Dodaj do ulubionych

Ciekawa dyskusja

IP: *.unicom / *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 21:53
Witam serdecznie!
Od niedawna przeglądam wątki zakładane na tym forum i zauważyłem, że
większość tematów dotyczy spraw wiary, dowodów na istnienie bądź nieistnienie
Boga itp. Może zainteresuje Was dyskusja tocząca się na innym forum, w której
niejaki ksiądz Kazikq gra pierwsze skrzypce. Ja niestety w internecie
pojawiam się okazjonalnie, by nie powiedzieć gościnnie :) Z miłą chęcią
zajrzę po jakimś czasie na tamto forum i przeczytam, mam nadzieję zażartą
dyskusję. Zatem naukowcy, DO BOJU!!!
Oczywiście, jeszcze link:

www.forum.alleluja.pl/viewforum.php?f=35&sid=c52c2595853fd7d254f98ade4c576c44

Pozdrawiam Lolek

Obserwuj wątek
    • Gość: sztukmistrz Re: Ciekawa dyskusja IP: *.95.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 06.01.05, 13:30
      nie lubie forow kierowanych z zakrystii...
    • Gość: duba Re: Ciekawa dyskusja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 13:50
      > Zatem naukowcy, DO BOJU!!!

      Coś Ci się pomieszało, nauka nie stoi w sprzeczności z wiarą.
      • Gość: Sztukmistrz Re: Ciekawa dyskusja IP: *.98.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 06.01.05, 14:34
        Jak najbardziej stoi!
        Wiara opiera sie na bezkrytycznej wierze.
        Nauka na krytycznej analizie.
        Nie sa one wiec do pogodzenia...
        • Gość: duba Re: Ciekawa dyskusja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 14:58
          Ty bezkrytcznie wierzysz, że wszystko da się poddać naukowej analizie.
          • Gość: Link Nauki i religii nie sposób pogodzić IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 08.01.05, 12:40
            kiosk.onet.pl/1,2,8,9010649,26965713,1408353,0,forum.html
            Nauki i religii nie sposób pogodzić

            Już kiedyś to pisałem, ale co szkodzi napisać raz jeszcze.
            Nauka zajmuje się opisem rzeczywistości poznawalnej przy pomocy zmysłów i intelektu, na drodze obserwacji doświadczeń i wyciągania logicznych wniosków, stawiania tez i ich późniejszej weryfikacji. Nauka z natury swej jest czymś zmiennym i nieostatecznym, stale się rozwija i chociaż niektóre z jej odkryć i twierdzeń wydają się w żaden sposób niepodważalne - to historia nauki uczy, że należy być ostrożnym w formułowaniu prawd absolutnych. Kolejne odkrycia znacząco uzupełniają lub czasem zupełnie podważają stare prawdy, rodzą nowe pytania i wyzwania.

            Religia opiera się natomiast na dogmatach (prawdach objawionych przez założycieli,proroków i inne znaczące w danej społeczności religijnej osoby), w które należy po prostu wierzyć; jeżeli się je analizuje - to tylko w sposób "dopuszczalny" przez zwierzchników a efekt "dociekań" jest z góry ustalony i nie może być odstępstw. Dogmaty są z założenia czymś niezmiennym - choć z historii wiemy, że one również powstały w atmosferze kłótni między wyznawcami różnych opcji religijnych, nierzadko spory na tle dogmatycznym kończyły się rozłamami, sprzyjały sekciarstwu. Zapewne kłótnie o dogmaty były nie mniej widowiskowe niż kłótnie o kształt ustaw w naszym sejmie.

            A teraz do rzeczy. Jak pogodzić niezmienne (z założenia) dogmaty ze zmienną (faktycznie) nauką. Załóżmy, że ktoś stworzyłby jakąś niezwykłą syntezę nauki i religii, wewnętrznie spójną. Co by się stało, gdyby część "naukowa" tej teorii uległa drastycznej zmianie. Trzeba by było "dopasowywać" a więc zmieniać część "religijną" - żeby utrzymać wewnętrzną spójność teorii. A to z założenia byłoby niedopuszczalne.

            Religia i nauka są zupełnie innymi sferami naszego doświadczenia. Opis naukowy jest dokonywany "z zewnątrz" "obiektywny" (w założeniu)i formułowany przy pomocy możliwie jednoznacznych pojęć, natomiast opisywane w różnych księgach doświadczenia religijne są jak się wydaje "bezpośrednie", "subiektywne" i nieopisywalne przy pomocy słów - co najwyżej przy pomocy niejasnych porównań i odniesień do sytuacji znanych z codzienności. Trudno sobie wyobrazić zjednoczenie się tych jakże odmiennych elementów naszego życia.

            Być może nauka w bliżej nieokreślonej przyszłości zaskoczy nas tak niezwykłymi odkryciami, że będziemy musieli zmieniać światopogląd -ale póki co jesteśmy skazani na obecny stan wiedzy i narazie tego się trzymajmy. Myślę też, że jeżeli czegoś nie wiemy, nie rozumiemy - to lepiej uczciwie powiedzieć sobie - "tego nie wiem, tego nie rozumiem" - a nie przyjmować jakieś teorie wyssane z palca tylko dlatego, że pasują do z góry przez nas przyjętych "prawd". Przecież nawet nie wiemy, "czego i ile nie wiemy".

            Przy lekturze artykułu nasunęło mi się też kilka innych refleksji.

            Postęp naukowy w świecie zachodnim dokonywał się (niestety) najczęściej wbrew postawie hierarchów KK. Kościół z przyczyn dogmatycznych zakazywał wielu rodzajów eksperymentów, nowe odkrycia często potępiał (nierzadko okrutnie) - jako niezgodne z wiarą i doktryną - wchodząc na nieswoją działkę, widząc dla siebie zagrożenie i rozpaczliwie kąsając w obronie swego terytorium. Teza, że KK robił to z ostrożności jest dla mnie nie do przyjęcia. W moich oczach była to zwierzęca walka o wpływy w stadzie i o stan posiadania.

            Czepnę się teraz stosunku KK (i różnych innych sekt religijnych) do teorii ewolucji - bo jest to dla mnie najbardziej jaskrawy przykład zacofania i trwania na z góry ustalonych pozycjach. Wbrew temu, co niektórzy światlejsi "ojcowie" mówią, że ewolucja jest "dopuszczalna" jako sposób stworzenia człowieka rozciągnięty w czasie, spotykam się osobiście z butnymi, aroganckimi postawami ludzi, którzy nie mając elementarnej wiedzy z zakresu teorii ewolucji wygłaszają autorytatywne sądy o jej nieprawdziwości, podpierając się Księgą Rodzaju. Ciągle przychodzi mi do głowy wypowiedź jednego z młodych księży, który na uwagę, że KK dopuszcza możliwość stworzenia człowieka w drodze ewolucji odpowiedział (nie przytoczę dosłownie)- "może i tak, ale (tu uśmmiech) nie wierzę, że człowieka Bóg stworzył z małpy". No cóż, jak ktoś jest "argumentoodporny"... .
            Oszołomstwo na świecie czując zagrożenie tworzy pseudonaukowe "teorie" w rodzaju "kreacjonizmu naukowego" i co gorsza żąda nauczania tego w szkołach na równych prawach z teorią Darwina. Co do szczegółów teorii ewolucji można się spierać, ale odrzucenie jej istoty jest po prostu nieracjonalne.

            Wcale nie twierdzę, że nauka to moja "wiara" a naukowcy to nietykalne święte krowy - i nauka i naukowcy bywają omylni a wiedza i wynalazki nierzadko obracają się przeciw człowiekowi - ale to już inna bajka. Na dziś chyba nic lepszego niż wiedza naukowa nie posiadamy :-(((
            bezbożny, 2005-01-08 02:17 (skopiowane bez zgody autora)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka