nikodem321
02.05.16, 18:41
Ewa Błaszczyk zaprasza Japończyków, aby przeprowadzili serię zabiegów elektrostymylacji mózgu, które mają wyprowadzić ze stanu wegetatywnego.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,20008735,nowa-inicjatywa-ewy-blaszczyk-szansa-dla-osob-w-spiaczce-japonscy.html?t=1462201823461
Jak podaje fundacja "Akogo" metoda - stosowana do tej pory wyłącznie w Japonii - daje spektakularne efekty: ponad 60 proc. pacjentów do 35 roku życia po wszczepieniu urządzenia odzyskało świadomość.
Pozwoliłem sobie dokonać przeszukania w PubMed.
Jedynie co znalazłem na temat tej metody i tych autorów to jest to:
onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/j.1525-1403.2009.00185.x/citedby
Jak widać z ilości cytowań metoda nie wzbudziła światowego entuzjazmu chociaż już 7 lat minęło.
Z samej publikacji wynika, że "bujają się" oni z tą metodą już 30 lat!
Moim zdaniem efekty mniej niż skromne.
Do tego dołużmy koszt zabiegu - ok 80 tyś od duszyczki.
A teraz pytanie za 10 pkt - kto ma za to zapłacić.
Niestety spodziewam się, że ręce skierują się do NFZ. W tym momencie mam mieszane uczucia. Nie są to kwoty niebotyczne, ale wydawanie pieniędzy na taką terapię?
Terapia, jak na mój visus, jest mniej niż obiecująca. Gdyby to jeszcze chodziło o naukę polską, to można by to podciągnąć pod hasło - rozwijajmy naukę polską. W tym przypadku - naszą kasą rozwijajmy naukę japońską?
Ja rozumiem, że tonący 'brzytwy się chwyta, tylko czy stać nas akurat za taką cenę finansować cudzą nadzieję i nic więcej poza nią?
Jestem przyzwaczyjany, że badania kliniczne nad niesprawdzonymi terapiami finansuje "sponsor badania" - po ludzku mówiąc sam badacz, też w postaci instytucji. Podstawową zasadą etyczną jest, że pacjenci ani nie płacą, ani nie otrzymują wynagrodzenia.
A jednak, i wten klasyczny sposób finansowane badania wzbudzają emocje - zarzuca się im, że z chorych robią króliki doświadczalne.
Przyjmując tę retorykę, przed którą się buntuję, mamy sytuację wręcz kuriozalną. Sam zapłać, abyś mógł się stać królikiem doświadczalnym.