ekostar
10.11.04, 11:29
DIAGNOZA O tym, że szkolnictwo wyższe oraz polska nauka funkcjonują źle mówią
zarówno pracownicy naukowo-dydaktyczni jak i studenci oraz ich rodzice.
Nepotyzm, wieloetatowość, nie nadążanie za światowymi standardami, niski
poziom kadry akademickiej, brak badań naukowych na światowym poziomie,
etatyzm, anachroniczna struktura awansu w karierze naukowej, brak pieniędzy…
PROGNOZY: Upadek wielu szkół wyższych, Rozbicie wielkich jednostek, na
mniejsze, Wyjazdy potencjalnych studentów na zagraniczne uczelnie publiczne,
Emigracja naukowców, Rozwój, lecz nierównomierny prywatnego szkolnictwa
wyższego, Redukcje kosztów, Redukcje pracowników, Redukcje…
RECEPTY: Więcej pieniędzy, Znieść habilitację, Zrewidować cały system
nadawania stopni naukowych, Wprowadzić terminowe kontrakty, Znieść
wieloetatowość
KTO I GDZIE DYSKUTUJE? Zwraca uwagę niechęć oficjalnych mediów do
podejmowania gorącego tematu reformy szkolnictwa wyższego.
Choć Gazeta Wyborcza w 2003 roku wznieciła płomień dyskusji, palił się on
tylko do momentu powierzchownego opisywania zjawisk oraz apeli o zwiększenie
dotacji budżetowych na naukę. Potem, w miarę podejmowania coraz głębszych
analiz przyczyn patologii społecznych hamujących rozwój nauki w Polsce,
Gazeta Wyborcza, to sztandarowe medium polskich nonkonformistów zaczęła
stopniowo likwidować łatwo dostępne łącza do wejść na forum dyskusji
internetowych. Nawet bezpośrednie apele odwołujące się do honoru Naczelnego
Redaktora GW nie odniosły żadnego skutku.
Na łamach innych czasopism, podobnie: urzędowym tematem jest brak pieniędzy
na szkolnictwo wyższe i naukę, jak gdyby to miało podstawowe znaczenie.
Polscy dziennikarze, w najlepszym razie mogą być zafascynowani najnowszymi
odkryciami nauki w świecie, ale wyraźnie brak im rozeznania w polskim świecie
naukowym: jego randze w nauce światowej, braku autorytetów naukowych w naszym
kraju oraz niuansów, co do wydźwięku pojęć: profesor zwyczajny, nadzwyczajny
oraz doktor habilitowany w środowiskach naukowych. Dziennikarz podejmując
temat dotyczący ciekawego odkrycia naukowego w świecie, przeprowadza wywiad z
profesorem z urzędowej listy autorytetów pozostając nadal w nieświadomości o
istnieniu osób bardziej kompetentnych i ciekawszych do udzielenia
merytorycznego wywiadu. Wiele dziennikarskich artykułów dotyczących
problematyki polskich naukowców powstaje wyraźnie podczas spotkań rodzinnych.
Świadczą o tym odniesienia do powtarzających się, ciągle tych samych osób czy
też instytucji naukowych, z których te osoby pochodzą. To smutne, kiedy znani
dziennikarze angażują się w specyficzny rodzaj reklamy.
Brak dociekliwości dziennikarskiej, kumoterstwo czy polityka?
W dyskusjach toczących się w prasie akademickiej o małym zasięgu, a przede
wszystkim w Internecie na łamach Forum Nauka czy też bezpośrednio w formie
komentarzy na ukazujące się artykuły w wydaniach internetowych różnych
czasopism (GW, Polityka, Przegląd, Gazeta Prawna, Tygodnik Powszechny itp.)
biorą udział pedagodzy i naukowcy, często nie podając swojego nazwiska. Po
tylu latach raczkującej, co prawda, ale demokracji – to przerażające, że
polskie elity intelektualne, którym nie grozi ani zsyłka ani Cytadela, ani
nawet kilkudniowy areszt boją się firmować swoich wypowiedzi własnym
podpisem. W gronie anonimowych dyskutantów jest wielu doktorów nauk z
wieloletnim stażem, są też pracownicy samodzielni. Na anonimowych rozmówców z
akademickiego środowiska powołują się też często profesjonalni dziennikarze w
swojej publicystyce. PAMIĘTAJMY, ŻE ISTNIEJE PROSTA, NEGATYWNA KORELACJA
POMIĘDZY SIŁĄ PRZEKONYWANIA A CHRONIENIEM WŁASNEJ OSOBY. DO PRZEPROWADZENIA
REFORM POTRZEBA WYRAZISTYCH OSÓB, A NIE BEZIMIENNEGO TŁUMU FRUSTRATÓW.
POLITYCY A SPRAWA NAUKI: Polscy politycy totalnie stronią od tematu nauki.
Nic dziwnego. Nauka, której podstawowym celem jest dążenie do prawdy, jest z
definicji zaprzeczeniem polityki. Ponieważ jednak wchodzimy w ostatni sezon
debaty politycznej przed przyszłorocznymi wyborami, warto się przyjrzeć, co
ugrupowania pretendujące do przejęcia od skompromitowanej do reszty lewicy
władzy, mają nam do zaproponowania w sferze reformy szkolnictwa wyższego. Ten
temat wydaje się być dla polityków mało ciekawym. Nie wymagam zajmowania się
tym problemem ani od Samoobrony, SLD czy nawet Ligii Polskich Rodzin. Ale
brak uszczegółowień w kwestii reformy szkolnictwa wyższego i nauki na kanwie
programów PO czy PiS’u jest zastanawiająca. Obydwie te partie odwołują się
zarówno do pewnej kultury oraz systemu wartości podobnych dla ich
potencjalnych wyborców. Co te obydwie partie mają nam: pedagogom i naukowcom
do zaoferowania? W przeprowadzonej ostatnio analizie podobieństw oraz różnic
w programach tych ugrupowań (Gazeta Wyborcza 3.11.04) problem nauki oraz
szkolnictwa nawet nie zaistniał.
Józef Kalisz zaangażowany publicystycznie w reformę szkolnictwa wyższego
postuluje: do podjęcia tej reformy potrzeba nam mądrego parlamentu i rządu,
który zrozumie fundamentalną wagę nauki dla silnego państwa. Aby jednak w
parlamencie pojawili się właściwi ludzie, konieczne jest wprowadzenie
jednomandatowych okręgów wyborczych, a w Konstytucji RP zmiana ordynacji
wyborczej na większościową „…Tylko w ten sposób można wyeliminować
głosowanie na skompromitowane „partyjne listy wyborcze” i wybierać
najlepszych ludzi, a nie „partie”. Istniejący obecnie w Polsce system
wyłaniania tzw. „elit sprawujących władzę” nie stwarza dużych nadziei na
sensowne reformy również w polskiej nauce. Zgodnie z Konstytucją RP, „projekt
ustawy o zmianie Konstytucji może przedłożyć, co najmniej 1/5 ustawowej
liczby posłów, Senat lub Prezydent Rzeczypospolitej". Jest to jedyna droga do
zmiany Konstytucji. Kto i kiedy ją wykorzysta? Planowane referendum w tej
sprawie może stać się ważną procedurą inicjatywną.”
(www.kontrateksty.pl/index.php?
action=show&type=news&newsgroup=3&pf=1&id=346)
ZAPROSZENIE DO DYSKUSJI NAD REPREZENTACJĄ W PAŃSTWOWYCH ORGANACH
USTAWODAWCZYCH ORAZ ADMINISTRACYJNYCH PROBLEMÓW NAUKI I SZKOLNICTWA
POLSKIEGO OSÓB, KTÓRE NIE BOJĄ SIĘ IDENTYFIKACJI, A WŁASNE POGLĄDY MOGĄ
FIRMOWAC WŁASNYM PODPISEM.
--------------------------------------------
dr n. przyr. Ewa Kostarczyk
psycholog kliniczny i neurofizjolog
autorka wielu specjalistycznych publikacji z dziedziny psychologii
eksperymentalnej i neurofizjologii, rozdziałów książek.
10 lat mojego życia zawodowego upłynęło na Uniwersytetach Cambridge w Anglii,
Minnesota oraz Iowa (USA)