Gość: czytelnik Polska finansuje nauke w Unii IP: *.autocom.pl 21.05.04, 20:41 kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1165083&KAT=1293 Ile damy, a ile weźmiemy? Z prof. Robertem Gałązką z Instytutu Fizyki PAN rozmawia Anna Leszkowska 'Panie profesorze, na grudniowym Zgromadzeniu Ogólnym PAN zwrócił Pan uwagę, że środowisko naukowców i polityków nie bierze pod uwagę ani nowych zapisów konstytucji UE – jeśli chodzi o naukę – ani nie dyskutuje nad tym, czy i jak możliwe jest odzyskanie dla polskiej nauki tych pieniędzy, jakie będziemy płacić do budżetu Unii. ' Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Re: Polska finansuje nauke w Unii 21.05.04, 21:17 Gość portalu: czytelnik napisał(a): > kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1165083&KAT=1293 > Ile damy, a ile weźmiemy? > > > Z prof. Robertem Gałązką z Instytutu Fizyki PAN rozmawia Anna Leszkowska > > 'Panie profesorze, na grudniowym Zgromadzeniu Ogólnym PAN zwrócił Pan uwagę, > że środowisko naukowców i polityków nie bierze pod uwagę ani nowych zapisów > konstytucji UE – jeśli chodzi o naukę – ani nie dyskutuje nad tym, > czy i jak > możliwe jest odzyskanie dla polskiej nauki tych pieniędzy, jakie będziemy > płacić do budżetu Unii. ' Profesor Gałązka powiedział: "Lata niskiego finansowania nauki, odpowiedniej polityki naukowej doprowadziły do tego, że potencjał naukowy w Polsce, w zderzeniu – dodatkowo – z konkurencją zachodnią – nie pozwala na konkurencję skuteczną. Bo projektów dobrych mamy mało, a słabe w Unii się nie przebiją." Lata niskiego finansowania - to wiemy. Odpowiednia polityka naukowa? Ciekawe, co profesor miał na myśli? O projekty słabe się nie martwię - przejdą w KBN. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik Marne szanse IP: *.autocom.pl 22.05.04, 11:09 www.zycie.com.pl/spoleczenstwo.php?id_tekst=34947 Marne szanse polskiej nauki Szkolnictwo wyższe wymaga szybkiej reformy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: itakdalej Re: Marne szanse IP: *.chello.pl 22.05.04, 12:13 Bardzo dobrze, że powstało to stowarzyszenie. Może i ja się do niego zapiszę. I druga dobra wiadomość - to już druga publikacja (po "Biuletynie Solidarności") w prasie, i to nawet w dzienniku ogóolnokrajowym. Brawo "Życie" z kropką, brawo Tomasz Wołek! Jako pierwsi odważyli się coś napisać na ten temat. I to w sposób bardzo rzetelny, nie bojąc się narażenia rządzącemu lobby profesorskiemu. Mam dwie prośby o linki: 1) Do cytowanego listu otwartego Niezależnego Stowarzyszenia Na Rzecz Nauki i Edukacji 2) Do informacji o zmianach na uczelniach w Czechach, na Słowacji i na Węgrzech po upadku komuny P.S. To syn prof. Handke (sprawdziłem w opi - chyba chodzi o dra Bartosza Handke) musi być jakiś genialny. Jego ojciec jeszcze nie jest stary (ma 58 lat), a on już ma tytuł profesora ("Podaje osobisty przykład: jego syn, który ma tytuł profesora, od maja rozpoczął pracę na uczelni w Kopenhadze, bo w Krakowie nie miał na to szans."), mając pewnie niewiele ponad 30 lat! To prof. Handke nie powinien narzekać na system w Polsce. Ale Bartosz Handke musiał robić doktorat za granicą, bo nic na temat tej rozprawy w opi nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jw Re: Marne szanse IP: *.autocom.pl 22.05.04, 14:51 1.Link do listu otwartego Niezależnego Stowarzyszenia Na Rzecz Nauki i Edukacji - najlepiej napisac do redakcji GW aby list opublikowala to bedzie i list i link i dyskusja Póki co wstępna wersja jest na stronie www.naukowcy.republika.pl - Forum Dyskusyjne - temat o stowarzyszeniu 2.Linki do sytuacji w innych krajach wspomnianych w Zyciu - najlepiej napisac do Handkego, bo to on o tym mowi 3. Stowarzysnie jest otwarte - www.naukowcy.republika.pl więc zapraszamy, ale jak na razie funkcjonuje jeszcze bez rejestracji ale za to realnie (przykład - list otwary) 4. ten tekst to jest chyba rehabilitacja Zycia za wczesniejsze teksty o edukacji i nauce, ktore komentowalem pytaniem czy aby Życie nie zamierza być organem SLD. 5. niekoniecznie kto jest prof za granica ok. 30 musi byc genialny. Ja nie bedąc genialny na Uj przed 30 organizowalem od podstaw i wykładalem to czego prof nie byli w stanie merytorycznie robic, no i zrobili to ze mna co zrobili bez sprzeciwu środowiska prof.To co ja robilem zapisali na swoje konto ale o tym na tym forum pisac nie można - GRUBA KRESKA. Taka jest grubokreskowa ta 'nauka' polska . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: itakdalej Re: Marne szanse IP: *.chello.pl 22.05.04, 15:20 Gość portalu: jw napisał(a): > 5. niekoniecznie kto jest prof za granica ok. 30 musi byc genialny. Nie myślałem o tym że jest profesorem za granicą, bo to nic nadzwyczajnego. Handke powiedział, że jego syn ma "tytuł profesora", czyli belwederkę. Jeśli przed 30-ką, to jest to wyczyn zasługujący na umieszczenie w Księdze Rekordów Guinessa. W 5 lat doktorat, habilitacja, iluśtam doktorantów + monografia profesorska i publikacje! Ja zrozumiałem, że chodzi o tytuł polski, bo to przecież rzecz znana (tytuły naukowe) głównie u nas i w krajach WNP. Chyba, że prof. Handke, były minister edukacji sam się już gubi w systemie stopni i tytułów naukowych w Polsce... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: itakdalej Jeszcze coś IP: *.chello.pl 22.05.04, 15:33 > Ja nie > bedąc genialny na Uj przed 30 organizowalem od podstaw i wykładalem to czego > prof nie byli w stanie merytorycznie robic, no i zrobili to ze mna co zrobili > bez sprzeciwu środowiska prof. A czego się Pan po nich spodziewał? Że zaczną nagle brać pod uwagę kompetencje i któryś się postawi? Przecież komuna w nauce polskiej trwa w najlepsze. > o tym na tym forum pisac nie można - GRUBA KRESKA. > Taka jest grubokreskowa ta 'nauka' polska . Niezupełnie tak jest. Ja pod tym względem mam inne zdanie niż JZ. Jeżeli ktoś został skrzywdzony w PRL, albo i w III RP, należy to bezwzględnie naprawić i mu zadośćuczynić. I to tak szybko, jak to jest możliwe. Ale jestem również przeciwny weryfikacji wszystkich stopni, bo szkoda na to czasu i energii. Trzeba stosować kryteria i metody takie jak w świecie cywilizowanym, a słabi sami odpadną. Niezależnie od swoich papierów i koneksji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: itakdalej prof. Handke zmienia poglądy IP: *.chello.pl 22.05.04, 15:45 Ale jak prof. Handke był ministrem, to nic nie robił, żeby "Polska Akademia Nauk i szkoły wyższe, zarówno państwowe, jak i prywatne" nie były "zorganizowane dokładnie tak, jak za czasów komuny." i tak jak "W Czechach, na Słowacji i na Węgrzech," [...] w Polsce "przeprowadzono skuteczne reformy edukacji i szkolnictwa wyższego". Czyżby dopiero po liście Cezarego Wójcika do "Nature" uświadomił sobie, że " U nas środowisko jest zainteresowane utrzymaniem istniejącego od wielu lat status quo. Cały system zatkał się przez "konserwę" ". Jeszcze jest jedna możliwość - syn mógł mu coś powiedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jw Re: prof. Handke zmienia poglądy IP: *.autocom.pl 22.05.04, 16:31 Ja mu to uświadamialem jak był jeszcze min.Ale bez skutku. 'Reformy bez głowy' w Zyciu i na www.naukowcy.republika.pl to było o jego reformach i ja to Mu wcześniej pisalem. Zreformowal przedszkola i trochę wyżej, ale nie głowę, więc to było bez głowy, ale chyba dopiero teraz poszedł po rozum do głowy, chyba za późno. Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Związek zawodowy profesorów 23.05.04, 13:00 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=12858264 Polecam. Okazuje się, że profesorowie mają swoje związki zawodowe i celem tych związków jest reprezentowanie CAŁEGO środowiska naukowego. Ciekawe, czy teraz te związki uaktywnią się na rzecz zwalczania nieortodoksyjnych inicjatyw nieprofesorskich w rodzaju Niezależnego Stowarzyszenia Na Rzecz Nauki i Edukacji? Wygląda na to, że polskiej nauce grozi SCHIZMA!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Do przeciwników stawiania grubej kreski wczoraj 26.05.04, 12:58 W kwietniu do prokuratury w Gdańsku wpłynęło zawiadomienie o plagiacie dwóch prac magisterskich popełnionym przez profesora Płachtę, złożone przez autorki tych prac. Profesor Płachta był dziekanem Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego. Pokażne fragmenty tych prac magisterskich ukazały się jako artykuły podpisane nazwiskiem profesora Płachty, bez podania nazwisk prawdziwych autorek. O sprawie informował gdański dodatek GW. Wydźwięk moralny tej sprawy jest jednoznaczny: autorem plagiatu jest profesor tytularny, dziekan i w dodatku jeszcze prawnik, specjalista od prawa karnego. Natychmiast po publikacji w GW dziekan Płachta rozmawiał z rektorem UG, profesorem Ceynową, który zapewnił go o swoim poparciu (sic!) i wyraził zgodę na rozwiązanie umowy o pracę za porozumieniem stron - tyle wiadomo z doniesień prasowych. Od tamtej pory minął miesiąc. Co wydarzyło się od tamtej pory? Prokuratura gdańska przekazała sprawę do podległej jej prokuratury rejonowej w Toruniu, która nie podjęła jeszcze żadnych działań. Rektor UG odmawia wszczęcia postępowania dyscyplinarnego przeciwko podejrzanemu o plagiat profesorowi, mimo że rozwiązanie umowy o pracę nie stoi na przeszkodzie wszczęciu takiego postępowania. Maksymalna kara przewidziana ustawą o szkolnictwie wyższym to dożywotnie wydalenie z zawodu nauczycielskiego. Splagiatyzowane przez profesora prace magisterskie powstały w 2002 roku. W tym samym mniej więcej czasie profesor Płachta otrzymał tytuł profesorski. Zachodzi więc podejrzenie, że część dorobku naukowego profesora, uznanego karnisty, powstała w okresie gdańskim a służąca za podstawę nadania tytułu profesorskiego, może być również plagiatem. Prof. Płachta zrobił habilitację w 1998 roku i w tym samym roku podjął pracę na UG. Jedynym ciałem władnym dokonać ponownej oceny dorobku naukowego profesora po habilitacji pod kątem ewentualnego plagiatu jest komisja powołana przez radę wydziału. Powołania takiej komisji odmawia nowowybrany dziekan. W tych okolicznościach zwracam się do wszystkich przeciwników stawiania grubej kreski wczoraj z prośbą o wyrażenie opinii w tej sprawie na forum gdańskim GW. Nie chodzi o zemstę na profesorze, którego nie znamy, ale o elementarną sprawiedliwość. Również o konstytucyjną zasadę równości obywateli wobec prawa - jeżeli tytuł został uzyskany na podstawie oszustwa, to należy ten tytuł odebrać. Postawa władz Uniwersytetu Gdańskiego w tej sprawie, odmowa wszczęcia jakichkolwiek działań, które mogłyby zaszkodzić plagiatorowi, budzą najgłębsze oburzenie. Tytułu nie można odebrać, jeżeli jest zasłużony. Popełniając plagiat profesor zaszkodził sobie sam. O nieznajomości prawa i nieświadomości konsekwencji popełnianych czynów ze strony prawnika i to w dodatku karnisty nie możemy mówić. Próba ochrony profesora przed skutkami jego własnych działań przez władze UG jest co najmniej niezrozumiała. Jedynie dalsze zainteresowanie mediów tą sprawą może skłonić władze UG do podjęcia stosownych działań. Dla przeciwników stawiania grubej kreski wczoraj to okazja do publicznego wyrażenia opinii w konkretnej sprawie. Linki do artykułów: miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35615,2090999.html miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35615,2090997.html Odpowiedz Link Zgłoś
hel0 Re: Do przeciwników stawiania grubej kreski wczor 27.05.04, 03:37 Naleze do zdecydowanych przeciwnikow grubej kreski. Czytam z uwaga cale to forum. Wlasnie zmiany w systemie zarzadzania maja doprowadzic do tego, ze nie ma grubej kreski, a jedynie dziekan kierujacy sie dobrym imieniem jednostki, za ktorym ida pieniadze wyala takiego profesora. TO JEST CHORY SYSTEM ktory pozwla, aby skorumpowani i powiazani siecia wzajmenych zakleznosci profesorowie i tytularni pracownicy naukowi bez zadnych faktycznych osiagniec popierali sie wzajemnie i tkwili na dozywotnich stanowiskach. Trzeba zmienic sysetem, a nie przytaczac jednostkowe przyklady - ba takich sa setki - mniejszych i wiekszych przekretow. Podstawowe zmiany ktore pociagna reszte to (1) Jawnosc (2) Finansowanie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ Mylisz pojecia! IP: 146.21.1.* 27.05.04, 11:04 hel0 napisała: > Naleze do zdecydowanych przeciwnikow grubej kreski. Czytam z uwaga cale to Czyli to twoja teza. > forum. Wlasnie zmiany w systemie zarzadzania maja doprowadzic do tego, ze nie > ma grubej kreski, a jedynie dziekan kierujacy sie dobrym imieniem jednostki, Zarzadzajcy jakimkolwiek przedsiwwzieciem musi miec obowiazaen kierowania sie jego dobrem. Tak jest na calym swiecie. I nie ma to nic wspolnego z tym co zrobil (lub dokladniek gdzie i kiedy sie urodzil) 10 lat temu. Kazdego ocenia sie w odniesieniu do warunkow i mozliwosci. Inaczej mozanby nazywac wszystkich fizykow przedenstinowskich idiotami, Einstinowi tez by sie dostalo bo do konca zycie anie uwirzeyl w terie kwantowa. Jak wspomnialem nalezaloby odebrac tytul krolewski Ponaitowskiemu.Zarzadzanie przedsiebiorstwem jest to i teraz. Mozna uzgledniac nowe kryteria przy obsadzaniu nowych stanowisk ale robienie lapanek wsrod istniejacych i funkcjonujacych jednostek niczego nie da. > ktorym ida pieniadze wyala takiego profesora. > TO JEST CHORY SYSTEM ktory pozwla, aby skorumpowani i powiazani siecia > wzajmenych zakleznosci profesorowie i tytularni pracownicy naukowi bez > faktycznych osiagniec popierali sie wzajemnie i tkwili na dozywotnich > stanowiskach. Taki sytem dzilal w niemczech i wielu innych panstwach, wlacznie ze Szwecja z kotrej pisze. I nalezy od niego odchodzic ale bez urzadzania lapanek i sadzenia ludzi na podstawie kryterium wieku. > Trzeba zmienic sysetem, a nie przytaczac jednostkowe przyklady - ba takich sa > setki - mniejszych i wiekszych przekretow. Jesli sa przekrety to sa to przekrety TUTAJ i TERAZ i za takie nalezy prawnie rozliczac o czym swiadczy Gdansk. Jesli chcesz odpowiedzialnosci zbiorowej to zapoznaj sie ze WSPOLCZESNYMI normami moralnymi ktore takich rozwiazan niedopuszczaja! Chyba ze jak inni moralizatorzy podpisujesz sie pod moralnoscia Kalego. > Podstawowe zmiany ktore pociagna reszte to > (1) Jawnosc > (2) Finansowanie TO SA kryteria BIEZACE w skali pojedynczych lat a nie historyczne kryteria polityczne pytajace o przynaleznosc partyjna czy powiazania z UB, zydokomuna. Jesli tego chcesz to zapoznaj sie z tym jak powojenna PRL rozliczala AKowcow. Ich tez rozliczano glownie za to ze urodzili sie po niewlasciwej stronie plota. Czy wy Ludzie sie niczego z tej historii nie uczycie? Po co wiec w niej grzebiecie? Nowy rodzial polskiej martylogii mesjanskiej - rozdzial "postkomunistyczny". To kiedy bedzie rodzieal "postkomunistyczno- rozliczeniowy?" Podsumowywujac, Gruba kreska jest od bezproduktywnych rozliczen historycznych. Jesli sa naduzycia teraz i tutaj, jesli sa kryminalne powiazania utrudniajace wymiar sprawiedliwosci to sa to WSZYSTKO zjawiska TUTAJ I TERAZ i wbrew aktualnemu prawu. I TUTAJ I TERAZ nalezy je rozliczac bo efekty takich rozliczen maja szanse przyniesc zysk. Efekty rozliczen historycznych jedyne co zrobia to napedza kase sadom i gazetom. Pensje i Odszkodowania zaplaci i tak budzet panswa. Jesli potrafisz wyjasnic jaki jest zysk lub bedzie zysk dla nauki to zaproszam. Przy okazji mozesz mi wyjasnic co przynioslo ciaganie Jaruzelskiego po sadach przez ostatnie 20 lat! JZ Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Sprawa gdańska jest tu i teraz 27.05.04, 12:00 hel0 napisała: > Podstawowe zmiany ktore pociagna reszte to > (1) Jawnosc > (2) Finansowanie O jawność dbają między innymi media. Bez nacisku opinii publicznej zmian systemowych nie będzie, ponieważ ci, którzy mogą podjąć decyzję, nie mają w tym żadnego interesu. Teoretyzowanie o pożądanym kierunku zmian systemowych do zmian nie doprowadzi. Nagłośnienie jednostkowych przekrętów to sposób na poinformowanie opinii publicznej o rzeczywistym stanie nauki. Nie wystarczy teoretyzować, należy znaleźć sposób wywarcia nacisku na decydentów. Potrzebę reform najlepiej ilustrują właśnie jednostkowe przypadki przekrętów. Odpowiedz Link Zgłoś
gruba_kreska Re: Sprawa gdańska jest tu i teraz 27.05.04, 18:51 khmara napisał: > hel0 napisała: > > > Podstawowe zmiany ktore pociagna reszte to > > (1) Jawnosc > > (2) Finansowanie > > O jawność dbają między innymi media. Bez nacisku opinii publicznej zmian > systemowych nie będzie, ponieważ ci, którzy mogą podjąć decyzję, nie mają w tym > > żadnego interesu. Teoretyzowanie o pożądanym kierunku zmian systemowych do > zmian nie doprowadzi. Nagłośnienie jednostkowych przekrętów to sposób na > poinformowanie opinii publicznej o rzeczywistym stanie nauki. Nie wystarczy > teoretyzować, należy znaleźć sposób wywarcia nacisku na decydentów. Potrzebę > reform najlepiej ilustrują właśnie jednostkowe przypadki przekrętów. Bardzo dobrze powiedziane. Teoria, tzn gadanie o tym co jest złe nudzi, a konkretne przykłady pokazuja zło. Ta gruba kreska to chyba wzieta żywcem z orłów z SLD. Przeciez jak ktos ma nieczyste sumienie, to i dzis uczyni rózne swństwa aby sie to tylko nie wydało. A poza tym jest "wrazliwy" np. na szantaz. Gruba kreska uniemozliwia karanie przekretów tu i teraz, bo niby dlaczego jeden ma kiblować tylko dlatego, ze sie póżniej urodził, a taki wczesniej urodzony ma byc bezkarny? To jest absolutna bzdura. Albo jest jakies prawo, albo wracajmy dp dzungli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ Prawa dzungli IP: 146.21.1.* 27.05.04, 20:29 > Teoria, tzn gadanie o tym co jest złe nudzi, a Latwo sie nudzisz... > konkretne przykłady pokazuja zło. Ale mogo tez i pokazywac dobro.. tyle tylko ze media sa malo zainteresowane pokazywaniem dobra bo mentalnosc ludzka jest bardziej zainteresowana przestepstwm i ludzkim nieszczesvciem anizeli nudna normalnoscia. Wiec bilans jest od samego poczatu nie rowny. Nie mozna zadac karania wszystkich co urodzili sie przed 1950 bo jest jeden taki co ukradl - to barbarzynstwo zwane pociaganiem do odpowiedzialnosci zbiorowej. > Ta gruba kreska to chyba wzieta żywcem z > orłów z SLD. Oj!. Ale dolozyles wszystkim grubokreskowcom. poza tym mamy cos wspolnego z Walesa, smierdzi nam z geby i mamy wszy ;-)))... > Przeciez jak ktos ma nieczyste sumienie, to i dzis uczyni rózne > swństwa aby sie to tylko nie wydało. Ano widziesz MASZ RACJE. Ale tylko poniekad! Bo zrobi tak TYLKO jesli bedzie zagrozony. To ze faktyczne zagrozenie jest zadne, widac na podstawie losow Jaruzelskiego, i wielu innych decydentow z tamtych czasow. Ale strach ma wielkie oczy wiec z dwojga zlego kazdy woli sie bronic przed oszolomami trzymajac sie kupy. Moze i kolegom troche smierdzi z geby ale w tlumie bezpieczniej. Czyli uzywajac okreslenia JW to wlasnie brak grubej kreski "petryfikuje" (czyli mowiac po ludzku umacnia lub cementuje) system. > A poza tym jest "wrazliwy" np. na szantaz. No widzisz TU TEZ MASZ racje. TTYLKO teraz wucyciagnij wniosek: GRUBA KRESKA oznacza BRAK mozliwosci szantazu. Oznacza tez ze wartosciowe osoby moga sie przestac bac i zaczac normalnie dzialac. A tak: PETRYFIKACJA klubu starych profesorow. > Gruba kreska uniemozliwia karanie przekretów tu i teraz, > bo niby dlaczego jeden > ma kiblować tylko dlatego, ze sie póżniej urodził, a taki wczesniej > urodzony ma > byc bezkarny? Z czego wyciagasz takie wnioski? Jak widac niektorych profesorow prawo jednak sciga. Ale poki co jedynie w najbardziej radykalnych przypadkach. Wykrywalnosc tez jest mala i moze byc poprawiona jedynie zmiana oporu srodowiska czyli uwolnieniem tych dobrych od powizan strachem przed rozliczeniami ze zlymi! > To jest absolutna bzdura. Albo jest jakies prawo, albo wracajmy > dp dzungli. Widzisz, akurat wlasnie tylko w dzungli i spoleczenstwach barbarzynskich (zyjacych z przemocy i gloryfikujacych wojne) przewage mlody i silniejszy. W spoleczenstwach cywilizowanych najczesciej przewage maja wyksztalceni, doswiadczeni skoligaceni i inteligentni. Jesli wiec ktokolwiek nawoluje do powrotu do dzungli to wlasnie TY. Poza tym nawolujesz do wprowadzenia odpowiedzialnosci zbiorowej na srodowisku ludzi wyksztalconych za PRL. To tez prawo dzungli. JZ Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Re: Prawa dzungli 27.05.04, 21:14 Gość portalu: JZ napisał(a): > > konkretne przykłady pokazuja zło. > Ale mogo tez i pokazywac dobro.. Nie mam nic przeciwko nudnej normalności, ale na razie niewiele jej widzę. > Nie mozna zadac karania wszystkich co > urodzili sie przed 1950 bo jest jeden taki co ukradl - to barbarzynstwo zwane > pociaganiem do odpowiedzialnosci zbiorowej. Mój oryginalny post był skierowany do przeciwników stawiania grubej kreski WCZORAJ. Nie chodziło mi o odpowiedzialność zbiorową wg daty urodzenia, ale o konkretnego człowieka, wcale nie zgrzybiałego (habilitacja 1998), który popełnił plagiat, tzn. ukradł, i stało się to w XXI wieku, a nie w czasach Bieruta czy Gomółki. > > Przeciez jak ktos ma nieczyste sumienie, to i dzis uczyni rózne > > swństwa aby sie to tylko nie wydało. > Ano widziesz MASZ RACJE. Ale tylko poniekad! Bo zrobi tak TYLKO jesli bedzie > zagrozony. To ze faktyczne zagrozenie jest zadne, widac na podstawie losow > Jaruzelskiego, i wielu innych decydentow z tamtych czasow. Ale strach ma > wielkie oczy wiec z dwojga zlego kazdy woli sie bronic przed oszolomami > trzymajac sie kupy. Moze i kolegom troche smierdzi z geby ale w tlumie > bezpieczniej. Czyli uzywajac okreslenia JW to wlasnie brak grubej > kreski "petryfikuje" (czyli mowiac po ludzku umacnia lub cementuje) system. Bez przesady. Nieczyste sumienie nie jest przestępstwem, plagiat - jest. Łatwo walczyć ze złem tak ogólnie, ale w tej konkretnej sprawie właśnie mamy do czynienia ze spetryfikowanym układem profesorskiej samopomocy: jeden ukradł, pozostali, tzn. władze UG, pilnują, żeby mu się krzywda zbytnia z tego powodu nie stała. > Jak widac niektorych profesorow prawo jednak > sciga. Ale poki co jedynie w najbardziej radykalnych przypadkach. Właśnie o to chodzi, że tylko niektórych. Rzecz w tym, że nie zależy to od radykalności przypadku - co gorsze: plagiat pracy doktorskiej czy plagiat pracy magisterskiej przez promotora? To zależy od uczciwości władz uczelnianych: przeciw jednemu plagiatorowi toczy się postępowanie dyscyplinarne (PAP), przeciwko drugiemu - nie (UG). > Wykrywalnosc > tez jest mala i moze byc poprawiona jedynie zmiana oporu srodowiska czyli > uwolnieniem tych dobrych od powizan strachem przed rozliczeniami ze zlymi! To prawda, ale na razie mamy prawo takie, jakie mamy. Pomorska Akademia Pedagogoczna go przestrzega, Uniwersytet Gdański - nie. Jakakolwiek zmiana prawna nie przyniesie oczekiwanych skutków, jeżeli przestrzegania prawa opinia publiczna nie wymusi już teraz. > > To jest absolutna bzdura. Albo jest jakies prawo, albo wracajmy > > dp dzungli. > Widzisz, akurat wlasnie tylko w dzungli i spoleczenstwach barbarzynskich > (zyjacych z przemocy i gloryfikujacych wojne) przewage mlody i silniejszy. W > spoleczenstwach cywilizowanych najczesciej przewage maja wyksztalceni, > doswiadczeni skoligaceni i inteligentni. To znaczy są ponad prawem, jak profesor Płachta? Młody, przynajmniej jak na profesora, wykształcony i ustosunkowany - autorytet w dziedzinie prawa międzynarodowego. Jak profesor tytularny o sporym dorobku, to może kraść od swoich studentów? Co najwyżej zapłaci grzywnę ze względu na niską szkodliwość społeczną i zmieni uczelnię, bo jedynie komisja dyscyplinarna macierzystej uczelni może wymierzyć bardziej dotkliwą karę, a rektor odmawia wszczęcia postępowania dyscyplinarnego. > Jesli wiec ktokolwiek nawoluje do > powrotu do dzungli to wlasnie TY. Poza tym nawolujesz do wprowadzenia > odpowiedzialnosci zbiorowej na srodowisku ludzi wyksztalconych za PRL. To tez > prawo dzungli. > Nie chodzi mi o odpowiedzialność zbiorową, ale o ściganie przestępstw zanim ulegną przedawnieniu. I tylko tyle. > > JZ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ troche zdrowego rozsadku... IP: 146.21.1.* 28.05.04, 09:54 khmara napisał: > Mój oryginalny post był skierowany do przeciwników stawiania grubej kreski > WCZORAJ. Nie chodziło mi o odpowiedzialność zbiorową wg daty urodzenia, ale o DEFINICJE WCZORAJ I DZIS sa plynne. Ale mimo wszystko wydawalo mi sie socjalizm sie skonczyl w 1991. Jeli laczysz "gruba kreske" ktora w moim mniemamniu wyraznie jst zapozyczona od Mazowieckiego i Walesy w odniesieniu do rozliczania soclajimu z terminem "wczoraj" to mowisz o innym, nieznanym mi kontekscie tego okreslenia. > Bez przesady. Nieczyste sumienie nie jest przestępstwem, plagiat - jest. Niestety, ale poprzedni dyskutant wskazl na mozliwosc wykorzystania nawet _poczycia_ nieczystego sumienia do kryminalizacji. Moze lepiej rozgrzeszyc i miec sprawe z glowy. Moze nawet sprzed 2000 roku? ostatecznie byl to okres posocjalistycznego ustalania nowej wladzy. Ale NIE DZIS ani NIE WCZORAJ bo to wciz sprawy biezce. > pozostali, tzn. władze UG, pilnują, żeby mu się krzywda zbytnia z tego powodu > > Jak widac niektorych profesorow prawo jednak > > sciga. Ale poki co jedynie w najbardziej radykalnych przypadkach. 1) rozsadnym jest aby uczelnia poczekala na wynik sledztwa sadowego 2) Sledztwo sie ponoc toczy, przynajmniej spraw jest w prokuraturze, wiec nie ma podstawy do twierdzenia ze "sie nie sciga". Poczekajmy zobaczmy. Nie ostrz topora zanim nie bedzie glowy do sciecia! > Właśnie o to chodzi, że tylko niektórych. Rzecz w tym, że nie zależy to od > radykalności przypadku - co gorsze: plagiat pracy doktorskiej czy plagiat Lowisz tyby? Zbierasz grzyby? jagody? _na pewno_ "TAK" No to powiedz: Udalo cie sie zlowic(zebrac) je _WSZYSTKIE_. ... Badz realistka! > To prawda, ale na razie mamy prawo takie, jakie mamy. Pomorska Akademia > Pedagogoczna go przestrzega, Uniwersytet Gdański - nie. Jakakolwiek zmiana Jestem swiecie przekonany ze obie dzialaja _w ramach_ obecnego prawa, ktore zapewne pozostawia im odpowiednia swobode w tej dziedzinie. Nie rob lowow na czarownice - daj popracowac prokuraturze. > . W > > spoleczenstwach cywilizowanych najczesciej przewage maja wyksztalceni, > > doswiadczeni skoligaceni i inteligentni. > To znaczy są ponad prawem, jak profesor Płachta? Młody, przynajmniej jak na > profesora, wykształcony i ustosunkowany - autorytet w dziedzinie prawa > międzynarodowego. Jak profesor tytularny o sporym dorobku, to może kraść od > swoich studentów? Co najwyżej zapłaci grzywnę ze względu na niską szkodliwość > społeczną i zmieni uczelnię, bo jedynie komisja dyscyplinarna macierzystej > uczelni może wymierzyć bardziej dotkliwą karę, a rektor odmawia wszczęcia > postępowania dyscyplinarnego. Widzisz, tak to jest. W ZSRR byly procesy pokazowe i wymierzano surowa sprawiedliwosc. No chyba ze wujek Stalin sie uzalil albo partia poratowala. W USA jak masz czym zaplacic dobremu adwokatowi to nawet wyciagnie cie ze sprawy o morderstwo. WSZYSTKO jest wzgledne. Sprawiedliwosc tez. Czy profesor moze krasc? Alez oczywiscie. Byle robil to inteligentnie i w miare. Jesli nie zrobi tego inteligentnie to wtedy juz pech. Jeli chodzi o sprawe gdanska: Moze Pan profesor jest w stanie udowodnic ze studentki wstukaly pod dyktando jego slowa lub bezposrednio rozwinely zaproponowane przez niego idee bez dodatkowego wkladu tworczego. (on nie potrafi lub nie ma czasu stukac na komputerze). Nie wiem jak jest to nieprawdopodobne ale czasem nawet kamienie spadaja z nieba! I co wtedy powiesz? ze przepraszasz go za zmarnowany czas i wstyd? A moze zaplacisz odszkodowanie za prowadzenie nagonki w internecie... W odroznieniu od tego o czym mowi JW ta sprawa dzieje sie TU i TERAZ wiec byc moze juz ktos teraz zastanawia sie jak uradzic nagonke na naganiaczy i moralizatorow. Wiec tak naprawde spojrzyj prosze na podstawowa zasade cywilizowanego prawa ztanowiaca o niewinnosci poki sie nie udowodni winy. To tez jest zasada powstala dlugo po tym jak wyszlismy z dzungli! > > Jesli wiec ktokolwiek nawoluje do > > powrotu do dzungli to wlasnie TY. Poza tym nawolujesz do wprowadzenia > > odpowiedzialnosci zbiorowej na srodowisku ludzi wyksztalconych za PRL. To > tez > > prawo dzungli. > Nie chodzi mi o odpowiedzialność zbiorową, ale o ściganie przestępstw zanim > ulegną przedawnieniu. I tylko tyle. Alez chodzi. Bo celem ataku sa konkretnie osoby utytulowane. Media obecnie patrza szczegolowo na te grupe i intensywnie szukaja potencjalnych winych zeby ich wyciagnac przed pregiez publicznosci. A ta obrzuci smierdzacymi jajami i powiesi na szubienicy zanim zdozy przyjechac szeryf. O taka sprawiedliwosc ci chodzi? Moze to nie dzungla ale dziki zachod na pewno! Jeszcze raz podkresle, ze jesli chemy nawolywac do brania wzorcow zachodnich to nalezy je brac wszystkie. Inaczej OFA bedzie wygladac jak buszmeni w walkmanami. JZ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jw nadal jestesmy w dżungli akademickiej IP: *.autocom.pl 28.05.04, 12:05 przeczytalem , że 'podstawowa zasade cywilizowanego prawa ztanowiaca o niewinnosci poki sie nie udowodni winy. To tez jest zasada powstala dlugo po tym jak wyszlismy z dzungli!' No coż gdyby nie było grubej kreski to by mozna okreslić, że na UJ ( i nie tylko na UJ) nie stosuje się podstawowej zasady cywilizowanego świata. Nikt mi nie udowodnił, nie przedstawil do dnia dzisiejszego (mimo, że się tego domagalem) żadnego merytorycznego uzasadnienia winy psucia młodzieży akademickiej a na śmierc akademicką zostalem skazany. Mowić i pisac o tym nie wolno, bo przeciez ci którzy skazali (anonimowo) lub ich serwilisci sa nadal u wladzy. Inni z zasady ( braku zasad) heroicznie ich bronia. Chyba nadal jesteśmy w dżungli akademickiej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ sad skorupkowy to tez demokracja IP: 146.21.1.* 28.05.04, 14:12 Obawiam sie ze dalej mnie Pan nie przekonuje. Mam wrazenie ze zdarzenia ktore PAna dotycza byly dawno i za innego systemu. Poza tym na demokracja polega na zachowaniu delikatnej rownowagi miedzy wola wiekszosci a prawami jednostki. nawet w starozytnej grecji gdzie sie koncepcja urodzila stosowano sady skorupkowe (jak najbardziej anonimowe!) zeby zapobiec nadmiernej wladzy jednostek i tyranii. W normalnym systemie jesli ktos z kims nie chce pracowac to mowia dziekuje, czasem neco brzydziej "HWwD" i strony sie zegnaja. A pan przyczepil sie do tego UJ jak rzep do psiego ogona. Przejaciele powinni byli dawno panu powiedzec: "ty! daj se spokoj" Zamiast tego moglby Pan spozytkowac swoja energie na zdobycie habilitacji na innej uczelni i spokojnie prowadzic prace naukowa bez koniecznosci udowadniania ze nie jest pan wielbladem na internecie. Taki kierunek chcialbym wskazac mlodym adeptom nauki nie zas karmic ich moralistycznym niekonstruktywnym pustoslowiem przegranego kombatanctwa z socjalizmem ktorego juz nie ma i na pewno nie bedzie w takiej samej formie. Niech ludzie ucza sie z historii omijac wiatraki a nie atakowac je wciaz na nowo wzorem dziadka i pradziadka. JZ PS. Ja wcale nie twierdze ze UJ postapilo z panem dobrze ani ze bylo wspolczesne ani demokratyczne, ja twierdze ze sciganie za ich postepki ma tez granice: granice zdrowego rozsadku! W moim przekonaniu, Pana nierozsadkiem bylo wydanie wojny ze straconej pozycji. W moim przekonaniu, Pana bledem jest takze dalsze ciagniecie dawno przegranej sprawy. Jak tylko moge najmocniej odradzam wszykim popelnianie takich bledow. Zycze kazemu aby mogl sie skupic na PRZYszlosci a nie PRZEszlosci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jw Re: sad skorupkowy to tez demokracja IP: *.autocom.pl 28.05.04, 15:01 Przynajmniej jasno widac, że JZ nie wie o czym pisze. Oczywiście radzi aby energię koncentrować na hab co jasno wskazuje, że jest przeciw a nawet za. Tak sie sklada, że ja zaliczylem kilka placowek stąd pogląd mam szerszy niz rektorzy którzy od studenta do rektora spędzili czas na jednej uczelni i się tym chwalą. Widac kompletna nieznajomośc realiow polskich, uczelnie i nauka są skansenami nie do końca upadlego systemu komunistycznego co nie jest tylko moim poglądem. Akurat moja sprawa jasno oddaje istote tego systemu stąd takie jej odrzucanie zamiast wykorzystanie do jego zmiany - rzecz w tym, że tak naprawde niemal nikt tego nie chce. Zeby się uczyc historii nie mozna stawiać grubiej kreski dla jej poznania. Błędne metody naukowe sa u nas na porządku dziennym bo taka jest 'nauka' polska. Rektor UJ szuka prawdy za pomocą jej zamykania w sejfach lub niszczenia co go nie dyskwalifikuje w korporacji 'naukowej'bo ona cala taka jest, stąd sprawa nie jest tylko sprawa UJ lecz calego srodowiska. Oczywiście bzdurne rady JZ wynikaja z postawienia grubej kreski po czym wszystko wygląda tak jak sobie JZ wyobraża i jeszcze innych poucza. Trzeba mieć znajomość rzeczy wykraczającej poza grubą kreskę i zdolnośc krytycznego myslenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ Re: sad skorupkowy to tez demokracja IP: 146.21.1.* 28.05.04, 18:24 Gość portalu: jw napisał(a): > Przynajmniej jasno widac, że JZ nie wie o czym pisze. Oczywiście radzi aby > energię koncentrować na hab co jasno wskazuje, że jest przeciw a nawet za. Jestem przeciwko habilitacji, ale nie polecam komukolwiek _nawet_ _obecnie_ odkladac jej robienia. To czego chce OFA i paru innych moze sie i uda ale najpradopodobniej poczekamy jeszcze dobrych pare(nascie?) lat. Lat temu pare, nie bylo absolutnie zadnego innego sposobu na kariere akademicka niz habilitacja. wiec jej odlozenie na korzysc wojen krzyzowych z rektorami uwazam za blad. Wszystkim zainteresowanym polecam policzyc swje szanse sukcesu w wybranym zadaniu i tym sie kierowac. Pasteur calkiem skutecznie ukral pomysl szczepionki swojemu wspolpracownikowi i teraz go wszyscy za szanuja bo uratowal zycie milionom ludzi. Byc moze bez tej kradziezy miliony ludzi by umarly zanim ktos inny by zainteresowal sie pomyslem. Z kradzieza, bez kradziezy, z habilitacja czy bez nalezy byc realista i dzialac w ramach aktualnego systemu. Wierzac w to ze po latach nie przyjada moralisci ktorzy beda uczyli za kanibalizm jest z jakiegos powodu nieetyczny. Obiektywnie patrzac kanibalizm moze byc co najwyzej niezdrowy, podobnie jak picie alkoholu czy palenie tytoniu. Zreszta kosciol katolicki przychylajac sie do dogmatu o przemianie chleba i wina w _prawdziwe_ tkanki jezusa jakos nie komentuje czy jest to kanibalizm czy nie ;-) Pozostaje takze pytanie czyprzemiana dotyczy rowniez zarazkow i zmutowanych prionow - bo rpzeciez jezus byl czlowiekiem, no nie? > niemal nikt tego nie chce. Zeby się uczyc historii nie mozna stawiać grubiej > kreski dla jej poznania. Błędne metody naukowe sa u nas na porządku dziennym Gruba kreska nie dotyczy badan historycznych lecz jak najbardziej sadowych rozliczen z konkretnymi osobami - prosze nie udawac ze Pan nie wie! JZ Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Z relatywizmem przesadzać nie należy 28.05.04, 18:51 Gość portalu: JZ napisał(a): > Pasteur calkiem skutecznie ukral pomysl szczepionki > swojemu wspolpracownikowi i teraz go wszyscy za szanuja bo uratowal zycie > milionom ludzi. Byc moze bez tej kradziezy miliony ludzi by umarly zanim ktos > inny by zainteresowal sie pomyslem. Z kradzieza, bez kradziezy, z habilitacja > czy bez nalezy byc realista i dzialac w ramach aktualnego systemu. Wierzac w > to ze po latach nie przyjada moralisci ktorzy beda uczyli za kanibalizm jest > z jakiegos powodu nieetyczny. Obiektywnie patrzac kanibalizm moze byc co > najwyzej > niezdrowy, podobnie jak picie alkoholu czy palenie tytoniu. Należy działać w ramach obecnego systemu PRAWNEGO. Jeżeli Twoja wypowiedź oznacza przyzwolenie na obecny system moralny, zwłaszcza w wydaniu władz UG, to pogratulować. Jeżeli radzisz teraz publikować jak najwięcej, nie przejmując się takim drobiazgiem jak prawa autorskie, bo jest na to przyzwolenie władz, to kim będziesz, kiedy ten system zacznie się zmieniać, bo prędzej czy później to musi nastąpić. Członkiem spetryfikowanego układu, broniącego starych praw niczym okopów św. Trójcy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ Z idealizmem tym bardziej! IP: 146.21.1.* 28.05.04, 20:49 khmara napisał: > Gość portalu: JZ napisał(a): > > Pasteur calkiem skutecznie ukral pomysl szczepionki > Należy działać w ramach obecnego systemu PRAWNEGO. Jeżeli Twoja wypowiedź > oznacza przyzwolenie na obecny system moralny, zwłaszcza w wydaniu władz UG, Niestety system prawny jest zalezny od aktualnych interpretacji i najzwyczajniej mozliwosci ekzekucji prawa. Dlatego np. W Kopenhadze mozesz kupic maihuane na otwartym bazarku n samym prawie srodku miasta. Policja moze by i chciala ale woli wybrac mniejsze zlo i zostawic ten faktycznie bezprawny proceder w spokoju. > pogratulować. Jeżeli radzisz teraz publikować jak najwięcej, nie przejmując > takim drobiazgiem jak prawa autorskie, bo jest na to przyzwolenie władz, to > będziesz, kiedy ten system zacznie się zmieniać, bo prędzej czy później to Wiekszosc prac w jezyku polskim to tlumaczenia lub przrobki prac angielko jezycznych z nadzieja ze autorom nie bedzie sie chcialo czytac. I co z tego. Habilitacje byly i beda. Jesli chcesz byc naukowcem w Polsce to musisz przyjac to do wiadomosci i zastanowic sie czy hobby internetowe ci tego nie unieumozliwi. Zreszta z polskiego punktu widzenia dobrze jest ze ktos te angielskie prace tlumaczy dla poslkich nieukow co po ichniemu nie gadaja. Jak sie narod douczy to takie cos przestanie byc mozliwe bo pojawi sie odpowiedni procent zlosliwych ktorzy beda sie takiego sciagania czepiali. JZ Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Re: Z idealizmem tym bardziej! 28.05.04, 21:50 Gość portalu: JZ napisał(a): > khmara napisał: > > Gość portalu: JZ napisał(a): > > > Pasteur calkiem skutecznie ukral pomysl szczepionki > > Należy działać w ramach obecnego systemu PRAWNEGO. Jeżeli Twoja wypowiedź > > oznacza przyzwolenie na obecny system moralny, zwłaszcza w wydaniu władz U > G, > Niestety system prawny jest zalezny od aktualnych interpretacji i > najzwyczajniej mozliwosci ekzekucji prawa. Dlatego np. W Kopenhadze mozesz > kupic maihuane na otwartym bazarku n samym prawie srodku miasta. Policja moze > by i chciala ale woli wybrac mniejsze zlo i zostawic ten faktycznie bezprawny > proceder w spokoju. > Skoro w Kopenhadze jest to legalne, to w czym problem? Z wykryciem plagiatu wewnątrzuczelnianego problem jest też niewielki. Interpretacja prawa też nie stoi na przeszkodzie - w Słupsku można prowadzić postępowanie przeciwko podejrzanemu o plagiat profesorowi, to i w Gdańsku można. Jedyny problem jest właśnie w zasadzie: generalnie tak, ale nie na naszym podwórku, tzn. rektor UG jako członek KRASP wydaje uchwałę potępiającą plagiaty i nieetyczne postępowanie kadry profesorskiej tak w ogóle, a w szczególe chroni plagiatora na własnych śmieciach. > > > pogratulować. Jeżeli radzisz teraz publikować jak najwięcej, nie przejmują > c > > takim drobiazgiem jak prawa autorskie, bo jest na to przyzwolenie władz, t > o > > będziesz, kiedy ten system zacznie się zmieniać, bo prędzej czy później to > > Wiekszosc prac w jezyku polskim to tlumaczenia lub przrobki prac angielko > jezycznych z nadzieja ze autorom nie bedzie sie chcialo czytac. I co z tego. > Habilitacje byly i beda. Jesli chcesz byc naukowcem w Polsce to musisz przyjac > to do wiadomosci i zastanowic sie czy hobby internetowe ci tego nie > unieumozliwi. > Zreszta z polskiego punktu widzenia dobrze jest ze ktos te angielskie prace > tlumaczy dla poslkich nieukow co po ichniemu nie gadaja. Jak sie narod douczy > to takie cos przestanie byc mozliwe bo pojawi sie odpowiedni procent zlosliwych > > ktorzy beda sie takiego sciagania czepiali. > > JZ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ Re: Z idealizmem tym bardziej! IP: 146.21.1.* 29.05.04, 12:26 khmara napisał: > Gość portalu: JZ napisał(a): > > Niestety system prawny jest zalezny od aktualnych interpretacji i > > najzwyczajniej mozliwosci ekzekucji prawa. Dlatego np. W Kopenhadze mozesz > > kupic maihuane na otwartym bazarku n samym prawie srodku miasta. Policja > > by i chciala ale woli wybrac mniejsze zlo i zostawic ten faktycznie bezpra > > proceder w spokoju. > Skoro w Kopenhadze jest to legalne, to w czym problem? Nie zrozumialas. To jest _absolutnie_ nielegalne. Ale i tak mozna. Wycieczki przyjezdzaja i ogladaja "Pushers street" ktora wyglada niemalze jak wyjeta z westernow. Natomiast _lokalne_ prawo zabrania ci robic zdjecia (do czego masz _absolutne_ prawo w DAnii). Jak zobacza kamere to cie pobija i rozbija kamere i wyjma film. przede wszystkim dlatego ze mozna by wtedy handlazrzy pozwac do sadu. Czyli w okreslonym panstwie prawa jest wiadoma wszystkim "bezprawna" ulica. I co? JAkos Dunczycy zyja bez wsadzania policjantow do wiezienia "za ewidentne zaniedbanie" obowiazkow! POdobnie zreszta w holandii. Tam tez wszystkie "kawiarnie" sa formalnie nielegalne. Tyle tylko ze w tym wypadku sprawa sie opiera na faktycznym zapisie ze konkretne prawo nie bedzie egzekwowane jesli ilosc haszu jest ponizej ilus tam gram... Jeszcze raz podkresle do czego zmierzam: Nie ma czarnego i bialego sa tylko odcienie szarosci wsrod ktorych nalezy poroszac sie z rozsadkiem. W szczegolnosci nie mozna wymagac od ludzi ktorzy zyli w wyjatkowo szarej rzeczywistosci PRL aby nagle jawili sie biali jakby cale zycie kapiali sie w najnowoczesniejszym proszku Ajax. Niestety dawniej bylo tylko OMO i z plamami trzeba bylo sie nauczyc zyc! Dlatego gruba kreska! > Z wykryciem plagiatu wewnątrzuczelnianego problem jest też niewielki. > Interpretacja prawa też nie stoi na przeszkodzie - w Słupsku można prowadzić > postępowanie przeciwko podejrzanemu o plagiat profesorowi, to i w Gdańsku > Jedyny problem jest właśnie w zasadzie: generalnie tak, ale nie na naszym > podwórku, tzn. rektor UG jako członek KRASP wydaje uchwałę potępiającą plagiaty > > i nieetyczne postępowanie kadry profesorskiej tak w ogóle, a w szczególe > chroni plagiatora na własnych śmieciach. Widzisz, sprawa dotyczy wydzialu prawa i prawnikow. Jesli chodzi o ich stopien uczciwosci to mailbym watpliwosci w ogole. jesli zas chodzi o stopien umiejetnosci _poslugiwania_ sie prawem toez mam wrazenie ze rektor UG musi sie 10 razy wiecej zastanawiac co z tym fantem zrobic. Byc moze najzwyczajniej w odroznieniu od JW nie ma checi wloczyc sie przez nastepne 10 lat po sadach udowadniajac ze nie jest wielbladem. (biorac pod uwage ze sadzi znanego i zapewne skoigaconego prawnika musalby to zapewne robic sam bo nikt ze srodowiska prawniczego by mu w tym nie pomogl). Wiec sprawa nie jest prostym porownaniem Slupska do Gdanska. Niestety... JZ Odpowiedz Link Zgłoś
khmara To po cholerę jakiekolwiek reformy? 29.05.04, 13:41 Gość portalu: JZ napisał(a): > Jeszcze raz podkresle do czego zmierzam: Nie ma czarnego i bialego sa tylko > odcienie szarosci wsrod ktorych nalezy poroszac sie z rozsadkiem. W > szczegolnosci nie mozna wymagac od ludzi ktorzy zyli w wyjatkowo szarej > rzeczywistosci PRL aby nagle jawili sie biali jakby cale zycie kapiali sie w > najnowoczesniejszym proszku Ajax. Niestety dawniej bylo tylko OMO i z plamami > trzeba bylo sie nauczyc zyc! Dlatego gruba kreska! > Masz problem z umiejscowieniem tej grubej kreski w czasie. Z tego, co wiem, facet w latach 1989-1998 przebywał za granicą. W 1998 roku zrobił habilitację w PAN. Na odzwyczajenie się od szarej rzeczywistości PRL miał dostatecznie dużo czasu i wyjątkowo spore możliwości. Tłumaczenie czegokolwiek PRL-owskimi realiami nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla popełnienia plagiatu w 2002 roku. > Widzisz, sprawa dotyczy wydzialu prawa i prawnikow. Jesli chodzi o ich stopien > uczciwosci to mailbym watpliwosci w ogole. jesli zas chodzi o stopien > umiejetnosci _poslugiwania_ sie prawem toez mam wrazenie ze rektor UG musi sie > 10 razy wiecej zastanawiac co z tym fantem zrobic. Byc moze najzwyczajniej w > odroznieniu od JW nie ma checi wloczyc sie przez nastepne 10 lat po sadach > udowadniajac ze nie jest wielbladem. (biorac pod uwage ze sadzi znanego i > zapewne skoigaconego prawnika musalby to zapewne robic sam bo nikt ze > srodowiska prawniczego by mu w tym nie pomogl). Kadencja władz uczelnianych kończy się za rok, więc tym bardziej rektor nie ma się co martwić tym, co będzie za 10 lat. Nikt nie mówi o włóczeniu władz uczelni po sądach, bo do prokuratury wpłynęły dwa PRYWATNE wnioski o ściganie za naruszenie praw autorskich. Cały czas mówię o odpowiedzialności zawodowej prof. Płachty, bo od tego są komisje dyscyplinarne. Odpowiedzialność karna w tym przypadku nie jest zmartwieniem rektora Ceynowy. I nie rozumiem konsekwencji, z jaką domagasz się reform strukturalnych, jednocześnie aprobując poczynania wszelkiej maści plagiatorów. To po cholerę jakiekolwiek reformy, jeżeli ta cała nauka gie warta? Humaniści przepisują prace swoich studentów, a przedstawiciele nauk przyrodniczych tłumaczą z angielskiego na polski. Może przestańmy to nazywać nauką i będzie OK. > Wiec sprawa nie jest prostym > porownaniem Slupska do Gdanska. Niestety... > > JZ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ "Powoli aby do przodu" IP: 146.21.1.* 29.05.04, 14:54 khmara napisał: > Gość portalu: JZ napisał(a): > Masz problem z umiejscowieniem tej grubej kreski w czasie. Z tego, co wiem, TAk, jest to problem. sugerowalem 1991, 2000. Ale to nie jest kwestia sztywnych dat lecz raczej nastawienia do checi rozliczania przewszlosci ktora rzadzila sie innymi prawami i obyczajami. Gruba kreska nie polega na zwalnianiu z odpowiedzialnosci mordercow (aczkolwiek i tutaj powoli wchodzimy w okres przedawnienia) lecz o nie sciganie takiech przestepstw ktore nie bylyby scigane wlasnie wtedy. > facet w latach 1989-1998 przebywał za granicą. W 1998 roku zrobił habilitację > PAN. Na odzwyczajenie się od szarej rzeczywistości PRL miał dostatecznie dużo > czasu i wyjątkowo spore możliwości. Tłumaczenie czegokolwiek PRL-owskimi > realiami nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla popełnienia plagiatu w 2002 > roku. A SKAD wciskasz mu jakieklwiek "ozdzwyczajanie" facet ukradl tu i TERAZ. Nie wkladaj go do jenego wora ze wszystkimi innymi ktorych jedyna wina jest to ze urodzili sie w tym samym roku. TO JEST walsnie odpowiedzialnosc zbiorowa. Sadz togo faceta ale nie sugeruj ze mialby sie od czegokolwiek odzwyczajac. > Kadencja władz uczelnianych kończy się za rok, więc tym bardziej rektor nie No i to jest tez konkretny powod dla jego postepowania. Moze nie ma zaciecia i czasu zeby urzadzac widowiska mediom. Nie wiem, Nie potrafie powiedziec. Na pewno rektor UG nie ma sytuacji latwej. > się co martwić tym, co będzie za 10 lat. Nikt nie mówi o włóczeniu władz > uczelni po sądach, bo do prokuratury wpłynęły dwa PRYWATNE wnioski o ściganie > za naruszenie praw autorskich. Cały czas mówię o odpowiedzialności zawodowej > prof. Płachty, bo od tego są komisje dyscyplinarne. Odpowiedzialność karna w > tym przypadku nie jest zmartwieniem rektora Ceynowy. Nikt nie mowi o wloczeniu uczelni po sadach? w sytuacji gdy skarzy prominentnego profesora parwa karnego? Hmmmmm. Nie trzeba mowic to sie wie. > I nie rozumiem konsekwencji, z jaką domagasz się reform strukturalnych, > jednocześnie aprobując poczynania wszelkiej maści plagiatorów. To po cholerę JA NIE Apropbuje dzialanosci plagiatorow. J jestm przeciw nagonkom na wszystkich ktorzy _natycmiastowo_ nie potepiaja, rozliczaja, scigaj naduzyc. Czylyli dolaczaja do szczekajacego tlumu ktoremu pokazano kogos kogo akurat mozna bezkarnie spalic na stosie ku uciesze gawiedzi. Dajmy dzialc sadom. Wierzmy ze spraiedliwosc bedzie sprawiedliwa i nie uczekujmy ze bedzie bardziej rychliwa. NA tym polega moj relizm w tej sprawie. > jakiekolwiek reformy, jeżeli ta cała nauka gie warta? Humaniści przepisują > prace swoich studentów, a przedstawiciele nauk przyrodniczych tłumaczą z > angielskiego na polski. Może przestańmy to nazywać nauką i będzie OK. No to trzeba uruchamiac procesy w ktorych przestanie to byc mozliwe. OFA prpononuje takie rozwiazania. Douczenie sie angielskiego przez wieksza czesc spoleczenstwa ograniczy nauki "tlumackie". Rozliczanie za miedzynarodowe publikacji ustawi jednlita poprzeczke. Z drugiej strony, jesli to samo srodowisko ludzi bedzie sie rzucac z zapalem na kazdego ktoremu prasa wyciagnie jakiekolwiek brudy to zadne z tych postulatow nie beda zrealizowane. Bo nikt nie zaufa napalencom. Dlatego nawoluje do UMIARKOWANIA. JAk mawial Mazowiecki "powoli aby do przodu". Pod tym katem obecna komisja prezydencka robi kroki w bok lub wrecz wstecz takie jak proby przewrocenia stopnia docenta (tak przynajmniej ktos twierdzil w dyskusji). Wiec jeszcze raz - zycze umiarkowania. Dzialmy TU I TERAZ. Patrzyc nalezy do PRZODU ale nie za daleko i nie zbyt ambitnie bo przeoczymy i potkniemy sie na pierwszym kamieniu przegapionym zaraz pod noga. Do tylu mozna zerkac ale nie nalezy z tego czynic obsesji! Laczmy nie dzielmy. Ile jeszcze razy mam powtarzac te banaly o ktorych powinno wiedziec kazde dziecko w przedszkolu? JZ Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Dalej nie rozumiesz 29.05.04, 15:32 Gość portalu: JZ napisał(a): > > Kadencja władz uczelnianych kończy się za rok, więc tym bardziej rektor ni > e > No i to jest tez konkretny powod dla jego postepowania. Moze nie ma zaciecia i > czasu zeby urzadzac widowiska mediom. Nie wiem, Nie potrafie powiedziec. Na > pewno rektor UG nie ma sytuacji latwej. Broń dalej rektora. We wcześniejszym poście wykazuję, że właśnie bezczynność i krętactwa rektora są igrzyskiem dla mediów. > > się co martwić tym, co będzie za 10 lat. Nikt nie mówi o włóczeniu władz > > uczelni po sądach, bo do prokuratury wpłynęły dwa PRYWATNE wnioski o ściga > nie > > za naruszenie praw autorskich. Cały czas mówię o odpowiedzialności zawodow > ej > > prof. Płachty, bo od tego są komisje dyscyplinarne. Odpowiedzialność karna > w > > tym przypadku nie jest zmartwieniem rektora Ceynowy. > Nikt nie mowi o wloczeniu uczelni po sadach? w sytuacji gdy skarzy > prominentnego profesora parwa karnego? Hmmmmm. Nie trzeba mowic to sie wie. Nie chodzi o to, żeby uczelnia włóczyła profesora po sądach, bo to zrobiły już byłe studentki. Chodzi o wszczęcie wewnątrzuczelnianego postępowania wyjaśniającego. Jeżeli środowisko akademickie Gdańska nie potrafi ustosunkować się do faktu nierzetelności akademickiej, to jest pośredni dowód na to, że samorządność akademicką należy ograniczyć, bo jest wykorzystywana w złym celu. > > I nie rozumiem konsekwencji, z jaką domagasz się reform strukturalnych, > > jednocześnie aprobując poczynania wszelkiej maści plagiatorów. To po chole > rę > JA NIE Apropbuje dzialanosci plagiatorow. J jestm przeciw nagonkom na > wszystkich ktorzy _natycmiastowo_ nie potepiaja, rozliczaja, scigaj naduzyc. > Czylyli dolaczaja do szczekajacego tlumu ktoremu pokazano kogos kogo akurat > mozna bezkarnie spalic na stosie ku uciesze gawiedzi. Dajmy dzialc sadom. > Wierzmy ze spraiedliwosc bedzie sprawiedliwa i nie uczekujmy ze bedzie bardziej > rychliwa. NA tym polega moj relizm w tej sprawie. Nie realizm, tylko nieznajomość faktów. Nie zamierzam poganiać ani prokuratury ani sądu. Każda grupa zawodowa ma najróżniejsze komisje odpowiedzialności zawodowej. Uczelnie wyższe mają komisje dyscyplinarne. Komisja dyscyplinarna (sąd uczelniany) UG nie może zająć się sprawą bez polecenia wydanego PRZEZ REKTORA rzecznikowi dyscyplinarnemu (uczelniany prokurator). Dopóki rektor nie wyda polecenia wszczęcia postępowania wyjaśniającego, komisja dyscyplinarna NIE MOŻE kiwnąć palcem w tej sprawie. > Z drugiej strony, jesli to samo srodowisko ludzi bedzie sie rzucac z zapalem > na kazdego ktoremu prasa wyciagnie jakiekolwiek brudy to zadne z tych > postulatow nie beda zrealizowane. Bo nikt nie zaufa napalencom. Dlatego Wszelkie postulaty zostaną zrealizowane tylko i wyłącznie NA PAPIERZE, jeżeli nie będzie efektywnej KONTROLI. Jeszcze raz: krytykuję bezczynność władz uniwersyteckich, a nie profesora, któremu ktoś coś wyciągnął. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ Re: Dalej nie rozumiesz IP: 146.21.1.* 29.05.04, 15:46 khmara napisał: > Gość portalu: JZ napisał(a): > Broń dalej rektora. We wcześniejszym poście wykazuję, że właśnie bezczynność > krętactwa rektora są igrzyskiem dla mediów. Ja go nie bronie, ja nawoluje do umiarkowanych sadow. W pelni popieram Twoje zapytania w tej sprawie. Ale tylko dotad dopoki nie sa one faktycznym osadem. > Nie chodzi o to, żeby uczelnia włóczyła profesora po sądach, bo to zrobiły > byłe studentki. Chodzi o wszczęcie wewnątrzuczelnianego postępowania > wyjaśniającego. Jeżeli środowisko akademickie Gdańska nie potrafi > się do faktu nierzetelności akademickiej, to jest pośredni dowód na to, że > samorządność akademicką należy ograniczyć, bo jest wykorzystywana w złym celu. Widzisz, problem rektora (byc moze) polega na tym ze to wcale nie uczelnia musi wloczyc profesora prawa po sadach lecze profesor prawa mozy wloczyc uczelnie i jest on doskonale wykwalifikowany zeby zrobic to niezwykle efektywnie. I jesli studentkom praktycznie nic nie grozi w przypadku kleski ich oskarzenia to uczelnia ma dosteczny majatek z ktorego komornik sciagnie "zadosczynienie" za stracone zdrowie, dochody oraz dobre imie pana profesora wynikle z "przesladowania za bezpodstawnym podjudzeniem" dwoch niedopowiedzilanych studentek. I co? Zrzekniesz sie wtedy swojego imunitetu interetowego i zglosisz sie do rektora zeby pokryc koszty? Masz z czego? Najlatwiej ryzykowac jak sie nic nie ma. > > rychliwa. NA tym polega moj relizm w tej sprawie. > Nie realizm, tylko nieznajomość faktów. Nie zamierzam poganiać ani > ani sądu. Każda grupa zawodowa ma najróżniejsze komisje odpowiedzialności > zawodowej. Uczelnie wyższe mają komisje dyscyplinarne. Komisja dyscyplinarna > (sąd uczelniany) UG nie może zająć się sprawą bez polecenia wydanego PRZEZ > REKTORA rzecznikowi dyscyplinarnemu (uczelniany prokurator). Dopóki rektor > wyda polecenia wszczęcia postępowania wyjaśniającego, komisja dyscyplinarna > NIE MOŻE kiwnąć palcem w tej sprawie. Sadu nie poganiasz ale poganiasz rektora. Dobrze! poganiaj! Ale nie osadzaj go automatycznie za oslanianie kradziezy. Dodatkowo, nie sugeruj ze ma to znamiona jakichkolwiek powiazan sprzed grubej kreski. JZ Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Re: Dalej nie rozumiesz 29.05.04, 16:17 Gość portalu: JZ napisał(a): > khmara napisał: > > Nie chodzi o to, żeby uczelnia włóczyła profesora po sądach, bo to zrobiły > > byłe studentki. Chodzi o wszczęcie wewnątrzuczelnianego postępowania > > wyjaśniającego. Jeżeli środowisko akademickie Gdańska nie potrafi > > się do faktu nierzetelności akademickiej, to jest pośredni dowód na to, że > > samorządność akademicką należy ograniczyć, bo jest wykorzystywana w złym c > elu. > Widzisz, problem rektora (byc moze) polega na tym ze to wcale nie uczelnia > musi wloczyc profesora prawa po sadach lecze profesor prawa mozy wloczyc > uczelnie i jest on doskonale wykwalifikowany zeby zrobic to niezwykle > efektywnie. I jesli studentkom praktycznie nic nie grozi w przypadku kleski > ich > oskarzenia to uczelnia ma dosteczny majatek z ktorego komornik > sciagnie "zadosczynienie" za stracone zdrowie, dochody oraz dobre imie pana > profesora wynikle z "przesladowania za bezpodstawnym podjudzeniem" dwoch > niedopowiedzilanych studentek. I co? Zrzekniesz sie wtedy swojego imunitetu > interetowego i zglosisz sie do rektora zeby pokryc koszty? Masz z czego? > Najlatwiej ryzykowac jak sie nic nie ma. > Znowu niepotrzebnie generalizujesz. Procedura wygląda tak: 1. Rektor wydaje rzecznikowi dyscyplinarnemu polecenie wszczęcia postępowania wyjaśniającego. Celem postępowania dyscyplinarnego jest ustalenie, czy istnieją zasadne podstawy do stwierdzenia, że obwiniony jest winien czynu, który mu się zarzuca. 2. Kiedy rzecznik dyscyplinarny zbierze dowody na to, że zostało popełnione wykroczenie dyscyplinarne, powołuje się komisję dyscyplinarną, której w tym przypadku musi przewodniczyć profesor zwyczajny. 3. Komisja dyscyplinarna zapoznaje się z przedstawionymi dowodami i przesłuchuje obwinionego i powołanych świadków, na tej podstawie orzeka o winie i wymierza karę. 4. Od orzeczenia komisji przysługuje odwołanie do komisji dyscyplinarnej przy Radzie Głównej. Uzupełnienie: 1. Komisja dyscyplinarna jest niezawisłym sądem uczelnianym, na jej decyzje nie ma wpływu rektor ani żaden inny przedstawiciel władz uniwersyteckich. 2. Komisja dyscyplinarna ma prawo zawiesić postępowanie do czasu zakończenia postępowania karnego prowadzonego przez prokuraturę. 3. Wyrok sądu nie jest przeszkodą dla wymierzenia kary dyscyplinarnej. Celem niniejszego wywodu było wykazanie, że rektor niczym nie ryzykuje, a jego rola ogranicza się do wydania rzecznikowi dyscyplinarnemu polecenia wszczęcia postępowania wyjaśniającego. Rektor ma na to 4 miesiące od chwili powzięcia wiadomości o popełnieniu czynu. Odpowiedz Link Zgłoś
bum_cyk_cyk.hey O czym jest ta dyskusja? 29.05.04, 17:04 Ja pozwolę sobie nieśmiało zauważyć, ze dyskutuja Panowie o tym, czy prawo ma byc przestrzegane czy nie. Ja pójdę o krok dalej. Czy Dekalog ma byc przestrzegany? Czy wykreslic jakies przykazanie? Może Nie kradnij? A może nie zabijaj? A przykazanie "Czcij Ojca swego i Matke swoja" sparafrazowac "Czcij ?? swego? To jest tez dobry temat do dyskusji. Cała ta dyskusja dalejo odbiega od treści artykułu i staje sie bardziej niż "akademicka". kiedy zaczniemy liczyc diabły na łebku od szpilki? Rozwodnic można wszystko, kazdą moralności i każdy zestaw zasad. Nie pomoże to nikomu. Wbrew pozorom obecnym wielkim polskiej nauki tez nie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ To dyskusja utopii z realizmem IP: 146.21.1.* 29.05.04, 18:26 bum_cyk_cyk.hey napisał: > Ja pozwolę sobie nieśmiało zauważyć, ze dyskutuja Panowie o tym, czy prawo ma > byc przestrzegane czy nie. Ja pójdę o krok dalej. Czy Dekalog ma byc > przestrzegany? Czy wykreslic jakies przykazanie? Może Nie kradnij? A może nie > zabijaj? A przykazanie "Czcij Ojca swego i Matke swoja" To nie ejst kwestia _wykreslenia_ lecz okreslenia stopnia interetacji. Na poszczegolne kwestie odpowiem pytaniami: czy moralna jest kradziez muzyki na internecie. Czy jest ona niemoralna w takim samym stopniu jak kradziez miliona zlotych z funduszu emerytalnego? Czy zabijanie na wojnie jest niemoralne? Czy zabijanie zwierzat jest tez niemoralne. Nauka juz dawno wskazala ze cierpia podobnie jak my, ludzie? Czy zabijanie plemnikow jest rozne od zabicia zygoty od zabicia dziecka lub czlowieka? Czy dziecko ma czcic swego ojca nawet jak ja bije lub zgwalcil? To nie sa pytania wylacznie akedemickie, biorac pod uwage jak wiele czasu posieca im prawodawstwo. _Wszystko_ zalezy od stopnia i aktualnego sposobu interpretacji. Zeby wrocic do tematu "nauka" chce jeszcze raz podkreslic ze walcze z zaostrzaniem negatywnego stosunku do tego co sie dzieje w kraju sczegolnie w oparciu o prehistoryczne uprzedzenia partyjne i klasowe. Jest zle i kazdy to widzi. Z wyciaganie brudow malo kto nam przyklasnie a jesli popelnimy blad to sami znajdziemy sie pod pregierzem i stracimy wiarygodnosc. JZ Odpowiedz Link Zgłoś
khmara O szacunek dla prawa 28.05.04, 14:01 Gość portalu: JZ napisał(a): > khmara napisał: > > Mój oryginalny post był skierowany do przeciwników stawiania grubej kreski > > WCZORAJ. > mowisz o innym, nieznanym mi kontekscie tego okreslenia. Mówię o karaniu za przestępstwa i wykroczenia dyscyplinarne, które nie uległy przedawnieniu i o bezwzględnym stosowaniu zasady, że wszyscy są równi wobec prawa. > Ale NIE DZIS ani NIE WCZORAJ bo to wciz sprawy biezce. Właśnie o to chodzi. Chcę podkreślić, że nie można skupiać się tylko i wyłącznie na optymalnych rozwiązaniach systemowych na przyszłość, z patologiami trzeba walczyć TU i TERAZ. Carmen S. mówiła wcześniej o potrzebie mycia rąk. Rozumiem to metaforycznie - trzeba zacząć od egzekwowania tego prawa, które jest. > > pozostali, tzn. władze UG, pilnują, żeby mu się krzywda zbytnia z tego pow > odu > > > Jak widac niektorych profesorow prawo jednak > > > sciga. Ale poki co jedynie w najbardziej radykalnych przypadkach. > 1) rozsadnym jest aby uczelnia poczekala na wynik sledztwa sadowego > 2) Sledztwo sie ponoc toczy, przynajmniej spraw jest w prokuraturze, wiec nie > ma podstawy do twierdzenia ze "sie nie sciga". Poczekajmy zobaczmy. Nie ostrz > topora zanim nie bedzie glowy do sciecia! Wyjaśniam to szczegółowo w innym wątku. Jeszcze raz: mówisz o prawie karnym. Pragnę zwrócić uwagę, że oprócz prawa karnego istnieją jeszcze przepisy dyscyplinarne zawarte w ustawie o szkolnictwie wyższym, a plagiat ewidentnie jest poważnym wykroczeniem dyscyplinarnym. Czyli środowisko akademickie ma możliwość ukarania plagiatora, ale nie chce z niej skorzystać. Tu nie ma na co czekać, bo sankcje dyscyplinarne, np. wykluczenie z zawodu, mogą być dotkliwsze niż sankcje karne, np. grzywna w wysokości miesięcznych poborów profesora. Za kilka tygodni wszczęcie postępowania dyscyplinarnego przeciwko profesorowi Płachcie nie będzie prawnie możliwe - rektor może wszcząć postępowanie dyscyplinarne w ciągu 4 miesięcy od 'podjęcia wiadomości' o popełnieniu czynu. > > Właśnie o to chodzi, że tylko niektórych. Rzecz w tym, że nie zależy to od > > radykalności przypadku - co gorsze: plagiat pracy doktorskiej czy plagiat > Lowisz tyby? Zbierasz grzyby? jagody? > _na pewno_ "TAK" > No to powiedz: Udalo cie sie zlowic(zebrac) je _WSZYSTKIE_. > ... Badz realistka! Realizm nie ma tu nic do rzeczy - w przypadku kradzieży samochodów wykrywalność też jest niska. Odmowa ukarania za plagiat profesora i byłego dziekana w praktyce oznacza przyzwolenie dla innych. Sygnał jest czytelny: martwy przepis = zielone światło. > I co wtedy powiesz? ze przepraszasz go za zmarnowany czas i wstyd? A moze > zaplacisz odszkodowanie za prowadzenie nagonki w internecie... > Wiec tak naprawde spojrzyj > prosze na podstawowa zasade cywilizowanego prawa ztanowiaca o niewinnosci poki > sie nie udowodni winy. Nie prowadzę nagonki na profesora Płachtę. Podkreślam jeszcze raz: prof. Płachta jest podejrzany o dokonanie plagiatu. Nie podaję nigdzie, jaką karę POWINIEN otrzymać, podaję jedynie, jakie sankcje są prawnie przewidziane w przypadku udowodnienia zarzutów. W internecie APELUJĘ O PODJĘCIE USTAWOWO PRZEWIDZIANYCH KROKÓW DYSCYPLINARNYCH przez Uniwersytet Gdański i wykazuję, dlaczego takie postępowanie jest potrzebne. > Jeszcze raz podkresle, ze jesli chemy nawolywac do brania wzorcow zachodnich > to nalezy je brac wszystkie. Inaczej OFA bedzie wygladac jak buszmeni w > walkmanami. > JZ Podkreślam jeszcze raz, zmiana prawa nic nie da, jeżeli nie zmusi się władz do respektowania prawa, które już obowiązuje. Prawo to nie tylko kodeks karny, ale również ustawy, rozporządzenia ministrów, statuty uczelni i regulaminy studiów. W dżungli będziemy żyć tak długo, jak długo prawo silniejszego będzie ważniejsze niż prawo ustanowione i spisane w tych dokumentach. PS. Jeżeli profesor Płachta przedstawi świadków, że rzeczone prace magisterskie podyktował studentkom z pamięci, wciąż będzie winien wykroczenia dyscyplinarnego, ponieważ stanowi to naruszenie obowiązków służbowych przez promotora. W tej sytuacji nie będzie go można ukarać na podstawie kodeksu karnego, ani na podstawie przepisów dyscyplinarnych, ponieważ minie ustawowo przewidziany termin, w którym postępowanie dyscyplinarne mogło być wszczęte. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ gdzies miedzy dzungla a utopia IP: 146.21.1.* 28.05.04, 14:55 khmara napisał: > Gość portalu: JZ napisał(a): > > khmara napisał: > Mówię o karaniu za przestępstwa i wykroczenia dyscyplinarne, które nie uległy > przedawnieniu i o bezwzględnym stosowaniu zasady, że wszyscy są równi wobec > prawa. To wlasnie jest TU I TERAZ. I nie ma nic wspolnego z pojeciem "grubej kreski". > trzeba walczyć TU i TERAZ. Carmen S. mówiła wcześniej o potrzebie mycia rąk. > Rozumiem to metaforycznie - trzeba zacząć od egzekwowania tego prawa, które Carmen mowila wyjatkowo metaforycznie, szczegolnie o badanich w ZSRR. Moze zaczniemy of tego zeby byla czasta woda? Albo mydlo. Mam jeszcze cos poopowiadac o poziomie matur? Kiedys ustalilismy zasady OFA jako w miare konkretne zasady poprawy stosunkow w POlsce. Czy teraz dolaczasz do obozu zrzedliwych malkontentow? Przeciez DO JASNEJ CH*** kazdy widzi ze jest zle. przestancie gadac metaforami. > Wyjaśniam to szczegółowo w innym wątku. Jeszcze raz: mówisz o prawie karnym. odpowiedzialem forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11426149&a=13010230 Podziekiujmy JW za rozdrabnianie dyskusji po dziesiec listow na kazdy pseudotemat. Oczywiscie baez zdnych odnosnikow. Tzw salonowiec. > > Lowisz tyby? Zbierasz grzyby? jagody? > > _na pewno_ "TAK" > > No to powiedz: Udalo cie sie zlowic(zebrac) je _WSZYSTKIE_. > > ... Badz realistka! > Realizm nie ma tu nic do rzeczy - w przypadku kradzieży samochodów > wykrywalność > też jest niska. Odmowa ukarania za plagiat profesora i byłego dziekana w > praktyce oznacza przyzwolenie dla innych. Sygnał jest czytelny: martwy Widzisz. W przypadku kradziey samochodu policja przyjmie zawiadomienie i bedzie miala nadziej ze samochod "sam sie znajdzie". Wiesz dlaczego? Dlatego ze Policjanci wbrew powszechnemu mniemaniu _mysla_. I wiedza ze lepiej jest im poswiecic czas rozpracowaniu gangu niz na uganianie sie za kazdym zgloszeniem przez przez 15 minut na kogucie. Nawet mimo tego ze tlum mialby wielko zabawe i powazanie dla policji by zapewne wzroslo. > > to nalezy je brac wszystkie. Inaczej OFA bedzie wygladac jak buszmeni w > > walkmanami. > > JZ > Podkreślam jeszcze raz, zmiana prawa nic nie da, jeżeli nie zmusi się > władz do > respektowania prawa, które już obowiązuje. Popieram i zycze powodzenia. Ale przestrzegam nie strac na tym zycia! > Prawo to nie tylko kodeks karny, ale > również ustawy, rozporządzenia ministrów, statuty uczelni > > i regulaminy studiów. > W dżungli będziemy żyć tak długo, jak długo prawo silniejszego będzie > ważniejsze niż prawo ustanowione i spisane w tych dokumentach. Nawet w anjbarziej cywilizowanym sytemie przewage ma ten kto potrafi umiec czytac i ma finanse lub powiazania. Pomiedzy DZUNGLA a UTOPIA jest PRZEPASC. Jeszcze raz zalecam umiar! > PS. Jeżeli profesor Płachta przedstawi świadków, że rzeczone prace > magisterskie > podyktował studentkom z pamięci, wciąż będzie winien wykroczenia > dyscyplinarnego, ponieważ stanowi to naruszenie obowiązków służbowych przez > promotora. Rozumiem ze nigdy nie przeszlas ulicy obok pasow dla pieszych ani na czerwonym swietle. No to moze masz prawo rzucic ten pierwszy kamien. A moze sie jednak czpiesz na zasadzie ze na kazdego haczyk sie znajdzie, a tego pana profesore to juz na pewno da sie na czyms uwalic. Nikt nie jest swiety. Dajmy to osadzic sadom. Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Re: gdzies miedzy dzungla a utopia 28.05.04, 15:38 Gość portalu: JZ napisał(a): > Kiedys ustalilismy zasady OFA jako w miare konkretne zasady poprawy stosunkow > w POlsce. Czy teraz dolaczasz do obozu zrzedliwych malkontentow? Przeciez DO > JASNEJ CH*** kazdy widzi ze jest zle. przestancie gadac metaforami. > Nie chodzi mi o tanie moralizatorstwo, ale o zwrócenie uwagi na fakt, że bezczelne zżynanie od kogo popadnie, nie wyłączając własnych magistrantów i doktorantów, staje się powszechnym sposobem na szybkie zwiększenie tzw. dorobku naukowego. Jaką wartość ma ten dorobek, jeżeli profesor zwyczajny zżyna od własnych studentek? Nie stoi to w sprzeczności z zasadami OFA - do takich zachowań wręcz zachęca absurdalna drabinka stopni i tytułów. > A moze sie jednak > czpiesz na zasadzie ze na kazdego haczyk sie znajdzie, a tego pana profesore > to > juz na pewno da sie na czyms uwalic. Ten pan profesor akurat mnie gie obchodzi, ani krewny, ani znajomy. > Nikt nie jest swiety. Dajmy to osadzic > sadom. I komisji dyscyplinarnej, która jest niezawisłym sądem uczelnianym. Sądy powszechne winne rozstrzygać w sprawach karnych (plagiat JEST przestępstwem), ale nie są najodpowiedniejszą instancją w kwestiach rozstrzygania o rzetelości naukowej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ Re: gdzies miedzy dzungla a utopia IP: 146.21.1.* 28.05.04, 18:28 khmara napisał: > Gość portalu: JZ napisał(a): > > Kiedys ustalilismy zasady OFA jako w miare konkretne zasady poprawy > Nie chodzi mi o tanie moralizatorstwo, ale o zwrócenie uwagi na fakt, że > bezczelne zżynanie od kogo popadnie, nie wyłączając własnych magistrantów i > doktorantów, staje się powszechnym sposobem na szybkie zwiększenie tzw. Kazdy zwieksza dorobek tak jak moze. Dopoki nie pojawi sie niezalezny sposob oceny z zawnatrz wszelkie narzekania sa tanim moralizatorstwem. A I tak kazdy widzi ze jest zle. > Ten pan profesor akurat mnie gie obchodzi, ani krewny, ani znajomy. > > Nikt nie jest swiety. Dajmy to osadzic > > sadom. > I komisji dyscyplinarnej, która jest niezawisłym sądem uczelnianym. Sądy > powszechne winne rozstrzygać w sprawach karnych (plagiat JEST przestępstwem), > ale nie są najodpowiedniejszą instancją w kwestiach rozstrzygania o rzetelości > naukowej. Zgadzam sie, szczegolnie biorac pod uwage podane przez ciebie mozliwosc przedawnienia sprawy. I slusznie ze naglasniasz to. Byc moze ktos na UG wywiesi twoj list przy rektoracie zeby rektor nie mogl mowic ze "przypadkiem" zapomnial. JZ Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Re: gdzies miedzy dzungla a utopia 28.05.04, 18:58 Gość portalu: JZ napisał(a): > khmara napisał: > > Gość portalu: JZ napisał(a): > > > Kiedys ustalilismy zasady OFA jako w miare konkretne zasady poprawy > > Nie chodzi mi o tanie moralizatorstwo, ale o zwrócenie uwagi na fakt, że > > bezczelne zżynanie od kogo popadnie, nie wyłączając własnych magistrantów > > i doktorantów, staje się powszechnym sposobem na szybkie zwiększenie tzw. > Kazdy zwieksza dorobek tak jak moze. Dopoki nie pojawi sie niezalezny sposob > oceny z zawnatrz wszelkie narzekania sa tanim moralizatorstwem. A I tak kazdy > widzi ze jest zle. Nie ma systemów w pełni niezależnych od ludzi. Teraz też dorobek habilitanta jest oceniany przez tajnego superrecenzenta CK, co stanowi namiastkę niezależnej oceny. Najskuteczniejszym sposobem zapobiegania patologiom jest świadomość nieuchronności kary, jeżeli sprawa się wyda. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ TAK!: świadomość nieuchronności kary IP: 146.21.1.* 28.05.04, 21:06 khmara napisał: > Nie ma systemów w pełni niezależnych od ludzi. Teraz też dorobek habilitanta > jest oceniany przez tajnego superrecenzenta CK, co stanowi namiastkę > niezależnej oceny. Najskuteczniejszym sposobem zapobiegania patologiom jest > świadomość nieuchronności kary, jeżeli sprawa się wyda. Swietnie. W pelni zgoda. Z tym tylko ze w poprzednim systemie taka swiadomosc nie istniala i jej poczucie bylo skutecznie tlamszone metodami partyjnymi. Zapisy prawa byly w wiekszosci martwe, przynajmniej dla czesci partyjnej. Niektorzy poszli do partii bo byli zli ale wiekszosc poszla bo byla to jedyna droga do sukcesu. Wobec tego sciganie ludzi z tamtych czasow jest malo sensowne. jest to faktycznie dzilnie prawa wstecz, niekoniecznie prawa pisanego lecz wlasnie tego opartego na codziennej egzekwoalnosci. DAm przyklad (oczywiscie przykladnie przesadzony): Jesli jutro ktos wykaze ze z przechodzenie na czerownym swietle ulicy nalezy wlepiac baty pod pregierzem na rynku dla przykldnego wychowania dzieci i mlodziezy to czy zaakceptujesz to i odwaznie przyznasz sie ze przeszlas 10 lat temu i zglosisz sie po odbior ponizajacej kary? Czy przylozysz reke do skazania kolegi? A przeciez dzieci faktycznie gina na drogach. rowniez dlatego ze starsi daja im zly wzor, to tylko kwestia ze obecnie kary cielsene nie sa preferowana forma kary i sam fakt sie bagatelizuje. Ale za 10 lat? Kto wie?! Moze jak dozyjesz 100 lat to ludzie beda ce ciagali po sadach za jedzenie cieleciny bo caly swiat przejdzie na wegerianizm i bedziesz dla nich najbardziej obrzydliwym barbarzynskim kanibalem. Czy to tez zaakceptujesz? czy jednak wolisz gruba kreske? JZ Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Re: TAK!: świadomość nieuchronności kary 28.05.04, 21:55 Gość portalu: JZ napisał(a): > khmara napisał: > > Nie ma systemów w pełni niezależnych od ludzi. Teraz też dorobek habilitan > ta > > jest oceniany przez tajnego superrecenzenta CK, co stanowi namiastkę > > niezależnej oceny. Najskuteczniejszym sposobem zapobiegania patologiom jes > t > > świadomość nieuchronności kary, jeżeli sprawa się wyda. > Swietnie. W pelni zgoda. Z tym tylko ze w poprzednim systemie taka swiadomosc > nie istniala i jej poczucie bylo skutecznie tlamszone metodami partyjnymi. > Zapisy prawa byly w wiekszosci martwe, przynajmniej dla czesci partyjnej. > Niektorzy poszli do partii bo byli zli ale wiekszosc poszla bo byla to jedyna > droga do sukcesu. Wobec tego sciganie ludzi z tamtych czasow jest malo > sensowne. jest to faktycznie dzilnie prawa wstecz, niekoniecznie prawa pisanego > > lecz wlasnie tego opartego na codziennej egzekwoalnosci. > Bez przesady. Nie wiem, czy facet był kiedykolwiek w partii, komunizm w Polsce skończył się 15 lat temu, a splagiatowane prace powstały 2 lata temu. Jeżeli komunizm ma z tą bieżącą sprawą cokolwiek wspólnego, to tym bardziej takie pozostałości komunistycznego myślenia w nauce trzeba zwalczać, a przynajmniej publicznie piętnować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ Znowu mowimy o rozych rzeczach IP: 146.21.1.* 29.05.04, 12:44 khmara napisał: > Gość portalu: JZ napisał(a): > > khmara napisał: > > > Nie ma systemów w pełni niezależnych od ludzi. Teraz też dorobek habi > > > niezależnej oceny. Najskuteczniejszym sposobem zapobiegania patologio > > > świadomość nieuchronności kary, jeżeli sprawa się wyda. > > Swietnie. W pelni zgoda. Z tym tylko ze w poprzednim systemie taka > swiadomosc > > nie istniala i jej poczucie bylo skutecznie tlamszone metodami partyjnymi. JA mowie o "grubej kresce" i o sciganiu ludzi w oparciu i siegajac po zaszlosci sprzed ponad powiedzmy "wiecej niz 10 lat temu". > > Zapisy prawa byly w wiekszosci martwe, przynajmniej dla czesci partyjnej. > > Niektorzy poszli do partii bo byli zli ale wiekszosc poszla bo byla to jed > yna > > droga do sukcesu. Wobec tego sciganie ludzi z tamtych czasow jest malo > > sensowne. jest to faktycznie dzilnie prawa wstecz, niekoniecznie prawa > pisanego > > lecz wlasnie tego opartego na codziennej egzekwoalnosci. JA dalej mowie o tym samym: "tamtych czasow", "przepisy partyjne". Przeciez nie moge wpisywac w kazde zdanie "PRL" > Bez przesady. Nie wiem, czy facet był kiedykolwiek w partii, komunizm w > skończył się 15 lat temu, a splagiatowane prace powstały 2 lata temu. Jeżeli > komunizm ma z tą bieżącą sprawą cokolwiek wspólnego, to tym bardziej takie > pozostałości komunistycznego myślenia w nauce trzeba zwalczać, a przynajmniej > publicznie piętnować. A Ty starasz sie to wpisac do konkretnej sprawy TU i TUTAJ. Nie! Sprawa tu i tutaj powinna byc rozliczano z jak wiekszym mozliwym poszanowaniem dla prawa. Rektor jesli utrudnia dzilalnosc wymiarowi sprawiedliwosci tez powinien byc pociagniety do odpowiedzialnosci przez odpowiednienie organy panstwa. ALE nikt przy tym nie mam prawa ani jednemu ani drugiemu zagladac w ich osiagniecia sprzed 10-15 lat, sczegolnie probujac ich osadzania we wspolczesnych kryteriach. Doprowadzi to do takiego samej kompromitacji jak komentarze na temat NRDowskeigo dorobku jednego z profesorow na tym forum. Czy ludzka pamiec jest an tyle krotka zeby nie pamietac ze 20 lat temy NRD bylo najbardziej na zachod jak tylko mzna w bloku RWPG? I ze obowiazujacym jezykiem byl rosyjski. I ze najwiekszym osiagnieciem polskiego profesora byl wyjazd na konferencje do Szwecji i zostanie "cichcem" dodatkowe 5 dni zeby w tym czasie zarobic na nowy samochod/telewizor/mieszkanie zbieraniem truskawek!? JAk mozna w tej sytuacji porownywac dorobek?! ALe przestepstwa TU i TUTAJ nalezy rozliczac TU I TUTAJ - pamietajac o zdroworozsadkowych ograniczeniach i w szczegolnosci ze sieganie po anty- grubokreskowe argumenty jest faktycznie kopaniem ponizej pasa i to starsze osoby! Tyle co do "moralnosci" rewanzystow. JZ Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Re: Znowu mowimy o rozych rzeczach 29.05.04, 14:01 Gość portalu: JZ napisał(a): > JA mowie o "grubej kresce" i o sciganiu ludzi w oparciu i siegajac po > zaszlosci sprzed ponad powiedzmy "wiecej niz 10 lat temu". > Ja mówię o konkretnym przypadku sprzed dwóch lat i nie może tu być mowy o działaniu prawa wstecz. > A Ty starasz sie to wpisac do konkretnej sprawy TU i TUTAJ. Nie! Sprawa tu i > tutaj powinna byc rozliczano z jak wiekszym mozliwym poszanowaniem dla prawa. > Rektor jesli utrudnia dzilalnosc wymiarowi sprawiedliwosci tez powinien byc > pociagniety do odpowiedzialnosci przez odpowiednienie organy panstwa. Rektor nie utrudnia pracy wymiaru sprawiedliwości, bo sprawa toczy się przeciwko konkretnej osobie na prywatny wniosek dwóch pań. Rektor odmawia wszczęcia postępowania dyscyplinarnego NA UCZELNI, co oznacza, że nie chce, aby podejrzany został pociągnięty do odpowiedzialności zawodowej za popełnione czyny. Tu nie chodzi o taki, czy inny wymiar kary, ale o jakość uprawianej w Polsce nauki. Jeżeli środowisko akademickie zgadza się na wliczanie do dorobku naukowego plagiatów prac magisterskich i obcojęzycznych artykułów, to nie widzę potrzeby przeznaczania jakichkolwiek środków finansowych z budżetu państwa na tego typu działalność naukową. KROPKA. > ALE nikt przy tym nie mam prawa ani jednemu ani drugiemu zagladac w ich > osiagniecia sprzed 10-15 lat Nie mówię o osiągnięciach sprzed 10-15 lat, ale o dorobku po 1998 roku. Ale bez względu na Pasteura czy kogokolwiek innego, plagiat popełniony 15 lat temu nadal jest plagiatem. > JAk mozna w tej sytuacji porownywac dorobek?! A co stoi na przeszkodzie, żeby porównywać dorobek po 1989 czy 1991 roku? O jakim rewanżu mówisz? Za co? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ Re: Znowu mowimy o rozych rzeczach IP: 146.21.1.* 29.05.04, 15:13 khmara napisał: > Gość portalu: JZ napisał(a): > > JA mowie o "grubej kresce" i o sciganiu ludzi w oparciu i siegajac po > > zaszlosci sprzed ponad powiedzmy "wiecej niz 10 lat temu". > Ja mówię o konkretnym przypadku sprzed dwóch lat i nie może tu być mowy o > działaniu prawa wstecz. Czyli mowimy o roznych rzeczach. JA powiniem duskutowac z JW a Ty z rektorem UG. > Rektor nie utrudnia pracy wymiaru sprawiedliwości, bo sprawa toczy się > przeciwko konkretnej osobie na prywatny wniosek dwóch pań. Rektor odmawia > wszczęcia postępowania dyscyplinarnego NA UCZELNI, co oznacza, że nie chce, > podejrzany został pociągnięty do odpowiedzialności zawodowej za popełnione > czyny. Jesli ma takie kompetencje i uwaza ze jest to dobre dla uczelni (a pewnie jest bo jak sprawa ucichnie to prof. Plachta wroci na stanowisko i przyniesie finansowanie z budzetu panstwa zwiazane z tytulem profesorkim). I jesli sie boi rozgrywaek z prawnikiem TO JEST TO JEGO DECYZJA. Prawdopodobnie podejmuje ja w swiadomosci ze z ministerstwa ktos moze przyslac mu pisemne zapytanie dlaczego. I jak znam zycie ma juz przygotowana odpowiedz. Na tym polega jego kompetencja i niezaleznosc uczelni. Rektor byc moze zdaje sobie takze sprawe ze jak pojdzie zle to przylgnie do niego nalepka oslaniania plagiatorow i juz wiecej rektorem nie zostanie. Dobrze jest w tym przypadku ze Ty zadajesz te pytania i dobrze jesli one dotra do srodowiska naukowego bo to ogranicza mozliwosc postepowanie rektora z pobudek czysto kolezenskich anizeli pragmatycznych. Ale pozostawmy to ramach pytan zadawanych publicznie a nie automatycznego osadzenia go za "oslanianie plagiatorstwa". > Tu nie chodzi o taki, czy inny wymiar kary, ale o jakość uprawianej w Polsce > nauki. Jeżeli środowisko akademickie zgadza się na wliczanie do dorobku > naukowego plagiatów prac magisterskich i obcojęzycznych artykułów, to nie > potrzeby przeznaczania jakichkolwiek środków finansowych z budżetu państwa na > tego typu działalność naukową. KROPKA. Swietnie! To teraz przeczytaj propozycje OFA i osadz czy w razie ich zastosowania takie srodki by sie znalazly! Rozsadna metodyka dzialania polega na zadawaniu niewygodnych pytan decydentom i prponowaniu rozwiazan. Nagonki sa w miare dobre bo naglasniaja sprawe medialnie... ALE sa tez bardzo niebezpieczne - bardzo latwo przeskoczyc " o jeden most za daleko". Dlatego sugeruje umiar i realizm oraz przede wszystkim NIE SKLOCANIE srodowiska. JZ PS: > A co stoi na przeszkodzie, żeby porównywać dorobek po 1989 czy 1991 roku? > O jakim rewanżu mówisz? Za co? Nie chce mi sie juz szukac ale nawet na tym forum byly zadania i zadosc uczynienie szkod i rozliczanie ludzi. Chyba nie wierzysz ze zaintersowane osoby chca to wszystko robic dla szystej satysfakcji historycznej! Jesli chodzi o historie to jeszcze raz powtorze ze wlasnie brak grubej kreski powoduje ze wiedza o tym co sie dzialo odchodzi wraz ludzmi do grobu. Nikt zagrozony, faktycznie czy nie kara, nie bedzie udzielal szczerych wywiadow historykom. Najlepiej "morda w kubel". JZ Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Re: Znowu mowimy o rozych rzeczach 29.05.04, 15:58 > > Tu nie chodzi o taki, czy inny wymiar kary, ale o jakość uprawianej w Pols > ce > > nauki. Jeżeli środowisko akademickie zgadza się na wliczanie do dorobku > > naukowego plagiatów prac magisterskich i obcojęzycznych artykułów, to nie > > potrzeby przeznaczania jakichkolwiek środków finansowych z budżetu państwa > na > > tego typu działalność naukową. KROPKA. > Swietnie! To teraz przeczytaj propozycje OFA i osadz czy w razie ich > zastosowania takie srodki by sie znalazly! Rozsadna metodyka dzialania polega > na zadawaniu niewygodnych pytan decydentom i prponowaniu rozwiazan. Nagonki sa > w miare dobre bo naglasniaja sprawe medialnie... ALE sa tez bardzo > niebezpieczne - bardzo latwo przeskoczyc " o jeden most za daleko". Dlatego > sugeruje umiar i realizm oraz przede wszystkim NIE SKLOCANIE srodowiska. Tu właśnie potrzebny jest dość cyniczny realizm zamiast idealistycznego powoływania się na zbiór szlachetnych zasad. Chyba prof. Wróblewski pisał w Forum Akademickim o tym, że zasady oceny parametrycznej muszą uwzględniać specyfikę dyscypliny badawczej. Specjalista od polskiego prawa karnego czy od Polski Piastów ma ograniczone możliwości publikowania w międzynarodowych czasopismach o wysokim IF. W praktyce oznacza to, że dorobek naukowca czy jednostki badawczej dalej będą oceniane przez konkretnych ludzi. To, czego obecnie brakuje, to świadomość wśród tych recenzentów dorobku, prac habilitacyjnych, wniosków badawczych, że niekompetenta, tendencyjna czy 'koleżeńska' recenzja godzi w ich własny autorytet. Jeżeli jakiekolwiek, choćby najsłuszniejsze zasady mają być skuteczne w praktyce, to zacząć należy od zmiany świadomości, w przeciwnym wypadku najszlachetniejsze zasady pozostaną spisaną na papierze utopią. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ Na drodze do raju IP: 146.21.1.* 29.05.04, 18:41 khmara napisał: > Tu właśnie potrzebny jest dość cyniczny realizm zamiast idealistycznego > powoływania się na zbiór szlachetnych zasad. Chyba prof. Wróblewski pisał w > Forum Akademickim o tym, że zasady oceny parametrycznej muszą uwzględniać > specyfikę dyscypliny badawczej. Specjalista od polskiego prawa karnego czy od > Polski Piastów ma ograniczone możliwości publikowania w międzynarodowych > czasopismach o wysokim IF. W praktyce oznacza to, że dorobek naukowca czy Zbior zasad nie jest idealistyczny. Zasady sa praktycznie stosowane za granica i w kraju (KBN i fundacje). I OCZYWISCIE uwzgledniaja podane przez ciebie problemy poprzez stosowanie fakt ze projekty badawcze zawsze sa oceniane przez fachowcow z tej samej dziedziny, ktorzy doskonale wiedza ze w matematyce mozna publikowac jeden artykul na 3 lata a archologii luzyckiej publikacje beda z zasady w czasopismach polskich. Ale, Ale... jesli ktos jest geniuszem to spokojnie napissze do czasopisma angielskiego nawiazujac do dopowiednich zwyczajow anglosaksonskich. Tam ludzie tez chca posluchac o skorupach innych niz ich wlasne. Jesli chodzi o prawnikow to chyba zartujesz... Zagadnienia kompatybilnosci prawa europejskiego z polskim sa niemalze nieskonczone. powinni publikowac jak genetycy: po 10 artykulow rocznie! Jesli uda sie uruchomic i otworzyc na zmiany tych co potrafiliby to zrobic w polskiej nauce to OFA ma szanse powodzenia. Jesli pierwsza rzecza od ktorej zaczniemy dzialanie to bedzie rozliczanie przeszlosci i windykacja krzywd JW nikt nam nie uwierzy. JA sam zas uwierze ze dalem sie wciagnac w przepowiadany przez Dyplomate "podkop do grajdola". Rewolucjonistow i fanatykow z prostymi odpowiedziami na wszystko slucha tylko niezadowolony tlum. Decydenci albo uciekaja albo kaza rozstrzeliwac. Nie dajmy sobnie przylepic takiej etykietki przez udzial w polowaniach na czarownice! JZ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ Efektywnosc badan historii przez IPN IP: 146.21.1.* 29.05.04, 15:29 Jeszcze drobny przyklad efektywnosci historii "niegrubokreskowej" Jesliby do Jedwabnego pojechal 23 letni magistrant z butelka wodki za 30 zlotych to dowiedzialby sie wiecej anizeli _prokuratorzy_ IPN wywalajacy rocznie miliony zlotych. Dowiedzialby sie ani lepiej ani gorzej. Swiadkowie sa tak samo zawodni pod wplywem pol litra jak i stresu przesluchania prokuratorskiego. Ale jesli chodzi o _gadatliwosc_ to wodka jest o 5000% lepsza. Tyle tylko ze jesliby nawet pojechal teraz to ludziska by z nim nie wypily: "Bo to moze byc szpieg z IPN albo co gorsze jakis dziennikorz". "Wiedza" o historii pojdzie do grobow szczelnie owinieta calunem nieufnosci. JZ. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasio Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.proxy.aol.com 30.05.04, 18:40 Moze mi ktos wytlumaczy, do czgo ta cala dyskusja zmierza?? Ile czasu stracili autorzy niektorych postow bezproduktywnie przed komputerem. Pracujac naukowo, stawia sie zawsze CEL pracy na pierwszym miejscu. A to zalenie sie na klimat panujacy w polskim (i nie tylko) swiatku naukowym jest bez celu. Dlaczego bez celu??? Bo oczyszczenie tego swiatka jest na miare czyszczenia mitologicznych stajni i wszyscy zwiazani w jakis sposob z tym swiatkiem (a moze polswiatkiem) naukowym wiedza o tym. Czyz nie lepiej zabrac sie do wlasnej pracy i stworzyc samemu cos wartosciowego, zamiast wyciagac wady innych (czesto po nazwisku) i biadolic na system. Napisano tu prawie 1000 postow. Zakladajac, z jeden post lacznie z przejrzeniem innych zajal tylko 10 min., to mowimy tu o ok 150 godz. czyli zmarnowanych 20 (dwudziestu) dniach pracy. Jest to praktycznie miesiac pracy pracownikow naukowych w Polsce stracony no KLOTNIE, a kalkulacja podana powyzej jest prawdopodobnie bardzo konserwatywna. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dyzio Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.autocom.pl 30.05.04, 18:59 Piękne wyliczenia ! Widac sprawnośc prawdziwego naukowca. Ale ja gdzies juz to słyszalem. Bodajże w 1980 kiedy 'robole' zamiast produkowac kolejne statki i transportowac szynkę dla wzmocnienia potegi systemu komunistycznego Wielkiego Brata robili jakies niczym nieuzasadnione 'przerwy w pracy' (strajkow nie było w terminologii komunistycznej) dązac w koncu do zmiany systemu co jak widac nie do konca się udało. Krytyka tego forum jest potrzebna bo wiele w nim dyrdymolenia a mało realnych działan dla zmiany systemu. Wpis chyba tow. Pyki ? (jak sądze)swiadczy o konieczności bardziej konkretnych dzialan na rzecz zmiany systemu nauki i edukacji w Polsce forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=13045547 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: itakdalej Towarzysz Wiesław żyje !!! IP: *.chello.pl 30.05.04, 19:09 1968 Władysław Gomułka: "Studenci do nauki, pisarze do pióra." 2004 Jasio napisał: > Moze mi ktos wytlumaczy, do czgo ta cala dyskusja zmierza?? > Ile czasu stracili autorzy niektorych postow bezproduktywnie przed komputerem. ... > Czyz nie lepiej zabrac sie do wlasnej pracy i stworzyc samemu cos > wartosciowego, zamiast wyciagac wady innych (czesto po nazwisku) i biadolic na > system. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasio Re: Do zastanowienia sie: IP: *.proxy.aol.com 30.05.04, 20:07 Tow. Wieslaw zyje??!! A zyje. I wiedzie mu sie calkiem nie tak zle. Wszyscy klaskali, jak porozumienie okraglego stolu zostalo podpisane. Ty pewnie tez klaskales. A co do polswiatka nauki, to moje doswiadczenie pokazuje, ze powazne formy degeneracji mozna znalezc nie tylko w Polsce, ale w wielu rozwinietych krajach stawianych za wzor. Przed przystapieniem do dyskusji nalezy zdefiniowac pojecie KARIERY NAUKOWEJ, a takiej definicji tu nie znalazlem. Definicja jest prosta: Zrobienie kariery naukowej, to wejscie na taka droge, na ktorej czlowiek sie nie przepracowywuje, ma autorytet, jest szanowanym w gronie "wysoko postawionych" i robi kase. Wniesienie jakis trwalych wartosci do swiatowej nauki do sprawa co najmniej drugorzedna. Innymi slowy "wlasciwie", pojeta droga kariery naukowej, jak zdefiniowalem powyzej, jest forma raka w spoleczenstwie. Jednym sie powiodlo wejsc na taka droge,a innym nie. I ci ktorym sie nie powiodlo obszczekuja na tym forum wybrancow losu. Pozdrawiam P.S. Poniewaz moj czas jest dosc drogi i mam malo wolnego czasu, wylaczam sie z tej dyskusji zostawiajac wam sprawe do zastanowienia sie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: itakdalej Proszę więcej nie tracić swojego cennego czasu IP: *.chello.pl 30.05.04, 21:45 Gość portalu: Jasio napisał(a): > Tow. Wieslaw zyje??!! > A zyje. I wiedzie mu sie calkiem nie tak zle. Wszyscy klaskali, jak > porozumienie okraglego stolu zostalo podpisane. Ty pewnie tez klaskales. Nie rozumiem tego stwierdzenia. Okrągły stół był wielkim osiągnięciem, które utorowało drogę pokojowym (z dokładnością do Rumunii) przemianom w całej Europie Środkowej. Mimo wszystkich słabości demokracji w Polsce! Pan mało wie i rozumie, jeżeli Pan uważa inaczej. > A co do polswiatka nauki, Półświatek to drobni przestępcy, margines społeczny. Naprawdę Pan uważa, że ludzie nauki nie tworzą nic wartościowego, i można ich porównać hurtem do prostytutek, chuliganów i złodziejaszków? > Zrobienie kariery naukowej, to wejscie na taka droge, na ktorej czlowiek sie > nie przepracowywuje, ... > P.S. Poniewaz moj czas jest dosc drogi i mam malo wolnego czasu, Bardzo nam przykro, że Panu się nie udało, musi Pan pracować nawet w niedzielę i jest tak zgorzkniały. > wylaczam sie z > tej dyskusji zostawiajac wam sprawe do zastanowienia sie. Pana czas jest zbyt cenny - bardzo prosimy na przyszłość się nie włączać w ogóle do takich dyskusji. Zyska na tym i Pan i my, i dyski portalu GW. My marzymy o tym, żeby było u nas tak fatalnie z nauką, jak w USA. Tak jak i z demokracją, przestrzeganiem prawa, ruchem drogowym, ochroną zdrowia, itp. Mimo, że i w tych dziedzinach na pewno można tam znaleźć "poważne formy degeneracji". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Surmaczowa Re: Do zastanowienia sie: IP: *.icpnet.pl 30.05.04, 22:23 Muszę niestety przyznać słuszną rację Szanownemu Panu Janowi. Absolutnie! Zebrana tu młodzież całkowicie niepotrzebnie strzępi języki. Młodzi ludzie przede wszystkim, jak słusznie zauważył Pan Jan, piszą nie na temat. Czy w Polsce można robić karierę naukową? Absolutnie! Przecież dość mamy szanowanych profesorów, którzy jakoś te kariery zrobili. Zamiast śledzić uważnie kariery swoich mistrzów i brać z nich przykład, młodzi ludzie absolutnie niepotrzebnie marnują miejsce na portalu publicznej gazety. Jak ktoś się nie dorobił magistrantów, albo nawet doktorantów, od których może przepisywać, to musi sam ciężko pracować. Absolutnie! W takiej Ameryce to jest dopiero degeneracja, te wszystkie publikacje ze sfałszowanymi wynikami retraktowane w Pubmedzie, te wszystkie plagiaty... U nas czegoś takiego nie ma, absolutnie! I absolutnie nie ma co narzekać, że ktoś uczciwą pracą zdobył sobie autorytet, sławę, pieniądze i zasłużone miejsce w akademickim półświatku. Absolutnie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ na bezrybiu i rak ryba IP: 146.21.1.* 31.05.04, 13:13 Gość portalu: Surmaczowa napisał(a): > Muszę niestety przyznać słuszną rację Szanownemu Panu Janowi. Absolutnie! > Zebrana tu młodzież całkowicie niepotrzebnie strzępi języki. Młodzi ludzie > przede wszystkim, jak słusznie zauważył Pan Jan, piszą nie na temat. Niepotrzebnie? Naprawde Pani sadzi ze tego forum nikt nie czyta? Nie zauwazyla Pani przedrukow w prasie i odlgosow na innych listach dyskusyjnych? Byc moze nieportrzebnie dla szanownej pani profesor ustawionej na synekurce panswowej jalmuzny. Ale dla tego co mazna by nazwac nauka polska prowadzoana _na_ _terytorium_ _geograficznym_ Polski to jest niezwykle potrzebne. I prosze dobrze przeczytac nasze strzepienie jezykow bo na te same pytanie bedzie PAni wkrotce udzielac odpowiedzi mediom i decydentom panstwowym. > Czy w Polsce można robić karierę naukową? Absolutnie! Przecież dość mamy > szanowanych profesorów, którzy jakoś te kariery zrobili. Zamiast śledzić > uważnie kariery swoich mistrzów i brać z nich przykład, młodzi ludzie > absolutnie niepotrzebnie marnują miejsce na portalu publicznej gazety. Rozumiem ze mamy sledzic kariery mistrzow polegajace na pozyskiwaniu wplywu na lokalnego przedstawiciela PZPR i kierowac sie celami podniesienia dobrobytu klasy robotniczej oraz przejani chlopsko robotniczej? CZy mamy rowniez zajmowac sie lamaniem patentow zachodnich pod oslona zamnietego rynku RWPG. CZy tez mamy zajac sie tlumaczeniem prac z angielskiego na polski? A moze wzorujac sie na medycynie radzieckiej przeprowadzac ambitne badania na kandyatach na kosmonautow (ze o gulagach nie wspomne)? CZy mamy sie uczyc jak umieszczac w grancie naukowym ambitne plany "zorganizowania" papieru toaletowego i mydla dla wspolpracownikow? Niestety szanowna pani profesor, wzorce sie zmieniaja i te stare polskie nie wystarczaja zeby zatrzymac ucieczke pomyslow i ludzi za granice Polski. TO WIDZI KAZDY! Jesli Pani tego nie zauwaza to znaczy ze nie chce pani widziec! > Jak ktoś się nie dorobił magistrantów, albo nawet doktorantów, od których > przepisywać, to musi sam ciężko pracować. Absolutnie! W takiej Ameryce to > dopiero degeneracja, te wszystkie publikacje ze sfałszowanymi wynikami > retraktowane w Pubmedzie, te wszystkie plagiaty... U nas czegoś takiego nie > absolutnie! No coz chyba pani nie czyta prasy codsziennej ktora trabi ostanio o plagiacie w Gdansku, ze nie wspomne o calej reszcie smrodkow. Jesli chodzi o wycofanie sie z wnioskow publikacji to rzeczywicie nie jest to rzecz ktora zdarzylaby sie w polsce. Ale nie dlatego ze wszyscy polscy naukowcy sa nieomylni i nieskazitelni lecz wylacznie dlatego ze nikt sie nigdy nie przyzna i nie ma mechanizmow zeby kogokolwiek do tego zmusic. Habilitacja czy profesura raz przyznane sa na zawsze - wraz z synekurka i emeryturka - Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Zgodzić się z Surmaczową czy z JZ? 31.05.04, 16:25 Jestem na tym forum, bo się z Surmaczową zgodzić nie umiem. Może to wyraz młodzieńczego buntu, ale proszę pamiętać, że w Polsce młodym naukowcem jest się o wiele dłużej niż gdziekolwiek indziej. Zgoda z Surmaczową oznacza, cytując pewnego internautę, badania w rodzaju, a co będzie, jeżeli żabę potraktujemy niespotykaną w naturalnym środowisku dawką ołowiu? Coś na pewno będzie, ale czy koniecznie trzeba to badać? Ewentualnie przerabianie na swoje prac wyszukanych w odległych zakątkach internetu. W jednym się z JZ nie zgadzam. Tu już nawet nie chodzi o przyszłość, MY to piwo pijemy w kraju już TERAZ w postaci: - braku pieniędzy na badania, bo trzeba zbadać reakcję żaby na ołów, - niektórzy nawet w postaci braku etatu, bo kto inny miał mniej ciekawych pomysłów, albo promotor nie miał siły przebicia, albo od paleozoiku nie ewoluował, - braku dostępu do literatury, bo kto to będzie czytał (wiadomo, kto nie będzie), - braku jakiegokolwiek kontaktu ze światem poza internetowym, bo są inne potrzeby niż wyjazd na konferencję międzynarodową z jakimś tam referatem. Na studia doktoranckie dostają się (podobno) najlepsi. Ci słabsi, dla których miejsc w kraju nie starcza, wyjeżdżają za granicę i bardzo szybko wiedzą i dorobkiem przeganiają tych, co zostali. Długo jeszcze będziemy się godzić na taką 'naukę'? Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz 30.05.04, 21:10 Gość portalu: Jasio napisał(a): > Moze mi ktos wytlumaczy, do czgo ta cala dyskusja zmierza?? > Ile czasu stracili autorzy niektorych postow bezproduktywnie przed komputerem. > Pracujac naukowo, stawia sie zawsze CEL pracy na pierwszym miejscu. Mam nicka, adres w internecie i korzystam z konstytucyjnego prawa do wyrażania własnych poglądów. Jeżeli ktoś zapewni mi inne medium wyrażania własnych poglądów pod swoim nazwiskiem bez groźby utraty pracy, chętnie skorzystam. Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Program SdPl - kto chce tej ustawy? 04.06.04, 10:18 wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2111921.htmlMarek Borowski lider SdPl przedstawia plan polityczny. "Otóż uważamy, że ten Sejm powinien: • uchwalić prezydencki projekt ustawy o szkolnictwie wyższym, którego domaga się środowisko naukowe." Ciekawe, co pan marszałek rozumie pod pojęciem środowisko naukowe? Związki zawodowe działające w środowisku akademickim zdaniem pana Borowskiego nie są reprezentantem środowiska naukowego. Przeciwko temu projektowi konsekwentnie wypowiada się Solidarność, która przedstawiła własny projekt ustawy o szkolnictie wyższym. Widocznie zdaniem pana marszałka taki projekt NIE ISTNIEJE. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: itakdalej Re: Program SdPl - kto chce tej ustawy? IP: *.chello.pl 04.06.04, 10:52 Z tego wynika, że nie można głosować na SdPl, bo ta partia - mimo że walczy z SLD - opowiada się za kontynuacją PRL w nauce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: itakdalej Marne szanse na zmiany z inicjatywy Sejmu IP: *.chello.pl 04.06.04, 11:24 To była pierwsza wyraźna wypowiedź polityka na rzecz konserwacji systemu istniającego. I tak sobie pomyślałem, że to może z tego powodu, że dla Borowskiego, tak jak dla całego pokolenia marca '68, habilitacja jest świętością. Po posiadaniu habilitacji oni rozróżniali czy docent jest dobry (z hab.) czy zły (bez hab., z awansu partyjnego - pomarcowy). Zniesienie wymogu habilitacji przy awansowaniu było przecież jedną z najgłośniejszych decyzji Gomułki po wydarzeniach marcowych. A po 1989 roku, wtedy gdy świat od habilitacji odchodził, u nas ją umocniono, jako odreagowanie po czasach komunistycznych. Dla polityków z pokolenia marca '68 czas na uczelniach wtedy się zatrzymał. Oni nic nie wiedzą o tym co się dzieje na świecie, jak się obecnie mierzy dorobek naukowy, jaką rewolucją stał się dla tego środowiska Internet, dzięki czemu m.in. widać doskonale, że polski system jest bezproduktywny, a nawet się zdegenerował. Dobrze, że "Solidarność", która zna system od środka wyzwoliła się z tych pomarcowych resentymentów i opowiada się za otwarciem polskiej nauki na świat. Ale w Sejmie - i tym, i następnym - może nie mieć wsparcia. Bo raczej wątpię, żeby się sama dostała - wciąż zbyt żywa jest pamięć o partii TKM, mimo obecnych "popisów" SLD. Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Re: Marne szanse na zmiany z inicjatywy Sejmu 04.06.04, 19:30 Nie chodziło mi o poparcie dla Solidarności, ale o wykazanie, że projekt prezydenhcki nie jest ani jedyny, ani 'upragniony' przez środowisko naukowe. Raczej mamy tu do czynienia z jakąś samozwańczą reprezentacją całego środowiska akademickiego, której w rzeczywistości chodzi o konserwację dotychczasowego nieproduktywnego systemu i własnych przywilejów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik projekt ustawy o szkolach wyzszych IP: *.autocom.pl 05.06.04, 09:28 miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,2106243.html Rektorzy krytykuja projekt ustawy o szkolach wyzszych Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Re: projekt ustawy o szkolach wyzszych 05.06.04, 15:20 Projekt prezydencki jest bublem, który nie zadawala nikogo poza rektorami, mimo kilku lat konsultacji i poprawek. Czy ktoś wie, o jakim konkurencyjnym projekcie mowa? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik Re: projekt ustawy o szkolach wyzszych IP: *.autocom.pl 05.06.04, 16:23 W internecie są projekty ustawy 'Prawo o szkolnictwie wyższym ' Projekt prezydencki www.frp.org.pl/ustawa.htm konkurencyjny projekt poselski ks.sejm.gov.pl/proc4/opisy/2931.htm Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Poselski projekt ustawy o szkolach wyzszych 05.06.04, 20:19 Poselski projekt ustawy: 1. znosi habilitację 2. znosi Centralną Komisję do Spraw Tytułu i Stopni Naukowych 3. pozwala zatrudnić osobę z doktoratem na stanowisku profesora 4. stawia wyższe wymagania pracom doktorskim i ich promotorom 5. nakazuje wylać z pracy osobę, która dopuściła się fałszerstwa naukowego To przynajmniej wiadomo, czego rektorzy się tak bardzo obawiają. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik właściwy kierunek IP: *.autocom.pl 05.06.04, 22:24 www.krasp.org.pl/indexb.html Uchwała Prezydium KRASP i delegacji Związku Rektorów Rosyjskich z dnia 31 maja 2004 r Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Re: właściwy kierunek 05.06.04, 22:39 Ja nie mam nic przeciwko rektorom szkół rosyjskich, ale ten dokument jest tajny - nie będąc rektorem nie można przeczytać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik Polskie AntyNoble IP: *.autocom.pl 07.06.04, 14:50 Polskie AntyNoble: Nagroda za bezsens info.onet.pl/932404,11,item.html Odpowiedz Link Zgłoś
khmara 30 czerwca pierwsze czytanie projektów w Sejmie 20.06.04, 19:22 30 czerwca pierwsze czytanie projektów ustawy o szkołach wyższych w Sejmie. Profesurze tytularnej o PZPR-owskim rodowodzie bardzo zależy, aby przeszedł ograniczający konkurencję projekt prezydencki. Dlatego Sejm, któremu w każdej chwili grozi rozwiązanie, zajmie się w czasie wakacji prawem o szkolnictwie wyższym, zaniedbując inne, ważniejsze sprawy w państwie, a SLD będzie bronić habilitacji bardziej niż niepodległości. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasio Re: 30 czerwca pierwsze czytanie projektów w Sejm IP: *.proxy.aol.com 21.06.04, 04:13 khmara napisał: > 30 czerwca pierwsze czytanie projektów ustawy o szkołach wyższych w Sejmie. > Profesurze tytularnej o PZPR-owskim rodowodzie bardzo zależy, aby przeszedł > ograniczający konkurencję projekt prezydencki. Dlatego Sejm, któremu w każdej > chwili grozi rozwiązanie, zajmie się w czasie wakacji prawem o szkolnictwie > wyższym, zaniedbując inne, ważniejsze sprawy w państwie, a SLD będzie bronić > habilitacji bardziej niż niepodległości. A czego sie spodziewasz. Trzeba poczekac jakies nastepne 30 lat, az ta cala stara generacja Profesorow pamietajacych czasy PZPR , a nawet troche pozniejszych (prawo bezwladu) przeniesie sie na Lono Abrahama. Wtedy moze jakies zmiany nastapia. Do tego momentu , wszelkie marudznie na Forum GW to czysta strata czasu. Wezcie sie mlodzi do roboty naukowej, zamiast tracic czas na plodzeniu tutaj postow. Pozdrowienia Weteran dobrze wam radzi. Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Do Jasia 21.06.04, 11:04 Gość portalu: Jasio napisał(a): > A czego sie spodziewasz. > Trzeba poczekac jakies nastepne 30 lat, az ta cala stara generacja Profesorow > pamietajacych czasy PZPR , a nawet troche pozniejszych (prawo bezwladu) > przeniesie sie na Lono Abrahama. Wtedy moze jakies zmiany nastapia. > Do tego momentu , wszelkie marudznie na Forum GW to czysta strata czasu. Nie mam czasu, żeby czekać 39 lat ;-) Prawo bezwładu działać będzie dłużej, jeżeli tego zaklętego kręgu się nie przerwie. Dyskutujemy z poglądami, które są jako aksjomaty przenoszone z pokolenia na pokolenie. Mnie też się parę lat temu wydawało, że uczelnią powinni rządzić tylko profesorowie o uznanym dorobku naukowym, bo któż by inny? Prawda jest nieco inna - ta bezkrytycznie przyjmowana ideologia jest bardzo wygodną przykrywką do najróżniejszych działań, które z dobrem nauki nie mają nic wspólnego. Wymiana pokoleń niewiele zmieni - znam osoby z pokolenia starszego niż moje, które również sprzeciwiają się projektowi prezydenckiego. Tylko, żeby mieć opinię, trzeba oba projekty przynajmniej przejrzeć. A uczeni nie czytają... > Wezcie sie mlodzi do roboty naukowej, zamiast tracic czas na plodzeniu tutaj > postow. > Pozdrowienia > Weteran dobrze wam radzi. Uwagę weterana uważam za cenną. Pracuję 7 dni w tygodniu. Od kilku miesięcy po 8-12 godzin dziennie, bez dni wolnych. Średnio daje to 60-70 godzin tygodniowo. Wiele z tych godzin to praca na jałowym biegu - na zakup literatury muszę dodatkowo dorobić, do tego obowiązki administracyjne itp. Wypowiedzi na forum są dla mnie formą relaksu umysłowego i proszę mnie za to nie krytykować!!! Poza tym, te zmiany mnie bezpośrednio dotyczą. Zwróć też Jasiu uwagę, że najskuteczniejszym sposobem na rozprawienie się z ewentualną opozycją na uczelni jest przyklejenie danej osobie etykietki "nierób". Sposób bardzo często praktykowany. A najprostszy przepis na nieroba jest taki: 1) doładować dydaktyki i obowiązków administracyjnych, ile się da, 2) pieniędzy na badania i konferencje nie dać, bo rzekomo nie ma, 3) za kilka lat będziemy mieć nieroba jak marzenie, a nawet jak coś mu się mimo wszystko uda osiągnąć, to zawsze można podważyć. Hemingway powiedział, że życie łamie każdego, ale niektórzy są potem w miejscu złamania silniejsi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: itakdalej Jeszcze jeden wielbiciel tow. Wiesława IP: *.chello.pl 22.06.04, 08:53 Gość portalu: Jasio napisał(a): > Trzeba poczekac jakies nastepne 30 lat, az ta cala stara generacja Profesorow > pamietajacych czasy PZPR , a nawet troche pozniejszych (prawo bezwladu) > przeniesie sie na Lono Abrahama. Wtedy moze jakies zmiany nastapia. Sam mur berliński nie runął, Panie Jasiu. > Wezcie sie mlodzi do roboty naukowej, zamiast tracic czas na plodzeniu tutaj > postow. Mówi Pan jak Gomułka: "Studenci do nauki! Pisarze do pióra!". Poza tym, że jesteśmy naukowcami, którzy wykonują swoją normalną pracę, jesteśmy też obywatelami, którzy nie chcą żyć w państwie, w którym wciąż istnieją enklawy rządzace się regułami z lat stalinowskich. I chcemy to zmienić. Te nasze posty to działalność społeczna. Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Staniszewska o zarządzaniu uczelniami 23.06.04, 11:52 W dzisiejszj Wyborczej (papierowej) wypowiedź Grażyny Staniszewskiej: "rząd powinien zrobić porządek ze szkolnictwem wyższym. W uczelniach zamiast fachowych menedżerów rządzi coś w rodzaju rad pracowniczych, czyli senaty uczelni. Toną tam olbrzymie pieniądze. Trzeba je powierzyć fachowcom od zarządzania, a kontrolę - czemuś w rodzaju rad pracowniczych." Nareszcie sensowna wypowiedź polityka o szkolnictwie wyższym. Senaty są radami pracowniczymi, tylko do tych gremiów, faktycznie rządzących uczelniami, wybierane są osoby wg klucza stopni i tytułów. Senat nie jest reprezentacją całej społeczności akademickiej, ale tylko uprzywilejowanych członków tej społeczności. Ani habilitacja, ani tytuł profesora nie daje kompetencji do zarządzania uczelnią. Prodziekanów i zastępców dyrektorów d/s studenckich, dla których nawet regulamin studiów jest zbyt trudną lekturą, jest na pęczki. Tak samo uchwał senatów, decyzji dziekanów, które nie są zgodne z obowiązującą ustawą o szkolnictwie wyższym. Znam też przypadki ignorowania rozporządzeń ministra. Czy sprawami studenckimi, takimi jak powtarzanie roku albo urlop dziekański musi zajmować się profesor? I to profesor, który jest ponad obowiązujące przepisy? Inną sprawą jest podział funduszy na badania. Jak długo decyzje tego rodzaju będą podejmowane jednoosobowo przez dyrektorów instytutów, tak długo w nauce dobrze nie będzie. Zarządzanie finansami na uczelniach wygląda jak handel w stanie wojennym. Pieniędzy jest mało. Jeżeli zwykły klient (naukowiec) przychodzi do sklepu (swojego dyrektora) i prosi o to, czego mu potrzeba, słyszy tę samą odpowiedź: Nieee ma! Nieprawda. Jest, ale na zapleczu, w magazynie, i tylko dla znajomych. Jak długo środki na badania będzie się "załatwiać", zamiast zdobywać w normalnym trybie, rywalizując o nie na zasadach konkursu, tak długo w nauce kolesiowskie układy będą ważniejsze niż jakikolwiek dorobek. Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Re: Staniszewska o zarządzaniu uczelniami - errata 23.06.04, 12:41 Sprostowanie. Wypowiedź Staniszewskiej brzmi: > "rząd powinien zrobić porządek ze szkolnictwem wyższym. W uczelniach zamiast > fachowych menedżerów rządzi coś w rodzaju rad pracowniczych, czyli senaty > uczelni. Toną tam olbrzymie pieniądze. Trzeba je powierzyć fachowcom od > zarządzania, a kontrolę - czemuś w rodzaju rad NADZORCZYCH." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: itakdalej Re: Staniszewska o zarządzaniu uczelniami IP: *.chello.pl 23.06.04, 12:48 khmara napisał: > W dzisiejszj Wyborczej (papierowej) wypowiedź Grażyny Staniszewskiej: > "rząd powinien zrobić porządek ze szkolnictwem wyższym. Cenne jest już samo stwierdzenie, że na uczelniach nie ma porządku. Dobrze, że jest chociaż jeden polityk który coś wie o prawdziwej sytuacji na uczelniach, a nie wyrabia sobia zdania na postawie setek wypowiedzi Ziejki we wszystkich możliwych mediach, sprowadzających się do "będzie super jak dostaniemy więcej pieniędzy". Duży plus dla pani Staniszewskiej i Unii Wolności! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Staniszewska o zarządzaniu uczelniami IP: *.lib.unimelb.edu.au 06.07.04, 13:37 Skad ten zachwyt nad UWecja (Mumia Wolnosci)? Czy oni zniosa habilitacje? Raczej nie, bo Geremek jest chyba (re)habilitowany... :( Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Re: Staniszewska o zarządzaniu uczelniami 06.07.04, 14:45 Gość portalu: Kagan napisał(a): > Skad ten zachwyt nad UWecja (Mumia Wolnosci)? Czy oni zniosa habilitacje? > Raczej nie, bo Geremek jest chyba (re)habilitowany... :( Zachwyt dotyczył treści wypowiedzi oraz faktu, że pani Staniszewska jako pierwsza przełamała tabu - do tej pory politycy i media obawiali się wyrażania poglądów odmiennych od głoszonych przez lobby rektorsko-profesorskie. Jednak nie ukrywam, że w następnych wyborach stosunek danego ugrupowania do ustawy będzie dla mnie głównym kryterium. Nie dotyczy to jedynie Samoobrony. Na razie wszystkie ugrupowania zasiadające w Sejmie zapowiedziały, że będą głosować za skierowaniem obu projektów do dalszych prac w komisji. Dwa wyjątki: koło poselskie Dom Ojczysty zapowiedziało, że nie poprze projektu prezydenckiego, jakieś małe ugrupowanie katolickie zapowiedziało, że będzie głosować przeciw obydwu projektom. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Staniszewska o zarządzaniu uczelniami IP: *.wev.vic.gov.au 07.07.04, 07:43 OK, zgadzam sie z twym zadaniem... Oby przeszedl projekt poselski, ten znoszacy przynajmniej habilitacje... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik czarna księga komunizmu w nauce i edukacji IP: *.autocom.pl 09.07.04, 10:28 www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040709/publicystyka/publicystyka_a_11.html ‘Ciągnąca się od lat niemożność przeprowadzenia lustracji przynosi wielkie szkody. Moralne przede wszystkim - zło nienazwane i nierozliczone przestaje być traktowane jak zło i staje się częścią normalnego życia. Przynosi też szkody konkretne. Powoduje udział w życiu politycznym, gospodarczym i społecznym sił niepodlegających konstytucyjnej kontroli. Nie da się nadrobić straconego czasu. Wiele dokumentów zostało zniszczonych, wielu faktów nie da się już nigdy odkryć. Ale ci wszyscy, którym zależy na jasności reguł życia publicznego w Polsce, powinni zrobić wszystko, by wszelka lustracyjna obstrukcja została pokonana. Krzysztof Gottesman ---------- To dotyczy także sytuacji w nauce i edukacj - tajnych teczek na niewygodnych nauczycieli akademickich, którymi nikt się nie interesuje - także IPN, i pisać o tym nie można – cenzura prewencyjna ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maja Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.wurnet.nl / *.wur.nl 29.07.04, 10:53 czesc, zgadzam sie bardzo z twoja wypowiedza!!!! niestety, musze z przykroscia przyznac, ze wielu polskich profesorow po prostu boi sie lepiej wyksztalconych mlodych ludzi, wiec ich tepie i podcinaja skrzydla, bo sie boja o wlasne premie i dodatki! jestem biologiem molekularnym i tylko o tej dzedzinie naukowej moge sie wypowiadac.wielu dzisiejszych profesorow pokonczylo studia w latach 60, sa napewno swietnymi bilogami, cytologami i histologami ale czest o biologi molekularnej nie maja wielkiego pojecia a nie chca dopuscic mlodyc naukowcow do glosu! No i co z tym zrobic....ludzie mlodzi masowo wyjerzdzaja za granice, a jak raz sie popracuje w normalnych warunkach gdzie naukowiec zajmuje sie nauka to do polski nie chce sie wracac, a nawet jak sie bardzo chce to sie to wcale takie latwe nie okazuje! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MANIA Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.bazapartner.pl 29.07.04, 22:38 Habilitacja nie jest zaporą przed miernotą. Znam osobiście przypadki zrobienia habilitacji bez 1 pracy na liście filadelfijskiej i znam przypadek gdzie 6 prac na liście było mało. Ta sam dyscyplina to samo posiedzenie komisji. Superrecenzenci są z reguły znani , zawsze są przecieki. Tam też decydują układy. Czyżby Pan Prosesor o tym nie wiedział ? Czy też nie chce wiedzieć!!! Trochę realizmu. Dla mnie ta dyskusja nie ma sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marys Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.nuff.ox.ac.uk 30.07.04, 12:06 No wiec ja wlasnie robie doktorat na dobrej uczelni anglosaskiej i choc wyjezdzalam z glebokim przekonaniem ze jak tylko skoncze, to wroce w te pedy tam gdzie serce i dusza, czyli na UJ w Krakowku to....no coz, zostaje! Koncze za rok i juz szukam pracy tutaj, w Anglii. Kiedy patrze na 1. Ile zarabiaja doktorzy i jak sie ich traktuje w Polsce, a tutaj, gdzie juz jako student doktorancki mam wiecej kasy na badania niz niejeden profesor w kraju (no dobrze, tez nie jest tak wszedzie w Anglii, tego nie twierdze), to wydaje mi sie ze musialabym byc nienormalna zeby wrocic 2.Jak sie pisze doktorat w Polsce a jak tu, to zgadzam sie, ze w Polsce mimo na pewno wielu swietnych prac, jakosc doktoratu jest zmienna i niepewna i no coz, nie bede sie sprzeczac, ze skad niby ma byc wiadomo, ze moj doktorat jest absolutnie orginalny i rewolucyjny i swietny, a mojego kolegi jest kompilacja literatury, jesli nie ma systemu kontroli jakosci i wymagania na doktorat sa niezwykle niskie (tez nie wszedzie i nie zawsze na pewno) A tak na marginesie, to w Anglii jest wolny rynek i naukowiec na dobrej uczelni zarabia na tyle duzo, ze stac go na przyklad na przeprowadzke calej rodziny. No i te najlepsze, najwiecej placace uczelnie zatrudniaja najlepszych: wiec to zatrudnienie, a nie tytuly decyduja o prestizu, a na zatrudnienie wplywa bezposrednio: jakosc i dorobek, a nie znajomosci jak u nas. Kto kiedy widzial naprawde otwarty konkurs na profesora u nas?? No nic, brzmie pesymistycznie i skrajnie, bo wlasnie jestem na wygnaniu- mam nadzieje tylko tymczasowym i moze pewnego dnia jeszcze uda sie wrocic i na wlasny kraj pracowac! (choc coraz wiecej poznaje takich ktorzy juz w to nie wierza...) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: niewazne jaki Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.med.uni-rostock.de 03.08.04, 11:11 To sie pociesz, ze do kraju juz najprawdopodobniej nie wrocisz - bo jezeli tak to w pierwszym miesiacu wpadniesz w alkoholizm albo cos w tym rodzaju... Dopoki nie beda sie w polsce liczyly publikcje, a niepredkow nastapi zmiana metalnosci, nie bedziesz mial do kogo sie odezwac. A poza tym bedziesz mial tylko doktorat. mam nadzieje ze cie pocieszylem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ potrzebne sa zmiany -> OFA IP: 146.21.1.* 05.08.04, 16:01 Gość portalu: niewazne jaki napisał(a): > Dopoki nie beda sie w polsce liczyly publikcje, a niepredkow nastapi zmiana > metalnosci, nie > bedziesz mial do kogo sie odezwac. Masz racje, ale narzekaniem niczego sie nie zmieni. Rada na taka sytuacje sa konkretne propozycje OFA. Powtorze za: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11392402 ---------------------------------------------------------------------- Otwarte Forum Akademickie (OFA) w sposób nieformalny zrzesza wszystkich, którym zależy na zreformowaniu nauki w Polsce. Otwarte Forum Akademickie domaga się: 1. Zaprzestania prac nad projektem ustawy o szkolnictwie wyższym, przygotowanym przez zespół prezydencki, który utrwala nieefektywny i przestarzały system organizacji nauki w Polsce, hamuje konkurencję i utrudnia powrót do kraju uczonym polskim pracującym za granicą. 2. Powołania nowego zespołu celem kompleksowej zmiany ustaw o szkolnictwie wyższym, tytułach i stopniach naukowych oraz finansowaniu nauki. Uzupełnienia składu zespołu niezależnymi ekspertami z doświadczeniem w sprawnie działających systemach nauki za granica w celu dostosowania struktur organizacyjnych i wymogów związanych z zatrudnieniem i awansem nauczycieli akademickich do standardów światowych. 3. Zniesienia habilitacji. Zniesienia stopnia doktora habilitowanego i tytułu profesora (nie mylić ze stanowiskiem profesora!). Opracowania minimalnych wymagań stawianych osobom zatrudnianym przez uczelnie na stanowiskach profesorskich i związanych z nimi przywilejów finansowanych ze środków uczelni. 4. Zatrudniania i awansowania wszystkich nauczycieli akademickich drogą konkursu. Wprowadzenia obowiązku podania do publicznej wiadomości informacji o wszystkich konkursach, np. na stronie internetowej ministerstwa, na co najmniej trzy miesiące przed planowanym rozstrzygnięciem. Wprowadzenia obowiązku jawności postępowania konkursowego celem zapobieżenia nepotyzmowi poprzez uwzględnienie w składzie komisji konkursowej pozauczelnianego recenzenta i wprowadzenie obowiązku podania do publicznej wiadomości wyników konkursu oraz liczby kandydatów. 5. Przydzielania środków na badania naukowe drogą konkursu. Jawności w dysponowaniu środkami na badania naukowe zarówno na poziomie uczelni, jak i KBN. Publikacji na oficjalnych stronach wyników konkursów z podaniem liczby kandydatów oraz streszczeń projektów zakwalifikowanych do finansowania. 6. Powołania instytucji niezależnych od uczelni mediatorów akademickich w celu przeciwdziałania zjawiskom mobbingu i innych patologii w życiu akademickim. --------------------------------------------------------------------- Prosze rozpowszechniac jasli sie z tymi propozycjami zgadzacie, podajac link do poczatkowej dyskusji. JZ Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Zdolni ludzie w Polsce giną 15.08.04, 19:10 Młody pasjonat biologii, licealista Krzysztof S., znalazł w rodzinnej miejscowości skamieniałości dinozaurów. Swoim znaleziskiem próbował zainteresować różne autorytety naukowe, z kośćmi dinozaurów trafił nawet na Uniwersytet Wrocławski. Nadaremnie. Krzysztof S. po maturze podjął studia na Uniwersytecie Wrocławskim. Kości nie dostał z powrotem - zaginęły. Skończył studia, zrobił doktorat z... botaniki. Wagę krasiejowskich znalezisk docenił prof. Dzik z Warszawy, który usłyszał o nich gdzieś przypadkiem po iluś latach. Prof. Dzik zasłynął jako odkrywca "polskiego dinozaura". Krzysztofem S. nie interesował się pies z kulawą nogą, do czasu gdy kości z Krasiejowa nie trafiły na aukcję w internecie. Odkrywca krasiejowskiego stanowiska został aresztowany, a jego koledzy martwią się, jak udowodnić, że kości, które on znalazł, to nie te, które trafiły na aukcję. Gdyby nie trafił do więzienia, mało kto usłyszałby o Krzysztofie S. Morał: Jak ktoś nie jest w Polsce profesorem, to nie powinien niczego odkrywać. Odkrycie Krzysztofa S. nie stało się dla niego przepustką do kariery naukowej. Dużo to wszystko mówi o poziomie polskich uczonych i o perspektywach młodzieży w nauce. serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2228854.html www.paleo.uni.opole.pl/historia.htm www.krasiejow.ow.pl/dinos.htm Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Związki w sprawie ustawy o szkolnictwie wyższym: 15.10.04, 23:07 wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2342481.html?v=0&f=28 Związki w sprawie ustawy o szkolnictwie wyższym: Nie chcą habilitacji To pierwsze wspólne wystąpienie uczelnianej "S", ZNP i Federacji ZNP Szkolnictwa Wyższego i Nauki. - Polski naukowiec ze stopniem doktora jest nikim, nie może promować innych doktorów i nie ma prawa do prowadzenia samodzielnej pracy naukowej. Gdy do Polski przyjeżdża obcokrajowiec z doktoratem, jest traktowany jak samodzielny profesor - podkreśla Janusz Sobieszczański, szef uczelnianej "Solidarności". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Prymus Czy w Polsce można robić karierę naukową? IP: *.mel.iprimus.net.au 08.11.04, 03:47 Raczej w administracji nauki, niz w nauce sensu stricto... Ukonczylem Melbourne University - wedlug rankingu londynskiego Timesa 22 na swiecie a 5 w regionie (MA z ekonomii) i Monash University - 33 na swiecie, 7 w regionie (PhD z nauk politycznych), ale jak chcialem pracowac w Polsce, to nie otrzymalem odpowiedzi na 99% wyslanych aplikacji (a wyslalem ich dobrze ponad 50), prodziekan (do spraw nauki) wydzialu nauk politycznych UMCS uznal ma rozprawe doktorska za "nic nie warta", bo nie zna on oczywiscie angielskiego, a dziekan tegoz wydzialu oczywiscie poparl prodziekana, zas moj szef na pewnej prywatnej uczelni w Rzeszowie (podobno najlepszej w regionie, wyzej ocenianej w rankingach "Polityki" niz tamtejszy uniwersytet), gdzie znalazlem tymczasowa prace na krotkoterminowy kontrakt, tak dlugo szulal bledu w moich opracowaniach,az wreszcie znalazl jeden: w liscie rekomendacyjnym, napisanym na jgo prosbe dla pewnej absolwentki owej uczelni, wybierajacej sie do Australii, znalazl on straszliwy blad: poniewaz, jak to sie robi zwyczajowo, skopiowalem z malymi zmianami standardowy list rekomendacyjny, to w pierwszej wersji, przedstawionej memu szefowi, zapomnialem zmienic "he" na "she", co wywolalo niesamowite zadowolenie ze strony tego "uczonego". Tak wiec mimo iz jestem absolwentem uczelni znacznie, ale to znacznie lepszych niz polskie, ze znacznym dorobkiem naukowym (ksiazki, rozdzialy w ksiazkach, artykuly w renomowanych czaspismach naukowych w Europie, USA i Australii oczywiscie, plus prawie 10 lat praktyki na australijskich uniwersytetach) to praktycznie nie mam szansy na prace w Polsce, nawet jako adiunkt. Pytanie: kto na tym traci? Troche trace ja, bo w Australii nie moge sie zajmowac tym , co mnie naprawde intersuje (transformacja w dawnych krajach RWPG), bo tu udaja, ze poza USA i b. imperium brytyjskim nie ma innych panstw na swiecie, ale naprawde traca polscy studenci, odcieci od mozliwosci pobierania najnowszej wiedzy na poziomie swiatowym, wiedzy prezentowanej im tez najnowszymi, najbardziej efektywnymi metodami (z wykorzystaniem komputerow, Internetu itp.). Ciekaw jestem, co na to powiedza nasze polskie wladze? Czy dalej beda udawac, ze polska habilitacja i profesura belwerderska jest wiecej warta niz doktorat (PhD) uczelni w pierwszej swiatowej piecdziesiatce (przypominam, iz zadna, ale to zadna polska uczelnia nie weszla do pierwszych 200 na swiecie). Pozdr. z Melbourne, Australia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Kostarczyk Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 16:02 Co stanowi o sile naukowca? Paradoksalnie, być może jedynym systemem przywiązującym znaczącą rolę strukturom nauczania jak i instytucjom naukowym był system komunistyczny. Komunizm, to jedyny system społeczno-polityczny wywodzący się z teorii pretendującej do miana teorii naukowej. I choć komuniści budowali marmurowe gmachy dla akademii nauk, kształcili szczególnie tych, których nie były w stanie wykształcić rodziny, a nawet bywało, że przyznawali spore dotacje na rozwój pewnych nauk ponieśli sromotną klęskę. Klęska struktury systemu nauczania oraz instytucji naukowych państwa komunistycznego nie jest wynikiem zubożenia państwa w kategoriach finansowych. I dlatego wiekszość watków z tych kilku forumów nie ma żadnego sensu. Nie chodzi tu o pieniądze na etaty i badania. Klęska, której wszyscy w jakiś sposób jesteśmy podmiotami jest wynikiem wykoślawienia postaw etyczno-społecznych środowiska nauczycieli, wychowawców oraz pracowników nauki. Składa się na to szereg zjawisk, z których za najważniejsze uważam: 1. jawne zaniechanie postawy nonkonformizmu tak charakterystycznej dla intelektualnych elit, 2. bezideowość oraz 3. odstępstwo od roli wychowawczej młodego pokolenia. ad. 1 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=33&w=17380129&wv.x=2&a=17390801 ad. 2 Bezideowość naukowców Ideowość to po prostu wiara w to co robimy, zarażanie swoją wiarą innych, dokonywanie wyborów ideowych, odwaga płynięcia pod prąd oraz ryzyko położenia na szalę własnej kariery zawodowej. Ideowość przenosi góry. Dzięki niej dokonują się zmiany. Dzięki temu dokonuje się prawie każda zmiana społeczna. Omawianie postawy ideowej wśród współczesnego środowiska akademickiego zakrawa na kpinę. Epoka politycznej poprawności, nie narażania się. Jakiś totalny brak wiary we własne działanie. Brak wyrazistości w opowiadaniu się na korzyść konkretnych idei. Wynik wychowania i kształcenia: „nie zabieraj głosu, bo się narazisz”, „nie pokazuj, że jesteś dobry, bo się ciebie pozbędą”, „co ci przyjdzie z tego pomagania?”. Zero postawy obywatelskiej. Zgadzam się tutaj całkowicie z Tomaszem Lisem („Co z tą Polską?”). I znowu, dla człowieka, który w Stanach przeżył więcej iż dwa lata, nagminne piętnowanie w naszym społeczeństwie postaw obywatelskich stanowi kolejną zaporę nieprzystosowania. Choć nasza solidarnościowa rewolucja nie odbyłaby się gdyby zabrakło kilku nonkonformistycznych ideowców i wychowawców intelektualnych, to nie jest prawdą, że obejmowała ona w sposób jednoznaczny, równy oraz ideowy całe środowisko naukowe. Pamiętam dokładnie, kiedy w dniach krytycznych, wymagających podejmowania konkretnych kroków, wręcz czynów odbywały się po zakładach naukowych rutynowe posiedzenia, nie wnoszące kompletnie nic ani dla nauki ani też dla sprawy. Rutynowe zebranie zwalniało z obowiązku działania, zwalniało z konieczności udziału w ważniejszych, epokowych sprawach. Waga spraw miewa również swoją miarę. Sadzę, że też by mnie nie ruszyło gdybym pracowała nad czymś na miarę Nobla. Rzecz w tym, że takich prac, szczególnie w tym czasie nikt z nas polskich naukowców nie miał szansy nawet dotknąć. Jak podają ostatnio niektóre szacunki, w strukturach Solidarności UJ szwendało się wówczas około 10% ubeków (ZBIGNIEW FIJAK, dzis.dziennik.krakow.pl/? 2004/10.29 dziennik.krakow.pl/?2004/10.29/Magazyn/07/07.html Aktualnie, na zebranie uczelnianych związkowców przychodzi może jakiś promil żałosnych kombatantów, którzy przeprowadzają tajne głosowanie (tego się nauczyli w związku) nad możliwością swojego potencjalnego zaangażowania się w sprawę. Nawet, jeśli przegłosują „za” zostawią sprawę w połowie drogi, tłumacząc się, że mają rodzinę i nie mogą się narażać, albo przyznają się z rozbrajającą szczerością, że zapisali się do związku i są aktywistami bo to zapewnia im nieusuwalność z uczelni. Tyle o akademickiej ideowości etyczno- społecznej. Natomiast, bezpośrednio przekładając na platformę profesjonalną, ideowość naukowca to walka o taki a nie inny sposób nauczania, taki a nie inny sposób prowadzenia badań, taki a nie inny sposób organizacji pracy naukowej. To znajomość światowej literatury przedmiotu, znajomość aktualnych badań w temacie, znajomość aktualnych metod nauczania przedmiotu. Gdzie ta walka? Nasza polska nauka tonie w morzu podporządkowywania się niekompetentnym zwierzchnikom w wieku emerytalnym uzurpującym sobie prawo do kierowania pracą quasi naukową. Na własną w dodatku chwałę. Czy po to stanowimy społeczną elitę? Tak bardzo zapomnieliśmy o naszym rodowodzie niepokornych. ad. 3 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=522&w=17429600&a=17436169 Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową? 08.11.04, 17:07 Rodowodzie niepokornych? Niepokornych masowo zwalniano lub zmuszano do odejścia w 1968, a potem po 1981. Dzięki temu przez tyle lat wszystkim wszystko pasowało. A jak była jakaś sprawa do załatwienia to w dawnych czasach zwoływano egzekutywę. To skutecznie wpojony sposób na uniknięcie indywidualnej odpowiedzialności. Tradycja wciąż żywa - nie działać, obradować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową? IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 09.11.04, 11:25 Gdy nie ma pracy, to najbardziej niepokorni pokornieja... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową? IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 09.11.04, 11:24 1) Prawdziwy naukowiec nie moze wierzyc! Nauka polega przeciez na ciaglej weryfikacji hipotez, zas wiara jest statyczna, niue podlegajaca empirycznej weryfikacji! 2) Kryzys w polskiej nauce to pochodna kryzysu gosspodarki. Nauki nie da sie dzis robic "chalupniczo", trzeba do niej wielkich funduszy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ja Jestem 1000! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 21:24 Gość portalu: Kagan napisał(a): > 1) Prawdziwy naukowiec nie moze wierzyc! Nauka polega przeciez na ciaglej > weryfikacji hipotez, zas wiara jest statyczna, niue podlegajaca empirycznej > weryfikacji! I dlatego jest wiarą, a nie hipotezą lub wiedzą. Ile razy mozna to klaść do zakutej pały? > 2) Kryzys w polskiej nauce to pochodna kryzysu gosspodarki. Nauki nie da sie > dzis robic "chalupniczo", trzeba do niej wielkich funduszy. Odkrywcze! Moze sypniesz groszem z buszu? Pozderki, Ja [Słyszałem, ze się zaczynasz nawracać, a przynajmniej poszukiwać?] Odpowiedz Link Zgłoś
ekostar Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową? 10.11.04, 11:42 Nowy wątek: POLITYCY A REFORMA SZKOLNICTWA WYŻSZEGO I NAUKI forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=17516580 W dyskusjach toczących się w prasie akademickiej o małym zasięgu, a przede wszystkim w Internecie na łamach Forum Nauka czy też bezpośrednio w formie komentarzy na ukazujące się artykuły w wydaniach internetowych różnych czasopism (GW, Polityka, Przegląd, Gazeta Prawna, Tygodnik Powszechny itp.) biorą udział pedagodzy i naukowcy, często nie podając swojego nazwiska. Po tylu latach raczkującej, co prawda, ale demokracji – to przerażające, że polskie elity intelektualne, którym nie grozi ani zsyłka ani Cytadela, ani nawet kilkudniowy areszt boją się firmować swoich wypowiedzi własnym podpisem. W gronie anonimowych dyskutantów jest wielu doktorów nauk z wieloletnim stażem, są też pracownicy samodzielni. Na anonimowych rozmówców z akademickiego środowiska powołują się też często profesjonalni dziennikarze w swojej publicystyce. PAMIĘTAJMY, ŻE ISTNIEJE PROSTA, NEGATYWNA KORELACJA POMIĘDZY SIŁĄ PRZEKONYWANIA A CHRONIENIEM WŁASNEJ OSOBY. DO PRZEPROWADZENIA REFORM POTRZEBA WYRAZISTYCH OSÓB, A NIE BEZIMIENNEGO TŁUMU FRUSTRATÓW. ZAPROSZENIE DO DYSKUSJI NAD REPREZENTACJĄ W PAŃSTWOWYCH ORGANACH USTAWODAWCZYCH ORAZ ADMINISTRACYJNYCH PROBLEMÓW NAUKI I SZKOLNICTWA POLSKIEGO OSÓB, KTÓRE NIE BOJĄ SIĘ IDENTYFIKACJI, A WŁASNE POGLĄDY MOGĄ FIRMOWAC WŁASNYM PODPISEM. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ziubziuś Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.04, 21:10 w polsce można wszystko zrobić jeśli ma się układy. można być profesorem i nie wiedzieć ile jest 2x2. sam takich eksponatow spotykałem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.crowley.pl 18.11.04, 14:33 Zrób najpierw habilitacje, a potem się wymądrzaj! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik ekspresowa kariera naukowa w Polsce jest mozliwa IP: *.autocom.pl 22.11.04, 11:30 kiosk.onet.pl/art.html?NA=1&ITEM=1204209&KAT=239 Mecenas z tytułem profesora Prof. Jan Widacki to adwokat od spraw trudnych i bardzo trudnych – mówią o nim w rodzinnym Krakowie Ta charakterystyka nie wyczerpuje jednak bogatej osobowości wybitnego prawnika, polityka, dyplomaty i publicysty. Jan Widacki urodził się w 1948 r. w Krakowie. Studiował na Uniwersytecie Jagiellońskim filozofię i prawo. Jego kariera naukowa przebiegała w iście ekspresowym tempie. Jako 21-latek był już magistrem, jako 24-latek został doktorem, a trzy lata później, w wieku lat 27, obronił pracę habilitacyjną Odpowiedz Link Zgłoś
ekostar Re: ekspresowa kariera naukowa w Polsce jest moz 22.11.04, 17:59 Ten pospiech wyraznie odbija sie na urodzie zarowno ciala jak i duszy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wszech Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.aster.pl / *.aster.pl 22.11.04, 23:41 Bo niestety cały nasz światek naukowy polski, to towarzystwo wzajemnej adoracji. Ludzie mogą się habilitowac tylko wtedy, gdy kierownik zakładu w którym pracują wyrazi zgodę na ich badania, bo na razie ma prawo sie nie zgodzić od tak sobie, bo ma zły humor, albo kogoś nie lubi. Zamiast za wkłąd pracy w polsce dyplom uzyskuje sie za konkretną ilość publikacji które mogą praktycznie nic nie wnosić nowego do nauki. Przykro to mówić, ale bez poparcia kariera naukowa jest niemożliwa;( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: VIC Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.d.011.mel.iprimus.net.au 27.11.04, 07:16 Niestety, w Polsce, nawet na wyzszych uczelniach, liczy sie glownie kogo sie zna, a nie co sie wie... :( Odpowiedz Link Zgłoś