju rad NADZORCZYCH."
      • Gość: itakdalej Re: Staniszewska o zarządzaniu uczelniami IP: *.chello.pl 23.06.04, 12:48
        khmara napisał:

        > W dzisiejszj Wyborczej (papierowej) wypowiedź Grażyny Staniszewskiej:
        > "rząd powinien zrobić porządek ze szkolnictwem wyższym.

        Cenne jest już samo stwierdzenie, że na uczelniach nie ma porządku.
        Dobrze, że jest chociaż jeden polityk który coś wie o prawdziwej sytuacji na
        uczelniach, a nie wyrabia sobia zdania na postawie setek wypowiedzi Ziejki we
        wszystkich możliwych mediach, sprowadzających się do "będzie super jak
        dostaniemy więcej pieniędzy". Duży plus dla pani Staniszewskiej i Unii
        Wolności!
        • Gość: Kagan Re: Staniszewska o zarządzaniu uczelniami IP: *.lib.unimelb.edu.au 06.07.04, 13:37
          Skad ten zachwyt nad UWecja (Mumia Wolnosci)? Czy oni zniosa habilitacje?
          Raczej nie, bo Geremek jest chyba (re)habilitowany... :(
          • khmara Re: Staniszewska o zarządzaniu uczelniami 06.07.04, 14:45
            Gość portalu: Kagan napisał(a):

            > Skad ten zachwyt nad UWecja (Mumia Wolnosci)? Czy oni zniosa habilitacje?
            > Raczej nie, bo Geremek jest chyba (re)habilitowany... :(

            Zachwyt dotyczył treści wypowiedzi oraz faktu, że pani Staniszewska jako
            pierwsza przełamała tabu - do tej pory politycy i media obawiali się wyrażania
            poglądów odmiennych od głoszonych przez lobby rektorsko-profesorskie. Jednak nie
            ukrywam, że w następnych wyborach stosunek danego ugrupowania do ustawy będzie
            dla mnie głównym kryterium. Nie dotyczy to jedynie Samoobrony. Na razie
            wszystkie ugrupowania zasiadające w Sejmie zapowiedziały, że będą głosować za
            skierowaniem obu projektów do dalszych prac w komisji. Dwa wyjątki: koło
            poselskie Dom Ojczysty zapowiedziało, że nie poprze projektu prezydenckiego,
            jakieś małe ugrupowanie katolickie zapowiedziało, że będzie głosować przeciw
            obydwu projektom.
            • Gość: Kagan Re: Staniszewska o zarządzaniu uczelniami IP: *.wev.vic.gov.au 07.07.04, 07:43
              OK, zgadzam sie z twym zadaniem... Oby przeszedl projekt poselski, ten znoszacy
              przynajmniej habilitacje...
    • Gość: czytelnik czarna księga komunizmu w nauce i edukacji IP: *.autocom.pl 09.07.04, 10:28
      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040709/publicystyka/publicystyka_a_11.html
      ‘Ciągnąca się od lat niemożność przeprowadzenia lustracji przynosi wielkie
      szkody. Moralne przede wszystkim - zło nienazwane i nierozliczone przestaje być
      traktowane jak zło i staje się częścią normalnego życia. Przynosi też szkody
      konkretne. Powoduje udział w życiu politycznym, gospodarczym i społecznym sił
      niepodlegających konstytucyjnej kontroli.
      Nie da się nadrobić straconego czasu. Wiele dokumentów zostało zniszczonych,
      wielu faktów nie da się już nigdy odkryć. Ale ci wszyscy, którym zależy na
      jasności reguł życia publicznego w Polsce, powinni zrobić wszystko, by wszelka
      lustracyjna obstrukcja została pokonana. Krzysztof Gottesman
      ----------
      To dotyczy także sytuacji w nauce i edukacj - tajnych teczek na niewygodnych
      nauczycieli akademickich, którymi nikt się nie interesuje - także IPN, i pisać
      o tym nie można – cenzura prewencyjna ?
    • Gość: maja Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.wurnet.nl / *.wur.nl 29.07.04, 10:53
      czesc, zgadzam sie bardzo z twoja wypowiedza!!!! niestety, musze z przykroscia
      przyznac, ze wielu polskich profesorow po prostu boi sie lepiej wyksztalconych
      mlodych ludzi, wiec ich tepie i podcinaja skrzydla, bo sie boja o wlasne premie
      i dodatki! jestem biologiem molekularnym i tylko o tej dzedzinie naukowej moge
      sie wypowiadac.wielu dzisiejszych profesorow pokonczylo studia w latach 60, sa
      napewno swietnymi bilogami, cytologami i histologami ale czest o biologi
      molekularnej nie maja wielkiego pojecia a nie chca dopuscic mlodyc naukowcow do
      glosu! No i co z tym zrobic....ludzie mlodzi masowo wyjerzdzaja za granice, a
      jak raz sie popracuje w normalnych warunkach gdzie naukowiec zajmuje sie nauka
      to do polski nie chce sie wracac, a nawet jak sie bardzo chce to sie to wcale
      takie latwe nie okazuje!
    • Gość: MANIA Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.bazapartner.pl 29.07.04, 22:38
      Habilitacja nie jest zaporą przed miernotą. Znam osobiście przypadki zrobienia
      habilitacji bez 1 pracy na liście filadelfijskiej i znam przypadek gdzie 6 prac
      na liście było mało. Ta sam dyscyplina to samo posiedzenie komisji.
      Superrecenzenci są z reguły znani , zawsze są przecieki. Tam też decydują
      układy. Czyżby Pan Prosesor o tym nie wiedział ? Czy też nie chce wiedzieć!!!
      Trochę realizmu. Dla mnie ta dyskusja nie ma sensu.
    • Gość: marys Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.nuff.ox.ac.uk 30.07.04, 12:06
      No wiec ja wlasnie robie doktorat na dobrej uczelni anglosaskiej i choc
      wyjezdzalam z glebokim przekonaniem ze jak tylko skoncze, to wroce w te pedy
      tam gdzie serce i dusza, czyli na UJ w Krakowku to....no coz, zostaje! Koncze
      za rok i juz szukam pracy tutaj, w Anglii. Kiedy patrze na
      1. Ile zarabiaja doktorzy i jak sie ich traktuje w Polsce, a tutaj, gdzie juz
      jako student doktorancki mam wiecej kasy na badania niz niejeden profesor w
      kraju (no dobrze, tez nie jest tak wszedzie w Anglii, tego nie twierdze), to
      wydaje mi sie ze musialabym byc nienormalna zeby wrocic
      2.Jak sie pisze doktorat w Polsce a jak tu, to zgadzam sie, ze w Polsce mimo na
      pewno wielu swietnych prac, jakosc doktoratu jest zmienna i niepewna i no coz,
      nie bede sie sprzeczac, ze skad niby ma byc wiadomo, ze moj doktorat jest
      absolutnie orginalny i rewolucyjny i swietny, a mojego kolegi jest kompilacja
      literatury, jesli nie ma systemu kontroli jakosci i wymagania na doktorat sa
      niezwykle niskie (tez nie wszedzie i nie zawsze na pewno)

      A tak na marginesie, to w Anglii jest wolny rynek i naukowiec na dobrej uczelni
      zarabia na tyle duzo, ze stac go na przyklad na przeprowadzke calej rodziny. No
      i te najlepsze, najwiecej placace uczelnie zatrudniaja najlepszych: wiec to
      zatrudnienie, a nie tytuly decyduja o prestizu, a na zatrudnienie wplywa
      bezposrednio: jakosc i dorobek, a nie znajomosci jak u nas. Kto kiedy widzial
      naprawde otwarty konkurs na profesora u nas??

      No nic, brzmie pesymistycznie i skrajnie, bo wlasnie jestem na wygnaniu- mam
      nadzieje tylko tymczasowym i moze pewnego dnia jeszcze uda sie wrocic i na
      wlasny kraj pracowac! (choc coraz wiecej poznaje takich ktorzy juz w to nie
      wierza...)
      • Gość: niewazne jaki Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.med.uni-rostock.de 03.08.04, 11:11
        To sie pociesz, ze do kraju juz najprawdopodobniej nie wrocisz - bo jezeli tak to w pierwszym
        miesiacu wpadniesz w alkoholizm albo cos w tym rodzaju...
        Dopoki nie beda sie w polsce liczyly publikcje, a niepredkow nastapi zmiana metalnosci, nie
        bedziesz mial do kogo sie odezwac.

        A poza tym bedziesz mial tylko doktorat.

        mam nadzieje ze cie pocieszylem.

        • Gość: JZ potrzebne sa zmiany -> OFA IP: 146.21.1.* 05.08.04, 16:01
          Gość portalu: niewazne jaki napisał(a):
          > Dopoki nie beda sie w polsce liczyly publikcje, a niepredkow nastapi zmiana
          > metalnosci, nie
          > bedziesz mial do kogo sie odezwac.
          Masz racje, ale narzekaniem niczego sie nie zmieni. Rada na taka sytuacje sa
          konkretne propozycje OFA. Powtorze za:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11392402
          ----------------------------------------------------------------------
          Otwarte Forum Akademickie (OFA) w sposób nieformalny zrzesza wszystkich, którym
          zależy na zreformowaniu nauki w Polsce.

          Otwarte Forum Akademickie domaga się:

          1. Zaprzestania prac nad projektem ustawy o szkolnictwie wyższym, przygotowanym
          przez zespół prezydencki, który utrwala nieefektywny i przestarzały system
          organizacji nauki w Polsce, hamuje konkurencję i utrudnia powrót do kraju
          uczonym polskim pracującym za granicą.

          2. Powołania nowego zespołu celem kompleksowej zmiany ustaw o szkolnictwie
          wyższym, tytułach i stopniach naukowych oraz finansowaniu nauki. Uzupełnienia
          składu zespołu niezależnymi ekspertami z doświadczeniem w sprawnie działających
          systemach nauki za granica w celu dostosowania struktur organizacyjnych i
          wymogów związanych z zatrudnieniem i awansem nauczycieli akademickich do
          standardów światowych.

          3. Zniesienia habilitacji. Zniesienia stopnia doktora habilitowanego i tytułu
          profesora (nie mylić ze stanowiskiem profesora!). Opracowania minimalnych
          wymagań stawianych osobom zatrudnianym przez uczelnie na stanowiskach
          profesorskich i związanych z nimi przywilejów finansowanych ze środków uczelni.

          4. Zatrudniania i awansowania wszystkich nauczycieli akademickich drogą
          konkursu. Wprowadzenia obowiązku podania do publicznej wiadomości informacji o
          wszystkich konkursach, np. na stronie internetowej ministerstwa, na co najmniej
          trzy miesiące przed planowanym rozstrzygnięciem. Wprowadzenia obowiązku
          jawności postępowania konkursowego celem zapobieżenia nepotyzmowi poprzez
          uwzględnienie w składzie komisji konkursowej pozauczelnianego recenzenta i
          wprowadzenie obowiązku podania do publicznej wiadomości wyników konkursu oraz
          liczby kandydatów.

          5. Przydzielania środków na badania naukowe drogą konkursu. Jawności w
          dysponowaniu środkami na badania naukowe zarówno na poziomie uczelni, jak i
          KBN. Publikacji na oficjalnych stronach wyników konkursów z podaniem liczby
          kandydatów oraz streszczeń projektów zakwalifikowanych do finansowania.

          6. Powołania instytucji niezależnych od uczelni mediatorów akademickich w celu
          przeciwdziałania zjawiskom mobbingu i innych patologii w życiu akademickim.

          ---------------------------------------------------------------------
          Prosze rozpowszechniac jasli sie z tymi propozycjami zgadzacie, podajac link do
          poczatkowej dyskusji.
          JZ
    • khmara Zdolni ludzie w Polsce giną 15.08.04, 19:10
      Młody pasjonat biologii, licealista Krzysztof S., znalazł w rodzinnej
      miejscowości skamieniałości dinozaurów. Swoim znaleziskiem próbował
      zainteresować różne autorytety naukowe, z kośćmi dinozaurów trafił nawet na
      Uniwersytet Wrocławski. Nadaremnie. Krzysztof S. po maturze podjął studia na
      Uniwersytecie Wrocławskim. Kości nie dostał z powrotem - zaginęły. Skończył
      studia, zrobił doktorat z... botaniki. Wagę krasiejowskich znalezisk docenił
      prof. Dzik z Warszawy, który usłyszał o nich gdzieś przypadkiem po iluś latach.
      Prof. Dzik zasłynął jako odkrywca "polskiego dinozaura". Krzysztofem S. nie
      interesował się pies z kulawą nogą, do czasu gdy kości z Krasiejowa nie trafiły
      na aukcję w internecie. Odkrywca krasiejowskiego stanowiska został aresztowany,
      a jego koledzy martwią się, jak udowodnić, że kości, które on znalazł, to nie
      te, które trafiły na aukcję. Gdyby nie trafił do więzienia, mało kto usłyszałby
      o Krzysztofie S.

      Morał: Jak ktoś nie jest w Polsce profesorem, to nie powinien niczego odkrywać.
      Odkrycie Krzysztofa S. nie stało się dla niego przepustką do kariery naukowej.
      Dużo to wszystko mówi o poziomie polskich uczonych i o
      perspektywach młodzieży w nauce.

      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2228854.html
      www.paleo.uni.opole.pl/historia.htm
      www.krasiejow.ow.pl/dinos.htm

    • khmara Związki w sprawie ustawy o szkolnictwie wyższym: 15.10.04, 23:07
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2342481.html?v=0&f=28
      Związki w sprawie ustawy o szkolnictwie wyższym: Nie chcą habilitacji
      To pierwsze wspólne wystąpienie uczelnianej "S", ZNP i Federacji ZNP Szkolnictwa
      Wyższego i Nauki. - Polski naukowiec ze stopniem doktora jest nikim, nie może
      promować innych doktorów i nie ma prawa do prowadzenia samodzielnej pracy
      naukowej. Gdy do Polski przyjeżdża obcokrajowiec z doktoratem, jest traktowany
      jak samodzielny profesor - podkreśla Janusz Sobieszczański, szef uczelnianej
      "Solidarności".
    • Gość: Prymus Czy w Polsce można robić karierę naukową? IP: *.mel.iprimus.net.au 08.11.04, 03:47
      Raczej w administracji nauki, niz w nauce sensu stricto...
      Ukonczylem Melbourne University - wedlug rankingu londynskiego Timesa 22 na
      swiecie a 5 w regionie (MA z ekonomii) i Monash University - 33 na swiecie, 7 w
      regionie (PhD z nauk politycznych), ale jak chcialem pracowac w Polsce, to nie
      otrzymalem odpowiedzi na 99% wyslanych aplikacji (a wyslalem ich dobrze ponad
      50), prodziekan (do spraw nauki) wydzialu nauk politycznych UMCS uznal ma
      rozprawe doktorska za "nic nie warta", bo nie zna on oczywiscie angielskiego, a
      dziekan tegoz wydzialu oczywiscie poparl prodziekana, zas moj szef na pewnej
      prywatnej uczelni w Rzeszowie (podobno najlepszej w regionie, wyzej ocenianej w
      rankingach "Polityki" niz tamtejszy uniwersytet), gdzie znalazlem tymczasowa
      prace na krotkoterminowy kontrakt, tak dlugo szulal bledu w moich
      opracowaniach,az wreszcie znalazl jeden: w liscie rekomendacyjnym, napisanym na
      jgo prosbe dla pewnej absolwentki owej uczelni, wybierajacej sie do Australii,
      znalazl on straszliwy blad: poniewaz, jak to sie robi zwyczajowo, skopiowalem z
      malymi zmianami standardowy list rekomendacyjny, to w pierwszej wersji,
      przedstawionej memu szefowi, zapomnialem zmienic "he" na "she", co wywolalo
      niesamowite zadowolenie ze strony tego "uczonego". Tak wiec mimo iz jestem
      absolwentem uczelni znacznie, ale to znacznie lepszych niz polskie, ze znacznym
      dorobkiem naukowym (ksiazki, rozdzialy w ksiazkach, artykuly w renomowanych
      czaspismach naukowych w Europie, USA i Australii oczywiscie, plus prawie 10 lat
      praktyki na australijskich uniwersytetach) to praktycznie nie mam szansy na
      prace w Polsce, nawet jako adiunkt. Pytanie: kto na tym traci? Troche trace ja,
      bo w Australii nie moge sie zajmowac tym , co mnie naprawde intersuje
      (transformacja w dawnych krajach RWPG), bo tu udaja, ze poza USA i b. imperium
      brytyjskim nie ma innych panstw na swiecie, ale naprawde traca polscy studenci,
      odcieci od mozliwosci pobierania najnowszej wiedzy na poziomie swiatowym,
      wiedzy prezentowanej im tez najnowszymi, najbardziej efektywnymi metodami (z
      wykorzystaniem komputerow, Internetu itp.).
      Ciekaw jestem, co na to powiedza nasze polskie wladze? Czy dalej beda udawac,
      ze polska habilitacja i profesura belwerderska jest wiecej warta niz doktorat
      (PhD) uczelni w pierwszej swiatowej piecdziesiatce (przypominam, iz zadna, ale
      to zadna polska uczelnia nie weszla do pierwszych 200 na swiecie).
      Pozdr. z Melbourne, Australia
      • Gość: Ewa Kostarczyk Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 16:02
        Co stanowi o sile naukowca?

        Paradoksalnie, być może jedynym systemem przywiązującym znaczącą rolę
        strukturom nauczania jak i instytucjom naukowym był system komunistyczny.
        Komunizm, to jedyny system społeczno-polityczny wywodzący się z teorii
        pretendującej do miana teorii naukowej. I choć komuniści budowali marmurowe
        gmachy dla akademii nauk, kształcili szczególnie tych, których nie były w
        stanie wykształcić rodziny, a nawet bywało, że przyznawali spore dotacje na
        rozwój pewnych nauk ponieśli sromotną klęskę.
        Klęska struktury systemu nauczania oraz instytucji naukowych państwa
        komunistycznego nie jest wynikiem zubożenia państwa w kategoriach finansowych.
        I dlatego wiekszość watków z tych kilku forumów nie ma żadnego sensu. Nie
        chodzi tu o pieniądze na etaty i badania.
        Klęska, której wszyscy w jakiś sposób jesteśmy podmiotami jest wynikiem
        wykoślawienia postaw etyczno-społecznych środowiska nauczycieli, wychowawców
        oraz pracowników nauki.

        Składa się na to szereg zjawisk, z których za najważniejsze uważam: 1. jawne
        zaniechanie postawy nonkonformizmu tak charakterystycznej dla intelektualnych
        elit, 2. bezideowość oraz 3. odstępstwo od roli wychowawczej młodego pokolenia.

        ad. 1 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=33&w=17380129&wv.x=2&a=17390801

        ad. 2 Bezideowość naukowców

        Ideowość to po prostu wiara w to co robimy, zarażanie swoją wiarą innych,
        dokonywanie wyborów ideowych, odwaga płynięcia pod prąd oraz ryzyko położenia
        na szalę własnej kariery zawodowej. Ideowość przenosi góry. Dzięki niej
        dokonują się zmiany. Dzięki temu dokonuje się prawie każda zmiana społeczna.
        Omawianie postawy ideowej wśród współczesnego środowiska akademickiego zakrawa
        na kpinę.
        Epoka politycznej poprawności, nie narażania się. Jakiś totalny brak wiary we
        własne działanie. Brak wyrazistości w opowiadaniu się na korzyść konkretnych
        idei. Wynik wychowania i kształcenia: „nie zabieraj głosu, bo się
        narazisz”, „nie pokazuj, że jesteś dobry, bo się ciebie pozbędą”, „co ci
        przyjdzie z tego pomagania?”. Zero postawy obywatelskiej. Zgadzam się tutaj
        całkowicie z Tomaszem Lisem („Co z tą Polską?”). I znowu, dla człowieka, który
        w Stanach przeżył więcej iż dwa lata, nagminne piętnowanie w naszym
        społeczeństwie postaw obywatelskich stanowi kolejną zaporę nieprzystosowania.
        Choć nasza solidarnościowa rewolucja nie odbyłaby się gdyby zabrakło kilku
        nonkonformistycznych ideowców i wychowawców intelektualnych, to nie jest
        prawdą, że obejmowała ona w sposób jednoznaczny, równy oraz ideowy całe
        środowisko naukowe. Pamiętam dokładnie, kiedy w dniach krytycznych,
        wymagających podejmowania konkretnych kroków, wręcz czynów odbywały się po
        zakładach naukowych rutynowe posiedzenia, nie wnoszące kompletnie nic ani dla
        nauki ani też dla sprawy. Rutynowe zebranie zwalniało z obowiązku działania,
        zwalniało z konieczności udziału w ważniejszych, epokowych sprawach. Waga spraw
        miewa również swoją miarę. Sadzę, że też by mnie nie ruszyło gdybym pracowała
        nad czymś na miarę Nobla. Rzecz w tym, że takich prac, szczególnie w tym czasie
        nikt z nas polskich naukowców nie miał szansy nawet dotknąć.
        Jak podają ostatnio niektóre szacunki, w strukturach Solidarności UJ szwendało
        się wówczas około 10% ubeków (ZBIGNIEW FIJAK, dzis.dziennik.krakow.pl/?
        2004/10.29
        dziennik.krakow.pl/?2004/10.29/Magazyn/07/07.html

        Aktualnie, na zebranie uczelnianych związkowców przychodzi może jakiś promil
        żałosnych kombatantów, którzy przeprowadzają tajne głosowanie (tego się
        nauczyli w związku) nad możliwością swojego potencjalnego zaangażowania się w
        sprawę. Nawet, jeśli przegłosują „za” zostawią sprawę w połowie drogi,
        tłumacząc się, że mają rodzinę i nie mogą się narażać, albo przyznają się z
        rozbrajającą szczerością, że zapisali się do związku i są aktywistami bo to
        zapewnia im nieusuwalność z uczelni. Tyle o akademickiej ideowości etyczno-
        społecznej.

        Natomiast, bezpośrednio przekładając na platformę profesjonalną, ideowość
        naukowca to walka o taki a nie inny sposób nauczania, taki a nie inny sposób
        prowadzenia badań, taki a nie inny sposób organizacji pracy naukowej. To
        znajomość światowej literatury przedmiotu, znajomość aktualnych badań w
        temacie, znajomość aktualnych metod nauczania przedmiotu. Gdzie ta walka? Nasza
        polska nauka tonie w morzu podporządkowywania się niekompetentnym zwierzchnikom
        w wieku emerytalnym uzurpującym sobie prawo do kierowania pracą quasi naukową.
        Na własną w dodatku chwałę.
        Czy po to stanowimy społeczną elitę? Tak bardzo zapomnieliśmy o naszym
        rodowodzie niepokornych.

        ad. 3 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=522&w=17429600&a=17436169
        • khmara Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową? 08.11.04, 17:07
          Rodowodzie niepokornych? Niepokornych masowo zwalniano lub zmuszano do odejścia
          w 1968, a potem po 1981. Dzięki temu przez tyle lat wszystkim wszystko pasowało.

          A jak była jakaś sprawa do załatwienia to w dawnych czasach zwoływano
          egzekutywę. To skutecznie wpojony sposób na uniknięcie indywidualnej
          odpowiedzialności. Tradycja wciąż żywa - nie działać, obradować.
          • Gość: Kagan Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową? IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 09.11.04, 11:25
            Gdy nie ma pracy, to najbardziej niepokorni pokornieja...
        • Gość: Kagan Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową? IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 09.11.04, 11:24
          1) Prawdziwy naukowiec nie moze wierzyc! Nauka polega przeciez na ciaglej
          weryfikacji hipotez, zas wiara jest statyczna, niue podlegajaca empirycznej
          weryfikacji!
          2) Kryzys w polskiej nauce to pochodna kryzysu gosspodarki. Nauki nie da sie
          dzis robic "chalupniczo", trzeba do niej wielkich funduszy.
          • Gość: Ja Jestem 1000! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 21:24
            Gość portalu: Kagan napisał(a):

            > 1) Prawdziwy naukowiec nie moze wierzyc! Nauka polega przeciez na ciaglej
            > weryfikacji hipotez, zas wiara jest statyczna, niue podlegajaca empirycznej
            > weryfikacji!

            I dlatego jest wiarą, a nie hipotezą lub wiedzą. Ile razy mozna to klaść do
            zakutej pały?

            > 2) Kryzys w polskiej nauce to pochodna kryzysu gosspodarki. Nauki nie da sie
            > dzis robic "chalupniczo", trzeba do niej wielkich funduszy.

            Odkrywcze! Moze sypniesz groszem z buszu?

            Pozderki, Ja
            [Słyszałem, ze się zaczynasz nawracać, a przynajmniej poszukiwać?]
        • ekostar Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową? 10.11.04, 11:42
          Nowy wątek: POLITYCY A REFORMA SZKOLNICTWA WYŻSZEGO I NAUKI

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=17516580
          W dyskusjach toczących się w prasie akademickiej o małym zasięgu, a przede
          wszystkim w Internecie na łamach Forum Nauka czy też bezpośrednio w formie
          komentarzy na ukazujące się artykuły w wydaniach internetowych różnych
          czasopism (GW, Polityka, Przegląd, Gazeta Prawna, Tygodnik Powszechny itp.)
          biorą udział pedagodzy i naukowcy, często nie podając swojego nazwiska. Po tylu
          latach raczkującej, co prawda, ale demokracji – to przerażające, że polskie
          elity intelektualne, którym nie grozi ani zsyłka ani Cytadela, ani nawet
          kilkudniowy areszt boją się firmować swoich wypowiedzi własnym podpisem. W
          gronie anonimowych dyskutantów jest wielu doktorów nauk z wieloletnim stażem,
          są też pracownicy samodzielni. Na anonimowych rozmówców z akademickiego
          środowiska powołują się też często profesjonalni dziennikarze w swojej
          publicystyce. PAMIĘTAJMY, ŻE ISTNIEJE PROSTA, NEGATYWNA KORELACJA POMIĘDZY SIŁĄ
          PRZEKONYWANIA A CHRONIENIEM WŁASNEJ OSOBY. DO PRZEPROWADZENIA REFORM POTRZEBA
          WYRAZISTYCH OSÓB, A NIE BEZIMIENNEGO TŁUMU FRUSTRATÓW.


          ZAPROSZENIE DO DYSKUSJI NAD REPREZENTACJĄ W PAŃSTWOWYCH ORGANACH
          USTAWODAWCZYCH ORAZ ADMINISTRACYJNYCH PROBLEMÓW NAUKI I SZKOLNICTWA POLSKIEGO
          OSÓB, KTÓRE NIE BOJĄ SIĘ IDENTYFIKACJI, A WŁASNE POGLĄDY MOGĄ FIRMOWAC
          WŁASNYM PODPISEM.
    • Gość: ziubziuś Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.04, 21:10
      w polsce można wszystko zrobić jeśli ma się układy.
      można być profesorem i nie wiedzieć ile jest 2x2.
      sam takich eksponatow spotykałem.
    • Gość: Gość Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.crowley.pl 18.11.04, 14:33
      Zrób najpierw habilitacje, a potem się wymądrzaj!
    • Gość: czytelnik ekspresowa kariera naukowa w Polsce jest mozliwa IP: *.autocom.pl 22.11.04, 11:30
      kiosk.onet.pl/art.html?NA=1&ITEM=1204209&KAT=239
      Mecenas z tytułem profesora

      Prof. Jan Widacki to adwokat od spraw trudnych i bardzo trudnych – mówią o nim
      w rodzinnym Krakowie

      Ta charakterystyka nie wyczerpuje jednak bogatej osobowości wybitnego
      prawnika, polityka, dyplomaty i publicysty. Jan Widacki urodził się w 1948 r. w
      Krakowie. Studiował na Uniwersytecie Jagiellońskim filozofię i prawo. Jego
      kariera naukowa przebiegała w iście ekspresowym tempie. Jako 21-latek był już
      magistrem, jako 24-latek został doktorem, a trzy lata później, w wieku lat 27,
      obronił pracę habilitacyjną
      • ekostar Re: ekspresowa kariera naukowa w Polsce jest moz 22.11.04, 17:59

        Ten pospiech wyraznie odbija sie na urodzie zarowno ciala jak i duszy
    • Gość: wszech Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.aster.pl / *.aster.pl 22.11.04, 23:41
      Bo niestety cały nasz światek naukowy polski, to towarzystwo wzajemnej
      adoracji. Ludzie mogą się habilitowac tylko wtedy, gdy kierownik zakładu w
      którym pracują wyrazi zgodę na ich badania, bo na razie ma prawo sie nie
      zgodzić od tak sobie, bo ma zły humor, albo kogoś nie lubi. Zamiast za wkłąd
      pracy w polsce dyplom uzyskuje sie za konkretną ilość publikacji które mogą
      praktycznie nic nie wnosić nowego do nauki.
      Przykro to mówić, ale bez poparcia kariera naukowa jest niemożliwa;(
      • Gość: VIC Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.d.011.mel.iprimus.net.au 27.11.04, 07:16
        Niestety, w Polsce, nawet na wyzszych uczelniach,
        liczy sie glownie kogo sie zna, a nie co sie wie... :(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka