Dodaj do ulubionych

Polka na badaniach

21.10.10, 15:37
Lekarzy nalezy omijac jak najszerszym lukiem. Kiedys i tak kazdego z nas szlag trafi, a konowaly tylko patrza zeby kogos rozkroic i cos wyciac. Smierc to czesc zycia, predzej czy pozniej trzeba pojsc do piachu albo do pieca, nie ma na to rady.
Obserwuj wątek
    • nomina Polka na badaniach 21.10.10, 15:41
      Polki nie lubią się badać? Czy "badacze" z LuxMed (piszę w cudzysłowie, jako że interpretacja wyników i radosne wyrywanie z kontekstu uwłacza najprostszym badaniom naukowym) wzięli pod uwagę, ile osób NIE DOSTAŁO skierowań, a ile NIE DOSTAŁO SIĘ do specjalisty? Zapraszam na pecherz.pl, na zum.org.pl, na vulvodynia.pl - popatrzcie sobie, jak to "Polki nie chcą się badać".

      A propos cytologii. A ilu jest w tym kraju ginekologów, którzy wiedzą, jak badań osobę z cpps? Coraz więcej kobiet ją ma. Ilu ginekologów umie zdiagnozować objawy, zalecić odpowiednią rehabilitację (no, jaką, szanowni "badacze"?) i sprawić, że badanie palpacyjne, usg i cytologia nie są koszmarem dla kobiety? Ilu lekarzy dobiera narzędzia do stopnia dysfunkcji mięśni dna miednicy pacjentki? Ilu ma w gabinecie, który jest zamykany na czas badania, odrębną przebieralnię z toaletą, bidetem, środkami dezynfekującymi itd. (o podgrzewanej podłodze na drodze do fotela, jak u mojego lekarza, nie wspomnę, bo nie każdy musi mieć taki luksus)?

      A może chodziło o coś innego - że Polki nie chcą kupować abonamentów w LuxMedzie?

      Drodzy badacze, wysyłam Państwu od ręki - powiedzmy, na pierwszy rzut - 1000 kobiet na badania. To kobiety w wieku 17-47 lat, wieloletnie leczone (źle) na choroby układu moczowo-płciowego, z powikłaniami wielonarządowymi, neuropatiami, wymagają pomocy. Przebadają Państwo moje forumowiczki? Mówimy o badaniu, nie o kupowaniu u Państwa usług! Od razu się Państwu "wyniki statystyczne" poprawią.
      Czekam na poważne oferty, proszę się kontaktować via adres w stopce.

      ... Albo proszę nie sadzić takich farmazonów...

      Szanowna Gazeto Wyborcza, ja też chcę taką darmową reklamę! Zobowiązuję się przeprowadzić badania bardziej zgodne z wymogami nauki i w dodatku na taki temat, ważny dla kobiet głównie, że Państwu od razu nakład się podwoi.
      • krosta_na_dupie Problemem są też sami ginekolodzy 21.10.10, 17:27
        Lekarzom brakuje kultury, taktu, wyczucia. A w sprawach tak intymnych, jak problemy kobiece, to już powinna obowiązywać praktyka szczególna - zero chamstwa, złośliwości, niesmacznych dowcipów i komentarzy. Niestety, lekarze studiują latami, ale savoir-vivre jakoś ich nie dopada. Koleżanka opowiadała mi, jak to pewna pani ginekolog zawstydziła ją w kwestii antykoncepcji. Znajoma była już dobrze po 30-tce i przyszła do prywatnej (!) przychodni po receptę na pigułki, a pani doktor zaczęła ją wypytywać o stan cywilny, plany na przyszłość i skrytykowała ją, że mieszka z facetem bez ślubu, a w ogóle to wyraziła swoje zdanie, że pigułki są niezgodne z nauką kościoła - to raz, a po drugie jak przychodzi po taki medykament kobieta, to kojarzy jej się z prostytutką, bo "normalna kobieta nie żyje aż tak rozwiąźle, żeby potrzebowała zabezpieczać się w taki sposób przed ciążą". Takich to mamy specjalistów. Jest jeszcze jedna sytuacja, która mnie osobiście wkurza u ginekologa - obecność osoby trzeciej, zwykle jakiejś pielęgniarki, która potrafi podejść przy badaniu, złapać za rękę, ale też komentować, że "za długo pani myśli, kiedy to pani miała tę ostatnią miesiączkę, a tu kolejka czeka". Nie wiem, po co takie osoby włażą do gabinetu, kiedy to i tak wystarczającym stresem jest fakt 1 osoby oglądającej narządy intymne innej osoby, a tu jeszcze wbija się kolejny widz, całkowicie zbędny i drażniący.
      • kornel-1 Re: Polka na badaniach 21.10.10, 18:32
        nomina napisał(a):
        > Polki nie lubią się badać? Czy "badacze" z LuxMed (piszę w cudzysłowie, jako ż
        > e interpretacja wyników i radosne wyrywanie z kontekstu uwłacza najprostszym ba
        > daniom naukowym) wzięli pod uwagę, ile osób NIE DOSTAŁO skierowań, a ile NIE DO
        > STAŁO SIĘ do specjalisty?


        Faktycznie, należałoby zbadać, jak często kobiety chodziłyby do lekarzy-specjalistów i dentystów, gdyby nie kolejki. I przyznałbym ci absolutną rację, gdyby nie mały oddźwięk na wszelkich akcje bezpłatnych badań przesiewowych (rak szyjki macicy, rtg, mammografia). Notabene, podobna niechęć do badań dotyczy także mężczyzn (badania przesiewowe rtg, PSA/rak prostaty).
        Masz jakiś pomysł, by to zmienić?

        Kornel
        • makova_panenka Re: Polka na badaniach 21.10.10, 18:58
          Polak to jednorazówka, a ludzi mamy na rozdanie.
        • nomina Re: Polka na badaniach 21.10.10, 20:24
          @Kornel - tak, mam, przynajmniej częściowo.

          1. Nie wysyłać na przymusowe badania do placówek, na których wybór kobiety nie mają wpływu. Jak pisałam wyżej - ja znam jednego (tak, jednego!) ginekologa, który umie badać i wymazywać (również wymazy z cewki) osoby z cpps i neuropatią i z doborem rozmiaru narzędzi do tychże. Od niego nie wychodzi się z dysfunkcją mięśni i poharatanymi śluzówkami. Dwa: robię tam cytologię co 12-18 miesięcy, lekarz wysyła do pracowni wybitnego profesora cytologii, wynik oznaczony systemem Bethesda. Z zaproszenia do rzeźni, które mi przysłano, nie skorzystam.

          2. Kontrolować intymność u lekarzy od intymnych problemów. A jak to wygląda, poczytaj na forach o ginekologach.

          3. Przestać zezwalać na reklamowanie preparatów na choroby układu moczowo-płciowego jako "wstydliwy problem", "kłopotliwy problem"; w reklamach osoba chora zawsze się tej choroby wstydzi, a lek, badanie czy środki na nietrzymanie moczu traktowane są nie jako coś, co przywraca zdrowie lub komfort życia w kontekście codziennego trybu funkcjonowania, tylko przywraca możliwość życia bez wstydu. W dodatku używa się eufemizmów i symboli tym bardziej odzierających z godności (typu - facet biegający z golden retriverem i podpis "zbadaj swojego PSA", kobieta ze wstydem zaciska nogi - "wstydliwy problem" ntm lub pzpm, dojrzały mężczyzna siedzi wśród rodziny i nagle jakiś głos mówi jak do przygłupa "psi, psi" - co za jełopy wymyślają te reklamy :/?!).

          Tworzyć więc atmosferę troski o jakość życia, a nie indukować poczucie wstydu.

          4. Zaapelować do księży, żeby przestali wtrącać się w in vitro, tylko pogrzmieli trochę, by parafianie ratowali swoje zdrowie. O ile pamiętam z zamierzchłych religijnych czasów - niedbanie o zdrowie jest naruszeniem V przykazania.

          5. Certyfikować ośrodki badawcze i wyciągać konsekwencje z nieprawidłowości, żeby nie było jaj jak w przypadku przesiewowych badań mammograficznych.

          6. Udostępnić ludziom prawo do leczenia bólu i leczenia w ogóle. Co z tego, że pacjenci zbadają się, zobaczą, że mają nawet raka (albo coś nieodległego od zaawansowanego nowotworu złośliwego), jeśli dostaną jedno wielkie g..., a nie leczenie, jeżeli załapią się na leczenie, to nie najlepszymi dla każdej osoby metodami, a jeśli już przeżyją jedno i drugie, to zostaną wyrugowane z rynku pracy ("taakiej osoby nikt nie zatrudni" - to w urzędach państwowych; "gdzie się pani pcha do pracy, jak pani niesprawna?!" - krzyk na cały gabinet urzędniczki z urzędu pracy, dział dla niepełnosprawnych), zostawione same sobie, bo kogo stać na peruki, na opiekę, gdy się jest za słabym po chemii, na operacje rekonstrukcyjne narządów po naświetlaniu, na ból towarzyszący leczeniu, a zwłaszcza ten, który się nasila z braku leczenia...

          To lepiej nie narazić się na traktowanie jak kawałek zeschniętego gówna u lekarza, nie narazić się na ból/dyskomfort psychiczny badania w miejscu, gdzie nikt nie dba o jedno i drugie, nie narażać się na strach czekania na wynik, gdy nie ma wsparcia, bo nawet reklama epatuje wstydem, nie narażać się na piekło choroby i braku leczenia, przy którym Dante to bajeczka na dobranoc. A o raku dowiedzieć się na kilka miesięcy przed śmiercią. Te kilka miesięcy jakoś się wytrzyma...

          Zmień to, będziesz miał, Kornelu, pozytywny oddźwięk.
          • easz dzięki, Nomina 21.10.10, 22:06

            Można by jeszcze dużo w temacie, ale właściwie to, co najważniejsze i niestety najbardziej charakterystyczne, znamienne, to o tym napisałaś.

            A artykuł niechlujny, no i to 'a dla męża i syna', to co to ma być? i w ogóle - ta forma jak do pisemka dla naszychdrogichpań opiekunek domowego ogniska oraz chodzących macic, blondynek poza tem, ech.
            Gdyby tak o tym wszystkim tu opisanym ciągle myśleć, pamiętać i u lekarza marudzić, to człowiek by i z pracy musiał sięz wolnić, żeby się tym zająć i czas znaleźć, i chyba by zgłupiał. A NFZ poszło z torbamia razem z nami.

            Takie artykuły powinien pisać ktoś taki jak np. Ty :)
            Pzdr.
            • nomina Re: dzięki, Nomina 22.10.10, 00:09
              Dziękuję za słowa uznania. Niestety, podyktowane są osobistym doświadczeniem - mam "przyjemność" chorować z winy lekarzy na upiornie powikłaną chorobę, której Polska nie uznała. Nie mam prawa do leczenia, nie mam prawa do uśmierzenia nieludzkiego bólu neuropatycznego, prawa do oddychania, bo leków na mój typ duszności - jedno z powikłań - też w Polsce nie ma (i żeby móc pisać teraz na forum, musiałam - ja! prosty filolog! - wymyślić autorską kurację substancjami zastępczymi - tak wygląda w Polsce "niebadanie się Polek"!), kombinujemy z masą dobrych ludzi z całego świata, jak mnie utrzymać na nogach. Bo lekarze - z wyjątkiem tych kilku, którzy mnie z takim poświęceniem ratują - doprowadzili do takiego stanu, że nic mi nie można podać (99% leków na cokolwiek mnie zabije albo przynajmniej jeszcze bardziej okaleczy) i od roku nie mogę doprosić się zabiegu chirurgicznego, bo nie ma odważnych do znieczulania mnie. Ale pięć pierwszych lat słyszałam, że jestem histeryczka, że sobie wymyślam.
              Za miesiąc mija dziesięć lat piekła. Straciłam możliwość normalnego pracowania, zarabiania tyle, ile mogłabym i powinnam, założenia rodziny, codziennych rzeczy jak sen, normalne jedzenie, postanie w kolejce, zrobienie porządków, wyjazd na wczasy... Nigdy już nie dowiem się, jak to jest. Bo banda sierot po Hipokratesie odmówiła mi badań i leczenia, kiedy był na to czas.

              Założyłam serwis dla takich jak ja, współpracujemy z innymi wortalami prozdrowotnymi. Napatrzyłam się na tysiące takich ludzkich dramatów medycznych, że Cook to przy tym pisze bajki dla dzieci. Gdybym sama nie przeszła tego, co przeszłam, w życiu bym nie uwierzyła, że w XXI wieku w rzekomo cywilizowanym kraju lekarze i polityka zdrowotna mogą fundować rodakom takie tortury (i nie jest to egzaltacja, poczytajcie sobie najcięższe historie).

              Autorzy "badań" - przewertujcie takie serwisy, popatrzcie, jakie piekło nam zgotowaliście Wy, lekarze!

              Pisanie w takich okolicznościach, że Polki nie chcą się badać, jest zwyczajnie obrzydliwe...
              • easz Re: dzięki, Nomina 22.10.10, 00:44

                Kojarzyłam coś z innej Twojej wypowiedzi na forum, ale pojęcia nie miałam, że jest aż tak. Strasznie mi przykro :( Powodzenia i kciuki..? I innym też, nam też.
                • nomina Re: dzięki, Nomina 22.10.10, 09:49
                  Dzięki. Trzeba o tym mówić głośno, bo to nie jest tylko problem "wykluczonych zdrowotnie". Nasze nieleczenie to Wasz brak emerytur (my ich pewnie nie dożyjemy) - co roku setki tysięcy osób musi odkładać plany prokreacyjne z powodu braku wyleczenia lub ustabilizowania choroby, pozostają mimo kwalifikacji poza rynkiem pracy, bo po co im dostosować stanowisko pracy i wykorzystywać dalej ich umiejętności?

                  Co będzie za 20 lat, skoro dziś system emerytalny zdycha? Nas nie ma w statystykach, Wam, zdrowym, nikt nie powie, że płatników i potencjalnych rodziców tworzących nowe "zastępujące na rynku pracy" pokolenia może być nawet jedna trzecia mniej, niż się podaje.

                  A ja piszę o jednym typie schorzeń, niech się wypowiedzą osoby z SM (tam to Polki zwłaszcza nie chcą się badać, panowie badacze :/?), z epilepsją, z całą masą innych chorób, z którymi można by żyć, ale w tym kraju życie jest chronione tylko do 5 miesiąca ciąży - potem to już sobie sam, człowieku, radź.

                  I najgorsze jest to, że polityka zdrowotna nie tylko nie leczy racjonalnie, ale przeszkadza pacjentom w rozsądnym (na ile to możliwe) wracaniu do zdrowia. Zawsze powtarzam, że 2/3 czasu poświęcam nie na powrót do zdrowia, ale na to, żeby się nie dać zabić lekarzom (którzy potrafią np. zlecić mi lek skrajnie niebezpieczny dla mojego zdrowia i życia, mimo że producent wołami na ulotce pisze, komu go nie podawać), i że nam, długotrwale chorym, najbardziej pomoże to, jak polityka zdrowotna przestanie nam wreszcie przeszkadzać.

                  Dlatego gdy czytam takie - przepraszam - bzdury obarczające mnie winą, to mnie krew zalewa.

                  Ale może to i dobrze? Może niech takie artykuły się pojawiają, to my, "niebadające się Polki", zdobędziemy się wreszcie na zbiorowe pozwanie Polski o łamanie praw człowieka i wyliczymy, ile nas to kosztowało?

                  Tyle że budżet Polski tego odszkodowania nie wytrzyma...
                  • easz Re: dzięki, Nomina 24.10.10, 22:06

                    W razie czego, gdyby np. było potrzebne jakieś poparcie, głos, podpis itp, to napisz. Coś, co bym mogła. Część kwestii, o których piszesz jest mi bliska, może bliższa nawet bardziej, niż myślałam, niż bym chciała. W razie czego, to.
                    Pzdr.
                  • rexus.bis Re: dzięki, Nomina 27.10.10, 12:53
                    Nigdy nie zapomne tego pieprzenia Religii, niegdys ministra zdrowia, ktory publicznie oznajmil, ze wlasnie wczoraj wykryto u niego raka, dzis byl na konsultacjach a jutro go klada w szpitalu na operacje. Gledzil to po to, by na koniec orzec: i gdyby wszyscy chodzili do lekarza, byliby szybko poddawani terapii, ktora gwarantuje wyleczenia (w wielu przypadkach - dodal, na szczescie). Otoz wtedy juz widac bylo ze ministerstwo i urzedasy wyzszego szczebla calkiem sa oderwaqni od zycia i rzeczywistosci. Religa, owszem, dostal lozko, pewnie nawet w izolatce. Moj kolega zas umarl na raka w oczekiwaniu na chemioterapie, bo ciagle cos bylo nie tak z terminami itd. Zal d... sciska ze to towarzystwo decyduje o leczeniu, reformach itd. A durni dziennikarze pisza bzdury w stylu tekstu, ktorego tezy tu wysmiewamy
      • rexus.bis Re: Polka na badaniach 21.10.10, 23:27
        Brawo nomina!!! Swieta prawda! Piszesz to co ja mysle. Dzieki!
    • fruzia74 Polka na badaniach 21.10.10, 17:00
      LUX MED???????? nikt przy zdrowych zmysłach nie pódzie do placowek LUX Medu na badania; "biedronka" medyczna w której klient jest ostatnim ogniwem - potrzebnym a jakże ale zeby kasa wpadła; lekarze tam pracujacy to przykład jak nie leczyć i czego nie nalezy robić...o tym że tylko 17% kobiet się bada - zgodzę się ale chyba TYLKo w LUX Medzie i pozostalych placówkach do tej grupy nalezących - KOBIETY na badania TAK ale nei do LUX MEDu !!!
      • krosta_na_dupie Prywatne przychodnie lekarskie 21.10.10, 17:19
        Firma opłacała mi "Medicovera" przez kilka lat, uważam, że to strata kasy. Lekarze tam pracujący, nie mówiąc już o rejestratorkach, doskonale wiedzieli, że klientela w większości nie buli za usługi z własnej kieszeni, tylko jest sponsorowana przez pracodawców, więc traktowali tę klientelę, jak bydło, nie warte zachodu. Podam mój przykład: aroganckie zachowanie internisty, kiedy przyszłam do niego z półpaścem, nota bene chorobą bardzo zaraźliwą, a ten mi powiedział "co pani powie, ma pani półpaśca, a co, studia medyczne pani skończyła?", a ja wiedziałam o tym, na co choruję, bo w mojej firmie była prawdziwa epidemia, a objawy jednoznaczne. Inny przykład: ciąża (moja), siódmy miesiąc, opuchlizna nóg, bóle żołądka - ginekolog z marszu kazał mi iść do internisty piętro niżej, akurat pewna pani nie miała jeszcze pacjentów (pierwsze 2 osoby nie zgłosiły się wcale, nie było tłumów) odezwała się do mnie tym tonem: "no co się tak pani rusza, jak mucha w smole?". Zresztą, chamskie odzywki i pyskówki odbywały się tam swego czasu dość często (jako ciężarna bywałam od pewnego momentu częstą pacjentką różnych specjalistów w tym przybytku i swoje widziałam), niczym się zatem ta przychodnia (poza wystrojem i piętrem dla vipów czyli posiadaczy, jak mniemam, złotych kart) nie różniła od rejonowej przychodni "za winklem".
        • stalybywalec Czy Pioc/Madcio to widzą? 21.10.10, 19:39
          I czy już się poddali trendowi bylejakości?
          • jurek-13 Re: Czy Pioc/Madcio to widzą? 22.10.10, 00:47
            stalybywalec napisała:

            > I czy już się poddali trendowi bylejakości?

            W Gazecie teraz wszyscy sa zajeci ukladaniem nowego regulaminu zgodnie z ktorym
            nie wolno bedzie mowic zle o PiS-ie bo to prowadzi do szerzenia nienawisci.
            Problem jest jednak powazniejszy.A mianowicie co zrobic z tymi wszystkimi postami
            ktore juz istnieja a ktore ta nienawisc szerzyly i szerza dalej bo sa,czy to do PiS-u
            bezposrednio czy tez wyrazaly swiatopoglad sprzyczny ze statusem tej partii w sposob
            niewlasciwy i to nawet przez osoby z redakcji Gazety.
            Nadszedl wiec czas rozstania,serce tak dziwnie uderza,mgla jakas oczy zaslania.

    • sprzeniewierzenie ergo 40% polaków nie wie, w co sie pakuje 21.10.10, 17:58
      .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka