Dodaj do ulubionych

Politycy a reforma szkolnictwa wyższego i nauki

10.11.04, 11:29
DIAGNOZA O tym, że szkolnictwo wyższe oraz polska nauka funkcjonują źle mówią
zarówno pracownicy naukowo-dydaktyczni jak i studenci oraz ich rodzice.
Nepotyzm, wieloetatowość, nie nadążanie za światowymi standardami, niski
poziom kadry akademickiej, brak badań naukowych na światowym poziomie,
etatyzm, anachroniczna struktura awansu w karierze naukowej, brak pieniędzy…

PROGNOZY: Upadek wielu szkół wyższych, Rozbicie wielkich jednostek, na
mniejsze, Wyjazdy potencjalnych studentów na zagraniczne uczelnie publiczne,
Emigracja naukowców, Rozwój, lecz nierównomierny prywatnego szkolnictwa
wyższego, Redukcje kosztów, Redukcje pracowników, Redukcje…

RECEPTY: Więcej pieniędzy, Znieść habilitację, Zrewidować cały system
nadawania stopni naukowych, Wprowadzić terminowe kontrakty, Znieść
wieloetatowość

KTO I GDZIE DYSKUTUJE? Zwraca uwagę niechęć oficjalnych mediów do
podejmowania gorącego tematu reformy szkolnictwa wyższego.
Choć Gazeta Wyborcza w 2003 roku wznieciła płomień dyskusji, palił się on
tylko do momentu powierzchownego opisywania zjawisk oraz apeli o zwiększenie
dotacji budżetowych na naukę. Potem, w miarę podejmowania coraz głębszych
analiz przyczyn patologii społecznych hamujących rozwój nauki w Polsce,
Gazeta Wyborcza, to sztandarowe medium polskich nonkonformistów zaczęła
stopniowo likwidować łatwo dostępne łącza do wejść na forum dyskusji
internetowych. Nawet bezpośrednie apele odwołujące się do honoru Naczelnego
Redaktora GW nie odniosły żadnego skutku.
Na łamach innych czasopism, podobnie: urzędowym tematem jest brak pieniędzy
na szkolnictwo wyższe i naukę, jak gdyby to miało podstawowe znaczenie.
Polscy dziennikarze, w najlepszym razie mogą być zafascynowani najnowszymi
odkryciami nauki w świecie, ale wyraźnie brak im rozeznania w polskim świecie
naukowym: jego randze w nauce światowej, braku autorytetów naukowych w naszym
kraju oraz niuansów, co do wydźwięku pojęć: profesor zwyczajny, nadzwyczajny
oraz doktor habilitowany w środowiskach naukowych. Dziennikarz podejmując
temat dotyczący ciekawego odkrycia naukowego w świecie, przeprowadza wywiad z
profesorem z urzędowej listy autorytetów pozostając nadal w nieświadomości o
istnieniu osób bardziej kompetentnych i ciekawszych do udzielenia
merytorycznego wywiadu. Wiele dziennikarskich artykułów dotyczących
problematyki polskich naukowców powstaje wyraźnie podczas spotkań rodzinnych.
Świadczą o tym odniesienia do powtarzających się, ciągle tych samych osób czy
też instytucji naukowych, z których te osoby pochodzą. To smutne, kiedy znani
dziennikarze angażują się w specyficzny rodzaj reklamy.
Brak dociekliwości dziennikarskiej, kumoterstwo czy polityka?
W dyskusjach toczących się w prasie akademickiej o małym zasięgu, a przede
wszystkim w Internecie na łamach Forum Nauka czy też bezpośrednio w formie
komentarzy na ukazujące się artykuły w wydaniach internetowych różnych
czasopism (GW, Polityka, Przegląd, Gazeta Prawna, Tygodnik Powszechny itp.)
biorą udział pedagodzy i naukowcy, często nie podając swojego nazwiska. Po
tylu latach raczkującej, co prawda, ale demokracji – to przerażające, że
polskie elity intelektualne, którym nie grozi ani zsyłka ani Cytadela, ani
nawet kilkudniowy areszt boją się firmować swoich wypowiedzi własnym
podpisem. W gronie anonimowych dyskutantów jest wielu doktorów nauk z
wieloletnim stażem, są też pracownicy samodzielni. Na anonimowych rozmówców z
akademickiego środowiska powołują się też często profesjonalni dziennikarze w
swojej publicystyce. PAMIĘTAJMY, ŻE ISTNIEJE PROSTA, NEGATYWNA KORELACJA
POMIĘDZY SIŁĄ PRZEKONYWANIA A CHRONIENIEM WŁASNEJ OSOBY. DO PRZEPROWADZENIA
REFORM POTRZEBA WYRAZISTYCH OSÓB, A NIE BEZIMIENNEGO TŁUMU FRUSTRATÓW.

POLITYCY A SPRAWA NAUKI: Polscy politycy totalnie stronią od tematu nauki.
Nic dziwnego. Nauka, której podstawowym celem jest dążenie do prawdy, jest z
definicji zaprzeczeniem polityki. Ponieważ jednak wchodzimy w ostatni sezon
debaty politycznej przed przyszłorocznymi wyborami, warto się przyjrzeć, co
ugrupowania pretendujące do przejęcia od skompromitowanej do reszty lewicy
władzy, mają nam do zaproponowania w sferze reformy szkolnictwa wyższego. Ten
temat wydaje się być dla polityków mało ciekawym. Nie wymagam zajmowania się
tym problemem ani od Samoobrony, SLD czy nawet Ligii Polskich Rodzin. Ale
brak uszczegółowień w kwestii reformy szkolnictwa wyższego i nauki na kanwie
programów PO czy PiS’u jest zastanawiająca. Obydwie te partie odwołują się
zarówno do pewnej kultury oraz systemu wartości podobnych dla ich
potencjalnych wyborców. Co te obydwie partie mają nam: pedagogom i naukowcom
do zaoferowania? W przeprowadzonej ostatnio analizie podobieństw oraz różnic
w programach tych ugrupowań (Gazeta Wyborcza 3.11.04) problem nauki oraz
szkolnictwa nawet nie zaistniał.
Józef Kalisz zaangażowany publicystycznie w reformę szkolnictwa wyższego
postuluje: do podjęcia tej reformy potrzeba nam mądrego parlamentu i rządu,
który zrozumie fundamentalną wagę nauki dla silnego państwa. Aby jednak w
parlamencie pojawili się właściwi ludzie, konieczne jest wprowadzenie
jednomandatowych okręgów wyborczych, a w Konstytucji RP zmiana ordynacji
wyborczej na większościową „…Tylko w ten sposób można wyeliminować
głosowanie na skompromitowane „partyjne listy wyborcze” i wybierać
najlepszych ludzi, a nie „partie”. Istniejący obecnie w Polsce system
wyłaniania tzw. „elit sprawujących władzę” nie stwarza dużych nadziei na
sensowne reformy również w polskiej nauce. Zgodnie z Konstytucją RP, „projekt
ustawy o zmianie Konstytucji może przedłożyć, co najmniej 1/5 ustawowej
liczby posłów, Senat lub Prezydent Rzeczypospolitej". Jest to jedyna droga do
zmiany Konstytucji. Kto i kiedy ją wykorzysta? Planowane referendum w tej
sprawie może stać się ważną procedurą inicjatywną.”
(www.kontrateksty.pl/index.php?
action=show&type=news&newsgroup=3&pf=1&id=346)

ZAPROSZENIE DO DYSKUSJI NAD REPREZENTACJĄ W PAŃSTWOWYCH ORGANACH
USTAWODAWCZYCH ORAZ ADMINISTRACYJNYCH PROBLEMÓW NAUKI I SZKOLNICTWA
POLSKIEGO OSÓB, KTÓRE NIE BOJĄ SIĘ IDENTYFIKACJI, A WŁASNE POGLĄDY MOGĄ
FIRMOWAC WŁASNYM PODPISEM.
--------------------------------------------
dr n. przyr. Ewa Kostarczyk
psycholog kliniczny i neurofizjolog
autorka wielu specjalistycznych publikacji z dziedziny psychologii
eksperymentalnej i neurofizjologii, rozdziałów książek.
10 lat mojego życia zawodowego upłynęło na Uniwersytetach Cambridge w Anglii,
Minnesota oraz Iowa (USA)

Obserwuj wątek
    • Gość: jw Strategia lizbońska a sprawa nauki w Polsce IP: *.autocom.pl 10.11.04, 13:49
      Strategia lizbońska a sprawa nauki w Polsce
      Nie sposób przyznać racji autorom artykułu "Nauka do potęgi klucz" ("Rz" 259 z
      4.11.2004 r.), którzy stwierdzają, że w Unii Europejskiej, a w Polsce w
      szczególności, "kariera naukowa powinna przyciągać coraz więcej osób", gdyż
      celem szeroko zakrojonej strategii rozwoju zjednoczonej Europy (tzw. strategii
      lizbońskiej) jest "więcej lepiej wykwalifikowanych naukowców dla całej Europy".
      Autorzy podkreślają, że najlepsza metoda rozwoju nauki polega na "promowaniu
      współzawodnictwa wśród naukowców i instytutów badawczych". Jest to stwierdzenie
      bardzo istotne, jeżeli weźmie się pod uwagę, iż współautorem artykułu jest
      premier Marek Belka. Tymczasem, deklaracje zawarte w tym artykule stoją w
      wyraźnej sprzeczności z tym, co dzieje się w naszym kraju. Kolejne pokolenia
      polskich naukowców albo porzucają karierę naukową, albo kontynuują ją poza
      granicami naszego kraju, najczęściej za oceanem. Poszczególne osoby lub grupy
      badawcze, które prowadzą wartościowe badania naukowe i odnoszą uznawane na
      świecie sukcesy, czynią to najczęściej dzięki pieniądzom z trudem zdobywanym za
      granicą. Dzieje się tak dlatego, że polska nauka pozostaje pod kontrolą
      starzejącego się lobby profesorskiego, składającego się w większości z uczonych
      noszących w sobie jarzmo PRL.

      Niestety, Sejm pracujący nad nową ustawą o szkolnictwie wyższym opiera się w
      głównej mierze na projekcie złożonym przez prezydenta RP, bardzo dalekim od
      standardów najbardziej wydajnego w nauce systemu anglosaskiego. Jeżeli
      zasadnicze założenia projektu prezydenckiego petryfikującego obecny system
      zostaną przegłosowane przez Sejm, to strategia lizbońska w Polsce pozostanie na
      papierze. Jeżeli nie dokona się reformy systemu organizacji i finansowania
      nauki na wzór anglosaski, wprowadzając wypróbowane rozwiązania oparte na
      konkurencji i współzawodnictwie, to polskie ośrodki naukowe nie sprostają
      konkurencji w europejskiej przestrzeni badawczej. O ile fundusze w ramach
      dotychczasowych programów ramowych UE były rozdzielane według klucza
      politycznego, o tyle granty na badania z Europejskiej Rady ds. Badań będą w
      większości rozdzielane na zasadzie otwartego konkursu projektów badawczych.
      Może to doprowadzić do sytuacji, że polscy podatnicy będą finansować badania w
      świetnych ośrodkach w Heidelbergu, Oksfordzie czy Paryżu, podczas gdy
      pozostałości polskich ośrodków badawczych będą dogorywać z powodu zupełnego
      braku funduszów.

      Cezary Wójcik, Dallas, USA, Józef Wieczorek, Kraków
      Autorzy są inicjatorami Niezależnego Stowarzyszenia na rzecz Nauki i Edukacji w
      Polsce.

      Tekst opublikowała Rzeczpospolita 8.11.2004
      • Gość: ekostar Do Panów: C.Wójcika i J.Wieczorka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.04, 10:43
        Gość portalu: jw napisał(a):

        > Niestety, Sejm pracujący nad nową ustawą o szkolnictwie wyższym opiera się w
        > głównej mierze na projekcie złożonym przez prezydenta RP, bardzo dalekim od
        > standardów najbardziej wydajnego w nauce systemu anglosaskiego. Jeżeli
        > zasadnicze założenia projektu prezydenckiego petryfikującego obecny system
        > zostaną przegłosowane przez Sejm, to strategia lizbońska w Polsce pozostanie
        na
        >
        > papierze. Jeżeli nie dokona się reformy systemu organizacji i finansowania
        > nauki na wzór anglosaski, wprowadzając wypróbowane rozwiązania oparte na
        > konkurencji i współzawodnictwie, to polskie ośrodki naukowe nie sprostają
        > konkurencji w europejskiej przestrzeni badawczej. O ile fundusze w ramach
        > dotychczasowych programów ramowych UE były rozdzielane według klucza
        > politycznego, o tyle granty na badania z Europejskiej Rady ds. Badań będą w
        > większości rozdzielane na zasadzie otwartego konkursu projektów badawczych.
        > Może to doprowadzić do sytuacji, że polscy podatnicy będą finansować badania
        w
        > świetnych ośrodkach w Heidelbergu, Oksfordzie czy Paryżu, podczas gdy
        > pozostałości polskich ośrodków badawczych będą dogorywać z powodu zupełnego
        > braku funduszów.
        >
        > Cezary Wójcik, Dallas, USA, Józef Wieczorek, Kraków
        > Autorzy są inicjatorami Niezależnego Stowarzyszenia na rzecz Nauki i Edukacji
        w

        Czy Panowie mogliby przyblizyć czytelnikom tego Forum w jaki sposób
        (ugrupowania polityczne i nazwiska posłów) Niezalezne Stowarzyszenie na rzecz
        Nauki i Edukacji jest reprezentowane:

        1. w Sejmie
        2. w Senacie
        3. w jaki sposób można się zapoznać z działalnością Stowarzyszenia na rzecz
        Nauki i Edukacji

        Ewa Kostarczyk
        • Gość: jw Re: Do Panów: C.Wójcika i J.Wieczorka IP: *.autocom.pl 12.11.04, 10:34
          Niezalezne Stowarzyszenie na rzecz Nauki i Edukacji jest niezalezne od
          decydentów, jak i sił politycznych. Nie ma reprezentacji w Sejmie i Senacie.
          Platformę stowarzyszenia stanowi strona internetowa www.naukowcy.republika.pl
          Tam może zapoznać się z działaniami stowarzyszenia. Obecnie na liscie
          dyskusyjnej stowarzyszenia jest prawie 50 naukowcow pracujących w kraju lub za
          granicą (Europa, USA, Kanada, Australia, Japonia), oczywiście o róznej
          aktywności.
          Stanowiska stowarzyszenia w sprawie patologii w nauce i edukacji, w sprawie
          ustawy 'Prawo o szkolnictwie wyzszym' były przekazywane do sejmu i senatu,
          Kancelarii Prezydenta. Stanowisko w sprawie ustawy 'Prawo o szkolnictwie
          wyzszym' zostało przekazane elektronicznie wszystkim posłom ale ok. 80 posłów
          chyba w ogóle z tej formy kontaktow z wyborcami nie korzysta ( zwroty).
          Józef Wieczorek
          • Gość: ekostar CZEKAMY ZATEM NA RESZTĘ ODPOWIEDZI IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.04, 11:41
            Niniejszym informuje, że pismo poniżej załączone w dniu 10 listopada 2004
            rozesłałam do PiS, PO, Centrum, LPR, UPR,SLD, SDLP oraz do poszczególnych
            posłów, szczególnie tych, którzy tak chętnie pokazują się w mediach, a także do
            struktur wewnetrznych tych ugrupowań (takich jak np. SMD przy PO).

            Jedynym ugrupowaniem, którego serwer odrzucił mój list była Samoobrona.

            Przypominam, że celem tego Forum nie jest praca nad Ustawą o szkolnictwie
            wyższym i nauką lecz sonda wśród ugrupowań politycznych i obywatelskich przed
            zbliżającymi sie wyborami.

            Ta platforma może nam, naukowcom i pedagogom ułatwić podejmowanie decyzji na
            kogo warto głosować, kto się z naszymi głosami liczy i kto w ogóle ma ochotę
            przystapić do OTWARTEGO, a nie zamkniętego dialogu.

            Zachęcam Forumowiczów do rozpowszechnienia tego listu wśród zanych im
            polityków, posłów i działaczy różnych ugrupowań obywatelskich.

            Ewa Kostarczyk



            ZAPROSZENIE DO DYSKUSJI NAD REPREZENTACJĄ W PAŃSTWOWYCH ORGANACH
            USTAWODAWCZYCH ORAZ ADMINISTRACYJNYCH PROBLEMÓW NAUKI I SZKOLNICTWA

            Na Forum: POLITYCY A REFORMA SZKOLNICTWA WYŻSZEGO I NAUKI

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=17516580

            10 listopada 2004
            Szanowni Państwo,

            Ponieważ wchodzimy w ostatni sezon debaty politycznej przed przyszłorocznymi
            wyborami, chcielibyśmy wiedzieć, co ugrupowania pretendujące do przejęcia od
            skompromitowanej do reszty lewicy władzy, mają nam do zaproponowania w sferze
            reformy szkolnictwa wyższego. Z przykrością daje się zauważyć, że ten temat
            wydaje się być dla polityków mało ciekawym. Brak uszczegółowień w kwestii
            reformy szkolnictwa wyższego i nauki na kanwie programów szczególnie PO czy
            PiS’u jest zastanawiająca. Obydwie te partie odwołują się zarówno do pewnej
            kultury oraz systemu wartości podobnych dla ich potencjalnych wyborców. Co te
            obydwie partie mają nam: pedagogom i naukowcom do zaoferowania? W
            przeprowadzonej ostatnio analizie podobieństw oraz różnic w programach tych
            ugrupowań (Gazeta Wyborcza 3.11.04) problem nauki oraz szkolnictwa nawet nie
            zaistniał.
            Józef Kalisz zaangażowany publicystycznie w reformę szkolnictwa wyższego
            postuluje: do podjęcia tej reformy potrzeba nam mądrego parlamentu i rządu,
            który zrozumie fundamentalną wagę nauki dla silnego państwa. Aby jednak w
            parlamencie pojawili się właściwi ludzie, konieczne jest wprowadzenie
            jednomandatowych okręgów wyborczych, a w Konstytucji RP zmiana ordynacji
            wyborczej na większościową „…Tylko w ten sposób można wyeliminować głosowanie
            na skompromitowane „partyjne listy wyborcze” i wybierać najlepszych ludzi, a
            nie „partie”. Istniejący obecnie w Polsce system wyłaniania tzw. „elit
            sprawujących władzę” nie stwarza dużych nadziei na sensowne reformy również w
            polskiej nauce. Zgodnie z Konstytucją RP, „projekt ustawy o zmianie Konstytucji
            może przedłożyć, co najmniej 1/5 ustawowej liczby posłów, Senat lub Prezydent
            Rzeczypospolitej". Jest to jedyna droga do zmiany Konstytucji. Kto i kiedy ją
            wykorzysta? Planowane referendum w tej sprawie może stać się ważną procedurą
            inicjatywną.” www.kontrateksty.pl/index.php?
            action=show&type=news&newsgroup=3&pf=1&id=346
            Aktualny system szkolnictwa wyższego i nauki wymaga głębokich zmian.
            O tym mówią zarówno pracownicy naukowo-dydaktyczni jak i studenci oraz ich
            rodzice. W mediach pojawiły się oficjalne informacje o tym, że studenci coraz
            częściej są oszukiwani przez uczelnie. Do biura rzecznika praw studenta
            przychodzi codziennie kilkadziesiąt skarg na uczelnie, które prowadzą płatne
            studia. miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,2374288.html
            Bezpośrednie dyskusje toczą się w formie komentarzy na ukazujące się artykuły w
            wydaniach internetowych różnych czasopism (GW, Polityka, Przegląd, Gazeta
            Prawna, Tygodnik Powszechny itp.)
            p://www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=wywiad&name=39)

            www.gazetaprawna.pl/dzialy/28.html?numer=1316&dok=1316.28.489.3.19.2.0.1.htm

            (www.gazetaprawna.pl/dzialy/2.html?
            numer=1325&dok=1325.2.615.3.27.1.0.1.htm).
            polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1197343&MP=1
            www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=opinie&name=31

            tygodnik.onet.pl/1547,1195766,0,340263,dzial.html
            polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1176405&MP=1
            www.forumakad.pl/archiwum/2004/10/04-notatki_przewodniczacego_rgszw.htm
            Najbardziej zaciekłe dyskusje odbywają się głównie w Internecie na łamach Forum
            Nauka wydań on-line Gazety Wyborczej:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=16289850&a=16338278
            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=32
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=13505095&a=16062944&wv.x=2

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&wv.x=2&a=17452516
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=33&w=17380129&wv.x=2&a=17390801

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&wv.x=2&a=17452516
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=522&w=17429600&a=17436169

            Istnieją też strony WWW specjalistyczne, poświęcone sprawom naukowców:

            www.naukowcy.republika.pl

            czytanie których, przybliży Państwu problem.

            Z poważaniem,

            dr n. przyr. Ewa Kostarczyk


    • Gość: ekostar Młodzi Demokraci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.04, 17:34
      Konwent Stowarzyszenia "Młodzi Demokraci" przyjął w dniu 25 września br.
      stanowisko Stowarzyszenia w sprawie projektów ustawy: Prawo o szkolnictwie
      wyższym. Stanowisko to wyraża nasz pogląd na docelowy kształt i
      funkcjonowanie szkolnictwa wyższego w Polsce.
      Pozwalam sobie przeslać Pani w załączeniu treść tego stanowiska.

      Z poważaniem,

      Jan Dziubecki
      Sekretarz Generalny SMD


      Stanowisko Stowarzyszenia „Młodzi Demokraci”
      w sprawie projektów ustawy: Prawo o szkolnictwie wyższym
      (druki nr: 2720 i 2931)

      Szkolnictwo wyższe w Polsce rozwija się bardzo dynamicznie od kilkunastu lat
      pod rządami obecnej ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym. Ustawa ta, nie będą
      oczywiście pozbawiona wad, nie okazała się czynnikiem hamującym rozwój
      szkolnictwa wyższego. Jednak nawet ten dynamiczny rozwój edukacji wyższej oraz
      stale rosnąca liczba studentów i osób legitymujących się wyższym wykształceniem
      zaledwie zbliżyła nas do najlepiej rozwiniętych pod tym względem krajów na
      świecie. Dlatego potrzeba dziś nowego impulsu, który pozwoli możliwie
      najszybciej pokonać cywilizacyjną przepaść, jaka dzieli Polskę od edukacyjnych
      liderów. To właśnie edukacja, poziom wykształcenia i badań naukowych oraz
      innowacyjność polskiej gospodarki zadecydują o pozycji Polski w tym stuleciu.
      Dlatego państwo ma w dziedzinie szkolnictwa wyższego swoje poważne obowiązki.
      Powinno przede wszystkim zapewnić powszechny dostęp do edukacji, tak aby żaden
      obywatel nie był pozbawiony możliwości realizacji swoich aspiracji edukacyjnych
      z powodów ekonomicznych. Jednocześnie pamiętać należy, że kształcenie na
      poziomie wyższym jest indywidualną decyzją, która służyć ma realizacji
      osobistych planów każdego studiującego, z czego wynikać powinna
      odpowiedzialność i partycypacja – także finansowa – każdego studenta w procesie
      własnej edukacji. Dlatego nowa ustawa Prawo o szkolnictwie wyższym powinna
      godzić konstytucyjnie gwarantowane powszechne prawo do edukacji z osobistą
      odpowiedzialnością studentów i wprowadzeniem do systemu edukacji wyższej
      konkurencji i wolnego rynku.
      Zdaniem Stowarzyszenia „Młodzi Demokraci” oba projekty ustaw, choć
      niepozbawione dobrych i korzystnych dla systemu rozwiązań, nie stanowią jednak
      nowej, znacząco lepszej jakości, która uzasadniałaby potrzebę zmiany obecnie
      obowiązującego porządku prawnego w tej dziedzinie.
      Podstawowym i głównym problemem, który uniemożliwia dalszy, dynamiczny rozwój
      szkolnictwa wyższego w Polsce jest sposób jego finansowania. Obecny system jest
      nieefektywny, sprzyja marnotrawieniu publicznych pieniędzy, ale przede
      wszystkim jest niesprawiedliwy. Finansowane przez państwo uczelnie publiczne
      mają zapewniony spokojny byt niezależnie od poziomu nauczania jaki oferują. Ich
      funkcjonowanie nie opiera się na rachunku ekonomicznym, a zatem środki
      publiczne nie są wykorzystywane optymalnie. Nieefektywność systemu pogłębia
      skrajna centralizacja i biurokratyzacja finansów wyższych uczelni. Znaczna
      cześć pieniędzy, jaką otrzymują rektorzy jest „znaczona”, czyli przeznaczona na
      konkretny cel, co powoduje, że rektorzy nie mają w zasadzie możliwości
      racjonalizacji ich wydatkowania, a poczynione przez nich ewentualne
      oszczędności mogą oznaczać mniej pieniędzy przyznanych w kolejnych latach.
      Jednocześnie gęste sito egzaminów wstępnych powoduje, że na wyższych uczelniach
      państwowych studiują przede wszystkim młodzi ludzie z wielkich miast, z rodzin
      relatywnie dobrze i średnio sytuowanych. Młodzież z małych ośrodków, która nie
      miała szansy uczyć się w najlepszych liceach, bądź też nie stać jest jej na
      kosztowne korepetycje musi zadowolić się – często bardzo kosztownymi – studiami
      na uczelniach prywatnych. Dość powiedzieć, że na ogólną liczbę 1 858 800
      studentów w Polsce na studiach płatnych na uczelniach państwowych i prywatnych
      studiuje aż 1 121 800 W efekcie za pieniądze wszystkich podatników studiują
      nieliczny wybrańcy - Ci, którym najłatwiej jest sobie poradzić w systemie
      rynkowym, zaś państwo nie wspiera w żadnym stopniu tych, którzy z różnych –
      często całkowicie niezależnych od siebie – względów tego wsparcia potrzebują.
      Tak oto system, który pomyślany był jako wyrównujący szanse i stwarzający równy
      dostęp do edukacji na poziomie wyższym dla wszystkich młodych Polaków stał się
      swoim własnym zaprzeczeniem i utrwala jedynie niekorzystne tendencje edukacyjne
      w społeczeństwie.
      Niestety oba projekty ustaw utrwalają ten nieefektywny i niesprawiedliwy
      mechanizm finansowania szkolnictwa wyższego w Polsce. Dlatego też, niezależnie
      od różnych potrzebnych i pożytecznych rozwiązań, żaden z projektów nie
      odpowiada na najważniejsze wyzwanie, jakie stoi przed szkolnictwem wyższym w
      Polsce, ani też nie rozwiązuje jego najpoważniejszego i najważniejszego
      problemu.
      Stowarzyszenie „Młodzi Demokraci” uważa, że jest już najwyższy czas aby
      skończyć z mitem bezpłatnych studiów. Studia już dawno przestały być dla
      studentów bezpłatne. Ponoszone przez nich koszty podręczników i utrzymania na
      studiach pochłaniają każdego roku tysiące złotych. Także budżet państwa dotuje
      wyższe uczelnie – z pieniędzy podatników – wielomilionowymi kwotami. Kwoty te
      oraz liczne opłaty od studentów i tak nie pozwalają państwowym uczelniom na
      normalne funkcjonowanie. Dlatego muszą uciekać się do organizowania płatnych
      studiów zaocznych i wieczorowych. W efekcie na – teoretycznie bezpłatnych –
      studiach państwowych odpłatnie studiuje aż 598 200 studentów czyli niewiele
      mniej niż na bezpłatnych studiach dziennych (737 000) i więcej niż na płatnych
      uczelniach niepublicznych (523 600). Dalsze podtrzymywanie tej fikcji nie
      pozwoli na rzeczywistą reformę systemu szkolnictwa wyższego.
      Do systemu szkolnictwa wyższego w Polsce należy bezwzględnie wprowadzić
      mechanizmy rynkowe, które w najdoskonalszy sposób regulować będą podaż i popyt
      na wyższe wykształcenie. Dlatego konieczne jest wprowadzenie współodpłatności
      za studia przez studentów. Tylko tym sposobem zapewnimy trwały i zauważalny
      dopływ pieniędzy do systemu, ale przede wszystkim pozwoli to na rzeczywistą
      kontrolę szkół wyższych. Żaden system koncesji, zezwoleń i akredytacji nie
      będzie w stanie w swojej efektywności nawet zbliżyć się do efektów, jakie
      niesie za sobą wprowadzenie do systemu mechanizmów rynkowych. Odpłatność będzie
      zarówno kontrolować samych studentów, których motywacja do nauki znacznie
      wzrośnie, jak również weryfikować będzie jakość nauczania przez wyższe uczelnie
      w Polsce.
      Nie ma żadnego powodu, aby usługi edukacyjne na wyższych uczelniach traktować w
      innym sposób niż inne usługi dostępne na rynku. Przeciwnie, wydatkowanie na
      finansowanie uczelni pieniędzy podatników stanowić powinno szczególne
      zobowiązanie do oszczędności i gospodarności. Nie uda się tego osiągnąć jeśli
      nie wprowadzi się do systemu szkolnictwa wyższego prawdziwej konkurencji
      pomiędzy uczelniami. Tylko tak wymusimy na nich dbałość o optymalne
      wykorzystanie pieniędzy podatników. Bez zmiany całego systemu wzrost dotacji
      budżetowych dla wyższych uczelni nie przyniesie adekwatnych skutków. Jak
      wszystkie przedsiębiorstwa państwowe, działając w warunkach dużej ochrony i
      bardzo małej konkurencji uczelnie wyższe w Polsce mogą wchłonąć dowolną ilość
      pieniędzy bez żadnej gwarancji, że znajdzie to odzwierciedlenie w jakości lub
      ilości świadczonych usług.
      Konkurencja zmusi także uczelnie publiczne do znacznie intensywniejszego niż
      obecnie poszukiwania środków finansowych z innych źródeł niż budżet państwa i
      czesne płacone przez studentów. Na całym świecie uczelnie wyższe pozyskują
      część niezbędnych do ich funkcjonowania środków ze źródeł prywatnych,
      zawierając z podmiotami prywatnymi umowy przynoszące korzyści obu stronom.
      Wymaga to rzecz jasna stworzenia w Polsce profesjonalnej kadry mena
      • Gość: ekostar Re: Młodzi Demokraci cd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.04, 17:36
        Wymaga to rzecz jasna stworzenia w Polsce profesjonalnej kadry menadżerów,
        którzy będą w stanie sprawnie zarządzać uczelniami wyższymi w warunkach
        gospodarki rynkowej i konkurencji. Zwierzchnictwo naukowe rektora uczelni
        powinno być oddzielone od zarządzania jej organizacją i finansami. Nawet
        najbardziej doświadczeni i zasłużeni dla nauki profesorowie nie gwarantują
        bowiem właściwego poziomu zarządzania uczelnią, który wymaga wyspecjalizowanej
        i fachowej wiedzy z dziedziny, ekonomii, finansów i zarządzania.
        W finansowaniu edukacji na poziomie wyższym z budżetu państwa wykorzystać
        należy sprawdzony na świecie model bonu edukacyjnego. Obecnie w Polsce budżet
        nie finansuje studiów, a funkcjonowanie uczelni w ogóle, co jest oczywiście
        zaproszeniem do marnotrawienia środków. Państwo powinno wyposażyć każdego
        studenta w bon edukacyjny, który byłby tożsamy z finansowaniem z budżetu części
        kosztów jego studiów. Pozostałe koszty studenci powinni finansować sami.
        Dodatkową korzyścią płynącą z wprowadzenia takiego mechanizmu będzie
        dopasowanie oferty edukacyjnej uczelni do potrzeb rynku. Obecnie mamy do
        czynienia z kierunkami, które są niestety generatorami bezrobocia i kształcą w
        dziedzinach, na które nie ma zapotrzebowania na rynku. Z drugiej strony
        kierunki takie – często łatwo dostępne dla studentów – stają się
        swoistą „przechowalnią” dla tych, którzy nie mając pomysłu na własne życie
        wybierają model „wiecznego studenta” za – oczywiście – publiczne pieniądze.
        Poziom edukacji społeczeństwa jest dla państwa zbyt ważny a sam proces edukacji
        zbyt drogi, abyśmy mogli pozwolić sobie na takie marnotrawstwo środków z jakim
        mamy do czynienia obecnie.
        Jeśli konkurencja na rynku edukacyjnym ma być rzeczywiście powszechna to
        państwo musi przestać dyskryminować uczelnie prywatne i faworyzować uczelnie
        państwowe. Dlatego zawarte w projektach ustawy zapis o fakultatywnej możliwości
        wspierania przez budżet uczelni niepublicznych uważamy za dalece
        niewystarczające. Finansowany przez państwo bon edukacyjny powinien być
        wykorzystywany na równych prawach w uczelniach publicznych i niepublicznych.
        Aby częściowa odpłatność nie stanowiła bariery w podejmowaniu studiów należy
        wprowadzić powszechny system kredytów i stypendiów studenckich. Kredyty
        studenckie powinny być powszechnie dostępne i nisko oprocentowane, a ich spłata
        powinna być rozłożona na wiele lat po zakończeniu studiów. W interesie państwa
        jest aby najzdolniejsi i najlepsi studenci mieli zapewnione warunki rozwoju
        naukowego i aby po zakończeniu studiów swoje talenty rozwijali w Polsce.
        Dlatego państwo powinno stworzyć system stypendialny dla najlepszych studentów,
        szczególnie w tych dziedzinach, które będą decydujące dla pozycji Polski w
        świecie w najbliższych dekadach. Państwowy program stypendialny będzie
        uzupełniony o stypendia prywatne, fundowane szczególnie przez firmy, które będą
        chciały najzdolniejszych naukowców związać ze sobą już na studiach.
        Wprowadzenie powyższych mechanizmów, w tym przede wszystkim zasad rynkowych i
        konkurencji, częściowej odpłatności i powszechnie dostępnych kredytów,
        doprowadzi do znacznego powiększenia i polepszenia poziomu usług edukacyjnych,
        a przede wszystkim wyrówna szanse na uzyskanie wyższego wykształcenia młodym
        Polakom niezależnie od zamożności, miejsca urodzenia i wykształcenia rodziców.
        Pozwoli to na upowszechnienie wyższego wykształcenia także tam – szczególnie na
        wsi i w małych miastach – gdzie było ono do tej pory rzadkością, a brak
        solidnego wykształcenia dziedziczony był z pokolenia na pokolenie.
        Stosowany obecnie i proponowany także w projektach ustaw system akredytacji,
        których uzyskanie jest niezbędne do legalnego prowadzenia uczelni wyższej jest
        dziś w istocie systemem koncesyjnym. W obecnym kształcie akredytacje nie
        weryfikują i nie poświadczają bowiem jakości świadczonych usług, a weryfikują
        jedynie liczbę profesorów i innych pracowników naukowych. To właśnie dlatego
        mnożą się patologiczne przykłady wpisywania na listę wykładowców osób z
        tytułami profesora czy doktora habilitowanego, które w rzeczywistości nie
        prowadząc na danej uczelni zajęć pozwalają jej na uzyskania akredytacji.
        Dlatego do obecnego, obligatoryjnego systemu koncesyjnego należy dodać także
        nieobowiązkowe akredytacje. Uczelnie mogłyby dobrowolnie ubiegać się o
        akredytację w uznanych w środowisku instytucjach, na przykład stowarzyszeń lub
        związków uczelni. Tak zdobyta akredytacja znacząco podnosiłaby pozycję jednych
        uczelni i stawiałaby je wobec konsumentów (studentów) w uprzywilejowanej i
        znacznie bardziej wiarygodniej pozycji wobec uczelni nie mogących legitymować
        się akredytacją.
        Jedną z najbardziej kontrowersyjnych i dyskutowanych w środowisku akademickim
        kwestii jest testowany na różnych uczelniach, a projektowany w przedłożonych
        ustawach jako powszechnie obowiązujący zakaz łączenia pracy nauczyciela
        akademickiego z innymi zajęciami, w szczególności pracą na innej uczelni. Wiąże
        się to także z propozycją wprowadzenia w ustawie pojęcia „podstawowego miejsca
        pracy” i wymogiem zgody pracodawcy na podejmowanie dodatkowej pracy w innych
        miejscach.
        Stowarzyszenie „Młodzi Demokraci” nie neguje prawa pracodawcy do zawarcia
        takiej umowy ze swoim pracownikiem, która uniemożliwiałaby jego pracę w innej –
        często konkurencyjnej – firmie. Z takim przypadkiem mamy rzecz jasna do
        czynienia w przypadku uczelni, które już teraz w pewien sposób ze sobą
        konkurują, a z czasem – mamy nadzieje w nowym już systemie – będą konkurować
        znacznie bardziej. Doświadczenia innych krajów pokazują także, iż stała praca
        na więcej niż jednej uczelni należy do rzadkości (choć gościnne lub czasowe
        wykłady zdarzają się znacznie częściej).
        Zdecydowanie sprzeciwiamy się jednak, aby kwestie, które powinny zostać
        uregulowane wyłącznie w drodze umowy pomiędzy pracodawcą i pracobiorcą , były
        narzucane odgórnie i jednakowo dla wszystkich w drodze ustawy. Stanowi to –
        naszym zdaniem – niedopuszczalną ingerencję w swobodę działalności uczelni oraz
        w swobodę zawieranych umów. Nie ma żadnego powodu aby państwo mieszało się i
        decydowało o tak szczegółowych kwestiach.
        Z tych samych powodów za całkowicie zbędne uważamy umieszczenie w obu
        projektach licznych artykułów regulujących prawa i obowiązki pracownicze
        nauczycieli akademickich. Ta uniwersytecka „karta nauczyciele” jest równie
        zbędna jak jej szkolna odpowiedniczka. Prawa i obowiązki pracowników w
        wystarczający sposób reguluje Kodeks pracy i nie ma żadnego powodu dla
        tworzenia dla poszczególnych grup zawodowych nadzwyczajnych regulacji.
        Proponowane przez wnioskodawców wprowadzenie „pierwszych” i tak na prawdę
        jedynych etatów jako zasady w szkolnictwie wyższym ma jeszcze i tę wadę, że w
        oczywisty sposób dyskryminuje i uderza w szkoły niepubliczne. Oznaczałoby to
        bowiem, że – przede wszystkim z prestiżowych względów – nauczyciele akademiccy
        zmuszeni do wyboru tylko jednego miejsca pracy pozostaną na uczelniach
        publicznych zaprzestając nauczania na uczelniach niepublicznych. W efekcie
        spowodowałoby to drastyczny spadek jakości nauczania i ograniczenie oferty
        edukacyjnej uczelni niepublicznych, a także - biorąc pod uwagę obecnie
        obowiązujące i projektowane przepisy akredytacyjne – mogłoby zagrozić bytowi
        wielu szkół niepublicznych. Z drugiej strony doprowadziłoby to do sztucznego
        psucia rynku, gdyż najbogatsze uczelnie niepubliczne będą – dla zatrzymania u
        siebie przede wszystkim doktorów habilitowanych - oferowały niezwykle wysokie
        wynagrodzenia nie mające oparcia w żadnym mechanizmie rynkowym. Cała ta
        konstrukcja jest bardzo niesprawiedliwa, ponieważ funkcjonujące w Polsce od
        niedawna uczelnie prywatne nie miały jeszcze
        • Gość: ekostar Re: Młodzi Demokraci cd (koniec) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.04, 17:39
          Cała ta konstrukcja jest bardzo niesprawiedliwa, ponieważ funkcjonujące w
          Polsce od niedawna uczelnie prywatne nie miały jeszcze szansy wykształcić
          własnej kadry doktorów habilitowanych i doktorów w liczbie umożliwiającej
          równy start w proponowanym systemie. Dlatego gdyby jednak ten szkodliwy i
          irracjonalny zapis miał zostać przyjęty konieczne jest wprowadzenie
          przynajmniej dziesięcioletniego okresu przejściowego, który dałby uczelniom
          niepublicznym szanse na dostosowanie się i przygotowanie do działania w nowych
          warunkach.
          Inną kontrowersyjną kwestią zawartą w projekcie poselskim jest propozycja
          zniesienia habilitacji. Uważamy, że habilitacja – jako powszechny element i
          szczebel w karierze naukowej – nie zdała egzaminu. Trwający co najmniej kilka
          lat proces powoduje, że naukowcy tracą czas i energię, które mogliby poświęcić
          na badania naukowe. Panująca w polskiej nauce tytułomania skłania niestety
          wielu zdolnych naukowców do emigracji, gdzie nie będąc hamowanymi gorsetem
          naukowych tytułów mogą swobodnie prowadzić swoje badania. Kolejnym polskim
          wymysłem, jest nadawanie tytułu profesorskiego przez Prezydenta RP i cała
          związana z tym procedura. Naszym zdaniem tytuł profesora powinien zostać
          odpaństwowiony i być związany z uczelnią, na której wybitni, legitymujący się
          znacznym dorobkiem doktorzy pracowaliby po prostu na profesorskim etatach i
          posługiwali się – na tej uczelni – tytułem profesora. Aby zaś nadać tytułowi
          doktora większą rangę i prestiż niż ma to miejsce obecnie postulujemy, aby
          praca doktorska mogła być broniona jedynie przed komisją złożoną z pracowników
          innych niż zdającego uczelni. Uczyni to proces uzyskiwania tego tytułu bardziej
          przejrzystym, a także podniesie poziom naukowy i prestiż doktorów. Inną – godną
          naszym zdaniem rozważenia – możliwością jest prowadzenie – na wzór niemiecki –
          lokalnych habilitacji, które dawałyby prawo jedynie do wykładania na
          uniwersytecie, na którym została obroniona.
          Doktoranci studiujący na studiach dziennych powinni być objęci szczególną
          opieką stypendialną państwa. Przyszli naukowcy powinni mieć zapewnione warunki
          rozwoju nie będąc w tym samym czasie zmuszonymi do martwienia się o podstawowe
          warunki bytowe. Dlatego studenci dziennych studiów doktoranckich powinni
          otrzymywać stypendia (państwowe i prywatne), które pozwolą im skoncentrować się
          jedynie na prowadzenie badań naukowych i podnoszeniu kwalifikacji.
          Uwagi do obu projektów i postulaty pod adresem szkolnictwa wyższego można
          jeszcze długo mnożyć. Wymienione przez nas uważamy za najważniejsze i
          fundamentalne dla uczynienia w systemie rzeczywistej, przybliżającej nas do
          światowych standardów, zmiany. Bez ich wprowadzenia, a przede wszystkim bez
          zasadniczej zmiany systemu finansowania edukacji na poziomie wyższym,
          wszystkie – w tym także projektowane – zmiany będą miały w rzeczywistości
          charakter jedynie kosmetyczny, nie rozwiązujący najważniejszego problemu.
          Dlatego postulujemy pilną, zdecydowaną i kompleksową zmianę w systemie
          szkolnictwa wyższego. Tylko w ten sposób, poprzez właściwą diagnozę sytuacji, a
          przede wszystkim odważne i stanowcze rozwiązania, zdołamy stworzyć w Polsce
          szkolnictwo wyższe na miarę XXI wieku.


          • khmara Re: Młodzi Demokraci 10.11.04, 20:52
            Całość spójna i sensowna. Dostrzegam pobrzmiewające echa naiwnej wiary, że
            mechanizmy rynkowe mogą uzdrowić szkolnictwo wyższe. Mechanizmy rynkowe niczego
            nie uzdrowią, jeżeli nie zniesie się krępującego wszystko gorsetu absurdalnych
            przepisów. Jeżeli chodzi o PKA i porównywalność dyplomów, przydatne może być
            rozwiązanie brytyjskie. Starsze i uznane uniwersytety w Wielkiej Brytanii nadają
            własne stopnie, będące odpowiednikami naszego licencjata czy magistra. Istnieje
            też wiele nowych uczelni. Sytuacja jest trochę podobna do tego, co dzieje się
            obecnie w Polsce, tylko oni przerabiali to już jakiś czas temu. Te nowe uczelnie
            powstawały swojego czasu jako szkoły zawodowe (pomaturalne), zakładane głównie
            przez władze lokalne. Z upływem czasu awansowały do rangi politechniki, potem
            uniwersytetu. Te najmłodsze uniwersytety nie mają prawa nadawania własnych
            stopni naukowych (wg naszej nomenklatury - tytułów zawodowych), tytuł
            przyznawany jest przez powołaną w tym celu instytucję o zasięgu
            ogólnopaństwowym. Alternatywnie, młoda uczelnia wyższa bez dorobku może
            przygotować studentów do egzaminów licencjackich lub magisterskich zdawanych na
            uznanym uniwersytecie. Oczywiście każda z tych szkół musi posiadać własną kadrę,
            ale habilitowanych ani belwederskich nie mają wcale ;-)
            • Gość: Ewa Kostarczyk Do Khmary IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.04, 23:13
              Przypominam o zasadzie obowiązującej na tej platformie dyskusji:

              ZAPROSZENIE DO DYSKUSJI NAD REPREZENTACJĄ W PAŃSTWOWYCH ORGANACH
              USTAWODAWCZYCH ORAZ ADMINISTRACYJNYCH PROBLEMÓW NAUKI I SZKOLNICTWA
              POLSKIEGO OSÓB, KTÓRE NIE BOJĄ SIĘ IDENTYFIKACJI, A WŁASNE POGLĄDY MOGĄ
              FIRMOWAC WŁASNYM PODPISEM.

              Celem tego Forum jest poznanie szczegółowych poglądów różnych ugrupowań
              politycznych, do których wysłane zostało zaproszenie.

              W związku z tym bardzo proszę o przestrzeganie reguł gry, bo nikt z
              zaproszonych na Forum nie bedzie tego traktował poważnie.


            • Gość: ekostar Czy wolny rynek uzdrowi szkolnictwo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.04, 08:13
              Cytuję za anonimową wypowiedzią Khmary ze strony:

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=15945573&wv.x=2&a=17598721

              „…Stanowisko Młodych Demokratów jest w miarę spójnym dokumentem
              przedstawiającym kompleksową wizję zmian.

              POWTARZANIE W KÓLKO WPROWADZIĆ ODPŁATNOŚĆ BEZ REFORM SYSTEMOWYCH JEST
              W TEJ CHWILI NIEEFEKTYWNE BO NIKT SIĘ NA TO NIE NABIERZE.

              A oto fragment polemiki z Dyplomatą:

              > Gdzie w Polsce w ogole
              > nie widać pozostałości sowietyzacji? Ano w hipermarketach i w galeriach
              > handlowych. Bo tam króluje rynek i to w normalnej wersji krajów wysoko
              > rozwiniętych.

              Khmara:

              "..Zwłaszcza w sieci Biedronka - kapitalizm w wersji XIX-wiecznej (chodzi
              zwłaszcza
              o pierwszą połowę XIX w. w Anglii). Pozwy w sądach pracy w tej chwili
              praktycznie w każdym województwie."


      • Gość: ekostar Do: Stowarzyszenia Młodych Demokratów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.04, 11:17
        Dziękując za udostępnione materiały, zwracam sie z uprzejma prosbą o
        przybliżenie czytelnikom tego Forum następującej zależności:

        Jak się ma stanowisko Stowarzyszenia Młodych Demokratów do ogolnego stanowiska
        Platformy Obywatelskiej?

        Czyli, najkrócej, czy to stanowisko jest oficjalnym stanowiskiem PO?

        Ewa Kostarczyk
        • Gość: ekostar SMD a PO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.04, 09:05
          Nasze stanowisko jest tylko stanowiskiem SMD, nie Platformy Obywatelskiej.
          Zamierzamy teraz przekonywac PO do naszych pogladow.

          Pozdrawiam,
          Jan Dziubecki
          Sekretarz Generalny SMD
    • Gość: ekostar Do Pana Józefa Kalisza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.04, 11:03
      Byłabym wdzięczna za rozwiniecie na

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=17516580
      Pańskiego wątku:


      "...Aby jednak w parlamencie pojawili się właściwi ludzie, konieczne jest
      wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych, a w Konstytucji RP zmiana
      ordynacji wyborczej na większościową „…Tylko w ten sposób można wyeliminować
      głosowanie na skompromitowane „partyjne listy wyborcze” i wybierać najlepszych
      ludzi, a nie „partie”. Istniejący obecnie w Polsce system wyłaniania tzw. „elit
      sprawujących władzę” nie stwarza dużych nadziei na sensowne reformy również w
      polskiej nauce. Zgodnie z Konstytucją RP, „projekt ustawy o zmianie Konstytucji
      może przedłożyć, co najmniej 1/5 ustawowej liczby posłów, Senat lub Prezydent
      Rzeczypospolitej". Jest to jedyna droga do zmiany Konstytucji. Kto i kiedy ją
      wykorzysta? Planowane referendum w tej sprawie może stać się ważną procedurą
      inicjatywną.” www.kontrateksty.pl/index.php?
      action=show&type=news&newsgroup=3&pf=1&id=346"



      Sadzę, że dla czytelników tego forum dobrze byloby wyjaśnić:

      na przykład:

      1. jakie ugrupowania są za jednomadatowymi okregami wyborczymi, a które przeciw
      2. jakie są szanse na zmiany w konstytucji
      3. przypomniec podstawowe informacje o planowanym referendum

      Ewa Kostarczyk
      • Gość: JK Re: Do Pana Józefa Kalisza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.04, 12:02
        Witam i dziękuję za zainteresowanie moimi uwagami. Nie jestem politykiem ani
        politologiem i dlatego odwołuję się do specjalistów, takich jak prof. Jerzy
        Przystawa, działający w Ruchu woJOWników. Na stronach www.jow.pl/ie/index.html
        i www.normalne.pl są dostępne interesujące Panią informacje.

        Pozdrawiam

        Józef Kalisz
      • Gość: JK Re: Do Pana Józefa Kalisza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.04, 10:31
        Ciekawe info:
        groups.yahoo.com/group/kwp/message/2015
    • ekostar Re: Politycy a reforma szkolnictwa wyższego i nau 13.11.04, 14:37
      Załączam, fragmenty bardzo ciekawej i dającej dużo do myślenia wypowiedzi
      anonimowej (pesymist 07) ze strony:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=16289850&wv.x=2&a=17605468

      "Rozumiem intencje. Obawiam sie jednak, ze spośród ludzi aktualnie pracujacych
      w uczelniach niewielu zdecyduje sie pisać pod własnym nazwiskiem. Być moze
      uczynia to profesorowie, którzy widza mizerie tego szkolnictwa. Większość
      adiunktów czy wykładowców bedzie sie po prostu bała ujawniać. Przy okazji.
      Myśle, ze tak jest z wielpma dyskutantami na tym forum Znakomicie piszący
      Khmara, itakdalej i wielu innych prawdopodobnie pracuja i chcialiby nadal
      pracować, ich głos, równiez w tym temacie moze być interesujący.


      Nie liczyłbym też na nowy parlament, bo problemy nauki i szkolnictwa wyższego
      sa własciwie
      zupełnie niezrozumiałe dla przecietnego człowieka.


      Jednomandatowe Okregi Wybiorcze nie tylko nie pomoga, ale wręcz pogorsza
      sytuacje, bo udział ludzi majacych pojecie o Szkolnictwie Wyższym albo
      gwałtownie zmaleje (ludzie beda
      wybierac takich jak oni sami) albo wybrane zostana obecne autorytety w tej
      dziedzinie ("wybierzemy znanych i szanowanych profesorów").
      Jednomandatowe okręgi wyborcze skieruja uwage posłów na sprawy bardzo lokalne,
      a często pewnie
      na kombinowanie z miejscowym lobbingiem, co raczej nie spowoduje zmian, ale
      spetryfikuje na kilka przynajmniej lat obecny układ.

      Z drugiej jednak strony, patrzac w perspektywie no 20 czy 30 lat sa JOW-y chyba
      rozwiazniem najlepszym i nalezałoby je jaknajbardziej popierać.

      Mnie sie wydaje, iz obecnie bardziej skuteczne byłoby pokazywanie zasadniczych
      błędów istniejacego prawa (bardzo dobrze robi to czasami Khmara pokazujac
      naruszanie konkretnych przepisów np.
      przez MENiS) i popełnianych przekretów oraz działania na rzecz zmiany prawa o
      szkolnictwie wyższym niezależnie od tego, kto w nowym parlamencie zasiadzie.

      Ja, pamietajac historie II RP zasdniczych zmian w składzie tego parlamntu nie
      oczekuję. Niezaleznie od tego, kto wybory wygra. Grupa trzymajaca władzę
      trzymac ja bedzie dalej, choć być moze rękami innych przedstawicieli. Tego sie
      nie zmieni.

      Można tylko próbować zmienic lokalny układ dotyczący nauki. Aby to
      osiągnąc potrzeba wielu głosów w różnych tematach zwiazanych z nauką. I dlatego
      obawiam sie, że ograniczanie wypowiadajacych sir do tych tylko, którzy chca
      ujawniac swoje nazwiska może zminiejszych oddziaływanie tej dyskusji..."

      SĄDZĘ, ŻE TA WYPOWIEDŹ WIELE I ZAPROSZENI NA TO FORUM POLITYCY,
      POSŁOWIE A TAKŻE PRZEDSTAWICIELE ORGANIZACJI OBYWATELSKICH POWINNI
      SOBIE UŚWIADOMIĆ KRUCHĄ MATERIĘ SPRAWY WRĘCZ JEJ DRAMATYZM ORAZ
      WUKAZYWAĆ ZROZUMIENIE DLA WYPOWIEDZI ANONIMOWYCH.
      • ekostar Do: Polityków oraz organizacji obywatelskich 13.11.04, 15:02
        SĄDZĘ, ŻE ZACYTOWANA WYPOWIEDŹ ANONIMOWA DAJE WIELE DO MYŚLENIA I
        ZAPROSZENI NA TO FORUM POLITYCY, POSŁOWIE A TAKŻE PRZEDSTAWICIELE
        ORGANIZACJI OBYWATELSKICH POWINNI SOBIE UŚWIADOMIĆ KRUCHĄ MATERIĘ
        SPRAWY WRĘCZ JEJ DRAMATYZM ORAZ WYKAZYWAĆ ZROZUMIENIE DLA WYPOWIEDZI
        ANONIMOWYCH W KWESTII PROBLEMÓW SZKOLNICTWA WYŻSZEGO I NAUKI.

        PYTANIE ZATEM RACZEJ KIERUJĘ DO ZAPROSZONYCH, CZY SĄ SKŁONNI PODJĄĆ
        PROPONOWANĄ DYSKUSJĘ Z ANONIMOWYMI INTERLOKUTERAMI?

        Zaproponowane forum stanowi próbę zbliżenia dwóch ważnych środowisk: środowiska
        akademickiego oraz środowiska polityków. Jak zostało napisane w zacytowanej
        wypowiedzi pesymist07: „…Nie liczyłbym też na nowy parlament, bo problemy nauki
        i szkolnictwa wyższego sa właściwie zupełnie niezrozumiałe dla przeciętnego
        człowieka.”

        Politycy nie są, a przynajmniej nie powinni być osobami przeciętnymi, i dlatego
        ponownie zachęcam polityków do przypatrzenia się naszym problemom.
    • ekostar Re: Politycy a reforma szkolnictwa wyższego i nau 14.11.04, 22:00
      Cytuję fragment interesującego anonimowego dialogu pomiędzy Dyplomatą:


      "...Powtarzanie w kólko znieść habilitację bez wspominania finansów jest
      w tej chwili nieefektywne bo nikt się na to nie nabierze.

      Pojawilo sie stanowisko mlodych demokratow gdzie nareszcie mówi sie
      o skończeniu z mitem bezplatnego ksztalcenia. To pierwszy dobry krok
      dla odklamania, demitologizacji, odfasadowienia i desowietyzacji.
      Ale oczywiscie brakuje pelnego zdeklarowania sie po stronie rynku.

      Gdzie w Polsce w ogóle nie widać pozostalości sowietyzacji? Ano w
      hipermarketach i w galeriach handlowych. Bo tam króluje rynek i to w normalnej
      wersji krajów wysoko rozwinietych."


      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=15945573&wv.x=2&a=17585713


      a itakdalej:

      "...Dlaczego tylko ten jeden krok?
      My proponujemy żeby od razu skoczyć w system amerykański, albo inny anglosaski
      (np. irlandzki lub szkocki - ze względu na:

      BEZPŁATNE KSZTAŁCENIE NA POZIOMIE BSC, ŁATWIEJSZE DO ZAAKCEPTOWANIA
      W BIEDNYM KRAJU).

      To wtedy nastąpi prawdziwe "odklamanie, demitologizacja, odfasadowienie
      i desowietyzacja", gdy zacznie się oceniać ludzi według norm zachodnich i na
      uczelniach zaczną obowiązywać najbardziej efektywne mechanizmy których się
      dopracowały tamte kraje.

      Większość ludzi piszących tutaj nie boi się tego systemu, uważa że to jest
      najlepsze rozwiązanie.

      To profesura (poza chlubnymi wyjątkami jak sygnatariusze "Listu Otwartego" i
      prof. Kalisz) się go boi, bo nie chce utracić swoich przywilejów pochodzących z
      lat stalinowskich.

      Przypadek UG pokazuje jak jest bezczelna i okopana. Już wszyscy widzą i nie
      mają wątpliwości, że profesura nie chce żadnych zmian, jedyne co proponowała
      przez 15 lat (i co proponuje teraz w Sejmie) to było pudrowanie trupa.

      PROFESURA TO POTĘŻNA SIŁA PROSOWIECKA W NASZYM KRAJU..."

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=15945573&wv.x=2&a=17639788
    • ekostar Czy jednomandatowe okręgi wyborcze nas uratują? 16.11.04, 20:59

      Na stronie:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=16289850&wv.x=2&v=2&s=0
      Wypowiedź anonimowa pesymist07:


      „…Dowiedziałem sie własnie, że nie tak dawno odbył sie w Kielcach kongres (moze
      jakies inne spotkanie) ruchu na rzecz okregów jednomandatowych.

      Honorowym przewodniczacym komitetu wojewódzkiego tego ruchu jest Rektor
      Akademii
      Świetokrzyskiej prof. dr hab. Adam Massalski, większość członków tego komitetu
      to rektorzy (obecni wszyscy) kieleckich uczelni i prominentni ich pracownicy.
      Jednym z gości honorowych był Rektor Uniwersytetu Gdańskiego prof. dr hab.
      Andrzej Ceynowa.

      Byli też gośćmi profesorowie z innych uczelni…”
    • Gość: B.T., Zabrze Jeszcze więcej pieniędzy? Oj coś Pani przesadza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.11.04, 12:48
      Cytuję: "RECEPTY: Więcej pieniędzy, Znieść habilitację, Zrewidować cały system
      nadawania stopni naukowych, Wprowadzić terminowe kontrakty, Znieść
      wieloetatowość".

      Policzmy...skoro GUS tego nie potrafi

      Przepraszam, że szacunkowo. GUS to powinien zrobić dokładnie. Ile to idzie na
      badania naukowe w Polsce:
      1. Z budżetu poprzez KBN, 3 mld

      2. Na szkolnictwo wyższe, 6 mld, powiedzmy z tego na badania 2 mld

      3. Opłaty studentów za naukę, 6 mld, powiedzmy z tego 4 mld na badania

      4. Dochody profesorów uczelni i PAN-u na czarno i szaro, 2 mld

      5. Finansowanie z przemysłu i instytucji, 1 mld

      6. Z UE, jak twierdzi Kleiber, 0,5 mld.

      7. Z prywatyzacji na Fundacje Nauki Polskiej, różnie ok. 0,2 mld

      Razem na działalność badawczą: 12,7 mld. W stosunku do PKB daje to: 2,2 % jak
      się mówi w Polsce "na naukę" czyli na działalność badawczą jak się mówi w
      innych mądrzejszych krajach. Dodajmy jeszcze jakieś 3 mld zł, które nasi
      szanowni profesorowie uczelni i PAN-u powinni uzyskać ze sprzedaży wyników
      swych prac badawczych tak jak to robi się w normalnych krajach to ten procent
      wzrasta do: 2,7 % w stosunku do PKB.

      Hurrrrrrra! jesteśmy w pierwszej dwunastce krajów Świata i bylibyśmy w
      pierwszej ósemce krajów Świata przeznaczającego na działalność badawczą, czy
      na "naukę polską" jak nie wiadomo dlaczego mówią nasi profesorowie!!!

      Z poważaniem, halo GUS, obudź się!!! Bogdan Thomalla, Tomchem, Zabrze





    • ekostar Jeszcze raz o istocie problemu 18.11.04, 09:18
      Dla osób mało zorientowanych w realiach czasowych uwarunkowań wokół ustawy
      zamieszczam fragment wypowiedzi anonimowej Khmary ze strony:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=521&w=17671817&a=17671817&v=2&wv.x=2
      „…Ustawa jest zła i protestują przeciw niej najróżniejsze środowiska:

      WYBITNI PROFESOROWIE

      SYGNATARIUSZE LISTU 50

      ZWIĄZKIZAWODOWE, PO RAZ PIERWSZY W HISTORII SOLIDARNOŚĆ W ZGODZIE Z ZNP

      STOWARZYSZENIENA RZECZ NAUKI, SKUPIAJĄCE NAUKOWCÓW POLSKICH PRACUJĄCYCH W KRAJU
      I ZA GRANICĄ

      ANONIMOWI INTERNAUCI NA FORUM NAUKA GW, PRZEDE WSZYSTKIM NAUKOWCY NA DOROBKU.

      Do jak najszybszego uchwalenia projektu prezydenckiego prą rektorzy
      skupieni wokół Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich, ponieważ ta
      ustawa, jak żadna inna zabezpiecza interesy tej wąskiej grupy, mieniącej się
      samozwańczą reprezentacją całego środowiska akademickiego.

      Powód dla jak najszybszego uchwalenia złej ustawy jest tylko jeden - Art. 226
      projektu, stanowiący: "Kadencja organów uczelni publicznych, rozpoczynająca się
      w dniu 1 września 2002 r. upływa z dniem 31 sierpnia 2006 r."

      NOWA USTAWA WYDŁUŻY O ROK KADENCJĘ REKTOROM I DZIEKANOM, również tym
      skompromitowanym, jak rektor Ceynowa z Uniwersytetu Gdańskiego. Ten powód do
      pośpiechu jest dużo ważniejszy niż "palące problemy dnia wczorajszego". Do ich
      rozwiązania wystarczyłaby nowelizacja starej ustawy, a nawet wprowadzenie
      niektórych przepisów dostosowujących nasz system do wymogów procesu bolońskiego
      rozporządzeniem ministra.”
      • ekostar CISZA PRZEDWYBORCZA? CZY POLACTWO? 22.11.04, 08:49
        Polecam zatem lekturę:

        Rafał A. Ziemkiewicz

        Polactwo

        Jesteśmy wolnym i autonomicznym krajem. Czy potrafimy z tego korzystać?
        W Polsce normą jest nieprzyjmowanie prawdy do wiadomości. Oczywiście tej
        niewygodnej prawdy. Lepsza ułuda, choć potem zguba?
        Jeśli my nie zadbamy o Polskę, a raczej jeśli będziemy dbać o nią tak jak dotąd,
        wyręczy nas kto inny. Pytanie tylko, kto: Bruksela czy Rosja? I na to wszystko
        pozwala naród, który od wieków na prawo i lewo mówi o wolności!

        I ciekawe imienne opinie czytelników:

        http://pasaz.onet.pl/PASAZ,469,5160409affffffc000749b073df604a4,produkt.html?url=http%3A%2F%2Fwww.merlin.com.pl%2Fsklep%2Fsklep%2Fstrona.glowna%3Fstr%3Dtow378303%26skad%3DLGokB79sF5&url_back=PASAZ%2Cwynik_wyszukiwania.html%3F%26search%3Ds%26zak%3D0%26g%3D0%26x%3D17%26y%3D4%26simple%3Dpolactwo%26idshop%3D469
        • ekostar WIĘCEJ O POLACTWIE 23.11.04, 21:18

          Ziemkiewicz "Polactwo"

          "...Kraj, który bardziej niż czegokowiek potrzebuje wykształconych kadr,
          modernizacji, rozwoju, którego być albo nie być leży w dogonieniu Zachodu,
          wszelką edukację ma za piąte koło u wozu - profesorowie i badaczenie nie przyjdą
          przecież pod URM napie..ć kamieniami, więc władza ich olewa. Nie podoba im
          się, to niech wyjeżdżają do Ameryki, tym lepiej, pastuchami łatwiej się będzie
          rządziło ...".
          • Gość: Carmen S. Re: WIĘCEJ O POLACTWIE IP: *.dhcp.uno.edu 23.11.04, 21:37
            Sprawy sie maja inaczej, moim zdaniem. Zadnego zwiazku zawodowego w Ameryce
            prezydent sie tak nie boi jak zwiazku zawodowego nauczycieli. Poniewaz
            wiekszosc rodzin to rodziny z dziecmi albo studentami, to strajk w szkolnictwie
            ma sile razenia bomby atomowej, rozbija i dezorganizuje zycie wszystkich
            wszedzie. W Polsce wieloetatowosc na uczelniach i plaga korepetycji w szkolach
            to metody ulaskawiania tego srodowiska. Rzad nie jest taki glupi.
            • ekostar Do: Carmen S 24.11.04, 22:38

              Przypominam o zasadzie obowiązującej na tej platformie dyskusji:

              ZAPROSZENIE DO DYSKUSJI NAD REPREZENTACJĄ W PAŃSTWOWYCH ORGANACH
              USTAWODAWCZYCH ORAZ ADMINISTRACYJNYCH PROBLEMÓW NAUKI I SZKOLNICTWA
              POLSKIEGO OSÓB, KTÓRE NIE BOJĄ SIĘ IDENTYFIKACJI, A WŁASNE POGLĄDY MOGĄ
              FIRMOWAC WŁASNYM PODPISEM.

              Celem tego Forum jest poznanie szczegółowych poglądów różnych ugrupowań
              politycznych, do których wysłane zostało zaproszenie.

              W ciągu 14 dni tylko Młodzi Demokraci przy PO okazali się:
              1. przygotowani do takiej dyskusji, 2. otwarci do dyskusji.

              Nie sądzę, żeby ktokolwiek z Forumowiczów spodziewał sie nawałnicy odpowiedzi.
              Partie i ugrupowania społeczne i obywatelskie żyja własnym życiem.
              Dla wielu z nich nasze problemy nie są na tyle ważne, żeby wogóle wpisać adres
              strony i zerknąć choć z ciekawości.
              Proszę jednak, na tej stronie dajmy im szansę. To ma byc szansa dla partii,
              ugrupowań itp. do zbliżenia się z Nami.

              ----------------------------------------------------------------------------

              Na stronie: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=16289850&wv.x=2&v=2&s=0

              pojawil sie tekst: bardzo_pesymistyczny napisał:

              Jeśli Cię jeszcze nie przekonałem to
              > przeczytaj piekny post podpisany j.w. z wczoraj lub przedwczoraj. To nie jest
              > Wieczorek, bo on tak pięknie nie pisze (np. o świniach i błocie). Ocene
              > podzszywania sie pod cucze dane pozostawiam do oceny forumowiczów.

              Zachęcam do przeczytania dalszego ciągu, a w związku z tym bardzo proszę o
              przestrzeganie reguł gry, bo nikt z
              zaproszonych na Forum nie bedzie tego traktował poważnie.

    • ekostar Re: Politycy a reforma szkolnictwa wyższego i nau 24.11.04, 22:17

      Nie warto myśleć za darmo

      Rozmowa z prof. Wojciechem J. Stecem z Centrum Badań Molekularnych i
      Makromolekularnych PAN w Łodzi

      tegorocznym laureatem polskiego Nobla – nagrody Fundacji na rzecz Nauki Polskiej

      "...Ale nie wińmy tylko polityków, że nie rozumieją konieczności inwestowania w
      naukę. Uczeni też nie są bez winy.

      Czego panu życzyć w związku z polskim Noblem?

      Mnie chyba tylko zdrowia; mam na tyle ugruntowaną pozycję naukową, że sobie dam
      radę. Apeluję natomiast, byśmy zaczęli w końcu w Polsce cenić własność
      intelektualną, byśmy po prostu zaczęli cenić i szanować samych siebie."


      polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1204304&MP=1
    • ekostar Re: Politycy a reforma szkolnictwa wyższego i nau 01.12.04, 20:04
      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_041125/kraj/kraj_a_8.html
      Spór posłów z naukowcami

      Habilitację zlikwidować czy zostawić?

      Habilitacja wydłuża ścieżkę kariery naukowej i powinna zostać zlikwidowana -
      uważają autorzy poselskiego projektu ustawy o szkolnictwie wyższym. Część
      naukowców i eksperci prezydenta bronią habilitacji.

      Do sporu doszło podczas wczorajszego posiedzenia sejmowej podkomisji, która
      pracuje nad nowym prawem o szkolnictwie wyższym. W podkomisji są dwa projekty
      ustaw: prezydencki i poselski. Różnią się m.in. stosunkiem do habilitacji.
      Autorzy projektu poselskiego żądają likwidacji habilitacji, co, ich zdaniem,
      pozwoli pracownikom naukowym szybciej zdobyć stanowisko i tytuł profesora. - Nie
      mogę się zgodzić z poglądem, że habilitacja jest koniecznym złem. Zło jest
      przecież złem - mówiła Maria Nowak (PiS), namawiając do radykalnych zmian.
    • ekostar NAJRZETELNIEJSZY SERWIS INFORMACYJNY NAUKI 03.12.04, 09:30
      Codziennie nowe informacje dotyczące sytuacji nauki w Polsce, szczególnie
      bulwersujących wydarzeń , afer i skandali o których pisze prasa:

      varia.p4u.pl/test/index.php
    • ekostar Habilitacja dzieli środowisko naukowe 3 .12. 2004 04.12.04, 08:46
      www.naukawpolsce.pap.pl/cgi-bin/index.pl?id_depeszy=PAP20041202W06878&polecenie=info&k=0

      Istotne fragmenty tekstu:

      "...Projekt nowego prawa o szkolnictwie wyższym nie przewiduje zmian w karierze
      naukowej - pozostawiono stopień doktora habilitowanego. Środowisko akademickie
      jest podzielone.

      Zapisy projektu sejmowego akceptuje Rada Główna Szkolnictwa Wyższego. "Nie
      nadszedł jeszcze czas na likwidację habilitacji" - mówi prof. Jan Madey,
      wiceprezes RGSW.

      Projekt popiera także Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich. "Nie
      stać nas na razie na tak radykalne zmiany, dlatego bardzo się cieszę, że
      habilitacja zostaje" - podkreśla szef KRASP, prof. Franciszek Ziejka.

      ZWIĄZKI ZAWODOWE SĄ PRZECIWNE

      "Takie rozwiązanie nie wyjdzie na dobre polskiej nauce, zastopuje karierę
      młodych" - ostrzega szef Związku Nauczycielstwa Polskiego, Sławomir Broniarz.

      Akademicka Solidarność. "Blokujemy dostęp do samodzielnej pracy naukowej młodym
      ludziom" - uważa jej szef, Janusz Sobieszczański.

      Szef Zarządu Stowarzyszenia Założycieli i Rektorów Uczelni Niepublicznych.
      "Godzę się na to rozwiązanie, ale pod warunkiem, że do sprawy likwidacji
      habilitacji wrócimy za rok lub dwa. Jeśli poczekamy 20 lat, przegramy z innymi
      krajami" - dodaje.

      ZMIANA WARTY JEST POTRZEBNA

      Szef Państwowej Komisji Akredytacyjnej (zajmującej się kontrolowaniem jakości
      wyższych uczelni) prof. Andrzej Jamiołkowski...można rozważać rezygnację z
      habilitacji w naukach ścisłych lub przyrodniczych. "Są jednak dziedziny wiedzy,
      w których dojrzałość naukowa przychodzi z wiekiem" - dodaje.

      Zakończenie sejmowych prac nad projektem planowane jest na koniec stycznia


    • Gość: czytelnik Zastosowania myśli Trofima Łysenki w politologii IP: *.autocom.pl 04.12.04, 20:42
      www.kontrateksty.pl/index.php?action=show&type=news&newsgroup=3&id=396

      Zastosowania myśli Trofima Łysenki w politologii

      'Na szczególne uznanie zasługuje dr hab. Krzysztof Gawlikowski (z ISP PAN) za
      udowodnienie, że dyktatura jest najwyższą formą demokracji oraz za zdobycie
      dowodów na wstrzemięźliwość seksualną Mao Zedonga.
      Dr. Gawlikowski napisał, że: 'system chiński był (w czasach historycznych)
      daleko bardziej demokratyczny (od europejskiego), gdyż opierał się na rządach
      dla ludu przez wyodrębniony stan mandaryński'. W innej publikacji napisał, iż
      Mao Zedong nie mógł uprawiać seksu, gdyż 'jego szerokie łoże w połowie założone
      było stosami książek i dokumentów, tajnych przecie, (i) nie pozostawało tam
      miejsca na igraszki z tancerkami'. Dalej zaś: 'Mao niekiedy żądał od
      strzegących go młodych chłopców masowania swego członka. […] Jeśli Mao to
      praktykował […] to nie chodzi tu o znane z naszego kręgu cywilizacyjnego
      uciechy erotyczne, ale o praktyki zapewnienia sobie długowieczności'.
      Wszystkie cytaty pochodzą z czasopisma 'Azja-Pacyfik' nr 1/1998, Wydawanego pod
      auspicjami PAN. '
      • ekostar Do: Czytelnika 06.12.04, 10:36
        Przypominam o regule tego Forum:

        ZAPROSZENIE DO DYSKUSJI NAD REPREZENTACJĄ W PAŃSTWOWYCH ORGANACH USTAWODAWCZYCH
        ORAZ ADMINISTRACYJNYCH PROBLEMÓW NAUKI I SZKOLNICTWA POLSKIEGO OSÓB, KTÓRE NIE
        BOJĄ SIĘ IDENTYFIKACJI, A WŁASNE POGLĄDY MOGĄ FIRMOWAC WŁASNYM PODPISEM.

        Ewa Kostarczyk
    • ekostar KOMPROMITACJA PiS'u 06.12.04, 10:31

      Cytuję fragment ciekawej wypowiedzi khmary ze strony:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=16289850&wv.x=2&v=2&s=0
      "...Dziwi mnie natomiast niekonsekwencja opozycji sejmowej. Zgodnie z prezydenckim
      projektem ustawy, jedynie pracownicy samodzielni, tj. zatrudnieni na stanowisku
      profesorskim, mają być zatrudniani na podstawie mianowania. Opozycyjny poseł,
      prof. Jacyna-Onyszkiewicz (LPR) zgłasza poprawkę, by pracownicy ze stopniem
      doktora habilitowanego, lecz zatrudnieni na stanowisku adiunkta, również byli
      zatrudniani na podstawie mianowania. Jest to poprawka czysto techniczna, gdyż
      uzyskanie stopnia doktora habilitowanego jest warunkiem koniecznym dla
      zatrudnienia na stanowisku profesora. Sprzeciw wobec tej poprawki zgłasza inny
      poseł opozycji, Kazimierz Marcinkiewicz (PiS). Zgodnie ze stanowiskiem posła
      Marcinkiewicza, uzyskanie habilitacji nie jest już równoznaczne z uzyskaniem
      prawa do samodzielnego prowadzenia badań naukowych, gdyż z takim doktorem
      habilitowanym będzie można w każdej chwili rozwiązać umowę o pracę w zależności
      od kaprysu przełożonego. Poseł Marcinkiewicz tym samym oddaje pełnię władzy na
      uczelniach postkomunistycznemu lobby profesorskiemu, dzięki posłowi
      Marcinkiewiczowi autorzy projektu ustawy zyskali w Sejmie więcej niż sami chcieli.

      O ile profesora Ziejkę, profesora Węgleńskiego, Szulca i im podobnych należałoby
      osadzić na bezludnych wyspach, nadając każdemu z nich tytuł dożywotniego władcy,
      o tyle posła Marcinkiewicza trzeba by wykluczyć z klubu poselskiego PiS ZA
      WYBITNE OSIĄGNIĘCIA W UTRWALANIU WŁADZY LUDOWEJ W NAUCE POLSKIEJ..."
    • ekostar Apolityczność UJ i LPR'u ??? 08.12.04, 22:27
      Uniwersytet Jagielloński nie będzie się angażował w sprawy polityczne, bo jest
      apolityczny

      miasta.gazeta.pl/krakow/1,35797,2434072.html
    • ekostar JOW'y o uczelniach 09.12.04, 19:11

      Fragment komentarza Jerzego Przystawy (JOW)
      wygłoszonego na antenie Katolickiego Radia Rodzina Rozgłośni Archidiecezji
      Wrocławskiej,
      92 FM, 30 listopada 2004, godz. 9.00 i 21.30)


      "...oto rektorzy polskich uniwersytetów ogłaszają godziny rektorskie, żeby
      studenci mogli manifestować w obronie demokracji na Ukrainie, a sami, w
      gronostajach, dołączają się do manifestantów.
      Niedawno rozmawiałem z jednym z nich, prosząc go o poparcie naszej walki o
      fundamenty ustrojowe Rzeczypospolitej, o ordynację wyborczą. Magnificencja
      odpowiedział mi, że uczelnia nie może mieszać się do polityki, rektor musi być
      apolityczny. Okazuje się, że ordynacja wyborcza w Polsce to jest polityka, a
      zaangażowanie się w konflikt na Ukrainie polityką nie jest. Oto studenci
      polskich uczelni, którzy codziennie okazują, że politykę mają gdzieś, którzy nie
      przejawiają żadnego zainteresowania sprawami instytucji demokratycznych Polski –
      zupełnie tak, jakby żyli na emigracji w swoim własnym kraju – nagle przystrajają
      się na pomarańczowo i hałłakują zapamiętale na rzecz jednego z ukraińskich
      kandydatów na urząd prezydenta, a nawet wybierają się w dalekie podróże, żeby
      tam, we Lwowie czy w Kijowie marznąć na mrozie i śniegu, zagrzewając się
      skandowaniem „Juszczenko, Juszczenko”..."
      • Gość: John Re: JOW'y o uczelniach IP: *.radiofama.com.pl 10.12.04, 11:19
        Ten sytuacja jest dowodem na to że trudno będzie wyplenić z polskiego życia
        homo sowieticus, który dzięki zawirusowanym rektorm rozrasta się jak stugłowa
        hydra.
        • ekostar O ewolucji "S" na uczelniach 13.12.04, 11:44
          Cytuję ciekawe fragmenty wypowiedzi z dyskusji pomiędzy Prymusem a khmarą ze
          strony:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=16289850&wv.x=2&v=2&s=0
          Prymus:
          „Spedzilem rok na kilku polskich uczelniach,
          i wszedzie zauwazylem, ze u wladzy sa ludzie
          z epoki PRLu, b. czlonkowie PZPR, oraz "S",
          jako iz obie te organizacje byly masowe,
          z milionami czlonkow. W roku 1987 "S" byla zas
          juz dobrze opanowana przez SB...”

          „..."S" z lat
          1980-1981, a "S" z czasow tuz przed "okraglym stolem"
          to dwie rozne rzeczy! Ja bylem dzialaczem "S" w latach
          1980-1981, a wiec musialem wyjechac z Polski.
          "S" z drugiej polowy lat 1980tych zostala opanowana
          przez agentow bezpieki (SB) typu Michnika i Walesy,
          stad "okragly stol" i stad ponowna legalizacja "S" byla
          mozliwa, i stad "gruba kreska",..”

          khmara:

          „...Ludzie, którzy dzisiaj trzęsą wszystkim na uczelniach to najczęściej młode lwy z
          1987 roku. Wtedy tkwili już mocno w upolitycznionym układzie stanu wojennego,
          podczepieni pod różnych wpływowych ludzi z KC, SB i tym podobnych ośrodków
          władzy. I niecierpliwie czekali na swoją kolej do awansu. Ówczesne młode lwy,
          bardziej cyniczne i bezwzględne niż ich poprzednicy, właśnie wtedy zaczynały
          zyskiwać realne wpływy...”
          • ekostar Uczelnie pod rekę z SB 13.12.04, 11:47
            Cytuję ciekawe fragmenty wypowiedzi jw. ze strony

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=16289850&wv.x=2&v=2&s=0
            „..Rzetelne ujawnienie akt bezpieki i jej symbiontów miałoby istotne znaczenie
            dla opracowania 'Czarnej Księgi Komunizmu w Nauce i Edukacji', której tak
            bardzo się boją niektórzy 'historycy' UJ uważając, że miałaby ona małą nośność
            naukową, i że nie warto na nią przeznaczać publicznych pieniędzy. NATOMIAST
            WYDAWANE SĄ KSIĘGI 'HISTORYCZNE' Z PUBLICZNYCH PIENIĘDZY, W KTÓRYCH CZYŚCI SIĘ
            NIEWYGODNE NAZWISKA, NIE MA ANI SŁOWA O KOMUNIZMIE, O STANIE WOJENNYM, O
            SYMBIOZIE MIEDZY PARTIĄ A SB NA UCZELNIACH.
            ----------------------------
            W dyskusjach nad możliwością poznania 'odbezpieczanej ' historii trzeba brać
            także pod uwagę, że i polski wymiar sprawiedliwości nie został oczyszczony. Z
            PRZEBIEGU NIEKTÓRYCH PROCESÓW SĄDOWYCH WYNIKA, ŻE SĄDY NIE SĄ ZAINTERESOWANE
            DOCHODZENIEM PRAWDY I W WYROKACH MOŻNA PRZECZYTAĆ 'NIE JEST RZECZĄ SĄDU
            ZARZĄDZANIE DOCHODZEŃ W CELU WYJAŚNIENIA TWIERDZEŃ STRON' . Jasne jest zatem, że
            twierdzenia strony posiadającej na dodatek autonomię na badanie prawdy
            pozostaną 'prawdziwe', jakkolwiek z prawdą mogą nie mieć nic wspólnego.
            ZATEM OPRÓCZ UJAWNIENIA AKT BEZPIEKI POTRZEBNE JEST UJAWNIENIE AKT ESBECKICH
            SYMBIONTÓW ORAZ RELACJE, OPINIE, DOCHODZENIA OSÓB ŻYJĄCYCH.
            ------------------------------------------------------------
            Jeśli się bada sprawę inwigilacji Solidarności
            uczelnianej, trzeba zbadać też akta uczelniane, nie tylko uczelnianej
            organizacji partyjnej, decyzje ciał kolegialnych, oceny czy zarzuty wobec
            pracowników i odnieść to do całego kontekstu.
            Niedobrze by było aby pod taką historią trzeba by pisać np. Historia
            opracowana tylko na podstawie akt bezpieki. Prawda może być jednak całkiem
            inna, ale my nie zamierzamy jej poznać.
            • ekostar Uczelnie skansenem PRL'u 13.12.04, 11:51
              (DP 12.11.2004 dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/11.12/Magazyn/04/04.html)

              B.Wildsteina: 'W PRL bylo tak: partia i policja polityczna byly jednym
              organizmem. Kierownictwo partii wydawało polecenia, a esbecy wykonywali je,
              m.in. poprzez dostarczanie władzy wiedzy ' które należałoby wprowadzić w
              czyn, czyli opublikować akta głowy policji politycznej. Fakt, że akta
              wytwarzane przez głowę systemu, jak i jej narzędzie w niemałym stopniu
              zostały zniszczone, ale coś jednak pozostało. Żyją także ludzie, którzy tą
              pozostawioną na piśmie historię mogą w znaczący sposób uzupełnić.

              B. Wildstein mówi :'Należy też pamiętać, że istniała symbioza pomiędzy
              kierownictwem partyjnym a tajnymi służbami. Ich funkcjonariusze byli z reguły
              bezwzględnie posłuszni poleceniom kierownictwa PZPR'. Gdy o tym zapomnimy i
              pominiemy akta, czy inne przekazy poleceń to ta historia będzie bardzo niepełna
              a nawet zafałszowana. Nie da się poznać zachowań, ekologii jednego organizmu
              symbiotycznego bez poznania drugiego - kosymbionta. Ma to szczególne znaczenie
              dla poznania takiej symbiozy w strukturze uczelni, która ma odegrać
              zasadniczą rolę w odbezpieczeniu akt bezpieki.

              To, że w strukturach uczelni
              funkcjowała podstawowa organizacja partyjna PZPR powszechnie wiadomo a
              Zbigniew Fijak (DP 29.10.2004 dzis.dziennik.krakow.pl/?
              2004/10.29/Magazyn/07/07.html) informuje nas 'Wsród okolo 500
              najaktywniejszych członków "Solidarnosci" UJ agentów było około 50. Na całym
              uniwersytecie, rzecz jasna, było dużo więcej tajnych współpracowników
              bezpieki', co też nie jest większym zaskoczeniem.
              Pozostaje zatem rozpoznanie tej symbiozy, udokumentowanie jak ona przebiegała i
              jaki miała wpływ na życie uczelni. To mógłby być wzorzec dla pozostałych,
              starszych uczelni, które jak się mówi - w sposob zasadny - pozostały skansenami
              nie do końca upadłego PRLu.
              Nie było dla nikogo tajemnicą, że w czasach PRLu czynnik partyjny miał ogromny
              wpływ na życie uczelni. Żaden awans, żadna nominacja, żaden służbowy wyjazd
              zagraniczny nie mógł mieć miejsca bez wiedzy, poparcia a przynajmniej
              przyzwolenia czynnika partyjnego. Życie uczelni, partii i SB wzajemnie się
              przenikały. Cytat ( z pamięci) z przesłuchania na SB ' jakby Pan wyjeżdżał z
              uczelni za granicę to ja bym pierwszy o tym wiedział'
          • Gość: JK Re: O ewolucji "S" na uczelniach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.04, 22:32
            Doskonała wypowiedź Khmary, BRAWO!
            • khmara Ile jeszcze takich życiorysów naukowych? 18.12.04, 20:30
              polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1207977&MP=1
              Prof. dr hab. Wiesław W. Jędrzejczak:

              Także przy kolejnych przeszczepach słyszałem od zwierzchników: „Najpierw pan
              pokaż, że potrafisz, a potem damy co trzeba”. Gdy się okazało, że potrafię, to w
              1987 r. w trybie administracyjnym nasz zespół rozwiązano. Dopiero gdy w 1998 r.
              objąłem Klinikę Hematologii, mogłem znów przystąpić do tych zabiegów, ale
              uruchamianie nowego ośrodka zabrało rok. Mam poczucie, że straciłem 10 lat.
              Przykro, bo można było przez ten czas uratować kilkuset ludzi.

              Pierwszy taki zabieg wykonaliśmy w 2003 r., lecz chory niestety zmarł po trzech
              miesiącach z powodu infekcji. Jednak samo przeszczepienie się udało – komórki z
              krwi pępowinowej odtworzyły u niego szpik. Miesiąc temu przeszczepiliśmy trzy
              różne porcje krwi innemu choremu, dla którego nie znaleźliśmy odpowiedniego
              szpiku wśród 9 mln dawców. Gdyby nie nowa metoda, musiałby umrzeć. Jego stan się
              poprawia, a my – obok Amerykanów i Chińczyków – jesteśmy trzecim ośrodkiem na
              świecie, który wykonuje takie zabiegi. Gdyby nie dziesięcioletnia przerwa w moim
              zawodowym życiorysie hematologa, byłbym światowym pionierem tej metody, bo
              obmyśliłem ją dużo wcześniej.
    • ekostar W ROCZNICĘ 13 GRUDNIA 1981 13.12.04, 12:22

      13 grudnia 1981 WPROWADZONO STAN WOJENNY

      Sprawcy tych wydarzeń nadal pozostaja na wolności, a o niektórych (Jaruzelski)
      mówi się w kategoriach bohatera narodowego.

      NIE MÓWI SIĘ O PRAWDZIWYCH SKUTKACH TYCH WYDARZEŃ ANI O PRAWDZIWEJ
      TWARZY PREPROWADZONYCH REFORM.

      Obowiazujacą wizją progresywnych przemian w dobrym oczywiście kierunku jest
      narzucona polskiej inteligencji wizja Adama Michnika we współpracy z zawsze
      chętnymi do zmiany swojego image’u dziennikarzami z Polityki lat 70-tych.

      Powtórzę, część mojego tekstu rozpoczynającego to Forum:
      „..choć Gazeta Wyborcza w 2003 roku wznieciła płomień dyskusji, palił się on
      tylko do momentu powierzchownego opisywania zjawisk oraz apeli o zwiększenie
      dotacji budżetowych na naukę. Potem, w miarę podejmowania coraz głębszych
      analiz przyczyn patologii społecznych hamujących rozwój nauki w Polsce,
      Gazeta Wyborcza, to sztandarowe medium polskich nonkonformistów zaczęła
      stopniowo likwidować łatwo dostępne łącza do wejść na forum dyskusji
      internetowych. Nawet bezpośrednie apele odwołujące się do honoru Naczelnego
      Redaktora GW nie odniosły żadnego skutku. Choć Gazeta Wyborcza w 2003 roku
      wznieciła płomień dyskusji, palił się on tylko do momentu powierzchownego
      opisywania zjawisk oraz apeli o zwiększenie
      dotacji budżetowych na naukę. Potem, w miarę podejmowania coraz głębszych
      analiz przyczyn patologii społecznych hamujących rozwój nauki w Polsce,
      Gazeta Wyborcza, to sztandarowe medium polskich nonkonformistów zaczęła
      stopniowo likwidować łatwo dostępne łącza do wejść na forum dyskusji
      internetowych. Nawet bezpośrednie apele odwołujące się do honoru Naczelnego
      Redaktora GW nie odniosły żadnego skutku...”

      TA SYTUACJA TRWA NADAL, POMIMO IŻ INNE CZASOPISMA DRUKUJĄ GŁĘBOKO KRYTYCZNE
      ARTYKUŁY N/T SZKOLNICTWA WYŻSZEGO I NAUKI.
      Ba, Artykuły te trafiają nawet na czołówki czasopism:

      www.forumakad.pl/archiwum/2004/12/index.html
      W ROCZNICĘ WPROWADZENIA STANU WOJENNEGO OTWIERAM TO FORUM DLA
      WSZYSTKICH, RÓWNIEŻ WYPOWIEDZI ANONIMOWYCH.
      • dinos88 inna tajność 16.12.04, 16:27
        Na forum "aktualności" jest apel mediów o odtajnienie przez sądy nazwisk
        bohaterów artykułow. Warto przeczytać.

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=18315467&a=18568515
        Dopisałem sie, bo w nauce jest chyba jeszcze gorzej.
        • ekostar Re: inne odtajnianie 16.12.04, 21:07

          Sytuacji nauki polskiej, z pewnością nie zmienią nowe przepisy, a szczególnie
          ustawy uchwalane przez dotychczasowych, niezweryfikowanych w świetle
          międzynarodowych standardów naukowych, beneficjentów systemu,
          zatrudnionych na wielu etatach, piastujących istotne funkcje upoważniajace ich
          do decydowania kto kwalifikuje się na stanowisko samodzielnego pracownika naukowego.

          Polskie naukowe gremia decydenckie charakteryzuje ogromna niejednorodność.
          W jednej dziedzinie naukowej w skali całego kraju można przytoczyć średnio około
          0-5 osób wybitnych, których dorobek naukowy poddaje się bezpośrednim porównaniom
          ze specjalistami z czołowych ośrodków zagranicznych. W samych gremiach
          decydenckich takie wybitne jednostki giną w tłumie pozorujących karierę naukową
          aparatczyków, których dorobku naukowego trudno byłoby szukać w naukowych
          wyszukiwarkach. Jedną z tych najlepszych stanowi wyszukiwarka amerykańskiego
          słynnego Uniwersytetu Princenton:
          www.princeton.edu/~biolib/instruct/SCI.html dostępna dla każdego studenta
          i pracownika uczelni. W rzeczywistym świecie naukowym od wieków obowiązuje
          reguła wzajemnej transparentności. To student wybiera profesora oceniając jego
          dorobek i sławę. W ten sam sposób doktorant wybiera promotora.
          W epoce Internetu na wybór zasługują ci, którzy istnieją w globalnych bazach
          danych naukowych, sa określeni indeksem cytowań oraz konkretnymi publikacjami w
          czasopismach naukowych których numeryczna ranga naukowa też jest znana

          Podjęto ogólnokrajową akcję: www.nauka-edukacja.p4u.pl/index.php
          na rzecz ujawniania dorobku naukowego (publikacje, indeks cytowań) członków
          Centralnej Komisji do spraw Stopni i Tytułów - instytucji uważanej za
          najwazniejsze sito do selekcji naukowców w Polsce.






          • khmara Re: inne odtajnianie 18.12.04, 20:35
            Ujawnienie dorobku naukowego członków CK to za mało.
            • ekostar Re: inne odtajnianie 18.12.04, 21:58
              Trzeba od czegoś zacząć i to systematycznie
    • ekostar ŚWIĘTA: WIZUALIZACJA PSYCHOTERAPEUTYCZNA 21.12.04, 21:50
      Święta rodzina: Łybacka i Kleiber
      Dzieciątko: Nauka Polska
      Trzej królowie: KRASP, PKA, CKK,
      Pasterze: rady naukowe instytutów

      WESOŁYCH ŚWIĄT !

      • alberich Re: ŚWIĘTA: WIZUALIZACJA PSYCHOTERAPEUTYCZNA 27.12.04, 15:36
        W GW z 22 lub 23 grudnia jest artykuł Rektora UW dotyczący dyskusji o nauce i
        szolnictwie wyższym. Nie wiadomo dlaczego przy próbie dopisania sie ląduje sie
        na mało znanym podforum Prasa i media > GW. Czy ktos wie jak te dyskusje (z
        odniesieniem sie do artykułu) przenieśc mozna na to forum? Albo choćby
        spowodować, by można było na tym forum pisać tak, jak na tamtym (tzn. z
        opcją "Przeczytaj komentowany artykuł"?
        • khmara Re: ŚWIĘTA: WIZUALIZACJA PSYCHOTERAPEUTYCZNA 27.12.04, 23:11
          Słać maile do portalu i do moderatorów.
          • khmara Link do wypowiedzi Węgleńskiego 27.12.04, 23:24
            serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,2461098.html
        • Gość: gg. Re: ŚWIĘTA: WIZUALIZACJA PSYCHOTERAPEUTYCZNA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.04, 15:11
          Bo tu też i nie ma o czym dyskutować. Warto może tylko złozyć panu profesorowi
          serdeczne noworoczne życzenia powrotu do zdrowia psychicznego (albo odzyskania
          poziomu intelektualnego)...
          pa
          gg
    • Gość: ubu_roy Opinia prostego chama. IP: *.nyc.rr.com 04.01.05, 16:08
      Zawsze mi sie wydawalo, ze nauka czemus sluzy. Wydawalo mi sie, ze przemysl,
      medycyna i rolnictwo sa glownymi sponsorami nauki zarowno praktycznej i
      teoretycznej. I tak sobie mysle, ze cala ta dyskusja tak naprawde jest jeszcze
      jednym echam atawistycznego rytmu ktory dziedziczymy po przodkach. Cykliczne
      polowaniania mlodziezy na starszych przedstawicieli stada w celu zdobycia nad
      nimi dominacji i zajecia ich miejsca zaopserwowano nawet u pawianow. Motyw
      zemsty za komune przy nadprodukcji magistrow i doktorantow ktorych rynek nie
      potrafi wchlonac to tylko pretekst do wykopania zgredow z posad, intratnych
      kontraktow w prywatnych szkolach i przejecia funduszy na badania. Prawdziwa
      troska o polska nauke powinna sie przejawiac w upowszechnianiu czytelnictwa i
      dostepu dzieci i mlodziezy do tanich ksiazek bo niedlugo nie bedzie kandydatow
      na naukowcow przy tak niskim poziomie powszechnego szkolnictwa jaki jest
      obecnie.
      • Gość: itakdalej Re: Opinia prostego chama. IP: *.chello.pl 04.01.05, 23:57
        Gość portalu: ubu_roy napisał(a):

        > Motyw zemsty za komune przy nadprodukcji magistrow i doktorantow ktorych
        > rynek nie potrafi wchlonac to tylko pretekst do wykopania zgredow z posad,
        > intratnych
        > kontraktow w prywatnych szkolach i przejecia funduszy na badania.

        Z tego co Pan pisze wynika, że to raczej tych którzy chcą by wreszcie w
        polskiej nauce przestał panować system (stopnie, tytuły, związane z nimi
        uprawnienia oraz zasady awansowania) wprowadzony w latach 50-tych, kompatybilny
        z krajami WNP a nie Zachodem, uważa Pan za prostych chamów.
        My tylko chcemy, by tak jak w krajach przodujących w dziedzinie nauki, osoba z
        doktoratem, która już pracuje na uczelni, miała minimum swobody oraz środków
        niezbędnych do rozwoju naukowego. Tak w Polsce nie jest. U nas jest normą, że
        szef, obawiając się konkurencji i z zazdrości, robi wszystko, żeby ten rozwój
        utrudnić. Na przykład: zleca uciążliwe prace biurokratyczne, które mogłaby z
        powodzeniem wykonać sekretarka, nie daje pieniędzy na wyjazdy i na zakupy
        aparatury i książek, zleca recenzje prac, które sam dostaje i wyśle pod własnym
        nazwiskiem, każe się dopisywać do publikacji, przy powstaniu których nie kiwnął
        nawet palcem. I nie można za bardzo protestować, bo będzie się utrąconym przy
        habilitacji, czyli awansie, gdzie sprawy merytoryczne nie mają żadnego
        znaczenia, liczy się subiektywna ocena na podstawie krótkiego show. O ile w
        innych dziedzinach: w gospodarce, mediach, nawet w szkolnictwie (do
        ponadpodstawowego włącznie) wiele się w Polsce po upadku komuny zmieniło, w tej
        jednej porządki komunistyczne trwają w najlepsze. Jakie to ma fatalne skutki
        widać po rankingach (zagranicznych) uczelni świata, w których polskie
        uniwersytety, jeśli w ogóle są obecne, to na szarym końcu, w kompromitująco
        małej liczbie (2 : UW i UJ). Widać to również jak się czyta publikacje w
        czasopismach naukowych, gdzie teraz często podawane są życiorysy oraz
        drukowane fotografie. W Polsce jest szokująco mało publikacji pisanych przez
        młodych doktorów, a wcale - przez młodych doktorów i ich doktorantów, co
        dominuje np. w Stanach. Powód - u nas tylko z doktoratem jest się na uczelni
        nikim, w szczególności nie można mieć doktorantów.
        Będzie z tym jeszcze gorzej, gdyż według nowej ustawy, opracowanej przez
        profesurę, ta grupa młodych doktorów ma nie mieć w ogóle reprezentacji na
        uczelni:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=12951752&a=19064631

        W chorym systemie można zaobserwować ogromną ilość patologii:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=12951752
        Są to często pospolite przestępstwa, popełniane przez obdarzanych wielkim
        zaufaniem społecznym profesorów. Wychodzą na jaw jedynie dzięki dziennikarzom,
        bo system sam nie ma zdolności do samooczyszczania się.

        Niech więc Pan nie ustawia wszystkiego jako konfliktu młodzi-starzy, bo to
        jest konflikt zwolennicy komunistycznych porządków- zwolennicy systemu
        zachodniego (najlepiej amerykańskiego).


        > Prawdziwa troska o polska nauke powinna sie przejawiac w upowszechnianiu
        > czytelnictwa i dostepu dzieci i mlodziezy do tanich ksiazek bo niedlugo nie
        > bedzie kandydatow na naukowcow przy tak niskim poziomie powszechnego
        > szkolnictwa jaki jest obecnie.

        Ze szkołami nie jest na tle świata tak źle jak z uczelniami, mimo że
        szkolnictwo jest bardzo niedoinwestowane. Ostatnio w światowym rankingu nasza
        młodzież wypadła bardzo dobrze:
        serwisy.gazeta.pl/metroon/1,0,2430369.html

        Jest to efektem reformy gimnazjalnej jaką przeprowadzono w szkolnictwie (poza
        wyższym), bo na pewno nie zastrzyku pieniędzy. Ale potem te talenty są w dużym
        stopniu marnowane przez uczelnie tkwiące wciąż w systemie z lat stalinowskich.
        Bardzo proszę: niech Pan go nie broni i nam nie szkodzi. My w tym nowym
        systemie, jaki nam się marzy, wcale nie musimy wygrać. To chodzi o to żeby
        Polska wygrała.
      • ekostar Re: Opinia prostego chama. 05.01.05, 09:44
        Szerzej o aksurdach aktualnie zatwierdzanej ustawy można poczytać na stronie:

        www.nauka-edukacja.p4u.pl/comment.php?what=news&id=45&PHPSESSID=62d0f271617b0ec4432b9114b55c167b
    • ekostar Edukacja a dyspozycyjność z Ukrainą w tle 06.01.05, 19:41
      Zamieszczam ciekawą wypowiedź Jana Jagielskiego z Ruchu Normalne Państwo:
      www.normalne.pl


      "W okresie świąt Bożego Narodzenia przebywałem na Ukrainie jako międzynarodowy
      obserwator wyborów. Jednym z czynników, które popchnęły mię do wyjazdu w tym
      świątecznym okresie w ukraińską tułaczkę, była chęć podpatrzenia i
      przeanalizowania wydarzeń zmieniających bieg historii, z udziałem młodych
      polaków w kontekście wykorzystania doświadczeń ukraińskich w naszym kraju. To,
      co zaobserwowałem przerosło moje oczekiwania.
      Grupa polskich obserwatorów wysłanych przez PiS, z którą się zetknąłem
      liczyła około 450 osób. Byli to w większości ludzie młodzi, często nawet za
      młodzi do podjętego przez nich zadania. Mimo młodego wieku, spełnili swą rolę
      znakomicie a ich zaangażowanie po stronie pomarańczowej rewolucji,
      nieprzystające często do roli, jaką pełnili, było tak wielkie, szczere i
      spontaniczne, że momentami miałem wrażenie, że ta rewolucja dotyczy ich
      bezpośrednio. Sprawiali wrażenie ludzi, którzy wierzą, że od wyniku tych wyborów
      zależeć będzie ich los i los kraju, w którym oni żyją.
      Od początku wydarzeń na Ukrainie obserwowałem duże zaangażowanie młodzieży w
      akcje poparcia organizowane w Polsce, ale to, co mówili o tej sytuacji i ich
      ciąg na kijowski „majdan” (plac zgromadzeń), pomimo ekstremalnego zmęczenia
      warunkami podróży, zakwaterowania i pracy, świadczyło, że przyjechali tam, aby
      uczestniczyć w czymś wielkim. Spełnić swoją dziejową misję! Obalić system
      kłamstwa i niesprawiedliwości! Większość z tych młodych ludzi podświadomie czuje
      potrzebę naprawiania tego, co otacza ich wokół. Dlatego zapewne pojechali tam
      gdzie dzieje się coś, co chcieliby sami zrobić u siebie. Odbyłem z nimi wiele
      rozmów i jestem przekonany, że ich stan emocjonalny w zakresie naprawiania
      świata po powrocie z Ukrainy jedynie może się wzmocnić.
      Wydarzeniami ukraińskimi zostali zainfekowani jak wirusem, który po powrocie
      do kraju może dostać tylko nową pożywkę w postaci skandali i kolejnych afer.
      Ważne jest, aby rozwój tej infekcji poszedł w odpowiednim kierunku. Mamy teraz
      niepowtarzalną sytuację, aby przyspieszyć bieg wydarzeń w kraju i wzmóc
      działanie wirusa ukraińskiego.
      Sytuacja nie jest jednak bardzo łatwa gdyż nasze dotychczasowe działania
      cechuje słaba skuteczność a głoszone przez nas postulaty natrafiają na zaporę
      ustawioną chociażby w nauczaniu o systemach wyborczych według jedynie słusznych
      zasad głoszonych przez oficjalną literaturę przedmiotu, zgodnych z celami
      ordynacji proporcjonalnej. W tym właśnie zakresie miałem okazję przekonać się,
      rozmawiając z młodymi uczestnikami tej misji jakie spustoszenie w umysłach
      młodych politologów robią polskie uniwersytety i inne szkoły wyższe. Chociaż
      więc ci młodzi ludzie chcą naprawiać naszą rzeczywistość to idee nam bliskie
      (JOW) nie są przez nich powszechnie akceptowane, gdyż na uczelniach uczą ich,
      że ordynacja proporcjonalna (niezależnie od metody) wspiera a ordynacja
      większościowa deformuje wynik wyborów. Mało tego, że tak uczą, ale wręcz
      sprawdzają w różnego rodzaju testach i egzaminach czy takie właśnie cechy
      wyróżniające obie ordynacje student prawidłowo przyswoił. Od przyswojenia
      (czytaj: zakodowania) takiej wiedzy zależy ocena studenta na egzaminie, mająca
      wpływ na jego średnią ocen, a tym samym na jego byt, czyli wysokość stypendiów.
      Wprowadzenie takiego wartościowania metod wyborczych w trakcie nauczania
      akademickiego jest ordynarną manipulacją młodymi umysłami. Potwierdzi to każdy
      naukowiec zajmujący się psychologią społeczną i manipulacjami.
      Do barier ustawionych przez bierny lub dyspozycyjny świat nauki dochodzą
      bariery informacyjne ustawione w mediach finansowanych przez podatników, czyli
      mediach publicznych. Jak długo nasze szkolnictwo i media publiczne opanowane
      będą przez bierne, niekompetentne czy dyspozycyjne kadry, tak długo próby
      przebicia się do świadomości naszej młodzieży, która według mnie jest jedyną
      realną siłą mogącą przyspieszyć pożądane zmiany, będą utrudnione..."
      • khmara Re: Edukacja a dyspozycyjność z Ukrainą w tle 06.01.05, 23:32
        Coś jest na rzeczy i nie dotyczy to tylko i wyłącznie politologii. Edukacja na
        poziomie wyższym przypomina u nas faktycznie indoktrynację i wpajanie prawd
        jedynie słusznych. Często są to mądrości sprzed dwudziestu lat, ale z własnych
        doświadczeń wiem, jak ciężko jest u studenta IV lub V roku posiać ziarno
        wątpliwości. Ludzie czytają najnowsze wyniki badań i w większości nie są w
        stanie pojąć, że część z tych dogmatów została już obalona. "Bierne,
        niekompetentne czy dyspozycyjne kadry" kształcą wyznawców, studentów nie uczy
        się myśleć, czy nie daj Boże, wątpić. Jedynie słuszna prawda musi zwyciężyć.
        Także naukowa.
        • ekostar Re: Edukacja a dyspozycyjność z Ukrainą w tle 07.01.05, 18:27
          Nowe prawdy rozpoczynają sie jako herezje, a kończą jako przesądy (Thomas
          Huxley), o tym z moich również doświadczeń nie chcą pamiętać nauczyciele
          akademiccy, którzy wyjechali może jeden raz na jakis zagraniczny staz, a potem
          dziwnie szybko ułożyła im się kariera stołkowa. Z wysokości tejże z trudem
          akceptuje się przejściowość zjawisk tego świata.
    • ekostar Rektorzy sa pokrzywdzeni bo muszą 07.01.05, 18:20
      Na Stronie Forum Akademickiego
      www.forumakad.pl/archiwum/2004/12/18-za-trup_w_szafie.htm
      anonimowy Pokrzywdzony napisał:

      "W okresie tow.Gierka i wcześniej każdy Dziekan, Rektor musiał współpracować z
      SB (UB) i informował o "wrogich" pracownikach. Jeśli tego nie robił 1-wszy
      Sekretarz PZPR nie dawał mu błogosławieństwa (rekomendacji)"




      • khmara Re: Rektorzy sa pokrzywdzeni bo muszą 08.01.05, 00:28
        Nawet w 1968 byli dziekani, którzy się do tego "musu" nie stosowali. Postawy
        etycznej nie można tłumaczyć dyspozycyjnością. Ostatecznie za to, że ktoś nie
        był dziekanem lub rektorem, nie groziło zwolnienie z pracy. Byli za to tacy,
        którzy korzystali z okazji, by pozbyć się konkurentów, składając na ochotnika
        donos na kolegę o niewygodnym pochodzeniu. Nieprawda, że SB interesowało się
        tylko rektorami i dziekanami. A byli też tacy, którzy pod presją SB się nie
        ugięli i nikt ich z pracy nie zwolnił - za czyste sumienie zapłacili opóźnieniem
        awansu.
        • ekostar Pokrzywdzeni uważają że się nic nie stało 08.01.05, 07:43
          Joachim Gauck
          Były szef Urzędu ds. Dokumentacji Służb Bezpieczeństwa Państwa byłej NRD
          www.wprost.pl/ar/?O=71569&C=57

          "...różne rodzaje tajnej współpracy, a to mogła wyjaśnić tylko wnikliwa analiza
          dokumentów. Z jednej strony, mieliśmy do czynienia z zadeklarowanymi szpiclami,
          a z drugiej - z nieoficjalnymi agentami, którzy nie składali żadnych podpisów
          (zwłaszcza w środowiskach partyjnych, intelektualnych, wśród profesorów, ludzi
          Kościoła, artystów). Przypieczętowaniem ich deklaracji o współpracy był uścisk
          dłoni. Oczywiście oskarżani często postępują tak, jakby nic się nie stało, jakby
          byli niewinni, a akta zostały sfałszowane lub tendencyjnie zinterpretowane.
          Także w Polsce mamy dziś przykłady, że niezawisła instancja orzeka winę,
          opierając się na dokumentach. To najlepszy dowód na to, że jeśli się chce, z
          archiwów można się dowiedzieć bardzo dużo. Niestety, w Polsce i innych krajach
          postkomunistycznych ta wola nie zawsze była równie silna."
    • ekostar Po francusku 08.01.05, 10:48

      www.lemonde.fr/web/article/0,1-0@2-3244,36-393166,0.html
      Alain Trautmann przywódca ruchu francuskich naukowców w pierwszą rocznice
      rozpoczęcia ogólnofrancuskiego protestu angazujacych rząd, przemysłowców oraz
      polityków stwierdził, że sytuacja jest mniej zagrażająca lecz nadal nie rozwiązana.

      Podkreśla, że ruch naukowców potrafił zorganizować się w sposób demokratyczny
      oraz stosuje metody wykluczające szantaż oraz metody gwałtu, co jest jego dużym
      osiągnięciem. Działając w ramach tego ruchu naukowcy zyskali dumę swojego zawodu.

      Aktualnie daje się zauważyć pewne oznaki postępowania rządu, które nie wróżą nic
      dobrego. Prawdopodobnie rozwiązania, które nie są kosztowne: wprowadzenie
      Wysokiej Rady Nauki (Haut Conseil de la science) oraz uproszczenie zasad
      działania organizacji publicznych, zostaną wprowadzone. Krytyczne pozostają
      decyzje dotyczące zatrudnienia, rekrutacji oraz ustalenia właściwych proporcji
      pracy dydaktycznej i naukowej pracowników (szczególnie tych młodych) uczelni.

      Alain Trautmann twierdzi, że naukowcy nie zrezygnują ze swoich postulatów
      dotyczących tych problemów.

      Alain Trautmann uważa, że pośpiech z jakim rząd tworzy potrzebną skądinąd
      Narodową Agencję do spraw Badań Naukowych (agence nationale de la recherche,
      ANR) sugeruje zaimprowizowany spektakl polityczny. Agencja jest potrzebna
      ponieważ nauka potrzebuje dwóch jednoczesnych form finansowania: dla oceny
      projektów istniejących zespołów badawczych oraz dla oceny nowych projektów
      badawczych oraz źródeł ich finansowania. Jednak do tej pory problem zakresu
      ewentualnej działalności ANR nie został poddany dyskusji.

      Według Alain Trautmanna rząd również zbyt pośpiesznie zaapelował o stworzenie
      specjalnych organizacji (poles de competitivite) jako modelu ośrodków
      specjalizacji opartych na kasie fiskalnej zaangażowanych w przedsięwzięcie
      określonego sektora prywatnego. Spektakularne założenia odgórne narzędzi
      komunikacji (logo, etykietki oraz wybór partycypujących laboratoriów)
      pomijające troskę o szkolnictwo wyższe może doprowadzić do dalszego
      marnotrawstwa wynegocjowanych pieniędzy (750 milionów euro na trzy lata, od
      lutego 2005).
      W przeciwieństwie do pomysłu rządowego, naukowcy postulują utworzenie innych
      organizacji (poles de recherche et d enseignement superieur PRES) jako
      interdyscyplinarnych jednostek, które nie wykluczają lecz wzmacniają
      specjalizację oraz optymalizują badania naukowe oraz ofertę nauczania
      akademickiego poprzez przyciąganie przedsiębiorczości opartej na nauce.

      Rektorzy uczelni francuskich obawiają się, że reforma położy znak równości
      pomiędzy pracownikiem naukowo-dydaktycznym a pracownikami nauki dużych,
      specjalistycznych jednostek badawczych. Alain Trautmann uważa, że naukowcy
      zdolni są osiągnąć w tym względzie konsensus poprzez precyzyjne określenie
      między innymi obowiązków pracownika naukowo-dydaktycznego, a przede wszystkim
      redukcję godzin dydaktycznych, regularną ocenę jego pracy naukowo-dydaktycznej,
      wprowadzenia wyżej omówionego PRES oraz polepszenia zarządzania uczelniami.

      Alain Trautmann jest przekonany w postęp reformy ponieważ aktualnie rząd wie, że
      sieć naukowców (Sauvons la recherche!) jest dobrze zorganizowana w całej
      Francji, że naukowcy są zdeterminowani i nie zaprzestaną walki.

      W środę 7.01.05 w pierwszą rocznicę rozpoczęcia protestu odbyło się seminarium
      z udziałem uczestników ruchu, ich przywódcą Alain Trautmannem, prezydentem
      Academie des sciences, przemysłowcami i politykami.

      • Gość: itakdalej Re: Po francusku IP: *.chello.pl 08.01.05, 12:42
        U nas żaden nacisk na rząd się nie uda, ponieważ ma on do czynienia z
        podzielonym, a właściwie zantagonizowanym, środowiskiem. Wystarczy więc
        porozumieć się z rektorami i ich zapleczem, żeby mieć spokój. Reszta jest
        spacyfikowana, nikt się oficjalnie (poza chlubnymi wyjątkami w gronie
        profesorów w rodzaju Józefa Kalisza; kontestujący jawnie doktorzy, jak Józef
        Wieczorek lub Ewa Kostarczyk, są z miejsca odstrzeliwani i wyrzucani na bruk)
        nie wychyli.
      • khmara Francja a Polska 08.01.05, 22:14
        U nas jest trochę inaczej: rząd i reformatorzy (Woźnicki, Ziejka, Węgleński) to
        jedno, a całą resztę można w każdej chwili wyrzucić na bruk. I po to potrzebna
        jest "reformatorska" ustawa, żeby wyrzucanie na bruk jeszcze uprościć. Dlatego u
        nas naukowcy nie protestują, ale interweniują u prezydenta, premiera, ministrów.
        W razie czego, potrafią nawet parlamentarzystom pogrozić paluszkiem. Jak za
        dawnych dobrych czasów.
        • ekostar Re: Francja a Polska 12.01.05, 08:02
          Podobnie jak moi poprzednicy sądzę, że nie ma porównania środowisk naukowych w
          tych dwóch krajach UE. Niestety, świadomość środowiska polskich pracowników
          naukowych reprezentuje taka wypowiedź:

          www.forumakad.pl/archiwum/2004/12/17-za-nomadyzm_niemobilnych.htm
          "...ojoj jacy wy wszyscy jestescie biedni i sponiewierani
          Nia macie na mieszkania, na chleb itd itp. To odejdzie
          wyjedzcie i zostawcie te miejsca dla ludzi, ktorzy potrafia
          cieszyc sie nauka, czerpac z tego sile i chec zycia
          Moja pensja asystenta wynosila na poczatku 600 zl, teraz
          jako adiunkt mam ponad 2000 (dodatkowo sa granty i godziny
          nadliczbowe - srednio daje mi to dodatkowe 800 zl) i mi to
          w zupelnosci wystarcza. Oczywiscie zawsze dobrze byloby
          miec 5 000 albo 10 000. Ale i tak pewnie byscie
          narzekali. Mam cudowna prace, jak mam ochote to pracuje
          po 20 godzin na dobe, jezeli mi sie nie chce moge spac do
          12h (chociaz nigdy tego nie robie). Nikt mnie nie rozlicza
          (moze te glupkowate coroczne ankiety - ale nie mam sie
          czego bac i wstydzic bo mam wystarczajaca liczbe publikacji
          rocznie w czasopismach z IF). A w przypadku habilitacji,
          zrobie ja, jak mi te dziadki odrzuca zrobie druga."
    • ekostar UPOLITYCZNIANIE UCZELNIANYCH KONFLIKTÓW 12.01.05, 09:17
      Upolitycznianie uczelnianych konfliktów jest wynikiem niezgodności
      dotychczasowej oraz projektowanej aktualnie Ustawy o szkolnictwie wyższym z
      możliwościami praktycznego nadzoru (a raczej ich braku) nad nimi oraz
      pominięciem etycznych powinności pracownika naukowego określonych w Dobrych
      Obyczajach w Nauce; Zbiór zasad i wytycznych (PAN, Komitet Etyki w Nauce)
      Warszawa 2001.

      Załączam pełne brzmienie w/w sprzecznych ze sobą ustaw:

      Art. 5.
      1. Uczelnia jest autonomiczna we wszystkich obszarach swojego działania na
      zasadach określonych w ustawie.

      RZEKOMO NADZÓR NAD UCZELNIĄ ma sprawować odpowiedni minister:

      Art. 30.
      1. Minister właściwy do spraw szkolnictwa wyższego sprawuje nadzór nad
      zgodnością działań uczelni z przepisami prawa i statutem oraz z treścią
      udzielonego pozwolenia na utworzenie uczelni niepublicznej, a także nad
      prawidłowością wydatkowania środków publicznych. Minister właściwy do spraw
      szkolnictwa wyższego może żądać informacji i wyjaśnień od organów uczelni oraz
      założyciela uczelni niepublicznej, a także dokonywać kontroli działalności uczelni.

      Natomiast tak naprawdę NIE MOŻE NADZOROWAC UCZELNI ponieważ UCZELNIE CHRONIĄ ICH
      STATUTY:

      Art. 52.
      1. Statut uczelni publicznej uchwala jej senat większością co najmniej dwóch
      trzecich głosów swojego składu, po zasięgnięciu opinii związków zawodowych
      działających w uczelni.
      2. Statut uczelni publicznej, która posiada co najmniej cztery uprawnienia do
      nadawania stopnia naukowego doktora, a w przypadku uczelni artystycznej dwa
      takie uprawnienia, wchodzi w życie z dniem określonym w uchwale senatu.

      Nagminne zasłanianie się statutami uczelni pozostaje CZĘSTO W NIEZGODZIE Z
      Dobrymi Obyczajami w Nauce; Zbiór zasad i wytycznych (PAN, Komitet Etyki w
      Nauce) Warszawa 2001:

      1.3 Pracownik nauki nie może usprawiedliwiać posłuszeństwem ani lojalnością
      swego zachowania sprzecznego z zasadami dobrych obyczajów w nauce

      1.4 W sytuacji, gdy zastosowanie zasad dobrych obyczajów w nauce popada w
      kolizję z innymi ogólnie akceptowanymi systemami wartości, pracownik nauki
      powinien dokonywać wyboru zgodnie z własnym sumieniem i podejmować osobistą
      decyzję w każdym konkretnym przypadku moralnego konfliktu.

      1.8 Pracownika nauki obowiązuje postawa krytyczna. W swojej działalności
      profesjonalnej pracownik nauki szanuje poglądy autorytetów naukowych, ale wyżej
      niż autorytety stawia rzeczowe argumenty.... Pracownika nauki powinna cechować
      stała gotowość do kwestionowania, rewidowania i odrzucania .... jeśli nie
      wytrzymuje próby racjonalnej krytyki lub konfrontacji z faktami

      W wyniku nadmiernej autonomii polskich uczelni KONFLIKTY PRACOWNIKÓW UCZELNI
      podlegają upolitycznieniu: Jestem za pełną jawnością.Józef Wieczorek
      www.nauka-edukacja.p4u.pl/comment.php?what=news&id=43
      • ekostar Re: UPOLITYCZNIANIE UCZELNIANYCH KONFLIKTÓW 12.01.05, 17:09
        19 stycznia 2005

        KOMISJA EDUKACJI, NAUKI I MŁODZIEŻY
        Godz. 11.00 sala 118
        Rozpatrzenie sprawozdania Podkomisji nadzwyczajnej o przedstawionym przez
        Prezydenta RP projekcie ustawy - Prawo o szkolnictwie wyższym (druk 2720),
        poselskim projekcie ustawy - Prawo o szkolnictwie wyższym (druk 2931) oraz
        poselskim projekcie ustawy o zmianie ustawy o szkolnictwie wyższym oraz ustawy o
        wyższych szkołach zawodowych (druk 3359)

        orka.sejm.gov.pl/PlanyKom.nsf/html/GOTOWY?OpenDocument
        List do Komisji Sejmowej ENM.
        orka.sejm.gov.pl/ListydoS.nsf/K1?OpenForm&ENM
        Komisja Edukacji, Nauki i Młodzieży (ENM)
        www.sejm.gov.pl/komisje/www_enm.htm
        • ekostar 19 stycznia 05 Komisja Edukacji, Nauki i Młodziezy 15.01.05, 18:46

          Formularz listów do komisji jest od wczoraj nieczynny
          orka.sejm.gov.pl/PlanyKom.nsf/html/GOTOWY?OpenDocument

          Alternarnatywny adres do pisania uwag do ostatniej wersji projektu to adres
          Przewodniczącego Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży Posła Ryszarda Hayna
          e mail - Ryszard.Hayn@sejm.pl
          • ekostar Francuzi, kroczą szybko do przodu. 16.01.05, 16:57
            LE MONDE , 14.01.05

            Minister François d'Aubert, przedstawia swój projekt PRZED debatą
            parlamentarną, która odbędzie się tak jak ustalono poprzednio w drugim
            trymestrze 2005.

            W opracowaniu tego projekt, w którym zostały uwzględnione postanowienia z
            Grenoble (październik 2004) dotyczących nowego prawa kierunku oraz programowania
            badań naukowych, WIELOKROTNIE brali udział reprezentanci środowiska naukowego
            oraz akademickiego, szczególnie wokół zagadnień, które wymagały pogłębienia:
            badania naukowe partnerskie w przedsiębiorstwach.
            Tekst projektu zostanie przedstawiony do dyskusji w końcu marca 2005.
            Naukowcy naciskają na ustalenie planu zatrudnienia na etatach naukowych. Będzie
            on ustalony na okres do 2010, ciągle trwa tworzenie etatów, przede wszystkim NA
            UNIWERSYTETACH, GDZIE ISTNIEJĄ NAJWIĘKSZE POTRZEBY. KRYTYCZNA SPRAWA, TO
            OBNIŻENIE O POŁOWĘ DOTYCHCZASOWEGO PENSUM DYDAKTYCZNEGO (192 GODZIN/ROK) MŁODYM
            WYKŁADOWCOM, ŻEBY MOGLI MIEĆ CZAS NA BADANIA.

            Minister François d'Aubert pozostaje sceptyczny co do pomysłu przyznania
            uniwersytetom głównej roli w organizacji badań naukowych. Uważa, że dopóki
            statuty badaczy naukowych oraz pracowników naukowo-dydaktycznych nie będą
            opracowane, nie można podważać tradycyjnego prymatu CNRS (ek.-Centre National
            de la Recherche Scietifique, odpowiednik PAN) we francuskiej nauce.

            Problem POSTAWOWY TO ZMIANA PRAWA DOTYCZĄCEGO SYSTEMU EWALUACJI, NIEZBĘDNEGO DLA
            PROCESU PORÓWNYWALNOŚCI NAUKI W SKALI MIĘDZYNARODOWEJ, w kierunku
            TRANSPARENTNOŚCI dorobku naukowego, co powinno promować najlepiej notowanych
            naukowców. Żeby to uzyskać, dotychczasowy systemy odrębne dla uniwersytetów, a
            odrębne dla instytutów naukowych musza się połączyć w jeden organizm, dla 90 000
            naukowców oraz pracowników naukowo-dydaktycznych zatrudnionych w sektorze
            państwowym będzie wspólna lista podstawowych wymagań dla pełnienia tych funkcji.

            Zachowujemy zarówno rządowy projekt stworzenia organizacji (pôles de
            compétitivité) opartych na opartych na kasie fiskalnej sektora prywatnego i
            zorientowanych na najnowsze technologie, jak też projekt naukowców PRES, oparty
            na wolontariacie, który będzie zrzeszał lokalne instytucje państwowe naukowe i
            dydaktyczne, wokół zprecyzowanego projektu naukowego. Obydwa pomysły
            uzupełniają się.
            Narodowa Agencja do spraw Badań Naukowych (agence nationale de la recherche
            -ANR) zostanie utworzona początkowo w formie grupy interesu publicznego (GIP) i
            zajmie się 3 tematami: badaniami biomedycznymi i biologicznymi, badaniami z
            dziedziny informacji i komunikacji oraz badaniami energii. GIP będzie mogła
            również finansować inne projekty zewnętrzne uznane za doskonałe. ANR w roku 2005
            będzie dysponować 350 milionami euro pochodzącymi z prywatyzacji.

            4 stycznia, Jacques Chirac przypomniał, że w tym roku nauka otrzymuje dodatkowy
            1 milliard euros z budżetu państwa, a pomoc ostatecznie wyniesie 6 milliardów
            euro w ciągu 3 lat. Oznacza to przyrost środków budżetowych około 10 % rocznie,
            z którego skorzysta zarówno nauka państwowa, jak i nauka w sektorze prywatnym.
            Zmiany te są konieczne dla realizacji w 2010 programu UE, w którym kraje UE
            będą przeznaczać 3% ich PKB na naukę oraz rozwój.

            Dla porównania: wywiad z Alain Trautmann przywódcą ruchu francuskich naukowców
            www.lemonde.fr/web/article/0,1-0@2-3244,36-393166,0.html
            streszczenie, nieco poniżej na tym forum

            • Gość: itakdalej Niemcy też IP: *.chello.pl 16.01.05, 19:40
              Najnowszy artykuł na ten temat:
              Holger Breithaupt "A focus on the individual"
              "EMBO reports Vol. 6, No. 1 (Jan. 2005), pp. 16–19.
              Germany has begun to reform its university system to make it more attractive to
              both foreign and German scientists and students.
              www.nature.com/embor/

              Ponadto zagadnieniom reform na uniwersytetach niemieckich poświęcony jest cykl
              artykułów w Spieglu:
              www.spiegel.de/unispiegel/jobundberuf/0,1518,k-1166,00.html
              • Gość: itakdalej Niemcy - dlaczego i jak zlikwidują habilitacje IP: *.chello.pl 16.01.05, 22:06
                Ze strony niemieckiego Ministerstwa Edukacji i Nauki:

                The introduction of the junior professorship has opened an attractive career
                path for young scientists. Junior professors have almost the same rights and
                duties as established professors and can independently pursue their own
                research and teaching activities. On 27 July 2004, the Federal Constitutional
                Court ruled on the Framework Act for Higher Education and at the same time
                deprived the junior professorships of their legal basis. Many universities want
                to maintain the junior professorship.
                ...
                The majority of the Länder (Berlin, Brandenburg, Bremen, Hamburg, Lower Saxony,
                Mecklenburg West-Pomerania, Rhineland-Palatinate, Saxony-Anhalt and Schleswig-
                Holstein) have already incorporated the junior professorship into their Land
                University Laws. The Länder Bavaria, Thuringia and Saxony appealed against the
                HRG Amendment to the Federal Constitutional Court because of the formal
                legislative procedure - a so-called voidance petition.
                ...
                There was particular disagreement on whether to maintain the Habilitation as
                qualification path, because its long duration in Germany means that the country
                is no longer competitive in the international competition for the brightest
                minds.
                ...
                In a personal letter, Federal Minister Bulmahn addressed the junior professors
                shortly after the ruling. She made it clear that the junior professorship as
                such was not put into question. "There is broad consensus - also at Länder
                level - that young German scientists should be enabled to do independent
                research and teaching earlier than in the past.
                ...
                The situation resulting from the court ruling can only be remedied by a single
                national regulation for the qualification path to the professorship.

                www.bmbf.de/en/820.php
                • Gość: itakdalej Jeszcze jeden dokument niemieckiego ministerstwa IP: *.chello.pl 16.01.05, 22:39
                  www.bmbf.de/en/757.php

                  Z tego co rozumiem, wkrótce, prawie jednocześnie w parlamentach Polski i
                  Niemiec będą przyjęte nowe ustawy dotyczące szkolnictwa wyższego. Tylko będą
                  one szły w dokładnie przeciwne strony, tzn. my wprowadzimy taki system (jeszcze
                  większe uzależnienie młodych naukowców od profesorów, większa niepewność i
                  niestabilność zatrudnienia, wydłużenie kariery, opóźnienie usamodzielnienia) z
                  którego Niemcy się pośpiesznie wycofują. I wystarczyło im tylko pół roku żeby
                  przygotować nową ustawę, która usunie wszystkie prawne wątpliwości
                  ( pisałem o nich na Forum w poście
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=15126401&a=15126401 )
                  i stopniowo wprowadzą system anglosaski. Czyli w roku 2010 na Odrze i Nysie
                  Łużyckiej będzie przebiegać granica między jednolitym, efektywnym i
                  konkurencyjnym systemem nauki i edukacji XXI wieku i systemem XIX-wieczno-
                  stalinowskim.

                  Najbardziej przykre jest to, że w Niemczech za reformami opowiada się
                  ministerstwo i rząd, a w Polsce: kilku profesorów (Kalisz, Zielicz, chyba także
                  Turski), anonimowo i pod nazwiskami ogromna większość Polaków pracujących na
                  uczelniach zachodnich, pod swoimi nazwiskami dwie osoby z doktoratami tępione,
                  obrażane i niszczone do granic egzystencji nawet przez bardzo zajętych i
                  zaangażowanych w sprawy najwyższej rangi państwowej rektorów największych
                  uczelni, i garstka anonimowych naukowców traktujących tę pisaninę jako
                  działalność pro publico bono.

                  • khmara Re: Jeszcze jeden dokument niemieckiego min- c.d. 17.01.05, 01:02
                    ciąg dalszy tego samego dokumentu - tłum.

                    Zalecenia Rady Nauki

                    Zmiany prawne będą opierały się na "Zaleceniach dotyczących zbiorowego układu
                    w/s wynagrodzeń w sektorze nauki i zatrudnienia pracowników akademickich"
                    przyjętych przez Radę Nauki 30.01.2004. Zawierają one m. in. zalecenia dotyczące
                    poprawy perspektyw zatrudnienia pracowników akademickich po okresie
                    kwalifikacji. Celem propozycji jest ułatwienie nieograniczonego zatrudnienia
                    wykwalifikowanych naukowców poniżej stanowiska profesora. Biorąc pod uwagę
                    zmiany dotyczące sposobu finansowania w sektorze nauki, w szczególności wzrost
                    znaczenia zewnętrznego finansowania z jednej strony, a z drugiej znaczne
                    trudności z pozyskaniem młodych naukowców, ważne jest zapewnienie możliwości
                    stałego zatrudnienia wysoko wykwalifikowanych naukowców bezpośrednio po
                    12-15-letnim okresie kwalifikacji.

                    Rada Nauki uważa obecną sytuację za niezadawalającą. Uczelnie wyższe mają
                    możliwość stałego zatrudniania wykwalifikowanych naukowców. Jednak tak długo,
                    jak długo zatrudnienie w sektorze publicznym jest niemal równoważne stosunkowi
                    zatrudnienia, który nie może zostać rozwiązany za wypowiedzeniem (odpowiednik
                    naszego mianowania), instytucje naukowe, a w szczególności uczelnie wyższe będą
                    zatrudniały wykwalifikowanych naukowców poniżej stanowiska profesora jedynie w
                    wyjątkowych przypadkach. Obecne przepisy dotyczące kontraktów krótkoterminowych
                    i prawa rozwiązania ich są więc przeszkodą w uzyskaniu stałego zatrudnienia.

                    Jednak brak możliwości uzyskania stałego zatrudnienia na uniwersytecie poniżej
                    stanowiska profesora prowadzi do problematycznej ścieżki kariery zawodowej.
                    Wysoko wykwalifikowani naukowcy albo uzyskują stały kontrakt jako profesorowie
                    po latach zatrudnienia w nauce, albo muszą odejść z uniwersytetu. Nadwyżka
                    wykwalifikowanych kandydatów na stanowiska profesorskie jest niezbędna ze
                    względu na zapewnienie odpowiednio wysokiego poziomu jakości. Ale młodzi
                    naukowcy i uniwersytety płacą w obecnych warunkach zbyt wysoką cenę.
                    Uniwersytety tracą wykwalifikowanych naukowców, podczas gdy sami naukowcy stoją
                    w obliczu wysokiego ryzyka zawodowego. Zwłaszcza ryzyko, że kariera naukowa może
                    zaprowadzić w ślepą uliczkę po 12 lub więcej latach pracy jest przyczyną, dla
                    której wielu młodych ludzi nie decyduje się na karierę w nauce.

                    Dopóki nie rozwiązany zostanie prawny problem stałego zatrudnienia po okresie
                    kwalifikacji w sektorze nauki, należy określić perspektywy zatrudnienia w
                    sektorze nauki w interesie obecnie zatrudnionych pracowników akademickich
                    (chodzi o stworzenie przepisów dla okresu przejściowego).

                    Komentarz:
                    Niemcy doszli do wniosku, że ograniczenie zatrudnienia na podstawie mianowania
                    tylko i wyłącznie do profesorów SZKODZI uczelniom. Moim skromnym zdaniem,
                    powinno być albo dla wszystkich, albo dla nikogo.
                    • ekostar Stanowisko Stowarzyszenia Młoda Socjaldemokracja 18.01.05, 19:42

                      Stanowisko Stowarzyszenia Młoda Socjaldemokracja w sprawie przeciwdziałaniu
                      nepotyzmowi i protekcji na wyższych uczelniach państwowych.

                      www.nauka-edukacja.p4u.pl/articles.php?id=45

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka