Dodaj do ulubionych

Bieguny vs równik

30.08.13, 14:47
Czy osoba przebywająca na biegunie ziemskim i na równiku będzie odczuwać jakieś różnice? Nie mam na myśli temperatury, tylko różnice związane z tym, że na biegunie nie ma siły odśrodkowej. Jak to może wpłynąć na nasze samopoczucie? Czy jesteśmy w stanie w ogóle odczuć na sobie skutki ruchu ziemi i jej przyciągania w zależności od miejsca przebywania?
Obserwuj wątek
    • tanebo Re: Bieguny vs równik 30.08.13, 15:08
      Będą różnice ale nasze zmysły są zbyt słabe by je poczuć.
      • smalltownboy Re: Bieguny vs równik 30.08.13, 19:40
        Czyli dla człowieka przebywanie w każdym miejscu kuli ziemskiej będzie bez znaczenia?
        • nikodem123 Re: Bieguny vs równik 05.09.13, 01:23
          Na biegunie jesteś na baaardzo wolnej karuzeli
          Za to...
          No na równiku to tak gnasz z prędkością liniową jakieś 2000 km/h. :-D
          Tak mnie się wyliczyło - gwarancji nie udzielam.
          • smalltownboy Re: Bieguny vs równik 05.09.13, 22:07
            To dlaczego od tego zawrotnego pędu w kółko nie mamy choroby lokomocyjnej?
            • nikodem123 Re: Bieguny vs równik 06.09.13, 17:59
              Z tego samego powodu, dlaczego ludzie w samolotach nie mają choroby lokomocyjnej, chyba że pojawiają się turbulencje.
              Z tego samego powodu, dlaczego ludzie cierpią na chorobę lokomocyjną w autach, ale nie w pociągach.

              Zauważ, że zaczyna mdlić przy częstej zmianie prędkości oraz na wybojach - bodźce z ucha wewnętrznego. Do tego dochodzą bodźce wzrokowe - migające drzewa na przykład. Człowiek nie jest w stanie odczuwać prędkości która się nie zmienia, o ile zostaną zablokowane bodźce wzrokowe.

              Zauważ, co się dzieje podczas startu i lądowania, gdy siedzisz i wyglądasz przez okno. W czasie startu odruchowo odchylasz się do tyłu, a w czasie lądowania pochylasz się do przodu.

              Gdy samolot odrywa się od ziemi ruch pozorny punktów odniesienia zwalnia, dlatego mózg, odruchowo, zapobiegawczo odchyla korpus do tyłu, aby zapobiec utracie równowagi. Podobnie przy lądowaniu (do momentu całkowitego przyziemienia, gdy zostają włączone hamulce), tyle że bodźce wzrokowe podpowiadają mózgowi, że przyspieszamy, więc logiczne jest pochylenie tułowia ku przodowi.

              Na równiku dla tubylców palmy stoją, jak stały...
              Zresztą co to za karuzela, która dokonuje pełnego obrotu raz na dobę. Myślę, że takie urządzenie rozrywkowe nie zrobiłoby furory w żadnym lunaparku.
              • smalltownboy Re: Bieguny vs równik 08.09.13, 10:32
                nikodem123 napisał:

                > Zresztą co to za karuzela, która dokonuje pełnego obrotu raz na dobę. Myślę, że
                > takie urządzenie rozrywkowe nie zrobiłoby furory w żadnym lunaparku.

                Może nie odczuwamy stałej prędkości po linii prostej, ale planeta porusza się po kole?
                Ja np. muszę w samolocie siedzieć przy oknie i mieć wzrokowy punkt odniesienia, nawet w stosunku do chmur, bo mimo braku turbulencji, ale braku tego punktu, zaczyna mnie mdlić.
                Dokładnie tak samo miałem, gdy jechałem w aucie towarowym na pace bez szyb. Samochód jechał przeważnie prosto, a ja dojechałem obolały i ognisko nie było zbyt szczęśliwe. W aucie z oknami nie mam choroby lokomocyjnej.
                A Ziemia cały czas pędzi i obrotowo i obiegowo, a odczuć tego nie ma żadnych.
                • petrucchio Re: Bieguny vs równik 08.09.13, 14:50
                  www.youtube.com/watch?v=1MnX1wT7BRU
                • nikodem123 Re: Bieguny vs równik 08.09.13, 17:03
                  Wszystko się nadal zgadza.

                  Z jednym uzupełnieniem. Strach, lęk nasila uczucie nudności.

                  Jeśli w samolocie siedzisz przy oknie to punkty odniesienia mimo silnych turbulencji pozostają stabilne. Mózg analizuje silne sygnały płynące ze zmysłu równowagi, ale te są uspokajane stabilnym obrazem odbieranym przez wzrok.

                  Gdy siedzisz pośrodku to odbierasz czyste doznania zmysłu równowagi nierównoważone zmysłem wzroku. Do czego dokłada się wzmożony lęk - występuje niespodziewane zjawisko, bez ostrzeżenia i bez możliwości oceny wzrokiem skali zagrożenia.

                  Podróż na pace jest tego najlepszym przykładem. Jedziesz po "kocich łbach". Podróż oczywiście nie jest przyjemna, ale jest do zniesienia, bo znasz przyczynę wstrząsów. Do tego widzisz zasięg tej niedogodności. Siedząc na pace nic nie wiesz. Do tego nie potrafisz przewidzieć jak długo niedogodność będzie trwała. To wszystko wzbudza większe poirytowanie, a to z kolei mdłości.
    • llukiz Re: Bieguny vs równik 08.09.13, 22:57
      > Czy osoba przebywająca na biegunie ziemskim i na równiku będzie odczuwać jakieś
      > różnice

      Jest prosty wzór na siłę odśrodkową. Wszystko jest znane; promień ziemi, szybkość obrotu ziemi, banalne sprawy. Po co pytać skoro można łatwo policzyć?
      • smalltownboy Re: Bieguny vs równik 10.09.13, 12:38
        Nigdy nie miałem głowy do wzorów i fizyki. Mógłbyś to napisać jakoś zrozumiale, czym się obie siły różnią; do czegoś je porównać?
        • tornad1 Re: Bieguny vs równik 11.09.13, 05:32
          Jak nie masz glowy do fizyki i wzorow no jestes bardzo cool. W ogole wg ostatnich wymogow mody umiejetnosc poslugiwania sie prostymi narzedziami, nie mowiac juz o naukach scislych, jest niemile widziane na salonach; mozna byc latwo wykluczonym z lokalnej smietanki towarzyskiej.
          Ale ad rem.
          Po pierwsze jesli wybierasz sie na biegun polnocny to masz u mnie piatke z geografii; biegun polnocny w porownaniu z antypodami jest wrecz o rzut beretem. Odleglosci w km czy nawet milach morskich nie podaje no bo do tego zapewne tez nie masz glowy.
          Po drugie problem globalnego ociplenia wystapi. Otoz wg jednego z polskich profesorow i jego "teamu", w biezacym roku caly lod arktyczny ma sie stopic. Wlasnie przeczytalem na ten temat artykul, po amerykansku.
          news.bbc.co.uk/2/hi/7139797.stm
          Ale poniewaz to Polak, ktory zapewne panu Goremu pozazdroscil nagrody Nobla, wiec sie nie przejmuj, pakuj manatki i wio na biegun. No bo jak nie w tym to napewno juz w przyszlym roku musialbys na biegun plynac jakas lajba:). Zapewne beda sie z niego smiali jak z niektorych Polakow rezydujacych w USA ale coz, w koncu za takie artykuly podobno niezle placa. A "pecunia non olet".
          Najlepiej jak sobie wynajmiesz jakis wypasiony helikopter, polecam rosyjski.
          Kierunek lotu wskaze Ci gwiazda polarna ale tylko noca. Kompas owszem wskaze Ci polnoc ale jak juz bedziesz w okolicach bieguna to on Cie zmyli. Wiec musisz wziac ze soba mape okolic podbiegunowych lub goscia, ktory co nieco liznal fizyki bo sam poszedlbys na pewne zatracenie...
          No ale zalozmy, ze doszliscie do tego bieguna, stanales na lodzie i zapewne poczujesz sie bardzo szczesliwy. Ale rownoczesnie bardzo zle. Szczegolnie w nocy jak zaswieci sie zorza polarna. Wtedy zglupiejesz do reszty. Ta zorza bedzie swiecic ze wszystkich stron. Stracisz poczucie przestrzeni no bo w ktorakolwiek strone nie popatrzysz to zawsze bedziesz patrzal na poludnie.
          Nie bedziesz dalej mogl isc na polnoc ani na wschod nie mowiac juz o zachodzie. Najwazniejsze jednak co Cie spotka to lupanie w kolanie albo dreszcze w plecach. I to nie spowodowane niska temperatura czy przeziebieniem, ale z zupelnie innego powodu. Otoz ta zorza swiecaca caly czas, zima lato, dzien czy noc, to jest potezny strumien elektronow wyemitowany przez Slonce, ktory zawsze dociera w poblize biegunow ziemskich i tam na nia opada. Nie tlumacze Ci na jakiej zasadzie no bo jak piszesz z fizyki jestes cienki ale zapodam, ze ten strumien ma ksztalt pierscienia, grubego okregu, o srodku znajdujacym sie dokladnie nad magnetycznym biegunem poludniowym Ziemi. A ten lezy tak gdzies z 1000 km na poludnie, w kierunku Kanady, wlasciwie na jednej z setki wysepek lezacych na polnoc od tego kraju. No i ten strumien spowoduje u Ciebie duze dolegliwosci typu sennosc, zmeczenie, nawet stany lekowe i bole miesni i stawow. No bo czlowiek w klimacie umiarkowanym jest przystosowany do tego, ze pole elektryczne ma kierunek z gory na dol a tu bedzie na odwrot, u gory bedzie nadmiar a na dole brak elektronow.
          Bedac na biegunie, z nudow mozesz sie nieco fizyki nauczyc. Np latwo nauczysz sie efektu Coriolisa, o ktorym malo kto ma wlasciwe pojecie.
          Na pewno w okolicy znajdziesz kawalek lodowiska, jakis zamarzniety staw lodowy. Na brzegu znajdziesz bryle lodowa, ktora dasz towarzyszowi podrozy do obrobienia tak aby otrzymac w miare rowna kule. Taka jakiej uzywa sie przy zbijaniu kregli. Jesli to lodowisko bedzie rowniutkie i czyste to jak taka kule po nim poturlasz to ona zostawi na tym lodzie drobny bialy slad.
          Wiec z calej sily te kule rzuc po lodzie w identyczny sposob jak na kregielni i chwile poczekaj az ona stanie. Ona poturla sie powiedzmy nawet ze 100 krokow. I teraz najwazniejsze. Jak popatrzysz jednym okiem na ten slad tej kuli po lodzie, to sie okaze, ze on wcale nie jest linia prosta lecz krzywa, odchylona w prawo. I to jest efekt, ktorego znowu nie moge Ci wytlumaczyc no bo nie znasz praw Newtona. No ale chyba domyslasz sie, ze slad powinien byc prosty a on jest odchylony od prostej o ladnych kilka cm. Dzieje sie tak dlatego, ze w czasie gdy ta kula sie toczyla sie prostoliniowo, to Ziemia sie obrocila o kilka minut katowych czyli tej toczacej sie kuli uciekala na wschod i dlatego ta kula pozostawila slad wygiety na zachod.
          No ale co ja Ci takie trudne rzeczy bede tlumaczyl, skoro na biegunie nie ma kierunkow. Tzn jest tylko jeden, na poludnie. W ktorymkolwiek kierunku bys nie poszedl no ta zawsze pojdziesz na poludnie.
          Byla taka zagadka o misiu, ktory szedl kilometr na poludnie, potem kilometr na wschod potem znowu kilometra na polnoc i bardzo sie zdziwil, ze znowu znalazl sie w tym samym miejscu, z ktorego zaczal swoj spacer. Jaki kolor futra mial ten mis?
          Ten efekt moglbys wykorzystac budujac na biegunie swoiste perpetuum mobile. Tyle, ze to bylaby dosc ciezka impreza. Gdybys mial takie wypasione kolo zamachowe na osi i te os tego kola jakos ulozyskowal w lodzie tak aby byla dokladnie w pionie a kolo w poziomie, to to kolo bedzie sie krecic. Powoli, jeden pelny obrot na dobe ale zawsze. Jego masa, scislej bezwladnosc bedzie na tyle duza, ze Ziemia bedzie sie pod nim krecic a kolo stac, tak ze wszystkim bedzie sie zdawalo, ze to kolo sie kreci, gdy ziemia sie kreci a to kolo bedzie stalo:)
          W kazdy razie musisz sie spieszyc bo na biegunie polnocnym Slonce swieci co raz nizej i w koncu zajdzie i przez pol roku go nie uswiadczysz. Najfajniej bedzie w czasie rownonocy, wtedy bedzie swiecilo caly czas nad horyzontem.
          Majac ze soba kompas, moglbys zmierzyc fluktuacje ziemskiego pola magnetycznego i w drodze powrotnej traffic do bieguna magnetycznego ale w zasadzie nic ciekawego tam nie bedzie, zwlaszcza ze biegun magnetyczny jest bardzo kaprysny. Nie dosc, ze wedruje kilka km na rok, to jeszcze w czasie wzmozonej aktywnosci slonecznej potrafi uciec ze swego miejsca nawet na kilkaset metrow. I szukaj go pod lodem, jak wiatru w polu.
          A te wiatry tam duja, ze hej, mozna je spoko nazwac damskimi. Jak "jet stream" sie obudzi a on tworzy sie nad biegunami, no to dupa w kwiatach. Lodowaty to za malo, on ma temperature bliska bezwzglednego zera, w koncu to zimno wprost z kosmosu przywiewa.
          W sumie musisz dobrze sie ubrac w sensie okrycie o malych wspolczynnikach przewodnosci cieplnej i nieprzemakalne. I nie mozesz sie z takim mrozie spocic, gdyz to wielu polarnikow doprowadzilo do zejscia z wyziebienia.
          A tak w ogole to jakichs wiekszych rewelacji nie przewiduje. Grawitacja ziemska, ktora "normalnie" dla srednich szerokosci geograficznych ma wartosc g = 9.81 m/s/s, na biegunie ma nieco wieksza wartosc bodajze 9.83. Na rowniku zas, o ktory pytales g = 9.78 m/s/s. Roznice sa jak widszisz zaniedbywalnie male.
          Kiedys liczylem wplyw sily odsrodkowej na zmiane wagi czlowieka. Wyszla mi roznica okolo 15 - 17 deka. Czyli na biegunie bedziesz ciezszy o pol szklanki wody
          To narazki.
          Pzdr
          Tornad
          • smalltownboy Re: Bieguny vs równik 11.09.13, 10:30
            Z salonami nie mam nic wspólnego.

            Skoro jest jakaś siła Coliorisa i zmienia kierunek przedmiotów, to czemu samolot nie leci krócej w chwili lotu pod prąd ruchu Ziemi?
            Poza tym, tak naprawdę to nie wiadomo czym jest grawitacja. Za chwilę może się okazać, że to zupełnie coś innego, niż dziś myślimy.
            • tornad1 Re: Bieguny vs równik 11.09.13, 15:36
              smalltownboy napisał:

              > Z salonami nie mam nic wspólnego.
              Moze nie trafilem, moze bardziej od salonow preferujesz fastfoody?
              > Skoro jest jakaś siła Coliorisa i zmienia kierunek przedmiotów, to czemu samolo
              > t nie leci krócej w chwili lotu pod prąd ruchu Ziemi?
              Po pierwsze nie ma zadnej sily Coriolisa. Nie dosc, ze masz blade pojecie o fizyce, to jeszcze czytac uwaznie nie umiesz. Ja pisalem o efekcie Coriolisa a to jest mala, ale istotna roznica.
              W kazdym razie ten efekt przez pewna grupe ludzi, ktorzy nazywaja sie fizykami a Wozniak nazywa ich idiotami, jest uwazany za glowna przyczyne powstawania tych wszystkich wirow atmosferycznych poczawszy od tornad a na tych poteznych huraganach, tajfunach i cyklonach skonczywszy. Po prostu kierunek wirowania jest przeciwny do tego, ktory ci opisalem. Coriolis kreci w prawo a tornado, patrzac z gory, w lewo. Co zagorzalsi idioci, "sila" Coriolisa uzasadniaja ksztalt rzek, np Wisly, ze niby ta sila podmywa bardziej prawe brzegi rzek... Sam stwierdzisz, ze to chyba kontroweryjne.
              Z tym lotem wiadomo. Przynajmniej mnie wiec dobrze trafiles. Czesto latam do Ameryki i z powrotem i zawsze podroz na wschod trwa o te dwie godziny krocej w porownaniu do na zachod.
              Przyczyna tego jest to, ze samolot lata z predkoscia powiedzmy 900 km/godz ale w stosunku do powietrza a nie w stosunku do powierzchni Ziemi. A w tym powietrzu, czyli w
              atmosferze, na wysokosci przelotowej samolotow rejsowych, czyli 10 - 12 km, wieje ten damski wiaterek, o ktorym Ci wspomnialem. Jet stream czyli po naszemu wiatr strumieniowy. Wiucha z predkoscia 100 - 200 km/godz i ma taki zbojecki obycaj, ze on wieje zawsze z zachodu na wschod. Po drodze kreci rozne esy floresy ale wypadkowa tego ruchu jest skierowana na wschod. Dlaczego tak jest o tym zapodam jak ukoncze swoj kolejny atrykul. W kazdym razie ma to wiecej wspolnego z zorza polarna niz z Coriolisem czy w ogole ruchem wirowym Ziemi.
              Przy okazji mozesz zapodac pytanie dlaczego Ziemia kreci sie wokol wlasnej osi jak bak, jak zyroskopo a nie np jak ksiezyc, Ruch wirowy Ziemi jest dla mnie ewidentnym przykladem, tego, ze jedna z teorii uznana przez fizykow-idiotow jako najgienialniejsza w dziejach, prawi, ze kazdy uklad odniesienia jest identyczny, ze mozna sobie ten uklad obrac dowolnie i wszystkie prawa fizyki beda w nich zachodzic identycznie. A tak nie jest. Ziemia kreci sie w stosunku do Uniwersalnego Ukladu Odniesienia a nie jakiegos dowolnego lokalnego ujkladu odniesienia, jak to sobie autor tej najgienialniejszej teroii ubzdural. Zapewne slyszales o wahadle Foukoulta. Najdluzsza line ma wahadlo w Sankt Petersburgu i ono tez waha sie w stosunku do tego UUO a nie posadzki budynku, w kopule ktorego zostalo zawieszone.
              > Poza tym, tak naprawdę to nie wiadomo czym jest grawitacja. Za chwilę może się
              > okazać, że to zupełnie coś innego, niż dziś myślimy.
              Grawitacje mozesz czasowo uwazac, ze przyciagnie sie czaastek materii. Taki to juz zbojecki tej materii obycaj. Podobnie jak nie wiadmo dlaczego dwa jednoimienne ladunki elektryczne sie odpychaja a przeciwne bieguny magnesu przyciagaja. I to dzieje sie wbrew tej grawitacji.
              W kazdym razie teoria o genezie grawitacji jako efektu zakrzywiania czasoprzestrzeni, jak tego chce ta najgienialniejsza, jest sporym przekretem, Gdyby tak bylo to grawitacja bylaby kierunkowa tzn dzialalaby tylko w ktoras strone a w dwie pozostale juz nie. Obrazowo jak komus sie klaniasz to komus innemu, stojacemu za Toba musisz wyeksponowac d...
              A tak nie jest, ona dziala zawsze i wszedzie we wszystkie mozliwe strony z jednakowa sila.
              Tak, ze wszystko przed Toba, mozesz jak wiekszosc, wierzyc w te "prawdy objawione" albo zaczac samemu od nauki podstawowych praw i zjawisk fizycznych.
              A to polecam z prostego powodu, ze te prawa sa stale, niezmienne, jak je poznasz to one beda Ci sluzyc, beda zawsze wazne niezaleznie od ustroju czy od kliki aktualnie trzymajacej wladze. Prawa socjologiczne sie zmieniaja dosc czesto a te fizyczne nigdy.
              I tym radosnym akcentem koncze swe trzy centy ryzykujac od trzymajacych wladze na tym forum, ponowny opieprz za przydlugawe teksty.
              Pzdr
              Tornad
              • nikodem123 Re: Bieguny vs równik 11.09.13, 18:38
                Nie rozumiem Twojego napastliwego tonu odpowiedzi. Gość zadaje pytanie i uczciwie się przyznaje, że fizyka nie jest jego mocną stroną.

                Skoro wykazuje zaciekawienie zjawiskami fizycznymi, to jego braki wynikają prawdopodobnie z tego, że ma kiepskich nauczycieli. Zamiast zaciekawiać i objaśniać, to Ty wyśmiewasz go.

                Niestety trzeba pogodzić się, że są osoby, którego niczego więcej nie narysują poza rysunkiem technicznym, że są osoby, dla których ortografia pozostanie zmorą do końca życia, że są osoby, dla których równania matematyczne zawsze będą "chińskimi krzaczkami", że są osoby, które zawsze śpiewając będą fałszować, że są osoby, dla których nauczenie się jednego języka obcego będzie życiowym wyczynem, że są osoby...

                Nikt z nas nie jest utalentowany we wszystkich kierunkach.
                Można osiągnąć pewne rzeczy ciężką pracą, ale to zawsze będzie co najwyżej mizerne przeciętniactwo. Można nauczyć się gry na pianinie - nutka na tej linii to ten klawisz, nutka czarna, to liczymy "raz", nutka biała to liczymy "raz, dwa". Tak samo można się nauczyć matematyki i fizyki. Można ciężką pracą, lecz w obu przypadkach będzie to udręka i dla ucznia, i dla audytorium.

                Osoba, która "całkuje w pamięci" nie wzbudza we mnie większego podziwu niż chociażby aktor teatralny, który potrafi zapamiętać, to ważne, słowo w słowo ileś tam stron tekstu.

                O wiele bardziej irytujący są, którzy popisują się, że wiedzą wszystko. Szczególnie ci, którzy uważają, że wiedzą lepiej od innych.
                • tornad1 Re: Bieguny vs równik 12.09.13, 01:57
                  nikodem123 napisał:

                  > Nie rozumiem Twojego napastliwego tonu odpowiedzi. Gość zadaje pytanie i uczciw
                  > ie się przyznaje, że fizyka nie jest jego mocną stroną.
                  > Skoro wykazuje zaciekawienie zjawiskami fizycznymi, to jego braki wynikają praw
                  > dopodobnie z tego, że ma kiepskich nauczycieli. Zamiast zaciekawiać i objaśniać
                  > , to Ty wyśmiewasz go.
                  No to mi sie jednak dostalo... Jak nie za dlugosc tekstu to za napastliwosc. Czlowieku to sa zarty, mam taki sposob pisania aby zainteresowac nie tylko Pytajacego lecz i kazdego Czytelnika. To sa moje zarty a nie zadne dzialanie majace na celu zdegradowanie czy osmieszanie kogokolwiek.
                  Gdybym Pytajacego olal, jako nie rokujacego zadnych postepow, to po prostu nie pisalbym nic. A tymczasem ja poswiecilem mu co najmniej godzine czasu aby w miare spojnie a co najwazniejsze wszechstronnie problem mu nakreslic.

                  Ciach - belkot i pouczenia
                  > O wiele bardziej irytujący są, którzy popisują się, że wiedzą wszystk
                  > o. Szczególnie ci, którzy uważają, że wiedzą lepiej od innych.

                  Ano wlasnie, popatrz w lustro.
                  PS Gosciu jak widze juz robi szybkie postepy; wytknal Ci blad w rozumowaniu bo juz wie, ze atmosfera kreci sie razem z Ziemia.
                  A propos atmosfery. Wyczailem, ze oprocz eteru Lorentza i niejakiego Stockesa, z ktorych zaden nie tlumaczy braku przesuniec prazkow interferencyjnych w interferometrach Michelsona i Moreleya, ja wymyslilem eter atmosferyczny. Jest to osrodek, w ktorym fala EM propaguje sie z predkoscia bliska c, w stosunku do tej atmosfery a nie prozni. To tlumaczy fakty, ze te pomiary predkosci swiatla mierzone w roznych kierunkach sa identyczne a to jest powodem braku przesuniec tych prazkow. Te same aparaty umieszczone w prozni te roznice predkosci wykaza. Dowod - pomiary Millera na gorze Mt. Wilson, gdzie cisnienie powietrza bylo na tyle male, ze ten eter atmosferyczny znaczaco zmiejszyl swoj wplyw i te prazki zap...jak male samochody.
                  Tak, ze czasem udaje mi sie tez cos nowego wymyslic a to oznacza, ze niektore sprawy jednak mam opanowane lepiej od innych.
                  A ze to Cie wqrza to normalne, taka jest juz nasza slowianska natura; jesli ktos wychyli sie ponad poziom to zaraz rzuci sie na niego cala zgraja by sciagnac go na samo dno. Niech mu sie nie wydaje, ze taki przemadrzaly...
                  Pzdr
                  Tornad
    • nikodem123 Samolotem na równik 11.09.13, 19:20
      Post samlltownboy zastanowił mnie.

      Wcześniej - gdzieś, kiedyś - pomruk pisząc o promach kosmicznych napisał, o orbitach biegunowych. Aby je osiągnąć potrzeba więcej paliwa, bo nie korzystamy z tych 2000 km/h prędkości liniowej, którą daje nam obecność na równiku. Chyba nawet musimy tę prędkość wytracić, co daje netto brak 4000 km/h.
      Tak przynajmniej, ja to zrozumiałem.

      Zresztą nie w tym problem.

      A problem jest taki.
      Startuje samolot z bieguna i leci na równik. Azymut startu tak dobieramy, że możemy cały czas lecieć "prosto", to znaczy po linii prostej na biegun południowy. Obrót Ziemi spowoduje, że lotnisko się pod "podsunie" samo.

      Pas startowy dokładnie w linii NS.

      Wszystko fajnie, tylko, aby na takim pasie wylądować to trzeba mieć prędkość boczną WE coś około 2000 km/h, bo z taką prędkością liniową na równiku wiruje Ziemia! A to dla samolotów pasażerskich jest nieosiągalne

      Dzięki Wam, że to forum istnieje!
      Trawiłem ten problem i trawiłem. Gdy zacząłem go opisywać, to znalazłem rozwiązanie.

      Jako hołd dla forum postu nie kasuję.

      Oto co wymyśliłem.
      Podróż z bieguna na równik (10 000 km) potrwa jakieś 10h.
      No to mamy przyspieszenie "boczne" jakie musimy uzyskać: 2000 km/h / 10 h, co równa się 200 km / h2.
      Ależ mi przyspieszenie!
      Co 3 minuty prędkość wzrasta o 10 km.

      No takie przyspieszenie może chyba dać zwyczajnie atmosfera.

      Jeśli jestem w błędzie, to tym bardziej będę wdzięczny za wyjaśnienia.

      • smalltownboy Re: Samolotem na równik 11.09.13, 22:57
        Ale samoloty chyba obracają się w powietrzu razem z planetą?
        • nikodem123 Re: Samolotem na równik 12.09.13, 16:52
          Nie zupełnie.

          Startujący samolot z bieguna będzie posiadał naturalny ruch obrotowy, bo w ten ruch wprowadzi go Ziemia. Na szczęście prędkość kątowa jest zaniedbywalnie mała: 360o / d.

          Prędkość "na wprost" dadzą mu silniki.
          Natomiast "prędkość do boku" musi dać mu wirująca wraz Ziemią atmosfera. I tu się zawiesiłem, bo 2000 km/h to jest całkiem sporo.

          Gdy zacząłem pisać, a przede wszystkim liczyć, to wyszło, to co wyszło. Wymagane przyspieszenie jest tak małe, że atmosfera jest w stanie nadać tę dużą prędkość boczną.

          Moja wątpliwość polega na tym, czy rzeczywiście "bocznie" samolot rozpędza się "sam". Czy jednak piloci korygują tor lotu, aby tę składową boczną wspomóc. Zamiast lecieć wzdłuż południka, lecą po łuku - obierają cel położony bardziej na zachód, aby potem skręcając na wschód trochę sobie tej prędkości "bocznej" dodać.
          • nikodem123 Re: Samolotem na równik korekta 12.09.13, 16:55
            Oczywiście nie wzdłuż południka.

            Tylko czy mierzą na cel bardziej na zachód niż by to robili, gdyby sama atmosfera była w stanie rozpędzić samolot "bocznie".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka