Dodaj do ulubionych

Biotechnologia skomercjalizowana

11.01.14, 04:25
Kto nie jest w temacie...

Polska Biotechnologia ma szansę na wielką komercjalizację.
Firma nazywa się Mabion, a jest już z badaniami klinicznymi na poziomie przedrejestracyjnym z kopią rytuksimabu (oryginał by Roche).

Ten rytu-coś tam to jest 7 MILIARDÓW $ rocznie.

Mieć dobrą molekułę to jedno, a umieć ją skomercjalizować to drugie. Bioton dał do myślenia. Jako czwarty na świecie, w Europie miał ludzką insulinę i co z tego wyszło? Akcje jego można kupić za grosze.

Do wyścigu o kopię rytuksymabu stanęli najwięksi. Sandoz - gałąź Novartisu (ci się jakoś zacięli, bo to trudny lek do skopiowania), Boehringer (tu badania kliniczne idą pełną parą) oraz polski Mabion (tu badania kliniczne idą, ale nie pełną parą). Polegli Koreańczycy, którzy już wcześniej zrobili szereg biopodobnych (czyli kopie oryginalnych leków biologicznych) oraz Teva.

Tymczasem Roche nie zasypia gruszek w popiele. Jego najnowszy wynalazek: obinutuzumab, dokładnie o tym samym mechanizmie działania, co tracący patent rytuksymab (przeciwciało anty CD-20) wykazuje wyższą skuteczność o 61%

www.nejm.org/doi/full/10.1056/NEJMoa1313984?query=featured_home
Co prawda w przewlekłych białaczkach limfatycznych (CCL), a konfitury stoją na półce z chłoniakami. Tylko że granica między CCL a chłoniakiem jest cokolwiek niejasna.

Mabion ma szansę na komercjalizację za ca. 2 lata.
Ciekawe czy im się uda?
Mimo tego, że trzymam za nich kciuki, to cienko to widzę.
Obserwuj wątek
    • marek.zak1 Re: Biotechnologia skomercjalizowana 11.01.14, 10:29
      Biotechnologiczne innowacyjne firmy, głównie z USA mogą odnieść sukces tylko razem z big pharma. Taka jest rzeczywistość. Moja firma jest największym contract producentem na świecie. Są generalnie 2 drogi:
      - innowacyjna firma biotechnologiczna opracowuje molekułę i zleca np. mojej firmie, która posiada ogromne zdolności produkcyjne, wyprodukowanie odpowiednich ilosci do badań klinicznych (2 dni temu jedna z takowych umow została podpisana), i było to w ,,press release". Następnie jedna z big pharma bierze calość, zleca badania kliniczne i, po latach, wdraża na globalny rynek.
      - moja firma produkuje na zlecenie samej big pharma odpowiednią molekułę. Ta molekuła zreszta także została najprawdopodobnie odkryta przez jednostkę spoza big pharma.
      O tym, zeby polska firma sama coś skomercjalizowala, nie ma mowy, sorry.
      mamy wspólny projekt z jedna z polskichinnowacyjnych firm i jest to droga Nr.1.
      Niedawno rozmawiałem z czołowa poska firm,a ktora ma opracowaa molekułę do badan przedklinicznych. Chce dzialać sama, w tym ją produkować. Powodzenia.
      • nikodem123 Re: Biotechnologia skomercjalizowana 11.01.14, 20:18
        Ja to samo uważam!

        Co prawda, jest różnica między nową bio-molekułą, a biopodobnym.
        W tym drugim przypadku drogi wydają się przetarte. Maszynka marketingowa lansowania molekuły już WYDAJE się niepotrzebna. Wystarczy krzyknąć: me-too - ja też. To są tylko pozory.

        Mabion już podpisał umowy dystrybucyjne, ale z firmami z Ameryki Południowej, Afryki Północnej, Bliskiego Wschodu, Bałkanów. Tymczasem to są okruszki z pańskiego stołu. Torty stoją w starej EU, USA i Japonii. Bez kolaboracji z Big Pharmą nie da się nawet tych tortów polizać.

        Tymczasem mamy ciekawą sytuację polska firma zrobiła (chyba) biopodobny, na którym więksi zęby sobie połamali.
        • marek.zak1 Re: Biotechnologia skomercjalizowana 11.01.14, 21:24
          To sie generalnie zgadzamy we wszystkim, życząc Mabionowi powodzenia.
          Czasy w ktorych profesor Biniecki, mało znany a przecież jeden z najwybitniejszych naukowców w polskiej historii, wdrozył 2 oryginalne leki, Binazynę i Bicordin i to na ważnych światowych rynkach , juz się skonczyły.
          Gdyby pracował w Kalifornii dostalby pewnie ze 2 Noble i byłby multimillionerem.
          • nikodem123 Ciekawa historia polskiej nauki 12.01.14, 20:57
            O!
            Nie znałem tej historii, ani tych leków czy nawet molekuł.
            Binazin (todralazyna) domyślam się, że to pochodna hydralazyny. W latach 60-tych i 70-tych mogła mieć spory potencjał marketingowy. Matko! Czym wtedy leczono nadciśnienie! To przecież było nawet przed erą beta-blokerów, które w najnowszych amerykańskich zaleceniach zniknęły jako leki pierwszego rzutu.

            Co do Bicord (gapikomina) to mój entuzjazm wyraźnie gaśnie. W latach 80-tych w chorobie wieńcowej powszechnie był stosowany dipirydamol (w postaci NRD-owskiego leku Curantyl). Do czego dzisiaj jest stosowany dipirydamol?
            Na! Na!
            Do przeprowadzania farmakologicznej próby wysiłkowej u pacjentów z podejrzeniem choroby wieńcowej, gdy wysiłek fizyczny jest niemożliwy do zrealizowania. Okazało się, że rzeczywiście molekuła ta rozszerza naczynia wieńcowe, ale te zdrowe tak mocno, że przepływ krwi w tych zwężonych przez miażdżycę się zmniejsza. Czyli molekuła działa odwrotnie od planowanego projektu.

            Co wszystko nie zmienia faktu...
            Nie wiem jakie realia panowały w latach 60-tych jeśli chodzi o związek nauki z biznesem w USA.
            Gdyby przyłożyć dzisiejsze standardy, to profesor założyłby swoją firmę. Być może jako joint-venture z uniwersytetem. Poszukał inwestorów. W zależności ile by ich było, doprowadził leki do II fazy i dobrze sprzedał.

            Z dzisiejszych czasów mamy przykłady w postaci producentów wody nanobąbelkowej, czy jakieś mamienie cudownymi właściwościami anty-rakowymi kwasu dichlorooctowego.
            • marek.zak1 Re: Ciekawa historia polskiej nauki 12.01.14, 21:53
              Pamiętaj jakie to byly czasy - komuna w Polsce, baardzo ograniczone możliwości techniczne, badawcze, ograniczone kontakty z zagranicą itp. W tych warunkach osiągniecia prof Binieckiego to coś niesamowitego i godnego podziwu.
              A woda - ostatnio woda z wodorem. Coś/gdzieś tam grają, żeby wprowadzić potencjał redukcyjny ale to robienie wody z mózgu do kwadratu.
              • nikodem123 Re: Ciekawa historia polskiej nauki 12.01.14, 22:46
                Ależ ja to wszystko pamiętam!

                10 dolarów na Książeczkę walutową. A wywóz WALUTY nielegalny.

                II Cud nad Wisłą, że komukolwiek chciało się uczyć innego języka obcego niż rosyjski.

                Hello!
                Woda z wodorem!
                Oczywiście ta teoria będzie poparta jakimiś badaniami na komórkach.
                Oczywiście iluś tam inwestorów da się na to złowić.
                Iluś tam naukowcom uda wypłacić się pensje, a nawet coś nieco wpłacić na fundusze emerytalne.
                Dlaczego mi brakuje takiej fantazji, aby tworzyć takie wody sodowe, uderzające do mózgów inwestorów z kasą?
                • marek.zak1 Re: Ciekawa historia polskiej nauki 13.01.14, 09:52
                  Najwazniejsze jest hasło: ,,Tak naprawde to chlorowana/ozonowana woda powoduje zawały. Pij wodę z wodorem, a nie dostaniesz zawału". Więcej nie trzeba :).
                  • nikodem123 Woda wodorowana 13.01.14, 21:56
                    Naprawdę coś takiego wciskają ludziom?

                    Jak to będzie po angielsku? Hydrogenated water? Chętnie poczytam w Medline, co się tam już znalazło "mądrego". Wierzę, że sporo.
                    • pomruk Re: Woda wodorowana 13.01.14, 22:33
                      Chyba raczej "hydrogen-rich water" albo po prostu "hydrogen water".
                      Np.www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0006291X08021219
                      www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2831093/
                      • marek.zak1 Re: Woda wodorowana 14.01.14, 11:36
                        Z tematu tego i obok o jabłkach, gdy mam do wyboru wodę wodorowaną, statyny i jabłka, jednak stawiałbym na jabłka - oczywiście w odpowiedniej ilości. O wprowadzaniu na rynek wody wodorowanej gdzieś czytałem. Ne wiem wprawdzie jak inertny gaz jak wodór może działać ale moze w organiźmie są substancje katalizujace jego rozklad.
                        Uwaga praktyczna, myszy piły ad libitum nie mając wyboru. Ludzie pija wiele inych płynów, tak więc surowa woda (gotowanie pozbedzie ja H2) stanowi jedynie jakąś część konsumpcji, task więc ewentualna skuteczność bedzie dużo niższa niz w doswiadczeniu na myszach.
                        • nikodem123 Re: Woda wodorowana 14.01.14, 23:07
                          Przejrzałem kilka badań klinicznych w Medline i muszę powiedzieć, że ta wodorowana woda tak całkowicie bez sensu nie jest. Pierwsza myśl moja też taka była, że H2 jest stabilną cząstką, więc jak? Badacze wiążą biologiczne właściwości H2 w zdolności zmiatania wolnych rodników. A to już zaczyna mieć biochemiczny sens. Dodatkowo pacjenci byli zobligowani pić to cudo od 1500ml do 2000 ml na dobę.

                          Problem w tym, że nie ma wiarygodnych badań klinicznych. Tylko jedno badanie (wpływ na owrzodzenia podudzi) nie wzbudziło we mnie gwałtownego protestu. Badanie małe, ale przynajmniej z grupą kontrolną.

                          Inne pokazujące poprawę jakości życia u pacjentów poddawanych radioterapii ( i to jest armata marketingowa - pacjenci z rakiem przestają trzeźwo myśleć) też miało podobną strukturę. Tylko w tym przypadku, czy zmiatanie wolnych rodników ma sens? Czy nie pogarsza wyników terapii? Autorzy bronili się, że odsetek odpowiedzi był podobny. Dobra, tylko czy na tak małej grupie można wyłapać pogorszenie powiedzmy o 15%?

                          Badanie nad cholesterolami, do którego pomruk przesłał link - tragedia (chociaż potencjał marketingowy ma). BEZ grupy KONTROLNEJ! Ludziom grubaskom, z piątku na sobotę, nakazano pić 2 litry wody w 5 porcjach. Przecież nic dziwnego, że im cholesterole pospadały. Wystarczyło, że przestali pić słodką kolę. Mając wypełniony żołądek wodą, pewnie też jedli mniej frytek i chipsów.



                          • marek.zak1 Re: Woda wodorowana 15.01.14, 08:36
                            Trafiłeś w sedno. Więcej pijesz wody przed jedzenien - mniej jesz. Nie wiem, czy znasz wyniki znanego testu na chomikach, w ktorym karmione tłusto popijały różnymi płynami. W przypadku wody zmiany wieńcowe nastepowały bardzo szybko, zaś gdy dawano im zielona herbatę i różne soki - w małym stopniu lub prawie w ogóle. To było w Nutraingredients.com ale gdzies zapodzialem.
                            Podsumowując - woda wodorowana to dla mnie 99% marketing.
                            • nikodem123 Re: Woda wodorowana 16.01.14, 00:51
                              Chodziło Ci chyba o to, że "atrakcyjna woda" była spożywana w większych ilościach przez te chomiki. Stąd ten efekt. Nie zielona herbata, ale ilość spożywanych płynów powodowały przeciw miażdżycowe działanie.

                              No! To są właśnie pułapki niezaślepionych badań.

                              Jak czytam różne fascynacje, to dochodzę do wniosku: Dlaczego podstawy EBM (Evidence Based Medicine) nie są nauczane w liceach?!

                              Na dzisiejszym etapie to woda wodorawana jest ściemą marketingową.

                              Znalazłem nawet ofertę. Za 1700 $ singapurskich możesz mieć jej do woli - generator elektrolityczny o nieskończonej wydajności.
                              Co ja tam znalazłem za obietnice! Nawet... odchudza.

                              Tym czasem... Sam koncept nie jest taki bez sensu...
                              Tylko od mało wiarygodnych badań, a do porządnych papierów droga daleka.

                              Spojrzałem wczoraj do pipeline Roche'a.
                              Sam się przyznał bez bicia, że od czerwca 2013 fiknęły mu się 3 molekuły na poziomie badań klinicznych DRUGIEJ fazy. A ile się mu jeszcze fiknie na poziomie 3. fazy?

                              Więc Hello! Roche'owi fikają się molekuły, a woda wodorkowa ma być tym cudem, które przejdzie III fazę?
                              Woda wodorkowa, która nawet nie ma ani JEDNEGO dobrego badania II fazy?

                              P.S.
                              Zaraz usłyszysz, że to Big Pharma blokuje badania nad wodorkową wodą.
                              • marek.zak1 Re: Woda wodorowana 16.01.14, 09:16
                                Odnośnie chomików były badania w ktorych podawano zwykłą wodę i różne płyny-soki i herbaty. To było kilka lat temu i nie ma nic wspólnego z omawianym tematem o wodzie wodorowej.
                                Osobiscie nigdy nie piję wody do posiłków.
                                A pozostałe Twoje uwagi są jak najbardziej słuszne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka