Gość: czytelnik Sędziowskie dzieci na studia po znajomości IP: *.autocom.pl 11.09.04, 08:07 serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,2279948.html UG ujawni listy przyjętych na wydział prawa • Sędziowskie dzieci na studia po znajomości (10-09-04, 04:00) Rektor Uniwersytetu Gdańskiego sprawdza działalność komisji odwoławczej na prawie. Na żądanie "Gazety" lista przyjętych w specjalnym trybie zostanie ujawniona. A politycy protestują przeciw nepotyzmowi "klanów prawniczych Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: itakdalej Skandal na Wydziale Prawa UG - c.d. IP: *.chello.pl 14.09.04, 11:03 Łapówkę, cztery tysiące, wręczyłem jeszcze w kwietniu. Liczyłem się z niezdaniem egzaminu, więc zapłaciłem za przyjęcie z odwołania - opowiada. - Znajomi powiedzieli mi, komu trzeba dać kopertę. Wręczyłem ją tej osobie - pracownicy rektoratu. To było w jej biurze przy ul. Bażyńskiego. Byliśmy tylko we dwoje, ale wcześniej wiele razy rozmawiałem z nią przez telefon. Była taka umowa, że w przypadku, gdybym jednak zdał egzamin, dostanę z powrotem trzy i pół tysiąca. Pięćset złotych miało iść na jakąś imprezkę dla ludzi, którzy to wszystko załatwiają. Na egzaminie dostałem 53 punkty. Byłem 213., a miejsc na prawo jest 250. Byłem pewien, że się dostanę bez niczego. Zaskoczony własnym powodzeniem chłopak zażądał zwrotu łapówki. Pracownica rektoratu odmówiła. Wybuchła awantura. Student: - Zacząłem kląć. "Jak nie oddasz mi pieniędzy, pójdę na policję!" - zagroziłem. Nie oddała. Jeszcze tego samego dnia student poszedł do wydziału do walki z korupcją. W efekcie tej wizyty policjanci pojawili się na wydziale prawa (pisaliśmy o tym w ostatni piątek w tekście "Studia prawa na lewo"). Policyjne działania sprawiły, że pracownica rektoratu najwyraźniej się przestraszyła. - Po kilku dniach pieniądze się znalazły - mówi student. Po paru kolejnych nastąpił nagły zwrot akcji. Na wydziale prawa wywieszono listy przyjętych. Dostało się 212 osób plus 55 z odwołania. W tej ostatniej grupie - według naszych informacji - znalazły się dzieci trójmiejskich prawników. Nasz bohater (nr 213. na liście) odpadł. wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2283430.html Po pierwsze to jeszcze nie student, tylko zdemoralizowany kandydat, a po drugie to w ogóle mi go nie żal. A po trzecie - i to jest optymistyczna wiadomość - dobrze że prasa, w tym GW, wzięła pod lupę wyższe uczelnie. Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Re: Skandalu z rekrutacją na prawo na UG - c.d. 14.09.04, 13:17 Gość portalu: itakdalej napisał(a): > Nasz bohater (nr 213. na liście) odpadł. > > wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2283430.html > Po pierwsze to jeszcze nie student, tylko zdemoralizowany kandydat, a po drugie > to w ogóle mi go nie żal. A po trzecie - i to jest optymistyczna wiadomość - > dobrze że prasa, w tym GW, wzięła pod lupę wyższe uczelnie. > Faceta mi nie żal, ale przyjęcie 212 kandydatów na 250 miejsc sugeruje, że pracownica rektoratu nie brała pieniędzy za nic, tzn. miała realny wpływ na przebieg rekrutacji. Warto przypomnieć, że z odwołania mogą zostać przyjęte jedynie osoby, które zdały egzamin wstępny. Konsekwentna odmowa ujawnienia list przyjętych z odwołania na UG również sugeruje, że przekrętów było więcej. Pozostaje wyjaśnić, czy rektor Ceynowa był w aferę rekrutacyjną zamieszany, czy tylko nie wiedział, co dzieje się w kierowanej przez niego uczelni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik Władze uczelni żerują na polskim studencie IP: *.autocom.pl 13.09.04, 19:47 kiosk.onet.pl/dlaczego/1188236,1286,artykul.html Władze uczelni żerują na polskim studencie? Jacek Bąbka Żerują i to perfidnie. Na Wydziale Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego potrafią się chełpić, że mają 3 miliony zł ze studentów zaocznych na nagrody dla pracowników. Czy uważasz, że pobieranie opłat za studia zaoczne i wieczorowe jest nielegalne? Trybunał Konstytucyjny orzekł, że uczelnie mają prawo pobierać opłaty, ale równocześnie określił, w jakiej sytuacji mogą pobierać oraz na jakich zasadach. Te zasady i ograniczenia są oczywiście bezczelnie naruszane. Choćby na zasadzie, że opłata za zajęcia nie może przekraczać ich rzeczywistego kosztu, a przekracza. Jak policzyć te koszty, co obejmuje koszty nauki? Nikt nie robi planu kosztów, nikt z niczego się nie rozlicza. Kiedy zażądałem od Uniwersytetu Wrocławskiego planów finansowych – w trybie dostępu do informacji publicznej – to sprawa musiała się skończyć zasądzeniem rektora przez Naczelny Sąd Administracyjny. Wściekłość akademików sięgała zenitu. Na przykład dziekan Wydziału Prawa i Administracji UWR wnioski o udzielenie informacji publicznej potrafił podrzeć na moich oczach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karola Re: Władze uczelni żerują na polskim studencie IP: *.tczew.net.pl 28.08.06, 19:30 W tym roku składałam na UG na dzienne na prawo i żałuję, dla mnie to kolejny wydatek dla nich kasa na prezenty!Śmieszne! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik Śledztwo w sprawie korupcji na uniwersytecie IP: *.autocom.pl 14.09.04, 19:39 info.onet.pl/979657,11,item.html Kraj PAP, JP /2004-09-14 19:21:00 Śledztwo w sprawie korupcji na uniwersytecie Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Śledztwo w sprawie korupcji na uniwersytecie c.d.n 14.09.04, 21:59 serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2285330.html Przywileje branżowe W tym roku o jedno miejsce na prawie ubiegało się w Gdańsku sześć osób. Po egzaminie przyjęto 212 osób, plus 55 z odwołania (względy społeczne, w tym zdrowotne). UG na swoich stronach internetowych umieścił tylko nazwiska tych 212. Pozostałe zostały bezprawnie utajnione. Według naszych informatorów dlatego że są to dzieci znanych prawników, polityków wszystkich opcji oraz pracowników UG. - To długa tradycja, ulgową taryfę przy rozpatrywaniu odwołań mają i dzieci pracowników naukowych, i pociechy uczelnianych urzędniczek aż do sprzątaczek - twierdzi nasz rozmówca z wydziału prawa. - Są to takie nieformalne przywileje branżowe. Wystarczy posłuchać rozmów na uniwersyteckich korytarzach: część ludzi uważa, że "Gazeta" czepia się czegoś, co jest normą i powinno być utrzymane. Chcieliśmy dowiedzieć się co o tych przywilejach sądzi rektor UG. Profesor Andrzej Ceynowa nie zgodził się na rozmowę do końca tygodnia - ze względu na natłok zajęć. Nazwiska muszą być jawne! Tymczasem do "Gazety" dzwonią czytelnicy, którzy podają utajnione nazwiska. Przykład: dwa lata temu syn prokuratora, któremu brakowało 8 punktów, dostał indeks "ze względów społecznych". Tego roku astmatyk, któremu do zdania egzaminu zabrakło jednego punktu, nie dostał się, choć dwukrotnie pisał odwołania. - Domagajcie się ujawnienia wszystkich nazwisk - radzi "Gazecie" Małgorzata Kałużyńska-Jasak, rzecznik prasowy Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych. - Jeśli uniwersytet nie zgodzi się na to, zachęcam do złożenia skargi u Inspektora lub skierowanie sprawy do sądu. Postanowiliśmy skorzystać z obu dróg. Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Re: Śledztwo w sprawie korupcji na uniwersytecie 15.09.04, 21:23 serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2287373.html Okazuje się, że nie tylko prezes gdańskiego Sądu Okręgowego, ale i dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Gdańsku Jerzy Lipski pisał w tym roku listy referencyjne dla dzieci swoich kolegów, które nie dostały się z powodu niedostatecznej liczby punktów na egzaminie. Dziekan Lipski twierdzi, że nie wie, ilu protegowanych dostało się z odwołania. My też nie wiemy: uniwersytet wciąż odmawia "Gazecie" ujawnienia listy przyjętych "ze względów społecznych". Wg informacji, które potwierdziliśmy w kilku źródłach, lista jest pełna dzieci osób ze świecznika - ujawnienie, jak mało miały punktów, może się okazać kompromitacją dla wydziału prawa. Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Wydział Prawa i Administracji UG 16.09.04, 19:13 mateusza.w.staszic.waw.pl/photo/gratulujemy/?img=y&resize=0x0&txt=WPiA+UG+gratulujemy+uczciwosci Ten link podała basia.basia na forum Kraj. Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Mała uczelnia - mała afera 15.09.04, 22:44 serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2287150.html Rektora ściga prokurator, a jego zastępczyni jest już skazana - oto władze państwowej uczelni w Jarosławiu Afery obrodziły jak owoce jesienią, a rektorzy upierają się, że cały system jest cacy, trzeba go tylko odpowiednio zakonserwować. Jak ogórki w słoiku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik czy to nepotyzm IP: *.autocom.pl 17.09.04, 14:11 serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2289501.html Jak wyglądała aplikacja syna prof. Jamroza Czy syn prof. Adama Jamroza dostał się na aplikację dzięki szczęściu, czy nazwisku? - Nie było żadnego nepotyzmu - twierdzi stanowczo Janusz Dubij, prezes białostockiego Sądu Apelacyjnego. Potwierdzają to aplikanci: - Gdyby ktoś chciał rzeczywiście "przepchnąć" go przez egzamin, zrobiłby to inaczej Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Re: czy to nepotyzm 17.09.04, 20:06 Gość portalu: czytelnik napisał(a): > serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2289501.html > - Gdyby ktoś chciał rzeczywiście "przepchnąć" go przez egzamin, zrobiłby to inaczej > Fakt. Prezes Dubij wyłożył zasady przyjęć w sposób bardzo klarowny. Rektor pewnej znanej uczelni na północy Polski nie dorasta mu do pięt. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: itakdalej ŚAM-zameczek(600m2+5,5ha lasu) dla dyr. za 35 tys. IP: *.chello.pl 17.09.04, 23:16 Jastrzębie to malutka wieś w gminie Rudnik koło Raciborza. Mieszka tu zaledwie 160 osób. Do wsi prowadzi malownicza droga. Na jednym ze wzgórz na skraju wsi znajdziemy uroczy zameczek, który pod koniec XIX wieku wybudowała mieszczańska rodzina Schramek. Styl: romantyzm niemiecki z elementami angielskiego neogotyku. Budynek ma 600 m kw. powierzchni użytkowej i jest otoczony 5,5- hektarowym lasem. Po wojnie przez kilkadziesiąt lat w zameczku mieścił się ośrodek dla dzieci z chorobami dróg oddechowych. Potem budynek opustoszał i niszczał. W kwietniu 1991 r. gmina postanowiła go sprzedać. Zameczek wyceniano wówczas na 100 tys. zł. Jego uroda zwróciła uwagę Adama Sałaniewskiego, dyrektora administracyjnego ŚAM. 18 lipca 1991 r. wraz z kilkoma osobami związanymi z akademią zakłada fundację Dom w Starym Kraju z siedzibą w Jastrzębiu. Adam Sałaniewski zostaje dyrektorem fundacji. W jej radzie zasiadają m.in. prof. Marcin Kamiński, dziś kierownik Zakładu Histologii i Embriologii w Katowicach, i ginekolog doc. dr hab. Krzysztof Sodowski. Sekretarzem zostaje Stefania Bednarek, kwestorka ŚAM. ... Pod koniec sierpnia zameczek w Jastrzębiu zostaje wpisany do rejestru zabytków. Od tego momentu gmina może go zgodnie z prawem sprzedać po znacznie obniżonej cenie. Hubert Miczka, ówczesny wójt gminy Rudnik, ogłasza w prasie przetarg, ale do dyrektora Sałaniewskiego wysyła osobny list z zawiadomieniem. Jego kopia jest w dokumentach gminy, ale Miczka nie pamięta już, dlaczego tak zrobił. 27 września dochodzi do transakcji. Zameczku nie kupuje fundacja Dom w Starym Kraju, ale sam dyrektor Sałaniewski, i to za jedyne 35 tys. zł. Należność rozłożono na dwie raty. - Sałaniewski obiecywał, że zrobi w zameczku pensjonat. Szkoda, że nie dotrzymał słowa - mówi dziś Miczka. Mimo że właścicielem zabytku od początku był Sałaniewski, pieniądze na jego remont zbierała fundacja Dom w Starym Kraju. Datki przekazały m.in. Siemens, Stalexport i Węglokoks - w sumie ok. pół miliona złotych. Naprawiono dach, okna, położono tynki, pomalowano mury i wybrukowano drogę. Mieszkańcy wsi twierdzą, że przywieziono też eleganckie meble, a wynajęta projektantka wskazała, gdzie posadzić ozdobne krzaki. Zameczek nigdy jednak nie przyjął żadnego pensjonariusza. Członkowie fundacji twierdzą, że nie wiedzą dlaczego. - Nie wiem i proszę mnie o to nie pytać, proszę do mnie dzwonić w sprawach medycznych - ucina doc. Sodowski. wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2291665.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik Orwell po polsku IP: *.autocom.pl 18.09.04, 11:33 kiosk.onet.pl/art.asp?DB=162&ITEM=1189077&KAT=241 Szkoła kryminalisty Ma wyrok i ma szkołę ( jw - prawdziwy udacznik, nie jest frustratem, a to najważniejsze) Andrzej B., sosnowiecki biznesmen odsiadujący karę pozbawienia wolności założył wraz z synem Cezarym – skazanym za rozbój – wyższą uczelnię. Wolno mu było, choć siedzi w więzieniu i toczą się przeciwko niemu kolejne procesy. Andrzej B. Został skazany wyrokiem Sądu Rejonowego w Jaworznie na 2,5 roku więzienia za podżeganie do pobicia jednego ze świadków w innym procesie, jaki toczy się w jego sprawie. W innym postępowaniu, w prokuraturze w Opolu, razem z synem Bartoszem (poszukiwanym listem gończym) podejrzany jest o wyprowadzenie z Przedsiębiorstwa Produkcji Sadowniczej wielu milionów złotych. Drugi syn Andrzeja B. - Cezary, skazany był za rozbój. ps Wyższa Szkoła Ekologii w Sosnowcu została wpisana w rejestr niepaństwowych szkół zawodowych bez zbadania karalności właściciela. Część kanclerzy innych uczelni protestuje twierdząc, że to skandal. Ministerstwo Edukacji Narodowej i Sportu twierdzi, że uczelnię założyć może każdy, nawet kryminalista, byleby spełnił formalne warunki. Pod koniec sierpnia na oficjalnej stronie internetowej miejskiej ukazała się informacja o naborze na pierwszy rok studiów. – Nie mieliśmy pojęcia, że to szkoła pana B. Zastanawiam się, czy tej informacji nie usunąć z serwisu – mówi Grzegorz Dąbrowski, rzecznik Urzędu Miasta. Próbowaliśmy zapytać o kierunki kształcenia rektora szkoły, magister Paulinę Buczek, prywatnie synową andrzeja B. Nie znalazła dla nas czasu. Podobno w szkole wykładać mają czołowi naukowcy z Akademii Ekonomicznej w Katowicach, Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie ( jw - tylko za zgoda rektora bo inaczej nie mozna !!!) Instytutu Onkologii w Gliwicach. Nazwisk jednak nikt nie chce ujawnić. Tymczasem lista wykładowców nie może być tajna, bo według Ministerstwa Edukacji, uczelnia spełniła formalne warunki, aby zostać wpisaną w rejestr. Figuruje tam pod numerem 149. Nikogo nie interesuje, że właściciel siedzi w więzieniu i podejrzany jest o kolejne przestępstwa finansowe. – Nie mamy podstaw, aby występować o zaświadczenie o niekaralności. Każdy może założyć uczelnię pod warunkiem spełnienia innych warunków – liczby godzin, kadry itd. – mówi Mieczysław Grabianowski, rzecznik ministerstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kopista Re: Orwell po polsku IP: *.zwm.punkt.pl / *.zwm.punkt.pl 18.09.04, 15:53 Magister rektorem! No, pięknie. A na poważnie: gdyby nauczyciele akademiccy zachowali choć trochę przyzwoitości, to po ujawnieniu tych faktów żaden nie powinien podjąć pracy w tej szkółce! To nie tylko wina systemu - są jeszcze ludzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik Magister na sprzedaż IP: *.autocom.pl 20.09.04, 13:42 serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2291485.html Magister z sieci Marcin Sztandera, ziem 17-09-2004, ostatnia aktualizacja 17-09-2004 18:50 Prace magisterskie obronione na Akademii Świętokrzyskiej można kupić w internecie. Nie wiadomo jak trafiły na sprzedaż. Sprawę wyjaśniają uczelnia i kielecka policja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bat to opis, a gdzie diagnoza??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.04, 21:51 Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Rektor Ceynowa prywatyzuje Wydz. Prawa UG 20.09.04, 23:15 serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2295750.html Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Re: Rektor Ceynowa prywatyzuje Wydz. Prawa UG 20.09.04, 23:27 khmara napisał: > serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2295750.html Dzieci prawników powinny mieć możliwość podtrzymywania tradycji - tak rektor Uniwersytetu Gdańskiego Andrzej Ceynowa rozpoczął w poniedziałek zjazd dziekanów prawa. Zjazd odbywa się w Gdańsku, gdzie od tygodnia tematem nr 1 są protekcja i korupcja na tej uczelni. Dziś rozpocznie się plenarna debata na temat ostatnich publikacji "Gazety". Wczoraj do programu obrad wprowadzono nagle punkt "Rola mediów w kreowaniu rzeczywistości". Nieoficjalnie wiemy, że dziekani spróbują dziś ostatecznie rozstrzygnąć, czy Uniwersytet Gdański ma prawo utajnić "listę odwołań", opierając się na ustawie o ochronie danych osobowych. Od tygodnia ujawnienia list domaga się nasza redakcja. XXX Gratulacje dla pana rektora Ceynowy. Przypuszczam, że w następnej kolejności pan rektor urządzi wyjazdową sesję Parlamentu R.P. na Uniwersytecie Gdańskim i zażąda przywilejów branżowych dla dzieci profesorskich. Nie wystarczy, że UG łamie prawo, to jeszcze usiłuje wpłynąć na jego zmianę post factum. Wstyd i hańba. Mam nadzieję, że wśród uczestników tej hucpy znajdą się osoby zdolne do wyrażenia stanowczego protestu wobec praktyk uprawianych przez gospodarzy. W przeciwnym wypadku odium spadnie na całe środowisko prawników akademickich. Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Gda ńsk - skandalu ciąg dalszy 25.09.04, 12:32 miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,2287373.html22-09-2004 Zebrani na dorocznym zjeździe dziekani wydziałów prawa opowiedzieli się w Gdańsku za jawnością list z nazwiskami przyjętych na studia. wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2303879.html24-09-2004 Rektor i Senat Uniwersytetu Gdańskiego zdecydowali, że uczelnia nie ujawni dziennikarzom list osób, które z odwołania dostały się na Wydział Prawa i Administracji w ciągu ostatnich trzech lat. Sprawa rekrutacji badana jest przez prokuraturę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: itakdalej Pole do falandyzacji które należy usunąć IP: *.chello.pl 25.09.04, 14:58 khmara napisał: > Rektor i Senat Uniwersytetu Gdańskiego zdecydowali, że uczelnia nie ujawni > dziennikarzom list osób, które z odwołania dostały się na Wydział Prawa i > Administracji w ciągu ostatnich trzech lat. USTAWA z dnia 12 września 1990 r. o szkolnictwie wyższym, DZIAŁ V Studia i studenci, Rozdział 1 Przyjęcie na studia. Prawa i obowiązki studentów, ... Art. 141. ... 3. W przypadkach gdy wstęp na studia nie jest wolny, rekrutację przeprowadzają komisje rekrutacyjne powołane przez dziekana wydziału lub inny organ wskazany w statucie uczelni. Komisje rekrutacyjne podejmują decyzje w sprawie przyjęcia na studia. 4. Wyniki postępowania rekrutacyjnego są jawne. 5. Od decyzji komisji rekrutacyjnej służy odwołanie, w terminie czternastu dni od daty otrzymania decyzji o nieprzyjęciu na studia, do uczelnianej komisji rekrutacyjnej, powołanej w trybie określonym przez statut uczelni. Decyzję podejmuje rektor zgodnie z wnioskiem uczelnianej komisji rekrutacyjnej. Decyzja rektora jest ostateczna. ----------- Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Przestrzeganie prawa przez autonomiczne uczelnie 25.09.04, 17:13 Prawidłowy link (bez daty): miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,2287373.html Dziekani opowiadają się za ujawnieniem list. Rozpatrywanie odwołań jest częścią procesu rekrutacji, więc art.141 punkt 4 dotyczący jawności wyników ma tu zastosowanie. Myślę, że sąd podtrzyma taką interpretację. To, co się dzieje w Gdańsku jest dla mnie argumentem na rzecz ograniczenia niewłaściwie pojmowanej autonomii uczelni. W obecnej sytuacji żadna z licznyh, utrzymywanych przez budżet instytucji zajmujących się nauką nie ma prawa wypowiedzieć się w tej kwestii. Komisja akredytacyjna - nie, bo ona zajmuje się kierunkami studiów, a nie przestrzeganiem prawa przez uczelnie. Rada Główna - nie, bo ona opiniuje akty prawne i zajmuje się sprawami dyscyplinarnymi. Minister też nie, bo w stosunku do dużych uczelni nie ma takich uprawnień. Generalnie nie jestem zwolennikiem centralnego sterowania, ale uważam, że minister powinien mieć możliwość efektywnego sprawowania funkcji kontrolnej w stosunku do wszystkich uczelni państwowych, zwłaszcza jeżeli chodzi o przestrzeganie przez te uczelnie obowiązującego prawa. Obecnie jest tak, że uchwały podejmowane przez senaty uczelni mogą być niezgodne z aktami prawnymi wyższego rzędu i ministrowi nic do tego. Casus interpretacji ustawy przez UG jest tego dobitnym przykładem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: itakdalej Milczy minister, milczy KRASP, milczy prof. Ziejka IP: *.chello.pl 25.09.04, 18:07 khmara napisał: > W obecnej sytuacji żadna z licznyh, > utrzymywanych przez budżet instytucji zajmujących się nauką nie ma prawa > wypowiedzieć się w tej kwestii. Trochę Minister ENiS jednak może. W ustawie czytamy: DZIAŁ II Nadzór nad uczelniami państwowymi i przedstawicielstwo szkolnictwa wyższego Rozdział 1 Nadzór nad uczelniami państwowymi Art. 31. 1. Minister właściwy do spraw szkolnictwa wyższego sprawuje nadzór nad uczelnią w zakresie zgodności działania jej organów z przepisami ustawowymi i statutem uczelni oraz może żądać od tych organów informacji i wyjaśnień. 2. Minister właściwy do spraw szkolnictwa wyższego podejmuje w ciągu miesiąca decyzję o uchyleniu uchwały senatu lub decyzji rektora uczelni w przypadku stwierdzenia ich niezgodności z przepisami ustawowymi lub statutem uczelni. --------- Minister ENiS może nawet uchylić decyzję rektora, ale w ciągu miesiąca. W tej konkretnej sprawie jest już na to za późno. Może za to zażądać informacji (np. o przyjętych z odwołania) i wyjaśnień. Nie bardzo wiadomo na czym polega ten nadzór ministra. Czy ma on prawo skrytykować stan obecny i zażądać zmiany? Na pewno może, ale już w przyszłym roku, zażądać jeszcze tego samego dnia listy przyjętych z odwołań na Wydział Prawa UG, żeby zdążyć je unieważnić. Na tym przykładzie istotnie widać, że jest w Polsce autonomia wyższych uczelni, ale nie ma nadzoru państwa. Znamienne i smutne jest to, że minister się nie odzywa. Może by dziennikarze GW zapytali go na tę okoliczność, bo chyba ten człowiek nie czyta prasy i nie wie co się dzieje w kraju, a już na pewno w środowisku akademickim? Mógłby się w tej sprawie wypowiedzieć również KRASP oraz prof. dr hab. Franciszek Ziejka. I ta szacowna organizacja, i Rektor UJ zawsze chętnie się wypowiadali na temat etyki i moralności w środowisku akademickim i naukowym. Dopóki to było abstrakcyjne. Jak trzeba zareagować w jakiejś konkretej sytuacji, narazić się jakiemuś koledze ze swojego grona, to tych "autorytetów moralnych" nie ma. Bo te wypowiedzi o moralności, to były tylko puste hasła dla plebsu. Służyły do ustawienia się na wyższej pozycji niż pozostali przy forsowaniu wygodnych dla swojej grupy rozwiązań ustawowych, a także do uzyskania większego wpływu na władze. Prof. Ziejka jest zapewne teraz zbyt zajęty, żeby się zajmować takimi głupstwami (o których huczy cały kraj). Wróci do mediów, i powie coś dobitnie, a nawet zagrozi czarną procesją, jak trzeba bedzie przestawić przecinek w nowej ustawie o szkolnictwie wyższym. Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Re: Milczy minister, milczy KRASP, milczy prof. Z 25.09.04, 18:30 To prawda. Tylko małe uczelnie, bez praw do habilitowania itd. muszą przedstawić swój statut do akceptacji ministerstwu, duże nic nie muszą. Zgadzam się, że dziennikarze powinni zażądać od ministerstwa ustosunkowania się do tej kwestii. Post pod artykułem w tej sprawie: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=16101759&a=16112119 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: raven Re: Milczy minister, milczy KRASP, milczy prof. Z IP: *.gdynia.mm.pl 26.09.04, 10:51 Ten miesiąc na uchylenie niezgodnej z prawem uchwały chyba niekoniecznie biegnie od dnia jej wydania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: itakdalej Re: Milczy minister, milczy KRASP, milczy prof. Z IP: *.chello.pl 26.09.04, 11:15 Gość portalu: raven napisał(a): > Ten miesiąc na uchylenie niezgodnej z prawem uchwały chyba niekoniecznie > biegnie od dnia jej wydania. To od czego? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jw pytania do ministra IP: *.autocom.pl 26.09.04, 12:16 List z dnia 23.09.2004 Szanowny Pan Minister Edukacji Narodowej i Sportu Mirosław Sawicki Szanowny Panie Ministrze, W związku z artykułem SZKOŁA KRYMINALISTY zwracam się z zapytaniem czy taka postawa Ministerstwa jaka zostala zaprezentowana w artykule stanowi wlaściwą wykładnię obowiązującego prawa ? Czy na pewno jest zgodna z Konstytucją i Ustawą o szkolnictwie wyższym ? Jeśli tak to czy Minister wystąpił z inicjatywą ustawodawczą aby nie było żadnych wątpliwości, że kryminalista nie może byc założycielem szkoły zarowno wyższej jak i 'niższej'. Czy MENiS nie brało pod uwagę , że szkola kryminalisty będzie wpływala negatywnie na młodzież akademicką ? Jeśli prawdą jest, że w szkole kryminalisty będą także nauczyciele nawet z UJ -rozumiem,że na kolejnych etatach za zgodą rektora - czy MENiS podjęło (podejmie) w tej sprawę jakiekolwiek dzialania wyjaśniające ? Skoro ostatnią deską ratunku dla systemu nauki i edukacji w Polsce mają być studenci to może należałoby im oddać wladzę rektorską tak jak to bywało w dawnych wiekach? Czy ten aspekt był brany pod uwagę w nowym prezydenckim projekcie ustawy 'Prawo o szkolnictwie wyższym' popieranym przez Rząd , czyli jak rozmumiem przez MENiS. Z poważaniem i oczekiwaniem na odpowiedź Jozef Wieczorek kiosk.onet.pl/art.asp?DB=162&ITEM=1189077&KAT=241 Trybuna Śląska 17.09.2004 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: itakdalej Znalazł się jeden odważny i przyzwoity profesor IP: *.chello.pl 14.10.04, 22:23 Myślę o Rzeczniku praw obywatelskich prof. Zollu: serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2340170.html "W czwartek na biurko rektora Andrzeja Ceynowy trafił list, w którym prof. Zoll pisze: "Za niedopuszczalne uważam zarówno odmawianie informacji o kandydatach przyjętych w procedurze odwoławczej, jak też nierówne traktowanie kandydatów na studia". ... Prof. Zoll kończy list słowami: "Zwracam się do Pana Rektora o udostępnienie opinii publicznej informacji o osobach przyjętych na Wydział Prawa w procedurze odwoławczej, a także o ustosunkowanie się do pozostałych przedstawionych przez prasę zarzutów". " Wyrazy uznania. DZIĘKUJEMY !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: itakdalej UG chroni dobra osobiste wybranych osób IP: *.chello.pl 28.09.04, 10:08 Gość portalu: itakdalej napisał(a): > > Dla normalnego człowieka postępowanie rekrutacyjne kończy się z chwilą > ostatecznego zatwierdzenia listy przyjętych na studia. Ale ci profesorowie- > prawnicy z UG będą pewnie interpretować "postępowanie rekrutacyjne" jako coś co > > się kończy wywieszeniem listy przyjętych, przed odwołaniami. I już mamy tego potwierdzenie: serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2308139.html Najważniejszy fragment: "uprzejmie informuję, że wszystkie opinie prawne, o które zwrócił się UG, jednoznacznie wskazują, że w obecnym stanie faktycznym uczelnia nie ma podstaw prawnych do udostępnienia dziennikarzom tych danych osobowych. (...) Jednocześnie chcę podkreślić, że wyniki postępowania rekrutacyjnego na UG są jawne i po zakończeniu prac przez wydziałowe komisje rekrutacyjne w budynkach poszczególnych wydziałów UG są wywieszane listy wszystkich osób, które wzięły udział w postępowaniu rekrutacyjnym wraz z wynikami, jakie osiągnęły. Wszystkie opinie, które dostały się na UG w trybie odwoławczym - bez zgody samych zainteresowanych - godziłyby w ich dobra osobiste i uzasadniałoby dochodzenie od uczelni roszczeń cywilnych. " Musi być zmieniony ten zapis w ustawie, bo inaczej, po tym gdańskim casusie, cuda będą się działy z rekrutacją na wszystkich uczelniach. Zapanuje kumoterstwo i niewyobrażalna korupcja. Inni rektorzy też mają dobrych znajomych, inne panie z rektoratów mają także duże potrzeby finansowe... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: itakdalej min. Anna Radziwiłł chyba popiera profesorów z UG IP: *.chello.pl 28.09.04, 10:37 Gość portalu: itakdalej napisał(a): > Musi być zmieniony ten zapis w ustawie, bo inaczej, po tym gdańskim casusie, > cuda będą się działy z rekrutacją na wszystkich uczelniach. Zapanuje > kumoterstwo i niewyobrażalna korupcja. Tym bardziej, że nadzorujacy wszystkie uczelnie wyższe minister Sawicki oraz wiceminister Radziwiłł uparcie milczą, czyli zgadzają się z taką interpretacją ustawy. Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Re: UG chroni dobra osobiste wybranych osób 28.09.04, 23:19 UG łamie art. 141 ustawy o szkolnictwie wyższym. Wyniki postępowania rekrutacyjnego są jawne - tyle mówi ustawa o szkolnictwie wyższym. Ustawa mówi jasno, albo wolny wstęp na studia, albo postępowanie rekrutacyjne. Trzeciej drogi nie ma. Jeżeli postępowanie odwoławcze na UG nie jest częścią postępowania rekrutacyjnego, to znaczy, że te osoby zostały przyjęte na studia BEZPRAWNIE. Odpowiedz Link Zgłoś
khmara UG - cd. 10.10.04, 23:22 serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2333180.html Kolejna przyjęta z odwołania to córka Józefa Fedosiuka, prokuratora okręgowego. Punktu brakowało też Adrianowi K. Przed egzaminem dał pracownicy rektoratu 4 tys. zł. łapówki za indeks, ale gdy okazało się, że brakuje mu jednego punktu - zażądał zwrotu gotówki, licząc na pewne przyjęcie z odwołania. Odzyskał pieniądze, ale jego odwołanie odrzucono. Rozgoryczony poszedł na policję. Efektem jego doniesienia jest śledztwo, które nadzoruje... prokurator Fedosiuk. Jedną z pierwszych podjętych przez niego decyzji był zakaz udzielania dziennikarzom przez policję jakichkolwiek informacji. Mamy jednak przecieki, z których wynika, że sprawa skończy się na pracownicy rektoratu, która przyznała się, że przyjęła łapówkę i że przekazała ją "innej osobie". Komu - nie ujawnia. Wyjaśniła, że boi się o bezpieczeństwo swoich dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik handel akademicki IP: *.autocom.pl 22.09.04, 13:59 serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,2297458.html Handel pracami naukowymi Magdalena Kula, Paweł Reszka 22-09-2004 , ostatnia aktualizacja 21-09-2004 20:53 Ponad tysiąc prac magisterskich i licencjackich oraz kilkaset naukowych referatów można kupić za pośrednictwem firmy Aquarius z Katowic. Swoją ofertę firma ogłasza w internecie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik Korupcja na studiach IP: *.autocom.pl 25.09.04, 10:50 serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,2303845.html Korupcja na studiach Małgorzata Czajkowska, Bydgoszcz 24-09-2004 , ostatnia aktualizacja 24-09-2004 21:39 Prokuratura nie postawi zarzutów studentom Akademii Bydgoskiej, którzy kupili egzaminy. Przed sądem stanie tylko skorumpowany wykładowca Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: itakdalej "Polityka" o bezruchu i feudaliźmie na uczelniach IP: *.chello.pl 29.09.04, 11:10 "Na polską naukę spadła hiobowa wieść. W jedynym rankingu porównującym 500 uczelni z całego świata znalazły się tylko dwie polskie – Uniwersytet Warszawski i Uniwersytet Jagielloński. Sklasyfikowano je dopiero w czwartej setce. Nasza nauka poniosła spektakularną porażkę niczym nasi olimpijczycy na igrzyskach. ... Taki stan rzeczy rektorzy tłumaczyli jednym głosem. Po opublikowaniu rankingu, zestawionego przez naukowców z uniwersytetu Jiao Tong w Szanghaju (patrz ramka), profesorowie Jan Węgleński (UW) oraz Franciszek Ziejka (UJ) mówili, że decydujące znaczenie ma sposób finansowania nauki na świecie i że pod tym względem nigdy nie dogonimy liderów rankingu: amerykańskich Harvarda i Stanforda czy brytyjskiego Cambridge. To prawda. Dotacje budżetowe to jednak nie wszystko. ... Sami uczeni, ci z dorobkiem i ci na dorobku (wśród nich stypendyści akcji POLITYKI „Zostańcie z nami!”), a także studenci, biją na alarm. Polskie uczelnie zastygły w organizacyjnym i intelektualnym bezruchu, dziwnej mieszance feudalizmu z kapitalizmem. " Fragmenty w sieci: polityka.onet.pl/162,1190956,1,0,2472-2004-40,artykul.html Żadne inne czasopismo tak się nie zajmuje sprawami naszego środowiska jak "Polityka". To jest prawdziwy organ polskiej inteligencji. Już idę do kiosku... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: itakdalej Aresztowanie prof. Longina P. (Pol. Radomska) IP: *.chello.pl 29.09.04, 20:55 58-letni profesor matematyki Longin P. z Politechniki Radomskiej został aresztowany na 3 miesiące pod zarzutem płatnej protekcji i przyjmowania łapówek od studentów w zamian za wystawianie pozytywnych ocen z egzaminów i zaliczeń - poinformowała policja. "Profesor przyznał się częściowo do popełnionych czynów" - powiedział PAP rzecznik prasowy mazowieckiej policji nadkomisarz Tadeusz Kaczmarek. Jak poinformowała rzeczniczka radomskiej prokuratury okręgowej Małgorzata Chrabąszcz, profesorowi zarzucono przyjęcie 5,5 tys. zł od sześciu studentów oraz perfum i artykułów spożywczych o wartości ok. 120 zł. Longin P. pośredniczył także w umożliwieniu zdania egzaminu z innego przedmiotu, za co przyjął 300 zł. Prof. dr hab. Longin P. został zatrzymany w poniedziałek podczas egzaminu, który prowadził na Wydziale Ekonomicznym Politechniki Radomskiej. Zatrzymali go policjanci z wydziału do walki z korupcją Komendy Wojewódzkiej Policji w Radomiu. Zatrzymany był wieloletnim wykładowcą i pracownikiem naukowym Politechniki Radomskiej. Grozi mu kara pozbawienia wolności do 10 lat, wysoka grzywna oraz zakaz wykonywania zawodu. Policja planuje dalsze zatrzymania w tej sprawie. Śledztwo prowadzi wydział do walki z korupcją mazowieckiej policji pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Radomiu. info.onet.pl/986523,11,item.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik dziekan Płachta IP: *.autocom.pl 04.10.04, 21:16 www.forumakad.pl/archiwum/2004/09/15-zann-kolejny_dziekan_plagiatorem.htm Z archiwum nieuczciwości naukowej (25) KOLEJNY DZIEKAN PLAGIATOREM Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik Tajny nabór na Akademię Medyczną w Lublinie IP: *.autocom.pl 09.10.04, 08:42 serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,2331392.html Tajny nabór na Akademię Medyczną w Lublinie Paweł Reszka, Leszek Hajdukiewicz, Lublin 09-10-2004 , ostatnia aktualizacja 08-10-2004 19:36 Uczelnia w trakcie rekrutacji zmieniła zasady przyjęć na wieczorowe studia lekarskie, nie informując o tym wszystkich kandydatów. Dzięki temu przyjęto troje dzieci profesorów uczelni Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik Podzielili się schedą po mnie IP: *.autocom.pl 09.10.04, 09:20 www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_041008/publicystyka/publicystyka_a_1 4.html Podzielili się schedą po mnie, a ja ich zawiodłem, bo nie umarłem - mówi prof. Jerzy Perzanowski Wygrał z chorobą, pokonali go koledzy z uczelni Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik Wygrał z chorobą, pokonali go koledzy z uczelni IP: *.autocom.pl 10.10.04, 09:55 www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_041008/publicystyka/publicystyka_a_14.html Podzielili się schedą po mnie, a ja ich zawiodłem, bo nie umarłem - mówi prof. Jerzy Perzanowski Wygrał z chorobą, pokonali go koledzy z uczelni Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik Grunt to niezależnośc intelektualna i moralna!!!!! IP: *.autocom.pl 10.10.04, 13:45 Na stronach www.solidarnosc.org.pl/~ksn przeczytałem: W dniu 31 maja 2004 r. w sali posiedzeń Senatu Politechniki Poznańskiej miała miejsce dyskusja panelowa pt. „Środowisko Naukowe Poznania. Kształcenie, Innowacja, Zastosowanie”, której organizato-rami byli JM Rektor Politechniki Poznańskiej prof. dr hab. Jerzy Dembczyński oraz kandydat do Parla-mentu Europejskiego Marek Siwiec, zajmujący pierwsze miejsce na liście nr 4 wystawionej w Wielko-polsce przez koalicję SLD-UP. W dniu 8 czerwca 2004 r. zarówno w „Głosie Wielkopolskim” (str. 4) , jak i w „Gazecie Poznań-skiej” (str. 5) ukazały się ogłoszenia, w których wymienione z imienia i nazwiska osoby zadeklarowały, że w dniu 13 czerwca 2004 roku w wyborach do Parlamentu Europejskiego oddadzą swój głos na lidera listy nr 4 Marka Siwca. Wśród tych osób jest również JM Rektor Politechniki Poznańskiej prof. dr hab. Jerzy Dembczyński. ------------- Grunt to niezależnośc intelektualna i moralna od władzy politycznej !!!!!!!! prof. Jerzy Dembczyński to jeden z twórców prezydenckiego projektu ustawy o szkolnictwie wyzśzym który jasno wyrażał się na łamach Forum Akademickiego (nr. 7-8, 2003 ) o innych propozycjach zakładających właczenie polskiego systemu nauki i edukacji do systemu swiatowego: 'Myslę, że takie rozwiazanie jest nie do przyjęcia przez srodowisko naukowe. To jedna z kolejnych prób przeniesienia na grunt polski rozwiazań funkcjonujacych w Stanach Zjednoczonych czy w Europie Zachodniej.' Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Nie będzie Harvard pluł nam w twarz 10.10.04, 23:44 Z wątku: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=16439201&a=16439201 T.Z. Wolańscy "O meandrach uniwersytetów" " ...przedstawiając swoją po- zycję w kwestii propozycji dyrektora Wyższej Szkoły Han- dlowej w Montrealu, w myśl której : profesor wyższej uczelni mógłby być komandytariuszem prywatnych spółek komandytowych, Federacja Związków Zawodowych Profe- sorów Prowincji Québec stwierdza (9), między innymi : (…) »Ponadto, nie moglibyśmy tolerować, żeby profesor był związany tego typu więzami z jakimś rządem, partią polityczną, kościołem, sektą lub z jakąkolwiek inna grupą, nie powodując tym samym ograniczenia swojej wolności akademickiej (…) W jaki sposób, profesor – komandyta- riusz mógłby być całkowicie nieskrępowany w korzystaniu ze swojej wolności krytyki w stosunku do innych udzia- łowców? Jak mógłby oprzeć się autocenzurze? »(…). Chyba warto i takie sprawy przypominać, bo maja jakąś dziwnie « ulotną » naturę." No, ale nie będzie przecież jakiś tam Harvard czy inny MIT pluł w twarz Politechnice Poznańskiej, macierzystej uczelni współautora projektu prezydenckiego i byłej Minister Edukacji Narodowej i Sportu. Za kilka miesięcy wybory nowych władz na uczelniach. Może by tak zrobić listę członków zespołu prezydenckiego i innych wojujących zwolenników ustawy prezydenckiej? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik tajna lista z Uniwersytetu Gdańskiego IP: *.autocom.pl 11.10.04, 08:12 serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,2333180.html Mamy tajną listę z Uniwersytetu Gdańskiego Roman Daszczyński, Krzysztof Wójcik, Gdańsk 10-10-2004 , ostatnia aktualizacja 10-10-2004 18:48 Mamy tajną listę z Uniwersytetu Gdańskiego. Komisja rozpatrująca odwołania nieprzyjętych kandydatów na prawo Uniwersytetu Gdańskiego odrzuciła dzieci chore i z biednych rodzin, by przyjąć (ze "względów społecznych"!) potomstwo trójmiejskich VIP-ów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik Re: tajna lista z Uniwersytetu Gdańskiego IP: *.autocom.pl 11.10.04, 09:52 Dyskusja na Onecie : info.onet.pl/991874,11,1,0,120,686,item.html Kulisy przyjęć na Uniwersytet Gdański "Gazeta Wyborcza": Komisja rozpatrująca odwołania nieprzyjętych kandydatów na prawo Uniwersytetu Gdańskiego odrzuciła dzieci chore i z biednych rodzin, by przyjąć (ze »względów społecznych«!) potomstwo trójmiejskich VIP-ów. Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Doktorat za 15 tys. 11.10.04, 13:42 serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,2330762.html Wielu ludzi, których stworzyłem jako magistrów, robi wspaniałe kariery.Rozmowa z Władysławem K. , który pisze prace magisterskie i doktoraty na zamówienie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik tytuły naukowe zdobyte mniejszym wysiłkiem IP: *.autocom.pl 11.10.04, 17:54 serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,2330858.html Rozmowa z Karolem K., który kupił doktorat za 10 tysięcy Zauważyłem, iż tytuły naukowe zdobyte mniejszym wysiłkiem, krętactwem, łapówką cieszą się większym poważaniem niż te uzyskane drogą legalną Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik korupcja na Uniwersytecie Gdańskim IP: *.autocom.pl 11.10.04, 20:24 serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2334935.html Inna prokuratura zbada korupcję na Uniwersytecie Gdańskim Śledztwo w sprawie korupcji na Uniwersytecie Gdańskim przeniesiono poza Trójmiasto po tym, gdy ujawniliśmy, że córka nadzorującego sprawę prokuratora dostała indeks dzięki życzliwości uczelni Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: itakdalej Festiwal cynizmu i hipokryzji UG i MENiS IP: *.chello.pl 11.10.04, 23:59 Z artykułu: 1) "Mieczysław Grabianowski, rzecznik prasowy Ministerstwa Edukacji Narodowej i Sportu, uznał te sytuację za „naganną”. - Ale zasady rekrutacji ustanawiane są przez władze uczelni i ta musi rozwiązać problem we własnym zakresie - dodał." Czyli ministerstwo sprawujące nadzór nad szkołami wyższymi nie ma zamiaru nic robić w tej sprawie! Pozostanie tak jak jest, na uczelnie w pierwszym rzędzie będą przyjmowane dzieci "znajomych królika", których kształcenie MENiS będzie grzecznie opłacało. Lepsze od nich na egzaminie dzieci z biedniejszych rodzin niech mają pretensję do swoich rodziców że nie są VIP-ami. Sądząc po postach, coraz więcej osób dochodzi do wniosku, że współczesna Polska to świat opisany przez Orwella w "Folwarku zwierzęcym", gdzie "wszystkie zwierzęta są równe, ale świnie równiejsze". 2) "(...) rzecznik prasowy UG Beata Czechowska-Derkacz nie widzi problemu. - Dziekan wydziału prawa wielokrotnie podkreślał, że nie prowadzi żadnej statystyki dotyczącej tego, ile dzieci robotników, lekarzy, piekarzy czy też prawników dostało się na studia ". Dziekan nie prowadzi żadnej statystyki, tylko wychwytuje na liście osób "pod kreską", które napisały odwołania, tych, którzy najbardziej potrzebują pomocy (to są te "względy społeczne"). To czysty przypadek, że są to zawsze dzieci trójmiejskich notabli i profesorów UG. Czy to jest tak trudno zrozumieć? To tylko głupi dziennikarze szukają dziury w całym. Ale może zmądrzeją. Po takiej lekcji pokory, jakiej im dostarczy ta sprawa, kiedy jako jedna z niewielu akcji GW zakończy się niczym (co już widać po wypowiedzi rzecznika ministerstwa), zrozumieją, że łatwiej jest w Polsce obalić rząd i rozbić najpotężniejszą partię polityczną, niż coś zmienić na uczelniach. Mają bowiem do czynienia z: "kombinowaniem przez ludzi o wysokim poziomie inteligencji hehe,(...) z ludzmi o najwyzszym stopniu wycwanienia i sprytu.". "To nie jacys prymitywni idiosci tylko zaprawieni w kombinowaniu super-cwaniacy" Wiara, że coś im sięuda zmienić w tym skorumpowanym bagnie: "swiadczy o kompletenym naiwniactwie autorow" . Ostatnie cytaty zaczerpnąłem z pamiętnego postu Pana Profesora dyplomaty: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11786647 Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Przypadkowe odkrycie wywołało burzę na UMK 12.10.04, 22:07 serwisy.gazeta.pl/kraj/72,34309,2336625.html Historyk z UMK Wojciech Polak ujawnił, że na toruńskiej uczelni pracuje wykładowca, który donosił peerelowskiej bezpiece na studentów współpracujących z opozycją. Dlaczego mnie to nie dziwi? Przecież inni mieli większe zasługi w stanie wojennym i dalej na uczelniach pracują. Nawet ci, co się w 1968 zasłużyli, też jeszcze pracują i mają się nienajgorzej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jw Re: Przypadkowe odkrycie wywołało burzę na UMK IP: *.autocom.pl 13.10.04, 08:06 Niestety w wersji elektronicznej tekst w Głosie Uczelni ten nie jest dostępny glos.uni.torun.pl/2004/09/ To tylko wierzcholek gory lodowej. Niestety nia ma prac nad Czarna księga komunizmu w Nauce i Edukacji. A co wypisywali forumowicze na tym forum na ten temat lepiej byłoby nie wiedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik Re: LIST OTWARTY W SPRAWIE PATOLOGII W NAUCE !!! IP: *.autocom.pl 13.10.04, 19:42 serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2337757.html Korupcja na Uniwersytecie Gdańskim do Torunia Śledztwo w sprawie możliwej korupcji na wydziale prawa Uniwersytetu Gdańskiego trafi do prokuratury okręgowej w Toruniu. Tak zdecydowała gdańska prokuratura apelacyjna Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Minister prawa nie zna?To kto tu rządzi? Rektorzy? 13.10.04, 23:47 serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2337757.html Czy Ministerstwo Edukacji Narodowej i Sportu nie jest w stanie zmusić Uniwersytetu Gdańskiego do ujawnienia wykazu studentów przyjętych z odwołania na wydział prawa i administracji? Tadeusz Szulc, wiceminister odpowiedzialny w MENiS za sprawy szkolnictwa wyższego: - Wyższe uczelnie są autonomiczne i nie możemy ingerować w ich działalność. Ministerstwo nie ma jednak wątpliwości, że Uniwersytet Gdański powinien ujawnić listy osób przyjętych na studia. Prawo stanowi, że wynik postępowania kwalifikacyjnego na studia jest jawny i nie koliduje z ochroną danych osobowych osób przyjętych. Jeśli któraś ze stron sporu zwróci się do ministerstwa o zajęcie stanowiska, jesteśmy gotowi wysłać do rektora Uniwersytetu Gdańskiego list wskazujący na konieczność ujawnienia tych nazwisk. xxx Ustawa o szkolnictwie wyższym z dn. 12 IX 1990: art.31. ust. 1. Minister Edukacji Narodowej sprawuje nadzór nad uczelnią w zakresie zgodności działania jej organów (tzn. rektora też) z przepisami ustawowymi oraz może żądać od tych organów informacji i wyjaśnień. Jeżeli minister nie jest w stanie wyegzekwować od UG przestrzegania prawa, to niech skieruje sprawę przeciw rektorowi Ceynowie do komisji dyscyplinarnej przy Radzie Głównej Szkolnictwa Wyższego. Takie uprawnienia daje mu art. 130 ust. 2. ustawy. Minister będzie czekał, aż ktoś go poprosi o łaskawe wypełnienie USTAWOWEGO OBGOWIĄZKU NADZORU? To kto w tym kraju do cholery rządzi? Rektorzy? I po jasną cholerę zmieniać ustawy, jak się nie umie korzystać z istniejących środków prawnych? Więcej nowości w sprawie gdańskiej: serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2336915.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik Bój profesorów IP: *.autocom.pl 14.10.04, 08:55 serwisy.gazeta.pl/metro/1,50145,2326470.html Bój profesorów Krzysztof Olszewski 07-10-2004, ostatnia aktualizacja 06-10-2004 22:24 Skandal na Politechnice Świętokrzyskiej! Twórca pierwszego polskiego samochodu o napędzie elektrycznym jest prześladowany w pracy! Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Re: Bój profesorów 14.10.04, 11:43 Gość portalu: czytelnik napisał(a): > serwisy.gazeta.pl/metro/1,50145,2326470.html > Jakby tego było mało Popławski uważa, że jest mobbingowany. Usunięto go ze stanowiska kierownika katedry, choć - jak mówi - był to warunek jego przejścia z Instytutu Elektrotechniki w Warszawie do Kielc. "- Odbierają mi zajęcia ze studentami, ktoś zakleja mi zamki w drzwiach, odłącza telefony, tak się nie da po prostu pracować - żali się profesor. Za wszystko obwinia prof. Romana Nadolskiego, byłego dziekana wydziału elektrotechniki. To on ma torpedować działalność naukową Popławskiego. Apogeum konfliktu nastąpiło w połowie 2002 roku, gdy prof. Nadolski kierował wydziałem. - Oskarżył mnie o fałszowanie dokumentów, deprawowanie studentów i zabronił rozporządzać moim wynalazkiem - twierdzi Popławski. - To wszystko z zazdrości." Nie wiem, jak było, nie znam tych ludzi, ale wiem, że w obecnym systemie funkcjonowania wyższych uczelni i finansowania działalności badawczej można każde badania storpedować i każdego poddać mobbingowi. Samodzielni nie są żadnym wyjątkiem - dopóki autokracja kierowników jednostek nie zostanie ograniczona, to się będzie zdarzać, bez względu na naukową wartość dokonań, która u nas liczy się najmniej. Odpowiedz Link Zgłoś