Dodaj do ulubionych

LIST OTWARTY W SPRAWIE PATOLOGII W NAUCE !!!

    • Gość: czytelnik Sędziowskie dzieci na studia po znajomości IP: *.autocom.pl 11.09.04, 08:07
      serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,2279948.html
      UG ujawni listy przyjętych na wydział prawa


      • Sędziowskie dzieci na studia po znajomości (10-09-04, 04:00)

      Rektor Uniwersytetu Gdańskiego sprawdza działalność komisji odwoławczej na
      prawie. Na żądanie "Gazety" lista przyjętych w specjalnym trybie zostanie
      ujawniona. A politycy protestują przeciw nepotyzmowi "klanów prawniczych
      • Gość: itakdalej Skandal na Wydziale Prawa UG - c.d. IP: *.chello.pl 14.09.04, 11:03
        Łapówkę, cztery tysiące, wręczyłem jeszcze w kwietniu. Liczyłem się z
        niezdaniem egzaminu, więc zapłaciłem za przyjęcie z odwołania - opowiada. -
        Znajomi powiedzieli mi, komu trzeba dać kopertę. Wręczyłem ją tej osobie -
        pracownicy rektoratu. To było w jej biurze przy ul. Bażyńskiego. Byliśmy tylko
        we dwoje, ale wcześniej wiele razy rozmawiałem z nią przez telefon. Była taka
        umowa, że w przypadku, gdybym jednak zdał egzamin, dostanę z powrotem trzy i
        pół tysiąca. Pięćset złotych miało iść na jakąś imprezkę dla ludzi, którzy to
        wszystko załatwiają. Na egzaminie dostałem 53 punkty. Byłem 213., a miejsc na
        prawo jest 250. Byłem pewien, że się dostanę bez niczego.
        Zaskoczony własnym powodzeniem chłopak zażądał zwrotu łapówki. Pracownica
        rektoratu odmówiła. Wybuchła awantura. Student: - Zacząłem kląć. "Jak nie
        oddasz mi pieniędzy, pójdę na policję!" - zagroziłem. Nie oddała.

        Jeszcze tego samego dnia student poszedł do wydziału do walki z korupcją. W
        efekcie tej wizyty policjanci pojawili się na wydziale prawa (pisaliśmy o tym w
        ostatni piątek w tekście "Studia prawa na lewo"). Policyjne działania sprawiły,
        że pracownica rektoratu najwyraźniej się przestraszyła. - Po kilku dniach
        pieniądze się znalazły - mówi student.

        Po paru kolejnych nastąpił nagły zwrot akcji. Na wydziale prawa wywieszono
        listy przyjętych. Dostało się 212 osób plus 55 z odwołania. W tej ostatniej
        grupie - według naszych informacji - znalazły się dzieci trójmiejskich
        prawników.

        Nasz bohater (nr 213. na liście) odpadł.

        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2283430.html
        Po pierwsze to jeszcze nie student, tylko zdemoralizowany kandydat, a po drugie
        to w ogóle mi go nie żal. A po trzecie - i to jest optymistyczna wiadomość -
        dobrze że prasa, w tym GW, wzięła pod lupę wyższe uczelnie.

        • khmara Re: Skandalu z rekrutacją na prawo na UG - c.d. 14.09.04, 13:17
          Gość portalu: itakdalej napisał(a):

          > Nasz bohater (nr 213. na liście) odpadł.
          >
          > wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2283430.html
          > Po pierwsze to jeszcze nie student, tylko zdemoralizowany kandydat, a po drugie
          > to w ogóle mi go nie żal. A po trzecie - i to jest optymistyczna wiadomość -
          > dobrze że prasa, w tym GW, wzięła pod lupę wyższe uczelnie.
          >

          Faceta mi nie żal, ale przyjęcie 212 kandydatów na 250 miejsc sugeruje, że
          pracownica rektoratu nie brała pieniędzy za nic, tzn. miała realny wpływ na
          przebieg rekrutacji. Warto przypomnieć, że z odwołania mogą zostać przyjęte
          jedynie osoby, które zdały egzamin wstępny. Konsekwentna odmowa ujawnienia list
          przyjętych z odwołania na UG również sugeruje, że przekrętów było więcej.
          Pozostaje wyjaśnić, czy rektor Ceynowa był w aferę rekrutacyjną zamieszany, czy
          tylko nie wiedział, co dzieje się w kierowanej przez niego uczelni.

    • Gość: czytelnik Władze uczelni żerują na polskim studencie IP: *.autocom.pl 13.09.04, 19:47
      kiosk.onet.pl/dlaczego/1188236,1286,artykul.html
      Władze uczelni żerują na polskim studencie?

      Jacek Bąbka

      Żerują i to perfidnie. Na Wydziale Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu
      Wrocławskiego potrafią się chełpić, że mają 3 miliony zł ze studentów zaocznych
      na nagrody dla pracowników.

      Czy uważasz, że pobieranie opłat za studia zaoczne i wieczorowe jest nielegalne?

      Trybunał Konstytucyjny orzekł, że uczelnie mają prawo pobierać opłaty, ale
      równocześnie określił, w jakiej sytuacji mogą pobierać oraz na jakich zasadach.
      Te zasady i ograniczenia są oczywiście bezczelnie naruszane. Choćby na
      zasadzie, że opłata za zajęcia nie może przekraczać ich rzeczywistego kosztu, a
      przekracza.

      Jak policzyć te koszty, co obejmuje koszty nauki?

      Nikt nie robi planu kosztów, nikt z niczego się nie rozlicza. Kiedy zażądałem
      od Uniwersytetu Wrocławskiego planów finansowych – w trybie dostępu do
      informacji publicznej – to sprawa musiała się skończyć zasądzeniem rektora
      przez Naczelny Sąd Administracyjny. Wściekłość akademików sięgała zenitu. Na
      przykład dziekan Wydziału Prawa i Administracji UWR wnioski o udzielenie
      informacji publicznej potrafił podrzeć na moich oczach.


      • Gość: Karola Re: Władze uczelni żerują na polskim studencie IP: *.tczew.net.pl 28.08.06, 19:30
        W tym roku składałam na UG na dzienne na prawo i żałuję, dla mnie to kolejny
        wydatek dla nich kasa na prezenty!Śmieszne!
    • Gość: czytelnik Śledztwo w sprawie korupcji na uniwersytecie IP: *.autocom.pl 14.09.04, 19:39
      info.onet.pl/979657,11,item.html

      Kraj
      PAP, JP /2004-09-14 19:21:00

      Śledztwo w sprawie korupcji na uniwersytecie

      • khmara Śledztwo w sprawie korupcji na uniwersytecie c.d.n 14.09.04, 21:59
        serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2285330.html
        Przywileje branżowe
        W tym roku o jedno miejsce na prawie ubiegało się w Gdańsku sześć osób. Po
        egzaminie przyjęto 212 osób, plus 55 z odwołania (względy społeczne, w tym
        zdrowotne). UG na swoich stronach internetowych umieścił tylko nazwiska tych
        212. Pozostałe zostały bezprawnie utajnione.
        Według naszych informatorów dlatego że są to dzieci znanych prawników,
        polityków wszystkich opcji oraz pracowników UG.
        - To długa tradycja, ulgową taryfę przy rozpatrywaniu odwołań mają i dzieci
        pracowników naukowych, i pociechy uczelnianych urzędniczek aż do sprzątaczek -
        twierdzi nasz rozmówca z wydziału prawa. - Są to takie nieformalne przywileje
        branżowe. Wystarczy posłuchać rozmów na uniwersyteckich korytarzach: część
        ludzi uważa, że "Gazeta" czepia się czegoś, co jest normą i powinno być
        utrzymane.
        Chcieliśmy dowiedzieć się co o tych przywilejach sądzi rektor UG. Profesor
        Andrzej Ceynowa nie zgodził się na rozmowę do końca tygodnia - ze względu na
        natłok zajęć.

        Nazwiska muszą być jawne!
        Tymczasem do "Gazety" dzwonią czytelnicy, którzy podają utajnione nazwiska.
        Przykład: dwa lata temu syn prokuratora, któremu brakowało 8 punktów, dostał
        indeks "ze względów społecznych". Tego roku astmatyk, któremu do zdania
        egzaminu zabrakło jednego punktu, nie dostał się, choć dwukrotnie pisał
        odwołania.
        - Domagajcie się ujawnienia wszystkich nazwisk - radzi "Gazecie" Małgorzata
        Kałużyńska-Jasak, rzecznik prasowy Generalnego Inspektora Ochrony Danych
        Osobowych. - Jeśli uniwersytet nie zgodzi się na to, zachęcam do złożenia
        skargi u Inspektora lub skierowanie sprawy do sądu.
        Postanowiliśmy skorzystać z obu dróg.



        • khmara Re: Śledztwo w sprawie korupcji na uniwersytecie 15.09.04, 21:23
          serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2287373.html
          Okazuje się, że nie tylko prezes gdańskiego Sądu Okręgowego, ale i dziekan
          Okręgowej Rady Adwokackiej w Gdańsku Jerzy Lipski pisał w tym roku listy
          referencyjne dla dzieci swoich kolegów, które nie dostały się z powodu
          niedostatecznej liczby punktów na egzaminie. Dziekan Lipski twierdzi, że nie
          wie, ilu protegowanych dostało się z odwołania. My też nie wiemy: uniwersytet
          wciąż odmawia "Gazecie" ujawnienia listy przyjętych "ze względów społecznych".
          Wg informacji, które potwierdziliśmy w kilku źródłach, lista jest pełna dzieci
          osób ze świecznika - ujawnienie, jak mało miały punktów, może się okazać
          kompromitacją dla wydziału prawa.
          • khmara Wydział Prawa i Administracji UG 16.09.04, 19:13
            mateusza.w.staszic.waw.pl/photo/gratulujemy/?img=y&resize=0x0&txt=WPiA+UG+gratulujemy+uczciwosci
            Ten link podała basia.basia na forum Kraj.
    • khmara Mała uczelnia - mała afera 15.09.04, 22:44
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2287150.html
      Rektora ściga prokurator, a jego zastępczyni jest już skazana - oto władze
      państwowej uczelni w Jarosławiu

      Afery obrodziły jak owoce jesienią, a rektorzy upierają się, że cały system jest
      cacy, trzeba go tylko odpowiednio zakonserwować. Jak ogórki w słoiku.
    • Gość: czytelnik czy to nepotyzm IP: *.autocom.pl 17.09.04, 14:11
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2289501.html
      Jak wyglądała aplikacja syna prof. Jamroza


      Czy syn prof. Adama Jamroza dostał się na aplikację dzięki szczęściu, czy
      nazwisku? - Nie było żadnego nepotyzmu - twierdzi stanowczo Janusz Dubij,
      prezes białostockiego Sądu Apelacyjnego. Potwierdzają to aplikanci: - Gdyby
      ktoś chciał rzeczywiście "przepchnąć" go przez egzamin, zrobiłby to inaczej


      • khmara Re: czy to nepotyzm 17.09.04, 20:06
        Gość portalu: czytelnik napisał(a):

        > serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2289501.html
        > - Gdyby ktoś chciał rzeczywiście "przepchnąć" go przez egzamin, zrobiłby to
        inaczej
        >

        Fakt. Prezes Dubij wyłożył zasady przyjęć w sposób bardzo klarowny.
        Rektor pewnej znanej uczelni na północy Polski nie dorasta mu do pięt.
    • Gość: itakdalej ŚAM-zameczek(600m2+5,5ha lasu) dla dyr. za 35 tys. IP: *.chello.pl 17.09.04, 23:16
      Jastrzębie to malutka wieś w gminie Rudnik koło Raciborza. Mieszka tu zaledwie
      160 osób. Do wsi prowadzi malownicza droga. Na jednym ze wzgórz na skraju wsi
      znajdziemy uroczy zameczek, który pod koniec XIX wieku wybudowała mieszczańska
      rodzina Schramek. Styl: romantyzm niemiecki z elementami angielskiego
      neogotyku. Budynek ma 600 m kw. powierzchni użytkowej i jest otoczony 5,5-
      hektarowym lasem.

      Po wojnie przez kilkadziesiąt lat w zameczku mieścił się ośrodek dla dzieci z
      chorobami dróg oddechowych. Potem budynek opustoszał i niszczał. W kwietniu
      1991 r. gmina postanowiła go sprzedać. Zameczek wyceniano wówczas na 100 tys.
      zł.
      Jego uroda zwróciła uwagę Adama Sałaniewskiego, dyrektora administracyjnego
      ŚAM. 18 lipca 1991 r. wraz z kilkoma osobami związanymi z akademią zakłada
      fundację Dom w Starym Kraju z siedzibą w Jastrzębiu. Adam Sałaniewski zostaje
      dyrektorem fundacji. W jej radzie zasiadają m.in. prof. Marcin Kamiński, dziś
      kierownik Zakładu Histologii i Embriologii w Katowicach, i ginekolog doc. dr
      hab. Krzysztof Sodowski. Sekretarzem zostaje Stefania Bednarek, kwestorka ŚAM.
      ...
      Pod koniec sierpnia zameczek w Jastrzębiu zostaje wpisany do rejestru zabytków.
      Od tego momentu gmina może go zgodnie z prawem sprzedać po znacznie obniżonej
      cenie. Hubert Miczka, ówczesny wójt gminy Rudnik, ogłasza w prasie przetarg,
      ale do dyrektora Sałaniewskiego wysyła osobny list z zawiadomieniem. Jego kopia
      jest w dokumentach gminy, ale Miczka nie pamięta już, dlaczego tak zrobił.

      27 września dochodzi do transakcji. Zameczku nie kupuje fundacja Dom w Starym
      Kraju, ale sam dyrektor Sałaniewski, i to za jedyne 35 tys. zł. Należność
      rozłożono na dwie raty. - Sałaniewski obiecywał, że zrobi w zameczku pensjonat.
      Szkoda, że nie dotrzymał słowa - mówi dziś Miczka.

      Mimo że właścicielem zabytku od początku był Sałaniewski, pieniądze na jego
      remont zbierała fundacja Dom w Starym Kraju. Datki przekazały m.in. Siemens,
      Stalexport i Węglokoks - w sumie ok. pół miliona złotych. Naprawiono dach,
      okna, położono tynki, pomalowano mury i wybrukowano drogę. Mieszkańcy wsi
      twierdzą, że przywieziono też eleganckie meble, a wynajęta projektantka
      wskazała, gdzie posadzić ozdobne krzaki.

      Zameczek nigdy jednak nie przyjął żadnego pensjonariusza. Członkowie fundacji
      twierdzą, że nie wiedzą dlaczego. - Nie wiem i proszę mnie o to nie pytać,
      proszę do mnie dzwonić w sprawach medycznych - ucina doc. Sodowski.

      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2291665.html
    • Gość: czytelnik Orwell po polsku IP: *.autocom.pl 18.09.04, 11:33

      kiosk.onet.pl/art.asp?DB=162&ITEM=1189077&KAT=241

      Szkoła kryminalisty


      Ma wyrok i ma szkołę ( jw - prawdziwy udacznik, nie jest frustratem, a to
      najważniejsze)

      Andrzej B., sosnowiecki biznesmen odsiadujący karę pozbawienia wolności
      założył wraz z synem Cezarym – skazanym za rozbój – wyższą uczelnię. Wolno mu
      było, choć siedzi w więzieniu i toczą się przeciwko niemu kolejne procesy.
      Andrzej B.
      Został skazany wyrokiem Sądu Rejonowego w Jaworznie na 2,5 roku więzienia za
      podżeganie do pobicia jednego ze świadków w innym procesie, jaki toczy się w
      jego sprawie. W innym postępowaniu, w prokuraturze w Opolu, razem z synem
      Bartoszem (poszukiwanym listem gończym) podejrzany jest o wyprowadzenie z
      Przedsiębiorstwa Produkcji Sadowniczej wielu milionów złotych. Drugi syn
      Andrzeja B. - Cezary, skazany był za rozbój.
      ps


      Wyższa Szkoła Ekologii w Sosnowcu została wpisana w rejestr niepaństwowych
      szkół zawodowych bez zbadania karalności właściciela. Część kanclerzy innych
      uczelni protestuje twierdząc, że to skandal. Ministerstwo Edukacji Narodowej i
      Sportu twierdzi, że uczelnię założyć może każdy, nawet kryminalista, byleby
      spełnił formalne warunki.

      Pod koniec sierpnia na oficjalnej stronie internetowej miejskiej ukazała się
      informacja o naborze na pierwszy rok studiów. – Nie mieliśmy pojęcia, że to
      szkoła pana B. Zastanawiam się, czy tej informacji nie usunąć z serwisu – mówi
      Grzegorz Dąbrowski, rzecznik Urzędu Miasta. Próbowaliśmy zapytać o kierunki
      kształcenia rektora szkoły, magister Paulinę Buczek, prywatnie synową andrzeja
      B. Nie znalazła dla nas czasu.

      Podobno w szkole wykładać mają czołowi naukowcy z Akademii Ekonomicznej w
      Katowicach, Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie ( jw - tylko za zgoda
      rektora bo inaczej nie mozna !!!) Instytutu Onkologii w Gliwicach. Nazwisk
      jednak nikt nie chce ujawnić. Tymczasem lista wykładowców nie może być tajna,
      bo według Ministerstwa Edukacji, uczelnia spełniła formalne warunki, aby zostać
      wpisaną w rejestr. Figuruje tam pod numerem 149. Nikogo nie interesuje, że
      właściciel siedzi w więzieniu i podejrzany jest o kolejne przestępstwa
      finansowe. – Nie mamy podstaw, aby występować o zaświadczenie o niekaralności.
      Każdy może założyć uczelnię pod warunkiem spełnienia innych warunków – liczby
      godzin, kadry itd. – mówi Mieczysław Grabianowski, rzecznik ministerstwa.


      • Gość: Kopista Re: Orwell po polsku IP: *.zwm.punkt.pl / *.zwm.punkt.pl 18.09.04, 15:53
        Magister rektorem! No, pięknie. A na poważnie: gdyby nauczyciele akademiccy
        zachowali choć trochę przyzwoitości, to po ujawnieniu tych faktów żaden nie
        powinien podjąć pracy w tej szkółce! To nie tylko wina systemu - są jeszcze
        ludzie.
    • Gość: czytelnik Magister na sprzedaż IP: *.autocom.pl 20.09.04, 13:42
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2291485.html

      Magister z sieci

      Marcin Sztandera, ziem 17-09-2004, ostatnia aktualizacja 17-09-2004 18:50

      Prace magisterskie obronione na Akademii Świętokrzyskiej można kupić w
      internecie. Nie wiadomo jak trafiły na sprzedaż. Sprawę wyjaśniają uczelnia i
      kielecka policja.


    • Gość: bat to opis, a gdzie diagnoza??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.04, 21:51
    • khmara Rektor Ceynowa prywatyzuje Wydz. Prawa UG 20.09.04, 23:15
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2295750.html
      • khmara Re: Rektor Ceynowa prywatyzuje Wydz. Prawa UG 20.09.04, 23:27
        khmara napisał:

        > serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2295750.html

        Dzieci prawników powinny mieć możliwość podtrzymywania tradycji - tak rektor
        Uniwersytetu Gdańskiego Andrzej Ceynowa rozpoczął w poniedziałek zjazd dziekanów
        prawa.
        Zjazd odbywa się w Gdańsku, gdzie od tygodnia tematem nr 1 są protekcja i
        korupcja na tej uczelni.
        Dziś rozpocznie się plenarna debata na temat ostatnich publikacji "Gazety".
        Wczoraj do programu obrad wprowadzono nagle punkt "Rola mediów w kreowaniu
        rzeczywistości".
        Nieoficjalnie wiemy, że dziekani spróbują dziś ostatecznie rozstrzygnąć, czy
        Uniwersytet Gdański ma prawo utajnić "listę odwołań", opierając się na ustawie o
        ochronie danych osobowych. Od tygodnia ujawnienia list domaga się nasza redakcja.

        XXX

        Gratulacje dla pana rektora Ceynowy. Przypuszczam, że w następnej kolejności pan
        rektor urządzi wyjazdową sesję Parlamentu R.P. na Uniwersytecie Gdańskim i
        zażąda przywilejów branżowych dla dzieci profesorskich. Nie wystarczy, że UG
        łamie prawo, to jeszcze usiłuje wpłynąć na jego zmianę post factum. Wstyd i
        hańba. Mam nadzieję, że wśród uczestników tej hucpy znajdą się osoby zdolne do
        wyrażenia stanowczego protestu wobec praktyk uprawianych przez gospodarzy. W
        przeciwnym wypadku odium spadnie na całe środowisko prawników akademickich.
        • khmara Gda ńsk - skandalu ciąg dalszy 25.09.04, 12:32
          miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,2287373.html22-09-2004
          Zebrani na dorocznym zjeździe dziekani wydziałów prawa opowiedzieli się w
          Gdańsku za jawnością list z nazwiskami przyjętych na studia.

          wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2303879.html24-09-2004
          Rektor i Senat Uniwersytetu Gdańskiego zdecydowali, że uczelnia nie ujawni
          dziennikarzom list osób, które z odwołania dostały się na Wydział Prawa i
          Administracji w ciągu ostatnich trzech lat. Sprawa rekrutacji badana jest przez
          prokuraturę.

          • Gość: itakdalej Pole do falandyzacji które należy usunąć IP: *.chello.pl 25.09.04, 14:58
            khmara napisał:

            > Rektor i Senat Uniwersytetu Gdańskiego zdecydowali, że uczelnia nie ujawni
            > dziennikarzom list osób, które z odwołania dostały się na Wydział Prawa i
            > Administracji w ciągu ostatnich trzech lat.


            USTAWA z dnia 12 września 1990 r. o szkolnictwie wyższym, DZIAŁ V Studia i
            studenci, Rozdział 1 Przyjęcie na studia. Prawa i obowiązki studentów,
            ...
            Art. 141.
            ...
            3. W przypadkach gdy wstęp na studia nie jest wolny, rekrutację przeprowadzają
            komisje rekrutacyjne powołane przez dziekana wydziału lub inny organ wskazany w
            statucie uczelni. Komisje rekrutacyjne podejmują decyzje w sprawie przyjęcia na
            studia.

            4. Wyniki postępowania rekrutacyjnego są jawne.

            5. Od decyzji komisji rekrutacyjnej służy odwołanie, w terminie czternastu dni
            od daty otrzymania decyzji o nieprzyjęciu na studia, do uczelnianej komisji
            rekrutacyjnej, powołanej w trybie określonym przez statut uczelni. Decyzję
            podejmuje rektor zgodnie z wnioskiem uczelnianej komisji rekrutacyjnej. Decyzja
            rektora jest ostateczna.

            -----------
            • khmara Przestrzeganie prawa przez autonomiczne uczelnie 25.09.04, 17:13
              Prawidłowy link (bez daty):
              miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,2287373.html
              Dziekani opowiadają się za ujawnieniem list. Rozpatrywanie odwołań jest częścią
              procesu rekrutacji, więc art.141 punkt 4 dotyczący jawności wyników ma tu
              zastosowanie. Myślę, że sąd podtrzyma taką interpretację.

              To, co się dzieje w Gdańsku jest dla mnie argumentem na rzecz ograniczenia
              niewłaściwie pojmowanej autonomii uczelni. W obecnej sytuacji żadna z licznyh,
              utrzymywanych przez budżet instytucji zajmujących się nauką nie ma prawa
              wypowiedzieć się w tej kwestii. Komisja akredytacyjna - nie, bo ona zajmuje się
              kierunkami studiów, a nie przestrzeganiem prawa przez uczelnie. Rada Główna -
              nie, bo ona opiniuje akty prawne i zajmuje się sprawami dyscyplinarnymi.
              Minister też nie, bo w stosunku do dużych uczelni nie ma takich uprawnień.

              Generalnie nie jestem zwolennikiem centralnego sterowania, ale uważam, że
              minister powinien mieć możliwość efektywnego sprawowania funkcji kontrolnej w
              stosunku do wszystkich uczelni państwowych, zwłaszcza jeżeli chodzi o
              przestrzeganie przez te uczelnie obowiązującego prawa. Obecnie jest tak, że
              uchwały podejmowane przez senaty uczelni mogą być niezgodne z aktami prawnymi
              wyższego rzędu i ministrowi nic do tego. Casus interpretacji ustawy przez UG
              jest tego dobitnym przykładem.
              • Gość: itakdalej Milczy minister, milczy KRASP, milczy prof. Ziejka IP: *.chello.pl 25.09.04, 18:07
                khmara napisał:

                > W obecnej sytuacji żadna z licznyh,
                > utrzymywanych przez budżet instytucji zajmujących się nauką nie ma prawa
                > wypowiedzieć się w tej kwestii.

                Trochę Minister ENiS jednak może. W ustawie czytamy:

                DZIAŁ II
                Nadzór nad uczelniami państwowymi i przedstawicielstwo szkolnictwa wyższego
                Rozdział 1
                Nadzór nad uczelniami państwowymi
                Art. 31.
                1. Minister właściwy do spraw szkolnictwa wyższego sprawuje nadzór nad uczelnią
                w zakresie zgodności działania jej organów z przepisami ustawowymi i statutem
                uczelni oraz może żądać od tych organów informacji i wyjaśnień.
                2. Minister właściwy do spraw szkolnictwa wyższego podejmuje w ciągu miesiąca
                decyzję o uchyleniu uchwały senatu lub decyzji rektora uczelni w przypadku
                stwierdzenia ich niezgodności z przepisami ustawowymi lub statutem uczelni.
                ---------

                Minister ENiS może nawet uchylić decyzję rektora, ale w ciągu miesiąca. W tej
                konkretnej sprawie jest już na to za późno. Może za to zażądać informacji (np.
                o przyjętych z odwołania) i wyjaśnień. Nie bardzo wiadomo na czym polega ten
                nadzór ministra. Czy ma on prawo skrytykować stan obecny i zażądać zmiany? Na
                pewno może, ale już w przyszłym roku, zażądać jeszcze tego samego dnia listy
                przyjętych z odwołań na Wydział Prawa UG, żeby zdążyć je unieważnić.
                Na tym przykładzie istotnie widać, że jest w Polsce autonomia wyższych
                uczelni, ale nie ma nadzoru państwa. Znamienne i smutne jest to, że minister
                się nie odzywa. Może by dziennikarze GW zapytali go na tę okoliczność, bo chyba
                ten człowiek nie czyta prasy i nie wie co się dzieje w kraju, a już na pewno w
                środowisku akademickim?

                Mógłby się w tej sprawie wypowiedzieć również KRASP oraz prof. dr hab.
                Franciszek Ziejka. I ta szacowna organizacja, i Rektor UJ zawsze chętnie się
                wypowiadali na temat etyki i moralności w środowisku akademickim i naukowym.
                Dopóki to było abstrakcyjne. Jak trzeba zareagować w jakiejś konkretej
                sytuacji, narazić się jakiemuś koledze ze swojego grona, to tych "autorytetów
                moralnych" nie ma. Bo te wypowiedzi o moralności, to były tylko puste hasła dla
                plebsu. Służyły do ustawienia się na wyższej pozycji niż pozostali przy
                forsowaniu wygodnych dla swojej grupy rozwiązań ustawowych, a także do
                uzyskania większego wpływu na władze.

                Prof. Ziejka jest zapewne teraz zbyt zajęty, żeby się zajmować takimi
                głupstwami (o których huczy cały kraj). Wróci do mediów, i powie coś dobitnie,
                a nawet zagrozi czarną procesją, jak trzeba bedzie przestawić przecinek w nowej
                ustawie o szkolnictwie wyższym.

                • khmara Re: Milczy minister, milczy KRASP, milczy prof. Z 25.09.04, 18:30
                  To prawda. Tylko małe uczelnie, bez praw do habilitowania itd. muszą przedstawić
                  swój statut do akceptacji ministerstwu, duże nic nie muszą. Zgadzam się, że
                  dziennikarze powinni zażądać od ministerstwa ustosunkowania się do tej kwestii.
                  Post pod artykułem w tej sprawie:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=16101759&a=16112119
                • Gość: raven Re: Milczy minister, milczy KRASP, milczy prof. Z IP: *.gdynia.mm.pl 26.09.04, 10:51
                  Ten miesiąc na uchylenie niezgodnej z prawem uchwały chyba niekoniecznie
                  biegnie od dnia jej wydania.
                  • Gość: itakdalej Re: Milczy minister, milczy KRASP, milczy prof. Z IP: *.chello.pl 26.09.04, 11:15
                    Gość portalu: raven napisał(a):

                    > Ten miesiąc na uchylenie niezgodnej z prawem uchwały chyba niekoniecznie
                    > biegnie od dnia jej wydania.

                    To od czego?
                    • Gość: jw pytania do ministra IP: *.autocom.pl 26.09.04, 12:16
                      List z dnia 23.09.2004

                      Szanowny Pan
                      Minister Edukacji Narodowej i Sportu
                      Mirosław Sawicki

                      Szanowny Panie Ministrze,

                      W związku z artykułem SZKOŁA KRYMINALISTY zwracam się z zapytaniem czy taka
                      postawa Ministerstwa jaka zostala zaprezentowana w artykule stanowi wlaściwą
                      wykładnię obowiązującego prawa ? Czy na pewno jest zgodna z Konstytucją i
                      Ustawą o szkolnictwie wyższym ? Jeśli tak to czy Minister wystąpił z inicjatywą
                      ustawodawczą aby nie było żadnych wątpliwości, że kryminalista nie może byc
                      założycielem szkoły zarowno wyższej jak i 'niższej'. Czy MENiS nie brało pod
                      uwagę , że szkola kryminalisty będzie wpływala negatywnie na młodzież
                      akademicką ? Jeśli prawdą jest, że w szkole kryminalisty będą także
                      nauczyciele nawet z UJ -rozumiem,że na kolejnych etatach za zgodą rektora -
                      czy MENiS podjęło (podejmie) w tej sprawę jakiekolwiek dzialania
                      wyjaśniające ?
                      Skoro ostatnią deską ratunku dla systemu nauki i edukacji w Polsce mają być
                      studenci to może należałoby im oddać wladzę rektorską tak jak to bywało w
                      dawnych wiekach? Czy ten aspekt był brany pod uwagę w nowym prezydenckim
                      projekcie ustawy 'Prawo o szkolnictwie wyższym' popieranym przez Rząd , czyli
                      jak rozmumiem przez MENiS.
                      Z poważaniem i oczekiwaniem na odpowiedź
                      Jozef Wieczorek

                      kiosk.onet.pl/art.asp?DB=162&ITEM=1189077&KAT=241
                      Trybuna Śląska 17.09.2004

                • Gość: itakdalej Znalazł się jeden odważny i przyzwoity profesor IP: *.chello.pl 14.10.04, 22:23
                  Myślę o Rzeczniku praw obywatelskich prof. Zollu:
                  serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2340170.html
                  "W czwartek na biurko rektora Andrzeja Ceynowy trafił list, w którym prof. Zoll
                  pisze: "Za niedopuszczalne uważam zarówno odmawianie informacji o kandydatach
                  przyjętych w procedurze odwoławczej, jak też nierówne traktowanie kandydatów na
                  studia".
                  ...
                  Prof. Zoll kończy list słowami: "Zwracam się do Pana Rektora o udostępnienie
                  opinii publicznej informacji o osobach przyjętych na Wydział Prawa w procedurze
                  odwoławczej, a także o ustosunkowanie się do pozostałych przedstawionych przez
                  prasę zarzutów". "

                  Wyrazy uznania. DZIĘKUJEMY !!!
            • Gość: itakdalej UG chroni dobra osobiste wybranych osób IP: *.chello.pl 28.09.04, 10:08
              Gość portalu: itakdalej napisał(a):

              >
              > Dla normalnego człowieka postępowanie rekrutacyjne kończy się z chwilą
              > ostatecznego zatwierdzenia listy przyjętych na studia. Ale ci profesorowie-
              > prawnicy z UG będą pewnie interpretować "postępowanie rekrutacyjne" jako coś
              co
              >
              > się kończy wywieszeniem listy przyjętych, przed odwołaniami.

              I już mamy tego potwierdzenie:
              serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2308139.html
              Najważniejszy fragment:
              "uprzejmie informuję, że wszystkie opinie prawne, o które zwrócił się UG,
              jednoznacznie wskazują, że w obecnym stanie faktycznym uczelnia nie ma podstaw
              prawnych do udostępnienia dziennikarzom tych danych osobowych. (...)

              Jednocześnie chcę podkreślić, że wyniki postępowania rekrutacyjnego na UG są
              jawne i po zakończeniu prac przez wydziałowe komisje rekrutacyjne w budynkach
              poszczególnych wydziałów UG są wywieszane listy wszystkich osób, które wzięły
              udział w postępowaniu rekrutacyjnym wraz z wynikami, jakie osiągnęły. Wszystkie
              opinie, które dostały się na UG w trybie odwoławczym - bez zgody samych
              zainteresowanych - godziłyby w ich dobra osobiste i uzasadniałoby dochodzenie
              od uczelni roszczeń cywilnych. "

              Musi być zmieniony ten zapis w ustawie, bo inaczej, po tym gdańskim casusie,
              cuda będą się działy z rekrutacją na wszystkich uczelniach. Zapanuje
              kumoterstwo i niewyobrażalna korupcja. Inni rektorzy też mają dobrych
              znajomych, inne panie z rektoratów mają także duże potrzeby finansowe...
              • Gość: itakdalej min. Anna Radziwiłł chyba popiera profesorów z UG IP: *.chello.pl 28.09.04, 10:37
                Gość portalu: itakdalej napisał(a):

                > Musi być zmieniony ten zapis w ustawie, bo inaczej, po tym gdańskim casusie,
                > cuda będą się działy z rekrutacją na wszystkich uczelniach. Zapanuje
                > kumoterstwo i niewyobrażalna korupcja.

                Tym bardziej, że nadzorujacy wszystkie uczelnie wyższe minister Sawicki oraz
                wiceminister Radziwiłł uparcie milczą, czyli zgadzają się z taką interpretacją
                ustawy.
              • khmara Re: UG chroni dobra osobiste wybranych osób 28.09.04, 23:19
                UG łamie art. 141 ustawy o szkolnictwie wyższym.
                Wyniki postępowania rekrutacyjnego są jawne - tyle mówi ustawa o szkolnictwie
                wyższym.
                Ustawa mówi jasno, albo wolny wstęp na studia, albo postępowanie rekrutacyjne.
                Trzeciej drogi nie ma.
                Jeżeli postępowanie odwoławcze na UG nie jest częścią postępowania
                rekrutacyjnego, to znaczy, że te osoby zostały przyjęte na studia BEZPRAWNIE.
                • khmara UG - cd. 10.10.04, 23:22
                  serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2333180.html
                  Kolejna przyjęta z odwołania to córka Józefa Fedosiuka, prokuratora okręgowego.

                  Punktu brakowało też Adrianowi K. Przed egzaminem dał pracownicy rektoratu 4
                  tys. zł. łapówki za indeks, ale gdy okazało się, że brakuje mu jednego punktu -
                  zażądał zwrotu gotówki, licząc na pewne przyjęcie z odwołania. Odzyskał
                  pieniądze, ale jego odwołanie odrzucono. Rozgoryczony poszedł na policję.
                  Efektem jego doniesienia jest śledztwo, które nadzoruje... prokurator Fedosiuk.
                  Jedną z pierwszych podjętych przez niego decyzji był zakaz udzielania
                  dziennikarzom przez policję jakichkolwiek informacji. Mamy jednak przecieki, z
                  których wynika, że sprawa skończy się na pracownicy rektoratu, która przyznała
                  się, że przyjęła łapówkę i że przekazała ją "innej osobie". Komu - nie ujawnia.
                  Wyjaśniła, że boi się o bezpieczeństwo swoich dzieci.

    • Gość: czytelnik handel akademicki IP: *.autocom.pl 22.09.04, 13:59
      serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,2297458.html

      Handel pracami naukowymi


      Magdalena Kula, Paweł Reszka 22-09-2004 , ostatnia aktualizacja 21-09-2004
      20:53

      Ponad tysiąc prac magisterskich i licencjackich oraz kilkaset naukowych
      referatów można kupić za pośrednictwem firmy Aquarius z Katowic. Swoją ofertę
      firma ogłasza w internecie.


    • Gość: czytelnik Korupcja na studiach IP: *.autocom.pl 25.09.04, 10:50
      serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,2303845.html

      Korupcja na studiach


      Małgorzata Czajkowska, Bydgoszcz 24-09-2004 , ostatnia aktualizacja 24-09-2004
      21:39

      Prokuratura nie postawi zarzutów studentom Akademii Bydgoskiej, którzy kupili
      egzaminy. Przed sądem stanie tylko skorumpowany wykładowca


    • Gość: itakdalej "Polityka" o bezruchu i feudaliźmie na uczelniach IP: *.chello.pl 29.09.04, 11:10
      "Na polską naukę spadła hiobowa wieść. W jedynym rankingu porównującym 500
      uczelni z całego świata znalazły się tylko dwie polskie – Uniwersytet
      Warszawski i Uniwersytet Jagielloński. Sklasyfikowano je dopiero w czwartej
      setce. Nasza nauka poniosła spektakularną porażkę niczym nasi olimpijczycy na
      igrzyskach.
      ...
      Taki stan rzeczy rektorzy tłumaczyli jednym głosem. Po opublikowaniu rankingu,
      zestawionego przez naukowców z uniwersytetu Jiao Tong w Szanghaju (patrz
      ramka), profesorowie Jan Węgleński (UW) oraz Franciszek Ziejka (UJ) mówili, że
      decydujące znaczenie ma sposób finansowania nauki na świecie i że pod tym
      względem nigdy nie dogonimy liderów rankingu: amerykańskich Harvarda i
      Stanforda czy brytyjskiego Cambridge. To prawda. Dotacje budżetowe to jednak
      nie wszystko.
      ...
      Sami uczeni, ci z dorobkiem i ci na dorobku (wśród nich stypendyści akcji
      POLITYKI „Zostańcie z nami!”), a także studenci, biją na alarm. Polskie
      uczelnie zastygły w organizacyjnym i intelektualnym bezruchu, dziwnej mieszance
      feudalizmu z kapitalizmem. "


      Fragmenty w sieci:
      polityka.onet.pl/162,1190956,1,0,2472-2004-40,artykul.html
      Żadne inne czasopismo tak się nie zajmuje sprawami naszego środowiska
      jak "Polityka". To jest prawdziwy organ polskiej inteligencji.
      Już idę do kiosku...
    • Gość: itakdalej Aresztowanie prof. Longina P. (Pol. Radomska) IP: *.chello.pl 29.09.04, 20:55
      58-letni profesor matematyki Longin P. z Politechniki Radomskiej został
      aresztowany na 3 miesiące pod zarzutem płatnej protekcji i przyjmowania łapówek
      od studentów w zamian za wystawianie pozytywnych ocen z egzaminów i zaliczeń -
      poinformowała policja.

      "Profesor przyznał się częściowo do popełnionych czynów" - powiedział PAP
      rzecznik prasowy mazowieckiej policji nadkomisarz Tadeusz Kaczmarek.

      Jak poinformowała rzeczniczka radomskiej prokuratury okręgowej Małgorzata
      Chrabąszcz, profesorowi zarzucono przyjęcie 5,5 tys. zł od sześciu studentów
      oraz perfum i artykułów spożywczych o wartości ok. 120 zł. Longin P.
      pośredniczył także w umożliwieniu zdania egzaminu z innego przedmiotu, za co
      przyjął 300 zł.

      Prof. dr hab. Longin P. został zatrzymany w poniedziałek podczas egzaminu,
      który prowadził na Wydziale Ekonomicznym Politechniki Radomskiej. Zatrzymali go
      policjanci z wydziału do walki z korupcją Komendy Wojewódzkiej Policji w
      Radomiu.

      Zatrzymany był wieloletnim wykładowcą i pracownikiem naukowym Politechniki
      Radomskiej. Grozi mu kara pozbawienia wolności do 10 lat, wysoka grzywna oraz
      zakaz wykonywania zawodu. Policja planuje dalsze zatrzymania w tej sprawie.

      Śledztwo prowadzi wydział do walki z korupcją mazowieckiej policji pod nadzorem
      Prokuratury Okręgowej w Radomiu.

      info.onet.pl/986523,11,item.html
    • Gość: czytelnik dziekan Płachta IP: *.autocom.pl 04.10.04, 21:16
      www.forumakad.pl/archiwum/2004/09/15-zann-kolejny_dziekan_plagiatorem.htm

      Z archiwum nieuczciwości naukowej (25)
      KOLEJNY DZIEKAN PLAGIATOREM
    • Gość: czytelnik Tajny nabór na Akademię Medyczną w Lublinie IP: *.autocom.pl 09.10.04, 08:42
      serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,2331392.html

      Tajny nabór na Akademię Medyczną w Lublinie


      Paweł Reszka, Leszek Hajdukiewicz, Lublin 09-10-2004 , ostatnia aktualizacja
      08-10-2004 19:36

      Uczelnia w trakcie rekrutacji zmieniła zasady przyjęć na wieczorowe studia
      lekarskie, nie informując o tym wszystkich kandydatów. Dzięki temu przyjęto
      troje dzieci profesorów uczelni

    • Gość: czytelnik Podzielili się schedą po mnie IP: *.autocom.pl 09.10.04, 09:20

      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_041008/publicystyka/publicystyka_a_1
      4.html
      Podzielili się schedą po mnie, a ja ich zawiodłem, bo nie umarłem - mówi prof.
      Jerzy Perzanowski
      Wygrał z chorobą, pokonali go koledzy z uczelni


    • Gość: czytelnik Wygrał z chorobą, pokonali go koledzy z uczelni IP: *.autocom.pl 10.10.04, 09:55

      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_041008/publicystyka/publicystyka_a_14.html

      Podzielili się schedą po mnie, a ja ich zawiodłem, bo nie umarłem - mówi prof.
      Jerzy Perzanowski
      Wygrał z chorobą, pokonali go koledzy z uczelni


    • Gość: czytelnik Grunt to niezależnośc intelektualna i moralna!!!!! IP: *.autocom.pl 10.10.04, 13:45
      Na stronach www.solidarnosc.org.pl/~ksn przeczytałem:

      W dniu 31 maja 2004 r. w sali posiedzeń Senatu Politechniki Poznańskiej miała
      miejsce dyskusja panelowa pt. „Środowisko Naukowe Poznania. Kształcenie,
      Innowacja, Zastosowanie”, której organizato-rami byli JM Rektor Politechniki
      Poznańskiej prof. dr hab. Jerzy Dembczyński oraz kandydat do Parla-mentu
      Europejskiego Marek Siwiec, zajmujący pierwsze miejsce na liście nr 4
      wystawionej w Wielko-polsce przez koalicję SLD-UP.
      W dniu 8 czerwca 2004 r. zarówno w „Głosie Wielkopolskim” (str. 4) , jak i
      w „Gazecie Poznań-skiej” (str. 5) ukazały się ogłoszenia, w których wymienione
      z imienia i nazwiska osoby zadeklarowały, że w dniu 13 czerwca 2004 roku w
      wyborach do Parlamentu Europejskiego oddadzą swój głos na lidera listy nr 4
      Marka Siwca. Wśród tych osób jest również JM Rektor Politechniki Poznańskiej
      prof. dr hab. Jerzy Dembczyński.
      -------------
      Grunt to niezależnośc intelektualna i moralna od władzy politycznej !!!!!!!!
      prof. Jerzy Dembczyński to jeden z twórców prezydenckiego projektu ustawy o
      szkolnictwie wyzśzym który jasno wyrażał się na łamach Forum Akademickiego
      (nr. 7-8, 2003 ) o innych propozycjach zakładających właczenie polskiego
      systemu nauki i edukacji do systemu swiatowego: 'Myslę, że takie rozwiazanie
      jest nie do przyjęcia przez srodowisko naukowe. To jedna z kolejnych prób
      przeniesienia na grunt polski rozwiazań funkcjonujacych w Stanach Zjednoczonych
      czy w Europie Zachodniej.'

      • khmara Nie będzie Harvard pluł nam w twarz 10.10.04, 23:44
        Z wątku:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=16439201&a=16439201
        T.Z. Wolańscy "O meandrach uniwersytetów"

        " ...przedstawiając swoją po-
        zycję w kwestii propozycji dyrektora Wyższej Szkoły Han-
        dlowej w Montrealu, w myśl której : profesor wyższej
        uczelni mógłby być komandytariuszem prywatnych spółek
        komandytowych, Federacja Związków Zawodowych Profe-
        sorów Prowincji Québec stwierdza (9), między innymi :
        (…) »Ponadto, nie moglibyśmy tolerować, żeby profesor
        był związany tego typu więzami z jakimś rządem, partią
        polityczną, kościołem, sektą lub z jakąkolwiek inna grupą,
        nie powodując tym samym ograniczenia swojej wolności
        akademickiej (…) W jaki sposób, profesor – komandyta-
        riusz mógłby być całkowicie nieskrępowany w korzystaniu
        ze swojej wolności krytyki w stosunku do innych udzia-
        łowców? Jak mógłby oprzeć się autocenzurze? »(…).
        Chyba warto i takie sprawy przypominać, bo maja jakąś
        dziwnie « ulotną » naturę."

        No, ale nie będzie przecież jakiś tam Harvard czy inny MIT pluł w twarz
        Politechnice Poznańskiej, macierzystej uczelni współautora projektu
        prezydenckiego i byłej Minister Edukacji Narodowej i Sportu.

        Za kilka miesięcy wybory nowych władz na uczelniach. Może by tak zrobić listę
        członków zespołu prezydenckiego i innych wojujących zwolenników ustawy
        prezydenckiej?
    • Gość: czytelnik tajna lista z Uniwersytetu Gdańskiego IP: *.autocom.pl 11.10.04, 08:12
      serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,2333180.html

      Mamy tajną listę z Uniwersytetu Gdańskiego

      Roman Daszczyński, Krzysztof Wójcik, Gdańsk 10-10-2004 , ostatnia aktualizacja
      10-10-2004 18:48

      Mamy tajną listę z Uniwersytetu Gdańskiego. Komisja rozpatrująca odwołania
      nieprzyjętych kandydatów na prawo Uniwersytetu Gdańskiego odrzuciła dzieci
      chore i z biednych rodzin, by przyjąć (ze "względów społecznych"!) potomstwo
      trójmiejskich VIP-ów.
      • Gość: czytelnik Re: tajna lista z Uniwersytetu Gdańskiego IP: *.autocom.pl 11.10.04, 09:52
        Dyskusja na Onecie :
        info.onet.pl/991874,11,1,0,120,686,item.html
        Kulisy przyjęć na Uniwersytet Gdański

        "Gazeta Wyborcza": Komisja rozpatrująca odwołania nieprzyjętych kandydatów na
        prawo Uniwersytetu Gdańskiego odrzuciła dzieci chore i z biednych rodzin, by
        przyjąć (ze »względów społecznych«!) potomstwo trójmiejskich VIP-ów.

    • khmara Doktorat za 15 tys. 11.10.04, 13:42
      serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,2330762.html
      Wielu ludzi, których stworzyłem jako magistrów, robi wspaniałe kariery.Rozmowa z
      Władysławem K. , który pisze prace magisterskie i doktoraty na zamówienie
      • Gość: czytelnik tytuły naukowe zdobyte mniejszym wysiłkiem IP: *.autocom.pl 11.10.04, 17:54
        serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,2330858.html
        Rozmowa z Karolem K., który kupił doktorat za 10 tysięcy

        Zauważyłem, iż tytuły naukowe zdobyte mniejszym wysiłkiem, krętactwem, łapówką
        cieszą się większym poważaniem niż te uzyskane drogą legalną

    • Gość: czytelnik korupcja na Uniwersytecie Gdańskim IP: *.autocom.pl 11.10.04, 20:24
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2334935.html
      Inna prokuratura zbada korupcję na Uniwersytecie Gdańskim


      Śledztwo w sprawie korupcji na Uniwersytecie Gdańskim przeniesiono poza
      Trójmiasto po tym, gdy ujawniliśmy, że córka nadzorującego sprawę prokuratora
      dostała indeks dzięki życzliwości uczelni
      • Gość: itakdalej Festiwal cynizmu i hipokryzji UG i MENiS IP: *.chello.pl 11.10.04, 23:59
        Z artykułu:
        1) "Mieczysław Grabianowski, rzecznik prasowy Ministerstwa Edukacji Narodowej i
        Sportu, uznał te sytuację za „naganną”. - Ale zasady rekrutacji ustanawiane są
        przez władze uczelni i ta musi rozwiązać problem we własnym zakresie - dodał."

        Czyli ministerstwo sprawujące nadzór nad szkołami wyższymi nie ma zamiaru nic
        robić w tej sprawie! Pozostanie tak jak jest, na uczelnie w pierwszym rzędzie
        będą przyjmowane dzieci "znajomych królika", których kształcenie MENiS będzie
        grzecznie opłacało. Lepsze od nich na egzaminie dzieci z biedniejszych rodzin
        niech mają pretensję do swoich rodziców że nie są VIP-ami.
        Sądząc po postach, coraz więcej osób dochodzi do wniosku, że współczesna Polska
        to świat opisany przez Orwella w "Folwarku zwierzęcym", gdzie "wszystkie
        zwierzęta są równe, ale świnie równiejsze".

        2) "(...) rzecznik prasowy UG Beata Czechowska-Derkacz nie widzi problemu. -
        Dziekan wydziału prawa wielokrotnie podkreślał, że nie prowadzi żadnej
        statystyki dotyczącej tego, ile dzieci robotników, lekarzy, piekarzy czy też
        prawników dostało się na studia ".

        Dziekan nie prowadzi żadnej statystyki, tylko wychwytuje na liście osób "pod
        kreską", które napisały odwołania, tych, którzy najbardziej potrzebują pomocy
        (to są te "względy społeczne"). To czysty przypadek, że są to zawsze dzieci
        trójmiejskich notabli i profesorów UG. Czy to jest tak trudno zrozumieć?
        To tylko głupi dziennikarze szukają dziury w całym.
        Ale może zmądrzeją. Po takiej lekcji pokory, jakiej im dostarczy ta sprawa,
        kiedy jako jedna z niewielu akcji GW zakończy się niczym (co już widać po
        wypowiedzi rzecznika ministerstwa), zrozumieją, że łatwiej jest w Polsce
        obalić rząd i rozbić najpotężniejszą partię polityczną, niż coś zmienić na
        uczelniach.
        Mają bowiem do czynienia z:
        "kombinowaniem przez ludzi o wysokim poziomie inteligencji
        hehe,(...) z ludzmi o najwyzszym stopniu wycwanienia i sprytu.".
        "To nie jacys prymitywni
        idiosci tylko zaprawieni w kombinowaniu super-cwaniacy"
        Wiara, że coś im sięuda zmienić w tym skorumpowanym bagnie:
        "swiadczy o kompletenym naiwniactwie autorow" .

        Ostatnie cytaty zaczerpnąłem z pamiętnego postu Pana Profesora dyplomaty:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11786647
    • khmara Przypadkowe odkrycie wywołało burzę na UMK 12.10.04, 22:07
      serwisy.gazeta.pl/kraj/72,34309,2336625.html
      Historyk z UMK Wojciech Polak ujawnił, że na toruńskiej uczelni pracuje
      wykładowca, który donosił peerelowskiej bezpiece na studentów współpracujących z
      opozycją.

      Dlaczego mnie to nie dziwi? Przecież inni mieli większe zasługi w stanie
      wojennym i dalej na uczelniach pracują. Nawet ci, co się w 1968 zasłużyli, też
      jeszcze pracują i mają się nienajgorzej.
      • Gość: jw Re: Przypadkowe odkrycie wywołało burzę na UMK IP: *.autocom.pl 13.10.04, 08:06
        Niestety w wersji elektronicznej tekst w Głosie Uczelni ten nie jest dostępny
        glos.uni.torun.pl/2004/09/
        To tylko wierzcholek gory lodowej. Niestety nia ma prac nad Czarna księga
        komunizmu w Nauce i Edukacji. A co wypisywali forumowicze na tym forum na ten
        temat lepiej byłoby nie wiedzieć.
    • Gość: czytelnik Re: LIST OTWARTY W SPRAWIE PATOLOGII W NAUCE !!! IP: *.autocom.pl 13.10.04, 19:42
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2337757.html
      Korupcja na Uniwersytecie Gdańskim do Torunia

      Śledztwo w sprawie możliwej korupcji na wydziale prawa Uniwersytetu Gdańskiego
      trafi do prokuratury okręgowej w Toruniu. Tak zdecydowała gdańska prokuratura
      apelacyjna
      • khmara Minister prawa nie zna?To kto tu rządzi? Rektorzy? 13.10.04, 23:47
        serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2337757.html
        Czy Ministerstwo Edukacji Narodowej i Sportu nie jest w stanie zmusić
        Uniwersytetu Gdańskiego do ujawnienia wykazu studentów przyjętych z odwołania na
        wydział prawa i administracji?
        Tadeusz Szulc, wiceminister odpowiedzialny w MENiS za sprawy szkolnictwa
        wyższego: - Wyższe uczelnie są autonomiczne i nie możemy ingerować w ich
        działalność. Ministerstwo nie ma jednak wątpliwości, że Uniwersytet Gdański
        powinien ujawnić listy osób przyjętych na studia. Prawo stanowi, że wynik
        postępowania kwalifikacyjnego na studia jest jawny i nie koliduje z ochroną
        danych osobowych osób przyjętych. Jeśli któraś ze stron sporu zwróci się do
        ministerstwa o zajęcie stanowiska, jesteśmy gotowi wysłać do rektora
        Uniwersytetu Gdańskiego list wskazujący na konieczność ujawnienia tych nazwisk.

        xxx

        Ustawa o szkolnictwie wyższym z dn. 12 IX 1990:

        art.31. ust. 1.
        Minister Edukacji Narodowej sprawuje nadzór nad uczelnią w zakresie zgodności
        działania jej organów (tzn. rektora też) z przepisami ustawowymi oraz może żądać
        od tych organów informacji i wyjaśnień.

        Jeżeli minister nie jest w stanie wyegzekwować od UG przestrzegania prawa, to
        niech skieruje sprawę przeciw rektorowi Ceynowie do komisji dyscyplinarnej przy
        Radzie Głównej Szkolnictwa Wyższego. Takie uprawnienia daje mu art. 130 ust. 2.
        ustawy.

        Minister będzie czekał, aż ktoś go poprosi o łaskawe wypełnienie USTAWOWEGO
        OBGOWIĄZKU NADZORU?

        To kto w tym kraju do cholery rządzi? Rektorzy?
        I po jasną cholerę zmieniać ustawy, jak się nie umie korzystać z istniejących
        środków prawnych?

        Więcej nowości w sprawie gdańskiej:
        serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2336915.html
    • Gość: czytelnik Bój profesorów IP: *.autocom.pl 14.10.04, 08:55
      serwisy.gazeta.pl/metro/1,50145,2326470.html

      Bój profesorów

      Krzysztof Olszewski 07-10-2004, ostatnia aktualizacja 06-10-2004 22:24

      Skandal na Politechnice Świętokrzyskiej! Twórca pierwszego polskiego samochodu
      o napędzie elektrycznym jest prześladowany w pracy!

      • khmara Re: Bój profesorów 14.10.04, 11:43
        Gość portalu: czytelnik napisał(a):

        > serwisy.gazeta.pl/metro/1,50145,2326470.html
        >
        Jakby tego było mało Popławski uważa, że jest mobbingowany. Usunięto go ze
        stanowiska kierownika katedry, choć - jak mówi - był to warunek jego przejścia z
        Instytutu Elektrotechniki w Warszawie do Kielc.

        "- Odbierają mi zajęcia ze studentami, ktoś zakleja mi zamki w drzwiach, odłącza
        telefony, tak się nie da po prostu pracować - żali się profesor. Za wszystko
        obwinia prof. Romana Nadolskiego, byłego dziekana wydziału elektrotechniki. To
        on ma torpedować działalność naukową Popławskiego. Apogeum konfliktu nastąpiło w
        połowie 2002 roku, gdy prof. Nadolski kierował wydziałem. - Oskarżył mnie o
        fałszowanie dokumentów, deprawowanie studentów i zabronił rozporządzać moim
        wynalazkiem - twierdzi Popławski. - To wszystko z zazdrości."

        Nie wiem, jak było, nie znam tych ludzi, ale wiem, że w obecnym systemie
        funkcjonowania wyższych uczelni i finansowania działalności badawczej można
        każde badania storpedować i każdego poddać mobbingowi. Samodzielni nie są żadnym
        wyjątkiem - dopóki autokracja kierowników jednostek nie zostanie ograniczona, to
        się będzie zdarzać, bez względu na naukową wartość dokonań, która u nas liczy
        się najmniej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka